czwartek, 15 października 2015

Ciekawe poranki- Aomine x Kise

Dzień dobry~! ^.^
Nie było mnie troszku, gdyż musiałam odpocząć i pozbierać myśli. :)
Ale powracam i na dzień dobry mam dla was miniaturkę ^^
Rozdział z DM pojawi się możliwe w niedzielę- jak zacznę pisać >.< 
Mam dla was niespodziankę, która pojawi się wraz z rozdziałem. *.*
Przypomnę o ankiecie---->
I o konkursie- szczegóły w "Info"
I nie zapomnicie skomentować ;)
Życzę wam miłego dnia~! <3 
#Kimie 

Poniedziałki jak zwykle są najgorsze. Po pierwsze to dzień zaraz po weekendzie, podczas którego leniuchowało się i ogółem nie robiło nic produktywnego. Po drugie po lekcjach- matematyce, fizyce, geografii i innych tych najgorszych- jest trening, na którym muszę ćwiczyć, gdyż Satsu papla i krzyczy mi nad głową i dźga w żebra. I to by było tyle z poniedziałkowych marudzeń lecz tu dochodzi jeszcze jedno.  Poranne pociągi zapchane ludźmi niczym sardynki w puszce. Nie, ja mam blisko do szkoły i idę sobie piechotą w jakieś 15 minut. Ale na weekend pojechałem z piszczącą blondynką- czytaj Kise- do gorących źródeł, więc teraz musiałem wracać pociągiem. Ta blond ciota wpadła do mnie zaraz po szkole piszcząc, podskakując i wymachując rękoma, a ja nic nie rozumiałem z tej jego 20 minutowej paplaniny. Dopiero, gdy oberwał poduszką uspokoił się i na spokojnie wytłumaczył, że dostał wejściówki ze studia. Po tym zaczął skomleć i prosić mnie,  czy nie pojechałbym z nim. I jak miałem się nie zgodzić jak chodzę z tym blond przygłupem już od ponad roku?! Taa, spiknęliśmy się w gimnazjum i do teraz jesteśmy wesołymi gejami leżącymi na tej nieobsranej łące pod tęczą. Już nawet nie pamiętam kiedy przestało mi przeszkadzać to, że nie ma cycków w rozmiarze F, a ma kutasa między nogami. Żydzie jest dziwne i to bardzo.....



Powróćmy do porannej mordęgi. Wsiedliśmy wcześnie rano do pociągu, w którym już wszystkie miejsca były zajęte. Ustaliśmy więc sobie blisko wejścia aby później jednak wyjść. Z każdym przystankiem wchodziło coraz więcej ludzi.

-Dobrze, że jest wiosna, bo bym się ugotował.- Prychnąłem patrząc na tych ludzi w większości ubranych w garnitury. Kise odwrócił głowę w tym również na nich spoglądając.

-Wytrzymasz Aominecchi~. Jeszcze trzy stacje i będziemy na miejscu.- Uśmiechnął się, przekrzywiając głowę w bok. Westchnąłem tylko i poprawiłem się nieco. Pociąg się zatrzymał i weszło kilkanaście osób. Ludzie zaczęli się przepychać, przez co Kise wylądował na moim torsie. Pociąg ruszył ponownie. Stałem i trzymałem Kise w pasie aby się jeszcze nie przewrócił, gdy staniemy. Po tym zgromiłem jednego gościa, który ślinił się na nasz widok. Zboczeniec jeden. Spojrzałem na Kise, który przymknął oczy i wpatrywał się w moją koszulkę. Pewnie był zmęczony plus smucił się, że musieliśmy już wracać. W tygodniu nie mamy dla siebie zbyt dużo czasu przez szkołę i treningi i jego pracę jako modela. Wtem do głowy wpadł mi szatański pomysł. No może nie aż tak szatański ale zadawalający moją zajebistą osobę. Zsunąłem dłoń na jego pośladek i ścisnąłem. Od razu pisnął i poczerwieniał nieco.

-Aominecchi~!- Stęknął patrząc na mnie z oburzeniem. Nic sobie z tego nie zrobiłem i dalej macałem jego pośladek. On zacisnął palce na mojej koszulce i mruczał, powstrzymując się od westchnięć. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie poszedł dalej w swojej wredocie. Przesunąłem dłoń między jego pośladki i ścisnąłem, pocierając nieco jego kroczę. Wzdrygnął się i jęknął w moją koszulkę. Aż miał czerwone uszy. Pocierałem tak wolno jakby od niechcenia, a on wzdrygał się i wzdychał. Wtem usłyszałem komunikat, że dojeżdżamy do naszej stacji. Wziąłem dłoń z jego pośladków i przesunąłem na talię.

-Oj, Kise! Wychodzimy, nasza stacja.- Od razu oprzytomniał i z czerwonymi policzkami przecisnął się przez tłum do wyjścia. Ruszyłem tuż za nim z chytrym uśmieszkiem. Wyszliśmy i ruszyliśmy ku wyjściu, oddychając świeżym powietrzem. Kise nagle ustał, szukając czegoś w plecaku. I tak szliśmy w inne strony, więc nie musiałem na niego czekać ale pozostało mi jedno do zrobienia. Ustałem tuż za nim i pochyliłem się do jego ucha.

-Do zobaczenia wieczorem Ryouta.- Wyszeptałem i cmoknąłem go w kark. Wyminąłem go i ruszyłem w swoją stronę. Odwróciłem się jeszcze, by ujrzeć jego czerwoną twarz i jak wypuszcza plecak z rąk. Oj tak. Ten poniedziałek zapowiada się wyjątkowo ciekawie. 

 I jeszcze jedno.
Ostatnio w ciągu jednego dnia było 118 wyświetleń~! O.O
Oby tak dalej. :* 

1 komentarz:

  1. Hejeczka,
    tekst cudowny, naprawdę aż chce się ich więcej... ale powiem, że przy tym zdaniu "Już nawet nie pamiętam kiedy przestało mi przeszkadzać to, że nie ma cycków w rozmiarze F, a ma kutasa w rozmiarze F między nogami" sobie do powiedziałam ;)
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń