środa, 7 października 2015

Pamiętnik cz.3

Dobry wieczorek~! ^.^
Moja passa trwa nadal~! :D
Zastanawiałam się, co napisać i przypomniałam sobie o Pamiętnikach.:)
Dość szybko napisałam i to bez żadnych przerw :o
DM powoli się pisze i możliwe, że zdążę na czwartek ^^
Miłego czytania i dozobaczyska~! :*
#Kimie

Rozdział dedykuję Julci, która ma urodziny~! ^.^
Wszystkiego Najlepszego Kochana~! <3
Dla mojej zajebistej psychofanki yaoi~!
<3 #Kimie Kikui <3
P.S. Zaglądnij tu późnym wieczorem ;)

Włochy, 1832 rok.

Z Ameryki wróciliśmy już jakieś 2 lata temu. Nie mieliśmy tam żadnego ciekawego zajęcia, więc po prostu zwiedziliśmy sobie wszystkie stany. Nie powiem ale fajnie tam. Jednak lubię klimat Francji, tak samo jak Runie, więc postanowiliśmy wrócić. Plus Joni marudził mi przez jakiś miesiąc, że on chce swoje ukochane słodycze. Z każdym dniem robił się coraz bardziej nieznośny ale jako brat słuchałem go i próbowałem jakoś rozweselić do naszego powrotu. Jak tylko dobiliśmy do brzegu Francji Joni wręcz skakał z radości i wyliczał co chce zjeść. Stałem obok i słuchałem wszystkich jego zachcianek, a Kiyoshi śmiał się cicho za nami. Runi dobrze się powstrzymywał, bo tylko uśmiechał się szeroko. I tu muszę powiedzieć, że bardzo zaprzyjaźnił się on z Kiyoshim. Nie, że z nami nie. Z nami również ale widać, że Kiyoshi przy Runim jakoś odżył i nie przejmował się już tak bardzo. Byli dla siebie jak bracia. Zwłaszcza po akcji, gdy Runi dostał o dziwo gorączki. Tak opiekuńczego Kiyoshiego w życiu nie widziałem, a znamy się już.....chyba będzie niecałe 100 lat. Ale ten czas jakoś tak przeminął. No i na dodatek mieliśmy z nich czasami niezły ubaw. Kiyoshi wrzeszczący na Runiego, że ma go puścić, trzymający się kurczowo wilczka. Runi wręcz zakochał się w jego futerku i czasami przekupywał go czymś aby móc się do niego poprzytulać. Oczywiście Kiyoshi nie przyzna się, że zgadzał się i bez fantów, bo spokojna i niewinna twarz Runiego na jego futerku robi wrażenie.



Wróćmy jednak do teraz. Nie, nie jesteśmy we Francji. Od roku błąkamy się po Włoszech. Nie powiem ale przyjemnie tu jest. Tak bardziej spokojnie, niż we Francji. Mieszkamy w niewielkiej willi blisko morza. Przez to śniadanie zajmuje nam o wiele więcej czasu niż zazwyczaj, gdyż lubimy tak sobie posiedzieć i popatrzeć na te piękne widoki. Piliśmy kawę i jedliśmy ciasteczka, rozkoszując się widokami. Chociaż za pierwszym razem to Joni rozkoszował się ciasteczkami. Wręcz łezka mu poleciała, takie były pyszne. Na dodatek zdziwiło mnie, że ich nie kupił. A jakie było wielkie nasze zdziwienie, gdy Runi przyznał, że zrobił je sam. Kiyoshi aż opluł się kawą. Do końca śniadania Joni chwalił pod niebiosa te ciasteczka, a do kolacji marudził Runiemu aby zrobił dla niego więcej. Radość Joniego, gdy po tygodniu dostał ciasto czekoladowe była ogromna. I muszę przyznać, że już z pierwszym kęsem się rozpuściłem z rozkoszy. Nie wiem, gdzie się tego nauczył ale kłaniam się w pas przed jego zdolnościami kulinarnymi. Do tego najdziwniejszym było, że Runi nie przepada za słodyczami. Woli gorzkie albo kwaśne rzeczy. Przeciwieństwa się tu chyba przyciągają.



Dzisiaj postanowiliśmy puść w góry. Kiyoshi chciał pobiegać, gdyż w ciele wilka nie czuje się dobrze w willi. Tak więc wybraliśmy się na nieduże góry, które znajdowały się blisko lasu. Kiyoshi biegał zadowolony ze świeżego powietrza.

-Kiyoshi teraz jesteś bardziej podobny to psa niż wilka.- Skomentował Runi patrząc na Kiyoshiego, olewając przy tym proszącą minę Joniego. Runi zrobił ciasteczka i trzymał je w plecaku. Joniemu już na sam zapach ślinka leciała ale Runi był na to obojętny. Powiedział, że dopiero jak znajdziemy wygodne miejsce na odpoczynek to go poczęstuje.

-Wrr!- Kiyoshi zawarczał tylko na Runiego i pobiegł dalej. Mu też zależało na ciasteczkach, więc nie chciał go zdenerwować.

-Runi~! Proszę~! Daj mi chociaż jedno~!- Zajęczał Joni.

-Nie. Wstrzymaj się i nie jęcz mi przy uchu, bo nie dostaniesz jeszcze ani jednego.- Runi jak zwykle bezwzględny. I zapatrzony w białe futerko Kiyoshiego.

-Jason~!!! Runi jest niemiły~!- Zawył Joni i wtulił się w mój bok.

-Oj Joni. Wytrzymaj jeszcze troszkę. Jak będziesz grzeczny to Runi po powrocie zrobi ich więcej.- Powiedziałem miziając uspokajająco Joniego po plecach. Spojrzał na mnie i gdyby miał ogon zacząłby nim wesoło merdać.

-Dobrze~!- Uśmiechnął się szeroko, odklejając się ode mnie i idąc grzecznie tuż obok. Wtem usłyszeliśmy warczenie Kiyoshiego z oddali. Spojrzeliśmy po sobie i pobiegliśmy do źródła dźwięku. Kiyoshi stał pod drzewem patrząc w górę i warcząc. Spojrzałem wyżej i zobaczyłem młodego faceta. Na moje oko miał jakieś 20 lat. Blond włosy sięgające do ramion, zielone oczy, szczupły i dość wysoki. Siedział przerażony na tym drzewie z jakimś koszem.

-Uciekajcie! Bo coś wam zrobi!- Krzyknął i wszedł nieco wyżej. Nie wiedziałem co robić. Na szczęście Runi jakoś na spokojniej ogarniał sytuację.

-Kiyoshi! Chcesz ciasteczko?-  Powiedział Runi trzymając worek ciastek w ręce. Kiyoshi jak na komendę przestał warczeć i podszedł wesoły do Runiego. Od razu usiadł przy nim i dał się karmić.

-Możesz zejść. Nic ci nie zrobi.- Powiedziałem do nieznajomego podchodząc do drzewa. Ten spojrzał się na mnie trochę niepewnie lecz zszedł na dół.- Co się stało, że zaczął na ciebie warczeć?- Zapytałem. Kiyoshi bez powodu tego nie robi.

-Wszedłem na to drzewo pozrywać trochę liści. Kosz trochę mi się zachwiał i wypadło mi z niego jabłko. No i spadło mu na głowę i przez to zaczął warczeć. Omal nie spadłem słysząc to.- Widać przeraził się nie na żarty. Spojrzał się na chłopaków, którzy stali i przypatrywali się nam. Wtem spojrzałem na Joniego, który patrzał się na nieznajomego z otwartą buzią.

-Jonie, co jest?- Zapytałem zdziwiony.

-Ty jesteś elfem~!- Wykrzyczał wesoło, a nieznajomy aż podskoczył i zasłonił uszy. To po nich go pewnie poznał.

-Nie musisz się przy nas z tym kryć. My też nie jesteśmy do końca ludźmi.- Uspokoiłem go, gdyż odsłonił uszy i spojrzał na nas z zaciekawieniem.

-Mam na imię Louis.- Powiedział nieco niepewnie i uśmiechnął się.

-Ja jestem Jason, a to mój brat Jonathan ale mów mu Joni.- Joni w formie powitania przytulił Louisa. Zaskoczyło go to nieco lecz obaj zaśmiali się na to dziecinne zachowanie.- Ten czarnowłosy to Rune.

-Miło poznać.- Runi uśmiechnął się lekko aby nie stresować bardziej nowo poznanego.

-A ten wilk to Kiyoshi.- Kiyoshi w tym momencie zamienił się z powrotem w człowieka. Louisa nieco to zaskoczyło, gdyż patrzał na niego oniemiały.

-Hejka. Miło poznać. I przepraszam, że na ciebie warczałem.- Kiyoshi ukłonił się nieco wyrażając skruchę.

-Mi również miło was poznać. I nie ma za co przepraszać. A kim jesteście jeśli można wiedzieć.- Zapytał patrząc się na nas ciekawy.- Któryś z was również jest wilkiem?- Chyba nigdy wcześniej nie widział wilka, dlatego tak się na to cieszy.

-Nie, nasza trójka to wampiry.- Powiedział Runi chowając ciastka przed wzrokiem Kiyoshiego.

-Rozumiem, rozumiem. Przyznam, że dawno już nie spotkałem żadnego wampira. Miło poznać kogoś nowego.- Uśmiechnął się promiennie, a my razem z nim. Wtem usłyszałem śmiech Kiyoshiego.

-Z czego się śmiejesz?- Zapytałem zdziwiony.

-Zjazd blondynek.- Powiedział i zaczął śmiać się dalej, a Runi wraz z nim. Spojrzeliśmy na siebie i również się zaśmialiśmy.

-Macie jakieś plany? Czy dacie się zaprosić na obiad?- Powiedział wesoło Louis. Wszyscy z chęcią zgodzili się na jego propozycję. Louis mieszkał w dość dużej chatce nad morzem. Było to bardzo przyjemnie. Rozgościliśmy się i szybko zaprzyjaźniliśmy z elfem. Mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. A Kiyoshi już całkiem zapomniał o tamtym małym wypadku, gdy Lou podał obiad. Aż mu się uszy trzęsły jedząc przyrządzone przez niego spaghetti. Na szczęście było dużo, więc wilczek się najadł. Nasza zwariowana grupka powoli się powiększa.

3 komentarze:

  1. Wielkie arigatou za dedyka i życzenia
    Bardzo mi się miło zrobiło :**
    Rozdział genialny, bardzo przyjemnje się go czytało ... RUNI X KIYOSHI !!!! XDD wszędzie yaoi xd wszędzie
    To jest nieuleczalne, wobraź sobie mnie w wieku 70 lat piszczącą na widok twojego opowiadania które bede czytać miliony razy i nigdy mi sie nie znudzi xddd
    Jeszcze raz bardzo ci dziękuje <3
    ~Szczęśliwa Julia N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co dziękować. Dla mnie to przyjemność~! ^^
      Przyznam się bez bicia. Również widzę w Runim i Kiyoshim taką parkę. >p< Yaoi wszędzie i jest supcio~! xp
      Będziesz opowiadać swoim wnukom baaaardzo ciekawe historie ;) xD A ja się baaardzo cieszę, że tak mnie sobie cenisz ^^
      Proszę bardzo~! <3
      #Kimie :*

      Usuń
  2. Hejeczka,
    fantastyczny tekst, ich grono się powiększa, bardzo rozbawiła mnie sytacja kiedy Kiyoshi zaczął warczeć no i to jak został przekupiony ciasteczkami... ale czemu Jini się nie zasmucił, że ze Runi daje ciasteczka Kiyoshiemu, a jemu nie...
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń