Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #AominexKise. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #AominexKise. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2019

Po prostu razem- Aomine x Kise

 Witajcie~! ^^

Po raz pierwszy nie wiem co powiedzieć. Może mogłabym zacząć jak zwykle ale nie było mnie 9 miesięcy. Ałł~! To aż boli. ;-; Naprawdę słowo "Przepraszam" chyba nic tu nie pomoże ale naprawdę PRZEPRASZAM~! Wiem, że nie dałam żadnego znaku, posta, czy wiadomości co się ze mną dzieje, bo nawet już trochę mnie na Fanpage'u nie było ale ja tu byłam. Tylko nie miałam weny i czasu na pisanie. Cóż, życie takie jest, że raz można wstawiać posta raz w tygodniu, a czasem wszystko ulatuje, bądź po prostu trzeba się skupić na prywatnym życiu i codzienności, niż na blogu i pisaniu. 
Szczerze to już miałam kilka prób powrotu ale naprawdę miałam dni, kiedy to zajrzałam na jakiś zaczęty rozdział i po prostu po chwili go zostawiałam, nic nie dopisując. Już nie mówiąc o dniach kiedy to w ogóle tu czy do zapisków nie zaglądałam. Ale moja wena i pomysły zaczęły powoli wracać, do tego w końcu nadszedł też czas aby przysiąść do pisania i tak oto skończyłam tego shota, którego zaczęłam rok temu (Miał być on na urodziny Kise, no ale wyszło jak wyszło :p). Myślałam o tym aby skończyć rozdział z Ferajny ale tam mam jeszcze mnóstwo do dopisania, więc wolałam skończyć to ^^

Teraz w sumie nie wiem, czy mam dalej kontynuować pisanie. Mam pomysły i myślę, że teraz nawet więcej czasu aby pisać dalej. Widzę, że zaglądaliście tu ale chcę znać waszą opinię czy dalej chcecie czytać moje opowiadania. Czy wybaczycie mi tą nieobecność i natchniecie swymi komentarzami? (Przez czas mojej nieobecności czytałam te starsze i one dalej mega mnie cieszą :D) Z jednej strony to jeszcze tu na pewno coś wstawię, bo po prostu chcę skończyć kilka opowiadań, jednak jeśli dalej chcecie czytać moje twory to dalej będę się starać ^^ Tym razem nie zniknę i naprawdę będę informowała was jak mi idzie z pisaniem ^^ Chociaż nie ma teraz G+ ale jest FP, więc będą powiadomienia o nowościach ;) Jedynie, że chcecie abym założyła konto na IG o.o 

Kiedy pojawię się z kolejnym postem to nie wiem ale bardzo, bardzo, bardzo się postaram aby jeszcze w tym tygodniu coś się pojawiło ^^ (Mam 3 rzeczy zaczęte, więc coś chyba uda mi się skończyć ;) ) 

Szczerze? To się stęskniłam ^w^ Za wami, za blogiem, za Tęczusiami ^^
Ao: Tyle kazać czekać -.- Siostra, wstydź się
Ja: Nie zapominaj, że jednak dalej mam koronę, Dai-chan :p 
Niji: I Akashiego za plecami XD
Akashi: Powinieneś wspierać siostrę Daiki, a nie ją karcić -.-
Ao: Dobra, dobra, okey~! <.< Wiem, że ciężko pracowała aby powrócić ^^
Kise: I jeszcze z nami wróciła, powinieneś czuć się zaszczycony :p 
Kuroo: Kimie ma nowe pomysły i nowy zapał do pisania, więc uważaj, bo zostaniesz zapomniany :p
Ao: Ja? Zapomniany? o.o 
Haru: Chyba mówiła o jakiś nowych paringach o.o
Ao:.... Kimie~!
Ja: Dai-chan późno jest, zamknij się proszę -.- O tym pogadamy później. Teraz już cisza, bo już ten początek przedłużamy. Shot czeka~! ^^
Ao: ... Idę się z tym przespać. Branoc~! ;) <Ciągnie Kise za sobą>
Kise: I ja jestem tym czymś? :p 
Ao: Za chwilę to poczujesz to coś ;) 
Kise: Baka~! >///<

Ja już mykam, bo późno, a muszę rano wstać (Dlaczego ja?!! ;-;) Czekam na wasze komentarze i opinie ;) 
Dobranoc/ Miłego dnia/ Miłego popołudnia ^^
Enjoy~! <3
#KimieKikui


Kolejny pokaz mody poszedł gładko. O ile można tak powiedzieć o bieganinie między wieszakami, masie żelu i lakieru do włosów, czekanie na makijaż w smugach dymu papierosowego i perfum, gorączkowe szukanie i poprawianie kreacji aby wyjść na dwie minuty na wybieg. Czasem wydawało mi się to beznadziejne i niepotrzebne jednak wychodząc na wybieg już gotowy czuję się wyjątkowo. Bo przecież ktoś zaprojektował te ubrania, długo pracował nad swoja kolekcją, a teraz ja mogłem ją pokazać światu. To naprawdę miłe uczucie.
Po skończonym pokazie i dostaniu podziękowań od projektanta i stafu, pojechałem do hotelu. Od razu ruszyłem do łazienki aby wziąć prysznic. Mimo przebrania się nadal czułem na sobie zapach papierosów i różnych perfum. Czułem się odświeżony zmywając z siebie to wszystko. Wyszedłem z kabiny, wytarłem się, wysuszyłem włosy, ubrałem się, dopakowałem walizkę i wyszedłem. Zamówiona wcześniej taksówka już czekała pod hotelem. Droga na lotnisko nie była długa i nieco później już siedziałem w samolocie. Spuściłem roletę w oknie i ułożyłem się wygodniej aby nieco się zdrzemnąć. Lot nie miał być długi, a godzinka drzemki mi się przyda.
Po wylądowaniu wziąłem swój bagaż i ruszyłem do wyjścia. Szybko złapałem taksówkę i pojechałem do domu. Zapłaciłem, wysiadłem z taksówki i ruszyłem do swojego apartamentu. Wpisałem kod, następnie wszedłem do windy, po chwili wysiadając na swoim piętrze.
-Hej.- Powiedziałem widząc stojącego pod drzwiami Aominecchiego.
-Hej.- Mruknął.
-Dopiero co z pracy?- Spytałem wychodząc z windy i podchodząc do niego.
-Mniej więcej. Jak pokaz?- Spojrzał na mnie kątem oka, wyciągając klucze z kieszeni.
-Jak zwykle dobrze i bez większych problemów.- Uśmiechnąłem się lekko.
Aomine otworzył drzwi, przepuszczając mnie przodem. Gdy tylko przekroczyłem próg zostałem popchnięty na ścianę, a moje usta zostały zmiażdżone w namiętnym pocałunku. Puściłem walizkę, która z hukiem opadła na podłogę. Zarzuciłem ręce na ramiona Aomine, dłonie wplątując w jego włosy i otwierając szerzej usta aby mógł swoim językiem pieścić moje podniebienie oraz język. Poczułem jak jego dłonie wślizgują się pod moją koszulkę, głaszcząc delikatnie plecy. Pocałunek był namiętny, żarliwy, dziki, pełen pasji, zapierający dech w piersi. Przyspieszone bicie serca, ciepło rozchodzące się po całym ciele, myśli skupione na przyjemności dawanej z tych lekko szorstkich ust i śliskiego języka. Oderwaliśmy się od siebie, dysząc głęboko. Daiki oparł swoje czoło o moje, kładąc dłoń na moim policzku. Spojrzałem w jego oczy, wtulając się w jego dłoń.
-Chodź.- Mruknął niskim głosem, przez który dostałem ciarek. Mogłem tylko przytaknąć głową, bo w tym momencie żadne słowo nie mogło wyjść z mojego gardła.
Czując dłonie Aomine na swoich udach podskoczyłem lekko aby opleć nogi wokół jego bioder. Otarłem się o niego i jęknąłem cicho, czując jego erekcję. Sam nie byłem w lepszym stanie i chciałem tylko ściągnąć w końcu spodnie.
Aomine ruszył w stronę sypialni, ponownie wpijając się w moje usta. Przylgnąłem do niego, mrucząc w jego usta, gdy ścisnął mój pośladek. Po drodze udało mi się ściągnąć buty, co w takiej pozycji nie było łatwe. Drzwi otworzyły się łatwo ale przejście przez nie, gdy jest się napalonym jest nieco trudniejsze. Zdołaliśmy bezpiecznie wejść do sypialni, nie nabijając sobie żadnych siniaków. Zostałem rzucony na łóżko i pozbawiony szybko koszulki. I tak Daiki był bardziej zainteresowany moją szyją i klatką piersiową niż ową koszulką. Mruknąłem czując pocałunki na szyi i obojczykach, przy czym ciągnę koszulkę Aomine aby mu ją ściągnąć. Ten pomógł mi się z nia uporać, dalej obdarowując mnie pocałunkami lecz teraz postanowił possać moje sutki.
-A~!- Jęknąłem zaskoczony, gdy ugryzł mnie.- Mmmm..... Szybciej.- Mruknąłem, ocierając się o niego. Mój członek pulsował niemiłosiernie i czułem, że jak zaraz nie ściągnę spodni to będę miał mokro. Aomine zamiast sunąć w dół podciągnął się wyżej, całując delikatnie moje usta.
-Taki niecierpliwy?- Mruknął z uśmieszkiem. Wiem, że drażnił się ze mną i najchętniej to bym na niego nakrzyczał ale jedyne co teraz chciałem to aby w końcu ściągnął ze mnie te cholerne spodnie.
-I to bardzo.- Prawie, że warknąłem. Polizałem go po dolne wardze, ocierając się o niego. Ten uśmiechnął się lekko, przejechał powoli dłonią po mojej klatce piersiowej i brzuchu i wtem mocno ścisnął moje krocze. Wygiąłem się w łuk, jęcząc i wypychając biodra w górę. Jeszcze raz tak zrobi a dojdę.
Tak się jednak nie stało. Aomine powoli odpiął guzik od moich spodni, rozpiął zamek i powoli ściągnął ze mnie niepotrzebne ubranie, wraz ze skarpetkami.
-Taki niedopieszczony. Aż już nieco pociekło.- Mruknął, całując moje podbrzusze i ściągając ze mnie bokserki.- Mam ci ulżyć od razu?- Spytał, a ja pokiwałem głową.- Naprawdę? Tak bardzo tego chcesz?- Usadowił się między moimi nogami, jednak zamiast zająć się moim pulsującym członkiem zaczął całować wewnętrzną stronę moich ud. Miałem ochotę już sam sobie ulżyć, chciałem jednak aby Aominecchi to zrobił. Chciałem poczuć jego dłoń oraz usta na swoim penisie. Chciałem aby zaczął go ssać i pieścić, doprowadzając mnie do największej rozkoszy.
Przegryzłem wargę. Nie chciałem się przed nim płaszczyć i prosić ale chyba nie miałem wyboru.
I już miałem ładnie powiedzieć "Proszę", gdy nagle Aomine wziął mojego penisa do ust i mocno sie na nim zassał, a dłonią ścisnął lekko moje jądra. To było dla mnie za wiele.
-A~!- Jęknąłem głośno, dochodząc. Bez uprzedzenia w jego usta, wypychając biodra w górę i drżąc na całym ciele. Przełknąłem ciężko ślinę i podniosłem głowę aby spojrzeć na Aomine, który powoli wysunął mojego penisa ze swoich ust i patrząc mi prosto w oczy połknął moją spermę, oblizując wargi. Poczułem jak mój penis na nowo robi się twardy. Jego spojrzenie pełne pożądania i namiętności było tak pięknym widokiem, że moja dziurka już zaczęła pulsować, a ciało drżało z podniecenia.
-Gotowy na więcej?- Mruknął Aomine, pochylając się i robiąc malinkę na moim podbrzuszu.
-Zrób to wreszcie.- Warknąłem, zachęcająco rozszerzając bardziej nogi.
-Mmm...Widzę, że bardzo tego chcesz. Aż tak nie możesz się doczekać, aż włożę swojego kutasa do twojej ciasnej dziurki aż do nasady? Tak bardzo chcesz abym cie pieprzył?- Daiki podniósł wyżej moje biodra, palcem masując moją dziurkę. Te słowa, powiedziane niskim głosem-  kompletnie odleciałem i chciałem aby zrobił to co mówił. Aby wszedł we mnie gwałtownie i głęboko, doprowadzając mnie do największej ekstazy. Od ostatniego razu nie minęło wiele czasu ale czułem się mega niedopieszczony.
Wtem poczułem jak Aomine liże moją dziurkę, po czym zagłębia w niej język.
-A~! Fuck~!- Jęknąłem głośno, odrzucając głowę w tył i zaciskając dłonie na kołdrze. Bardzo dobrze czułem jego język wijący się i zagłębiający w mojej dziurce. Do tego dłońmi ściskał moje pośladki.
-Ah~! Aominecchi~!- Jęknąłem, czując jego oddech.- S-Starczy.- Mruknąłem, drżąc. Z jednej strony nie chciałem aby przerywał. Z drugiej jednak chciałem dojść mając jego kutasa w sobie.
-Oh, a ja chciałem cię dobrze wypieścić, a ty chcesz tak szybko.- Powiedział z udawanym żalem, gdy wysunął już swój język. Wziął żel, wylał trochę na palce i od razu włożył dwa. Spiąłem się, zaciskając się na nich.
-Oj, rozluźnij się. Bo inaczej nie będzie szybko.- Mruknął Aomine. Opuścił moje biodra, podciągnął się i zaczął całować moją szyję. Rozluźniłem się, więc zaczął poruszać palcami aby mnie dobrze przygotować. Położyłem dłonie na jego plecach, głaszcząc i drapiąc go po nich na co odpowiadał mruczeniem. Wtedy poczułem coś, czego nie chciałem poczuć w tym momencie.
-Aominecchi... Dlaczego masz na sobie spodnie?- Spytałem z wyrzutem. Ten zaśmiał się i spojrzał na mnie.
-Hmmm... Może dlatego, że ich jeszcze nie ściągnąłem?- Uśmiechnął się lekko.
-To je migiem ściągaj.- Wręcz warknąłem.
-Może sam to zrobisz?- Mruknął, ponownie całując moją szyję.
Wyciągnąłem się nieco aby sięgnąć do jego bioder. Odpiąłem pasek, guzik i rozpiąłem rozporek. Zsunąłem nieco spodnie i wtem Aomine dołożył trzeci palec, muskając delikatnie mój czuły punkt. Zacisnąłem dłonie na jego spodniach, wgryzając się w jego ramię.
-Ściągniesz je w końcu?- Szepnął mi do ucha, dmuchając na nie swoim ciepłym oddechem, aż dostałem ciarek.
-Mhm.- Mruknąłem i ponownie wziąłem się za ściąganie jego spodni wraz z bokserkami. W końcu z warknięciem udało mi się zsunąć je do kolan, a dalej Aomine poradził sobie już sam. Widząc jego twardego penisa nie mogłem się powstrzymać i zacisnąłem na nim lekko dłoń, poruszając powoli w górę i w dół. Zacząłem jeszcze całować jego umięśniony tors, wzdychając i jęcząc cicho. Daiki jęknął zaskoczony, po tym mruknął i poruszył lekko biodrami.
-Mmm... Ha... Ah~!....- Jęczałem i wzdychałem. Robiło mi się coraz bardziej gorąco. Zwinne palce rozciągające mnie, umięśnione i smukłe ciało Daikiego, jego oddech na moim karku. Chciałem jednak aby Aomine był jeszcze bliżej mnie, chciałem poczuć go całym ciałem, każdym nerwem.
-Aominecchi....- Westchnąłem, przysuwając się do jego ucha.- Starczy. Wejdź w końcu we mnie.- Wyjąkałem do jego ucha.
-A poprosisz?- Wymruczał.
-Kurwa. Aominecchi~! Wypieprzysz mnie w końcu czy nie?!
-Z wielką przyjemnością.- Uśmiechnął się szelmowsko. Złapał moje biodra, przysunął bliżej siebie i wszedł powoli ale od razu do samej nasady.
-Oh~!- Wygiąłem się w lekki łuk, odrzucając głowę do tyłu i zamykając oczy.- Oh tak~!- Jęknąłem błogo. Uwielbiałem to uczucie bycia wypełnionym. Czułem jak penis Aomine idealnie wpasowuje się we mnie, jak ociera się o wrażliwe miejsca, jak głęboko mnie pieści. Nie było bólu a czysta rozkosz.
-Mmm... Nie zaciskaj się tak, bo nie mogę się ruszyć.- Mruknął mi do ucha Aomine wzdychając.
-Haa...Nie moja wina, że jesteś taki duży..... Mmmm...- Wziąłem głęboki oddech, próbując się nieco rozluźnić.
-Spokojnie.- Aomine spojrzał na mnie i zaczął składać na mojej twarzy delikatne pocałunki. Objąłem go i wychyliłem głowę aby sięgnąć jego ust. W tym momencie Daiki poruszył się we mnie. Jęknąłem w jego usta na ten nagły ruch, jednak sam poruszyłem biodrami aby dać mu znak, żeby nie przerywał. Aomine nie przerywając pocałunku zaczął się poruszać we mnie. Całowanie go stało się trudniejsze, przez moje jęki oraz jego westchnięcia lecz dalej ocieraliśmy się ustami.
Daiki wyszedł nagle ze mnie mnie i usiadł, ciągnąc mnie ze sobą. Wtuliłem się w niego i wpiłem w jego usta, od razu podciągając się aby napić się na jego członka.
-Ach~! Tak~!- Jęknąłem błogo ponownie czując jego członka we mnie. W tej pozycji czułem jak wbija się we mnie jeszcze głębiej.
-Jeszcze trochę brakuje.- Mruczy mi w usta, po czym przyciąga moje biodra do swoich i wsuwa się we mnie od do nasady.
-Aaaa~!- Jęknąłem głośno, zaciskając dłonie na jego plecach.- Tak.. głęboko....Haaa..... Mmmm.... Tak.. dobrze... - Podnoszę lekko biodra i opuszczam je, drżąc na całym ciele. Daiki postanawia mi pomóc wychodząc mi na przeciw. Przyspiesza i coraz mocniej wbija się we mnie. Nie mogę zrobić nic więcej jak obejmować go mocno i jęczeć z rozkoszy. Było mi gorąco, ciało drżało, gardło bolało od jęków, przed oczami wirował mi świat, a w głowie była pustka. Czułem wszystko, a tym wszystkim był Aomine obejmujący mnie mocno, złączony ze mną i szepczący moje imię między westchnięciami.
-Da...Daiki...Ach... Dai..ki...Ach~!- Już dłużej nie mogłem wytrzymać. Zacisnąłem się, objąłem go mocno i doszedłem na jego brzuch. Aomine zrobił jeszcze kilka pchnięć i doszedł głęboko we mnie, wtulając się w moją szyję. Obejmowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę, normując oddechy i przypominając sobie kim i gdzie jesteśmy. Aomine położył mnie powoli i delikatnie i dopiero wtedy ze mnie wyszedł, kładąc się obok i sięgając po chusteczki aby się wytrzeć. Gdy to zrobił położył się na boku, rękę wkładając pod moją głowę. Pocałował mnie, głaszcząc mnie po brzuchu.
-Hmmm... Czy mówiłem, że się stęskniłem?- Spytał się, przerywając pocałunek.
-Hmmm....- Zacząłem się zastanawiać, w międzyczasie całując go.- Chyba nie.
-O. Więc....- Pocałował mnie.- Tęskniłem.- Zaśmiałem się z jego słów, wtulając się w niego.
-Ja też.- Uśmiechnąłem się i cmoknąłem go w policzek. Ach, ten Aominecchi~!

Nie było późno, a nam nie chciało się spać to też wzięliśmy prysznic, a następnie rozsiedliśmy się na kanapie w salonie. Ja szukałem jakiegoś fajnego filmu, a Aomine szykował przekąski.
-Kise.- Usłyszałem nad sobą. Odchyliłem głowę do tyłu i od razu poczułem usta Aomine na swoich. Z chęcią oddałem pocałunek.
-Trzymaj.- Daiki przerwał pocałunek i podał mi pudełko.- Sam robiłem.-Powiedział, siadając obok mnie. Otworzyłem pudełko, w którym były domowe lody, jak się nie myliłem to czekoladowe. Na wierzchu była polewa- pewnie malinowa- i posypka z orzechów i czekolady.
-Wow~!- Nie mogłem się powstrzymać i od razu posmakowałem.- Mmmm~! Pychotka~!- Cmoknąłem Aomine w policzek.- Przeszedłeś samego siebie.
-Oj tam, po prostu zmieniłem nieco składniki no i sos zrobiłem ze świeżych malin. Ale cieszę się, że smakuje.- Aomine objął mnie w pasie, biorąc łyk wina.- Wybrałeś już coś?
-Mhm. Więc wciśnij tylko play.- Mruknąłem, nie mogąc oderwać się od lodów. Posunąłem łyżkę pod nos Daikiego. Zjadł i przytaknął tylko głową.
Niby po prostu siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy film ale robiliśmy to razem. Odkąd zacząłem chodzić z Aomine, chociaż w sumie odkąd go poznałem, to każda chwila razem była dla mnie ważna. Nie ważne z kim, gdzie, co robiłem. Najważniejszy pozostawał dla mnie Aominecchi. Ale te chwilę spędzone tylko z nim były najlepsze, nawet jeśli to było właśnie oglądanie filmu. Bycie z nim, bycie razem, od tak- to najlepsze i najdroższe mi momenty.







środa, 13 września 2017

Baby Buu~!- Epilog

Ohayo~! ^^
Przybywam z zakończeniem Baby Buu~! ^w^ 
Ogółem to już dawno miałam to zaczęte ale jakoś nie mogłam skończyć ale wzięłam się i jakoś bardzo szybko mi to poszło :D Najwidoczniej dobra passa do mnie powraca ;) 
Mimo, że to już Epilog to pokażą się jeszcze z 2 może 3 dodatki ;) 
 I kochane dzieciaczki będą pokazywać się w dialogach~! :D <3 

Co do następnych postów to będzie to zapewne Ferajna, której też co nieco mam zapisane, więc powinno mi to pójść szybko ^^ Zwłaszcza, że wiem, jak jej wyczekujecie :*
A po tym pewnie pojawi się jakiś one-shot z kimś nowym ^w^

Przypomnę jeszcze o nowym blogu --> [KLIK]
I oczywiście fanpage'u --> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania~! :*
Pa, pa~! <3
#Kimie


~~~~Rok później~~~~

-No Yuichi~! Jeszcze jedna łyżeczka za mamusię~! Powiedz ślicznie "A~!"..... Brawo~!- Powiedziałem z uśmiechem, karmiąc Yuichiego musem owocowym.
-Jaaaa~!- Pisnął wtem Seiji, który siedział sobie w chodziku.
-Tak Skarbeńku. Tatuś za chwilę wróci ze sklepu z twoimi chrupkami. Musisz jeszcze chwileczkę zaczekać.- Spojrzałem na niego, na co on się uśmiechnął, po czym zaczął bawić się samochodzikiem.
-Maa~!- Krzyknął Yuichi, wyciągając ręce w moją stronę.
-A Yuichi jeszcze głodny~?? To teraz łyżeczka za tatusia~!- Wziąłem trochę musu na łyżeczkę i nakarmiłem go. Yui zaczął jeść, próbując przy tym wziąć miseczkę z moich rąk.
-Nie, nie, nie~! Mamusia nakarmi, bo inaczej Yuichi połowę wywali na podłogę, a drugą połową ubrudzi sobie śpioszki. A wiesz jakie śliczne masz śpioszki~?? To są twoje ulubione w króliczki~!- Powiedziałem, miziając go po brzuchu. Ten spojrzał na siebie, po czym się zaśmiał. Wtem usłyszałem brzdęk kluczy i otwieranie się drzwi.
-Tata~!- Pisnął radośnie Seiji i zaczął skakać w chodziku.
-Cześć przystojniaku~!- Usłyszałem Aomine.- Tatuś już wrócił i ma twoje ulubione chrupki~! I jeszcze twój ulubiony soczek malinowy~!- Aomine ściągnął buty, po czym wziął Seijiego na ręce, dając mu buziaka w policzek.
-Witaj w domu~!- Zaśmiałem się, gdy Seiji schował się za swoją pieluszką.
-Wróciłem.- Daiki podszedł do mnie i cmoknął mnie w usta.- A kto tu je musik~? Yuichi je musik~?- Zapytał z uśmiechem, odkładając siatkę na blat w kuchni. Yuichi zaśmiał się, wesoło gaworząc.
-Tak się cieszysz, że jesz musik~?! No to kolejna łyżeczka~! Za kogo teraz? Za braciszka.- Dałem mu kolejną łyżeczkę.
-Co Seiji? Chcesz sobie pochodzić~? To trochę poraczkuj, a tatuś wszystko pochowa i może coś upichci.- Aomine położył Seijiego na dywanie w salonie, po czym wrócił do kuchni. Seiji zaś od razu zaczął raczkować.- I co Yuichi? Smakuje musik?- Zapytał Aomine. Podszedł i objął mnie od tyłu, patrząc na Malucha.
-Daaa~!- Krzyknął wesolutko blondynek.
-To teraz tatuś da~!- Ao wziął ode mnie łyżeczkę i nakarmił go.- Ale mu smakuje.
-Bo jest owocowy. Do tego z groszku trzeba coś dodać, bo inaczej znowu wyląduje na podłodze.
-Spróbujemy z marchewką. Bo jak się nie mylę to Seiji jadł taki mus u Tetsu i mu smakowało. A co mamusia zje~?- Zapytał się, miziając mnie po brzuchu i całując w policzek.
-W sumie to jakąś zupę. Może miso z tofu?
-Jak są wszystkie składniki to zrobię.
-Chociaż w sumie za jakieś pół godziny mają przyjść Kagami i Kuroko z Miko, więc może to on ugotuje nam zupę.
-A co? Moja ci nie smakuje?
-Smakuje ale Seiji jest jakoś tak dzisiaj bardzo stęskniony za tatusiem.- Zaśmiałem się, karmiąc Yuichiego.
-A ja myślałem, że to ty się za mną stęskniłeś~!- Mruknął, całując mnie w szyję.
-Wiesz, jeśli dzieci pójdą wieczorem grzecznie spać to zaproszę cię do wspólnej kąpieli.- Mruknąłem całując go krótko.
-O~! Mamusia ma chcicę~! Tatuś lubi.- Przytulił mnie, po czym ugryzł w ucho.
-Daiki sio~! Nie przy dzieciach~! I mówię ci przecież, że wieczorem.- Fuknąłem na niego.
-Wiem przecież~! Już poprzytulać się nie można.- Powiedział niby smutny.
-Przytulać się możesz tylko mnie nie gryź i nie macaj.- Pokazałem mu język.- I przypomnę ci, że miałeś pochować zakupy.
-Tak, tak~!- Pocałował mnie jeszcze krótko, po czym zaczął wyciągać wszystko z reklamówek.
-Buuuu~!- Powiedział Yuichi, robiąc dzióbek.
-Yuichi też chce buziaka~?- Zaśmiałem się, po czym cmoknął go.- Ale słodki buziak~!- Powiedziałem, wycierając mu brodę z musu.
-Kise patrz!- Powiedział nagle Aomine. Spojrzałem się w stronę salonu. Seiji chodził! I to bez żadnego podparcia~!
-Łaaa~! Brawo Kochanie~!- Uśmiechnąłem się szeroko. Seiji ustał i spojrzał najpierw na mnie, po tym na Aomine.
-No chodź do tatusia Łobudzie~!- Aomine ukucnął niedaleko i wyciągnął ręce. Seiji uśmiechnął się i podszedł do niego. Ao od razu wziął go na ręce.- Ale zdolny jesteś~! Piąteczka!- Tatuś i synek przybili sobie piątkę.
-A od mamusi masz buziaka~!- Powiedziałem, podchodząc do nich i całując go w policzek.- Aleś nas zaskoczył~!- Zaśmiałem się. Wtem odezwał się Yuichi. Odwróciłem się w jego stronę. I zauważyłem, że już zdążył wywrócić miseczkę i się ubrudzić.- Yuichi~! A co mamusia mówiła~?- Podszedłem i wziąłem go na ręce.- I ubrudziłeś swoje śpioszki.- On na moje słowa zaśmiał się.
-To mamusia pójdzie teraz przebrać Yuichiego, a Seiji pomoże. A tatuś zacznie pichcić. I posprząta.- Spojrzał się na brudną podłogę. Poszliśmy do ich pokoju. Ao posadził Seijiego na podłodze przy klockach, a ja położyłem Yuichiego na przewijaku.
-Tylko nie za długo, bo za chwilę gości będziemy mieć.- Przypomniał Aomine, po czym zszedł na dół. Seiji zaczął się grzecznie bawić klockami, więc na spokojnie mogłem przebrać Yuichiego.

W ogóle pewnie Was interesuje co się działo przez ten rok. To zacznę od początku...

Następnego dnia po urodzeniu bliźniaków mieliśmy duże odwiedziny. Jako pierwsi przyszli Kagami z Kuroko. Tetsu kilka razy pytał się, jak się czuję. Kagami zaś pogratulował nam i nawet potrzymał Yuichiego na rękach- bo Seiji się rozpłakał i uspokoił się dopiero na rękach Aomine. Po tym przyszli Nijimura, Haizaki, Akashi i Furihata. Wtedy Nijimura stwierdził, że dziadkiem został- bo nas uważa za swoich synów- na co zaczął płakać. Chociaż chwilę płakał, a po tym zaczął się śmiać.Haizaki zaś przyniósł małe misie dla bliźniaków. Furihata w sumie to się aż wzruszył i jakoś wybełkotał gratulacje. A co do Akashiego to okazało się, że musi mieć jakieś super mocne, bo gdy tylko wziął na ręce płaczącego Yuichiego to ten od razu przestał płakać. A po chwili już spał sobie smacznie. Nadal nie mogę pojąć jak to się stało. Pod wieczór ponownie odwiedzili nas rodzice. Mama Aomine zaczęła uczyć swojego syna jak przewijać dziecko i poszło mu nawet dobrze. Rodzice nie byli długo, gdyż pora odwiedzin już się kończyła, a chcieli abym sobie odpoczął. Aominecchi został, bo już wczoraj dołożyli łóżko do mojego pokoju.

Ogółem w szpitalu spędziłem dobry tydzień, bo na początku ciężko mi się chodziło, plus chcieli sprawdzić czy wszystko w porządku. Aomine nie mógł cały ten czas spać w szpitalu ale i tak przychodził wcześnie rano i wychodził wieczorem. Jak jednak wróciliśmy już z bliźniakami do domu to czułem się mega szczęśliwy widząc moich dwóch synków w ich łóżeczkach. Ale od tego momentu nie mieliśmy łatwo. Zwłaszcza, że bliźniaki były bardzo zgrane i jak jedne chciał jeść to drugi też, jak jeden zaczął płakać to i drugi, i jak jeden był pełen energii o 2 w nocy to drugi też. Jednak pewnego takiego wieczoru mega się rozczuliłem, a było to równo miesiąc po urodzeniu bliźniaków. Razem z Aomine poszliśmy do nich bo zaczęli płakać. Przewinęliśmy ich, nakarmiliśmy i właśnie tuliliśmy do snu. Ja siedziałem w fotelu z Yuichim na klatce piersiowej, a Aomine chodził po pokoju z Seijim na rękach. Wtem spojrzał na Seijiego, po tym na Yuichiego i na mnie. Uśmiechnął się i powiedział "Dziękuje za cudowny miesiąc.", całując po tym Seijiego i Yuichiego w czółko, a mnie w policzek. Miałem łzy w oczach i po prostu mnie zatkało. Gdy odłożyliśmy już Maluchy do łóżeczek i wyszliśmy z ich pokoju to mocno przytuliłem się do Aominecchiego, mówiąc mu jak bardzo go kocham. On odwdzięczył mi się tym samym i po tej słodkiej chwili poszliśmy do łóżka, bo ledwo co staliśmy na nogach.

Gdy nasze Słodziaki miały już 8 tygodni musieliśmy zabrać je na szczepienie. strasznie się tego bałem ale wiedziałem, że to dla ich dobra. O dziwo dzieci się nie rozpłakały. Tylko Yuichi miał łezki w oczach ale po za tym spokojnie. Razem z Daikim byliśmy z nich bardzo dumni. Jednak po tym bliźniaki dostali kolki i nie było to fajne. Na szczęście przyjechała moja mama i ciocia i pomogły nam zwłaszcza przy pracach domowych, gdy my tuliliśmy dzieci. Naprawdę się ucieszyłem widząc jak dzieci smacznie śpią w własnych łóżeczkach, a nie na nas. Zwłaszcza, że po tym były bardzo radosne i często się śmiali. Nie ma to jak rozłożyć się w salonie i się sobie popsocić.

Nasze dzieci rosły jak na drożdżach i coraz częściej zaczęli kręcić się na boki w łóżeczkach. Przy tym też często piszczeli, a jak odpowiadało się tym samym to się śmiali. A najlepszą dla nich zabawą było robienie im "samolotu" przez tatusia. A gdy ten miał już dość to Yuichi i Seiji zaczęli gaworzyć. Wtedy też często zaczęliśmy zabierać ich na spacery lecz na nich zazwyczaj ucinali sobie drzemki. 
Chociaż najbardziej się naśmialiśmy, gdy Seiji i Yuichi mieli cztery miesiące. Usiedliśmy wtedy z nimi przed lustrem. Byli na początku nieźle zszokowani, a po tym zaczęli się śmiać, krzyczeć i robić miny oraz gadać do swoich odbić. Ich gaworzenie było naprawdę słodkie. Wtedy też zauważyłem, że nasze chłopaki coraz lepiej rozpoznają naszych znajomych. Jak ktoś przychodził to nieźle potrafili się "rozgadać". Zwłaszcza jak przychodził Takao czy Kagami. Midorimie zazwyczaj próbowali ściągnąć okulary, a z Murasakibarą zazwyczaj zwiedzali dom. Haizaki się z nimi "kłócił"', zaś Nijimura uwielbiał ich karmić. Jednak Akashi i Kuroko okazali się najlepsi do kładzenia dzieci spać. 
Gdy nadszedł piąty miesiąc nasze dzieciaczki stały się nieco marudne, a zarazem coraz więcej gaworzyli. Później dopiero zauważyłem, że ząbkują. Byłem mega szczęśliwy, gdy wyszły im pierwsze ząbki. Aomine też w sumie był szczęśliwy, jednak przed tym nie obyło się często bez oślinionej koszulki.
W szóstym miesiącu zmieniliśmy już nasz wózek- chociaż mi było bardzo ciężko się go pozbyć. I wtedy też zrezygnowaliśmy już z wanienki i zaczęliśmy ich kąpać normalnie w wannie. Chociaż pierwszy raz zrobiliśmy to z nimi. Było dużo zabawy, a zwłaszcza robienia baniek. A po takiej kąpieli bliźniaki zasnęły w oka mgnieniu. 
Gdy nastał siódmy miesiąc nasze dzieci zrobiły się dość ciekawskie. Coraz lepiej poznawali naszych znajomych- chociaż ja nadal twierdzę, że to pewnie po kolorach włosów. Seijiego ulubionym wujkiem okazał się wtedy Kuroko, bo to u niego na kolanach czuł się najlepiej. Zaś Yuichiego okazał się Akashi. Raz jak Akashicchi go trzymał to dostał od Yuichiego buziaka. Dla mnie to było urocze, jednak Aomine mamrotał coś pod nosem, że tak nie powinien. Bliźniaki uwielbiały swojego tatusia i bardzo go kochali ale ten i tak był zazdrosny o wujków. Seiji i Yuichi i tak uwielbiali się bawić ze wszystkimi, chociaż teraz coraz częściej się podciągali aby pokicać. 
Ósmy miesiąc nastał bardzo szybko, a nasze Maluchy same już potrafiły siedzieć. Był to dla nas dużym ułatwieniem, zwłaszcza przy karmieniu ich musikami czy kaszkami. Chociaż coraz częściej dawaliśmy im to co sami jemy. Nasze Skarbeńka polubiły wtedy zabawę piłką.  Siadaliśmy z nimi w kółeczku i turlaliśmy im piłeczki. Większość zazwyczaj później była ośliniona ale to normalne, skoro wychodziły im kolejne ząbki. 

Zaś w dziewiątym miesiącu pokochali słuchać muzykę. Często gadali przy tym po swojemu, klaskali i kicali przy kanapie. A robienie tego na golasa było chyba ich najlepszą rozrywką. Jednak ten okres był dla mnie trudny, bo musiałem już powoli wracać do pracy. Raz jak miałem wyjść to bliźniaki tak się rozpłakały, że dopiero po 10 minutach się uspokoili. Musiałem z Aominecchim ululać ich do snu i dopiero wtedy wyjść do pracy. Na szczęście jak się obudzili to było lepiej. Chociaż po tym Daiki chciał iść do sklepu i nie zdążył nawet wyjść z domu jak Seiji i Yuichi się rozpłakali. Trzeba było zajmować ich zabawą, a jak to nic nie dawało to wzięcie ich ze sobą było nieuniknione. 

Dziesiąty miesiąc był i dla mnie i dla Aomine niezapomniany. Dlaczego? Ano nasze dwa urwisy powiedziały swoje pierwsze słowo. Bawiliśmy się wtedy z nimi na naszym łóżku. Wtem Seiji wziął zabawkę i dał ją Aomine mówiąc "Tata~!". Było to dla nas wielkim zaskoczeniem, a zarazem radością. Nagle jednak Yuichi krzyknął "Mama!". A po tym obaj na zmianę mówili Mama i Tata. Ja z wrażenia aż się popłakałem, bo naprawdę nie mogłem doczekać się tego momentu. Po Aomine było widać, że jest dumny z synków. Zwłaszcza, że wtedy Maluchy wykazały zainteresowanie koszykówką. Uwielbiali wrzucać piłki do ich zabawkowego kosza (który dostali od Kagamiego.). Wtedy też jednak przez ząbkowanie wszystko gryźli, a zwłaszcza nas. Najlepszym na to sposobem było danie im banana albo mlecznej bułki. Ich dieta bardzo się zmieniła i jedli już w sumie wszystko, chociaż o mleko dalej prosili. Chociaż je dawaliśmy im z kubka niekapka, aby odzwyczaili się od butelki. Co do wyjść to już lepiej znosili rozłąkę ale trzeba się było z nimi ładnie pożegnać- bez "Pa-pa~!" się nie wyszło. 

Z kolejnym miesiącem nasze Łobuzy stały się coraz ciekawsze, przez co musiałem pochować mnóstwo rzeczy. Na szczęście o zabezpieczeniu wszystkiego pomyśleliśmy wcześniej. Maluchy coraz więcej rozumiały ale nadal pozostali dwoma śmieszkami. A najwięcej śmiechu było przy rysowaniu. Rysowali i gadali po swojemu- Mama, Tata, lala, papa, sasu, poko i różne inne słowa. Oczywiście większości nie znaliśmy ale i tak jakoś potrafiliśmy się z nimi dogadać. 

I teraz, gdy już mają dwanaście miesięcy to czuję, jakby ten czas zleciał w tydzień. Moje Maleństwa już nie są takie malutkie i nawet zaczynają chodzić. Chociaż najczęściej jeszcze raczkują, więc trzeba mieć ich cały czas na oku. Zwłaszcza, że nauczyli się wchodzić na schody. Jednak teraz potrafią zająć się zabawą, więc robienie przy nich obiadu czy sprzątanie to nie kłopot. Najgorsze jest jednak to, że i ja i Daiki musimy wrócić już do pracy, więc czeka nas jeszcze szukanie niani. Chociaż z tym zapewne reszta nam pomoże, jednak my myśleliśmy o żłobku, który jest w sumie niedaleko. Zwłaszcza, że jak jest się sławnym modelem to znalezienie niani będzie trudne. A tak to nasze łobuzy będą mieli kontakt z innymi dziećmi. 

Co jeszcze..... A no tak~!

Od dwóch miesięcy jestem już Ryouta Aomine. Tak, z Daikim już się pobraliśmy. Już po narodzinach bliźniaków zaczęliśmy wszystko planować i razem zdecydowaliśmy, że zrobimy to jeszcze przed roczkiem dzieci. Planowanie wszystkiego było naprawdę super ale jak nastał ten dzień to aż nie mogłem uwierzyć, że za chwilę wręcz będę miał męża. Gdy szedłem ubrany w biały smoking z welonem na głowie i bukietem w ręce po czerwonym dywanie to nie mogłem powstrzymać uśmiechu. A jak zobaczyłem Aomine to mnie wręcz zatkało. Tak świetnie wyglądał w czarnym smokingu, że aż czułem się zazdrosny o wszystkie osoby, które się na niego gapią. Doskonale jednak pamiętam, jak złapał mnie za rękę, jak składaliśmy sobie nawzajem przysięgę, jak włożył mi na palec cudny pierścionek, jak urzędnik ogłosił nas mężem i mężem i jak w końcu zostałem pocałowany. Z tego szczęścia aż się wzruszyłem. Po tym były gratulacje, życzenia, no i przyjęcie. Wszystko było cudowne. W sumie to jednak nie wiem do końca, bo nie mogłem oderwać wzorku od mojego męża. Jak to pięknie brzmi~! Ogółem to wręcz wszystko pamiętam- pierwszy taniec, taniec z dziećmi, podziękowania dla rodziców, krojenie tortu, jeszcze więcej tańca. Jednak najlepsza część to była nasza noc poślubna. Tego nie opiszę wam ze szczegółami ale było cudownie. Rozpuszczałem się wręcz w jego ramionach. Do tego mieliśmy to szczęście, że mieliśmy nasz miesiąc miodowy. No dwa tygodnie to były ale zawsze coś W sumie to popłynęliśmy z rodzicami na jedną z japońskich wysp. Było to najlepsze rozwiązanie aby pobyć sami ze sobą jak i z bliźniakami. Zwłaszcza, że rodzice nam wręcz nie przeszkadzali. Ale te dwa tygodnie były naprawdę cudowne, bo nie dość, że odpoczęliśmy to mogliśmy nacieszyć się sobą.  

A tak poza tym to przecież nie tylko ja byłem w ciąży~! 
Jako pierwszy urodził Haizaki. Chłopczyk, któremu dali na imię Takashi zauroczył ich obu. Miał siwe włosy po mamusi i niebieskie oczy po tatusiu. Nijimura nie krył dumy, jak i tego jak bardzo kocha Haizakiego i Takashiego. 
Krótko po nim urodził Takao. Gdy przyjechał do szpitala to Midorima omal nie zemdlał- tak powiedziała jedn z pielęgniarek. I po długim czasie oczekiwania owa pielęgniarka pokazała mu jego córeczkę, Natsuki. Dziewczynka o czarnych włosach i zielonych oczach rozkochała w sobie wszystkich, nie tylko mamusię i tatusia. Takao na widok córeczki bardzo się ucieszył lecz po chwili rozpłakał ze szczęścia. Midorima w sumie też ale mnie bardziej szokował jego szczery, szeroki uśmiech. Ale cóż się dziwić, ojcem został.
A miesiąc później na świat przyszła córka Kagamiego i Kuroko, Mika. Nie ma to jak widok strażaka, który wbiega do szpitala i krzyczy "Gdzie jest dziecko~?!". Oczywiście jak się uspokoił to pielęgniarka zaprowadziła go do pokoju, w którym Kuroko i Mika odpoczywali. Kagami był mega dumny z Kuroko. A Mika, która miała czerwone włosy i niebieskie duże oczy od razu skradła mu serce. Chociaż nie tylko jemu, bo Akashiemu w sumie też. Daiki w sumie stwierdził, że wygląda niczym dziecko Akashiego i Kuroko, a jak będzie miała taki sam charakterek to nadejdzie apokalipsa. Ach~! Mój mąż i jego teorie.
Ale nieco później i Akashi został ojcem słodkiej córki. Chociaż wszyscy spodziewali się, ze to będzie chłopak. Jednak Sayuri zaskoczyła swojego tatusia. Dziewczynka o brązowych włosach i czerwonych oczach zaskarbiła sobie miłość ojca, aż Furihata czuł się zdradzony. Jednak Akashi powiedział mu, że jego też bardzo kocha, co go bardzo ucieszyło. A po tym powiedział, że chce kolejne dziecko, na co się przeraził. Tak, Akashi najwyraźniej wymarzył sobie gromadkę dzieci. 
Niecały miesiąc później na świat przyszedł ostatni urwis, Ryu. Murasakibara chyba pierwszy raz w życiu był tak zestresowany i zmartwiony. Himuro jednak świetnie sobie poradził, a chłopczyk urodził się zdrowy. Murasakibara na widok swojego synka, który miał taki sam kolor włosów jak jego oraz zielone oczy po Himuro, po prostu się rozpłakał i czule pocałował go w czółko mówiąc mu po prostu "Cześć". Wraz z nim rozpłakał się Kagami, który bardzo pokochał Ryu. Himuro zaś był mega szczęśliwy i rozczulony zachowaniem ich obu. 
Jakoś krótko po tym okazało się, że Riko jest w ciąży. Z tej racji razem z Junpeiem zdecydowali się na szybki ślub. Chociaż z drugiej strony to ojciec Riko naciskał, bo nie chciał aby jego córeczka została matką nie będąc mężatką. Riko o dziwo się nie zezłościła- jak to wszyscy myśleli- a naprawdę ucieszyła. Chyba czuła, że Hyuga bardzo się denerwuje i od dłuższego już czasu próbował poprosić ją o rękę. A tak już są szczęśliwym małżeństwem, spodziewającym się dziecka. 

Momoi po tym wszystkim sama zaczęła myśleć o zostaniu mamą i razem z Imayoshim zaczęli starać  się o dziecko. Nie spieszyli się z tym, gdyż najpierw chcieli wszystko sobie poukładać. Cała Momoi- najpierw wszystko sprawdzi, po tym planuje. Aomine już nie może się doczekać aby zostać wujkiem. Liczy w sumie na to, że będzie dziewczynka i będzie taką samą zołzą jak Satsuki. 

I tak minął ten szalony rok. Jak teraz na to wszystko patrzą to aż nie mogę uwierzyć, że to już rok. 
-Ryouta~! Przebrałeś już Yuichiego?- Zapytał Daiki, wchodząc do pokoju.
-Tak, tak~! Nowe śpioszki w kropeczki i krótkie spodenki.- Powiedziałem, biorąc Yuichiego na ręce.
-Najważniejsze, że czysty.- Powiedział Aomine i cmoknął Yuichiego w policzek.- Chodź Seiji~! Wujkowie już idą~!- Wziął Daikiego Junira na ręce, robiąc mu przy okazji samolocik. Zeszliśmy na dół akurat w momencie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Razem z Yuichim poszliśmy otworzyć.
-Ku-ku~!- Krzyknął radośnie Yuichi i już wyciągał ręce w stronę Kuroko.
-Witaj Kise. Cześć Yuichi.- Kuroko uśmiechnął się leciutko i od razu ściągnął buty aby wziąć blondynka na ręce.  Po nim wszedł Kagami z małą Miką na rękach.
-Kise położysz małą w pokoju bliźniaków? Zasnęła nam po drodze.- Poprosił cicho Kagami.
-Ależ oczywiście.- Szepnął Kise i wziął Malutką od razu biorąc ją na górę. Gdy wrócił zauważył, że Seiji też chce do wujka Kuroko.
-Seiji ale widzisz, że wujek Tetsu trzyma twojego brata. Was dwóch może nie uradzić~!- Mówił do Seijiego, Daiki. Chłopczyk zrobił smutną minkę i przytulił się do niego.- Oj nie smuć się. Jak wujek usiądzie to posadzę cię obok niego, ok?- Powiedział Aomine. Kurokocchi nie mając wyboru usiadł, a Seiji bardzo chętnie usiadł obok i zaczął gadać po swojemu.
-A mnie to żaden nie przywitał.- Powiedział z uśmiechem Kagami.
-Spokojnie, za chwilę pewnie się do ciebie przykleją.- Zaśmiał się Ao.
-To może w tym czasie pomoże ci w gotowaniu~?- Zaproponowałem z uśmiechem.
-Przychodzę w gości, a muszę gospodarzą gotować.- Sarknął Kagami, jednak ruszył do kuchni.
-Daikicchi już większość zrobił~!
-Ja chętnie bym coś zjadł, bo od śniadania nic nie jadłem.- Powiedział Kuroko, więc Kagami bez marudzenia zaczął rządzić w naszej kuchni. Aomine zaś nalał każdemu lemoniady.
-Banana~!- Krzyknął Seiji.
-Junior głodny?- Zapytał Daiki z uśmiechem, po czym zaczął obierać banana. Pokroił go na kawałki i wrzucił do miseczkę, którą dał Seijiemu. Ten wziął jeden kawałek do ust, drugi dał Yuichiemu, a trzeci Kuroko.
-Ale wujka nie musisz karmić~! Wujek za chwilę będzie jadł~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem ktoś zadzwonił do drzwi, więc migusiem do nich pognałem. Okazało się, że to Nijimura z Haizakim i Takashim oraz Murasakibara z Himuro i Ryu.
-Hejka~1 Wchodźcie, wchodźcie~!- Powiedziałem, robiąc im miejsce.
-Hejo~! Przynieśliśmy podwieczorek.- Powiedział Nijimura, dają mi pudełko ze słodkościami.
-Dziękuje~! Haizaki daj mi Take to się na spokojnie rozbierzesz.- Powiedziałem, chcąc wziąć od niego Malucha.
-Chętnie ale Taka dzisiaj to niezła maruda i wręcz nie odstępuje mnie na krok.- Westchnął Haizaki, powoli ściągając buty.
-Bo mamusia przecież najważniejsza~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem usłyszałem płacz z góry.- Oj, to pewnie Mika.
-Ja do niej pójdę.- Powiedział Himuro i pognał na górę.
-Czy mi się zdaje czy Himura chciałby mieć dziewczynkę?- Spytał Nijimura z uśmiechem.
-W sumie to się już nieco zastanawialiśmy nad drugim dzieckiem.- Mruknął Murasakibara.
-Haizkai.....- Zaczął Nijimura.
-Dopóki na palcu nie będę miał obrączki to nawet o tym nie myśl.- Mruknął Haizaki i pognał do salonu.
-Czyli w sumie niedługo.- Powiedział zadowolony Shouzo. No tak, za miesiąc będą mieli ślub. Zaprosiłem ich do salonu, gdy wtem ktoś zapukał, więc ponownie poszedłem otworzyć. Tym razem był to Midorima i Takao z Natsuki i Akashi z Furihatą oraz Sayuri.
-No i mamy komplet~!- Powiedziałem z uśmiechem.
-Ohayo Aomine~!- Powiedział wesoło Takao, a ja się zarumieniłem. Tak, nadal nie mogę przyzwyczaić się do nowego nazwiska i wcale mi nie przeszkadza jak mówią na mnie Kise.
-Ga-ga~!- Gaworzyła wesoło Natsuki. Była małą śmieszką, co widać ma po mamusi.
-A kto ma taką ładną sukieneczkę?- Spytałem Malutką, na co się uśmiechnęła szeroko.- A co u Sayu-chan~?- Spytałem, patrząc na dziewczynkę przytuloną do tatusia.
-Sayu-chan nadal woli spędzać czas z tatusiem.- Powiedział Furihata z uśmiechem. Tak, już od początku mała ciągnęła bardziej do Akashiego, chociaż Koki robił co mógł.
-Bo jak większość czasu spędzam w pracy to później Sayu musi sobie posiedzieć z tatusiem.- Powiedział Akashi, całując małą w czółko. Sayuri uśmiechnęła się lekko, po czym zaczęła wyciągać rączkę w moją stronę.
-Cześć Sayu-chan~!- Uścisnąłem lekko jej rączkę, na co ona ponownie się uśmiechnęła.- Jaka słodka~! Dobra wchodźcie, a nie będziemy stać w korytarzu.- Powiedziałem i ruszyliśmy do salonu. Yuichi siedział obok Kagamiego i patrzył jak ten karmi Mike. Seiji już gadał z Haizakim. O dziwo Takashi siedział na kolanach Nijimury i przysłuchiwał się im. Ryu siedział na kolanach Murasakibary i z zaciekawieniem oglądał misia. Natsuki ożywiła się na rękach Takao i już chciała się bawić. Sayuri najwyraźniej też chciała się bawić, bo patrzyła na wszystkich z zaciekawieniem. Goście się rozsiedli, a ja z Daikim poszliśmy do kuchni po więcej napoi i ciastka.
-Ależ nam się Maluchy rozgadały~!- Skomentowałem z uśmiechem.
-Tak, a za rok to będziemy za nimi latać aby nic sobie nie zrobili.- Skomentował Ao.
-I nim się obejrzymy będziemy prowadzić ich do przedszkola.- Westchnąłem.
-Do tego jeszcze daleko. Jeszcze będziesz się cieszył, że idą do przedszkola.- Skomentował Ao, przytulając się do mnie od tyłu.
-A tobie nie będzie smutno??
-Nie~! Będę się cieszył, że tacy już duzi i dzielnie zaczynają naukę.
-Jak zaczną zmieniać dziewczyny jak rękawiczki to na pewno będą mieli to po tobie.- Powiedziałem ze śmiechem.
-Kto tu jest modelem? Też miałeś mnóstwo fanek. I nasze chłopaki też będą mieli~! Chociaż mam jednak nadzieje, że chociaż jeden później przedstawi nam synową.
-I ja posuwam się za daleko?- Zaśmiałem się.
-Trzeba już myśleć o ich przyszłości~! Ale wiesz co Ryouta?
-Hmmm?- Mruknąłem, zapatrzony na nasze bliźniaki.
-Zawsze możemy postarać się o kolejne. Może tym razem dwie dziewczynki?- Mruknął mi do ucha.
-Aho~!- Fuknąłem na niego, rumieniąc się mocno.- Zapragnąłeś sobie gromadki dzieci~??
-Czemu nie~! Ale wiesz, dziewczynę bardzo bym chciał~! Taką o twoich włosach i moich oczach. Co ty na to?- Zapytał z uśmiechem.
-No może.....- Mruknąłem, uśmiechając się na myśl o takiej uroczej córeczce.
-To może dzisiaj w nocy się postaramy?- Wymruczał mi do ucha.
-Lepiej poczekajmy aż nam dzieci podrosną.
-Zanim się urodzi to akurat podrosną.
-Dai-chan~!- Fuknąłem na niego.- Później.
-Tak, tak~! Kocham Cię Ryouta.- Powiedział, cmokając mnie w policzek.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziałem z uśmiechem.- A teraz bierz te napoje i wracamy do gromadki.
-Hai~! Seiji ale nie całuj Taki~! Jak już to daj buzi Miku~!- Powiedział Daiki, widząc co się wyprawia w salonie.
-Seiji bierze przykład z Tatusia~!- Skomentował Takao ze śmiechem.
I tak spędziliśmy miło popołudnie z naszymi kochanymi dziećmi. I naprawdę nie mogę sobie wyobrazić lepszego widoku- mój mąż, nasze dzieci, nasi znajomi i ich dzieciaczki. No może będzie jeszcze lepiej jak zgodzę się na kolejne dziecko..... Ale nad tym się jeszcze zastanowię. Może za rok zrobię Daikiemu niespodziankę na urodziny? Tak, pomyślę jeszcze nad tym. Teraz skupię się na moich trzech Łobuzach, których bardzo kocham.
















wtorek, 1 listopada 2016

Tęczowe Strachy~!

Witam Was Moi Mili~! ^w^

Od razu Was bardzo przepraszam, za moją tak długą nieobecność -.- Naprawdę nie miała tyle czau aby napisać cokolwiek. Brak czasu, sprawy rodzinne, brak weny i tym podobne czynniki, przez które po prostu się zacięłam ;-; 
Z LBP nadal stoję, ostatnio napisała nieco Ferajny i nic poza tym. Naprawdę chciałam dodawać posty częściej ale wszystko jak na złość się zbuntowało >.< 
Oczywiście pamiętam o waszych zamówieniach i mam nadzieję, że wena wróci i napiszę to jeszcze w tym roku ^^ 

Ogółem to bardzo dziękuje za waszą cierpliwość i, że tu nadal wchodzicie ^w^
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę jak uszczęśliwiają mnie wasze komentarze <3 
Jesteście MEGA KOCHANE~! :* <3 

A co do komentarzy to- ponownie- serdecznie przepraszam za opóźnienia w odpisywaniu i w ogóle. -.- Ale jak nie ma się czasu na pisanie to nie ma się czasu na komentarze. Powoli ogarniam to wszystko i postaram się w tym tygodniu to nadrobić ^^ 

Zachęcam również do zaglądania na fanpage'a, gdyż tam często przebywam, gdy wena pójdzie sobie w siną dal :p Oczywiście możecie pisać również tutaj- na pewno odpowiem ;)

A dzisiaj przedstawiam Wam Halloweenowe miniaturki~! ^w^
Wiem, że jest po północy i to powinno pojawić się wczoraj ale nie dało się szybciej pisać :p I tak nie napisałam wszystkiego czego chciałam -.- Mam jednak nadzieję, że te miniaturki wystarczą :3

Co do postów to w środę pojawi się one-shot, a później Ferajna :3
Nie piszę jej dokładnej daty, gdyż nie wiem kiedy skończę :p
I tu zachęcam do komentowania~! :D
 Proszę nie wstydźcie się komentować, bo mi to daję radość i satysfakcję z wykonanej pracy :D 
I oczywiście wtedy możecie dołączyć do Tęczowej Ekipy ;)
Przypomnę, że zajęte osoby to Akashi, Aomine, Kise i Uruha :3
Reszta czeka na swą drugą połówkę~! <3
I do swojego profilu- szczegóły w poście "Tęczowa Ferajna- Zwiastun"- proszę dopisać cechy charakteru :3

Przestaję paplać i Serdecznie Zapraszam do czytania~! :3
Słodkich snów i miłego dnia~! <3
#Kimie




"Puszka"- Aomine x Kise

Ostatni dzień października okazał się całkiem ciepły, jak na jesienną porę. Słoneczko miło świeciło i aż chciało się wyjść na spacer. Jednak Kise wraz z Aomine postanowili zostać w domu i poleniuchować przed telewizorem. Wprawdzie blondyn chciał udać się na bal przebierańców, w końcu dzisiaj Halloween, jednak nieco się przeziębił, a nie chciał się bardziej rozchorować. W końcu praca modela zobowiązuje. Dodatkowo Aomine miał dzisiaj wolny dzień od pracy, którą rozpoczął w wakacje, więc trzeba wykorzystać dzień z chłopakiem.
-Aominecchi~! A może zaprosimy Kurokocchiego i Kagamicchiego~?! Obejrzymy razem film czy coś.- Krzyknął Kise z łazienki. Właśnie wziął prysznic, po dwugodzinnym graniu w kosza.
-A po co ci oni?- Spytał Aomine, wchodząc do łazienki. Oparł się o framugę i patrzał jak blondyn nakłada odżywkę na włosy.
-No żeby pogadać, spędzić razem czas. Ostatni raz widzieliśmy się z nimi miesiąc temu i to całkiem przypadkowo. Do tego zamieniliśmy z nimi tylko kilka zdań.
-To co?! Nikogo nie zapraszamy.
-Dlaczego~~?!- Mruknął niezadowolony Kise.
-Bo ten wolny dzień spędzam tylko i wyłącznie z moim ukochanym.- Powiedział stanowczo Aomine, uśmiechając się do niego subtelnie. Kise zarumienił się na te słowa i pomruczał coś pod nosem. Nie mógł podważyć takiego argumentu.
-Właśnie. Idę do sklepu. Chcesz coś?- Spytał Aomine podchodząc to niego i przytulając go od tyłu.
-Hmmm......W sumie to tylko sok jabłkowy i landrynki owocowe. Ano i może jeszcze popcorn.- Powiedział po chwili zastanowienia.
-Okey~! To ja idę, a ty nie siedź tu za długo. Możesz wybrać jakiś film.- Powiedział Aomine, po czym cmoknął Kise w policzek.
-Hahaha. Okey. Wracaj szybko.- Powiedział z uśmiechem, po czym, gdy granatowowłosy wyszedł, zaczął suszyć włosy.
Po jakiś 15 minutach blondyn wyszedł z łazienki. Czuł się naprawdę zrelaksowany po graniu i prysznicu. Z racji, iż Aomine jeszcze nie wrócił ruszył do salonu aby wybrać film. Przynajmniej wybierze taki, po którym normalnie pójdzie spać. Wszedł do salonu, a na stoliku zauważył puszkę. Przez chwilę myślał, że to jakiś napój lecz jak wziął ją do ręki okazało się całkiem inaczej. Etykieta była bardzo kolorowa i widniał na niej napis "Puszka szczęścia. Otwórz, a będziesz szczęśliwy~!". Z ciekawości, co takiego może go uszczęśliwić otworzył puszkę. Coś z niej nagle wystrzeliło, aż na początku nie wiedział co. Gdy zobaczył co to takiego wcale nie był szczęśliwy.
-Aaaaaa~~!!!- Krzyknął głośno, szybko się otrzepując.
-Kise?! Co jest?!!- Właśnie w tym momencie przyszedł Aomine. Kise widząc go wręcz do niego podbiegł i schował się za nim.
-Aominecchi ratuj~! One są wszędzie~~!!
-Co jest wszędzie?
-Robaki!!!- Kise wskazał na puszkę, która teraz leżała na ziemi. Zpadła chwila ciszy, po czym Aomine zaśmiał się głośno. Kise spojrzał na niego krytycznie.- To nie jest śmieszne~!- Krzyknął blondyn ze łzami w oczach.
-Jest~! Hahaha!- Aomine ukucnął i wziął jednego robaka.- Bo te robaczki są z gumy. A ta puszka to na Halloween.- Aomine zaśmiał się ponownie. Widząc jednak nadal przerażonego Kise przestał i przytulił go mocno.- Oj głupolu. Zostawić cię na moment. Nie martw się. Żadne robaki cię nie zjedzą.- Powiedział uspokajająco, głaszcząc go po plecach. Kise wtulił się w niego mocno. Sztuczne czy nie robaki i tak są ohydne~!
Po tym incydencie Aomine posprzątał, po czym usiedli na kanapie włączając jakąś komedie, zajadając się popcornem. W pewnym momencie, gdy Kise sięgał po pice zobaczył pająka obok szklanki.
-Kolejny Halloweenowy żart?- Spytał się Aomine.
-Nie Kise, to jest prawdziwy pająk i właśnie teraz wchodzi ci na rękę.- Powiedział Aomine poważnym tonem. Kise po tych słowach krzyknął głośno, strzepnął pająka z ręki i pognał do łazienki. Aomine nie mógł się powstrzymać i zaśmiał się, zabijając winowajcę. I mimo, że Kise wyszedł jednak z łazienki i obejrzeli do końca całkiem zabawny film to i tak nie mógł zasnąć. Na szczęście miał obok siebie nieustraszonego Aomine, który zabije każdego robaka, który pojawi się przed Kise.



"Śmieszek"- Aomine x Kagami

Kagami po treningu, na którym znowu nie ćwiczył, bo się ostatnio przetrenował, miał zamiar iść z drużyną na jakieś dobre jedzonko. Wyszedł z szatni i wtem dostał SMSa.

Od: Aho
Do Kagami
Temat: To koniec
Treść: ...

Chwilę gapił się w ekran kompletnie nie wiedząc o co może chodzić temu debilowi. Do głowy wpadło mu, że to koniec ich związku i wcale nie poczuł się z tym dobrze.
-Kagami-kun coś się stało?- Zapytał Kuroko, widząc jego minę.
-Nie, nie~! Po prostu o czym zapominałem. Sorka ale muszę iść. Przeproś ode mnie resztę.- Powiedział pospiesznie i ruszył w stronę domu Aomine. Bez wyjaśnień sobie nie pójdzie~! Jakieś 10 minut później już pukał do jego drzwi.
-He?- Otworzył mu Daiki ze znudzonym spojrzeniem.
-Jakie he?!- Warknął Kagami, wchodząc do środka bez zaproszenia.- Co ma znaczyć ten SMS~?!!- Kagami szybko wyciągnął telefon i pokazał mu wiadomość. Aomine spojrzał na ekran, potem na Kagamiego.
-Nic.
-Jak to nic~?! Z czym koniec?!
-Z serialem. Dzisiaj puścili ostatni odcinek. Nie wiem co ze sobą teraz robić.- Mruknąl Aomine, a Kagamiemu opadły ręce. Chodziło mu o jakiś głupi serial?!!
-Tyyyyy........-Warknął lecz wtem przypomniało mu się, że jest u Aomine i mogą być jego rodzice.
-Co jest?- Zapytał od razu Daiki.
-Nic. Zapomniałem, że twoi rodzice są w domu.
-Nie ma ich. Pojechali do ciotki.
-Co?! Eh~! Nieważne.- Mruknął lecz przypomniało mu się coś ważnego.- Przez twoją błahostkę nie poszedłem z drużyną czegoś zjeść~!
-I dobrze.- Aomine uśmiechnął się lekko.
-Dobrze~?! Że nic nie zjadłem~?? Głodny jestem debilu~!- Warknął na niego.
-Kagami.- Aomie odwrócił go w stronę kuchni i zaprowadził do niej. Po tym położył przed nim pudełko, w którym był ryż z warzywami i kurczakiem.
-He?!- Spojrzał na to zaskoczony. Usiadł, a Ao podał mu widelec.- Ty to zrobiłeś?- Zapytał, biorąc się za jedzenie.
-No co ty~! Kimie była po południu i zrobiła.
-A~!  Twoja siostra.- Przypomniało się Kagamiemu. Widział ją chyba z dwa razy. Jakoś nie mieli czasu aby ze sobą dłużej porozmawiać.
-Chciałem pizze zamówić, jednak ona stwierdziła, że muszę się zdrowo odżywiać, więc to zrobiła. Już nie wspomnę, że było tego dla całej rodziny. Chociaż na nas trzech wystarczyło.
-Trzech??
-Zjedliśmy razem. Ty jesteś ten trzeci.
Kagami mruknął tylko i skończył jeść. Podziękował za posiłek i chciał wyjść, jednak Aomine przekonał go aby został. W końcu nie mieli w tygodniu dla siebie dużo czasu. Kagami postanowił, że się położy.  Daiki powiedział, że za chwilę do niego przyjdzie tylko pogoni dzieci sąsiadów, które zapewne przyjdą za chwile po cukierki. Taiga położył się na łóżko Aomine i westchnął zadowolony. W końcu mógł odpocząć. Nagle usłyszał warczenie, które dochodziło z korytarza. Od razu usiadł na łóżku, nasłuchując. Bał się psów, a ten wnioskując po warczeniu malutki nie był. Wtem drzwi do sypialni się , a warczenie stało się coraz głośniejsze.
-A~!- Kagami krzyknął, gdy drzwi otworzyły się z hukiem. Zamknął oczy, a po chwili poczuł ciężar i coś powaliło go na łóżko. Nie słysząc warczenia niepewnie otworzył oczy. Nie spodziewał się tego, co zobaczył. Aomine w wilczych prawdopodobnie uszach leżał na nim i uśmiechał się szeroko.
-Ahomine!!- Krzyknął na niego i próbował się wyrwać lecz bez skutku.
-Byś widział swoją minę.- Zaśmiał się granatowowłosy.
-Złaź ze mnie!!
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo cię upolowałem i mam zamiar skonsumować.- Wymruczał Ao, po czym wpił się w jego usta. Kagami nie miał innego wyboru jak dać się pożreć. W sumie to psy może i są straszne, jednak wilki to co innego. Jednak te drugie mają stanowczo za dużą podnietę, co stwierdził Taiga  dnia, gdy nie mógł wstać z łóżka.



"Duch"- Kise x Kuroko

Kise wiedział, że ma przechlapane. I to bardzo. Już mógł zamawiać sobie trumnę i pisać testament. Dlaczego? Przez obietnicę, której nie dotrzymał. O 18 miał być u Kuroko aby zjeść z nim kolację. Miał to być ich ostatni wolny wieczór, gdyż z początkiem listopada mieli się skupić na nauce i treningach. W końcu chcieli dobrze napisać egzaminy końcowe i zagrać niezapomniany mecz na ostatnim Winter Cup. Kise obiecywał, że przyjdzie i się nie spóźni. Jednak właśnie był spóźniony. I to nie 5 czy 10 minut a całe 2 godziny~!! Jak to się stało?? Ano po sesji, która kończyła się o 17 miał pojechać prosto do Kuroko. Jednak sesja przeciągnęła się do 17:20. Zdążyłby, gdyby nie fanki, które złapały go na parkingu. Nie mógł się od nich opędzić, na dodatek każda dała mu coś na Halloween. Jego słowa, że nie może jeść tyle słodyczy były niedosłyszane i teraz miał z wór cukierków o najróżniejszych smakach, pełno lizaków, żelków i jakiś ciasteczek. I był spóźniony.
Stał właśnie przed drzwiami do swojego mieszkania. To tu mieli zjeść kolację i zapewne Kurokocchi już tam na niego czego. I zapewne z siekierą aby odrąbać mu łeb, a nie z kolację. Przełknął gulę i wszedł powoli. Wszędzie było ciemno.
-Kurokocchi??- Zapytał niepewnie lecz odpowiedziała mu cisza. Ściągnął buty i kurtkę, po czym ruszył do salonu. Chciał po drodze zapalić światło lecz z nerwów zapomniał gdzie jest włącznik. Wszedł powoli do salonu.
-Kurokocchi naprawdę przepraszam. Sesja się przeciągnęła do tego fanki mnie zaatakowały~! Ale dzięki temu mam pełno słodyczy~!- Zaśmiał się nerwowo. Teraz postanowił poszukać jednak włącznika, gdyż naprawdę nic nie widział. A najbliższy włącznik był po lewej stronie, w kuchni. Doszedł tam niepewnie, a podłoga skrzypiała lekko gdy stawiał kolejne kroki. Powoli  zapalił świat i wtedy....
-Buuuu~!- Usłyszał za sobą i coś dotknęło jego pleców.
-Aaaa~!- Pisnął i odskoczył na dwa mety, uderzając przez to w lampę. Rozmasowując sobie czoło odwrócił się.- Kurokocchi~!- Krzyknął, widząc niebieskowłosego, który patrzył na niego z pokerową miną.
-Jesteś naprawdę zabawny Kise-kun.- Powiedział i nawet lekko się uśmiechnął.
-Kurokocchi~! Ja przepraszam~! Sesja i...- Zaczął się tłumaczyć model.
-Słyszałem, słyszałem. Nie musisz powtarzać.
-Więc.....jesteś zły?
-Nie do końca.
-Serio?!- Zdziwił się Kise.
-W sumie to ja również się spóźniłem. Koledzy z drużyny mnie zatrzymali i przyszedłem dopiero jakieś pół godziny temu. Jestem jednak trochę zły na ciebie, że nawet nie zadzwoniłeś.- Powiedział spokojnie.
-Naprawdę przepraszam~! Tak się skupiłem aby się nie spóźnić, że nawet do głowy mi to nie przyszło.- Powiedział ze skruchą blondyn. Kuroko uśmiechnął się lekko i podszedł do niego. Pociągnął go za koszulkę, po czym pocałował w czółko.
-Wybaczam.- Uśmiechnął się do niego.
-Kurokocchi~!- Kise mocno go do siebie przytulił. Po tym zamówili sobie pizze, a następnie zajadali się słodyczami. Kuroko stwierdził nawet później, że to fajnie, że dostał to wszystko. W tych wszystkich słodyczach znalazły się nawet ciasteczka dla psa. Nie wiadomo było czy to pomyłka, czy po prostu Halloweenowy żart. Mimo spóźnienia miło spędzili ten wieczór. A resztą słodyczy podzieli się ze znajomymi.



"Nożyczkoręki"- Akashi x Furihata

Furihata naprawdę nienawidził wszystkiego co straszne. I tak łatwo było go przestraszyć. Naprawdę próbował pozbyć się lęku albo po prostu być bardziej odważnym lecz na nic zdały się jego działania. Oczywiście czasami był odważny ale to rzadko i na dodatek sytuacje nie były takie straszne. I tak myślał, że od dnia w którym zgubił się w lesie nie nadejdzie nic straszniejszego. Jednak takowy dzień nadszedł, a był to dzień, w którym poznał Akashiego Seijuro. Przenigdy nie zapomni tego spojrzenia, pełnego wyższości i władzy, które przeszywało go na wylot. Czuł jakby przez jedno spojrzenie on wiedział wszystkiego jego tajemnice. I można by ująć, że drugi takowy dzień nadszedł ponownie. Wracał wtedy z treningu. Postanowił iść inną drogą i niedaleko domu dosłownie na niego wpadł. Najchętniej to by się wtedy zapadł pod ziemię. O dziwo jednak wyszedł z tego żywy. Do tego Akashi był bardzo miły. Spotkał go po tym  dnia i nawet nieco porozmawiali. I sam nie wie kiedy Akashi przestał być taki straszny i kiedy się w nim zakochał. A tego kiedy zostali parą w ogóle nie pamięta. No pamięta jednak datę, bo inaczej byłby martwy. W końcu to taka rocznica. następnego
Furihata stał się nieco bardziej odważny, jednak nie spodziewał się, że jednego dnia ta odwaga z niego uleci.
Ostatniego dnia października, tuż po treningu udał się do domu Akashiego. Nieco się denerwował, jednak myśl, że się z nim spotka dodawało mu otuchy. Było już dość ciemno i zbierało się na burzę. Zapukał, a po chwili otworzyła mu jednak z służących. Powiedział, że panicz Seijuro czeka na niego u siebie w pokoju. Z mocno bijącym sercem wszedł na górę, po czym niepewnie do jego pokoju.
-A-Akashi?- Zapytał, zamykając drzwi. W pokoju było strasznie ciemno i nikłe światło dawało tylko otwarte okno. Niepewnie zapalił nocną lampkę. To co zobaczył aż odebrało mu mowę. Akashi stał jakieś dwa metry od niego z morderczym spojrzeniem, a zamiast dłoni miał duże nożyczki. Po chwili zaczął iść w jego stronę, na co Koki zaczął się cofać aż usiadł na łóżku.
-A-A-Akashi....- Zadrżał ze strachu. Czerwonowłosy jednym szybki ruchem rozciął mu bluzkę. Po kilku kolejnych cięciach Furihata leżał na łóżku całkiem nagi, a jego ubranie leżało na podłodze w strzępach. Wtem poczuł delikatny pocałunek na swych wargach. Usta zaczęły schodzić coraz niżej, a on całkowicie przestał myśleć....
Furihata leżał obok Akashiego przykryty kołdrą pod samą szyję. Patrzył na Akashiego, który półleżąc przyglądał się z podziwem rękawiczką z nożyczkami.
-Skąd wynalazłeś takie coś?- Spytał Koki.
-Dostałem.
-Od kogo?
-Od siostry Aomine.- Powiedział spokojnie.
-Aomine ma siostrę~?!- Prawie że wykrzyknął.
-Tak ma. Jednak ma nieco inny charakter od swojego brata. Może kiedyś ją poznasz.- Powiedział Akashi w zastanowieniu.
-A dlaczego dała ci takie coś??
-Znalazła to, gdy szukała kostiumu dla siebie. Od razu stwierdziła, że bardzo to do mnie pasuje.- Akashi uśmiechnął się lekko. Furihata przyznał, że siostra Aomine musi dobrze znać Akashiego i najwyraźniej się go nie bać, skoro daje mu takie prezenty. Akashi odłożył rękawiczki na stolik, po czym położył się i przysunął do siebie Kokiego zaborczo.
-Em..... Akashi?
-Tak?
-Nie mam się w co ubrać.
-A po co masz się ubierać?
-A jak stąd wyjdę?
-Na razie nigdzie nie idziesz.
-Ale co ja powiem rodzicom, jak nie przyjdę dzisiaj do domu~??
-Powiesz im, że zostałeś porwany.
-Ta, przez psychopatę, który podarł mi ubrani, a następnie....- Koki na samą myśl o tym, co przed chwilą robili zarumienił się mocno. Akashi uśmiechnął się na ten widok i pocałował go w czoło.
-I to jeszcze nie koniec.- Wyszeptał mu do ucha, na co Furihata kompletnie spalił buraka. Teraz nie bał się tak bardzo Akashiego. Bardziej się bał Riko, która zapewne będzie wściekła, gdyż na pewno nie będzie mógł grać z wiadomych przyczyn, do których za  skarby świata się nie przyzna.

żadne

"Cukierek albo cukierek"- Murasakibara x Himuro
 
Ta miniaturka jest dla Himuro, gdyż w niedzielę miał urodziny.
Jednak przez brak czasu nie mogłam nic specjalnego napisać i wstawić wczoraj, więc lekko spóźniony prezent dla mojego syneczka z gorącymi życzeniami~! :*


Czarnowłosy chłopak leżał na brzuchu na kanapie i czytał sobie magazyn sportowy. Po chwili jednak poczuł na sobie ciężar.
-Muro-chin~! Co robisz~?- Zapytał Murasakibara z lizakiem w buzi.
-Czytam. Atsushi ciężki jesteś.- Powiedział i próbował się poruszyć. Fioletowowłosy usiadł i pociągnął za sobą chłopaka tak, że ten siedział na jego kolanach.
-A dlaczego jesteś taki smutny~?- Pytał dalej.
-Nie jestem smutny tylko znudzony. Cały czas pada, a ja chciałem dzisiaj pograć nieco. Nawet umówiłem się z Taigą.- Spojrzał na okno, za którym cały czas padało.
-Z Kagamim???- Murasakibara spojrzał na niego podejrzliwie.
-Hahaha~! Aleś ty się robisz zazdrosny, gdy chodzi o Kagamiego. Przecież mówiłem ci już wiele razy, że to mój brat.- Himuro przytulił się do niego.
-Ale nie rodzony.- Odburknął Atsushi.
-Eh~! Dobra, skończmy ten temat. Co porobimy?
-Hmmm... Mi to obojętnie. Obojętnie co byle z Muro-chinem~!
-Hahaha~! No dobrze. To może upieczemy ciasto? W sumie dzisiaj Halloween, więc możemy sobie pozwolić na nieco więcej słodyczy.- Himuro uśmiechnął się słodko. Atsushi na te słowa wstał z Tetsuyą na rękach i zaniósł go do kuchni.
Po jakiś dwóch godzinach mieli ciasto czekoladowe, pierniczki, sernik eklerki. Miło i sprawnie im się pracowało, dlatego tyle upiekli. Plus wiadomo, że Murasakibara to łakomczuch i jedno ciasto to dla niego za mało.
-Wszystko tak słodko wygląda~! W sumie Muro-chin też słodko wygląda~!- Murasakibara objął go d tyłu.
-Hahaha~! Ale ja nie jestem ciastem.- Himuro cmoknął go w policzek, po czym ściągnął fartuszek.- Ja idę się umyć, a ty w tym czasie pozmywaj.- Uśmiechnął się do niego, po czym ruszył do łazienki. Fioletowowłosy niechętnie wziął się za zmywanie i ogółem sprzątanie. Gdy Himuro wyszedł z łazienki Atsushi zajął jego miejsce. O dziwo nie wziął ani kęsa z tego co zrobili. Tetsuya wiedział, że zapewen czekał na niego aby zjeść to wspólnie.
Murasakibara odświeżony wyszedł z łazienki i skierował swoje kroki do salonu. W domu pachniało ich wypiekami i aż się głodny zrobił.
-Muro-chin~! Zrobiłeś może herbatę?- Spytał wchodząc do salonu. I przez chwilę myślał, że ma zwidy. Jednak po 5 minutach obraz się nie zmienił. Himuro dalej klęczał nago na środku salonu, oblany sosem czekoladowym, liżąc przy tym lizaka. Atsushi niczym w transie podszedł do niego i uklęknął, po czym zaczął zlizywać sos z jego szyi, na co Tetsuya jęknął cicho.
-Mój cukiereczek....- Mruknął Murasakibara, po czym polizał jego ucho...

-Muszę jeszcze raz się umyć.- Stwierdził Himuro, leżąc obok Murasakibary na podłodze.- Na szczęście nie pobrudziliśmy podłogi. Zlizałeś całą czekoladę.
-Czekoladą na pewno nie pobrudziliśmy ale na pewno czymś innym.- Mruknął zadowolony Atsushi.
-Która godzina?- Spytał szatyn, przeciągają się.
-Szesnasta.
-Ups~!
-Co?
-Zapomniałem, że Kagami ma przyjść o siedemnastej.- Po tych słowach zapadła niezręczna cisza. Szybko jednak poszli się ponownie wykąpać, a następnie dokładnie wysprzątali salon. I tak Himuro czuł się niezręcznie, gdy przyszedł Kagami i siedzieli w salonie zajadając się ciastem.



"Dr.Midostain"- Midorima x Takao
Takao nucił sobie wesołą melodyjkę krojąc warzywa. Jakoś od rana było mu strasznie wesoło. Może miał dzisiaj szczęśliwy dzień??
-Shin-chan~~~!! Jaki jest mój dzisiejszy horoskop~??!- Wydarł się na cały dom.
-Nie musisz tak krzyczeć.- Powiedział Midorima wchodząc po chwili do kuchni.- A dlaczego nagle cię to tak interesuje? Przecież nie mamy dzisiaj żadnego meczu.
-A bo dzisiaj mi tak radośnie~! No bardziej niż zwykle, według ciebie.- Uśmiechnął się do niego szeroko. Nie przestał wtedy kroić warzyw i niestety cię zaciął.- Ał~!- Jęknął puszczając nóż.
-Poczekaj.- Midorima podszedł do niego z chusteczką i delikatnie ujął jego zraniony palec.- Przytrzymaj.- Powiedział, po czym sięgnął po plaster. Wziął chusteczką, po czym zakleił ranę. Takao chwilę przyglądał się temu.
-A teraz pocałuj aby nie bolało~!- Powiedział radośnie, podsuwając mu palce do ust. Zaśmiał się, gdyż myślał, że tego nie zrobi. Jakie było jego zdziwienie, gdy poczuł delikatny pocałunek na swoim palcu. Aż lekko się zarumienił.
-Poradzisz sobie z warzywami?- Zapytał Midorima.
-Tak, tak~! To nic takiego, więc idź na górę i rób co tam musisz.- Powiedział Takao popychając Midorimę do wyjścia. Zielonowłosy westchnął, po czym poprawił okulary i ruszył na górę. Szatyn zaś dalej sobie nucąc wziął się za obiad.
Po obiedzie wzięli się za lekcje. Jednak Takao nie mógł wysiedzieć w jednym miejscu. Co chwila wiercił się i kręcił, przez co uderzył się w głowę.
-To boliiiii~!- Jęknął, rozmasowując sobie głowę.
-Pokaż mi to.- Midorima zabrał jego ręce i sprawdził miejsce uderzenia.- Na szczęście nie ma rany.- Mruknął, po czym wyszedł. Wrócił po chwili ze ścierką z lodem i położył delikatnie na jego głowie.- Musisz bardziej uważać.- Mruknął.
-Dobrze Panie Doktorze~!- Wyśpiewał Takao, śmiejąc się.
-Nie jestem lekarzem.
-Dla mnie jesteś~! Doktor Miduś~!- Powiedział Takao i aż trząsł się ze śmiechu.
-Koszmarniejszej nazwy nie mogłeś wymyślić?!- Powiedział nieco zirytowany Midorima.
-Doktor Midostain~!- Wykrzyknął Takao.
-Przypomnę ci, że Frankenstein był potworem stworzonym przez szalonego naukowca.
-To ja będę tym naukowcem, a ty potworem.
-A wiesz, że Frankenstein był zły?
-Wiem~! Ty jednak będziesz dobry.- Takao popacał go po głowie.
-A może jednak jestem zły?- Mruknął Midorima z uśmieszkiem. Takao spojrzał na niego zdziwiony. Nagle Midorima położył dłoń na jego kroczy i ścisnął je. Druga zaś wślizgnęła się pod koszulkę aby podszczypać sutek. Takao jęknął, wypychając  biodra do przodu...

-I tak jesteś dobry Shin-chan. A raczej cholernie dobry.- Powiedział Takao, próbując unormować oddech.- A potworem to ty jesteś tylko, że łóżkowym.- Mruknął. Midorima chyba przeszedł dzisiaj samego siebie.
-Skoro jestem potworem....- Midorima położył się na nim i ukryzł go w ucho.-....to jeszcze nie koniec na dzisiaj.
-Iiiiik~!- Pisnął Takao. Już nie wiedział, czy był bardziej zadowolony z tej postawy Shin-chana, czy przerażony na myśl o tym, jak będzie jutro grał.




PS. Przepraszam, że tekst jest tak wyśrodkowany ale coś się zacięło i nie chce poprawić ;-;