sobota, 31 października 2015

To co tygryski lubią najbardziej- Aomine x Kagami

Czas jakoś szybko leci. o.O 
No nic. Pora na kolejną miniaturkę.
W tym wydaniu po raz pierwszy Aomine z Kagamim.<3
Zapraszam do czyatnia i komentowania.
^w^

 
Minęły cztery godziny. Koniec akcji. Młody mężczyzna z podwójnymi brwiami otarł czoło z potu i wszedł do wozu. Miał dość. Praca strażaka była jednak wyczerpująca. Odpoczął chwilę, po czym pomógł posprzątać i wrócili do bazy. Zdjął brudne i przepocone ciuchy udając się od razu pod prysznic. Rozmyślał chwilę o ostatnich akcjach. Przez ostatnie burze mieli dużo pracy ale nie przeszkadzało mu to. Uśmiechnął się przypominając sobie pewną rzecz. Już jutro Halloween. Mógł sobie zrobić wolne w ten dzień i zamierzał się tym dniem cieszyć. Będąc w Ameryce co roku chodził przebrany po okolicy zbierając cukierki. Idąc do gimnazjum zaprzestał tej czynności ale co roku obchodził to święto nawet, gdy przeprowadził się do Japonii. I na dodatek w tym roku spędzi go z Aomine. Nadal nie pamięta jak to się stało, że zaczęli ze sobą chodzić ale mimo wszystko kochał tego buca, który wcześniej świata nie widział poza koszykówką i dużymi cyckami. Teraz może nieco się zmienił ale nadal zachowywał się czasami jak gówniarz brudząc naokoło i leniuchując na kanapie. Nie zrezygnował on jednak z grania w koszykówkę. Uwielbiali grać na pobliskim boisku aż do zmęczenia. Często nie liczyli punktów, gdyż po jakimś czasie nie miały one znaczenia. Po takiej rozgrywce zmęczeni i szczęśliwi wracali do swojego domu, brali prysznic, zamawiali pizzę i siedząc na kanapie wtuleni w siebie oglądali jakiś film. Takie dni były wręcz idealne. Oczywiście nie często się im to zdarzało z powodu pracy. Kagami gasił pożary i tym podobne, a Aomine łapał jakiś złodziejaszków i wypełniał nikomu niepotrzebne raporty.

Po przebraniu się i pożegnaniu z kolegami ruszył do domu. Po drodze wstąpił do sklepu po kilka rzeczy, których nie chciał kupować jutro. Wrócił do domu, posprzątał nieco i wziął się za przygotowywanie kolacji. Tak się zamyślił, że nie usłyszał otwieranych drzwi i brzęku kluczy. Aomine podszedł do niego po cichu obejmując go w pasie.

-Mandat za chodzenie po domu w dresach!- Prawie krzyknął mu do ucha. Kagami podskoczył zaskoczony i krzyknął krótko, po czym spojrzał wściekły z ukosa na pana policjanta.

-A niby dlaczego nie mogę chodzić w dresach?!- Zapytał unosząc brew do góry.

-Bo lubię patrzeć na twój jędrny tyłeczek, a dresy zasłaniają te widoki.- Odpowiedział uśmiechając się głupkowato. Kagami walną facepalma, po czym westchnął zrezygnowany. Pokręcił niedowierzająco głową mieszając sos do spaghetti. Przysunął się bliżej Aomine czując jak całuje jego szyje.

-Masz jutro wolne?- Zapytał i wyłączył bulgocący się makaron. Za chwilę go odcedzi, nie teraz.

-Yhym...- Wymruczał Aomine całując go za uchem i miziając po brzuchu, na co usłyszał przyjemne westchnięcie.- Można powiedzieć, że dzięki Kise, który wparował do Kasamatsu i zaczął mu coś paplać, a jak usłyszał, że nie chce mi dać wolnego to ten od razu zareagował. Zaczął coś tam paplać o miłości i czekoladzie. Nie wiem co mu powiedział ale zadziałało z pozytywnym skutkiem.- Aomine oparł głowę na jego ramieniu patrzą co pichci.

-Rozumiem. Więc idź się przebrać, a ja w tym czasie nałożę.- Poklepał dłonie Aomine i sięgnął po rękawice.

-Kagami.

-Co?!

-Wróciłem.

-.....

-.....

-W-Witaj w domu.- Powiedział Kagami nieco zarumieniony, po czym został pocałowany. Na jego szczęście po tym Aomine grzecznie ruszył w stronę sypialni. Kagami nie narzekałby, gdyby chciał to zrobić z nim w kuchni. Jakoś chyba brakowało mu pieszczoch. Otrząsnął się i wziął za nakładanie.



Następnego dnia wstali dość późno. Zjedli śniadanie podczas którego Kagami zarumienił się, gdy Aomine starł mu z kącika ust syrop klonowy językiem. Po tym Aomine wziął się za wydrążanie dyni i robienie w niej strasznego uśmiechu. Kagami nic nie powiedział nieco tym zdziwiony i wziął się za przygotowanie Halloweenowych smakołyków. Po postawieniu czterech niewielkich miseczek z cukierkami i czekoladą na stole wziął się za mufinki dyniowe. Aomine w tym czasie siedział i zajadał się czekoladą. Kagami po niedługim czasie skończył, więc postanowił odpocząć na kanapie. Przysiadł się do Aomine i westchnął. Spojrzał się na miski. Jedna była już prawie pusta. Aomine zjadł sam czekoladki nadziewane całymi orzechami laskowymi.

-Mogłeś chociaż trochę dla mnie zostawić. Nie mam ich więcej, a też je lubię.- Spojrzał się na tego głodomora. Ten chwilę się w niego wpatrywał po czym wzruszył ramionami.

-Jest mnóstwo słodyczy, więc coś dla siebie znajdziesz. A ta ostatnia czekoladka należy do mnie.- Powiedział i włożył ją do ust. Kagamiego coś podkusiło. Pochylił się nad nim łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. Wtargnął do jego ust w poszukiwaniu słodyczy. Czekoladka rozpływała się pod wpływem ich języków. Bawili się potem chwilę orzeszkiem lecz Aomine oddał go Kagamiemu. Oderwali się od siebie dysząc. Kagami zjadł orzeszka i jakby nigdy nic usiadł sobie obok niego. Aomine szybko przewalił go na plecy, wpijając się ponownie w te słodkie usta. Kagami jęknął ni to ze strachu, ni z podniecenia. Jęknął mu w usta czując jak ręką zaczął ugniatać jego krocze.

-Aomine~! C-Co ty.....ach....- Kagami nie był wstanie powiedzieć czegoś sensownego pod wpływem jego dotyku. Aomine gryzł i lizał jego szyję, robiąc na niej niewielkie malinki. Mruknął i odsunął się nieco.

-Mój tygrysek już taki podniecony....Mrrr~!- Podsunął jego koszulkę do góry, gryząc go po żebrach. Kagami jęknął wyginając się słodko. Ta pantera znała każdy jego czuły punkt. Kagami złapał Aomine za ramiona podciągając go do góry. Aomine chciał coś powiedzieć lecz poczuł jak Kagami liże jego wargę i mruczy słodko.

-Tygrysek jest wymagającym kotkiem. Potrzebuje dużo pieszczoch aby był usatysfakcjonowany.- Kagami uśmiechnął się lubieżnie wsuwając dłoń w bokserki partnera. Aomine wisiał chwilę nad nim zszokowany, po czym uśmiechnął się przebiegle zsuwając jego spodnie i łapiąc za jego przyrodzenie. Kagami jęknął i zamruczał z przyjemności. Kochali się ze sobą aż im zabrakło sił. Po tym Aomine leżał na kanapie, a Kagami na nim wtulony w jego tors. Nie chciało im się ubierać, więc leżeli jak ich matka natura stworzyła.

-Nie wiedziałem, że tygryski to takie pieszczochy.- Powiedział Aomine drapiąc Kagamiego po plecach.

-Przecież to jest to, co tygryski lubią najbardziej.- Wymruczał Kagami przeciągając się z uśmiechem jak na kota przystało. 

1 komentarz:

  1. Hejeczka,
    wspaniale, Aoime nie wiedział że tygryski potrzebuja dużo pieszczot, i tak mandat za noszenie dresów...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń