Czas jakoś szybko leci. o.O
No nic. Pora na kolejną miniaturkę.
W tym wydaniu po raz pierwszy Aomine z Kagamim.<3
Zapraszam do czyatnia i komentowania.
^w^
Minęły cztery godziny. Koniec akcji. Młody mężczyzna z
podwójnymi brwiami otarł czoło z potu i wszedł do wozu. Miał dość. Praca
strażaka była jednak wyczerpująca. Odpoczął chwilę, po czym pomógł posprzątać i
wrócili do bazy. Zdjął brudne i przepocone ciuchy udając się od razu pod
prysznic. Rozmyślał chwilę o ostatnich akcjach. Przez ostatnie burze mieli dużo
pracy ale nie przeszkadzało mu to. Uśmiechnął się przypominając sobie pewną
rzecz. Już jutro Halloween. Mógł sobie zrobić wolne w ten dzień i zamierzał się
tym dniem cieszyć. Będąc w Ameryce co roku chodził przebrany po okolicy
zbierając cukierki. Idąc do gimnazjum zaprzestał tej czynności ale co roku
obchodził to święto nawet, gdy przeprowadził się do Japonii. I na dodatek w tym
roku spędzi go z Aomine. Nadal nie pamięta jak to się stało, że zaczęli ze sobą
chodzić ale mimo wszystko kochał tego buca, który wcześniej świata nie widział
poza koszykówką i dużymi cyckami. Teraz może nieco się zmienił ale nadal
zachowywał się czasami jak gówniarz brudząc naokoło i leniuchując na kanapie.
Nie zrezygnował on jednak z grania w koszykówkę. Uwielbiali grać na pobliskim
boisku aż do zmęczenia. Często nie liczyli punktów, gdyż po jakimś czasie nie
miały one znaczenia. Po takiej rozgrywce zmęczeni i szczęśliwi wracali do
swojego domu, brali prysznic, zamawiali pizzę i siedząc na kanapie wtuleni w
siebie oglądali jakiś film. Takie dni były wręcz idealne. Oczywiście nie często
się im to zdarzało z powodu pracy. Kagami gasił pożary i tym podobne, a Aomine
łapał jakiś złodziejaszków i wypełniał nikomu niepotrzebne raporty.
Po
przebraniu się i pożegnaniu z kolegami ruszył do domu. Po drodze wstąpił do
sklepu po kilka rzeczy, których nie chciał kupować jutro. Wrócił do domu,
posprzątał nieco i wziął się za przygotowywanie kolacji. Tak się zamyślił, że
nie usłyszał otwieranych drzwi i brzęku kluczy. Aomine podszedł do niego po
cichu obejmując go w pasie.
-Mandat
za chodzenie po domu w dresach!- Prawie krzyknął mu do ucha. Kagami podskoczył
zaskoczony i krzyknął krótko, po czym spojrzał wściekły z ukosa na pana
policjanta.
-A
niby dlaczego nie mogę chodzić w dresach?!- Zapytał unosząc brew do góry.
-Bo
lubię patrzeć na twój jędrny tyłeczek, a dresy zasłaniają te widoki.-
Odpowiedział uśmiechając się głupkowato. Kagami walną facepalma, po czym
westchnął zrezygnowany. Pokręcił niedowierzająco głową mieszając sos do
spaghetti. Przysunął się bliżej Aomine czując jak całuje jego szyje.
-Masz
jutro wolne?- Zapytał i wyłączył bulgocący się makaron. Za chwilę go odcedzi,
nie teraz.
-Yhym...-
Wymruczał Aomine całując go za uchem i miziając po brzuchu, na co usłyszał
przyjemne westchnięcie.- Można powiedzieć, że dzięki Kise, który wparował do
Kasamatsu i zaczął mu coś paplać, a jak usłyszał, że nie chce mi dać wolnego to
ten od razu zareagował. Zaczął coś tam paplać o miłości i czekoladzie. Nie wiem
co mu powiedział ale zadziałało z pozytywnym skutkiem.- Aomine oparł głowę na
jego ramieniu patrzą co pichci.
-Rozumiem.
Więc idź się przebrać, a ja w tym czasie nałożę.- Poklepał dłonie Aomine i
sięgnął po rękawice.
-Kagami.
-Co?!
-Wróciłem.
-.....
-.....
-W-Witaj
w domu.- Powiedział Kagami nieco zarumieniony, po czym został pocałowany. Na
jego szczęście po tym Aomine grzecznie ruszył w stronę sypialni. Kagami nie
narzekałby, gdyby chciał to zrobić z nim w kuchni. Jakoś chyba brakowało mu
pieszczoch. Otrząsnął się i wziął za nakładanie.
Następnego
dnia wstali dość późno. Zjedli śniadanie podczas którego Kagami zarumienił się,
gdy Aomine starł mu z kącika ust syrop klonowy językiem. Po tym Aomine wziął
się za wydrążanie dyni i robienie w niej strasznego uśmiechu. Kagami nic nie
powiedział nieco tym zdziwiony i wziął się za przygotowanie Halloweenowych
smakołyków. Po postawieniu czterech niewielkich miseczek z cukierkami i
czekoladą na stole wziął się za mufinki dyniowe. Aomine w tym czasie siedział i
zajadał się czekoladą. Kagami po niedługim czasie skończył, więc postanowił
odpocząć na kanapie. Przysiadł się do Aomine i westchnął. Spojrzał się na
miski. Jedna była już prawie pusta. Aomine zjadł sam czekoladki nadziewane
całymi orzechami laskowymi.
-Mogłeś
chociaż trochę dla mnie zostawić. Nie mam ich więcej, a też je lubię.- Spojrzał
się na tego głodomora. Ten chwilę się w niego wpatrywał po czym wzruszył
ramionami.
-Jest
mnóstwo słodyczy, więc coś dla siebie znajdziesz. A ta ostatnia czekoladka
należy do mnie.- Powiedział i włożył ją do ust. Kagamiego coś podkusiło.
Pochylił się nad nim łącząc ich usta w namiętnym pocałunku. Wtargnął do jego
ust w poszukiwaniu słodyczy. Czekoladka rozpływała się pod wpływem ich języków.
Bawili się potem chwilę orzeszkiem lecz Aomine oddał go Kagamiemu. Oderwali się
od siebie dysząc. Kagami zjadł orzeszka i jakby nigdy nic usiadł sobie obok
niego. Aomine szybko przewalił go na plecy, wpijając się ponownie w te słodkie
usta. Kagami jęknął ni to ze strachu, ni z podniecenia. Jęknął mu w usta czując
jak ręką zaczął ugniatać jego krocze.
-Aomine~!
C-Co ty.....ach....- Kagami nie był wstanie powiedzieć czegoś sensownego pod
wpływem jego dotyku. Aomine gryzł i lizał jego szyję, robiąc na niej niewielkie
malinki. Mruknął i odsunął się nieco.
-Mój
tygrysek już taki podniecony....Mrrr~!- Podsunął jego koszulkę do góry, gryząc
go po żebrach. Kagami jęknął wyginając się słodko. Ta pantera znała każdy jego
czuły punkt. Kagami złapał Aomine za ramiona podciągając go do góry. Aomine
chciał coś powiedzieć lecz poczuł jak Kagami liże jego wargę i mruczy słodko.
-Tygrysek
jest wymagającym kotkiem. Potrzebuje dużo pieszczoch aby był
usatysfakcjonowany.- Kagami uśmiechnął się lubieżnie wsuwając dłoń w bokserki
partnera. Aomine wisiał chwilę nad nim zszokowany, po czym uśmiechnął się
przebiegle zsuwając jego spodnie i łapiąc za jego przyrodzenie. Kagami jęknął i
zamruczał z przyjemności. Kochali się ze sobą aż im zabrakło sił. Po tym Aomine
leżał na kanapie, a Kagami na nim wtulony w jego tors. Nie chciało im się
ubierać, więc leżeli jak ich matka natura stworzyła.
-Nie
wiedziałem, że tygryski to takie pieszczochy.- Powiedział Aomine drapiąc
Kagamiego po plecach.
-Przecież
to jest to, co tygryski lubią najbardziej.- Wymruczał Kagami przeciągając się z
uśmiechem jak na kota przystało.

Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, Aoime nie wiedział że tygryski potrzebuja dużo pieszczot, i tak mandat za noszenie dresów...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia