wtorek, 6 października 2015

Słodki kurdupel- Aomine x Kuroko

Dohayo~! ^.^
Kit z tym, że jest już po 2 w nocy! Wene mnie nie opuszcza~! >.< 
Wpadłam na pomysł i jakoś tak o północy zaczęłam pisać. :p
Miała być miniaturka, a wyszedł one-shot xd
Cudy nie dziwy, Kimie kolejny post w ciągu trzech dni~!!! 
Pomysły, chęci i wena mnie nie puszczają~! >p< 
 W tym wydaniu ociekający zajebistością Aomine i szejkowy maniak Kuroko ^.^
Yaoi, czyli men x men.
Nie lubisz, nie czytaj.
Jesteś yaoistką- serdecznie zapraszam~! ^.^
Miłego czytania i dnia~! :*
#Kimie 

Każde światło ma swój cień. W gimnazjum Teiko, a dokładniej w drużynie koszykarskiej zwanej Pokoleniem Cudów światłem był nie kto inny jak jej as, Aomine Daiki. Cieniem zaś był szósty zawodnik Pokolenia Cudów, Kuroko Tetsuya. Podczas meczów byli zgrani jak nikt inny. Jednak przez nieprzyjemne okoliczności światło pozostawiło swój cień. Po tym obaj poszli do różnych liceów. Cień znalazł nowe światło, a światło było samowystarczalne.  Zaraz, zaraz czy to będzie smutna opowieść?! Ależ skąd! To, że nie poszli do tego samego liceum nie znaczy, że o sobie zapomnieli. Aomine zaczął postrzegać Tetsu inaczej jak przyjaciela już w drugiej gimnazjum i tak jakoś od połowy trzeciej są ze sobą. I mimo tego „rozstania” dalej są ze sobą. Aomine na początku był trochę zazdrosny o tego mutanta z podwójnymi brwiami Kagamiego. Ale, gdy zagrał z nim one on one od razu mu się humor polepszył. No może przegrał z nim później jeden mecz ale to go odświeżyło i powrócił tak w połowie do swojego starego ja. Plus to, że mógł pomarudzić trochę Tetsu i wyciągnąć go za to na randkę poprawiło mu humor. Chociaż najbardziej się naśmiał, gdy Kagami omal nie zemdlał, gdy zobaczył jak całuje Tetsu przez meczem z Kise. Jego mina była bezcenna i jąkał się próbując wypowiedzieć „Co to miało znaczyć?!”.  Do tego Tetsu powiedział mu, że nie ma wtrącać się w nasze miłosne życie- do tego ta poważna mina- i pociągnął go na zawody. Kagamiemu szczęka opadła ale zapytał się dopiero po meczu o co mu dokładnie chodziło. Gdy powiedział, że chodzi z Aomine od gimnazjum to „ŻE CO?!!!!” było słychać chyba w całym Tokio. Ale powróćmy do teraźniejszej sytuacji, czyli wakacji......



Jest kurewsko gorąco.....Topię się~!!! Nie chcę umierać~!! Czy jeszcze kiedykolwiek sobie zwalę?! Dobra. Zakończmy ten tragizm lata. Jest gorąco i nawet wiatraczek mi nie pomagał się ochłodzić. Siedziałem w pokoju przy otwartym oknie i próbowałem się ochłodzić. Nawet lody nie pomagały, których zjadłem chyba z 15. Więc siedziałem sobie na podłodze- bo mimo wszystko dawała jakiś minimalny chłodek- i marudziłem na prawo i lewo na żar lejący się z nieba. Gdybym miał trening to umarłbym po rozgrzewce. Westchnąłem przymykając na chwilę oczy.

-Aomine-kun wyglądasz jakbyś się miał zaraz roztopić.- Usłyszałem tuż przy uchu, przez co przestraszony podniosłem ręce do góry i walnąłem się plecami na podłogę. Spojrzałem na lewo, gdzie niebieskie duże oczy wpatrywały się we mnie w lekkim zaskoczeniem.

-Tetsu mów jak wchodzisz, bo jeszcze zawału dostanę albo coś w ten deseń.- Usiadłem i spojrzałem się na kucającego obok mnie Kuroko.

-Przepraszam. Na początku myślałem, że śpisz więc nie chciałem cię budzić.- I jak byś tu na niego złym. Wstał i odłożył torbę na krzesło.

-Tetsu.- Spojrzał na mnie, a ja wyciągnąłem do niego rękę. Złapał mnie za nią, więc go pociągnąłem tak, że wylądował w moich ramionach. Ale romantycznie. Ułożyłem go tak, że siedział między moimi nogami oparty plecami o mój tors. Objąłem go w pasie, brodę podpierając na jego głowie. 

-Aomine-kun jest gorąco, a ty chcesz się przytulać?!- Zapytał jednak wygodniej się o mnie oparł.

-Może jest gorąco ale tak jest przyjemniej.- Powiedziałem i cmoknąłem go w szyję. O tak. Lubię takie momenty. Chociaż nie pogardziłbym czymś intymniejszym. Dokładnie. Jesteśmy w związku od ponad roku, a jeszcze tego nie robiliśmy. Jednak najpierw się trochę oddaliliśmy idąc do liceum, a później nie spotykaliśmy się za często, gdyż zawody i treningi. Lecz nadeszło lato, więc cudowny ja nie wypuści tego kurdupla ze swoich objęć. O nie. Jak mięsko kocham. No i jak Tetsu kocham. Kuroko na chwilę wychylił się z moich objęć aby wziąć loda, którego sobie przyniósł. Pewnie kupił więcej i chował w zamrażarce aby się za szybko nie rozpuściły.

-Przyjść jutro po ciebie?- Zapytałem miziając go lekko po brzuchu.

-Będę miał ze sobą torbę i Nigou, więc możesz.- Mruknąłem krótkie „Ok.” tuląc się do jego pleców. Od jutra przez cały tydzień Tetsu miał okupywać mój dom. Rodzice wyjechali na „miesiąc miodowy”, więc korzystałem z wolnej chaty. Tak więc ja, Tetsu no i Nigou. Nikt więcej. Żadnych treningów czy czegoś innego. Spojrzałem na Tetsu, który pobrudził sobie brodę lodem i nawet tego nie zauważył.

-Oj Tetsu.- Odwrócił głowę w moja stronę z niemym „O co chodzi?”. Złapałem go za podbródek i zlizałem lód z jego brody, całując go po tym w usta. Oczywiście czując słodki smak przyssałem się do niech na trochę dłużej. Gdy już się od niego odkleiłem ujrzałem lekko zarumienioną twarz Tetsu i jego jeszcze przymknięte oczy. Gwałcić. Zaraz. Teraz. Natychmiast. Powstrzymałem się jednak i cmoknąłem go w policzek. Po tym Tetsu obrócił się do mnie tyłem. Zauważyłem, że jego lód nieco stopniał, brudząc mu dłoń. I to co zrobił było dla mnie niespodziewane. Wziął patyk w drugą dłoń, a tą przybliżył do ust i zaczął zlizywać. Na dodatek tej lód był śmietankowy, więc biały i to bardzo mi się kojarzyło. Oj bardzo. Patrzałem się wręcz jak zahipnotyzowany, a spodnie stały się jakieś przyciasne w kroczu.

-Zaraz wrócę.- Usłyszałem jak za mgłą i po chwili nie było go już w pokoju. Westchnąłem, próbując uspokoić swoje rozszalałe libido. Co on ze mną wyrabia??



Następnego dnia tak jak obiecałem czekałem grzecznie przed jego szkołom, ubrany w czarny podkoszulek i krótkie spodenki. Po jakiś 10 minutach usłyszałem szczeknięcie i zauważyłem jak mała kulka do mnie podbiega. Ukucnąłem zaczynając głaskać i drapać Nigou za uchem. Pocieszne stworzonko.

-Aomine-kun! C-Co t-ty tu r-robisz?!- Zapytał Furihata. Zapamiętałem go z meczu Seirin z Rakuzan (Chihuahua kontra lew~! >.< Tak dla przypomnienia Akashi vs Furihata ) Nawet trenerka się na mnie podejrzanie spojrzała.

-Witaj Aomine-kun.- Tym razem nie dostałem zawału, gdyż widziałem jak idzie z mutantem.

-Yo Testu.- Podszedł do mnie, a ja od razu zabrałem od niego dużą torbę. Nigou zaszczekał wesoło, robiąc kółeczko wokół nas.

-O co tu chodzi Kuroko? Co tu robi Aomine-kun?- Zapytał podejrzliwie kapitan.

-Przyszedł po mnie.- Powiedział jak zwykle z poważną miną.

-Ale dlaczego?- Dopytywał Hyuuga.

-To chyba normalne, że przychodzi po mnie chłopak.- Zapadła chwila ciszy, po czym wszyscy oprócz Kagamiego krzyknęli „He~?!!!”.

-Ale ci chyba nie chodzi o takie znaczenie chłopaka?!- Zapytał zszokowany Kiyoshi.

-Dla twojej wiadomości jesteśmy ze sobą od ponad roku.- Odezwałem się, gdyż chciałbym już iść. Chociaż śmieszyła mnie ta sytuacja.

-Wiedziałeś i nic nie powiedziałeś?! Od kiedy?!!!- Ryknęła na Kagamiego trenerka, na co aż się odsunął przestraszony.

-Dowiedziałeś się, gdy poszliśmy po buty. I po co miałem mówić?!- Osunął się jeszcze trochę aby przypadkiem nie oberwać.

-Przepraszam ale spieszy nam się. Opowiem wam to na następnym treningu. Tak więc do zobaczenia.- I tak oto Tetsu zakończył te wiadomości i mogliśmy iść do mojego domu. I tak zaczął się mój tydzień z Tetsu.



 Po przyjściu do domu nie robiliśmy nic produktywnego. Zjedliśmy i włączyliśmy sobie jakiś film. Po tym wypuściliśmy Nigou do ogrodu, a ja nalałem wody do basenu aby nagrzała nam się do jutra. Następnego dnia po wyspaniu się i zjedzeniu śniadania udaliśmy się na małe zakupy. Przygotowaliśmy sobie żarełko i wyszliśmy do ogrodu rozkoszując się ciepłą wodą i słońcem. Tak minęło nam popołudnie i trochę wieczora. Tak więc ubrany w same bokserki wszedłem do pokoju po orzeźwiającym prysznicu- Nigou potaplał się w błocie i z radości ubrudził mnie i Tetsu. Kuroko poszedł pierwszy, a ja w tym czasie posprzątałem nieco.

-Oj Tetsu. Chcesz się napić?- Spytałem wchodząc do pokoju z sokiem. To, co tam zastałem przerosło mnie. Kuroko leżał w mojej koszuli na łóżku, przytulony do poduszki. Jego włosy jak zwykle żyły własnym życiem, a usta były lekko rozchylone. Stałem tak i od samego widoku zrobiło mi się gorąco. Odstawiłem sok i pochodziłem trochę po pokoju zastanawiając się nad zaistniałą sytuację. Patrząc jednak na niego nie mogłem się powstrzymać. Położyłem się tuż za nim i zacząłem całować go po karku i szyi, przy tym miziając go po nodze. Tetsu po chwili zamruczał i obrócił się na plecy, otwierając swoje niebieskie ślepia.

-Aomine co ty....- Nie dokończył, gdyż wpiłem się w te usteczka. Wydał jęk zaskoczenia lecz po chwili objął mnie rękoma wokół szyi, przyciągając bliżej siebie. Całując go odpiąłem jego koszulę- znaczy moją ale był w nią ubrany. Zawisłem nad nim całując go po raz ostatni, po czym pocałunkami i liźnięciami schodząc na jego szyję. Moje dłonie wędrowały po jego ciałku. Ugryzłem go w ramie na co jęknął z zaskoczenia, po czym zamruczał zadowolony. Po zrobieniu kilku malinek zjechałem na jego klatkę piersiową. Od razu polizałem różowy punkcik i przyssałem się do niego. Jęknął i wplótł palce w moje włosy. Wzdychał i pojękiwał cichutko na moje poczynania. Zajmując się drugim sutkiem zjechałem dłonią niżej i włożyłem ją w jego bokserki. Jęknął zaskoczony i wygiął się słodko. Zamruczałem odrywając się od niego i ściągając niepotrzebną bieliznę. Spojrzawszy na niego wręcz mnie zamurowało. Czerwone policzki, świecące przymrużone oczy, usta próbujące złapać oddech, ciało wyginające się rozkosznie. I taki widok tylko dla mnie. Pochyliłem się nad nim wpijając się w jego usta i poruszając ręką po jego członku. Jęknął mi w usta, łapiąc mnie za kark. Po dłuższej chwili jęknął przeciągle odrywając się ode mnie, dochodząc w mojej dłoni. Powstrzymałem się od wejścia w niego bez przygotowania. Wytarłem sobie rękę i sięgnąłem po lubrykant. Wylałem trochę na palce, usadowiłem się między jego nogami i włożyłem pierwszy w jego dziurkę. Jęknął zaskoczony i spiął się. Pochyliłem się i zacząłem pieścić jego sutki, na co się rozluźnił. Włożyłem w niego drugi palec natrafiając na prostatę. Jęknął  zaskoczony odchylając głowę w tył i wyginając kręgosłup. Przygotowywałem go jednak powoli, dokładając kolejny palec. Gdy stwierdziłem, że jest już gotowy wyciągnąłem palce. Przysunąłem się i zacząłem powoli w niego wchodzić. Robiłem to powoli aby nie uszkodzić tego ciałka. Gdy wszedłem do końca Tetsu jęknął, trzymając mnie za ramiona. Zacząłem całować go po szyi czekając aż się przyzwyczai.

-Daiki, już możesz....- Usłyszałem tuż przy uchu jego zachrypnięty głos. Zacząłem więc poruszać się powoli. Z każdym momentem przyspieszałem słysząc jego słodkie jęki i jak wmawia moje imię. Trzymał się mnie wręcz kurczowo, drapać i wbijając paznokcie w moje plecy. Po kilku ruchach trafiłem w prostatę na co wręcz krzyknął. Po tym jęczał coraz głośniej, gdyż za każdym razem trafiałem w ten splot nerwów. Doszedł krzycząc moje imię, a ja tuż po nim z głośnym westchnieniem. Opadłem nieco z boku aby go nie przygnieść i, gdy opanowałem oddech wyszedłem z niego kładąc się obok. Tetsu chyba z przyzwyczajenia przytulił się do mojego boku i zasnął. Ja zrobiłem to tuż po nim, przykrywając nas jeszcze kołdrą.



Następnego dnia czułem się wyśmienicie. Tetsu trochę marudził, że go boli ale również był zadowolony. Po pierwszym razie zrobił się łasy na pieszczochy z czego korzystałem macając go na kanapie lub biorąc razem prysznic. Tydzień jednak minął nam o wiele za szybko i musieliśmy powrócić do treningów. Na szczęście po tych 3-4 godzinach spotkaliśmy się i robiliśmy co nam się żywnie podoba. Oczywiście Tetsu wytłumaczył swojej drużynie co, kiedy i gdzie. Przyjęli to do wiadomości i już nie patrzeli na mnie jak na wroga. Chociaż to, że chodzą z Tetsu nie było dla nich sensacją. Szokiem dla nich, jak i dla mnie i Tetsu było, gdy pewnego razu do sali wszedł Akashi i pocałował Furihatę. Szczęka mi opadła chyba wtedy do podłogi. Po tym Furihata tłumaczył się drużynie, a ja, Tetsu i Akashi porozmawialiśmy ze sobą nieco. Ach, te koszykarskie miłości. Ciekawe kto jeszcze się kryje??? 



3 komentarze:

  1. Zajebiste *o* (fanka Kuroko no Basket xd) mam taki zaciesz mówie ci xd a najlepsze jest to że 7 października mam urodzinki !!!! Łuhuuu xdd. Kocham twój blog naprawde, to najlepsze co w życiu mnie spotkało oprócz yaoi :3
    Aomine ty napaleńcu xd rozwaliła mnie ta scena jak Kuroko zlizywał loda z palców xdd kawaii xdd
    Duuużo weny (jak zwykle xd) jeszcze więcej yaoi (bo wszyscy to kochamy)
    ~Julia N.
    PS. Należmymy do stowarzyszenia psychicznych yaoistek xdd (dobry pomysł no nie xddd)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka~! (również fanka KnB ^^)
      Happy Birthday~! <3 Sto lat~! Sto lat~! xp
      Wzruszyłam się ;-; Arigatou~! <3 :*
      Dopiero po napisaniu i dodaniu doszło do mnie, że nie napisałam tu nic o jego pornosach o.O A Aomine to Aomine xp Taki jest najlepszy ^^
      Senkju za wenę~! :* Yaoi nigdy zbyt wiele -.o
      Pomysł zacny niczym Patrice xp Heheszki~! :D
      Pozdrawiam~! #Kimie

      Usuń
  2. Hejeczka,
    wspaniale, cudownie i słodko... wszyscy zaskoczeni że są razem ale przyjęli to spokojnie,  a może coś o Akashim?
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń