G'evening~! ^.^
Troszkę minęło od ostatniego posta.
Jak się macie? Co u was ciekawego słychać? o.O
Ogółem to nie wiem kiedy pojawi się rozdział z DM. Wiem, że czekacie pewnie na niego z niecierpliwością ale nie mogę jakoś go dokończyć. Mam napisane chyba z 4 strony i nic. Stoję i mimo iż wiem, co ma być dalej nie mogę ubrać tego w słowa. Może uda mi się pod koniec tygodnia go skończyć i wstawić.
Co do innych rzeczy to planuję coś ciekawego na Halloween, który jest za tydzień xp
A teraz możecie cieszyć się z miniaturki o moich ulubieńcach, czyli Shizayi. ^^
Życzę wam miłej nocy i dnia~!
I oczywiście miłego czytania. ;)
#Kimie <3
Promienie słońca wpadły przez nie zasłonięte okno do
pokoju. Jasne światło najpierw oświetlało ciemny parkiet i puchaty jasny dywan,
by z czasem przenieś się na ścianę w kolorze nocnego nieba i na łóżko, na
którym spała sobie smacznie pewna osoba. Czarne włosy układały się gładko na
poduszce. Całe jego ciało było przykryte aż pod brodę jakby było zimno. Po
chwili było słychać jęk niezadowolenia, gdy słońce zaczęło świecić mu prosto w
zamknięte oczy. Obrócił się na plecy i powoli ukazał światu brązowe tęczówki,
które w świetle słońca wyglądały na czerwone. Izaya przetarł oczy i rozciągnął
się, wybudzając ze słodkiego snu. Spojrzał na zegarek. Ósma. Spał jakieś sześć
godzin, więc nie było tak źle. Miał ostatnio tyle pracy, że spał czasami 2-3
godziny dziennie albo co drugi dzień. Na szczęście prawie wszystko miał
załatwione, więc mógł nieco wypocząć. Wstał jednak i udał się do kuchni aby
przygotować sobie kawę. Nie było jego Potworka, więc nie miał kogo wygonić po
nią. Zwłaszcza po naleśniki. Izaya po prostu je kochał, a zwłaszcza te zrobione
przez blondyna ubranego w fartuch i bokserki. O tak. Takiego widoku nigdy nie
opuszczał. Przeszedł przez salon do kuchni. Otworzył lodówkę i wyciągnął sok
pomarańczowy. Nie chciało mu się wyciągać szklanki, więc po prostu napił się z
gwinta. Wtem usłyszał trzask drzwi. Odsunął butelkę od swoich ust i spojrzał w
tamta stronę. Po chwili pojawił się w salonie jego Shizu-chan. Nie spodziewał
się, że wróci tak wcześnie od swojego brata, z którym spędził ostatni tydzień.
-Witaj
w domu Shizu-chan~!- Przywitał go wesoło szatyn. Od razu tak jakoś na jego
widok wesoło mu się zrobiło.
-Wróciłem.-
Shizuo spojrzał się w końcu na niego i zamarł. Izaya nie wiedział o co mu
chodzi. Nie spodziewał się go? A może myślał, że jeszcze śpi?! Przyjrzał się
jednak blondynowi i ujrzał w jego oczach dziwne ogniki. To było bardzo dziwne.
A może ubrudził się sokiem? Izaya spojrzał w dół i doszło do niego, dlaczego
Shizuo się tak na niego patrzy. Był nagi. Przypomniało mu się, że po prysznicu
rzucił się opasany ręcznikiem na łóżko i zasnął.
-Em,
Shizu-cham to nie tak jak myślisz~! Po prostu byłem tak zmęczony, że
zapomniałem się ubrać.- Nie wiedział, dlaczego mu to tłumaczy. Blondyn i tak go
nie słuchał. Odłożył swoją torbę i podszedł do Izayi obejmując go w pasie i
wpijając się w jego usta. Szatyn jęknął zaskoczony oddając jednak pocałunek.
Już po chwili był niesiony do sypialni. Shizuo nie zwracał uwagi na jego
sprzeciwy, które stłumił pocałunkiem i dłońmi przesuwającymi się po jego ciele.
Izaya próbował się wyrwać lecz czując dotyk i zapach swoje Potworka
skapitulował i poddał się pieszczotom, za którymi się jednak stęsknił.
Po
jakże namiętnym poranku Izaya postanowił zakupić sobie jakąś piżamę. Spanie
nago całkowicie odpadało. Tyłek bolałby go codziennie. Spanie w bokserkach
również odpada. Chciał zakupić coś wygodnego, więc zdecydował się na zwykłą
bawełnianą piżamę. Nie była to jednak dobra decyzja. Było mu stanowczo za
gorąco plus niewygodnie. Shizuo wkurzyło nieco jego wiercenie lecz jak usłyszał
od Izayi, że ma to z niego ściągnąć zgodził się bez wahania. A uznanie, że
bokserki również są od kompletu i je też trzeba ściągnąć było bardzo stanowcze.
Izaya po nieprzespanej nocy- pewien blondyn nie dał mu zasnąć robiąc to i owo z
jego ciałem- postanowił zakupić nową piżamę. Tym razem była to halka, jaką
ubierają kobiety do snu. Zakupił czarną na ramiączkach, która była śliska w
dotyku i sięgała połowy ud. Jednak i to okazało się niewygodne. Ramiączka mu
spadały, przez co o mało ich nie wyrwał. Do tego materiał delikatnie się o
niego ocierał podczas obracania się, co wywoływało u niego gęsią skórkę.
Zdenerwowany usiadł i ściągnął to z siebie, rzucając w kąt pokoju. Shizuo
popatrzał na niego nieco zdziwiony. Izaya po chwili zastanowienia ściągnął
również majtki, które tym razem były do kompletu, po czym wpił się w usta
Shizuo. I tak przez tą piżamę nie mógł zasnąć, więc wolał porobić coś ciekawego
i przyjemnego zamiast się nudzić. Izaya do wieczora przeglądał różne strony w
poszukiwaniu piżamy. Niestety w każdej widział jakieś minusy, więc zamknął
rozdrażniony laptopa i udał się do łazienki w celu wzięcia długiej,
relaksującej kąpieli. Po dwóch godzinach leżakowania wyszedł z wanny, wytarł
się i ubrał bokserki. Chciał coś jeszcze ubrać ale sam nie wiedział co będzie w
miarę wygodne. Wtem zobaczył koszulę blondyna. Zdjął ją nieco niepewnie z
wieszaka, obejrzał z każdej strony i ubrał. Przyglądnął się w lustrze i
stwierdził, że wygląda w tym słodko. Chciał ją zdjąć lecz coś do niego doszło.
Koszula pachniała Shizu-chanem. Mieszanka perfum, papierosów, czegoś słodkiego
i miasta doszła do jego nozdrzy. Zastanowił się chwilę, po czym położył się
wygodnie na łóżku. Tej nocy spał niczym dziecko. Koszula była wygodna i
najważniejsze pachniała jego potworkiem. Izaya lubił ten zapach- mimo to nie
przyzna się do tego przed blondynem. Do tego dochodził jeden plus. Wkurzony
rano blondyn, który nie mógł znaleźć swojej koszuli był dla Izayi wspaniałą
rozrywką. A gdy w końcu zauważył, że szatyn ma ją na sobie i jak zaczął na niego
warczeć również było zabawne. A po tym mina Shizuo, gdy Izaya wyszedł z łóżka i
szedł kuszącym krokiem w stronę kuchni. Wiedział, że blondynowi spodobał się
ten widok zwłaszcza, że koszula sięgała mu nieco za tyłek. Shizuo niby
niechętnie zgodził się ubrać świeżą koszulę lecz nie omieszkał wymacać nieco
Izayi przed wyjściem do pracy. Nie spodziewa się również, że Izaya zamierza
podkradać mu koszule co kilka dni aby nacieszyć się świeżym zapachem Potworka.

Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniały tekst, wow ekstra ale wspaniały widoczek miał Shizus jak wrócił... powinien się postarać że co dziennie Izus tak ma spać...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia