Dohayo~! ^.^
Kit z tym, że jest już po 2 w nocy! Wene mnie nie opuszcza~! >.<
Wpadłam na pomysł i jakoś tak o północy zaczęłam pisać. :p
Miała być miniaturka, a wyszedł one-shot xd
Cudy nie dziwy, Kimie kolejny post w ciągu trzech dni~!!!
Pomysły, chęci i wena mnie nie puszczają~! >p<
W tym wydaniu ociekający zajebistością Aomine i szejkowy maniak Kuroko ^.^
Yaoi, czyli men x men.
Nie lubisz, nie czytaj.
Jesteś yaoistką- serdecznie zapraszam~! ^.^
Miłego czytania i dnia~! :*
#Kimie
Każde światło ma swój cień. W gimnazjum Teiko, a
dokładniej w drużynie koszykarskiej zwanej Pokoleniem Cudów światłem był nie
kto inny jak jej as, Aomine Daiki. Cieniem zaś był szósty zawodnik Pokolenia
Cudów, Kuroko Tetsuya. Podczas meczów byli zgrani jak nikt inny. Jednak przez
nieprzyjemne okoliczności światło pozostawiło swój cień. Po tym obaj poszli do
różnych liceów. Cień znalazł nowe światło, a światło było
samowystarczalne. Zaraz, zaraz czy to
będzie smutna opowieść?! Ależ skąd! To, że nie poszli do tego samego liceum nie
znaczy, że o sobie zapomnieli. Aomine zaczął postrzegać Tetsu inaczej jak
przyjaciela już w drugiej gimnazjum i tak jakoś od połowy trzeciej są ze sobą.
I mimo tego „rozstania” dalej są ze sobą. Aomine na początku był trochę zazdrosny
o tego mutanta z podwójnymi brwiami Kagamiego. Ale, gdy zagrał z nim one on one
od razu mu się humor polepszył. No może przegrał z nim później jeden mecz ale
to go odświeżyło i powrócił tak w połowie do swojego starego ja. Plus to, że
mógł pomarudzić trochę Tetsu i wyciągnąć go za to na randkę poprawiło mu humor.
Chociaż najbardziej się naśmiał, gdy Kagami omal nie zemdlał, gdy zobaczył jak
całuje Tetsu przez meczem z Kise. Jego mina była bezcenna i jąkał się próbując
wypowiedzieć „Co to miało znaczyć?!”.
Do tego Tetsu powiedział mu, że nie ma wtrącać się w nasze miłosne
życie- do tego ta poważna mina- i pociągnął go na zawody. Kagamiemu szczęka
opadła ale zapytał się dopiero po meczu o co mu dokładnie chodziło. Gdy
powiedział, że chodzi z Aomine od gimnazjum to „ŻE CO?!!!!” było słychać chyba
w całym Tokio. Ale powróćmy do teraźniejszej sytuacji, czyli wakacji......
Jest kurewsko gorąco.....Topię się~!!! Nie chcę umierać~!!
Czy jeszcze kiedykolwiek sobie zwalę?! Dobra. Zakończmy ten tragizm lata. Jest gorąco
i nawet wiatraczek mi nie pomagał się ochłodzić. Siedziałem w pokoju przy
otwartym oknie i próbowałem się ochłodzić. Nawet lody nie pomagały, których
zjadłem chyba z 15. Więc siedziałem sobie na podłodze- bo mimo wszystko dawała
jakiś minimalny chłodek- i marudziłem na prawo i lewo na żar lejący się z
nieba. Gdybym miał trening to umarłbym po rozgrzewce. Westchnąłem przymykając
na chwilę oczy.
-Aomine-kun wyglądasz jakbyś się miał zaraz roztopić.-
Usłyszałem tuż przy uchu, przez co przestraszony podniosłem ręce do góry i
walnąłem się plecami na podłogę. Spojrzałem na lewo, gdzie niebieskie duże oczy
wpatrywały się we mnie w lekkim zaskoczeniem.
-Tetsu mów jak wchodzisz, bo jeszcze zawału dostanę albo
coś w ten deseń.- Usiadłem i spojrzałem się na kucającego obok mnie Kuroko.
-Przepraszam. Na początku myślałem, że śpisz więc nie
chciałem cię budzić.- I jak byś tu na niego złym. Wstał i odłożył torbę na
krzesło.
-Tetsu.- Spojrzał na mnie, a ja wyciągnąłem do niego rękę.
Złapał mnie za nią, więc go pociągnąłem tak, że wylądował w moich ramionach.
Ale romantycznie. Ułożyłem go tak, że siedział między moimi nogami oparty
plecami o mój tors. Objąłem go w pasie, brodę podpierając na jego głowie.
-Aomine-kun jest gorąco, a ty chcesz się przytulać?!-
Zapytał jednak wygodniej się o mnie oparł.
-Może jest gorąco ale tak jest przyjemniej.- Powiedziałem
i cmoknąłem go w szyję. O tak. Lubię takie momenty. Chociaż nie pogardziłbym
czymś intymniejszym. Dokładnie. Jesteśmy w związku od ponad roku, a jeszcze
tego nie robiliśmy. Jednak najpierw się trochę oddaliliśmy idąc do liceum, a
później nie spotykaliśmy się za często, gdyż zawody i treningi. Lecz nadeszło
lato, więc cudowny ja nie wypuści tego kurdupla ze swoich objęć. O nie. Jak
mięsko kocham. No i jak Tetsu kocham. Kuroko na chwilę wychylił się z moich
objęć aby wziąć loda, którego sobie przyniósł. Pewnie kupił więcej i chował w
zamrażarce aby się za szybko nie rozpuściły.
-Przyjść jutro po ciebie?- Zapytałem miziając go lekko po
brzuchu.
-Będę miał ze sobą torbę i Nigou, więc możesz.- Mruknąłem
krótkie „Ok.” tuląc się do jego pleców. Od jutra przez cały tydzień Tetsu miał
okupywać mój dom. Rodzice wyjechali na „miesiąc miodowy”, więc korzystałem z
wolnej chaty. Tak więc ja, Tetsu no i Nigou. Nikt więcej. Żadnych treningów czy
czegoś innego. Spojrzałem na Tetsu, który pobrudził sobie brodę lodem i nawet
tego nie zauważył.
-Oj Tetsu.- Odwrócił głowę w moja stronę z niemym „O co
chodzi?”. Złapałem go za podbródek i zlizałem lód z jego brody, całując go po
tym w usta. Oczywiście czując słodki smak przyssałem się do niech na trochę
dłużej. Gdy już się od niego odkleiłem ujrzałem lekko zarumienioną twarz Tetsu
i jego jeszcze przymknięte oczy. Gwałcić. Zaraz. Teraz. Natychmiast.
Powstrzymałem się jednak i cmoknąłem go w policzek. Po tym Tetsu obrócił się do
mnie tyłem. Zauważyłem, że jego lód nieco stopniał, brudząc mu dłoń. I to co
zrobił było dla mnie niespodziewane. Wziął patyk w drugą dłoń, a tą przybliżył
do ust i zaczął zlizywać. Na dodatek tej lód był śmietankowy, więc biały i to
bardzo mi się kojarzyło. Oj bardzo. Patrzałem się wręcz jak zahipnotyzowany, a
spodnie stały się jakieś przyciasne w kroczu.
-Zaraz wrócę.- Usłyszałem jak za mgłą i po chwili nie było
go już w pokoju. Westchnąłem, próbując uspokoić swoje rozszalałe libido. Co on
ze mną wyrabia??
Następnego dnia tak jak obiecałem czekałem grzecznie przed
jego szkołom, ubrany w czarny podkoszulek i krótkie spodenki. Po jakiś 10
minutach usłyszałem szczeknięcie i zauważyłem jak mała kulka do mnie podbiega.
Ukucnąłem zaczynając głaskać i drapać Nigou za uchem. Pocieszne stworzonko.
-Aomine-kun! C-Co t-ty tu r-robisz?!- Zapytał Furihata.
Zapamiętałem go z meczu Seirin z Rakuzan (Chihuahua kontra lew~! >.< Tak
dla przypomnienia Akashi vs Furihata ) Nawet trenerka się na mnie podejrzanie spojrzała.
-Witaj
Aomine-kun.- Tym razem nie dostałem zawału, gdyż widziałem jak idzie z
mutantem.
-Yo Testu.- Podszedł do mnie, a ja od razu zabrałem od
niego dużą torbę. Nigou zaszczekał wesoło, robiąc kółeczko wokół nas.
-O co tu chodzi Kuroko? Co tu robi Aomine-kun?- Zapytał
podejrzliwie kapitan.
-Przyszedł po mnie.- Powiedział jak zwykle z poważną miną.
-Ale dlaczego?- Dopytywał Hyuuga.
-To chyba normalne, że przychodzi po mnie chłopak.-
Zapadła chwila ciszy, po czym wszyscy oprócz Kagamiego krzyknęli „He~?!!!”.
-Ale ci chyba nie chodzi o takie znaczenie chłopaka?!-
Zapytał zszokowany Kiyoshi.
-Dla twojej wiadomości jesteśmy ze sobą od ponad roku.-
Odezwałem się, gdyż chciałbym już iść. Chociaż śmieszyła mnie ta sytuacja.
-Wiedziałeś i nic nie powiedziałeś?! Od kiedy?!!!- Ryknęła
na Kagamiego trenerka, na co aż się odsunął przestraszony.
-Dowiedziałeś się, gdy poszliśmy po buty. I po co miałem
mówić?!- Osunął się jeszcze trochę aby przypadkiem nie oberwać.
-Przepraszam ale spieszy nam się. Opowiem wam to na
następnym treningu. Tak więc do zobaczenia.- I tak oto Tetsu zakończył te
wiadomości i mogliśmy iść do mojego domu. I tak zaczął się mój tydzień z Tetsu.
Po przyjściu do
domu nie robiliśmy nic produktywnego. Zjedliśmy i włączyliśmy sobie jakiś film.
Po tym wypuściliśmy Nigou do ogrodu, a ja nalałem wody do basenu aby nagrzała
nam się do jutra. Następnego dnia po wyspaniu się i zjedzeniu śniadania
udaliśmy się na małe zakupy. Przygotowaliśmy sobie żarełko i wyszliśmy do
ogrodu rozkoszując się ciepłą wodą i słońcem. Tak minęło nam popołudnie i
trochę wieczora. Tak więc ubrany w same bokserki wszedłem do pokoju po
orzeźwiającym prysznicu- Nigou potaplał się w błocie i z radości ubrudził mnie
i Tetsu. Kuroko poszedł pierwszy, a ja w tym czasie posprzątałem nieco.
-Oj Tetsu. Chcesz się napić?- Spytałem wchodząc do pokoju
z sokiem. To, co tam zastałem przerosło mnie. Kuroko leżał w mojej koszuli na
łóżku, przytulony do poduszki. Jego włosy jak zwykle żyły własnym życiem, a
usta były lekko rozchylone. Stałem tak i od samego widoku zrobiło mi się
gorąco. Odstawiłem sok i pochodziłem trochę po pokoju zastanawiając się nad
zaistniałą sytuację. Patrząc jednak na niego nie mogłem się powstrzymać.
Położyłem się tuż za nim i zacząłem całować go po karku i szyi, przy tym
miziając go po nodze. Tetsu po chwili zamruczał i obrócił się na plecy,
otwierając swoje niebieskie ślepia.
-Aomine co ty....- Nie dokończył, gdyż wpiłem się w te
usteczka. Wydał jęk zaskoczenia lecz po chwili objął mnie rękoma wokół szyi,
przyciągając bliżej siebie. Całując go odpiąłem jego koszulę- znaczy moją ale
był w nią ubrany. Zawisłem nad nim całując go po raz ostatni, po czym
pocałunkami i liźnięciami schodząc na jego szyję. Moje dłonie wędrowały po jego
ciałku. Ugryzłem go w ramie na co jęknął z zaskoczenia, po czym zamruczał
zadowolony. Po zrobieniu kilku malinek zjechałem na jego klatkę piersiową. Od
razu polizałem różowy punkcik i przyssałem się do niego. Jęknął i wplótł palce
w moje włosy. Wzdychał i pojękiwał cichutko na moje poczynania. Zajmując się
drugim sutkiem zjechałem dłonią niżej i włożyłem ją w jego bokserki. Jęknął
zaskoczony i wygiął się słodko. Zamruczałem odrywając się od niego i ściągając
niepotrzebną bieliznę. Spojrzawszy na niego wręcz mnie zamurowało. Czerwone
policzki, świecące przymrużone oczy, usta próbujące złapać oddech, ciało
wyginające się rozkosznie. I taki widok tylko dla mnie. Pochyliłem się nad nim
wpijając się w jego usta i poruszając ręką po jego członku. Jęknął mi w usta,
łapiąc mnie za kark. Po dłuższej chwili jęknął przeciągle odrywając się ode
mnie, dochodząc w mojej dłoni. Powstrzymałem się od wejścia w niego bez
przygotowania. Wytarłem sobie rękę i sięgnąłem po lubrykant. Wylałem trochę na
palce, usadowiłem się między jego nogami i włożyłem pierwszy w jego dziurkę.
Jęknął zaskoczony i spiął się. Pochyliłem się i zacząłem pieścić jego sutki, na
co się rozluźnił. Włożyłem w niego drugi palec natrafiając na prostatę.
Jęknął zaskoczony odchylając głowę w
tył i wyginając kręgosłup. Przygotowywałem go jednak powoli, dokładając kolejny
palec. Gdy stwierdziłem, że jest już gotowy wyciągnąłem palce. Przysunąłem się
i zacząłem powoli w niego wchodzić. Robiłem to powoli aby nie uszkodzić tego
ciałka. Gdy wszedłem do końca Tetsu jęknął, trzymając mnie za ramiona. Zacząłem
całować go po szyi czekając aż się przyzwyczai.
-Daiki, już możesz....- Usłyszałem tuż przy uchu jego
zachrypnięty głos. Zacząłem więc poruszać się powoli. Z każdym momentem
przyspieszałem słysząc jego słodkie jęki i jak wmawia moje imię. Trzymał się
mnie wręcz kurczowo, drapać i wbijając paznokcie w moje plecy. Po kilku ruchach
trafiłem w prostatę na co wręcz krzyknął. Po tym jęczał coraz głośniej, gdyż za
każdym razem trafiałem w ten splot nerwów. Doszedł krzycząc moje imię, a ja tuż
po nim z głośnym westchnieniem. Opadłem nieco z boku aby go nie przygnieść i,
gdy opanowałem oddech wyszedłem z niego kładąc się obok. Tetsu chyba z
przyzwyczajenia przytulił się do mojego boku i zasnął. Ja zrobiłem to tuż po
nim, przykrywając nas jeszcze kołdrą.
Następnego dnia czułem się wyśmienicie. Tetsu trochę
marudził, że go boli ale również był zadowolony. Po pierwszym razie zrobił się
łasy na pieszczochy z czego korzystałem macając go na kanapie lub biorąc razem
prysznic. Tydzień jednak minął nam o wiele za szybko i musieliśmy powrócić do
treningów. Na szczęście po tych 3-4 godzinach spotkaliśmy się i robiliśmy co
nam się żywnie podoba. Oczywiście Tetsu wytłumaczył swojej drużynie co, kiedy i
gdzie. Przyjęli to do wiadomości i już nie patrzeli na mnie jak na wroga.
Chociaż to, że chodzą z Tetsu nie było dla nich sensacją. Szokiem dla nich, jak
i dla mnie i Tetsu było, gdy pewnego razu do sali wszedł Akashi i pocałował
Furihatę. Szczęka mi opadła chyba wtedy do podłogi. Po tym Furihata tłumaczył
się drużynie, a ja, Tetsu i Akashi porozmawialiśmy ze sobą nieco. Ach, te
koszykarskie miłości. Ciekawe kto jeszcze się kryje???

Zajebiste *o* (fanka Kuroko no Basket xd) mam taki zaciesz mówie ci xd a najlepsze jest to że 7 października mam urodzinki !!!! Łuhuuu xdd. Kocham twój blog naprawde, to najlepsze co w życiu mnie spotkało oprócz yaoi :3
OdpowiedzUsuńAomine ty napaleńcu xd rozwaliła mnie ta scena jak Kuroko zlizywał loda z palców xdd kawaii xdd
Duuużo weny (jak zwykle xd) jeszcze więcej yaoi (bo wszyscy to kochamy)
~Julia N.
PS. Należmymy do stowarzyszenia psychicznych yaoistek xdd (dobry pomysł no nie xddd)
Piąteczka~! (również fanka KnB ^^)
UsuńHappy Birthday~! <3 Sto lat~! Sto lat~! xp
Wzruszyłam się ;-; Arigatou~! <3 :*
Dopiero po napisaniu i dodaniu doszło do mnie, że nie napisałam tu nic o jego pornosach o.O A Aomine to Aomine xp Taki jest najlepszy ^^
Senkju za wenę~! :* Yaoi nigdy zbyt wiele -.o
Pomysł zacny niczym Patrice xp Heheszki~! :D
Pozdrawiam~! #Kimie
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, cudownie i słodko... wszyscy zaskoczeni że są razem ale przyjęli to spokojnie, a może coś o Akashim?
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia