Dobry wieczorek~! ^.^
Moja passa trwa nadal~! :D
Zastanawiałam się, co napisać i przypomniałam sobie o Pamiętnikach.:)
Dość szybko napisałam i to bez żadnych przerw :o
DM powoli się pisze i możliwe, że zdążę na czwartek ^^
Miłego czytania i dozobaczyska~! :*
#Kimie
Rozdział dedykuję Julci, która ma urodziny~! ^.^
Wszystkiego Najlepszego Kochana~! <3
Dla mojej zajebistej psychofanki yaoi~!
<3 #Kimie Kikui <3
P.S. Zaglądnij tu późnym wieczorem ;)
Włochy, 1832 rok.
Z Ameryki wróciliśmy już jakieś 2 lata temu. Nie mieliśmy
tam żadnego ciekawego zajęcia, więc po prostu zwiedziliśmy sobie wszystkie
stany. Nie powiem ale fajnie tam. Jednak lubię klimat Francji, tak samo jak
Runie, więc postanowiliśmy wrócić. Plus Joni marudził mi przez jakiś miesiąc,
że on chce swoje ukochane słodycze. Z każdym dniem robił się coraz bardziej
nieznośny ale jako brat słuchałem go i próbowałem jakoś rozweselić do naszego
powrotu. Jak tylko dobiliśmy do brzegu Francji Joni wręcz skakał z radości i
wyliczał co chce zjeść. Stałem obok i słuchałem wszystkich jego zachcianek, a
Kiyoshi śmiał się cicho za nami. Runi dobrze się powstrzymywał, bo tylko
uśmiechał się szeroko. I tu muszę powiedzieć, że bardzo zaprzyjaźnił się on z Kiyoshim.
Nie, że z nami nie. Z nami również ale widać, że Kiyoshi przy Runim jakoś odżył
i nie przejmował się już tak bardzo. Byli dla siebie jak bracia. Zwłaszcza po
akcji, gdy Runi dostał o dziwo gorączki. Tak opiekuńczego Kiyoshiego w życiu
nie widziałem, a znamy się już.....chyba będzie niecałe 100 lat. Ale ten czas
jakoś tak przeminął. No i na dodatek mieliśmy z nich czasami niezły ubaw.
Kiyoshi wrzeszczący na Runiego, że ma go puścić, trzymający się kurczowo
wilczka. Runi wręcz zakochał się w jego futerku i czasami przekupywał go czymś
aby móc się do niego poprzytulać. Oczywiście Kiyoshi nie przyzna się, że
zgadzał się i bez fantów, bo spokojna i niewinna twarz Runiego na jego futerku
robi wrażenie.
Wróćmy
jednak do teraz. Nie, nie jesteśmy we Francji. Od roku błąkamy się po Włoszech.
Nie powiem ale przyjemnie tu jest. Tak bardziej spokojnie, niż we Francji.
Mieszkamy w niewielkiej willi blisko morza. Przez to śniadanie zajmuje nam o
wiele więcej czasu niż zazwyczaj, gdyż lubimy tak sobie posiedzieć i popatrzeć
na te piękne widoki. Piliśmy kawę i jedliśmy ciasteczka, rozkoszując się
widokami. Chociaż za pierwszym razem to Joni rozkoszował się ciasteczkami.
Wręcz łezka mu poleciała, takie były pyszne. Na dodatek zdziwiło mnie, że ich
nie kupił. A jakie było wielkie nasze zdziwienie, gdy Runi przyznał, że zrobił
je sam. Kiyoshi aż opluł się kawą. Do końca śniadania Joni chwalił pod niebiosa
te ciasteczka, a do kolacji marudził Runiemu aby zrobił dla niego więcej.
Radość Joniego, gdy po tygodniu dostał ciasto czekoladowe była ogromna. I muszę
przyznać, że już z pierwszym kęsem się rozpuściłem z rozkoszy. Nie wiem, gdzie
się tego nauczył ale kłaniam się w pas przed jego zdolnościami kulinarnymi. Do
tego najdziwniejszym było, że Runi nie przepada za słodyczami. Woli gorzkie
albo kwaśne rzeczy. Przeciwieństwa się tu chyba przyciągają.
Dzisiaj
postanowiliśmy puść w góry. Kiyoshi chciał pobiegać, gdyż w ciele wilka nie
czuje się dobrze w willi. Tak więc wybraliśmy się na nieduże góry, które
znajdowały się blisko lasu. Kiyoshi biegał zadowolony ze świeżego powietrza.
-Kiyoshi
teraz jesteś bardziej podobny to psa niż wilka.- Skomentował Runi patrząc na
Kiyoshiego, olewając przy tym proszącą minę Joniego. Runi zrobił ciasteczka i
trzymał je w plecaku. Joniemu już na sam zapach ślinka leciała ale Runi był na
to obojętny. Powiedział, że dopiero jak znajdziemy wygodne miejsce na
odpoczynek to go poczęstuje.
-Wrr!-
Kiyoshi zawarczał tylko na Runiego i pobiegł dalej. Mu też zależało na
ciasteczkach, więc nie chciał go zdenerwować.
-Runi~!
Proszę~! Daj mi chociaż jedno~!- Zajęczał Joni.
-Nie.
Wstrzymaj się i nie jęcz mi przy uchu, bo nie dostaniesz jeszcze ani jednego.-
Runi jak zwykle bezwzględny. I zapatrzony w białe futerko Kiyoshiego.
-Jason~!!!
Runi jest niemiły~!- Zawył Joni i wtulił się w mój bok.
-Oj
Joni. Wytrzymaj jeszcze troszkę. Jak będziesz grzeczny to Runi po powrocie
zrobi ich więcej.- Powiedziałem miziając uspokajająco Joniego po plecach.
Spojrzał na mnie i gdyby miał ogon zacząłby nim wesoło merdać.
-Dobrze~!-
Uśmiechnął się szeroko, odklejając się ode mnie i idąc grzecznie tuż obok. Wtem
usłyszeliśmy warczenie Kiyoshiego z oddali. Spojrzeliśmy po sobie i pobiegliśmy
do źródła dźwięku. Kiyoshi stał pod drzewem patrząc w górę i warcząc.
Spojrzałem wyżej i zobaczyłem młodego faceta. Na moje oko miał jakieś 20 lat.
Blond włosy sięgające do ramion, zielone oczy, szczupły i dość wysoki. Siedział
przerażony na tym drzewie z jakimś koszem.
-Uciekajcie!
Bo coś wam zrobi!- Krzyknął i wszedł nieco wyżej. Nie wiedziałem co robić. Na
szczęście Runi jakoś na spokojniej ogarniał sytuację.
-Kiyoshi!
Chcesz ciasteczko?- Powiedział Runi
trzymając worek ciastek w ręce. Kiyoshi jak na komendę przestał warczeć i
podszedł wesoły do Runiego. Od razu usiadł przy nim i dał się karmić.
-Możesz
zejść. Nic ci nie zrobi.- Powiedziałem do nieznajomego podchodząc do drzewa.
Ten spojrzał się na mnie trochę niepewnie lecz zszedł na dół.- Co się stało, że
zaczął na ciebie warczeć?- Zapytałem. Kiyoshi bez powodu tego nie robi.
-Wszedłem
na to drzewo pozrywać trochę liści. Kosz trochę mi się zachwiał i wypadło mi z
niego jabłko. No i spadło mu na głowę i przez to zaczął warczeć. Omal nie
spadłem słysząc to.- Widać przeraził się nie na żarty. Spojrzał się na
chłopaków, którzy stali i przypatrywali się nam. Wtem spojrzałem na Joniego,
który patrzał się na nieznajomego z otwartą buzią.
-Jonie,
co jest?- Zapytałem zdziwiony.
-Ty
jesteś elfem~!- Wykrzyczał wesoło, a nieznajomy aż podskoczył i zasłonił uszy.
To po nich go pewnie poznał.
-Nie
musisz się przy nas z tym kryć. My też nie jesteśmy do końca ludźmi.-
Uspokoiłem go, gdyż odsłonił uszy i spojrzał na nas z zaciekawieniem.
-Mam
na imię Louis.- Powiedział nieco niepewnie i uśmiechnął się.
-Ja
jestem Jason, a to mój brat Jonathan ale mów mu Joni.- Joni w formie powitania
przytulił Louisa. Zaskoczyło go to nieco lecz obaj zaśmiali się na to dziecinne
zachowanie.- Ten czarnowłosy to Rune.
-Miło
poznać.- Runi uśmiechnął się lekko aby nie stresować bardziej nowo poznanego.
-A
ten wilk to Kiyoshi.- Kiyoshi w tym momencie zamienił się z powrotem w
człowieka. Louisa nieco to zaskoczyło, gdyż patrzał na niego oniemiały.
-Hejka.
Miło poznać. I przepraszam, że na ciebie warczałem.- Kiyoshi ukłonił się nieco
wyrażając skruchę.
-Mi
również miło was poznać. I nie ma za co przepraszać. A kim jesteście jeśli
można wiedzieć.- Zapytał patrząc się na nas ciekawy.- Któryś z was również jest
wilkiem?- Chyba nigdy wcześniej nie widział wilka, dlatego tak się na to
cieszy.
-Nie,
nasza trójka to wampiry.- Powiedział Runi chowając ciastka przed wzrokiem
Kiyoshiego.
-Rozumiem,
rozumiem. Przyznam, że dawno już nie spotkałem żadnego wampira. Miło poznać
kogoś nowego.- Uśmiechnął się promiennie, a my razem z nim. Wtem usłyszałem
śmiech Kiyoshiego.
-Z
czego się śmiejesz?- Zapytałem zdziwiony.
-Zjazd
blondynek.- Powiedział i zaczął śmiać się dalej, a Runi wraz z nim.
Spojrzeliśmy na siebie i również się zaśmialiśmy.
-Macie
jakieś plany? Czy dacie się zaprosić na obiad?- Powiedział wesoło Louis.
Wszyscy z chęcią zgodzili się na jego propozycję. Louis mieszkał w dość dużej
chatce nad morzem. Było to bardzo przyjemnie. Rozgościliśmy się i szybko
zaprzyjaźniliśmy z elfem. Mieliśmy mnóstwo wspólnych tematów. A Kiyoshi już
całkiem zapomniał o tamtym małym wypadku, gdy Lou podał obiad. Aż mu się uszy
trzęsły jedząc przyrządzone przez niego spaghetti. Na szczęście było dużo, więc
wilczek się najadł. Nasza zwariowana grupka powoli się powiększa.
Wielkie arigatou za dedyka i życzenia
OdpowiedzUsuńBardzo mi się miło zrobiło :**
Rozdział genialny, bardzo przyjemnje się go czytało ... RUNI X KIYOSHI !!!! XDD wszędzie yaoi xd wszędzie
To jest nieuleczalne, wobraź sobie mnie w wieku 70 lat piszczącą na widok twojego opowiadania które bede czytać miliony razy i nigdy mi sie nie znudzi xddd
Jeszcze raz bardzo ci dziękuje <3
~Szczęśliwa Julia N.
Ależ nie ma za co dziękować. Dla mnie to przyjemność~! ^^
UsuńPrzyznam się bez bicia. Również widzę w Runim i Kiyoshim taką parkę. >p< Yaoi wszędzie i jest supcio~! xp
Będziesz opowiadać swoim wnukom baaaardzo ciekawe historie ;) xD A ja się baaardzo cieszę, że tak mnie sobie cenisz ^^
Proszę bardzo~! <3
#Kimie :*
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńfantastyczny tekst, ich grono się powiększa, bardzo rozbawiła mnie sytacja kiedy Kiyoshi zaczął warczeć no i to jak został przekupiony ciasteczkami... ale czemu Jini się nie zasmucił, że ze Runi daje ciasteczka Kiyoshiemu, a jemu nie...
weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia