Heejooo~! ^w^
Ja żyję~! :3 I mam się dobrze ^^
Przepraszam, że nic nie wstawiałam ale uparłam się, że napiszę Amnezję i dopiero wtedy wezmę się za Ferajnę :p A bardzo mnie do niej ciągło :3
Nadszedł jednak czas na Amnezję, którą ostatni raz wstawiłam 27 kwietnia :p
Przepraszam za długie oczekiwanie -.-
Możliwe, że już jutro pojawi się rozdział z Ferajny ^^
A na piątek będzie info. Nie chcę się tu rozpisywać :p
Nie przedłużam tylko zapraszam do czytania ^w^
Ano i na fanpage'a :3
Enjoy~! <3
#Kimie
Obudziłem
się o dziwo wypoczęty. Przeciągnąłem się, po czym spojrzałem
na zegarek- 6:20. W prawdzie mógłbym jeszcze pospać ale na serio
mi się nie chciało. Co jest bardzo dziwne, bo zazwyczaj ciężko
mnie obudzić, przez co czasem się spóźniam. Poczułem wtem ruch
obok siebie. Spojrzałem w prawo i ujrzałem słodko śpiącego
Akashiego, który wtulił się w poduszkę. Zaraz, zaraz! Czy ja
powiedziałem „słodko”?? Matko, co się ze mną dzieje?! Chyba
powinienem iść do lekarza, czy coś. Westchnąłem ciężko, po
czym gapiłem się na Akashiego z dobre 10 minut, zastanawiając się
przy tym, czy go obudzić czy nie. A tą głupią myśl o tym, jak to
Akashi słodko wygląda jak śpi ignorowałem. Znaczy próbowałem
ignorować tą denerwującą myśl ale słabo mi to wychodziło. A
może czymś się zatrułem?? Albo za dużo nauki?? No musi być
jakiś powód!! Prychnąłem wkurzony i chciałem wstać lecz
poczułem jak Akashi się rusza. Pomamrotał coś pod nosem, po czym
wtulił się w moją rękę. No pięknie~! Znowu robi sobie z mojej
ręki przytulankę. Halo~! To moja prawa ręka~! Jest mi ona
potrzebna do bardzo ważnych rzeczy. Westchnąłem i położyłem się
wkurzony. Czując jednak zapach malin uspokoiłem się i omal
ponownie nie zasnąłem. Usiadłem i jakoś zabrałem swoją rękę z
objęć Akashiego.
-Oi Akashi!
Wstawaj, już rano.- Powiedziałem głośno. Ten mruknął coś i
spał dalej.- Akashi~!- Tym razem poszturchałem go nieco. Westchnął
i otworzył powoli oczy. Spojrzał na mnie i zmarszczył brwi.
-Co ty
robisz w moim łóżku?- Zapytał sennym jeszcze głosem.
-To ja bym
mógł zadać to pytanie. Lunatykowałeś wczoraj czy co?- Spojrzałem
na niego zdziwiony. Akashi usiadł i chwilę się zastanowił.
-Ach tak,
przyszedłem do ciebie. I zasnąłem. Przepraszam.- Powiedział trąc
oczy. A ja siedziałem tak zszokowany. Akashi na serio mnie
przeprosił?? Świat się wali. Boże, proszę przywróć temu
psychopacie pamięć. Mogę nawet poświęcić swoje dwie gazetki.
Ano i spraw abym nie używał na Akashim określeń „słodki”,
„uroczy” i tym podobne. Spojrzałem na Akshiego, który
przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-Co??-
Mruknąłem.
-O czym
myślałeś?- Zapytał od razu.
-He?!
-O czym
myślałeś? Miałeś spokojną minę i patrzałeś w jeden punkt.-
Wyjaśnił spokojnie.
-Nieważne.-
Przecież mu nie powiem~! Westchnąłem i wstałem, kierując się do
łazienki.- Za dwadzieścia minut widzimy się w jadalni.-
Powiedziałem i zamknąłem drzwi. Ogarnąłem się szybko, po czym
wziąłem torbę i zszedłem na dół. Akashi już tam na mnie
czekał.
-Gdzie
śniadanie?- Spytałem nie widząc nic na stole.
-Dzisiaj
możesz zdecydować co jemy. Więc na co masz ochotę?- Spytał
spokojnie z lekkim uśmiechem. Usiadłem i zastanowiłem się chwilę.
-A może
zrobimy jajecznicę?
-My?-
Akashi spojrzał na mnie zdziwiony.
-Tak my.
Robiłeś sobie kiedykolwiek śniadanie?- Zapytałem, a Akashi
zaprzeczył.- Heh~! No to chodź.- Wstałem, a on za mną. Weszliśmy
do kuchni, gdzie kucharka przygotowywała herbatę. Akashi
podziękował jej za herbatę i poprosił aby wyszła. Ta ukłoniła
się i wyszła dość szybko. Ja zaś podszedłem do lodówki i
wyciągnąłem jajka, mleko, pomidory i szczypiorek. Z szafki zaś
miskę i patelnię.
-Wbij te
jajka do miski.- Powiedziałem Akashiemu. Ten przytaknął i wziął
jajko po czym..... zbił je tak, że w misce pływały skorupki.
Zachciało mi się śmiać ale powstrzymałem się.- Nie tak.-
Wyciągnąłem skorupki, po czym dałem Akashiemu kolejne jajko.
Trzymając jego dłonie delikatnie je rozbiłem i otworzyłem,
wlewając środek do miski.- Rób to delikatnie ale stanowczo.-
Powiedziałem, odkładając skorupki. Akashi wziął kolejne jajko i
rozbił i udało mu się nie dodać do jajecznicy skorupek. Ja w tym
czasie pokroiłem pomidora i szczypiorek.
-Co teraz?-
Zapytał, gdy wszystkie jajka były już rozbite.
-Teraz
trzeba.... wymieszać.- Chciałem powiedzieć „wytrzepać” ale
dziwnie by to zabrzmiało. Wymieszałem szybko jajka, dodałem soli,
pieprzu i mleka. Na patelnię wylałem trochę oleju, po czym wlałem
jajka i dodałem pomidory oraz szczypiorek. (To nie jest twoja
patelnia Akina xp- Dop. Aut.). Zamieszałem kilka razy i już po
chwili wyłożyłem jajecznicę na talarze. Dodałem jeszcze po
toście i już mogliśmy jeść. Usiedliśmy już w kuchni, bo po co
przenosić się do jadalni. Spojrzałem na Akashiego, który wziął
kawałek do ust. (Kimie nie myśl o podtekstach~! XD ).
-Bardzo
smaczne.- Powiedział z lekkim uśmiechem. Oczywiście, że smaczne,
bo to ja to zrobiłem~! No z małą pomocą. Sam wziąłem się za
jedzenie, gdyż nie mieliśmy dużo czasu. Po zjedzeniu i wypiciu
herbaty oraz spakowaniu drugiego śniadania wsiedliśmy do samochodu
i ruszyliśmy do szkoły.
-Daiki.-
Powiedział nagle Akashi.
-He?!-
Spytałem się jakże inteligentnie.
-Nauczysz
mnie gotować?- Spytał, a mnie zatkało. Co ta amnezja z nim robi?!
Boże, wysłuchaj mojej prośby zanim zwariuję.
-Mogę ale
sam nie umiem wiele.- Mruknąłem, drapiąc się po karku. Tak, ja
Aomine Daiki nie jestem kaleką w kuchni. Dlaczego? Ano moja kochana
rodzicielka pewnego razu stwierdziła, że powinienem się nauczyć
przyrządzać kilka potraw, gdy na przykład wyjadą gdzieś z ojcem
albo po protu na przyszłość. Mamusia bardzo dba o to abym zdrowo
się odżywiał. Muszę pamiętać aby do niej zadzwonić. Wracając
jednak do tematu...
-Ja
potrafię tylko herbatę zaparzyć.- Powiedział lekko zawstydzony
tym faktem. Rumieniący się Akashi. Świat się kończy. I dlaczego
on musi wyglądać tak słodko?? Aż mam ochotę pocałować te
rumieńce. ŻE CO~?!! Nie~! Ja tego nie powiedziałem~!! To nie są
moje słowa~! Pora się leczyć. Niech zamkną mnie w psychiatryku.
Upadłem na głowę. Porwali mnie kosmici. Ja nie chcę umierać~!
-Daiki.-
Mój wewnętrzny monolog przerwał Akashi. Spojrzałem się na niego
i dopiero teraz do mnie doszło, że już dojechaliśmy. Wysiadłem z
samochodu i podszedłem do niego.
-Dzisiaj
pierwsza lekcja. Zrobimy sobie kolację.- Powiedziałem z uśmiechem,
a Akashi odwzajemnił go. Ruszyliśmy w stronę szkoły, gdzie tuż
za bramą czekała reszta. Przywitaliśmy się ze sobą krótko i
ruszyliśmy na lekcję. Ja z lekkim uśmiechem, ignorując
podejrzliwe spojrzenie Midorimy.
Lekcje i
trening minęły o dziwo szybko. Ogółem dzisiejszy dzień jest
dziwny. Akashi chce abym nauczył go gotować, Midorima sztyletuje
mnie wzrokiem lecz nic nie mówi, Satsu się do mnie nie odzywa, Kise
nie jest tak marudny jak zwykle, Murasakibara dał mi dzisiaj
batonika. Chyba na serio świat się wali. Po jakże luźnym treningu
zaciągnąłem tych idiotów na lody. I przez chwilę poczułem się
tak, jak to było na początku gimnazjum. Jedyną różnicą był
lekki uśmiech Akashiego. Być tak wesoły na myśl o lodach. Oj,
zabrzmiało to dwuznacznie. I nie pogardziłbym tym drugim lodem.
Ekhm~! Więc kupiliśmy te lody, zjedliśmy, posprzeczaliśmy się
nieco o smaki, jednak w dobrych humorach wróciliśmy do domów.
Nawet Glon się uśmiechnął~! Ja mówiłem, że świat się wali??
Po szybkim
prysznicu i odrobieniu lekcji postanowiłem zadzwonić do mojej
kochanej rodzicielki.
-Halo?-
Usłyszałem jej głos po dwóch sygnałach.
-Witaj
kochana rodzicielko. Z tej strony twój zajebisty synek. Dzwonię aby
powiedzieć, że żyję.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Oj synek.
Ja wiem, że żyjesz. Mój instynkt macierzyński jest spokojny.
Jednak nie powie mi, czy się dobrze odżywiasz.
-Dobrze,
dobrze. Tylko tu dają mi stanowczo za dużo warzyw.- Udałem wielce
zranionego.
-No jak oni
mogą? Przecież mój wspaniały sportowiec bez odpowiedniej porcji
mięska będzie słaby. To może przyjdziesz jutro. Zrobię ci twoje
ulubione żeberka i ciasto czekoladowe.- Czy ja już wspominałem, że
kocham ta kobietę??
-W taki
wypadku bardzo chętnie. Tylko nie przyjdę sam.- W końcu mam
pilnować Akashiego.
-Oczywiście.
A co u twojego przyjaciela? Przypomniał coś sobie?
-Trochę
tak, jednak tego najważniejszego jeszcze nie.
-Biedaczek.
Więc widzę was jutro tuż po lekcjach. Chętnie poznam w końcu
Akashiego. Chyba nie jest aż taki zły jak mówiłeś.
-Teraz jest
niczym baranek.
-Baranki są
słodkie~!
-Ta, on
też.
-Co?
-Nic, nic.-
Po co ja to mówię nagłos??- Zapytałbym co u was ale skoro jutro
będziemy się widzieć to ominę to pytanie.
-Powiem ci
tyle, że ojciec bierze się za remont tarasu. I planujemy zbudować
basen. Co ty na to??
-Basen na
zimę??
-Planujemy
Daiki. Teraz ojciec zrobi taras i salon przy okazji, a na wiosnę
zbudujemy basen.
-Taras,
salon, wasza sypialnia i zapewne jeszcze strych, z którego jak
mniemam chciałaś pokój zrobić.
-Ale na
razie lepiej aby ojciec tego nie wiedział.- Mruknęła ze śmiechem.
No tak, moja mama to bardzo sprytna kobieta. Namówi na coś ojca to
po tym namówi na coś jeszcze i tatuś się zgadza.
-I tak
zapewne już się domyśla. Tyle latek już ze sobą jesteście~!
-Aż tyle
to jeszcze nie. Przecież ty urodziłeś się wręcz na naszą
pierwszą rocznicę ślubu. A wtedy musiałam zająć się moim
syneczkiem. To dzięki mnie jesteś wysoki, przystojny i mądry.-
Powiedziała z dumą. No ja jej jutro taki duży bukiet kwiatków
przyniosę~!
-Najlepsze
geny po tobie.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Po ojcu
masz wygląd. I magnez jak mniemam.
-Magnez?!
-Magnez na
dziewczyny.- Zaśmiała się.
-A to to
tak~! Ale oczywiście jeszcze nie znalazła się taka co jest idealna
niczym ja.- A co~! Zajebisty w końcu jestem.
-Oj synek,
tylko nie oświadcz się samemu sobie.
-Tego
oczywiście nie zrobię. Wiesz mamuś jednak trzeba zostawić po
sobie Daikiego Juniora.
-Wiesz co
to ja chyba muszę namówić ojca na kolejne dziecko. Nie obrazisz
się na siostrę?
-Mamuś po
co wam kolejne dziecko?? Jak pójdę na studia to polecicie sobie do
ciepłych krajów na miesiąc miodowy i będziecie mieli spokój. A
tak to być musiała niańczyć kolejne dziecko.- Nie, że nie chcę
siostry czy coś~! Po prostu uważam, że rodzice powinni trochę
odpocząć. Jaki ze mnie dobry synek.
-Jak do
tego czasu będziesz umiał sam sobie radzić to bardzo chętnie. Ale
mój synuś się o mnie troszczy.- Słyszałem jak udaje, że płacze.
-Wiesz
mamuś miło mi się z tobą rozmawia ale zbliża się czas kolacji,
a dzisiaj postanowiliśmy zrobić je sami, więc muszę kończyć.
-Racja,
racja. Ja muszę coś swojemu mężowi przygotować. Także smacznego
synku i słodkich snów. Do zobaczenia jutro.
-Wzajemnie
mamuś. Narka.- Rozłączyłem się z uśmiechem. Wtem usłyszałem
pukanie i wszedł Akashi.
-Idziemy
gotować?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Pewnie.
Głodny się robię więc chodźmy.- Podszedłem do niego i zeszliśmy
do kuchni. Mam nadzieję, że nie zdemolujemy kuchni.












