środa, 29 czerwca 2016

Amnezja- Rozdział 6

Heejooo~! ^w^
Ja żyję~! :3 I mam się dobrze ^^ 
Przepraszam, że nic nie wstawiałam ale uparłam się, że napiszę Amnezję i dopiero wtedy wezmę się za Ferajnę :p A bardzo mnie do niej ciągło :3
Nadszedł jednak czas na Amnezję, którą ostatni raz wstawiłam 27 kwietnia :p 
Przepraszam za długie oczekiwanie -.-
Możliwe, że już jutro pojawi się rozdział z Ferajny ^^
A na piątek będzie info. Nie chcę się tu rozpisywać :p
Nie przedłużam tylko zapraszam do czytania ^w^
Ano i na fanpage'a :3 
Enjoy~! <3
#Kimie

Obudziłem się o dziwo wypoczęty. Przeciągnąłem się, po czym spojrzałem na zegarek- 6:20. W prawdzie mógłbym jeszcze pospać ale na serio mi się nie chciało. Co jest bardzo dziwne, bo zazwyczaj ciężko mnie obudzić, przez co czasem się spóźniam. Poczułem wtem ruch obok siebie. Spojrzałem w prawo i ujrzałem słodko śpiącego Akashiego, który wtulił się w poduszkę. Zaraz, zaraz! Czy ja powiedziałem „słodko”?? Matko, co się ze mną dzieje?! Chyba powinienem iść do lekarza, czy coś. Westchnąłem ciężko, po czym gapiłem się na Akashiego z dobre 10 minut, zastanawiając się przy tym, czy go obudzić czy nie. A tą głupią myśl o tym, jak to Akashi słodko wygląda jak śpi ignorowałem. Znaczy próbowałem ignorować tą denerwującą myśl ale słabo mi to wychodziło. A może czymś się zatrułem?? Albo za dużo nauki?? No musi być jakiś powód!! Prychnąłem wkurzony i chciałem wstać lecz poczułem jak Akashi się rusza. Pomamrotał coś pod nosem, po czym wtulił się w moją rękę. No pięknie~! Znowu robi sobie z mojej ręki przytulankę. Halo~! To moja prawa ręka~! Jest mi ona potrzebna do bardzo ważnych rzeczy. Westchnąłem i położyłem się wkurzony. Czując jednak zapach malin uspokoiłem się i omal ponownie nie zasnąłem. Usiadłem i jakoś zabrałem swoją rękę z objęć Akashiego.
-Oi Akashi! Wstawaj, już rano.- Powiedziałem głośno. Ten mruknął coś i spał dalej.- Akashi~!- Tym razem poszturchałem go nieco. Westchnął i otworzył powoli oczy. Spojrzał na mnie i zmarszczył brwi.
-Co ty robisz w moim łóżku?- Zapytał sennym jeszcze głosem.
-To ja bym mógł zadać to pytanie. Lunatykowałeś wczoraj czy co?- Spojrzałem na niego zdziwiony. Akashi usiadł i chwilę się zastanowił.
-Ach tak, przyszedłem do ciebie. I zasnąłem. Przepraszam.- Powiedział trąc oczy. A ja siedziałem tak zszokowany. Akashi na serio mnie przeprosił?? Świat się wali. Boże, proszę przywróć temu psychopacie pamięć. Mogę nawet poświęcić swoje dwie gazetki. Ano i spraw abym nie używał na Akashim określeń „słodki”, „uroczy” i tym podobne. Spojrzałem na Akshiego, który przyglądał mi się z zaciekawieniem.
-Co??- Mruknąłem.
-O czym myślałeś?- Zapytał od razu.
-He?!
-O czym myślałeś? Miałeś spokojną minę i patrzałeś w jeden punkt.- Wyjaśnił spokojnie.
-Nieważne.- Przecież mu nie powiem~! Westchnąłem i wstałem, kierując się do łazienki.- Za dwadzieścia minut widzimy się w jadalni.- Powiedziałem i zamknąłem drzwi. Ogarnąłem się szybko, po czym wziąłem torbę i zszedłem na dół. Akashi już tam na mnie czekał.
-Gdzie śniadanie?- Spytałem nie widząc nic na stole.
-Dzisiaj możesz zdecydować co jemy. Więc na co masz ochotę?- Spytał spokojnie z lekkim uśmiechem. Usiadłem i zastanowiłem się chwilę.
-A może zrobimy jajecznicę?
-My?- Akashi spojrzał na mnie zdziwiony.
-Tak my. Robiłeś sobie kiedykolwiek śniadanie?- Zapytałem, a Akashi zaprzeczył.- Heh~! No to chodź.- Wstałem, a on za mną. Weszliśmy do kuchni, gdzie kucharka przygotowywała herbatę. Akashi podziękował jej za herbatę i poprosił aby wyszła. Ta ukłoniła się i wyszła dość szybko. Ja zaś podszedłem do lodówki i wyciągnąłem jajka, mleko, pomidory i szczypiorek. Z szafki zaś miskę i patelnię.
-Wbij te jajka do miski.- Powiedziałem Akashiemu. Ten przytaknął i wziął jajko po czym..... zbił je tak, że w misce pływały skorupki. Zachciało mi się śmiać ale powstrzymałem się.- Nie tak.- Wyciągnąłem skorupki, po czym dałem Akashiemu kolejne jajko. Trzymając jego dłonie delikatnie je rozbiłem i otworzyłem, wlewając środek do miski.- Rób to delikatnie ale stanowczo.- Powiedziałem, odkładając skorupki. Akashi wziął kolejne jajko i rozbił i udało mu się nie dodać do jajecznicy skorupek. Ja w tym czasie pokroiłem pomidora i szczypiorek.
-Co teraz?- Zapytał, gdy wszystkie jajka były już rozbite.
-Teraz trzeba.... wymieszać.- Chciałem powiedzieć „wytrzepać” ale dziwnie by to zabrzmiało. Wymieszałem szybko jajka, dodałem soli, pieprzu i mleka. Na patelnię wylałem trochę oleju, po czym wlałem jajka i dodałem pomidory oraz szczypiorek. (To nie jest twoja patelnia Akina xp- Dop. Aut.). Zamieszałem kilka razy i już po chwili wyłożyłem jajecznicę na talarze. Dodałem jeszcze po toście i już mogliśmy jeść. Usiedliśmy już w kuchni, bo po co przenosić się do jadalni. Spojrzałem na Akashiego, który wziął kawałek do ust. (Kimie nie myśl o podtekstach~! XD ).
-Bardzo smaczne.- Powiedział z lekkim uśmiechem. Oczywiście, że smaczne, bo to ja to zrobiłem~! No z małą pomocą. Sam wziąłem się za jedzenie, gdyż nie mieliśmy dużo czasu. Po zjedzeniu i wypiciu herbaty oraz spakowaniu drugiego śniadania wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do szkoły.
-Daiki.- Powiedział nagle Akashi.
-He?!- Spytałem się jakże inteligentnie.
-Nauczysz mnie gotować?- Spytał, a mnie zatkało. Co ta amnezja z nim robi?! Boże, wysłuchaj mojej prośby zanim zwariuję.
-Mogę ale sam nie umiem wiele.- Mruknąłem, drapiąc się po karku. Tak, ja Aomine Daiki nie jestem kaleką w kuchni. Dlaczego? Ano moja kochana rodzicielka pewnego razu stwierdziła, że powinienem się nauczyć przyrządzać kilka potraw, gdy na przykład wyjadą gdzieś z ojcem albo po protu na przyszłość. Mamusia bardzo dba o to abym zdrowo się odżywiał. Muszę pamiętać aby do niej zadzwonić. Wracając jednak do tematu...
-Ja potrafię tylko herbatę zaparzyć.- Powiedział lekko zawstydzony tym faktem. Rumieniący się Akashi. Świat się kończy. I dlaczego on musi wyglądać tak słodko?? Aż mam ochotę pocałować te rumieńce. ŻE CO~?!! Nie~! Ja tego nie powiedziałem~!! To nie są moje słowa~! Pora się leczyć. Niech zamkną mnie w psychiatryku. Upadłem na głowę. Porwali mnie kosmici. Ja nie chcę umierać~!
-Daiki.- Mój wewnętrzny monolog przerwał Akashi. Spojrzałem się na niego i dopiero teraz do mnie doszło, że już dojechaliśmy. Wysiadłem z samochodu i podszedłem do niego.
-Dzisiaj pierwsza lekcja. Zrobimy sobie kolację.- Powiedziałem z uśmiechem, a Akashi odwzajemnił go. Ruszyliśmy w stronę szkoły, gdzie tuż za bramą czekała reszta. Przywitaliśmy się ze sobą krótko i ruszyliśmy na lekcję. Ja z lekkim uśmiechem, ignorując podejrzliwe spojrzenie Midorimy.

Lekcje i trening minęły o dziwo szybko. Ogółem dzisiejszy dzień jest dziwny. Akashi chce abym nauczył go gotować, Midorima sztyletuje mnie wzrokiem lecz nic nie mówi, Satsu się do mnie nie odzywa, Kise nie jest tak marudny jak zwykle, Murasakibara dał mi dzisiaj batonika. Chyba na serio świat się wali. Po jakże luźnym treningu zaciągnąłem tych idiotów na lody. I przez chwilę poczułem się tak, jak to było na początku gimnazjum. Jedyną różnicą był lekki uśmiech Akashiego. Być tak wesoły na myśl o lodach. Oj, zabrzmiało to dwuznacznie. I nie pogardziłbym tym drugim lodem. Ekhm~! Więc kupiliśmy te lody, zjedliśmy, posprzeczaliśmy się nieco o smaki, jednak w dobrych humorach wróciliśmy do domów. Nawet Glon się uśmiechnął~! Ja mówiłem, że świat się wali??

Po szybkim prysznicu i odrobieniu lekcji postanowiłem zadzwonić do mojej kochanej rodzicielki.
-Halo?- Usłyszałem jej głos po dwóch sygnałach.
-Witaj kochana rodzicielko. Z tej strony twój zajebisty synek. Dzwonię aby powiedzieć, że żyję.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Oj synek. Ja wiem, że żyjesz. Mój instynkt macierzyński jest spokojny. Jednak nie powie mi, czy się dobrze odżywiasz.
-Dobrze, dobrze. Tylko tu dają mi stanowczo za dużo warzyw.- Udałem wielce zranionego.
-No jak oni mogą? Przecież mój wspaniały sportowiec bez odpowiedniej porcji mięska będzie słaby. To może przyjdziesz jutro. Zrobię ci twoje ulubione żeberka i ciasto czekoladowe.- Czy ja już wspominałem, że kocham ta kobietę??
-W taki wypadku bardzo chętnie. Tylko nie przyjdę sam.- W końcu mam pilnować Akashiego.
-Oczywiście. A co u twojego przyjaciela? Przypomniał coś sobie?
-Trochę tak, jednak tego najważniejszego jeszcze nie.
-Biedaczek. Więc widzę was jutro tuż po lekcjach. Chętnie poznam w końcu Akashiego. Chyba nie jest aż taki zły jak mówiłeś.
-Teraz jest niczym baranek.
-Baranki są słodkie~!
-Ta, on też.
-Co?
-Nic, nic.- Po co ja to mówię nagłos??- Zapytałbym co u was ale skoro jutro będziemy się widzieć to ominę to pytanie.
-Powiem ci tyle, że ojciec bierze się za remont tarasu. I planujemy zbudować basen. Co ty na to??
-Basen na zimę??
-Planujemy Daiki. Teraz ojciec zrobi taras i salon przy okazji, a na wiosnę zbudujemy basen.
-Taras, salon, wasza sypialnia i zapewne jeszcze strych, z którego jak mniemam chciałaś pokój zrobić.
-Ale na razie lepiej aby ojciec tego nie wiedział.- Mruknęła ze śmiechem. No tak, moja mama to bardzo sprytna kobieta. Namówi na coś ojca to po tym namówi na coś jeszcze i tatuś się zgadza.
-I tak zapewne już się domyśla. Tyle latek już ze sobą jesteście~!
-Aż tyle to jeszcze nie. Przecież ty urodziłeś się wręcz na naszą pierwszą rocznicę ślubu. A wtedy musiałam zająć się moim syneczkiem. To dzięki mnie jesteś wysoki, przystojny i mądry.- Powiedziała z dumą. No ja jej jutro taki duży bukiet kwiatków przyniosę~!
-Najlepsze geny po tobie.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Po ojcu masz wygląd. I magnez jak mniemam.
-Magnez?!
-Magnez na dziewczyny.- Zaśmiała się.
-A to to tak~! Ale oczywiście jeszcze nie znalazła się taka co jest idealna niczym ja.- A co~! Zajebisty w końcu jestem.
-Oj synek, tylko nie oświadcz się samemu sobie.
-Tego oczywiście nie zrobię. Wiesz mamuś jednak trzeba zostawić po sobie Daikiego Juniora.
-Wiesz co to ja chyba muszę namówić ojca na kolejne dziecko. Nie obrazisz się na siostrę?
-Mamuś po co wam kolejne dziecko?? Jak pójdę na studia to polecicie sobie do ciepłych krajów na miesiąc miodowy i będziecie mieli spokój. A tak to być musiała niańczyć kolejne dziecko.- Nie, że nie chcę siostry czy coś~! Po prostu uważam, że rodzice powinni trochę odpocząć. Jaki ze mnie dobry synek.
-Jak do tego czasu będziesz umiał sam sobie radzić to bardzo chętnie. Ale mój synuś się o mnie troszczy.- Słyszałem jak udaje, że płacze.
-Wiesz mamuś miło mi się z tobą rozmawia ale zbliża się czas kolacji, a dzisiaj postanowiliśmy zrobić je sami, więc muszę kończyć.
-Racja, racja. Ja muszę coś swojemu mężowi przygotować. Także smacznego synku i słodkich snów. Do zobaczenia jutro.
-Wzajemnie mamuś. Narka.- Rozłączyłem się z uśmiechem. Wtem usłyszałem pukanie i wszedł Akashi.
-Idziemy gotować?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Pewnie. Głodny się robię więc chodźmy.- Podszedłem do niego i zeszliśmy do kuchni. Mam nadzieję, że nie zdemolujemy kuchni.




sobota, 18 czerwca 2016

Happy Birthday Kise Ryota~!

Ohayo~~! ^w^
Witam Was w tym wyjątkowym dniu~! :3
Otóż dzisiaj są urodziny mojego kochanego synka Kise~! ^w^

<3 Wszystkiego Najlepszego Kise~! <3
Życzę ci jak najwięcej wygranych meczów, owocnej kariery modela
 i obyś dalej był promyczkiem słońca dla wszystkich~! *w*  
Najlepsze życzenia od mamusi, Pokolenia Cudów i reszty Tęczusi~! ^w^

Kise: Dziękuje bardzo serdecznie~! :D *Tuli* Dziękuje wszystkim, którzy mnie lubią bądź kochają~! :3
I dziękuje różnym Autorkom- najbardziej Kimie, Mine i Akinie- za pisanie o mnie :*
Do zobaczenia w kolejnych tworach ze mną~! :D

Z tej okazji jako mamusia Kise napisałam one-shota :3
Miał być wcześniej ale wiadomo sobota = spanie do południa xp

Nie przedłużając zapraszam do świętowania~! ^w^
#Kimie #Kise

Dzisiejszy dzień był bardzo słoneczny. Blondwłosy chłopak obudził się nieco przed 9, rozciągając się z lekkim uśmiechem na łóżku. Otworzył oczy i przymknął je, gdyż słońce nieco go raziło. Wstał i powolnym krokiem ruszył do łazienki. Dzisiaj nie miał lekcji, gdyż jego klasa pojechała na jakąś wycieczkę, a on został z powodu pracy. Sesję mił mieć nieco przed 12, a o 15 trening, więc nie musiał się spieszyć. Ogarną się, po czym poszedł do kuchni z zamiarem zrobienia sobie śniadania. Po śniadania nie miał zbytnio co robić, więc postanowił wyjść wcześniej i na spokojnie przejść się do studnia. Ubrał buty, wziął torbę i wyszedł. Było ciepło, więc nie musiał brać bluzy. W drodze pomyślał, że wstąpi do sklepu po coś zimnego, gdyż było dzisiaj cieplej niż wczoraj.
-Ohayo Kise-kun.- Usłyszał wtem koło siebie i aż pisnął zaskoczony. Spojrzał w bok i ujrzał niebieskowłosego chłopaka.
-Kurokocchi~!- Powiedział wesoło.- A ty nie w szkole?
-Musiałem dzisiaj iść z Nigou do weterynarza.- Wskazał na psa, który wesoło merdał ogonem, mimo kołnierza. Kise ukucnął i pogłaskał psiaka po łepku.- Kise-kun?
-Tak Kurokocchi?- Spytał Kise, a Tetsu wręczył mu niewielką torebkę.- He?! Co to?
-Pochyl się to ci powiem.- Jak powiedział Kuroko tak Kise zrobił. Pochylił się i poczuł leciutki pocałunek w policzek.- Wszystkiego Najlepszego Kise-kun.- Usłyszał spokojny głos tuż przy uchu. Wyprostował się z lekkimi rumieńcami.
-D-Dziękuje Kurokocchi~!- Uśmiechnął się do niego szeroko. Nie wspomniał już, że kompletnie zapomniał o swoich urodzinach.
-Ja już pójdę. Mam jednak dzisiaj trening. Do zobaczenia Kise-kun.- Powiedział Kuroko i poszedł w stronę stacji.
-Do zobaczenia~!- Krzyknął za nim blondyn. Szczęśliwy ruszył na sesję.

Gdy blondyn dotarł na miejsce okazało się, że sesja została przełożona na jutro, gdyż fotograf nie dotarł. Jednak to nie załamało blondyna. Bardziej listy i prezenty od fanek, a było tego całkiem sporo. Na szczęście nie kazali mu tego dzisiaj przeglądać. Wziął więc babeczki i pączki dla drużyny, po czym wyszedł. Wszystkie listy i prezenty mili przywieść mu pod wieczór do mieszkania. Gdy wyszedł ze studia spotkał Murasakibarę.
-Ohayo Murasakibaracchi~!- Powiedział wesoło.
-Ohayo Kise-chin~!- Powiedział leniwie Atsushi.- Proszę. Wszystkiego Najlepszego~!- Powiedział od razu dając mu reklamówkę pełną ulubionych cukierków blondyna.
-Wow~! Dziękuje~!- Powiedział Kise z uśmiechem. Taki gest ze strony tego wielkoluda to dużo.
-Atsushi!- Usłyszeli wtem. Kawałek dalej stał Himuro, który najwyraźniej czekał na niego.
-Muszę już iść Kise-chin. Jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego.- Murasakibara pomachał mu, po czym powolny krokiem, jedząc przy tym chrupki podszedł do Tatsuyi i razem zniknęli za rogiem. Blondyn uśmiechnął się, po czym schował cukierki do torby i poszedł w stronę szkoły. Będąc w połowie drogi poczuł jak ktoś łapie go za tył koszulki. Odwrócił się i ujrzał Aomine.
-Yo Kise.- Powiedział z krzywym uśmiechem.
-Aominecchi~!- Rozpromienił się od razu blondyn.- Co ty tu robisz??
-Przyszedłem aby zaproponować ci one on one. Co ty na to?- Kise zastanawiał się chwilę. Jednak miał jeszcze czas do treningu.
-Dobra~! Na pewno cię pokonam.- Powiedział od razu idąc w stronę boiska do gry.
-Się okaże.- Powiedział Aomine ze śmiechem. Kise rozciągnął się chwile po czym zaczęli grać. Gra była dość ostra lecz Aomine jak zwykle odkazał się lepszy.
-Mogłeś mi dać nieco fory~!- Jęknął zmęczony lecz zadowolony blondyn. Gra z Aomine jak zwykle była ekscytująca.
-To, że są twoje urodziny nie znaczy, że dam ci wygrać.- Powiedział Aomine z rozbawieniem. Przykucnął przed Kise, podajc mu butelkę wody.
-Z drugiej strony dzięki temu gra nie była nudna.- Powiedział Kise, po wypiciu pół butelki.
-Wszystkiego Najlepszego Kise.- Powiedział Aomine, po czym wpił się w jego usta. Kise najpierw zaskoczyło, po czym z chęcią oddał pocałunek. W końcu chodził z Aominecchim przez jakiś czas w gimnazjum, więc nieco brakowało mu tych pocałunków. Jak na Aomine przystało pocałunek był bardzo namiętny. Gdy osunął się od jego ust blondyn miał czerwone policzki, lekko zamglony wzrok i oddychał ciężko.
-Słodko wyglądasz.- Powiedział Aomine z uśmiechem, na co Kise zarumienił się bardziej. Granatowowłosy wstał, podszedł do ławki i wziął swoja bluzę oraz piłkę.
-Gdzie idziesz?- Zapytał Kise szybko wstając.
-Do domu. Ty przecież masz za chwilę trening. Ale może wpadnę do ciebie wiezorem.- Aomine puścił mu oczko, po czym wyszedł z boiska i poszedł w tylko sobie znaną drogę. Kise odetchnął, wziął swoje rzeczy i ruszył na salę gimnastyczną.

Dzisiejszy trening zamienił się w świętowanie. Każdy składał mu życzenia i dawał drobne prezenty, po czym usiedli na sali i zajadali się słodyczami przyniesionymi przez blondyna. Kise nie przeszkadzał brak treningu, gdyż one on one z Aominecchim nieco go zmęczył.
-To Kasamatsu~!- Krzyknął ktoś nagle. Kise omal nie udławił się cukierkiem, gdy zobaczył go w drzwiach.
-Kasamatsu-senpai~!- Krzyknął wesoło blondyn i podbiegł do niego.
-Hej Kise. Wszystkiego Najlepszego.- Powiedział z uśmiechem, wyciągając w jego kierunku torebkę z prezentem. Blondyn zamiast ją wziąć uścisnął go mocno.- Oj Kise~! Odczep się.... Heh~! Wyjątkowo dzisiaj.- Mruknął Kasamatsu. W końcu dawno się nie widzieli, więc mógł pozwolić na ten uścisk blondynowi.
-Dziękuje Kasamatsu-senpai~!- Powiedział wesoło Kise, odklejając się od niego i biorąc prezent. Po tym obaj przysiedli do drużyny. Jakieś pół godziny później zjawił się kolejny gość.
-Ryouta.- Powiedział Akashi. Kise siedział nieco przerażony jego wizytą. Nie spodziewał się, że przyjdzie.
-Witaj Akashicchi.- Powiedział Kise. Zauważył jak pierwszaki skuliły się na ławce.
-Pozwól na chwilę.- Powiedział jego były kapitan, po czym poszli w boczny korytarz.- Wszystkiego Najlepszego Ryouta.- Powiedział Akashi z lekkim uśmiechem, wręczając blondynowi małą paczuszkę.
-D-Dziękuje.- Kise westchnął z ulgą. Nadal się bał Akashiego i nic na to nie mógł poradzić.
-Ryouta.
-Tak?- Spytał Kise. Chwile patrzeli w swoje oczy.
-Nie powiedziałem ci jeszcze tego, gdyż nie było okazji ale jestem z ciebie naprawde dumy. Dzięki treningom i ciężkiej pracy stałeś się naprawdę silnym zawodnikiem. Mam nadzieję, że pokażesz na zbliżających się zawodach na co cię stać.- Kise patrzał zszokowany na Akashiego. On go pochwalił~!
-Dziękuje Akashicchi~!- Krzyknął wręcz blondyn i przytulił byłego kapitana. Szybko się jednak odsunął aby go nie wkurzyć.- Przepraszam.
-Nie szkodzi.- Powiedział Akashi, poprawiając mundurek.- Do zobaczenia Ryouta.- Czerwonowłosy spojrzał na niego po raz ostatni po czym wyszed. Kise zaś jak wrócił miał lewinę pytań od swojej drużyny. Uspokoił ich jednak i zajrzał do pudełeczka. Był tam kolczyk ze złotym oczkiem. Kise od razu zamienił kolczyk w uchu.

Po treningu- imprezie wrócił do siebie. Był już nieco zmęczony ale nie tak bardzo aby odmówić sobie kąpiel. Wszedł do mieszkania i zapalił światło.
-NIESPODZIANKA~!- Głośny chórek rozniósł się po korytarzu. Kise spojrzał zaskoczony na zebranych. Byli wszyscy jego bliscy znajomi. Uśmiechnął się szeroko, a nawet zaśmiał. Aomine podszedł do niego z tortem.
-Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczki. Tylko nie ośliń tortu.- Powiedział z rozbawieniem. Kise szybko sie zastanowił, po czym zmuchnął świeczki na co wszyscy zaczęli klaskać.
-Najlepszego~!- Powiedziała Mine, wieszając mu się na szyi.
-Dziękuje Mine-chan~!- Powiedział Kise, cmokając ją w policzek.
-Najlepszego blondasku~!- Powiedziała Akina, przytulając go, gdy Mine się od niego odkleiła.
-Dziękuje Aki-chan~!- Kise odwzajemnił jej uścisk.
-Kisiu~! Słoneczeko ty moje~!- Powiedziała z rozbawieniem Kimie, na co blondyn się zaśmiał.
-Przecież to nie jest twój chłopak.- Powiedział Aomine, karmiąc po tym Akine truskawką.
-Oczywiście, że nie~! Kise to bardziej taki synek.- Powiedziała ze śmiechem, po czym cmoknęła go w policzek i podeszła do swojego chłopaka Akashiego. Po tym reszta, która nie złożyła blondynowi wcześniej życzeń zrobiła to i zaczęła się impreza. Kise był mega szczęśliwy i stwierdził, że nigdy nie zapomni tych urodzin. W końcu to taka pseudo rodzinka, którą naprawde kochał. 







 

piątek, 17 czerwca 2016

Tęczowa ferajna- Rozdział 5 cz.2

Hejo~! ^.^ 
Ja wiem, że ten post miał być w środę~! >.< Ale pewna ruda małpa- czyt. przyjaciółka Kimie- przyszła po mnie i wróciłam przez to późno i już nie miałam sił na pisanie xp A w czwartek też nie było zbytnio czasu x.x A dzisiaj miał być po 18 ale czas jakoś dziwnie szybko leci i jest dopiero teraz xp
W ramach przeprosin 8,5 strony rozdziału~! ^w^ 
Mam nadzieję, że dobrze mi poszło :3
Co do postów to jutro coś się pojawi~! ^.^ A po tym cosiu prawdopodobnie Amnezja- chociaż mam ostatnio humorek na BwM :p 
Co będzie to będzie~! :D
Kończę swoją paplaninę i zapraszam do czytania~! ^w^
Zachęcam również do zaglądania na fp ;)
Branoc~! :*
#Kimie

Mine na szczęście zdążyła na autobus i po dłuższej chwili była już na miejscu. Weszła na sale i rozejrzała się. Grupka chłopaków rzucała do kosza, a kilka innych siedziało na ławce lecz nie zauważyła swojego kuzyna.
-Ohayo Mine-chan~!- Usłyszała wtem za sobą i omal zawału nie dostała. Odwróciła się i ujrzała blondyna, który patrzał się na nią z uśmiechem.
-To ty Kise.- Westchnęła z ulgą.- Ohayo.- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Jeśli szukasz Kasamatsu to jest u pielęgniarki.
-Coś mu się stało?!
-Nie, nie~! Jeden chłopak upadł i uderzył się o ławkę. Kasamatsu-senpai poszedł z nim aby przy okazji sprawdzić, czy nie jest to nic poważnego.- Wyjaśnił szybko Kise.
-Uff~!- Odetchnęła Mine z ulgą.- Więc macie nieco spokoju?
-Nie do końca. Przed tym wypadkiem graliśmy, więc teraz mogę nieco odpocząć.- Westchnął Kise.
-Widzę, że mój kuzyn was nie oszczędza.- Zaśmiała się Mine.
-Treningi są ciężkie ale dzięki temu stajemy się lepsi.- Blondyn uśmiechnął się lekko.
-Dzięki nim stałeś się członkiem Pokolenia Cudów.
-Tak, tylko trening Akashicchiego a Kasamatsu-senpai o wiele się różnią.
-Akashicchi??- Mine spojrzała na niego zdziwiona.
-Dodaję -cchi do nazwisk osób, które uważam za silne.- Powiedział z uśmiechem.
-Czyli Kasamatsu nie jest silny?
-Jest ale no...- Zmieszał się blondyn.- Może to dlatego, że jest starszy?
-Rozumiem, rozumiem.- Mine przytaknęła z uśmiechem. Plus podobało jej się to. Jest ciekawa miny Akiny, gdy powie Aominecchi.- A który z nich jest straszniejszy?
-Zdecydowanie Akashicchi.- Powiedział pewnie Kise, na co i on i Mine się zaśmiali.
-A z kim chciałbyś zagrać?
-Z Aominecchim. Mam zamiar go pokonać.- Powiedział dumnie.
-Serio? To powodzenia życzę. I dużo szczęścia.- Mine uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Wiem, że to wydaje się niemożliwe, bo Aominecchi jest naprawdę niesamowity ale ja dam z siebie wszystko i go pokonam.- Mine patrzała na niego zszokowana, po chwili się uśmiechając.
-Jak dla mnie ty już jesteś niesamowity.- Wyszeptała. Kise na jej nieszczęście to usłyszał. Odwróciła głowę w drugą stronę aby nie zobaczył jej rumieńców.
-Dziękuje.- Usłyszała, więc zerknęła na niego. Blondyn uśmiechał się do niej miło. Mine odwzajemniła jego uśmiech lecz nie była już w stanie na niego patrzeć. Miała tylko nadzieję, że już nie ma rumieńca na policzkach.
-Wracamy do ćwiczeń.- Usłyszała wtem. Spojrzała na swoje lewo i ujrzała swojego kuzyna. I w myślach bardzo mu dziękowała, że przyszedł. Kasamatsu zauważył ją po chwili, więc pomachała mu z uśmiechem.
-Hej Mine.- Uśmiechnął się do niej lekko.- Kise dlaczego nie ćwiczysz?- Warknął na blondyna.
-Spokojnie Yukio. Kise przecież odpoczywał po meczu. Już idzie ćwiczyć dalej.- Uśmiechnęła się szeroko do niego. Kise stał chwilę zaskoczony po czym uśmiechnął się szeroko.
-Tak, tako było. Więc ja już pójdę. Do zobaczenia Mine-chin~!- Z uśmiechem puścił jej oczko, po czym pobiegł do innych pierwszaków. Mine stała obok Yukio i próbowała się nie zarumienić. Wychodziło jej to z marnym skutkiem, gdyż cały czas ise uśmiechała.
-Coś się stało, że przyszłaś?- Zapytał Kasamatsu, a Mine przypomniało się, że zapomniała o wymówce.
-Eeee....... Stęsknić się nie można?- Uśmiechnęła się do niego szeroko.- A tak naprawdę to pomyślałam abyśmy razem wybrali się na coś słodkiego. Albo na jakiś obiad.- Zaproponowała na szybko Mine.
-Czemu nie?! Tylko jak zwykle musisz poczekać.- Yukio uśmiechnął się do Mine, a ta odetchnęła z ulgą. Po tym usiadła sobie na ławce i czekała aż trening się skończy. Oczywiście często patrzała na Kise, pilnując się przy tym aby Yukio tego nie zauważył. Gdy trening się skończył i jej kuzyn wszystko ogarnął poszli do knajpki. Myślała, że może Kise do nich dołączy lecz ten pognał na jakąś sesje. Czyli może spodziewać się niebawem nowych fotek. Szczęśliwa, że udało jej się pogadać z modelem i, że nie została zabita przez Yukio wróciła do domu i do późnego wieczora oglądała anime.

Akina po pożegnaniu się z dziewczynami powolnym krokiem ruszyła do domu. Nigdzie jej się nie spieszyło, lekcji nie miała dużo to mogła sobie pospacerować. Wstąpiła po drodze do sklepu przypominając sobie, że wypiła swój ulubiony soczek. Plus miała ochotę na chrupki. Wzięła sok i chciała wziąć chrupki lecz te były za wysoko. Zwłaszcza, że były dwie ostatnie paczki. Ustała na palcach lecz to nic nie dawało. Wtem poczuła jak ktoś łapie ją w tali i podnosi. Pisnęła zaskoczona i spojrzała się w tył. Widząc Aomine omal jej szczęka nie opadła. Wisiała w powietrzu i gapiła się na niego.
-Wiesz, dla mnie ciężka nie jesteś ale może weźmiesz już te chrupki?- Powiedział z rozbawieniem Aomine. Akina otrzęsła się i wzięła od razu dwie ostatnie paczki, po czym została odstawiona na ziemię. Wtedy właśnie obróciła się i walnęła go w ramię.
-Baka~!- Krzyknęła na niego, nie tak głośno jak chciała, gdyż byli w sklepie.
-Ja ci pomagam a ty mnie bijesz?!- Aomine spojrzał na nią z wyżutem. Ciosem się nie przejął, gdyż wcale go to nie bolało.
-Mogłeś po prostu sięgnąć te chrupki i mi podać, a nie mnie podnosić.- Prychnęła na niego, kładąc ręce na tali.
-Chęć zobaczenia twojej reakcji była zbyt ciekawa.- Spojrzał na nią z uśmiechem.- A poza tym mam pytanie.
-Jakie?- Spojrzała na niego nieco spokojniej.
-85 D zgadza się?- Akina przez chwilę nie wiedziała o co mu chodzi. Jednak widząc jak gapi się na jej piersi od razu zrozumiała.
-Zboczeniec.- Warknęła na niego i zasłaniając piersi chrupkami poszła do kasy. Usłyszała jeszcze jego chichot, co ją jeszcze bardziej wkurzyło. Zapłaciła i wyszła ze sklepu lecz nadal nie miała spokoju.
-Oj, Akina~!- Usłyszała jak ją woła. Obróciła się ze wściekłą miną. Aomine stał kawałek dalej z jej torbą. Akina pacła się w głowę i podeszła do niego.
-Oddaj mi moją torbę.- Powiedziała, wyciągając po nią rękę.
-A dostanę za nią buziaka?- Zapytał Aomine z figlarnym uśmieszkiem, na co Akina się zarumieniła.
-Nie, oddawaj.- Mruknęła i odwróciła głowę. Wtem zamiast ciężaru torby poczuła coś zimnego. Spojrzała się na rękę, na której był jej ulubiony lód. Spojrzała się do przodu lecz Aomine tam nie było. Rozejrzała się i zauważyła jak idzie w kierunku jej domu. Podbiegła szybko do niego.
-Co to ma być?!
-Lód. Nie chcesz?- Spytał, przerywając jedzenie swojego. Akina chwilę się zastanawiała, po czym jednak otworzyła opakowanie i zaczęła jeść.
-Chodzisz do Teiko.- Bardziej stwierdził niż zapytał Aomine. Akina dopiero wtedy skapnęła się, że nadal ma na sobie mundurek.
-Ta, bo co?
-Dziwię się, że cię wcześniej nie zauważyłem.
-Spędzałeś dużo czasu na sali gimnastycznej, może to dlatego.
-Na mecze chodziłaś?
-Nie zawsze ale tak.
-Nie zawsze?
-Jak byłam chora to oczywiste, że przyjść nie mogłam.
-Jednak to dziwne, że cię nie widziałem. Nie przeniosłaś się przypadkiem?
-Nie, od początku tam chodzę. Tylko ja nie byłam w tej grupie dziewczyn, które piszczały na twój widok i wypinały się abyś je zauważył.
-Czyli mnie obserwowałaś?- Aomine spojrzał na nią z uśmieszkiem.
-Absurd.- Prychnęła Akina, kończąc loda.
-Ty byłaś w tej grupie dziewczyn, które patrzały z daleka i podziwiały moją zajebistość.
-Narcyz.- Mruknęła Akina, po czym zaśmiała się. Nie przyzna się, że mniej więcej tak było.
-Za to mnie lubisz.- Wyszeptał jej Aomine do ucha, podając jej torbę. Akina ustała zszokowana i patrzała jak chłopak się oddala. Burknęła coś pod nosem, wchodząc do domu. Obiecała sobie, że nie da się tak łatwo lecz coraz bardziej podobał jej As Touou. Z lekkim uśmiechem na ustach wzięła się za lekcje.

Sozo siedziała w domu i sprzątała pokój. Jak wróciła do domu po zakupach przyszykowała sobie strój na randkę. Trochę jej to zajęło, gdyż nie wiedziała, na który zestaw się zdecydować, przy czym zrobiła niezły bajzel. Porządki jednak szybko jej poszły i już miała iść do kuchni, gdy usłyszała dźwięk SMSa. Widząc, że jest od Uruhy z uśmiechem usiadła na łóżku i zaczęła czytać.

Od: Kaczuszka
Do: Ryo-chan
Temat: Kino
Treść: Próba dzisiaj się odbyła lecz Rei co chwilę przysypiał, za co dostało się Rukiemu z pałeczki od Kaia. Jutro też mamy próbę ale sobota wolna. Także napiszę do ciebie jutro co do godziny ^^

Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko i szybko zaczęła odpisywać.

Od: Ryo-chan
Do: Kaczuszka
Temat: Kino
Treść: Coś czuję, że niedługo będę mieć od Ruksa telefon z zażaleniami xp A co do soboty to dobrze, tylko nie zapomnij ;) Ano i na co pójdziemy??

Od: Kaczuszka
Do: Ryo-chan
Temat: Kino
Treść: Na razie zapatrzony w nowe buty xp A co do filmu to myślałem o jakieś komedii. Coś na rozluźnienie. Możemy jeszcze na jakąś dramę albo coś z akcji.

Od: Ryo-chan
Do: Kaczuszka
Temat: Kino
Treść: To na razie mam spokój :p Komedię~! Chociaż akcją nie pogardzę. Możemy też wybrać na miejscu. Co będzie szybciej leciało.

Od: Kaczuszka
Do: Ryo-chan
Temat: Kino
Treść: Dobry pomysł. To zgadamy się jeszcze jutro. Niestety muszę już kończyć, gdyż Kai już wrócił- tak, próba dalej jednak trwa :p Także do zobaczenia i słodkich snów :*

Od: Ryo-chan
Do: Kaczuszka
Temat: Kino
Treść: Oby Lider-sama was nie zamęczył. Miłej próby i dziękuje ^w^ Do zobaczenia :*

Sozo uśmiechnęła się szeroko, po czym w podskokach poszła do kuchni. Już nie mogła się doczekać tej soboty. Pomyślała jeszcze aby zadzwonić do Kimie, jednak zapewne papla przez telefon z Kise albo pisze z Akashim. A ostatnio jak do niej zadzwonił, gdy pisali ze sobą nie była zadowolona. Odłożyła więc telefon, odgrzała sobie obiad, po czym wzięła się za naukę.

Kimie po powrocie do domu przebrała się, zjadła obiad i pouczyła się nieco. Później wzięła różową maskotkę kota i zapukała do pokoju Daikiego.
-Co tam porabiasz bracie?- Zapytała wchodząc.
-Szukam ciekawego filmu.- Mruknął Daiki, który leżał na łóżku z pilotem w ręce. Kimie podeszła do niego i położyła się obok, robiąc sobie z jego ramienia poduszkę.
-Nii-san~! A co taki zamyślony chodzisz od wczoraj?
-Ja zamyślony? Zdaje ci się.
-Dai-chan wczoraj bez problemu zabrałam ci twoją ukochaną gazetkę, po którą nawet nie przyszłeś. A dzisiaj zjadłeś nawet warzywa bez marudzenia. Ano i kupiłeś mi żelki i mleko czekoladowe, więc musi być coś na rzeczy.
-Czy ty nie znasz mnie aż za bardzo??
-Oczywiście, że nie bracie. Jestem po prostu twoją kochaną młodszą siostrzyczką i wiem o tobie wszystko.
-Na pewno nie wszystko.
-Wiem ile ma Daiki Junior.- Zaśmiała się Kimie.
-Podglądasz mnie pod prysznicem?- Daiki nie mógł ukryć uśmiechu.
-Nie, to ty paradujesz po domu nago.
-Nie paraduję.
-Raz paradowałeś.
-Było już późno i byliśmy sami. Plus myślałem, że już śpisz.
-Tej nocy cierpiałam na bezsenność i ciekawskość.
-No dobra, skończmy ten temat. A co do głównego tematu to nic się nie stało.
-To wytłumacz mi jedno. Nie byłeś dzisiaj na treningu, a późno wróciłeś. Gdzie byłeś w tym czasie?
-Śledziłaś mnie?- Daiki przestał szukać filmu i spojrzał an swoją siostrę.
-Nie, byłam z Ryo-chan na zakupach. A wiem, że nie byłeś na treningu, bo Satsu do mnie napisała. Więc? Co porabiałeś?
-Heh~!- Westchnął Daiki i chwilę leżeli w milczeniu.- Znasz jakąś Akine? Jest w twoim wieku i chodzi do Teiko.
-Znam ale nie jesteśmy w tej samej klasie. A co?
-Poznałem ją wczoraj. I muszę przyznać, że mi się spodobała.- Daiki uśmiechnął się lekko.
-Co takiego ma ta dziewczyna, że się nią zainteresowałeś?
-Jest pyskata. A wiesz, że większość dziewczyn na mój widok wdycha i próbuje się przypodobać. Akina zaś od razu mi pyskowała, wściekała się. Ale oprócz tego fajnie mi się z nią rozmawia i uroczo wygląda, gdy się rumieni.
-Czyżbym doczekała się, że będziesz miał dziewczynę na stałe?- Kimie podniosła się i spojrzała na Daikiego z uśmiechem.
-Możliwe, możliwe. Ale to jeszcze nic pewnego. Muszę się z nią umówić na randkę ale uparciuch z niej.
-Dasz radę. Tak ją zauroczysz, że nie będzie miała wyboru.- Zaśmiała się Kimie, ponownie się kładąc.
-W końcu jestem zajebisty.
-Oczywiście~!
-A co u Akashiego? Mam nadzieję, że cię nie olewa.
-Nie, nie olewa. A u niego wszystko dobrze. Codziennie do siebie piszemy, a jak mamy czas to się spotykamy. W sobotę gdzieś mnie zabiera.- Powiedziała z szerokim uśmiechem Kimie.
-To dobrze. Tylko niech łapy trzyma przy sobie.- Warknął Daiki, na co Kimie się zaśmiała.
-A nie chcesz mieć już siostrzenicy albo siostrzeńca??
-Nie~! Przypomnę ci, że jesteś jeszcze w gimnazjum. Dopiero po studiach możecie myśleć o takich rzeczach.- Na słowa Daikiego Kimie roześmiała się głośno.
-Dobrze Nii-san~!- Powiedziała Kimie nadal się śmiejąc.- A teraz zostawię cię z jakiśm chyba filmem akcji i idę zadzwonić do Kise.
-Po co gadać z tą blond ciotą?
-Aby dowiedzieć się jak mu idzie. I nie nazywaj go ciotą. Ano i zawołaj mnie na kolację.- Kimie cmoknęła Daikiego w policzek, po czym wesoło poszła do swojego pokoju, rzuciła się na łóżko i wybrała numer do blondyna.
-Ohayo Kimie-chan~!- Usłyszała wesoły głos po dwoch sygnałach.
-Ohayo Kise~! Jak ci poszła sesja zdjęciowa?
-Świetnie~! Dali mi nawet te ciuchy. Wziąłem jeszcze dla ciebie kurtkę. Czarna, skórzana ze ćwiekami.
-Jej~! Dziękuje już teraz. Odbiorę później. A jak treningi? Mam nadzieję, że ciężko ćwiczysz aby pokonać mojego braciszka.
-Ćwiczę, ćwiczę. Kasamatsu-senpai bardzo mnie pilnuje. Ano Kimie-chan mam pytanie. Znasz jakieś ciekawe miejsca?
-To zależy. A co?
-Bo chcę jedną dziewczynę zaprosić na randkę, a nie chcę żeby było nudno.
-To musi ci się bardzo podobać skoro nie chcesz aby było monotonnie.
-No tak.- Kise zaśmiał się krótko.
-Znam ją??
-Nie wiem. Nazywa się Mine Izuki i jest kuzynką Kasamatsu. Przy niej uśmiech po prostu mi nie schodzi z ust~!
-No, no, no~! Ale powiem ci, że ją mniej więcej znam. A umówiłeś się już z nią, czy dopiero zamierzasz?
-Dopiero zamierzam. Nawet nie mam jej numeru.
-Kise~!
-No co~?! Kasamatsu za szybko się pojawił~! Mam jednak nadzieję, że jutro przyjdzie i będę mógł z nią pogadać na osobności.
-Będę się o to modlić. A co do miejsca na randkę to idź na żywioł. Albo tam gdzie ci się najbardziej podobało. Polecam jednak oceanarium. Pokazy delfinów są świetne. Plus dzięki swojej sławie zapewne będziesz mógł iść po występie do nich i może nawet pogłaskacie delfinki.
-Świetny pomysł~! I już mam nawet jeszcze jedno miejsce. Dziękuje Kimie-chan~!
-Nie ma za co. Ano masz pozdrowienia od Daikiego.
-Pozdrów go również~!
-Dai-chan~! Masz pozdrowienia od Kise.
-Dzięki! Ale kończ już rozmowę, bo za chwilę kolacja~!
-Dobrze~! Sorki Kise za te wrzaski. Ano i muszę kończyć, bo kolacja. Ale jeszcze się zdzwonimy co nie? Musisz mi powiedzieć, czy się z nią umówiłeś.
-Oczywiście~! Trzymaj za mnie kciuki. Także smacznego i do zobaczenia Kimie-chan~!
-Będę. Dziękuje i do zobaczenia~!- Kimie rozłączyła się, po czym wesoła poszła na dół do kuchni. Zjadła szybko kolację, po czym poszła na górę, gdyż Sei-chan do niej zadzwonił. Rozmawiała by z nim długo lecz on sam był zmęczony i nalegał aby sama również wcześniej się położyła. Obiecała, że tak zrobi, więc po buziaczkach na dobranoc wzięła prysznic i położyła się. Jednak przed snem postanowiła trochę poczytać i zasnęła dopiero po północy. Już wiedziała, że będzię musiała przejść się do pielęgniarki po lekarstwo.