Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #MineIzuki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #MineIzuki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

W kolorowym zamku Wiedźmy

 Hejka~! ^^
Ja żyję~! XD Jakby ktoś miał wątpliwości~! :p Ale informacje na koniec, teraz coś ważniejszego ^^
Wczoraj były urodziny aż dwóch osóbek~!
Naszej kochanej Mine Izuki oraz mojego braciszka Izayi Orihary~! *w*

Happy Birthday Dear Mine-chan~! :*
<3 <3 <3 
Happy Birthday Dear Iza-niii~! :*
<3 <3 <3 

Wszystkiego Najlepszego~! Niech Wasze marzenia się spełniają~! ^w^ 
Oczywiście pamiętałam o tym dniu, więc pomęczyłam swą wenę i wyszedł taki cosiek :p 
Piszcie, czy Wam się podoba ;)
Już nie przedłużam i zapraszam do czytania :3
Reszta informacji na koniec ;)
#Kimie





Młoda dziewczyna o blond włosach siedziała sobie na parapecie okna i jadła ciasteczka. Miała na imię Mine i właśnie się zastanawiała, gdzie dokładnie jest. O tym opowie sama dalej, bo narrator musi iść sobie kawkę.

Hejka. Nazywam się Mine. Mam blond włosy i niebieskie oczy. I w sumie tylko to wiem. Wiem jeszcze, że znajduję się w jakimś dziwnym miejscu ale nie wiem jak tu trafiłam i co robiłam wcześniej. Jak to miejsce wygląda? Hmmm.... Jak tu to opisać?... Hmmm...... Ale te ciasteczka są dobre~! Oj, zbaczam z tematu. Tak więc~! Wiem, że jest to zamek- bo jest duży, ma duże okna, wieże i takie tam. Jednak jest to najdziwniejszy zamek jaki widziałam~! Co jest w nim dziwnego? Jest mega kolorowy~! Nie wiem kto to urządzał ale moim zdaniem jakiś Szalony Kapelusznik. Korytarze mają zazwyczaj bardzo jaskrawe kolory- jeden na przykład jest cały różowy~! Prawie czuje się w nim jak lalka Barbie. Pokoje są kolorowe i ogółem pełno w nich rzeczy. 


W moim pokoju jest miętowe łóżko- znaczy w takim kolorze. Wiecie jaki to, co nie?! Dywan z dalmatyńczyka, czyli biały w czarne kropki. Żółta kanapa, która jest naprawdę żółta~! Denerwująco żółta ale jednak fajna, bo wygodna. Błękitny stolik w chmurki, różowo-niebieskie krzesła, biurko w stokrotki. Do tego trzy szafy- pierwsza fioletowa w czerwone paski, druga ciemnoniebieska w złote gwiazdki, trzecia pomarańczowa z zielonymi listkami. Ściany były w kolorach cytryny, maliny, kawy z mlekiem oraz srebra. Sufit był cały z czarnego futerka i zwisały z niego kolorowe kuleczki, dzwoneczki oraz lampa w kształcie muffinki. Na ścianach są jeszcze ramki ze zdjęciami kotków, piesków, wilków, króliczków oraz motyli. Jeszcze półki z pustymi książkami oraz piłkami i lalkami bez głów.
Czy to nie wydaje się Wam dziwne? Bo mi bardzo~! Chociaż niektóre rzeczy mi się w sumie podobają.... Dobra~! Przejdźmy dalej~!


Sala tronowa~! Złota, brokatowa podłoga. Wszystkie ściany były tęczowe. Na jednej ze ścian były dwa duże obrazy. Pierwszy przedstawia tęczowego kota, a na drugim są szachy. Zaś na drugiej ścianie jest pełno portretów, które mają zasłonięte twarze. I skoro to sala tronowa to musi być tron i jest. Duży, złoto-czerwony z koroną zawieszoną na oparciu. Obok był mały stolik, na którym codziennie była inna rzecz- filiżanka, zeszyt, książka, świeczki, żelki, misie itp. Muszę jeszcze wspomnieć, że za tym tronem, na ścianie wisiały duże nożyczki. Nie wiem po co komu takie wielkie i czy w ogole da się nimi coś przeciąć. Ale to nie ja odpowiadam za wystrój wnętrz, więc proszę, nie dziwcie się. Chociaż możecie się dziwić, bo to bardzo dziwne miejsce. Nawet posiłki w kuchni pojawiają się znikąd- w tej kuchni nawet patelni nie ma. Naaaapraaawdę dziwne~!


Zapomniałabym~! Mam współlokatora. Chociaż na początku myślałam, że jest to jakiś duch ale okazał się człowiekiem. Na imię mu Izaya i.... dziwak z niego. Zazwyczaj w sumie to gdzieś znika albo śpi albo siedzi w salonie, pije kawę i pisze coś w zeszycie, śmiejąc się czasem. Raz nawet tak się śmiał, że spadł z tej kanapy. Rozmawiamy sobie czasami, chociaż ja mam takie wtedy niemiłe uczucie. Może dlatego, że cały czas się na mnie gapi? Albo przez te jego pytania? No nie ważne. Ważne, że nie jestem tu sama, bo inaczej pewnie nie wychodziłabym z pokoju. Przytargałabym lodówkę do siebie i byłoby dobrze. 


A teraz przejdę do wydarzeń z ostatnich dni..... Pani Narrator, może Pani teraz będzie dalej mówić?..... Nie?... Dobrze mi idzie?!...... Skoro tak...

Od ostatnich kilku dni zauważyłam coś dziwnego. Gdybym siedziała w swoim pokoju to bym tego pewnie nie zauważyła ale, że nie mogę wysiedzieć w jednym miejscu to chodzę sobie po zamku i szukam rozrywki. I tak czasami przechodzę przez sale tronową i -jak już wcześniej wspominałam- na stoliku pojawiają się różne rzeczy. Lecz tym razem zazwyczaj leżało tam takie prostokątne czarne coś. Nie wiem co to, bo tego nie dotykałam ale tam leżało. Raz było nawet otwarte i powiem Wam, że było to dziwne. To pudełko miało jakieś jakby klawisze z literami i liczbami i jeszcze jakimiś dziwnymi znakami, a z drugiej strony się świecił~! Do tego obok było takie małe coś, co było połączone z tym pudełkiem. Jak przez przypadek to poruszyłam to na tej świecącej stronie taka strzałeczka się ruszyła~! Z wielkiej ciekawości poruszyłam kilka razy myszką, po czym kliknęłam na coś i pokazał się obraz. Tam był Izaya~! Z myślą, że to coś go pożarło uciekłam. Zauważyłam go jednak jeszcze tego samego dnia jak skocznym krokiem kierował się do swojego pokoju. Dziwne~!
A dzisiaj to dopiero się działo~! Znaczy to już było w nocy. Usłyszałam jakieś dziwne dźwięki. Mimo tego iż nieco się bałam to wstałam i wyszłam z pokoju, po cichutku kierując się na dół. Zajrzałam do sali tronowej i zamarłam. Na tronie ktoś siedział~! I na to nie był Izaya. W sumie nie wiem kto to był, bo osoba ta miała kaptur na głowie i jakieś ciemne okulary na nosie. Naciskała na klawisze, patrząc się na ekran.

Mine bardzo chciała podejść ale bała się, że zostanie wciągnięta do tajemniczego, czarnego pudełka. Postanowiła po cichu się oddalić i wrócić do swojego pokoju stwierdzając, iż jutro zapyta o tą sprawę Izaye.
.....
Mine starczy, ja teraz poopowiadam. Znaczy dajmy Izayi się wypowiedzieć..... Nie, nie przynudzałaś. Po prostu akcja musi się nam rozwinąć..... No nie rób tej smutnej minki~! Idź do kuchni, są tam dla ciebie lody.....
Wracając do historii....

Nareszcie mogę się wypowiedzieć~! W ogóle to powinienem jako pierwszy mówić, w końcu Bogiem jestem ale ci Narratorko wybaczę...... Nie opowiedziałbym tego dziwnie~! No może troszkę bym namieszał i może nawet trochę zmyślił ale fajnie by było~!..... Co?.... A~! Dobrze, dobrze~! Już kontynuuję~!
Po pierwsze to również nie wiedziałem jak znalazłem się w tym dziwnym zamku. Chciałem z niego uciec ale nie mogłem otworzyć drzwi, więc zwiedziłem sobie owe miejsce. Znalazłem kilka fajnych rzeczy ale nadal zadawałem sobie pytanie "Dlaczego ja- wielki Izaya Orihara- tutaj jestem~?!". Dlatego też codziennie przechadzałem się po zamku, po czym robiłem sobie notatki. Nie znalazłem jednak poszlaki, która powiedziałaby mi coś o tym miejscu. Nie mogłem jednak narzekać, bo ten zamek był naprawdę zabawny, jednak brakowało mi w nim moich kochanych ludzi. Do tego byłem ciekawy kto robi dla mnie taką pyszną kawę~! Znaczy z jednej strony to była ona okropna ale z drugiej mocna i bardzo dobra. 


I tak jednej nocy moje prośby się spełniły- chociaż ja o nic nie prosiłem, bardziej mi tu chodzi o to, iż w końcu coś zaczęło się dziać. Zamiast grzecznie spać kręciłem się po zamku, bo zawsze była możliwość, że stanie się coś fajnego. Tak więc szedłem sobie wolnym kroczkiem, rozglądając się, gdy zauważyłem światło w sali tronowej. Zajrzałem tam i zauważyłem człowieka. Człowiek~! Więc jednak moje przypuszczenia, iż ktoś tu jednak jest były trafne. Jednak, gdy tylko chciałem podejść i pogadać sobie z ową osobą zrobiło mi się ciemno przed oczami i prawdopodobnie zemdlałem, a gdy już się obudziłem byłem w swoim łóżku. Nie byłem z tego zadowolony ale postanowiłem się nie poddawać~!
Wstałem i ruszyłem na dół ale nikogo tam nie było, a na stoliku był tylko pusty kubek po kawie i papierek po czekoladzie. Nie mając innego wyboru ruszyłem do kuchni, skąd wziąłem przygotowaną już dla mnie kawę oraz kanapki. Rozsiadłem się w salonie i wpisałem do notesu kilka zdań. Po chwili zjawiła się Mine i widziałem, że o coś chce mnie zapytać.
-Izaya~! Mam pytanie.- Zaczęła od razu, kładąc na stole naleśniki i herbatę.
-Mine-chan~! A o co takiego chcesz się mnie spytać?- Spojrzałem na nią z uśmiechem.
-Bo wczoraj w nocy widziałam, jak ktoś siedzi w sali tronowej. Wiesz może kto to taki?- Spojrzała się na mnie z zaciekawioną miną. Czyli też widziała tą osobę.... Ciekawe...
-Nie wiem kto to ale na pewno nie jest tu już pierwszy raz.- Może i widziałem tą osobę po raz pierwszy ale już wcześniej wiedziałem, że ktoś tu jednak przychodzi.
-Chciałabym się dowiedzieć kto to taki~!- Mine się zadumała.
-To może sprawdzimy dzisiaj?- Spytałem się jej. Ta zrobiła zszokowaną minę.
-A jak coś nam się stanie?!
-Będzie dobrze~! Przygotujemy się aby nic nas w razie co nie zjadło~!- Zaśmiałem się ale Mine nie była przekonana.- Chyba chcesz wiedzieć kto tu nas przetrzymuje, co nie?
-No chcę.... Dobra. Niech będzie.- Przytaknęła.
-To idziemy się przygotować~!- Wstałem, złapałem ją za rękę i pognaliśmy na górę.

I tak Izaya i Mine przygotowywali się do złapania tajemniczej osoby..... Izaya spadaj~! Nie, już nie będziesz opowiadał~!..... Dobrze ci szło ale już starczy. Teraz moja pora..... Sio~! Bo tuńczyka nie dostaniesz~!...
Przygotowali się i czekali aż zapadnie noc. Siedzieli za filarem w sali tronowej i czekali i dość szybko się doczekali. Tajemnicza osoba przyszła i usiadła na tronie, po czym położyła czarne pudełko na stoliku, otworzyła je i zaczęła coś pisać. Izaya dał znać Mine i po chwili wyszli zza filaru.
-Mamy cię~!- Krzyknęła Mine i chciała rzucić siatkę ale ktoś ją zatrzymał, tak samo jak Izayę.
-No nie może być~!- Krzyknął Izaya i próbował się wyrwać.
Wtem tajemnicza osoba zrzuciła kaptur z głowy i zciągnęła okulary. Izaya i Mine zauważyli, że ta osoba to kobieta, o tęczowych włosach.
-O co tu...?- Nie zdążyła dokończyć Mine, gdyż poczuła ukucie w karku. Ona i Izaya zemdleli.
Gdy się ocknęli zauważyli, że siedzą, a przed nimi jest pełno ludzi.
-Wszystkiego Najlepszego~!!!- Krzyknęli wesoło. Jako pierwszy ocknął się Izaya.
-Co to miało być~?- Jęknął, gdyż bolała go głowa.
-Kimie-chan~! Dlaczego~?- Jęknęła Mine i wstała, podchodzą do tęczowowłosej i przytulając się do niej.
-Nie chciałam Was zamykać ale czułam, że Izaya mi zwieje, więc mieliście małe wakacje. Jakbym normalnie Was zamknęła to byście się szybko domyślili o co chodzi.- Zaśmiała się Kimie, przytulając Mine.
-Phi~! Shizu-chan i tak by mnie znalazł. Węch ma niczym u psa.- Prychnął Izaya.
-Ale wtedy nie mógłbyś chodzić przez tydzień.- Warknął na niego Shizuo.
-I tak nie będę mógł chodzić po dzisiejszym wieczorze, więc jaka różnica~!- Zaśmiał się Izaya, uśmiechając się w stronę Shizuo.- Zaopiekujesz się swoją pchełką, co nie~?!- Spytał robiąc urocza minkę.
-A cicho bądź.- Warknął Shizuo i usiadł obok niego.- Powiedz "A~!"- Zaśmiał się blondyn, posuwając Izayi pod usta ootoro.
-A~!- Izaya widząc tuńczyka od razu się rozpromienił i zaczął zajadać go ze smakiem.
-Mine-chan~! Ale odklej się od Kimie~!- Kise przytulił się do Mine i próbował ja odsunąć od tęczowowłosej.
-Ale dlaczego~?- Zaśmiała się Mine, drocząc się z nim.
-Tortu nie chcesz?- Spytał z uśmiechem Kise.
-Może....
-I jeszcze prezenty~!- Kusił ją Kise.
-Mine, Kise powiedział, że chce dla ciebie zatańczyć.- Powiedział Aomine z uśmiechem. Mine zarumieniła się na jego słowa.
-Kise nie musisz~!- Odwróciła się w stronę blondyna.
-Zrobisz to, gdy będziecie sami~!- Powiedziała Akina.
-Wtedy Kise zdejmie wszystko, a tak to się pewnie nieco wstydzi.- Dopowiedziała Ryo.
-Z pokoju nie musicie wychodzić~! Jakby co to możemy przynieść Wam coś do jedzenie.- Dodała Kimie.
-Ej no~! Wredne jesteście~!- Jęknęła Mine, cała czerwona.
-To jemy ten tort~?- Mruknął Murasakibara.
-Wiesz Kimie, mogliśmy jednak z Kise zrobić stolik dla Mine.- Powiedział Nijimura.
-Ja chcę taki z Shizusia~!- Krzyknął Izaya.
-Ja lepiej zacznę kroić ten tort, a następnie spróbuję uciec od waszych zboczonych żartów.- Mruknęła Mine, na co wszyscy się zaśmiali.
-Jak się napijesz to będziesz to uwielbiać.- Powiedział Akashi, czym rozbawił wszystkich, a zarazem zawstydził Solenizantkę.
-Ja nie piję, bo jeszcze rzucę się na Shizu-chana przy wszystkich.- Zaśmiał się Izaya.
-Ja tego nie przeżyję~!- Jęknęła Mine.- Kageyama ratuj~!- Przytuliła się do szatyna.
-Trójkącik?- Zapytała Kimie z uśmiechem.
-Kimie~!- Jęknąłe Mine.- Koniec. Pora się bawić. Izaya~! Idziemy kroić tort.
-Możesz pokroić, ja i tak nie lubię słodyczy.- Mruknął Izaya, zajadając się tuńczykiem.
I tak impreza urodzinowa Mine i Izayi rozpoczęła się. I Mine i Izaya byli zadowoleni, nawet jeśli byli przez jakiś czas zamknięci w zamku. Zostali nawet nieco dłużej, gdyż impreza się przedłużyła oraz ciężko im było wstać z łóżek. Do tego Kimie ich nie wyganiała, wręcz przeciwnie- chciała aby zostali jak najdłużej. Postanowili więc pozostać dłużej, gdyż kolorowy zamek Królowej per Wiedźmy był bardzo fajny. 



 Tak informacyjnie~!
Wiem, że znowu długo mnie nie było ale z weną i pomysłami ciężko -.- Ostatnio w sumie po prostu oglądam anime, czytam mangi i tym podobne, czyli po prostu szukam swego natchnienia ^^ Czuję, że jest już lepiej ale nie mogę powiedzieć, kiedy pojawi się następny post o.o  Postaram się jak najszybciej ;) I nie mogę powiedzieć co też się pojawi, wena jest kapryśna :p 
Mam nadzieję, że jesteście jednak cierpliwi i poczekacie ;) 
Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie~! :D Wiecie gdzie ;) 
Do następnego~! :*
#Kimie 






 

piątek, 12 stycznia 2018

Tęczowa Ferajna- Rozdział 11

Hejka~! ^w^ 
Co u Was? Jakieś plany na weekend? :D 

Tak jak wcześniej pisałam tak dzisiaj rozdział z Ferajny~! ^^ Wiem, jak bardzo ją lubicie, więc piszcie, czy Wam się podoba i podsyłajcie pomysły na kolejne rozdziały ;) 

I oczywiście bardzo zachęcam do dołączenia do Tęczowej Ferajny- wszystkie informacje znajdziecie w zakładce "Tęczowa Ferajna" ^^ 

Niebawem pojawią się nowe ankiety ale jak się pojawią to zostaniecie poinformowani na Fanpage'u jak i G+. :3 

I już nie przedłużam, bo pewnie czytacie to i już chcecie przejść do rozdziału :p
Miłego czytania Kochani~! :* 
Czekam na komentarze ;)
Miłego weekendu~! <3
#Kimie


 Akina wstała dzisiaj wyjątkowo wcześnie, gdyż nie mogła spać. Po treningu czuła się zmęczona, jednak sprawa Kimie i Aomine nie dawała jej spokoju. Tak więc rano miała dużo czasu, więc aktualnie siedziała w salonie i jadła powoli śniadanie.
-O? Ty już na nogach?- Spytał się zdziwiony Junpei, który dopiero co wstał.
-Jakoś nie mogłam spać.- Mruknęła tylko Akina, żując swoje śniadanie. Junpei chwilę patrzył na siostrę, po czym poszedł się szykować, gdyż jednak nie chciał się spóźnić.
Gdy zamknął się w łazience Akina westchnęła głośno, odkładając niedojedzone płatki na stolik. Napisała do Mine, czy wyjdą wcześniej i na jej szczęście ta zgodziła się. Dojadła więc płatki, spakowała drugie śniadanie, ubrała buty, wzięła torbę i ruszyła do szkoły.
-Aki-chan~!- Usłyszała, a po chwili obok niej była już Mine.
-Hej.- Mruknęła Akina.
-Hej. Coś się stało? Omal co nie wylałam mleka na Shuna.- Mine zaśmiała się na  wspomnienie tego zdarzenia.
-Nie mogłam spać, muszę w końcu wyjaśnić tą sprawę.- Akina zrobiła zaciętą minę.
-Ile czarnych scenariuszy wymyśliłaś? Będzie dobrze~! Tak w ogóle to jest tak wcześnie, że pewnie będziemy musiały nieco poczekać na Kimie.
-Nie szkodzi. I po prostu muszę wiedzieć. Rozumiesz mnie, prawda?- Akina zrobiła minę szczeniaczka.
-Tak, tak~! Skoro mamy czekać to zjem sobie swojego rogalika. Też chcesz?- Spytała Mine z uśmiechem, grzebiąc w swojej torbie.
-Nie ale nie obrażę się, jak dasz mi tego batonika.- Akina zerknęła do jej torby z uśmiechem.
-Masz, bo i tak wzięłam ich kilka w pośpiechu.- Mine dała jej batona, a sama zajadała się rogalikiem z dżemem.
I tak ustały blisko szkoły i czekały na tęczowowłosą, której najwyraźniej się nie spieszyło, bo przyszła dziesięć minut przed dzwonkiem. To Mine jako pierwsza zobaczyła Kimie, która szła wraz z Sozo.
-Kimie-chan~! Ryo-chan~!- Krzyknęła Mine i zaczęła do nich machać z uśmiechem. Dziewczyny odmachały jej.
-Ohayo~!- Powiedziały razem, gdy podeszły bliżej.
-A co z Was takie poranne ptaszki?- Zapytała się Kimie, biorąc łyka kawy.
-Kimie mam do ciebie ważne pytanie.- Zaczęła poważnie Akina i ustała tuż przed nią.
-Tak?- Kimie spojrzała na nią nieco zaskoczona.
-Co cię łączy z Aomine?- Spytała od razu Akina. Kimie z wrażenia aż zaprzestała picia kawy.
-He?!
-Co cię łączy z Aomine? Ja i Mine widziałyśmy cię z nim wczoraj i..... No co cię z nim łączy?!- Akina patrzyła na nią hardo. Kimie chwilę stała i patrzyła się po prostu na nią.
-Na pewno nie to co myślisz.- Powiedziała spokojnie.
-A co? Jak dla mnie wyglądaliście wtedy jak para.- Mruknęła Akina, przez co Kimie aż się zakrztusiła. Sozo zaś z boku powstrzymywała śmiech.
-Nie, nie jesteśmy parą i nigdy nią nie będziemy.
-A skąd mam to wiedzieć na pewno?
-Hmmm..... Wiem, przedstawmy się sobie.- Zaproponowała Kimie z uśmiechem.
-He?- Akina i Mine spojrzały na nią jak na kosmitkę.
-Przedstawmy się sobie.- Powtórzyła Kimie.
-Eeeee....Okey? Więc..... Akina Hyuga, miło mi cie poznać.- Powiedziała nieco niepewnie Akina, kłaniając się lekko.
-Kimie Aomine, mi również miło cię poznać.- Powiedziała Kimie z uśmiechem, również lekko się kłaniając. Po tym nastała krótka chwila ciszy.
-CO?!- Krzyknęła Akina wraz z Mine.
-Ciii.- Uciszyła ich Kimie, a Sozo zaczęła się śmiać.
-Kimie Aomine?!- Spytała Akina, nic z tego nie rozumiejąc.
-Tak, Kimie Aomine. Dai-chan to mój brat.- Kimie uśmiechnęła się promiennie, a dziewczyną opadły szczęki.
-Ale...- Jęknęła Akina, nie wiedząc nawet co powiedzieć.
-Oj, sorki ale muszę iść jeszcze pogadać z Hikaru. Spotkamy się na długiej przerwie.- Kimie pomachała im z uśmiechem, po czym podbiegła do bruneta, który właśnie wchodził do szkoły. Dziewczyny jeszcze chwilę tak stały, nie wiedząc co zrobić.
-Chodźmy lepiej do szkoły, bo się jeszcze spóźnimy.- Sozo popchnęła je w stronę bramy. Akina i Mine dały się prowadzić, gdyż nadal były zszokowane słowami Kimie. Postanowiły poczekać do przerwy aby to wszystko dokładnie wyjaśnić.

Długa przerwa nastała dla dziewczyn na szczęście szybko. Akina i Mine wzięły swoje śniadania, po czym ruszyły do pokoju rady uczniowskiej.Po drodze spotkały Sozo, która nic nie mówiła tylko uśmiechała się lekko. Po chwili już pukały do drzwi, a następnie siedziały przed biurkiem, przy którym czekała już na nich Kimie.
-Jesteście naprawdę szybkie, nie ma co.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.- Więc? Co chcecie wiedzieć?- Spytała, zabierając się za jedzenie.
-Czy to prawda, że Daiki to twój brat?- Spytała od razu Akina.
-Tak. Ryo-chan może potwierdzić.- Kimie wskazała na nią głową, a ta przytaknęła potwierdzająco.
-To czyli on ci powiedział, że zaczął chodzić z Akiną? A skąd wiedziałaś o mnie?- Spytała się Mine.
-Tak, Dai-chan mi powiedział. A co do ciebie to Kise mi powiedział. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt.
-.....
-Nie, nie. On mnie w głębszym sensie nie interesuje. Po prostu przyjaciele~!- Wyjaśniła szybko Kimie, widząc minę Mine.
-Czekaj, to Ryo-chan ty wszystko wiedziałaś i nam nie powiedziałaś?- Spytała się Akina.
-To Kimie mi zabroniła. I trochę się dziwię, że Daiki się nie wypaplał. Aż dziw, że nic nie mówił o swojej kochanej siostrzyczce.- Sozo zaśmiała się, a Kimie tylko uśmiechnęła.
-Ja też myślałam, że to wcześniej się ujawni.- Przyznała Kimie.
-To znasz całe Pokolenie Cudów?- Spytała się Mine.
-Mhm. Często zaglądałam na salę gimnastyczną, więc wszystkich poznałam.
-A wiesz, że Midorima to kuzyn Akiny?- Spytała z uśmiechem Mine.
-Wiem.
-He?! Skąd~?!
-Jeden ptaszek mi wyćwierkał.- Powiedziała tylko Kimie.
-To....To nie przeszkadza ci, że chodzę z twoim bratem?- Akina spojrzała na Kimie nieco zmieszana.
-Czy ty uważasz, że odganiam wszystkie dziewczyny od mojego brata?- Spytała Kimie poważnie. Akina nie wiedziała co odpowiedzieć.- W sumie to tak, bo większość z nich to idiotki.- Przyznała Kimie.- Ale ty jesteś fajna. Plus nie chodzisz z nim dlatego, że był Asem Pokolenia Cudów, a dlatego, że po prostu go polubiłaś. I wiem, że mój brat też cię lubi-lubi, więc nie mam nic przeciwko.
-Oh. Okey.- Mruknęła Akina, nieco zaskoczona tym przyznaniem się do odganiania od Aomine dziewczyn.- Wiem, że się powtarzam ale naprawdę jesteś jego siostrą?
-Aki-chan~! Po lekcjach się spotykacie , więc pójdziemy razem i ci to udowodnię. Okey?
-Okey.
-Mogłabyś się nawet sama o to Dai-chana spytać ale tak też może być.- Kimie wzruszyła tylko ramionami.
-Aż bym się chciała dowiedzieć więcej~!- Przyznała Mine.
-Hmmm... A może urządzimy sobie piżama party?- Zaproponowała Kimie.
-Dobra ale u kogo?- Spytała Akina, biorą się za swoje drugie śniadanie.
-U Ryo-chan~!- Kimie spojrzała na nią z uśmiechem.
-He? Dlaczego u mnie?- Spytała zdziwiona Sozo.
-U mnie jest Dai-chan, u Akiny Junpei, a u Mine Shun. A ty jesteś jedynaczką.
-Ale nie wiem, czy rodzice się zgodzą.
-To spytaj się "Czy Kimie i dwie koleżanki mogą do mnie wpaść nocować?". Przecież mnie uwielbiają to na pewno się zgodzą.
-Kimie masz o sobie naprawdę wysokie mniemanie.- Powiedziała Sozo ze śmiechem.
-W końcu jestem Aomine~!- Powiedziała Kimie robiąc pozę "Podziwiajcie mnie~!". Dziewczyny zaśmiały się krótko.
-A to kiedy?- Spytała Mine.
-Piątek. Co nie?- Kimie spojrzała na Sozo.
-Dobrze, spytam się.
-To jesteśmy umówione~!- Powiedziała Kimie, po czym zabrzmiał dzwonek.- Oj, przerwa jakoś szybko się skończyła.- Mruknęła. Szybko zabrały swoje rzeczy i pognały na lekcję.

Sozo właśnie miała iść do klubu fotograficznego, gdy zatrzymała ją koleżanka.
-Hejka Ryo~!- Przywitała się z uśmiechem Gina.
-O, hejka. Też idziesz do klubu?
-Właśnie dlatego cię zatrzymałam. Dzisiaj nie ma zajęć.
-He? Dlaczego?
-Mikio pojechał robić gdzieś zdjęcia, a Aoi zwolnił się, bo się źle czuł. Wiesz, możemy coś porobić we dwójkę ale umówiłam się już z koleżanką.... Rozumiesz, co nie?- Gina uśmiechnęła się przepraszająco.
-Dobrze, dobrze. Zła nie będę. W sumie też na dzisiaj mam plany, chociaż i tak muszę poczekać na Kimie.
-Idziecie razem do kina czy coś?
-Nie~! Tak tylko na chwilę się spotykamy po szkole, a idę z kimś innym.
-O~! Czyżby z chłopakiem?- Gina uśmiechnęła się szeroko, a Ryo próbowała się nie rumienić.- Zgadłam?! I ty mi nic nie powiedziałaś~?!- Pacła ją w ramię.
-Chodzę z nim naprawdę krótko, więc...
-Już się spiknęliście~?! Tym bardziej będziemy musiały się gdzieś wybrać i pogadać~!- Gina aż ją wyściskała.
-Dobrze, dobrze~! Ale nie spieszy ci się teraz przypadkiem?- Spytała Ryo z uśmiechem.
-A no tak. To widzimy się później. Pozdrów Kimie~! Papa~!- Gina pomachała jej z uśmiechem.
-Dobrze~! Papa~!- Ryo odmachała jej, po czym ruszyła do pokoju rady uczniowskiej. Po drodze postanowiła napisać Uru SMSa.

Od: Ryo
Do: Uru
Temat: Spotkanie
Treść: Odwołali mi zajęcia klubowe ale Kimie tak łatwo mnie nie puści, więc pamiętaj o żelkach :p
PS. Już nie mogę się doczekać ^^

Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

Od: Uru
Do: Ryo
Temat: RE: Spotkanie
Treść: Żelki przygotowane, więc cię od niej łatwo zabiorę :D
PS. Ja też :*

Sozo z uśmiechem schowała telefon do torby, po czym zapukała do pokoju Rady Uczniowskiej.
-Wejść~!- Usłyszała głos Kimie.
-Hej~! To ja~! Mogę tu posiedzieć? Zajęcia mi odwołali.- Ryo weszła i od razu przysiadła się do Kimie.
-Oczywiście~! A będziesz tak miła i pomoże mi wkładać to w teczki?- Kimie wskazała na stertę papierów.
-Nie ma sprawy.- Ryo od razu wzięła się do pracy.
-Za taką pomoc dostaniesz kilka słodkości.- Powiedział z uśmiechem Hikaru, który wypisywał coś obok.
-O ile Przewodniczący wszystkich nie zje.- Mruknęła Kimie.
-To musimy się pospieszyć~!- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Kimie chwilę się jej przypatrywała.- No co?
-Niiiiic~!- Kimie puściła jej oczko, po czym wzięła się za papierkową robotę.
-Właśnie, masz pozdrowienia od Giny.- Przypomniała sobie wtem Sozo.
-Dziękuję. Trzeba będzie się umówić z tą wariatką na ploteczki.
-Też coś o tym wspomniała.
-Jak ja się cieszę, że później będę w Kioto~!
-Wiesz, zawsze też może tam się wybrać.
-Nawet jej tego nie podpowiadaj. Bo ciasta nie dostaniesz.- Obie zaśmiały się, po czym w ciszy pracowały dalej.

Akina i Mine po treningu szybko się przebrały i ruszyły w stronę wyjścia ze szkoły. Tam czekała już na nich Kimie wraz z Sozo.
-Nie musimy się tak spieszyć~! Zdążymy, Ao dopiero co trening kończy.- Powiedział Kimie widząc, jak dziewczyny pędzą w ich stronę.
-A skąd to wiesz?- Spytała Akina.
-Satsu. Mały szantaż i Dai-chan już jest na treningu.- Zaśmiała się Kimie.- Idziemy~!- Zarządziła i ruszyły.
-Jak trening?- Spytała Sozo dziewczyn.
-Dobrze. Chociaż Mine tak się zamyśliła, że podała piłkę do trenerki zamiast do mnie.
-Ej~! To nie moja wina~!
-Twoja i Kise.- Akina uśmiechnęła się, zaś Mine pomruczała coś pod nosem.
-Chyba jutro wychodzi magazyn z jego zdjęciami, hmm?- Zastanowiła się Kimie.
-Tak~! A ja mam trening~!- Zajęczała Mine.
-Chętnie bym ci go kupiła ale tyle mam roboty w radzie, że szybko ze szkoły jutro i pojutrze nie wyjdę.- Kimie westchnęła głośno.
-Poproś Kise, na pewno dostaje jeden egzemplarz gratis.- Zaproponowała Sozo.
-To jeszcze ci od razu podpisze.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Tak w sumie.... Zapytam się go dzisiaj, bo się spotykamy.
-He? I ty mi nic o tym nie powiedziałaś?
-I tak spotykasz się dzisiaj z Aomine, więc.... Właśnie, to chyba trochę dziwne, że mówimy Aomine, skoro Kimie też jest Aomine
-Nie szkodzi. Wiem, że chodzi wam o Dai-chana. Mi i tak zazwyczaj mówią po imieniu.- Kimie wzruszyła ramionami. Wtem zerwała się do biegu.- Dai-chan~!- Krzyknęła, po czym rzuciła się mu na szyję. Dziewczyny dopiero teraz go dostrzegły.
-Jak się nie mylę to widzieliśmy się rano.- Powiedział z uśmieszkiem Aomine. Dopiero po chwili zobaczył Akinę, Sozo i Mine.- Yo. Jak pamiętam to tylko z Akiną się umawiałem.
-Nie cieszysz się na widok swojej kochanej siostrzyczki?- Kimie wydęła policzki.
-Widzę cię codziennie. Plus rano mówiłaś coś, że się na mnie obrażasz.
-Bo zjadłeś moje kanapki~!
-Głodny byłem.
-To mogłeś sobie zrobić. Zjadłeś wszystkie słodkie bułeczki.- Kimie fuknęła na niego.
-Dobra, jak będę wracał do domu to ci je kupię. Chociaż tak rano marudziłaś, że ojciec pewnie już to zrobił. To kupię ci te czekoladki.
-..... Te z orzechami?
-Tak, te z orzechami. W ogóle to jesteś strasznie droga, powinienem dostawać większe kieszonkowe, bo czuję jakbym połowę wydawał na ciebie.
-I tak mnie Kochasz.- Kimie uśmiechnęła się szeroko, tuląc się do niego.
-Mała, wredna maruda.- Aomine pomiział ją po głowie z uśmiechem.
-Dostanę cukrzycy.- Stwierdziła wtem Sozo, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Oj tam, oj tam~! Dobra, to my już sobie idziemy, a wy idźcie na tę swoją randkę czy coś. Widzimy się w domu  Nii-san~!- Kimie cmoknęła jeszcze brata w policzek, pociągnęła Sozo i Mine, a po chwili już ich nie było.
-Nie wiem dlaczego ale czuję się wykorzystany.- Mruknął Aomine, na co Akina się zaśmiała.- Nieważne. Tak w ogóle to witaj Kocico.- Aomine podszedł i cmoknął ją w policzek.
-Hej.- Akina z uśmiechem przytuliła się do niego.- Skoro oboje jesteśmy po treningu to proponuję coś zjeść. Ale nic konkretnego. Może taiyaki*?
-I jak cię tu nie uwielbiać?- Aomine pocałował ją, po czym złapał ją za rękę.- Idziemy.
-U mnie to normalne, że jestem głodna po treningu. Ale idziemy tylko coś przekąsić, bo w domu mam obiad.
-Oczywiście, że tylko przekąsić. Jakbym miał się najeść, to dużo bym musiał kupić przekąsek. A w domu czekają na mnie żeberka.- Aomine na samą myśl aż się ślinił.
Pospacerowali trochę, po czym kupili sobie po jednym taiyaki i usiedli na placu zabaw aby je zjeść.
-Wiesz, dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że Kimie to twoja siostra.- Przyznała Akina.
-Serio? Jak to?
-Wcześniej przedstawiła się po prostu jako Kimie, a ty nic mi o niej nie mówiłeś.
-Na serio nic nie wspomniałem o tej marudzie?- Zdziwił się Aomine.
-Kimie i Sozo też były tym faktem zaskoczone.- Zaśmiała się Akina.- Bardzo się ze sobą dogadujecie.
-To moja młodsza siostra, więc to chyba normalne. Dużo czasu jednak ze sobą spędzamy. Jak nie gramy na konsoli to kłócimy się o kanapki.- Na to stwierdzenie oboje się zaśmiali.
-Ej, nawet ja warczę na brata jak mi płatki zabiera.
-My często kłócimy się o jedzenie. Chociaż najczęściej to dlatego, że po prostu podkradam Kimie z talerza.
-Wasi rodzice nie próbują was jakoś uspokoić czy coś?
-Ojciec walczy z nami, a mama tylko się śmieje. Przynajmniej przy stole nigdy nie jest nudno.
-To nie spieszy ci się na obiad? Bo jeszcze Kimie ci wszystko zje.
-Spokojnie, kupię jeszcze taiyaki to zostawi dla mnie więcej żeberek. Tak w sumie to może raz gdzieś tak razem wyjdziemy?
-Czemu nie? Lubię Kimie i lubię ciebie.
-Ale mnie bardziej, co nie?
-O co ty mnie podejrzewasz?- Spytała Akina, a widząc jego uśmieszek pacła go w głowę.- Zboczeniec.
-Skąd możesz wiedzieć o czym pomyślałem?
-Widzę to po wyrazie twojej twarzy.
-Oj no dobra, no. Sorry~!- Aomine objął ją w pasie.- Buziak na zgodę?
-....- Akina udawała, że sie obraziła.
-Kiciu~!- Aomine zaczął miziać się do jej szyi, co ją rozbawiło. Odwróciła głowę w jego stronę i pocałowała go krótko.
-Pora się zbierać Koteczku.
-Co? Już?- Zdziwił się Aomine.
-Jestem wykończona po treningu, a nie spałam za wiele. A jutro też się spotkamy, co nie?
-A pójdziesz jeszcze ze mną do sklepu? To cię wtedy kawałek odprowadzę.
-W sumie to i tak chcę sobie kupić coś do picia, bo trochę słodko mi od tego taiyaki.
-To buzi i idziemy.- Akina coś chciała na ten temat powiedzieć lecz Aomine był szybszy i po prostu ją pocałował. Wstał, ciągnąc ją za sobą. Akina tylko z uśmiechem pokręciła głową i poszli po jeszcze jedno taiyaki i czekoladki. Aomine odprowadził ją prawie pod sam dom. Akina szybko go pocałowała, po czym pognała do domu. Widząc zawiedzioną minę Aomine wiedziała, że pewnie szybko by jej nie puścił.

Mine gdy tylko pożegnała się z dziewczynami pognała na dworzec, gdzie czekał już na nią Kise.
-Ohayo Mine-chan~!- Przywitał ją z promiennym uśmiechem.
-Ohayo Kise-chan~!- Mine odwzajemniła uśmiech.- Spóźniłam się?
-Nie, nie~! Stoję tu może z pięć minut.
-Sorki ale zagadałam się z dziewczynami.
-Naprawdę nie szkodzi. To idziemy? Wiesz, nie mam za wiele czasu.- Kise zrobił przepraszającą minę.
-Wiem, wiem. To idziemy~!- Złapali się za ręce i ruszyli do księgarni.
-Kise a jutro wychodzi magazyn z twoim zdjęciami, co nie?
-A, tak. Prawie bym zapomniał. A co?
-Bo jutro mam do późna trening i myślę, że nie zdarzę kupić. Kupiłbyś mi?- Mine zrobiła minę szczeniaczka.
-Pewnie dostanę jutro od menadżerki, więc dam ci w weekend. Okey?- Kise uśmiechnął się promiennie.
-Naprawdę?! Dziękuję~!- Mine przytuliła się do niego.
-Ależ nie ma za co. Chociaż wiesz, obok siebie masz żywy egzemplarz.- Zaśmiał się Kise.
-Wiem ale lubię patrzeć na twoje zdjęcia. Świetnie na nich wyglądasz.
-To może w weekend zrobimy sobie małą sesję?
-Chyba nie jestem dobrym fotografem ale chętnie.- Mine uśmiechnęła się słodko.
-Zwłaszcza, że ty masz moje zdjęcia, a ja twoich mam może z pięć.
-Ale nie ustawiaj sobie mnie jako tapety, bo jak jeszcze Kasamatsu to zobaczy to nawet nie chcę myśleć co może zrobić.
-Dobrze. Chociaż pewnie będzie mi ciężko wybrać, bo jesteś bardzo urocza Mine-chan.- Kise pogłaskał ją po policzku, na co Mine się zarumieniła.
I tak poszli do księgarni, a następnie poszli zjeść jeszcze chichi-dango**. Czas niestety szybko im zleciał i Kise musiał pędzić na pociąg. Umówili się dopiero na weekend aby spędzić ze sobą więcej czasu. Mine jeszcze przed wejściem do domu dostała SMSa od Kise i gdyby nie lekcje najchętniej popisała z nim ile się da.

Kimie nie chciała się odczepić od Sozo, do tego włączył się jej tryb "Zboczeńca", przez co ta nie mogła powstrzymać rumieńców.
-Kimie~! Przestań~!- Jęknęła Sozo.
-Ale ja dopiero się rozkręcam~!- Zaśmiała się Kimie.
-Akashi gdzie jesteś~?!- Spytała ze śmiechem Sozo.
-Nie musisz wzywać Sei-chana~! Dostanę żelki to sobie pójdę.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Sozo pokiwała tylko głową, po czym weszły do domu blondynki.
-Wróciłam~!
-Dzień dobry~!- Krzyknęła Kimie.
-Witaj w domu Sozo~! Witaj Kimie~!- Krzyknął ojciec Ryo.
-Mogłaś powiedzieć, że Kimie nas odwiedzi.- Powiedziała jej mama, wyłaniając się z kuchni.
-Ja tak na krótko. Przyszłam pożyczyć tylko dwie książki. Plus mamcia w domu robi żeberka więc....- Kimie aż zaburczało w brzuchu.- Oj.
-To może chociaż skusisz się na onigiri***?
-Z rybką?
-Mhm.
-Jedno onigiri nie zaszkodzi~!- Stwierdziła Kimie i pognała do kuchni.
-A dla mnie?- Jęknęła Sozo, idąc za przyjaciółką.
-A dla ciebie oprócz onigiri jest jeszcze zupa miso****.
-Z tofu?
-Oczywiście.
-To ja idę umyć łapki, więc już możesz mi nałożyć.- Sozo uśmiechnęła się, po czym pognała do łazienki. Gdy wróciła na stole już była miska zupy i dwa onigiri. Zauważyła, że Kimie siedzi obok i właśnie zabiera się już za drugą kulkę.
-Chyba mówiłaś, że zjesz tylko jedno.- Zaśmiała się Sozo, dosiadając się.
-Tuńczyk.- Powiedziała tylko Kimie i wgryzła się w kulkę.
-Jedzcie, jedzcie abyście miały dużo siły.- Powiedział ojciec Ryo, przysiadając się.
-Itadakimasu.- Powiedzieli i zaczęli jeść. Chociaż Kimie bardziej mruknęła, zbyt zajęta swoim onigiri.
-Właśnie. Może w piątek przyjść Kimie i jeszcze dwie koleżanki nocować?- Spytała Ryo, patrząc na rodziców maślanym wzrokiem.
-A te dwie koleżanki to dokładniej?- Spytała jej mama.
-Akina i Mine.
-Akina to dziewczyna Daikiego, a Mine chodzi z Kise.- Wyjaśniła Kimie, na chwilę odrywając się od jedzenia.
-Skoro to tylko trzy koleżanki to mogą.- Powiedziała jej mama.
-Dziękuję~!- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Chciała wrócić do jedzenia lecz coś jej nie pasowało.- Kimie, zjadłaś kawałek tofu~!- Spojrzała się na złodziejkę.
-Bo to za ładnie pachnie no~!
-To może nałożyć ci trochę?- Spytała Sayuri.
-Nie, nie~! Jeszcze trochę i będę pełna. Chyba przebiegnę się do domu aby mieć miejsce na żeberka.- Stwierdziła Kimie.- A jeszcze co do piątku to może ciocia i wujek przejdą się do moich rodziców? Dawno u nas nie byliście.
-W sumie to czemu nie. A rodzice nie mają żadnych planów?- Spytała się Sayuri.
-Chyba nie ale jeszcze się spytam. Jak nie mają to mama jeszcze zadzwoni.
-Dobrze. A co wam przygotować do jedzenia na piątek?
-Same coś upichcimy. Może yakisobe*****?- Zaproponowała Ryo.
-Najłatwiejsze i najszybsze. A wspólne gotowanie jest fajne.
-To jeszcze tylko napisz mi jakie chcecie dodatki.- Powiedział Sayuri.
-Dobrze Mamo.- Ryo uśmiechnęła się.
Po posiłku poszły do pokoju blondynki. Sozo chciała się przebrać, a Kimie pomogła je w wyborze i o dziwo nie upierała się na krótką spódniczkę. Razem wybrały niebieskie, nieco podarte jeansy, czarną koszulkę z napisem "Love" ze złotych cekinów, oraz skórzaną kurtkę, gdyż robiło się nieco chłodno. Po tym Ryo powiedziała mamie, że idzie odprowadzić Kimie i że jeszcze idzie spotkać się z koleżanką. Wyszły z domu, po czym ruszyły w stronę domu Kimie.
-Skąd wiesz, że w tą stronę?- Spytała ją Ryo.
-Bo idziesz ze mną. Plus ja już go widzę.- Powiedziała Kimie, wskazując przed siebie. Rzeczywiście, Uruha szedł w ich stronę. Gdy był już bliżej Kimie złapała Ryo za ramiona.- Ani kroku dalej~! Żelki albo ona zostanie poddana torturom łaskotek.- Powiedziała Kimie, na co Ryo roześmiała się.
-Spokojnie.- Uru podniósł ręcę.- Tu mam żelki.- Wskazał na reklamówkę.
-Wymiana na trzy.- Zdecydowała Kimie.- Raz, dwa....trzy~!- Kimie popchnęła Ryo w stronę Uru, a ten rzucił w jej stronę reklamówkę z żelkami.
-Och, zostałam uratowana~!- Powiedziała Ryo, przytulając się do Uru.
-Skoro tak to miłej randki Gołąbeczki. Widzimy się jutro~!- Powiedziała Kimie z uśmiechem i poszła sobie skocznym krokiem. Gdy była już daleko Kouyou i Sozo zaśmiali się.
-To było nieco dziwne.- Stwierdził Uru.
-Skoro już mnie uratowałeś to gdzie idziemy?
-Hmmm.... Może pójdziemy na zakupy? Nie mogę wyglądać gorzej od Rukiego.- Na to stwierdzenie Ryo zaśmiała się.
-Skoro tak to chodźmy. W sumie to też chętnie kupię sobie jakąś bluzkę.
-Ale zanim pójdziemy....- Zaczął Uru. Sozo przez chwilę nie wiedziała o co chodzi, dopóki nie poczuła jego ust na swoich. Uśmiechnęła się lekko, odwzajemniając pocałunek.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo pogłaskała go po policzku.- Idziemy? Bo jeszcze sklepy nam zamkną, a liczę później na kawkę.
-Oczywiście.- Uru cmoknął ją jeszcze w czółko, po czym ruszyli na miasto.- Działo się coś ciekawego?
-Hmmm...... Akina dowiedziała się, że Kimie i Daiki to rodzeństwo.
-A nie wiedziała?
-Nie. Nie są nawet do siebie aż tak podobni.
-No może jakby Kimie się przefarbowała i trochę opaliła.... Chociaż nie, niech lepiej ma te kolorowe włosy.
-Ja chcę się przefarbować ale nie wiem na jaki kolor. Jak myślisz, na jaki zmienić?
-Może coś szalonego?- Zaśmiał się Uru.
-..... Różowe?- Zaproponowała Sozo, na co chłopak się zaśmiał.
-Czemu nie? Na pewno będziesz uroczo wyglądać.
-Jeszcze się zastanowię. Może Kaolu mi coś doradzi?
-To szybko się z nim umów, bo słyszałem, że dużo osób się do niego zapisuje.
-Jutro zadzwonię. Dzisiaj już nie będę mu przeszkadzać.- Ryo uśmiechnęła się lekko.
I tak rozmawiając doszli do centrum handlowego. Świetnie się bawili szukając czegoś ciekawego. Uruha kupił sobie kurtkę, dwie bluzki, trzy pary spodni i buty, a Ryo bluzkę, buty i trochę dodatków. Po zakupach udali się do kawiarni, gdzie zamówili kawę oraz po kawałku sernika. Rozmawiali i śmiali się, trzymając się za ręce. Niestety robiło się późno, a oboje musieli rano wstać. Uru odprowadził Ryo prawie pod sam dom.
-Spotkamy się w piątek?- Spytał Kouyou.
-Piżama-party.- Przypomniała mu Sozo.
-A no tak. To sobota? Nie będę musiał przygotowywać okupu?
-Nie, nie będziesz musiał.- Zaśmiała się Ryo.- Jak wiem to w sobotę do Kimie przyjeżdża Akashi, więc pewnie o mnie zapomni. Więc sobota pasuje.
-To napiszę do ciebie jeszcze o której. Mam nadzieję, że Kai nie zdecyduje się na próbę.
-Musicie odpoczywać przecież. I tak w tygodniu prawie że cały dzień siedzicie w studiu.
-Racja. Oby tylko Ruki nie postanowił mi cię porwać na weekend.
-Zawsze mogę się jakoś wymigać. Ale teraz już muszę iść, bo jutro mam sprawdzian z matematyki.
-I teraz mi to mówisz?
-Spokojnie, wszystko umiem, więc powtórzę sobie jeszcze przez chwilę i będzie dobrze.
-Skoro tak. Ja w sumie też już muszę iść aby wyspać się jednak na jutro. Napisz jutro do mnie jak już będziesz w domu.
-Mhm.- Sozo przytaknęła głową.- To do usłyszenia?- Spytała. Uru uśmiechnął się lekko, pochylił się i ucałował jej różowe usta.
-Postaram się jutro do ciebie przedzwonić.
-Okey.- Mruknęła Ryo, po czym go pocałowała.
-Słodkich snów.
-Słodkich snów.- Pocałowali się, po czym Ryo przytuliła się jeszcze do niego, a następnie powolnym krokiem ruszyła do domu, machając jeszcze Kouyou na pożegnanie. Wróciła do domu w wyśmienitym humorze. I nawet matematyka nie popsuła jej tego humoru.

Kimie leżała u siebie w pokoju na łóżku i patrzyła się w sufit. Po obiedzie pograła nieco z Daikim w kosza, po tym popisała trochę z Akashim, zjadła kolację i teraz nie wiedziała co robić. Nie chciało jej się uczyć, w telewizji nie było nic ciekawego. Wtem zadzwonił jej telefon.
-Moshi, moshi?- Mruknęła.
-Halo Kimie~?! Śpisz?- Usłyszała głos Miyaviego.
-Nie, po prostu strasznie się nudzę.- Kimie westchnęła głośno.- Co u ciebie?
-Właśnie po to dzwonię.
-He? Coś się stało?
-Nie~! Chciałem tylko powiedzieć, że za tydzień wracam.- Na te słowa Kimie aż usiadła.
-Naprawdę?
-Mhm~! Będę miał trochę wolnego, a po tym kilka koncertów w Japonii. Możliwe, że zostanę na dłużej.
-Jej~! To super~!- Kimie od razu się ożywiła.- A kiedy dokładnie przylatujesz?
-W piątek koło siódmej rano powinienem już być. Cieszysz się?
-Pewnie~! Jak mam się nie cieszyć? To już zarezerwuję sobie weekend, bo koniecznie musimy się gdzieś razem wybrać.
-Oczywiście~! Bardzo się stęskniłem za swoją uroczą siostrzyczką~!- Kimie wiedziała, że Meev pewnie się tam szczerzy tak samo jak ona.- Oj, muszę już kończyć, bo mnie wołają. Słodkich snów Kwiatuszku~! I nic nikomu nie mów~!
-Dobrze, dobrze~! Miłej pracy Braciszku~! Całuski~!- Kimie rozłączyła się, po czym omal nie pisnęła ze szczęścia. Bardzo się za nim stęskniła i już nie mogła doczekać się jego powrotu. Z nową energię podeszła do szafy i zaczęła w niej przeglądać ubrania. Stwierdziła, że zdecydowanie nie ma nic fajnego i musi iść na zakupy. A po tym zauważyła, że zrobiła większy bałagan, więc wzięła się za sprzątanie.


*Taiyaki- japońska potrawa z ciasta, tradycyjnie w kształcie ryby. zazwyczaj wypełniona jest pastą z czerwonej fasoli azuki. Nadzieniem mogą być również: czekolada, krem i ser.
**Dango- tradycyjne japońskie kluski robione z mąki ryżowej. Chichi-dango jest lekkie, słodkawe i zazwyczaj podawane jako deser.
***Onigiri- jest zrobione z ryżu uformowanego w trójkątny lub owalny kształt, czasami zawinięte w nori. Potrawa ta jest nadziewana m.in. marynowaną morelą japońską, ikrą, krewetkami, rybą, itp.
****Miso-shiru (zupa miso)- tradycyjna japońska zupa, spożywana praktycznie codziennie jako dodatek do posiłków. Sporządzana jest na bazie dashi z dodatkiem pasty sojowej (miso) oraz wielu innych składników, zależnie od regionu i osobistych upodobań.
*****Yakisoba- podsmażany makaron z dodatkiem mięsa wieprzowego, warzyw oraz sosem Yakisoba. Podaje się go z dodatkami takich jak posiekany imbir, płatki ryby, majonez czy proszku z wodorostów.












niedziela, 31 grudnia 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 10

Ohayo~! ^w^ 
Witam Was bardzo milutko w ostatni dzień w tym roku :D 
Już myślałam, że w tym roku już nic nie napiszę ale wena jednak się udzieliła i udało mi się dokończyć rozdział z Ferajny :3 (Żelki są bardzo pomocne :p) 
Ogółem to nie będę przedłużać, bo dzisiaj przecież Sylwester ;) 

Życzę Wam Szczęśliwego Nowego 2018 Roku~! <3
Oby wasze postanowienia się spełniły i oby ten Nowy Rok był lepszy od starego ^w^ 

Życzę Wam jeszcze mile spędzonego Sylwestra, czy to pod kocykiem z herbatką, czy z przyjaciółką, czy z rodziną, czy na imprezie ^^ 

Już nie przedłużam ;)
Miłego czytania Kochani~! :*
Do zobaczenia w Nowym Roku ;)
#Kimie
#Tęczusie


Wtorek dla Sozo nastał zdecydowanie za wcześnie. Chociaż sama siebie mogła winić, bo siedziała do późna i przeglądała zdjęcia oraz przypominając sobie co nieco na zajęcia z chemii. Dochodziły do tego SMSy pisane z Uruhą.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.

Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.

Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.

Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.

Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a  ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.

Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.

Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.


Ja tu jeszcze tak na króciutko~! ^^ 
Takie krótkie informacje dotyczące Ferajny ^^

Klub Siatkówki:
-Kaori Hayashi- Kapitan
-Hoshi Morimoto- Libero
-Akina Hyuga- As
-Mine Izuki- Rozgrywająca
-Mei Taniguchi- Atak
-Tsukiko Anzai- Atak

Zapomniałam Was się wcześniej spytać, na jakich pozycjach chcecie grać, więc tak Was sama przydzieliłam :p Mam nadzieję, że Wam to pasuje ^^ 

Przypominam, że można pisać swoje pomysły do rozdziałów (komentarz albo mail) 
I jak to, że można się przyłączyć, do czego bardzo zachęcam ;) 

To teraz miłego komentowania ;) 
#Kimie





środa, 27 września 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 9

Ohayo~! ^^
Dwa tygodnie czekania na kolejny post, prawie 7 miesięcy czekania na kolejny rozdział Ferajny XD
Naprawdę bardzo Was przepraszam za tak długi okres oczekiwania ale ogarnięcie tego wszystkiego to czysty kosmos :p Zwłaszcza że dobre 4 miesiące ogarniałam wejście nowych postaci, ogółem swojego bloga i powstawanie nowego :p Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej i coraz częściej będą się pojawiać rozdziały z waszej ulubionej-chyba- Ferajny :D
Co do następnych postów to będzie to zapewne jakiś one-shot ale jeszcze nie wiem z kim :p
A kiedy się pojawi.... Mniej więcej do 2 tygodni, bo teraz ogarniam wszystkie opowiadania i spisuje sobie pomysły, także proszę o cierpliwość ^^

Jednak możecie składać zamówienia na one-shoty ale taka mała prośba- róbcie to w SPAMIE, bo później ciężko mi znaleźć, gdzie je pisaliście :p

Przypomnę Wam jeszcze o drugim blogu, na którym pojawił się już pierwszy rozdział nowego opowiadania ---> [KLIK]
Oraz o fanpage'u, na którym możecie się śmiało spytać o postępy w pisaniu ---> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i zapraszam do czytania i komentowania ^^
Miłego dnia~!
#Kimie


Edit: Rozdział pojawiłby się wczoraj ale blogger odmówił posłuszeństwa -.- Dzisiaj też nie było najlepiej ale się udało :D Rozdział nie sprawdzany, więc przepraszam za błędy :p


 

Mine wesołym krokiem zmierzała do szkoły. W sumie była nieco niewyspana, jednak poranny SMS od Kise jakoś tak ją rozbudził i poprawił humor. Będąc w połowie drogi zobaczyła Akinę.
-Aki-chan~!- Krzyknęła, podbiegając do niej. Akina obróciła się powoli.
-A, to ty Mine. Hej.- Powiedziała powoli, uśmiechając się leciutko.
-A ci co?- Spytała, gdy ruszyły w dalszą drogę, patrząc na przyjaciółkę.
-Nie wyspałam się. Czyli to co zwykle. Dlaczego lekcje zaczynają się tak wcześnie?- Jęknęła niezadowolona Akina, po czym ziewnęła.
-Trzeba było iść wcześniej spać.- Zaśmiała się Mine.
-Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. A ty co taka szczęśliwa od rana?- Akina spojrzała na nią podejrzanie.
-Tak po prostu. No Kise wysłał mi porannego SMSa.- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Już gruchacie od samego rana?! Wy~!- Akina uszczypnęła ją w policzek.
-Ał~!- Mine niezadowolona odsunęła się nieco od niej.- Jakie tam gruchacie~! No dobra, wymieniliśmy przy tym kilka SMSów ale to wszystko.
-Spotykacie się dzisiaj?
-Prawdopodobnie nie. Ma trening, a po nim chyba jakąś sesję i spotkamy się dopiero jutro.- Mine zrobiła smutną minkę.
-Oj, nie smuć się~! Przynajmniej później będziesz miała co oglądać.- Akina szturchnęła ją w ramię z uśmiechem.
-W sumie racja. A Aomine do ciebie nie napisał?
-Nie. Śpiochy nie piszą do siebie tak wcześnie.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo~!- Usłyszały wtem i jak na komendę się obróciły. Za nimi szła Sozo.
-Ohayo~!- Odpowiedziała Akina z Mine.
-Widzę, że nie tylko ja się nie wyspałam.- Ryo uśmiechnęła się lekko, widząc nadal zaspaną Akinę.
-Nie dla mnie wczesne pobudki.- Akina zakryła ziewnięcie.
-A gdzie jest Kimie-chan?- Zapytała Mine.
-Idzie.- Sozo wskazała palcem w lewo. Po chwili Kimie była już obok nich.
-Kimie-chan~!- Powiedziała głośno Mine z szerokim uśmiechem.   
-Hejka.- Przywitała się Akina.
-Ciszej proszę.- Jęknęła Kimie.- I siemka.- Kimie skinęła głową, po czym wzięła łyka kawy.- Kto do cholery wymyślił poniedziałek? I czy nauczyciele nie wiedzą, że mózg zapamiętuje informacje dopiero od dziesiątej rano? Ryo-chan, idę do ciebie pospać jeszcze z dwie godzinki.- Kimie oparła głowę o jej ramię.
-Boziu, widać Kimie bardziej śpiąca od Akiny.- Stwierdziła Mine.
-Przyznaj się, o której zasnęłaś?- Ryo spojrzała na nią z uśmiechem.
-Przed północą. I co? I nic mi to nie dało. Niech piorun trzaśnie głupi poniedziałek.- Niezadowolona Kimie wzięła głowę z ramienia Sozo. Wszystkie razem ruszyły do szkoły. 
-Oj Kimie~! Spokojnie, nauczyciele i tak rano są dość tolerancyjni.- Akina próbowała ja pocieszyć.
-Może i są ale my mamy dwie matematyki na początek. To jest złe~!- Kimie wzięła kolejnego łyka kawy.
-Nie marudź, nie marudź. Wypij najpierw swoją kawkę. Widzę, że nie zdążyłaś rano skoro wzięłaś sobie na wynos.- Ryo-chan spojrzała na kubek. Kimie objęła ją w pasie.
-Skarbie.- Zaczęła, patrząc jej prosto w oczy.- Ta już jest trzecia.- Powiedziała, uśmiechając się lekko.- I na pewno będę potrzebować jeszcze z dwóch.- Kimie wzięła rękę z jej pasa i westchnęła głośno.
-To może jedz rano jabłko? Słyszałam, że działa lepiej niż kawa.- Zaproponowała Akina. 
-Może i lepiej działa ale nie smakuje tak dobrze. Plus nie ma to jak poranna kawka.- Kimie westchnęła błogo.
-Czyli po prostu trzeba czekać do dziesiątej aż Kimie się uaktywni.- Stwierdziła Mine, na co wszystkie się zaśmiały.
-Właśnie~! Na dużej przerwie idziecie z nami.- Powiedziała Kimie.
-Dlaczego?- Spytała Mine. Chętnie zje z nimi drugie sniadanie ale dlaczego Kimie mówi to takim oficjalnym tonem i przed lekcjami?
-Bo pewne ptaszki mi wyćwierkały, że niejaka Akina została dziewczyną Aomine i niejaka Mine została dziewczyną Kise.- Kimie spojrzała na nie figlarnie.
-Skąd to możesz wiedzieć~?- Akina patrzała na nią nieco zszokowana.
-Przecież mówię, że ptaszki mi wyćwierkały~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Ryo-chan miała ochotę powiedzieć prawdę lecz obiecała trzymać buzię na kłódkę. 
-Dobrze, widzimy się na przerwie obiadowej tylko na razie o tym nie mówmy, bo na samo wspomnienie się rumienię~!- Mine zasłoniła twarz rękoma aby nie było widać jej rumieńców.
-Oki~! Wstrzymamy się do dużej przerwy.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko.
-I tak teraz by to do mnie nie dotarło.- Stwierdziła Kimie, na co dziewczyny się zaśmiały.
-No tak, dla Kimie to za wcześnie.- Powiedziała Akina już w lepszym humorze. Jakoś myśl o Aomine ją rozbudziła i rozweseliła. Weszły właśnie na teren szkoły, witając się krótko ze znajomymi. 
-Witam piękne panie.- Usłyszały wtem za sobą. Akina, Mine i Sozo obróciły się za siebie- Kimie była zajęta siorbaniem kawy. Zauważył wysokiego chłopaka o jasnobrązowych włosach i piwnych oczach. Widać było, że jest z ich szkoły, gdyż miał na sobie mundurek. Z uśmiechem podszedł do nich.- Przepraszam, że wam przeszkadzam ale muszę porwać tą piękność o kolorowych włosach.- Powiedziawszy to wziął Kimie za rękę i pociągną w stronę szkoły. Dopiero wtedy ta się ocknęła.
-Puść mnie~! Ja nie chce~! Pomocy~!- Jęknęła niezadowolona, idąc jednak z chłopakiem.
-Kto to był?- Zapytała Akina, gdy Kimie i nieznajomy zniknęli jej z pola widzenia.
-Hikaru Kawaguchi, przewodniczący szkoły. Nie poznałaś?- Ryo-chan spojrzała na nie z uśmiechem.
-W sumie to chyba pierwszy raz go widzę. Albo nie uważałam na początku roku.- Akina wzruszyła ramionami.
-A co on chciał od Kimie?- Zapytała Mine, ruszając w stronę budynku szkoły.
-Pewnie chodziło o jakieś szkolne sprawy. Kimie w końcu jest wiceprzewodniczącą.
-Oj, bardzo musiałam nie uważać na początku roku.- Akina westchnęła.
-Kimie jest już wice od drugiej klasy. Miała być już w pierwszej ale tamten chłopak co był zdecydował, że poradzi sobie i z nauką i byciem w samorządzie.- Wyjaśniła Sozo.
-Biedna Kimie. Chociaż biedny przewodniczący, bo i tak Kimie nic nie zapamięta z tego co jej powie.- Mine zaśmiała się, po czym podeszła do swojej szafki aby zmienić buty.
-Już zna jej humorki, więc sobie poradzi. Ale teraz lepiej chodźmy do klas, bo niedługo dzwonek.- Ryo spojrzała na zegarek.
-Ja chcę do domu~!- Jęknęła niezadowolona Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Razem ruszyły do swoich klas. 



Duża przerwa szybko nadeszła. Na szczęście Akiny, która po prostu miała dość pana od fizyki. Razem z Mine wyszła z klasy.
-Mine mam nadzieję, że robiłaś notatki, bo mi się chyba przysnęło.- Stwierdziła Akina, rozciągając się.
-Przykro mi, trzeba będzie kogoś poprosić o notatki. Albo mieć nadzieję, że pan Fuchida nie zrobi z tego sprawdzianu.- Mine uśmiechnęła się szeroko. 
-Widzę, że jakoś przetrwałyście pierwsze lekcje.- Powiedziała Sozo, podchodząc do nich.
-Ciężkie jest życie ucznia~.- Akina zrobiła zbolałą minę, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Nie wspominajmy lepiej o egzaminach.- Mine uśmiechnęła się lekko.
-Do egzaminów mamy jeszcze czas, zdążymy się nauczyć. Plus na zadaniach zamkniętych zawsze można postrzelać.- Akina przytaknęła głową na swoje słowa.
-Dobra, koniec tych pogaduszek o egzaminach. Chodźmy~!- Sozo ruszyła w stronę schodów.  
-A gdzie Kimie?- Spytała Mine.
-Już pewnie na nas czeka.- Ryo uśmiechnęła się lekko. Weszły na trzecie piętro i skręciły w prawo.
-Przepraszamy, że przeszkadzamy~!- Powiedziała Sozo otwierając drzwi.- Znaczy przybyłyśmy na audiencję.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko. Za biurkiem siedziała Kimie, z głową na jej blacie.
-Wchodźcie, wchodźcie.- Mruknęła, przywołując je ręką. Sozo zamknęła drzwi, po czym z Akiną i Mine przysunęły sobie po krześle do biurka wiceprzewodniczącej.
-Kimie-chan jeszcze się nie budziłaś?- Mine uśmiechnęła się do niej.
-Obudziłam.- Kimie usiadła prosto.- Ale to kompletnie nie jest mój dzień.- Westchnęła ciężko. Wtem z bocznych drzwi wyszedł przewodniczący.
-Witam, witam~! I sobie idę. Smacznego życzę~!- Powiedział wesolutko, po czym puścił im oczko i wyszedł.
-Wzajemnie~!- Krzyknęła Mine.
-Udław się~!- Krzyknęła Kimie.          
-Oj, widać przewodniczący zalazł za skórę wiceprzewodniczącej.- Sozo napiła się soczku.
-Bo mnie denerwuje. Jak można być tak radosnym i pełnym energii w poniedziałek?? Ja naprawdę go nie rozumiem.- Kimie westchnęła, po czym otworzyła swoje pudełko z jedzeniem.- Ale nie mówmy teraz o Hikaru. Dalej, opowiadajcie o swoich randkach.- Kimie uśmiechnęła się do nich zachęcająco.
-To najpierw ja~!- Mine aż skakała ze szczęścia.
I tak najpierw Mine opowiedziała o swojej randce z Kise- i lepiej nie mówić ile razy powiedziała "Ki-chan". A następnie Akina opowiedziała o swojej randce z Aomine- przy czym na końcu miała całe rumiane policzki.
-No to miałyście bardzo ciekawy weekend~!- Skomentowała Ryo.
-Jakby ktoś się dowiedział, że z nimi chodzicie.....- Zaczęła Kimie.
-To niebawem przyszłybyście na nasz pogrzeb.- Dokończyła Akina na co wszystkie się zaśmiały.
-Spokojnie~! My nie wypaplamy. Cieszymy się waszym szczęściem.- Kimie uśmiechnęła się do nich.
-Życzymy Wam dużo miłości i szczęścia.- Powiedziała Ryo.
-Dziękujemy~!- Odpowiedziały razem Akina i Mine.
-Tak. Oraz gromadki dzieci i domu z ogródkiem.- Dopowiedziała Kimie, na co Ryo parskła śmiechem.
-Kimie-chan widzę, że już się obudziłaś.- Skomentowała Akina w akompaniamencie chichotu Mine.
-Oczywiście~! Po dawce witamin czuję się jak nowo narodzona~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, na co Ryo pokiwała w niedowierzaniu głową.
-Tak się zagadałyśmy, że prawie cała przerwa minęła, a my musimy iść jeszcze spytać się naszej pani kapitan czy dzisiaj mamy trening.- Stwierdziła Mine.
-Gracie w siatkówkę, co nie?- Zapytała Kimie.
-Tak. Skąd to wiesz?- Spytała Mine.
-Jestem wiceprzewodniczącą przecież. Przekażcie więc Kaori, że do piątku ma przynieść listę.- Poprosiła Kimie.
-Jaką listę?- Dopytała Akina.
-Zawodniczek. Musimy pilnować aby klub się rozwijał i wiedzieć, czy coraz więcej osób się zapisuje czy mniej.- Wytłumaczyła Kimie.
-To teraz Kimie będziesz miała dużo pracy skoro każdy klub musi dać taką listę.- Zastanowiła się nad tym faktem Mine.
-Z tym to nie aż tak dużo. Więcej pracy mam z trzecioklasistami. To ja i Hikaru musimy dopilnować aby każdy napisał do jakiej szkoły będzie iść i pomóc ewentualnie w odpowiednim wyborze.
-Czyli prościej mówiąc niebawem Kimie zawita i do waszej klasy.- Skomentowała Ryo z uśmiechem.
-A dlaczego nie Hikaru?- Zapytała Akina.
-Mu zostawię większość papierkowej roboty. Plus to mój ostatni rok, więc trzeba pomęczyć zwłaszcza młodsze klasy.- Powiedziała z zadowoleniem Kimie.
-Skoro tak~! To my już lecimy, bo jeszcze musimy znaleźć Kaori. Do zobaczenia~!- Powiedziała Akina i razem z Mine wyszły w pokoju rady uczniowskiej.



-Ale ty wredna~!- Powiedziała Ryo, gdy tylko dziewczyny wyszły.
-Już ci mówiłam, że z powiedzeniem im o wszystkim jeszcze poczekamy. Właśnie, idziesz dzisiaj do Uru?
-Mhm~! Ale najpierw zajrzę do klubu fotograficznego. Na szczęście z chemii mam jutro.
-A mam iść z tobą? Bo chciałam iść dzisiaj do Iza-nii.
-Chociaż na godzinkę. I tak jak pójdziesz do Izayi to zazwyczaj wracasz taksówką.
-Nie ma to jak hojny braciszek~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- To ustalone. Najpierw idę podenerwować Rukiego, a po tym podziękować braciszkowi za cenne informacje~!- Kimie puściła Ryo oczko.
-Pamiętaj, że masz go ode mnie walnąć.- Fuknęła na nią Ryo ale i tak jej już w sumie przeszło.
-A ty pamiętaj, że masz się nad szkołą zastanowić. Szantaż rzecz święta~!- Kimie zaśmiała się z załamanej miny przyjaciółki.
-Jak dobrze, że mam na to miesiąc~!- Westchnęła Ryo.
-Tylko miesiąc~! A teraz już chodź, bo jeszcze spóźnimy się na lekcję.- Powiedziała Kimie i ruszyła do wyjścia.
-Tak ci się spieszy na japoński?- Zapytała z uśmiechem Ryo, idąc za tęczowowłosą.
-Nie ale wtedy mogę w moim notatniku porobić serduszka wokół Sei-chana.- Kimie uśmiechnęła się, a Ryo niedowierzająco pokręciła głową. Aż się już nieco bała pójść z nią do chłopaków, jednak myśl, że spotka się z Uru jakoś wywiewała ten lęk.



Mine wraz z Akiną właśnie kończyły lekcje, gdyż ich trening został przełożony na kolejny dzień. Jak im powiedziała Kaori to chce sprawdzić umiejętności nowych zawodników i zdecydować kto dostanie się do drużyny. A na wiadomość od Kimie mruknęła coś pod nosem i tylko podziękowała za informacje. Aż Mine ciekawiło czy Kaori przypadkiem nie lubi Kimie i z jakiego to powodu. Postanowiła jednak zostawić te przemyślenia na później.
-To idziesz się spotkać z Aomine?- Zapytała Mine, widząc lekki uśmiech Akiny.
-Tak, napisał już do mnie wcześniej. A ty?
-W sumie to nie wiem co...- Przerwała Mine, słysząc dźwięk SMSa. Od razu sprawdziła kto to- Kise.

Od: Ki-chan
Do: Mine
Temat: Czas wolny.
Treść: Hejka Mine-chan~! (^-^)/ Przełożyli mi sesję na jutro, więc co ty na to aby spotkać się dzisiaj~? :D

Mine od razu odpisała.

Od: Mine-chan
Do: Kise
Temat: Re: Czas wolny
Treść: Ohayo Ki-chan~! (^w^) Bardzo chętnie~! :D To w parku za jakieś 15 minut~??

Gdy Kise odpisał, że widzą się za piętnaście minut Mine miała ochotę poskakać z radości.
-Czyli ty też masz randkę, co?- Spytała Akina z uśmiechem. Od razu wiedziała, że to Kise napisał.
-Mhm~! To ja już lecę. Do jutra~!- Powiedziała Mine i pognała do parku. Gdy do niego weszła zdała sobie sprawę, że nie ustalili konkretnego miejsca spotkania. Już miała napisać do blondyna, gdy ten nagle przytulił ją od tyłu, na co ta pisnęła zaskoczona.
-To tylko ja Mine-chin~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Ki-chan~! Nie strasz mnie tak~!- Fuknęła na niego ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.- W sumie to dobrze, że przełożyli ci tą sesję na jutro.
-He? Dlaczego?- Spytał Kise, gdy odsunął się od Mine.
-Bo jutro mam trening i pewnie ciężko by było nam się zgrać.
-Trening? Jaki trening?
-Siatkówki. Gram w szkolnym klubie.
-Wow~! To super~! Ale racja, zgrać się po treningu jest ciężko zwłaszcza, że kończymy o różnych godzinach.
-Plus ty jeszcze musisz dojeżdżać do Tokio, więc tym bardziej.
-Ale damy radę~! Chociaż zapewne tuż przed Inter High będzie ciężko.- Mruknął Kise.
-Wtedy to ja też będę więcej trenować. Ale tak, damy radę~! Zwłaszcza, że po tym są wakacje~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze dodaj egzaminy.- Mruknął Kise.
-Ki-chan nie dołuję mnie bardziej~!- Jęknęła Mine, a co blondyn się zaśmiał.
-Dobrze~! To chodź, przejdziemy się po parku i zahaczymy o jakąś lodziarnię.- Kise złapał ją za rękę i ruszył ścieżką.
-I tak już lepiej~!- Zgodziła się Mine. I tak chodzili po parku, rozmawiali na luźne tematy i oczywiście poszli również na lody. Po dwóch godzinach Mine niestety musiała iść już do domu.
-Ja nie chcę~!- Jęknęła niezadowolona i tupnęła nogą.
-Mine ja też już w sumie muszę iść. Też mam jutro szkołę, trening i sesję.- Przypomniał jej Kise.
-No dobrze~! Ale popiszemy ze sobą chociaż jutro?
-Oczywiście ale dopiero wieczorem.
-To ja już idę.- Mine zrobiła smutna minkę, nie chcą puścić dłoni blondyna.
-A uśmiechniesz się dla mnie tak ładnie?- Zapytał Kise, na co Mine od razu szeroko się uśmiechnęła.- To do zobaczenia.- Powiedział i pochylił się, całując Mine.
-Mhm~! Pa, pa~!- Odpowiedziała, gdy tylko oderwała się od jego ust. Pomachali sobie jeszcze i każdy ruszył w swoją stronę. Mine już nie mogła się doczekać kolejnego spotkania ze swoim chłopakiem.



Ryo i Kimie od razu po szkole poszły do studia aby spotkać się z chłopakami. Po drodze Ryo poprosiła ślicznie Kimie aby ta nie robiła żadnych podtekstów co do jej związku z Uruhą aby Ruki się nie dowiedział. Kimie obiecała być w miarę grzeczna i za bardzo się z tym nie afiszować. Gdy weszły do pokoju chłopaków okazało się, że jest w nim tylko Uruha.
-Ohayo Uru~!- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.- Idę ustać na czatach. Ale już powiem, że niewiele macie czasu.- Powiedział Kimie i popchnęła Ryo w stronę chłopaka, a sama wyszła. Ryo przez chwilę była zbyt zaskoczona aby cokolwiek powiedzieć.
-Cześć Uru.- Powiedziała w końcu z uśmiechem.
-Hejka. Jak widzę Kimie już o wszystkim wie.- Powiedział z lekkim uśmiechem Uruha.
-Tak, bo jej braciszek jakimś dziwnym trafem nas widział i jej wszystko wypaplał. Ale nie jesteś z tego powodu zły?
-Oczywiście, że nie~! Mamy przynajmniej niezłą ochronę przed Rukim.- Skomentował, na co razem się zaśmiali. Po tym Uru podszedł do Ryo i obejmując ją w pasie, cmoknął ją w usta.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo uśmiechnęła się i również go pocałowała.- W sumie myślałam, że nic nie wyjdzie z tego spotkania.
-Ale przyszłaś w odpowiednim momencie.- Kouyou z uśmiechem odgarnął jej pasmo włosów za ucho. Już mieli się pocałować, gdy.....
-Ohayo Rei-chan~!- Usłyszeli Kimie. Od razu się od siebie odsunęli. Uruha wziął gitarę, a Ryo rozsiadła się na kanapie, próbując uspokoić rozszalałe serce.
-Kimie jak ty możesz być tak optymistyczna dzisiaj?- Zapytał Reita ze śmiechem, wchodząc z kolorowowłosą do pokoju.
-Idę spotkać się z braciszkiem, więc czemu nie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, patrząc kątem oka na Ryo i Uruhę. 
-Ciekawy argument. Hejka Ryo.- Przywitał się Reita i usiadł obok Sozo.
-Hejka Rei. Coś się popsuło, że przerwę macie?- Zapytała, chcąc oderwać myśl od ust swojego chłopaka.
-Nie, Ruki po prostu wziął dzisiaj ze sobą Korona i musiał iść z nim na krótki spacerek, więc wszyscy z tego skorzystali.
-Koron jest~?! Gdzie ten Ruki z nim łazi?- Zapiszczała Kimie.
-Na spacerku byłem.- Powiedział Ruki, wchodząc do pokoju z Koronem na rękach.
-Koron~!- Kimie od razu zabrała mu psiaka.- A kto tak ślicznie dziś ubrany~?! Ale z ciebie słodziak dzisiaj~!- Zaczęła go miziać, nie zważając na innych.
-Mój pies.- Mruknął Ruki, kręcąc niedowierzająco głową.- Hejka Ryo. Mogłaś napisać, że przyjdziesz z Kimie. Zostawiłbym Korona w domu aby nie był torturowany przez Kimie.- Powiedział, na co kolorowowłosa go kopnęła.
-Ale ja też lubię Korona~!- Ryo uśmiechnęła się szeroko.
-Ruki kupiłeś psa aby dziewczyny podrywać?- Spytał się Rei, na co Ruki na niego fuknął, czym wszystkich rozśmieszył.
-To chyba Koron się popsuł, skoro cieszy się na widok Kimie.- Skomentował Aoi, wchodząc do pokoju.
-Nie dlatego go kupiłem.- Mruknął Ruki, zabierając Korona od Kimie i siadając obok Ryo.- Jak oni śmią śmiać się z ciebie, co?- Zapytał Ruki Korona, na co ten zaczął go lizać po policzku.
-Tak Koron, zliż mu ten podkład.- Powiedziała Kimie, na co wszyscy się zaśmiali.
-Ha. Ha. Ha.- Sarknął Ruki. Koron w tym czasie przeniósł się na kolana Ryo, która zaczęła drapać go za uchem.
-Dla Korona nie ważne kto, ważne aby go miziać.- Stwierdził Reita, drapiąc korona po grzbiecie.
-Może Ruki też chce być pomiziany?- Spytał Uru ze śmiechem. Ryo spojrzała na kuzyna, po czym zaczęła go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Rukiego, który siedział załamany. Wtem do pokoju wszedł Kai.
-Nie myślcie, że będziemy tak siedzieć.- Spojrzał na wszystkich  uważnie.
-Ale dziewczyny nas odwiedziły~!- Zaczął Aoi.
-Ja już w sumie muszę iść, pewnie brat na mnie czeka.- Powiedziała szybko Kimie, biorąc torbę i miziając Korona.- Pa, pa~!- Pomachała wszystkim i się ewakuowała.
-Ale ja chyba nie muszę wychodzić, co nie?- Ryo spojrzała na Kaia maślanym wzrokiem.
-Tylko trochę.- Zdecydował Kai.- Bo my będziemy siedzieć do późna.- Powiedział, na co reszta zespołu jęknęła na znak sprzeciwu.
-Oki~! W sumie to nie zamierzałam długo siedzieć, bo jutro przecież mam szkołę.
-Więc jeszcze chwilę sobie posiedzimy i próba.- Zarządził Kai.
-Kimie musiała zwiać?!- Spytał Aoi, siadając na krzesełku i sprawdzając gitarę.
-Spieszyło się jej do brata.- Powiedziała Ryo, wracając do miziania Korona, który ułożył się wygodnie na jej kolanach.
-Plus nawet, gdyby Kimie została to i tak nie uciekniecie od próby.- Kai uśmiechnął się z ich niezadowolonych min.
-Ryo-chan, a nie masz jakiegoś trudnego zadania domowego~?- Zapytał Uruha, za co oberwał pałeczkami.
-Nie, musimy popracować nad nowymi kawałkami.- Zadecydował Ruki. Kai podszedł do niego i zaczął go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Powiedział, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nienawidzę was. Psujecie mi moją fryzurę~!- Fuknął na nich Ruki wstając i podchodząc do lustra.
-Kai nie psuj mu fryzury~! Bo Koron będzie się wtedy wstydził z nim iść~!- Powiedziała Sozo, na co Ruki spojrzał na nią załamany, reszta powstrzymywała śmiech, a Koron merdał zadowolony ogonem. I tak siedzieli z jakieś 20 minut i rozmawiali, po czym Sozo musiała iść już jednak do domu.
-To ja już się zbieram.- Ryo westchnęła ciężko, gdyż naprawdę chciała zostać tu dłużej.
-Mhm~! A ty Uruha gdzie?- Spytał Ruki widząc, że rudzielec gdzieś się wybiera.
-Szybko skoczę do sklepu, bo nie mam nic do picia plus ktoś zabrał mi moją paczkę papierosów.- Tu spojrzał się na Reitę, który zaczął podziwiać sufit.
-To pa~!- Ryo pomachała im z uśmiechem i wyszła razem z Uru. Dopiero w widzie Uru się odezwał.
-Jak mnie Ruki spytał, gdzie idę to omal zawału nie dostałem.- Powiedział i westchnął głośno, na co Ryo się zaśmiała.
-Ja omal nie dostałam jak się Kimie odezwała. Chyba lepiej jak będziemy się spotykać z dala od studia.
-Racja. Z dala od twojego kuzyna~! Bo w sumie Reita jak by się o nas dowiedział to pewnie dotrzymałby sekretu ale nie wiem jak Aoi i Kai.
-Na razie niech to zostanie między mną, tobą, Kimie i jej bratem. Chociaż pewnie jeszcze Akashi się dowie.
-Myślisz, że Koron coś wyniuchał?- Spytał poważnie Uruha na co Ryo zaśmiała się głośno.
-Nie wiem, nie wiem~!
-A co do studia....- Zaczął Uruha, po czym pochylił się i pocałował Sozo.-.... To w widzie nie ma kamer, a na zewnątrz jest mnóstwo osób.
-R-Racja.- Mruknęła Ryo. Wyszli z winy, a następnie ze studia. Sozo uśmiechnęła się słodko do Uru, po czym pomachała mu i ruszyła w stronę swojego domu.Uruha odmachał jej i pobiegł do sklepu. Sozo aż żałowała, że to dopiero początek tygodnia i zapewne dopiero w weekend uda im się pójść na jakąś randkę. Bo przecież nie może codziennie przychodzić do studia. Uśmiechnęła się jednak wiedząc, że Uru napisze do niej po próbie.



Akina widząc Aomine idącego w jej stronę mimowolnie się uśmiechnęła.
-A ty nie powinieneś być na treningu?- Spytała, gdy była już bliżej niego.
-E tam. Treningi są dla słabych.- Mruknął Aomine, podchodząc do niej i skradł je buziaka.- Cześć moja Kocico.- Uśmiechnął się na widok jej lekkich rumieńców.
-Powinieneś chodzić.- Mruknęła, zanim ją pocałował.- Hejka. To gdzie idziemy?
-Może później się na którymś zjawię. A teraz.... Nie wiem. A gdzie masz ochotę iść?
-Hmmm.... Może pójdziemy do kina? Możemy nawet po prostu się przejść.- Akina wzruszyła ramionami.
-To może przejdziemy się do Maji? W sumie to głodny jestem.
-Ok. Sama w sumie nie jestem tak bardzo głodna ale chętnie zjem frytki.
-Jakbyś powiedziała sałatkę to bym się załamał.
-Sałatki są dobre~!- Fuknęła na niego Akina.
-Może i są ale ja nie rozumiem jak można jeść ich więcej niż mięsa.
-Oj Aomine~!- Westchnęła Akina.
-To ja.- Aomine uśmiechnął się szeroko, po czym złapał ją za rękę i ruszyli w stronę najbliższego Maji Burgera.
-W końcu chodzimy za rączkę~!- Akina uśmiechnęła się do niego.
-Muszę pokazać wszystkim,, że jesteś moją dziewczyną. Bo faceci się na ciebie gapią. Wiesz, nie znajdziesz nigdzie drugiego takiego super faceta jak ja ale w razie co~!- Aomine puścił jej oczko, na co Akina pokiwała niedowierzająco głową.
-Przecież taka super dziewczyna jak ja musi mieć super chłopaka~!
-Dokładnie~!- Przytaknął Daiki.
-Wiesz to już może teraz mi się oświadczysz to nikt nas nie zaczepi.- Zaproponowała Akina, a widząc zdziwioną minę Aomine zaczęła się głośno śmiać.
-Dobra. To w którą stronę do kościoła?- Spytał wtem granatowowłosy. Hyuga od razu przestała się śmiać i spojrzała na niego zszokowana.
-Co?
-Chodź, pójdziemy się chajtnąć. Gdzie ja znajdę drugie tak idealne piersi?- Aomine z uśmieszkiem spojrzał na jej klatkę piersiową.
-Ahomine~!- Fuknęła na niego Akina i walnęła go w głowę.- Tobie tylko jedno w głowie.- Prychnęła na niego, a Aomine prawie zginał się ze śmiechu.
-Tylko moja Kocica mi w głowie.- Powiedział, gdy przestał się śmiać i objął ją w pasie.
-Głupek.
-A dostanę buziaka?
-A zasłużyłeś?
-A muszę na niego zasługiwać?- Akina uśmiechnęła się po czym ustała na palcach aby go pocałować.
-Zadowolony?
-Nie do końca. Może jeszcze jeden buziak?- Spytał Aomine i nie czekając na odpowiedź pocałował ją. Gdy chciał się odsunąć to Akina pociągnęła go za przód koszulki, przyciągnęła do siebie i szybko pocałowała. Aomine cmoknął ją jeszcze w policzek zanim się wyprostował.- I to to ja rozumiem~!- Powiedział zadowolony.
-Jesteś niemożliwy.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Za to mnie uwielbiasz.
-A kto powiedział, że cię uwielbiam?!
-Ty.
-Ja nic takiego nie mówiłam.
-Widziałem to w twych oczach.
-B-Baka.- Akina odwróciła głowę w drugą stronę aby ten nie widział jej rumieńców.
-Słodziak.- Aomine cmoknął ją w policzek, na co Akina pomruczała coś tylko pod nosem. Po chwili byli już w Maji. Aomine zamówił sobie kilka hamburgerów i colę, a Akina frytki i shake'a. Siedzieli dobrą godzinę i rozmawiali, dopóki mama Akiny nie napisała do niej, gdzie jest.
-Będę musiała się już zbierać.- Powiedziała Akina, odpisując mamie, że niedługo będzie.
-Już? Nie możesz zostać dłużej?
-Nie, nie mogę. Mam jeszcze pracę domową do zrobienia, a do tego jutro mam trening.
-O. Mogę przyjść?- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo będziesz gapił się na mój tyłek.- Mruknęła Akina i wstała, a Aomine za nią.
-Bo masz bardzo kształtny tyłeczek.- Mruknął jej Aomine do ucha, gdy wyszli.
-Ahomine~!- Warknęła na niego Akina.
-Tak moja Kocico?- Aomine uśmiechnął się czarująco, na co Akina westchnęła.
-Naprawdę jesteś niemożliwy.
-I za to tak mnie uwielbiasz.
-A ty mnie uwielbiasz?
-Oczywiście. Zwłaszcza za rumieńce, chociaż jak się złościsz to też słodko wyglądasz.
-A przywalić ci?
-A połaskotać cię?- Spytał Aomine, przytulając się do niej od tyłu.
-Podziękuje. Ale nie wieszaj się na mnie~! Ciężki jesteś.- Mruknęła, próbując się odsunąć.
-Już przytulić cię nie mogę~??
-Możesz ale rób to poprawnie.- Aomine obrócił Akinę przodem do siebie i mocno się do niej przytulił, po czym zaczął jej mruczeć do ucha na co Akina zaczęła się śmiać.
-To łaskocze~!- Zaśmiała się, miziając go po głowie. Aomine odsunął się, jednak dalej miał ręce na jej tali.
-Muszę naładować sobie baterie, bo jutro pewnie się nie spotkamy.
-Racja. Jutro zapewne po treningu nie będę miała sił na spacerki. A ty pójdziesz na trening?
-.....
-Aomine....
-Nie chce mi się.
-To niech ci się zachce.
-Ale po co mam trenować, skoro jestem najlepszy?
-Żeby być jeszcze lepszy?
-Wtedy to będę tworzył jednoosobową drużynę.
-Heh~! No dobra. Innym razem pognam cię na trening.
-Może.- Aomine uśmiechnął się krzywo.- A teraz buzi, bo inaczej cię nie puszczę.- Powiedział i przyciągnął Akinę bliżej siebie.
-Bez buziaka to bym nawet nie poszła.- Powiedziała z uśmiechem, stanęła na palcach i cmoknęła go w usta.
-Zadzwonię jutro i spytam się, czy żyjesz.
-Oki.
-To pa.- Aomine jeszcze raz ją pocałował, po czym ją puścił i ruszył w swoją stronę. Akina jeszcze mu pomachała i ruszyła do domu. Zastanawiała się czy może jednak nie pójść jutro na trening ale zrezygnowała z tego pomysłu. Bardzo lubiła grać w siatkówkę plus chciała wygrać w zawodach, bo to przecież jej ostatni rok. Z tą myślą wróciła do domu.



Kimie skocznym krokiem dotarła do apartamentu swojego brata. Wsiadła do windy i nacisnęła guzik, po czym wjechała na ostatnie piętro i bez pukania weszła do jego mieszkania.
-Ohayo Iza-nii~!- Krzyknęła od razu.
-Ohayo Kimie-chan~!- Usłyszała w odpowiedzi. Weszła do salonu i ujrzała swojego brata siedzącego za biurkiem, który uśmiechał się do niej szeroko. Podeszła do niego i usiadła mu na kolanach, przytulając się do niego.
-Stęskniłeś się za swoją siostrzyczką?- Spytała Kimie z uśmiechem.
-Hahaha~! Oczywiście~! Chociaż ja często cię widzę.- Odpowiedział Izaya i przytrzymał ją aby nie spadła.
-Zatrudniłeś kogoś aby mnie śledził?- Spojrzała na niego z zaciętą miną.
-Nie, po prostu kamery są wszędzie~! Chociaż nie wiem co dzieje się w domu, bo tam jednak nie ma kamer.
-W domciu w porządku. Plus i tak masz mnie, bo ja ci wszystko mówię.- Mruknęła Kimie i wstała. Torbę zostawiła na biurku i ruszyła do kuchni.- Masz coś jadalnego do jedzenia~?
-Bo jestem tak dobrym braciszkiem i nauczyłem cię zdobywać informacje.- Powiedział z dumą Izaya.- Eeee...... Kupiłe sushi i ootoro ale ootoro już zjadłem.- Poinformował ją.
-A kawa?
-Kawy bym nie zatruł~! Coś przecież muszę pić.
-Zrobić ci?
-Poproszę.- Powiedział Izaya i wrócił do szukania informacji w internecie.- To co się zdarzyło w domu?- Spytał po pięciu minutach widząc, że Kimie wraca z kawą dla niego i sushi dla siebie.
-Sei-chan był na obiedzie.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Położyła kubek z kawą obok klawiatury, a sushi obok, po czym przysunęła sobie krzesło.- Właśnie. Dziękuje ślicznie za informacje na temat Ryo-chan i Uru. Sozo kazała mi cię walnąć za to.- Kimie usiadła z uśmiechem i zaczęła jeść sushi.
-W weekendy masz go na wyłączność? A co do drugiego to nie ma za co~! Możesz przekazać Ryo-chan, że pewnie jeszcze nie jeden raz gdzieś ją przyłapię.- Izaya uśmiechnął się, po czym napił kawy.
-Mogę teraz mieć go tylko w weekendy. Przekażę ale pewnie nie będzie zadowolona z tego. Iza-nii a ty masz jakiś informatorów w Kioto?
-Twój chłopak jest grzeczny. Chociaż dziewczyny patrzą się na niego maślanym wzrokiem ale on nie zwraca na nie większej uwagi.
-....
-Kamery w szkole.
-No tak.
-Plus powiem, że naprawdę nie posądzałbym Sei-chana o zdradzanie ciebie~!
-Dziękuje za wiarę w niego.
-Ale wiedz, że braciszek go obserwuje~!
-Mam tylko nadzieję, że później nie będziesz donosił Dai-chanowi, gdy ja będę w Kioto.
-Jak mi zapłaci~!
-Czyli nie.- Kimie zaśmiała się, po czym wzięła ostatniego kęsa sushi.- A teraz braciszku chętnie pomożesz swojej siostrzyczce w lekcjach, co nie?- Kimie uśmiechnęła się słodko, po czym poszła do kuchni aby odnieść talerz i przynieść sobie herbaty.
-Sama powinnaś robić zadania z matematyki~!- Zaśmiał się Izaya.
-Ale jak ty je robisz to mi tak ładnie wypisujesz wszystko i wtedy rozumiem~!- Kimie weszła do biura z szerokim uśmiechem.
-Ale ja mam pracę~!
-Chętnie ci pomogę.
-Kimie-chan ale ja już skończyłem szkołę.
-Iza-nii~! Plose~!- Kimie zrobiła minę szczeniaczka.- Powiem ci co się działo w weekend i to co wiem o innych.
-Dobrze, dobrze~! Ale przy tym będziesz pilnować czatu, czy nie piszą czegoś ciekawego.
-Ok~!- Kimie od razu usiadła obok brata, biorąc torbę i podając mu zeszyt. Sama zaś wzięła się za japoński i patrzenie na ekran, opowiadając wszystko bratu, który co jakiś czas reagował. Po tym pomógł jej jeszcze z resztą lekcji, za co Kimie ładnie mu podziękowała. Posiedziała jeszcze trochę u niego, robiąc jeszcze kolację. Wyszli razem, gdyż Izaya chciał nieco pochodzić po mieście lecz najpierw pojechał razem z Kimie taksówką do domu.
-Wróciłam~!- Krzyknęła Kimie ściągając leniwie buty.
-Witaj w domu.- Przywitała ja mama.- Czyżby Akashi przyjechał?
-Nie, byłam u Iza-nii.- Kimie uśmiechnęła się, po czym położyła na kanapie.
-Co u niego?
-W porządku. Chociaż ma dużo pracy.
-Oby tylko się nie przepracował.
-Spokojnie. Da sobie radę.- Kimie uśmiechnęła się do mamy.- Heh~! Jak mi się nic nie chce~!- Mruknęła Kimie. Wtem zaczął dzwonić jej telefon, więc nie patrząc kto dzwoni odebrała.- Moshi, moshi~!
-Możesz już rozmawiać?- Usłyszała głos Akashiego.
-Sei-chan~! Tak, tak, tak~!- Od razu się rozweseliła i pognała na górę.- Już jadłam~!- Krzyknęła jeszcze, po czym zamknęła się pokoju. Jej mama z uśmiechem pokiwała głową, po czym udała się do kuchni aby przygotować kolację. Zaraz jej mąż miał wrócić ze sklepu i musi mu powiedzieć, że Kimie grzecznie uczy się w swoim pokoju.