Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Readers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #Readers. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

W kolorowym zamku Wiedźmy

 Hejka~! ^^
Ja żyję~! XD Jakby ktoś miał wątpliwości~! :p Ale informacje na koniec, teraz coś ważniejszego ^^
Wczoraj były urodziny aż dwóch osóbek~!
Naszej kochanej Mine Izuki oraz mojego braciszka Izayi Orihary~! *w*

Happy Birthday Dear Mine-chan~! :*
<3 <3 <3 
Happy Birthday Dear Iza-niii~! :*
<3 <3 <3 

Wszystkiego Najlepszego~! Niech Wasze marzenia się spełniają~! ^w^ 
Oczywiście pamiętałam o tym dniu, więc pomęczyłam swą wenę i wyszedł taki cosiek :p 
Piszcie, czy Wam się podoba ;)
Już nie przedłużam i zapraszam do czytania :3
Reszta informacji na koniec ;)
#Kimie





Młoda dziewczyna o blond włosach siedziała sobie na parapecie okna i jadła ciasteczka. Miała na imię Mine i właśnie się zastanawiała, gdzie dokładnie jest. O tym opowie sama dalej, bo narrator musi iść sobie kawkę.

Hejka. Nazywam się Mine. Mam blond włosy i niebieskie oczy. I w sumie tylko to wiem. Wiem jeszcze, że znajduję się w jakimś dziwnym miejscu ale nie wiem jak tu trafiłam i co robiłam wcześniej. Jak to miejsce wygląda? Hmmm.... Jak tu to opisać?... Hmmm...... Ale te ciasteczka są dobre~! Oj, zbaczam z tematu. Tak więc~! Wiem, że jest to zamek- bo jest duży, ma duże okna, wieże i takie tam. Jednak jest to najdziwniejszy zamek jaki widziałam~! Co jest w nim dziwnego? Jest mega kolorowy~! Nie wiem kto to urządzał ale moim zdaniem jakiś Szalony Kapelusznik. Korytarze mają zazwyczaj bardzo jaskrawe kolory- jeden na przykład jest cały różowy~! Prawie czuje się w nim jak lalka Barbie. Pokoje są kolorowe i ogółem pełno w nich rzeczy. 


W moim pokoju jest miętowe łóżko- znaczy w takim kolorze. Wiecie jaki to, co nie?! Dywan z dalmatyńczyka, czyli biały w czarne kropki. Żółta kanapa, która jest naprawdę żółta~! Denerwująco żółta ale jednak fajna, bo wygodna. Błękitny stolik w chmurki, różowo-niebieskie krzesła, biurko w stokrotki. Do tego trzy szafy- pierwsza fioletowa w czerwone paski, druga ciemnoniebieska w złote gwiazdki, trzecia pomarańczowa z zielonymi listkami. Ściany były w kolorach cytryny, maliny, kawy z mlekiem oraz srebra. Sufit był cały z czarnego futerka i zwisały z niego kolorowe kuleczki, dzwoneczki oraz lampa w kształcie muffinki. Na ścianach są jeszcze ramki ze zdjęciami kotków, piesków, wilków, króliczków oraz motyli. Jeszcze półki z pustymi książkami oraz piłkami i lalkami bez głów.
Czy to nie wydaje się Wam dziwne? Bo mi bardzo~! Chociaż niektóre rzeczy mi się w sumie podobają.... Dobra~! Przejdźmy dalej~!


Sala tronowa~! Złota, brokatowa podłoga. Wszystkie ściany były tęczowe. Na jednej ze ścian były dwa duże obrazy. Pierwszy przedstawia tęczowego kota, a na drugim są szachy. Zaś na drugiej ścianie jest pełno portretów, które mają zasłonięte twarze. I skoro to sala tronowa to musi być tron i jest. Duży, złoto-czerwony z koroną zawieszoną na oparciu. Obok był mały stolik, na którym codziennie była inna rzecz- filiżanka, zeszyt, książka, świeczki, żelki, misie itp. Muszę jeszcze wspomnieć, że za tym tronem, na ścianie wisiały duże nożyczki. Nie wiem po co komu takie wielkie i czy w ogole da się nimi coś przeciąć. Ale to nie ja odpowiadam za wystrój wnętrz, więc proszę, nie dziwcie się. Chociaż możecie się dziwić, bo to bardzo dziwne miejsce. Nawet posiłki w kuchni pojawiają się znikąd- w tej kuchni nawet patelni nie ma. Naaaapraaawdę dziwne~!


Zapomniałabym~! Mam współlokatora. Chociaż na początku myślałam, że jest to jakiś duch ale okazał się człowiekiem. Na imię mu Izaya i.... dziwak z niego. Zazwyczaj w sumie to gdzieś znika albo śpi albo siedzi w salonie, pije kawę i pisze coś w zeszycie, śmiejąc się czasem. Raz nawet tak się śmiał, że spadł z tej kanapy. Rozmawiamy sobie czasami, chociaż ja mam takie wtedy niemiłe uczucie. Może dlatego, że cały czas się na mnie gapi? Albo przez te jego pytania? No nie ważne. Ważne, że nie jestem tu sama, bo inaczej pewnie nie wychodziłabym z pokoju. Przytargałabym lodówkę do siebie i byłoby dobrze. 


A teraz przejdę do wydarzeń z ostatnich dni..... Pani Narrator, może Pani teraz będzie dalej mówić?..... Nie?... Dobrze mi idzie?!...... Skoro tak...

Od ostatnich kilku dni zauważyłam coś dziwnego. Gdybym siedziała w swoim pokoju to bym tego pewnie nie zauważyła ale, że nie mogę wysiedzieć w jednym miejscu to chodzę sobie po zamku i szukam rozrywki. I tak czasami przechodzę przez sale tronową i -jak już wcześniej wspominałam- na stoliku pojawiają się różne rzeczy. Lecz tym razem zazwyczaj leżało tam takie prostokątne czarne coś. Nie wiem co to, bo tego nie dotykałam ale tam leżało. Raz było nawet otwarte i powiem Wam, że było to dziwne. To pudełko miało jakieś jakby klawisze z literami i liczbami i jeszcze jakimiś dziwnymi znakami, a z drugiej strony się świecił~! Do tego obok było takie małe coś, co było połączone z tym pudełkiem. Jak przez przypadek to poruszyłam to na tej świecącej stronie taka strzałeczka się ruszyła~! Z wielkiej ciekawości poruszyłam kilka razy myszką, po czym kliknęłam na coś i pokazał się obraz. Tam był Izaya~! Z myślą, że to coś go pożarło uciekłam. Zauważyłam go jednak jeszcze tego samego dnia jak skocznym krokiem kierował się do swojego pokoju. Dziwne~!
A dzisiaj to dopiero się działo~! Znaczy to już było w nocy. Usłyszałam jakieś dziwne dźwięki. Mimo tego iż nieco się bałam to wstałam i wyszłam z pokoju, po cichutku kierując się na dół. Zajrzałam do sali tronowej i zamarłam. Na tronie ktoś siedział~! I na to nie był Izaya. W sumie nie wiem kto to był, bo osoba ta miała kaptur na głowie i jakieś ciemne okulary na nosie. Naciskała na klawisze, patrząc się na ekran.

Mine bardzo chciała podejść ale bała się, że zostanie wciągnięta do tajemniczego, czarnego pudełka. Postanowiła po cichu się oddalić i wrócić do swojego pokoju stwierdzając, iż jutro zapyta o tą sprawę Izaye.
.....
Mine starczy, ja teraz poopowiadam. Znaczy dajmy Izayi się wypowiedzieć..... Nie, nie przynudzałaś. Po prostu akcja musi się nam rozwinąć..... No nie rób tej smutnej minki~! Idź do kuchni, są tam dla ciebie lody.....
Wracając do historii....

Nareszcie mogę się wypowiedzieć~! W ogóle to powinienem jako pierwszy mówić, w końcu Bogiem jestem ale ci Narratorko wybaczę...... Nie opowiedziałbym tego dziwnie~! No może troszkę bym namieszał i może nawet trochę zmyślił ale fajnie by było~!..... Co?.... A~! Dobrze, dobrze~! Już kontynuuję~!
Po pierwsze to również nie wiedziałem jak znalazłem się w tym dziwnym zamku. Chciałem z niego uciec ale nie mogłem otworzyć drzwi, więc zwiedziłem sobie owe miejsce. Znalazłem kilka fajnych rzeczy ale nadal zadawałem sobie pytanie "Dlaczego ja- wielki Izaya Orihara- tutaj jestem~?!". Dlatego też codziennie przechadzałem się po zamku, po czym robiłem sobie notatki. Nie znalazłem jednak poszlaki, która powiedziałaby mi coś o tym miejscu. Nie mogłem jednak narzekać, bo ten zamek był naprawdę zabawny, jednak brakowało mi w nim moich kochanych ludzi. Do tego byłem ciekawy kto robi dla mnie taką pyszną kawę~! Znaczy z jednej strony to była ona okropna ale z drugiej mocna i bardzo dobra. 


I tak jednej nocy moje prośby się spełniły- chociaż ja o nic nie prosiłem, bardziej mi tu chodzi o to, iż w końcu coś zaczęło się dziać. Zamiast grzecznie spać kręciłem się po zamku, bo zawsze była możliwość, że stanie się coś fajnego. Tak więc szedłem sobie wolnym kroczkiem, rozglądając się, gdy zauważyłem światło w sali tronowej. Zajrzałem tam i zauważyłem człowieka. Człowiek~! Więc jednak moje przypuszczenia, iż ktoś tu jednak jest były trafne. Jednak, gdy tylko chciałem podejść i pogadać sobie z ową osobą zrobiło mi się ciemno przed oczami i prawdopodobnie zemdlałem, a gdy już się obudziłem byłem w swoim łóżku. Nie byłem z tego zadowolony ale postanowiłem się nie poddawać~!
Wstałem i ruszyłem na dół ale nikogo tam nie było, a na stoliku był tylko pusty kubek po kawie i papierek po czekoladzie. Nie mając innego wyboru ruszyłem do kuchni, skąd wziąłem przygotowaną już dla mnie kawę oraz kanapki. Rozsiadłem się w salonie i wpisałem do notesu kilka zdań. Po chwili zjawiła się Mine i widziałem, że o coś chce mnie zapytać.
-Izaya~! Mam pytanie.- Zaczęła od razu, kładąc na stole naleśniki i herbatę.
-Mine-chan~! A o co takiego chcesz się mnie spytać?- Spojrzałem na nią z uśmiechem.
-Bo wczoraj w nocy widziałam, jak ktoś siedzi w sali tronowej. Wiesz może kto to taki?- Spojrzała się na mnie z zaciekawioną miną. Czyli też widziała tą osobę.... Ciekawe...
-Nie wiem kto to ale na pewno nie jest tu już pierwszy raz.- Może i widziałem tą osobę po raz pierwszy ale już wcześniej wiedziałem, że ktoś tu jednak przychodzi.
-Chciałabym się dowiedzieć kto to taki~!- Mine się zadumała.
-To może sprawdzimy dzisiaj?- Spytałem się jej. Ta zrobiła zszokowaną minę.
-A jak coś nam się stanie?!
-Będzie dobrze~! Przygotujemy się aby nic nas w razie co nie zjadło~!- Zaśmiałem się ale Mine nie była przekonana.- Chyba chcesz wiedzieć kto tu nas przetrzymuje, co nie?
-No chcę.... Dobra. Niech będzie.- Przytaknęła.
-To idziemy się przygotować~!- Wstałem, złapałem ją za rękę i pognaliśmy na górę.

I tak Izaya i Mine przygotowywali się do złapania tajemniczej osoby..... Izaya spadaj~! Nie, już nie będziesz opowiadał~!..... Dobrze ci szło ale już starczy. Teraz moja pora..... Sio~! Bo tuńczyka nie dostaniesz~!...
Przygotowali się i czekali aż zapadnie noc. Siedzieli za filarem w sali tronowej i czekali i dość szybko się doczekali. Tajemnicza osoba przyszła i usiadła na tronie, po czym położyła czarne pudełko na stoliku, otworzyła je i zaczęła coś pisać. Izaya dał znać Mine i po chwili wyszli zza filaru.
-Mamy cię~!- Krzyknęła Mine i chciała rzucić siatkę ale ktoś ją zatrzymał, tak samo jak Izayę.
-No nie może być~!- Krzyknął Izaya i próbował się wyrwać.
Wtem tajemnicza osoba zrzuciła kaptur z głowy i zciągnęła okulary. Izaya i Mine zauważyli, że ta osoba to kobieta, o tęczowych włosach.
-O co tu...?- Nie zdążyła dokończyć Mine, gdyż poczuła ukucie w karku. Ona i Izaya zemdleli.
Gdy się ocknęli zauważyli, że siedzą, a przed nimi jest pełno ludzi.
-Wszystkiego Najlepszego~!!!- Krzyknęli wesoło. Jako pierwszy ocknął się Izaya.
-Co to miało być~?- Jęknął, gdyż bolała go głowa.
-Kimie-chan~! Dlaczego~?- Jęknęła Mine i wstała, podchodzą do tęczowowłosej i przytulając się do niej.
-Nie chciałam Was zamykać ale czułam, że Izaya mi zwieje, więc mieliście małe wakacje. Jakbym normalnie Was zamknęła to byście się szybko domyślili o co chodzi.- Zaśmiała się Kimie, przytulając Mine.
-Phi~! Shizu-chan i tak by mnie znalazł. Węch ma niczym u psa.- Prychnął Izaya.
-Ale wtedy nie mógłbyś chodzić przez tydzień.- Warknął na niego Shizuo.
-I tak nie będę mógł chodzić po dzisiejszym wieczorze, więc jaka różnica~!- Zaśmiał się Izaya, uśmiechając się w stronę Shizuo.- Zaopiekujesz się swoją pchełką, co nie~?!- Spytał robiąc urocza minkę.
-A cicho bądź.- Warknął Shizuo i usiadł obok niego.- Powiedz "A~!"- Zaśmiał się blondyn, posuwając Izayi pod usta ootoro.
-A~!- Izaya widząc tuńczyka od razu się rozpromienił i zaczął zajadać go ze smakiem.
-Mine-chan~! Ale odklej się od Kimie~!- Kise przytulił się do Mine i próbował ja odsunąć od tęczowowłosej.
-Ale dlaczego~?- Zaśmiała się Mine, drocząc się z nim.
-Tortu nie chcesz?- Spytał z uśmiechem Kise.
-Może....
-I jeszcze prezenty~!- Kusił ją Kise.
-Mine, Kise powiedział, że chce dla ciebie zatańczyć.- Powiedział Aomine z uśmiechem. Mine zarumieniła się na jego słowa.
-Kise nie musisz~!- Odwróciła się w stronę blondyna.
-Zrobisz to, gdy będziecie sami~!- Powiedziała Akina.
-Wtedy Kise zdejmie wszystko, a tak to się pewnie nieco wstydzi.- Dopowiedziała Ryo.
-Z pokoju nie musicie wychodzić~! Jakby co to możemy przynieść Wam coś do jedzenie.- Dodała Kimie.
-Ej no~! Wredne jesteście~!- Jęknęła Mine, cała czerwona.
-To jemy ten tort~?- Mruknął Murasakibara.
-Wiesz Kimie, mogliśmy jednak z Kise zrobić stolik dla Mine.- Powiedział Nijimura.
-Ja chcę taki z Shizusia~!- Krzyknął Izaya.
-Ja lepiej zacznę kroić ten tort, a następnie spróbuję uciec od waszych zboczonych żartów.- Mruknęła Mine, na co wszyscy się zaśmiali.
-Jak się napijesz to będziesz to uwielbiać.- Powiedział Akashi, czym rozbawił wszystkich, a zarazem zawstydził Solenizantkę.
-Ja nie piję, bo jeszcze rzucę się na Shizu-chana przy wszystkich.- Zaśmiał się Izaya.
-Ja tego nie przeżyję~!- Jęknęła Mine.- Kageyama ratuj~!- Przytuliła się do szatyna.
-Trójkącik?- Zapytała Kimie z uśmiechem.
-Kimie~!- Jęknąłe Mine.- Koniec. Pora się bawić. Izaya~! Idziemy kroić tort.
-Możesz pokroić, ja i tak nie lubię słodyczy.- Mruknął Izaya, zajadając się tuńczykiem.
I tak impreza urodzinowa Mine i Izayi rozpoczęła się. I Mine i Izaya byli zadowoleni, nawet jeśli byli przez jakiś czas zamknięci w zamku. Zostali nawet nieco dłużej, gdyż impreza się przedłużyła oraz ciężko im było wstać z łóżek. Do tego Kimie ich nie wyganiała, wręcz przeciwnie- chciała aby zostali jak najdłużej. Postanowili więc pozostać dłużej, gdyż kolorowy zamek Królowej per Wiedźmy był bardzo fajny. 



 Tak informacyjnie~!
Wiem, że znowu długo mnie nie było ale z weną i pomysłami ciężko -.- Ostatnio w sumie po prostu oglądam anime, czytam mangi i tym podobne, czyli po prostu szukam swego natchnienia ^^ Czuję, że jest już lepiej ale nie mogę powiedzieć, kiedy pojawi się następny post o.o  Postaram się jak najszybciej ;) I nie mogę powiedzieć co też się pojawi, wena jest kapryśna :p 
Mam nadzieję, że jesteście jednak cierpliwi i poczekacie ;) 
Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie~! :D Wiecie gdzie ;) 
Do następnego~! :*
#Kimie 






 

wtorek, 27 lutego 2018

Tęczowa Ferajna- Rozdział 12

Ohayo~! ^w^

Nareszcie przybywam z kolejnym rozdziałem Ferajny~! :D 
Sorki, że nie wstawiłam wcześniej ale pisanie nieco opornie mi szło -.- A dzisiaj z racji, iż mój kaszel to prawie historia i w ogóle, że mi lepiej to udało mi się skończyć rozdział ^^ Miał być krótki, wyszedł długi :p Ale Wam to nie przeszkadza, co nie? ;) 

Rozdział dedykuję Ryo-chan~! :* 
Po pierwsze to dziękuję za te trzy cudne okładki :* <3 <3 <3 I za te rozmowy na FB, które mnie zmotywowały do pisania :D Dziękuje Siostrzyczko~! :* <3 :D 

Co do kolejnych postów to nie wiem co będzie, chociaż ta myślę, że będzie to ostatni rozdział BoG o.o Jedynie, że mi się coś odwidzi, co jest możliwe ale wszystko się okaże XD 

Co do spraw informacyjnych to nadal nie uda Wam się przeczytać kilku rzeczy, gdyż nadal tego nie ogarnęłam -.- Przepraszam, jutro się za to wezmę, obiecuję ;) 

Przypominam, iż nadal można dołączyć do tego opowiadania~! ^^ 

Już nie przedłużam, tylko życzę Wam miłego czytania mając nadzieję, że się Wam spodoba ^^ 
Papa~! <3
#Kimie


Sozo obudziła się w wyśmienitym humorze. Czuła się wyspana i wypoczęta, a myśl o sprawdzianie z matematyki nie psuła jej humoru. Wstała z łóżka i poszła do łazienki aby się przyszykować. Następnie wróciła do pokoju aby ubrać mundurek i wtem dostała SMSa. Oczywiście od Kimie.

Od: Kimie
Do: Ryo-chan
Temat: Nienawidzę szkoły
Treść: Ja już jestem prawie w szkole, więc nie czekaj na mnie. Jakbym spóźniła się na lekcję to powiedz, że morduje Hikaru ^^ Miłego dnia~! :D

Ryo zaśmiała się pod nosem. Życzyła swojej przyjaciółce powodzenia i aby jednak nie mordowała przewodniczącego. Następnie udała się do kuchni aby zjeść śniadanie. Jej rodzice wyszli dzisiaj wcześniej z domu ale jej mama pamiętała o niej i na stole czekał na nią omlet ryżowy. Włożyła go do mikrofalówki aby się nieco podgrzał, w tym czasie nalewając sobie mleka do szklanki. Właśnie miała wziąć się za jedzenie, gdy zadzwonił jej telefon. Z racji iż była sama postanowiła dać na głośnomówiący.
-Kimie-chan mam nadzieję, że nie zamordowałaś Hikaru i nie muszę się spieszyć aby pomóc ci zakopać zwłoki.- Powiedziała ze śmiechem.
-Nie mam zamiaru nikogo mordować. Ewentualnie budzik za to, że za wcześnie zadzwonił.- Zamiast głosu swojej przyjaciółki usłyszała głos swojego chłopaka, omal się nie krztusząc jedzeniem.
-Przepraszam~! Naprawdę muszę zacząć patrzeć kto dzwoni.- Mruknęła nieco zawstydzona Ryo.
-Nie szkodzi~! Ale mogę wiedzieć za co Kimie chce zabić tego Hikaru?- Usłyszała rozbawiony głos Uru.
-Za poranne spotkanie. Kimie już w szkole, więc pewnie się nie wyspała.
-Oj, współczuję. Tak w ogóle to dzień dobry Słońce.
-Dzień dobry Złotko.- Ryo uśmiechnęła się, patrząc na telefon.- Nie mówiłeś, że rano zadzwonisz.
-Wstałem jednak wcześniej, więc pomyślałem, że sobie z tobą pogadam.
-Co wy macie dzisiaj do wczesnego wstawania?- Mruknęła Ryo, czym rozbawiła Uru.
-Mi zazwyczaj ciężko wstać, a jak wstaję to ogarniam się na szybko i prawie, że wybiegam z mieszkania. Dzisiaj jednak wstałem grzecznie z pierwszym dzwonkiem. Ale ty też już na nogach.
-Bo ja prawie codziennie tak wcześnie wstaję. Chociaż dzisiaj jestem w sumie wyspana, więc mam nadzieję, że będzie to dobry dzień.
-To ja postaram się jakoś szybko uciec ze studia to się spotkamy i ten dzień będzie cudowny. Co ty na to?- Sozo zaśmiała się ze słów "ucieczka ze studia".
-Hmmm.... No nie wiem. Nie, że nie chcę ale dzisiaj mam zajęcia z fotografii i pewnie już pierwsze spotkanie z radą, więc może nam się to nieco przedłużyć. Ale jak skończę nieco wcześniej to chętnie. A o której byś kończył?
-Coś koło piątej ale jak nam ładnie pójdzie to zdołam się urwać pół godziny wcześniej. Pasowałoby ci?
-O ile spotkanie nie będzie długo trwało. Napiszę ci czy my się uda, okey?
-Pewnie. A co w ogóle teraz robisz?
-Kończę śniadanie.- Powiedziała Ryo, po czym wzięła kolejnego kęsa omletu.
-Skoro kończysz to głupio mówić smacznego. Heh~! Szkoda, że jutro nie możemy się spotkać.- Uruha westchnął do słuchawki.
-Kimie by się jeszcze obraziła, gdybym się nie zgodziła. Plus chcę lepiej poznać Akine i Mine. A teraz jest na to dobry moment, bo jest początek roku, więc nie siedzimy jeszcze tyle nad książkami. Plus dziewczyny mają zawody, a Kimie pewnie też uda się popatrzeć na chłopaków. No ja będę robić wtedy zdjęcia, więc też będę zajęta.- Ryo westchnęła na myśl o tych wszystkich zajęciach.
-Ej, ale ja nie chciałem ci psuć poranka~!- Jęknął Uru, czym rozbawił Sozo.- Na razie myślmy  czasie teraźniejszym, ewentualnie o weekendzie. Co myślisz o szybkim wyjeździe?
-Wcale nie psujesz. Wjazd? A gdzie?- Zaciekawiła się od razu.
-Nie powiem ale niedaleko. Od rana do wieczora, jeśli możesz. To jak? Dasz się porwać?
-Pewnie. Nie będzie problemu. Ale gdzie pojedziemy?
-Nie powiem.
-Uru-chan~!- Jęknęła Ryo.
-Nie-e.
-Skarbeńku~!
-Nie.
-Mhh~!- Pisnęła do telefonu z maślanymi oczami wierząc, że Uru wie jaką minę robi.
-Ryo-chan no~! Nie rób miny szczeniaczka i tak ci nie powiem.- Powiedział Uru lecz Ryo słyszała w jego głosie, że bardzo się powstrzymuje
-Phi~! Wyciągnę to od ciebie popołudniu.- Powiedziała stanowczo, na co usłyszała śmiech chłopaka.
-Zobaczymy~! Dobra, ja już muszę się zbierać, bo muszę jednak jeszcze dojechać do studia, a do tego jeszcze w piżamie chodzę.
-W takim razie spiesz się, bo inaczej szybciej nie wyjdziesz.
-Zdążę, na spokojnie. Nie mogę być szybciej, bo pomyślą, że coś ze mną nie tak.
-Racja. Ale lepiej się nie spóźniaj.
-Dobrze~! To miłego dnia Króliczku.
-Miłego dnia Kaczuszko.- Ryo z szerokim uśmiechem rozłączyła się. Zaniosła brudne talerz i szklankę do zlewu, myjąc je od razu, następnie wzięła swoje bento i schowała je do torby. Ubrała się i wyszła z domu, powoli ruszając w stronę szkoły. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Czuła, że dzisiejszy dzień będzie naprawdę fajny.
-Ohayo Ryo-chan~!- Usłyszała wtem. Odwróciła się i ujrzała Mine.
-O, hejka. Widzę w dobrym humorze.
-Pewnie~! Jutro już piąteczek~! I nasze piżama-party~!- Mine omal nie podskoczyła ze szczęścia.
-Zabiję cię na treningu, jak mi ładnie podawać nie będziesz.- Fuknęła na nią Akina z uśmieszkiem.- Hejka.
-Hej. Odpuścisz jej, bo przecież umówiłaś się z Aomine po treningu, co nie?
-Jak będę musiała przez nią dłużej zostać to wtedy ją zabiję.- Poprawiła się Akina.
-Aki-chan~! Jesteś nie dobra~!- Mine zrobiła smutną minkę.- Ki.... A gdzie Kimie?- Mine zaczęła się rozglądać.
-Już w szkole. Rada ciężko pracuje.- Powiedziała Ryo, idąc powoli w stronę szkoły.
-Oj, współczuję jej.- Stwierdziła Akina.
-No, pisała mi, ze chce przewodniczącego zabić.
-Odpocznie jutro z nami~! O ile uśniemy wcześniej, chociaż wątpię.- Stwierdziła Mine, czym rozbawiła dziewczyny.
-Jutro chyba nie będzie musiała tak wcześnie wstawać. Plus jestem pewna, że to ona nie da nam pospać.- Ryo zaśmiała się na wspomnienie, gdy nocowała u przyjaciółki. Pamięta, że była wtedy szczęśliwa, że to był weekend, bo poszły spać o 3 w nocy.
-W sumie weekend, więc możemy pospać~!- Powiedziała Akina.
-O ile będziemy spać.- Stwierdziła Ryo ze śmiechem.
I tak w wesołych humorach weszły do szkoły i udały się na lekcje.


Spotkały się na korytarzu, gdy nastała długa przerwa.
-To gdzie idziemy?- Spytała Akina, przeciągając się.
-Może na dach?- Zaproponowała Ryo.
-A Kimie nie idzie?- Mine rozglądała się z tęczowowłosą.
-Hikaru już zaciągnął ją do pokoju rady. Powiedziała, że nie da rady dołączyć. Mówiła, że dzisiaj chcą zrobić jak najwięcej aby móc jutro wcześniej wyjść ze szkoły.
-To będziemy trzymać kciuki aby jej wyszło.- Mine uśmiechnęła się promiennie.
Ruszyły na dach, po drodze wpadając na Tadashiego z Rady Uczniowskiej.
-Hejka Tadashi.- Przywitała się z nim Ryo.
-O, hejka Sozo-san.- Omal nie ukłonił się do podłogi.
-Mówiłam, że masz mówić Ryo-chan.
-No tak, sorki.- Podrapał się zmieszany po karku.
-Ach to jest Akina, a to Mine. To jest Tadashi Yasuda. Jest w drugiej klasie i jest w Radzie.
-Hej.- Powiedziała Akina.
-Miło poznać.- Powiedziała Mine z uśmiechem.
-Mi również.- Tadashi uśmiechnął się nieśmiało.
-Tak w ogóle to nie jesteś w pokoju Rady?- Spytała Ryo.
-Zostałem chłopcem na posyłki. Na razie szukam nauczycieli, bo potrzebujemy od nich kilka informacji. Ale Kimie i Hkaru cały cas ciężko pracują.
-Nie pozabijali się jeszcze?- Zaśmiała się Ryo.
-Jak na razie nie.- Zaśmiał się Tadashi.- Ach, sorki~! Ja już muszę lecieć, bo jeszcze muszę zdążyć coś zjeść. Na razie~!- Pomachał dziewczynom i pognał na dół. Te odmachały mu i ruszyły na dach.
-Dzisiaj pogoda dopisuje, więc nie jest tu tak zimno.- Stwierdziła Akina, po czym usiadła pod siatką.
-Przychodziłaś tu?- Spytała się ja Ryo.
-Rzadko ale tak. Jest tu cicho i można pomyśleć.
-I spotkać Aomine. On to tu prawie codziennie się wylegiwał.-Przypomniała sobie Ryo, siadając obok niej.
-Jakoś nigdy nie udało mi się go spotkać. No raz widziałam jak szedł na dach ale Momoi go zatrzymała i poszedł gdzieś za nią.
-A miałabyś romantyczną scenę na dachu niczym z mang~!- Westchnęła teatralnie Mine, rozbawiając dziewczyny.
-Jak dobrze pamiętam, to Daiki zazwyczaj przychodził tu na drzemki. Raz Kimie chciała go obudzić to rzuciła w niego książką, która omal nie zleciała na dół. innym razem Momoi poprosiła Kimie aby ta go zaciągnęła na trening to Kimie zamiast to zrobić to leżała sobie z nim. Nie trwało to jednak długo, bo Momoi powiedziała, że pójdzie po kapitana, więc Daiki poleciał na trening.
-To muszę się dowiedzieć jak on ma treningi to go będę pilnować aby chodził.- Stwierdziła Akina.
-A jak go zmusisz?- Spytała Mine.
-Eee.... Jeszcze się nad tym zastanowię. I jeszcze dopytam się Kimie, może da mi jakieś ciekawe rady.
-Na pewno.- Potwierdziła Ryo wyobrażając już sobie, jakie to może Kimie dawać rady.
-My tu tak o Aomine ciągle to może teraz posłuchamy o Kise? Mine, co u naszego Modela?- Spytała Akina z uśmiechem.
-Dobrze~!- Rozpromieniła się od razu Mine.- W weekend robimy sobie sesję zdjęciową.
-Jakbyś nie miała wystarczając dużo jego zdjęć.- Mruknęła Akina, przy akompaniamencie śmiechu Sozo.
-On chce w sumie nieco moich. A ja wcale nie mam dużo jego zdjęć.- Mine zrobiła niewinną minkę.
-W sumie to chyba gdzieś mam jego zdjęcia z zawodów. W końcu jestem w klubie fotograficznym i zazwyczaj to mnie wysyłali na zawody.- Powiedziała Sozo, a Mine aż się zachwyciła tą wiadomością.
-Naprawdę~? A dasz mi te zdjęcia~? Proszę~!- Mine zrobiła minę szczeniaczka.
-Jak znajdę to nie ma problemu. W sumie to trzeba się jeszcze Kimie spytać, bo pewnie też jakieś ma.
-Takie z szatni?- Spytała Akina z uśmieszkiem.
-Jak chcesz zdjęcie Ao bez koszulki to możesz sama mu zrobić, nie będzie miał nic przeciwko.- Sozo puściła jej oczko z uśmieszkiem. Akina zarumieniła się, mrucząc coś pod nosem.
-Lepiej zacznijmy jeść, bo przerwa nam minie, a ja nie chcę tuż przed treningiem się napychać.- Stwierdziła Mine, zajadając swoje bento.
-Lepiej nie marudzić pani kapitan na treningu, że ma się ochotę na pizze.- Zaśmiała się Akina.
-Może jednak warto? Kupi nam coś może po treningu?- Zaproponowała Mine.
-Jak już to każe nam biegać. Ja jednak chcę wyjść wcześniej.
-To nie fair, ja z Kise spotkam się dopiero w sobotę~!- Jęknęła Mine.
-A z nami jutro to co?- Spytała się Sozo.
-Oczywiście, że cieszę się na piżama party ale ja tu tęsknię za moim chłopakiem. Aki-chan~! Przytul~!- Mine wtuliła się w jej rękę.
-Mine z drugiej strony to spędzicie razem pewnie cały weekend.- Powiedziała Ryo.
-I w sumie mogę z nim popisać, bo zawsze odpisuje na moje SMSy.- Zastanowiła się Mine.
-Że twój telefon nie padł jeszcze od tych SMSów.- Mruknęła Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Wtem Sozo dostała SMSa, którego szybko odczytała.- Od kogo?- Zapytała się ciekawska Akina.
-Od Kimie. Pisze, że ma dość Hikaru i Kazuhiko i, że gdyby nie jutrzejsze nocowanie to by się obijała. Czyli cała Kimie.- Sozo uśmiechnęła się, pisząc Kimie aby dała sobie spokój z mordowaniem Rady Uczniowskiej.
-Jutro to pewnie wybiegnie ze szkoły.- Zaśmiała się Mine.
-Jutro to na pewno nie da się zatrzymać na długo w szkole. Hikaru pewnie też nie będzie się chciało, a Kazuhiko będzie marudził, że mają opóźnienia.- Stwierdziła Sozo.
-Czyli lepiej na razie nie przeszkadzać naszej szanownej Radzie Uczniowskiej, bo inaczej znajdziemy się na czarnej liście. Okey~!- Akina przytaknęła głową, wracając do jedzenia. I tak dziewczyny jadły i śmiały się licząc, że jutro szybko się spotkają po szkole.

Akina i Mine miały właśnie trening siatkówki. Wszyscy właśnie ćwiczyli serwy, gdy do sali gimnastycznej ktoś wszedł.
-Kaoru~!- Krzyknęła Kimie. Obok niej stała dziewczyna nieco niższa od niej o krótkich, jasnobrązowych włosach i ciemnych oczach. Widać, że była nieco zestresowana.
-He?- Mruknęła Kaoru, patrząc na wiceprzewodniczącą.
-Lista.- Powiedziała Kimie, wyciągając dłoń w jej stronę.
-A to nie miało być do jutra?- Spytała Kaoru lecz podeszła do ławki, gdzie leżała teczka.
-Tak i co z tego?- Mruknęła Kimie. Dziewczyna obok zaś patrzała w stronę Akiny i Mine. Kimie zauważyła to i kiwnęła tylko jej głową, więc ta podeszła do nich.
-Hej Ayu-chan~! Przywitała ją Yazuki.
-Wy się znacie?- Spytała się Mine.
-To moja młodsza siostra, Ayumi.- Powiedziała Yazuki.
-Ohayo.- Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, kłaniając się lekko.
-Jesteś w Radzie?- Spytała ją Akina.
-Mhm. Na razie tylko pomagam.
-Podobna mają niezłe urwanie głowy.- Powiedziała Akina.
-Jest dzisiaj dużo pracy ale wszyscy ciężko pracują i dajemy radę.- Powiedziała, uśmiechając się.
-A mój brat Ryuu też?- Spytała Tsukiko.
-Mhm. Przewodniczący Kawaguchi i wiceprzewodnicząca Aomine często go wołają.
-Ciężko mi w to uwierzyć ale okey.- Mruknęła Tsukiko, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Eto...Hyuga-san, Aomine-san kazała mi to przekazać.- Powiedziała cicho Ayumi do Akiny. Akina wzięła od niej złożoną kartkę, na której było napisane "Dai-chan". "Czyli mam to po prostu przekazać.'- pomyślała Akina, uśmiechając się do dziewczyny.
-Ayumi!- Krzyknęła Kimie. Ayumi od razu do niej podbiegła. Gdy wychodziły Kimie odwróciła się, machając dziewczynom z uśmiechem. Te uśmiechnęły się tylko do niej, zerkając na niezadowoloną Kaori.
-Co jest?- Spytała Mei.
-Nic. Wzięła listę ale mówiła, że w poniedziałek mam przyjść. Nie była zbyt zadowolona, więc pewnie coś się nie zgadza. Heh~! Obym nie musiała być u nich długo.- Mruknęła pani Kapitan.- Dobra. Bierzmy się za trening~!
-Tak~!- Krzyknęły dziewczyny, wracając do ćwiczeń.


Gdy Sozo weszła do pokoju klubu fotograficznego był już tam Mikio, Gina oraz Aoi.
-Hejka.- Przywitała się, wchodząc i odkładając swoją torbę na jedną z ławek.
-Hejka Ryo~! Sorki za wczoraj ale dyrektor zabrał mnie na jakieś spotkanie i musiałem robić zdjęcia nudym ludziom, jeszcze siedziałem z dwie godziny i tylko słuchałem ich nudnej rozmowy.- Mikio westchnął ciężko.
-Nie szkodzi. Ja się nie obrażę za nieco wolnego czasu.- Sozo uśmiechnęła się lekko.
-Niestety będziemy mieli pewnie napięty grafik, chociaż postaram nam się to jakoś rozdzielić, zwłaszcza nam trzecioklasistom. Chociaż nie wiem jakie to plany ma Rada Uczniowska, więc musimy poczekać. A teraz...- Yoshizawie przerwał dźwięk otwieranych drzwi.
-Przepraszam. To tu jest klub fotograficzny?- Spytała się niziutka dziewczyna o czarnych włosach.
-Tak~! Wchodź, wchodź.- Mikio uśmiechnął się, zapraszając ją gestem ręki.
-Dziękuje.- Powiedziała dziewczyna lecz chwilę stała w drzwiach, dopóki nie podeszła do niej koleżanka.
-Mówiłam, że masz na mnie poczekać~!- Jęknęła ta druga, łapiąc oddech.
-Sorki za spóźnienie~!- Powiedział Naoki.- Przybyłem ze świeżakiem.- Wskazał chłopaka za sobą.- I Yujim.- Wskazał blondyna, który przysypiał przy drzwiach.
-Dobra, wchodzić, wchodzić, bo jest kilka spraw do umówienia.- Pogonił ich Mikio. Gdy wszyscy już wygodnie usiedli zabrał on ponownie głos.- To tak na początek niech nowi się przedstawią.
-Kasumi Igarashi. Proszę zaopiekujcie się mną.- Powiedziała dziewczyna o czarnych włosach.
-Rika Watabe~!- Przywitała się z uśmiechem jej koleżanka.
-Jun Kawaguchi. Miło mi.- Powiedział chłopka o jasnobrązowych włosach i ciemnych oczach.
-Kawaguchi? Przewodniczący ma brata?- Mruknał Mikio.
-Jestem jego kuzynem.- Powiedział Jun z uśmiechem.
-I tak czuję, że będziesz kolejnym playboyem szkoły.- Mruknął Mikio, rozśmieszając resztę.- Okey~! Więc ja jestem Mikio Yoshizawa.
-A ja jestem Naoki Takara.- Powiedział pan spóźnialski.- A ten śpioch to Yuji Sasaki.- Blondyn mruknął coś pod nosem, leżąc na ławce.
-A te dwie ślicznotki to Sozo Ryoku i Gina Sagase.- Mikio wskazał na dziewczyny z uśmiechem. Pierwszaki skłonili się w ich stronę lekko.- To teraz już informacje~!
-Przepraszam.- Odezwała się Rika.- A dlaczego jest nas tylko tyle? Powinny być cztery osoby na rok, prawda?
-Tak, zazwyczaj taka jest zasada co do klubów, że muszą być minimum cztery osoby. Ale to jest klub fotograficzny, który jest potrzebny szkole, więc tu panują inne zasady. Jak chcesz się dowiedzieć więcej na ten temat to możesz się spytać kogoś z rady.
-Och, dobrze.
-Powracając do głównego tematu. Na początek zobaczymy co tam popstrykaliście, przy okazji sprawdzimy w czym najlepsi są świeżaki. Co do konkursów.....- I tak przez godzinę rozmawiali o zdjęciach i już dzieli się na grupy aby ułatwić sobie pracę.
Przeglądali właśnie zdjęcia z rozpoczęcia roku, gdy ktoś zapukał do drzwi i wszedł do środka.
-Przepraszam~!- Powiedział Tadashi.- Przyszedłem przekazać, że dzisiejsze spotkanie odwołane.
-He? Dlaczego?- Mikio spojrzał na niego zdziwiony.
-Nie wiem, Kimie-san kazała tak przekazać.- Tadashi ukłonił się lekko i wyszedł.
-Ryo-chan napiszesz do niej?- Spytał Mikio.
-Pewnie.- Ryo od razu wyciągnęła telefon i napisała do przyjaciółki. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko.- Pisze, że mają problem z innymi klubami i nie wiedzą jeszcze co i jak ale chce aby jutro podejść, bo jest jedna sprawa.
-Okey~! W sumie to pewnie chodzi o jakiś mecz towarzyski albo coś i pewnie coś związanego z gazetką. To teraz jeszcze ogarniemy te zdjęcia i w sumie na dzisiaj koniec. Spotkamy się wtedy dopiero w poniedziałek.- Zarządził Mikio. Sozo napisała szybko do Uruhy.

Od: Ryo-chan
Do: Uru
Temat: Spotkanie
Treść: Za chwilę kończę zajęcia. To uda ci się wyrwać szybciej?

Uruha odpisał po pięciu minutach.

Od: Uru
Do: Ryo-chan
Temat: Spotkanie
Treść: Uda mi się :D To może tak za pół godziny w tej kawiarni niedaleko parku?

Sozo odpisała "Pewnie ^^" i wróciła do przeglądania zdjęć. Gdy już wszystko ogarnęli spakowała się i pognała szybko do domu aby się przebrać w coś nieco wygodniejszego. W kawiarni znalazła się bardzo szybko, a że jej chłopaka jeszcze nie było to usiadła przy jednym ze stolików i na razie zamówiła sobie lemoniadę. Po jakiś dziesięciu minutach w końcu zjawił się Kouyou.
-Przepraszam. Wiesz, jednak nie mogłem wybiec ze studia, a Kai na końcu musiał powiedzieć co i jak i się to przeciągnęło.- Uruha usiadł przed nią z westchnięciem.
-Nie szkodzi i tak długo nie czekałam.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- To co zamawiamy?- Spytała się, biorąc kartę i przeglądając ją.
-Właśnie, może pójdziemy gdzieś indziej? Jestem strasznie głodny. A jedzenie ciasta na obiad to chyba nie najlepszy pomysł.
-Pewnie, nie ma problemu. To ja zapłacę tylko za lemoniadę i możemy iść.- Ryo wstała i podeszła do lady, po czym zapłaciła za picie.- Więc gdzie idziemy?- Spytała, gdy wyszli z lokalu.
-Hmmm.... A może....
-Może co?
-Dasz się zaprosić do mnie?- Uruha spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
-Do ciebie?- Sozo spojrzała na niego lekko zaskoczona.
-W sumie to planowałem sobie coś dzisiaj upichcić i mam przygotowanego kurczaka w lodówce. Muszę tylko skoczyć do sklepu po kilka rzeczy. Jednak jak wolisz to możemy gdzieś pójść.
-Nie, nie~! Bardzo chętnie.- Sozo uśmiechnęła się promiennie.
-Serio?
-Mhm.
-To chodź. Pojedziemy do sklepu.- Kouyou złapał ją za rękę i razem poszli do jego auta. Następnie pojechali do sklepu, zrobili szybkie zakupy i dziesięć minut później byli w mieszkaniu gitarzysty.
-Wchodź, wchodź~! A miały to być małe zakupy.- Mruknął Uru wchodząc za Sozo do mieszkania. Szybko ściągnął buty i pognał do kuchni aby odstawić ciężkie reklamówki.
-Przypomnę, że tylko ty wkładałeś te wszystkie rzeczy do wózka.- Zaśmiała się Ryo idąc za nim i odstawiając resztę zakupów. Przy okazji rozejrzała się po pomieszczeniu.
-Teraz chyba przez miesiąc nie muszę sobie nic kupować.- Kouyou zaczął wszystko powoli chować do szafek i do lodówki.
-Ładnie tu masz. I czysto o dziwo.- Powiedziała Ryo, rozglądając się po salonie.
-Wiesz, staram się ogarniać aby nie zrobić armagedonu. W ogóle to myślałaś, że mam brudno?- Chłopak spojrzał na nią zdziwiony.
-Nie, po prostu pamiętam jak Ruki mówił, że raz do ciebie przyszedł to pomyślał, że jakąs imprezę miałeś a to była nieprawda. Aż miał wtedy ochotę kupić ci jakiś odkurzacz.- Powiedziała Sozo, na co Uru się zaśmiał.
-Chyba wiem kiedy to było. Akurat wtedy byłem dość zabiegany i nie miałem czasu na sprzątanie, a Ruki zamiast przyjść wieczorem to przyszedł z rana i to zobaczył. Plus jestem pewien, że on nie zawsze ma czysto~!- Stwierdził z uporem. Sozo roześmiała się, podchodząc do niego.
-Masz rację ale on jakoś tak zazwyczaj mimo pełnego kosza na pranie, jakiś papierów na stoliku, czy naczyń w zlewie to ma czysto. Wiesz, mu takie coś zajmie co najwyżej piętnaście minut.
-Przepraszam, że nie jestem czyściochem.- Uru spuścił głowę w skrusze.
-Ja też nie jestem. Ile to razy Ruki zganił mnie za wygląd mojego pokoju~! Mówię ci, posprzątam, a po godzinie znowu jest bałagan. Naprawdę nie wiem jak to się dzieje~!- Zaśmiała się Sozo, przytulając się do niego.
-Bo Ruki ma Korona, który odstrasza te chochliki od bałaganu. To nie nasza wina, że mamy nieporządek.- Zaśmiał się Kouyou, obejmując ją w pasie.- Właśnie, a ty nie masz jutro żadnego sprawdzianu czy coś? Bo nie chcę abyś siedziała do późna i się uczyła.- Powiedział, patrząc jej w oczy. (Lepiej siedzieć do późna na FB, co nie Siostrzyczko? :D -Dop.Aut.)
-Nie, jutro na spokojnie. O lekcje też nie musisz się martwić, bo mam z dwa zadania z matmy i jedno z geografii, a jak nie zdążę zrobić to przepiszę od Kimie.
-Takie mądrale, a i tak od siebie spisują.- Zaśmiał się Uru.
-My po prostu sobie pomagamy. I dzięki temu nie piszemy żadnych poprawek i mamy więcej wolnego czasu. No w cudzysłowu, bo dodając zajęcia klubowe i pomaganie w domu to jakoś ten czas szybko ucieka.
-Dlatego teraz ten wolny czas spędzasz ze mną.- Kouyou cmoknął ją w policzek.- Więc usiądź sobie wygodnie na krzesełku, a ja zrobię ci herbatki i wezmę się za obiad zanim żołądek przyklei mi się do kręgosłupa.- Oboje zaśmiali się na te słowa.
-Okey~! Ale zamiast herbaty możesz mi nalać tego soku z limonki co kupiłeś.- Powiedziała Sozo, nadal nie odklejając się od niego.
-Pewnie. Już się robi.- Uruha uśmiechnął się do niej.- To puścisz mnie abym mógł to zrobić?
-To ty mnie trzymasz.
-Nie, ty.
-Ty.
-Ja? Wcale~!- Prychnął rudzielec, przytulając się do niej.
-Wcale~!- Zaśmiała się Ryo.
-Dobra, pora jednak wziąć się za gotowanie.- Kouyou zanim odsunął się od Sozo pocałował ją w usta.- Dobra, jestem zmotywowany.- Powiedział i podszedł do szafki otwierając ją i biorąc z niej szklankę. Sozo zaś uśmiechnęła się i usiadła na krześle, przyglądając się chłopakowi.
Gdy Kouyou gotował rozmawiał z Sozo na temat gotowania, sprzątania i różnych innych rzeczy.
-Proszę.- Uruha pół godziny później postawił przed Ryo talerz z jedzeniem.
-He? Dla mnie też?
-Pewnie. Lepiej się je razem. Plus i tak dużo zrobiłem.- Chłopak usiadł przed nią, biorąc się za jedzenie.
-Smacznego.- Sozo uśmiechnęła się i spróbowała dania.- Mmm~! Dobre. To może teraz częściej będę do ciebie na obiadki przychodzić?
-O ile będę miał chęci na gotowanie. Z drugiej strony nikt lepiej nie robi zupki chińskiej ode mnie.- Sozo omal się nie zakrztusiła ze śmiechu.
-To ja o ile będę mogła to cię poratuję i coś upichcę. Nie jestem jakąś mistrzynią w gotowaniu ale co nieco potrafię zrobić.
-A mogę też liczyć na śniadania?
-Nie. No może. Takie późne śniadania. Chociaż jaka jest filozofia w zalaniu płatków mlekiem?- Na słowa Sozo, Uru zaczął się śmiać.
-A ja tu liczę na naleśniki albo tosty w kształcie serduszka~!- Sozo zaśmiała się z jego zawiedzionej miny. Gdy zjedli Uru zrobił herbatę i rozsiedli się na kanapie, włączając jakiś film.
-Właśnie~! To gdzie mnie zabierasz na weekend?- Sozo nagle sobie o tym przypomniała.
-Nie powiem.
-Powiedz.
-Nie.
-Uru-chan~!
-Nie i już.
-Skarbie~!- Sozo przytuliła się do niego, trącając nosem jego szyję.
-Słonko~!- Uruha spojrzał na nią z uśmiechem.- Chcę ci zrobić niespodziankę, dlatego ci nie powiem.- Ryo zrobiła smutną minkę.- I tak nie powiem ale czuję, że ci się spodoba.- Cmoknął ją w czółko.
-Heh~! Skoro tak... A gdzie się spotkamy? Bo wiesz, wcześnie rano to jeszcze dziewczyny u mnie będą, a nie wiem jak szybko wyjdą. Chociaż Kimie jest umówiona, Mine też i Akina też pewnie ma plany, więc może jednak szybko.
-Myślałem aby tak gdzieś o dziewiątej wyjechać. Pasowałaby ci?
-Zobaczy się. Z racji iż każda z nas jest umówiona ze swoim chłopakiem to pewnie się uda.
-Jak nie to zawsze mogę cię porwać.
-Oczywiście.- Ryo uśmiechnęła się słodko. Kouyou pogłaskał ją po policzku, po czym złączył swoje usta z jej. Sozo chętnie oddała pocałunek. Było jej bardzo miło i przyjemnie siedzieć tak z chłopakiem i nic nie robić. Niestety robiło się już późno i musiała już wracać do domu. Gdy powiedziała o tym Uru ten na początku nie chciał jej puścić jednak sam musiał rano wstać. Ruszyli się więc z kanapy aby on mógł ją odwieźć do domu.
-Czyli jutro się nie spotkamy?- Spytał Uru, gdy zaparkowali niedaleko domu Sozo.
-Nie. Jutro relaksuję się z dziewczynami przy soczkach i ploteczkach.- Ryo zaśmiała się na to stwierdzenie.- Ale napiszę do ciebie przed snem. Okey?
-Mhm. Pewnie. To słodkich snów Księżniczko.- Kouyou pochylił się i pocałował ją.
-Mhm. Słodkich snów Księciuniu.- Uśmiechnęła się do niego promiennie, po czym wyszła z auta. Pomachała mu, gdy odjeżdżał, a następnie udała się do domu. Cieszyła się, że ten weekend zapowiadał się dla niej relaksująco i do tego w doborowym towarzystwie. Już nie mogła doczekać się jutrzejszego dnia z dziewczynami jak i soboty- i może nawet niedzieli- z Uruhą. Z uśmiechem na ustach weszła do domu.


Akina po męczącym treningu udała się do parku, gdzie miała spotkać się z Aomine, który już na nią czekał.
-Hejo~!- Mruknęła Akina siadając obok niego.
-Hej Kocico. Aż tak zmęczona?- Aomine objął ją jedną ręką w tali, przysuwając ją bliżej siebie.
-Nooo~!- Mruknęła Akina, opierając głowę o jego ramię.- Trenerka dała nam niezły wycisk. Wydzierała się też na nas, że mimo iż jesteśmy w trzeciej klasie to nie mamy się obijać i coś w stylu, że to siatkówka, a nie konkurs piękności.
-Gdyby tak było to dla mnie zajęłabyś pierwsze miejsce.- Aomine cmoknął ją w czółko.
-W szatni z dziewczynami stwierdziłyśmy, że gdybyśmy grały przeciwko chłopakom to założyłybyśmy spódniczki to oni na pewno by przegrali.- Akina zaśmiała się, gdy przypomniała sobie słowa ich libero "Skaczesz i pokazujesz światu swoje majtki w truskawki~!".
-Czy ty chcesz abym był zazdrosny?- Mruknął Daiki, czym rozbawił Akine.
-Oczywiście, że nie~! Chociaż lepiej tu chyba mam nie wspominać o twojej rzeszy fanek, które wzdychają na twój widok.
-Wystarczysz mi tylko ty. No i moja siostra, reszta mi nie potrzebna.- Akina zaśmiała się na jego słowa. Podniosła się nieco i cmoknęła go w policzek.
-Czyli ja i Kimie na któryś mecz mamy się przebrać w stroje cheerleaderki i ci kibicować?
-Tak, to by było super. A już zwłaszcza jakbyś po meczu pomogła mi umyć plecki czy coś.- Aomine uśmiechnął się do niej figlarnie.
-Wiesz, ja coś tam raz słyszałam, że to kapitan dostaje majtki dziewczyn.- Akina zaśmiała się z niezadowolonej miny chłopaka.
-Może dostać ale to ja je z ciebie ściągnę i to zębami.- Aomine uśmiechnął się, widząc rumieniec dziewczyny.
-Wredziol.- Fuknęła na niego Akina.
-Plus skoro majtki dla kapitana to stanik dla mnie?- Akina spojrzała się na niego niedowierzająco. W tym właśnie momencie wyobraziła sobie jak Daiki ściąga z niej stanik i aż zarumieniła się po czóbki uszu. Spojrzała w drugą stronę aby ten nie mógł tego zobaczyć.- He? Co jest?- Spytał Aomine.
-Nic.- Mruknąła Akina. Jednak Ao domyślił się o czym pomyślała. Uśmiechnął się, po czym nagle popchnął ją nieco do tyłu.
-C-Co~?- Jęknęła zaskoczona Akina, patrząc na niego. Daiki pogłaskał ją po zarumienionym policzku.
-Nic takiego Śliczna.- Akina mruknęła coś pod nosem, próbując na niego nie patrzeć.
-Mrrr~!- Aomine objął ją i wtulił twarz w jej szyje.
-Ao~! B-Baka~! To łaskocze~!- Zaśmiała się Akina, próbując go od siebie odkleić. Dopiero po chwili granatowowłosy usiadł normalnie, jednak nadal ja obejmywał.- Wariat.
-I to przystojny, co nie?
-Tak, tak~!- Akina pokiwała niedowierzająco głową z uśmiechem.- Wariacie a wybieramy się gdzieś w sobotę?
-W sobotę? A dlaczego nie jutro?
-Mówiłam ci przecież, piżama party.
-No tak. Co do soboty to pewnie, ja nie mam żadnych planów. To przyjść wtedy odebrać cię od Ryo?
-Mhm. Chociaż i tak będę musiałą pójść do domu torbę odłożyć, bo nie będę z nią łazić.
-Spoko. A powiesz mi wteyd o czym rozmawiałyście?
-Nie, bo to babskie rozmowy.
-No wiesz~! Ale na pewno będziecie o mnie plotkować.
-Jakżeby inaczej~! Skoro jesteś moim chłopaki i bratem Kimie. Może dowiem się o tobie czegoś ciekawego~!
-Ja wiem, że jestem zajebisty ale zarazem skromny człowiekiem, dobrym, miłym, no złego słowa o mnie nie można powiedzieć.- Akina na te słowa zaczęła się śmiać.- I co się śmiejesz? Powinnaś przytaknąć, a nie~!- Daiki też się zaśmiał, szczypiąc ją w bok.
-Ej~! Hahaha~! Tak, tak~! Jesteś naprawdę niesamowity, aż dziw, że w centrum miasta nie ma twojego pomnika.
-Co nie? Ja nie wiem dlaczego oni tak długo z tym zwlekają.- Aomie westchnął zraniony, czym jeszcze bardziej rozbawił Akinę.
Siedzieli tak z dobrą godzinę i prowadzili dialog o niezwykłości Daikiego Aomine. Oraz o Akinie, która jest piękniejsza od Afrodyty, jak to stwierdził sam Daiki, sprawiając rumieniec na jej policzkach. Później ten odporadził dziewczynę prawie pod sam dom, gdyż ta było zmęczona i głoda oraz miała jeszcze trochę zadań domowych do zrobienia.
-To widzimy się w sobotę. Pamiętaj, że masz ładnie na trening.
-Okey~!
-.... Nie pójdziesz na trenign?
-Jutro piątek, wolę iść do domu najeść się i się zdrzemnąć.
-Heh~! Masz szczęście, że Kimie w domu nie będzie.
-Piątki mi odpuszcza. Jej samej nie chce się wtedy za wiele robić.- Daiki wzruszył ramionami.
-Skoro tak~! A~! Zapomniałabym~!- Akina wyciągnęła z kieszeni spodni liścik.- Od Kimie.- Powiedziała. Daiki nieco się zdzwił. Otworzył liścik, po chwili się uśmiechając.
-Okey. Dzięki.- Powiedział, chowając liścik do kieszeni.
-Co tam było napisane?- Akina nie mogła powstrzymać swojego zainteresowania.
-Chcesz wiedzieć?
-Mhm.- Przytaknęła Akina. Aomine podał jej liścik, który brunetka od razu przeczytała.
-"Bardzo, bardzo Cię Kocham"
-Och, naprawdę?- Aomine uśmiechnął się. Akina zarumieniła się i zdała sobie sprawę, że Kimie pewnie zrobiła to specjalnie.
-Może.- Akina pokazała mu język, oddając mu liścik.
-No wiesz.- Mruknał Daiki, jednak nadal był zadowolony.
-Do zobaczenia później Koteczku.
-Mhm.- Daiki pochylił się i pocałował ją w usta.- Do soboty Kocico.- Cmoknął ją raz jeszcze, po czym ruszył w swoją stronę. Akina chwilę jeszcze stała i gapiła się na niego ale jej burczący brzuch oprzytomniał ją, więc pognała do domu na obiad.


Aomine wracając do domu napisał do swojej siostry.

Od: Dai-chan
Do: Siostra
Temat: Liścik.
Treść: Dzięki wielkie ;) Napisz jak będziesz wracać to podgrzeje ci obiad.

Kimie szybko odpisała.

Od: Siostra
Do: Dai-chan
Temat: Liścik
Treść: Nie ma za co Braciszku~! ^^ Będę pamiętać :*

Aomine z uśmiechem schował telefon do kieszeni, idąc do domu.


Mine leżała na łóżku i czekała na SMSa od Kise. Nadal jej nie odpisywał, czyli nadal był na treningu- tak myślała. Westchnęła głośno i wstała, postanawiając poszukać w kuchni czegoś do przekąszenia. W niej spotkała swojego brata.
-Hejka Shunii~!- Powiedziała z uśmiechem.- Co porabiasz~?
-Robię sobie kanapki.- Mruknął Shun, krojąc pomidora.- Też chcesz?
-Nie~! Nie mam ochoty na kanapki. Ale możesz zrobić dwie ekstra to zjem później.- Mine uśmiechnęła się do niego promiennie, zaczynając szperać w szafkach.- A jak tam treningi?- Spytała przypominając sobie, że jej brat gra w koszykówkę.
-Dobrze. Ciężko trenujemy, w końcu chcemy wygrać InterHigh.
-To musicie bardzo ciężko trenować, w końcu będziecie grać z członkami Pokolenia Cudów. A co tam u Kagamiego?
-Wiemy. Dobrze. Coraz lepiej dogaduje się z Kuroko. W sumie to tworzą niezły duet.
-Kagami świetnie gra, co nie~?- Mine uśmiechnęła się, dalej przeszukjąc szafki.
-Pewnie. Chociaż jak się nakręci to jest nieco nie do zniesienia.
-Oj tam, oj tam~! Będzie dobrze. Jej~!- Mine wyciągnęła z szafi paczkę serowych chrupków.- Okey, to ja idę do siebie. Pamiętaj aby zostawić mi kanapeczki~!- Zadowolona Mine wyszła z kuchni, nie widząc już uśmiechu jej brata.
Gdy weszła do pokoju usiadła wygodnie na łóżku i w tym właśnie momencie zawibrował jej telefon. Widząc, że to wiadomośc od Kise od razu się rozpromieniła. Otowrzyła paczkę chipsów, kładąc ją w zasięgu ręki, po czym sięgnęła po telefon aby przeczytać SMSa od chłopaka.


Kimie zmęczona wracała wieczorem do domu. Z Hikaru siedzieli aż do zamknięcia bramy w szkole i ogarniali wszystko. Mieli nieco problemów ale na szczęście większość udało im się ogarnąć chociaż wiedzieli, że od poniedziałku będą mieli nowe zadania. Z drugiej strony Kimie wiedziała, że jeszcze z ten tydzień będzie nieco cięży, później będzie nieco łatwiej, a później już przygotowania do festynu i egzaminów, a już po tym upragnione wakacje.
-Trzeba dać z siebie wszystko.- Mruknęła pod nosem, idąc powoli.
-Kogo my tu mamy?- Usłyszała wtem za sobą. Ustała i odwróciła się, rozpoznając tą osobę.
-Kuroo~!- Jęknęła i podeszła do niego, opierając głowę o jego klatkę piersiową.
-Mi też miło cię widzieć.- Kuroo uśmiechnęł się i pomizniał ją po głowie.- Co ty tu tak późno robisz?- Spytał, gdy Kimie się ogarnęła i zaczęli iść.
-Wracam dopiero ze szkoły. Czuję się jakbym więcej czasu spędziła w pokoju Rady niż na lekcjach. Heh~!- Kimie westchnęła ciężko.- A ty co tu robisz?
-Mama wysłała mnie do sklepu.- Podniósł do góry reklamówkę, którą trzymał.
-Mhm. Co u Kenmy?- Spytała, uśmiechając się lekko.
-Dobrze. Chociaż nieco niepewnie się czuje w nowej drużynie ale wiem, że da sobie radę.
-W razie co ma ciebie. Ogółem to chyba dawno się nie widzieliśmy.- Powiedziała Kimie, zastanawiając się nad tym faktem.
-Każdy był zajęty, to normalne. Ale racja, dawno nie rozmawialiśmy. To mże jutro gdzieś pójdziemy albo coś?- Zaproponował Kuroo.
-Jutro nie mogę. Jestem umówiona z dziewczynami.
-Oh. To sobota.
-Sei-chan.
-W niedzielę pewnie też?
-Oczywiście.- Kimie wyszczerzyła się w jego stronę.
-To jakoś w tygodniu, skoro zazwyczaj weekendy masz zarezerwowane dla chłopaka. Napiszę ci kiedy będę miał luźniejszy dzień, okey?
-Okey~! Dai-chana zabrać ze sobą?
-Pewnie. Razem raźniej.- Kuroo uśmiechnął się pod nosem.- To tu już się rozdzielamy.- Powiedział, stojąc pod domem dziewczyny.
-Nie musiałeś mnie w sumie odporwadzać.- Mruknęła Kimie.
-Po prostu jestem dobry.
-Taaa, jasne~!
-No wiesz. Nie wierzysz w swojego senpaia?
-Wierzę, wierzę~! Chociaż tak długo się znamy, że bardziej bardziej bym powiedziała kuzyna.
-Racja. Więc sio do domu. Pozdrów ciocię i wujka oraz Daikiego.
-Pewnie. Ty też pozdrów rozdziców. To do później~!
-Narka~!- Kuro odmachał jej z uśmiechem, idąc w stornę swojego domu. Kimie westchnęła po czym weszła do siebie.
-Wróciłam~!- Krzyknęła. Ściągnęła buty oraz marynarkę i poszła do kuchni.
-Witaj w domu.- Powiedzieli jej rodzice.
-Yo.- Mruknął Daiki.
-Głodna?- Spytała jej się mama.
-Jak wilk. Macie pozdrowienia od Kuroo.- Powiedziała, siadając przy stole.
-To miłe. Dawno go nie było.- Mruknęła Mayumi.
-Spokojnie, już się omowiliśmy jakoś na następny tydzień. Ale teraz proszę dajcie mi jedzonko zanim umrę.- Jęknęła Kimie, masując się po brzuchu.
-Masz. Na deser jed pudding.- Daiki z uśmiechem podsunał jej talerz pod nosem.
-Arigatou~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie, zabierając sie od razu do jedzenia. gdyż była naprawdę głodna.
Póżniej odrobiła lekcję, wzięła kąpiel, napisała do Sei-chana, spakowała się częściowo na jutrzejsze piżama-party, a następnie udała się spać, gdyż jutro znowu musiała przyjść wcześniej do szkoły. Kilka minut później już smacznie spała, śniąc o wakacjach. 



Informacyjnie do Ferajny~! ^^
 
Klub fotograficzny: 
Mikio Yoshizawa- kapitan-3
Naoki Takara- zastępca-3
Sozo Ryoku-3
Gina Sugase-2
Yuji Sasaki-2
Aoi Yano-2
Kasumi Igarashi-1
Rika Watabe-1
Jun Kawaguchi-1

Przypominam, że dalej również można przysyłać swoje pomysły ;) 



 


Co sądzicie? ^w^ <3
 






 

wtorek, 30 stycznia 2018

Miłość znajduje się drzwi obok- Aomine x Akina

Ohayo~! ^^
Witam Was bardzo milusio~! :3

Tak w ogóle to spojrzałam w kalendarz i zobaczyłam, że dzisiejszą datę mam zaznaczoną w kółeczko o.O Ale o co może chodzić? Z nikim się nie umawiałam, niczego w sumie nie planowałam. Hmmm.... A co może w tym chodzić? o.O 
....
Ano przecież~! Dzisiaj są urodziny mojej cudownej bratowej Akiny~! :D 

Aomine: Już miesiąc wcześniej o tym mówiłaś :p
Ja: Cichaj tam :p 

Happy Birthday Dear Akina~!:*
<3 <3 <3 <3 <3 

Życzę ci zdrówka, szczęścia, dobrych ocen, zdania prawa jazdy (Dai-chan mówił, że jak zdasz to auto ci kupi :D (Ej~!) Może być Ferrari? ;) ), weny i pomysłów, nowych znajomości, niezapominanych wrażeń oraz spełnienia marzeń~! ^w^  
Tego i wiele więcej życzę ci ja wraz z Sei-chanem i Tęczusiami~! <3

Z tej okazji nie mogło zabraknąć shota, więc pomęczyłam swoją wenę i napisałam takie oto coś :p Mam nadzieję, że się spodoba ^^ (Pisane dopiero dzisiaj, więc przepraszam za błędy :p) 

Już nie przedłużam i tobie Aki-chan jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego~! <3
A wszystkim miłego czytania~! ^^
#Kimie

PS. Przypominam o INFO!!! I o ankietach ;) 


Wejście w dorosłość to rzecz ważna. Tak właśnie uważała Akina i tuż przed swoimi 20 urodzinami wszystko sobie planowała. Już nie mogła się doczekać aż wyprowadzi się od rodziców, znajdzie pracę i będzie żyć własnym życiem. I ten dzień nastał pod koniec maja, gdy miała 21 lat. Wcześniej już sobie dorobiła aby móc wynająć mieszkanie oraz wolała poczekać do przerwy wakacyjnej, gdyż na studiach nie miała lekko. Od tej pory miały być o wiele lepiej. Miało...
Akina zjechała autem na poboczne z morderczą miną.
-Oczywiście, bo nagle coś musiało się popsuć.- Fuknęła pod nosem, wysiadając z auta. Zerknęła pod maskę, jednak nic szczególnego nie zauważyła. Westchnęła głośno, po czym wsiadła do auta, próbując je odpalić ale bez skutku.- Serio~!?- Warknęła po czym sięgnęła po telefon, który był o dziwo rozładowany.- Pięknie.- Wrzuciła telefon do torebki i wyszła z auta.
Właśnie dzisiaj miała wprowadzić się do nowego mieszkania, a tu auto postanowiło się popsuć, a telefon rozładować. Nie mogła iść na stację, bo miała pełno swoich rzeczy w aucie plus nie wiedziała gdzie i czy jest najbliższa stacja. I jak na złość nawet auta nie jechały dzisiaj tą drogą.
-Super~!- Krzyknęła i kopnęła ze złości w koło, przez co pękł jej obcas.- Jeszcze lepiej.- Fuknęła po czym otworzyła bagażnik w poszukiwaniu butów, które na szczęście znalazła, więc zamieniła swoje koturny na trampki. Po tym oparła się o samochód, nie wiedząc co począć. Miała nadzieje, że ktoś jednak będzie przejeżdżał i jej pomoże.
Jej prośby zostały spełnione i jakieś pół godziny później podjechało auto, które od razu zjechało na pobocze tuż przed jej autem. Akina niepewnie spojrzała się na nie. Może i potrzebowała pomocy, jednak pozostawała czujna.
Z auta wyszedł wysoki facet o ciemnoniebieskich włosach z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Ubrany był w czarne jeansy, białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę. Akina stwierdziła sobie w myślach, że był bardzo przystojny.
-Yo. Problemy z autem?- Spytał, ściągając okulary.
-Hej. Taa~! Coś się chyba popsuło.- Westchnęła Akina. Była już nieco zmęczona czekaniem, do tego zgłodniała i jak na jej nieszczęście nie pomyślała o kanapkach.
-Nie da się odpalić?
-Nie.
-Dobra. Niedaleko jest warsztat, więc cię podholuję.- Powiedział, wyciągając ze swojego bagażnika linę.
-Dziękuję.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Jak masz na imię?- Spytał ją nieznajomy, zaczepiając hak.
-Akina Hyuga. A ty?- Spytała nieco nieśmiało.
-Daiki Aomine. Miło poznać.- Uśmiechnął się lekko.- To wsiadaj do auta i jedziemy.- Powiedział i ruszył do swojego samochodu.
-Mhm. Okey.- Akina z uśmiechem, że jednak nie spędzi na jezdni całego dnia z radością wsiadła do auta.

Niecałe pół godziny później byli już w warsztacie. I tu na nieszczęście Akiny auta nie dało się od razu naprawić i musi ono zostać na cztery dni.
-Heh~!- Westchnęła głośno.
-I jak?- Spytał Aomine, który o dziwo na nią czekał.
-Nie mają tej części co się popsuła i muszą zamówić i to nieco potrwał. Eto... Możesz pożyczyć mi na chwilę telefon? Mój padł, a muszę zadzwonić do kuzyna aby po mnie podjechał i pomógł mi, bo akurat się przeprowadzam i mam pełno rzeczy w bagażniku.- Akina zrobiła oczy szczeniaczka.
-Mogę cię podwiesić. Nigdzie mi się nie spieszy.- Zaproponował Aomine Akina spojrzała na niego podejrzanie.- Po prostu chcę ci pomóc. Taki dobry uczynek raz na rok.- Aomine zrobił niewinną miną, a Akina zaśmiała się.
-Skoro tak. To pomóż mi z rzeczami to szybciej się uwiniemy.- Akina ruszyła do swojego auta, a Aomine za nią.
I tak spakowali wszystko do samochodu granatowowłosego, po czym wsiedli i ruszyli. Dziesięć minut później byli już na miejscu.
-Daj to.- Powiedział Aomie, zabierając z rąk Akiny torbę i biorąc jak najwięcej.
-Nie jestem słaba.- Mruknęła Akina, biorąc swoją torebkę i niewielką torbę, która została.
-Ale jesteś kobietą, a ja facetem, więc nie pozwolę ci nosić ciężkich rzeczy przy mnie.- Aomine spojrzał na nią znad ramienia.- Tak w ogóle to jak masz tu tylko ciuchy to masz ich naprawdę dużo.- Skomentował Aomine, wchodząc po schodach na drugie piętro.
-W tamtej mam niewiele ciuchów i trochę książek w sumie. A ciuchów ogółem to masz całkiem sporo.- Akina z uśmiechem ruszyła za nim.- Dobra, postaw to tutaj, już sama sobie wniosę.- Akina ustała pod swoimi drzwiami.
-Dobra.- Aomine odłożył wszystkie torby po drzwi.
-Bardzo dziękuję za twoją pomoc.- Akina ukłoniła się lekko.
-Nie ma sprawy. Takiej ślicznej dziewczynie to aż miło pomagać.- Aomine uśmiechnął się, na co Akina lekko zarumieniła.- Narka.
-Papa.- Akina pomachała mu z uśmiechem.
Aomine zaś podszedł do drzwi tuż obok i otworzył drzwi kluczami.
-Co robisz?- Spytała Akina, nieco tym zdziwiona.
-Wchodzę do swojego mieszkania. Miłego popołudnia Sąsiadko.- Uśmiechnął się szeroko i wszedł do mieszkania.
Akina stała zszokowana i aż nie wiedziała co zrobić. Cieszyła się jednak, że ma takiego pomocnego i przystojnego zarazem sąsiada. Ocknęła się i weszła w końcu do swojego mieszkania aby poukładać wszystkie rzeczy i się urządzić.

Następnego dnia z samego rana Akina postanowiła udać się na zakupy, gdyż jej lodówka świeciła pustkami- wczoraj na szczęście udało jej się znaleźć ulotkę pobliskiej pizzerii, więc nie poszła spać głodna. Do tego chciała jakość podziękować Aomine, więc postanowiła ugotować curry i mu zanieść. Myślała o cieście albo czekoladkach, jednak Aomine to w końcu facet i pewnie woli dobre mięsko od słodyczy- tak w sumie uważała. Tak więc po dużych zakupach i dotarciu z siatkami do domu (bardzo żałowała, że nie ma teraz auta) wzięła się za gotowanie.
Godzinę później miała już ugotowany obiad, więc spakowała sos i ryż do pudełka, po czym wyszła z mieszkania i stanęła przed drzwiami sąsiada. Wzięła głęboki oddech, po czym zapukała do drzwi. Po chwili otworzył jej Aomine, ubrany w same dresy bez koszulki z zaspanym wzrokiem- co świadczyło o tym, że dopiero co wstał. Akinie nieco bardziej zainteresowała jego wysportowana sylwetka ale przestała się gapić na jego klatę i spojrzała mu w oczy.
-Ohayo. Przyszłam się poprawnie przywitać i podziękować raz jeszcze za pomoc. Proszę, ugotowała curry. Mam nadzieję, że będzie smakować.- Akina dała mu pudełko. Aomine stał i przez chwilę ogarniał co się dzieje.
-Hej.- Mruknął najpierw.- Naprawdę dziękuje i jeszcze raz nie ma za co. Jak będziesz potrzebowała pomocy to wystarczy zapukać.- Uśmiechnął się lekko, po czym otworzył pudełko. Powąchał, po czym zostawiając otwarte drzwi poszedł w głąb domu i wrócił z łyżką, smakując dania.
-I jak?- Spytała Akina, gapiąc się na jego klatę.
-Stanowczo będę ci częściej pomagał, za tak dobre żarełko.- Aomine z zadowoloną miną zaczął zjadać curry.- Może wejdziesz? Na kawę czy coś?
-Innym razem. Mam jeszcze nieco sprzątania i w ogóle.
-Okey. To jak będziesz potrzebowała pomocy to pukaj.
-Pewnie. To smacznego~!- Akina ruszyła w stronę swoich drzwi.
-Dzięki. Miłego dnia.- Aomine odmachał jej, po czym zniknął w swoim mieszkaniu.
Akina zadowolona wróciła do siebie i z nową siłą wzięła się za sprzątanie.

Był wtorek. Akina właśnie zbierała się do pracy i z lekkim przerażeniem gapiła się na zegarek. Zaspała. Do tego auto miała odebrać dopiero po południu, a dzisiaj jest jej pierwszy dzień w pracy. Tak więc w szybkim tempie spakowała najważniejsze rzeczy i migiem wyszła z mieszkania, próbując zamknąć drzwi.
-Yo.- Usłyszałam wtem. Aomine właśnie wyszedł z mieszkania.
-Hejka.- Odpowiedziała szybko Akina, udając jej się w końcu zamknąć drzwi.
-Stało się coś?
-Jak się nie pospieszę to się do pracy spóźnię.- Akina popędziła na schody.
-To cię podwiozę~!- Aomine od razu ruszył za nią.- Mi się aż tak nie spieszy.
-Serio?- Akina odwróciła się w jego stronę. Dopiero teraz zauważyła jego ubranie.- Jesteś... policjantem?- Akina spojrzała zaskoczona na mundur.
-Nom. Ale spokojnie, nie podwiozę cię radiowozem.- Uśmiechnął się krzywo, podchodząc do swojego auta i otwierając drzwi pasażera.- Wsiadasz?
Akina nie myślała długo i wsiadła do jego auta. Dzięki temu była nieco przed czasem, co ją bardzo cieszyło. Z drugiej strony wiedziała, że będzie musiała znowu mu jakoś podziękować. W sumie to bardzo jej to nie przeszkadzało.

Akina w sobotę wstała dopiero o dziesiątej. Praca w kawiarni do lekkich nie należała, a już zwłaszcza w godzinach szczytu. Na szczęście miała wolny weekend, więc mogła odespać. Gdy wstała zjadła śniadanie, ogarnęła nieco mieszkanie, po czym wzięła się za robienie obiadu i ciasta. Zamierzała iść na podwieczorek na obiecaną kawę do Aomine. Miała nadzieję, że nie jest on dzisiaj w pracy. W sumie to ostatnio wdzieli się tylko rano, jak wychodzili do pracy.
Tak więc po południu z ciastem i obiadem- bo i tak zrobiła za dużo, a nie chciała aby się zmarnowało (to wcale nie tak, że cieszyła się z komplementów na temat jej kuchni)- ruszyła do sąsiada. Zapukała ale nikt nie otwierał, więc zrobiła to ponownie i czekała.
-Witaj Piękna.- Usłyszała wtem przy uchu i omal nie dostała zawału. Odwróciła szybko głowę i ujrzała za sobą Aomine.
-Aho~! Nie strasz mnie.- Fuknęła na niego. Znali się może tydzień i niewiele ze sobą gadali ale poranne spotkania zawsze spędzali na drażnieniu siebie nawzajem.
-Sorki~! Ale nie mogłem się powstrzymać. Wchodź.- Aomine otworzył drzwi i puścił ją przodem. Akina ściągnęła laczki i ruszyła do salonu, rozglądając się.
-Czysto tu masz.
-To lepiej nie wchodź do sypialni.- Skomentował Ao z kuchni.- Albo do łazienki.- Akina zaśmiała się i poszła do kuchni.- Proszę. Obiad i małe co nieco.- Postawiła jedzenie na blacie.
-Jak ty mnie ratujesz tym obiadem. A już chciałem zrobić sobie zupkę chińską.- Aomine zadowolony od razu otworzył pudełko z obiadem.
-Serio? Zupka chińska?
-Nie chce mi się dzisiaj gotować.
-Więc umiesz gotować~!
-Tak. Ale lepiej nie wspominajmy początków mojej nauki.- Aomine wstawił wodę na herbatę.
-Aż tak źle?
-Z ryby zrobił się węgiel, ryż z białego stał się brązowy, a sałatka miała z kilogram soli.
-Oj.
-Przynajmniej moja mama miała ubaw. A tata nie miał nic przeciwko pizzy na kolację.- Aomine wzruszył ramionami.- Cukru do herbaty?
-Nie, dziękuję.- Zaśmiała się Akina.
-Okey. To weź chociaż ciasto i przenieśmy się do salonu.- Powiedział Ao biorąc herbatę i obiad.
-Długo pracujesz w policji?- Spytała Akina, gdy usiedli.- W ogóle ile masz lat?
-A na ile wyglądam?
-Z zachowania powiedziałabym dziesięć.
-Ha. Ha. Ha. Ale mam dwadzieścia cztery. A w policji robię już dwa lata. A ty?
-Ja mam dwadzieścia jeden. A teraz dorabiam sobie w kawiarni, bo tak to studiuję.
-Miałem raz na kawę przyjechać ale tyle roboty miałem, że mi to nie wyszło.
-To miłe.
-A macie tam specjalne stroje?
-To nie jest kawiarnia z pokojówkami.
-Szkoda.- Aomine zrobił zawiedzioną minę, na co Akina wywróciła oczami.- Taki strój bardzo by ci pasował.
-Dlaczego?
-....
-....
-......
-.....- Akina dopiero teraz zorientowała się, że ten patrzy na jej piersi.- Baka!- Fuknęła na niego i pacnęła go książką, która leżała obok.
-No co~? Nie moja wina, że przyciągają mój wzrok.- Uśmiechnął się zadziornie, po czym szybko odsunął aby nie oberwać książką ponownie.
-Nie przyniosę ci już nigdy więcej obiadu.
-He? No weź~!
-Plus jesteś policjantem i wiesz co to molestowanie seksualne.
-Po godzinach pracy nie jestem i ja cię nie molestuję tylko patrzę na twoją idealną sylwetkę.- Akina zarumieniła się lekko.- Bo co do charakteru to tego nie mogę powiedzieć.- Akina na te słowa wstała szybko i wzięła najbliższą poduszkę. Aomine był jednak szybszy i jako pierwszy zaatakował.
I tak miło minęło im popołudnie- na rozmowie, śmiechu, dokuczaniu sobie i piciu lemoniady- gdyż herbata im się rozlała.

Akina wysiadła z samochodu i zatrzęsła się z zimna. Jesień była w tym roku wyjątkowo chłodna. Wzięła zakupy i ruszyła do swojego mieszkania. Otwierając drzwi spojrzała na te tuż obok. Nie widziała Aomine od jakiegoś tygodnia. Czasami pukała aby sprawdzić, czy jest ale odpowiadała jej cisza. Było jej nieco samotnie. Lubiła się z nim drażnić, jak i z nim rozmawiać. Czasem nawet gotowali coś razem, grali w gry. Kilka razy Aomine przyszedł do niej i ucinał sobie drzemki po obiedzie, gdy ona pisała notatki z wykładów.
Akina z westchnięciem odłożyła zakupy w kuchni. Wtem zauważyła, że zapomniała jednej torby z auta. Ubrała więc buty i kurtkę i wyszła z mieszkania. Zamiast jednak iść na dół to stała i patrzyła na parking, gdzie stał Aomine z jakąś kobietą. Rozmawiali i cały czas wręcz się uśmiechali. Akina poczuła dziwny ucisk w żołądku i ukucie w sercu. Wróciła do mieszkania, a po torbę poszła dopiero wieczorem. Straciła humor i energię na dziś.

Wracała właśnie do domu, gdy wtem ktoś objął ją od tyłu. Wzdrygnęła się, po czym spojrzała w górę i zobaczyła Aomine.
-Hejka. Dawno się nie widzieliśmy, co nie?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Hej. No trochę.- Mruknęła.
-Tak się ze mną witasz? To tylko ja się stęskniłem?- Akina na te słowa zarumieniła się lekko. Nie spodziewała się takich słów po nim.
-No może troszeczkę.- Zaczęła się z nim droczyć.
-Masz na dzisiaj jakieś plany?- Spytał Aomine odsuwając się od niej.
-Nie. Ten weekend spędzam na leniwca.- Uśmiechnęła się lekko.
-To może razem będziemy się lenić? Zapraszam do siebie. Ja gotuję.
-O~! A się nie potruję?- Akina uśmiechnęła się szeroko z niezadowolonej miny chłopaka.
-Jak zrobisz deser to nie.
-Ja mam deser robić?
-Bo świetnie ci wychodzą.
-A może być brownie? Z lodami?
-Pewnie. To o piątej u mnie?
-Okey.
-Okey. To do później.- Aomine uśmiechnął się, po czym wszedł do swojego mieszkania.
Akina z uśmiechem poszła do siebie aby się przygotować. Najpierw postanowiła wybrać ciuchy. Z racji, iż nie było ciepło to wybrała legginsy, ciemnoniebieską tunikę z długim rękawem oraz futrzastą kamizelkę. Następnie wzięła szybki prysznic, po czym szybko zrobiła ciasto i wstawiła je do piekarnika. W tym czasie poprawiła makijaż. Spakowała ciasto oraz lody i punktualnie o piątej pukała do drzwi Aomine.
-Wchodź, wchodź.- Aomine szybko jej otworzył.
-Mmm~! Ale pachnie.- Akina chciała już wejść do kuchni ale Aomine zagrodził jej drogę.
-Nie ma zaglądania. Idź do salonu, a ja za chwilę wszystko przyniosę.- Wziął od niej ciasto i lody i popchnął w stronę salonu. Akina nie mając wyjścia ruszyła w tamtą stronę. Stolik był przykryty obrusem. Na nim były już sztućce, kieliszki, wino i kwiaty oraz świece. Akina uśmiechnęła się szeroko i usiadła powoli. Bardzo jej się to podobało.
-Już jestem.- Aomine postawił przed nią talerz z pysznie pachnącym daniem.
-Dziękuje. Pachnie smakowicie.
-To moje popisowe danie.- Aomine uśmiechnął się, po czym nalał wina do kieliszków.- Nasze zdrowie.- Stuknęli się kieliszkami i upili po łyku wina, po czym wzięli się za jedzenie.
-Przepyszne.- Mruknęła Akina, rozkoszując się smakiem.
-Wiedziałem, że minąłem się z powołaniem.- Mruknął Aomine na co Akina się zaśmiała.
-Właśnie. Dlaczego ostatnio się nie widzieliśmy?
-W pracy zasypały mnie papiery. Prawie dosłownie. Myślałem, że mi ręka odpadnie od wypełniania tych druczków.- Aomine westchnął ciężko.
Jedli, pili i rozmawiali, śmiejąc się co jakiś czas. Później z winem i ciastem przenieśli się na kanapę.
-Jak ja bym chciał wolne.- Westchnął Aomine.
-Ja też. Ale muszę poczekać.
-Właśnie. Ty tylko w święta masz wolne, co nie?
-Mhm. I w Nowy Rok. Później nauka, nauka, nauka i dopiero w marcu wolne.
-Hmmm.... Czyli dopiero w marcu mogę wziąć urlop.
-Dlaczego w marcu?
-Myślałem aby wybrać się na jakąś wycieczkę. Ty i ja. Co ty na to?- Akina spojrzała na niego zaskoczona.
-Ale....Dlaczego.... ze mną?- Mruknęła.
-Chyba widać, że już od pierwszego spotkania mi się spodobałaś.- Aomine pochylił się pocałował ją. Akina czuła motyle w brzuchu.
-Naprawdę?- Spytała cicho.
-Mhm. A ty?
-Ty.... też mi się podobasz. Bardzo.- Mruknęła z uśmiechem i rumieńcami a policzkach.
-Słodka.- Aomine uśmiechnął się lekko, po czym ponownie ją pocałował.
-A ta dziewczyna?- Spytała Akina, gdy się od siebie oderwali.
-Dziewczyna?
-No raz widziałam jak gadasz z taką jedną na parkingu.
-Och, ona~!
-Coś cię z nią łączy?- Spytała niepewnie.
-Tak. Bardzo ja kocham.- Na te słowa Akinie zatrzymało się serce.- To w końcu moja siostra.- Dokończył Aomine, po czym zaczął się śmiać.
-Twoja...siostra?- Akina spojrzała na niego zaskoczona, a zarazem szczęśliwa.
-Mhm.- Aomine wstał z kanapy, po czym wrócił z ramką i podał ją Akine. Na zdjęciu był on i owa dziewczyna.- Wtedy przyjechałem do domu aby na szybko się odświeżyć i przebrać i spotkałem się z nią. Przyjechała dać mi obiad i tak chwilę ze sobą porozmawialiśmy. Raz ją zaproszę to się poznacie.
-O.- Mruknęła Akina.
-Cieszę się, że jesteś o mnie zazdrosna.
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Nie jestem.
-Ja jestem. Tyle facetów gapi się na ciebie w kawiarni, że mam ochotę wszystkim mandat wlepić.- Akina zaśmiała się, po czym odłożyła zdjęcie i przytuliła się do Aomine.
-Niech ci będzie. Buziak na zgodę?- Spytała z uśmiechem.
-Hmmm.... Czemu nie- Aomine odwzajemnił uśmiech, po czym ponownie złączyli swoje usta.

Akina właśnie ze sklepu, gdy usłyszała kłótnię.
-Dai-chan mówię ci, że krzywo.
-Nieprawda.
-Krzywo. I przesuń ten wazon bardziej w lewo, bo inaczej za chwilę znajdzie się na podłodze.
-Oj tam, oj tam.
-I tamten kwiatek miał iść na tą ścianę, bo potrzebuje więcej słońca.
-A~!
-Plus jeszcze kartonów nie schowałeś.
-Bo się czepiasz.
-Naprawdę miło Was słuchać.- Akina z uśmiechem weszła do salonu.
-Akina, czy ten obraz jest grzywo?- Aomine wskazał na ścianę.
-Jest.- Przytaknęła Akina.
-Widzisz?- Fuknęła na niego Kimie, siostra Aomine.
Akina poznała ją tuż po tym, jak zaczęła chodzić z Aomine. Od razu bardzo się polubiły zwłaszcza, że miały dużo wspólnych tematów. Do tego Akina uwielbiała słuchać jak droczy się ona ze swoim bratem.Chociaż gorzej było, gdy razem z bratem zaczynają droczyć się z nią.
-Heh~!- Aomine jęknął głośno, po czym poprawił obraz.
-No nareszcie.- Skomentowała Kimie.- Tak w ogóle to Wszystkiego Najlepszego Aki-chan~!- Kimie wyściskała ją mocno. Dzisiaj był trzydziesty stycznia, czyli jej urodziny.
-Dziękuje~!- Akina odwzajemniła uścisk.
-Dobra, później się jeszcze wyściskamy. Trzeba to szybko ogarnąć, zanim goście przyjdą.- Stwierdziła Kimie, idąc do kuchni.
-Jakbyś wcześniej pomogła zamiast na mnie narzekać.- Mruknął Aomine.
-Też Cię Kocham Nii-san~!- Krzyknęła z kuchni.
-Nie używaj tego argumentu, to nie koniec rozmowy~!
-Daiki nie obijaj się tylko przynieś napoje z samochodu.- Powiedział Akashi, który właśnie wszedł do kuchni. Był on mężem Kimie, czyli szwagrem Aomine, jednak znali się już dość długo i byli dobrymi przyjaciółmi- o ile można tak nazwać relację między nimi.
-Dlaczego wszyscy są przeciwko mnie?- Aomine zamiast iść do auta wtulił się w Akinę.
-A czy to nie ty sam mówiłeś, że wszystko przygotujesz?- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Dla ciebie dzisiaj wszystko ale jutro ja nie ruszam się z łóżka. I ty też, nie puszczę cię.- Daiki cmoknął ją w czółko.
-Więc dzisiaj się jeszcze pospiesz, bo przez te kartony tu się nie pomieścimy.- Zaśmiał się Akina, po czym cmoknęła go w usta.
Akurat jej urodziny wypadły wraz z przeprowadzką do ich domu. Może i chodzili tylko ze sobą ale chcieli mieszkać razem. I tak Akina już potajemnie liczyła, że będzie już z Aomine na zawsze.
-Akina~! Gdzie masz paterę do ciasta~?- Krzyknęła Kimie z kuchni.
-Chyba na górze~! Pójdę po nią~!- Odkrzyknęła Akina, po czym cmoknęła Daikiego i ruszyła na górę.
-Jesteś przygotowany?- Spytała cicho Kimie brata.
-Pewnie.- Aomine uśmiechnął się, klepiąc kieszeń spodni, gdzie w pudełeczku był pierścionek zaręczynowy.
Nieświadoma niczego Akina zaś szukała patery nie wiedząc, że za kilka godzin spełni jej się marzenie i niebawem miłość, która na początku znajdowała się drzwi obok teraz będzie z nią na zawsze.