Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #KiseRyouta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #KiseRyouta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2019

Po prostu razem- Aomine x Kise

 Witajcie~! ^^

Po raz pierwszy nie wiem co powiedzieć. Może mogłabym zacząć jak zwykle ale nie było mnie 9 miesięcy. Ałł~! To aż boli. ;-; Naprawdę słowo "Przepraszam" chyba nic tu nie pomoże ale naprawdę PRZEPRASZAM~! Wiem, że nie dałam żadnego znaku, posta, czy wiadomości co się ze mną dzieje, bo nawet już trochę mnie na Fanpage'u nie było ale ja tu byłam. Tylko nie miałam weny i czasu na pisanie. Cóż, życie takie jest, że raz można wstawiać posta raz w tygodniu, a czasem wszystko ulatuje, bądź po prostu trzeba się skupić na prywatnym życiu i codzienności, niż na blogu i pisaniu. 
Szczerze to już miałam kilka prób powrotu ale naprawdę miałam dni, kiedy to zajrzałam na jakiś zaczęty rozdział i po prostu po chwili go zostawiałam, nic nie dopisując. Już nie mówiąc o dniach kiedy to w ogóle tu czy do zapisków nie zaglądałam. Ale moja wena i pomysły zaczęły powoli wracać, do tego w końcu nadszedł też czas aby przysiąść do pisania i tak oto skończyłam tego shota, którego zaczęłam rok temu (Miał być on na urodziny Kise, no ale wyszło jak wyszło :p). Myślałam o tym aby skończyć rozdział z Ferajny ale tam mam jeszcze mnóstwo do dopisania, więc wolałam skończyć to ^^

Teraz w sumie nie wiem, czy mam dalej kontynuować pisanie. Mam pomysły i myślę, że teraz nawet więcej czasu aby pisać dalej. Widzę, że zaglądaliście tu ale chcę znać waszą opinię czy dalej chcecie czytać moje opowiadania. Czy wybaczycie mi tą nieobecność i natchniecie swymi komentarzami? (Przez czas mojej nieobecności czytałam te starsze i one dalej mega mnie cieszą :D) Z jednej strony to jeszcze tu na pewno coś wstawię, bo po prostu chcę skończyć kilka opowiadań, jednak jeśli dalej chcecie czytać moje twory to dalej będę się starać ^^ Tym razem nie zniknę i naprawdę będę informowała was jak mi idzie z pisaniem ^^ Chociaż nie ma teraz G+ ale jest FP, więc będą powiadomienia o nowościach ;) Jedynie, że chcecie abym założyła konto na IG o.o 

Kiedy pojawię się z kolejnym postem to nie wiem ale bardzo, bardzo, bardzo się postaram aby jeszcze w tym tygodniu coś się pojawiło ^^ (Mam 3 rzeczy zaczęte, więc coś chyba uda mi się skończyć ;) ) 

Szczerze? To się stęskniłam ^w^ Za wami, za blogiem, za Tęczusiami ^^
Ao: Tyle kazać czekać -.- Siostra, wstydź się
Ja: Nie zapominaj, że jednak dalej mam koronę, Dai-chan :p 
Niji: I Akashiego za plecami XD
Akashi: Powinieneś wspierać siostrę Daiki, a nie ją karcić -.-
Ao: Dobra, dobra, okey~! <.< Wiem, że ciężko pracowała aby powrócić ^^
Kise: I jeszcze z nami wróciła, powinieneś czuć się zaszczycony :p 
Kuroo: Kimie ma nowe pomysły i nowy zapał do pisania, więc uważaj, bo zostaniesz zapomniany :p
Ao: Ja? Zapomniany? o.o 
Haru: Chyba mówiła o jakiś nowych paringach o.o
Ao:.... Kimie~!
Ja: Dai-chan późno jest, zamknij się proszę -.- O tym pogadamy później. Teraz już cisza, bo już ten początek przedłużamy. Shot czeka~! ^^
Ao: ... Idę się z tym przespać. Branoc~! ;) <Ciągnie Kise za sobą>
Kise: I ja jestem tym czymś? :p 
Ao: Za chwilę to poczujesz to coś ;) 
Kise: Baka~! >///<

Ja już mykam, bo późno, a muszę rano wstać (Dlaczego ja?!! ;-;) Czekam na wasze komentarze i opinie ;) 
Dobranoc/ Miłego dnia/ Miłego popołudnia ^^
Enjoy~! <3
#KimieKikui


Kolejny pokaz mody poszedł gładko. O ile można tak powiedzieć o bieganinie między wieszakami, masie żelu i lakieru do włosów, czekanie na makijaż w smugach dymu papierosowego i perfum, gorączkowe szukanie i poprawianie kreacji aby wyjść na dwie minuty na wybieg. Czasem wydawało mi się to beznadziejne i niepotrzebne jednak wychodząc na wybieg już gotowy czuję się wyjątkowo. Bo przecież ktoś zaprojektował te ubrania, długo pracował nad swoja kolekcją, a teraz ja mogłem ją pokazać światu. To naprawdę miłe uczucie.
Po skończonym pokazie i dostaniu podziękowań od projektanta i stafu, pojechałem do hotelu. Od razu ruszyłem do łazienki aby wziąć prysznic. Mimo przebrania się nadal czułem na sobie zapach papierosów i różnych perfum. Czułem się odświeżony zmywając z siebie to wszystko. Wyszedłem z kabiny, wytarłem się, wysuszyłem włosy, ubrałem się, dopakowałem walizkę i wyszedłem. Zamówiona wcześniej taksówka już czekała pod hotelem. Droga na lotnisko nie była długa i nieco później już siedziałem w samolocie. Spuściłem roletę w oknie i ułożyłem się wygodniej aby nieco się zdrzemnąć. Lot nie miał być długi, a godzinka drzemki mi się przyda.
Po wylądowaniu wziąłem swój bagaż i ruszyłem do wyjścia. Szybko złapałem taksówkę i pojechałem do domu. Zapłaciłem, wysiadłem z taksówki i ruszyłem do swojego apartamentu. Wpisałem kod, następnie wszedłem do windy, po chwili wysiadając na swoim piętrze.
-Hej.- Powiedziałem widząc stojącego pod drzwiami Aominecchiego.
-Hej.- Mruknął.
-Dopiero co z pracy?- Spytałem wychodząc z windy i podchodząc do niego.
-Mniej więcej. Jak pokaz?- Spojrzał na mnie kątem oka, wyciągając klucze z kieszeni.
-Jak zwykle dobrze i bez większych problemów.- Uśmiechnąłem się lekko.
Aomine otworzył drzwi, przepuszczając mnie przodem. Gdy tylko przekroczyłem próg zostałem popchnięty na ścianę, a moje usta zostały zmiażdżone w namiętnym pocałunku. Puściłem walizkę, która z hukiem opadła na podłogę. Zarzuciłem ręce na ramiona Aomine, dłonie wplątując w jego włosy i otwierając szerzej usta aby mógł swoim językiem pieścić moje podniebienie oraz język. Poczułem jak jego dłonie wślizgują się pod moją koszulkę, głaszcząc delikatnie plecy. Pocałunek był namiętny, żarliwy, dziki, pełen pasji, zapierający dech w piersi. Przyspieszone bicie serca, ciepło rozchodzące się po całym ciele, myśli skupione na przyjemności dawanej z tych lekko szorstkich ust i śliskiego języka. Oderwaliśmy się od siebie, dysząc głęboko. Daiki oparł swoje czoło o moje, kładąc dłoń na moim policzku. Spojrzałem w jego oczy, wtulając się w jego dłoń.
-Chodź.- Mruknął niskim głosem, przez który dostałem ciarek. Mogłem tylko przytaknąć głową, bo w tym momencie żadne słowo nie mogło wyjść z mojego gardła.
Czując dłonie Aomine na swoich udach podskoczyłem lekko aby opleć nogi wokół jego bioder. Otarłem się o niego i jęknąłem cicho, czując jego erekcję. Sam nie byłem w lepszym stanie i chciałem tylko ściągnąć w końcu spodnie.
Aomine ruszył w stronę sypialni, ponownie wpijając się w moje usta. Przylgnąłem do niego, mrucząc w jego usta, gdy ścisnął mój pośladek. Po drodze udało mi się ściągnąć buty, co w takiej pozycji nie było łatwe. Drzwi otworzyły się łatwo ale przejście przez nie, gdy jest się napalonym jest nieco trudniejsze. Zdołaliśmy bezpiecznie wejść do sypialni, nie nabijając sobie żadnych siniaków. Zostałem rzucony na łóżko i pozbawiony szybko koszulki. I tak Daiki był bardziej zainteresowany moją szyją i klatką piersiową niż ową koszulką. Mruknąłem czując pocałunki na szyi i obojczykach, przy czym ciągnę koszulkę Aomine aby mu ją ściągnąć. Ten pomógł mi się z nia uporać, dalej obdarowując mnie pocałunkami lecz teraz postanowił possać moje sutki.
-A~!- Jęknąłem zaskoczony, gdy ugryzł mnie.- Mmmm..... Szybciej.- Mruknąłem, ocierając się o niego. Mój członek pulsował niemiłosiernie i czułem, że jak zaraz nie ściągnę spodni to będę miał mokro. Aomine zamiast sunąć w dół podciągnął się wyżej, całując delikatnie moje usta.
-Taki niecierpliwy?- Mruknął z uśmieszkiem. Wiem, że drażnił się ze mną i najchętniej to bym na niego nakrzyczał ale jedyne co teraz chciałem to aby w końcu ściągnął ze mnie te cholerne spodnie.
-I to bardzo.- Prawie, że warknąłem. Polizałem go po dolne wardze, ocierając się o niego. Ten uśmiechnął się lekko, przejechał powoli dłonią po mojej klatce piersiowej i brzuchu i wtem mocno ścisnął moje krocze. Wygiąłem się w łuk, jęcząc i wypychając biodra w górę. Jeszcze raz tak zrobi a dojdę.
Tak się jednak nie stało. Aomine powoli odpiął guzik od moich spodni, rozpiął zamek i powoli ściągnął ze mnie niepotrzebne ubranie, wraz ze skarpetkami.
-Taki niedopieszczony. Aż już nieco pociekło.- Mruknął, całując moje podbrzusze i ściągając ze mnie bokserki.- Mam ci ulżyć od razu?- Spytał, a ja pokiwałem głową.- Naprawdę? Tak bardzo tego chcesz?- Usadowił się między moimi nogami, jednak zamiast zająć się moim pulsującym członkiem zaczął całować wewnętrzną stronę moich ud. Miałem ochotę już sam sobie ulżyć, chciałem jednak aby Aominecchi to zrobił. Chciałem poczuć jego dłoń oraz usta na swoim penisie. Chciałem aby zaczął go ssać i pieścić, doprowadzając mnie do największej rozkoszy.
Przegryzłem wargę. Nie chciałem się przed nim płaszczyć i prosić ale chyba nie miałem wyboru.
I już miałem ładnie powiedzieć "Proszę", gdy nagle Aomine wziął mojego penisa do ust i mocno sie na nim zassał, a dłonią ścisnął lekko moje jądra. To było dla mnie za wiele.
-A~!- Jęknąłem głośno, dochodząc. Bez uprzedzenia w jego usta, wypychając biodra w górę i drżąc na całym ciele. Przełknąłem ciężko ślinę i podniosłem głowę aby spojrzeć na Aomine, który powoli wysunął mojego penisa ze swoich ust i patrząc mi prosto w oczy połknął moją spermę, oblizując wargi. Poczułem jak mój penis na nowo robi się twardy. Jego spojrzenie pełne pożądania i namiętności było tak pięknym widokiem, że moja dziurka już zaczęła pulsować, a ciało drżało z podniecenia.
-Gotowy na więcej?- Mruknął Aomine, pochylając się i robiąc malinkę na moim podbrzuszu.
-Zrób to wreszcie.- Warknąłem, zachęcająco rozszerzając bardziej nogi.
-Mmm...Widzę, że bardzo tego chcesz. Aż tak nie możesz się doczekać, aż włożę swojego kutasa do twojej ciasnej dziurki aż do nasady? Tak bardzo chcesz abym cie pieprzył?- Daiki podniósł wyżej moje biodra, palcem masując moją dziurkę. Te słowa, powiedziane niskim głosem-  kompletnie odleciałem i chciałem aby zrobił to co mówił. Aby wszedł we mnie gwałtownie i głęboko, doprowadzając mnie do największej ekstazy. Od ostatniego razu nie minęło wiele czasu ale czułem się mega niedopieszczony.
Wtem poczułem jak Aomine liże moją dziurkę, po czym zagłębia w niej język.
-A~! Fuck~!- Jęknąłem głośno, odrzucając głowę w tył i zaciskając dłonie na kołdrze. Bardzo dobrze czułem jego język wijący się i zagłębiający w mojej dziurce. Do tego dłońmi ściskał moje pośladki.
-Ah~! Aominecchi~!- Jęknąłem, czując jego oddech.- S-Starczy.- Mruknąłem, drżąc. Z jednej strony nie chciałem aby przerywał. Z drugiej jednak chciałem dojść mając jego kutasa w sobie.
-Oh, a ja chciałem cię dobrze wypieścić, a ty chcesz tak szybko.- Powiedział z udawanym żalem, gdy wysunął już swój język. Wziął żel, wylał trochę na palce i od razu włożył dwa. Spiąłem się, zaciskając się na nich.
-Oj, rozluźnij się. Bo inaczej nie będzie szybko.- Mruknął Aomine. Opuścił moje biodra, podciągnął się i zaczął całować moją szyję. Rozluźniłem się, więc zaczął poruszać palcami aby mnie dobrze przygotować. Położyłem dłonie na jego plecach, głaszcząc i drapiąc go po nich na co odpowiadał mruczeniem. Wtedy poczułem coś, czego nie chciałem poczuć w tym momencie.
-Aominecchi... Dlaczego masz na sobie spodnie?- Spytałem z wyrzutem. Ten zaśmiał się i spojrzał na mnie.
-Hmmm... Może dlatego, że ich jeszcze nie ściągnąłem?- Uśmiechnął się lekko.
-To je migiem ściągaj.- Wręcz warknąłem.
-Może sam to zrobisz?- Mruknął, ponownie całując moją szyję.
Wyciągnąłem się nieco aby sięgnąć do jego bioder. Odpiąłem pasek, guzik i rozpiąłem rozporek. Zsunąłem nieco spodnie i wtem Aomine dołożył trzeci palec, muskając delikatnie mój czuły punkt. Zacisnąłem dłonie na jego spodniach, wgryzając się w jego ramię.
-Ściągniesz je w końcu?- Szepnął mi do ucha, dmuchając na nie swoim ciepłym oddechem, aż dostałem ciarek.
-Mhm.- Mruknąłem i ponownie wziąłem się za ściąganie jego spodni wraz z bokserkami. W końcu z warknięciem udało mi się zsunąć je do kolan, a dalej Aomine poradził sobie już sam. Widząc jego twardego penisa nie mogłem się powstrzymać i zacisnąłem na nim lekko dłoń, poruszając powoli w górę i w dół. Zacząłem jeszcze całować jego umięśniony tors, wzdychając i jęcząc cicho. Daiki jęknął zaskoczony, po tym mruknął i poruszył lekko biodrami.
-Mmm... Ha... Ah~!....- Jęczałem i wzdychałem. Robiło mi się coraz bardziej gorąco. Zwinne palce rozciągające mnie, umięśnione i smukłe ciało Daikiego, jego oddech na moim karku. Chciałem jednak aby Aomine był jeszcze bliżej mnie, chciałem poczuć go całym ciałem, każdym nerwem.
-Aominecchi....- Westchnąłem, przysuwając się do jego ucha.- Starczy. Wejdź w końcu we mnie.- Wyjąkałem do jego ucha.
-A poprosisz?- Wymruczał.
-Kurwa. Aominecchi~! Wypieprzysz mnie w końcu czy nie?!
-Z wielką przyjemnością.- Uśmiechnął się szelmowsko. Złapał moje biodra, przysunął bliżej siebie i wszedł powoli ale od razu do samej nasady.
-Oh~!- Wygiąłem się w lekki łuk, odrzucając głowę do tyłu i zamykając oczy.- Oh tak~!- Jęknąłem błogo. Uwielbiałem to uczucie bycia wypełnionym. Czułem jak penis Aomine idealnie wpasowuje się we mnie, jak ociera się o wrażliwe miejsca, jak głęboko mnie pieści. Nie było bólu a czysta rozkosz.
-Mmm... Nie zaciskaj się tak, bo nie mogę się ruszyć.- Mruknął mi do ucha Aomine wzdychając.
-Haa...Nie moja wina, że jesteś taki duży..... Mmmm...- Wziąłem głęboki oddech, próbując się nieco rozluźnić.
-Spokojnie.- Aomine spojrzał na mnie i zaczął składać na mojej twarzy delikatne pocałunki. Objąłem go i wychyliłem głowę aby sięgnąć jego ust. W tym momencie Daiki poruszył się we mnie. Jęknąłem w jego usta na ten nagły ruch, jednak sam poruszyłem biodrami aby dać mu znak, żeby nie przerywał. Aomine nie przerywając pocałunku zaczął się poruszać we mnie. Całowanie go stało się trudniejsze, przez moje jęki oraz jego westchnięcia lecz dalej ocieraliśmy się ustami.
Daiki wyszedł nagle ze mnie mnie i usiadł, ciągnąc mnie ze sobą. Wtuliłem się w niego i wpiłem w jego usta, od razu podciągając się aby napić się na jego członka.
-Ach~! Tak~!- Jęknąłem błogo ponownie czując jego członka we mnie. W tej pozycji czułem jak wbija się we mnie jeszcze głębiej.
-Jeszcze trochę brakuje.- Mruczy mi w usta, po czym przyciąga moje biodra do swoich i wsuwa się we mnie od do nasady.
-Aaaa~!- Jęknąłem głośno, zaciskając dłonie na jego plecach.- Tak.. głęboko....Haaa..... Mmmm.... Tak.. dobrze... - Podnoszę lekko biodra i opuszczam je, drżąc na całym ciele. Daiki postanawia mi pomóc wychodząc mi na przeciw. Przyspiesza i coraz mocniej wbija się we mnie. Nie mogę zrobić nic więcej jak obejmować go mocno i jęczeć z rozkoszy. Było mi gorąco, ciało drżało, gardło bolało od jęków, przed oczami wirował mi świat, a w głowie była pustka. Czułem wszystko, a tym wszystkim był Aomine obejmujący mnie mocno, złączony ze mną i szepczący moje imię między westchnięciami.
-Da...Daiki...Ach... Dai..ki...Ach~!- Już dłużej nie mogłem wytrzymać. Zacisnąłem się, objąłem go mocno i doszedłem na jego brzuch. Aomine zrobił jeszcze kilka pchnięć i doszedł głęboko we mnie, wtulając się w moją szyję. Obejmowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę, normując oddechy i przypominając sobie kim i gdzie jesteśmy. Aomine położył mnie powoli i delikatnie i dopiero wtedy ze mnie wyszedł, kładąc się obok i sięgając po chusteczki aby się wytrzeć. Gdy to zrobił położył się na boku, rękę wkładając pod moją głowę. Pocałował mnie, głaszcząc mnie po brzuchu.
-Hmmm... Czy mówiłem, że się stęskniłem?- Spytał się, przerywając pocałunek.
-Hmmm....- Zacząłem się zastanawiać, w międzyczasie całując go.- Chyba nie.
-O. Więc....- Pocałował mnie.- Tęskniłem.- Zaśmiałem się z jego słów, wtulając się w niego.
-Ja też.- Uśmiechnąłem się i cmoknąłem go w policzek. Ach, ten Aominecchi~!

Nie było późno, a nam nie chciało się spać to też wzięliśmy prysznic, a następnie rozsiedliśmy się na kanapie w salonie. Ja szukałem jakiegoś fajnego filmu, a Aomine szykował przekąski.
-Kise.- Usłyszałem nad sobą. Odchyliłem głowę do tyłu i od razu poczułem usta Aomine na swoich. Z chęcią oddałem pocałunek.
-Trzymaj.- Daiki przerwał pocałunek i podał mi pudełko.- Sam robiłem.-Powiedział, siadając obok mnie. Otworzyłem pudełko, w którym były domowe lody, jak się nie myliłem to czekoladowe. Na wierzchu była polewa- pewnie malinowa- i posypka z orzechów i czekolady.
-Wow~!- Nie mogłem się powstrzymać i od razu posmakowałem.- Mmmm~! Pychotka~!- Cmoknąłem Aomine w policzek.- Przeszedłeś samego siebie.
-Oj tam, po prostu zmieniłem nieco składniki no i sos zrobiłem ze świeżych malin. Ale cieszę się, że smakuje.- Aomine objął mnie w pasie, biorąc łyk wina.- Wybrałeś już coś?
-Mhm. Więc wciśnij tylko play.- Mruknąłem, nie mogąc oderwać się od lodów. Posunąłem łyżkę pod nos Daikiego. Zjadł i przytaknął tylko głową.
Niby po prostu siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy film ale robiliśmy to razem. Odkąd zacząłem chodzić z Aomine, chociaż w sumie odkąd go poznałem, to każda chwila razem była dla mnie ważna. Nie ważne z kim, gdzie, co robiłem. Najważniejszy pozostawał dla mnie Aominecchi. Ale te chwilę spędzone tylko z nim były najlepsze, nawet jeśli to było właśnie oglądanie filmu. Bycie z nim, bycie razem, od tak- to najlepsze i najdroższe mi momenty.







piątek, 12 stycznia 2018

Tęczowa Ferajna- Rozdział 11

Hejka~! ^w^ 
Co u Was? Jakieś plany na weekend? :D 

Tak jak wcześniej pisałam tak dzisiaj rozdział z Ferajny~! ^^ Wiem, jak bardzo ją lubicie, więc piszcie, czy Wam się podoba i podsyłajcie pomysły na kolejne rozdziały ;) 

I oczywiście bardzo zachęcam do dołączenia do Tęczowej Ferajny- wszystkie informacje znajdziecie w zakładce "Tęczowa Ferajna" ^^ 

Niebawem pojawią się nowe ankiety ale jak się pojawią to zostaniecie poinformowani na Fanpage'u jak i G+. :3 

I już nie przedłużam, bo pewnie czytacie to i już chcecie przejść do rozdziału :p
Miłego czytania Kochani~! :* 
Czekam na komentarze ;)
Miłego weekendu~! <3
#Kimie


 Akina wstała dzisiaj wyjątkowo wcześnie, gdyż nie mogła spać. Po treningu czuła się zmęczona, jednak sprawa Kimie i Aomine nie dawała jej spokoju. Tak więc rano miała dużo czasu, więc aktualnie siedziała w salonie i jadła powoli śniadanie.
-O? Ty już na nogach?- Spytał się zdziwiony Junpei, który dopiero co wstał.
-Jakoś nie mogłam spać.- Mruknęła tylko Akina, żując swoje śniadanie. Junpei chwilę patrzył na siostrę, po czym poszedł się szykować, gdyż jednak nie chciał się spóźnić.
Gdy zamknął się w łazience Akina westchnęła głośno, odkładając niedojedzone płatki na stolik. Napisała do Mine, czy wyjdą wcześniej i na jej szczęście ta zgodziła się. Dojadła więc płatki, spakowała drugie śniadanie, ubrała buty, wzięła torbę i ruszyła do szkoły.
-Aki-chan~!- Usłyszała, a po chwili obok niej była już Mine.
-Hej.- Mruknęła Akina.
-Hej. Coś się stało? Omal co nie wylałam mleka na Shuna.- Mine zaśmiała się na  wspomnienie tego zdarzenia.
-Nie mogłam spać, muszę w końcu wyjaśnić tą sprawę.- Akina zrobiła zaciętą minę.
-Ile czarnych scenariuszy wymyśliłaś? Będzie dobrze~! Tak w ogóle to jest tak wcześnie, że pewnie będziemy musiały nieco poczekać na Kimie.
-Nie szkodzi. I po prostu muszę wiedzieć. Rozumiesz mnie, prawda?- Akina zrobiła minę szczeniaczka.
-Tak, tak~! Skoro mamy czekać to zjem sobie swojego rogalika. Też chcesz?- Spytała Mine z uśmiechem, grzebiąc w swojej torbie.
-Nie ale nie obrażę się, jak dasz mi tego batonika.- Akina zerknęła do jej torby z uśmiechem.
-Masz, bo i tak wzięłam ich kilka w pośpiechu.- Mine dała jej batona, a sama zajadała się rogalikiem z dżemem.
I tak ustały blisko szkoły i czekały na tęczowowłosą, której najwyraźniej się nie spieszyło, bo przyszła dziesięć minut przed dzwonkiem. To Mine jako pierwsza zobaczyła Kimie, która szła wraz z Sozo.
-Kimie-chan~! Ryo-chan~!- Krzyknęła Mine i zaczęła do nich machać z uśmiechem. Dziewczyny odmachały jej.
-Ohayo~!- Powiedziały razem, gdy podeszły bliżej.
-A co z Was takie poranne ptaszki?- Zapytała się Kimie, biorąc łyka kawy.
-Kimie mam do ciebie ważne pytanie.- Zaczęła poważnie Akina i ustała tuż przed nią.
-Tak?- Kimie spojrzała na nią nieco zaskoczona.
-Co cię łączy z Aomine?- Spytała od razu Akina. Kimie z wrażenia aż zaprzestała picia kawy.
-He?!
-Co cię łączy z Aomine? Ja i Mine widziałyśmy cię z nim wczoraj i..... No co cię z nim łączy?!- Akina patrzyła na nią hardo. Kimie chwilę stała i patrzyła się po prostu na nią.
-Na pewno nie to co myślisz.- Powiedziała spokojnie.
-A co? Jak dla mnie wyglądaliście wtedy jak para.- Mruknęła Akina, przez co Kimie aż się zakrztusiła. Sozo zaś z boku powstrzymywała śmiech.
-Nie, nie jesteśmy parą i nigdy nią nie będziemy.
-A skąd mam to wiedzieć na pewno?
-Hmmm..... Wiem, przedstawmy się sobie.- Zaproponowała Kimie z uśmiechem.
-He?- Akina i Mine spojrzały na nią jak na kosmitkę.
-Przedstawmy się sobie.- Powtórzyła Kimie.
-Eeeee....Okey? Więc..... Akina Hyuga, miło mi cie poznać.- Powiedziała nieco niepewnie Akina, kłaniając się lekko.
-Kimie Aomine, mi również miło cię poznać.- Powiedziała Kimie z uśmiechem, również lekko się kłaniając. Po tym nastała krótka chwila ciszy.
-CO?!- Krzyknęła Akina wraz z Mine.
-Ciii.- Uciszyła ich Kimie, a Sozo zaczęła się śmiać.
-Kimie Aomine?!- Spytała Akina, nic z tego nie rozumiejąc.
-Tak, Kimie Aomine. Dai-chan to mój brat.- Kimie uśmiechnęła się promiennie, a dziewczyną opadły szczęki.
-Ale...- Jęknęła Akina, nie wiedząc nawet co powiedzieć.
-Oj, sorki ale muszę iść jeszcze pogadać z Hikaru. Spotkamy się na długiej przerwie.- Kimie pomachała im z uśmiechem, po czym podbiegła do bruneta, który właśnie wchodził do szkoły. Dziewczyny jeszcze chwilę tak stały, nie wiedząc co zrobić.
-Chodźmy lepiej do szkoły, bo się jeszcze spóźnimy.- Sozo popchnęła je w stronę bramy. Akina i Mine dały się prowadzić, gdyż nadal były zszokowane słowami Kimie. Postanowiły poczekać do przerwy aby to wszystko dokładnie wyjaśnić.

Długa przerwa nastała dla dziewczyn na szczęście szybko. Akina i Mine wzięły swoje śniadania, po czym ruszyły do pokoju rady uczniowskiej.Po drodze spotkały Sozo, która nic nie mówiła tylko uśmiechała się lekko. Po chwili już pukały do drzwi, a następnie siedziały przed biurkiem, przy którym czekała już na nich Kimie.
-Jesteście naprawdę szybkie, nie ma co.- Kimie uśmiechnęła się promiennie.- Więc? Co chcecie wiedzieć?- Spytała, zabierając się za jedzenie.
-Czy to prawda, że Daiki to twój brat?- Spytała od razu Akina.
-Tak. Ryo-chan może potwierdzić.- Kimie wskazała na nią głową, a ta przytaknęła potwierdzająco.
-To czyli on ci powiedział, że zaczął chodzić z Akiną? A skąd wiedziałaś o mnie?- Spytała się Mine.
-Tak, Dai-chan mi powiedział. A co do ciebie to Kise mi powiedział. Mamy ze sobą bardzo dobry kontakt.
-.....
-Nie, nie. On mnie w głębszym sensie nie interesuje. Po prostu przyjaciele~!- Wyjaśniła szybko Kimie, widząc minę Mine.
-Czekaj, to Ryo-chan ty wszystko wiedziałaś i nam nie powiedziałaś?- Spytała się Akina.
-To Kimie mi zabroniła. I trochę się dziwię, że Daiki się nie wypaplał. Aż dziw, że nic nie mówił o swojej kochanej siostrzyczce.- Sozo zaśmiała się, a Kimie tylko uśmiechnęła.
-Ja też myślałam, że to wcześniej się ujawni.- Przyznała Kimie.
-To znasz całe Pokolenie Cudów?- Spytała się Mine.
-Mhm. Często zaglądałam na salę gimnastyczną, więc wszystkich poznałam.
-A wiesz, że Midorima to kuzyn Akiny?- Spytała z uśmiechem Mine.
-Wiem.
-He?! Skąd~?!
-Jeden ptaszek mi wyćwierkał.- Powiedziała tylko Kimie.
-To....To nie przeszkadza ci, że chodzę z twoim bratem?- Akina spojrzała na Kimie nieco zmieszana.
-Czy ty uważasz, że odganiam wszystkie dziewczyny od mojego brata?- Spytała Kimie poważnie. Akina nie wiedziała co odpowiedzieć.- W sumie to tak, bo większość z nich to idiotki.- Przyznała Kimie.- Ale ty jesteś fajna. Plus nie chodzisz z nim dlatego, że był Asem Pokolenia Cudów, a dlatego, że po prostu go polubiłaś. I wiem, że mój brat też cię lubi-lubi, więc nie mam nic przeciwko.
-Oh. Okey.- Mruknęła Akina, nieco zaskoczona tym przyznaniem się do odganiania od Aomine dziewczyn.- Wiem, że się powtarzam ale naprawdę jesteś jego siostrą?
-Aki-chan~! Po lekcjach się spotykacie , więc pójdziemy razem i ci to udowodnię. Okey?
-Okey.
-Mogłabyś się nawet sama o to Dai-chana spytać ale tak też może być.- Kimie wzruszyła tylko ramionami.
-Aż bym się chciała dowiedzieć więcej~!- Przyznała Mine.
-Hmmm... A może urządzimy sobie piżama party?- Zaproponowała Kimie.
-Dobra ale u kogo?- Spytała Akina, biorą się za swoje drugie śniadanie.
-U Ryo-chan~!- Kimie spojrzała na nią z uśmiechem.
-He? Dlaczego u mnie?- Spytała zdziwiona Sozo.
-U mnie jest Dai-chan, u Akiny Junpei, a u Mine Shun. A ty jesteś jedynaczką.
-Ale nie wiem, czy rodzice się zgodzą.
-To spytaj się "Czy Kimie i dwie koleżanki mogą do mnie wpaść nocować?". Przecież mnie uwielbiają to na pewno się zgodzą.
-Kimie masz o sobie naprawdę wysokie mniemanie.- Powiedziała Sozo ze śmiechem.
-W końcu jestem Aomine~!- Powiedziała Kimie robiąc pozę "Podziwiajcie mnie~!". Dziewczyny zaśmiały się krótko.
-A to kiedy?- Spytała Mine.
-Piątek. Co nie?- Kimie spojrzała na Sozo.
-Dobrze, spytam się.
-To jesteśmy umówione~!- Powiedziała Kimie, po czym zabrzmiał dzwonek.- Oj, przerwa jakoś szybko się skończyła.- Mruknęła. Szybko zabrały swoje rzeczy i pognały na lekcję.

Sozo właśnie miała iść do klubu fotograficznego, gdy zatrzymała ją koleżanka.
-Hejka Ryo~!- Przywitała się z uśmiechem Gina.
-O, hejka. Też idziesz do klubu?
-Właśnie dlatego cię zatrzymałam. Dzisiaj nie ma zajęć.
-He? Dlaczego?
-Mikio pojechał robić gdzieś zdjęcia, a Aoi zwolnił się, bo się źle czuł. Wiesz, możemy coś porobić we dwójkę ale umówiłam się już z koleżanką.... Rozumiesz, co nie?- Gina uśmiechnęła się przepraszająco.
-Dobrze, dobrze. Zła nie będę. W sumie też na dzisiaj mam plany, chociaż i tak muszę poczekać na Kimie.
-Idziecie razem do kina czy coś?
-Nie~! Tak tylko na chwilę się spotykamy po szkole, a idę z kimś innym.
-O~! Czyżby z chłopakiem?- Gina uśmiechnęła się szeroko, a Ryo próbowała się nie rumienić.- Zgadłam?! I ty mi nic nie powiedziałaś~?!- Pacła ją w ramię.
-Chodzę z nim naprawdę krótko, więc...
-Już się spiknęliście~?! Tym bardziej będziemy musiały się gdzieś wybrać i pogadać~!- Gina aż ją wyściskała.
-Dobrze, dobrze~! Ale nie spieszy ci się teraz przypadkiem?- Spytała Ryo z uśmiechem.
-A no tak. To widzimy się później. Pozdrów Kimie~! Papa~!- Gina pomachała jej z uśmiechem.
-Dobrze~! Papa~!- Ryo odmachała jej, po czym ruszyła do pokoju rady uczniowskiej. Po drodze postanowiła napisać Uru SMSa.

Od: Ryo
Do: Uru
Temat: Spotkanie
Treść: Odwołali mi zajęcia klubowe ale Kimie tak łatwo mnie nie puści, więc pamiętaj o żelkach :p
PS. Już nie mogę się doczekać ^^

Na odpowiedź nie musiała długo czekać.

Od: Uru
Do: Ryo
Temat: RE: Spotkanie
Treść: Żelki przygotowane, więc cię od niej łatwo zabiorę :D
PS. Ja też :*

Sozo z uśmiechem schowała telefon do torby, po czym zapukała do pokoju Rady Uczniowskiej.
-Wejść~!- Usłyszała głos Kimie.
-Hej~! To ja~! Mogę tu posiedzieć? Zajęcia mi odwołali.- Ryo weszła i od razu przysiadła się do Kimie.
-Oczywiście~! A będziesz tak miła i pomoże mi wkładać to w teczki?- Kimie wskazała na stertę papierów.
-Nie ma sprawy.- Ryo od razu wzięła się do pracy.
-Za taką pomoc dostaniesz kilka słodkości.- Powiedział z uśmiechem Hikaru, który wypisywał coś obok.
-O ile Przewodniczący wszystkich nie zje.- Mruknęła Kimie.
-To musimy się pospieszyć~!- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Kimie chwilę się jej przypatrywała.- No co?
-Niiiiic~!- Kimie puściła jej oczko, po czym wzięła się za papierkową robotę.
-Właśnie, masz pozdrowienia od Giny.- Przypomniała sobie wtem Sozo.
-Dziękuję. Trzeba będzie się umówić z tą wariatką na ploteczki.
-Też coś o tym wspomniała.
-Jak ja się cieszę, że później będę w Kioto~!
-Wiesz, zawsze też może tam się wybrać.
-Nawet jej tego nie podpowiadaj. Bo ciasta nie dostaniesz.- Obie zaśmiały się, po czym w ciszy pracowały dalej.

Akina i Mine po treningu szybko się przebrały i ruszyły w stronę wyjścia ze szkoły. Tam czekała już na nich Kimie wraz z Sozo.
-Nie musimy się tak spieszyć~! Zdążymy, Ao dopiero co trening kończy.- Powiedział Kimie widząc, jak dziewczyny pędzą w ich stronę.
-A skąd to wiesz?- Spytała Akina.
-Satsu. Mały szantaż i Dai-chan już jest na treningu.- Zaśmiała się Kimie.- Idziemy~!- Zarządziła i ruszyły.
-Jak trening?- Spytała Sozo dziewczyn.
-Dobrze. Chociaż Mine tak się zamyśliła, że podała piłkę do trenerki zamiast do mnie.
-Ej~! To nie moja wina~!
-Twoja i Kise.- Akina uśmiechnęła się, zaś Mine pomruczała coś pod nosem.
-Chyba jutro wychodzi magazyn z jego zdjęciami, hmm?- Zastanowiła się Kimie.
-Tak~! A ja mam trening~!- Zajęczała Mine.
-Chętnie bym ci go kupiła ale tyle mam roboty w radzie, że szybko ze szkoły jutro i pojutrze nie wyjdę.- Kimie westchnęła głośno.
-Poproś Kise, na pewno dostaje jeden egzemplarz gratis.- Zaproponowała Sozo.
-To jeszcze ci od razu podpisze.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Tak w sumie.... Zapytam się go dzisiaj, bo się spotykamy.
-He? I ty mi nic o tym nie powiedziałaś?
-I tak spotykasz się dzisiaj z Aomine, więc.... Właśnie, to chyba trochę dziwne, że mówimy Aomine, skoro Kimie też jest Aomine
-Nie szkodzi. Wiem, że chodzi wam o Dai-chana. Mi i tak zazwyczaj mówią po imieniu.- Kimie wzruszyła ramionami. Wtem zerwała się do biegu.- Dai-chan~!- Krzyknęła, po czym rzuciła się mu na szyję. Dziewczyny dopiero teraz go dostrzegły.
-Jak się nie mylę to widzieliśmy się rano.- Powiedział z uśmieszkiem Aomine. Dopiero po chwili zobaczył Akinę, Sozo i Mine.- Yo. Jak pamiętam to tylko z Akiną się umawiałem.
-Nie cieszysz się na widok swojej kochanej siostrzyczki?- Kimie wydęła policzki.
-Widzę cię codziennie. Plus rano mówiłaś coś, że się na mnie obrażasz.
-Bo zjadłeś moje kanapki~!
-Głodny byłem.
-To mogłeś sobie zrobić. Zjadłeś wszystkie słodkie bułeczki.- Kimie fuknęła na niego.
-Dobra, jak będę wracał do domu to ci je kupię. Chociaż tak rano marudziłaś, że ojciec pewnie już to zrobił. To kupię ci te czekoladki.
-..... Te z orzechami?
-Tak, te z orzechami. W ogóle to jesteś strasznie droga, powinienem dostawać większe kieszonkowe, bo czuję jakbym połowę wydawał na ciebie.
-I tak mnie Kochasz.- Kimie uśmiechnęła się szeroko, tuląc się do niego.
-Mała, wredna maruda.- Aomine pomiział ją po głowie z uśmiechem.
-Dostanę cukrzycy.- Stwierdziła wtem Sozo, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Oj tam, oj tam~! Dobra, to my już sobie idziemy, a wy idźcie na tę swoją randkę czy coś. Widzimy się w domu  Nii-san~!- Kimie cmoknęła jeszcze brata w policzek, pociągnęła Sozo i Mine, a po chwili już ich nie było.
-Nie wiem dlaczego ale czuję się wykorzystany.- Mruknął Aomine, na co Akina się zaśmiała.- Nieważne. Tak w ogóle to witaj Kocico.- Aomine podszedł i cmoknął ją w policzek.
-Hej.- Akina z uśmiechem przytuliła się do niego.- Skoro oboje jesteśmy po treningu to proponuję coś zjeść. Ale nic konkretnego. Może taiyaki*?
-I jak cię tu nie uwielbiać?- Aomine pocałował ją, po czym złapał ją za rękę.- Idziemy.
-U mnie to normalne, że jestem głodna po treningu. Ale idziemy tylko coś przekąsić, bo w domu mam obiad.
-Oczywiście, że tylko przekąsić. Jakbym miał się najeść, to dużo bym musiał kupić przekąsek. A w domu czekają na mnie żeberka.- Aomine na samą myśl aż się ślinił.
Pospacerowali trochę, po czym kupili sobie po jednym taiyaki i usiedli na placu zabaw aby je zjeść.
-Wiesz, dopiero dzisiaj dowiedziałam się, że Kimie to twoja siostra.- Przyznała Akina.
-Serio? Jak to?
-Wcześniej przedstawiła się po prostu jako Kimie, a ty nic mi o niej nie mówiłeś.
-Na serio nic nie wspomniałem o tej marudzie?- Zdziwił się Aomine.
-Kimie i Sozo też były tym faktem zaskoczone.- Zaśmiała się Akina.- Bardzo się ze sobą dogadujecie.
-To moja młodsza siostra, więc to chyba normalne. Dużo czasu jednak ze sobą spędzamy. Jak nie gramy na konsoli to kłócimy się o kanapki.- Na to stwierdzenie oboje się zaśmiali.
-Ej, nawet ja warczę na brata jak mi płatki zabiera.
-My często kłócimy się o jedzenie. Chociaż najczęściej to dlatego, że po prostu podkradam Kimie z talerza.
-Wasi rodzice nie próbują was jakoś uspokoić czy coś?
-Ojciec walczy z nami, a mama tylko się śmieje. Przynajmniej przy stole nigdy nie jest nudno.
-To nie spieszy ci się na obiad? Bo jeszcze Kimie ci wszystko zje.
-Spokojnie, kupię jeszcze taiyaki to zostawi dla mnie więcej żeberek. Tak w sumie to może raz gdzieś tak razem wyjdziemy?
-Czemu nie? Lubię Kimie i lubię ciebie.
-Ale mnie bardziej, co nie?
-O co ty mnie podejrzewasz?- Spytała Akina, a widząc jego uśmieszek pacła go w głowę.- Zboczeniec.
-Skąd możesz wiedzieć o czym pomyślałem?
-Widzę to po wyrazie twojej twarzy.
-Oj no dobra, no. Sorry~!- Aomine objął ją w pasie.- Buziak na zgodę?
-....- Akina udawała, że sie obraziła.
-Kiciu~!- Aomine zaczął miziać się do jej szyi, co ją rozbawiło. Odwróciła głowę w jego stronę i pocałowała go krótko.
-Pora się zbierać Koteczku.
-Co? Już?- Zdziwił się Aomine.
-Jestem wykończona po treningu, a nie spałam za wiele. A jutro też się spotkamy, co nie?
-A pójdziesz jeszcze ze mną do sklepu? To cię wtedy kawałek odprowadzę.
-W sumie to i tak chcę sobie kupić coś do picia, bo trochę słodko mi od tego taiyaki.
-To buzi i idziemy.- Akina coś chciała na ten temat powiedzieć lecz Aomine był szybszy i po prostu ją pocałował. Wstał, ciągnąc ją za sobą. Akina tylko z uśmiechem pokręciła głową i poszli po jeszcze jedno taiyaki i czekoladki. Aomine odprowadził ją prawie pod sam dom. Akina szybko go pocałowała, po czym pognała do domu. Widząc zawiedzioną minę Aomine wiedziała, że pewnie szybko by jej nie puścił.

Mine gdy tylko pożegnała się z dziewczynami pognała na dworzec, gdzie czekał już na nią Kise.
-Ohayo Mine-chan~!- Przywitał ją z promiennym uśmiechem.
-Ohayo Kise-chan~!- Mine odwzajemniła uśmiech.- Spóźniłam się?
-Nie, nie~! Stoję tu może z pięć minut.
-Sorki ale zagadałam się z dziewczynami.
-Naprawdę nie szkodzi. To idziemy? Wiesz, nie mam za wiele czasu.- Kise zrobił przepraszającą minę.
-Wiem, wiem. To idziemy~!- Złapali się za ręce i ruszyli do księgarni.
-Kise a jutro wychodzi magazyn z twoim zdjęciami, co nie?
-A, tak. Prawie bym zapomniał. A co?
-Bo jutro mam do późna trening i myślę, że nie zdarzę kupić. Kupiłbyś mi?- Mine zrobiła minę szczeniaczka.
-Pewnie dostanę jutro od menadżerki, więc dam ci w weekend. Okey?- Kise uśmiechnął się promiennie.
-Naprawdę?! Dziękuję~!- Mine przytuliła się do niego.
-Ależ nie ma za co. Chociaż wiesz, obok siebie masz żywy egzemplarz.- Zaśmiał się Kise.
-Wiem ale lubię patrzeć na twoje zdjęcia. Świetnie na nich wyglądasz.
-To może w weekend zrobimy sobie małą sesję?
-Chyba nie jestem dobrym fotografem ale chętnie.- Mine uśmiechnęła się słodko.
-Zwłaszcza, że ty masz moje zdjęcia, a ja twoich mam może z pięć.
-Ale nie ustawiaj sobie mnie jako tapety, bo jak jeszcze Kasamatsu to zobaczy to nawet nie chcę myśleć co może zrobić.
-Dobrze. Chociaż pewnie będzie mi ciężko wybrać, bo jesteś bardzo urocza Mine-chan.- Kise pogłaskał ją po policzku, na co Mine się zarumieniła.
I tak poszli do księgarni, a następnie poszli zjeść jeszcze chichi-dango**. Czas niestety szybko im zleciał i Kise musiał pędzić na pociąg. Umówili się dopiero na weekend aby spędzić ze sobą więcej czasu. Mine jeszcze przed wejściem do domu dostała SMSa od Kise i gdyby nie lekcje najchętniej popisała z nim ile się da.

Kimie nie chciała się odczepić od Sozo, do tego włączył się jej tryb "Zboczeńca", przez co ta nie mogła powstrzymać rumieńców.
-Kimie~! Przestań~!- Jęknęła Sozo.
-Ale ja dopiero się rozkręcam~!- Zaśmiała się Kimie.
-Akashi gdzie jesteś~?!- Spytała ze śmiechem Sozo.
-Nie musisz wzywać Sei-chana~! Dostanę żelki to sobie pójdę.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Sozo pokiwała tylko głową, po czym weszły do domu blondynki.
-Wróciłam~!
-Dzień dobry~!- Krzyknęła Kimie.
-Witaj w domu Sozo~! Witaj Kimie~!- Krzyknął ojciec Ryo.
-Mogłaś powiedzieć, że Kimie nas odwiedzi.- Powiedziała jej mama, wyłaniając się z kuchni.
-Ja tak na krótko. Przyszłam pożyczyć tylko dwie książki. Plus mamcia w domu robi żeberka więc....- Kimie aż zaburczało w brzuchu.- Oj.
-To może chociaż skusisz się na onigiri***?
-Z rybką?
-Mhm.
-Jedno onigiri nie zaszkodzi~!- Stwierdziła Kimie i pognała do kuchni.
-A dla mnie?- Jęknęła Sozo, idąc za przyjaciółką.
-A dla ciebie oprócz onigiri jest jeszcze zupa miso****.
-Z tofu?
-Oczywiście.
-To ja idę umyć łapki, więc już możesz mi nałożyć.- Sozo uśmiechnęła się, po czym pognała do łazienki. Gdy wróciła na stole już była miska zupy i dwa onigiri. Zauważyła, że Kimie siedzi obok i właśnie zabiera się już za drugą kulkę.
-Chyba mówiłaś, że zjesz tylko jedno.- Zaśmiała się Sozo, dosiadając się.
-Tuńczyk.- Powiedziała tylko Kimie i wgryzła się w kulkę.
-Jedzcie, jedzcie abyście miały dużo siły.- Powiedział ojciec Ryo, przysiadając się.
-Itadakimasu.- Powiedzieli i zaczęli jeść. Chociaż Kimie bardziej mruknęła, zbyt zajęta swoim onigiri.
-Właśnie. Może w piątek przyjść Kimie i jeszcze dwie koleżanki nocować?- Spytała Ryo, patrząc na rodziców maślanym wzrokiem.
-A te dwie koleżanki to dokładniej?- Spytała jej mama.
-Akina i Mine.
-Akina to dziewczyna Daikiego, a Mine chodzi z Kise.- Wyjaśniła Kimie, na chwilę odrywając się od jedzenia.
-Skoro to tylko trzy koleżanki to mogą.- Powiedziała jej mama.
-Dziękuję~!- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Chciała wrócić do jedzenia lecz coś jej nie pasowało.- Kimie, zjadłaś kawałek tofu~!- Spojrzała się na złodziejkę.
-Bo to za ładnie pachnie no~!
-To może nałożyć ci trochę?- Spytała Sayuri.
-Nie, nie~! Jeszcze trochę i będę pełna. Chyba przebiegnę się do domu aby mieć miejsce na żeberka.- Stwierdziła Kimie.- A jeszcze co do piątku to może ciocia i wujek przejdą się do moich rodziców? Dawno u nas nie byliście.
-W sumie to czemu nie. A rodzice nie mają żadnych planów?- Spytała się Sayuri.
-Chyba nie ale jeszcze się spytam. Jak nie mają to mama jeszcze zadzwoni.
-Dobrze. A co wam przygotować do jedzenia na piątek?
-Same coś upichcimy. Może yakisobe*****?- Zaproponowała Ryo.
-Najłatwiejsze i najszybsze. A wspólne gotowanie jest fajne.
-To jeszcze tylko napisz mi jakie chcecie dodatki.- Powiedział Sayuri.
-Dobrze Mamo.- Ryo uśmiechnęła się.
Po posiłku poszły do pokoju blondynki. Sozo chciała się przebrać, a Kimie pomogła je w wyborze i o dziwo nie upierała się na krótką spódniczkę. Razem wybrały niebieskie, nieco podarte jeansy, czarną koszulkę z napisem "Love" ze złotych cekinów, oraz skórzaną kurtkę, gdyż robiło się nieco chłodno. Po tym Ryo powiedziała mamie, że idzie odprowadzić Kimie i że jeszcze idzie spotkać się z koleżanką. Wyszły z domu, po czym ruszyły w stronę domu Kimie.
-Skąd wiesz, że w tą stronę?- Spytała ją Ryo.
-Bo idziesz ze mną. Plus ja już go widzę.- Powiedziała Kimie, wskazując przed siebie. Rzeczywiście, Uruha szedł w ich stronę. Gdy był już bliżej Kimie złapała Ryo za ramiona.- Ani kroku dalej~! Żelki albo ona zostanie poddana torturom łaskotek.- Powiedziała Kimie, na co Ryo roześmiała się.
-Spokojnie.- Uru podniósł ręcę.- Tu mam żelki.- Wskazał na reklamówkę.
-Wymiana na trzy.- Zdecydowała Kimie.- Raz, dwa....trzy~!- Kimie popchnęła Ryo w stronę Uru, a ten rzucił w jej stronę reklamówkę z żelkami.
-Och, zostałam uratowana~!- Powiedziała Ryo, przytulając się do Uru.
-Skoro tak to miłej randki Gołąbeczki. Widzimy się jutro~!- Powiedziała Kimie z uśmiechem i poszła sobie skocznym krokiem. Gdy była już daleko Kouyou i Sozo zaśmiali się.
-To było nieco dziwne.- Stwierdził Uru.
-Skoro już mnie uratowałeś to gdzie idziemy?
-Hmmm.... Może pójdziemy na zakupy? Nie mogę wyglądać gorzej od Rukiego.- Na to stwierdzenie Ryo zaśmiała się.
-Skoro tak to chodźmy. W sumie to też chętnie kupię sobie jakąś bluzkę.
-Ale zanim pójdziemy....- Zaczął Uru. Sozo przez chwilę nie wiedziała o co chodzi, dopóki nie poczuła jego ust na swoich. Uśmiechnęła się lekko, odwzajemniając pocałunek.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo pogłaskała go po policzku.- Idziemy? Bo jeszcze sklepy nam zamkną, a liczę później na kawkę.
-Oczywiście.- Uru cmoknął ją jeszcze w czółko, po czym ruszyli na miasto.- Działo się coś ciekawego?
-Hmmm...... Akina dowiedziała się, że Kimie i Daiki to rodzeństwo.
-A nie wiedziała?
-Nie. Nie są nawet do siebie aż tak podobni.
-No może jakby Kimie się przefarbowała i trochę opaliła.... Chociaż nie, niech lepiej ma te kolorowe włosy.
-Ja chcę się przefarbować ale nie wiem na jaki kolor. Jak myślisz, na jaki zmienić?
-Może coś szalonego?- Zaśmiał się Uru.
-..... Różowe?- Zaproponowała Sozo, na co chłopak się zaśmiał.
-Czemu nie? Na pewno będziesz uroczo wyglądać.
-Jeszcze się zastanowię. Może Kaolu mi coś doradzi?
-To szybko się z nim umów, bo słyszałem, że dużo osób się do niego zapisuje.
-Jutro zadzwonię. Dzisiaj już nie będę mu przeszkadzać.- Ryo uśmiechnęła się lekko.
I tak rozmawiając doszli do centrum handlowego. Świetnie się bawili szukając czegoś ciekawego. Uruha kupił sobie kurtkę, dwie bluzki, trzy pary spodni i buty, a Ryo bluzkę, buty i trochę dodatków. Po zakupach udali się do kawiarni, gdzie zamówili kawę oraz po kawałku sernika. Rozmawiali i śmiali się, trzymając się za ręce. Niestety robiło się późno, a oboje musieli rano wstać. Uru odprowadził Ryo prawie pod sam dom.
-Spotkamy się w piątek?- Spytał Kouyou.
-Piżama-party.- Przypomniała mu Sozo.
-A no tak. To sobota? Nie będę musiał przygotowywać okupu?
-Nie, nie będziesz musiał.- Zaśmiała się Ryo.- Jak wiem to w sobotę do Kimie przyjeżdża Akashi, więc pewnie o mnie zapomni. Więc sobota pasuje.
-To napiszę do ciebie jeszcze o której. Mam nadzieję, że Kai nie zdecyduje się na próbę.
-Musicie odpoczywać przecież. I tak w tygodniu prawie że cały dzień siedzicie w studiu.
-Racja. Oby tylko Ruki nie postanowił mi cię porwać na weekend.
-Zawsze mogę się jakoś wymigać. Ale teraz już muszę iść, bo jutro mam sprawdzian z matematyki.
-I teraz mi to mówisz?
-Spokojnie, wszystko umiem, więc powtórzę sobie jeszcze przez chwilę i będzie dobrze.
-Skoro tak. Ja w sumie też już muszę iść aby wyspać się jednak na jutro. Napisz jutro do mnie jak już będziesz w domu.
-Mhm.- Sozo przytaknęła głową.- To do usłyszenia?- Spytała. Uru uśmiechnął się lekko, pochylił się i ucałował jej różowe usta.
-Postaram się jutro do ciebie przedzwonić.
-Okey.- Mruknęła Ryo, po czym go pocałowała.
-Słodkich snów.
-Słodkich snów.- Pocałowali się, po czym Ryo przytuliła się jeszcze do niego, a następnie powolnym krokiem ruszyła do domu, machając jeszcze Kouyou na pożegnanie. Wróciła do domu w wyśmienitym humorze. I nawet matematyka nie popsuła jej tego humoru.

Kimie leżała u siebie w pokoju na łóżku i patrzyła się w sufit. Po obiedzie pograła nieco z Daikim w kosza, po tym popisała trochę z Akashim, zjadła kolację i teraz nie wiedziała co robić. Nie chciało jej się uczyć, w telewizji nie było nic ciekawego. Wtem zadzwonił jej telefon.
-Moshi, moshi?- Mruknęła.
-Halo Kimie~?! Śpisz?- Usłyszała głos Miyaviego.
-Nie, po prostu strasznie się nudzę.- Kimie westchnęła głośno.- Co u ciebie?
-Właśnie po to dzwonię.
-He? Coś się stało?
-Nie~! Chciałem tylko powiedzieć, że za tydzień wracam.- Na te słowa Kimie aż usiadła.
-Naprawdę?
-Mhm~! Będę miał trochę wolnego, a po tym kilka koncertów w Japonii. Możliwe, że zostanę na dłużej.
-Jej~! To super~!- Kimie od razu się ożywiła.- A kiedy dokładnie przylatujesz?
-W piątek koło siódmej rano powinienem już być. Cieszysz się?
-Pewnie~! Jak mam się nie cieszyć? To już zarezerwuję sobie weekend, bo koniecznie musimy się gdzieś razem wybrać.
-Oczywiście~! Bardzo się stęskniłem za swoją uroczą siostrzyczką~!- Kimie wiedziała, że Meev pewnie się tam szczerzy tak samo jak ona.- Oj, muszę już kończyć, bo mnie wołają. Słodkich snów Kwiatuszku~! I nic nikomu nie mów~!
-Dobrze, dobrze~! Miłej pracy Braciszku~! Całuski~!- Kimie rozłączyła się, po czym omal nie pisnęła ze szczęścia. Bardzo się za nim stęskniła i już nie mogła doczekać się jego powrotu. Z nową energię podeszła do szafy i zaczęła w niej przeglądać ubrania. Stwierdziła, że zdecydowanie nie ma nic fajnego i musi iść na zakupy. A po tym zauważyła, że zrobiła większy bałagan, więc wzięła się za sprzątanie.


*Taiyaki- japońska potrawa z ciasta, tradycyjnie w kształcie ryby. zazwyczaj wypełniona jest pastą z czerwonej fasoli azuki. Nadzieniem mogą być również: czekolada, krem i ser.
**Dango- tradycyjne japońskie kluski robione z mąki ryżowej. Chichi-dango jest lekkie, słodkawe i zazwyczaj podawane jako deser.
***Onigiri- jest zrobione z ryżu uformowanego w trójkątny lub owalny kształt, czasami zawinięte w nori. Potrawa ta jest nadziewana m.in. marynowaną morelą japońską, ikrą, krewetkami, rybą, itp.
****Miso-shiru (zupa miso)- tradycyjna japońska zupa, spożywana praktycznie codziennie jako dodatek do posiłków. Sporządzana jest na bazie dashi z dodatkiem pasty sojowej (miso) oraz wielu innych składników, zależnie od regionu i osobistych upodobań.
*****Yakisoba- podsmażany makaron z dodatkiem mięsa wieprzowego, warzyw oraz sosem Yakisoba. Podaje się go z dodatkami takich jak posiekany imbir, płatki ryby, majonez czy proszku z wodorostów.












niedziela, 31 grudnia 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 10

Ohayo~! ^w^ 
Witam Was bardzo milutko w ostatni dzień w tym roku :D 
Już myślałam, że w tym roku już nic nie napiszę ale wena jednak się udzieliła i udało mi się dokończyć rozdział z Ferajny :3 (Żelki są bardzo pomocne :p) 
Ogółem to nie będę przedłużać, bo dzisiaj przecież Sylwester ;) 

Życzę Wam Szczęśliwego Nowego 2018 Roku~! <3
Oby wasze postanowienia się spełniły i oby ten Nowy Rok był lepszy od starego ^w^ 

Życzę Wam jeszcze mile spędzonego Sylwestra, czy to pod kocykiem z herbatką, czy z przyjaciółką, czy z rodziną, czy na imprezie ^^ 

Już nie przedłużam ;)
Miłego czytania Kochani~! :*
Do zobaczenia w Nowym Roku ;)
#Kimie
#Tęczusie


Wtorek dla Sozo nastał zdecydowanie za wcześnie. Chociaż sama siebie mogła winić, bo siedziała do późna i przeglądała zdjęcia oraz przypominając sobie co nieco na zajęcia z chemii. Dochodziły do tego SMSy pisane z Uruhą.
-Dzień dobry.- Przywitał ją rano jej tata z uśmiechem.
-Bry.- Mruknęła Ryo ziewając i siadając przy stole aby zjeść śniadanie.
-Znowu siedziałaś do późna?- Spytał ją tata z uśmiechem.
-Chciałam sobie wszystko na dzisiaj przygotować. Nie wiedziałam, że zajmie mi to tyle czasu.- Sozo zaczęła powoli jeść swoje śniadanie, oczywiście nie wspominając o SMSach do późna z chłopakiem.
-Tylko się za bardzo nie przemęczaj. Dzisiaj chyba masz zajęcia dodatkowe, co nie?
-Wiem~! Tak, więc zapewne wrócę późno. Mama przygotowała mi bento?
-Właśnie nie, więc dam ci pieniądze abyś kupiła coś sobie.- Jej tata spojrzał na nią przepraszająco.
-To wyjdę wcześniej to już sobie po drodze kupię.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- Dziękuje za posiłek.- Wstała od stołu, po czym wzięła swoją torbę i ruszyła na przedpokój aby ubrać buty.
-Będę szedł później do sklepu. Co byś zjadła na kolację?- Spytał ją ojciec, idąc za nią z kubkiem kawy.
-Obojętnie.- Ryo uśmiechnęła się do niego. Już chciała ubierać buty, gdy nagle zadzwonił jej telefon.- Moshi, moshi~?
-Hejka Ryo-chan~!- Usłyszała w słuchawce głos kolorowowłosej.- Wiesz mam...... Dai-chan nie wyjadaj ośmiorniczek z mojego bento~!...... Sorki. Chciałam się.... Dai-chan no~! Tato~!.... Heh~! Co ja.... A tak~! Chciałam się zapytać czy masz..... Dai-chan nawet do moich płatków musiałeś się przykleić?....Tak, będę je jadła..... Jak jesteś głodny to zrób sobie kanapkę zwłaszcza, że masz dzisiaj trening..... Tak idziesz i nie rób tej miny.... - Ryo chan zaśmiała się z bojowego nastawienia przyjaciółki
-To o co chciałaś się zapytać?
-He? Ach tak~! Masz mój zeszyt od geografii? Bo mam tam notatki dla Hikaru, a u siebie nie mogę ich znaleźć.
-Poczekaj, zerknę.- Sozo zaczęła szperać w swojej torbie.- Mam i tak są. Na szczęście je spakowałam.
-Dziękuje~! To ja się rozłączam zanim Daiki zje moje śniada..... Dai-chan~! Za karę masz mi zrobić kanapkę.- Fuknęła na niego Kimie.- Widzimy się.- Powiedziała jeszcze i się rozłączyła. Sozo zaśmiała się, chowając telefon do torby.
-Nawet ja słyszałem Kimie. Skąd w niej dzisiaj tyle energii z rana?- Zaczął się zastanawiać Hisashi.
-Raz na jakiś czas zdarza się jej.- Sozo uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Może cię dzisiaj tą energią zarazi.- Tatko uśmiechnął się do niej.- Proszę, na drugie śniadanko. A co do kolacji to co sądzisz aby po niej zrobić sobie podwieczorek?- Spytał, dając jej pieniądze.
-Dziękuje.- Ryo od razu je schowała.- Hmmm.... Myślę, że to świetny pomysł. Kawałek ciasta nam na pewno nie zaszkodzi.- Sozo puściła mu oczko.
-W całości się z tobą zgadzam.
-To ja już wychodzę.- Powiedziała Ryo, biorąc torbę.
-Miłego dnia.- Pomachała jeszcze tacie i wyszła, od razu zakładając słuchawki aby posłuchać głosu swojego kuzyna, czyli aby posłuchać The GazettE. Nie przeleciało jednak nawet pół piosenki, gdy ktoś do niej zadzwonił. Już myślała, że to Kimie znowu jej przerywa w posłuchaniu solówek ale najpierw jednak postanowiła się upewnić.
-Halo?
-Dzień dobry Króliczku.- Usłyszała głos swojego chłopaka.
-A, to ty Uru~!- Uśmiechnęła się mimowolnie.- Wiesz myślałam.... Tak w ogóle to wiedz, że przerwałeś mi słuchanie świetnej piosenki i to tuż przed cudną solówką.- Fuknęła na niego.
-Naprawdę? To przepraszam. Aż taka świetna ta solówka?
-Tak. I to zagrana przez niezłego przystojniaka.
-Ach tak? A to solówka jest świetna czy to przez jego wygląd?
-Świetnie wygląda i ma wielki talent~! (Dop.Aut. Nie~! Kimie wcale nie pomyślała o czym zboczonym~! XD To tylko te Aosiowe geny~! XD)
-Ej~! Ale mam nadzieję, że o mnie mówisz, a nie o Aoim.- Na te słowa Ryo zaczęła się śmiać.
-Oczywiście, że o tobie~! Aoi w sumie też jest świetny, no ale to ty jesteś moim chłopakiem.
-To dobrze, bo poczułem się nieco zazdrosny przez chwilę. Ale skoro to mnie wychwalasz to możesz kontynuować.
-Lepiej nie, bo na próbie się nie skupisz i jeszcze wpadniesz w samouwielbienie. A jak o mnie zapomnisz?- Droczyła się z nim dalej Sozo.
-A tak cudownej osobie nigdy nie zapomnę.- Ryo na te słowa zarumieniła się mocno.
-To miłe. A tak w ogóle to dlaczego dzwonisz?
-Chciałem ci po prostu życzyć miłego dnia. I pomyślałem przy tym, że masz może trochę czasu zanim dojdziesz do szkoły, więc postanowiłem zadzwonić zamiast napisać.
-A ty przypadkiem nie jesteś już na próbie?
-Nie, Kai przełożył ją nam na dziesiątą, bo Aoi chciał coś rano załatwić.
-To mogłeś sobie pospać.
-Wiesz, o dziwo jakoś nie mogłem. Może to przez to, że chciałem z tobą pogadać, a może strach przed tym, że spóźnię się na próbę i Kai mnie zabije.
-Jak już to wolę tą pierwszą wersję. Ach~! Szkoda, że nie możemy się dzisiaj spotkać.
-Dlaczego? Ja mam dzisiaj czas.
-A ja mam dzisiaj zajęcia dodatkowe i pewnie późno wrócę.
-Hmmm.... A jutro?
-Jutro..... Jutro to też mam ale z fotografii, więc pewnie szybko wyjdę.
-To jutro się spotkamy. Jutro próba w sumie nie powinna trwać długo, więc będziemy mieli dla siebie trochę czasu.
-To super.- Sozo uśmiechnęła się szeroko. Wtem....
-Buu~!- Ktoś krzyknął za nią i złapał ją za talię.
-A~!- Sozo krzyknęła i omal nie upuściła telefonu.
-Ryo-chan? Halo??- Ryo chciała odpowiedzieć lecz ktoś zabrał jej telefon.
-To porwanie. Żądam okupu w wysokości twóch paczek żelek.- Powiedziała Kimie, uśmiechając się szeroko.
-Kimie-chan~!- Fuknęła na nią Sozo, zarazem westchnęła z ulgą, bo to była Kimie, a nie jakiś złodziej.
-Aż tyle? Ale skoro o Ryo-chan chodzi to zgadzam się. Gdzie umawiamy się na wymianę?- Zapytał się Uru grając poważnego lecz tak naprawdę rozbawionego tą sytuacją.
-Jutro, niedaleko jej domu. Tylko nie próbuj kantować.- Powiedziała śmiertelnie poważnie Kimie.
-Zrozumiałem. To teraz już życzę Wam miłego dnia. Do zobaczenia~!
-Pa, pa~!- Kimie z szerokim uśmiechem rozłączyła się i oddała Sozo telefon.- Miłego dnia Ryo-chan~!
-Kimie~!- Jęknęła Ryo.- Musiałaś nam przerywać?
-Wiesz, tak się szczerzyłaś, że nie mogłam się powstrzymać. Ciesz się, że powiedziałam porwanie, a nie coś zboczonego.- Kimie pokazała jej język i zaczęła iść w stronę szkoły.
-Heh~! Ja nie zabieram ci telefonu, gdy rozmawiasz z Akashim.- Sozo dogoniła ją z niezadowoloną miną.
-Bo ja zazwyczaj rozmawiałam z Sei-chanem na żywo, a jak rozmawiamy przez telefon to wieczorami.- Kimie uśmiechnęła się do niej promiennie.
-I chyba rano dzwonił, skoro jesteś taka pełna energii.
-Skąd wiedziałaś~?!
-Serio??
-Mhm~! Odbieram rano telefon i słyszę "Good Morning My Princess".- Kimie uśmiechnęła się jeszcze szerzej i prawie że zapiszczała ze szczęścia.
-To niech lepiej tak codziennie nie dzwoni, bo jeszcze pracuś się z ciebie zrobi.
-Plus czasami śpię z Dai-chanem. Co by było, gdyby to on odebrał telefon?- Zmartwiła się Kimie, a Sozo zaśmiała.
-Na pewno nie ucieszyłby się z takiej pobudki.
-A o czym to tak w ogóle gadałaś z Uru-chanem~??- Kimie szturchnęła ją z uśmieszkiem.
-A chciał się po prostu przywitać, no i umówiliśmy się na jutro.- Ryo zarumieniła się leciutk na wspomnienie słów chłopaka.
-Miłość rośnie wokół nas~!- Zanuciła Kimie.- Chociaż to nie fair, że ja jutro nie mogę się spotkać z Sei-chanem.- Kimie zrobiła podkówkę.
-Po pierwsze to ty już się z nim dłużej spotykasz, a po drugie pewnie przyjedzie na weekend. Albo pogadajcie przez skype'a.
-Hmmm..... W sumie to się nie pytałam, czy przyjedzie. Dobra, napiszę do niego wieczorem, czy będzie miał czas pogadać. Teraz w sumie skupmy się na lekcjach i tych notatkach, co mam dla Hikaru. Znaczy ty masz.
-A Daiki zrobił ci kanapkę?- Spytała Sozo, wyciągając zeszyt i podając go Kimie.
-Zrobił i sam ją zjadł. Za to ja podkradłam mu co nieco z jego bento. I oczywiście wygnałam go na trening.
-Skąd wiesz, że pójdzie?
-Satsu.
-No tak. A późniejszą wtyczką będzie Akina.
-Iza-nii na pewno jest ze mnie dumny~!
-A właśnie. Walnęłaś go ode mnie?
-Jakoś mi się zapomniało~!
-Pewnie cię czymś przekupił, że zapomniałaś.
-Pomógł mi w lekcjach. Chcesz przepisać zadanie z japońskiego?
-...... Nie, chcę w sumie tylko sprawdzić.
-Ohayo Ryo-chan~! Kimie-chan~!- Usłyszały i od razu się odwróciły.
-Ohayo Mine-chan~!- Odpowiedziała jej z uśmiechem Kimie.
-Ohayo.- Powiedziała Ryo i ziewnęła.
-A to dziwne~! Kimie pełna energii, a Sozo zmęczona.
-O dziwo wczoraj udało mi się wcześniej położyć, za to Ryo-chan nie.
-Zaczytałam się po prostu. Ale widzę, że ty Mine również pełna energii.
-Kilka SMSów od Kise i już jest dzień lepszy~!
-A ja myślałam, że to przez zajęcia klubowe.
-Hejo.- Wtem podeszła do nich Akina, ziewając głośno.
-I kolejny śpioch.- Zaśmiała się Kimie.
-Spokojnie, na siatkówce będę w pełni żywa.
-Tylko wyżywaj się na piłce, nie na mnie.- Mruknęła Mine.
-Pewnie szybciej Kaori da nam wycisk. Ciekawe co przygotowała z trenerką.- Zaczęła się zastanawiać Akina.
-Wiecie, macie wygrać, więc jakieś porządne treningi.- Powiedziała Kimie.
-Ciekawe czy uda mi się wyjść z sali o własnych siłach.- Mruknęła Akina, na co wszystkie się zaśmiały.
-Dobra, chodźmy lepiej już do szkoły, bo jak się spóźnimy to ja nie chcę być przepytywana.- Zaproponowała Ryo.
-A wiesz, że mamy dzisiaj test?
-Jaki test?!- Sozo spojrzała na nią przerażona.
-Żaden. Sprawdzam twoją czujność.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Musisz tak straszyć~?- Fuknęła na nią Sozo w akompaniamencie śmiechu Akiny i Mine. I tak wesoło rozmawiając dotarły do szkoły i udały się na lekcje.

Akinie i Mine lekcje szybko minęły i nim się obejrzały już przebierały się w szatni.
-Ohayo~!- Do szatni weszła uśmiechnięta Hoshi.
-Hej.- Mruknęła Akina, która właśnie wiązała adidasy.
-Hejo~!- Powiedziała Mine, która właśnie ubierała bluzkę.
-Już nie mogę się doczekać treningu~! Zwłaszcza, że sporo ćwiczyłam.- Hoshi pełna energii szybko zaczęła się przebierać.
-Hoshi-chan~! Tylko nie nakręcaj Kaoru~! Bo znowu na mnie będzie fukać, że za wolno wam wystawiam.- Jęknęła Akina.
-Wiesz, dzisiaj może da nam nieco spokoju, bo są Świeżaki, więc pewnie dalej będzie ich sprawdzać.- Westchnęła Hoshi.
-To nam ty bardziej nie da spokoju. Ktoś w końcu musi nauczyć Świeżaków jak grać.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo.- Tym razem do pokoju weszła Mei.
-Mei-chan~!- Hoshi rzuciła się jej na szyję.
-Hoshi-kun nie widziałyśmy się jakieś pięć minut.- Zaśmiała się Mei.
-Skoro nie chcesz się przytulać to nie.- Fuknęła na nią Hoshi, odklejając się od niej.
-Ja mogę cię przytulić~!- Zaproponowała Mine.
-Mine-chan~!- Hoshi od razu skorzystała z okazji i wtuliła się w blondynkę.
-O~! Widzę, że jesteście pełne energii.- Powiedziała Kaori, wchodząc do szatni wraz z ziewającą Tsukiko.
-To Mine i Hoshi mają ochotę na dodatkowy trening.- Akina wskazała na dziewczyny z uśmiechem.
-Wcale nie~!- Odpowiedziały razem, przy akompaniamencie śmiechu reszty.
-Dodatkowego treningu nie będzie ale za to zagramy kilka meczy. Pasuje to wam?
-Nam tak ale oby Świeżaczki nam nie padły.- Zaśmiała się Akina.
-Są dość nakręceni, więc będzie ciekawie.
-Koniec gadania, pora na trening~!- Powiedziała wesoło Hoshi.
-Mine liczę na dobre wystawy.- Akina poklepała ją po plecach.
-To ty się za bardzo nie nakręcaj.- Mruknęła Mine.- Bo w siatkę wpadniesz.- Mruknęła pod nosem, powstrzymując śmiech.
-Słyszałam to, więc uważaj, bo na koniec to ty w niej wylądujesz.- Akina z chytrym uśmieszkiem zaczęła ją łaskotać.
-Nie, przestań~!- Mine z trudem udało się od niej odejść, a gdy to już zrobiła to od razu wyszła z szatni.
-Skoro macie tyle energii to idżcie się już rozgrzewać.- Powiedziała wesoło Kaori, popychając Akinę i Mei w stronę drzwi.- Ty też Tsukiko.- Powiedziała do brunetki, która próbowała się schować.
-Jak trening to trening~!- Akina wzruszyła ramionami, po czym wszystkie razem ruszyły na salę gimnastyczną.

Sozo w tym czasie weszła do sali chemicznej.
-Ohayo~!- Przywitała się od razu.
-Ohayo~!- Przywitała ją Izumi, która układała model jednego z pierwiastków.
-Spóźniłam się?- Spytała się Ryo, odkładając torbę i podchodząc do szatynki.
-Nie, nie~! To ze mnie taka ciapa i to zwaliłam.- Westchnęła, przyczepiając kulki na odpowiednie miejsce.
-Dobrze, że to model, a nie jakaś próbka.
-No~!
-Hejo~!- Do sali wszedł wesołym krokiem Mio.
-Hejka.- Odpowiedziały dziewczyny.
-Coś taki wesoły?- Spytała podejrzliwie Ryo.
-Słyszałem, że ma być jakiś fajny eksperyment do wykonania i możliwe, że to ja go dostanę.
-Tylko to nie znaczy, że będziesz wszystko ze sobą mieszał jak jakiś alchemik.- Ryo zaśmiała się z jego niezadowolonej miny.
-Ohayo.- Do sali wszedł Souta i Itsuki.- Widzę, że wszyscy już prawię są.- Stwierdził Souta.
-Noa mówiła, że dzisiaj jej nie będzie, bo ma dyżur w bibliotece ale jak dzisiaj jest coś ważnego to może przyjść na chwilkę.- Powiedziała Izumi.
-Nie, dzisiaj nic aż tak ważnego nie będzie. Profesor ma dzisiaj wykłady na uczelni, a ja muszę się udać do przewodniczącego.- Souta odłożył torbę z westchnięciem.
-Do przewodniczącego? Po co?- Spytał Itsuki.
-Omówić sprawę z festiwalem. I coś jeszcze ale nie wiem co, bo profesor po prostu powiedział, że mam iść. Sozo oni są dzisiaj?- Spojrzał na nią.
-Są, są. Wiadomo, nowy rok, więc nowi uczniowie.
-A tak, tak. Co do nowych to pojawią się na następnych zajęciach, kiedy będzie profesor. Dzisiaj tylko będziecie rozwiązywać zadania, a na koniec zrobimy jakiś łatwy eksperyment.- Souta uśmiechnął się promiennie.
-Okey~!- Odpowiedzieli chórkiem.
-To tu macie zadania, jest napisane które dla kogo, a ja idę do pokoju rady uczniowskiej. Postaram się szybko wrócić ale nie wiem ile będą mnie tam trzymać.
-Jak będzie dużo osób to krótko.- Zaśmiała się Ryo.
-Oby~! To idę.- Souta uśmiechnął się, po czym wyszedł z sali, a reszta wzięła się za zadania.
-Na pewno dał nam odpowiednie zadania?- Spytał Mio po pięciu minutach.
-Jak się nie uczyłeś i nic sobie nie powtórzyłeś to wydaje ci się to trudne.- Powiedziała Izumi.- Chociaż mi też te zadania wydają się nieco ciężkie.
-Nam dał już chyba jakieś licealne, bo nie kojarzę niektórych rzeczy.- Mruknęła Ryo znad swojej kartki.
-To może poczekamy na Soute?- Zaproponował Itsuki.
-Nie, zróbmy ile się da. Chociaż lepiej najpierw przeczytać wszystkie i zrobić te najłatwiejsze.- Westchnęła głośno Izumi, przeglądając zadania.
-A jak nie będzie nam wychodzić to Izumi "przypadkiem" znowu strąci któryś z modeli i będziemy sprzątać.- Ryo uśmiechnęła się do szatynki promiennie.
-Ty...... Ja nie wiem, czy to ty jesteś taka zła czy to wina Kimie.
-Bardziej tego, że jestem dzisiaj zbyt leniwa.
-To idziemy spać~!- Itsuki odsunął od siebie zadania, położył głowę na stole i zaczął głośno chrapać, przy śmiechu reszty.
-Itsuki~! Za chwilę wykupią twoje ulubione bułki~!- Krzyknął Mio.
-Co? Bułeczki?!
-Nie, zadania. Weźmy się lepiej za nie, bo inaczej będziemy tu siedzieć do późna.- Ryo podsunęła mu kartkę.
-Dlaczego ja?- Zaczął jęczeć Itsuki.- Ryo-chan~!
-Nie, nie zrobię tego za ciebie.
-Kobiety to zło. Stwierdzam, iż jestem gejem. Mio-chan~!
-Spadaj, sam nie wiem.
-..... To ja poczekam na...
-Itsuki~!
-Dobra no~!- Istuki przysunął kartkę i zaczął czytać.- To jest jakiś horror, nie zadanie.- Zaczął znowu jęczeć, przy akompaniamencie śmiechu reszty.

Tymczasem w pokoju rady uczniowskiej.
-Ekhm~! A może tak weźmiecie się do pracy?- Spytał się Kazuhiko, skarbnik.
-Za chwilę.- Mruknął Hikaru, zajadając się ciastem.- Mmm~! Dobre. Spróbuj Kimie.
-A które?- Spytała Kimie znad filiżanki herbaty.
-To z białą czekoladą.
-Mmm~! Pycha.- Kimie oblizała się, po czym wzięła kolejny kęs
-Weźcie się do pracy, a nie podwieczorek sobie urządzacie!- Krzykął na nich Kazuhiko.
-Ale to jest część pracy.- Powiedziała spokojnie Kimie.
-He?
-Te ciasta są z klubu. Mają się zmarnować?
-Heh~! Gdyby Akashi-san tu był....
-To i tak by tak było.- Dokończył Kimie z uśmiechem.
-Co? Nieprawda. On nie robił sobie podwieczorków.
-Robił, robił. Jeszcze to ja robiłam mu herbatkę. W sumie to nie byłeś wtedy skarbnikiem to nie wiesz.
-A-Ale to nie my jesteśmy od smakowania.
-To nie moja wina, że to tu przynieśli. To Hikaru tak działa na dziewczyny~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie do przewodniczącego.
-A co do pracy to nie mamy jeszcze skompletowanych wszystkich dokumentów, więc nie ma jej aż tyle.- Hikaru wzruszył ramionami, po czym napił się herbaty.
-Jednak jest sprawa.... Kimie-kun możesz nie używać telefonu?
-Ale to ważna sprawa.
-Jaka?
-...... Mój brat jednak poszedł na trening.- Kimie z uśmiechem schowała telefon.- A co do festiwalu, to też nic nie możemy zdziałać, bo jeszcze trzeba sprawdzić jak z zawodami, a nie wiemy jak prezentują się składy.
-Dokładnie~! Więc lepiej Kazu-chan pomóż mi z tymi papierami, a nie się lenisz~!- Zaśmiał się Ryuu.
-Jestem od ciebie starszy.- Mruknął Kazuhiko.
-Ale tylko zrzędzisz zamiast pracować.- Powiedział Ryuu, na co Kimie i Hikaru parsknęli śmiechem.
-Jeśli to są teczki senpaiów to daj je tu, my je sprawdzimy.- Kimie poklepała miejsce obok siebie.
-Tylko nie zabieraj teczki Akashiego.- Mruknął Hikaru z uśmiehem.
-Już znam ją na pamięć, więc mi nie potrzebna.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Przepraszam~!- Usłyszeli głos zza drzwi, które chwilę później otworzyły się i wszedł przez nie Souta Takabe.- Przeszkadzam?
-Nie, nie~! Wchodź Sou-chan~! Raz dwa ci powiemy co mamy do powiedzenia i będziesz mógł wrócić do reszty.- Kimie z uśmiechem wskazała krzesło przed sobą.
-I to nie dlatego, że przerywasz nam podwieczorek~!- Powiedział Hikaru, biorąc sobie kolejny kawałek ciasta.
-To ja tak tylko na chwilkę i szybko znikam.- Souta zaśmiał się, siadając na krześle.
-Jak cała reszta przyjdzie w piątek to ich pozabijam.- Mruknęła Kimie z niezadowoloną miną.
-Tak przed weekendem?
-Właśnie dlatego~!
-A~! No tak~! Zawsze możemy obchód zrobić.
-W sumie dobra myśl, bo większość i tak przychodzi tylko dać papierki, a ze sprawdzaniem będzie łatwiej. Ale teraz pogadajmy sobie z Soutą~!
-O ważnych sprawach.
-Oczywiście, że o ważnych. Nie chcę siedzieć tu za długo.- Kimie napiła się herbatki, po czym zaczęła tłumaczyć wszystko Soucie.

Akina i Mine po treningu były wykończone lecz szczęśliwe. Wygrały mecz z pierwszakami i nie musiały na koniec sprzątać.
-Nie wiem co bardziej mnie boli- ręce czy nogi.- Akina westchnęła głośno, wychodząc z Mine ze szkoły.
-Mnie tam wszystko boli, więc nie robi mi to różnicy.- Zaśmiała się krótko Mine.- Ale fajnie było~! Zwłaszcza, że Świeżaki dają radę.
-Taa~! Chociaż nie zapomnę miny Hoshi, gdy Kaoru chwaliła jedną dziewczynę, że może być świetnym Libero.- Akina zaśmiała się na to wspomnienie.
-Kiedy jej powiemy, że zastąpi ją dopiero, gdy ta skończy szkołę?
-Później, bo może wtedy Hoshi będzie bardziej uważać na meczach.
-Ej, ale ty wtedy też zapatrzałaś się na tego chłopaka.
-Wcale nie~!
-A tak~!- Mine zaśmiała się, a Akina fuknęła tylko na nią.
-Na szczęście już do domku~! Głodna jestem i zmęczona i nie chcę nawet myśleć co mamy zadane.
-Może Kimie i Ryo dadzą nam później ściągnąć~?!
-A jak mają inny materiał?
-To i tak nam pomogą, przekupimy je ciasteczkami.
-To ciebie łatwo przekupić ciasteczkami.
-A kto nie lubi ciasteczek?
-Mine...... Dobra, zróbmy tak. Zróbmy chociaż te zadania na pierwsze lekcje, a z resztą pomogą nam dziewczyny, więc ty przyniesiesz ciasteczka.- Zdecydowała Akina.
-Jej~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.- Hej, a czy to nie Aomine?- Spytała wtem, wskazując go palcem. Akina zerknęła w tamtą stronę i rzeczywiście, stał tam Daiki.- Przyszedł po ciebie?
-Chyba nie, nie umawialiśmy się.- Mruknęła Akina, szczęśliwa jednak na widok swojego chłopaka.
-A czy to nie Kimie-chan?- Spytała Mine, widząc tęczowowłosą obok Aomine.
Wyszła ze sklepu, uśmiechając się do niego, po czym wzięła go pod rękę i ruszyli w przeciwną stronę. Widać było, że coś jedli. Gdy Aomine zjadł spojrzał na nią, a ta najpierw odsunęła rękę z bułeczką, jednak po chwili przysunęła mu do ust,a  ten odgryzł duży kawałek. Kimie zaśmiała się tylko i zjadła resztę. Dziewczyny zauważyły jeszcze, jak Kimie przytula się do jego boku, a Aomine kładzie rękę na jej ramiona, po czym zniknęli za rogiem.
-....... Co to było?- Mruknęła Mine, nieco zszokowana tym widokiem.
-Nie wiem.- Mruknęła Akina, nadal patrząc na miejsce, gdzie zniknęli.
-Kimie chyba mówiła, że go nie zna, co nie?
-......- Akina nie wiedziała o co w tym wszystkim chodzi i nie dopuszczała do siebie myśli, że Aomine ją zdradza.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie. Jutro pogadam z Kimie.- Mruknęła tylko Akina.
-Oj nie smuć się tak~! To na pewno da się jakoś wytłumaczyć. Bo nie sądzę, żeby on cię zdradzał.
-Wiem Mine. Więc zostawmy to na jutro, bo dzisiaj nie mam na to kompletnie sił.- Akina westchnęła, po czym razem ruszyły do domów. Akinę kusiło aby zadzwonić do Aomine i się z nim spotkać, jednak wolała najpierw spytać Kimie o co w tym wszystkim chodzi. Gdy wróciła do domu zjadła obiad, a następnie wzięła się za lekcje aby odgonić niechciane myśli.

Sozo siedziała w swoim pokoju, gdy zadzwonił jej telefon.
-Halo?
-Hejka Ryo.- Usłyszała głos Uruhy.
-Hej. Już po próbie?- Ryo z uśmiechem od razu rozsiadła się na łóżku, zostawiając notatki z historii.
-W sumie to dzisiaj skończyliśmy wcześniej ale musiałem zrobić zakupy, no i nie chciałem ci przeszkadzać. Zapomniałem się zapytać o której mniej więcej kończysz.
-Dzisiaj nie byłam długo, bo tylko zadania rozwiązywaliśmy. Następnym razem napiszę ci SMSa. A jak było na próbie?
-Okey. A dobrze, chociaż zaciąłem się struną.
-Oj, musiało boleć.
-Trochę i na szczęście to mały palec. A jutro na którą się umawiamy? Bo ja mam wolne.
-Hmm.... Tak myślę, że tak na czwartą popołudniu, bo jednak chcę się jeszcze przebrać.
-Właśnie. Ja mam przynosić te żelki?- Na to pytanie Ryo zaśmiała się.
-Sama nie wiem. Zapytam się jutro Kimie, bo to pewnie zależy czy uda jej się wyjść wcześniej. Chociaż pewnie żelków sobie nie odpuści.
-W razie co to mam, więc jak nie jutro to pewnie później w studiu się do nich dobierze. A co teraz porabiasz?
-Zanim zadzwoniłeś to czytałam notatki z historii.
-Masz jutro sprawdzian? Jak tak to nie będę przeszkadzał.
-Nie, nie~! Tak tylko sobie przypominam, na wypadek, gdybym była pytana. A ty co robisz?
-Zjadłem, posprzątałem nieco i odpoczywam. I zastanawiam się czy włączyć sobie film, chociaż czuję, że mogę przy nim zasnąć.
-To włącz go sobie w łóżku to przynajmniej rano nie będą cię plecy boleć.
-A myślałem, że do mnie zadzwonisz i mnie obudzisz.
-O ile sama nie zasnę to mogę.
-Chociaż ty masz jutro szkołę, a ja wolne, więc lepiej znajdę sobie inne zajęcie albo włączę sobie budzik. Przecież nie mogę się spóźnić na naszą randkę, co nie?
-Zaspałbyś?!
-Już kilka razy budziłem się o piętnastej, a szedłem wcześniej spać.- Ryo zaśmiała się z niego.
Rozmawiali tak z dobrą godzinę, dopóki Sozo nie stwierdziła, że musi sobie wszystko na jutro przygotować. Niechętnie się z nim pożegnała, po czym wróciła do zadań domowych. Miała nadzieję, że jutrzejsze lekcje szybko miną i szybko spotka się Kouyou.

Kimie siedziała przy biurku i czekała aż jej chłopak pokaże się na Skypie, co chwilę później się stało.
-Ohayo Sei-chan~!- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-Ohayo Kimie. Jak ci minął dzień?
-Dobrze. Na szczęście nie musiałam do późna siedzieć w szkole. Szkoda tylko, że nie możemy się w tygodniu spotkać.- Kimie zrobiła smutną minkę.
-Też bardzo bym chciał się z tobą spotkać ale treningi trwają do późna, a mam jeszcze dodatkowe zajęcia i naukę. Ale na pewno przyjadę w sobotę.
-Właśnie chciałam się o to zapytać. To pójdziemy do nowej kawiarni, którą otworzyli niedaleko. Właśnie, dziękuję za pobudkę. Jutro też do mnie zadzwonisz?
-Ależ proszę. A od pobudki nie jest budzik?- Akashi uśmiechnął się lekko.
-Może i jest ale telefon od ciebie jest o wiele lepszym budzikiem. I dzień jest jakiś taki lepszy~! - Kimie uśmiechnęła się uroczo.
-Skoro tak to zadzwonię, jednak nie pogadamy długo, bo mam rano trening.
-Już masz poranne treningi?
-Tylko jutro, bo w następnym tygodniu mamy mecz towarzyski.
-Pamiętaj, że nie masz się przemęczać.
-Ty pamiętaj, że masz iść wcześniej spać.- Kimie mruknęła na to coś pod nosem.
-Skoro tak to już muszę kończyć, bo od jutra zaczynamy obchody. Mam nadzieję, że łatwo nam to pójdzie.
-Dasz sobie radę. Mi bardzo w tym pomagałaś.
-Wiem ale idę z Hikaru, więc może dojść do tego odganianie dziewczyn.
-Więcej pracy jest z festiwalem, więc teraz na pewno szybko to załatwicie.
-Im szybciej tym szybciej nastanie weekend i tym szybciej się spotkamy. Będę trzymać się tej myśli.
-To dobrze. Skoro tak to do jutra Skarbie.- Akashi posłał jej czarujący uśmiech.
-Papa Skarbie~!- Kimie wysłała mu buziaka. Akashi zrobił to samo, na co Kimie uśmiechnęła się szeroko. Pomachali jeszcze sobie po czym się rozłączyli. Kimie opadła na krzesło i głośno westchnęła.
-Kimie~!- Usłyszała głos zza drzwi, a po chwili do jej pokoju zajrzał Daiki.- Chodź, kolacja już gotowa.
-Idę~! Co tam mama zrobiła?- Spytała, wstając i wychodząc z pokoju.
-Jak się nie mylę to jakaś zapiekanka.- Daiki ziewnął głośno.
-Tak cię ten trening wymęczył?
-Żebyś wiedziała. Spanie na ławce jest męczące.
-Dai-chan~!
-Żartuję.- Daiki poczochrał jej włosy.- Poćwiczyłem trochę, bo Imayoshi się uparł.
-To jutro też pójdziesz?
-Jeszcze nie wiem. Zależy, czy Akina ma trening. Chociaż może na chwilę się zjawię.
-Zapewne ma, więc ty też pójdź i wtedy spotkacie się po szkole. Ale teraz jedzonko~! Mmm~! Ładnie pachnie. Tato~! Nie ma podkradania~!- Kimie fuknęła na niego widząc, że próbuje już coś podkraść.
-Własnemu ojcu nie pozwalasz?
-A nie wiesz tato, że najpierw kobiety dostają swoje porcje?!
-I że za podkradanie nie dostaniesz deseru?- Mama Kimie uśmiechnęła się promiennie.
-To szybko zasiadajmy do stołu, bo jestem głodny jak wilk. I nasze dzieciaczki chyba też.- Pan Aomine przerzucił swoją córkę przez ramię i ruszył z nią do stołu.
-Ale ja nie chcę być zjedzona~!- Zaśmiała się Kimie.
I tak w wesołych nastrojach zasiedli do stołu i miło spędzili ze sobą wieczór.


Ja tu jeszcze tak na króciutko~! ^^ 
Takie krótkie informacje dotyczące Ferajny ^^

Klub Siatkówki:
-Kaori Hayashi- Kapitan
-Hoshi Morimoto- Libero
-Akina Hyuga- As
-Mine Izuki- Rozgrywająca
-Mei Taniguchi- Atak
-Tsukiko Anzai- Atak

Zapomniałam Was się wcześniej spytać, na jakich pozycjach chcecie grać, więc tak Was sama przydzieliłam :p Mam nadzieję, że Wam to pasuje ^^ 

Przypominam, że można pisać swoje pomysły do rozdziałów (komentarz albo mail) 
I jak to, że można się przyłączyć, do czego bardzo zachęcam ;) 

To teraz miłego komentowania ;) 
#Kimie