środa, 31 stycznia 2018

Dni pełne miłości- Kagami x Kuroko

Hejo~! ^w^ 
Dzisiaj przybywam, gdyż nie kto inny, a Kuroko Tetsuya ma dzisiaj urodziny~! :D

Happy Birthday Dear Tetsu~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 

Najlepsze życzenia ode mnie i całej Tęczowej Ekipy~! :3

Z tej okazji nie mogło zabraknąć one-shota (Chociaż to chyba bardziej miniaturka :p). Nie jest to typowo urodzinowe ale przyjemne i z naszym Solenizantem ^^ 

Wiadomości żadnych nie mam, tylko przypomnę o INFO, ankietach i ogółem poprzednich postach ^^

Miłego czytania~! ^^
Czekam na Wasze komentarze <3
#Kimie


Poniedziałek
Za oknem było nadal ciemno, gdy w pokoju rozbrzmiał budzik. Kagami wyłączył go po czym wstał, udając się od razu do łazienki. Po odświeżeniu się poszedł do kuchni i zaczął przygotowywać herbatę. Gdy jedzenie było już gotowe, postawił jeszcze herbatę na stole i poszedł do sypialni.
-Tetsu, pora wstawać. Śniadanie na stole.- Powiedział głośno lecz nie usłyszał odzewu. Nawet Nigou dalej spał smacznie na swoim posłaniu. Kagami podszedł do łóżka i usiadł na rogu, odkrywając Kuroko, który dalej spał smacznie.- Tetsu~! Jedzenie stygnie.- Szturchnął go w ramię.
Kuroko z pomrukiem obrócił się na plecy i przetarł oczy.
-Jeszcze pięć minut....- Mruknął, próbując zakryć się kołdrą. Kagami jednak mu na to nie pozwolił i po prostu wziął go na ręce i zaniósł do salonu.
-Przypomnę ci, że musisz jeszcze wyjść z Nigou na spacer.- Kagami posadził w pół przytomnego Kuroko na krześle.
-Hm?- Niebieskowłosy spojrzał na niego z miną niewiniątka.
-Dobra, ja już pójdę. Jedź.- Cmoknął go w czoło, po czym nasypał karmy do miski, a następnie sam wziął się za jedzenie.
Po posiłku Kagami przygotował im jeszcze drugie śniadania, po czym wyszedł z psem na szybki spacer, a w tym czasie Kuroko się ogarną.
-Nigou, bądź grzeczny.- Kuroko pomiział psa po głowie, dając mu smakołyk, po czym wyszedł z Kagamim z mieszkania.
-Ej, nie śpij.- Kagami szturchnął niebieskowłosego w ramię.
-Nie śpię.- Mruknął Kuroko.
Kagami zatrzymał się i pochylił w jego stronę, całując go długo w usta.
-Nie ucinaj sobie drzemek z dzieciakami.- Mruknął Kagami z uśmiechem, widząc lekkie rumieńce Kuroko.
-A co? Zazdrosny?
-He~?!- Kagami spojrzał na niego jak na wariata. Kuroko zaś powstrzymywał się od śmiechu. Uwielbiał drażnić tego Tygrysa. 


Wtorek
Kuroko po powrocie z pracy poszedł na spacer z Nigou, a następnie siedział na kanapie i czekał na Kagamiego. Był głodny i mógł w sumie zrobić sobie kanapki ale Kagami obiecał wczoraj, że zrobi jego ulubionego kurczaka. Położył się na kanapie i przykrył kocykiem, oglądając jakiś program. Nieco już przysypiał, gdy usłyszał szczęk zamka i szczekanie Nigou.
-Wróciłem~! Odsuń się, nie wolno~!- Kagami jak zwykle nie pozwolił Nigou na wskoczenie na siebie.
-Witaj w domu.- Powiedział Kuroko, gdy Kagami wszedł do salonu.
-Pewnie jesteś głodny co nie?! Już biorę się za robienie obiadu. Dokupiłem też wanilię, więc zrobię ci shake'a.- Kagami popędził z zakupami do kuchni. A Kuroko na myśl o shake'u aż zaburczało w brzuchu.
-Nic nie słyszałeś.- Powiedział od razu.
-Pfff~! Dobra, to chociaż wypakuj zakupy, a ja odświeżę się na szybko.- Kagami z uśmiechem podszedł do niego, cmokając go w policzek, po czym poszedł do łazienki.
Po obiedzie i deserze położyli się na kanapie. Kuroko czuł się najedzony, było mu ciepło, no i miał obok siebie Kagamiego.
-Hmm?- Mruknął Kagami, widząc wpatrzone w niego niebieskie oczy. Kuroko nic nie odpowiedział tylko podciągnął się i pocałował Kagamiego, po czym wtulił się w niego.
Miał nadzieje, że Kagami domyślił się, że tym gestem mówi mu, że go Kocha. 


Środa
Tuż po pracy Kuroko wziął Nigou i ruszył na pobliskie boisko. Już z daleka zauważył Kagamiego grającego z Aomine.
-Woof~!- Szczeknął wesoło Nigou. Kuroko dopiero teraz zauważył, że w jego stronę idzie Kise.
-Kurokocchi~!- Jak zwykle go wyściskał.
-Witaj Kise-kun. Dopiero co z pracy?
-Taa~! Wywiad mi się przedłużył. Heh~! A tak chciałem pograć~!- Jęknął Kise patrząc z utęsknieniem na boisko.
Wtem Kagami padł na ziemię, a Aomine zaczął się głośno śmiać.
-Coś się stało?- Mruknął Kise.
-Nigou ty mały...!- Warknął Kagami. Okazało się, że but mu się rozwalił.- Ja widzę tu ślady zębów~!- Krzyknął. Kise wraz z Kuroko powstrzymywali śmiech, a Nigou usiadł obok swojego pana, nie wiedząc o co chodzi.
Z racji iż Kagami nie miał zapasowych butów udali się do domu. Kuroko przekonał Kagamiego, że to nie wina Nigou i że po prostu buty się już zużyły. Przecież nie powie, że jak raz był zły to dał te buty psu aby je sobie pogryzł. I tak przecież Kagami chciał sobie kupić nowe, więc zrobił mu w sumie przysługę. 


Czwartek
Dzisiaj Kagami wrócił wcześniej z pracy, więc postanowił nieco posprzątać. Zrobił pranie, powycierał kurze, odkurzył i umył podłogę, poukładał w szafie i poszedł jeszcze na długi spacer z Nigou. Właśnie kończył obiad, gdy Kuroko wrócił do domu.
-Witaj w domu.- Poszedł go przywiać.
-Wróciłem.- Mruknął Kuroko i dał się pocałować, po czym pogłaskał Nigou, który szalał z radości.
-Za chwilę będzie obiad, więc umyj tylko ręce i chodź. Już posprzątałem i zostało mi powieszenie prania, więc będziesz mógł iść się zrelaksować w wannie.- Powiedział Kagami idąc do kuchni.
-Jesteś naprawdę niesamowitą żoną Kagami-kun.- Powiedział Kuroko, który szedł za nim. Kagami odwrócił się w jego stronę z niezadowoloną miną.
-Tetsu....- Ni to warknął, ni mruknął. Po chwili zastanowienia z lekkim uśmiechem przytulił się do pleców Kuroko.
-Ale wieczorem role się zamieniają i w nagrodę cię zjem.- Mruknął mu do ucha i ugryzł go w nie lekko. Po chwili zwijał się z bólu, po oberwaniu w żebra.
-Coś się chyba pali.- Fuknął Kuroko i wziął karmę z szafki aby nałożyć ją do miski Nigou. Tak na prawdę nie chciał pokazać Kagamiemu swoich rumieńców.
Wieczorem Kagami właśnie schował resztę kolacji do lodówki i poczuł ramiona oplatające jego brzuch.
-Hm?- Zerknął zza ramienia na Kuroko, chociaż tak to widział tylko jego włosy.
-Teraz role się zamieniają, co nie?- Mruknął Kuroko w jego koszulkę.
-He?
-Bakagami sam mówiłeś, więc...- Mruknął Kuroko i przez chwilę myślał aby odpuścić lecz Kagami zorientował się, o co mu chodzi. Obrócił się w jego storę i wziął go na ręce, od razu namiętnie całując.
-A myślałem, że będziesz czekał na mnie w sypialni.- Uśmiechnął się zadziornie, idąc we wspomniane miejsce.
-Nie będę spełniał twoich zboczonych fantazji.- Mruknął Tetsuya.
-Serio? W sumie to spełniasz je w trakcie.
-Jeszcze jedno słowo i się rozmyślę.- Fuknął na niego zawstydzony.
-Okey.- Kagami wszedł do sypialni, zamykając drzwi tuż przed nosem Nigou. Jak będzie miał jeszcze siły to go wpuści. 


Piątek
Kuroko, gdy wrócił do domu zastał puste mieszkanie. Przypomniał sobie, że Kagami miał dzisiaj zostać dłużej. Niebieskowłosy zjadł więc przygotowany dla niego obiad, po czym usiadł na kanapie z książką. Siedział i czytał z dobrą godzinę lecz nieco mu się nudziło. Pobawił się więc z Nigou lecz po kolejnej godzinie znudziło mu się to. Zerknął więc do lodówki aby sprawdzić co może zjeść na kolację, gdyż wiedział, że Kagami nie zdąży wrócić i mu jej przygotować. Plus nie chciał go jeszcze o to męczyć po całym dniu pracy. Wtem wpadł na pewien pomysł. Ubrał się, po czym wyszedł z mieszkania, obiecując Nigou, że jak wróci to pójdzie z nim na spacer.
Kagami wrócił do domu o północy. Miał dzisiaj mnóstwo gości plus małe przyjęcie, więc nie udało mu się wyjść wcześniej. Po cichu wszedł do mieszkania, witając się z Nigou. Następnie udał się od razu do łazienki aby wziąć szybki prysznic. Był zmęczony i śpiący ale postanowił jeszcze coś przekąsić. Udał się do kuchni i zastał małą niespodziankę. Na blacie czekało na niego dziesięć cheeseburgerów. Wziął z nich karteczkę i przeczytał:

"Pomyślałem, że jak wrócisz to będziesz głodny. Smacznego."
Kuroko

Uśmiechnął się, po czym podgrzał cheeseburgery i zjadł ze smakiem. Poszedł jeszcze umyć zęby, a następnie wślzgnął się do łóżka, przyciągając do siebie Kuroko i przytulając go. Niebieskowłosy od razu się w niego wtulił. Kagami opatulił ich jeszcze dobrze kołdrą i zasnął z lekkim uśmiechem na ustach. 


Sobota
Po późnym śniadaniu i ogarnięciu mieszkania nie wiedzieli co robić. Kagami chciał iść pograć lecz jego nowe buty jeszcze nie przyszły, więc z gry nici.
-Co porobimy?- Mruknął znudzony, przełączając kanały.
-Może przejdziemy się do Akashiego?- Zaproponował Kuroko. Kagamiemu aż ciarki przeszły na tą propozycję.
-Nie. Coś innego. Może do Tatsuyi?
-Nie.- Odpowiedział od razu Kuroko. Lubił Himuro, jednak był nieco zazdrosny, gdy ten spotykał się z Kagamim- oczywiście nigdy tego na głos nie powie.
-To zrobimy kanapki i pójdziemy na plażę.
-W sumie dobry pomysł. Nigou się przynajmniej wybiega.- Spojrzał na czworonoga, który leżał i patrzał na nich.
-Ale ty go później kąpiesz.- Zastrzegł Kagami, idąc do kuchni.
I tak dwie godziny później byli już na plaży i rzucali Nigou patyka. Nie było może za ciepło lecz dzięki świecącemu słońcu było przyjemnie. Posiedzieli na kocu, zjedli kanapki i miło spędzili czas. Niestety przez ich nieuwagę Nigou wskoczył do wody, a następnie wyturlał się w piasku. W drodze powrotnej Kuroko próbował poprosić ładnie Kagamiego o wykąpanie psa ale ten się nie zgodził. Tak więc po powrocie Kuroko siedział godzinę w łazience myjąc i susząc psa. Po tym obaj ogarnęli się i z herbatą oraz ciasteczkami rozsiedli się na kanapie, oglądając film.
W pewnym momencie, gdy akurat Kagami poszedł do sypialni zmienić bluzkę, gdyż oblał się herbatą, zabrzmiał jego telefon. Kuroko po cichu sprawdził od kogo. Był to Himuro, który pytał się, czy nie wyskoczą na piwo. Tetsu nie chciało się wychodzić, a był pewny, że jego chłopak bardzo będzie chciał iść. Usunął więc SMSa, po czym wpadł na szybki i skuteczny plan.
-Kagami-kun.- Zaczął, widząc jak ten wchodzi do salonu.
-Hm?- Spojrzał na niego.
-Chyba tu nieco gorąco.- Mruknął Kuroko z rumieńcami, podwijając koszulkę. Czuł się mega zawstydzony ale znał tylko jeden sposób na zatrzymanie Kagamiego w domu.
Taiga od razu zrozumiał aluzję i w jednej chwili znalazł się nad nim.
Himuro jednak musiał iść na piwo z kimś innym.


Niedziela
Wylegiwali się na kanapie, oglądając film. Kompletnie nic nie chciało im się robić, a już zwłaszcza Kuroko, który czół skutki wczorajszego planu. Tak więc po wyprowadzeniu Nigou na spacer zamówili sobie pizzę i postanowili nic nie robić cały dzień.
-Ten tydzień będę miał na drugą zmianę, więc ustaw sobie budzik.- Powiedział Kagami w pewnym momencie.
-Dobrze.
-Tylko to zrób. I pamiętaj, że masz wyjść z Nigou.- Przypomniał mu. Niebieskowłosy zazwyczaj- czyli bardzo często- był rano zbyt leniwy aby wyjść z psem na spacer i Kagami musiał z nim pędzić.
-A będziesz przygotowywał mi coś na kolacje?
-Jak chcesz. Zawsze też możesz przyjść do mnie do pracy.
-Nie, bo znowu objem się jakimś deserem.
-To zacznij biegać wieczorami z Nigou. Na pewno będzie szczęśliwy.
-Zacznę biegać z tobą i Nigou. Ty masz więcej siły aby go utrzymać, a on uwielbia gonić wiewiórki. A co ze środową grą z Aomine?
-Przełożyliśmy na weekend. Plus Kise marudził, że chce pograć.
-To może jeszcze kogoś zaprosimy? Proponuję Akashiego.
-Coś ty się tak uparł na niego?!
-Po prostu dawno go nie widziałem. Spokojnie, nie musisz być zazdrosny.
-Nie jestem zazdrosny.
-Naprawdę? Czyli mogę z nim lecieć na tydzień na Hawaje?
-Co~?! Po moim trupie~!- Warknął Kagami, a Kuroko nie zdążył się powstrzymać i parsknął śmiechem.- Ty mały.....- Kagami zacząl go łaskotać. Kuroko nie miał szans i nie miał się jak zasłonić, więc nie mógł powstrzymać śmiechu.
-Kagami-kun jesteś okropny.- Stwierdził nieco później Kuroko, gdy próbował złapać oddech.
-I kto to mówi.- Kagami usadził go sobie na kolanach i cmoknął go krótko. Kuroko objął go rękoma wokół szyi i przyglądał mu się chwilę.
-Kagami-kun.
-Hm?
-...- Kuroko nic nie powiedział tylko go pocałował.
-Ja ciebie też.- Kagami uśmiechnął się szeroko. Kuroko zaś wtulił się w niego z lekkim uśmiechem.
Tak wtuleni spędzili cały dzień i wcale im to nie przeszkadzało. Najważniejsze dla nich było, że spędzali ten czas razem.  










wtorek, 30 stycznia 2018

Miłość znajduje się drzwi obok- Aomine x Akina

Ohayo~! ^^
Witam Was bardzo milusio~! :3

Tak w ogóle to spojrzałam w kalendarz i zobaczyłam, że dzisiejszą datę mam zaznaczoną w kółeczko o.O Ale o co może chodzić? Z nikim się nie umawiałam, niczego w sumie nie planowałam. Hmmm.... A co może w tym chodzić? o.O 
....
Ano przecież~! Dzisiaj są urodziny mojej cudownej bratowej Akiny~! :D 

Aomine: Już miesiąc wcześniej o tym mówiłaś :p
Ja: Cichaj tam :p 

Happy Birthday Dear Akina~!:*
<3 <3 <3 <3 <3 

Życzę ci zdrówka, szczęścia, dobrych ocen, zdania prawa jazdy (Dai-chan mówił, że jak zdasz to auto ci kupi :D (Ej~!) Może być Ferrari? ;) ), weny i pomysłów, nowych znajomości, niezapominanych wrażeń oraz spełnienia marzeń~! ^w^  
Tego i wiele więcej życzę ci ja wraz z Sei-chanem i Tęczusiami~! <3

Z tej okazji nie mogło zabraknąć shota, więc pomęczyłam swoją wenę i napisałam takie oto coś :p Mam nadzieję, że się spodoba ^^ (Pisane dopiero dzisiaj, więc przepraszam za błędy :p) 

Już nie przedłużam i tobie Aki-chan jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego~! <3
A wszystkim miłego czytania~! ^^
#Kimie

PS. Przypominam o INFO!!! I o ankietach ;) 


Wejście w dorosłość to rzecz ważna. Tak właśnie uważała Akina i tuż przed swoimi 20 urodzinami wszystko sobie planowała. Już nie mogła się doczekać aż wyprowadzi się od rodziców, znajdzie pracę i będzie żyć własnym życiem. I ten dzień nastał pod koniec maja, gdy miała 21 lat. Wcześniej już sobie dorobiła aby móc wynająć mieszkanie oraz wolała poczekać do przerwy wakacyjnej, gdyż na studiach nie miała lekko. Od tej pory miały być o wiele lepiej. Miało...
Akina zjechała autem na poboczne z morderczą miną.
-Oczywiście, bo nagle coś musiało się popsuć.- Fuknęła pod nosem, wysiadając z auta. Zerknęła pod maskę, jednak nic szczególnego nie zauważyła. Westchnęła głośno, po czym wsiadła do auta, próbując je odpalić ale bez skutku.- Serio~!?- Warknęła po czym sięgnęła po telefon, który był o dziwo rozładowany.- Pięknie.- Wrzuciła telefon do torebki i wyszła z auta.
Właśnie dzisiaj miała wprowadzić się do nowego mieszkania, a tu auto postanowiło się popsuć, a telefon rozładować. Nie mogła iść na stację, bo miała pełno swoich rzeczy w aucie plus nie wiedziała gdzie i czy jest najbliższa stacja. I jak na złość nawet auta nie jechały dzisiaj tą drogą.
-Super~!- Krzyknęła i kopnęła ze złości w koło, przez co pękł jej obcas.- Jeszcze lepiej.- Fuknęła po czym otworzyła bagażnik w poszukiwaniu butów, które na szczęście znalazła, więc zamieniła swoje koturny na trampki. Po tym oparła się o samochód, nie wiedząc co począć. Miała nadzieje, że ktoś jednak będzie przejeżdżał i jej pomoże.
Jej prośby zostały spełnione i jakieś pół godziny później podjechało auto, które od razu zjechało na pobocze tuż przed jej autem. Akina niepewnie spojrzała się na nie. Może i potrzebowała pomocy, jednak pozostawała czujna.
Z auta wyszedł wysoki facet o ciemnoniebieskich włosach z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Ubrany był w czarne jeansy, białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę. Akina stwierdziła sobie w myślach, że był bardzo przystojny.
-Yo. Problemy z autem?- Spytał, ściągając okulary.
-Hej. Taa~! Coś się chyba popsuło.- Westchnęła Akina. Była już nieco zmęczona czekaniem, do tego zgłodniała i jak na jej nieszczęście nie pomyślała o kanapkach.
-Nie da się odpalić?
-Nie.
-Dobra. Niedaleko jest warsztat, więc cię podholuję.- Powiedział, wyciągając ze swojego bagażnika linę.
-Dziękuję.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Jak masz na imię?- Spytał ją nieznajomy, zaczepiając hak.
-Akina Hyuga. A ty?- Spytała nieco nieśmiało.
-Daiki Aomine. Miło poznać.- Uśmiechnął się lekko.- To wsiadaj do auta i jedziemy.- Powiedział i ruszył do swojego samochodu.
-Mhm. Okey.- Akina z uśmiechem, że jednak nie spędzi na jezdni całego dnia z radością wsiadła do auta.

Niecałe pół godziny później byli już w warsztacie. I tu na nieszczęście Akiny auta nie dało się od razu naprawić i musi ono zostać na cztery dni.
-Heh~!- Westchnęła głośno.
-I jak?- Spytał Aomine, który o dziwo na nią czekał.
-Nie mają tej części co się popsuła i muszą zamówić i to nieco potrwał. Eto... Możesz pożyczyć mi na chwilę telefon? Mój padł, a muszę zadzwonić do kuzyna aby po mnie podjechał i pomógł mi, bo akurat się przeprowadzam i mam pełno rzeczy w bagażniku.- Akina zrobiła oczy szczeniaczka.
-Mogę cię podwiesić. Nigdzie mi się nie spieszy.- Zaproponował Aomine Akina spojrzała na niego podejrzanie.- Po prostu chcę ci pomóc. Taki dobry uczynek raz na rok.- Aomine zrobił niewinną miną, a Akina zaśmiała się.
-Skoro tak. To pomóż mi z rzeczami to szybciej się uwiniemy.- Akina ruszyła do swojego auta, a Aomine za nią.
I tak spakowali wszystko do samochodu granatowowłosego, po czym wsiedli i ruszyli. Dziesięć minut później byli już na miejscu.
-Daj to.- Powiedział Aomie, zabierając z rąk Akiny torbę i biorąc jak najwięcej.
-Nie jestem słaba.- Mruknęła Akina, biorąc swoją torebkę i niewielką torbę, która została.
-Ale jesteś kobietą, a ja facetem, więc nie pozwolę ci nosić ciężkich rzeczy przy mnie.- Aomine spojrzał na nią znad ramienia.- Tak w ogóle to jak masz tu tylko ciuchy to masz ich naprawdę dużo.- Skomentował Aomine, wchodząc po schodach na drugie piętro.
-W tamtej mam niewiele ciuchów i trochę książek w sumie. A ciuchów ogółem to masz całkiem sporo.- Akina z uśmiechem ruszyła za nim.- Dobra, postaw to tutaj, już sama sobie wniosę.- Akina ustała pod swoimi drzwiami.
-Dobra.- Aomine odłożył wszystkie torby po drzwi.
-Bardzo dziękuję za twoją pomoc.- Akina ukłoniła się lekko.
-Nie ma sprawy. Takiej ślicznej dziewczynie to aż miło pomagać.- Aomine uśmiechnął się, na co Akina lekko zarumieniła.- Narka.
-Papa.- Akina pomachała mu z uśmiechem.
Aomine zaś podszedł do drzwi tuż obok i otworzył drzwi kluczami.
-Co robisz?- Spytała Akina, nieco tym zdziwiona.
-Wchodzę do swojego mieszkania. Miłego popołudnia Sąsiadko.- Uśmiechnął się szeroko i wszedł do mieszkania.
Akina stała zszokowana i aż nie wiedziała co zrobić. Cieszyła się jednak, że ma takiego pomocnego i przystojnego zarazem sąsiada. Ocknęła się i weszła w końcu do swojego mieszkania aby poukładać wszystkie rzeczy i się urządzić.

Następnego dnia z samego rana Akina postanowiła udać się na zakupy, gdyż jej lodówka świeciła pustkami- wczoraj na szczęście udało jej się znaleźć ulotkę pobliskiej pizzerii, więc nie poszła spać głodna. Do tego chciała jakość podziękować Aomine, więc postanowiła ugotować curry i mu zanieść. Myślała o cieście albo czekoladkach, jednak Aomine to w końcu facet i pewnie woli dobre mięsko od słodyczy- tak w sumie uważała. Tak więc po dużych zakupach i dotarciu z siatkami do domu (bardzo żałowała, że nie ma teraz auta) wzięła się za gotowanie.
Godzinę później miała już ugotowany obiad, więc spakowała sos i ryż do pudełka, po czym wyszła z mieszkania i stanęła przed drzwiami sąsiada. Wzięła głęboki oddech, po czym zapukała do drzwi. Po chwili otworzył jej Aomine, ubrany w same dresy bez koszulki z zaspanym wzrokiem- co świadczyło o tym, że dopiero co wstał. Akinie nieco bardziej zainteresowała jego wysportowana sylwetka ale przestała się gapić na jego klatę i spojrzała mu w oczy.
-Ohayo. Przyszłam się poprawnie przywitać i podziękować raz jeszcze za pomoc. Proszę, ugotowała curry. Mam nadzieję, że będzie smakować.- Akina dała mu pudełko. Aomine stał i przez chwilę ogarniał co się dzieje.
-Hej.- Mruknął najpierw.- Naprawdę dziękuje i jeszcze raz nie ma za co. Jak będziesz potrzebowała pomocy to wystarczy zapukać.- Uśmiechnął się lekko, po czym otworzył pudełko. Powąchał, po czym zostawiając otwarte drzwi poszedł w głąb domu i wrócił z łyżką, smakując dania.
-I jak?- Spytała Akina, gapiąc się na jego klatę.
-Stanowczo będę ci częściej pomagał, za tak dobre żarełko.- Aomine z zadowoloną miną zaczął zjadać curry.- Może wejdziesz? Na kawę czy coś?
-Innym razem. Mam jeszcze nieco sprzątania i w ogóle.
-Okey. To jak będziesz potrzebowała pomocy to pukaj.
-Pewnie. To smacznego~!- Akina ruszyła w stronę swoich drzwi.
-Dzięki. Miłego dnia.- Aomine odmachał jej, po czym zniknął w swoim mieszkaniu.
Akina zadowolona wróciła do siebie i z nową siłą wzięła się za sprzątanie.

Był wtorek. Akina właśnie zbierała się do pracy i z lekkim przerażeniem gapiła się na zegarek. Zaspała. Do tego auto miała odebrać dopiero po południu, a dzisiaj jest jej pierwszy dzień w pracy. Tak więc w szybkim tempie spakowała najważniejsze rzeczy i migiem wyszła z mieszkania, próbując zamknąć drzwi.
-Yo.- Usłyszałam wtem. Aomine właśnie wyszedł z mieszkania.
-Hejka.- Odpowiedziała szybko Akina, udając jej się w końcu zamknąć drzwi.
-Stało się coś?
-Jak się nie pospieszę to się do pracy spóźnię.- Akina popędziła na schody.
-To cię podwiozę~!- Aomine od razu ruszył za nią.- Mi się aż tak nie spieszy.
-Serio?- Akina odwróciła się w jego stronę. Dopiero teraz zauważyła jego ubranie.- Jesteś... policjantem?- Akina spojrzała zaskoczona na mundur.
-Nom. Ale spokojnie, nie podwiozę cię radiowozem.- Uśmiechnął się krzywo, podchodząc do swojego auta i otwierając drzwi pasażera.- Wsiadasz?
Akina nie myślała długo i wsiadła do jego auta. Dzięki temu była nieco przed czasem, co ją bardzo cieszyło. Z drugiej strony wiedziała, że będzie musiała znowu mu jakoś podziękować. W sumie to bardzo jej to nie przeszkadzało.

Akina w sobotę wstała dopiero o dziesiątej. Praca w kawiarni do lekkich nie należała, a już zwłaszcza w godzinach szczytu. Na szczęście miała wolny weekend, więc mogła odespać. Gdy wstała zjadła śniadanie, ogarnęła nieco mieszkanie, po czym wzięła się za robienie obiadu i ciasta. Zamierzała iść na podwieczorek na obiecaną kawę do Aomine. Miała nadzieję, że nie jest on dzisiaj w pracy. W sumie to ostatnio wdzieli się tylko rano, jak wychodzili do pracy.
Tak więc po południu z ciastem i obiadem- bo i tak zrobiła za dużo, a nie chciała aby się zmarnowało (to wcale nie tak, że cieszyła się z komplementów na temat jej kuchni)- ruszyła do sąsiada. Zapukała ale nikt nie otwierał, więc zrobiła to ponownie i czekała.
-Witaj Piękna.- Usłyszała wtem przy uchu i omal nie dostała zawału. Odwróciła szybko głowę i ujrzała za sobą Aomine.
-Aho~! Nie strasz mnie.- Fuknęła na niego. Znali się może tydzień i niewiele ze sobą gadali ale poranne spotkania zawsze spędzali na drażnieniu siebie nawzajem.
-Sorki~! Ale nie mogłem się powstrzymać. Wchodź.- Aomine otworzył drzwi i puścił ją przodem. Akina ściągnęła laczki i ruszyła do salonu, rozglądając się.
-Czysto tu masz.
-To lepiej nie wchodź do sypialni.- Skomentował Ao z kuchni.- Albo do łazienki.- Akina zaśmiała się i poszła do kuchni.- Proszę. Obiad i małe co nieco.- Postawiła jedzenie na blacie.
-Jak ty mnie ratujesz tym obiadem. A już chciałem zrobić sobie zupkę chińską.- Aomine zadowolony od razu otworzył pudełko z obiadem.
-Serio? Zupka chińska?
-Nie chce mi się dzisiaj gotować.
-Więc umiesz gotować~!
-Tak. Ale lepiej nie wspominajmy początków mojej nauki.- Aomine wstawił wodę na herbatę.
-Aż tak źle?
-Z ryby zrobił się węgiel, ryż z białego stał się brązowy, a sałatka miała z kilogram soli.
-Oj.
-Przynajmniej moja mama miała ubaw. A tata nie miał nic przeciwko pizzy na kolację.- Aomine wzruszył ramionami.- Cukru do herbaty?
-Nie, dziękuję.- Zaśmiała się Akina.
-Okey. To weź chociaż ciasto i przenieśmy się do salonu.- Powiedział Ao biorąc herbatę i obiad.
-Długo pracujesz w policji?- Spytała Akina, gdy usiedli.- W ogóle ile masz lat?
-A na ile wyglądam?
-Z zachowania powiedziałabym dziesięć.
-Ha. Ha. Ha. Ale mam dwadzieścia cztery. A w policji robię już dwa lata. A ty?
-Ja mam dwadzieścia jeden. A teraz dorabiam sobie w kawiarni, bo tak to studiuję.
-Miałem raz na kawę przyjechać ale tyle roboty miałem, że mi to nie wyszło.
-To miłe.
-A macie tam specjalne stroje?
-To nie jest kawiarnia z pokojówkami.
-Szkoda.- Aomine zrobił zawiedzioną minę, na co Akina wywróciła oczami.- Taki strój bardzo by ci pasował.
-Dlaczego?
-....
-....
-......
-.....- Akina dopiero teraz zorientowała się, że ten patrzy na jej piersi.- Baka!- Fuknęła na niego i pacnęła go książką, która leżała obok.
-No co~? Nie moja wina, że przyciągają mój wzrok.- Uśmiechnął się zadziornie, po czym szybko odsunął aby nie oberwać książką ponownie.
-Nie przyniosę ci już nigdy więcej obiadu.
-He? No weź~!
-Plus jesteś policjantem i wiesz co to molestowanie seksualne.
-Po godzinach pracy nie jestem i ja cię nie molestuję tylko patrzę na twoją idealną sylwetkę.- Akina zarumieniła się lekko.- Bo co do charakteru to tego nie mogę powiedzieć.- Akina na te słowa wstała szybko i wzięła najbliższą poduszkę. Aomine był jednak szybszy i jako pierwszy zaatakował.
I tak miło minęło im popołudnie- na rozmowie, śmiechu, dokuczaniu sobie i piciu lemoniady- gdyż herbata im się rozlała.

Akina wysiadła z samochodu i zatrzęsła się z zimna. Jesień była w tym roku wyjątkowo chłodna. Wzięła zakupy i ruszyła do swojego mieszkania. Otwierając drzwi spojrzała na te tuż obok. Nie widziała Aomine od jakiegoś tygodnia. Czasami pukała aby sprawdzić, czy jest ale odpowiadała jej cisza. Było jej nieco samotnie. Lubiła się z nim drażnić, jak i z nim rozmawiać. Czasem nawet gotowali coś razem, grali w gry. Kilka razy Aomine przyszedł do niej i ucinał sobie drzemki po obiedzie, gdy ona pisała notatki z wykładów.
Akina z westchnięciem odłożyła zakupy w kuchni. Wtem zauważyła, że zapomniała jednej torby z auta. Ubrała więc buty i kurtkę i wyszła z mieszkania. Zamiast jednak iść na dół to stała i patrzyła na parking, gdzie stał Aomine z jakąś kobietą. Rozmawiali i cały czas wręcz się uśmiechali. Akina poczuła dziwny ucisk w żołądku i ukucie w sercu. Wróciła do mieszkania, a po torbę poszła dopiero wieczorem. Straciła humor i energię na dziś.

Wracała właśnie do domu, gdy wtem ktoś objął ją od tyłu. Wzdrygnęła się, po czym spojrzała w górę i zobaczyła Aomine.
-Hejka. Dawno się nie widzieliśmy, co nie?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Hej. No trochę.- Mruknęła.
-Tak się ze mną witasz? To tylko ja się stęskniłem?- Akina na te słowa zarumieniła się lekko. Nie spodziewała się takich słów po nim.
-No może troszeczkę.- Zaczęła się z nim droczyć.
-Masz na dzisiaj jakieś plany?- Spytał Aomine odsuwając się od niej.
-Nie. Ten weekend spędzam na leniwca.- Uśmiechnęła się lekko.
-To może razem będziemy się lenić? Zapraszam do siebie. Ja gotuję.
-O~! A się nie potruję?- Akina uśmiechnęła się szeroko z niezadowolonej miny chłopaka.
-Jak zrobisz deser to nie.
-Ja mam deser robić?
-Bo świetnie ci wychodzą.
-A może być brownie? Z lodami?
-Pewnie. To o piątej u mnie?
-Okey.
-Okey. To do później.- Aomine uśmiechnął się, po czym wszedł do swojego mieszkania.
Akina z uśmiechem poszła do siebie aby się przygotować. Najpierw postanowiła wybrać ciuchy. Z racji, iż nie było ciepło to wybrała legginsy, ciemnoniebieską tunikę z długim rękawem oraz futrzastą kamizelkę. Następnie wzięła szybki prysznic, po czym szybko zrobiła ciasto i wstawiła je do piekarnika. W tym czasie poprawiła makijaż. Spakowała ciasto oraz lody i punktualnie o piątej pukała do drzwi Aomine.
-Wchodź, wchodź.- Aomine szybko jej otworzył.
-Mmm~! Ale pachnie.- Akina chciała już wejść do kuchni ale Aomine zagrodził jej drogę.
-Nie ma zaglądania. Idź do salonu, a ja za chwilę wszystko przyniosę.- Wziął od niej ciasto i lody i popchnął w stronę salonu. Akina nie mając wyjścia ruszyła w tamtą stronę. Stolik był przykryty obrusem. Na nim były już sztućce, kieliszki, wino i kwiaty oraz świece. Akina uśmiechnęła się szeroko i usiadła powoli. Bardzo jej się to podobało.
-Już jestem.- Aomine postawił przed nią talerz z pysznie pachnącym daniem.
-Dziękuje. Pachnie smakowicie.
-To moje popisowe danie.- Aomine uśmiechnął się, po czym nalał wina do kieliszków.- Nasze zdrowie.- Stuknęli się kieliszkami i upili po łyku wina, po czym wzięli się za jedzenie.
-Przepyszne.- Mruknęła Akina, rozkoszując się smakiem.
-Wiedziałem, że minąłem się z powołaniem.- Mruknął Aomine na co Akina się zaśmiała.
-Właśnie. Dlaczego ostatnio się nie widzieliśmy?
-W pracy zasypały mnie papiery. Prawie dosłownie. Myślałem, że mi ręka odpadnie od wypełniania tych druczków.- Aomine westchnął ciężko.
Jedli, pili i rozmawiali, śmiejąc się co jakiś czas. Później z winem i ciastem przenieśli się na kanapę.
-Jak ja bym chciał wolne.- Westchnął Aomine.
-Ja też. Ale muszę poczekać.
-Właśnie. Ty tylko w święta masz wolne, co nie?
-Mhm. I w Nowy Rok. Później nauka, nauka, nauka i dopiero w marcu wolne.
-Hmmm.... Czyli dopiero w marcu mogę wziąć urlop.
-Dlaczego w marcu?
-Myślałem aby wybrać się na jakąś wycieczkę. Ty i ja. Co ty na to?- Akina spojrzała na niego zaskoczona.
-Ale....Dlaczego.... ze mną?- Mruknęła.
-Chyba widać, że już od pierwszego spotkania mi się spodobałaś.- Aomine pochylił się pocałował ją. Akina czuła motyle w brzuchu.
-Naprawdę?- Spytała cicho.
-Mhm. A ty?
-Ty.... też mi się podobasz. Bardzo.- Mruknęła z uśmiechem i rumieńcami a policzkach.
-Słodka.- Aomine uśmiechnął się lekko, po czym ponownie ją pocałował.
-A ta dziewczyna?- Spytała Akina, gdy się od siebie oderwali.
-Dziewczyna?
-No raz widziałam jak gadasz z taką jedną na parkingu.
-Och, ona~!
-Coś cię z nią łączy?- Spytała niepewnie.
-Tak. Bardzo ja kocham.- Na te słowa Akinie zatrzymało się serce.- To w końcu moja siostra.- Dokończył Aomine, po czym zaczął się śmiać.
-Twoja...siostra?- Akina spojrzała na niego zaskoczona, a zarazem szczęśliwa.
-Mhm.- Aomine wstał z kanapy, po czym wrócił z ramką i podał ją Akine. Na zdjęciu był on i owa dziewczyna.- Wtedy przyjechałem do domu aby na szybko się odświeżyć i przebrać i spotkałem się z nią. Przyjechała dać mi obiad i tak chwilę ze sobą porozmawialiśmy. Raz ją zaproszę to się poznacie.
-O.- Mruknęła Akina.
-Cieszę się, że jesteś o mnie zazdrosna.
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Nie jestem.
-Ja jestem. Tyle facetów gapi się na ciebie w kawiarni, że mam ochotę wszystkim mandat wlepić.- Akina zaśmiała się, po czym odłożyła zdjęcie i przytuliła się do Aomine.
-Niech ci będzie. Buziak na zgodę?- Spytała z uśmiechem.
-Hmmm.... Czemu nie- Aomine odwzajemnił uśmiech, po czym ponownie złączyli swoje usta.

Akina właśnie ze sklepu, gdy usłyszała kłótnię.
-Dai-chan mówię ci, że krzywo.
-Nieprawda.
-Krzywo. I przesuń ten wazon bardziej w lewo, bo inaczej za chwilę znajdzie się na podłodze.
-Oj tam, oj tam.
-I tamten kwiatek miał iść na tą ścianę, bo potrzebuje więcej słońca.
-A~!
-Plus jeszcze kartonów nie schowałeś.
-Bo się czepiasz.
-Naprawdę miło Was słuchać.- Akina z uśmiechem weszła do salonu.
-Akina, czy ten obraz jest grzywo?- Aomine wskazał na ścianę.
-Jest.- Przytaknęła Akina.
-Widzisz?- Fuknęła na niego Kimie, siostra Aomine.
Akina poznała ją tuż po tym, jak zaczęła chodzić z Aomine. Od razu bardzo się polubiły zwłaszcza, że miały dużo wspólnych tematów. Do tego Akina uwielbiała słuchać jak droczy się ona ze swoim bratem.Chociaż gorzej było, gdy razem z bratem zaczynają droczyć się z nią.
-Heh~!- Aomine jęknął głośno, po czym poprawił obraz.
-No nareszcie.- Skomentowała Kimie.- Tak w ogóle to Wszystkiego Najlepszego Aki-chan~!- Kimie wyściskała ją mocno. Dzisiaj był trzydziesty stycznia, czyli jej urodziny.
-Dziękuje~!- Akina odwzajemniła uścisk.
-Dobra, później się jeszcze wyściskamy. Trzeba to szybko ogarnąć, zanim goście przyjdą.- Stwierdziła Kimie, idąc do kuchni.
-Jakbyś wcześniej pomogła zamiast na mnie narzekać.- Mruknął Aomine.
-Też Cię Kocham Nii-san~!- Krzyknęła z kuchni.
-Nie używaj tego argumentu, to nie koniec rozmowy~!
-Daiki nie obijaj się tylko przynieś napoje z samochodu.- Powiedział Akashi, który właśnie wszedł do kuchni. Był on mężem Kimie, czyli szwagrem Aomine, jednak znali się już dość długo i byli dobrymi przyjaciółmi- o ile można tak nazwać relację między nimi.
-Dlaczego wszyscy są przeciwko mnie?- Aomine zamiast iść do auta wtulił się w Akinę.
-A czy to nie ty sam mówiłeś, że wszystko przygotujesz?- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Dla ciebie dzisiaj wszystko ale jutro ja nie ruszam się z łóżka. I ty też, nie puszczę cię.- Daiki cmoknął ją w czółko.
-Więc dzisiaj się jeszcze pospiesz, bo przez te kartony tu się nie pomieścimy.- Zaśmiał się Akina, po czym cmoknęła go w usta.
Akurat jej urodziny wypadły wraz z przeprowadzką do ich domu. Może i chodzili tylko ze sobą ale chcieli mieszkać razem. I tak Akina już potajemnie liczyła, że będzie już z Aomine na zawsze.
-Akina~! Gdzie masz paterę do ciasta~?- Krzyknęła Kimie z kuchni.
-Chyba na górze~! Pójdę po nią~!- Odkrzyknęła Akina, po czym cmoknęła Daikiego i ruszyła na górę.
-Jesteś przygotowany?- Spytała cicho Kimie brata.
-Pewnie.- Aomine uśmiechnął się, klepiąc kieszeń spodni, gdzie w pudełeczku był pierścionek zaręczynowy.
Nieświadoma niczego Akina zaś szukała patery nie wiedząc, że za kilka godzin spełni jej się marzenie i niebawem miłość, która na początku znajdowała się drzwi obok teraz będzie z nią na zawsze. 








 

niedziela, 28 stycznia 2018

Zimowe wieczory- Shizaya

Witam ponownie~! :D 

Dzisiejszym Solenizantem jest dzisiaj Shizuo~! :3

Happy Birthday Shizu-chan~! ^w^
<3 <3 <3 <3 <3 

Wszystkiego co najlepsze- a zwłaszcza budyniu, mleka, słodyczy, spokoju i Izayi (chociaż spokój i Izaya niezbyt się łączą XD)- i spełnienia marzeń~~! :3

Z tej okazji nie może zabraknąć miniaturki ^^ (Ale szczerze powiedziawszy to jakoś wcześniej nie miałam pomysłów i to wyszło tak pod wpływem chwili :p)

Nie będę już dzisiaj paplać, bo w sumie późno już, a jutro nieszczęsny poniedziałek, więc macie coś miłego do poczytania ^^ 
Przypominam tylko o poście "INFO!!!" i o ankietach ;) 

Miłego wieczoru~! ^^
#Kimie


Było coś koło godziny dwudziestej, gdy Shizuo wrócił od swojego brata Kasuki. Brunet zaprosił swojego starszego brata na obiad z okazji jego urodzin. Shizuo bardzo się z tego ucieszył zwłaszcza, iż przez prace nie mieli dla siebie ostatnio zbyt wiele czasu. Tak więc zjedli pyszny obiad, a po tym deser w postaci małego toru urodzinowego, miło przy tym rozmawiając.
Shizuo wszedł do swojego mieszkania, ściągając kurtkę i kierując się do kuchni aby schować resztę toru, budyń oraz mleko- które dostał od brata. Dwie nowe koszule powiesił od razu w szafie, po czym skierował się od razu do łazienki aby wziąć prysznic.
Po odświeżającym prysznicu ubrał się w wygodne dresy, wziął czekoladę i mleko i położył się na kanapie w salonie, włączając jakąś komedię. Jutro nie musiał iść do pracy, więc pozwolił sobie na taki leniwy wieczór. Cieszył się w sumie, że Shinra z Celty też byli zajęci, bo nie chciało mu się imprezować. Wolał poleżeć na kanapie w swoim przytulnym, ciepłym mieszkaniu, a nie spacerować po zaśnieżonym Ikebukuro. (A u mnie śnieg już stopniał -.- Shizuś oddaj trochę XD- Dop.Aut.)
Tak więc wylegiwał się na kanapie, gdy wtem usłyszał dźwięk otwieranych drzwi- a był pewny, że zamykał je na klucz. Podniósł się do pozycji siedzącej aby zobaczyć, kto przyszedł.
-Shizu-chan~!- Izaya nadal w kurtce, przysypany śniegiem wkicał do salonu.
-Pchło śnieg wnosisz. I błoto. Sio.- Fuknął na niego. Z drugiej strony się w sumie cieszył, bo nie widział go prawie miesiąc. Miał prawo się stęsknić za swoim chłopakiem prawda?! Plus udziło mu się nieco, bo nie miał kogo gonić, a chciał chodź raz wrzucić Izayę w zaspę- oczywiście całkiem przypadkowo.
-A co ja ci na to poradzę, że to ohydztwo jest wszędzie~?- Fuknął Izaya, jednak grzenie wrócił na przedpokój i ściągnął buty oraz kurtkę, czapkę i szalik. I jeszcze dwie bluzy, bo było mu naprawdę zimno.
-Ohydztwo?- Shizuo uśmiechnął się lekko.
-Tak, ohydztwo~!- Przytaknął Izaya. Nie przepadał za śniegiem i w ogóle za zimną, bo było po prostu zimno i mokro i brudno i o prostu źle. Plus ciężko się biegało, gdy było się ubranym jak bałwan.
-Skoro śnieg ci przeszkadza to po co do mnie przychodziłeś?- Spytał Shizuo udając, że nie zna powodu.
-Aleś ty głupiutki Shizu-chan~!- Westchnął Izaya, po czym wkicał na Shizuo, wkładając zimne ręce pod jego koszulkę, całując go przy tym szybko.- Wszystkiego Najlepszego Shizu-chan~!- Uśmiechnął się słodko.
-Ty....- Shizuo dostał gęsiej skórki, przez jego zimne ręce.- Dziękuje.- Powiedział z lekkim uśmiechem i pocałował go.- Gdzie masz dla mnie prezent?- Rozejrzał się w około.
-Nie wiedziałem, że jesteś takim materialistą Shizu-chan.- Zaśmiał się Izaya.
-Bardziej sprawdzam, czy naprawdę pamiętałeś. Ciebie jako prezentu nie przyjmuję.- Zastrzegł ze śmiechem.
-Ale ja jestem najlepszym prezentem jaki możesz mieć Shizu-chan~!- Szatyn uśmiechnął się szeroko. Zszedł jednak z jego kolan i poszedł na przedpokój, po chwili wracając z paczką.- Proszę~!- Izaya z uśmiechem położył mu paczkę na kolanach.
Shziuo otworzył paczkę, a jak zajrzał do środka uśmiechnął się lekko. W środku znajdował się budyń, pocky, czekoladki, wino, jak i nowe okulary i koszula.
-Tak w sumie to mogłeś to wszystko kupić po drodze.- Zaśmiał się krótko, wyciągając czekoladki.
-Shizu-chan naprawdę pierwotniak z ciebie. Po pierwsze te czekoladki są prosto z Belgii. Po drugie ta koszula była szyta na miarę, a okulary specjalne zamówione już miesiąc temu. I to wino też było sprowadzane, więc tylko budyń i pocky mogłem kupić od razu. I po najważniejsze to jak taki wspaniały ja mógł zapomnieć o urodzinach swojego Potworka~?!
-Skoro tak.- Shizuo uśmiechnął się, po czym pocałował Izayę.- Dziękuje.
-Ależ proszę Shizu-chan~! Dla mojego Potworka wszystko~!- Izaya uśmiechnął się szeroko.
-Ach tak? To idź i zrób aniołka pod moim oknem.- Zaśmiał się wstając i z prezentem ruszając do kuchni.
-Jeśli chcesz później opiekować się chorym mną to nie ma sprawy~!- Zaśmiał się Izaya.
-Hmmm.... Nie, jednak wolę abyś był zdrowy. Jak jesteś chory to jest z ciebie większa maruda niż zwykle.- Powiedział Shizuo, po czym otworzył wino i nalał je do dwóch kieliszków i wrócił do salonu.- Proszę.
-Czyli wolisz mnie, gdy jestem piany?- Izaya z lekkim uśmiechem powąchał wino.
-W sumie to tak, jesteś wtedy bardziej łasy na pieszczoty.- Shizuo przyciągnął go do siebie i pocałował go w policzek.
-To z ciebie po alkoholu robi się jeszcze większy zwierzak Shizu-chan~!- Zaśmiał się Izaya.
-I tak ci się podobam, więc nie marudź.
-Dobrze~! To twoje zdrowie Shizu-chan~!- Stuknęli się kieliszkami, po czym wzięli po łyku.- Hmmm.... O dziwo nie jest takie złe.
-I nie jest mocne, więc szybko się nie upijesz.- Zaśmiał się Shizuo odkładając kieliszek na stolik i obejmując go w pasie.
-A myślałem, że chcesz mnie szybko upić i zaciągnąć jak najszybciej do łóżka.- Szatyn westchnął niby to zawiedziony, biorąc jeszcze łyk wina, po czym odkładając kieliszek na stolik.
-Jutro mam wolne, więc nie muszę się z tym spieszyć.
-Ale ja nie mam wolnego.
-Sam jesteś dla siebie szefem, więc weźmiesz sobie wolne.- Zaśmiał się blondyn.
-W sumie dawno się nie widzieliśmy, więc niech będzie.- Izaya uśmiechnął się lekko, obejmując szyję Shizuo rękoma.
-I tak cie nie wypuszczę, więc nie masz wyboru.- Shizuo położył się, ciągnąc za sobą Izayę.
-Okey~!- Izaya z uśmiechem wtulił się w cieplutki tors Shizuo.- Mmm~! Mój przenośny kaloryfer~!- Zamruczał niczym kot.
-Na zewnątrz jest zimno i pada śnieg, więc masz pretekst aby tu zostać.- Zaśmiał się Shizuo, miziając go po plecach.
-Skoro tak to nie wyjdę stąd aż do wiosny.- Izaya umościł się wygodniej na blondynie.
-Mi to nie przeszkadza.- Shizuo uśmiechnął się lekko i cmoknął go w czółko.
I tak spędzili razem miło ten wieczór, jak i następny dzień, nie ruszając się z mieszkania. Shizuo stwierdził, że było to o wiele lepsze niż huczna impreza urodzinowa. Miał nadzieję, że i w następnym roku również spędzi swoje urodziny z tą denerwującą lecz zarazem kochaną Pchłą.  









INFO!!!

Witajcie Moi Kochani~! ^^

Jak już wcześniej pisałam tak pojawiam się dzisiaj z bardzo ważną informacją. I nie, nie chodzi tu o zamknięcie czy zawieszenie bloga, bo tego nie planuję, wena i pomysły są nadal ;) 
Nie chciałam tego pisać przy którymś z rozdziałów, chociaż będę o tym przypominać przy następnych. 
Chodzi o to, że będę zmieniać nazwę bloga.

Z "www.my-little-world-of-fantasy.blogspot.com" na

"www.rainbow-kingdom-kimie.blogspot.com". 

Już wcześniej zastanawiałam się nad zmianą nazwy. Na początku nieco niepewnie do tego podeszłam, gdyż jestem jakoś przywiązana do obecnej nazwy. Jednak wiele się zmieniło i już od dłuższego czasu jest to Tęczowe Królestwo, więc pora na nową nazwę ^^

Piszę o tym, gdyż nie wiem, czy po zmianie będzie Was przekierowywać, czy będzie się jednak pokazywać, iż bloga nie ma o.o Jedynie, że Wy wiecie jak to jest, więc proszę napiszcie ^^ 

Dokładna zmiana nastąpi 12 lutego i do tego czasu będę wspominać w postach o owej zmianie, jak i gdzieś z boku będzie o tym wiadomość. Również po zmianie pod nagłówkiem będzie napisane, że wcześniej było to "My Little World of Fantasy" ^^ 

Jak będziecie zapominać to wystarczy, że będziecie pamiętać, że to ja, Kimie, prowadzę tego bloga, więc wyszukiwanie będzie prostsze ;) Zawsze też możecie obserwować mojego bloga jak i mój profil na G+ ;) Oczywiście znajdziecie mnie również na Fanpaga'u, który prowadzę wraz z Ryo-chan :D 



Tak jeszcze po drugie to poszukuję Bety~! :D 
Jeśli masz nieco wolnego czasu, uwielbiasz czytać (zwłaszcza yaoi) i chcesz mi pomóc to napisz do mnie na maila w temacie wpisując "Beta" :D 
Ja niestety nie jestem w stanie sama poradzić sobie z poprawianiem tekstów (i w sumie robię to tylko przed wstawianiem) plus często szybko przelatuję tekst i nie widzę błędów :p Więc jeśli chcesz mi pomóc to zgłoś się~! ^^ Ja oraz Czytelnicy będziemy bardzo wdzięczni za twoją pracę aby teksty były bez błędów i miło się je czytało ^^ 


I to wszystko z mojej strony na temat ważnych informacji. 
Czekam na Wasze opinie, jak i zgłoszenie na Bete :D 
Dziękuję za uwagę i życzę miłego wieczoru~! ^^
#KimieKikui


sobota, 27 stycznia 2018

Uparty delfinek- Makoto x Haruka

Ohayo~! ^^ 
Tak na wstępie to Was przepraszam, że shot nie pojawił się w środę ale byłam nieco zajęta i nie dałam rady -.- Wybaczycie mi, co nie? ^^ 

W dzisiejszy wydaniu coś nowego, a dokładniej paring z Free- Makoto i Haruka~! :D 
Po długich namysłach padło na nich, chociaż to bardziej z tej racji, iż w moim pomysłowym notesie są jako pierwsi :p Plus pewnie przez to, że oglądałam śmiejącego się Haru więc... :D <3 

Co do informacyjnego posta o którym wspominałam to pojawi się jutro ^^ 
Będzie to dość ważne, więc proszę o przeczytanie ;) 

<---- Przypomnę jeszcze o ankietach ;) 

A co do kolejnych postów to ich Wam nie wypiszę ale już jutro coś nowego się pokaże ;) 

Już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania :D
Czekam na Wasze komentarze~! :* 
#Kimie


Koniec lata był tuż tuż ale mimo to pogoda dopisywała i dalej było ciepło. Cieszyło to zwłaszcza Harukę, który dalej mógł pływać. Makoto zabronił mu tylko pływać w morzu, które było o tej porze już za zimne. Haruka zgodził się z nim, jednak było widać, że nie podoba mu się to.
-Haru przecież później i tak będziesz mógł pływać.- Powiedział Makoto, gdy wracali do domu.
-Wiem.- Mruknął Haru.
-Wiem, że lubisz pływać na świeżym powietrzu, więc korzystajmy z tego póki się da.- Makoto uśmiechnął się lekko.
-To może i w weekend pójdziemy popływać?- Spytał, zerkając na Makoto.
-Nie.
-Phi.
-Chciałem w sobotę pójść z tobą do oceanarium. Co ty na to?- Makoto spojrzał na Harukę i widział, że ten na pewno z nim pójdzie. Szatyn przytaknął tylko, nie patrząc na niego.- A przyjdziesz dzisiaj do mnie? Pogramy w tą grę co ostatnio graliśmy.
-Dobrze. Tylko zjem obiad.
-Okey~! A co dzisiaj masz?
-Makrelę.
-Haru~!- Jęknął Makoto. Wiedział już, że jego rodzice dzisiaj pewnie późno kończą, więc sam robi sobie posiłek i oczywiście musi być to makrela.- Heh~! To może przyjdź od razu do mnie?
-Nie.
-Nie możesz cały czas jeść makreli~! Pójdę z tobą i chociaż się przebierzesz, jak chcesz.- Zadecydował Makoto, nie skręcając tylko idąc dalej prosto.
-Makoto.- Brunet spojrzał na niego pytająco. Haru nic nie powiedział tylko splótł ich ręce i ruszył dalej. Makoto uśmiechnął się na ten gest.
Miesiąc temu zostali parą. Makoto zebrał się w sobie i wyznał swoje uczucia Haruce, który jak się okazało czuje do niego to samo. Brunet był z tego powodu bardzo szczęśliwy. I tak czasami, gdy nikt nie widzi trzymają się ze ręce, bądź całują.
Haruka cieszył się z tego jednak denerwowało go, że nie robią nic poza tym. Czuł, że skoro trzymają się za ręce, całują, i chodzą już ze sobą miesiąc to powinni iść krok dalej. Plus czytał o tym w internecie. A skoro podobał mu się Makoto, a Makoto podobał się jemu to normalne, że powinni uprawiać seks. Znają się też na tyle długo, że tym bardziej powinno między nimi coś zajść.
Jednak Makoto nie poczynił w tym zakresie żadnych postępów. Nie raz byli sam na sam i tylko się całowali i przytulali, a Haru chciał więcej, więc miał plan. Który zamierzał zrealizować w weekend, kiedy jego rodzice pojadą do ciotki.

Teraz siedział u Makoto i grał z nim grzecznie w grę. Tu nic nie mógł zdziałać, gdyż oprócz rodziców Makoto są jeszcze bliźniaki. Jednak z racji iż teraz byli sami.... Haruka przybliżył się do bruneta i przytulil do niego.
-He? Haru?- Makoto spojrzał na niego zdziwiony, jednak jak Haru pocałował go odłożył kontroler na bok i przybliżył go do siebie. Lubił go całować, więc trzeba było korzystać z okazji.
-Niedługo będę musiał się zbierać.- Powiedział Haruka, gdy przestali się całować.
-O, już tak późno?- Makoto spojrzał smutny na zegarek.- No tak, jutro szkoła. Haru.- Szatyn dalej się niego wpatrywał. Makoto uśmiechnął się po czym przybliżył do niego i ponownie pocałował. Nanase poczuł język Makoto na swoich warach, więc mimowolnie otworzył usta, co tamten wykorzystał i wdarł się w nie. Haru jęknął cicho w jego usta z wrażenia ale bardzo mu się to podobało. Już chciał usiąść mu na nogach lecz usłyszał odgłosy za drzwiami, więc niechętnie się odsunął i dobrze zrobił, bo pół minuty później do pokoju wpadli bliźniacy.
-Haru-chan~! Pobawisz się z nami?- Zapytali wesoło.
-Nie mogę. Muszę się już zbierać.
-He~?!- Jęknęli niezadowoleni.
-Już późno. Wy też idźcie jutro do szkoły.- Powiedział rozbawiony Makoto. Ran i Ren zaczęli mruczeć coś pod nosem.
Haruka pożegnał się z Makoto, po czym wrócił do siebie. Czuł wielki niedosyt i tym bardziej nie mógł doczekać się weekendu. Aby się uspokoić poszedł posiedzieć w wannie. Woda zawsze go uspokajała, a teraz zwłaszcza tego potrzebował.

W sobotę rano Makoto przyszedł po Harukę, następnie udali się na pociąg i niebawem zaleźli się w oceanarium. Makoto widział, że Haruce bardzo to się podoba co wnioskował po jego oczach, które aż błyszczały na widok wody.
-Makoto.- Nanase wskazał coś za szybą. Makoto spojrzał w tamtą stronę i ujrzał orkę.
-Woah~! Jaka duża~!
-Myślę, że to on.- Mruknął Haru. Chwili patrzyli się na orkę, a następnie ruszyli dalej.
Pooglądali ryby, poszli na pokaz delfinów, zjedli, a następnie wrócili do domu.
-Makoto.- Zaczął Haru.- Przyjdziesz później do mnie?- Spytał, gdy stali na schodach.
-Pewnie. Dam tylko pamiątki bliźniakom i za chwilę u ciebie będę.- Makoto uśmiechnął się, po czym ruszył w stronę swojego domu. Nanase wiedział, że musi się spieszyć. Tak więc pognał do siebie do domu aby wziąć szybki prysznic i przygotować się- jak czytał w internecie tak trzeba. Po przemyśleniu tego wcześniej wiedział, że to on będzie tym na dole.
Tak więc umył się dokładnie i przebrał, a gdy wychodził z łazienki Makoto właśnie wchodził do jego domu.
-Moja mama dała nam kawałek arbuza.- Powiedział z uśmiechem Makoto i ruszył w stronę salonu.
-Makoto chodźmy do mojego pokoju.- Powiedział Haruka, łapiąc go za nadgarstek.
-Nie zjemy najpierw arbuza?- Wskazał na stolik.
-Później, niedawno i tak jedliśmy. Chodź.- Ruszył na górę, ciągnąc go za sobą.
Gdy weszli do pokoju Haruka zamknął drzwi, po czym popchnął Makoto na ścianę i wpił się w jego usta. Ten przez chwilę był zaskoczony, jednak oddał pocałunek.
-Makoto, zróbmy to.- Powiedział Haru, patrząc na niego.
-He? Co?
-Chcę się kochać.- Upierał się Haru. Makoto przez chwilę zmroziło, po czym odsunął od siebie szatyna.
-Nie, nie Haru. Nie możemy~!
-Dalczego niby?
-Bo to zdecydowanie za wcześnie~!
-Nie jest za wcześnie. Może chodzimy ze sobą miesiąc ale znamy się bardzo długo, więc to jest odpowiednia pora.
-A-Ale...Nie, nie możemy.
-Dlaczego?- Haru zaczął się niecierpliwić.
-Bo nie chcę ci zrobić krzywdy Haru. Oczywiście, bardzo tego chcę ale oboje musimy się do tego przygotować.- Zaczął tłumaczyć Makoto.
-Wszystko przygotowałem. Siebie też.- Powiedział Haru, czym zaskoczył Makoto.
-Przygotowałeś się?
-Mhm. Bo bardzo chcę to zrobić. A ty nie chcesz się ze mną kochać?- Haru spojrzał na niego nieco smutnym wzrokiem.
-Oczywiście, że chcę~! Przecież Cię Kocham.- Makoto przyciągnął go do siebie i przytulił.
-To spróbujemy?
-A jak będzie bolało?- Martwił się dalej.
-Ufam tobie Makoto. Wiem, że mnie nie skrzywdzisz.- Makoto uśmiechnął się lekko na te słowa.
-Więc chyba nie mam wyboru.- Makoto odsunął się od niego z uśmiechem, po czym pocałował go w czółko.
-Wiesz, tak w sumie to nie wiem jak zacząć.- Przyznał Haru, czym rozbawił Makoto.
-Myślę, że najpierw powinniśmy się rozebrać.- Powiedział Makoto. Haru od razu ściągnął koszulkę i spodnie. Makoto aż się zdziwił, że ma na sobie bokserki.
-Co?
-Nic, po prostu tak często widzę cię w kąpielówkach, że to miła odmiana.- Makoto z uśmiechem również rozebrał się do bokserek.
 Wziął Haru za rękę i poprowadził do łóżka, gdzie kazał mu się położyć. Makoto zawisł nad nim i zaczął najpierw delikatnie go całować, z każdą chwilą pogłębiając pocałunek. Haru zarzucił ręce na jego ramiona, pozwalając mu dominować. Makoto oderwał się od słodkich ust szatyna i zaczął powoli całować jego szyję, dłońmi głaszcząc go po brzuchu i plecach. Chciał być jak najbliżej niego, czuć jego ciepło, zapach, zapamiętać całe jego ciało. Gdy dotknął jego sutka Haru jęknął cicho, a gdy zassał się na nim ustami jęknął głośniej.
-Jesteś dość wrażliwy Haru.- Mruknął zadowolony Makoto, wracając do pieszczenia jego sutków.
Haru starał się nie jęczeć głośno, jednak to co robił Makoto było bardzo przyjemne. Gdy poczuł jego dłoń na swoim członku wygiął się w lekki łuk i wgryzł w poduszkę.
-Widzę, że ci się podoba.- Makoto ściągnął z niego bokserki, następnie zaczął całować jego smukłe nogi, dłoń zaciskając lekko na jego twardym członku.
-Ach~!- Haru nie wytrzymał i jęknął głośno.- Ma.... Makoto....- Wysapał i spojrzał na niego.- Nie.... Nie dotykaj. Ja.....- Mruczał pod nosem.
-Co jest Haru?- Spytał Makoto, dalej mu obciągając. Potarł kciukiem czubek jego penisa, co dla Haru było za wiele.
-Ach~!!- Jęknął przeciągle i doszedł w jego dłoń.- Mówiłem, że masz przestać.- Mruknął po chwili, łapiąc oddech.
-To nic złego, że doszedłeś.- Makoto uśmiechnął się i pochylił nad nim, całując go w czoło.
-A-Ale ja chciałem z tobą.- Mruknął Haru, odwracając wzrok. Makoto widząc go z rumianymi policzkami, błyszczącymi oczami, kuszącymi ustami, nagiego tuż pod nim już długo nie mógł wytrzymać.
-Dobrze.- Powiedział i pocałował go krótko. Wyciągnął po tym żel i prezerwatywę z szuflady. Nałożył nieco lubrykantu na palce i umościł się między nogami Haru. Najpierw masował palcem jego dziurkę, po czym powoli włożył jeden palec, poruszając nim delikatnie.
-Boli?- Spytał, patrząc na niego.
-N-Nie. Trochę dziwne to uczucie ale nie boli.- Haru sapnął, jednak patrzył uważnie na Makoto. Ten powoli poruszał palcem, dopiero po chwili dodając drugi. Poczuł, że Haru się spiął, więc podciągnął się i zaczął całować jego klatkę piersiową i szyję. Szatyn wplótł dłonie w jego włosy, wzdychając głośno. Gdy Makoto dodał jeszcze jeden palec jęknął, zaciskając się. To nie było zbyt przyjemne.
-Haru.- Szepnął Makoto, wpijając się w jego usta. Chciał aby się rozluźnij, co po chwili się stało. Haru zaczął nawet lekko poruszać biodrami, więc Makoto wyciągnął już palce.
-Makoto, ja....- Wysapał Haru, patrząc na jego krocze. Makoto odsunął jego dłonie, ponownie go całując.
-Nie musisz Haru. I tak już ledwo wytrzymuję.- Uśmiechnął się przepraszająco, po czym ściągnął bokserki i rzucił je gdzieś w bok.- Obróć się.- Wymruczał. Haru grzecznie obrócił się na brzuch, wypinając się w jego stronę.
-Bądź.... Bądź delikatny.- Mruknął Haru. Makoto widząc go tak chętnego i tak namiętnego nie mógł już dłużej wytrzymać. Założył prezerwatywę, nałożył na siebie jeszcze trochę lubrykantu, po czym powoli wszedł w niego. Haru zacisnął dłonie na poduszce i jęknął, czując jak Makoto w niego wchodzi. Było to dla niego dziwne uczucie i nieco bolące, jednak również przyjemne.
-Haru.- Jęknął Makoto. Było mu bardzo przyjemnie i musiał się powstrzymać aby od razu nie zacząć się ruszać. Odczekał jednak chwilę aby Haru się przyzwyczaił.- Z-Zaczynam.- Przełknął ślinę, po czym wysunął się nieco i wsunął z powrotem.
-Ah~! Mmm~!- Mruknął Haru, czując jak Makoto się porusza. To uczucie wypełnienia było przyjemne, jednak czegoś mu brakowało.- M-Makoto~!- Jęknął Haru.
-Tak?- Stęknął brunet, całując jego plecy.
-Zmieńmy pozycję. Ja.... Ja chcę cię widzieć.- Wymruczał Haru. Makoto powoli z niego wyszedł, po czym wszedł w niego ponownie, gdy Haru położył się na plecy. Haru przyciągnął go do siebie i wpił się w jego usta. Całowali się, a ich oddech i stęknięcia mieszały się ze sobą. Wtem Makoto wszedł nieco głębiej, trafiając w prostatę Haru.
-Aaah~!- Jęknął głośno Haru, zaciskając się i ciągnąć Makoto za włosy.
-Haru, co....
-Nie wiem. Ale....Nie przestawaj. Mocniej.- Wyjęczał Haru. Makoto spełnił jego prośbę przyspieszając i mocniej w niego wchodząc. Haru jęczał głośno. Czuł się, jakby miał gorączkę, kręciło mu się w głowie, całe jego ciało drżało, a z ust wydobywały się głośne jęki i pokrzykiwania. Czuł gorąco w dolnych partiach ciała i nie mógł dłużej tego wytrzymać.
-Makoto~! Ja....Ach~!
-Tak Haru. Razem....- Wyjęczał Makoto. Było mu gorąco i czuł, jakby się topił. Przyspieszył jeszcze swoje ruchy, wchodząc szaleńczo w Haru, po czym usłyszał jak ten krzyczy i czując jak zaciska się na nim bardziej nie wytrzymał i również doszedł. Opadł po tym na jego klatkę piersiową, próbując złapać oddech. Gdy mógł już się ruszyć wyszedł z niego powoli, ściągnął prezerwatywę, po czym położył się obok szatyna, przyciągając go do siebie. Leżeli tak wtuleni w siebie i odpoczywali.
-Makoto..- Zaczął Haru po dłuższej chwili.
-Tak Haru?
-Trochę bolało.- Przyznał szatyn.
-He? Naprawdę? Przepraszam, trochę mnie poniosło.- Makoto spojrzał na niego przepraszająco, masując lekko jego plecy.
-Ale.... Było przyjemnie. I to bardzo.- Przyznał Haru, rumieniąc się. Makoto rozczulił się na ten widok.- I jeszcze jedno.
-Tak?
-Nie wiedziałem, że jesteś taki duży.- Mruknął, patrząc w dół. Brunet zarumienił się na te słowa.
-Chyba nie jestem aż tak duży.- Wymamrotał.
-Duży.- Uparł się Haru, dotykając jego członka.
-Haru~! Ale nie dotykaj~! Dopiero co to zrobiliśmy~!- Makoto próbował zabrać jego rękę.
-Ale ty doszedłeś tylko raz, a ja dwa. To niesprawiedliwe, więc ci ulżę. A może mam to zrobić ustami?- Zastanowił się szatyn, zsuwając się jednak w dół.
-Nie, Haru~! Nie trzeba, naprawdę~!- Makoto nie miał jak się od niego odsunąć.
-Nie mogę?- Haru spojrzał na niego uroczo.- Wow, szybko stwardniał, a ja tylko trochę go dotknąłem.- Makoto był zawstydzony. Haru wyglądał tak uroczo i niewinnie.... I mimo jego protestów i tak dopiął swego.

Chłopcy byli właśnie w szkole i trenowali.
-To chyba ostatni raz jak tu ćwiczymy, robi się coraz chłodniej.- Skomentował Makoto, będąc w wodzie razem z Haru. Nagisa i Rei się rozciągali.
-Mhm.- Mruknął Haru, niezadowolony z tego faktu. Makoto zaśmiał się z jego niezadowolonej miny. Wtem coś dotknęło jego krocza, a raczej ktoś.
-H-Haru.- Szepnął Makoto. Haruka wynurzył się i spojrzał na niego.- Nie rób tak~! Tu jest Nagisa i Rei.- Spojrzał w stronę, z której dochodziły rozmowy.
-To przyjdziesz dzisiaj do mnie?- Spytał się Haru.
-Haru..
-Bo inaczej dalej będę tak robił.- Powiedział, po czym podpłynął i znowu dotknął jego członka.
-Dobrze, dobrze ale przestań.- Wyszeptał Makoto. Haru uśmiechnął się lekko, po czym wrócił na swój tor i zaczął pływać. Makoto zaś westchnął głośno. Od tamtego momentu Haru zrobił się łasy na pieszczochy i często właśnie tak jak przed chwilą go szantażuje. Chociaż on sam też z nim się droczył, zwłaszcza w łóżku aby posłuchać jego jęków.
Wtem poczuł jak ktoś- czytaj Haru- ściąga mu bokserki. Makoto zanurkował szybko przerywając jego "zabawę", po czym pocałował go. Swojego kochanego delfinka, który z uśmiechem patrzył na niego swoimi błękitnymi oczami. Po prostu cudowny i cały jego.