Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #IzayaOrihara. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #IzayaOrihara. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2018

W kolorowym zamku Wiedźmy

 Hejka~! ^^
Ja żyję~! XD Jakby ktoś miał wątpliwości~! :p Ale informacje na koniec, teraz coś ważniejszego ^^
Wczoraj były urodziny aż dwóch osóbek~!
Naszej kochanej Mine Izuki oraz mojego braciszka Izayi Orihary~! *w*

Happy Birthday Dear Mine-chan~! :*
<3 <3 <3 
Happy Birthday Dear Iza-niii~! :*
<3 <3 <3 

Wszystkiego Najlepszego~! Niech Wasze marzenia się spełniają~! ^w^ 
Oczywiście pamiętałam o tym dniu, więc pomęczyłam swą wenę i wyszedł taki cosiek :p 
Piszcie, czy Wam się podoba ;)
Już nie przedłużam i zapraszam do czytania :3
Reszta informacji na koniec ;)
#Kimie





Młoda dziewczyna o blond włosach siedziała sobie na parapecie okna i jadła ciasteczka. Miała na imię Mine i właśnie się zastanawiała, gdzie dokładnie jest. O tym opowie sama dalej, bo narrator musi iść sobie kawkę.

Hejka. Nazywam się Mine. Mam blond włosy i niebieskie oczy. I w sumie tylko to wiem. Wiem jeszcze, że znajduję się w jakimś dziwnym miejscu ale nie wiem jak tu trafiłam i co robiłam wcześniej. Jak to miejsce wygląda? Hmmm.... Jak tu to opisać?... Hmmm...... Ale te ciasteczka są dobre~! Oj, zbaczam z tematu. Tak więc~! Wiem, że jest to zamek- bo jest duży, ma duże okna, wieże i takie tam. Jednak jest to najdziwniejszy zamek jaki widziałam~! Co jest w nim dziwnego? Jest mega kolorowy~! Nie wiem kto to urządzał ale moim zdaniem jakiś Szalony Kapelusznik. Korytarze mają zazwyczaj bardzo jaskrawe kolory- jeden na przykład jest cały różowy~! Prawie czuje się w nim jak lalka Barbie. Pokoje są kolorowe i ogółem pełno w nich rzeczy. 


W moim pokoju jest miętowe łóżko- znaczy w takim kolorze. Wiecie jaki to, co nie?! Dywan z dalmatyńczyka, czyli biały w czarne kropki. Żółta kanapa, która jest naprawdę żółta~! Denerwująco żółta ale jednak fajna, bo wygodna. Błękitny stolik w chmurki, różowo-niebieskie krzesła, biurko w stokrotki. Do tego trzy szafy- pierwsza fioletowa w czerwone paski, druga ciemnoniebieska w złote gwiazdki, trzecia pomarańczowa z zielonymi listkami. Ściany były w kolorach cytryny, maliny, kawy z mlekiem oraz srebra. Sufit był cały z czarnego futerka i zwisały z niego kolorowe kuleczki, dzwoneczki oraz lampa w kształcie muffinki. Na ścianach są jeszcze ramki ze zdjęciami kotków, piesków, wilków, króliczków oraz motyli. Jeszcze półki z pustymi książkami oraz piłkami i lalkami bez głów.
Czy to nie wydaje się Wam dziwne? Bo mi bardzo~! Chociaż niektóre rzeczy mi się w sumie podobają.... Dobra~! Przejdźmy dalej~!


Sala tronowa~! Złota, brokatowa podłoga. Wszystkie ściany były tęczowe. Na jednej ze ścian były dwa duże obrazy. Pierwszy przedstawia tęczowego kota, a na drugim są szachy. Zaś na drugiej ścianie jest pełno portretów, które mają zasłonięte twarze. I skoro to sala tronowa to musi być tron i jest. Duży, złoto-czerwony z koroną zawieszoną na oparciu. Obok był mały stolik, na którym codziennie była inna rzecz- filiżanka, zeszyt, książka, świeczki, żelki, misie itp. Muszę jeszcze wspomnieć, że za tym tronem, na ścianie wisiały duże nożyczki. Nie wiem po co komu takie wielkie i czy w ogole da się nimi coś przeciąć. Ale to nie ja odpowiadam za wystrój wnętrz, więc proszę, nie dziwcie się. Chociaż możecie się dziwić, bo to bardzo dziwne miejsce. Nawet posiłki w kuchni pojawiają się znikąd- w tej kuchni nawet patelni nie ma. Naaaapraaawdę dziwne~!


Zapomniałabym~! Mam współlokatora. Chociaż na początku myślałam, że jest to jakiś duch ale okazał się człowiekiem. Na imię mu Izaya i.... dziwak z niego. Zazwyczaj w sumie to gdzieś znika albo śpi albo siedzi w salonie, pije kawę i pisze coś w zeszycie, śmiejąc się czasem. Raz nawet tak się śmiał, że spadł z tej kanapy. Rozmawiamy sobie czasami, chociaż ja mam takie wtedy niemiłe uczucie. Może dlatego, że cały czas się na mnie gapi? Albo przez te jego pytania? No nie ważne. Ważne, że nie jestem tu sama, bo inaczej pewnie nie wychodziłabym z pokoju. Przytargałabym lodówkę do siebie i byłoby dobrze. 


A teraz przejdę do wydarzeń z ostatnich dni..... Pani Narrator, może Pani teraz będzie dalej mówić?..... Nie?... Dobrze mi idzie?!...... Skoro tak...

Od ostatnich kilku dni zauważyłam coś dziwnego. Gdybym siedziała w swoim pokoju to bym tego pewnie nie zauważyła ale, że nie mogę wysiedzieć w jednym miejscu to chodzę sobie po zamku i szukam rozrywki. I tak czasami przechodzę przez sale tronową i -jak już wcześniej wspominałam- na stoliku pojawiają się różne rzeczy. Lecz tym razem zazwyczaj leżało tam takie prostokątne czarne coś. Nie wiem co to, bo tego nie dotykałam ale tam leżało. Raz było nawet otwarte i powiem Wam, że było to dziwne. To pudełko miało jakieś jakby klawisze z literami i liczbami i jeszcze jakimiś dziwnymi znakami, a z drugiej strony się świecił~! Do tego obok było takie małe coś, co było połączone z tym pudełkiem. Jak przez przypadek to poruszyłam to na tej świecącej stronie taka strzałeczka się ruszyła~! Z wielkiej ciekawości poruszyłam kilka razy myszką, po czym kliknęłam na coś i pokazał się obraz. Tam był Izaya~! Z myślą, że to coś go pożarło uciekłam. Zauważyłam go jednak jeszcze tego samego dnia jak skocznym krokiem kierował się do swojego pokoju. Dziwne~!
A dzisiaj to dopiero się działo~! Znaczy to już było w nocy. Usłyszałam jakieś dziwne dźwięki. Mimo tego iż nieco się bałam to wstałam i wyszłam z pokoju, po cichutku kierując się na dół. Zajrzałam do sali tronowej i zamarłam. Na tronie ktoś siedział~! I na to nie był Izaya. W sumie nie wiem kto to był, bo osoba ta miała kaptur na głowie i jakieś ciemne okulary na nosie. Naciskała na klawisze, patrząc się na ekran.

Mine bardzo chciała podejść ale bała się, że zostanie wciągnięta do tajemniczego, czarnego pudełka. Postanowiła po cichu się oddalić i wrócić do swojego pokoju stwierdzając, iż jutro zapyta o tą sprawę Izaye.
.....
Mine starczy, ja teraz poopowiadam. Znaczy dajmy Izayi się wypowiedzieć..... Nie, nie przynudzałaś. Po prostu akcja musi się nam rozwinąć..... No nie rób tej smutnej minki~! Idź do kuchni, są tam dla ciebie lody.....
Wracając do historii....

Nareszcie mogę się wypowiedzieć~! W ogóle to powinienem jako pierwszy mówić, w końcu Bogiem jestem ale ci Narratorko wybaczę...... Nie opowiedziałbym tego dziwnie~! No może troszkę bym namieszał i może nawet trochę zmyślił ale fajnie by było~!..... Co?.... A~! Dobrze, dobrze~! Już kontynuuję~!
Po pierwsze to również nie wiedziałem jak znalazłem się w tym dziwnym zamku. Chciałem z niego uciec ale nie mogłem otworzyć drzwi, więc zwiedziłem sobie owe miejsce. Znalazłem kilka fajnych rzeczy ale nadal zadawałem sobie pytanie "Dlaczego ja- wielki Izaya Orihara- tutaj jestem~?!". Dlatego też codziennie przechadzałem się po zamku, po czym robiłem sobie notatki. Nie znalazłem jednak poszlaki, która powiedziałaby mi coś o tym miejscu. Nie mogłem jednak narzekać, bo ten zamek był naprawdę zabawny, jednak brakowało mi w nim moich kochanych ludzi. Do tego byłem ciekawy kto robi dla mnie taką pyszną kawę~! Znaczy z jednej strony to była ona okropna ale z drugiej mocna i bardzo dobra. 


I tak jednej nocy moje prośby się spełniły- chociaż ja o nic nie prosiłem, bardziej mi tu chodzi o to, iż w końcu coś zaczęło się dziać. Zamiast grzecznie spać kręciłem się po zamku, bo zawsze była możliwość, że stanie się coś fajnego. Tak więc szedłem sobie wolnym kroczkiem, rozglądając się, gdy zauważyłem światło w sali tronowej. Zajrzałem tam i zauważyłem człowieka. Człowiek~! Więc jednak moje przypuszczenia, iż ktoś tu jednak jest były trafne. Jednak, gdy tylko chciałem podejść i pogadać sobie z ową osobą zrobiło mi się ciemno przed oczami i prawdopodobnie zemdlałem, a gdy już się obudziłem byłem w swoim łóżku. Nie byłem z tego zadowolony ale postanowiłem się nie poddawać~!
Wstałem i ruszyłem na dół ale nikogo tam nie było, a na stoliku był tylko pusty kubek po kawie i papierek po czekoladzie. Nie mając innego wyboru ruszyłem do kuchni, skąd wziąłem przygotowaną już dla mnie kawę oraz kanapki. Rozsiadłem się w salonie i wpisałem do notesu kilka zdań. Po chwili zjawiła się Mine i widziałem, że o coś chce mnie zapytać.
-Izaya~! Mam pytanie.- Zaczęła od razu, kładąc na stole naleśniki i herbatę.
-Mine-chan~! A o co takiego chcesz się mnie spytać?- Spojrzałem na nią z uśmiechem.
-Bo wczoraj w nocy widziałam, jak ktoś siedzi w sali tronowej. Wiesz może kto to taki?- Spojrzała się na mnie z zaciekawioną miną. Czyli też widziała tą osobę.... Ciekawe...
-Nie wiem kto to ale na pewno nie jest tu już pierwszy raz.- Może i widziałem tą osobę po raz pierwszy ale już wcześniej wiedziałem, że ktoś tu jednak przychodzi.
-Chciałabym się dowiedzieć kto to taki~!- Mine się zadumała.
-To może sprawdzimy dzisiaj?- Spytałem się jej. Ta zrobiła zszokowaną minę.
-A jak coś nam się stanie?!
-Będzie dobrze~! Przygotujemy się aby nic nas w razie co nie zjadło~!- Zaśmiałem się ale Mine nie była przekonana.- Chyba chcesz wiedzieć kto tu nas przetrzymuje, co nie?
-No chcę.... Dobra. Niech będzie.- Przytaknęła.
-To idziemy się przygotować~!- Wstałem, złapałem ją za rękę i pognaliśmy na górę.

I tak Izaya i Mine przygotowywali się do złapania tajemniczej osoby..... Izaya spadaj~! Nie, już nie będziesz opowiadał~!..... Dobrze ci szło ale już starczy. Teraz moja pora..... Sio~! Bo tuńczyka nie dostaniesz~!...
Przygotowali się i czekali aż zapadnie noc. Siedzieli za filarem w sali tronowej i czekali i dość szybko się doczekali. Tajemnicza osoba przyszła i usiadła na tronie, po czym położyła czarne pudełko na stoliku, otworzyła je i zaczęła coś pisać. Izaya dał znać Mine i po chwili wyszli zza filaru.
-Mamy cię~!- Krzyknęła Mine i chciała rzucić siatkę ale ktoś ją zatrzymał, tak samo jak Izayę.
-No nie może być~!- Krzyknął Izaya i próbował się wyrwać.
Wtem tajemnicza osoba zrzuciła kaptur z głowy i zciągnęła okulary. Izaya i Mine zauważyli, że ta osoba to kobieta, o tęczowych włosach.
-O co tu...?- Nie zdążyła dokończyć Mine, gdyż poczuła ukucie w karku. Ona i Izaya zemdleli.
Gdy się ocknęli zauważyli, że siedzą, a przed nimi jest pełno ludzi.
-Wszystkiego Najlepszego~!!!- Krzyknęli wesoło. Jako pierwszy ocknął się Izaya.
-Co to miało być~?- Jęknął, gdyż bolała go głowa.
-Kimie-chan~! Dlaczego~?- Jęknęła Mine i wstała, podchodzą do tęczowowłosej i przytulając się do niej.
-Nie chciałam Was zamykać ale czułam, że Izaya mi zwieje, więc mieliście małe wakacje. Jakbym normalnie Was zamknęła to byście się szybko domyślili o co chodzi.- Zaśmiała się Kimie, przytulając Mine.
-Phi~! Shizu-chan i tak by mnie znalazł. Węch ma niczym u psa.- Prychnął Izaya.
-Ale wtedy nie mógłbyś chodzić przez tydzień.- Warknął na niego Shizuo.
-I tak nie będę mógł chodzić po dzisiejszym wieczorze, więc jaka różnica~!- Zaśmiał się Izaya, uśmiechając się w stronę Shizuo.- Zaopiekujesz się swoją pchełką, co nie~?!- Spytał robiąc urocza minkę.
-A cicho bądź.- Warknął Shizuo i usiadł obok niego.- Powiedz "A~!"- Zaśmiał się blondyn, posuwając Izayi pod usta ootoro.
-A~!- Izaya widząc tuńczyka od razu się rozpromienił i zaczął zajadać go ze smakiem.
-Mine-chan~! Ale odklej się od Kimie~!- Kise przytulił się do Mine i próbował ja odsunąć od tęczowowłosej.
-Ale dlaczego~?- Zaśmiała się Mine, drocząc się z nim.
-Tortu nie chcesz?- Spytał z uśmiechem Kise.
-Może....
-I jeszcze prezenty~!- Kusił ją Kise.
-Mine, Kise powiedział, że chce dla ciebie zatańczyć.- Powiedział Aomine z uśmiechem. Mine zarumieniła się na jego słowa.
-Kise nie musisz~!- Odwróciła się w stronę blondyna.
-Zrobisz to, gdy będziecie sami~!- Powiedziała Akina.
-Wtedy Kise zdejmie wszystko, a tak to się pewnie nieco wstydzi.- Dopowiedziała Ryo.
-Z pokoju nie musicie wychodzić~! Jakby co to możemy przynieść Wam coś do jedzenie.- Dodała Kimie.
-Ej no~! Wredne jesteście~!- Jęknęła Mine, cała czerwona.
-To jemy ten tort~?- Mruknął Murasakibara.
-Wiesz Kimie, mogliśmy jednak z Kise zrobić stolik dla Mine.- Powiedział Nijimura.
-Ja chcę taki z Shizusia~!- Krzyknął Izaya.
-Ja lepiej zacznę kroić ten tort, a następnie spróbuję uciec od waszych zboczonych żartów.- Mruknęła Mine, na co wszyscy się zaśmiali.
-Jak się napijesz to będziesz to uwielbiać.- Powiedział Akashi, czym rozbawił wszystkich, a zarazem zawstydził Solenizantkę.
-Ja nie piję, bo jeszcze rzucę się na Shizu-chana przy wszystkich.- Zaśmiał się Izaya.
-Ja tego nie przeżyję~!- Jęknęła Mine.- Kageyama ratuj~!- Przytuliła się do szatyna.
-Trójkącik?- Zapytała Kimie z uśmiechem.
-Kimie~!- Jęknąłe Mine.- Koniec. Pora się bawić. Izaya~! Idziemy kroić tort.
-Możesz pokroić, ja i tak nie lubię słodyczy.- Mruknął Izaya, zajadając się tuńczykiem.
I tak impreza urodzinowa Mine i Izayi rozpoczęła się. I Mine i Izaya byli zadowoleni, nawet jeśli byli przez jakiś czas zamknięci w zamku. Zostali nawet nieco dłużej, gdyż impreza się przedłużyła oraz ciężko im było wstać z łóżek. Do tego Kimie ich nie wyganiała, wręcz przeciwnie- chciała aby zostali jak najdłużej. Postanowili więc pozostać dłużej, gdyż kolorowy zamek Królowej per Wiedźmy był bardzo fajny. 



 Tak informacyjnie~!
Wiem, że znowu długo mnie nie było ale z weną i pomysłami ciężko -.- Ostatnio w sumie po prostu oglądam anime, czytam mangi i tym podobne, czyli po prostu szukam swego natchnienia ^^ Czuję, że jest już lepiej ale nie mogę powiedzieć, kiedy pojawi się następny post o.o  Postaram się jak najszybciej ;) I nie mogę powiedzieć co też się pojawi, wena jest kapryśna :p 
Mam nadzieję, że jesteście jednak cierpliwi i poczekacie ;) 
Jeśli macie jakieś pomysły to piszcie~! :D Wiecie gdzie ;) 
Do następnego~! :*
#Kimie 






 

niedziela, 28 stycznia 2018

Zimowe wieczory- Shizaya

Witam ponownie~! :D 

Dzisiejszym Solenizantem jest dzisiaj Shizuo~! :3

Happy Birthday Shizu-chan~! ^w^
<3 <3 <3 <3 <3 

Wszystkiego co najlepsze- a zwłaszcza budyniu, mleka, słodyczy, spokoju i Izayi (chociaż spokój i Izaya niezbyt się łączą XD)- i spełnienia marzeń~~! :3

Z tej okazji nie może zabraknąć miniaturki ^^ (Ale szczerze powiedziawszy to jakoś wcześniej nie miałam pomysłów i to wyszło tak pod wpływem chwili :p)

Nie będę już dzisiaj paplać, bo w sumie późno już, a jutro nieszczęsny poniedziałek, więc macie coś miłego do poczytania ^^ 
Przypominam tylko o poście "INFO!!!" i o ankietach ;) 

Miłego wieczoru~! ^^
#Kimie


Było coś koło godziny dwudziestej, gdy Shizuo wrócił od swojego brata Kasuki. Brunet zaprosił swojego starszego brata na obiad z okazji jego urodzin. Shizuo bardzo się z tego ucieszył zwłaszcza, iż przez prace nie mieli dla siebie ostatnio zbyt wiele czasu. Tak więc zjedli pyszny obiad, a po tym deser w postaci małego toru urodzinowego, miło przy tym rozmawiając.
Shizuo wszedł do swojego mieszkania, ściągając kurtkę i kierując się do kuchni aby schować resztę toru, budyń oraz mleko- które dostał od brata. Dwie nowe koszule powiesił od razu w szafie, po czym skierował się od razu do łazienki aby wziąć prysznic.
Po odświeżającym prysznicu ubrał się w wygodne dresy, wziął czekoladę i mleko i położył się na kanapie w salonie, włączając jakąś komedię. Jutro nie musiał iść do pracy, więc pozwolił sobie na taki leniwy wieczór. Cieszył się w sumie, że Shinra z Celty też byli zajęci, bo nie chciało mu się imprezować. Wolał poleżeć na kanapie w swoim przytulnym, ciepłym mieszkaniu, a nie spacerować po zaśnieżonym Ikebukuro. (A u mnie śnieg już stopniał -.- Shizuś oddaj trochę XD- Dop.Aut.)
Tak więc wylegiwał się na kanapie, gdy wtem usłyszał dźwięk otwieranych drzwi- a był pewny, że zamykał je na klucz. Podniósł się do pozycji siedzącej aby zobaczyć, kto przyszedł.
-Shizu-chan~!- Izaya nadal w kurtce, przysypany śniegiem wkicał do salonu.
-Pchło śnieg wnosisz. I błoto. Sio.- Fuknął na niego. Z drugiej strony się w sumie cieszył, bo nie widział go prawie miesiąc. Miał prawo się stęsknić za swoim chłopakiem prawda?! Plus udziło mu się nieco, bo nie miał kogo gonić, a chciał chodź raz wrzucić Izayę w zaspę- oczywiście całkiem przypadkowo.
-A co ja ci na to poradzę, że to ohydztwo jest wszędzie~?- Fuknął Izaya, jednak grzenie wrócił na przedpokój i ściągnął buty oraz kurtkę, czapkę i szalik. I jeszcze dwie bluzy, bo było mu naprawdę zimno.
-Ohydztwo?- Shizuo uśmiechnął się lekko.
-Tak, ohydztwo~!- Przytaknął Izaya. Nie przepadał za śniegiem i w ogóle za zimną, bo było po prostu zimno i mokro i brudno i o prostu źle. Plus ciężko się biegało, gdy było się ubranym jak bałwan.
-Skoro śnieg ci przeszkadza to po co do mnie przychodziłeś?- Spytał Shizuo udając, że nie zna powodu.
-Aleś ty głupiutki Shizu-chan~!- Westchnął Izaya, po czym wkicał na Shizuo, wkładając zimne ręce pod jego koszulkę, całując go przy tym szybko.- Wszystkiego Najlepszego Shizu-chan~!- Uśmiechnął się słodko.
-Ty....- Shizuo dostał gęsiej skórki, przez jego zimne ręce.- Dziękuje.- Powiedział z lekkim uśmiechem i pocałował go.- Gdzie masz dla mnie prezent?- Rozejrzał się w około.
-Nie wiedziałem, że jesteś takim materialistą Shizu-chan.- Zaśmiał się Izaya.
-Bardziej sprawdzam, czy naprawdę pamiętałeś. Ciebie jako prezentu nie przyjmuję.- Zastrzegł ze śmiechem.
-Ale ja jestem najlepszym prezentem jaki możesz mieć Shizu-chan~!- Szatyn uśmiechnął się szeroko. Zszedł jednak z jego kolan i poszedł na przedpokój, po chwili wracając z paczką.- Proszę~!- Izaya z uśmiechem położył mu paczkę na kolanach.
Shziuo otworzył paczkę, a jak zajrzał do środka uśmiechnął się lekko. W środku znajdował się budyń, pocky, czekoladki, wino, jak i nowe okulary i koszula.
-Tak w sumie to mogłeś to wszystko kupić po drodze.- Zaśmiał się krótko, wyciągając czekoladki.
-Shizu-chan naprawdę pierwotniak z ciebie. Po pierwsze te czekoladki są prosto z Belgii. Po drugie ta koszula była szyta na miarę, a okulary specjalne zamówione już miesiąc temu. I to wino też było sprowadzane, więc tylko budyń i pocky mogłem kupić od razu. I po najważniejsze to jak taki wspaniały ja mógł zapomnieć o urodzinach swojego Potworka~?!
-Skoro tak.- Shizuo uśmiechnął się, po czym pocałował Izayę.- Dziękuje.
-Ależ proszę Shizu-chan~! Dla mojego Potworka wszystko~!- Izaya uśmiechnął się szeroko.
-Ach tak? To idź i zrób aniołka pod moim oknem.- Zaśmiał się wstając i z prezentem ruszając do kuchni.
-Jeśli chcesz później opiekować się chorym mną to nie ma sprawy~!- Zaśmiał się Izaya.
-Hmmm.... Nie, jednak wolę abyś był zdrowy. Jak jesteś chory to jest z ciebie większa maruda niż zwykle.- Powiedział Shizuo, po czym otworzył wino i nalał je do dwóch kieliszków i wrócił do salonu.- Proszę.
-Czyli wolisz mnie, gdy jestem piany?- Izaya z lekkim uśmiechem powąchał wino.
-W sumie to tak, jesteś wtedy bardziej łasy na pieszczoty.- Shizuo przyciągnął go do siebie i pocałował go w policzek.
-To z ciebie po alkoholu robi się jeszcze większy zwierzak Shizu-chan~!- Zaśmiał się Izaya.
-I tak ci się podobam, więc nie marudź.
-Dobrze~! To twoje zdrowie Shizu-chan~!- Stuknęli się kieliszkami, po czym wzięli po łyku.- Hmmm.... O dziwo nie jest takie złe.
-I nie jest mocne, więc szybko się nie upijesz.- Zaśmiał się Shizuo odkładając kieliszek na stolik i obejmując go w pasie.
-A myślałem, że chcesz mnie szybko upić i zaciągnąć jak najszybciej do łóżka.- Szatyn westchnął niby to zawiedziony, biorąc jeszcze łyk wina, po czym odkładając kieliszek na stolik.
-Jutro mam wolne, więc nie muszę się z tym spieszyć.
-Ale ja nie mam wolnego.
-Sam jesteś dla siebie szefem, więc weźmiesz sobie wolne.- Zaśmiał się blondyn.
-W sumie dawno się nie widzieliśmy, więc niech będzie.- Izaya uśmiechnął się lekko, obejmując szyję Shizuo rękoma.
-I tak cie nie wypuszczę, więc nie masz wyboru.- Shizuo położył się, ciągnąc za sobą Izayę.
-Okey~!- Izaya z uśmiechem wtulił się w cieplutki tors Shizuo.- Mmm~! Mój przenośny kaloryfer~!- Zamruczał niczym kot.
-Na zewnątrz jest zimno i pada śnieg, więc masz pretekst aby tu zostać.- Zaśmiał się Shizuo, miziając go po plecach.
-Skoro tak to nie wyjdę stąd aż do wiosny.- Izaya umościł się wygodniej na blondynie.
-Mi to nie przeszkadza.- Shizuo uśmiechnął się lekko i cmoknął go w czółko.
I tak spędzili razem miło ten wieczór, jak i następny dzień, nie ruszając się z mieszkania. Shizuo stwierdził, że było to o wiele lepsze niż huczna impreza urodzinowa. Miał nadzieję, że i w następnym roku również spędzi swoje urodziny z tą denerwującą lecz zarazem kochaną Pchłą.  









środa, 27 września 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 9

Ohayo~! ^^
Dwa tygodnie czekania na kolejny post, prawie 7 miesięcy czekania na kolejny rozdział Ferajny XD
Naprawdę bardzo Was przepraszam za tak długi okres oczekiwania ale ogarnięcie tego wszystkiego to czysty kosmos :p Zwłaszcza że dobre 4 miesiące ogarniałam wejście nowych postaci, ogółem swojego bloga i powstawanie nowego :p Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej i coraz częściej będą się pojawiać rozdziały z waszej ulubionej-chyba- Ferajny :D
Co do następnych postów to będzie to zapewne jakiś one-shot ale jeszcze nie wiem z kim :p
A kiedy się pojawi.... Mniej więcej do 2 tygodni, bo teraz ogarniam wszystkie opowiadania i spisuje sobie pomysły, także proszę o cierpliwość ^^

Jednak możecie składać zamówienia na one-shoty ale taka mała prośba- róbcie to w SPAMIE, bo później ciężko mi znaleźć, gdzie je pisaliście :p

Przypomnę Wam jeszcze o drugim blogu, na którym pojawił się już pierwszy rozdział nowego opowiadania ---> [KLIK]
Oraz o fanpage'u, na którym możecie się śmiało spytać o postępy w pisaniu ---> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i zapraszam do czytania i komentowania ^^
Miłego dnia~!
#Kimie


Edit: Rozdział pojawiłby się wczoraj ale blogger odmówił posłuszeństwa -.- Dzisiaj też nie było najlepiej ale się udało :D Rozdział nie sprawdzany, więc przepraszam za błędy :p


 

Mine wesołym krokiem zmierzała do szkoły. W sumie była nieco niewyspana, jednak poranny SMS od Kise jakoś tak ją rozbudził i poprawił humor. Będąc w połowie drogi zobaczyła Akinę.
-Aki-chan~!- Krzyknęła, podbiegając do niej. Akina obróciła się powoli.
-A, to ty Mine. Hej.- Powiedziała powoli, uśmiechając się leciutko.
-A ci co?- Spytała, gdy ruszyły w dalszą drogę, patrząc na przyjaciółkę.
-Nie wyspałam się. Czyli to co zwykle. Dlaczego lekcje zaczynają się tak wcześnie?- Jęknęła niezadowolona Akina, po czym ziewnęła.
-Trzeba było iść wcześniej spać.- Zaśmiała się Mine.
-Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. A ty co taka szczęśliwa od rana?- Akina spojrzała na nią podejrzanie.
-Tak po prostu. No Kise wysłał mi porannego SMSa.- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Już gruchacie od samego rana?! Wy~!- Akina uszczypnęła ją w policzek.
-Ał~!- Mine niezadowolona odsunęła się nieco od niej.- Jakie tam gruchacie~! No dobra, wymieniliśmy przy tym kilka SMSów ale to wszystko.
-Spotykacie się dzisiaj?
-Prawdopodobnie nie. Ma trening, a po nim chyba jakąś sesję i spotkamy się dopiero jutro.- Mine zrobiła smutną minkę.
-Oj, nie smuć się~! Przynajmniej później będziesz miała co oglądać.- Akina szturchnęła ją w ramię z uśmiechem.
-W sumie racja. A Aomine do ciebie nie napisał?
-Nie. Śpiochy nie piszą do siebie tak wcześnie.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo~!- Usłyszały wtem i jak na komendę się obróciły. Za nimi szła Sozo.
-Ohayo~!- Odpowiedziała Akina z Mine.
-Widzę, że nie tylko ja się nie wyspałam.- Ryo uśmiechnęła się lekko, widząc nadal zaspaną Akinę.
-Nie dla mnie wczesne pobudki.- Akina zakryła ziewnięcie.
-A gdzie jest Kimie-chan?- Zapytała Mine.
-Idzie.- Sozo wskazała palcem w lewo. Po chwili Kimie była już obok nich.
-Kimie-chan~!- Powiedziała głośno Mine z szerokim uśmiechem.   
-Hejka.- Przywitała się Akina.
-Ciszej proszę.- Jęknęła Kimie.- I siemka.- Kimie skinęła głową, po czym wzięła łyka kawy.- Kto do cholery wymyślił poniedziałek? I czy nauczyciele nie wiedzą, że mózg zapamiętuje informacje dopiero od dziesiątej rano? Ryo-chan, idę do ciebie pospać jeszcze z dwie godzinki.- Kimie oparła głowę o jej ramię.
-Boziu, widać Kimie bardziej śpiąca od Akiny.- Stwierdziła Mine.
-Przyznaj się, o której zasnęłaś?- Ryo spojrzała na nią z uśmiechem.
-Przed północą. I co? I nic mi to nie dało. Niech piorun trzaśnie głupi poniedziałek.- Niezadowolona Kimie wzięła głowę z ramienia Sozo. Wszystkie razem ruszyły do szkoły. 
-Oj Kimie~! Spokojnie, nauczyciele i tak rano są dość tolerancyjni.- Akina próbowała ja pocieszyć.
-Może i są ale my mamy dwie matematyki na początek. To jest złe~!- Kimie wzięła kolejnego łyka kawy.
-Nie marudź, nie marudź. Wypij najpierw swoją kawkę. Widzę, że nie zdążyłaś rano skoro wzięłaś sobie na wynos.- Ryo-chan spojrzała na kubek. Kimie objęła ją w pasie.
-Skarbie.- Zaczęła, patrząc jej prosto w oczy.- Ta już jest trzecia.- Powiedziała, uśmiechając się lekko.- I na pewno będę potrzebować jeszcze z dwóch.- Kimie wzięła rękę z jej pasa i westchnęła głośno.
-To może jedz rano jabłko? Słyszałam, że działa lepiej niż kawa.- Zaproponowała Akina. 
-Może i lepiej działa ale nie smakuje tak dobrze. Plus nie ma to jak poranna kawka.- Kimie westchnęła błogo.
-Czyli po prostu trzeba czekać do dziesiątej aż Kimie się uaktywni.- Stwierdziła Mine, na co wszystkie się zaśmiały.
-Właśnie~! Na dużej przerwie idziecie z nami.- Powiedziała Kimie.
-Dlaczego?- Spytała Mine. Chętnie zje z nimi drugie sniadanie ale dlaczego Kimie mówi to takim oficjalnym tonem i przed lekcjami?
-Bo pewne ptaszki mi wyćwierkały, że niejaka Akina została dziewczyną Aomine i niejaka Mine została dziewczyną Kise.- Kimie spojrzała na nie figlarnie.
-Skąd to możesz wiedzieć~?- Akina patrzała na nią nieco zszokowana.
-Przecież mówię, że ptaszki mi wyćwierkały~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Ryo-chan miała ochotę powiedzieć prawdę lecz obiecała trzymać buzię na kłódkę. 
-Dobrze, widzimy się na przerwie obiadowej tylko na razie o tym nie mówmy, bo na samo wspomnienie się rumienię~!- Mine zasłoniła twarz rękoma aby nie było widać jej rumieńców.
-Oki~! Wstrzymamy się do dużej przerwy.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko.
-I tak teraz by to do mnie nie dotarło.- Stwierdziła Kimie, na co dziewczyny się zaśmiały.
-No tak, dla Kimie to za wcześnie.- Powiedziała Akina już w lepszym humorze. Jakoś myśl o Aomine ją rozbudziła i rozweseliła. Weszły właśnie na teren szkoły, witając się krótko ze znajomymi. 
-Witam piękne panie.- Usłyszały wtem za sobą. Akina, Mine i Sozo obróciły się za siebie- Kimie była zajęta siorbaniem kawy. Zauważył wysokiego chłopaka o jasnobrązowych włosach i piwnych oczach. Widać było, że jest z ich szkoły, gdyż miał na sobie mundurek. Z uśmiechem podszedł do nich.- Przepraszam, że wam przeszkadzam ale muszę porwać tą piękność o kolorowych włosach.- Powiedziawszy to wziął Kimie za rękę i pociągną w stronę szkoły. Dopiero wtedy ta się ocknęła.
-Puść mnie~! Ja nie chce~! Pomocy~!- Jęknęła niezadowolona, idąc jednak z chłopakiem.
-Kto to był?- Zapytała Akina, gdy Kimie i nieznajomy zniknęli jej z pola widzenia.
-Hikaru Kawaguchi, przewodniczący szkoły. Nie poznałaś?- Ryo-chan spojrzała na nie z uśmiechem.
-W sumie to chyba pierwszy raz go widzę. Albo nie uważałam na początku roku.- Akina wzruszyła ramionami.
-A co on chciał od Kimie?- Zapytała Mine, ruszając w stronę budynku szkoły.
-Pewnie chodziło o jakieś szkolne sprawy. Kimie w końcu jest wiceprzewodniczącą.
-Oj, bardzo musiałam nie uważać na początku roku.- Akina westchnęła.
-Kimie jest już wice od drugiej klasy. Miała być już w pierwszej ale tamten chłopak co był zdecydował, że poradzi sobie i z nauką i byciem w samorządzie.- Wyjaśniła Sozo.
-Biedna Kimie. Chociaż biedny przewodniczący, bo i tak Kimie nic nie zapamięta z tego co jej powie.- Mine zaśmiała się, po czym podeszła do swojej szafki aby zmienić buty.
-Już zna jej humorki, więc sobie poradzi. Ale teraz lepiej chodźmy do klas, bo niedługo dzwonek.- Ryo spojrzała na zegarek.
-Ja chcę do domu~!- Jęknęła niezadowolona Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Razem ruszyły do swoich klas. 



Duża przerwa szybko nadeszła. Na szczęście Akiny, która po prostu miała dość pana od fizyki. Razem z Mine wyszła z klasy.
-Mine mam nadzieję, że robiłaś notatki, bo mi się chyba przysnęło.- Stwierdziła Akina, rozciągając się.
-Przykro mi, trzeba będzie kogoś poprosić o notatki. Albo mieć nadzieję, że pan Fuchida nie zrobi z tego sprawdzianu.- Mine uśmiechnęła się szeroko. 
-Widzę, że jakoś przetrwałyście pierwsze lekcje.- Powiedziała Sozo, podchodząc do nich.
-Ciężkie jest życie ucznia~.- Akina zrobiła zbolałą minę, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Nie wspominajmy lepiej o egzaminach.- Mine uśmiechnęła się lekko.
-Do egzaminów mamy jeszcze czas, zdążymy się nauczyć. Plus na zadaniach zamkniętych zawsze można postrzelać.- Akina przytaknęła głową na swoje słowa.
-Dobra, koniec tych pogaduszek o egzaminach. Chodźmy~!- Sozo ruszyła w stronę schodów.  
-A gdzie Kimie?- Spytała Mine.
-Już pewnie na nas czeka.- Ryo uśmiechnęła się lekko. Weszły na trzecie piętro i skręciły w prawo.
-Przepraszamy, że przeszkadzamy~!- Powiedziała Sozo otwierając drzwi.- Znaczy przybyłyśmy na audiencję.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko. Za biurkiem siedziała Kimie, z głową na jej blacie.
-Wchodźcie, wchodźcie.- Mruknęła, przywołując je ręką. Sozo zamknęła drzwi, po czym z Akiną i Mine przysunęły sobie po krześle do biurka wiceprzewodniczącej.
-Kimie-chan jeszcze się nie budziłaś?- Mine uśmiechnęła się do niej.
-Obudziłam.- Kimie usiadła prosto.- Ale to kompletnie nie jest mój dzień.- Westchnęła ciężko. Wtem z bocznych drzwi wyszedł przewodniczący.
-Witam, witam~! I sobie idę. Smacznego życzę~!- Powiedział wesolutko, po czym puścił im oczko i wyszedł.
-Wzajemnie~!- Krzyknęła Mine.
-Udław się~!- Krzyknęła Kimie.          
-Oj, widać przewodniczący zalazł za skórę wiceprzewodniczącej.- Sozo napiła się soczku.
-Bo mnie denerwuje. Jak można być tak radosnym i pełnym energii w poniedziałek?? Ja naprawdę go nie rozumiem.- Kimie westchnęła, po czym otworzyła swoje pudełko z jedzeniem.- Ale nie mówmy teraz o Hikaru. Dalej, opowiadajcie o swoich randkach.- Kimie uśmiechnęła się do nich zachęcająco.
-To najpierw ja~!- Mine aż skakała ze szczęścia.
I tak najpierw Mine opowiedziała o swojej randce z Kise- i lepiej nie mówić ile razy powiedziała "Ki-chan". A następnie Akina opowiedziała o swojej randce z Aomine- przy czym na końcu miała całe rumiane policzki.
-No to miałyście bardzo ciekawy weekend~!- Skomentowała Ryo.
-Jakby ktoś się dowiedział, że z nimi chodzicie.....- Zaczęła Kimie.
-To niebawem przyszłybyście na nasz pogrzeb.- Dokończyła Akina na co wszystkie się zaśmiały.
-Spokojnie~! My nie wypaplamy. Cieszymy się waszym szczęściem.- Kimie uśmiechnęła się do nich.
-Życzymy Wam dużo miłości i szczęścia.- Powiedziała Ryo.
-Dziękujemy~!- Odpowiedziały razem Akina i Mine.
-Tak. Oraz gromadki dzieci i domu z ogródkiem.- Dopowiedziała Kimie, na co Ryo parskła śmiechem.
-Kimie-chan widzę, że już się obudziłaś.- Skomentowała Akina w akompaniamencie chichotu Mine.
-Oczywiście~! Po dawce witamin czuję się jak nowo narodzona~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, na co Ryo pokiwała w niedowierzaniu głową.
-Tak się zagadałyśmy, że prawie cała przerwa minęła, a my musimy iść jeszcze spytać się naszej pani kapitan czy dzisiaj mamy trening.- Stwierdziła Mine.
-Gracie w siatkówkę, co nie?- Zapytała Kimie.
-Tak. Skąd to wiesz?- Spytała Mine.
-Jestem wiceprzewodniczącą przecież. Przekażcie więc Kaori, że do piątku ma przynieść listę.- Poprosiła Kimie.
-Jaką listę?- Dopytała Akina.
-Zawodniczek. Musimy pilnować aby klub się rozwijał i wiedzieć, czy coraz więcej osób się zapisuje czy mniej.- Wytłumaczyła Kimie.
-To teraz Kimie będziesz miała dużo pracy skoro każdy klub musi dać taką listę.- Zastanowiła się nad tym faktem Mine.
-Z tym to nie aż tak dużo. Więcej pracy mam z trzecioklasistami. To ja i Hikaru musimy dopilnować aby każdy napisał do jakiej szkoły będzie iść i pomóc ewentualnie w odpowiednim wyborze.
-Czyli prościej mówiąc niebawem Kimie zawita i do waszej klasy.- Skomentowała Ryo z uśmiechem.
-A dlaczego nie Hikaru?- Zapytała Akina.
-Mu zostawię większość papierkowej roboty. Plus to mój ostatni rok, więc trzeba pomęczyć zwłaszcza młodsze klasy.- Powiedziała z zadowoleniem Kimie.
-Skoro tak~! To my już lecimy, bo jeszcze musimy znaleźć Kaori. Do zobaczenia~!- Powiedziała Akina i razem z Mine wyszły w pokoju rady uczniowskiej.



-Ale ty wredna~!- Powiedziała Ryo, gdy tylko dziewczyny wyszły.
-Już ci mówiłam, że z powiedzeniem im o wszystkim jeszcze poczekamy. Właśnie, idziesz dzisiaj do Uru?
-Mhm~! Ale najpierw zajrzę do klubu fotograficznego. Na szczęście z chemii mam jutro.
-A mam iść z tobą? Bo chciałam iść dzisiaj do Iza-nii.
-Chociaż na godzinkę. I tak jak pójdziesz do Izayi to zazwyczaj wracasz taksówką.
-Nie ma to jak hojny braciszek~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- To ustalone. Najpierw idę podenerwować Rukiego, a po tym podziękować braciszkowi za cenne informacje~!- Kimie puściła Ryo oczko.
-Pamiętaj, że masz go ode mnie walnąć.- Fuknęła na nią Ryo ale i tak jej już w sumie przeszło.
-A ty pamiętaj, że masz się nad szkołą zastanowić. Szantaż rzecz święta~!- Kimie zaśmiała się z załamanej miny przyjaciółki.
-Jak dobrze, że mam na to miesiąc~!- Westchnęła Ryo.
-Tylko miesiąc~! A teraz już chodź, bo jeszcze spóźnimy się na lekcję.- Powiedziała Kimie i ruszyła do wyjścia.
-Tak ci się spieszy na japoński?- Zapytała z uśmiechem Ryo, idąc za tęczowowłosą.
-Nie ale wtedy mogę w moim notatniku porobić serduszka wokół Sei-chana.- Kimie uśmiechnęła się, a Ryo niedowierzająco pokręciła głową. Aż się już nieco bała pójść z nią do chłopaków, jednak myśl, że spotka się z Uru jakoś wywiewała ten lęk.



Mine wraz z Akiną właśnie kończyły lekcje, gdyż ich trening został przełożony na kolejny dzień. Jak im powiedziała Kaori to chce sprawdzić umiejętności nowych zawodników i zdecydować kto dostanie się do drużyny. A na wiadomość od Kimie mruknęła coś pod nosem i tylko podziękowała za informacje. Aż Mine ciekawiło czy Kaori przypadkiem nie lubi Kimie i z jakiego to powodu. Postanowiła jednak zostawić te przemyślenia na później.
-To idziesz się spotkać z Aomine?- Zapytała Mine, widząc lekki uśmiech Akiny.
-Tak, napisał już do mnie wcześniej. A ty?
-W sumie to nie wiem co...- Przerwała Mine, słysząc dźwięk SMSa. Od razu sprawdziła kto to- Kise.

Od: Ki-chan
Do: Mine
Temat: Czas wolny.
Treść: Hejka Mine-chan~! (^-^)/ Przełożyli mi sesję na jutro, więc co ty na to aby spotkać się dzisiaj~? :D

Mine od razu odpisała.

Od: Mine-chan
Do: Kise
Temat: Re: Czas wolny
Treść: Ohayo Ki-chan~! (^w^) Bardzo chętnie~! :D To w parku za jakieś 15 minut~??

Gdy Kise odpisał, że widzą się za piętnaście minut Mine miała ochotę poskakać z radości.
-Czyli ty też masz randkę, co?- Spytała Akina z uśmiechem. Od razu wiedziała, że to Kise napisał.
-Mhm~! To ja już lecę. Do jutra~!- Powiedziała Mine i pognała do parku. Gdy do niego weszła zdała sobie sprawę, że nie ustalili konkretnego miejsca spotkania. Już miała napisać do blondyna, gdy ten nagle przytulił ją od tyłu, na co ta pisnęła zaskoczona.
-To tylko ja Mine-chin~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Ki-chan~! Nie strasz mnie tak~!- Fuknęła na niego ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.- W sumie to dobrze, że przełożyli ci tą sesję na jutro.
-He? Dlaczego?- Spytał Kise, gdy odsunął się od Mine.
-Bo jutro mam trening i pewnie ciężko by było nam się zgrać.
-Trening? Jaki trening?
-Siatkówki. Gram w szkolnym klubie.
-Wow~! To super~! Ale racja, zgrać się po treningu jest ciężko zwłaszcza, że kończymy o różnych godzinach.
-Plus ty jeszcze musisz dojeżdżać do Tokio, więc tym bardziej.
-Ale damy radę~! Chociaż zapewne tuż przed Inter High będzie ciężko.- Mruknął Kise.
-Wtedy to ja też będę więcej trenować. Ale tak, damy radę~! Zwłaszcza, że po tym są wakacje~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze dodaj egzaminy.- Mruknął Kise.
-Ki-chan nie dołuję mnie bardziej~!- Jęknęła Mine, a co blondyn się zaśmiał.
-Dobrze~! To chodź, przejdziemy się po parku i zahaczymy o jakąś lodziarnię.- Kise złapał ją za rękę i ruszył ścieżką.
-I tak już lepiej~!- Zgodziła się Mine. I tak chodzili po parku, rozmawiali na luźne tematy i oczywiście poszli również na lody. Po dwóch godzinach Mine niestety musiała iść już do domu.
-Ja nie chcę~!- Jęknęła niezadowolona i tupnęła nogą.
-Mine ja też już w sumie muszę iść. Też mam jutro szkołę, trening i sesję.- Przypomniał jej Kise.
-No dobrze~! Ale popiszemy ze sobą chociaż jutro?
-Oczywiście ale dopiero wieczorem.
-To ja już idę.- Mine zrobiła smutna minkę, nie chcą puścić dłoni blondyna.
-A uśmiechniesz się dla mnie tak ładnie?- Zapytał Kise, na co Mine od razu szeroko się uśmiechnęła.- To do zobaczenia.- Powiedział i pochylił się, całując Mine.
-Mhm~! Pa, pa~!- Odpowiedziała, gdy tylko oderwała się od jego ust. Pomachali sobie jeszcze i każdy ruszył w swoją stronę. Mine już nie mogła się doczekać kolejnego spotkania ze swoim chłopakiem.



Ryo i Kimie od razu po szkole poszły do studia aby spotkać się z chłopakami. Po drodze Ryo poprosiła ślicznie Kimie aby ta nie robiła żadnych podtekstów co do jej związku z Uruhą aby Ruki się nie dowiedział. Kimie obiecała być w miarę grzeczna i za bardzo się z tym nie afiszować. Gdy weszły do pokoju chłopaków okazało się, że jest w nim tylko Uruha.
-Ohayo Uru~!- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.- Idę ustać na czatach. Ale już powiem, że niewiele macie czasu.- Powiedział Kimie i popchnęła Ryo w stronę chłopaka, a sama wyszła. Ryo przez chwilę była zbyt zaskoczona aby cokolwiek powiedzieć.
-Cześć Uru.- Powiedziała w końcu z uśmiechem.
-Hejka. Jak widzę Kimie już o wszystkim wie.- Powiedział z lekkim uśmiechem Uruha.
-Tak, bo jej braciszek jakimś dziwnym trafem nas widział i jej wszystko wypaplał. Ale nie jesteś z tego powodu zły?
-Oczywiście, że nie~! Mamy przynajmniej niezłą ochronę przed Rukim.- Skomentował, na co razem się zaśmiali. Po tym Uru podszedł do Ryo i obejmując ją w pasie, cmoknął ją w usta.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo uśmiechnęła się i również go pocałowała.- W sumie myślałam, że nic nie wyjdzie z tego spotkania.
-Ale przyszłaś w odpowiednim momencie.- Kouyou z uśmiechem odgarnął jej pasmo włosów za ucho. Już mieli się pocałować, gdy.....
-Ohayo Rei-chan~!- Usłyszeli Kimie. Od razu się od siebie odsunęli. Uruha wziął gitarę, a Ryo rozsiadła się na kanapie, próbując uspokoić rozszalałe serce.
-Kimie jak ty możesz być tak optymistyczna dzisiaj?- Zapytał Reita ze śmiechem, wchodząc z kolorowowłosą do pokoju.
-Idę spotkać się z braciszkiem, więc czemu nie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, patrząc kątem oka na Ryo i Uruhę. 
-Ciekawy argument. Hejka Ryo.- Przywitał się Reita i usiadł obok Sozo.
-Hejka Rei. Coś się popsuło, że przerwę macie?- Zapytała, chcąc oderwać myśl od ust swojego chłopaka.
-Nie, Ruki po prostu wziął dzisiaj ze sobą Korona i musiał iść z nim na krótki spacerek, więc wszyscy z tego skorzystali.
-Koron jest~?! Gdzie ten Ruki z nim łazi?- Zapiszczała Kimie.
-Na spacerku byłem.- Powiedział Ruki, wchodząc do pokoju z Koronem na rękach.
-Koron~!- Kimie od razu zabrała mu psiaka.- A kto tak ślicznie dziś ubrany~?! Ale z ciebie słodziak dzisiaj~!- Zaczęła go miziać, nie zważając na innych.
-Mój pies.- Mruknął Ruki, kręcąc niedowierzająco głową.- Hejka Ryo. Mogłaś napisać, że przyjdziesz z Kimie. Zostawiłbym Korona w domu aby nie był torturowany przez Kimie.- Powiedział, na co kolorowowłosa go kopnęła.
-Ale ja też lubię Korona~!- Ryo uśmiechnęła się szeroko.
-Ruki kupiłeś psa aby dziewczyny podrywać?- Spytał się Rei, na co Ruki na niego fuknął, czym wszystkich rozśmieszył.
-To chyba Koron się popsuł, skoro cieszy się na widok Kimie.- Skomentował Aoi, wchodząc do pokoju.
-Nie dlatego go kupiłem.- Mruknął Ruki, zabierając Korona od Kimie i siadając obok Ryo.- Jak oni śmią śmiać się z ciebie, co?- Zapytał Ruki Korona, na co ten zaczął go lizać po policzku.
-Tak Koron, zliż mu ten podkład.- Powiedziała Kimie, na co wszyscy się zaśmiali.
-Ha. Ha. Ha.- Sarknął Ruki. Koron w tym czasie przeniósł się na kolana Ryo, która zaczęła drapać go za uchem.
-Dla Korona nie ważne kto, ważne aby go miziać.- Stwierdził Reita, drapiąc korona po grzbiecie.
-Może Ruki też chce być pomiziany?- Spytał Uru ze śmiechem. Ryo spojrzała na kuzyna, po czym zaczęła go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Rukiego, który siedział załamany. Wtem do pokoju wszedł Kai.
-Nie myślcie, że będziemy tak siedzieć.- Spojrzał na wszystkich  uważnie.
-Ale dziewczyny nas odwiedziły~!- Zaczął Aoi.
-Ja już w sumie muszę iść, pewnie brat na mnie czeka.- Powiedziała szybko Kimie, biorąc torbę i miziając Korona.- Pa, pa~!- Pomachała wszystkim i się ewakuowała.
-Ale ja chyba nie muszę wychodzić, co nie?- Ryo spojrzała na Kaia maślanym wzrokiem.
-Tylko trochę.- Zdecydował Kai.- Bo my będziemy siedzieć do późna.- Powiedział, na co reszta zespołu jęknęła na znak sprzeciwu.
-Oki~! W sumie to nie zamierzałam długo siedzieć, bo jutro przecież mam szkołę.
-Więc jeszcze chwilę sobie posiedzimy i próba.- Zarządził Kai.
-Kimie musiała zwiać?!- Spytał Aoi, siadając na krzesełku i sprawdzając gitarę.
-Spieszyło się jej do brata.- Powiedziała Ryo, wracając do miziania Korona, który ułożył się wygodnie na jej kolanach.
-Plus nawet, gdyby Kimie została to i tak nie uciekniecie od próby.- Kai uśmiechnął się z ich niezadowolonych min.
-Ryo-chan, a nie masz jakiegoś trudnego zadania domowego~?- Zapytał Uruha, za co oberwał pałeczkami.
-Nie, musimy popracować nad nowymi kawałkami.- Zadecydował Ruki. Kai podszedł do niego i zaczął go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Powiedział, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nienawidzę was. Psujecie mi moją fryzurę~!- Fuknął na nich Ruki wstając i podchodząc do lustra.
-Kai nie psuj mu fryzury~! Bo Koron będzie się wtedy wstydził z nim iść~!- Powiedziała Sozo, na co Ruki spojrzał na nią załamany, reszta powstrzymywała śmiech, a Koron merdał zadowolony ogonem. I tak siedzieli z jakieś 20 minut i rozmawiali, po czym Sozo musiała iść już jednak do domu.
-To ja już się zbieram.- Ryo westchnęła ciężko, gdyż naprawdę chciała zostać tu dłużej.
-Mhm~! A ty Uruha gdzie?- Spytał Ruki widząc, że rudzielec gdzieś się wybiera.
-Szybko skoczę do sklepu, bo nie mam nic do picia plus ktoś zabrał mi moją paczkę papierosów.- Tu spojrzał się na Reitę, który zaczął podziwiać sufit.
-To pa~!- Ryo pomachała im z uśmiechem i wyszła razem z Uru. Dopiero w widzie Uru się odezwał.
-Jak mnie Ruki spytał, gdzie idę to omal zawału nie dostałem.- Powiedział i westchnął głośno, na co Ryo się zaśmiała.
-Ja omal nie dostałam jak się Kimie odezwała. Chyba lepiej jak będziemy się spotykać z dala od studia.
-Racja. Z dala od twojego kuzyna~! Bo w sumie Reita jak by się o nas dowiedział to pewnie dotrzymałby sekretu ale nie wiem jak Aoi i Kai.
-Na razie niech to zostanie między mną, tobą, Kimie i jej bratem. Chociaż pewnie jeszcze Akashi się dowie.
-Myślisz, że Koron coś wyniuchał?- Spytał poważnie Uruha na co Ryo zaśmiała się głośno.
-Nie wiem, nie wiem~!
-A co do studia....- Zaczął Uruha, po czym pochylił się i pocałował Sozo.-.... To w widzie nie ma kamer, a na zewnątrz jest mnóstwo osób.
-R-Racja.- Mruknęła Ryo. Wyszli z winy, a następnie ze studia. Sozo uśmiechnęła się słodko do Uru, po czym pomachała mu i ruszyła w stronę swojego domu.Uruha odmachał jej i pobiegł do sklepu. Sozo aż żałowała, że to dopiero początek tygodnia i zapewne dopiero w weekend uda im się pójść na jakąś randkę. Bo przecież nie może codziennie przychodzić do studia. Uśmiechnęła się jednak wiedząc, że Uru napisze do niej po próbie.



Akina widząc Aomine idącego w jej stronę mimowolnie się uśmiechnęła.
-A ty nie powinieneś być na treningu?- Spytała, gdy była już bliżej niego.
-E tam. Treningi są dla słabych.- Mruknął Aomine, podchodząc do niej i skradł je buziaka.- Cześć moja Kocico.- Uśmiechnął się na widok jej lekkich rumieńców.
-Powinieneś chodzić.- Mruknęła, zanim ją pocałował.- Hejka. To gdzie idziemy?
-Może później się na którymś zjawię. A teraz.... Nie wiem. A gdzie masz ochotę iść?
-Hmmm.... Może pójdziemy do kina? Możemy nawet po prostu się przejść.- Akina wzruszyła ramionami.
-To może przejdziemy się do Maji? W sumie to głodny jestem.
-Ok. Sama w sumie nie jestem tak bardzo głodna ale chętnie zjem frytki.
-Jakbyś powiedziała sałatkę to bym się załamał.
-Sałatki są dobre~!- Fuknęła na niego Akina.
-Może i są ale ja nie rozumiem jak można jeść ich więcej niż mięsa.
-Oj Aomine~!- Westchnęła Akina.
-To ja.- Aomine uśmiechnął się szeroko, po czym złapał ją za rękę i ruszyli w stronę najbliższego Maji Burgera.
-W końcu chodzimy za rączkę~!- Akina uśmiechnęła się do niego.
-Muszę pokazać wszystkim,, że jesteś moją dziewczyną. Bo faceci się na ciebie gapią. Wiesz, nie znajdziesz nigdzie drugiego takiego super faceta jak ja ale w razie co~!- Aomine puścił jej oczko, na co Akina pokiwała niedowierzająco głową.
-Przecież taka super dziewczyna jak ja musi mieć super chłopaka~!
-Dokładnie~!- Przytaknął Daiki.
-Wiesz to już może teraz mi się oświadczysz to nikt nas nie zaczepi.- Zaproponowała Akina, a widząc zdziwioną minę Aomine zaczęła się głośno śmiać.
-Dobra. To w którą stronę do kościoła?- Spytał wtem granatowowłosy. Hyuga od razu przestała się śmiać i spojrzała na niego zszokowana.
-Co?
-Chodź, pójdziemy się chajtnąć. Gdzie ja znajdę drugie tak idealne piersi?- Aomine z uśmieszkiem spojrzał na jej klatkę piersiową.
-Ahomine~!- Fuknęła na niego Akina i walnęła go w głowę.- Tobie tylko jedno w głowie.- Prychnęła na niego, a Aomine prawie zginał się ze śmiechu.
-Tylko moja Kocica mi w głowie.- Powiedział, gdy przestał się śmiać i objął ją w pasie.
-Głupek.
-A dostanę buziaka?
-A zasłużyłeś?
-A muszę na niego zasługiwać?- Akina uśmiechnęła się po czym ustała na palcach aby go pocałować.
-Zadowolony?
-Nie do końca. Może jeszcze jeden buziak?- Spytał Aomine i nie czekając na odpowiedź pocałował ją. Gdy chciał się odsunąć to Akina pociągnęła go za przód koszulki, przyciągnęła do siebie i szybko pocałowała. Aomine cmoknął ją jeszcze w policzek zanim się wyprostował.- I to to ja rozumiem~!- Powiedział zadowolony.
-Jesteś niemożliwy.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Za to mnie uwielbiasz.
-A kto powiedział, że cię uwielbiam?!
-Ty.
-Ja nic takiego nie mówiłam.
-Widziałem to w twych oczach.
-B-Baka.- Akina odwróciła głowę w drugą stronę aby ten nie widział jej rumieńców.
-Słodziak.- Aomine cmoknął ją w policzek, na co Akina pomruczała coś tylko pod nosem. Po chwili byli już w Maji. Aomine zamówił sobie kilka hamburgerów i colę, a Akina frytki i shake'a. Siedzieli dobrą godzinę i rozmawiali, dopóki mama Akiny nie napisała do niej, gdzie jest.
-Będę musiała się już zbierać.- Powiedziała Akina, odpisując mamie, że niedługo będzie.
-Już? Nie możesz zostać dłużej?
-Nie, nie mogę. Mam jeszcze pracę domową do zrobienia, a do tego jutro mam trening.
-O. Mogę przyjść?- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo będziesz gapił się na mój tyłek.- Mruknęła Akina i wstała, a Aomine za nią.
-Bo masz bardzo kształtny tyłeczek.- Mruknął jej Aomine do ucha, gdy wyszli.
-Ahomine~!- Warknęła na niego Akina.
-Tak moja Kocico?- Aomine uśmiechnął się czarująco, na co Akina westchnęła.
-Naprawdę jesteś niemożliwy.
-I za to tak mnie uwielbiasz.
-A ty mnie uwielbiasz?
-Oczywiście. Zwłaszcza za rumieńce, chociaż jak się złościsz to też słodko wyglądasz.
-A przywalić ci?
-A połaskotać cię?- Spytał Aomine, przytulając się do niej od tyłu.
-Podziękuje. Ale nie wieszaj się na mnie~! Ciężki jesteś.- Mruknęła, próbując się odsunąć.
-Już przytulić cię nie mogę~??
-Możesz ale rób to poprawnie.- Aomine obrócił Akinę przodem do siebie i mocno się do niej przytulił, po czym zaczął jej mruczeć do ucha na co Akina zaczęła się śmiać.
-To łaskocze~!- Zaśmiała się, miziając go po głowie. Aomine odsunął się, jednak dalej miał ręce na jej tali.
-Muszę naładować sobie baterie, bo jutro pewnie się nie spotkamy.
-Racja. Jutro zapewne po treningu nie będę miała sił na spacerki. A ty pójdziesz na trening?
-.....
-Aomine....
-Nie chce mi się.
-To niech ci się zachce.
-Ale po co mam trenować, skoro jestem najlepszy?
-Żeby być jeszcze lepszy?
-Wtedy to będę tworzył jednoosobową drużynę.
-Heh~! No dobra. Innym razem pognam cię na trening.
-Może.- Aomine uśmiechnął się krzywo.- A teraz buzi, bo inaczej cię nie puszczę.- Powiedział i przyciągnął Akinę bliżej siebie.
-Bez buziaka to bym nawet nie poszła.- Powiedziała z uśmiechem, stanęła na palcach i cmoknęła go w usta.
-Zadzwonię jutro i spytam się, czy żyjesz.
-Oki.
-To pa.- Aomine jeszcze raz ją pocałował, po czym ją puścił i ruszył w swoją stronę. Akina jeszcze mu pomachała i ruszyła do domu. Zastanawiała się czy może jednak nie pójść jutro na trening ale zrezygnowała z tego pomysłu. Bardzo lubiła grać w siatkówkę plus chciała wygrać w zawodach, bo to przecież jej ostatni rok. Z tą myślą wróciła do domu.



Kimie skocznym krokiem dotarła do apartamentu swojego brata. Wsiadła do windy i nacisnęła guzik, po czym wjechała na ostatnie piętro i bez pukania weszła do jego mieszkania.
-Ohayo Iza-nii~!- Krzyknęła od razu.
-Ohayo Kimie-chan~!- Usłyszała w odpowiedzi. Weszła do salonu i ujrzała swojego brata siedzącego za biurkiem, który uśmiechał się do niej szeroko. Podeszła do niego i usiadła mu na kolanach, przytulając się do niego.
-Stęskniłeś się za swoją siostrzyczką?- Spytała Kimie z uśmiechem.
-Hahaha~! Oczywiście~! Chociaż ja często cię widzę.- Odpowiedział Izaya i przytrzymał ją aby nie spadła.
-Zatrudniłeś kogoś aby mnie śledził?- Spojrzała na niego z zaciętą miną.
-Nie, po prostu kamery są wszędzie~! Chociaż nie wiem co dzieje się w domu, bo tam jednak nie ma kamer.
-W domciu w porządku. Plus i tak masz mnie, bo ja ci wszystko mówię.- Mruknęła Kimie i wstała. Torbę zostawiła na biurku i ruszyła do kuchni.- Masz coś jadalnego do jedzenia~?
-Bo jestem tak dobrym braciszkiem i nauczyłem cię zdobywać informacje.- Powiedział z dumą Izaya.- Eeee...... Kupiłe sushi i ootoro ale ootoro już zjadłem.- Poinformował ją.
-A kawa?
-Kawy bym nie zatruł~! Coś przecież muszę pić.
-Zrobić ci?
-Poproszę.- Powiedział Izaya i wrócił do szukania informacji w internecie.- To co się zdarzyło w domu?- Spytał po pięciu minutach widząc, że Kimie wraca z kawą dla niego i sushi dla siebie.
-Sei-chan był na obiedzie.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Położyła kubek z kawą obok klawiatury, a sushi obok, po czym przysunęła sobie krzesło.- Właśnie. Dziękuje ślicznie za informacje na temat Ryo-chan i Uru. Sozo kazała mi cię walnąć za to.- Kimie usiadła z uśmiechem i zaczęła jeść sushi.
-W weekendy masz go na wyłączność? A co do drugiego to nie ma za co~! Możesz przekazać Ryo-chan, że pewnie jeszcze nie jeden raz gdzieś ją przyłapię.- Izaya uśmiechnął się, po czym napił kawy.
-Mogę teraz mieć go tylko w weekendy. Przekażę ale pewnie nie będzie zadowolona z tego. Iza-nii a ty masz jakiś informatorów w Kioto?
-Twój chłopak jest grzeczny. Chociaż dziewczyny patrzą się na niego maślanym wzrokiem ale on nie zwraca na nie większej uwagi.
-....
-Kamery w szkole.
-No tak.
-Plus powiem, że naprawdę nie posądzałbym Sei-chana o zdradzanie ciebie~!
-Dziękuje za wiarę w niego.
-Ale wiedz, że braciszek go obserwuje~!
-Mam tylko nadzieję, że później nie będziesz donosił Dai-chanowi, gdy ja będę w Kioto.
-Jak mi zapłaci~!
-Czyli nie.- Kimie zaśmiała się, po czym wzięła ostatniego kęsa sushi.- A teraz braciszku chętnie pomożesz swojej siostrzyczce w lekcjach, co nie?- Kimie uśmiechnęła się słodko, po czym poszła do kuchni aby odnieść talerz i przynieść sobie herbaty.
-Sama powinnaś robić zadania z matematyki~!- Zaśmiał się Izaya.
-Ale jak ty je robisz to mi tak ładnie wypisujesz wszystko i wtedy rozumiem~!- Kimie weszła do biura z szerokim uśmiechem.
-Ale ja mam pracę~!
-Chętnie ci pomogę.
-Kimie-chan ale ja już skończyłem szkołę.
-Iza-nii~! Plose~!- Kimie zrobiła minę szczeniaczka.- Powiem ci co się działo w weekend i to co wiem o innych.
-Dobrze, dobrze~! Ale przy tym będziesz pilnować czatu, czy nie piszą czegoś ciekawego.
-Ok~!- Kimie od razu usiadła obok brata, biorąc torbę i podając mu zeszyt. Sama zaś wzięła się za japoński i patrzenie na ekran, opowiadając wszystko bratu, który co jakiś czas reagował. Po tym pomógł jej jeszcze z resztą lekcji, za co Kimie ładnie mu podziękowała. Posiedziała jeszcze trochę u niego, robiąc jeszcze kolację. Wyszli razem, gdyż Izaya chciał nieco pochodzić po mieście lecz najpierw pojechał razem z Kimie taksówką do domu.
-Wróciłam~!- Krzyknęła Kimie ściągając leniwie buty.
-Witaj w domu.- Przywitała ja mama.- Czyżby Akashi przyjechał?
-Nie, byłam u Iza-nii.- Kimie uśmiechnęła się, po czym położyła na kanapie.
-Co u niego?
-W porządku. Chociaż ma dużo pracy.
-Oby tylko się nie przepracował.
-Spokojnie. Da sobie radę.- Kimie uśmiechnęła się do mamy.- Heh~! Jak mi się nic nie chce~!- Mruknęła Kimie. Wtem zaczął dzwonić jej telefon, więc nie patrząc kto dzwoni odebrała.- Moshi, moshi~!
-Możesz już rozmawiać?- Usłyszała głos Akashiego.
-Sei-chan~! Tak, tak, tak~!- Od razu się rozweseliła i pognała na górę.- Już jadłam~!- Krzyknęła jeszcze, po czym zamknęła się pokoju. Jej mama z uśmiechem pokiwała głową, po czym udała się do kuchni aby przygotować kolację. Zaraz jej mąż miał wrócić ze sklepu i musi mu powiedzieć, że Kimie grzecznie uczy się w swoim pokoju.   





piątek, 5 maja 2017

Misja "Idealny prezent dla Iza-nii~!"

Ohayo~! ^w^
Dzisiaj Święto Gobalne~! :D
Bo dzisiaj urodziny Izayi~! <3


Happy Birthday Dear Iza-nii~! :*
<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 

 Wszystkiego co najlepsze, dużo ootoro, kawy, kochanych ludzi i Shizu-chana oraz spełnienia wszystkich twych marzeń~! :3
Serdeczne życzenia składa ci twa siostra #Kimie wraz z #Akashim i resztą #Tęczusi
<3 <3 <3 <3 <3

Z tej okazji oczywiście nie mogło zabraknąć one-shota~! ^w^
(Z małym poślizgiem czasowym ale nie miałam wcześniej czasu aby to napisać :p)

Nie będę pisać żadnych wiadomości, gdyż jutro- znaczy dzisiaj- pojawi się coś jeszcze ;)

Więc jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego Izaya~! ^w^

A Wam życzę miłego czytania~! ;)
Dobranoc/Miłego dnia :*
#Kimie 



2 maja, godzina 16:20, salon u Kimie

-Kimie, siostrzyczko ma kochana, po co nas tu zebrałaś? Nie żeby coś ale przerwałaś mi moją popołudniową drzemkę.- Rzekł Aomine, ziewając po tym i spoglądając na smacznie śpiącego sobie Seijiego w łóżeczku. 
-Dai-chan, braciszku mój kochany. Przypomnę ci, bo najwyraźniej masz zaniki pamięci, że za dwa dni Iza-nii ma urodziny. Więc trzeba coś przygotować.- Powiedziała Kimie z uśmiechem, popijając kawkę.
-No to nie wystarczy zrobić jakiś tort, kupić coś co lubi i wbić się do niego na chatę?- Aomine ziewną kolejny raz.
-Nie, bo chce mu dać coś fajnego i tu potrzebuję waszej pomocy.- Kimie uśmiechnęła się szeroko.
-Kimie-chan ale jak dobrze wiem to Izaya jest bogaty i w sumie wszystko co chce może sobie kupić, więc nie wiem co chcesz mu dać.- Kise spojrzał na nią, karmiąc przy tym Yuichiego.
-Ki-chan ale jest jedna rzecz, której Izaya nie kupi za żadne pieniądze. 
-Jaka?- Zapytał zdziwiony.
-Shizu-chan~!- Powiedziała wesoło.
-Więc zamierzasz obwiązać Shizuo wstążką, przykleić mu do czoła kokardkę i zostawić karteczkę z napisem "Happy Birthday Iza-nii~!" i podrzucić go do jego apartamentu?- Zapytał Nijimura. W myślach sam chciałby taki prezent tylko z Haizakim. I jeszcze jakby ubrali mu jakąś seksowną bieliznę i dodali kilka seks-zabawek....
-Ziemia do Nijego~! Odbiór~!- Krzyknęła Kimie, śmiejąc się.
-Wiem o czym myślisz zboczeńcu. I już ci powiem, że nigdy nie dostaniesz takiego prezentu.- Fuknął na niego Shougo. 
-Dobra~! To chociaż liczę, że pewnego dnia przyjdziesz do mnie całkiem nagi, ubrany tylko w opaskę z kocimi uszkami i spytasz słodkim głosem "Chcesz się pobawić z koteczkiem~? Nyan~!".- Nijimura aż się rozmarzył na ową wizję.
-Baka~!!- Haizaki trzepnął go poduszką, następnie odwracając się do niego tyłem aby nie widział jego rumieńców. 
-Niji zostaw na razie Shougo w spokoju. Teraz rozmawiamy o urodzinach Iza-nii, a nie o twoich fantazjach.- Upomniała go Kimie z uśmiechem.
-Do~brze~!- Nijimura uśmiechnął się, przyciągając przy tym do siebie Haizakiego. 
-A tak w ogóle to jak chcesz przekonać Shizuo do tego aby został prezentem Izayi? Przecież nie zdołasz go złapać, jest za silny.- Powiedział Midorima. 
-Dlatego właśnie tu Was zebrałam. W sumie to mam już pewien plan, jak zaciągnąć Shizuo do mieszkania Iza-nii. Wy w sumie macie zrobić resztę.- Powiedziała Kimie, biorąc sobie przy tym kawałek ciasta. 
-Czekaj, czekaj, czekaj! Tylko mi nie mów, że sama chcesz się tym zająć? Przecież jak się skapnie to na pewno się zdenerwuje i może ci jeszcze coś zrobić!- Aomine spojrzał się uważnie na swoją siostrę.
-Aominecchi ciszej~! Seijiego obudzisz.- Mruknął Kise, patrząc w stronę łóżeczka. Na szczęście Maluch miał twardy sen. 
-Spokojnie Daiki. Idę razem z Kimie. I jeszcze Murasakibara z nami idzie, więc nie masz się o co martwić. Plus wątpię, żeby Shizuo uderzył kobietę.- Powiedział spokojnym głosem Akashi. 
-Skoro tak...- Mruknął Ao, nadal nieco nieprzekonany do tego.
-Plan dla Was jest taki: przygotujecie tort i spakujecie prezenty dla Iza-nii. Tak, wszystko już kupiłam. Chociaż w sumie dużo tego nie ma- kawa, kubek, nowa kurtka z futerkiem i jeszcze ootoro ale to na świeżo się zrobi i wtedy spakuje.- Powiedziała Kimie z zastanowieniem.- I za dwa dni, dokładnie o 14 podjedziecie do niego, wejdziecie do mieszkania i wszystko tam ładnie zostawicie. Musicie być o tej godzinie, bo wiem, że wtedy go nie będzie. W sumie to muszę jechać z Wami, bo Izuś pewnie alarm włączy. 
-Co~? To imprezy nie będzie~??- Niji spojrzał na nią ze smutną minką.
-Spokojnie Niji. Zostawię mu wiadomość, że następnego dnia przyjdziemy do niego poimprezować. Plus nie tylko on ma urodziny.- Na te słowa Nijiego oświeciło u uśmiechnął się szeroko. 
-Skoro Murasakibara idzie z Wami to kto upiecze tort?- Zapytał się Kuroko.
-Kai. Zwłaszcza, że w sumie to najlepiej jak zrobi tiramisu i jakieś słodkie ciacho dla Shizu-chana. I ewentualnie jakiś placek dla nas na następny dzień. 
-I tak pewnie jeszcze zrobi coś do jedzenia.- Mruknął Kagami.
-Więc możesz mu pomóc. Izuś zapewne nie ma za wiele w lodówce.- Zaśmiała się Kimie.
-Chwila~! Skoro Shizu-chan ma być prezentem Izayi to czyli, że będzie uke?- Zapytał z uśmieszkiem Takao.
-W życiu. Szybciej by go zabił. Ale wiesz, zawiązany Shizu-chan to możliwość porobienia fotek i pobawienia się z nim. Jedynie, że uda mi się swoim urokiem przekonać Shizuo aby został na jeden dzień jego służącym.- Kimie uśmiechnęła się słodko.
-Szybciej na swój urok przekonasz Akashiego i pewnie zgodziłby się przed tobą zabawić.- Powiedział z wielkim uśmiechem Nijimura. Aomine i Kagami zatrzęśli się aż powstrzymując śmiech. Akashi zaś spojrzał groźnie na Souzo. Nie mógł go zaatakować, gdyż między nimi siedziała Kimie, która właśnie zwijała się ze śmiechu. 
-Porzućmy na razie ten temat.- Powiedziała Kimie, gdy już się nieco uspokoiła. Spojrzała na Akashiego, który udawał, że się obraził. Cmoknęła go w policzek aby go nieco udobruchać. 
-W sumie to już chyba wszystko wiecie?- Spojrzała się na nich, a oni przytaknęli.- Skoro tak to w sumie możecie się rozejść. 
-Nareszcie~!- Aomine zamierzał już wstać lecz wtem Seiji się rozpłakał. Spojrzał błagalnie na Kise.
-Nie-e~! Ja muszę ululać Yuichiego.- Kise wziął blondynka i ruszył z nim do wyjścia. 
-Seiji~! Łobuzie ty~! Na pewno robisz to specjalnie.- Mruknął Ao, biorąc chłopczyka na ręce, który od razu przestał płakać.- Wredziol mały. 
-Sei-chan~!- Kimie przytuliła się do boku swego męża ze słodkim uśmiechem. 
-Nawet o tym nie myśl. Nigdy tego nie zrobię.- Kimie zaśmiała się na jego słowa. 
-Ale ja chciałam abyś ubrał kimono~! Chociaż w sumie mam nieco rzeczy do zrobienia, a jak je ubierzesz to pewnie nie będę się mogła skupić.- Mruknęła, bawiąc się guzikiem od jego koszuli.
-Do pokoju. Natychmiast.- Akashi wstał szybko i złapał ją za rękę, ciągnąc na górę. Kimie zaśmiała się, dając się ciągnąć. 
-Shougo~!- Nijimura zaczął go miziać nosem po szyi, wkładając ręce pod jego koszulkę.
-Nadal mam na ciebie focha, więc łapy precz.- Fuknął na niego i próbował się odsunąć. 
-Koteczku mój~! Ale ja cię tak bardzo pragnę.- Wymruczał mu do ucha, po czym zaczął całować jego szyję. 
-A nie powinieneś być w pokoju?- Zapytał Haizaki. Nijimura chwilę na to nie reagował, dalej całując jego szyję, jednak przypomniał sobie swoje słowa. Odsunął się i spojrzał na niego uważnie.  
-Serio?
-Mhm.- Przytakną Haizaki, rumieniąc się lekko. Nijimura wstał niczym oparzony.
-Więc idę do pokoju~!- Oznajmił z szerokim uśmiechem i pobiegł wręcz na górę. Shougo westchnął, po czym ruszył się powoli z kanapy. Po drodze zastanowił się jeszcze, czy gdzieś nie czmychnąć jednak stwierdził, że w sumie brakuje mu nieco pieszczoch. 
Reszta zaś zajęła  się swoimi sprawami i małymi przygotowaniami do urodzin informatora. 




 4 maja, godzina 11:00, kuchnia u Kimie

-Kai~! Przygotowałeś już ootoro~?- Kimie weszła do kuchni.
-Jeszcze nie. Mówiłem ci przecież, że zacznę robić za jakąś godzinę aby było świeże.- Kai uśmiechnął się, po czym dalej kończył dekorowanie tortu.
-Tylko nie rób na ostatnią chwilę.- Puściła mu oczko, po czym wyszła aby sprawdzić prezenty. 



4 maja, godzina 14:00, apartament Izayi

-Dobra, musimy się spieszyć.- Powiedziała Kimie, wchodząc do mieszkania, gdy uporała się z alarmem. 
-Hai, hai~! To gdzie położyć to ciasto?- Spytał Aomine.
-Na stole. Tam też połóżcie ootoro. Chłopaki zawieście szybko te dekoracje i balony. A prezenty połóżcie na biurku.- Zarządziła Kimie. Wzięła przy tym notes Izayi i napisała do niego krótką wiadomość. 
-Skarbie może już pójdziemy? Musimy jechać do Ikebukuro po Shizou. Sama mówiłaś, że Izaya może szybko wrócić.- Przypomniał jej Akashi.
-Ale mam ich tu zostawić?- Spojrzała na chłopaków. 
-Spokojnie Kimie~! Damy sobie radę. I tak nie warto włączać ponownie alarmu, skoro macie tu wrócić.- Powiedział Nijimura, układając prezenty.
-Jedźcie. Ja wszystkiego dopilnuję.- Powiedział Himuro, pomagając napompować balony. 
-No dobrze. Tylko naprawdę się pospieszcie.- Kimie wzięła torebkę i jeszcze się rozejrzała.- Dobra, idziemy!- Pociągnęła Akashiego i Murasakibarę do wyjścia. 



4 maja, godzina 14:50, Ikebukuro

-Jesteś pewna, że będzie tędy szedł?- Spytał się Akashi, patrząc na jedną uliczkę z samochodu. 
-Tak. Nie tylko Izaya jest mym informatorem.- Uśmiechnęła się.- I według moich informacji 20 minut temu Shizuo skończył pracę. A ostatnio idzie do domu dłużą drogą więc na pewno będzie szedł tą drogą. Więc ja teraz tam idę, a wy jedźcie w umówione miejsce. 
-Na pewno? Może poczekamy tu aż przyjdzie?- Akashi spojrzał na nią z troską.
-Spokojnie Skarbie. Dam sobie radę~! Nic mi się nie stanie.- Cmoknęła go w policzek po czym wyszła z samochodu. Dopiero jak przeszła na drugą stronę Akashi i Murasakibara odjechali. Oparła się o murek i chwilę czekała. Po jakiś 5 minutach zza zakrętu wyszedł blondyn. Kimie od razu zaczęła udawać, że boli ją kostka. Nawet specjalnie ją sobie pomalowała aby wyglądało na stłuczenie.
-Oj, wszystko w porządku? Coś ci się stało?- Zapytał Shizou, podchodząc do niej.
-Potknęłam się o coś i chyba mam skręconą kostkę. Boli~!- Jęknęła, a w jej oczach pojawiły się łzy. Wewnętrznie jednak turlała się ze śmiechu. 
-Nie wygląda to najlepiej.- Mruknął Shizou, patrząc na jej kostkę.- Może zanieść cię do szpitala?- Zapytał.
-W-Wolałabym do domu. Mój brat powinien być w mieszkaniu. Jestem niepełnoletnia, więc ktoś z rodziny jednak musi ze mną pojechać do szpitala. Z-Zaniósłbyś mnie?- Spojrzała na niego ze łzami w oczach. Ustała na "zranioną" nogę, krzywiąc się po tym i omal nie upadając. Blondyn jednak zdążył ją złapać.
-Skoro tak.- Były barman wziął ją na ręce niczym księżniczkę.- Gdzie mieszkasz?
-To niedaleko. Najpierw musimy iść prosto. Poprowadzę cię.- Powiedziała z lekkim uśmiechem. Blondyn przytaknął i zaczął iść.- Jak ma pan na imię?- Zapytała z uroczą minką. "Naprawdę powinnam dostać Oscara" pomyślała Kimie.
-Shizuo Heiwajima. A ty?
-Kimie Aomine. Miło cię poznać Shizuo-san. Jesteś bardzo miły.- Uśmiechnęła się do niego. Widziała, że urobiła go nieco tymi słowami- Teraz w lewo, następnie w prawo i prosto.
-A...Mhm.- Mruknął tylko blondyn. Po jakiś 10 minutach byli na miejscu. Cicha dzielnica, z kilkoma domkami.
-Tutaj.- Wskazała Kimie. Kątem oka zauważyła Akashiego.- Możesz mnie już postawić.
-Na pewno? Dasz sobie radę.- Shizou pomógł jej ustać, uważając przy tym na jej nogę.
-Mhm~! Dziękuje za pomoc Shizuo-san~!- Ukłoniła się lekko. W tym właśnie momencie Akashi podszedł po cichu do Shizou od tyłu i wbił mu strzykawkę.
-Taa.....Co~?!- Shizuo odwrócił się szybko. Nie zdołał jednak nic zrobić, gdyż od razu go zmroczyło i runąłby na ziemię, jednak Murasakibara zdążył go złapać.
-Słodkich snów Shizu-chan~!- Kimie uśmiechnęła się lekko. 
-Nie spodziewałem się, że to tak szybko zadziała.- Akashi spojrzał na strzykawkę.- Zdołały go obudzić?
-Tak, tak~! W razie co mam sole trzeźwiące. Ale teraz idziemy~!- Kimie ruszyła w stronę auta. Murasakibara wpakował Shizuo na tylne siedzenie, po czym odjechali w stronę Shinjuku. 


4 maja, godzina 15:55, apartament Izayi

-Shizu-chan~! Shizu-chan budzimy się~!- Krzyknęła Kimie, szturchając blondyna. Ten pokrzywił się nieco, po czym otworzył oczy.
-Gdzie....Gdzie ja jestem?- Zapytał zdezorientowany.
-Jak ci powiem to na pewno nie będziesz szczęśliwy.- Mruknęła Kimie. Kucała naprzeciwko blondyna, który siedział związany na kanapie.
-Chwila.... O co tu chodzi? Co ja robię w mieszkaniu tego kleszcza?- Rozejrzał się po pomieszczeniu.- Tort?- Spojrzał się zdziwiony na stół.
-Byłeś już tutaj?- Spytała zdziwiona Kimie. 
-Taaa. Ale to nie ważne. Dlaczego teraz tu jestem i dlaczego jestem związany?- Spytał, patrząc nieco groźnie na Kimie.
-Bo Izaya ma dzisiaj urodziny, więc zostaniesz jego prezentem~!- Powiedziała, uśmiechając się szeroko.
-No dobra.- Powiedział spokojnie Shizuo, czym zdziwił kolorowowłosą. 
-He?! Zgadzasz się~?! Serio~?!- Patrzyła na niego i przez chwilę się zastanawiała, czy to na pewnie jest Shizuo. 
-No między mną a Izayą nie ma w sumie już tej wrogości...... Ostatnio w sumie się dogadujemy.....- Mrukną blondyn.
-Waaaa~! I co teraz~??!!- Krzyknęła Kimie, łapiąc się za głowę.- Miałeś być idealnym prezentem dla Iza-nii a teraz co? Uhh~!- Kimie usiadła na dywanie, strzelając focha.
-Czekaj, czekaj~! Iza-nii? Idealny prezent?- Shizuo spojrzał na nią zdezorientowany. 
-Izaya jest moim bratem. A ty miałeś być jego prezentem. Na pewno by się ucieszył widząc ciebie, Potwora z Ikebukuro, związanego z karteczką "Happy Birthday~! Rób co chcesz".- Kimie zrobiła smutną minkę. 
-Co?!! Heh~! Serio?- Shizuo nie mógł uwierzyć. Chociaż w sumie to coś w stylu Orihary.
-No jedynie, że dobrowolnie zostaniesz na dzisiaj jego służącym.- Mruknęła, patrząc na niego prosząco. 
-Ta, pewnie każe mi zrobić coś dziwnego typu porobić za jego tarczę.- Warknął blondyn.
-Nie~! Bardziej myślałam, że po prostu zapalisz świeczki, podsuniesz mu tort pod nos, złożysz mu życzenia, dasz mu ootoro, a później zrobisz mu Full Service w łóżku.- Mruknęła Kimie, a Shizuo opadła szczęka. Akashi powstrzymał się od śmiechu. 
-I myślisz, że będzie się z tego cieszył?- Shizuo spojrzał na nią nadal zszokowany.
-Oczywiście~! Bo on cię uwielbia~! A skoro się dogadujecie to i tak prędzej czy później skończycie w łóżku. I to najlepiej dzisiaj.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. 
-Eeee....- Shizuo nieco zatkało.
-To co Shizu-chan~? Zgodzisz się~? Proszę~!- Spojrzała na niego słodko.- Wiesz, po będziesz mógł zjeść ten tort. Izaya i tak nie lubi słodyczy.- Zachęcała go. 
-Dobra ALE jak mnie wkurzy to go zatłukę.- Spojrzał na nią groźnie.
-Tylko go nie zabij. Chociaż w sumie lepiej jak być go wykończył w łóżku.- Kimie uśmiechnęła się szeroko, a Shizuo ponownie załamał.- Sei-chan rozwiąż go.- Kimie wstała z podłogi i poszła po notes. Musiała zmienić notkę dla brata. Akashi w tym czasie rozwiązał blondyna.
-Shizu-chan~! Ściągnij kamizelkę i koszulę.- Powiedziała Kimie.
-Po co?
-Bo masz wyglądać seksownie~! Ale muszkę zostaw.- Kimie omal nie skakała ze szczęścia. Jej misja się powiedzie~! Shizuo zaś ściągnął co miał ściągnąć i czekał.
-Co mam robić jak przyjdzie?- Zapytał.
-Jak wejdzie to weź tort, zapal świeczki, podejdź do niego i życz mu "Wszystkiego Najlepszego~!". A później powiedz, że dzisiaj jesteś dla niego służącym i zrobisz wszystko co chce. Oki~?
-Heh~! Dobra.- Mruknął blondyn. Nieco mu się to nie podobało. 
-Nie musisz mu nic wyjaśniać, zostawiłam mu notkę. Także do zobaczenia Shizu-chan~! Iza-nii za chwilę powinien przyjść.- Kimie posłała mu całusa, po czym czmychnęła szybko wraz z Akashim i Murasakibarą. Shizuo westchną i usiadł na kanapie, czekając na szatyna. 



4 maja, godzina 17:00, apartament Izayi

Izaya właśnie jechał windą do siebie. Udało mu się już co nieco zarobić, przy czym rozbił jeden gang. "Ach~! Życie jest piękne~!" pomyślał. Martwiło go jednak, że nie widział dzisiaj swojego Potworka. Liczył na jakąś gonitwę po mieście. Z lekkim jednak uśmieszkiem wyszedł z windy, po czym wszedł do swojego mieszkania. Już od progu zdziwił się, że alarm jest wyłączony. Włożył rękę do kiszeni, trzymając swój nożyk. Powoli ruszył w stronę salonu i wtem zobaczył Shizu-chana. Wszytko byłoby w sumie normalne, gdyby był wkurzony i miał w ręce znak drogowy. Ten jednak był na wpół rozebrany, a zamiast znaku miał tort. Zaraz....tort? Blondyn podszedł do niego, zapalając po drodze świeczki.
-Wszystkiego Najlepszego Pchło.- Powiedział Shziuo z lekkim uśmiechem, podsuwając mu ciasto pod sam nos. Izaya chwilę to patrzał na Shizuo to na tort. Rozejrzał się jeszcze i zauważył balony, dekoracje i prezenty. Jego urodziny. Tylko szczerze go zastanawiało jak Shizu-chan tu wszedł, skoro nie rozwalił drzwi?!
-Dziękuje....- Mruknął nadal nieco zszokowany.- Wszystkiego Najlepszego dla mnie~!- Uśmiechnąłem się szeroko, po czym zdmuchnąłem świeczki.- Ne, ne Shizu-chan~! A dlaczego ty tu jesteś~?- Zapytał z uśmiechem.
-Powinieneś się cieszyć, że jestem, a nie oberwałeś znakiem.- Mruknął, po czym przerzucił go sobie przez ramie.
-Ej Shizu-chan~! Chyba nie masz zamiaru wyrzucić mnie przez okno!- Krzyknął, nieco wierzgając nogami.
-Ciekawa propozycja ale nie.- Shizuo podszedł do jego krzesła i usadził go na nim.- Nie lubisz słodyczy, co nie?- Spytał Shizuo, 
-Taa...- Mruknął Izaya. Zaczął się zastanawiać dlaczego blondyn nie ma na sobie koszuli. I w ogóle skąd to wszystko się wzięło~?!
-Proszę.- Shizuo postawił przed nim tackę. Izaya spojrzał na nią, a widząc swojego ukochanego tuńczyka aż ślinka mu poleciała. O razu wziął pierwszy kawałek, rozkoszując się smakiem.
-Fenkju~!- Mruknął, czym nieco rozbawił blondyna. Izaya zadowolony zajadał się ootoro i dopiero po zjedzeniu prawie połowy wpłynęła do niego myśl, czy aby Shizuo nie otruł jedzenia. Jednak po szybkim zastanowieniu stwierdził, że nie mógł tego zrobić, bo zapewne zmieniłby się smak. Plus ten Pierwotniak nie zna się na truciznach. Ale sprawdzić nie zaszkodzi.
-Shizu-chan chcesz kawałek~?- Spytał wyciągając w jego stronę rękę z kawałkiem tuńczyka.- Oi, lepiej chyba....- "...abyś sam sobie wziął"- chciał powiedzieć, jednak słowa ugrzęzły mu w gardle, gdy Shizuo wziął porcję tuńczyka do ust, liżąc przy tym jego palce. Szatyn spojrzał na niego zszokowany i nieco zawstydzony, co świadczyły o tym jego rumieńce.- Shizu....- Wymamrotał, nie wiedząc co zrobić.
-Masz trochę ryżu na twarzy.- Powiedział blondyn, pochylając się i wycierając jego brodę, po czym liznął jego usta.- Smakujesz jak tuńczyk.- Mruknął Shizuo.- Może skusisz się jednak na trochę tortu?- Spytał. Izaya siedział zszokowany, nie wiedząc co zrobić. Nie zdołał nic z siebie wydusić, gdyż blondyn złączył ich usta w namiętnym pocałunku. Izaya zacisnął dłonie na jego ramionach, a jego umysł krzyczał "Całuje się z Shizu-chanem~!! I, o cholera, podoba mi się to!!". Szatyn zaczął oddawać pocałunki, zarzucając ręce na jego szyję. Nie wiedział czy dobrze robi, jednak jemu w tej chwili było bardzo przyjemnie, więc nie główkował nad tym. Wtem Shizuo przerwał pocałunek, po czym podniósł go i zaniósł na górę.
-Shizu-chan co ty robisz~?- Zapytał nieco zdezorientowany informator. Eks barman zaś nic nie powiedział tylko położył go na łóżku, po czym ponownie wpił się w jego usta, wkładając przy tym ręce pod jego koszulkę i drażniąc jego sutki. Izayę przeszedł dreszcz podniecenia. Chciał jakoś przerwać poczynania Shizuo, spytać się dlaczego to robi. I gdy blondyn zaczął lizać i gryźć jego szyję chciał zadać mu pytanie lecz jak tylko otworzył usta wydobył się z nich słodki jęk. Izaya zawstydził się po czubki uszu. 
-Izaya...- Mruknął mu do ucha blondyn. Szatyn kompletnie zdębiał, gdyż zrobił on to takim seksownym głosem, że aż go ciarki przeszły. Shizuo zaczął go rozbierać, na co Izaya nieco się zbuntował, zwłaszcza przy bokserkach. Jednak Shizuo znowu go pocałował, uciszając jego protesty. Przy czym zaczął się o niego ocierać i dotykać, na co Izaya tylko jęczał mu w usta, zaciskając dłonie na jego włosach. 
-Aaah~! Shizu~!- Izaya jęknął głośno, gdy blondyn złapał w dłoń jego członka i zaczął poruszać nią w górę i w dół. Shizuo przy tym całował jego klatkę piersiową, drażniąc przy tym jego sutki.- Shi-Shizu~! Ah~! Prze....mmm~! Przestań~! Jaaaa....ja zaraz.....- Nie dokończył, gdyż ogarnęła go fala przyjemności i spuścił się w dłoń blondyna. Shizuo wytarł rękę, po czym sięgnął po lubrykant i wylał go sobie nieco na palce. Ponownie sięgnął jego ust, wkładając przy tym pierwszy palec w jego dziurkę. Izaya przytulił się do niego mocno i jakoś instynktownie się rozluźniając. Po dłuższej chwili Shizu dołożył drugi palec, a następnie trzeci. Szatyn jęczał i wzdychał mu w usta kompletnie zamroczony przyjemnością. Eks barman wyciągnął z niego palce, po czym ściągnął szybko spdnie i bokserki i wszedł w niego powoli.
-Shi.....Shizu-chan~!- Jęknął Izaya, zaciskając dłonie na jego plecach i odchylając głowę do tyłu. Czuł lekki ból, jednak nie przejmował się tym zbytnio. W ramionach Potworka czuł się bezpiecznie, co brzmiało niczym kiepski żart. Gdy blondyn zaczął się poruszać Izaya mógł się skupić jedynie na przyjemności ale wtem blondyn dotkną to miejsce i wtedy kompletnie odpłynął. Gdy dochodził to nie wiedział, czy krzyczy, gdyż zaparło mu dech w płucach. Po tym kochali się znowu i znowu i znowu aż wycieńczeni nie padli i zasnęli.

Izaya gdy się obudził ujrzał blondyna, który siedział na jego łóżku i palił papierosa.
-Mmmm.... Shizu-chan....- Mruknął. Miał sucho w gardle. Blondyn od razu podał mu butelkę wody, co informator przyjął z wdzięcznością. Izaya gdy już zaspokoił swe pragnienie chciał zadać pytanie Shizuo lecz wtem poczuł ból w dolnych partiach i coś mokrego między nogami. Opadł na łóżko, wtulając twarz w poduszkę.
-Izaya dobrze się czujesz?- Zapytał Shizuo. Izaya dopiero po chwili podniósł głowę.
-Shiizu-chan dlaczego to zrobiłeś i dlaczego w ogóle jesteś u mnie w mieszkaniu?- Zapytał od razu, po czym ponownie schował twarz w poduszkę. Czuł się zawstydzony, gdyż przypomniał sobie co też wyczyniał z blondynem. 
-To ty nie wiesz?- Blondyn spojrzał na niego zdziwiony.
-A skąd mam wiedzieć~?!- Fuknął na niego, ponownie się podnosząc. Shizuo nic nie powiedział tylko wstał i wyszedł na chwilę. Izaya cieszył się, że ubrał chociaż wcześniej bokserki. Po chwili blondyn wrócił i dał mu jego notes. Szatyn spojrzał na to zdziwiony lecz otworzył go i ujrzał tam notkę:

"Ohayo Iza-nii~! ^w^
Happy Birthday to you mój drogi braciszku~! :* 
Użyczyłam sobie wcześniej twoje mieszkanko aby zmienić nieco dekoracje :D
Tak, to wszystko moja i chłopaków sprawka. Dekoracje, tort, ootoro i prezenty.
A ten największy jest ode mnie~! ^w^ Chodzi mi tu o Shizu-chana oczywiście :D
Chciałam go zostawić u ciebie związanego lecz zgodził się współpracować i zostać na ten dzień twoim służącym ;)
Także baw się dobrze Nii-san~! ;)

PS. Jutro do ciebie wpadniemy na imprezę. O przekąski i napoje nie musisz się martwić, wszystko jest już w twojej kuchni ^^
  
Całuski~! :*
Kimie"

Izaya nieco nie mógł uwierzyć, że to sprawka Kimie. "Jednak z drugiej strony to moja siostra, która w sumie potrafi zaskoczyć mnie lepiej niż bliźniaczki" stwierdził. Jednak jedna rzecz mu tu nie pasowała.
-Shizu-chan a dlaczego się ze mną...przespałeś~?- Spytał Izaya z rumieńcami.
-Bo twoja siostra powiedziała, że mam ci zrobić, cytuję "Full Service w łóżku".- Uśmiechnął się do niego zadziornie, zaś Izaya ponownie zalicz spotkanie z poduszką."To kompletnie w stylu Kimie~!" pomyślał i jękną. Spojrzał jeszcze na zegarek- 22:04. 
-Shizu-chan jeszcze przez dwie godziny masz mi robić za służącego~!- Uśmiechnął się do niego nieco wrednie. Shizuo spojrzał na niego.
-Więc teraz zaniosę panicza do łazienki i dokładnie panicza umyję, a następnie zaniosę do salonu, gdzie panicz zje resztę swojego ootoro i rozpakuje prezenty. Dobrze?- Blondyn przysunął się do zarumienionej twarzyczki szatyna.- Przy okazji, słodko wyglądasz, gdy się rumienisz.- Shizuo wyszczerzył się do niego. Izaya miał szczerą ochotę zabić jego, a po tym swoją siostrę, że kazała blondynowi zrobić mu coś takiego. 
-Uh~!- Ni to warkną, ni to jęknął ponownie chowając twarz w poduszkę. "Baka Schizu-chan~!! Baka, baka, baka~!" krzyczał w myślach. A tak naprawdę to zaczął mruczeć niczym kot, gdy blondyn zaczął go głaskać po plecach.


5 maja, godzina 15:20, apartament Izayi

Wszyscy znajomi rozgościli się w domu informatora, zaczynając świetną zabawę. Przy czym sam Solenizant siedział sobie na kolanach swojego chłopaka- wczoraj kazał wziąć blondynowi odpowiedzialność za to co zrobił- przy czym fukał na swoją siostrę, która uśmiechała się do niego szeroko. Izaya mimo wszystko podziękował jej za wszystko- no może oprócz bólu tyłka zwłaszcza, że Shizuo zrobił z nim to ponownie w łazience. 
I tak oto misja Kimie się powiodła- jej brat był zadowolony i dostał swój idealny prezent.