Hejo~! ^w^
Co u Was? Jak samopoczucie w Nowym Roku? ^^
Moje postanowienie pt. "Pisać i wstawiać więcej cosiów na bloga" jak widać działa :D Wena mnie nie opuszcza i pisanie dobrze idzie ;) Tak więc będę z tego korzystać aby pozakańczać niektóre opowiadania, wznowić te starsze i zacząć nowe ^^ Plus mogę powiedzieć, że pojawi się więcej one-shotów z nowymi osobami ale też nieco
nietypowych paringów :3
Tak więc jak macie jakieś propozycje/zamówienia to piszcie śmiało ;)
Pamiętajcie, że komentarze bardzo motywują do działania ;)
Co do kolejnych postów to przypomnę, że już w ten piątek pojawi się rozdział z Ferajny :D
Już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania oraz wieczoru~! ^^
<3~~HUG~~<3
#Kimie
Obudziłem się nieco przed dziewiątą, a Maluchy jeszcze spały. Wstałem więc i najciszej jak się da ogarnąłem się i zacząłem robić śniadanie. Przyszykowałem górę kanapek, bo wiadomo, że Aomine i Murasakibara to dwa łakomczuchy. Gdy śniadanie było już gotowe poszedłem ich obudzić. Nie zamierzam czekać później aż zasną. Wszedłem do ich pokoju. Wszyscy smacznie sobie spali, jednak musieli w końcu wstać. Podszedłem do Kuroko, który wtulił się w królika Akashiego.
-Oi Tetsu! Pora wstawać.- Szturchnąłem go lekko. Kuroko pomruczał coś pod nosem i otworzył oczy. Podszedłem więc do Midorimy.- Wstajemy!- Powiedziałem głośno, na co od razu otworzył oczy. Przy tym obudziłem Murasakibarę. Podszedłem więc do Kise, który wtulił sie w Akashiego. Wyglądali tak słodko, że aż żal było ich budzić.- Akashi. Już rano.- Powiedziałem spokojnie. Akashi otworzył oczy, zamrugał kilka razy i westchnął.
-Ryouta, wstawaj.- Mruknął do blondyna lecz ten nawet nie zareagował. Korzystając z tego, że ma wolną rękę zaczął go łaskotać. Kise od razu zaczął się śmiać.
-Prze-Przestań~! Hahaha~!- Zachichotał i otworzył oczy. Podszedłem więc do Aomine, który spał na kołdrze. Co wyglądało trochę śmiesznie.
-Aomine! Pobudka!- Ukucnąłem obok niego i potrząsnął nim. Aomine mruknął coś lecz spał dalej.- Oi!- Szarpnąłem go jeszcze raz. Ten jednak tylko się poprawił i spał dalej. Ale ma twardy sen.- Aomine! Bo śniadania nie dostaniesz!- Szturchnąłem go ponownie. Obrócił się na plecy, po czym otworzył oczy i gapił się na mnie.
-Miałem dziwny sen. Śniło mi się, że jestem przedszkolakiem. Znaczy, że jestem dzieciakiem w wieku dwudziestu pięciu lat.- Powiedział spokojnie, a ja tylko na niego patrzałem.- Kagami co ty w ogóle robisz w moim domu?- Zapytał zdziwiony. Po tym spojrzał na siebie i krzyknął.- To nie jest sen~?!!
-Masz głupie sny Ahomine. Wstawaj, śniadanie gotowe.- Powiedziałem spokojnie i wstałem. Chciałem iść do kuchni lecz poczułem, jak ktoś szarpie mnie za koszulkę. Odwróciłem się i ujrzałem Tetsu.
-Coś się stało?- Zapytałem, przykucając przed nim. Kuroko stał i patrzał na mnie nieobecnym wzrokiem. Wręcz spał na stojąco. Parsknąłem śmiechem, po czym wziąłem go na ręce.- Idziemy śpiochy.- Reszta ruszyła powoli za mną. Jak zwykle wszyscy umyli najpierw ręce, po czym usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy jeść. Kuroko oprzytomniał i jadł powoli swoje śniadanie. Aomine i Murasakibara jedli kanapkę za kanapką i musiałem ich upomnieć, bo jeszcze by się udławili. Ogółem to cieszyłem się, że nie zachowują się jak dzieci i nie rozrabiają tak. Po śniadaniu, z którego nic nie zostało ja, Midorima i Murasakibara sprzątaliśmy, a reszta grzecznie siedziała na kanapie i oglądała mecz. Aomine stał się władcą pilota, który nie słuchał Kise, gdy ten mówił, że chce zobaczyć jeden program. Jak się nie mylę chodziło o jakąś dramę- nie, ja tego nie oglądam, po prostu uczennice często o tym rozmawiają. Gdy już było posprzątane chciałem się ich zapytać co by chcieli porobić lecz przeszkodziło mi pukanie do drzwi. Poszedłem otworzyć.
-O, hej Tatsuya.- Przywitałem go z uśmiechem.
-Witaj Taiga.- Odwzajemnił uśmiech i wszedł do środka.- Mam nadzieję, że wytłumaczysz mi dlaczego usprawiedliwiasz Atsushiego.- Powiedział ściągając buty i bluzę.
-Przejdźmy najpierw do salonu.- Uśmiechnąłem się lekko. Himuro przytakną, więc poszliśmy tam. Zamar w wejściu na widok szóstki maluchów.
-Muro-chin~!- Krzyknął Murasakibara i podbiegł do Tatsuyi, tuląc się do jego nóg. Himuro patrzał to na fioletowowłosego to na resztę.
-Taiga co to ma znaczyć?- Zapytał mnie z mniejszym nieco szokiem i przykucnął aby przyjrzeć się Murasakibarze.
-To długa historia.- Westchnąłem po czym opowiedziałem mu wszystko od początku. Faktu jak oni stali się mali nie mogłem oczywiście wytłumaczyć.
-Ale to dziwne.- Stwierdził Himuro. Siedział na podłodze z Murasakibarą na kolanach. Nieco mnie to wkurzała ale po minie Tatsuyi mogłem stwierdzić, że jemu to nie przeszkadza.- Jednak jak widzę dajesz sobie radę.- Uśmiechnął się do mnie lekko.
-Jeść~!- Zawył Murasakibara.
-Zapomniałbym.- Stwierdził Himuro i sięgną po swoją torbę, z której wyją pełno ciastek.- Z cukierni Atsushiego.- Powiedział z uśmiechem. Oczywiście wszyscy się na nie rzucili. Nawet ja się skusiłem i muszę przyznać, że są naprawdę dobre.
-Dziękuje Muro-chin~!- Powiedział Murasakibara i pocałował Himuro w policzek. Tatsuya zaśmiał się na jego gest, a ja zakrztusiłem ciastkiem. Wiem, że Murasakibara jest sześciolatkiem i to co zrobił jest urocze ale z drugiej strony nie powinien tak robić.
-Daję radę ale nie wiem co z jutrem. W końcu poniedziałek, a ja muszę iść rano do pracy.- Usiadłem z westchnięciem obok niego.
-Jutro mógłbym ich popilnować, bo mam wolne w poniedziałki.- Zaproponował.
-Poradzisz sobie z nimi?- Zapytałem nieco zmartwiony.
-Pewnie. Wiesz, gotować umiem, więc z głodu nie umrą. A do zabawy też się coś znajdzie. Mam w domu jakieś gry planszowe to przyniosę.- Uśmiechnął się, wycierając przy tym twarz Murasakibary, która była cała od okruszków i czekolady.
-Dzięki Tatsu.- Uśmiechnąłem się po czym zaśmiałem, widząc jak Aomine ogląda bajkę z otwartą buzią, trzymając ciastko w ręce. Tetsu był tak miły i oprzytomniał go, pojawiając się nagle przed nim i mówiąc "Buu~!". Wynik był taki, że Aomine spadł z kanapy, a ciastko się pokruszyło.
-Tetsu!- Krzyknął Aomine lecz nie zdążył nic zrobić, bo Kuroko szybko się za mnie schował. Aomine się krzywił, a my się śmialiśmy. Himuro siedział jeszcze z nami godzinkę, po czym niestety musiał już iść.
-Muro-chin~!- Powiedział płaczliwie Murasakibara, trzymając rączkami jego nogawkę.- Nie idź jeszcze~!
-Muszę iść Atsushi. Przyjdę jutro z samego rana i zrobię pyszne śniadanie~! Ok?- Spytał Himuro z uśmiechem, miziając przy tym fioletowowłosego po głowie
-No dobrze.- Przytakną, po czym niechętnie puścił jego nogawki. Himuro wywrócił oczami rozbawiony jego zachowaniem, po czym pożegnał się ze mną krótko i wyszedł.
-To co chcecie porobić?- Zapytałem.
-Upieczmy ciasteczka~!- Krzyknął wesoło Kise.
-Ale mamy jeszcze te od Tatsuyi. To może po prostu pomożecie mi z obiadem? Na co macie ochotę?
-Ja bym zjadł hamburgera.- Stwierdził Aomine.
-No dobra to hamburgery, frytki i kurczak?
-Tak~!- Przytaknął Aomine.
-Ale to nie jest za zdrowe.- Powiedział Akashi.
-Frytki zrobimy sami i upieczemy je w piekarniku, tak jak z kurczakiem. Więc na pewno nie będzie to aż tak niezdrowe.- Pomiziałem go po głowie.- To ktoś musi obrać ziemniaki.
-Dasz dzieciom nóż do zabawy?- Aomine spojrzał na mnie z uśmieszkiem.
-Nie, ty i Midorima dostaniecie obieraczki.- Uśmiechnąłem się do niego, na co mina mu zrzedła.- Reszta pomoże mi w krojeniu i myciu.- Gdy wszyscy przytaknęli udaliśmy się do kuchni. Midorima i Aomine dobrze radzili sobie z obieraniem, chociaż tego drugiego musiałem upomnieć aby nie robił z nich kwadratów. Akashi i Murasakibara kroili pomidory i ogórki, a Kise zajął się myciem sałaty, po czym wraz z Kuroko panierował kurczaka i układał go na blaszce. Ja kroiłem zaś ziemniaki i przygotowałem jeszcze bułki oraz sos.
Gdy właśnie wstawiłem frytki i kurczaka do piekarnika, a dzieciaki sprzątały , ktoś zapukał do drzwi. Pomyślałem, że to Takao przyszedł sprawdzić co z Midorimą, jednak jak otworzyłem drzwi to ujrzałem jakąś kobietę i do tego widać było, że jest wściekła.
-Gdzie on jest?- Spytała, po czym zanim zdołałem zareagować weszła do mieszkania.
-Ej, chwila~!- Krzyknąłem ale ona była szybsza. Gdy weszła do salonu stanęła i spojrzała zszokowana na dzieciaki.
-Dai-chan?!- Spojrzała się na Aomine.
-Gah~! Kimie~?!- Aomine otworzył aż buzię z wrażenia.- C-Co ty tu robisz?- Spytał, powoli do niej podchodząc.
-Byliśmy przecież umówieni.- Mruknęła Kimie, kucając.- To na serio czy ja mam zwidy?- Położyła dłonie na jego policzkach, przyglądając mu się.
-Przepraszam ale mogę wiedzieć kim jesteś?- Spytałem stojąc za nią.
-He? Ach, przepraszam. Kimie Aomine, jestem siostrą Dai-chana.- Powiedziała, a mnie zatkało. Daiki ma siostrę~?!- Sei-chan~?!- Usłyszałem wtem. Kimie patrzyła zszokowana na czerwonowłosego.- Jak to się stało?- Podeszła do niego.
-Nie wiemy.- Mruknął Akashi.
-Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś?
-Nie chciałem ci przeszkadzać. Chociaż mogłem zostawić ci wiadomość, przepraszam.- Akashi zrobił smutną minkę.
-To się porobiło~! Ale szybko to minie, co nie?! Przecież za dwa miesiące ślub~!- Jęknęła Kimie.
-Co?! Jaki ślub?!- Krzyknąłem.
-Moja siostra jest zaręczona z Akashim.- Wyjaśnił mi Aomine. No to pięknie.
Jakieś pół godziny później wszyscy usiedliśmy w salonie z obiadem oraz herbatą dla Kimie, która siedziała na kanapie wraz z Aomine i Akashim.
-Czyli po prostu obudziliście się i tacy już byliście, więc skontaktowaliście się ze sobą i zdecydowaliście, że pójdziecie do Kagamiego aby Wam pomógł. To naprawdę dziwne. Jakby to był tylko Dai-chan to może byłoby to normalne ale cała wasza szóstka.- Powiedziała Kimie, patrząc się na chłopaków.
-Ale dlaczego u mnie byłoby to normalne?!- Oburzył się Aomine.
-Za karę.- Zaśmiała się Kimie, wycierając mu policzek z sosu.- Czyli teraz mam młodszego brata?
-Gdy tylko wrócę do siebie to czekają cię tortury w postaci łaskotek.- Aomine prychnął na nią, po czym dalej zajadał się hamburgerem.
-Macie wrócić do siebie, bo inaczej ślub się nie odbędzie, zwłaszcza bez Pana Młodego.- Kimie spojrzała się na Akashiego. Ten spojrzał na nią i złapał ją za rękę.
-Na pewno to szybko minie i w końcu cię poślubię.- Uśmiechnął się do niej uroczo.
-Z jednej strony to nie jest takie złe, bo teraz jesteś mega uroczy~!- Kimie pomiziała go po głowie.- Kagami pomogę ci nieco ale będę musiała zająć się sprawami firmy i dopiąć ostatnie rzeczy przed ślubem. Chociaż widzę, że dobrze sobie z nimi radzisz.
-Na szczęście mają umysł dorosłych osób, chociaż czasami trochę zachowują się jak dzieci. A co do pomocy to pewnie będzie trzeba kogoś załatwić aby ich przypilnował jak ja będę w pracy. Jutro przyjdzie do nich Himuro ale nie wiem jak z wtorkiem.- No i nie mogę przecież go cały czas wykorzystywać.
-Hmmm.... Może mi uda się zrobić wtedy dzień wolnego ale jak nie to coś wymyślę. Szkoda, że nie mogę się nimi zająć~!- Kimie wzięła Akashiego na kolana i przytuliła go do siebie.
-Nimi czy nim?- Aomine spojrzał spod byka na siostrę.
-Ty też jesteś uroczy braciszku. I wszystkimi bym się zajęła, przecież lubię dzieci.- Powiedziała Kimie, a Akashi wtulił się w nią.
-Taa.... Ej, Akashi~! Odklej się od moje siostry!- Aomine wstał i zaczął ciągnąć go za bluzkę.
-Ja też chcę sie przytulić~!- Stwierdził Kise i wskoczył na kanapę, tuląc się do Kimie.
-Ej, Kise~!- Aomine teraz próbował go odciągnąć, a w tym czasie Kuroko wszedł po cichu i przytulił się do Kimie.
-Oj Dai-chan~! Chodź tu zazdrośniku.- Kimie pociągnęła go za bluzkę. Ten po chwili wepchał się między Kise a Akashim i przytulił do siostry.- Naprawdę jak dzieci.- Zaśmiała się Kimie.
-Tylko nie zasypiajcie, bo ją udusicie.- Zaśmiałem się. Po chwili jednak odkleili się od nie. No oprócz Akashiego, który cały czas się do niej przytulał z uśmiechem.
-Oj, już tak późno? Prawie bym zapomniała, że umówiłam się z mamą.- Kimie spojrzała na zegarek.- Sei-chan~! Muszę już iść~!- Kimie pomiziała go po plecach, a ten mruknął coś w odpowiedzi.- Ale nie masz spać.- Zaśmiała się. Akashi odsunął się od niej, przecierając oczy.
-A jutro przyjdziesz?
-Zobaczy się. Napiszę do Kagamiego. Właśnie, musimy się wymienić numerami.- I tak po wymianie numerów Kimie ubrała buty i marynarkę, po czym cmoknęła Akashiego i Aomine w policzki.
-A~! Jeszcze jedno~! Kagami nie mów nic Satsuki, bo jeszcze zabierze Tetsu. Do zobaczenia~!- Pomachała nam jeszcze i wyszła.
-Heh~! To nam pozostało posprzątać i wtedy w coś pogramy.- Wszyscy ruszyli do kuchni oprócz Akashiego, który gapił się w drzwi.- Akashi na pewno nas odwiedzi. I na pewno szybko powrócisz do normalnej formy, więc teraz chodź. Zrobię ci herbatę z miodem.- Akashi przytaknął, po czym ruszył ze mną do kuchni.
Po posprzątaniu umościliśmy się w salonie. Aomine jak zwykle oglądał telewizję, tym razem wybierając mecz koszykówki. Kise przeglądał magazyn o modzie, który zostawił mu wcześniej Kasamatsu. Murasakibara zaś zajadał się ciastkami od Himuro. Ja, Akashi, Kuroko i Midorima graliśmy w jakąś grę planszową. Siedzieliśmy sobie tak, gdy ponownie dzisiejszego dnia ktoś zapukał do mych drzwi i byłem wręcz pewien, że jest to Takao. I się nie myliłem, no nie do końca.
-Hejka~!- Uśmiechnął się szeroko na przywitanie.
-Woof~!- Szczeknął Nigou i wbiegł do środka.
-Hej, wchodź.- Odsunąłem się szybko aby ten mógł wejść, no i aby być najdalej od tego futrzanego potwora.- Skąd masz Nigou?- Spytałem Takao, gdy ten już się oporządził.
-Momoi mi go dała, bo mówiła, że musi gdzieś pilnie wyjechać, a nie może się skontaktować z Kuroko. Tak w sumie to jest u mnie od momentu kiedy do mnie zadzwoniłeś, a że nie miałem wcześniej czasu to dopiero dzisiaj mogłem z nim przyjść.- Uśmiechnął się przepraszająco.- To o co chodzi z Shin-chanem?
-Ach, skoro tak.... Wejdź do salonu i sam zobacz.- Gdy obaj to zrobiliśmy zauważyliśmy, że Nigou leżał zadowolony i był miziany przez resztę. Najwidoczniej nie przeszkadzało mu to, że jego właściciel zmalał.
-Sh-Shin-chan~!?- Jęknął Takao, po czym zaczął się śmiać.
-Zamknij się Bakao.- Mruknął zielonowłosy, poprawiając okulary.
-S-Sorki~!- Takao odchrząknął, po czym podszedł do niego i przyjrzał mu się.- Uroczyś~!- Tylką go palcem w policzek. Midorima odwrócił się do niego. I tak znowu tłumaczyłem jak to wszystko się działo. Spytałem jeszcze Takao, czy dałby radę ich popilnować w tygodniu i ten powiedział, że w środę nie ma zajęć, więc chętnie się nimi zajmie.
-Dziękuję Takao-kun, że się nim zaopiekowałeś.- Powiedział Kuroko. Siedział na podłodze, a Nigou położył się obok, mając pysk na jego nogach.
-Nie ma sprawy~! Jest naprawdę grzeczny i aż miło jak ktoś cię wita, gdy wróci się z uczelni.- Uśmiechnął się patrząc się na psa, po czym ziewną głośno.- Będę już się zbierał, bo jednak muszę się wyspać na jutro. Shin-chan może zostaniesz moim króliczkiem doświadczalnym?- Takao uśmiechnął się do niego, a ten zignorował go.- Shin-chan bądź grzeczny, bo inaczej św. Mikołaj nie przyniesie ci prezentów w święta.- Takao ze śmiechem ruszył na korytarz.- Kagami musisz mieć wielką cierpliwość.
-Nie są tacy źli.- Mruknąłem z uśmiechem.
-To narazie. Widzimy się w środę~!- Takao pożegnał się i z uśmiechem wyszedł.
-Dobra, z racji iż już przysypiacie...- Spojrzałem na nich, gdy wróciłem do salonu. Prawie spali na siedząco.- Idziemy już się kąpać i do łóżek.- Pognałem ich do łazienki. Ci szybko się ogarnęli i w szybkim tempie zasnęli. Ja posprzątałem jeszcze nieco, po czym sam wziąłem prysznic, sprawdziłem jeszcze jak mam jutro zajęcia i położyłem się. I ten dzień był męczący, a siedziałem z nimi w domu cały dzień. Do tego doszło mi wyprowadzenie Nigou. Jutro będę musiał podjechać do mieszkania Tetsu po karmę i zabawki dla tego potwora. Z drugiej strony przynajmniej będą mieli zajęcie. Mam jednak nadzieję, że szybko wrócą do normalności, bo pilnowanie ich jest jednak męczące, a jak mam to jeszcze pogodzić z pracą to tym bardziej. Plus chciałbym pograć w kosza. Heh~! Pora się wyspać aby mieć siły na jutrzejszy dzień.
-Oi Tetsu! Pora wstawać.- Szturchnąłem go lekko. Kuroko pomruczał coś pod nosem i otworzył oczy. Podszedłem więc do Midorimy.- Wstajemy!- Powiedziałem głośno, na co od razu otworzył oczy. Przy tym obudziłem Murasakibarę. Podszedłem więc do Kise, który wtulił sie w Akashiego. Wyglądali tak słodko, że aż żal było ich budzić.- Akashi. Już rano.- Powiedziałem spokojnie. Akashi otworzył oczy, zamrugał kilka razy i westchnął.
-Ryouta, wstawaj.- Mruknął do blondyna lecz ten nawet nie zareagował. Korzystając z tego, że ma wolną rękę zaczął go łaskotać. Kise od razu zaczął się śmiać.
-Prze-Przestań~! Hahaha~!- Zachichotał i otworzył oczy. Podszedłem więc do Aomine, który spał na kołdrze. Co wyglądało trochę śmiesznie.
-Aomine! Pobudka!- Ukucnąłem obok niego i potrząsnął nim. Aomine mruknął coś lecz spał dalej.- Oi!- Szarpnąłem go jeszcze raz. Ten jednak tylko się poprawił i spał dalej. Ale ma twardy sen.- Aomine! Bo śniadania nie dostaniesz!- Szturchnąłem go ponownie. Obrócił się na plecy, po czym otworzył oczy i gapił się na mnie.
-Miałem dziwny sen. Śniło mi się, że jestem przedszkolakiem. Znaczy, że jestem dzieciakiem w wieku dwudziestu pięciu lat.- Powiedział spokojnie, a ja tylko na niego patrzałem.- Kagami co ty w ogóle robisz w moim domu?- Zapytał zdziwiony. Po tym spojrzał na siebie i krzyknął.- To nie jest sen~?!!
-Masz głupie sny Ahomine. Wstawaj, śniadanie gotowe.- Powiedziałem spokojnie i wstałem. Chciałem iść do kuchni lecz poczułem, jak ktoś szarpie mnie za koszulkę. Odwróciłem się i ujrzałem Tetsu.
-Coś się stało?- Zapytałem, przykucając przed nim. Kuroko stał i patrzał na mnie nieobecnym wzrokiem. Wręcz spał na stojąco. Parsknąłem śmiechem, po czym wziąłem go na ręce.- Idziemy śpiochy.- Reszta ruszyła powoli za mną. Jak zwykle wszyscy umyli najpierw ręce, po czym usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy jeść. Kuroko oprzytomniał i jadł powoli swoje śniadanie. Aomine i Murasakibara jedli kanapkę za kanapką i musiałem ich upomnieć, bo jeszcze by się udławili. Ogółem to cieszyłem się, że nie zachowują się jak dzieci i nie rozrabiają tak. Po śniadaniu, z którego nic nie zostało ja, Midorima i Murasakibara sprzątaliśmy, a reszta grzecznie siedziała na kanapie i oglądała mecz. Aomine stał się władcą pilota, który nie słuchał Kise, gdy ten mówił, że chce zobaczyć jeden program. Jak się nie mylę chodziło o jakąś dramę- nie, ja tego nie oglądam, po prostu uczennice często o tym rozmawiają. Gdy już było posprzątane chciałem się ich zapytać co by chcieli porobić lecz przeszkodziło mi pukanie do drzwi. Poszedłem otworzyć.
-O, hej Tatsuya.- Przywitałem go z uśmiechem.
-Witaj Taiga.- Odwzajemnił uśmiech i wszedł do środka.- Mam nadzieję, że wytłumaczysz mi dlaczego usprawiedliwiasz Atsushiego.- Powiedział ściągając buty i bluzę.
-Przejdźmy najpierw do salonu.- Uśmiechnąłem się lekko. Himuro przytakną, więc poszliśmy tam. Zamar w wejściu na widok szóstki maluchów.
-Muro-chin~!- Krzyknął Murasakibara i podbiegł do Tatsuyi, tuląc się do jego nóg. Himuro patrzał to na fioletowowłosego to na resztę.
-Taiga co to ma znaczyć?- Zapytał mnie z mniejszym nieco szokiem i przykucnął aby przyjrzeć się Murasakibarze.
-To długa historia.- Westchnąłem po czym opowiedziałem mu wszystko od początku. Faktu jak oni stali się mali nie mogłem oczywiście wytłumaczyć.
-Ale to dziwne.- Stwierdził Himuro. Siedział na podłodze z Murasakibarą na kolanach. Nieco mnie to wkurzała ale po minie Tatsuyi mogłem stwierdzić, że jemu to nie przeszkadza.- Jednak jak widzę dajesz sobie radę.- Uśmiechnął się do mnie lekko.
-Jeść~!- Zawył Murasakibara.
-Zapomniałbym.- Stwierdził Himuro i sięgną po swoją torbę, z której wyją pełno ciastek.- Z cukierni Atsushiego.- Powiedział z uśmiechem. Oczywiście wszyscy się na nie rzucili. Nawet ja się skusiłem i muszę przyznać, że są naprawdę dobre.
-Dziękuje Muro-chin~!- Powiedział Murasakibara i pocałował Himuro w policzek. Tatsuya zaśmiał się na jego gest, a ja zakrztusiłem ciastkiem. Wiem, że Murasakibara jest sześciolatkiem i to co zrobił jest urocze ale z drugiej strony nie powinien tak robić.
-Daję radę ale nie wiem co z jutrem. W końcu poniedziałek, a ja muszę iść rano do pracy.- Usiadłem z westchnięciem obok niego.
-Jutro mógłbym ich popilnować, bo mam wolne w poniedziałki.- Zaproponował.
-Poradzisz sobie z nimi?- Zapytałem nieco zmartwiony.
-Pewnie. Wiesz, gotować umiem, więc z głodu nie umrą. A do zabawy też się coś znajdzie. Mam w domu jakieś gry planszowe to przyniosę.- Uśmiechnął się, wycierając przy tym twarz Murasakibary, która była cała od okruszków i czekolady.
-Dzięki Tatsu.- Uśmiechnąłem się po czym zaśmiałem, widząc jak Aomine ogląda bajkę z otwartą buzią, trzymając ciastko w ręce. Tetsu był tak miły i oprzytomniał go, pojawiając się nagle przed nim i mówiąc "Buu~!". Wynik był taki, że Aomine spadł z kanapy, a ciastko się pokruszyło.
-Tetsu!- Krzyknął Aomine lecz nie zdążył nic zrobić, bo Kuroko szybko się za mnie schował. Aomine się krzywił, a my się śmialiśmy. Himuro siedział jeszcze z nami godzinkę, po czym niestety musiał już iść.
-Muro-chin~!- Powiedział płaczliwie Murasakibara, trzymając rączkami jego nogawkę.- Nie idź jeszcze~!
-Muszę iść Atsushi. Przyjdę jutro z samego rana i zrobię pyszne śniadanie~! Ok?- Spytał Himuro z uśmiechem, miziając przy tym fioletowowłosego po głowie
-No dobrze.- Przytakną, po czym niechętnie puścił jego nogawki. Himuro wywrócił oczami rozbawiony jego zachowaniem, po czym pożegnał się ze mną krótko i wyszedł.
-To co chcecie porobić?- Zapytałem.
-Upieczmy ciasteczka~!- Krzyknął wesoło Kise.
-Ale mamy jeszcze te od Tatsuyi. To może po prostu pomożecie mi z obiadem? Na co macie ochotę?
-Ja bym zjadł hamburgera.- Stwierdził Aomine.
-No dobra to hamburgery, frytki i kurczak?
-Tak~!- Przytaknął Aomine.
-Ale to nie jest za zdrowe.- Powiedział Akashi.
-Frytki zrobimy sami i upieczemy je w piekarniku, tak jak z kurczakiem. Więc na pewno nie będzie to aż tak niezdrowe.- Pomiziałem go po głowie.- To ktoś musi obrać ziemniaki.
-Dasz dzieciom nóż do zabawy?- Aomine spojrzał na mnie z uśmieszkiem.
-Nie, ty i Midorima dostaniecie obieraczki.- Uśmiechnąłem się do niego, na co mina mu zrzedła.- Reszta pomoże mi w krojeniu i myciu.- Gdy wszyscy przytaknęli udaliśmy się do kuchni. Midorima i Aomine dobrze radzili sobie z obieraniem, chociaż tego drugiego musiałem upomnieć aby nie robił z nich kwadratów. Akashi i Murasakibara kroili pomidory i ogórki, a Kise zajął się myciem sałaty, po czym wraz z Kuroko panierował kurczaka i układał go na blaszce. Ja kroiłem zaś ziemniaki i przygotowałem jeszcze bułki oraz sos.
Gdy właśnie wstawiłem frytki i kurczaka do piekarnika, a dzieciaki sprzątały , ktoś zapukał do drzwi. Pomyślałem, że to Takao przyszedł sprawdzić co z Midorimą, jednak jak otworzyłem drzwi to ujrzałem jakąś kobietę i do tego widać było, że jest wściekła.
-Gdzie on jest?- Spytała, po czym zanim zdołałem zareagować weszła do mieszkania.
-Ej, chwila~!- Krzyknąłem ale ona była szybsza. Gdy weszła do salonu stanęła i spojrzała zszokowana na dzieciaki.
-Dai-chan?!- Spojrzała się na Aomine.
-Gah~! Kimie~?!- Aomine otworzył aż buzię z wrażenia.- C-Co ty tu robisz?- Spytał, powoli do niej podchodząc.
-Byliśmy przecież umówieni.- Mruknęła Kimie, kucając.- To na serio czy ja mam zwidy?- Położyła dłonie na jego policzkach, przyglądając mu się.
-Przepraszam ale mogę wiedzieć kim jesteś?- Spytałem stojąc za nią.
-He? Ach, przepraszam. Kimie Aomine, jestem siostrą Dai-chana.- Powiedziała, a mnie zatkało. Daiki ma siostrę~?!- Sei-chan~?!- Usłyszałem wtem. Kimie patrzyła zszokowana na czerwonowłosego.- Jak to się stało?- Podeszła do niego.
-Nie wiemy.- Mruknął Akashi.
-Dlaczego do mnie nie zadzwoniłeś?
-Nie chciałem ci przeszkadzać. Chociaż mogłem zostawić ci wiadomość, przepraszam.- Akashi zrobił smutną minkę.
-To się porobiło~! Ale szybko to minie, co nie?! Przecież za dwa miesiące ślub~!- Jęknęła Kimie.
-Co?! Jaki ślub?!- Krzyknąłem.
-Moja siostra jest zaręczona z Akashim.- Wyjaśnił mi Aomine. No to pięknie.
Jakieś pół godziny później wszyscy usiedliśmy w salonie z obiadem oraz herbatą dla Kimie, która siedziała na kanapie wraz z Aomine i Akashim.
-Czyli po prostu obudziliście się i tacy już byliście, więc skontaktowaliście się ze sobą i zdecydowaliście, że pójdziecie do Kagamiego aby Wam pomógł. To naprawdę dziwne. Jakby to był tylko Dai-chan to może byłoby to normalne ale cała wasza szóstka.- Powiedziała Kimie, patrząc się na chłopaków.
-Ale dlaczego u mnie byłoby to normalne?!- Oburzył się Aomine.
-Za karę.- Zaśmiała się Kimie, wycierając mu policzek z sosu.- Czyli teraz mam młodszego brata?
-Gdy tylko wrócę do siebie to czekają cię tortury w postaci łaskotek.- Aomine prychnął na nią, po czym dalej zajadał się hamburgerem.
-Macie wrócić do siebie, bo inaczej ślub się nie odbędzie, zwłaszcza bez Pana Młodego.- Kimie spojrzała się na Akashiego. Ten spojrzał na nią i złapał ją za rękę.
-Na pewno to szybko minie i w końcu cię poślubię.- Uśmiechnął się do niej uroczo.
-Z jednej strony to nie jest takie złe, bo teraz jesteś mega uroczy~!- Kimie pomiziała go po głowie.- Kagami pomogę ci nieco ale będę musiała zająć się sprawami firmy i dopiąć ostatnie rzeczy przed ślubem. Chociaż widzę, że dobrze sobie z nimi radzisz.
-Na szczęście mają umysł dorosłych osób, chociaż czasami trochę zachowują się jak dzieci. A co do pomocy to pewnie będzie trzeba kogoś załatwić aby ich przypilnował jak ja będę w pracy. Jutro przyjdzie do nich Himuro ale nie wiem jak z wtorkiem.- No i nie mogę przecież go cały czas wykorzystywać.
-Hmmm.... Może mi uda się zrobić wtedy dzień wolnego ale jak nie to coś wymyślę. Szkoda, że nie mogę się nimi zająć~!- Kimie wzięła Akashiego na kolana i przytuliła go do siebie.
-Nimi czy nim?- Aomine spojrzał spod byka na siostrę.
-Ty też jesteś uroczy braciszku. I wszystkimi bym się zajęła, przecież lubię dzieci.- Powiedziała Kimie, a Akashi wtulił się w nią.
-Taa.... Ej, Akashi~! Odklej się od moje siostry!- Aomine wstał i zaczął ciągnąć go za bluzkę.
-Ja też chcę sie przytulić~!- Stwierdził Kise i wskoczył na kanapę, tuląc się do Kimie.
-Ej, Kise~!- Aomine teraz próbował go odciągnąć, a w tym czasie Kuroko wszedł po cichu i przytulił się do Kimie.
-Oj Dai-chan~! Chodź tu zazdrośniku.- Kimie pociągnęła go za bluzkę. Ten po chwili wepchał się między Kise a Akashim i przytulił do siostry.- Naprawdę jak dzieci.- Zaśmiała się Kimie.
-Tylko nie zasypiajcie, bo ją udusicie.- Zaśmiałem się. Po chwili jednak odkleili się od nie. No oprócz Akashiego, który cały czas się do niej przytulał z uśmiechem.
-Oj, już tak późno? Prawie bym zapomniała, że umówiłam się z mamą.- Kimie spojrzała na zegarek.- Sei-chan~! Muszę już iść~!- Kimie pomiziała go po plecach, a ten mruknął coś w odpowiedzi.- Ale nie masz spać.- Zaśmiała się. Akashi odsunął się od niej, przecierając oczy.
-A jutro przyjdziesz?
-Zobaczy się. Napiszę do Kagamiego. Właśnie, musimy się wymienić numerami.- I tak po wymianie numerów Kimie ubrała buty i marynarkę, po czym cmoknęła Akashiego i Aomine w policzki.
-A~! Jeszcze jedno~! Kagami nie mów nic Satsuki, bo jeszcze zabierze Tetsu. Do zobaczenia~!- Pomachała nam jeszcze i wyszła.
-Heh~! To nam pozostało posprzątać i wtedy w coś pogramy.- Wszyscy ruszyli do kuchni oprócz Akashiego, który gapił się w drzwi.- Akashi na pewno nas odwiedzi. I na pewno szybko powrócisz do normalnej formy, więc teraz chodź. Zrobię ci herbatę z miodem.- Akashi przytaknął, po czym ruszył ze mną do kuchni.
Po posprzątaniu umościliśmy się w salonie. Aomine jak zwykle oglądał telewizję, tym razem wybierając mecz koszykówki. Kise przeglądał magazyn o modzie, który zostawił mu wcześniej Kasamatsu. Murasakibara zaś zajadał się ciastkami od Himuro. Ja, Akashi, Kuroko i Midorima graliśmy w jakąś grę planszową. Siedzieliśmy sobie tak, gdy ponownie dzisiejszego dnia ktoś zapukał do mych drzwi i byłem wręcz pewien, że jest to Takao. I się nie myliłem, no nie do końca.
-Hejka~!- Uśmiechnął się szeroko na przywitanie.
-Woof~!- Szczeknął Nigou i wbiegł do środka.
-Hej, wchodź.- Odsunąłem się szybko aby ten mógł wejść, no i aby być najdalej od tego futrzanego potwora.- Skąd masz Nigou?- Spytałem Takao, gdy ten już się oporządził.
-Momoi mi go dała, bo mówiła, że musi gdzieś pilnie wyjechać, a nie może się skontaktować z Kuroko. Tak w sumie to jest u mnie od momentu kiedy do mnie zadzwoniłeś, a że nie miałem wcześniej czasu to dopiero dzisiaj mogłem z nim przyjść.- Uśmiechnął się przepraszająco.- To o co chodzi z Shin-chanem?
-Ach, skoro tak.... Wejdź do salonu i sam zobacz.- Gdy obaj to zrobiliśmy zauważyliśmy, że Nigou leżał zadowolony i był miziany przez resztę. Najwidoczniej nie przeszkadzało mu to, że jego właściciel zmalał.
-Sh-Shin-chan~!?- Jęknął Takao, po czym zaczął się śmiać.
-Zamknij się Bakao.- Mruknął zielonowłosy, poprawiając okulary.
-S-Sorki~!- Takao odchrząknął, po czym podszedł do niego i przyjrzał mu się.- Uroczyś~!- Tylką go palcem w policzek. Midorima odwrócił się do niego. I tak znowu tłumaczyłem jak to wszystko się działo. Spytałem jeszcze Takao, czy dałby radę ich popilnować w tygodniu i ten powiedział, że w środę nie ma zajęć, więc chętnie się nimi zajmie.
-Dziękuję Takao-kun, że się nim zaopiekowałeś.- Powiedział Kuroko. Siedział na podłodze, a Nigou położył się obok, mając pysk na jego nogach.
-Nie ma sprawy~! Jest naprawdę grzeczny i aż miło jak ktoś cię wita, gdy wróci się z uczelni.- Uśmiechnął się patrząc się na psa, po czym ziewną głośno.- Będę już się zbierał, bo jednak muszę się wyspać na jutro. Shin-chan może zostaniesz moim króliczkiem doświadczalnym?- Takao uśmiechnął się do niego, a ten zignorował go.- Shin-chan bądź grzeczny, bo inaczej św. Mikołaj nie przyniesie ci prezentów w święta.- Takao ze śmiechem ruszył na korytarz.- Kagami musisz mieć wielką cierpliwość.
-Nie są tacy źli.- Mruknąłem z uśmiechem.
-To narazie. Widzimy się w środę~!- Takao pożegnał się i z uśmiechem wyszedł.
-Dobra, z racji iż już przysypiacie...- Spojrzałem na nich, gdy wróciłem do salonu. Prawie spali na siedząco.- Idziemy już się kąpać i do łóżek.- Pognałem ich do łazienki. Ci szybko się ogarnęli i w szybkim tempie zasnęli. Ja posprzątałem jeszcze nieco, po czym sam wziąłem prysznic, sprawdziłem jeszcze jak mam jutro zajęcia i położyłem się. I ten dzień był męczący, a siedziałem z nimi w domu cały dzień. Do tego doszło mi wyprowadzenie Nigou. Jutro będę musiał podjechać do mieszkania Tetsu po karmę i zabawki dla tego potwora. Z drugiej strony przynajmniej będą mieli zajęcie. Mam jednak nadzieję, że szybko wrócą do normalności, bo pilnowanie ich jest jednak męczące, a jak mam to jeszcze pogodzić z pracą to tym bardziej. Plus chciałbym pograć w kosza. Heh~! Pora się wyspać aby mieć siły na jutrzejszy dzień.






UWAGA, UWAGA!
OdpowiedzUsuńJa też się mogę tu pojawić, to chętnie bym się tymi maluchami zajęła <3 *.*
Ja wiem, że byłabyś dla nich świetną opiekunką Aki-chan~! ^^ A co do pojawienia się to przypomnę, że to jest jednak AoKaga :p Chociaż.... Dobra, coś może pomyślę ;)
Usuń#Kimie