wtorek, 27 lutego 2018

Tęczowa Ferajna- Rozdział 12

Ohayo~! ^w^

Nareszcie przybywam z kolejnym rozdziałem Ferajny~! :D 
Sorki, że nie wstawiłam wcześniej ale pisanie nieco opornie mi szło -.- A dzisiaj z racji, iż mój kaszel to prawie historia i w ogóle, że mi lepiej to udało mi się skończyć rozdział ^^ Miał być krótki, wyszedł długi :p Ale Wam to nie przeszkadza, co nie? ;) 

Rozdział dedykuję Ryo-chan~! :* 
Po pierwsze to dziękuję za te trzy cudne okładki :* <3 <3 <3 I za te rozmowy na FB, które mnie zmotywowały do pisania :D Dziękuje Siostrzyczko~! :* <3 :D 

Co do kolejnych postów to nie wiem co będzie, chociaż ta myślę, że będzie to ostatni rozdział BoG o.o Jedynie, że mi się coś odwidzi, co jest możliwe ale wszystko się okaże XD 

Co do spraw informacyjnych to nadal nie uda Wam się przeczytać kilku rzeczy, gdyż nadal tego nie ogarnęłam -.- Przepraszam, jutro się za to wezmę, obiecuję ;) 

Przypominam, iż nadal można dołączyć do tego opowiadania~! ^^ 

Już nie przedłużam, tylko życzę Wam miłego czytania mając nadzieję, że się Wam spodoba ^^ 
Papa~! <3
#Kimie


Sozo obudziła się w wyśmienitym humorze. Czuła się wyspana i wypoczęta, a myśl o sprawdzianie z matematyki nie psuła jej humoru. Wstała z łóżka i poszła do łazienki aby się przyszykować. Następnie wróciła do pokoju aby ubrać mundurek i wtem dostała SMSa. Oczywiście od Kimie.

Od: Kimie
Do: Ryo-chan
Temat: Nienawidzę szkoły
Treść: Ja już jestem prawie w szkole, więc nie czekaj na mnie. Jakbym spóźniła się na lekcję to powiedz, że morduje Hikaru ^^ Miłego dnia~! :D

Ryo zaśmiała się pod nosem. Życzyła swojej przyjaciółce powodzenia i aby jednak nie mordowała przewodniczącego. Następnie udała się do kuchni aby zjeść śniadanie. Jej rodzice wyszli dzisiaj wcześniej z domu ale jej mama pamiętała o niej i na stole czekał na nią omlet ryżowy. Włożyła go do mikrofalówki aby się nieco podgrzał, w tym czasie nalewając sobie mleka do szklanki. Właśnie miała wziąć się za jedzenie, gdy zadzwonił jej telefon. Z racji iż była sama postanowiła dać na głośnomówiący.
-Kimie-chan mam nadzieję, że nie zamordowałaś Hikaru i nie muszę się spieszyć aby pomóc ci zakopać zwłoki.- Powiedziała ze śmiechem.
-Nie mam zamiaru nikogo mordować. Ewentualnie budzik za to, że za wcześnie zadzwonił.- Zamiast głosu swojej przyjaciółki usłyszała głos swojego chłopaka, omal się nie krztusząc jedzeniem.
-Przepraszam~! Naprawdę muszę zacząć patrzeć kto dzwoni.- Mruknęła nieco zawstydzona Ryo.
-Nie szkodzi~! Ale mogę wiedzieć za co Kimie chce zabić tego Hikaru?- Usłyszała rozbawiony głos Uru.
-Za poranne spotkanie. Kimie już w szkole, więc pewnie się nie wyspała.
-Oj, współczuję. Tak w ogóle to dzień dobry Słońce.
-Dzień dobry Złotko.- Ryo uśmiechnęła się, patrząc na telefon.- Nie mówiłeś, że rano zadzwonisz.
-Wstałem jednak wcześniej, więc pomyślałem, że sobie z tobą pogadam.
-Co wy macie dzisiaj do wczesnego wstawania?- Mruknęła Ryo, czym rozbawiła Uru.
-Mi zazwyczaj ciężko wstać, a jak wstaję to ogarniam się na szybko i prawie, że wybiegam z mieszkania. Dzisiaj jednak wstałem grzecznie z pierwszym dzwonkiem. Ale ty też już na nogach.
-Bo ja prawie codziennie tak wcześnie wstaję. Chociaż dzisiaj jestem w sumie wyspana, więc mam nadzieję, że będzie to dobry dzień.
-To ja postaram się jakoś szybko uciec ze studia to się spotkamy i ten dzień będzie cudowny. Co ty na to?- Sozo zaśmiała się ze słów "ucieczka ze studia".
-Hmmm.... No nie wiem. Nie, że nie chcę ale dzisiaj mam zajęcia z fotografii i pewnie już pierwsze spotkanie z radą, więc może nam się to nieco przedłużyć. Ale jak skończę nieco wcześniej to chętnie. A o której byś kończył?
-Coś koło piątej ale jak nam ładnie pójdzie to zdołam się urwać pół godziny wcześniej. Pasowałoby ci?
-O ile spotkanie nie będzie długo trwało. Napiszę ci czy my się uda, okey?
-Pewnie. A co w ogóle teraz robisz?
-Kończę śniadanie.- Powiedziała Ryo, po czym wzięła kolejnego kęsa omletu.
-Skoro kończysz to głupio mówić smacznego. Heh~! Szkoda, że jutro nie możemy się spotkać.- Uruha westchnął do słuchawki.
-Kimie by się jeszcze obraziła, gdybym się nie zgodziła. Plus chcę lepiej poznać Akine i Mine. A teraz jest na to dobry moment, bo jest początek roku, więc nie siedzimy jeszcze tyle nad książkami. Plus dziewczyny mają zawody, a Kimie pewnie też uda się popatrzeć na chłopaków. No ja będę robić wtedy zdjęcia, więc też będę zajęta.- Ryo westchnęła na myśl o tych wszystkich zajęciach.
-Ej, ale ja nie chciałem ci psuć poranka~!- Jęknął Uru, czym rozbawił Sozo.- Na razie myślmy  czasie teraźniejszym, ewentualnie o weekendzie. Co myślisz o szybkim wyjeździe?
-Wcale nie psujesz. Wjazd? A gdzie?- Zaciekawiła się od razu.
-Nie powiem ale niedaleko. Od rana do wieczora, jeśli możesz. To jak? Dasz się porwać?
-Pewnie. Nie będzie problemu. Ale gdzie pojedziemy?
-Nie powiem.
-Uru-chan~!- Jęknęła Ryo.
-Nie-e.
-Skarbeńku~!
-Nie.
-Mhh~!- Pisnęła do telefonu z maślanymi oczami wierząc, że Uru wie jaką minę robi.
-Ryo-chan no~! Nie rób miny szczeniaczka i tak ci nie powiem.- Powiedział Uru lecz Ryo słyszała w jego głosie, że bardzo się powstrzymuje
-Phi~! Wyciągnę to od ciebie popołudniu.- Powiedziała stanowczo, na co usłyszała śmiech chłopaka.
-Zobaczymy~! Dobra, ja już muszę się zbierać, bo muszę jednak jeszcze dojechać do studia, a do tego jeszcze w piżamie chodzę.
-W takim razie spiesz się, bo inaczej szybciej nie wyjdziesz.
-Zdążę, na spokojnie. Nie mogę być szybciej, bo pomyślą, że coś ze mną nie tak.
-Racja. Ale lepiej się nie spóźniaj.
-Dobrze~! To miłego dnia Króliczku.
-Miłego dnia Kaczuszko.- Ryo z szerokim uśmiechem rozłączyła się. Zaniosła brudne talerz i szklankę do zlewu, myjąc je od razu, następnie wzięła swoje bento i schowała je do torby. Ubrała się i wyszła z domu, powoli ruszając w stronę szkoły. Uśmiech nie schodził jej z twarzy. Czuła, że dzisiejszy dzień będzie naprawdę fajny.
-Ohayo Ryo-chan~!- Usłyszała wtem. Odwróciła się i ujrzała Mine.
-O, hejka. Widzę w dobrym humorze.
-Pewnie~! Jutro już piąteczek~! I nasze piżama-party~!- Mine omal nie podskoczyła ze szczęścia.
-Zabiję cię na treningu, jak mi ładnie podawać nie będziesz.- Fuknęła na nią Akina z uśmieszkiem.- Hejka.
-Hej. Odpuścisz jej, bo przecież umówiłaś się z Aomine po treningu, co nie?
-Jak będę musiała przez nią dłużej zostać to wtedy ją zabiję.- Poprawiła się Akina.
-Aki-chan~! Jesteś nie dobra~!- Mine zrobiła smutną minkę.- Ki.... A gdzie Kimie?- Mine zaczęła się rozglądać.
-Już w szkole. Rada ciężko pracuje.- Powiedziała Ryo, idąc powoli w stronę szkoły.
-Oj, współczuję jej.- Stwierdziła Akina.
-No, pisała mi, ze chce przewodniczącego zabić.
-Odpocznie jutro z nami~! O ile uśniemy wcześniej, chociaż wątpię.- Stwierdziła Mine, czym rozbawiła dziewczyny.
-Jutro chyba nie będzie musiała tak wcześnie wstawać. Plus jestem pewna, że to ona nie da nam pospać.- Ryo zaśmiała się na wspomnienie, gdy nocowała u przyjaciółki. Pamięta, że była wtedy szczęśliwa, że to był weekend, bo poszły spać o 3 w nocy.
-W sumie weekend, więc możemy pospać~!- Powiedziała Akina.
-O ile będziemy spać.- Stwierdziła Ryo ze śmiechem.
I tak w wesołych humorach weszły do szkoły i udały się na lekcje.


Spotkały się na korytarzu, gdy nastała długa przerwa.
-To gdzie idziemy?- Spytała Akina, przeciągając się.
-Może na dach?- Zaproponowała Ryo.
-A Kimie nie idzie?- Mine rozglądała się z tęczowowłosą.
-Hikaru już zaciągnął ją do pokoju rady. Powiedziała, że nie da rady dołączyć. Mówiła, że dzisiaj chcą zrobić jak najwięcej aby móc jutro wcześniej wyjść ze szkoły.
-To będziemy trzymać kciuki aby jej wyszło.- Mine uśmiechnęła się promiennie.
Ruszyły na dach, po drodze wpadając na Tadashiego z Rady Uczniowskiej.
-Hejka Tadashi.- Przywitała się z nim Ryo.
-O, hejka Sozo-san.- Omal nie ukłonił się do podłogi.
-Mówiłam, że masz mówić Ryo-chan.
-No tak, sorki.- Podrapał się zmieszany po karku.
-Ach to jest Akina, a to Mine. To jest Tadashi Yasuda. Jest w drugiej klasie i jest w Radzie.
-Hej.- Powiedziała Akina.
-Miło poznać.- Powiedziała Mine z uśmiechem.
-Mi również.- Tadashi uśmiechnął się nieśmiało.
-Tak w ogóle to nie jesteś w pokoju Rady?- Spytała Ryo.
-Zostałem chłopcem na posyłki. Na razie szukam nauczycieli, bo potrzebujemy od nich kilka informacji. Ale Kimie i Hkaru cały cas ciężko pracują.
-Nie pozabijali się jeszcze?- Zaśmiała się Ryo.
-Jak na razie nie.- Zaśmiał się Tadashi.- Ach, sorki~! Ja już muszę lecieć, bo jeszcze muszę zdążyć coś zjeść. Na razie~!- Pomachał dziewczynom i pognał na dół. Te odmachały mu i ruszyły na dach.
-Dzisiaj pogoda dopisuje, więc nie jest tu tak zimno.- Stwierdziła Akina, po czym usiadła pod siatką.
-Przychodziłaś tu?- Spytała się ja Ryo.
-Rzadko ale tak. Jest tu cicho i można pomyśleć.
-I spotkać Aomine. On to tu prawie codziennie się wylegiwał.-Przypomniała sobie Ryo, siadając obok niej.
-Jakoś nigdy nie udało mi się go spotkać. No raz widziałam jak szedł na dach ale Momoi go zatrzymała i poszedł gdzieś za nią.
-A miałabyś romantyczną scenę na dachu niczym z mang~!- Westchnęła teatralnie Mine, rozbawiając dziewczyny.
-Jak dobrze pamiętam, to Daiki zazwyczaj przychodził tu na drzemki. Raz Kimie chciała go obudzić to rzuciła w niego książką, która omal nie zleciała na dół. innym razem Momoi poprosiła Kimie aby ta go zaciągnęła na trening to Kimie zamiast to zrobić to leżała sobie z nim. Nie trwało to jednak długo, bo Momoi powiedziała, że pójdzie po kapitana, więc Daiki poleciał na trening.
-To muszę się dowiedzieć jak on ma treningi to go będę pilnować aby chodził.- Stwierdziła Akina.
-A jak go zmusisz?- Spytała Mine.
-Eee.... Jeszcze się nad tym zastanowię. I jeszcze dopytam się Kimie, może da mi jakieś ciekawe rady.
-Na pewno.- Potwierdziła Ryo wyobrażając już sobie, jakie to może Kimie dawać rady.
-My tu tak o Aomine ciągle to może teraz posłuchamy o Kise? Mine, co u naszego Modela?- Spytała Akina z uśmiechem.
-Dobrze~!- Rozpromieniła się od razu Mine.- W weekend robimy sobie sesję zdjęciową.
-Jakbyś nie miała wystarczając dużo jego zdjęć.- Mruknęła Akina, przy akompaniamencie śmiechu Sozo.
-On chce w sumie nieco moich. A ja wcale nie mam dużo jego zdjęć.- Mine zrobiła niewinną minkę.
-W sumie to chyba gdzieś mam jego zdjęcia z zawodów. W końcu jestem w klubie fotograficznym i zazwyczaj to mnie wysyłali na zawody.- Powiedziała Sozo, a Mine aż się zachwyciła tą wiadomością.
-Naprawdę~? A dasz mi te zdjęcia~? Proszę~!- Mine zrobiła minę szczeniaczka.
-Jak znajdę to nie ma problemu. W sumie to trzeba się jeszcze Kimie spytać, bo pewnie też jakieś ma.
-Takie z szatni?- Spytała Akina z uśmieszkiem.
-Jak chcesz zdjęcie Ao bez koszulki to możesz sama mu zrobić, nie będzie miał nic przeciwko.- Sozo puściła jej oczko z uśmieszkiem. Akina zarumieniła się, mrucząc coś pod nosem.
-Lepiej zacznijmy jeść, bo przerwa nam minie, a ja nie chcę tuż przed treningiem się napychać.- Stwierdziła Mine, zajadając swoje bento.
-Lepiej nie marudzić pani kapitan na treningu, że ma się ochotę na pizze.- Zaśmiała się Akina.
-Może jednak warto? Kupi nam coś może po treningu?- Zaproponowała Mine.
-Jak już to każe nam biegać. Ja jednak chcę wyjść wcześniej.
-To nie fair, ja z Kise spotkam się dopiero w sobotę~!- Jęknęła Mine.
-A z nami jutro to co?- Spytała się Sozo.
-Oczywiście, że cieszę się na piżama party ale ja tu tęsknię za moim chłopakiem. Aki-chan~! Przytul~!- Mine wtuliła się w jej rękę.
-Mine z drugiej strony to spędzicie razem pewnie cały weekend.- Powiedziała Ryo.
-I w sumie mogę z nim popisać, bo zawsze odpisuje na moje SMSy.- Zastanowiła się Mine.
-Że twój telefon nie padł jeszcze od tych SMSów.- Mruknęła Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Wtem Sozo dostała SMSa, którego szybko odczytała.- Od kogo?- Zapytała się ciekawska Akina.
-Od Kimie. Pisze, że ma dość Hikaru i Kazuhiko i, że gdyby nie jutrzejsze nocowanie to by się obijała. Czyli cała Kimie.- Sozo uśmiechnęła się, pisząc Kimie aby dała sobie spokój z mordowaniem Rady Uczniowskiej.
-Jutro to pewnie wybiegnie ze szkoły.- Zaśmiała się Mine.
-Jutro to na pewno nie da się zatrzymać na długo w szkole. Hikaru pewnie też nie będzie się chciało, a Kazuhiko będzie marudził, że mają opóźnienia.- Stwierdziła Sozo.
-Czyli lepiej na razie nie przeszkadzać naszej szanownej Radzie Uczniowskiej, bo inaczej znajdziemy się na czarnej liście. Okey~!- Akina przytaknęła głową, wracając do jedzenia. I tak dziewczyny jadły i śmiały się licząc, że jutro szybko się spotkają po szkole.

Akina i Mine miały właśnie trening siatkówki. Wszyscy właśnie ćwiczyli serwy, gdy do sali gimnastycznej ktoś wszedł.
-Kaoru~!- Krzyknęła Kimie. Obok niej stała dziewczyna nieco niższa od niej o krótkich, jasnobrązowych włosach i ciemnych oczach. Widać, że była nieco zestresowana.
-He?- Mruknęła Kaoru, patrząc na wiceprzewodniczącą.
-Lista.- Powiedziała Kimie, wyciągając dłoń w jej stronę.
-A to nie miało być do jutra?- Spytała Kaoru lecz podeszła do ławki, gdzie leżała teczka.
-Tak i co z tego?- Mruknęła Kimie. Dziewczyna obok zaś patrzała w stronę Akiny i Mine. Kimie zauważyła to i kiwnęła tylko jej głową, więc ta podeszła do nich.
-Hej Ayu-chan~! Przywitała ją Yazuki.
-Wy się znacie?- Spytała się Mine.
-To moja młodsza siostra, Ayumi.- Powiedziała Yazuki.
-Ohayo.- Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, kłaniając się lekko.
-Jesteś w Radzie?- Spytała ją Akina.
-Mhm. Na razie tylko pomagam.
-Podobna mają niezłe urwanie głowy.- Powiedziała Akina.
-Jest dzisiaj dużo pracy ale wszyscy ciężko pracują i dajemy radę.- Powiedziała, uśmiechając się.
-A mój brat Ryuu też?- Spytała Tsukiko.
-Mhm. Przewodniczący Kawaguchi i wiceprzewodnicząca Aomine często go wołają.
-Ciężko mi w to uwierzyć ale okey.- Mruknęła Tsukiko, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Eto...Hyuga-san, Aomine-san kazała mi to przekazać.- Powiedziała cicho Ayumi do Akiny. Akina wzięła od niej złożoną kartkę, na której było napisane "Dai-chan". "Czyli mam to po prostu przekazać.'- pomyślała Akina, uśmiechając się do dziewczyny.
-Ayumi!- Krzyknęła Kimie. Ayumi od razu do niej podbiegła. Gdy wychodziły Kimie odwróciła się, machając dziewczynom z uśmiechem. Te uśmiechnęły się tylko do niej, zerkając na niezadowoloną Kaori.
-Co jest?- Spytała Mei.
-Nic. Wzięła listę ale mówiła, że w poniedziałek mam przyjść. Nie była zbyt zadowolona, więc pewnie coś się nie zgadza. Heh~! Obym nie musiała być u nich długo.- Mruknęła pani Kapitan.- Dobra. Bierzmy się za trening~!
-Tak~!- Krzyknęły dziewczyny, wracając do ćwiczeń.


Gdy Sozo weszła do pokoju klubu fotograficznego był już tam Mikio, Gina oraz Aoi.
-Hejka.- Przywitała się, wchodząc i odkładając swoją torbę na jedną z ławek.
-Hejka Ryo~! Sorki za wczoraj ale dyrektor zabrał mnie na jakieś spotkanie i musiałem robić zdjęcia nudym ludziom, jeszcze siedziałem z dwie godziny i tylko słuchałem ich nudnej rozmowy.- Mikio westchnął ciężko.
-Nie szkodzi. Ja się nie obrażę za nieco wolnego czasu.- Sozo uśmiechnęła się lekko.
-Niestety będziemy mieli pewnie napięty grafik, chociaż postaram nam się to jakoś rozdzielić, zwłaszcza nam trzecioklasistom. Chociaż nie wiem jakie to plany ma Rada Uczniowska, więc musimy poczekać. A teraz...- Yoshizawie przerwał dźwięk otwieranych drzwi.
-Przepraszam. To tu jest klub fotograficzny?- Spytała się niziutka dziewczyna o czarnych włosach.
-Tak~! Wchodź, wchodź.- Mikio uśmiechnął się, zapraszając ją gestem ręki.
-Dziękuje.- Powiedziała dziewczyna lecz chwilę stała w drzwiach, dopóki nie podeszła do niej koleżanka.
-Mówiłam, że masz na mnie poczekać~!- Jęknęła ta druga, łapiąc oddech.
-Sorki za spóźnienie~!- Powiedział Naoki.- Przybyłem ze świeżakiem.- Wskazał chłopaka za sobą.- I Yujim.- Wskazał blondyna, który przysypiał przy drzwiach.
-Dobra, wchodzić, wchodzić, bo jest kilka spraw do umówienia.- Pogonił ich Mikio. Gdy wszyscy już wygodnie usiedli zabrał on ponownie głos.- To tak na początek niech nowi się przedstawią.
-Kasumi Igarashi. Proszę zaopiekujcie się mną.- Powiedziała dziewczyna o czarnych włosach.
-Rika Watabe~!- Przywitała się z uśmiechem jej koleżanka.
-Jun Kawaguchi. Miło mi.- Powiedział chłopka o jasnobrązowych włosach i ciemnych oczach.
-Kawaguchi? Przewodniczący ma brata?- Mruknał Mikio.
-Jestem jego kuzynem.- Powiedział Jun z uśmiechem.
-I tak czuję, że będziesz kolejnym playboyem szkoły.- Mruknął Mikio, rozśmieszając resztę.- Okey~! Więc ja jestem Mikio Yoshizawa.
-A ja jestem Naoki Takara.- Powiedział pan spóźnialski.- A ten śpioch to Yuji Sasaki.- Blondyn mruknął coś pod nosem, leżąc na ławce.
-A te dwie ślicznotki to Sozo Ryoku i Gina Sagase.- Mikio wskazał na dziewczyny z uśmiechem. Pierwszaki skłonili się w ich stronę lekko.- To teraz już informacje~!
-Przepraszam.- Odezwała się Rika.- A dlaczego jest nas tylko tyle? Powinny być cztery osoby na rok, prawda?
-Tak, zazwyczaj taka jest zasada co do klubów, że muszą być minimum cztery osoby. Ale to jest klub fotograficzny, który jest potrzebny szkole, więc tu panują inne zasady. Jak chcesz się dowiedzieć więcej na ten temat to możesz się spytać kogoś z rady.
-Och, dobrze.
-Powracając do głównego tematu. Na początek zobaczymy co tam popstrykaliście, przy okazji sprawdzimy w czym najlepsi są świeżaki. Co do konkursów.....- I tak przez godzinę rozmawiali o zdjęciach i już dzieli się na grupy aby ułatwić sobie pracę.
Przeglądali właśnie zdjęcia z rozpoczęcia roku, gdy ktoś zapukał do drzwi i wszedł do środka.
-Przepraszam~!- Powiedział Tadashi.- Przyszedłem przekazać, że dzisiejsze spotkanie odwołane.
-He? Dlaczego?- Mikio spojrzał na niego zdziwiony.
-Nie wiem, Kimie-san kazała tak przekazać.- Tadashi ukłonił się lekko i wyszedł.
-Ryo-chan napiszesz do niej?- Spytał Mikio.
-Pewnie.- Ryo od razu wyciągnęła telefon i napisała do przyjaciółki. Odpowiedź nadeszła bardzo szybko.- Pisze, że mają problem z innymi klubami i nie wiedzą jeszcze co i jak ale chce aby jutro podejść, bo jest jedna sprawa.
-Okey~! W sumie to pewnie chodzi o jakiś mecz towarzyski albo coś i pewnie coś związanego z gazetką. To teraz jeszcze ogarniemy te zdjęcia i w sumie na dzisiaj koniec. Spotkamy się wtedy dopiero w poniedziałek.- Zarządził Mikio. Sozo napisała szybko do Uruhy.

Od: Ryo-chan
Do: Uru
Temat: Spotkanie
Treść: Za chwilę kończę zajęcia. To uda ci się wyrwać szybciej?

Uruha odpisał po pięciu minutach.

Od: Uru
Do: Ryo-chan
Temat: Spotkanie
Treść: Uda mi się :D To może tak za pół godziny w tej kawiarni niedaleko parku?

Sozo odpisała "Pewnie ^^" i wróciła do przeglądania zdjęć. Gdy już wszystko ogarnęli spakowała się i pognała szybko do domu aby się przebrać w coś nieco wygodniejszego. W kawiarni znalazła się bardzo szybko, a że jej chłopaka jeszcze nie było to usiadła przy jednym ze stolików i na razie zamówiła sobie lemoniadę. Po jakiś dziesięciu minutach w końcu zjawił się Kouyou.
-Przepraszam. Wiesz, jednak nie mogłem wybiec ze studia, a Kai na końcu musiał powiedzieć co i jak i się to przeciągnęło.- Uruha usiadł przed nią z westchnięciem.
-Nie szkodzi i tak długo nie czekałam.- Sozo uśmiechnęła się lekko.- To co zamawiamy?- Spytała się, biorąc kartę i przeglądając ją.
-Właśnie, może pójdziemy gdzieś indziej? Jestem strasznie głodny. A jedzenie ciasta na obiad to chyba nie najlepszy pomysł.
-Pewnie, nie ma problemu. To ja zapłacę tylko za lemoniadę i możemy iść.- Ryo wstała i podeszła do lady, po czym zapłaciła za picie.- Więc gdzie idziemy?- Spytała, gdy wyszli z lokalu.
-Hmmm.... A może....
-Może co?
-Dasz się zaprosić do mnie?- Uruha spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
-Do ciebie?- Sozo spojrzała na niego lekko zaskoczona.
-W sumie to planowałem sobie coś dzisiaj upichcić i mam przygotowanego kurczaka w lodówce. Muszę tylko skoczyć do sklepu po kilka rzeczy. Jednak jak wolisz to możemy gdzieś pójść.
-Nie, nie~! Bardzo chętnie.- Sozo uśmiechnęła się promiennie.
-Serio?
-Mhm.
-To chodź. Pojedziemy do sklepu.- Kouyou złapał ją za rękę i razem poszli do jego auta. Następnie pojechali do sklepu, zrobili szybkie zakupy i dziesięć minut później byli w mieszkaniu gitarzysty.
-Wchodź, wchodź~! A miały to być małe zakupy.- Mruknął Uru wchodząc za Sozo do mieszkania. Szybko ściągnął buty i pognał do kuchni aby odstawić ciężkie reklamówki.
-Przypomnę, że tylko ty wkładałeś te wszystkie rzeczy do wózka.- Zaśmiała się Ryo idąc za nim i odstawiając resztę zakupów. Przy okazji rozejrzała się po pomieszczeniu.
-Teraz chyba przez miesiąc nie muszę sobie nic kupować.- Kouyou zaczął wszystko powoli chować do szafek i do lodówki.
-Ładnie tu masz. I czysto o dziwo.- Powiedziała Ryo, rozglądając się po salonie.
-Wiesz, staram się ogarniać aby nie zrobić armagedonu. W ogóle to myślałaś, że mam brudno?- Chłopak spojrzał na nią zdziwiony.
-Nie, po prostu pamiętam jak Ruki mówił, że raz do ciebie przyszedł to pomyślał, że jakąs imprezę miałeś a to była nieprawda. Aż miał wtedy ochotę kupić ci jakiś odkurzacz.- Powiedziała Sozo, na co Uru się zaśmiał.
-Chyba wiem kiedy to było. Akurat wtedy byłem dość zabiegany i nie miałem czasu na sprzątanie, a Ruki zamiast przyjść wieczorem to przyszedł z rana i to zobaczył. Plus jestem pewien, że on nie zawsze ma czysto~!- Stwierdził z uporem. Sozo roześmiała się, podchodząc do niego.
-Masz rację ale on jakoś tak zazwyczaj mimo pełnego kosza na pranie, jakiś papierów na stoliku, czy naczyń w zlewie to ma czysto. Wiesz, mu takie coś zajmie co najwyżej piętnaście minut.
-Przepraszam, że nie jestem czyściochem.- Uru spuścił głowę w skrusze.
-Ja też nie jestem. Ile to razy Ruki zganił mnie za wygląd mojego pokoju~! Mówię ci, posprzątam, a po godzinie znowu jest bałagan. Naprawdę nie wiem jak to się dzieje~!- Zaśmiała się Sozo, przytulając się do niego.
-Bo Ruki ma Korona, który odstrasza te chochliki od bałaganu. To nie nasza wina, że mamy nieporządek.- Zaśmiał się Kouyou, obejmując ją w pasie.- Właśnie, a ty nie masz jutro żadnego sprawdzianu czy coś? Bo nie chcę abyś siedziała do późna i się uczyła.- Powiedział, patrząc jej w oczy. (Lepiej siedzieć do późna na FB, co nie Siostrzyczko? :D -Dop.Aut.)
-Nie, jutro na spokojnie. O lekcje też nie musisz się martwić, bo mam z dwa zadania z matmy i jedno z geografii, a jak nie zdążę zrobić to przepiszę od Kimie.
-Takie mądrale, a i tak od siebie spisują.- Zaśmiał się Uru.
-My po prostu sobie pomagamy. I dzięki temu nie piszemy żadnych poprawek i mamy więcej wolnego czasu. No w cudzysłowu, bo dodając zajęcia klubowe i pomaganie w domu to jakoś ten czas szybko ucieka.
-Dlatego teraz ten wolny czas spędzasz ze mną.- Kouyou cmoknął ją w policzek.- Więc usiądź sobie wygodnie na krzesełku, a ja zrobię ci herbatki i wezmę się za obiad zanim żołądek przyklei mi się do kręgosłupa.- Oboje zaśmiali się na te słowa.
-Okey~! Ale zamiast herbaty możesz mi nalać tego soku z limonki co kupiłeś.- Powiedziała Sozo, nadal nie odklejając się od niego.
-Pewnie. Już się robi.- Uruha uśmiechnął się do niej.- To puścisz mnie abym mógł to zrobić?
-To ty mnie trzymasz.
-Nie, ty.
-Ty.
-Ja? Wcale~!- Prychnął rudzielec, przytulając się do niej.
-Wcale~!- Zaśmiała się Ryo.
-Dobra, pora jednak wziąć się za gotowanie.- Kouyou zanim odsunął się od Sozo pocałował ją w usta.- Dobra, jestem zmotywowany.- Powiedział i podszedł do szafki otwierając ją i biorąc z niej szklankę. Sozo zaś uśmiechnęła się i usiadła na krześle, przyglądając się chłopakowi.
Gdy Kouyou gotował rozmawiał z Sozo na temat gotowania, sprzątania i różnych innych rzeczy.
-Proszę.- Uruha pół godziny później postawił przed Ryo talerz z jedzeniem.
-He? Dla mnie też?
-Pewnie. Lepiej się je razem. Plus i tak dużo zrobiłem.- Chłopak usiadł przed nią, biorąc się za jedzenie.
-Smacznego.- Sozo uśmiechnęła się i spróbowała dania.- Mmm~! Dobre. To może teraz częściej będę do ciebie na obiadki przychodzić?
-O ile będę miał chęci na gotowanie. Z drugiej strony nikt lepiej nie robi zupki chińskiej ode mnie.- Sozo omal się nie zakrztusiła ze śmiechu.
-To ja o ile będę mogła to cię poratuję i coś upichcę. Nie jestem jakąś mistrzynią w gotowaniu ale co nieco potrafię zrobić.
-A mogę też liczyć na śniadania?
-Nie. No może. Takie późne śniadania. Chociaż jaka jest filozofia w zalaniu płatków mlekiem?- Na słowa Sozo, Uru zaczął się śmiać.
-A ja tu liczę na naleśniki albo tosty w kształcie serduszka~!- Sozo zaśmiała się z jego zawiedzionej miny. Gdy zjedli Uru zrobił herbatę i rozsiedli się na kanapie, włączając jakiś film.
-Właśnie~! To gdzie mnie zabierasz na weekend?- Sozo nagle sobie o tym przypomniała.
-Nie powiem.
-Powiedz.
-Nie.
-Uru-chan~!
-Nie i już.
-Skarbie~!- Sozo przytuliła się do niego, trącając nosem jego szyję.
-Słonko~!- Uruha spojrzał na nią z uśmiechem.- Chcę ci zrobić niespodziankę, dlatego ci nie powiem.- Ryo zrobiła smutną minkę.- I tak nie powiem ale czuję, że ci się spodoba.- Cmoknął ją w czółko.
-Heh~! Skoro tak... A gdzie się spotkamy? Bo wiesz, wcześnie rano to jeszcze dziewczyny u mnie będą, a nie wiem jak szybko wyjdą. Chociaż Kimie jest umówiona, Mine też i Akina też pewnie ma plany, więc może jednak szybko.
-Myślałem aby tak gdzieś o dziewiątej wyjechać. Pasowałaby ci?
-Zobaczy się. Z racji iż każda z nas jest umówiona ze swoim chłopakiem to pewnie się uda.
-Jak nie to zawsze mogę cię porwać.
-Oczywiście.- Ryo uśmiechnęła się słodko. Kouyou pogłaskał ją po policzku, po czym złączył swoje usta z jej. Sozo chętnie oddała pocałunek. Było jej bardzo miło i przyjemnie siedzieć tak z chłopakiem i nic nie robić. Niestety robiło się już późno i musiała już wracać do domu. Gdy powiedziała o tym Uru ten na początku nie chciał jej puścić jednak sam musiał rano wstać. Ruszyli się więc z kanapy aby on mógł ją odwieźć do domu.
-Czyli jutro się nie spotkamy?- Spytał Uru, gdy zaparkowali niedaleko domu Sozo.
-Nie. Jutro relaksuję się z dziewczynami przy soczkach i ploteczkach.- Ryo zaśmiała się na to stwierdzenie.- Ale napiszę do ciebie przed snem. Okey?
-Mhm. Pewnie. To słodkich snów Księżniczko.- Kouyou pochylił się i pocałował ją.
-Mhm. Słodkich snów Księciuniu.- Uśmiechnęła się do niego promiennie, po czym wyszła z auta. Pomachała mu, gdy odjeżdżał, a następnie udała się do domu. Cieszyła się, że ten weekend zapowiadał się dla niej relaksująco i do tego w doborowym towarzystwie. Już nie mogła doczekać się jutrzejszego dnia z dziewczynami jak i soboty- i może nawet niedzieli- z Uruhą. Z uśmiechem na ustach weszła do domu.


Akina po męczącym treningu udała się do parku, gdzie miała spotkać się z Aomine, który już na nią czekał.
-Hejo~!- Mruknęła Akina siadając obok niego.
-Hej Kocico. Aż tak zmęczona?- Aomine objął ją jedną ręką w tali, przysuwając ją bliżej siebie.
-Nooo~!- Mruknęła Akina, opierając głowę o jego ramię.- Trenerka dała nam niezły wycisk. Wydzierała się też na nas, że mimo iż jesteśmy w trzeciej klasie to nie mamy się obijać i coś w stylu, że to siatkówka, a nie konkurs piękności.
-Gdyby tak było to dla mnie zajęłabyś pierwsze miejsce.- Aomine cmoknął ją w czółko.
-W szatni z dziewczynami stwierdziłyśmy, że gdybyśmy grały przeciwko chłopakom to założyłybyśmy spódniczki to oni na pewno by przegrali.- Akina zaśmiała się, gdy przypomniała sobie słowa ich libero "Skaczesz i pokazujesz światu swoje majtki w truskawki~!".
-Czy ty chcesz abym był zazdrosny?- Mruknął Daiki, czym rozbawił Akine.
-Oczywiście, że nie~! Chociaż lepiej tu chyba mam nie wspominać o twojej rzeszy fanek, które wzdychają na twój widok.
-Wystarczysz mi tylko ty. No i moja siostra, reszta mi nie potrzebna.- Akina zaśmiała się na jego słowa. Podniosła się nieco i cmoknęła go w policzek.
-Czyli ja i Kimie na któryś mecz mamy się przebrać w stroje cheerleaderki i ci kibicować?
-Tak, to by było super. A już zwłaszcza jakbyś po meczu pomogła mi umyć plecki czy coś.- Aomine uśmiechnął się do niej figlarnie.
-Wiesz, ja coś tam raz słyszałam, że to kapitan dostaje majtki dziewczyn.- Akina zaśmiała się z niezadowolonej miny chłopaka.
-Może dostać ale to ja je z ciebie ściągnę i to zębami.- Aomine uśmiechnął się, widząc rumieniec dziewczyny.
-Wredziol.- Fuknęła na niego Akina.
-Plus skoro majtki dla kapitana to stanik dla mnie?- Akina spojrzała się na niego niedowierzająco. W tym właśnie momencie wyobraziła sobie jak Daiki ściąga z niej stanik i aż zarumieniła się po czóbki uszu. Spojrzała w drugą stronę aby ten nie mógł tego zobaczyć.- He? Co jest?- Spytał Aomine.
-Nic.- Mruknąła Akina. Jednak Ao domyślił się o czym pomyślała. Uśmiechnął się, po czym nagle popchnął ją nieco do tyłu.
-C-Co~?- Jęknęła zaskoczona Akina, patrząc na niego. Daiki pogłaskał ją po zarumienionym policzku.
-Nic takiego Śliczna.- Akina mruknęła coś pod nosem, próbując na niego nie patrzeć.
-Mrrr~!- Aomine objął ją i wtulił twarz w jej szyje.
-Ao~! B-Baka~! To łaskocze~!- Zaśmiała się Akina, próbując go od siebie odkleić. Dopiero po chwili granatowowłosy usiadł normalnie, jednak nadal ja obejmywał.- Wariat.
-I to przystojny, co nie?
-Tak, tak~!- Akina pokiwała niedowierzająco głową z uśmiechem.- Wariacie a wybieramy się gdzieś w sobotę?
-W sobotę? A dlaczego nie jutro?
-Mówiłam ci przecież, piżama party.
-No tak. Co do soboty to pewnie, ja nie mam żadnych planów. To przyjść wtedy odebrać cię od Ryo?
-Mhm. Chociaż i tak będę musiałą pójść do domu torbę odłożyć, bo nie będę z nią łazić.
-Spoko. A powiesz mi wteyd o czym rozmawiałyście?
-Nie, bo to babskie rozmowy.
-No wiesz~! Ale na pewno będziecie o mnie plotkować.
-Jakżeby inaczej~! Skoro jesteś moim chłopaki i bratem Kimie. Może dowiem się o tobie czegoś ciekawego~!
-Ja wiem, że jestem zajebisty ale zarazem skromny człowiekiem, dobrym, miłym, no złego słowa o mnie nie można powiedzieć.- Akina na te słowa zaczęła się śmiać.- I co się śmiejesz? Powinnaś przytaknąć, a nie~!- Daiki też się zaśmiał, szczypiąc ją w bok.
-Ej~! Hahaha~! Tak, tak~! Jesteś naprawdę niesamowity, aż dziw, że w centrum miasta nie ma twojego pomnika.
-Co nie? Ja nie wiem dlaczego oni tak długo z tym zwlekają.- Aomie westchnął zraniony, czym jeszcze bardziej rozbawił Akinę.
Siedzieli tak z dobrą godzinę i prowadzili dialog o niezwykłości Daikiego Aomine. Oraz o Akinie, która jest piękniejsza od Afrodyty, jak to stwierdził sam Daiki, sprawiając rumieniec na jej policzkach. Później ten odporadził dziewczynę prawie pod sam dom, gdyż ta było zmęczona i głoda oraz miała jeszcze trochę zadań domowych do zrobienia.
-To widzimy się w sobotę. Pamiętaj, że masz ładnie na trening.
-Okey~!
-.... Nie pójdziesz na trenign?
-Jutro piątek, wolę iść do domu najeść się i się zdrzemnąć.
-Heh~! Masz szczęście, że Kimie w domu nie będzie.
-Piątki mi odpuszcza. Jej samej nie chce się wtedy za wiele robić.- Daiki wzruszył ramionami.
-Skoro tak~! A~! Zapomniałabym~!- Akina wyciągnęła z kieszeni spodni liścik.- Od Kimie.- Powiedziała. Daiki nieco się zdzwił. Otworzył liścik, po chwili się uśmiechając.
-Okey. Dzięki.- Powiedział, chowając liścik do kieszeni.
-Co tam było napisane?- Akina nie mogła powstrzymać swojego zainteresowania.
-Chcesz wiedzieć?
-Mhm.- Przytaknęła Akina. Aomine podał jej liścik, który brunetka od razu przeczytała.
-"Bardzo, bardzo Cię Kocham"
-Och, naprawdę?- Aomine uśmiechnął się. Akina zarumieniła się i zdała sobie sprawę, że Kimie pewnie zrobiła to specjalnie.
-Może.- Akina pokazała mu język, oddając mu liścik.
-No wiesz.- Mruknał Daiki, jednak nadal był zadowolony.
-Do zobaczenia później Koteczku.
-Mhm.- Daiki pochylił się i pocałował ją w usta.- Do soboty Kocico.- Cmoknął ją raz jeszcze, po czym ruszył w swoją stronę. Akina chwilę jeszcze stała i gapiła się na niego ale jej burczący brzuch oprzytomniał ją, więc pognała do domu na obiad.


Aomine wracając do domu napisał do swojej siostry.

Od: Dai-chan
Do: Siostra
Temat: Liścik.
Treść: Dzięki wielkie ;) Napisz jak będziesz wracać to podgrzeje ci obiad.

Kimie szybko odpisała.

Od: Siostra
Do: Dai-chan
Temat: Liścik
Treść: Nie ma za co Braciszku~! ^^ Będę pamiętać :*

Aomine z uśmiechem schował telefon do kieszeni, idąc do domu.


Mine leżała na łóżku i czekała na SMSa od Kise. Nadal jej nie odpisywał, czyli nadal był na treningu- tak myślała. Westchnęła głośno i wstała, postanawiając poszukać w kuchni czegoś do przekąszenia. W niej spotkała swojego brata.
-Hejka Shunii~!- Powiedziała z uśmiechem.- Co porabiasz~?
-Robię sobie kanapki.- Mruknął Shun, krojąc pomidora.- Też chcesz?
-Nie~! Nie mam ochoty na kanapki. Ale możesz zrobić dwie ekstra to zjem później.- Mine uśmiechnęła się do niego promiennie, zaczynając szperać w szafkach.- A jak tam treningi?- Spytała przypominając sobie, że jej brat gra w koszykówkę.
-Dobrze. Ciężko trenujemy, w końcu chcemy wygrać InterHigh.
-To musicie bardzo ciężko trenować, w końcu będziecie grać z członkami Pokolenia Cudów. A co tam u Kagamiego?
-Wiemy. Dobrze. Coraz lepiej dogaduje się z Kuroko. W sumie to tworzą niezły duet.
-Kagami świetnie gra, co nie~?- Mine uśmiechnęła się, dalej przeszukjąc szafki.
-Pewnie. Chociaż jak się nakręci to jest nieco nie do zniesienia.
-Oj tam, oj tam~! Będzie dobrze. Jej~!- Mine wyciągnęła z szafi paczkę serowych chrupków.- Okey, to ja idę do siebie. Pamiętaj aby zostawić mi kanapeczki~!- Zadowolona Mine wyszła z kuchni, nie widząc już uśmiechu jej brata.
Gdy weszła do pokoju usiadła wygodnie na łóżku i w tym właśnie momencie zawibrował jej telefon. Widząc, że to wiadomośc od Kise od razu się rozpromieniła. Otowrzyła paczkę chipsów, kładąc ją w zasięgu ręki, po czym sięgnęła po telefon aby przeczytać SMSa od chłopaka.


Kimie zmęczona wracała wieczorem do domu. Z Hikaru siedzieli aż do zamknięcia bramy w szkole i ogarniali wszystko. Mieli nieco problemów ale na szczęście większość udało im się ogarnąć chociaż wiedzieli, że od poniedziałku będą mieli nowe zadania. Z drugiej strony Kimie wiedziała, że jeszcze z ten tydzień będzie nieco cięży, później będzie nieco łatwiej, a później już przygotowania do festynu i egzaminów, a już po tym upragnione wakacje.
-Trzeba dać z siebie wszystko.- Mruknęła pod nosem, idąc powoli.
-Kogo my tu mamy?- Usłyszała wtem za sobą. Ustała i odwróciła się, rozpoznając tą osobę.
-Kuroo~!- Jęknęła i podeszła do niego, opierając głowę o jego klatkę piersiową.
-Mi też miło cię widzieć.- Kuroo uśmiechnęł się i pomizniał ją po głowie.- Co ty tu tak późno robisz?- Spytał, gdy Kimie się ogarnęła i zaczęli iść.
-Wracam dopiero ze szkoły. Czuję się jakbym więcej czasu spędziła w pokoju Rady niż na lekcjach. Heh~!- Kimie westchnęła ciężko.- A ty co tu robisz?
-Mama wysłała mnie do sklepu.- Podniósł do góry reklamówkę, którą trzymał.
-Mhm. Co u Kenmy?- Spytała, uśmiechając się lekko.
-Dobrze. Chociaż nieco niepewnie się czuje w nowej drużynie ale wiem, że da sobie radę.
-W razie co ma ciebie. Ogółem to chyba dawno się nie widzieliśmy.- Powiedziała Kimie, zastanawiając się nad tym faktem.
-Każdy był zajęty, to normalne. Ale racja, dawno nie rozmawialiśmy. To mże jutro gdzieś pójdziemy albo coś?- Zaproponował Kuroo.
-Jutro nie mogę. Jestem umówiona z dziewczynami.
-Oh. To sobota.
-Sei-chan.
-W niedzielę pewnie też?
-Oczywiście.- Kimie wyszczerzyła się w jego stronę.
-To jakoś w tygodniu, skoro zazwyczaj weekendy masz zarezerwowane dla chłopaka. Napiszę ci kiedy będę miał luźniejszy dzień, okey?
-Okey~! Dai-chana zabrać ze sobą?
-Pewnie. Razem raźniej.- Kuroo uśmiechnął się pod nosem.- To tu już się rozdzielamy.- Powiedział, stojąc pod domem dziewczyny.
-Nie musiałeś mnie w sumie odporwadzać.- Mruknęła Kimie.
-Po prostu jestem dobry.
-Taaa, jasne~!
-No wiesz. Nie wierzysz w swojego senpaia?
-Wierzę, wierzę~! Chociaż tak długo się znamy, że bardziej bardziej bym powiedziała kuzyna.
-Racja. Więc sio do domu. Pozdrów ciocię i wujka oraz Daikiego.
-Pewnie. Ty też pozdrów rozdziców. To do później~!
-Narka~!- Kuro odmachał jej z uśmiechem, idąc w stornę swojego domu. Kimie westchnęła po czym weszła do siebie.
-Wróciłam~!- Krzyknęła. Ściągnęła buty oraz marynarkę i poszła do kuchni.
-Witaj w domu.- Powiedzieli jej rodzice.
-Yo.- Mruknął Daiki.
-Głodna?- Spytała jej się mama.
-Jak wilk. Macie pozdrowienia od Kuroo.- Powiedziała, siadając przy stole.
-To miłe. Dawno go nie było.- Mruknęła Mayumi.
-Spokojnie, już się omowiliśmy jakoś na następny tydzień. Ale teraz proszę dajcie mi jedzonko zanim umrę.- Jęknęła Kimie, masując się po brzuchu.
-Masz. Na deser jed pudding.- Daiki z uśmiechem podsunał jej talerz pod nosem.
-Arigatou~!- Kimie uśmiechnęła się promiennie, zabierając sie od razu do jedzenia. gdyż była naprawdę głodna.
Póżniej odrobiła lekcję, wzięła kąpiel, napisała do Sei-chana, spakowała się częściowo na jutrzejsze piżama-party, a następnie udała się spać, gdyż jutro znowu musiała przyjść wcześniej do szkoły. Kilka minut później już smacznie spała, śniąc o wakacjach. 



Informacyjnie do Ferajny~! ^^
 
Klub fotograficzny: 
Mikio Yoshizawa- kapitan-3
Naoki Takara- zastępca-3
Sozo Ryoku-3
Gina Sugase-2
Yuji Sasaki-2
Aoi Yano-2
Kasumi Igarashi-1
Rika Watabe-1
Jun Kawaguchi-1

Przypominam, że dalej również można przysyłać swoje pomysły ;) 



 


Co sądzicie? ^w^ <3
 






 

czwartek, 22 lutego 2018

My lovely Brother- Shizuo x Kasuka

Ohayo~! ^w^
Ja żyję, chociaż nie do końca :p Od tygodnia męczy mnie kaszel -.- Ja nie wiem, w jaki sposób się tak załatwiłam ale mam już tego dość =_= A już zwłaszcza dlatego, że ledwo co mówię. nie wspominając o kaszleniu co chwila, a już zwłaszcza przed snem x.x Łączę się w bólu ze wszystkimi chorymi -.- 
Dzisiaj musiałam przybyć, gdyż urodziny ma Kasuka~! :D

Happy Birthday Kasu-chan~! :*
<3 <3 <3 <3 

Wszystkiego Najlepszego oraz Spełnienia marzeń dla naszego aktora per brata naszego Potworka ^w^
Ode mnie i wszystkich Tęczusi ^^

Chciałam napisać one-shota ale wyszła mi miniaturka, gdyż nie miałam dzisiaj za wiele czasu, plus pisałam dzisiaj na FB z Siostrami :D <3 
Co do paringu~! Jedna strona mnie mówi "Nie~! Zdecydowanie nie~! Shizaya forever~!" :D Ale ta druga rozpływa się nad braterską miłością~! (Mam d tego słabość, naprawdę :p) 
Już powiem, że jeszcze owy paring się na pewno pojawi, chociaż w większości z Shizuo jako seme (Jak dla mnie Shizuo jako uke jest na NIE ale ja mam różne odpały, więc jak coś mnie strzeli to będzie inaczej ;p)

Co do Ferajny... Ja wiem, że nie możecie się doczekać i obiecałam, że będzie tydzień temu, a tu nic :p Jestem w trakcie pisania i jutro spróbuję dopisać resztę. Chociaż nie wiem jak mi to wyjdzie, bo wena się nieco leniwa zrobiła :p Postaram się jednak aby jeszcze w tym tygodniu się rozdział pojawił, więc proszę o cierpliwość i trochę wyrozumiałości dla kaszlącej mnie ;p (Naprawdę, od tego już mnie gardło boli -.-) 

A teraz już nie przedłużam, bo późno :p
Miłego czytania ^^
#Kimie

PS. Ja wiem, że wy wiecie, że ja często- i to bardzo- pisze na ostatnią chwilę więc wybaczcie mi błędy, bo sprawdzam w sumie tylko raz ;p Z wyrazami miłości i zajebistości #Kimie


Było już dość późno, gdy wróciłem z pracy. Chociaż ostatnio to było dla mnie rutyną. Praca na planie nowego serialu, wywiady, występy w różnych programach. Jestem do tego przyzwyczajony, jednak zmęczenie nieco dało mi się we znaki. Więc, gdy wróciłem moją myślą było aby jak najszybciej znaleźć się w łóżku. Najpierw jednak nałożyłem karmy i nalałem wody do miski dla Yuigadokusonmaru (To imię jego kota.- Dop. Aut.), który ocierał się o moje nogi odkąd wróciłem. Następnie wziąłem szybki prysznic i udałem się prosto do łóżka. Głodny nie byłem, bo zjadłem co nieco na planie. Wziąłem jeszcze telefon do ręki aby sprawdzić, czy nikt do mnie nie pisał. Jak się okazało miałem wiadomość od mojego brata Shizuo.

Od: Nii-san
Do: Kasuka
Temat: Spotkanie
Treść: To dasz jutro radę przyjść?

No tak. Jutro są moje urodziny ale Nii-san już wcześniej się mnie pytał, czy dam radę wpaść do niego. Wtedy mówiłem mu, że mam napięty grafik i sam nie wiedziałem, jak to będzie. Zajrzałem na jutrzejszy plan dnia. Od rana praca na planie, w południe wywiad, a po nim występ w telewizji. I na wieczór nie miałem nic zapisane, a nawet na jutro. Albo zapomniałem wpisać albo jednak menadżer dał mi nieco wolnego.

Od: Kasuka
Do: Nii-san
Temat: Re: Spotkanie
Treść: Chyba dam ale na wieczór. Napiszę ci jeszcze jutro popołudniu. Dobrze?

Napisałem i szybko dostałem odpowiedź.

Od: Nii-san
Do: Kasuka
Temat: Re: Spotkanie
Treść: Pewnie. Już nie mogę się doczekać. To do zobaczenia jutro. Dobranoc.

Odpisałem mu 'Dobranoc', po czym odłożyłem telefon na szafkę i przykryłem się kołdrą. Yuigadokunsonmaru wskoczył na moje łóżko i położył się w nogach. Patrzałem na niego, po chwili zasypiając.

Od rana praca i ani chwili wytchnienia. Nim się obejrzałem to z planu jechałem na wywiad, a po nim już siedziałem na fotelu kosmetyczki, przygotowując się do występu w telewizji. Dzisiejszy występ był specjalnie na moje urodziny, więc przez godzinę słuchałem życzeń od fanów, którzy dzwonili do studia. To było bardzo miłe z ich strony, jednak nie mogłem się doczekać spotkania z bratem. Ostatni raz widzieliśmy się na początku roku. Na jego urodziny jednak nie mogłem go odwiedzić, gdyż nie było mnie w Tokyo. Chciałem mu nieco to wynagrodzić mimo, iż dzisiaj to są moje urodziny.
Po programie poszedłem do swojej garderoby, gdzie czekał na mnie mój menadżer.
-Dobro robota Yuu-chan~!- Pochwalił mnie z szerokim uśmiechem. (Jego pseudonim to Yuuhei Hanejima ;) - Dop.Aut.)
-Dziękuję. Czy mam na dzisiaj jeszcze jakieś plany?- Spytałem, biorąc butelkę wody.
-Nie. Dzisiaj są twoje urodziny, więc zrobiłem ci nieco wolnego. Musisz też odpocząć, w końcu ostatnio miałeś bardzo napięty grafik. Więc przebierz się, a ja podjadę autem.- Powiedział, wychodząc z garderoby.
-Mhm.- Mruknąłem, biorąc telefon i pisząc do Shizuo, że będę za jakieś pół godziny. Od razu odpisał, że nie może się już doczekać.
Przebrałem się szybko, a następnie menadżer podwiózł mnie do mojego mieszkania. Wziąłem kilka swoich rzeczy, bo skoro jutro mam wolne to mogę przenocować u Shizuo. Nakarmiłem swojego kota, po czym wyszedłem z mieszkania, łapiąc taksówkę. Nieco później już pukałem do drzwi mieszkania mojego brata.
-O, Kasuka. Wchodź, wchodź.- Shizuo szybko mi otworzył, z uśmiechem zapraszając mnie do środka.
-Ohayo Nii-san.- Powiedziałem wchodząc do środka.
-Nie zmarzłeś? Strasznie dzisiaj zimno.- Mruknął, ruszając do kuchni.
-Nie, przyjechałem taksówką.- Powiedziałem i poszedłem za nim, gdy ściągnąłem już kurtkę, szalik oraz buty.- Pomóc?- Spytałem widząc, że coś gotuje.
-Ach tak. A nie, nie trzeba. No jeśli chcesz to możesz nam nałożyć już ryżu.- Wskazał głową na maszynkę. Podszedłem więc i nałożyłem nam ryżu do miseczek, bratu nakładając większą porcję. Pomogłem mu jeszcze zanieść wszystko na stół, wraz z herbatą. Zaczęliśmy jeść, rozmawiając o codziennych sprawach.
-Nii-san mogę wziąć prysznic?- Spytałem, chociaż dobrze znałem odpowiedź.
-Pewnie. Ja posprzątam, więc nie musisz się spieszyć.- Powiedział, idąc do kuchni z naczyniami. Przytaknąłem tylko i wziąłem rzeczy na przebranie, ruszając do łazienki.

Gdy z niej wyszedłem Shizuo stał przy otwartym oknie i palił papierosa.
-Nie musisz palić w oknie.- Powiedziałem, siadając na kanapie.
-Och. Wiem, że ci to nie przeszkadza ale chyba nie lubisz tego zapachu, co nie?- Spytał Shizuo zgaszając papierosa w popielniczce. Zamknął okno, następnie siadając obok mnie.
-Może i nie lubię ale nie przeszkadza mi, gdy palisz. Chociaż cieszyłbym się, gdybyś rzucił.
-To jest niemożliwe ale cieszę się, że chociaż ten zapach ci tak nie przeszkadza.- Uśmiechnął się, po czym podsunął pod mój kawałek ciasta ze świeczką, którą podpalił.- Wszystkiego Najlepszego Kasuka.- Powiedział.
-Dziękuje.- Powiedziałem, po czym zdmuchnąłem świeczkę. Sięgnąłem po widelec i wziąłem kawałek ciasta, podsuwając go pod usta mojego brata.
-Ej, ale to dla ciebie.
-Ja jestem pełny. Plus ty uwielbiasz słodkości.- Uśmiechnąłem się do niego lekko. Shizuo westchnął, jednak zjadł ciasto.- Dobre?
-Pewnie. Przecież niedobrego bym nie kupił. Masz- Podsunął mi kawałek.- Chociaż kęs.- Uparł się. Otworzyłem usta i wziąłem kęs ciasta.- Dobre?
-Mhm.- Mruknąłem.
-To się cieszę.- Shizuo uśmiechnął się, po czym zjadł ciasto do końca.
-Nii-san.- Mruknąłem, patrząc na niego.
-Hmm?- Spojrzał na mnie, odkładając talerzyk na stolik.
Przybliżyłem się do niego tak, że nasze usta prawie się stykały. Nic nie robiłem. Spojrzałem najpierw na jego usta, po tym na jego oczy. Shizuo pokonał dzielące nas centymetry i pocałował mnie delikatnie. Patrzeliśmy sobie w oczy do momentu, w którym poczułem palce wplatające się w moje włosy. Zamknąłem oczy i uchyliłem nieco usta, pozwalając Shizuo wtargnąć do nich językiem. Po chwili poczułem drugą dłoń na swojej tali, przyciągającą mnie bliżej siebie.
Może i byliśmy braćmi i nie powinniśmy tego robić lecz nas to nie obchodziło. Tutaj byliśmy sami, nikt nas nie widział. A to, co było między nami jest i pozostanie między nami. Kochamy się jak bracia ale i też w ten inny sposób, którzy inni nie zrozumieją. Tak musi być i tak jest.
Dlatego w takich momentach zapominamy o rzeczywistym świecie. Gdy przechodzimy do sypialni, gdy się rozbieramy, gdy nasze nagie ciała są tak blisko siebie nie jesteśmy braćmi. Gdy czuję pocałunki składane na mojej szyi wiem, że robi je Shizuo ale nie mój brat. Ciepło rozlewające się po moim ciele, silne ramiona mnie obejmujące, złote oczy wpatrzone w moje brązowe. To Shizuo. Nie mój brat, a Shizuo.

Leżałem wtulony w tors Shizuo, który palił papierosa.
-Możesz iść spać.- Mruknął, miziając mnie po głowie.
-Jeszcze chwila.- Mruknąłem, przytulając się. Spojrzałem na niego i chwilę się mu przyglądałem.
-Hmmm?
-Jesteś uroczy Nii-san.- Powiedziałem. Shizuo spojrzał na mnie zdziwiony.
-Ja? Coś ci się pomyliło.- Mruknął, gasząc papierosa w popielniczce.
-Nie, nic mi się nie pomyliło.- Powiedziałem, głaszcząc go po policzku.
-Nie jestem uroczy. Jak już to przystojny.- Uśmiechnął się lekko.
-To też. Ale uroczy również.- Powiedziałem, przeczesując jego blond włosy.
-Z nas dwóch to ty jesteś uroczy.- Powiedział, całując mnie w czoło.
-Niech będzie. Zakończmy już tą rozmowę i śpijmy.- Mruknąłem, przykrywając się bardziej kołdrą i wtulając w mojego brata.
-Dobrze. Dobranoc.- Shizuo zgasił jeszcze lamkę, po czym objął mnie, układając sie wygodniej.- Kasuka?
-Hmmm?
-Wszystkiego Najepszego.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuje. Kocham cie Nii-san.
-Ja ciebie też.- I tak wtuleni w siebie zasnęliśmy. Mimo, iż jutro mieliśmy spędzić ze sobą dzień to i tak nie mogłem się doczekać aby spotkać się ponownie z moim bratem, jak i z Shizuo.
 










czwartek, 15 lutego 2018

Be drunk. Be crazy. Be loved. Be Mine.- Nijimura x Haizaki

 Z lekkim poślizgiem ale jestem~! ^^ 
Sorki ale dopiero dzisiaj wzięłam się za pisanie, a nie dane mi było zrobić tego w spokoju, plus musiałem jeszcze pojechać do brata i jak wróciłam to od razu wzięłam się za pisanie, a jeszcze jakieś błędy mi się pojawiały i w ogóle...Heh~! -.- 
Ale najważniejsze, że one-shot Walentynkowy jest~! :D 
W tamtym roku było na słodko, więc w tym jest na ostro ;) Paring NijiHai, chociaż myślałam o DaiSuga :p Jednak poszłam myślą "W Walentynki walę drinki", więc... XD (To przez moją przyjaciółkę, serio, to nie są moje geny XD ) 
Co do info to możliwe iż w tym tygodniu pojawi się rozdział z Ferajny ^^ 
Dodam jeszcze, że nadal może Wam się nie udać przeczytać opowiadań, gdyż jeszcze tego nie ogarnęłam :p (Spokojnie, jutro biorę się za resztę ;) ) Ale one-shoty oraz TB i DM odblokowane ^^ 
I już przestaję paplać, bo późno i pewnie macie ochotę jeszcze przed snem przeczytać :D 
Więc miłego czytania i słodkich snów/miłego dnia :* 
#Kimie





Dziś czternasty luty. Walentynki.... Jak ja ich nie cierpię.
Z jednej strony, gdy chodziłem do szkoły to miło było dostać jakieś czekoladki czy coś słodkiego. Z drugiej jednak te wszystkie serduszka i pary słodzące sobie na każdym kroku. Ble~! Do tego wszystko musi być w kształcie serca, bądź musi być czerwone albo różowe. Dla dziewczyn pewnie jest to fajnie ale nie dla facetów. Chociaż dla mnie nieważne jaki kształt ma pizza, czy tez czekoladki. Ważne aby były smaczne.
I jest jeszcze trzecia strona, czyli im jest się starszym tym to święto jest bardziej komercyjne. Czyli jak nie masz od kogo dostać Walentynki, albo komu jej dać to siedzisz po prostu w domu i udajesz, że ten dzień jest taki sam jak inne albo idziesz do klubu aby się napić i skończyć w jakimś hotelu na numerku.
Ja właśnie byłem w klubie i z niezadowoleniem patrzyłem na te wszystkie zakochane pary. No tak, bo są takie wyjątki, co najpierw idą potańczyć, a następnie idą się pieprzyć. Dziwie się, że to robią, bo i tak przez większość czasu są do siebie przyklejeni, migdalą się i nie tańczą, prawie zapominając, że są w klubie, a nie w łóżku.
Co do mnie to pewnie się zastanawiacie, czy zamierzam kogoś wyrwać? Nie wiem. Tak naprawdę to po pracy chciałem wrócić do domu, zamówić sobie pizze i rozłożyć się na kanapie oglądając jakąś smętną komedie romantyczną. Jednak przed wyjściem z pracy zaczepił mnie kumpel i spytał, czy nie pójdę do klubu z nim i znajomymi. Pomyślałem, że w sumie fajnie by było nieco się zabawić, więc się zgodziłem. I po namyśle stwierdzam, iż nie był to najlepszy pomysł. I tak przyszło więcej par, a osoby wolne szybko gdzieś zniknęły.
Tak więc stałem sobie przy barze i sączyłem drinka, patrząc na tańczące osoby i zastanawiając się co zrobić. Nie chciało mi się tańczyć. Podrywać kogoś w sumie też nie, nie widziałem nawet nikogo w moim typie. Dopiłem więc, drinka, po czym zacząłem przeciskać się przez tłum tańczących osób do wyjścia. Wtem ktoś złapał mnie za ramię i mocno pociągnął, popychając mnie na ścianę.
-Co jest?!- Warknąłem, a gdy zobaczyłem kto przede mną stoi, zamarłem.
-Co ty tu robisz?- Warknął Nijimura. Tak, te lodowe oczy poznam wszędzie. Do tego te oczy patrzyły się na mnie tak, że już czułem się martwy.
-Stoję?- Spojrzałem na niego krzywo. Nijimura chwilę mi się przyglądał, po czym przeklną cicho pod nosem.
-Idziemy.- Złapał mnie za ramię i pociągnął w stronę wyjścia.
-Puść! Boli!- Jęknąłem, próbując się wyrwać. Ten tylko przyciągnął mnie bliżej siebie i nieco poluźnił uścisk.
Wyszliśmy z klubu, od razu kierując się do samochodu Nijimury zaparkowanego niedaleko. Otworzył drzwi i prawie wrzucił mnie do niego. Sam wszedł od strony kierowcy i ruszyliśmy. Spojrzałem za okno, gdzie zaczął padać śnieg. Schowałem się bardziej w swojej kurtce, gdyż było naprawdę zimno. Trzeba było jednak zostać w domu.
Gdy dojechaliśmy wysiedliśmy bez słowa, wchodząc do domu.
-Idę wziąć prysznic.- Mruknąłem, kierując się od razu do łazienki, nie patrząc nawet na Nijimurę.
Rozebrałem się szybko wchodząc pod prysznic i ustawiwszy sobie nieco cieplejszą wodę stałem chwilę, po czym zacząłem się myć. Po pracy nie mogłem tego zrobić, a w klubie było gorąco, więc prysznic był bardzo miły. Wyszedłem, ubrałem dresowe spodnie i koszulkę, po czym biorąc suszarkę ruszyłem do salonu.
-Łazienka wolna.- Powiedziałem tylko i usiadłem na kanapie, aby wysuszyć sobie włosy. Nijmura przytaknął tylko głową i odłożył pustą szklankę po whisky, ruszając do łazienki.
Usiadłem na kanapie, uprzednio podłączając suszarkę i zaczynając suszyć sobie włosy. Gdybym tego nie zrobił jutro wyglądałbym jak zmokły pies i musiałbym ponownie myć włosy. To jest nieco męczące, więc wolałem zrobić to teraz. 
Gdy już wysuszyłem swoje włosy ruszyłem do kuchni. Wziąłem szklankę z szafki, nalewając do niej soku i po sekundzie zastanowienia dolałem wódki. Wypiłem drinka duszkiem, krzywiąc się nieco. Oj, chyba nieco za dużo sobie procentów wlałem. Ale to nic. Jutro mam wolne. Przeżyję. Mam mocną głowę. 
Zrobiłem sobie drugiego drinka lecz go nawet nie ruszyłem, gdyż zostałem obrócony i przyciśnięty do szafek. 
-Co?- Spojrzałem się nieco wkurzony na Nijimurę. O co mu biega?!
-To ty mi powiedz.- Spojrzał na mnie wyraźnie zdenerwowany. 
-Nie wiem o co ci biega. Wyciągasz mnie z klubu, a teraz zachowujesz się dziwnie. Czy ja ci coś zrobiłem?- Fuknąłem na niego. 
-Co robiłeś w klubie?
-A co można robić w klubie? Ja głównie to piłem, bo tańczyć mi się nie chciało. 
-Z kim poszedłeś?
-Z...- Już chciałem powiedzieć z kolegą ale się powstrzymałem.- Heh~!- Wziąłem głęboki oddech, patrząc prosto w lodowe oczy.- Zostałem zaproszony przez znajomego. Ale to tylko znajomy, którego w sumie od wejścia do klubu zgubiłem. I nikogo nie podrywałem, jeśli o to ci chodzi. Zadowolony? Zostawisz mnie już w spokoju?- Wziąłem swojego drinka i wypiłem go duszkiem. Czułem na sobie wzrok Nijimury lecz udawałem, że mnie to nie rusza. 
Wtem położył dłoń na moim policzku, a następnie wpił się w moje usta. Nie protestowałem i nawet objąłem go lekko, pozwalając wtargnąć językiem do moich ust. Pocałunek był namiętny i gorący, pełen pasji, aż mi się w głowie zakręciło. 
Westchnąłem głośno, gdy się od siebie oderwaliśmy. Nijimura nadal był blisko mnie, patrząc na mnie uważnie.
-Jesteś mój. Rozumiesz?- Spytał, patrząc prosto w moje oczy.
-Mhm- Przytaknąłem tylko. 
Nijimura wziął butelkę wódki i upił duży łyk, po czym przybliżył swoje usta do moich. Poczułem mocny smak alkoholu, wypiłem jednak wszystko co mi dał. Oblizałem usta, patrząc na niego spod wpół przymkniętych powiek. 
-Mój.- Mruknął zadowolony, atakując moją szyję. Odrzuciłem głowę do tyłu, dając mu większy dostęp do mojej szyi. 
-Ahh~!- Jęknąłem, czując lekkie ugryzienie na ramieniu. Ponownie wpił się w moje usta. Objąłem go rękoma w pasie, czując jednak dłonie na moich pośladkach wskoczyłem na niego, oplatając go nogami w pasie. Nijimura od razu ruszył na górę, szybko pokonując schody, po chwili rzucając mnie na łóżko. 
-Czego chcesz?- Spytał, ściągając koszulkę. Przełknąłem gulę w gardle i parząc na niego przegryzłem wargę. 
-Ciebie.- Mruknąłem. Nijimura pochylił się i ściągnął moją koszulkę. Podciągnął mnie wyżej na łóżku, następnie przypinając moje ręce kajdankami do łóżka. Wziął następnie opaskę i założył mi ją na oczy. 
-Będziesz grzeczny?- Usłyszałem jego seksowny głos. 
-A muszę?- Uśmiechnąłem się zadziornie, po czym poczułem ugryzienie na obojczyku.- Ah~!- Jęk wyrwał się z moich ust. 
-Sam nie wiem, czy cię ukarać czy nagrodzić.- Mruknął, ściągając moje spodnie wraz z bokserkami. 
Następnie poczułem ponownie smak alkoholu. Po wypiciu Nijimura nie odsunął się, a wpił namiętnie w moje usta. Czułem, że jest blisko, jednak tylko nasze wargi się ze sobą stykały. 
-Niji.- Jęknąłem, gdy się ode mnie odsunął.
-Tak?- Czułem, że uśmiecha się zadziornie. Uwielbia się za mną droczyć. 
-Ja chcę.- Mruknąłem, wiercąc się niecierpliwie.
-Czego chcesz?- Szepnął do mojego ucha, a mnie przeszły ciarki.
-Ciebie. Kochaj mnie Shouzo.- Westchnąłem. 
Poczułem delikatne pocałunki na klatce piersiowej. Zadrżałem czując jego mokry język na moim sutku. Czułem jak powoli schodzi coraz niżej, jak delikatnymi pocałunkami znaczy moją skórę. Wszystkie te ślady paliły, a ja czułem, że chcę więcej. 
Gdy niespodziewanie wziął czubek mojego penisa do ust, nie mogłem powstrzymać jęknięcia.
-Nie zaciskaj ud, bo nogi też ci przywiąże. A wtedy będziesz musiał poczekać.- Mruknął, po czym wziął ponownie mojego członka w usta, tym razem bardziej. 
-Ach~! Mmm...O...Och~!- Cały drżałem, próbując grzecznie leżeć. To ciepło, ten język sunący po moim członku, jego oddech. W głowie mi się kręciło i czułem, że długo nie wytrzyma. 
-Nie.- Powiedział wtem Nijimura, odsuwając się ode mnie. Jęknąłem niezadowolony, gdyż byłem bardzo bliski orgazmu, a przerwanie pieszczot wcale nie pomagało mi się uspokoić. 
-Niji.- Zacząłem się wiercić. Potrzebowałam jego dotyku. 
-Tak?
-Proszę...- Jęknąłem, nie mogąc wytrzymać. Nie lubiłem się przed nim płaszczyć, jednak w tym momencie nie myślałem logicznie. 
-O co? 
-Pozwól....Pozwól mi dojść. Weź go do ust.- Wymamrotałem czując, że się rumienie. Może ja go nie widziałem ale czułem jego uważne spojrzenie na sobie.
-Skoro tak bardzo tego pragniesz.- Powiedział. Gdy wziął go ponownie w usta i zaczął mocno ssać, dłonią pieszcząc moje jądra nie wytrzymałem.
-Aach~!- Jęknąłem głośno, wyginając się w lekki łuk. Opadłem na łóżko, oddychając ciężko. 
-Było przyjemnie?- Usłyszałem, czując jak całuje mnie po szyi. 
-Mhm. Ale chcę więcej.- Wymruczałem. 
-Musisz na to zasłużyć.- Po tych słowach poczułam jak się rusza.- Weź.- Otworzyłem posłusznie usta, biorąc jego penisa. Byłem związany i było mi nieco niewygodnie w tej pozycji lecz starałem się jak mogłem aby jemu było dobrze. Ssałem więc, lizałem i brałem jego penisa aż do nasady. 
-Lubisz to, nieprawdaż? Aż cały drżysz i już się nieco podnieciłeś.- Nic nie powiedziałem, tylko dalej ssałem jego penisa. Nie wiem, czy to przez alkohol czy przez to, że byłem przywiązany i nic nie widziałem ale czułem przyjemność z robienia mu loda. 
-Starczy.- Nijimura odsunął się, następnie obracając mnie na brzuch.- Wypnij się.- Rozkazał. Gdy już to zrobiłem to wyczekiwałem jego ruchu, jednak przez dłużą chwile nic się nie działo.
-Ni....- Nie zdołałem nic więcej powiedzieć, czując jak daje mi klapsa. -Ach~!- Jęknąłem, gdy zrobił to ponownie.
-Podnieca cię to?- Spytał, po czym położył dłonie na moich pośladkach i zaczął lizać moją dziurką. Schowałem twarz w poduszce, jednak moje jęki na pewno były słyszalne. 
Wtem zamiast jego języka poczułem palce, które we mnie weszły. 
-A~!- Jęknąłem, gdy palcami dotknął mojej prostaty. 
-Dobrze ci?- Usłyszałem przy uchu. Nijimura drugą dłonią przejechał po mojej szyi, palce wkładając do moich ust. Zacząłem je ssać, próbując się nieco uspokoić, chociaż było to niemożliwe.
W głowie mi się kręciło, czułem gorąco i jednego czego pragnąłem to bycie wypełnionym.
-Nnn~!- Mruknąłem. 
-Hm? Chciałeś coś powiedzieć?- Spytał Nijimuro zabierając palce z moich ust, tym razem szczypiąc moje sutki. 
-Weź mnie.- Jęknąłem czując, że dłużej nie wytrzymam.
-Co? Nie słyszałem.- Mruknął, całując moje plecy.
-Włóż go. Swojego penisa. Do...Do mojej dziurki. Proszę.- Wysapałem
-Skoro tak bardzo chcesz.- Mruknął. Zabrał swoje dłonie, co dla mnie nie było najlepszym rozwiązaniem. Moje ciało drżało z podniecenia. Gdy poczułem, jak łapie moje biodra i wchodzi we mnie jednym zdecydowanym ruchem, to było dla mnie za wiele.
-Aaaa~!- Jęknąłem głośno dochodząc. Opadłem twarzą na poduszki, próbując złapać oddech. 
-Ej ale to dopiero początek.- Wymruczał do mojego ucha, zaczynając się poruszać. 
-Ach~! Cze... Ach~!- Dreszcz przyjemności przemknął przez moje ciało. Po orgazmie moje cialo było wrażliwsze, do tego byłem nieco podpity, związany i nic nie widziałem. Czułem każdy dotyk na mojej skórze, każde pchnięcie, każdy oddech, który powodował ciarki. 
-Jesteś taki cudowny w środku. Czuję się, jakbym miał się rozpłynąć.- Wyszeptał Nijimura do mojego ucha, zmieniając nieco pozycję i trafiając idealnie w moją prostatę.
-Ach~! Och~! Nie...~!- Wiłem się pod nim z rozkoszy, kompletnie oddając się przyjemności. 
-Shougo.- Słysząc swoje imię zacisnąłem się i doszedłem z głośnym jękiem.- Och..- Westchnął Nijimura, dochodząc we mnie. Trwaliśmy chwilę w tej pozycji, dopóki Nijimura się nie ogarnął. 
Wyszedł ze mnie, obracając mnie na plecy. Rozkuł mnie i zdjął opaskę z moich oczu. 
-Shougo.- Wyszeptał obejmując mnie i całując w usta. 
-Ni....Niji....Je-Jeszcze.- Wysapałem.- Kochaj mnie, jeszcze.- Spojrzałem na niego. Czułem się, jakbym miał gorączkę ale wiedziałem, że pragnę więcej. Pragnę go więcej. 
-Oczywiście.- Nijimura pocałował mnie w czubek głowy, po czym usadowił się wygodnie i wszedł we mnie ponownie. 
-Ach~! Jęknąłem, czując przyjemne uczucie bycia wypełnionym. 
Złączeni, nasze ciała tak gorące i tak blisko siebie. Oddechy łączące się, usta szukające tych drugich, brak oddechu. Szybkie bicie serc, których uderzenia były doskonale słyszane. Oczy patrzące na siebie z ufnością, miłością i pożądaniem, mówiące więcej niżby usta mogły. Myśli zabłąkane w przyjemności i rozkoszy, które szalały z miłości. Te dwa słowa wypowiadane cicho, między niemiarowym oddechem ze słodkich ust. Przyjemność rozlewająca się po ciele, palący dotyk. Uzależnieni od siebie nawzajem, piani z przyjemności, szaleni z rozkoszy. 


Leżałem wtulony w tors Nijimury. Nie wiedziałem, kora jest godzina ale chyba już świtało. Tego też nie mogłem stwierdzić, gdyż w naszym pokoju panowała ciemność i tylko mała lamka dawała nieco światła. 
-Dlaczego poszedłeś do klubu?- Spytał wtem Nijimura.
-A ty znowu o tym?- Mruknąłem, układając się nieco wygodniej, co nie było takie proste z racji bolącego tyłka. 
-No.- Mruknął i spojrzał na mnie.
-Myślałem, że nie wrócisz. W sumie to miałem posiedzieć w domu ale pomyślałem, że jeden drink mi nie zaszkodzi. Tylko mi nie mów, że jesteś o to zły.- Spojrzałem na niego uważnie.
-Trochę.- Mruknął, patrząc w sufit.
-He? Dlaczego? 
-Bo myślałem, że będziesz czekam na mnie zawiązany kokardką w łóżku.
-Zboczeniec.- Fuknąłem na niego. Ten odwrócił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Kocham Cię Shougo.- Powiedział z lekkim uśmiechem, na co się lekko zarumieniłem.
-Też Cię Kocham Shouzo.-Pocałowałem go lekko w usta.
-Mmm.... Masz siły na kolejną rundkę? 
-Nie. Spadaj zboczeńcu. Odwróciłem się do niego tyłem lecz ten od razu przytulił się do moich pleców. 
-Mój.- Powiedział, całując czubek mojej głowy.
-I vice versa.- Odpowiedziałem z uśmiechem. 
Jednak Walentynki nie są takie złe. Z drugiej strony to a mam je całkiem często.