Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #KurokoNoBasket. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #KurokoNoBasket. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 maja 2019

Po prostu razem- Aomine x Kise

 Witajcie~! ^^

Po raz pierwszy nie wiem co powiedzieć. Może mogłabym zacząć jak zwykle ale nie było mnie 9 miesięcy. Ałł~! To aż boli. ;-; Naprawdę słowo "Przepraszam" chyba nic tu nie pomoże ale naprawdę PRZEPRASZAM~! Wiem, że nie dałam żadnego znaku, posta, czy wiadomości co się ze mną dzieje, bo nawet już trochę mnie na Fanpage'u nie było ale ja tu byłam. Tylko nie miałam weny i czasu na pisanie. Cóż, życie takie jest, że raz można wstawiać posta raz w tygodniu, a czasem wszystko ulatuje, bądź po prostu trzeba się skupić na prywatnym życiu i codzienności, niż na blogu i pisaniu. 
Szczerze to już miałam kilka prób powrotu ale naprawdę miałam dni, kiedy to zajrzałam na jakiś zaczęty rozdział i po prostu po chwili go zostawiałam, nic nie dopisując. Już nie mówiąc o dniach kiedy to w ogóle tu czy do zapisków nie zaglądałam. Ale moja wena i pomysły zaczęły powoli wracać, do tego w końcu nadszedł też czas aby przysiąść do pisania i tak oto skończyłam tego shota, którego zaczęłam rok temu (Miał być on na urodziny Kise, no ale wyszło jak wyszło :p). Myślałam o tym aby skończyć rozdział z Ferajny ale tam mam jeszcze mnóstwo do dopisania, więc wolałam skończyć to ^^

Teraz w sumie nie wiem, czy mam dalej kontynuować pisanie. Mam pomysły i myślę, że teraz nawet więcej czasu aby pisać dalej. Widzę, że zaglądaliście tu ale chcę znać waszą opinię czy dalej chcecie czytać moje opowiadania. Czy wybaczycie mi tą nieobecność i natchniecie swymi komentarzami? (Przez czas mojej nieobecności czytałam te starsze i one dalej mega mnie cieszą :D) Z jednej strony to jeszcze tu na pewno coś wstawię, bo po prostu chcę skończyć kilka opowiadań, jednak jeśli dalej chcecie czytać moje twory to dalej będę się starać ^^ Tym razem nie zniknę i naprawdę będę informowała was jak mi idzie z pisaniem ^^ Chociaż nie ma teraz G+ ale jest FP, więc będą powiadomienia o nowościach ;) Jedynie, że chcecie abym założyła konto na IG o.o 

Kiedy pojawię się z kolejnym postem to nie wiem ale bardzo, bardzo, bardzo się postaram aby jeszcze w tym tygodniu coś się pojawiło ^^ (Mam 3 rzeczy zaczęte, więc coś chyba uda mi się skończyć ;) ) 

Szczerze? To się stęskniłam ^w^ Za wami, za blogiem, za Tęczusiami ^^
Ao: Tyle kazać czekać -.- Siostra, wstydź się
Ja: Nie zapominaj, że jednak dalej mam koronę, Dai-chan :p 
Niji: I Akashiego za plecami XD
Akashi: Powinieneś wspierać siostrę Daiki, a nie ją karcić -.-
Ao: Dobra, dobra, okey~! <.< Wiem, że ciężko pracowała aby powrócić ^^
Kise: I jeszcze z nami wróciła, powinieneś czuć się zaszczycony :p 
Kuroo: Kimie ma nowe pomysły i nowy zapał do pisania, więc uważaj, bo zostaniesz zapomniany :p
Ao: Ja? Zapomniany? o.o 
Haru: Chyba mówiła o jakiś nowych paringach o.o
Ao:.... Kimie~!
Ja: Dai-chan późno jest, zamknij się proszę -.- O tym pogadamy później. Teraz już cisza, bo już ten początek przedłużamy. Shot czeka~! ^^
Ao: ... Idę się z tym przespać. Branoc~! ;) <Ciągnie Kise za sobą>
Kise: I ja jestem tym czymś? :p 
Ao: Za chwilę to poczujesz to coś ;) 
Kise: Baka~! >///<

Ja już mykam, bo późno, a muszę rano wstać (Dlaczego ja?!! ;-;) Czekam na wasze komentarze i opinie ;) 
Dobranoc/ Miłego dnia/ Miłego popołudnia ^^
Enjoy~! <3
#KimieKikui


Kolejny pokaz mody poszedł gładko. O ile można tak powiedzieć o bieganinie między wieszakami, masie żelu i lakieru do włosów, czekanie na makijaż w smugach dymu papierosowego i perfum, gorączkowe szukanie i poprawianie kreacji aby wyjść na dwie minuty na wybieg. Czasem wydawało mi się to beznadziejne i niepotrzebne jednak wychodząc na wybieg już gotowy czuję się wyjątkowo. Bo przecież ktoś zaprojektował te ubrania, długo pracował nad swoja kolekcją, a teraz ja mogłem ją pokazać światu. To naprawdę miłe uczucie.
Po skończonym pokazie i dostaniu podziękowań od projektanta i stafu, pojechałem do hotelu. Od razu ruszyłem do łazienki aby wziąć prysznic. Mimo przebrania się nadal czułem na sobie zapach papierosów i różnych perfum. Czułem się odświeżony zmywając z siebie to wszystko. Wyszedłem z kabiny, wytarłem się, wysuszyłem włosy, ubrałem się, dopakowałem walizkę i wyszedłem. Zamówiona wcześniej taksówka już czekała pod hotelem. Droga na lotnisko nie była długa i nieco później już siedziałem w samolocie. Spuściłem roletę w oknie i ułożyłem się wygodniej aby nieco się zdrzemnąć. Lot nie miał być długi, a godzinka drzemki mi się przyda.
Po wylądowaniu wziąłem swój bagaż i ruszyłem do wyjścia. Szybko złapałem taksówkę i pojechałem do domu. Zapłaciłem, wysiadłem z taksówki i ruszyłem do swojego apartamentu. Wpisałem kod, następnie wszedłem do windy, po chwili wysiadając na swoim piętrze.
-Hej.- Powiedziałem widząc stojącego pod drzwiami Aominecchiego.
-Hej.- Mruknął.
-Dopiero co z pracy?- Spytałem wychodząc z windy i podchodząc do niego.
-Mniej więcej. Jak pokaz?- Spojrzał na mnie kątem oka, wyciągając klucze z kieszeni.
-Jak zwykle dobrze i bez większych problemów.- Uśmiechnąłem się lekko.
Aomine otworzył drzwi, przepuszczając mnie przodem. Gdy tylko przekroczyłem próg zostałem popchnięty na ścianę, a moje usta zostały zmiażdżone w namiętnym pocałunku. Puściłem walizkę, która z hukiem opadła na podłogę. Zarzuciłem ręce na ramiona Aomine, dłonie wplątując w jego włosy i otwierając szerzej usta aby mógł swoim językiem pieścić moje podniebienie oraz język. Poczułem jak jego dłonie wślizgują się pod moją koszulkę, głaszcząc delikatnie plecy. Pocałunek był namiętny, żarliwy, dziki, pełen pasji, zapierający dech w piersi. Przyspieszone bicie serca, ciepło rozchodzące się po całym ciele, myśli skupione na przyjemności dawanej z tych lekko szorstkich ust i śliskiego języka. Oderwaliśmy się od siebie, dysząc głęboko. Daiki oparł swoje czoło o moje, kładąc dłoń na moim policzku. Spojrzałem w jego oczy, wtulając się w jego dłoń.
-Chodź.- Mruknął niskim głosem, przez który dostałem ciarek. Mogłem tylko przytaknąć głową, bo w tym momencie żadne słowo nie mogło wyjść z mojego gardła.
Czując dłonie Aomine na swoich udach podskoczyłem lekko aby opleć nogi wokół jego bioder. Otarłem się o niego i jęknąłem cicho, czując jego erekcję. Sam nie byłem w lepszym stanie i chciałem tylko ściągnąć w końcu spodnie.
Aomine ruszył w stronę sypialni, ponownie wpijając się w moje usta. Przylgnąłem do niego, mrucząc w jego usta, gdy ścisnął mój pośladek. Po drodze udało mi się ściągnąć buty, co w takiej pozycji nie było łatwe. Drzwi otworzyły się łatwo ale przejście przez nie, gdy jest się napalonym jest nieco trudniejsze. Zdołaliśmy bezpiecznie wejść do sypialni, nie nabijając sobie żadnych siniaków. Zostałem rzucony na łóżko i pozbawiony szybko koszulki. I tak Daiki był bardziej zainteresowany moją szyją i klatką piersiową niż ową koszulką. Mruknąłem czując pocałunki na szyi i obojczykach, przy czym ciągnę koszulkę Aomine aby mu ją ściągnąć. Ten pomógł mi się z nia uporać, dalej obdarowując mnie pocałunkami lecz teraz postanowił possać moje sutki.
-A~!- Jęknąłem zaskoczony, gdy ugryzł mnie.- Mmmm..... Szybciej.- Mruknąłem, ocierając się o niego. Mój członek pulsował niemiłosiernie i czułem, że jak zaraz nie ściągnę spodni to będę miał mokro. Aomine zamiast sunąć w dół podciągnął się wyżej, całując delikatnie moje usta.
-Taki niecierpliwy?- Mruknął z uśmieszkiem. Wiem, że drażnił się ze mną i najchętniej to bym na niego nakrzyczał ale jedyne co teraz chciałem to aby w końcu ściągnął ze mnie te cholerne spodnie.
-I to bardzo.- Prawie, że warknąłem. Polizałem go po dolne wardze, ocierając się o niego. Ten uśmiechnął się lekko, przejechał powoli dłonią po mojej klatce piersiowej i brzuchu i wtem mocno ścisnął moje krocze. Wygiąłem się w łuk, jęcząc i wypychając biodra w górę. Jeszcze raz tak zrobi a dojdę.
Tak się jednak nie stało. Aomine powoli odpiął guzik od moich spodni, rozpiął zamek i powoli ściągnął ze mnie niepotrzebne ubranie, wraz ze skarpetkami.
-Taki niedopieszczony. Aż już nieco pociekło.- Mruknął, całując moje podbrzusze i ściągając ze mnie bokserki.- Mam ci ulżyć od razu?- Spytał, a ja pokiwałem głową.- Naprawdę? Tak bardzo tego chcesz?- Usadowił się między moimi nogami, jednak zamiast zająć się moim pulsującym członkiem zaczął całować wewnętrzną stronę moich ud. Miałem ochotę już sam sobie ulżyć, chciałem jednak aby Aominecchi to zrobił. Chciałem poczuć jego dłoń oraz usta na swoim penisie. Chciałem aby zaczął go ssać i pieścić, doprowadzając mnie do największej rozkoszy.
Przegryzłem wargę. Nie chciałem się przed nim płaszczyć i prosić ale chyba nie miałem wyboru.
I już miałem ładnie powiedzieć "Proszę", gdy nagle Aomine wziął mojego penisa do ust i mocno sie na nim zassał, a dłonią ścisnął lekko moje jądra. To było dla mnie za wiele.
-A~!- Jęknąłem głośno, dochodząc. Bez uprzedzenia w jego usta, wypychając biodra w górę i drżąc na całym ciele. Przełknąłem ciężko ślinę i podniosłem głowę aby spojrzeć na Aomine, który powoli wysunął mojego penisa ze swoich ust i patrząc mi prosto w oczy połknął moją spermę, oblizując wargi. Poczułem jak mój penis na nowo robi się twardy. Jego spojrzenie pełne pożądania i namiętności było tak pięknym widokiem, że moja dziurka już zaczęła pulsować, a ciało drżało z podniecenia.
-Gotowy na więcej?- Mruknął Aomine, pochylając się i robiąc malinkę na moim podbrzuszu.
-Zrób to wreszcie.- Warknąłem, zachęcająco rozszerzając bardziej nogi.
-Mmm...Widzę, że bardzo tego chcesz. Aż tak nie możesz się doczekać, aż włożę swojego kutasa do twojej ciasnej dziurki aż do nasady? Tak bardzo chcesz abym cie pieprzył?- Daiki podniósł wyżej moje biodra, palcem masując moją dziurkę. Te słowa, powiedziane niskim głosem-  kompletnie odleciałem i chciałem aby zrobił to co mówił. Aby wszedł we mnie gwałtownie i głęboko, doprowadzając mnie do największej ekstazy. Od ostatniego razu nie minęło wiele czasu ale czułem się mega niedopieszczony.
Wtem poczułem jak Aomine liże moją dziurkę, po czym zagłębia w niej język.
-A~! Fuck~!- Jęknąłem głośno, odrzucając głowę w tył i zaciskając dłonie na kołdrze. Bardzo dobrze czułem jego język wijący się i zagłębiający w mojej dziurce. Do tego dłońmi ściskał moje pośladki.
-Ah~! Aominecchi~!- Jęknąłem, czując jego oddech.- S-Starczy.- Mruknąłem, drżąc. Z jednej strony nie chciałem aby przerywał. Z drugiej jednak chciałem dojść mając jego kutasa w sobie.
-Oh, a ja chciałem cię dobrze wypieścić, a ty chcesz tak szybko.- Powiedział z udawanym żalem, gdy wysunął już swój język. Wziął żel, wylał trochę na palce i od razu włożył dwa. Spiąłem się, zaciskając się na nich.
-Oj, rozluźnij się. Bo inaczej nie będzie szybko.- Mruknął Aomine. Opuścił moje biodra, podciągnął się i zaczął całować moją szyję. Rozluźniłem się, więc zaczął poruszać palcami aby mnie dobrze przygotować. Położyłem dłonie na jego plecach, głaszcząc i drapiąc go po nich na co odpowiadał mruczeniem. Wtedy poczułem coś, czego nie chciałem poczuć w tym momencie.
-Aominecchi... Dlaczego masz na sobie spodnie?- Spytałem z wyrzutem. Ten zaśmiał się i spojrzał na mnie.
-Hmmm... Może dlatego, że ich jeszcze nie ściągnąłem?- Uśmiechnął się lekko.
-To je migiem ściągaj.- Wręcz warknąłem.
-Może sam to zrobisz?- Mruknął, ponownie całując moją szyję.
Wyciągnąłem się nieco aby sięgnąć do jego bioder. Odpiąłem pasek, guzik i rozpiąłem rozporek. Zsunąłem nieco spodnie i wtem Aomine dołożył trzeci palec, muskając delikatnie mój czuły punkt. Zacisnąłem dłonie na jego spodniach, wgryzając się w jego ramię.
-Ściągniesz je w końcu?- Szepnął mi do ucha, dmuchając na nie swoim ciepłym oddechem, aż dostałem ciarek.
-Mhm.- Mruknąłem i ponownie wziąłem się za ściąganie jego spodni wraz z bokserkami. W końcu z warknięciem udało mi się zsunąć je do kolan, a dalej Aomine poradził sobie już sam. Widząc jego twardego penisa nie mogłem się powstrzymać i zacisnąłem na nim lekko dłoń, poruszając powoli w górę i w dół. Zacząłem jeszcze całować jego umięśniony tors, wzdychając i jęcząc cicho. Daiki jęknął zaskoczony, po tym mruknął i poruszył lekko biodrami.
-Mmm... Ha... Ah~!....- Jęczałem i wzdychałem. Robiło mi się coraz bardziej gorąco. Zwinne palce rozciągające mnie, umięśnione i smukłe ciało Daikiego, jego oddech na moim karku. Chciałem jednak aby Aomine był jeszcze bliżej mnie, chciałem poczuć go całym ciałem, każdym nerwem.
-Aominecchi....- Westchnąłem, przysuwając się do jego ucha.- Starczy. Wejdź w końcu we mnie.- Wyjąkałem do jego ucha.
-A poprosisz?- Wymruczał.
-Kurwa. Aominecchi~! Wypieprzysz mnie w końcu czy nie?!
-Z wielką przyjemnością.- Uśmiechnął się szelmowsko. Złapał moje biodra, przysunął bliżej siebie i wszedł powoli ale od razu do samej nasady.
-Oh~!- Wygiąłem się w lekki łuk, odrzucając głowę do tyłu i zamykając oczy.- Oh tak~!- Jęknąłem błogo. Uwielbiałem to uczucie bycia wypełnionym. Czułem jak penis Aomine idealnie wpasowuje się we mnie, jak ociera się o wrażliwe miejsca, jak głęboko mnie pieści. Nie było bólu a czysta rozkosz.
-Mmm... Nie zaciskaj się tak, bo nie mogę się ruszyć.- Mruknął mi do ucha Aomine wzdychając.
-Haa...Nie moja wina, że jesteś taki duży..... Mmmm...- Wziąłem głęboki oddech, próbując się nieco rozluźnić.
-Spokojnie.- Aomine spojrzał na mnie i zaczął składać na mojej twarzy delikatne pocałunki. Objąłem go i wychyliłem głowę aby sięgnąć jego ust. W tym momencie Daiki poruszył się we mnie. Jęknąłem w jego usta na ten nagły ruch, jednak sam poruszyłem biodrami aby dać mu znak, żeby nie przerywał. Aomine nie przerywając pocałunku zaczął się poruszać we mnie. Całowanie go stało się trudniejsze, przez moje jęki oraz jego westchnięcia lecz dalej ocieraliśmy się ustami.
Daiki wyszedł nagle ze mnie mnie i usiadł, ciągnąc mnie ze sobą. Wtuliłem się w niego i wpiłem w jego usta, od razu podciągając się aby napić się na jego członka.
-Ach~! Tak~!- Jęknąłem błogo ponownie czując jego członka we mnie. W tej pozycji czułem jak wbija się we mnie jeszcze głębiej.
-Jeszcze trochę brakuje.- Mruczy mi w usta, po czym przyciąga moje biodra do swoich i wsuwa się we mnie od do nasady.
-Aaaa~!- Jęknąłem głośno, zaciskając dłonie na jego plecach.- Tak.. głęboko....Haaa..... Mmmm.... Tak.. dobrze... - Podnoszę lekko biodra i opuszczam je, drżąc na całym ciele. Daiki postanawia mi pomóc wychodząc mi na przeciw. Przyspiesza i coraz mocniej wbija się we mnie. Nie mogę zrobić nic więcej jak obejmować go mocno i jęczeć z rozkoszy. Było mi gorąco, ciało drżało, gardło bolało od jęków, przed oczami wirował mi świat, a w głowie była pustka. Czułem wszystko, a tym wszystkim był Aomine obejmujący mnie mocno, złączony ze mną i szepczący moje imię między westchnięciami.
-Da...Daiki...Ach... Dai..ki...Ach~!- Już dłużej nie mogłem wytrzymać. Zacisnąłem się, objąłem go mocno i doszedłem na jego brzuch. Aomine zrobił jeszcze kilka pchnięć i doszedł głęboko we mnie, wtulając się w moją szyję. Obejmowaliśmy się tak przez dłuższą chwilę, normując oddechy i przypominając sobie kim i gdzie jesteśmy. Aomine położył mnie powoli i delikatnie i dopiero wtedy ze mnie wyszedł, kładąc się obok i sięgając po chusteczki aby się wytrzeć. Gdy to zrobił położył się na boku, rękę wkładając pod moją głowę. Pocałował mnie, głaszcząc mnie po brzuchu.
-Hmmm... Czy mówiłem, że się stęskniłem?- Spytał się, przerywając pocałunek.
-Hmmm....- Zacząłem się zastanawiać, w międzyczasie całując go.- Chyba nie.
-O. Więc....- Pocałował mnie.- Tęskniłem.- Zaśmiałem się z jego słów, wtulając się w niego.
-Ja też.- Uśmiechnąłem się i cmoknąłem go w policzek. Ach, ten Aominecchi~!

Nie było późno, a nam nie chciało się spać to też wzięliśmy prysznic, a następnie rozsiedliśmy się na kanapie w salonie. Ja szukałem jakiegoś fajnego filmu, a Aomine szykował przekąski.
-Kise.- Usłyszałem nad sobą. Odchyliłem głowę do tyłu i od razu poczułem usta Aomine na swoich. Z chęcią oddałem pocałunek.
-Trzymaj.- Daiki przerwał pocałunek i podał mi pudełko.- Sam robiłem.-Powiedział, siadając obok mnie. Otworzyłem pudełko, w którym były domowe lody, jak się nie myliłem to czekoladowe. Na wierzchu była polewa- pewnie malinowa- i posypka z orzechów i czekolady.
-Wow~!- Nie mogłem się powstrzymać i od razu posmakowałem.- Mmmm~! Pychotka~!- Cmoknąłem Aomine w policzek.- Przeszedłeś samego siebie.
-Oj tam, po prostu zmieniłem nieco składniki no i sos zrobiłem ze świeżych malin. Ale cieszę się, że smakuje.- Aomine objął mnie w pasie, biorąc łyk wina.- Wybrałeś już coś?
-Mhm. Więc wciśnij tylko play.- Mruknąłem, nie mogąc oderwać się od lodów. Posunąłem łyżkę pod nos Daikiego. Zjadł i przytaknął tylko głową.
Niby po prostu siedzieliśmy na kanapie i oglądaliśmy film ale robiliśmy to razem. Odkąd zacząłem chodzić z Aomine, chociaż w sumie odkąd go poznałem, to każda chwila razem była dla mnie ważna. Nie ważne z kim, gdzie, co robiłem. Najważniejszy pozostawał dla mnie Aominecchi. Ale te chwilę spędzone tylko z nim były najlepsze, nawet jeśli to było właśnie oglądanie filmu. Bycie z nim, bycie razem, od tak- to najlepsze i najdroższe mi momenty.







czwartek, 15 lutego 2018

Be drunk. Be crazy. Be loved. Be Mine.- Nijimura x Haizaki

 Z lekkim poślizgiem ale jestem~! ^^ 
Sorki ale dopiero dzisiaj wzięłam się za pisanie, a nie dane mi było zrobić tego w spokoju, plus musiałem jeszcze pojechać do brata i jak wróciłam to od razu wzięłam się za pisanie, a jeszcze jakieś błędy mi się pojawiały i w ogóle...Heh~! -.- 
Ale najważniejsze, że one-shot Walentynkowy jest~! :D 
W tamtym roku było na słodko, więc w tym jest na ostro ;) Paring NijiHai, chociaż myślałam o DaiSuga :p Jednak poszłam myślą "W Walentynki walę drinki", więc... XD (To przez moją przyjaciółkę, serio, to nie są moje geny XD ) 
Co do info to możliwe iż w tym tygodniu pojawi się rozdział z Ferajny ^^ 
Dodam jeszcze, że nadal może Wam się nie udać przeczytać opowiadań, gdyż jeszcze tego nie ogarnęłam :p (Spokojnie, jutro biorę się za resztę ;) ) Ale one-shoty oraz TB i DM odblokowane ^^ 
I już przestaję paplać, bo późno i pewnie macie ochotę jeszcze przed snem przeczytać :D 
Więc miłego czytania i słodkich snów/miłego dnia :* 
#Kimie





Dziś czternasty luty. Walentynki.... Jak ja ich nie cierpię.
Z jednej strony, gdy chodziłem do szkoły to miło było dostać jakieś czekoladki czy coś słodkiego. Z drugiej jednak te wszystkie serduszka i pary słodzące sobie na każdym kroku. Ble~! Do tego wszystko musi być w kształcie serca, bądź musi być czerwone albo różowe. Dla dziewczyn pewnie jest to fajnie ale nie dla facetów. Chociaż dla mnie nieważne jaki kształt ma pizza, czy tez czekoladki. Ważne aby były smaczne.
I jest jeszcze trzecia strona, czyli im jest się starszym tym to święto jest bardziej komercyjne. Czyli jak nie masz od kogo dostać Walentynki, albo komu jej dać to siedzisz po prostu w domu i udajesz, że ten dzień jest taki sam jak inne albo idziesz do klubu aby się napić i skończyć w jakimś hotelu na numerku.
Ja właśnie byłem w klubie i z niezadowoleniem patrzyłem na te wszystkie zakochane pary. No tak, bo są takie wyjątki, co najpierw idą potańczyć, a następnie idą się pieprzyć. Dziwie się, że to robią, bo i tak przez większość czasu są do siebie przyklejeni, migdalą się i nie tańczą, prawie zapominając, że są w klubie, a nie w łóżku.
Co do mnie to pewnie się zastanawiacie, czy zamierzam kogoś wyrwać? Nie wiem. Tak naprawdę to po pracy chciałem wrócić do domu, zamówić sobie pizze i rozłożyć się na kanapie oglądając jakąś smętną komedie romantyczną. Jednak przed wyjściem z pracy zaczepił mnie kumpel i spytał, czy nie pójdę do klubu z nim i znajomymi. Pomyślałem, że w sumie fajnie by było nieco się zabawić, więc się zgodziłem. I po namyśle stwierdzam, iż nie był to najlepszy pomysł. I tak przyszło więcej par, a osoby wolne szybko gdzieś zniknęły.
Tak więc stałem sobie przy barze i sączyłem drinka, patrząc na tańczące osoby i zastanawiając się co zrobić. Nie chciało mi się tańczyć. Podrywać kogoś w sumie też nie, nie widziałem nawet nikogo w moim typie. Dopiłem więc, drinka, po czym zacząłem przeciskać się przez tłum tańczących osób do wyjścia. Wtem ktoś złapał mnie za ramię i mocno pociągnął, popychając mnie na ścianę.
-Co jest?!- Warknąłem, a gdy zobaczyłem kto przede mną stoi, zamarłem.
-Co ty tu robisz?- Warknął Nijimura. Tak, te lodowe oczy poznam wszędzie. Do tego te oczy patrzyły się na mnie tak, że już czułem się martwy.
-Stoję?- Spojrzałem na niego krzywo. Nijimura chwilę mi się przyglądał, po czym przeklną cicho pod nosem.
-Idziemy.- Złapał mnie za ramię i pociągnął w stronę wyjścia.
-Puść! Boli!- Jęknąłem, próbując się wyrwać. Ten tylko przyciągnął mnie bliżej siebie i nieco poluźnił uścisk.
Wyszliśmy z klubu, od razu kierując się do samochodu Nijimury zaparkowanego niedaleko. Otworzył drzwi i prawie wrzucił mnie do niego. Sam wszedł od strony kierowcy i ruszyliśmy. Spojrzałem za okno, gdzie zaczął padać śnieg. Schowałem się bardziej w swojej kurtce, gdyż było naprawdę zimno. Trzeba było jednak zostać w domu.
Gdy dojechaliśmy wysiedliśmy bez słowa, wchodząc do domu.
-Idę wziąć prysznic.- Mruknąłem, kierując się od razu do łazienki, nie patrząc nawet na Nijimurę.
Rozebrałem się szybko wchodząc pod prysznic i ustawiwszy sobie nieco cieplejszą wodę stałem chwilę, po czym zacząłem się myć. Po pracy nie mogłem tego zrobić, a w klubie było gorąco, więc prysznic był bardzo miły. Wyszedłem, ubrałem dresowe spodnie i koszulkę, po czym biorąc suszarkę ruszyłem do salonu.
-Łazienka wolna.- Powiedziałem tylko i usiadłem na kanapie, aby wysuszyć sobie włosy. Nijmura przytaknął tylko głową i odłożył pustą szklankę po whisky, ruszając do łazienki.
Usiadłem na kanapie, uprzednio podłączając suszarkę i zaczynając suszyć sobie włosy. Gdybym tego nie zrobił jutro wyglądałbym jak zmokły pies i musiałbym ponownie myć włosy. To jest nieco męczące, więc wolałem zrobić to teraz. 
Gdy już wysuszyłem swoje włosy ruszyłem do kuchni. Wziąłem szklankę z szafki, nalewając do niej soku i po sekundzie zastanowienia dolałem wódki. Wypiłem drinka duszkiem, krzywiąc się nieco. Oj, chyba nieco za dużo sobie procentów wlałem. Ale to nic. Jutro mam wolne. Przeżyję. Mam mocną głowę. 
Zrobiłem sobie drugiego drinka lecz go nawet nie ruszyłem, gdyż zostałem obrócony i przyciśnięty do szafek. 
-Co?- Spojrzałem się nieco wkurzony na Nijimurę. O co mu biega?!
-To ty mi powiedz.- Spojrzał na mnie wyraźnie zdenerwowany. 
-Nie wiem o co ci biega. Wyciągasz mnie z klubu, a teraz zachowujesz się dziwnie. Czy ja ci coś zrobiłem?- Fuknąłem na niego. 
-Co robiłeś w klubie?
-A co można robić w klubie? Ja głównie to piłem, bo tańczyć mi się nie chciało. 
-Z kim poszedłeś?
-Z...- Już chciałem powiedzieć z kolegą ale się powstrzymałem.- Heh~!- Wziąłem głęboki oddech, patrząc prosto w lodowe oczy.- Zostałem zaproszony przez znajomego. Ale to tylko znajomy, którego w sumie od wejścia do klubu zgubiłem. I nikogo nie podrywałem, jeśli o to ci chodzi. Zadowolony? Zostawisz mnie już w spokoju?- Wziąłem swojego drinka i wypiłem go duszkiem. Czułem na sobie wzrok Nijimury lecz udawałem, że mnie to nie rusza. 
Wtem położył dłoń na moim policzku, a następnie wpił się w moje usta. Nie protestowałem i nawet objąłem go lekko, pozwalając wtargnąć językiem do moich ust. Pocałunek był namiętny i gorący, pełen pasji, aż mi się w głowie zakręciło. 
Westchnąłem głośno, gdy się od siebie oderwaliśmy. Nijimura nadal był blisko mnie, patrząc na mnie uważnie.
-Jesteś mój. Rozumiesz?- Spytał, patrząc prosto w moje oczy.
-Mhm- Przytaknąłem tylko. 
Nijimura wziął butelkę wódki i upił duży łyk, po czym przybliżył swoje usta do moich. Poczułem mocny smak alkoholu, wypiłem jednak wszystko co mi dał. Oblizałem usta, patrząc na niego spod wpół przymkniętych powiek. 
-Mój.- Mruknął zadowolony, atakując moją szyję. Odrzuciłem głowę do tyłu, dając mu większy dostęp do mojej szyi. 
-Ahh~!- Jęknąłem, czując lekkie ugryzienie na ramieniu. Ponownie wpił się w moje usta. Objąłem go rękoma w pasie, czując jednak dłonie na moich pośladkach wskoczyłem na niego, oplatając go nogami w pasie. Nijimura od razu ruszył na górę, szybko pokonując schody, po chwili rzucając mnie na łóżko. 
-Czego chcesz?- Spytał, ściągając koszulkę. Przełknąłem gulę w gardle i parząc na niego przegryzłem wargę. 
-Ciebie.- Mruknąłem. Nijimura pochylił się i ściągnął moją koszulkę. Podciągnął mnie wyżej na łóżku, następnie przypinając moje ręce kajdankami do łóżka. Wziął następnie opaskę i założył mi ją na oczy. 
-Będziesz grzeczny?- Usłyszałem jego seksowny głos. 
-A muszę?- Uśmiechnąłem się zadziornie, po czym poczułem ugryzienie na obojczyku.- Ah~!- Jęk wyrwał się z moich ust. 
-Sam nie wiem, czy cię ukarać czy nagrodzić.- Mruknął, ściągając moje spodnie wraz z bokserkami. 
Następnie poczułem ponownie smak alkoholu. Po wypiciu Nijimura nie odsunął się, a wpił namiętnie w moje usta. Czułem, że jest blisko, jednak tylko nasze wargi się ze sobą stykały. 
-Niji.- Jęknąłem, gdy się ode mnie odsunął.
-Tak?- Czułem, że uśmiecha się zadziornie. Uwielbia się za mną droczyć. 
-Ja chcę.- Mruknąłem, wiercąc się niecierpliwie.
-Czego chcesz?- Szepnął do mojego ucha, a mnie przeszły ciarki.
-Ciebie. Kochaj mnie Shouzo.- Westchnąłem. 
Poczułem delikatne pocałunki na klatce piersiowej. Zadrżałem czując jego mokry język na moim sutku. Czułem jak powoli schodzi coraz niżej, jak delikatnymi pocałunkami znaczy moją skórę. Wszystkie te ślady paliły, a ja czułem, że chcę więcej. 
Gdy niespodziewanie wziął czubek mojego penisa do ust, nie mogłem powstrzymać jęknięcia.
-Nie zaciskaj ud, bo nogi też ci przywiąże. A wtedy będziesz musiał poczekać.- Mruknął, po czym wziął ponownie mojego członka w usta, tym razem bardziej. 
-Ach~! Mmm...O...Och~!- Cały drżałem, próbując grzecznie leżeć. To ciepło, ten język sunący po moim członku, jego oddech. W głowie mi się kręciło i czułem, że długo nie wytrzyma. 
-Nie.- Powiedział wtem Nijimura, odsuwając się ode mnie. Jęknąłem niezadowolony, gdyż byłem bardzo bliski orgazmu, a przerwanie pieszczot wcale nie pomagało mi się uspokoić. 
-Niji.- Zacząłem się wiercić. Potrzebowałam jego dotyku. 
-Tak?
-Proszę...- Jęknąłem, nie mogąc wytrzymać. Nie lubiłem się przed nim płaszczyć, jednak w tym momencie nie myślałem logicznie. 
-O co? 
-Pozwól....Pozwól mi dojść. Weź go do ust.- Wymamrotałem czując, że się rumienie. Może ja go nie widziałem ale czułem jego uważne spojrzenie na sobie.
-Skoro tak bardzo tego pragniesz.- Powiedział. Gdy wziął go ponownie w usta i zaczął mocno ssać, dłonią pieszcząc moje jądra nie wytrzymałem.
-Aach~!- Jęknąłem głośno, wyginając się w lekki łuk. Opadłem na łóżko, oddychając ciężko. 
-Było przyjemnie?- Usłyszałem, czując jak całuje mnie po szyi. 
-Mhm. Ale chcę więcej.- Wymruczałem. 
-Musisz na to zasłużyć.- Po tych słowach poczułam jak się rusza.- Weź.- Otworzyłem posłusznie usta, biorąc jego penisa. Byłem związany i było mi nieco niewygodnie w tej pozycji lecz starałem się jak mogłem aby jemu było dobrze. Ssałem więc, lizałem i brałem jego penisa aż do nasady. 
-Lubisz to, nieprawdaż? Aż cały drżysz i już się nieco podnieciłeś.- Nic nie powiedziałem, tylko dalej ssałem jego penisa. Nie wiem, czy to przez alkohol czy przez to, że byłem przywiązany i nic nie widziałem ale czułem przyjemność z robienia mu loda. 
-Starczy.- Nijimura odsunął się, następnie obracając mnie na brzuch.- Wypnij się.- Rozkazał. Gdy już to zrobiłem to wyczekiwałem jego ruchu, jednak przez dłużą chwile nic się nie działo.
-Ni....- Nie zdołałem nic więcej powiedzieć, czując jak daje mi klapsa. -Ach~!- Jęknąłem, gdy zrobił to ponownie.
-Podnieca cię to?- Spytał, po czym położył dłonie na moich pośladkach i zaczął lizać moją dziurką. Schowałem twarz w poduszce, jednak moje jęki na pewno były słyszalne. 
Wtem zamiast jego języka poczułem palce, które we mnie weszły. 
-A~!- Jęknąłem, gdy palcami dotknął mojej prostaty. 
-Dobrze ci?- Usłyszałem przy uchu. Nijimura drugą dłonią przejechał po mojej szyi, palce wkładając do moich ust. Zacząłem je ssać, próbując się nieco uspokoić, chociaż było to niemożliwe.
W głowie mi się kręciło, czułem gorąco i jednego czego pragnąłem to bycie wypełnionym.
-Nnn~!- Mruknąłem. 
-Hm? Chciałeś coś powiedzieć?- Spytał Nijimuro zabierając palce z moich ust, tym razem szczypiąc moje sutki. 
-Weź mnie.- Jęknąłem czując, że dłużej nie wytrzymam.
-Co? Nie słyszałem.- Mruknął, całując moje plecy.
-Włóż go. Swojego penisa. Do...Do mojej dziurki. Proszę.- Wysapałem
-Skoro tak bardzo chcesz.- Mruknął. Zabrał swoje dłonie, co dla mnie nie było najlepszym rozwiązaniem. Moje ciało drżało z podniecenia. Gdy poczułem, jak łapie moje biodra i wchodzi we mnie jednym zdecydowanym ruchem, to było dla mnie za wiele.
-Aaaa~!- Jęknąłem głośno dochodząc. Opadłem twarzą na poduszki, próbując złapać oddech. 
-Ej ale to dopiero początek.- Wymruczał do mojego ucha, zaczynając się poruszać. 
-Ach~! Cze... Ach~!- Dreszcz przyjemności przemknął przez moje ciało. Po orgazmie moje cialo było wrażliwsze, do tego byłem nieco podpity, związany i nic nie widziałem. Czułem każdy dotyk na mojej skórze, każde pchnięcie, każdy oddech, który powodował ciarki. 
-Jesteś taki cudowny w środku. Czuję się, jakbym miał się rozpłynąć.- Wyszeptał Nijimura do mojego ucha, zmieniając nieco pozycję i trafiając idealnie w moją prostatę.
-Ach~! Och~! Nie...~!- Wiłem się pod nim z rozkoszy, kompletnie oddając się przyjemności. 
-Shougo.- Słysząc swoje imię zacisnąłem się i doszedłem z głośnym jękiem.- Och..- Westchnął Nijimura, dochodząc we mnie. Trwaliśmy chwilę w tej pozycji, dopóki Nijimura się nie ogarnął. 
Wyszedł ze mnie, obracając mnie na plecy. Rozkuł mnie i zdjął opaskę z moich oczu. 
-Shougo.- Wyszeptał obejmując mnie i całując w usta. 
-Ni....Niji....Je-Jeszcze.- Wysapałem.- Kochaj mnie, jeszcze.- Spojrzałem na niego. Czułem się, jakbym miał gorączkę ale wiedziałem, że pragnę więcej. Pragnę go więcej. 
-Oczywiście.- Nijimura pocałował mnie w czubek głowy, po czym usadowił się wygodnie i wszedł we mnie ponownie. 
-Ach~! Jęknąłem, czując przyjemne uczucie bycia wypełnionym. 
Złączeni, nasze ciała tak gorące i tak blisko siebie. Oddechy łączące się, usta szukające tych drugich, brak oddechu. Szybkie bicie serc, których uderzenia były doskonale słyszane. Oczy patrzące na siebie z ufnością, miłością i pożądaniem, mówiące więcej niżby usta mogły. Myśli zabłąkane w przyjemności i rozkoszy, które szalały z miłości. Te dwa słowa wypowiadane cicho, między niemiarowym oddechem ze słodkich ust. Przyjemność rozlewająca się po ciele, palący dotyk. Uzależnieni od siebie nawzajem, piani z przyjemności, szaleni z rozkoszy. 


Leżałem wtulony w tors Nijimury. Nie wiedziałem, kora jest godzina ale chyba już świtało. Tego też nie mogłem stwierdzić, gdyż w naszym pokoju panowała ciemność i tylko mała lamka dawała nieco światła. 
-Dlaczego poszedłeś do klubu?- Spytał wtem Nijimura.
-A ty znowu o tym?- Mruknąłem, układając się nieco wygodniej, co nie było takie proste z racji bolącego tyłka. 
-No.- Mruknął i spojrzał na mnie.
-Myślałem, że nie wrócisz. W sumie to miałem posiedzieć w domu ale pomyślałem, że jeden drink mi nie zaszkodzi. Tylko mi nie mów, że jesteś o to zły.- Spojrzałem na niego uważnie.
-Trochę.- Mruknął, patrząc w sufit.
-He? Dlaczego? 
-Bo myślałem, że będziesz czekam na mnie zawiązany kokardką w łóżku.
-Zboczeniec.- Fuknąłem na niego. Ten odwrócił się w moją stronę i pocałował mnie.
-Kocham Cię Shougo.- Powiedział z lekkim uśmiechem, na co się lekko zarumieniłem.
-Też Cię Kocham Shouzo.-Pocałowałem go lekko w usta.
-Mmm.... Masz siły na kolejną rundkę? 
-Nie. Spadaj zboczeńcu. Odwróciłem się do niego tyłem lecz ten od razu przytulił się do moich pleców. 
-Mój.- Powiedział, całując czubek mojej głowy.
-I vice versa.- Odpowiedziałem z uśmiechem. 
Jednak Walentynki nie są takie złe. Z drugiej strony to a mam je całkiem często.





środa, 6 września 2017

Welcome to Rainbow Kingdom

Ohayo~! ^^

Ta Niespodzianka miała pojawić się 19 sierpnia na 3 urodziny bloga ale czas i wena nie były przychylne :p 
Mimo to Serdecznie Zapraszam do przeczytania~! :D
Wszystkie wyjaśnienia na koniec ;)
***


Aomine, Kise, Kagami i Kuroko lenili się na kanapie w salonie, oglądając jakiś film akcji i zajadając się przy tym kanapkami zrobionymi przez Kagamiego.
-Jak fajnie jest tak sobie poleżeć~!- Aomine uśmiechnął się, i wygodniej umościł się na kanapie.
-Poczekaj, poczekaj~! Jak dzieci zaczną płakać to ty będziesz do nich leciał.- Fuknął na niego Kise, gdy tylko się napił i położył głowę na kolanach Aomine.
-Spokojnie~! Są tak wymęczeni, że szybko nie wstaną.- Daiki potargał mu włosy.
-I tak jest dzisiaj wyjątkowo cicho.- Stwierdził Kuroko, popijając swojego shake'a.
-Może dlatego, że jest tak upalnie i w sumie przed obiadem?- Zainsynuował Kagami, po czym sięgnął po kolejna kanapkę.
-Co w ogóle dzisiaj na obiad?- Zapytał Aomine.
-Nie wiem. Kimie w sumie nic nie mówiła, a mi szczerze nie chce się go robić. Ewentualnie mogę się ruszyć i szybko zrobić ciasto na pizze i każdy sobie zrobi później.
-W sumie dobry pomysł. Chociaż i tak trzeba będzie jechać do sklepu, bo picie się kończy. I jeszcze chlebek trzeba kupić, mleczko, mleczko dla dzieci, musiki, owocki i.....i w sumie trzeba uzupełnić zapasy.- Stwierdził Kise.
-To się pojedzie ale wieczorem, bo teraz to jest chyba z czterdzieści stopni na zewnątrz.- Ao westchnął, zerkając na okno.
-Spokojnie Aomine-kun. Nigdzie nam się nie spieszy.- Powiedział Kuroko. I tak dalej oglądali sobie film, jednak pół godziny później do salonu weszła Kimie. Znaczy kopnęła drzwi tak, że otworzyły się z hukiem, przez co Kise omal nie spadł z kanapy.
-Co wy tu robicie?- Zapytała, patrząc na nich uważnie.
-Eeeee.....Film oglądamy?- Kise spojrzał na nią niepewnie.
-Dlaczego?
-No bo..... tak?- Tym razem odezwał się Aomine. Nie wiedział o co może chodzić jego siostrze.
-Dobra. Nieważne.- Kimie machnęła na nich ręką, po czym wyłączyła telewizor.
-A-Ale.....- Jąkał się Kise. Spodobał mu się ten film i chciał obejrzeć go do końca.
-Dosyć wylegiwania się. Zawołajcie wszystkich. Tutaj macie podział pracy. Wszystko ma być zrobione do jutra.- Położyła długą listę na stole.- Kagami, tu masz listę zakupów i listę dań. Jak czegoś nie napisałam to dopisz.- Dała mu dwie kartki.
-Eto.... Ale dlaczego dzisiaj?- Zapytał się Aomine, biorąc listę do ręki. Chciał dzisiaj całkowicie się polenić, a nie sprzątać- bo na to wychodzi z listy.
-Bo nadchodzi Wielki Dzień Dai-chan~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko i obróciła wokół własnej osi.- Wszystko ma wyjść perfekcyjnie~! Więc migiem zabierajcie się do pracy. Ja też mam co nieco do załatwienia, więc Sei-chan będzie was pilnować. Do zobaczenia~!- Pomachała im z uśmiechem i wyszła. Chłopcy zaś dalej siedzieli na kanapie, nic z tego nie rozumiejąc.
-Co....Co to było?- Kagami dalej gapił się w miejsce, w którym zniknęła Kimie.
-Sam nie wiem. Jaki Wielki Dzień?? Przecież urodziny Akashiego są w grudniu.- Mruknął Aomine.
-Przecież powiedziała, że to on będzie nas pilnował.- Mruknął Kuroko.
-Ao powinieneś wiedzieć o co jej chodzi. Przecież to twoja siostra.- Kagami zaczął czytać listę zakupów, jednak spojrzał krzywo przy tym na granatowowłosego.
-To co z tego?! Myślisz, że mówi mi o wszystkim?! Kise, to wy zazwyczaj plotkujecie. O co chodzi?
-Nie wiem Aominecchi no~! Sam jestem zszokowany wręcz. Plus nawet nic mi do głowy nie przychodzi.
-Nie zastanawiajmy się nad tym teraz. Lepiej chodźmy po resztę i zacznijmy wszystko robić.- Powiedział Kuroko i pociągnął Kise za bluzkę aby poszedł z nim. Aomine ruszył z westchnięciem za nimi, a Kagami ruszył do kuchni.


.....Nieco później.....

-Wielki Dzień?! O co w tym chodzi?- Zapytał Midorima, gdy myli szyby. Aktualnie część sprzątała właśnie salon. 
-Ty też nic nie wiesz Midorimacchi~?- Jęknął Kise, który wycierał kurze z półek. 
-To najlepiej spytać się Akashiego.- Powiedział Takao, zajmując się właśnie czyszczeniem dywanu. 
-Gdzie on w ogóle się podział?!- Aomine zaczął się rozglądać po salonie.
-Chyba poszedł sprawdzić jak reszta sobie radzi.- Powiedział Himuro, wchodząc do salonu. Właśnie pomagał Kagamiemu w kuchni. Po jakiś 15 minutach wrócił Akashi. 
-Za chwilę Reo przyniesie zasłony.- Powiedział do Aomine, Midorimy i Murasakibary, którzy myli okna. 
-Ej Akashi~! Co to za Wielki Dzień?- Spytał od razu Aomine, czyszcząc aktualnie parapety.
-Wielki Dzień to Wielki Dzień.- Odpowiedział tylko czerwonowłosy i podszedł do Kise aby pomóc mu w układaniu książek.
-Czyli wiesz ale nie powiesz?
-Dokładnie.- Słysząc to wszyscy westchnęli. Chcieli wiedzieć o co chodzi i po co w sumie to wszystko. Jednak ani Kimie ani Akashi nie zdradzą im tego sekretu, więc dalej główkowali między sobą. 


.....Późnym wieczorem.....

-Mam dość.- Stwierdził Aomine i usiadł na podłodze z butelką wody. 
-No, nieźle się nasprzątaliśmy.- Stwierdził Kise, który również był wykończony.
-I tak nadal nie wiemy po co to wszystko.- Mruknął Kagami.
-Nijimura nawet ty nie wiesz?- Zapytał Aomine.
-Nic a nic. Nawet nic mi się z tym Wielkim Dniem nie kojarzy.
-Ale to na pewno nie są ani urodziny ani żadna rocznica, gdyż Kimie wręcz zakazała kupienia alkoholu.- Mruknął Haizaki i uśmiechnął się, słysząc jęk niezadowolenia Nijimury.
-O~! Tu się wszyscy umościli?!- Do salonu wszedł Izaya. Ustał z rękami w kieszeniach bluzy i patrzył na wszystkich z uśmiechem. 
-Ty w ogóle coś robiłeś?- Zapytał się Aomine.
-Nie~! Musiałem załatwić kilka spraw na mieście.- Uśmiechnął się szeroko.
-Właśnie, może ty jednak wiesz o co chodzi z tym Wielkim Dniem?- Zapytał Himuro.
-Wiem~!- Powiedział triumfalnie Izaya.
-To powiedz.
-Nie powiem~!
-Dlaczego?!- Warknął Daiki. 
-A po co mam mówić? Jutro się dowiecie. 
-Ale powinniśmy wiedzieć~! Bo to chyba nas dotyczy, co nie?!
-No w pewnym sensie.... Ale jak chcecie wiedzieć to zapytajcie się Kimie-chan~!
-Zamknęła się chyba w swoim pokoju. Więc ty już nam powiedz i będziemy spokojniejsi.
-Hmmm..... A podejrzewacie coś?
-To na pewno nie urodziny ani żadna rocznica.- Stwierdził Kuroko.
-I w sumie nic nie podejrzewamy, bo naprawdę nie wiemy po co to wszystko.- Stwierdził Kise.
-A ty Kagami niczego nie podejrzewasz?- Zapytał Izaya.
-Ja?
-No tak ty. Zrobiłeś dzisiaj pewnie więcej jedzenia niż zwykle.
-No w sumie.... Ale co ma to z tym wszystkim wspólnego?
-Chwila!- Krzyknął wtem Nijimura.
-O~! Domyśliłeś się?- Zapytał z uśmiechem Izaya.
-Wiesz już o co chodzi Nijimuracchi~?- Zapytał Kise. Wszyscy patrzyli na niego w napięciu.
-Sprzątani, jedzenie, szykowanie.... Wychodzi na to, że będziemy mieli gości.
-Jakich gości?- Zapytał Aomine i spojrzał na Izayę. Ten tylko się uśmiechnął, po czym obrócił na pięcie i wyszedł. Chłopcy nieco zaczęli dyskutować na ten temat, jednak każdego dopadło coraz większe zmęczeni, więc ruszyli się z salonu i każdy poszedł do siebie. Mieli dowiedzieć się już jutro kto taki do nich przyjdzie.


.....Następnego dnia....

Z samego rana Kimie wszystkich obudziła i kazała się im ładnie ubrać i uczesać, a następnie mogli zjeść śniadanie. Po tym mieli czekać na nią w salonie. I tak o 10 wszyscy już siedzieli w salonie i czekali na Kimie. Każdy siedział nieco zestresowany. No może oprócz Akashiego i Izayi- ale to pewnie dlatego, gdyż wiedzieli kto przyjdzie. Po chwili do salonu weszła uśmiechnięta Kimie, a tuż za nią gromadka osób, która ustawiła się prawie w szeregu. Przybyli patrzyli to na osoby siedzące na kanapach to na samych siebie. Tak samo było z tymi, co siedzieli na kanapach. Dało się wyczuć podekscytowanie, a zarazem niepewność. Kimie zamknęła drzwi, po tym spojrzała na każdego. Widziała, że robi to niespodziewanie, jednak tak bardzo nie mogła doczekać się tego dnia, że postanowiła zrobić z tego niespodziankę. 
-Witam Was wszystkich~!- Powiedziała w końcu i zapewne jeśli by mogła to wszystkich by wyściskała.- Dzisiaj jest dzień niezwykły, więc najpierw wytłumaczę o co tu chodzi, bo nie zrobiłam tego wcześniej. Tak więc od dzisiaj do naszego Królestwa dołączają nowe osoby~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, a chłopcom siedzącym na kanapie omal nie opadła szczęka.- Jakby ktoś tego nie zrozumiał to po prostu powiększa się nam rodzinka~! Planowałam to już od jakiegoś czasu ale tego czasu nico mi ostatnio zabrakło i dopiero dzisiaj mogę wszystkich przedstawić.- Z uśmiechem popatrzała na wszystkich, czy aby rozumieją. Wiedziała, że szokuje tym swoich Tęczusi ale usprawiedliwiała się tym, że to ona jest Królową i może wszystko i robi co jej się podoba bez konsultacji z innymi.- Tak więc zaczynamy~!- Podeszła do pierwszego chłopaka, który był w sumie tego samego wzrostu co ona.- Eto.... W sumie to będziecie się przedstawiać, a ja dopowiem resztę.- Powiedziała i uśmiechem zachęciła chłopaka do przedstawienia się.
-Eren Jaeger. Miło Was poznać.- Powiedział nieco nieśmiało.
-Eren zostaniesz moim dzieckiem.- Powiedziała Kimie, miziając go po głowie.- No dobrze, dalej.
-Erwin Smith.- Przedstawił się wysoki blondyn. 
-Erwin.....Erwin ty będziesz wujkiem, bo w sumie jesteś od nas starszy. Zgadzasz się?
-Chyba nie mam wyboru.- Uśmiechnął się do niej miło.
-W sumie to nie. Dalej.
-Levi Ackermann.- Przedstawił się szatyn. Chłopcy w sumie nieco go znali, gdyż był u nich kilka razy. 
-Levi zostaniesz bratem Akashiego.- Powiedziała Kimie z uśmiechem. Kise zdążył zasłonić Aomine usta zanim ten krzyknął "CO?!!". Chociaż chyba wszyscy byli tym zszokowani. No oprócz Akashiego, który wiedział o tym i tylko przytaknął głową, tak samo jak Levi.
-Ale mi się szwagier trafił~!- Kimie uścisnęła z radością Levi'a.- Dobrze, idziemy dalej.
-Haruka Nanase.- Przedstawił się szatyn o błękitnych oczach.
-Haru-chan~!- Kimie od razu się do niego przytuliła.- Ty zostaniesz moim bratem. Dobrze~?- Kimie spojrzała na niego ze słodką minką, a Aomine omal się nie poderwał z miejsca, jednak dostał w żebra od Kuroko, więc siedział cicho.
-Mhm.- Haruka przytaknął ze spokojem. 
-To dalej.
-Makoto Tachibana. Miło Was poznać.- Powiedział wysoki brunet z miłym uśmiechem.
-Nagisa Hazaki~! Mi również miło Was poznać.- Niski blondyn nawet im pomachał. 
-Rei Ryugazaki. M-Miło mi.- Zająkał się nieco wysoki chłopak o niebieskich włosach. 
-Rin Matsuoka.- Powiedział z lekkim uśmiechem wysoki chłopak o czerwonych włosach. 
-Sousuke Yamazaki.- Powiedział lekko znudzonym głosem brunet.
-Nitori Aiichiro. Miło Was poznać.- Uśmiechnął się przyjaźnie siwowłosy chłopak o niebieskich oczach.  
-Kisumi Shigino.- Chłopak o różowych włosach i niebieskich oczach uśmiechnął się przyjaźnie. 
-Ikuya Kirishima.- Powiedział cicho chłopak o zielonych włosach.
-Natsuya Kirishima. Miło poznać.- Uśmiechnął się szeroko. W sumie jeśli są oni braćmi- bo tak pomyśleli chłopcy siedzący na kanapie- to tylko kolor oczu się zgadza. 
-Nao Serizawa.- Powiedział spokojnie chłopak o fioletowych włosach, który przypominał nieco Murasakibarę.
-Seijuro Mikoshiba. Siemka~!- Uśmiechnął się wysoki chłopak o czerwonych włosach i złotych oczach. Większości przyszło na myśl, że przypomina nieco Akashiego, jednak był on bardziej opalony i uśmiechnięty. 
-Momo Mikoshiba~!- Przedstawił się jego brat. Byli bardzo do siebie podobni, tylko ten niższy miał bardziej pomarańczowe włosy niźli czerwone. 
-Więc tak~! Wszyscy w sumie zostaniecie moimi dziećmi, chociaż zastanawiam się nad Natsu-chan, Nao-chan i Seijuro, czy z Was nie zrobić kuzynów czy czegoś w tym rodzaju. Ale się jaszcze nad tym zastanowię później.- Kimie uśmiechnęła się i wyściskała każdego.- No, przejdźmy dalej~!
-Kageyama Tobio.- Przedstawił się szatyn o ciemnoniebieskich oczach. 
-Tobio zostanie moim bratem~!- Kimie prawie rzuciła mu się na szyję. 
-Ta, pewnie.- Odpowiedział spokojnie Kageyama. Aomine miał zaś ochotę stąd wyjść, przez co Kise wręcz trząsł się przez wstrzymywany śmiech- nie spodziewał się, że Aominecchi jest taki zazdrosny  o Kimie. 
-Więc dalej~!- Kimie zachęciła resztę.
-Nazywam się Hinata Shougo~! Miło Was poznać~!- Niski rudowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko. Kimie zaśmiała się zaś i potargała mu włosy. 
-Azumane Asahi. Miło poznać.- Wysoki chłopak o brązowych, długich włosach przywitał się miło. 
-Nishinoya Yu~!- Niski brunet wręcz wyskoczył przed szereg. Kuroko stwierdził, że jest on chyba niższy od niego. 
-Oikawa Toru.- Przywitał się z uśmiechem brunet. Aomine stwierdził, że ma jakąś dziwną znajoma aurę, zaś Kise zauważył, że ma naprawdę fajne buty. 
-Iwaizumi Hajime.- Przedstawił się szatyn, dziwnie patrząc na Oikawę. 
-Kuroo Tetsuro.- Przywitał się szatyn, któremu grzywka opadała na prawe oko. Aomine pomyślał, że od teraz jest drugi Tetsu, zaś Kuroko się tym nie przejął i słuchał dalej. 
-Kenma Kazume.- Przedstawił się chłopak o czarno-blond włosach. Stał on nieco za Kuroo, co wyglądało tak jakby się chował. 
-Bokuto Kotaro.- Uśmiechnął się siwowłosy chłopak. Nijimura od razu wręcz spojrzał na Haizakiego, bo wręcz miał taką samą szopę na głowie jak Bokuto. 
-Akaashi Keiji.- Przedstawił się szatyn. Wszyscy omal nie spojrzeli się na Akashiego, gdyż nazwiska mieli bardzo podobne. 
-Sugawara Koshi.- Powiedział kolejny siwowłosy chłopak. 
-Sawamura Daichi.- Przedstawił się szatyn. 
-Tsukishima Kei.- Powiedział wysoki blondyn w okularach. Aomine pomyślał, że jest on skrzyżowaniem Kise z Midorimą na co zachciało mu się śmiać.
-Yamaguchi Tadashi.- Przedstawił się piegowaty chłopak. Takao stwierdził, że wygląda w sumie uroczo. 
-Ushijima Wakatoshi.- Przedstawił się wysoki, dobrze zbudowany chłopak o zielono-czarnych włosach. Aomine i Kuroko pomyśleli, że wygląda jak Kagami i w sumie ma również głupią minę, na co obaj powstrzymywali śmiech, ku niewiedzy Kagamiego. 
-Yaku Morisuke.- Przedstawił się niski chłopak o jasno brązowych włosach. 
-Lev Haiba.- Przedstawił się wysoki, siwowłosy chłopak. Nijimura zauważył, że ma w sumie kocie oczy, jednak od razu stwierdził, że Haizaki pozostanie jego jedynym koteczkiem. 
-Kyotani Kentaro.- Przedstawił się chłopak o krótkich blond włosach z wygolonymi dwoma paskami. Spojrzenie miał takie, jakby był wściekły, jednak Nijimura zauważył, że jest jednak po prostu spokojny. 
-Asahi, Suga, Daichi i Ushijima- wy chyba zostaniecie kuzynami, jednak jak mówiłam wcześniej, jeszcze się nad tym zastanowię.- Uśmiechnęła się do nich miło. Następnie wróciła na początek rzędu i w sumie ustała obok fotela na którym siedział Akashi.
-Miło Mi Was wszystkich poznać i przywitać~! Ja- jakby ktoś jeszcze nie wiedział- nazywam się Kimie. Pełnię tu rolę Królowej, czyli po prostu ja tu rządzę. Sei-chan zaś jest tu Królem.- Spojrzała się na Akashiego, który przyglądał się wszystkim uważnie.- I zanim przejdziemy dalej to przedstawią się reszta domowników.- Kimie spojrzała zachęcająco na Tęczusi. Ci spojrzeli najpierw po sobie i po chwili wstała pierwsza osoba.
-Kagami Taiga.
-Kuroko Tetsuya.
-Aomine Daiki.
-Kise Ryouta.
-Reo Mibuchi. 
-Yukio Kasamatsu.
-Midorima Shintarou.
-Takao Kazunari.
-Himuro Tatsuya.
-Murasakibara Atsushi.
-Furihata Koki.
-Kotaro Hayama.
-Eikichi Nebuya.
-Chihiro Mayuzumi.
-Ryo Sakurai.
-Haizaki Shougo.
-Nijimura Souzo.
-Izaya Orihara.
-Shizuo Heiwajima.
-Ślicznie~!- Skomentowała Kimie. Tak, była w wyśmienitym humorze i było jej tak wesoło niczym po zjedzeniu żelków.- Co do reszty spraw. Zasad tu panujących nie będę Wam mówić, bo w sumie nie ma ich za wiele plus te najważniejsze znajdziecie w Waszych pokojach. Teraz w sumie po prostu się rozgośćcie, rozejrzyjcie i pogadajcie. Szybko nam to wszystko zajęło, więc do obiadu jest jeszcze dużo czasu. Jak będziecie mieli jakieś pytania to pytajcie mnie albo reszty domowników. Tak więc Witajcie w Domu~!- Kimie uśmiechnęła się do nich szeroko.- Teraz już zostawiam Was samych. Do zobaczenia później~!- Pomachała im i wyszła z salonu. Przez chwilę zapadła cisza. Po prostu każdy nie wiedział co zbytnio robić. Jako pierwszy wstał Akashi, który wyszedł razem z Levi'em. Po nich każdy zaczął wychodzić z salonu aby zwiedzić resztę domu. 


*****


Akashi wraz z Levi'em udali się do ogrodu. Przed tym jednak Akashi wstąpił do kuchni aby zrobić im herbaty, więc teraz usiedli na werandzie i patrzyli na piękny ogród. 
-Wiedziałeś, że będziemy braćmi?- Zapytał Levi, spoglądając na czerwonowłosego.
-Wiedziałem. Kimie, gdy zaczęła planować ten dzień od razu mi to powiedziała. Chyba nie jesteś przez to zły?- Akashi spojrzał na niego z lekkim uśmiechem.
-Ależ skąd. Chociaż nieco mnie ciekawiło jaki "przydział" dostanę. I mogłem się w sumie tego spodziewać, bo jak tu wcześniej przychodziłem to częściej musiałem pilnować reszty niż coś robić. Jakieś przywileje, że jestem twoim bratem?
-Możliwe. Albo Kimie ma po prostu do ciebie szacunek. Jednak z drugiej strony pewnie chce abyś więcej odpoczywał niż pracował.
-Czy ona uważa mnie za jakiegoś staruszka?- Na to pytanie Akashi parsknął śmiechem.
-Oczywiście, że nie. Po prostu tu o szóstej rano wszyscy śpią, więc albo będziesz sobie biegał do ósmej albo pozwolisz sobie na dwie godziny drzemki. Zawsze też możesz zacząć robić śniadania, przynajmniej nie będzie rano takiego zamieszania. Z drugiej strony doszła niezła gromadka, więc pewnie cicho nie będzie. 
-Zastanowię się jeszcze nad tym. I skorzystam z przywileju bycia twoim bratem i porządzę się nieco.- Levi uśmiechnął się lekko.
-Teraz wiem, że zawsze będzie czysto.
-Nie sprzątają tak chętnie?
-Bardziej nie ma czasu na generalne porządki. 
-To teraz sprawię, że nie trzeba będzie robić generalnych porządków. Jest tu mnóstwo osób, więc zrobi się jakieś dyżury. Nam nikt się nie sprzeciwi. 
-I chyba właśnie dlatego zostaliśmy braćmi. Mam nadzieję, że będziesz łagodny dla swego młodszego braciszka.- Akashi uśmiechnął się lekko, biorąc po tym łyk herbaty.
-Jak zacznę cię rozpieszczać i mówić na ciebie zdrobniale to walnij mnie.- Powiedział Levi, na co razem się zaśmiali. 
-Będę o tym pamiętał. 
-Seijuro.
-Tak?
-Jakoś nigdy nie miałem okazji ci tego powiedzieć ale masz bardzo piękną żonę.
-Dziękuję. Pamiętaj, że to moja żona.- Akashi spojrzał na niego przenikliwie. 
-Oczywiście, że twoja. Ja wolę pozostać kawalerem. Plus mam swojego psa.
-A może wolałbyś aby ten pies został twoją żoną?
-Jak na razie jest za bardzo wkurzający. Ale jeśli zmienię zdanie to na pewno powiadomię o tym Kimie. 
-Pewnie szybciej to ona przekona cię do ślubu niż ty sam o tym zdecydujesz. 
-Teraz ma więcej dzieci do pilnowania, więc mi na razie da spokój. 
-Będę musiał do niej zajrzeć, bo pewnie dalej skacze ze szczęścia. 
-Albo opracowuje wielki plan.
-Albo odsypia, bo ostatnio mało spała.
-To na razie dajmy jej spokój i sobie tu posiedźmy. 
-Oczywiście. Dopóki reszta nie zacznie hałasować. Może później wybierzemy się na przejażdżkę?- Zaproponował Akashi.
-Chętnie.- Levi przytaknął z uśmiechem. I tak bracia miło ze sobą rozmawiali, ciesząc się z ciszy i pięknej pogody.


***

Erwin przechadzał się wolnym krokiem po domu. Wolał już teraz mniej więcej wiedzieć co gdzie jest, niż później pytać się za każdym razem. Chociaż wiedział, że minie trochę czasu zanim zapamięta co na jakim piętrze się znajduje. Najważniejsza jednak dla niego była droga do pokoju. Nie chciałby szukać jej przez pół godziny- zwłaszcza, że pokoi jest mnóstwo. Teraz postanowił udać się do kuchni po coś do picia. Prowadzony instynktem iż kuchnia musi być blisko salonu ruszył na parter. Wszedł najpierw do salonu i skierował się w lewo, a następnie znowu w lewo, gdyż z salonu wchodziło się do jadalni, a następnie do kuchni. W kuchni zastał Kagamiego.
-Witaj Erwin-san.- Usłyszał wtem obok siebie i omal nie odskoczył na dwa metry. Tuż obok niego stał Kuroko.
-Ty jesteś....
-Kuroko Tetsuya.
-Kuroko. Długo tu stoisz?
-Byłem w salonie i poszedłem za tobą do kuchni.
-A.- Erwin zmieszał się, gdyż naprawdę go nie zauważył.
-Spoko, przyzwyczaisz się. Może.- Powiedział Kagami i wziął kęsa kanapki. Był już nieco głodny, a do obiadu jeszcze daleko.
-Obejrzałeś już dom?- Zapytał się Kuroko.
-Mniej więcej. Dom jest naprawdę duży i pewnie przez jakiś czas będę się gubił. Wy długo się przyzwyczajaliście?
-Dla Kagamiego najważniejsza była droga na salę gimnastyczną i do kuchni.
-Tetsu ty...!!
-Ale szybko zapamiętaliśmy co gdzie jest. Wystarczyło się przejść kilka razy.
-Teraz to musimy zapamiętać imiona nowych osób.- Mruknął Kagami.
-Ja wszystkich pamiętam.- Kuroko spojrzał się na Kagmiego z nutą satysfakcji.
-Co?! Tyle osób?!
-Dokładnie trzydzieści cztery.
-Właśnie. Tego tak od razu nie da się zapamiętać.
-Erwin-san zapamiętałeś wszystkie osoby?- Zapytał się Kuroko.
-W sumie to tak, bo się przysłuchiwałem i przyglądałem każdemu. Chociaż teraz to nie pamiętam dokładnie wszystkich imion.
-Ale pewnie rozpoznasz większość z wyglądu.
-Sądzę, że tak.
-To wymień braci Kimie.
-Eeee....- Erwin chwilę się zastanowił.- Haruka i Tobio.
-I jeszcze Aomine i Izaya.
-Aomine to ten ciemnoskóry o granatowych włosach, co nie? Izayi jakoś nie kojarzę.
-Tak. A Izaya to ten, który miał na sobie kurtkę z futerkiem. W sumie to Kimie zapomniała powiedzieć o naszym "przydziale".
-Pewnie i tak większość to dzieci. A Izayi nie było za gorąco?
-Może i tak ale on uwielbia tą kurtkę.
-Dlatego nie przepada za latem.- Powiedział Kagami, gdy zjadł ostatnią kanapkę.
-Ty Kagami też nie lubisz jak jest za gorąco.
-Bo nie da się wtedy ćwiczyć.- Mruknął Kagami.
-I wtedy zazwyczaj się obżerasz.- Stwierdził Kuroko.
-Nieprawda!- Oburzył się Kagami.
-Będę chyba musiał powiedzieć Akashiemu aby przygotował dla ciebie jakiś specjalny trening.
-Mowy nie ma.- Kagami aż się wzdrygnął.
-Akashi aż taki jest straszny?- Zapytał Erwin.
-Tak.- Powiedział Kagami.
-Nie.- Powiedział Kuroko.
-Czyli zdania są podzielone.- Zaśmiał się Erwin.
-Chodź Kagami-kun. Oprowadzimy Erwina, a ty przy okazji nauczysz się imion nowych osób.- Zaproponował Kuroko. I tak ruszyli zwiedzać dom, przy czym Kuroko często denerwował Kagamiego, rozśmieszając przy tym Erwina.


****

Eren chodził po domu, nie wiedząc co robić. Jak na początku było dużo osób, tak teraz miał wrażenie jakby wszyscy się pochowali. Szedł korytarzem, gdy wtem zobaczył dwie osoby. Jedne chłopak o fioletowych włosach, który był bardzo wysoki i drugi o czarnych włosach, które zakrywały jego jedno oko i był nieco niższy. Eren przypomniał sobie, że ten wyższy to Murasakibara, a niższy Himuro. Murasakibara wyglądał, jakby był z czegoś niezadowolony, zaś Himuro śmiał się z czegoś. Wtem Atsushi przyciągnął do siebie Tatsuyę i pocałował go namiętnie. Eren stał zszokowany i nie wiedział co robić- czy uciec czy zwrócić na siebie uwagę. I gdy już chciał się odwrócić i odejść po cichu zauważył go Himuro.
-Hej Eren.- Uśmiechnął się do niego miło i razem z Atsushim podszedł do niego.
-H-H-Hej.- Mruknął Eren, nieco zmieszany. Dziwił się przy tym, że oni nie są zawstydzeni.
-Co tam? Dalej zwiedzasz?- Zapytał się Himuro.
-T-Tak! Ch-Chociaż teraz to szukam dla siebie zajęcia.- Powiedział Eren, miętoląc w dłoniach koszulkę.
-W sumie to ileż można dom oglądać. To może pójdziesz z nami?! Możemy pogadać albo w coś pograć.
-Eeee.....- Eren nie wiedział co powiedzieć. Chciał się zgodzić ale od razu w jego głowie pojawiał się widok ich całujących się.  
-Coś się stało?- Zapytał się nieco zaniepokojony Himuro. 
-No....No bo....Ja....Wy....To....- Eren z rumieńcami na twarzy jąkał się, nie mogąc wypowiedzieć zdania.- No.... Bo ja was widziałem jak się całowaliście.- Powiedział w końcu.
-No i?
-He?! Nie jesteście....nie wiem zmieszani? Zawstydzeni? 
-Czym niby?
-To...To jest normalne? To jest twój chło...chłopak?- Spytał Eren, wskazując na Murasakibarę.
-W sumie to tak. Jak na razie Kimie tylko z nim mnie łączy.- Himuro powiedział to, jakby to była jak najbardziej normalne, czym zaskoczył Erena.
-Łączy? Czyli że co?
-No, że paringuje. Można powiedzieć, że nasz paring jest w sumie popularny, chociaż na pierwszym miejscu pewnie jest Aomine z Kise.
-Chwila! Czyli, że facet z facetem może to zrobić?- Eren zrobił głupią minę.
-Pewnie. Ty też pewnie niedługo będziesz się kochał z jakimś facetem. Chociaż ciekawe na jakiej pozycji. W sumie Levi pewnie będzie grał i seme i uke, więc ty może też.- Eren na słowa Himuro zarumienił się po czubki uszu. 
-J-J-Ja z-z-z-z L-L-L-Leviem??!!!!- Eren nie mógł sobie wyobrazić sobie, że robi TO z Leviem.- Ja....Ja....Muszę już iść!!- Krzyknął Eren i zwiał zanim Himuro się odezwał.
-Dziwny jest.- Stwierdził Mukkun.
-Nie dziwny. Po prostu nie wie nic o tym. W sumie to słodko wygląda, gdy się rumieni.- Skomentował Himuro z usmiechem.
-Ja uważam, że Muro-chin jest najsłodszy.- Murasakibara przytulił się do niego.
-Hahaha. Naprawdę?
-Mhm~!
-To chyba muszę uważać abyś mnie nie zjadł. Teraz wiem dlaczego mnie gryziesz.
-Ale jak cię gryzę to tak słodko jęczysz.
-Atsushi~!- Himuro odwrócił głowę próbując ukryć rumieńce.
-Słodki~!- Murasakibara przytulił go do siebie mocniej. Himuro uśmiechnął się i wtulił w fioletowowłosego. Tatsuya pomyślał, że Atsushi też jest słodki i, że uwielbia jego szczerość. 


****

Haruka, Makoto, Rei, Nagisa i Rin również zwiedzali dom. Nagisa był nieźle nakręcony, Rei nieco zestresowany, a reszta była spokojna. 
-Jak tu fajnie~!- Nagisa podskoczył z radości. 
-Nie wiem co widzisz fajnego w oglądaniu drzwi.- Mruknął Rin.
-Ale w środku są zapewne super~! Plus widać, że zadbane i tyle tu miejsca~!- Nagisa cały czas szedł z szerokim uśmiechem.
-I tak zwiedziliśmy już prawie cały dom i tu naprawdę jest fajnie.- Makoto podzielił zdanie Nagisy.
-Mam jednak nadzieje, że w pokoju znajdziemy jakąś mapę aby później się nie zgubić.- Mruknął Rei.
-Rei jest tu tyle osób, że śmiało możesz się zapytać.- Rin wywrócił oczami.
-A-A jak nikogo nie będzie?! Albo w nocy?!
-A gdzie ty chcesz łazić w nocy??- Rin spojrzał się na niego krzywo.
-N-No nie wiem no! W razie co wolę mieć mapę.- Uparł się Rei. 
-Aleś się Rei uparł na ta mapę~!- Fuknął na niego Nagisa.- Lepiej pogadajmy o czymś ciekawszym~! Na przykład o tym, że Haru-chan został bratem~! 
-Co w tym ciekawego?- Zapytał się Haruka. 
-Od teraz masz siostrę~! I nawet braci~! Chociaż ciekawi mnie ilu dokładnie.- Zastanowił się Nagisa.
-Pewnie niewielu. To wręcz jak zaszczyt~!- Droczył się Rin.
-Dlatego to ja nim zostałem, a nie ty.- Powiedział Haru do Rina, na co ten prychnął. 
-Ciekawi mnie jacy są twoi bracia.- Zastanowił się Makoto.
-Może ich poszukamy~??- Zaproponował Nagisa.
-Co ty na to Haru?- Zapytał się Makoto lecz Haru nie odpowiadał.- Haru?- Wtem Haru ruszył biegiem do przodu. Reszta po chwili pobiegła za nim. Po krótkim biegu wyszli na zewnątrz i zauważyli basen oraz Haru, który już do niego wskoczył.- Haru~!- Jęknął załamany Makoto. 
-No nic nie poradzisz Mako-chan~! Haru-chan długo nie wytrzyma bez wody.- Nagisa zaśmiał się.
-Plus jest tak gorąco....- Zaczął Rin, po czym sam się rozebrał i wskoczył do wody.
-Rin~! Heh~! On też zaczął nosić kąpielówki jak Haru?- Zapytał Makoto.
-Albo spodziewał się, że będzie tu basen. Więc trzeba korzystać~!- Nagisa wziął przykład z Haru i Rina i również rozebrał się i wskoczył do wody. Makoto i Rei nie mając wyboru również się dołączyli.


****

Nagisa i Rei po przyjemnej kąpieli udali się do kuchni aby coś przekąsić. Nie wiedzieli o której dokładnie będzie obiad, więc nie chcieli się obiadać, jednak po pływaniu zrobili się głodni. 
-Myślisz, że możemy coś wziąć?- Zapytał się niepewnie Rei.
-Pewnie~! Przecież teraz jesteśmy członkami rodziny. I przecież weźmiemy tylko coś do przekąszenia.- Nagisa nie widział w tym nic złego i wparował wręcz do kuchni. Tam z Reiem natknęli się na Kise, który właśnie nalewał sobie soku do szklanki.
-Ohayo Ki-chan~!- Krzyknął wesoło Nagisa.
-O-Ohayo Kise-san.- Rei prawie się ukłonił.
-Cześć Nagisa~! Cześć Rei~!- Kise uśmiechnął się do nich promiennie. Reia aż uderzyło jego piękno.
-Jest coś do przekąszenia?- Zapytał się Nagisa, zaglądając do lodówki.
-W zamrażalniku powinny być jakieś lody, a w szafce znajdziecie chipsy i ciasteczka. O ile Murasakibara ich nie zjadł.- Poinstruował ich Kise. Nagisa od razu wyciągnął dwa lody i paczkę chipsów oraz dwie szklanki. 
-Właśnie~! Ki-chan powiedz ilu braci ma Kimie-chan?- Zapytał się Nagisa.
-Razem z nowymi to będzie pięciu.
-To kto oprócz Haru-chan i tego no.....
-Kageyamy. To Aomine, Izaya i Miyavi. Miyaviego nie ma ale na pewno go poznacie po kolorowych włosach. 
-Aomine to ten ciemnoskóry, który ma taki sam kolor włosów co Rei, co nie?!
-Pfff~! Tak, tak~! Chociaż jak widzę o całkiem różnych charakterach. Ale z wyglądu to takie połączenie Aomine i Midorimy. A z charakteru to nieco trudno powiedzieć.
-Rei w sumie jest bardzo mądry i zawsze najpierw uczy się teorii. I jest jeszcze wstydliwy.- Nagiasa uśmiechnął się szeroko.
-Nagisa-chan~!- Chciał go upomnieć Rei, bo czuł się teraz nieco nieswojo w towarzystwie Kise.
-To jak Midorima~! Chociaż nie mówcie mu ani Aomine o tym podobieństwu, bo oni niezbyt się lubią.- Zaśmiał się Kise.
-Kise-san...- Zaczął Rei.
-Po prostu Kise.- Blondyn uśmiechnął się do niego słodko aż Reiowi mocniej serce zabiło.
-Kise..... A Nagisa do kogo jest podobny?- Zapytał niesmiało.
-Hmmm.....Myślę, że do mnie i....chyba do Akashiego. Nie mogę powiedzieć dokładnie, gdyż nie znam tak dobrze Nagisy.
-Czy Akashi-san lubi straszne historie?- Zapytał Rei.
-Akashi sam w sobie jest straszny.- Zaśmiał się nerwowo Kise.
-Straszny?!- Pisnął Rei.
-Noooo..... Po prostu lepiej go nie denerwujecie.- Rei aż się zatrząsł na samą myśl, co mógłby im zrobić Akashi. Nagisa zaś aż miał ochotę go naprawdę zdenerwować aby zobaczyć co się stanie.
-Do-brze~!- Powiedział Nagisa.- To my idziemy zobaczyć gdzie jest reszta i zanieść im przekąskę.
-A ja idę do siebie. Możecie przyjść jak będzie wam się nudzić.- Kise pomachał im z uśmiechem i wyszedł z kuchni.
-Rei~! Co ty na to aby poszukać Akashiego?- Spytał podekscytowany Nagisa.
-N-Nie ma m-mowy~! Jak chcesz to idź sam! Ja idę do senpaiów.- Rei wziął kilka butelek wody i wręcz wybiegł z kuchni. Nagisa śmiejąc się, wziął ciasteczka i ruszył za nim. I tak obiecał sobie, że nastraszy Reia.


****

Haizaki włóczył się po domu- tak naprawdę jednak to chował się Nijimurze- gdy w ogrodzie zobaczył Kisumiego. Postanowił się z nim nieco podroczyć, gdyż nieco już mu się znudziło chodzenie bez celu. 
-Oj ty!- Krzyknął Haizaki i zaczął powoli podchodzić do Kisumiego.
-Hejo~!- Kisumi uśmiechnął się przyjaźnie.
-Wiesz, idealnie tu pasujesz.
-Naprawdę? A dlaczego?
-Te różowe włosy.... Jeszcze tylko tęczowa sukienka i główna atrakcja gejowskiej parady gotowa~!- Zażartował Haizaki. Kisumi od razu przestał się uśmiechać. 
-Ja uważam, że ty być lepiej pasował. Jakieś lateksowe wdzianko, kabaretki, kilka zabaweczek i będzie super~! A jak jeszcze dodać makijaż to nikt ci się nie oprze.- Kisumi uśmiechnął się z grymasu Haizakiego.
-To nie ja tu mam kiczowate, różowe włosy.
-Taa, bo w tych popielatych jesteś naprawdę męski~! Tak cię któryś posuwał, że aż posiwiałeś?
-Tsk~! Ja przynajmniej nie mam głupiego nazwiska Ki-su-mi. Pewnie bardziej lubisz być rżniętym niż całowanym.
-Ciebie pewnie jak się ktoś pyta jak się nazywasz to tylko krzyczysz "Hai! Hai!", bo nie jesteś w stanie się wysłowić z chujem w tyłku.
-Ja przynajmniej nie wyglądam jak typowy laluś. Już Kise jest bardziej męski od ciebie.
-I tak większość tu facetów jest bardziej męska od ciebie. Pewnie przy niektórych wyglądasz jak dziewczynka.
-Mogę wyglądać jak dziewczynka zaś ty nią jesteś. Już masz okres?
-A ty.....- Kisumi nie dokończył, gdyż ktoś się pojawił.
-Ej!- Nijimura złapał Kisumiego za koszulkę i odciągnął go od Haizakiego.- Co tu się wyczynia?
-Ja jestem grzeczny~! To on zaczął.- Kisumi wskazał na Haizakiego, robiąc przy tym niewinną minkę do Nijimury.
-Skarżypyta. A mi się tylko nudziło.- Mruknął Shougo.
-Heh~!- Westchnął Nijimura, puszczając Kisumiego.- Shougo miałeś być uprzejmy dla Nowych. A ty Kisumi bądź mądrzejszy i nie drocz się już pierwszego dnia.- Pouczył ich Nijimura.
-Czy ty uważasz, że jestem głupi?- Zapytał wkurzony Haizaki.
-Oczywiście, że nie.- Odpowiedział od razu Nijimura.
-Jesteś bardzo przekonywujący.- Fuknął na niego Shougo i ruszył w stronę domu.
-Koteczku~!- Nijimura próbował jakoś uratować sytuację.
-Nie mów tak na mnie i się lepiej do mnie nie odzywaj. Jak chcesz się pieprzyć to masz obok siebie chętnego flaminga.- Haizaki posłał mu groźne spojrzenie i wszedł do domu. Nijimura zaś westchnął głośno.
-Eeeee.....To chyba nieco moja wina.- Mruknął Kisumi. Czuł się nieco winny, że wdał się w słowną potyczkę z Haizakim, przez co ten pokłócił się z Nijimurą, który- jak sądził- jest jego chłopakiem.
-Nie, nie. Haizaki ma po prostu już taki charakter.- Nijimura uśmiechnął się lekko.- Wiesz, zaprosiłbym cię na jakąś lemoniadę ale ściany mają uszy i jak Shougo się dowie, że spędziliśmy razem czas to ciebie zabije, a mnie zamknie w piwnicy.- Kisumi zaśmiał się na jego słowa.- Ja nie żartuję. Albo z drugiej strony na mnie naskarży, a to też jest straszne~! Więc ja już pójdę poszukać Kocurka, a tobie życzę miłego dnia.- Nijimura uśmiechnął się do niego i ruszył w stronę domu.
-Trzymam kciuki abyś się z nim pogodził~!- Kisumi pomachał mu z uśmiechem, po czym ruszył na krótki spacerek.


****

Sousuke kręcił się po domu. Zastanawiał się czy dołączyć do reszty na basenie czy uciąć sobie drzemkę w pokoju. Z jednej strony bardzo chciało mu się spać lecz z drugiej głupio mu nieco było aby nie porozmawiać z domownikami. W sumie to myślał aby pogadać z Kimie, bo chciał się dowiedzieć kilku rzeczy ale nie wiedział gdzie jej szukać. Wtem z naprzeciwka ktoś szedł.
-Ej ty! Wiesz gdzie znajdę Kimie?- Zapytał. 
-Po pierwsze to mówi się "Przepraszam" albo czekasz aż osoba podejdzie bliżej.- Zaczął Akashi, podchodząc do niego.- Po drugie mam imię, które powinieneś zapamiętać od razu.- Spojrzał na niego groźnie, na co Sousuke aż przeszły dreszcze.
-Eeee, ja.....
-Nie przerywaj mi.- Na te słowa Sousuke aż się wyprostował i tylko przytaknął głową.- Odpowiadając na twoje pytanie to tak, wiem gdzie jest Kimie ale jest teraz zajęta. Jak jest to jakaś ważna sprawa to cię do niej zaprowadzę, jednak jak chcesz się o coś po prostu zapytać to zapytaj mnie.- Powiedział spokojnie Akashi, nie patrząc już na niego morderczym wzorkiem. Sousuke zmieszał się nieco. Od razu przypomniał sobie, że osoba przed nim stojąca to Akashi i że jest on mężem Kimie. I chciał w sumie zadać mu pytania, jednak po morderczym spojrzeniu Akashiego jakoś zapomniał co chciał.
-To nie jest nic pilnego, więc może jednak później zapytam. Dziękuje jednak za dobre chęci Akashi-san.- Sousuke omal się nie ukłonił.
-Bardzo proszę.
-To ja już pójdę do reszty, bo miałem się z nimi spotkać na basenie. Jeszcze raz dziękuje i życzę miłego dni.- Sousuke uśmiechnął się lekko i powoli ruszył w stronę schodów. 
-Wzajemnie.- Odpowiedział Akashi i ruszył dalej korytarzem. Sousuke, gdy tylko nieco się oddalił odetchnął głęboko. Nie spodziewał się, że Akashi jest aż tak straszny. Nieco go teraz dziwiło, że to on jest Kimie mężem. Jednak z drugiej strony może właśnie przez taki charakter to on jest Królem. Z tymi myślami ruszył w stronę basenu. Po spotkaniu z Akashim odechciało mu się spać.


****

Chłopcy z Karasuno również wzięli się za zwiedzanie domu.
-Woah~! Tyle tu pokoi~! Jest tu o wiele więcej pomieszczeń niż w akademiku~!- Podekscytowany Nishinoya nie mógł aż spokojnie iść.
-W końcu to Królestwo.- Odpowiedział z uśmiechem Asahi. Mu też się tu bardzo podobało.
-Jak już wszystko obejrzymy to pójdziemy zapoznać się z resztą.- Powiedział Sawamura.
-O ile Kageyama i Hinata nie znajdą boiska do siatkówki.- Zaśmiał się Suga.
-Ciekawi mnie, czy jest tu jakieś.- Kageyama miał wielką ochotę nieco pograć.
-Twoja siostra na pewno nie zapomniała dla ciebie go zrobić.- Zironizował Tsuki.
-To fajnie.- Odpowiedział Kageyama, nie zważając na zaczepkę Tsukishimy.
-W ogóle to dlaczego to Kageyama został bratem Kimie?- Zapytał Yu.
-Bo może tak chciała?- Spytał się Yamaguchi.
-Pewnie miała jakieś powody.- Powiedział Daichi.
-Ja mam ważniejsze pytanie~! Czy Kimie to jedyna kobieta tutaj?- Yu ożywił się jeszcze bardziej.
-Tylko ona była na przywitaniu. Może reszta dziewczyn mieszka gdzieś indziej?-Zastanowił się Suga.
-Myślisz, że nam powiedzą? Ciekawe ile ich jest.- Yu aż sobie wyobraził dom pełen dziewczyn.
-To byśmy ciebie często nie widzieli.- Zaśmiał się Daichi. Szli i rozmawiali, gdy wtem wpadli na Hinatę, który stał w drzwiach.
-Hinata? Coś się stało?- Zapytał Daichi.
-To...to.....Woah~!!- Shougo aż podskoczył i wszedł do środka. Reszta weszła za nim. Okazało się, że trafili na salę gimnastyczną, tylko nie taką zwykłą. Było tu aż sześć boisk do grania w siatkówkę. Wszystkim bardzo się to spodobało ale chyba najbardziej właśnie Hinacie i Kageyamie.
-Kageyama!- Krzyknał Hinata i podał mu piłkę. Ten od razu ruszył na boisko i już wystawił Hinacie.
-Nie mogli wytrzymać dłużej bez grania.- Westchnął Daiki.
-Ja też gram~!- Krzyknął Yu i popędził na boisko. Reszta nie mając wyboru- jednakże bardzo chętnie- popędziła na boisko.


****

-A ci już pognali na boisko.- Oikawa pokręcił głową z uśmiechem. Razem z Iwaizumim siedzieli na tarasie i pilni zimną lemoniadę. Wszystko już obejrzeli, a z racji pięknej pogody postanowili posiedzieć na zewnątrz niż w pokoju. 
-Nie idziesz do niech?- Zapytał Iwaizumi.
-Nie~! Ja nie jestem takim maniakiem siatkówki jak oni.-Oikawa pachnął ręką w stronę sali.
-Bo wcale nie trenujesz jak szalony.- Iwaizumi uśmiechnął się lekko, na co Oikawa prychnął. 
-I tak beze mnie nigdy nasza drużyna by nie wygrała. W końcu to ja jestem asem.- Toru zaczął się przechwalać, przez co Iwaizumi spojrzał na niego krzywo. 
-Sittykawa jeszcze jedna przechwałka i oberwiesz.- Warknął na niego.
-Iwa-chan jesteś okropny~!- Oikawa pokazał mu język i obrócił się do niego tyłem. 
-He? Ktoś tu jest?- Na taras wszedł Kise. 
-Ohayo~!- Oikawa od razu się poderwał i z uśmiechem podszedł do blondyna.- Jestem Oikawa Toru. A ty?
-Kise Ryouta.- Chłopcy z uśmiechem uścisnęli sobie dłonie. 
-Wiesz Ki-chan, masz naprawdę fajną fryzurę.
-Serio? Ty też masz fajne włosy. Używasz jakieś odżywki?- I tak Kise i Oikawa usiedli razem i zaczęli rozmawiać, nie zważając na Iwe. Ten chwilę ich słuchał lecz po tym odwrócił się w stronę słońca i napił się lemoniady.
-Aż uszy więdną od ich paplania.- Usłyszał wtem i na krześle obok usiadł Kasamatsu.
-Przynajmniej ja mam spokój od Oikawy.- Mruknął Iwa.
-A ja od Kise.- Westchnął Kasamatsu i nalał sobie lemoniady do szklanki.- Ty jesteś Iwaizumi, co nie?
-Mhm. A ty to?
-Yukio Kasamatsu.
-Więc ciebie denerwuje Kise?
-Taaa. Często jest tak beztroski, że muszę go przywoływać na ziemię. 
-Ja też tak mam z Oikawą. A najbardziej jest denerwujące, gdy flirtuje z dziewczynami nawet podczas treningu.
-I jak się przechwala swoim talentem.- Mruknął Kasamatsu. I tak Oikawa paplał z Kise, a Iwaiumi z Kasamatsu. I nie zdawali sobie sprawy jak bardzo są do siebie podobni. 


****

Kuroo łaził po domu i szukał Kenmy. Chodzili po domu lecz wtem Kenma zniknął mu z oczu. Na początku zajrzał do najbliższej łazienki, a gdy tam go nie zastał poszedł do ich pokoju lecz i tam go nie było. I tak chodził już od dłuższej chwili i go szukał. Zapytał się nawet niejakiego Takao, czy go nie widział ale ten zaprzeczył. Omal nie biegł korytarzem, gdy wtem mignęło mu coś w salonie. Zajrzał tam i zauważył Kenme, który siedział sobie na kanapie i jak zwykle już w coś grał.
-Kenma!- Kuro od razu ruszył w jego stronę.
-Kuro.- Kenma oderwał wzrok od gry i spojrzał na niego.
-Gdzieś ty łaził? Szukam cię już chyba dobre dwadzieścia minut.
-Przecież powiedziałem ci, że idę się czegoś napić. Spotkałem jednak Kuroko i tak jakoś się zagadaliśmy.- Wskazał na niebieskowłosego, który siedział obok niego i pił shake'a. Kuroo aż się zdziwił, że go od razu nie zauważył. 
-Jakoś nie wierzę, że mi coś mówiłeś ale dobra.- Kuroo uśmiechnął się lekko. I tak podejrzewał, że pewnie Kenmie znudziło się zwiedzanie zwłaszcza, że miał nową grę.- Kuroko czy ty tez jak on znikasz?
-Nie, mnie zazwyczaj nie widzą.- Odpowiedział Kuroko spokojnie. Kuroo pokręcił głową rozbawiony. 
-Kenma ale nie mów mi, że masz tu teraz zamiar siedzieć i grać.
-.....
-Kenma?
-Jak mam nie mówić to nie mówię.- Mruknął Kenma znad swojej gry. 
-Kuroo lepiej zostań z nami. Jeszcze trochę i będzie obiad i jak będziesz chciał to po nim mogę was oprowadzić. Chociaż nie musicie się z tym spieszyć.- Powiedział Kuroko zerkając na grę Kenmy. 
-W sumie....- Zastanowił się Kuroo.
-Jednak jeśli naprawdę chcesz pozwiedzać to widziałem Bokuo na pierwszym piętrze.- Dodał Kuroko.
-Jednak zostanę.- Powiedział i usiadł sobie na fotelu. Wiedział, że jak spotka Bokuto to ten pewnie zaciągnie go na salę aby pograć, a dzisiaj jakoś mu się wyjątkowo nie chciało. 
-To zabawne.- Powiedział wtem Kenma, nie odrywając wzroku od gry.
-Co jest zabawne?- Zapytał g Kuroo.
-Kuroko Tetsuya i Kuroo Tetsuro. 
-Ale to dziwne.- Mruknął Kuroo.- Chyba nas nie będą mylić, co nie?
-Na mnie zazwyczaj mówią Kuroko albo Tetsu. 
-I nie tylko wy jesteście tak podobni. Akashi i Akaashi. Levi i Lev. Seijuro Akashi i Seijuro Mikoshiba. Daichi i Daiki. 
-Skąd ty to wszystko wiesz Kenma?- Zapytał zaskoczony Kuroo.
-Tak jakoś zapamiętałem to. Chociaż ciekawe czy będzie tego więcej.
-A może być więcej?
-Tak. Tylko reszta tu nie mieszka.- Powiedział Kuroko. 
-Acha. Fajnie.- Mruknął Kuroo.- Ciekawe kiedy wszystkich ogarnę.
-Kimie pewnie nie ma z tym problemu.- Kuroko uśmiechnął się leciutko. 
-A może nam o niej opowiesz? Bo jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest słodka.- Kuroo uśmiechnął się. 
-Kimie ma wiele twarzy.- Mruknął Kuroko.
-He?
-Przypomnę ci, że ma męża.- Mruknął Kenma. 
-Mam jakieś dziwne wrażenie, że nie chcecie mi czegoś powiedzieć.- Kuroo spojrzał na nich uważnie lecz i Kenma i Kuroko nic po sobie nie pokazywali. 
-Masz jakieś dziwne urojenia Kuroo.- Mruknął Kenma. Po dłuższej chwili w ciszy Kuroo westchnął głośno.
-Przejdę się po ogrodzie.- Mruknął i wyszedł. Gdy tylko to zrobił Kuroko i Kenma przybili sobie żółwika. W jakiś sposób szybko się zaprzyjaźnili.


****

Yaku już miał dość. Chciał iść sobie pograć w siatkówkę, a przypadło mu pilnowanie Leva. Tak uważał, gdyż ten ciągnął go wszędzie i nie opuszczał nawet na krok.
-Senpai~! Zobacz~! Tu jest siłownia~!- Lev ekscytował się na wszystko.
-Tak, tak.- Mruknął Yaku. Najchętniej to by zwiał, jednak czuł, że jak to zrobi to ten wielkolud coś zrobi. Yaku westchnął głośno i poszedł dalej, nie zwracając uwagi na Leva. Wtem na kogoś wpadł. Zaskoczony odsunął się i spojrzał w górę. Przed nim stał wysoki chłopak o fioletowych włosach, który właśnie jadł chipsy.
-Hej.- Mruknął Yaku.- Jeśli mogę się spytać ile masz wzrostu?
-Dwieście osiem centymetrów.- Mruknął Murasakibara. Yaku aż z wrażenia otworzył usta.
-Lev!- Krzyknął.- Podejdź tu.- Yaku uśmiechnął się. Był ciekawy reakcji Leva.
-Hm?- Lev uśmiechnięty podszedł do Yaku. Od razu przestał się uśmiechać, gdy spojrzał na Murasakibarę.
-On jest wyższy od ciebie o 14 centymetrów~!- Yaku był bardzo zadowolony. Wiedział, że Lev będzie niezadowolony, że ktoś jest wyższy od niego. Jego to tak nie obchodziło, gdyż był libero i aż tak mu to nie przeszkadzało.
-To co, że jest wyższy~!- Krzyknął Lev.- Ja nadal rosnę i jeszcze go przerosnę!- Lev uśmiechnął się z satysfakcją.
-Ja też rosnę.- Mruknął Mukkun.
-Hahaha~!- Zaśmiał się Yaku z załamanej miny Leva.- Plus on nie dość, że jest od ciebie wyższy to lepiej umięśniony.- Yaku świetnie się bawił.
-Ja będę ciężko ćwiczył~!
-Serio? Jak na razie to uciekałeś z treningów.
-Teraz cały czas będę chodził~!
-Ja w sumie nie muszę chodzić na treningi. Już w gimnazjum nie musiałem na nie chodzić, tylko na meczach musiałem być.- Powiedział Murasakibara i ruszył na górę. Przypomniał sobie, że miał zanieść Himuro picie.
-Hahaha~!- Zaśmiał się Yaku.- Widzisz?! Takiemu to nigdy nie dorównasz.
-Dorównam mu! Będę od niego lepszy!
-Tak?! To chodź, pójdziemy na salę i pogramy.
-Dobra!- Krzyknął Lev i ruszył w stronę sali gimnastycznej, a za nim zadowolony Yaku. Teraz był ciekawy reakcji Leva, gdy ten dowie się, że Murasakibara to koszykarz i że został specjalnie wrobiony.


****

-Gdzie są wszyscy~??- Zaczął jęczeć Bokuto. Chciał się ze wszystkimi zapoznać ale jakimś dziwnym trafem nikogo nie było. 
-Przypomnę ci, że godzinę graliśmy w siatkówkę. I jesteśmy dopiero na pierwszym piętrze, bo ty się wleczesz.- Powiedział spokojnie Akaashi. Chciał iść z resztą ale Bokuto od razu zaciągnął go na salę. 
-Ale tu jest przecież tyle osób, że to naprawdę dziwne, że nikogo nie spotkaliśmy~!- Upierał się Bokuto. Akaashi nic nie powiedział tylko szedł powoli dalej. 
-Shin-chan~! Shin-chan~!- Usłyszeli wtem i zza rogu wyszedł chłopak.
-Nareszcie kogoś spotkaliśmy~! Hej, hej, hej~!- Bokuto ze szczęścia aż wyściskał przybysza.
-Heh~! Sorki za niego.- Powiedział Akaashi i odciągnął Bokuto.
-Nie, nie~! Nic nie szkodzi~!- Zaśmiał się przybysz.
-Jak się nazywasz?- Zapytał Akaashi.
-Takao Kazunari. Ty jesteś Akaashi, a ty.....
-Bokuto. Dlaczego jego zapamiętałeś a nie mnie~??- Zapytał z żalem.
-Akashi i Akaashi. To bardzo łatwo zapamiętać.
-Akashi?- Bokuto zrobił głupią minę.
-To mąż Kimie, Bokuto.- Mruknął Akaashi.
-A~! Teraz pamiętam~! Ale to teraz nie ważne. Chyba kogoś szukasz Takao, co nie?
-Shin-chana ale to nie ważne~! Zapewne siedzi u siebie w pokoju, a jak bym przyszedł to by mnie wygonił. Lepiej zakumplować się z nowymi domownikami.- Takao uśmiechnął się szeroko.
-I to mi się podoba~! A wiesz gdzie są inni domownicy?- Zapytał Bokuto.
-Eeee....W domu? Nikt w sumie nie wychodził.
-To dlaczego na nikogo nie wpadliśmy?
-Mogą też siedzieć w pokojach.
-A mówiłem żeby sprawdzić?!- Bokuto spojrzał na Akaashiego.
-Nie chiałem im przeszkadzać.- Powiedział spokojnie Akaashi.
-Heh~! Takao, a widziałeś może kogoś?
-Hmmm..... Ten.... Kuroo pytał się mnie czy nie widziałem Kenmy.
-A wiesz gdzie poszedł?
-Nie.
-Heh~!
-Bokuto daj spokój Kuroo. Jego znasz już długo, a na przykład Takao od kilku minut.
-Tak tylko się pytałem~! Takao to może pomożesz nam znaleźć resztę i przy okazji sobie pogadamy?
-Czamu nie?- Takao wzruszył ramionami.- I tak mi się nudzi. To może lepiej pójdziemy do salonu, bo pewnie tam ktoś siedzi.
-Dobry pomysł~! Chociaż może najpierw pójdziemy do tego Shin-chana? No tego co wołałeś.- Mruknął Bokuto.
-Midorima pewnie stwierdzi, że jest czymś bardzo zajęty. Plus pewnie tylko z Akaashim by gadał.- Zaśmiał się sztucznie.
-Dlaczego tylko ze mną?- Spytał Akaashi.
-Shin-chan nie lubi....jakby to....no takich wesołych osób. Jest dość poważny.
-Skoro tak to póź niej się z nim zakumplujemy. A teraz w poszukiwaniu kogokolwiek~!- Bokuto ruszył w stornę schodów i wpadł na Midorimę.
-Shin-chan~!- Takao uśmiechnął się szeroko.
-Co tu się dzieje?- Zapytał Midorima, poprawiając okulary.
-To jest Midorima~?!- Bokuto spojrzał na Takao, wskazując na zielonowłosego.
-Mhm.
-Ile on ma wzrostu???
-Stodziewiędziesiątpięć centymetrów.- Odpowiedział spokojnie Takao.
-He~?!! Jest dziesięć centymetrów wyższy ode mnie~!- Bokuto był zaskoczony, a zarazem dziwnie zadowolony z tego faktu.- Miło cię poznać Shin-chan~!- Bokuto z uśmiechem wyciągnął do niego rękę.
-Takao co im nagadałeś?- Spytał Midorima, patrząc na Takao.
-He?- Bokuto patrzał to na Midorimę to na Takao.
-No może zapomniałem wspomnieć, że nie lubisz jak się ciebie nazywa Shin-chan.- Takao zaśmiał się nerwowo.- Ale Shin-chan~! Zamiast mi to wypominać to powinieneś się ładnie przywitać.
-Heh.- Midorima westchnął ciężko, po czym uścisknął w końcu dłoń Bokuto.- Midorima Shintaro.
-Hejka Midorima~!- Bokuto poklepał go po ramieniu.- Ja jestem Bokuto Kotaro, a to jest Akaashi Keiji.- Białowłosy wskazał szatyna, który skinął głową na przywitanie.- Idziesz z nami?
-Gdzie niby?
-Poszukać reszty~!
-Część jest w salonie, a część na zewnątrz w ogrodzie.- Powiedział spokojnie Midorima.
-To idziemy~!- Bokuto pociągnął Takao za rękę i pognał na dół w akompaniamencie śmiechu szatyna.
-Sorki za niego, nakręcił się.- Powiedział Akaashi i razem z Midorimą powoli ruszyli na parter.
-Nie szkodzi. Można uznać, że się przyzwyczaiłem.
-Wiesz, jak Takao będzie przy wszystkich mówił an ciebie Shin-chan to reszta może się przyzwyczaić.- Zasugerował Akaashi.
-...... Choćmy szybciej do tego salonu. Muszę z nim pogadać.- Mruknął Midorima, poprawiając okulary. Akaashi uśmiechnął się lekko i ruszył za nim. Mimo iż poznał dopiero dwie osoby to już uznał, że będzie tu naprawdę fajnie.


****

-Fajnie, że mamy taką dużą salę~!- Powiedział Hinata, ubierając koszulkę. Niedawno co skończyli grać i razem z Kageyamą poszli do pokoju aby się odświeżyć i przebrać.
-Co się dziwić skoro jest tyle osób. Przynajmniej nie trzeba będzie czekać na swoją kolej w treningach.- Powiedział Kageyama, który właśnie zakładał skarpetki.
-Ciekawe czy będziemy mogli więcej ćwiczyć.- Zastanowił się Hinata. Widząc, że Kageyama już jest gotowy otworzył drzwi i wyszedł, od razu na kogoś wpadając. Rozmasował sobie nos i spojrzał w górę, zamierając. Widząc kogoś wysokiego już tak miał.
-Co jest Hinata?- Zapytał Kageyama, wychodząc tuż za nim.
-Eeee....Nic~! Nic~!- Krzyknął od razu rudowłosy.- P-Przepraszam, że na ciebie wpadłem~!- Wykrzyknął wręcz i ukłonił się.
-Nie szkodzi.- Mruknął przybysz i spojrzał na szatyna.- Ty jesteś Kageyama, co nie?
-Tak. O co chodzi?- Spytał Tobio, patrząc na niego uważnie.
-O nic, po prostu chciałem się z bratem przywitać.- Mruknął.
-He?- Hinata chwilę patrzył to na jednego to na drugiego.- Jesteście braćmi?
-Tak przecież Kimie zdecydowała.- Westchnął ten wyższy.
-Ty jesteś.....- Hinata nie mógł sobie przypomnieć jak się nazywał.
-Aomine Daiki.- Mruknął.- A ty?
-Hinata Shougo. Miło poznać~!- Od razu się rozpromienił.- Że się tak spytam to ile masz wzrostu?
-Sto dziewięćdziesiąt dwa.- Mruknął Aomine.
-Lev jest dwa centymetry wyższy.- Mruknął Hinata w zastanowieniu.
-Najwyższy tu jest Murasakibara, jeśli to cię interesuje. Ma ponad dwa metry.
-Ponad dwa~!?- Hinata aż z wrażenia otworzył buzię.
-Hinata co cię to obchodzi. Tak się przejmujesz, że jesteś karzełkiem?- Kageyama spojrzał na niego krytycznie.
-Nie jestem karzełkiem.- Oburzył się Shougo.
-W sumie to Tetsu jest od ciebie wyższy.- Mruknął w zastanowieniu Aomine.
-Są i niżsi. Właśnie~! Grasz w siatkówkę Aomine-senpai~?
-Senpai?- Aomine spojrzał się na niego zdziwiony.
-No....Jesteś chyba od nas starszy co nie?
-W sumie to racja ale nie mówcie mi senpai. A co do wcześniejszego to nie, ja gram w koszykówkę.
-A dobry w nią jesteś?
-Phi~! Zajebisty~! W końcu Asem jestem.- Powiedział z dumą Daiki.
-Woah~! To ekstra~!- Hinata aż podskoczył wysoko z radości.- A często wygrywasz?
-Ja nigdy nie przegrałem.- Aomine uśmiechnął się z dumą. Wolał pominąć fakt przegranej z Kagamim. Jak to mówiła Kimie "Drużynowo się nie liczy.".
-Wow~! Ty jesteś bardzo, bardzo super Senpai~!- Hinata patrzył na niego prawie jak na bóstwo.
-Dobra, dobra, nie musisz się już tak ekscytować.- Aomine pomiział go po głowie.
-Aomine-kun, a może wiesz dlaczego Kimie wybrała mnie na brata? Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało.- Powiedział Kageyama, przerywając zachwycającego się Hinatę.
-Szczerze to kompletnie nie mam pojęcia. Nawet nie wiedziałem, że będą jacyś nowi bracia.- Westchnął ciężko Aomine.- Jakby trzech jej nie wystarczyło.- Mruknął.
-Trzech?- Kageyama spojrzał na niego zaskoczony.
-Oprócz mnie jest jeszcze Izaya i Miyavi. Ale Miyaviego dzisiaj nie ma ale pewnie szybko go poznacie.
-I teraz jest jeszcze Haruka, jak dobrze pamiętam.- Powiedział Hinata.
-Właśnie~! Widzieliście go może?- Zapytał Aomine.
-Nie, graliśmy w siatkówkę, więc mało kogo tu poznaliśmy.- Przyznał Kageyama.
-No to idziemy do salonu, bo teraz jakoś powinien być obiad.- Powiedział Aomine i ruszyli ku schodom.- Hinata a dlaczego się mnie tak przestraszyłeś?- Zapytał, zastanawiając się nad tym faktem.
-Heh~! A tak jakoś~!- Zaśmiał się nieco nerwowo rudzielec.
-I nie mówcie na mnie Senpai. Mogę być starszy ale teraz jesteśmy rodziną czy coś w ten deseń.- Mruknął Aomine.
-A Nii-san?- Zapytał Kageyama.
-Eeeee..... Sam nie wiem. Plus nie jestem jedynym bratem i nawet Kimie rzadko tak na mnie mówi.
-A jak mówi?
-Dai-chan. Ale wy lepiej mówcie po prostu Aomine.- Kageyama i Hinata przytaknęli tylko na to, a po tym razem wkroczyli do salonu, gdzie zebrało już się całkiem sporo osób.


****

Azumane wyszedł z pokoju i ruszył korytarzem, gdy na zakręcie na kogoś wpadł. 
-Oh~! Przepraszam~! Zamyśliłem się nieco.- Zaśmiał się nerwowo. 
-Nic nie szkodzi~!- Powiedział ów osobnik, wstając z podłogi. Asahi przyjrzał mu się i zdziwił, że ten ma ubraną kurtkę z futerkiem, a jest lato.
-Eto....Nie jest ci za gorąco?- Zapytał niepewnie.
-He? Nie, nie~! Jest dobrze~!- Powiedział ten z uśmiechem.- Ty jesteś Azumane Asahi, zgadza się?
-Tak. A ty?
-Izaya Orihara. Miło cię poznać~!- Izaya uśmiechnął się. 
-Wzajemnie.- Asahi odwzajemnił uśmiech. 
-I jak pierwsze wrażenie? Podoba ci się tu?- Zapytał Izaya.
-Tak, jest naprawdę super.
-To świetnie~! Tylko o.....lepiej uważaj na Bestię.- Powiedział cicho Izaya.
-Bestię?- Azumane spojrzał na niego nieco przerażony.
-Tak, Bestię. Raz na jakiś czas pokazuje się tu w nocy, a jak kogoś złapie to rozrywa tą osobę na pół.- Izaya zatrząsł się ze strachu. Asahi przełknął głośno ślinę.- Więc strzeż się Asahi. Pamiętaj, że cię ostrzegłem.- Powiedział poważnie Izaya, kładąc mu dłoń a ramieniu, po czym ruszył dalej korytarzem.- Nie przejmuj się tym tak~! Miłego dnia~!- Z uśmiechem pomachał mu i zniknął za zakrętem. Tak cicho parsknął śmiechem. Asahi zaś przez chwilę nie wiedział co zrobić. Ruszył jednak dalej i znowu się na kogoś natknął. Aż mu głos zamarł w gardle ze strachu.
-Przepraszam, nie patrzyłem na drogę.- Powiedział blondyn.
-N-Nie szkodzi~!- Wymamrotał Asahi.
-Coś.....Coś się stało?- Zapytał.
-Nie~! Nic a nic. Tego...Jak masz na imię?- Próbował zmienić temat.
-Shizuo Heiwajima. Ty jak kojarzę jesteś Asahi.- Mruknął Shizuo.
-Tak, tak~! Miło cię poznać Shizuo-san.
-Więc? Co się stało?- Zapytał ponownie.
-Czy...Czy słyszałeś o Bestii?- Zapytał cicho Azumane.
-Bestii? 
-Podobno pokazuje się tu czasem i rozrywa ludzi na pół.- Asahi ledwo co powiedział te słowa. Shizuo z obojętną miną gapił się chwilę na niego po czym westchnął.
-Nie ma żadnej Bestii. Uwierz mi. 
-Naprawdę?
-Tak. A teraz wybacz mi już.- Mruknął Shizuo i ruszył korytarzem.- Izaya!- Warknął dość głośno. Asahi gapił się chwilę na niego, nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi. Odetchnął i poszedł dalej, zastanawiając się o co chodziło z tą Bestią i który z nich mówił prawdę. 


****

Wszyscy siedzieli już w salonie i miło rozmawiali na przeróżne tematy. gdy wtem padło zdanie:
-Ciekawe jakie będą pary.- A osobą, która to powiedziała był Kise.
-Pary?- Spytał Oikawa. Wszyscy nowi patrzeli na niego, nie wiedząc o co chodzi.
-No pary no~! Paringi jak to Kimie-chan nazywa. 
-Paringi?- Spytał Nagisa.
-Wy nic nie wiecie?- Kise spojrzał na nich zaskoczony.
-Ale o czym?- Zapytał Iwaizumi.
-Aominecchi oni nie wiedzą~!- Kise zamiast odpowiedzieć zwrócił się do Aomine, który siedział obok niego. 
-A to moja wina, że nie wiedzą?!- Fuknął na Kise Aoś. 
-Ale o czym nie wiemy?!- Spytał głośno Bokuto.
-No o yaoi.- Mruknął Kise.
-Yaoi?- Każdy mówił to sobie pod nosem.
-Czy wiecie co to jest yaoi?- Zapytał Aomine. Wszyscy wręcz pokiwali sprzecznie głowami.
-Himuro-kun czy to to o czym mi mówiłeś?- Zapytał nieśmiało Eren. Himuro spojrzał najpierw na niego zaskoczony lecz po tym uśmiechnął się słodko i przytaknął, na co Eren spłoną rumieńcem.
-O co chodzi?- Spytał Noya, patrząc to na jednego to na drugiego. 
-Jak to wytłumaczyć~?- Mruknął Kise.- Będziecie tworzyć po prostu pary.
-Ale jakie pary? Co to jest yaoi?- Zapytał tym razem Rei. 
-Więc....- Zaczął Aomine, po czym pocałował Kise.- O to chodzi.- Powiedział, gdy już się od niego odkleił. Prawie wszyscy nowi patrzeli na nich zszokowani. 
-A jakby ktoś nie zrozumiał to yaoi to miłość pomiędzy dwoma mężczyznami.- Dopowiedział Kuroko.
-Ale jak~?!- Prawie, że krzyknął Kageyama. 
-To nie jest takie straszne~!- Próbował ich jakoś uspokoić Takao.
-Jakie nie jest straszne~! To boli jak cholera jak ktoś ci się wciska w....- Izaya nie dokończył wywodu, gdyż Shizuo zasłonił mu usta.
-Wiesz, jakoś wcześniej wcale a wcale nie marudziłeś.- Mruknął do niego Shizuo.
-To nie jest straszne~! Bardziej bym powiedział, że przyjemne.- Kise zarumienił się lekko.
-Plus ktoś będzie miał może tak wielkie szczęście jak ja i będzie tylko seme.- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Seme?- Zapytał Hinata.
-Seme to ten dominujący, a uke ten na dole.- Wytłumaczył Kise. Wszyscy mieli jednak jakieś dziwne przeczucia co do tego.
-Naprawdę nie ma się o co martwić~!- Powiedział Nijimura, przytulając się do Haizakiego, który najpierw na niego fuknął lecz sam się do niego wtulił. 
-Mi to obojętnie. Rin w sumie jest przystojny.- Powiedział Haruka, patrząc na Rina. 
-To musi być naprawdę fajne~!- Podekscytował się Nagisa.- Ciekawe kto z kim będzie. 
-Okaże się w praniu.- Powiedział starszy Mikoshiba. 
-Naprawdę się tym nie przejmujecie?- Zapytał Eren, patrząc kątem oka na Levia, który siedział spokojnie. 
-Trzeba to wytłumaczyć~!- Powiedział Bokuto.- Eeee.... A gdzie jest Kimie?- Rozejrzał się po salonie.
-Idziemy!- Zarządził Kageyama i małą grupą ruszyli na górę do pokoju Królowej. Krótko zapukali i weszli do środka lecz nie zastali tam Kimie a Akashiego.
-O co chodzi?- Spytał spokojnie.
-Gdzie jest Kimie?- Spytał od razu Kageyama.
-Ale o co chodzi? I dlaczego przyszliście tu taką gromadką? Przecież za chwilę obiad.- Powiedział Akashi, próbując ich uspokoić. 
-Co się dzieje?- Spytała Kimie, wchodząc do pokoju.- Stało się coś?
-Kimie~chan~! O co chodzi z tym całym yaoi, uke, seme i no z tym wszystkim?- Spytał Oikawa. 
-Reszta Wam nie wyjaśniła?
-Wyjaśniła ale nie wiemy o co chodzi z tymi paringami. Jak będziemy łączeni?- Spytał Akaashi.
-Według mnie no i czytelników czasem.- Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Czyli jak? Kto z kim?- Spytał Kisumi.
-No na przykład, z tych pewniaków, że tak ujmę to Kageyama z Hinatą, Oikawa z Iwaizumim, Asahi z Noyą, Bokuto z Akaashim, Makoto z Haruką, Levi z Erenem.- Podała kilka przykładów. 
-Iwa-chan będziemy razem~!- Powiedział szczęśliwy Oikawa i chciał się przytulić do Iwaizumiego lecz dostał od niego w łeb. 
-J-Ja i L-Levi?- Mruknął Eren. 
-Ja z nim?- Zapytał Kageyama wskazując na Hinatę.
-Nie martwcie się tak~! Będzie naprawdę fajnie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- Oczywiście jak będziecie broić to będą kary, a jak będziecie grzeczni to nagrody.
-Jakie kary na przykład?- Spytał Oikawa.
-Na przykład jak będziesz niegrzeczny to Kageyama cię przeleci.- Powiedziała z uśmiechem Kimie, na co Kageyama uśmiechnął się, a Oikawa strzelił focha.- Dodam jeszcze, że na razie macie nieco wolnego. Plus nie tylko ja będę wybierała kto z kim, bo też będę zbierać zamówienia od czytelników. I to wszystko też zależy od weny, który jest mega kapryśna.- Kimie uśmiechnęła się, a zebrani przytaknęli.- To teraz idziemy już na obiad, bo jeszcze nam wystygnie.- Zarządziła Kimie i ruszyli do wyjścia.
-Jeszcze jedno. Jeszcze jedno takie wejście do tego pokoju bez zaproszenia, a wasze wnętrzności będą wisieć w salonie jako dekoracja.- Powiedział poważnie Akashi, na co wszyscy się zatrzęśli, przy akompaniamencie śmiechu Kimie.

I tak zjedli razem przepyszny obiad, podczas którego rozmawiali i śmiali się, a następnie wyszli do ogrodu i tam spędzili resztę dnia. Nowi szybko się zaaklimatyzowali i szybko zakolegowali się z domownikami. Kimie była z tego powodu mega szczęśliwa jak i z tego, że rodzinka się powiększyła.

**********

Witam ponownie~! :D

Jak widzicie to rodzinka się nam powiększa~! :D Pomysł w sumie wpadł jakoś na początku maja ale najpierw myślałam aby tak po prostu zacząć pisać o nowych postaciach, jednak pomyślałam "Nie przedstawić nowych członków rodziny??". Myślałam jednak, że pójdzie mi to o wiele szybciej, jednak musiała ogarnąć wszystkie postacie, zrobić jakiś scenariusz i napisać go, a to nie okazało się takie proste. Mało czasu, wena kapryśna, obowiązki i tym podobne. Jestem jednak MEGA SZCZĘŚLIWA, że w końcu to skończyłam~! :D <3 

Więc teraz nieco informacji:

1. Na razie Nowi będą występować tylko w one-shotach i miniaturkach, dopóki nie pokończę nieco opowiadań. Przy tym już powiem, że mam spisanych kilka pomysłów ale śmiało możecie składać zamówienia ;) Po prostu napiszcie paring i co ma się dziać :D Możecie nawet napisać mi to w mailu ;)

2. Pewnie martwicie się o Tęczusi ale spokojnie. Tęczusie nie znikają, nadal są, zwłaszcza jak wspomniałam w opowiadaniach :D (Jeśli chcecie z nimi jakiegoś shota to też piszcie)

3. Czy Nowi pojawią się w "Tęczowej Ferajnie"? Nie wiem. W sumie pewnie tak, zwłaszcza siatkarze. Scenariusza do tego nie mam, więc wszystko może się zdarzyć :D

4. Ogółem to później (w nieokreślonym czasie ale pewnie jakoś na Nowy Rok) pojawią się kolejni Nowi. I tu mam pytanie do Was, czy napisać wam w jakiś notce czy coś kto pojawi się później? Bo będą to postacie z anime i jak ktoś nie oglądał to pewnie chciałby obejrzeć ;) Plus może jeszcze ktoś wtedy dojść, więc piszcie czy chcecie listę czy też Niespodziankę ;)

5. Co do opowiadań to postaram się jak najszybciej skończyć rozdział z Ferajny, a później możliwe pojawi się Epilog z Baby Buu~! ^^

6. Przypominam, że do można dołączyć do Ferajny~! :D Wystarczą tylko dane :D 

Z informacji to w sumie wszystko ^^

Jeszcze dopowiem, że chciałam tą Niespodziankę wstawić wraz ze zmianami na bloga. Jak widzicie to jest nowy nagłówek, tło i nowy Spis Treści :D (Ryo-chan ślicznie dziękuje za pomoc :*)
Podoba się?? :3


Z tej racji iż miało to być na 3 urodziny bloga to pozwólcie, że powiem troszkę słów ^^

Po pierwsze to jestem z siebie mega dumna, a zarazem mega szczęśliwa, że to już 3 lata z blogiem. Nadal dobrze pamiętam początki, jak również byłam mega nakręcona- i nadal jestem- na pisanie. Przez te 3 lata działo się naprawdę wiele, bo były i wzloty i upadki ale jak zawsze pisanie sprawia mi dużo radości. Nie mogłabym tego zakończyć. Nawet jeśli przez miesiąc nic nie wstawiałam to i tak cały czas byłam tu myślami i powoli tworzyłam te rozdziały, one-shoty i miniaturki. I jak wstawiałam rozdział i widziałam pod nim tak cudne komentarze to nic tylko szczerzyłam się jak idiotka do ekranu. Drodzy czytelnicy jesteście moim lekarstwem, bo kilkoma słowami sprawiacie, że: 
-się uśmiecham, 
-moja pewność siebie wzrasta,
-poprawia mi się humor,
-mam mnóstwo pomysłów, 
-ponury, zimny dzień zmienia się w ciepły i słoneczny
Już samo to, że nazywacie mnie Królową jest wspaniałe. Piszecie mi tyle miłych słów, że aż mam ochotę Was mocno wyściskać. To przecież dzięki Wam ten blog ma już 3 lata, bo bez Was pewnie dawno bym to porzuciła i dała sobie spokój. Ale Wy tu jesteście i to jest dla mnie najważniejsze. Bez Was nie było by Kimie-chan, Królowej, Tęczowego Królestwa, Tęczusi i tego wszystkiego po prostu. Naprawdę nie są dla mnie ważne statystki, a Wasze komentarze i takie proste "Świetny rozdział, czekam na więcej.". Wiem, że nie jestem zbyt punktualna i ostatnio nieco zaniedbałam bloga ale postaram się to zmienić. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie- możecie mnie nawet poganiać do pisania~! :D Ja wiem jednak, że Wy jesteście wyrozumiali i czekacie aż coś tu wstawię ;) 
Mam nadzieję, że blog będzie trwał długo, długo~! A za rok będzie tu tego wszystkiego tyle, że ja sama nie będę ogarniać xp 
Z tym samym zapałem lecz z nową energią, pomysłami i jeszcze większą ekipą niech ten blog stanie się jeszcze bardziej tęczowy~! :D <3 
Ładnie też proszę aby osoby, które czytają niech nie boją się komentować ;) Ja nie gryzę, a taki komentarz naprawdę cieszy i daje dużo energii do działania oraz nasila wenę. ^^

Specjalne podziękowania należą się jednak kilku osobą:
-Sozo Ryoku- Ryo-chan, Siostrzyczko ty moja, ślicznie dziękuje za tego wspólnego, wspaniałego fanpage'a~! <3 I za komentarze również :*
-Akina Aomine- Aki-chan, bratowo moja, ślicznie dziękuje za te cudne komentarze i dawanie weny swoim blogiem <3 :*
-Mine Izuki- Mine-chan, kochany ty mój promyczku, ślicznie dziękuje za komentarze, dawanie weny oraz za nazwanie mnie Królową Dialogów <3 :*
-Basia- moja droga dziękuje ci za komentarze, które piszesz, bo komentujesz każdy rozdział po kolei ^^ Czekam na więcej :*


Dziękuje~!
<3 <3 <3 <3 <3 


Powiem jeszcze, że niedługo pojawi się kolejna Niespodzianka ;) 
Proszę o trochę cierpliwości :D

I to wszystko z mojej strony~! ^^
Raz jeszcze Wam dziękuje <3 Mam nadzieję, że Niespodzianka się spodobała i nowy wygląda bloga również :* :D

Ściskam Was mocno~! :D 
Pozdrawiam cieplutko~! :*
Do zobaczenia w następnym poście ;)
#KimieKikui #Tęczusie+