niedziela, 28 stycznia 2018

Zimowe wieczory- Shizaya

Witam ponownie~! :D 

Dzisiejszym Solenizantem jest dzisiaj Shizuo~! :3

Happy Birthday Shizu-chan~! ^w^
<3 <3 <3 <3 <3 

Wszystkiego co najlepsze- a zwłaszcza budyniu, mleka, słodyczy, spokoju i Izayi (chociaż spokój i Izaya niezbyt się łączą XD)- i spełnienia marzeń~~! :3

Z tej okazji nie może zabraknąć miniaturki ^^ (Ale szczerze powiedziawszy to jakoś wcześniej nie miałam pomysłów i to wyszło tak pod wpływem chwili :p)

Nie będę już dzisiaj paplać, bo w sumie późno już, a jutro nieszczęsny poniedziałek, więc macie coś miłego do poczytania ^^ 
Przypominam tylko o poście "INFO!!!" i o ankietach ;) 

Miłego wieczoru~! ^^
#Kimie


Było coś koło godziny dwudziestej, gdy Shizuo wrócił od swojego brata Kasuki. Brunet zaprosił swojego starszego brata na obiad z okazji jego urodzin. Shizuo bardzo się z tego ucieszył zwłaszcza, iż przez prace nie mieli dla siebie ostatnio zbyt wiele czasu. Tak więc zjedli pyszny obiad, a po tym deser w postaci małego toru urodzinowego, miło przy tym rozmawiając.
Shizuo wszedł do swojego mieszkania, ściągając kurtkę i kierując się do kuchni aby schować resztę toru, budyń oraz mleko- które dostał od brata. Dwie nowe koszule powiesił od razu w szafie, po czym skierował się od razu do łazienki aby wziąć prysznic.
Po odświeżającym prysznicu ubrał się w wygodne dresy, wziął czekoladę i mleko i położył się na kanapie w salonie, włączając jakąś komedię. Jutro nie musiał iść do pracy, więc pozwolił sobie na taki leniwy wieczór. Cieszył się w sumie, że Shinra z Celty też byli zajęci, bo nie chciało mu się imprezować. Wolał poleżeć na kanapie w swoim przytulnym, ciepłym mieszkaniu, a nie spacerować po zaśnieżonym Ikebukuro. (A u mnie śnieg już stopniał -.- Shizuś oddaj trochę XD- Dop.Aut.)
Tak więc wylegiwał się na kanapie, gdy wtem usłyszał dźwięk otwieranych drzwi- a był pewny, że zamykał je na klucz. Podniósł się do pozycji siedzącej aby zobaczyć, kto przyszedł.
-Shizu-chan~!- Izaya nadal w kurtce, przysypany śniegiem wkicał do salonu.
-Pchło śnieg wnosisz. I błoto. Sio.- Fuknął na niego. Z drugiej strony się w sumie cieszył, bo nie widział go prawie miesiąc. Miał prawo się stęsknić za swoim chłopakiem prawda?! Plus udziło mu się nieco, bo nie miał kogo gonić, a chciał chodź raz wrzucić Izayę w zaspę- oczywiście całkiem przypadkowo.
-A co ja ci na to poradzę, że to ohydztwo jest wszędzie~?- Fuknął Izaya, jednak grzenie wrócił na przedpokój i ściągnął buty oraz kurtkę, czapkę i szalik. I jeszcze dwie bluzy, bo było mu naprawdę zimno.
-Ohydztwo?- Shizuo uśmiechnął się lekko.
-Tak, ohydztwo~!- Przytaknął Izaya. Nie przepadał za śniegiem i w ogóle za zimną, bo było po prostu zimno i mokro i brudno i o prostu źle. Plus ciężko się biegało, gdy było się ubranym jak bałwan.
-Skoro śnieg ci przeszkadza to po co do mnie przychodziłeś?- Spytał Shizuo udając, że nie zna powodu.
-Aleś ty głupiutki Shizu-chan~!- Westchnął Izaya, po czym wkicał na Shizuo, wkładając zimne ręce pod jego koszulkę, całując go przy tym szybko.- Wszystkiego Najlepszego Shizu-chan~!- Uśmiechnął się słodko.
-Ty....- Shizuo dostał gęsiej skórki, przez jego zimne ręce.- Dziękuje.- Powiedział z lekkim uśmiechem i pocałował go.- Gdzie masz dla mnie prezent?- Rozejrzał się w około.
-Nie wiedziałem, że jesteś takim materialistą Shizu-chan.- Zaśmiał się Izaya.
-Bardziej sprawdzam, czy naprawdę pamiętałeś. Ciebie jako prezentu nie przyjmuję.- Zastrzegł ze śmiechem.
-Ale ja jestem najlepszym prezentem jaki możesz mieć Shizu-chan~!- Szatyn uśmiechnął się szeroko. Zszedł jednak z jego kolan i poszedł na przedpokój, po chwili wracając z paczką.- Proszę~!- Izaya z uśmiechem położył mu paczkę na kolanach.
Shziuo otworzył paczkę, a jak zajrzał do środka uśmiechnął się lekko. W środku znajdował się budyń, pocky, czekoladki, wino, jak i nowe okulary i koszula.
-Tak w sumie to mogłeś to wszystko kupić po drodze.- Zaśmiał się krótko, wyciągając czekoladki.
-Shizu-chan naprawdę pierwotniak z ciebie. Po pierwsze te czekoladki są prosto z Belgii. Po drugie ta koszula była szyta na miarę, a okulary specjalne zamówione już miesiąc temu. I to wino też było sprowadzane, więc tylko budyń i pocky mogłem kupić od razu. I po najważniejsze to jak taki wspaniały ja mógł zapomnieć o urodzinach swojego Potworka~?!
-Skoro tak.- Shizuo uśmiechnął się, po czym pocałował Izayę.- Dziękuje.
-Ależ proszę Shizu-chan~! Dla mojego Potworka wszystko~!- Izaya uśmiechnął się szeroko.
-Ach tak? To idź i zrób aniołka pod moim oknem.- Zaśmiał się wstając i z prezentem ruszając do kuchni.
-Jeśli chcesz później opiekować się chorym mną to nie ma sprawy~!- Zaśmiał się Izaya.
-Hmmm.... Nie, jednak wolę abyś był zdrowy. Jak jesteś chory to jest z ciebie większa maruda niż zwykle.- Powiedział Shizuo, po czym otworzył wino i nalał je do dwóch kieliszków i wrócił do salonu.- Proszę.
-Czyli wolisz mnie, gdy jestem piany?- Izaya z lekkim uśmiechem powąchał wino.
-W sumie to tak, jesteś wtedy bardziej łasy na pieszczoty.- Shizuo przyciągnął go do siebie i pocałował go w policzek.
-To z ciebie po alkoholu robi się jeszcze większy zwierzak Shizu-chan~!- Zaśmiał się Izaya.
-I tak ci się podobam, więc nie marudź.
-Dobrze~! To twoje zdrowie Shizu-chan~!- Stuknęli się kieliszkami, po czym wzięli po łyku.- Hmmm.... O dziwo nie jest takie złe.
-I nie jest mocne, więc szybko się nie upijesz.- Zaśmiał się Shizuo odkładając kieliszek na stolik i obejmując go w pasie.
-A myślałem, że chcesz mnie szybko upić i zaciągnąć jak najszybciej do łóżka.- Szatyn westchnął niby to zawiedziony, biorąc jeszcze łyk wina, po czym odkładając kieliszek na stolik.
-Jutro mam wolne, więc nie muszę się z tym spieszyć.
-Ale ja nie mam wolnego.
-Sam jesteś dla siebie szefem, więc weźmiesz sobie wolne.- Zaśmiał się blondyn.
-W sumie dawno się nie widzieliśmy, więc niech będzie.- Izaya uśmiechnął się lekko, obejmując szyję Shizuo rękoma.
-I tak cie nie wypuszczę, więc nie masz wyboru.- Shizuo położył się, ciągnąc za sobą Izayę.
-Okey~!- Izaya z uśmiechem wtulił się w cieplutki tors Shizuo.- Mmm~! Mój przenośny kaloryfer~!- Zamruczał niczym kot.
-Na zewnątrz jest zimno i pada śnieg, więc masz pretekst aby tu zostać.- Zaśmiał się Shizuo, miziając go po plecach.
-Skoro tak to nie wyjdę stąd aż do wiosny.- Izaya umościł się wygodniej na blondynie.
-Mi to nie przeszkadza.- Shizuo uśmiechnął się lekko i cmoknął go w czółko.
I tak spędzili razem miło ten wieczór, jak i następny dzień, nie ruszając się z mieszkania. Shizuo stwierdził, że było to o wiele lepsze niż huczna impreza urodzinowa. Miał nadzieję, że i w następnym roku również spędzi swoje urodziny z tą denerwującą lecz zarazem kochaną Pchłą.  









1 komentarz:

  1. Żeby nie zasypać się później ilością nieskomentowanych rzeczy na twoim cudnyn blogu (oczywiście pamiętam o zaległościach) już teraz piszę, że miniaturka wyszła ci bardzo fajnie, szkoda, że nie dłuższa ale i tak podziwiam to ile ostatnio publikujesz (no i nie za bardzo mam teraz czas więc w sumie lepiej ze taka krotka XD) a poza tym to narobiłaś mi ochoty na budyń, albo czekoladę i mleczko :P
    Muszę już znikać (obiecuje, że za kilkanaście godzin będę miała dużo więcej czasu) także życzę słodkich snów, udanego poniedziałku i przekaz od nas dla Shizuo najlepsze życzenia, w środę wpadniemy z prezentami ;) szczególnie, że bliźniaki się już bardzo steskniły za wszystkimi ^w^

    OdpowiedzUsuń