środa, 27 września 2017

Tęczowa Ferajna- Rozdział 9

Ohayo~! ^^
Dwa tygodnie czekania na kolejny post, prawie 7 miesięcy czekania na kolejny rozdział Ferajny XD
Naprawdę bardzo Was przepraszam za tak długi okres oczekiwania ale ogarnięcie tego wszystkiego to czysty kosmos :p Zwłaszcza że dobre 4 miesiące ogarniałam wejście nowych postaci, ogółem swojego bloga i powstawanie nowego :p Mam nadzieję, że teraz już będzie lepiej i coraz częściej będą się pojawiać rozdziały z waszej ulubionej-chyba- Ferajny :D
Co do następnych postów to będzie to zapewne jakiś one-shot ale jeszcze nie wiem z kim :p
A kiedy się pojawi.... Mniej więcej do 2 tygodni, bo teraz ogarniam wszystkie opowiadania i spisuje sobie pomysły, także proszę o cierpliwość ^^

Jednak możecie składać zamówienia na one-shoty ale taka mała prośba- róbcie to w SPAMIE, bo później ciężko mi znaleźć, gdzie je pisaliście :p

Przypomnę Wam jeszcze o drugim blogu, na którym pojawił się już pierwszy rozdział nowego opowiadania ---> [KLIK]
Oraz o fanpage'u, na którym możecie się śmiało spytać o postępy w pisaniu ---> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i zapraszam do czytania i komentowania ^^
Miłego dnia~!
#Kimie


Edit: Rozdział pojawiłby się wczoraj ale blogger odmówił posłuszeństwa -.- Dzisiaj też nie było najlepiej ale się udało :D Rozdział nie sprawdzany, więc przepraszam za błędy :p


 

Mine wesołym krokiem zmierzała do szkoły. W sumie była nieco niewyspana, jednak poranny SMS od Kise jakoś tak ją rozbudził i poprawił humor. Będąc w połowie drogi zobaczyła Akinę.
-Aki-chan~!- Krzyknęła, podbiegając do niej. Akina obróciła się powoli.
-A, to ty Mine. Hej.- Powiedziała powoli, uśmiechając się leciutko.
-A ci co?- Spytała, gdy ruszyły w dalszą drogę, patrząc na przyjaciółkę.
-Nie wyspałam się. Czyli to co zwykle. Dlaczego lekcje zaczynają się tak wcześnie?- Jęknęła niezadowolona Akina, po czym ziewnęła.
-Trzeba było iść wcześniej spać.- Zaśmiała się Mine.
-Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. A ty co taka szczęśliwa od rana?- Akina spojrzała na nią podejrzanie.
-Tak po prostu. No Kise wysłał mi porannego SMSa.- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Już gruchacie od samego rana?! Wy~!- Akina uszczypnęła ją w policzek.
-Ał~!- Mine niezadowolona odsunęła się nieco od niej.- Jakie tam gruchacie~! No dobra, wymieniliśmy przy tym kilka SMSów ale to wszystko.
-Spotykacie się dzisiaj?
-Prawdopodobnie nie. Ma trening, a po nim chyba jakąś sesję i spotkamy się dopiero jutro.- Mine zrobiła smutną minkę.
-Oj, nie smuć się~! Przynajmniej później będziesz miała co oglądać.- Akina szturchnęła ją w ramię z uśmiechem.
-W sumie racja. A Aomine do ciebie nie napisał?
-Nie. Śpiochy nie piszą do siebie tak wcześnie.- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Ohayo~!- Usłyszały wtem i jak na komendę się obróciły. Za nimi szła Sozo.
-Ohayo~!- Odpowiedziała Akina z Mine.
-Widzę, że nie tylko ja się nie wyspałam.- Ryo uśmiechnęła się lekko, widząc nadal zaspaną Akinę.
-Nie dla mnie wczesne pobudki.- Akina zakryła ziewnięcie.
-A gdzie jest Kimie-chan?- Zapytała Mine.
-Idzie.- Sozo wskazała palcem w lewo. Po chwili Kimie była już obok nich.
-Kimie-chan~!- Powiedziała głośno Mine z szerokim uśmiechem.   
-Hejka.- Przywitała się Akina.
-Ciszej proszę.- Jęknęła Kimie.- I siemka.- Kimie skinęła głową, po czym wzięła łyka kawy.- Kto do cholery wymyślił poniedziałek? I czy nauczyciele nie wiedzą, że mózg zapamiętuje informacje dopiero od dziesiątej rano? Ryo-chan, idę do ciebie pospać jeszcze z dwie godzinki.- Kimie oparła głowę o jej ramię.
-Boziu, widać Kimie bardziej śpiąca od Akiny.- Stwierdziła Mine.
-Przyznaj się, o której zasnęłaś?- Ryo spojrzała na nią z uśmiechem.
-Przed północą. I co? I nic mi to nie dało. Niech piorun trzaśnie głupi poniedziałek.- Niezadowolona Kimie wzięła głowę z ramienia Sozo. Wszystkie razem ruszyły do szkoły. 
-Oj Kimie~! Spokojnie, nauczyciele i tak rano są dość tolerancyjni.- Akina próbowała ja pocieszyć.
-Może i są ale my mamy dwie matematyki na początek. To jest złe~!- Kimie wzięła kolejnego łyka kawy.
-Nie marudź, nie marudź. Wypij najpierw swoją kawkę. Widzę, że nie zdążyłaś rano skoro wzięłaś sobie na wynos.- Ryo-chan spojrzała na kubek. Kimie objęła ją w pasie.
-Skarbie.- Zaczęła, patrząc jej prosto w oczy.- Ta już jest trzecia.- Powiedziała, uśmiechając się lekko.- I na pewno będę potrzebować jeszcze z dwóch.- Kimie wzięła rękę z jej pasa i westchnęła głośno.
-To może jedz rano jabłko? Słyszałam, że działa lepiej niż kawa.- Zaproponowała Akina. 
-Może i lepiej działa ale nie smakuje tak dobrze. Plus nie ma to jak poranna kawka.- Kimie westchnęła błogo.
-Czyli po prostu trzeba czekać do dziesiątej aż Kimie się uaktywni.- Stwierdziła Mine, na co wszystkie się zaśmiały.
-Właśnie~! Na dużej przerwie idziecie z nami.- Powiedziała Kimie.
-Dlaczego?- Spytała Mine. Chętnie zje z nimi drugie sniadanie ale dlaczego Kimie mówi to takim oficjalnym tonem i przed lekcjami?
-Bo pewne ptaszki mi wyćwierkały, że niejaka Akina została dziewczyną Aomine i niejaka Mine została dziewczyną Kise.- Kimie spojrzała na nie figlarnie.
-Skąd to możesz wiedzieć~?- Akina patrzała na nią nieco zszokowana.
-Przecież mówię, że ptaszki mi wyćwierkały~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Ryo-chan miała ochotę powiedzieć prawdę lecz obiecała trzymać buzię na kłódkę. 
-Dobrze, widzimy się na przerwie obiadowej tylko na razie o tym nie mówmy, bo na samo wspomnienie się rumienię~!- Mine zasłoniła twarz rękoma aby nie było widać jej rumieńców.
-Oki~! Wstrzymamy się do dużej przerwy.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko.
-I tak teraz by to do mnie nie dotarło.- Stwierdziła Kimie, na co dziewczyny się zaśmiały.
-No tak, dla Kimie to za wcześnie.- Powiedziała Akina już w lepszym humorze. Jakoś myśl o Aomine ją rozbudziła i rozweseliła. Weszły właśnie na teren szkoły, witając się krótko ze znajomymi. 
-Witam piękne panie.- Usłyszały wtem za sobą. Akina, Mine i Sozo obróciły się za siebie- Kimie była zajęta siorbaniem kawy. Zauważył wysokiego chłopaka o jasnobrązowych włosach i piwnych oczach. Widać było, że jest z ich szkoły, gdyż miał na sobie mundurek. Z uśmiechem podszedł do nich.- Przepraszam, że wam przeszkadzam ale muszę porwać tą piękność o kolorowych włosach.- Powiedziawszy to wziął Kimie za rękę i pociągną w stronę szkoły. Dopiero wtedy ta się ocknęła.
-Puść mnie~! Ja nie chce~! Pomocy~!- Jęknęła niezadowolona, idąc jednak z chłopakiem.
-Kto to był?- Zapytała Akina, gdy Kimie i nieznajomy zniknęli jej z pola widzenia.
-Hikaru Kawaguchi, przewodniczący szkoły. Nie poznałaś?- Ryo-chan spojrzała na nie z uśmiechem.
-W sumie to chyba pierwszy raz go widzę. Albo nie uważałam na początku roku.- Akina wzruszyła ramionami.
-A co on chciał od Kimie?- Zapytała Mine, ruszając w stronę budynku szkoły.
-Pewnie chodziło o jakieś szkolne sprawy. Kimie w końcu jest wiceprzewodniczącą.
-Oj, bardzo musiałam nie uważać na początku roku.- Akina westchnęła.
-Kimie jest już wice od drugiej klasy. Miała być już w pierwszej ale tamten chłopak co był zdecydował, że poradzi sobie i z nauką i byciem w samorządzie.- Wyjaśniła Sozo.
-Biedna Kimie. Chociaż biedny przewodniczący, bo i tak Kimie nic nie zapamięta z tego co jej powie.- Mine zaśmiała się, po czym podeszła do swojej szafki aby zmienić buty.
-Już zna jej humorki, więc sobie poradzi. Ale teraz lepiej chodźmy do klas, bo niedługo dzwonek.- Ryo spojrzała na zegarek.
-Ja chcę do domu~!- Jęknęła niezadowolona Akina, na co dziewczyny się zaśmiały. Razem ruszyły do swoich klas. 



Duża przerwa szybko nadeszła. Na szczęście Akiny, która po prostu miała dość pana od fizyki. Razem z Mine wyszła z klasy.
-Mine mam nadzieję, że robiłaś notatki, bo mi się chyba przysnęło.- Stwierdziła Akina, rozciągając się.
-Przykro mi, trzeba będzie kogoś poprosić o notatki. Albo mieć nadzieję, że pan Fuchida nie zrobi z tego sprawdzianu.- Mine uśmiechnęła się szeroko. 
-Widzę, że jakoś przetrwałyście pierwsze lekcje.- Powiedziała Sozo, podchodząc do nich.
-Ciężkie jest życie ucznia~.- Akina zrobiła zbolałą minę, na co dziewczyny się zaśmiały.
-Nie wspominajmy lepiej o egzaminach.- Mine uśmiechnęła się lekko.
-Do egzaminów mamy jeszcze czas, zdążymy się nauczyć. Plus na zadaniach zamkniętych zawsze można postrzelać.- Akina przytaknęła głową na swoje słowa.
-Dobra, koniec tych pogaduszek o egzaminach. Chodźmy~!- Sozo ruszyła w stronę schodów.  
-A gdzie Kimie?- Spytała Mine.
-Już pewnie na nas czeka.- Ryo uśmiechnęła się lekko. Weszły na trzecie piętro i skręciły w prawo.
-Przepraszamy, że przeszkadzamy~!- Powiedziała Sozo otwierając drzwi.- Znaczy przybyłyśmy na audiencję.- Ryo-chan uśmiechnęła się szeroko. Za biurkiem siedziała Kimie, z głową na jej blacie.
-Wchodźcie, wchodźcie.- Mruknęła, przywołując je ręką. Sozo zamknęła drzwi, po czym z Akiną i Mine przysunęły sobie po krześle do biurka wiceprzewodniczącej.
-Kimie-chan jeszcze się nie budziłaś?- Mine uśmiechnęła się do niej.
-Obudziłam.- Kimie usiadła prosto.- Ale to kompletnie nie jest mój dzień.- Westchnęła ciężko. Wtem z bocznych drzwi wyszedł przewodniczący.
-Witam, witam~! I sobie idę. Smacznego życzę~!- Powiedział wesolutko, po czym puścił im oczko i wyszedł.
-Wzajemnie~!- Krzyknęła Mine.
-Udław się~!- Krzyknęła Kimie.          
-Oj, widać przewodniczący zalazł za skórę wiceprzewodniczącej.- Sozo napiła się soczku.
-Bo mnie denerwuje. Jak można być tak radosnym i pełnym energii w poniedziałek?? Ja naprawdę go nie rozumiem.- Kimie westchnęła, po czym otworzyła swoje pudełko z jedzeniem.- Ale nie mówmy teraz o Hikaru. Dalej, opowiadajcie o swoich randkach.- Kimie uśmiechnęła się do nich zachęcająco.
-To najpierw ja~!- Mine aż skakała ze szczęścia.
I tak najpierw Mine opowiedziała o swojej randce z Kise- i lepiej nie mówić ile razy powiedziała "Ki-chan". A następnie Akina opowiedziała o swojej randce z Aomine- przy czym na końcu miała całe rumiane policzki.
-No to miałyście bardzo ciekawy weekend~!- Skomentowała Ryo.
-Jakby ktoś się dowiedział, że z nimi chodzicie.....- Zaczęła Kimie.
-To niebawem przyszłybyście na nasz pogrzeb.- Dokończyła Akina na co wszystkie się zaśmiały.
-Spokojnie~! My nie wypaplamy. Cieszymy się waszym szczęściem.- Kimie uśmiechnęła się do nich.
-Życzymy Wam dużo miłości i szczęścia.- Powiedziała Ryo.
-Dziękujemy~!- Odpowiedziały razem Akina i Mine.
-Tak. Oraz gromadki dzieci i domu z ogródkiem.- Dopowiedziała Kimie, na co Ryo parskła śmiechem.
-Kimie-chan widzę, że już się obudziłaś.- Skomentowała Akina w akompaniamencie chichotu Mine.
-Oczywiście~! Po dawce witamin czuję się jak nowo narodzona~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, na co Ryo pokiwała w niedowierzaniu głową.
-Tak się zagadałyśmy, że prawie cała przerwa minęła, a my musimy iść jeszcze spytać się naszej pani kapitan czy dzisiaj mamy trening.- Stwierdziła Mine.
-Gracie w siatkówkę, co nie?- Zapytała Kimie.
-Tak. Skąd to wiesz?- Spytała Mine.
-Jestem wiceprzewodniczącą przecież. Przekażcie więc Kaori, że do piątku ma przynieść listę.- Poprosiła Kimie.
-Jaką listę?- Dopytała Akina.
-Zawodniczek. Musimy pilnować aby klub się rozwijał i wiedzieć, czy coraz więcej osób się zapisuje czy mniej.- Wytłumaczyła Kimie.
-To teraz Kimie będziesz miała dużo pracy skoro każdy klub musi dać taką listę.- Zastanowiła się nad tym faktem Mine.
-Z tym to nie aż tak dużo. Więcej pracy mam z trzecioklasistami. To ja i Hikaru musimy dopilnować aby każdy napisał do jakiej szkoły będzie iść i pomóc ewentualnie w odpowiednim wyborze.
-Czyli prościej mówiąc niebawem Kimie zawita i do waszej klasy.- Skomentowała Ryo z uśmiechem.
-A dlaczego nie Hikaru?- Zapytała Akina.
-Mu zostawię większość papierkowej roboty. Plus to mój ostatni rok, więc trzeba pomęczyć zwłaszcza młodsze klasy.- Powiedziała z zadowoleniem Kimie.
-Skoro tak~! To my już lecimy, bo jeszcze musimy znaleźć Kaori. Do zobaczenia~!- Powiedziała Akina i razem z Mine wyszły w pokoju rady uczniowskiej.



-Ale ty wredna~!- Powiedziała Ryo, gdy tylko dziewczyny wyszły.
-Już ci mówiłam, że z powiedzeniem im o wszystkim jeszcze poczekamy. Właśnie, idziesz dzisiaj do Uru?
-Mhm~! Ale najpierw zajrzę do klubu fotograficznego. Na szczęście z chemii mam jutro.
-A mam iść z tobą? Bo chciałam iść dzisiaj do Iza-nii.
-Chociaż na godzinkę. I tak jak pójdziesz do Izayi to zazwyczaj wracasz taksówką.
-Nie ma to jak hojny braciszek~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- To ustalone. Najpierw idę podenerwować Rukiego, a po tym podziękować braciszkowi za cenne informacje~!- Kimie puściła Ryo oczko.
-Pamiętaj, że masz go ode mnie walnąć.- Fuknęła na nią Ryo ale i tak jej już w sumie przeszło.
-A ty pamiętaj, że masz się nad szkołą zastanowić. Szantaż rzecz święta~!- Kimie zaśmiała się z załamanej miny przyjaciółki.
-Jak dobrze, że mam na to miesiąc~!- Westchnęła Ryo.
-Tylko miesiąc~! A teraz już chodź, bo jeszcze spóźnimy się na lekcję.- Powiedziała Kimie i ruszyła do wyjścia.
-Tak ci się spieszy na japoński?- Zapytała z uśmiechem Ryo, idąc za tęczowowłosą.
-Nie ale wtedy mogę w moim notatniku porobić serduszka wokół Sei-chana.- Kimie uśmiechnęła się, a Ryo niedowierzająco pokręciła głową. Aż się już nieco bała pójść z nią do chłopaków, jednak myśl, że spotka się z Uru jakoś wywiewała ten lęk.



Mine wraz z Akiną właśnie kończyły lekcje, gdyż ich trening został przełożony na kolejny dzień. Jak im powiedziała Kaori to chce sprawdzić umiejętności nowych zawodników i zdecydować kto dostanie się do drużyny. A na wiadomość od Kimie mruknęła coś pod nosem i tylko podziękowała za informacje. Aż Mine ciekawiło czy Kaori przypadkiem nie lubi Kimie i z jakiego to powodu. Postanowiła jednak zostawić te przemyślenia na później.
-To idziesz się spotkać z Aomine?- Zapytała Mine, widząc lekki uśmiech Akiny.
-Tak, napisał już do mnie wcześniej. A ty?
-W sumie to nie wiem co...- Przerwała Mine, słysząc dźwięk SMSa. Od razu sprawdziła kto to- Kise.

Od: Ki-chan
Do: Mine
Temat: Czas wolny.
Treść: Hejka Mine-chan~! (^-^)/ Przełożyli mi sesję na jutro, więc co ty na to aby spotkać się dzisiaj~? :D

Mine od razu odpisała.

Od: Mine-chan
Do: Kise
Temat: Re: Czas wolny
Treść: Ohayo Ki-chan~! (^w^) Bardzo chętnie~! :D To w parku za jakieś 15 minut~??

Gdy Kise odpisał, że widzą się za piętnaście minut Mine miała ochotę poskakać z radości.
-Czyli ty też masz randkę, co?- Spytała Akina z uśmiechem. Od razu wiedziała, że to Kise napisał.
-Mhm~! To ja już lecę. Do jutra~!- Powiedziała Mine i pognała do parku. Gdy do niego weszła zdała sobie sprawę, że nie ustalili konkretnego miejsca spotkania. Już miała napisać do blondyna, gdy ten nagle przytulił ją od tyłu, na co ta pisnęła zaskoczona.
-To tylko ja Mine-chin~!- Kise uśmiechnął się szeroko.
-Ki-chan~! Nie strasz mnie tak~!- Fuknęła na niego ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.- W sumie to dobrze, że przełożyli ci tą sesję na jutro.
-He? Dlaczego?- Spytał Kise, gdy odsunął się od Mine.
-Bo jutro mam trening i pewnie ciężko by było nam się zgrać.
-Trening? Jaki trening?
-Siatkówki. Gram w szkolnym klubie.
-Wow~! To super~! Ale racja, zgrać się po treningu jest ciężko zwłaszcza, że kończymy o różnych godzinach.
-Plus ty jeszcze musisz dojeżdżać do Tokio, więc tym bardziej.
-Ale damy radę~! Chociaż zapewne tuż przed Inter High będzie ciężko.- Mruknął Kise.
-Wtedy to ja też będę więcej trenować. Ale tak, damy radę~! Zwłaszcza, że po tym są wakacje~!- Mine uśmiechnęła się szeroko.
-Jeszcze dodaj egzaminy.- Mruknął Kise.
-Ki-chan nie dołuję mnie bardziej~!- Jęknęła Mine, a co blondyn się zaśmiał.
-Dobrze~! To chodź, przejdziemy się po parku i zahaczymy o jakąś lodziarnię.- Kise złapał ją za rękę i ruszył ścieżką.
-I tak już lepiej~!- Zgodziła się Mine. I tak chodzili po parku, rozmawiali na luźne tematy i oczywiście poszli również na lody. Po dwóch godzinach Mine niestety musiała iść już do domu.
-Ja nie chcę~!- Jęknęła niezadowolona i tupnęła nogą.
-Mine ja też już w sumie muszę iść. Też mam jutro szkołę, trening i sesję.- Przypomniał jej Kise.
-No dobrze~! Ale popiszemy ze sobą chociaż jutro?
-Oczywiście ale dopiero wieczorem.
-To ja już idę.- Mine zrobiła smutna minkę, nie chcą puścić dłoni blondyna.
-A uśmiechniesz się dla mnie tak ładnie?- Zapytał Kise, na co Mine od razu szeroko się uśmiechnęła.- To do zobaczenia.- Powiedział i pochylił się, całując Mine.
-Mhm~! Pa, pa~!- Odpowiedziała, gdy tylko oderwała się od jego ust. Pomachali sobie jeszcze i każdy ruszył w swoją stronę. Mine już nie mogła się doczekać kolejnego spotkania ze swoim chłopakiem.



Ryo i Kimie od razu po szkole poszły do studia aby spotkać się z chłopakami. Po drodze Ryo poprosiła ślicznie Kimie aby ta nie robiła żadnych podtekstów co do jej związku z Uruhą aby Ruki się nie dowiedział. Kimie obiecała być w miarę grzeczna i za bardzo się z tym nie afiszować. Gdy weszły do pokoju chłopaków okazało się, że jest w nim tylko Uruha.
-Ohayo Uru~!- Kimie uśmiechnęła się do niego szeroko.- Idę ustać na czatach. Ale już powiem, że niewiele macie czasu.- Powiedział Kimie i popchnęła Ryo w stronę chłopaka, a sama wyszła. Ryo przez chwilę była zbyt zaskoczona aby cokolwiek powiedzieć.
-Cześć Uru.- Powiedziała w końcu z uśmiechem.
-Hejka. Jak widzę Kimie już o wszystkim wie.- Powiedział z lekkim uśmiechem Uruha.
-Tak, bo jej braciszek jakimś dziwnym trafem nas widział i jej wszystko wypaplał. Ale nie jesteś z tego powodu zły?
-Oczywiście, że nie~! Mamy przynajmniej niezłą ochronę przed Rukim.- Skomentował, na co razem się zaśmiali. Po tym Uru podszedł do Ryo i obejmując ją w pasie, cmoknął ją w usta.- Tęskniłem.
-Ja też.- Sozo uśmiechnęła się i również go pocałowała.- W sumie myślałam, że nic nie wyjdzie z tego spotkania.
-Ale przyszłaś w odpowiednim momencie.- Kouyou z uśmiechem odgarnął jej pasmo włosów za ucho. Już mieli się pocałować, gdy.....
-Ohayo Rei-chan~!- Usłyszeli Kimie. Od razu się od siebie odsunęli. Uruha wziął gitarę, a Ryo rozsiadła się na kanapie, próbując uspokoić rozszalałe serce.
-Kimie jak ty możesz być tak optymistyczna dzisiaj?- Zapytał Reita ze śmiechem, wchodząc z kolorowowłosą do pokoju.
-Idę spotkać się z braciszkiem, więc czemu nie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, patrząc kątem oka na Ryo i Uruhę. 
-Ciekawy argument. Hejka Ryo.- Przywitał się Reita i usiadł obok Sozo.
-Hejka Rei. Coś się popsuło, że przerwę macie?- Zapytała, chcąc oderwać myśl od ust swojego chłopaka.
-Nie, Ruki po prostu wziął dzisiaj ze sobą Korona i musiał iść z nim na krótki spacerek, więc wszyscy z tego skorzystali.
-Koron jest~?! Gdzie ten Ruki z nim łazi?- Zapiszczała Kimie.
-Na spacerku byłem.- Powiedział Ruki, wchodząc do pokoju z Koronem na rękach.
-Koron~!- Kimie od razu zabrała mu psiaka.- A kto tak ślicznie dziś ubrany~?! Ale z ciebie słodziak dzisiaj~!- Zaczęła go miziać, nie zważając na innych.
-Mój pies.- Mruknął Ruki, kręcąc niedowierzająco głową.- Hejka Ryo. Mogłaś napisać, że przyjdziesz z Kimie. Zostawiłbym Korona w domu aby nie był torturowany przez Kimie.- Powiedział, na co kolorowowłosa go kopnęła.
-Ale ja też lubię Korona~!- Ryo uśmiechnęła się szeroko.
-Ruki kupiłeś psa aby dziewczyny podrywać?- Spytał się Rei, na co Ruki na niego fuknął, czym wszystkich rozśmieszył.
-To chyba Koron się popsuł, skoro cieszy się na widok Kimie.- Skomentował Aoi, wchodząc do pokoju.
-Nie dlatego go kupiłem.- Mruknął Ruki, zabierając Korona od Kimie i siadając obok Ryo.- Jak oni śmią śmiać się z ciebie, co?- Zapytał Ruki Korona, na co ten zaczął go lizać po policzku.
-Tak Koron, zliż mu ten podkład.- Powiedziała Kimie, na co wszyscy się zaśmiali.
-Ha. Ha. Ha.- Sarknął Ruki. Koron w tym czasie przeniósł się na kolana Ryo, która zaczęła drapać go za uchem.
-Dla Korona nie ważne kto, ważne aby go miziać.- Stwierdził Reita, drapiąc korona po grzbiecie.
-Może Ruki też chce być pomiziany?- Spytał Uru ze śmiechem. Ryo spojrzała na kuzyna, po czym zaczęła go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Wszyscy zaczęli się śmiać oprócz Rukiego, który siedział załamany. Wtem do pokoju wszedł Kai.
-Nie myślcie, że będziemy tak siedzieć.- Spojrzał na wszystkich  uważnie.
-Ale dziewczyny nas odwiedziły~!- Zaczął Aoi.
-Ja już w sumie muszę iść, pewnie brat na mnie czeka.- Powiedziała szybko Kimie, biorąc torbę i miziając Korona.- Pa, pa~!- Pomachała wszystkim i się ewakuowała.
-Ale ja chyba nie muszę wychodzić, co nie?- Ryo spojrzała na Kaia maślanym wzrokiem.
-Tylko trochę.- Zdecydował Kai.- Bo my będziemy siedzieć do późna.- Powiedział, na co reszta zespołu jęknęła na znak sprzeciwu.
-Oki~! W sumie to nie zamierzałam długo siedzieć, bo jutro przecież mam szkołę.
-Więc jeszcze chwilę sobie posiedzimy i próba.- Zarządził Kai.
-Kimie musiała zwiać?!- Spytał Aoi, siadając na krzesełku i sprawdzając gitarę.
-Spieszyło się jej do brata.- Powiedziała Ryo, wracając do miziania Korona, który ułożył się wygodnie na jej kolanach.
-Plus nawet, gdyby Kimie została to i tak nie uciekniecie od próby.- Kai uśmiechnął się z ich niezadowolonych min.
-Ryo-chan, a nie masz jakiegoś trudnego zadania domowego~?- Zapytał Uruha, za co oberwał pałeczkami.
-Nie, musimy popracować nad nowymi kawałkami.- Zadecydował Ruki. Kai podszedł do niego i zaczął go miziać po głowie.
-Dobry Ruki, dobry~!- Powiedział, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nienawidzę was. Psujecie mi moją fryzurę~!- Fuknął na nich Ruki wstając i podchodząc do lustra.
-Kai nie psuj mu fryzury~! Bo Koron będzie się wtedy wstydził z nim iść~!- Powiedziała Sozo, na co Ruki spojrzał na nią załamany, reszta powstrzymywała śmiech, a Koron merdał zadowolony ogonem. I tak siedzieli z jakieś 20 minut i rozmawiali, po czym Sozo musiała iść już jednak do domu.
-To ja już się zbieram.- Ryo westchnęła ciężko, gdyż naprawdę chciała zostać tu dłużej.
-Mhm~! A ty Uruha gdzie?- Spytał Ruki widząc, że rudzielec gdzieś się wybiera.
-Szybko skoczę do sklepu, bo nie mam nic do picia plus ktoś zabrał mi moją paczkę papierosów.- Tu spojrzał się na Reitę, który zaczął podziwiać sufit.
-To pa~!- Ryo pomachała im z uśmiechem i wyszła razem z Uru. Dopiero w widzie Uru się odezwał.
-Jak mnie Ruki spytał, gdzie idę to omal zawału nie dostałem.- Powiedział i westchnął głośno, na co Ryo się zaśmiała.
-Ja omal nie dostałam jak się Kimie odezwała. Chyba lepiej jak będziemy się spotykać z dala od studia.
-Racja. Z dala od twojego kuzyna~! Bo w sumie Reita jak by się o nas dowiedział to pewnie dotrzymałby sekretu ale nie wiem jak Aoi i Kai.
-Na razie niech to zostanie między mną, tobą, Kimie i jej bratem. Chociaż pewnie jeszcze Akashi się dowie.
-Myślisz, że Koron coś wyniuchał?- Spytał poważnie Uruha na co Ryo zaśmiała się głośno.
-Nie wiem, nie wiem~!
-A co do studia....- Zaczął Uruha, po czym pochylił się i pocałował Sozo.-.... To w widzie nie ma kamer, a na zewnątrz jest mnóstwo osób.
-R-Racja.- Mruknęła Ryo. Wyszli z winy, a następnie ze studia. Sozo uśmiechnęła się słodko do Uru, po czym pomachała mu i ruszyła w stronę swojego domu.Uruha odmachał jej i pobiegł do sklepu. Sozo aż żałowała, że to dopiero początek tygodnia i zapewne dopiero w weekend uda im się pójść na jakąś randkę. Bo przecież nie może codziennie przychodzić do studia. Uśmiechnęła się jednak wiedząc, że Uru napisze do niej po próbie.



Akina widząc Aomine idącego w jej stronę mimowolnie się uśmiechnęła.
-A ty nie powinieneś być na treningu?- Spytała, gdy była już bliżej niego.
-E tam. Treningi są dla słabych.- Mruknął Aomine, podchodząc do niej i skradł je buziaka.- Cześć moja Kocico.- Uśmiechnął się na widok jej lekkich rumieńców.
-Powinieneś chodzić.- Mruknęła, zanim ją pocałował.- Hejka. To gdzie idziemy?
-Może później się na którymś zjawię. A teraz.... Nie wiem. A gdzie masz ochotę iść?
-Hmmm.... Może pójdziemy do kina? Możemy nawet po prostu się przejść.- Akina wzruszyła ramionami.
-To może przejdziemy się do Maji? W sumie to głodny jestem.
-Ok. Sama w sumie nie jestem tak bardzo głodna ale chętnie zjem frytki.
-Jakbyś powiedziała sałatkę to bym się załamał.
-Sałatki są dobre~!- Fuknęła na niego Akina.
-Może i są ale ja nie rozumiem jak można jeść ich więcej niż mięsa.
-Oj Aomine~!- Westchnęła Akina.
-To ja.- Aomine uśmiechnął się szeroko, po czym złapał ją za rękę i ruszyli w stronę najbliższego Maji Burgera.
-W końcu chodzimy za rączkę~!- Akina uśmiechnęła się do niego.
-Muszę pokazać wszystkim,, że jesteś moją dziewczyną. Bo faceci się na ciebie gapią. Wiesz, nie znajdziesz nigdzie drugiego takiego super faceta jak ja ale w razie co~!- Aomine puścił jej oczko, na co Akina pokiwała niedowierzająco głową.
-Przecież taka super dziewczyna jak ja musi mieć super chłopaka~!
-Dokładnie~!- Przytaknął Daiki.
-Wiesz to już może teraz mi się oświadczysz to nikt nas nie zaczepi.- Zaproponowała Akina, a widząc zdziwioną minę Aomine zaczęła się głośno śmiać.
-Dobra. To w którą stronę do kościoła?- Spytał wtem granatowowłosy. Hyuga od razu przestała się śmiać i spojrzała na niego zszokowana.
-Co?
-Chodź, pójdziemy się chajtnąć. Gdzie ja znajdę drugie tak idealne piersi?- Aomine z uśmieszkiem spojrzał na jej klatkę piersiową.
-Ahomine~!- Fuknęła na niego Akina i walnęła go w głowę.- Tobie tylko jedno w głowie.- Prychnęła na niego, a Aomine prawie zginał się ze śmiechu.
-Tylko moja Kocica mi w głowie.- Powiedział, gdy przestał się śmiać i objął ją w pasie.
-Głupek.
-A dostanę buziaka?
-A zasłużyłeś?
-A muszę na niego zasługiwać?- Akina uśmiechnęła się po czym ustała na palcach aby go pocałować.
-Zadowolony?
-Nie do końca. Może jeszcze jeden buziak?- Spytał Aomine i nie czekając na odpowiedź pocałował ją. Gdy chciał się odsunąć to Akina pociągnęła go za przód koszulki, przyciągnęła do siebie i szybko pocałowała. Aomine cmoknął ją jeszcze w policzek zanim się wyprostował.- I to to ja rozumiem~!- Powiedział zadowolony.
-Jesteś niemożliwy.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Za to mnie uwielbiasz.
-A kto powiedział, że cię uwielbiam?!
-Ty.
-Ja nic takiego nie mówiłam.
-Widziałem to w twych oczach.
-B-Baka.- Akina odwróciła głowę w drugą stronę aby ten nie widział jej rumieńców.
-Słodziak.- Aomine cmoknął ją w policzek, na co Akina pomruczała coś tylko pod nosem. Po chwili byli już w Maji. Aomine zamówił sobie kilka hamburgerów i colę, a Akina frytki i shake'a. Siedzieli dobrą godzinę i rozmawiali, dopóki mama Akiny nie napisała do niej, gdzie jest.
-Będę musiała się już zbierać.- Powiedziała Akina, odpisując mamie, że niedługo będzie.
-Już? Nie możesz zostać dłużej?
-Nie, nie mogę. Mam jeszcze pracę domową do zrobienia, a do tego jutro mam trening.
-O. Mogę przyjść?- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo będziesz gapił się na mój tyłek.- Mruknęła Akina i wstała, a Aomine za nią.
-Bo masz bardzo kształtny tyłeczek.- Mruknął jej Aomine do ucha, gdy wyszli.
-Ahomine~!- Warknęła na niego Akina.
-Tak moja Kocico?- Aomine uśmiechnął się czarująco, na co Akina westchnęła.
-Naprawdę jesteś niemożliwy.
-I za to tak mnie uwielbiasz.
-A ty mnie uwielbiasz?
-Oczywiście. Zwłaszcza za rumieńce, chociaż jak się złościsz to też słodko wyglądasz.
-A przywalić ci?
-A połaskotać cię?- Spytał Aomine, przytulając się do niej od tyłu.
-Podziękuje. Ale nie wieszaj się na mnie~! Ciężki jesteś.- Mruknęła, próbując się odsunąć.
-Już przytulić cię nie mogę~??
-Możesz ale rób to poprawnie.- Aomine obrócił Akinę przodem do siebie i mocno się do niej przytulił, po czym zaczął jej mruczeć do ucha na co Akina zaczęła się śmiać.
-To łaskocze~!- Zaśmiała się, miziając go po głowie. Aomine odsunął się, jednak dalej miał ręce na jej tali.
-Muszę naładować sobie baterie, bo jutro pewnie się nie spotkamy.
-Racja. Jutro zapewne po treningu nie będę miała sił na spacerki. A ty pójdziesz na trening?
-.....
-Aomine....
-Nie chce mi się.
-To niech ci się zachce.
-Ale po co mam trenować, skoro jestem najlepszy?
-Żeby być jeszcze lepszy?
-Wtedy to będę tworzył jednoosobową drużynę.
-Heh~! No dobra. Innym razem pognam cię na trening.
-Może.- Aomine uśmiechnął się krzywo.- A teraz buzi, bo inaczej cię nie puszczę.- Powiedział i przyciągnął Akinę bliżej siebie.
-Bez buziaka to bym nawet nie poszła.- Powiedziała z uśmiechem, stanęła na palcach i cmoknęła go w usta.
-Zadzwonię jutro i spytam się, czy żyjesz.
-Oki.
-To pa.- Aomine jeszcze raz ją pocałował, po czym ją puścił i ruszył w swoją stronę. Akina jeszcze mu pomachała i ruszyła do domu. Zastanawiała się czy może jednak nie pójść jutro na trening ale zrezygnowała z tego pomysłu. Bardzo lubiła grać w siatkówkę plus chciała wygrać w zawodach, bo to przecież jej ostatni rok. Z tą myślą wróciła do domu.



Kimie skocznym krokiem dotarła do apartamentu swojego brata. Wsiadła do windy i nacisnęła guzik, po czym wjechała na ostatnie piętro i bez pukania weszła do jego mieszkania.
-Ohayo Iza-nii~!- Krzyknęła od razu.
-Ohayo Kimie-chan~!- Usłyszała w odpowiedzi. Weszła do salonu i ujrzała swojego brata siedzącego za biurkiem, który uśmiechał się do niej szeroko. Podeszła do niego i usiadła mu na kolanach, przytulając się do niego.
-Stęskniłeś się za swoją siostrzyczką?- Spytała Kimie z uśmiechem.
-Hahaha~! Oczywiście~! Chociaż ja często cię widzę.- Odpowiedział Izaya i przytrzymał ją aby nie spadła.
-Zatrudniłeś kogoś aby mnie śledził?- Spojrzała na niego z zaciętą miną.
-Nie, po prostu kamery są wszędzie~! Chociaż nie wiem co dzieje się w domu, bo tam jednak nie ma kamer.
-W domciu w porządku. Plus i tak masz mnie, bo ja ci wszystko mówię.- Mruknęła Kimie i wstała. Torbę zostawiła na biurku i ruszyła do kuchni.- Masz coś jadalnego do jedzenia~?
-Bo jestem tak dobrym braciszkiem i nauczyłem cię zdobywać informacje.- Powiedział z dumą Izaya.- Eeee...... Kupiłe sushi i ootoro ale ootoro już zjadłem.- Poinformował ją.
-A kawa?
-Kawy bym nie zatruł~! Coś przecież muszę pić.
-Zrobić ci?
-Poproszę.- Powiedział Izaya i wrócił do szukania informacji w internecie.- To co się zdarzyło w domu?- Spytał po pięciu minutach widząc, że Kimie wraca z kawą dla niego i sushi dla siebie.
-Sei-chan był na obiedzie.- Kimie uśmiechnęła się szeroko. Położyła kubek z kawą obok klawiatury, a sushi obok, po czym przysunęła sobie krzesło.- Właśnie. Dziękuje ślicznie za informacje na temat Ryo-chan i Uru. Sozo kazała mi cię walnąć za to.- Kimie usiadła z uśmiechem i zaczęła jeść sushi.
-W weekendy masz go na wyłączność? A co do drugiego to nie ma za co~! Możesz przekazać Ryo-chan, że pewnie jeszcze nie jeden raz gdzieś ją przyłapię.- Izaya uśmiechnął się, po czym napił kawy.
-Mogę teraz mieć go tylko w weekendy. Przekażę ale pewnie nie będzie zadowolona z tego. Iza-nii a ty masz jakiś informatorów w Kioto?
-Twój chłopak jest grzeczny. Chociaż dziewczyny patrzą się na niego maślanym wzrokiem ale on nie zwraca na nie większej uwagi.
-....
-Kamery w szkole.
-No tak.
-Plus powiem, że naprawdę nie posądzałbym Sei-chana o zdradzanie ciebie~!
-Dziękuje za wiarę w niego.
-Ale wiedz, że braciszek go obserwuje~!
-Mam tylko nadzieję, że później nie będziesz donosił Dai-chanowi, gdy ja będę w Kioto.
-Jak mi zapłaci~!
-Czyli nie.- Kimie zaśmiała się, po czym wzięła ostatniego kęsa sushi.- A teraz braciszku chętnie pomożesz swojej siostrzyczce w lekcjach, co nie?- Kimie uśmiechnęła się słodko, po czym poszła do kuchni aby odnieść talerz i przynieść sobie herbaty.
-Sama powinnaś robić zadania z matematyki~!- Zaśmiał się Izaya.
-Ale jak ty je robisz to mi tak ładnie wypisujesz wszystko i wtedy rozumiem~!- Kimie weszła do biura z szerokim uśmiechem.
-Ale ja mam pracę~!
-Chętnie ci pomogę.
-Kimie-chan ale ja już skończyłem szkołę.
-Iza-nii~! Plose~!- Kimie zrobiła minę szczeniaczka.- Powiem ci co się działo w weekend i to co wiem o innych.
-Dobrze, dobrze~! Ale przy tym będziesz pilnować czatu, czy nie piszą czegoś ciekawego.
-Ok~!- Kimie od razu usiadła obok brata, biorąc torbę i podając mu zeszyt. Sama zaś wzięła się za japoński i patrzenie na ekran, opowiadając wszystko bratu, który co jakiś czas reagował. Po tym pomógł jej jeszcze z resztą lekcji, za co Kimie ładnie mu podziękowała. Posiedziała jeszcze trochę u niego, robiąc jeszcze kolację. Wyszli razem, gdyż Izaya chciał nieco pochodzić po mieście lecz najpierw pojechał razem z Kimie taksówką do domu.
-Wróciłam~!- Krzyknęła Kimie ściągając leniwie buty.
-Witaj w domu.- Przywitała ja mama.- Czyżby Akashi przyjechał?
-Nie, byłam u Iza-nii.- Kimie uśmiechnęła się, po czym położyła na kanapie.
-Co u niego?
-W porządku. Chociaż ma dużo pracy.
-Oby tylko się nie przepracował.
-Spokojnie. Da sobie radę.- Kimie uśmiechnęła się do mamy.- Heh~! Jak mi się nic nie chce~!- Mruknęła Kimie. Wtem zaczął dzwonić jej telefon, więc nie patrząc kto dzwoni odebrała.- Moshi, moshi~!
-Możesz już rozmawiać?- Usłyszała głos Akashiego.
-Sei-chan~! Tak, tak, tak~!- Od razu się rozweseliła i pognała na górę.- Już jadłam~!- Krzyknęła jeszcze, po czym zamknęła się pokoju. Jej mama z uśmiechem pokiwała głową, po czym udała się do kuchni aby przygotować kolację. Zaraz jej mąż miał wrócić ze sklepu i musi mu powiedzieć, że Kimie grzecznie uczy się w swoim pokoju.   





środa, 13 września 2017

Baby Buu~!- Epilog

Ohayo~! ^^
Przybywam z zakończeniem Baby Buu~! ^w^ 
Ogółem to już dawno miałam to zaczęte ale jakoś nie mogłam skończyć ale wzięłam się i jakoś bardzo szybko mi to poszło :D Najwidoczniej dobra passa do mnie powraca ;) 
Mimo, że to już Epilog to pokażą się jeszcze z 2 może 3 dodatki ;) 
 I kochane dzieciaczki będą pokazywać się w dialogach~! :D <3 

Co do następnych postów to będzie to zapewne Ferajna, której też co nieco mam zapisane, więc powinno mi to pójść szybko ^^ Zwłaszcza, że wiem, jak jej wyczekujecie :*
A po tym pewnie pojawi się jakiś one-shot z kimś nowym ^w^

Przypomnę jeszcze o nowym blogu --> [KLIK]
I oczywiście fanpage'u --> [KLIK]

A teraz już nie przedłużam i życzę Wam miłego czytania~! :*
Pa, pa~! <3
#Kimie


~~~~Rok później~~~~

-No Yuichi~! Jeszcze jedna łyżeczka za mamusię~! Powiedz ślicznie "A~!"..... Brawo~!- Powiedziałem z uśmiechem, karmiąc Yuichiego musem owocowym.
-Jaaaa~!- Pisnął wtem Seiji, który siedział sobie w chodziku.
-Tak Skarbeńku. Tatuś za chwilę wróci ze sklepu z twoimi chrupkami. Musisz jeszcze chwileczkę zaczekać.- Spojrzałem na niego, na co on się uśmiechnął, po czym zaczął bawić się samochodzikiem.
-Maa~!- Krzyknął Yuichi, wyciągając ręce w moją stronę.
-A Yuichi jeszcze głodny~?? To teraz łyżeczka za tatusia~!- Wziąłem trochę musu na łyżeczkę i nakarmiłem go. Yui zaczął jeść, próbując przy tym wziąć miseczkę z moich rąk.
-Nie, nie, nie~! Mamusia nakarmi, bo inaczej Yuichi połowę wywali na podłogę, a drugą połową ubrudzi sobie śpioszki. A wiesz jakie śliczne masz śpioszki~?? To są twoje ulubione w króliczki~!- Powiedziałem, miziając go po brzuchu. Ten spojrzał na siebie, po czym się zaśmiał. Wtem usłyszałem brzdęk kluczy i otwieranie się drzwi.
-Tata~!- Pisnął radośnie Seiji i zaczął skakać w chodziku.
-Cześć przystojniaku~!- Usłyszałem Aomine.- Tatuś już wrócił i ma twoje ulubione chrupki~! I jeszcze twój ulubiony soczek malinowy~!- Aomine ściągnął buty, po czym wziął Seijiego na ręce, dając mu buziaka w policzek.
-Witaj w domu~!- Zaśmiałem się, gdy Seiji schował się za swoją pieluszką.
-Wróciłem.- Daiki podszedł do mnie i cmoknął mnie w usta.- A kto tu je musik~? Yuichi je musik~?- Zapytał z uśmiechem, odkładając siatkę na blat w kuchni. Yuichi zaśmiał się, wesoło gaworząc.
-Tak się cieszysz, że jesz musik~?! No to kolejna łyżeczka~! Za kogo teraz? Za braciszka.- Dałem mu kolejną łyżeczkę.
-Co Seiji? Chcesz sobie pochodzić~? To trochę poraczkuj, a tatuś wszystko pochowa i może coś upichci.- Aomine położył Seijiego na dywanie w salonie, po czym wrócił do kuchni. Seiji zaś od razu zaczął raczkować.- I co Yuichi? Smakuje musik?- Zapytał Aomine. Podszedł i objął mnie od tyłu, patrząc na Malucha.
-Daaa~!- Krzyknął wesolutko blondynek.
-To teraz tatuś da~!- Ao wziął ode mnie łyżeczkę i nakarmił go.- Ale mu smakuje.
-Bo jest owocowy. Do tego z groszku trzeba coś dodać, bo inaczej znowu wyląduje na podłodze.
-Spróbujemy z marchewką. Bo jak się nie mylę to Seiji jadł taki mus u Tetsu i mu smakowało. A co mamusia zje~?- Zapytał się, miziając mnie po brzuchu i całując w policzek.
-W sumie to jakąś zupę. Może miso z tofu?
-Jak są wszystkie składniki to zrobię.
-Chociaż w sumie za jakieś pół godziny mają przyjść Kagami i Kuroko z Miko, więc może to on ugotuje nam zupę.
-A co? Moja ci nie smakuje?
-Smakuje ale Seiji jest jakoś tak dzisiaj bardzo stęskniony za tatusiem.- Zaśmiałem się, karmiąc Yuichiego.
-A ja myślałem, że to ty się za mną stęskniłeś~!- Mruknął, całując mnie w szyję.
-Wiesz, jeśli dzieci pójdą wieczorem grzecznie spać to zaproszę cię do wspólnej kąpieli.- Mruknąłem całując go krótko.
-O~! Mamusia ma chcicę~! Tatuś lubi.- Przytulił mnie, po czym ugryzł w ucho.
-Daiki sio~! Nie przy dzieciach~! I mówię ci przecież, że wieczorem.- Fuknąłem na niego.
-Wiem przecież~! Już poprzytulać się nie można.- Powiedział niby smutny.
-Przytulać się możesz tylko mnie nie gryź i nie macaj.- Pokazałem mu język.- I przypomnę ci, że miałeś pochować zakupy.
-Tak, tak~!- Pocałował mnie jeszcze krótko, po czym zaczął wyciągać wszystko z reklamówek.
-Buuuu~!- Powiedział Yuichi, robiąc dzióbek.
-Yuichi też chce buziaka~?- Zaśmiałem się, po czym cmoknął go.- Ale słodki buziak~!- Powiedziałem, wycierając mu brodę z musu.
-Kise patrz!- Powiedział nagle Aomine. Spojrzałem się w stronę salonu. Seiji chodził! I to bez żadnego podparcia~!
-Łaaa~! Brawo Kochanie~!- Uśmiechnąłem się szeroko. Seiji ustał i spojrzał najpierw na mnie, po tym na Aomine.
-No chodź do tatusia Łobudzie~!- Aomine ukucnął niedaleko i wyciągnął ręce. Seiji uśmiechnął się i podszedł do niego. Ao od razu wziął go na ręce.- Ale zdolny jesteś~! Piąteczka!- Tatuś i synek przybili sobie piątkę.
-A od mamusi masz buziaka~!- Powiedziałem, podchodząc do nich i całując go w policzek.- Aleś nas zaskoczył~!- Zaśmiałem się. Wtem odezwał się Yuichi. Odwróciłem się w jego stronę. I zauważyłem, że już zdążył wywrócić miseczkę i się ubrudzić.- Yuichi~! A co mamusia mówiła~?- Podszedłem i wziąłem go na ręce.- I ubrudziłeś swoje śpioszki.- On na moje słowa zaśmiał się.
-To mamusia pójdzie teraz przebrać Yuichiego, a Seiji pomoże. A tatuś zacznie pichcić. I posprząta.- Spojrzał się na brudną podłogę. Poszliśmy do ich pokoju. Ao posadził Seijiego na podłodze przy klockach, a ja położyłem Yuichiego na przewijaku.
-Tylko nie za długo, bo za chwilę gości będziemy mieć.- Przypomniał Aomine, po czym zszedł na dół. Seiji zaczął się grzecznie bawić klockami, więc na spokojnie mogłem przebrać Yuichiego.

W ogóle pewnie Was interesuje co się działo przez ten rok. To zacznę od początku...

Następnego dnia po urodzeniu bliźniaków mieliśmy duże odwiedziny. Jako pierwsi przyszli Kagami z Kuroko. Tetsu kilka razy pytał się, jak się czuję. Kagami zaś pogratulował nam i nawet potrzymał Yuichiego na rękach- bo Seiji się rozpłakał i uspokoił się dopiero na rękach Aomine. Po tym przyszli Nijimura, Haizaki, Akashi i Furihata. Wtedy Nijimura stwierdził, że dziadkiem został- bo nas uważa za swoich synów- na co zaczął płakać. Chociaż chwilę płakał, a po tym zaczął się śmiać.Haizaki zaś przyniósł małe misie dla bliźniaków. Furihata w sumie to się aż wzruszył i jakoś wybełkotał gratulacje. A co do Akashiego to okazało się, że musi mieć jakieś super mocne, bo gdy tylko wziął na ręce płaczącego Yuichiego to ten od razu przestał płakać. A po chwili już spał sobie smacznie. Nadal nie mogę pojąć jak to się stało. Pod wieczór ponownie odwiedzili nas rodzice. Mama Aomine zaczęła uczyć swojego syna jak przewijać dziecko i poszło mu nawet dobrze. Rodzice nie byli długo, gdyż pora odwiedzin już się kończyła, a chcieli abym sobie odpoczął. Aominecchi został, bo już wczoraj dołożyli łóżko do mojego pokoju.

Ogółem w szpitalu spędziłem dobry tydzień, bo na początku ciężko mi się chodziło, plus chcieli sprawdzić czy wszystko w porządku. Aomine nie mógł cały ten czas spać w szpitalu ale i tak przychodził wcześnie rano i wychodził wieczorem. Jak jednak wróciliśmy już z bliźniakami do domu to czułem się mega szczęśliwy widząc moich dwóch synków w ich łóżeczkach. Ale od tego momentu nie mieliśmy łatwo. Zwłaszcza, że bliźniaki były bardzo zgrane i jak jedne chciał jeść to drugi też, jak jeden zaczął płakać to i drugi, i jak jeden był pełen energii o 2 w nocy to drugi też. Jednak pewnego takiego wieczoru mega się rozczuliłem, a było to równo miesiąc po urodzeniu bliźniaków. Razem z Aomine poszliśmy do nich bo zaczęli płakać. Przewinęliśmy ich, nakarmiliśmy i właśnie tuliliśmy do snu. Ja siedziałem w fotelu z Yuichim na klatce piersiowej, a Aomine chodził po pokoju z Seijim na rękach. Wtem spojrzał na Seijiego, po tym na Yuichiego i na mnie. Uśmiechnął się i powiedział "Dziękuje za cudowny miesiąc.", całując po tym Seijiego i Yuichiego w czółko, a mnie w policzek. Miałem łzy w oczach i po prostu mnie zatkało. Gdy odłożyliśmy już Maluchy do łóżeczek i wyszliśmy z ich pokoju to mocno przytuliłem się do Aominecchiego, mówiąc mu jak bardzo go kocham. On odwdzięczył mi się tym samym i po tej słodkiej chwili poszliśmy do łóżka, bo ledwo co staliśmy na nogach.

Gdy nasze Słodziaki miały już 8 tygodni musieliśmy zabrać je na szczepienie. strasznie się tego bałem ale wiedziałem, że to dla ich dobra. O dziwo dzieci się nie rozpłakały. Tylko Yuichi miał łezki w oczach ale po za tym spokojnie. Razem z Daikim byliśmy z nich bardzo dumni. Jednak po tym bliźniaki dostali kolki i nie było to fajne. Na szczęście przyjechała moja mama i ciocia i pomogły nam zwłaszcza przy pracach domowych, gdy my tuliliśmy dzieci. Naprawdę się ucieszyłem widząc jak dzieci smacznie śpią w własnych łóżeczkach, a nie na nas. Zwłaszcza, że po tym były bardzo radosne i często się śmiali. Nie ma to jak rozłożyć się w salonie i się sobie popsocić.

Nasze dzieci rosły jak na drożdżach i coraz częściej zaczęli kręcić się na boki w łóżeczkach. Przy tym też często piszczeli, a jak odpowiadało się tym samym to się śmiali. A najlepszą dla nich zabawą było robienie im "samolotu" przez tatusia. A gdy ten miał już dość to Yuichi i Seiji zaczęli gaworzyć. Wtedy też często zaczęliśmy zabierać ich na spacery lecz na nich zazwyczaj ucinali sobie drzemki. 
Chociaż najbardziej się naśmialiśmy, gdy Seiji i Yuichi mieli cztery miesiące. Usiedliśmy wtedy z nimi przed lustrem. Byli na początku nieźle zszokowani, a po tym zaczęli się śmiać, krzyczeć i robić miny oraz gadać do swoich odbić. Ich gaworzenie było naprawdę słodkie. Wtedy też zauważyłem, że nasze chłopaki coraz lepiej rozpoznają naszych znajomych. Jak ktoś przychodził to nieźle potrafili się "rozgadać". Zwłaszcza jak przychodził Takao czy Kagami. Midorimie zazwyczaj próbowali ściągnąć okulary, a z Murasakibarą zazwyczaj zwiedzali dom. Haizaki się z nimi "kłócił"', zaś Nijimura uwielbiał ich karmić. Jednak Akashi i Kuroko okazali się najlepsi do kładzenia dzieci spać. 
Gdy nadszedł piąty miesiąc nasze dzieciaczki stały się nieco marudne, a zarazem coraz więcej gaworzyli. Później dopiero zauważyłem, że ząbkują. Byłem mega szczęśliwy, gdy wyszły im pierwsze ząbki. Aomine też w sumie był szczęśliwy, jednak przed tym nie obyło się często bez oślinionej koszulki.
W szóstym miesiącu zmieniliśmy już nasz wózek- chociaż mi było bardzo ciężko się go pozbyć. I wtedy też zrezygnowaliśmy już z wanienki i zaczęliśmy ich kąpać normalnie w wannie. Chociaż pierwszy raz zrobiliśmy to z nimi. Było dużo zabawy, a zwłaszcza robienia baniek. A po takiej kąpieli bliźniaki zasnęły w oka mgnieniu. 
Gdy nastał siódmy miesiąc nasze dzieci zrobiły się dość ciekawskie. Coraz lepiej poznawali naszych znajomych- chociaż ja nadal twierdzę, że to pewnie po kolorach włosów. Seijiego ulubionym wujkiem okazał się wtedy Kuroko, bo to u niego na kolanach czuł się najlepiej. Zaś Yuichiego okazał się Akashi. Raz jak Akashicchi go trzymał to dostał od Yuichiego buziaka. Dla mnie to było urocze, jednak Aomine mamrotał coś pod nosem, że tak nie powinien. Bliźniaki uwielbiały swojego tatusia i bardzo go kochali ale ten i tak był zazdrosny o wujków. Seiji i Yuichi i tak uwielbiali się bawić ze wszystkimi, chociaż teraz coraz częściej się podciągali aby pokicać. 
Ósmy miesiąc nastał bardzo szybko, a nasze Maluchy same już potrafiły siedzieć. Był to dla nas dużym ułatwieniem, zwłaszcza przy karmieniu ich musikami czy kaszkami. Chociaż coraz częściej dawaliśmy im to co sami jemy. Nasze Skarbeńka polubiły wtedy zabawę piłką.  Siadaliśmy z nimi w kółeczku i turlaliśmy im piłeczki. Większość zazwyczaj później była ośliniona ale to normalne, skoro wychodziły im kolejne ząbki. 

Zaś w dziewiątym miesiącu pokochali słuchać muzykę. Często gadali przy tym po swojemu, klaskali i kicali przy kanapie. A robienie tego na golasa było chyba ich najlepszą rozrywką. Jednak ten okres był dla mnie trudny, bo musiałem już powoli wracać do pracy. Raz jak miałem wyjść to bliźniaki tak się rozpłakały, że dopiero po 10 minutach się uspokoili. Musiałem z Aominecchim ululać ich do snu i dopiero wtedy wyjść do pracy. Na szczęście jak się obudzili to było lepiej. Chociaż po tym Daiki chciał iść do sklepu i nie zdążył nawet wyjść z domu jak Seiji i Yuichi się rozpłakali. Trzeba było zajmować ich zabawą, a jak to nic nie dawało to wzięcie ich ze sobą było nieuniknione. 

Dziesiąty miesiąc był i dla mnie i dla Aomine niezapomniany. Dlaczego? Ano nasze dwa urwisy powiedziały swoje pierwsze słowo. Bawiliśmy się wtedy z nimi na naszym łóżku. Wtem Seiji wziął zabawkę i dał ją Aomine mówiąc "Tata~!". Było to dla nas wielkim zaskoczeniem, a zarazem radością. Nagle jednak Yuichi krzyknął "Mama!". A po tym obaj na zmianę mówili Mama i Tata. Ja z wrażenia aż się popłakałem, bo naprawdę nie mogłem doczekać się tego momentu. Po Aomine było widać, że jest dumny z synków. Zwłaszcza, że wtedy Maluchy wykazały zainteresowanie koszykówką. Uwielbiali wrzucać piłki do ich zabawkowego kosza (który dostali od Kagamiego.). Wtedy też jednak przez ząbkowanie wszystko gryźli, a zwłaszcza nas. Najlepszym na to sposobem było danie im banana albo mlecznej bułki. Ich dieta bardzo się zmieniła i jedli już w sumie wszystko, chociaż o mleko dalej prosili. Chociaż je dawaliśmy im z kubka niekapka, aby odzwyczaili się od butelki. Co do wyjść to już lepiej znosili rozłąkę ale trzeba się było z nimi ładnie pożegnać- bez "Pa-pa~!" się nie wyszło. 

Z kolejnym miesiącem nasze Łobuzy stały się coraz ciekawsze, przez co musiałem pochować mnóstwo rzeczy. Na szczęście o zabezpieczeniu wszystkiego pomyśleliśmy wcześniej. Maluchy coraz więcej rozumiały ale nadal pozostali dwoma śmieszkami. A najwięcej śmiechu było przy rysowaniu. Rysowali i gadali po swojemu- Mama, Tata, lala, papa, sasu, poko i różne inne słowa. Oczywiście większości nie znaliśmy ale i tak jakoś potrafiliśmy się z nimi dogadać. 

I teraz, gdy już mają dwanaście miesięcy to czuję, jakby ten czas zleciał w tydzień. Moje Maleństwa już nie są takie malutkie i nawet zaczynają chodzić. Chociaż najczęściej jeszcze raczkują, więc trzeba mieć ich cały czas na oku. Zwłaszcza, że nauczyli się wchodzić na schody. Jednak teraz potrafią zająć się zabawą, więc robienie przy nich obiadu czy sprzątanie to nie kłopot. Najgorsze jest jednak to, że i ja i Daiki musimy wrócić już do pracy, więc czeka nas jeszcze szukanie niani. Chociaż z tym zapewne reszta nam pomoże, jednak my myśleliśmy o żłobku, który jest w sumie niedaleko. Zwłaszcza, że jak jest się sławnym modelem to znalezienie niani będzie trudne. A tak to nasze łobuzy będą mieli kontakt z innymi dziećmi. 

Co jeszcze..... A no tak~!

Od dwóch miesięcy jestem już Ryouta Aomine. Tak, z Daikim już się pobraliśmy. Już po narodzinach bliźniaków zaczęliśmy wszystko planować i razem zdecydowaliśmy, że zrobimy to jeszcze przed roczkiem dzieci. Planowanie wszystkiego było naprawdę super ale jak nastał ten dzień to aż nie mogłem uwierzyć, że za chwilę wręcz będę miał męża. Gdy szedłem ubrany w biały smoking z welonem na głowie i bukietem w ręce po czerwonym dywanie to nie mogłem powstrzymać uśmiechu. A jak zobaczyłem Aomine to mnie wręcz zatkało. Tak świetnie wyglądał w czarnym smokingu, że aż czułem się zazdrosny o wszystkie osoby, które się na niego gapią. Doskonale jednak pamiętam, jak złapał mnie za rękę, jak składaliśmy sobie nawzajem przysięgę, jak włożył mi na palec cudny pierścionek, jak urzędnik ogłosił nas mężem i mężem i jak w końcu zostałem pocałowany. Z tego szczęścia aż się wzruszyłem. Po tym były gratulacje, życzenia, no i przyjęcie. Wszystko było cudowne. W sumie to jednak nie wiem do końca, bo nie mogłem oderwać wzorku od mojego męża. Jak to pięknie brzmi~! Ogółem to wręcz wszystko pamiętam- pierwszy taniec, taniec z dziećmi, podziękowania dla rodziców, krojenie tortu, jeszcze więcej tańca. Jednak najlepsza część to była nasza noc poślubna. Tego nie opiszę wam ze szczegółami ale było cudownie. Rozpuszczałem się wręcz w jego ramionach. Do tego mieliśmy to szczęście, że mieliśmy nasz miesiąc miodowy. No dwa tygodnie to były ale zawsze coś W sumie to popłynęliśmy z rodzicami na jedną z japońskich wysp. Było to najlepsze rozwiązanie aby pobyć sami ze sobą jak i z bliźniakami. Zwłaszcza, że rodzice nam wręcz nie przeszkadzali. Ale te dwa tygodnie były naprawdę cudowne, bo nie dość, że odpoczęliśmy to mogliśmy nacieszyć się sobą.  

A tak poza tym to przecież nie tylko ja byłem w ciąży~! 
Jako pierwszy urodził Haizaki. Chłopczyk, któremu dali na imię Takashi zauroczył ich obu. Miał siwe włosy po mamusi i niebieskie oczy po tatusiu. Nijimura nie krył dumy, jak i tego jak bardzo kocha Haizakiego i Takashiego. 
Krótko po nim urodził Takao. Gdy przyjechał do szpitala to Midorima omal nie zemdlał- tak powiedziała jedn z pielęgniarek. I po długim czasie oczekiwania owa pielęgniarka pokazała mu jego córeczkę, Natsuki. Dziewczynka o czarnych włosach i zielonych oczach rozkochała w sobie wszystkich, nie tylko mamusię i tatusia. Takao na widok córeczki bardzo się ucieszył lecz po chwili rozpłakał ze szczęścia. Midorima w sumie też ale mnie bardziej szokował jego szczery, szeroki uśmiech. Ale cóż się dziwić, ojcem został.
A miesiąc później na świat przyszła córka Kagamiego i Kuroko, Mika. Nie ma to jak widok strażaka, który wbiega do szpitala i krzyczy "Gdzie jest dziecko~?!". Oczywiście jak się uspokoił to pielęgniarka zaprowadziła go do pokoju, w którym Kuroko i Mika odpoczywali. Kagami był mega dumny z Kuroko. A Mika, która miała czerwone włosy i niebieskie duże oczy od razu skradła mu serce. Chociaż nie tylko jemu, bo Akashiemu w sumie też. Daiki w sumie stwierdził, że wygląda niczym dziecko Akashiego i Kuroko, a jak będzie miała taki sam charakterek to nadejdzie apokalipsa. Ach~! Mój mąż i jego teorie.
Ale nieco później i Akashi został ojcem słodkiej córki. Chociaż wszyscy spodziewali się, ze to będzie chłopak. Jednak Sayuri zaskoczyła swojego tatusia. Dziewczynka o brązowych włosach i czerwonych oczach zaskarbiła sobie miłość ojca, aż Furihata czuł się zdradzony. Jednak Akashi powiedział mu, że jego też bardzo kocha, co go bardzo ucieszyło. A po tym powiedział, że chce kolejne dziecko, na co się przeraził. Tak, Akashi najwyraźniej wymarzył sobie gromadkę dzieci. 
Niecały miesiąc później na świat przyszedł ostatni urwis, Ryu. Murasakibara chyba pierwszy raz w życiu był tak zestresowany i zmartwiony. Himuro jednak świetnie sobie poradził, a chłopczyk urodził się zdrowy. Murasakibara na widok swojego synka, który miał taki sam kolor włosów jak jego oraz zielone oczy po Himuro, po prostu się rozpłakał i czule pocałował go w czółko mówiąc mu po prostu "Cześć". Wraz z nim rozpłakał się Kagami, który bardzo pokochał Ryu. Himuro zaś był mega szczęśliwy i rozczulony zachowaniem ich obu. 
Jakoś krótko po tym okazało się, że Riko jest w ciąży. Z tej racji razem z Junpeiem zdecydowali się na szybki ślub. Chociaż z drugiej strony to ojciec Riko naciskał, bo nie chciał aby jego córeczka została matką nie będąc mężatką. Riko o dziwo się nie zezłościła- jak to wszyscy myśleli- a naprawdę ucieszyła. Chyba czuła, że Hyuga bardzo się denerwuje i od dłuższego już czasu próbował poprosić ją o rękę. A tak już są szczęśliwym małżeństwem, spodziewającym się dziecka. 

Momoi po tym wszystkim sama zaczęła myśleć o zostaniu mamą i razem z Imayoshim zaczęli starać  się o dziecko. Nie spieszyli się z tym, gdyż najpierw chcieli wszystko sobie poukładać. Cała Momoi- najpierw wszystko sprawdzi, po tym planuje. Aomine już nie może się doczekać aby zostać wujkiem. Liczy w sumie na to, że będzie dziewczynka i będzie taką samą zołzą jak Satsuki. 

I tak minął ten szalony rok. Jak teraz na to wszystko patrzą to aż nie mogę uwierzyć, że to już rok. 
-Ryouta~! Przebrałeś już Yuichiego?- Zapytał Daiki, wchodząc do pokoju.
-Tak, tak~! Nowe śpioszki w kropeczki i krótkie spodenki.- Powiedziałem, biorąc Yuichiego na ręce.
-Najważniejsze, że czysty.- Powiedział Aomine i cmoknął Yuichiego w policzek.- Chodź Seiji~! Wujkowie już idą~!- Wziął Daikiego Junira na ręce, robiąc mu przy okazji samolocik. Zeszliśmy na dół akurat w momencie, gdy ktoś zapukał do drzwi. Razem z Yuichim poszliśmy otworzyć.
-Ku-ku~!- Krzyknął radośnie Yuichi i już wyciągał ręce w stronę Kuroko.
-Witaj Kise. Cześć Yuichi.- Kuroko uśmiechnął się leciutko i od razu ściągnął buty aby wziąć blondynka na ręce.  Po nim wszedł Kagami z małą Miką na rękach.
-Kise położysz małą w pokoju bliźniaków? Zasnęła nam po drodze.- Poprosił cicho Kagami.
-Ależ oczywiście.- Szepnął Kise i wziął Malutką od razu biorąc ją na górę. Gdy wrócił zauważył, że Seiji też chce do wujka Kuroko.
-Seiji ale widzisz, że wujek Tetsu trzyma twojego brata. Was dwóch może nie uradzić~!- Mówił do Seijiego, Daiki. Chłopczyk zrobił smutną minkę i przytulił się do niego.- Oj nie smuć się. Jak wujek usiądzie to posadzę cię obok niego, ok?- Powiedział Aomine. Kurokocchi nie mając wyboru usiadł, a Seiji bardzo chętnie usiadł obok i zaczął gadać po swojemu.
-A mnie to żaden nie przywitał.- Powiedział z uśmiechem Kagami.
-Spokojnie, za chwilę pewnie się do ciebie przykleją.- Zaśmiał się Ao.
-To może w tym czasie pomoże ci w gotowaniu~?- Zaproponowałem z uśmiechem.
-Przychodzę w gości, a muszę gospodarzą gotować.- Sarknął Kagami, jednak ruszył do kuchni.
-Daikicchi już większość zrobił~!
-Ja chętnie bym coś zjadł, bo od śniadania nic nie jadłem.- Powiedział Kuroko, więc Kagami bez marudzenia zaczął rządzić w naszej kuchni. Aomine zaś nalał każdemu lemoniady.
-Banana~!- Krzyknął Seiji.
-Junior głodny?- Zapytał Daiki z uśmiechem, po czym zaczął obierać banana. Pokroił go na kawałki i wrzucił do miseczkę, którą dał Seijiemu. Ten wziął jeden kawałek do ust, drugi dał Yuichiemu, a trzeci Kuroko.
-Ale wujka nie musisz karmić~! Wujek za chwilę będzie jadł~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem ktoś zadzwonił do drzwi, więc migusiem do nich pognałem. Okazało się, że to Nijimura z Haizakim i Takashim oraz Murasakibara z Himuro i Ryu.
-Hejka~1 Wchodźcie, wchodźcie~!- Powiedziałem, robiąc im miejsce.
-Hejo~! Przynieśliśmy podwieczorek.- Powiedział Nijimura, dają mi pudełko ze słodkościami.
-Dziękuje~! Haizaki daj mi Take to się na spokojnie rozbierzesz.- Powiedziałem, chcąc wziąć od niego Malucha.
-Chętnie ale Taka dzisiaj to niezła maruda i wręcz nie odstępuje mnie na krok.- Westchnął Haizaki, powoli ściągając buty.
-Bo mamusia przecież najważniejsza~!- Powiedziałem ze śmiechem. Wtem usłyszałem płacz z góry.- Oj, to pewnie Mika.
-Ja do niej pójdę.- Powiedział Himuro i pognał na górę.
-Czy mi się zdaje czy Himura chciałby mieć dziewczynkę?- Spytał Nijimura z uśmiechem.
-W sumie to się już nieco zastanawialiśmy nad drugim dzieckiem.- Mruknął Murasakibara.
-Haizkai.....- Zaczął Nijimura.
-Dopóki na palcu nie będę miał obrączki to nawet o tym nie myśl.- Mruknął Haizaki i pognał do salonu.
-Czyli w sumie niedługo.- Powiedział zadowolony Shouzo. No tak, za miesiąc będą mieli ślub. Zaprosiłem ich do salonu, gdy wtem ktoś zapukał, więc ponownie poszedłem otworzyć. Tym razem był to Midorima i Takao z Natsuki i Akashi z Furihatą oraz Sayuri.
-No i mamy komplet~!- Powiedziałem z uśmiechem.
-Ohayo Aomine~!- Powiedział wesoło Takao, a ja się zarumieniłem. Tak, nadal nie mogę przyzwyczaić się do nowego nazwiska i wcale mi nie przeszkadza jak mówią na mnie Kise.
-Ga-ga~!- Gaworzyła wesoło Natsuki. Była małą śmieszką, co widać ma po mamusi.
-A kto ma taką ładną sukieneczkę?- Spytałem Malutką, na co się uśmiechnęła szeroko.- A co u Sayu-chan~?- Spytałem, patrząc na dziewczynkę przytuloną do tatusia.
-Sayu-chan nadal woli spędzać czas z tatusiem.- Powiedział Furihata z uśmiechem. Tak, już od początku mała ciągnęła bardziej do Akashiego, chociaż Koki robił co mógł.
-Bo jak większość czasu spędzam w pracy to później Sayu musi sobie posiedzieć z tatusiem.- Powiedział Akashi, całując małą w czółko. Sayuri uśmiechnęła się lekko, po czym zaczęła wyciągać rączkę w moją stronę.
-Cześć Sayu-chan~!- Uścisnąłem lekko jej rączkę, na co ona ponownie się uśmiechnęła.- Jaka słodka~! Dobra wchodźcie, a nie będziemy stać w korytarzu.- Powiedziałem i ruszyliśmy do salonu. Yuichi siedział obok Kagamiego i patrzył jak ten karmi Mike. Seiji już gadał z Haizakim. O dziwo Takashi siedział na kolanach Nijimury i przysłuchiwał się im. Ryu siedział na kolanach Murasakibary i z zaciekawieniem oglądał misia. Natsuki ożywiła się na rękach Takao i już chciała się bawić. Sayuri najwyraźniej też chciała się bawić, bo patrzyła na wszystkich z zaciekawieniem. Goście się rozsiedli, a ja z Daikim poszliśmy do kuchni po więcej napoi i ciastka.
-Ależ nam się Maluchy rozgadały~!- Skomentowałem z uśmiechem.
-Tak, a za rok to będziemy za nimi latać aby nic sobie nie zrobili.- Skomentował Ao.
-I nim się obejrzymy będziemy prowadzić ich do przedszkola.- Westchnąłem.
-Do tego jeszcze daleko. Jeszcze będziesz się cieszył, że idą do przedszkola.- Skomentował Ao, przytulając się do mnie od tyłu.
-A tobie nie będzie smutno??
-Nie~! Będę się cieszył, że tacy już duzi i dzielnie zaczynają naukę.
-Jak zaczną zmieniać dziewczyny jak rękawiczki to na pewno będą mieli to po tobie.- Powiedziałem ze śmiechem.
-Kto tu jest modelem? Też miałeś mnóstwo fanek. I nasze chłopaki też będą mieli~! Chociaż mam jednak nadzieje, że chociaż jeden później przedstawi nam synową.
-I ja posuwam się za daleko?- Zaśmiałem się.
-Trzeba już myśleć o ich przyszłości~! Ale wiesz co Ryouta?
-Hmmm?- Mruknąłem, zapatrzony na nasze bliźniaki.
-Zawsze możemy postarać się o kolejne. Może tym razem dwie dziewczynki?- Mruknął mi do ucha.
-Aho~!- Fuknąłem na niego, rumieniąc się mocno.- Zapragnąłeś sobie gromadki dzieci~??
-Czemu nie~! Ale wiesz, dziewczynę bardzo bym chciał~! Taką o twoich włosach i moich oczach. Co ty na to?- Zapytał z uśmiechem.
-No może.....- Mruknąłem, uśmiechając się na myśl o takiej uroczej córeczce.
-To może dzisiaj w nocy się postaramy?- Wymruczał mi do ucha.
-Lepiej poczekajmy aż nam dzieci podrosną.
-Zanim się urodzi to akurat podrosną.
-Dai-chan~!- Fuknąłem na niego.- Później.
-Tak, tak~! Kocham Cię Ryouta.- Powiedział, cmokając mnie w policzek.
-Ja ciebie też.- Odpowiedziałem z uśmiechem.- A teraz bierz te napoje i wracamy do gromadki.
-Hai~! Seiji ale nie całuj Taki~! Jak już to daj buzi Miku~!- Powiedział Daiki, widząc co się wyprawia w salonie.
-Seiji bierze przykład z Tatusia~!- Skomentował Takao ze śmiechem.
I tak spędziliśmy miło popołudnie z naszymi kochanymi dziećmi. I naprawdę nie mogę sobie wyobrazić lepszego widoku- mój mąż, nasze dzieci, nasi znajomi i ich dzieciaczki. No może będzie jeszcze lepiej jak zgodzę się na kolejne dziecko..... Ale nad tym się jeszcze zastanowię. Może za rok zrobię Daikiemu niespodziankę na urodziny? Tak, pomyślę jeszcze nad tym. Teraz skupię się na moich trzech Łobuzach, których bardzo kocham.
















niedziela, 10 września 2017

Nowy blog~!

Ohayo~! ^w^

Jest mi bardzo miło Was zaprosić na Nowego Bloga~! :D


Już Was uspokoję, że nie rezygnuję z tego bloga ;) Wręcz przeciwnie~! :D Zwłaszcza, że dopiero co dołączyły nowe osoby ^^ 
Ten drugi blog powstał razem z Ryo-chan <3 
Już wcześniej zaczęłyśmy to planować, a teraz możemy już Wam pokazać owoc naszej pracy *w*
Reszty dowiecie się już na blogu ;)

Bardzo Was zachęcam do obserwowania, czytania i komentowania :D
Zarazem nowego bloga jak i fanpage'a~!


Miłego czytania Kochani~! ^w^
Pozdrawiam Was cieplutko~! :3
#Kimie

środa, 6 września 2017

Welcome to Rainbow Kingdom

Ohayo~! ^^

Ta Niespodzianka miała pojawić się 19 sierpnia na 3 urodziny bloga ale czas i wena nie były przychylne :p 
Mimo to Serdecznie Zapraszam do przeczytania~! :D
Wszystkie wyjaśnienia na koniec ;)
***


Aomine, Kise, Kagami i Kuroko lenili się na kanapie w salonie, oglądając jakiś film akcji i zajadając się przy tym kanapkami zrobionymi przez Kagamiego.
-Jak fajnie jest tak sobie poleżeć~!- Aomine uśmiechnął się, i wygodniej umościł się na kanapie.
-Poczekaj, poczekaj~! Jak dzieci zaczną płakać to ty będziesz do nich leciał.- Fuknął na niego Kise, gdy tylko się napił i położył głowę na kolanach Aomine.
-Spokojnie~! Są tak wymęczeni, że szybko nie wstaną.- Daiki potargał mu włosy.
-I tak jest dzisiaj wyjątkowo cicho.- Stwierdził Kuroko, popijając swojego shake'a.
-Może dlatego, że jest tak upalnie i w sumie przed obiadem?- Zainsynuował Kagami, po czym sięgnął po kolejna kanapkę.
-Co w ogóle dzisiaj na obiad?- Zapytał Aomine.
-Nie wiem. Kimie w sumie nic nie mówiła, a mi szczerze nie chce się go robić. Ewentualnie mogę się ruszyć i szybko zrobić ciasto na pizze i każdy sobie zrobi później.
-W sumie dobry pomysł. Chociaż i tak trzeba będzie jechać do sklepu, bo picie się kończy. I jeszcze chlebek trzeba kupić, mleczko, mleczko dla dzieci, musiki, owocki i.....i w sumie trzeba uzupełnić zapasy.- Stwierdził Kise.
-To się pojedzie ale wieczorem, bo teraz to jest chyba z czterdzieści stopni na zewnątrz.- Ao westchnął, zerkając na okno.
-Spokojnie Aomine-kun. Nigdzie nam się nie spieszy.- Powiedział Kuroko. I tak dalej oglądali sobie film, jednak pół godziny później do salonu weszła Kimie. Znaczy kopnęła drzwi tak, że otworzyły się z hukiem, przez co Kise omal nie spadł z kanapy.
-Co wy tu robicie?- Zapytała, patrząc na nich uważnie.
-Eeeee.....Film oglądamy?- Kise spojrzał na nią niepewnie.
-Dlaczego?
-No bo..... tak?- Tym razem odezwał się Aomine. Nie wiedział o co może chodzić jego siostrze.
-Dobra. Nieważne.- Kimie machnęła na nich ręką, po czym wyłączyła telewizor.
-A-Ale.....- Jąkał się Kise. Spodobał mu się ten film i chciał obejrzeć go do końca.
-Dosyć wylegiwania się. Zawołajcie wszystkich. Tutaj macie podział pracy. Wszystko ma być zrobione do jutra.- Położyła długą listę na stole.- Kagami, tu masz listę zakupów i listę dań. Jak czegoś nie napisałam to dopisz.- Dała mu dwie kartki.
-Eto.... Ale dlaczego dzisiaj?- Zapytał się Aomine, biorąc listę do ręki. Chciał dzisiaj całkowicie się polenić, a nie sprzątać- bo na to wychodzi z listy.
-Bo nadchodzi Wielki Dzień Dai-chan~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko i obróciła wokół własnej osi.- Wszystko ma wyjść perfekcyjnie~! Więc migiem zabierajcie się do pracy. Ja też mam co nieco do załatwienia, więc Sei-chan będzie was pilnować. Do zobaczenia~!- Pomachała im z uśmiechem i wyszła. Chłopcy zaś dalej siedzieli na kanapie, nic z tego nie rozumiejąc.
-Co....Co to było?- Kagami dalej gapił się w miejsce, w którym zniknęła Kimie.
-Sam nie wiem. Jaki Wielki Dzień?? Przecież urodziny Akashiego są w grudniu.- Mruknął Aomine.
-Przecież powiedziała, że to on będzie nas pilnował.- Mruknął Kuroko.
-Ao powinieneś wiedzieć o co jej chodzi. Przecież to twoja siostra.- Kagami zaczął czytać listę zakupów, jednak spojrzał krzywo przy tym na granatowowłosego.
-To co z tego?! Myślisz, że mówi mi o wszystkim?! Kise, to wy zazwyczaj plotkujecie. O co chodzi?
-Nie wiem Aominecchi no~! Sam jestem zszokowany wręcz. Plus nawet nic mi do głowy nie przychodzi.
-Nie zastanawiajmy się nad tym teraz. Lepiej chodźmy po resztę i zacznijmy wszystko robić.- Powiedział Kuroko i pociągnął Kise za bluzkę aby poszedł z nim. Aomine ruszył z westchnięciem za nimi, a Kagami ruszył do kuchni.


.....Nieco później.....

-Wielki Dzień?! O co w tym chodzi?- Zapytał Midorima, gdy myli szyby. Aktualnie część sprzątała właśnie salon. 
-Ty też nic nie wiesz Midorimacchi~?- Jęknął Kise, który wycierał kurze z półek. 
-To najlepiej spytać się Akashiego.- Powiedział Takao, zajmując się właśnie czyszczeniem dywanu. 
-Gdzie on w ogóle się podział?!- Aomine zaczął się rozglądać po salonie.
-Chyba poszedł sprawdzić jak reszta sobie radzi.- Powiedział Himuro, wchodząc do salonu. Właśnie pomagał Kagamiemu w kuchni. Po jakiś 15 minutach wrócił Akashi. 
-Za chwilę Reo przyniesie zasłony.- Powiedział do Aomine, Midorimy i Murasakibary, którzy myli okna. 
-Ej Akashi~! Co to za Wielki Dzień?- Spytał od razu Aomine, czyszcząc aktualnie parapety.
-Wielki Dzień to Wielki Dzień.- Odpowiedział tylko czerwonowłosy i podszedł do Kise aby pomóc mu w układaniu książek.
-Czyli wiesz ale nie powiesz?
-Dokładnie.- Słysząc to wszyscy westchnęli. Chcieli wiedzieć o co chodzi i po co w sumie to wszystko. Jednak ani Kimie ani Akashi nie zdradzą im tego sekretu, więc dalej główkowali między sobą. 


.....Późnym wieczorem.....

-Mam dość.- Stwierdził Aomine i usiadł na podłodze z butelką wody. 
-No, nieźle się nasprzątaliśmy.- Stwierdził Kise, który również był wykończony.
-I tak nadal nie wiemy po co to wszystko.- Mruknął Kagami.
-Nijimura nawet ty nie wiesz?- Zapytał Aomine.
-Nic a nic. Nawet nic mi się z tym Wielkim Dniem nie kojarzy.
-Ale to na pewno nie są ani urodziny ani żadna rocznica, gdyż Kimie wręcz zakazała kupienia alkoholu.- Mruknął Haizaki i uśmiechnął się, słysząc jęk niezadowolenia Nijimury.
-O~! Tu się wszyscy umościli?!- Do salonu wszedł Izaya. Ustał z rękami w kieszeniach bluzy i patrzył na wszystkich z uśmiechem. 
-Ty w ogóle coś robiłeś?- Zapytał się Aomine.
-Nie~! Musiałem załatwić kilka spraw na mieście.- Uśmiechnął się szeroko.
-Właśnie, może ty jednak wiesz o co chodzi z tym Wielkim Dniem?- Zapytał Himuro.
-Wiem~!- Powiedział triumfalnie Izaya.
-To powiedz.
-Nie powiem~!
-Dlaczego?!- Warknął Daiki. 
-A po co mam mówić? Jutro się dowiecie. 
-Ale powinniśmy wiedzieć~! Bo to chyba nas dotyczy, co nie?!
-No w pewnym sensie.... Ale jak chcecie wiedzieć to zapytajcie się Kimie-chan~!
-Zamknęła się chyba w swoim pokoju. Więc ty już nam powiedz i będziemy spokojniejsi.
-Hmmm..... A podejrzewacie coś?
-To na pewno nie urodziny ani żadna rocznica.- Stwierdził Kuroko.
-I w sumie nic nie podejrzewamy, bo naprawdę nie wiemy po co to wszystko.- Stwierdził Kise.
-A ty Kagami niczego nie podejrzewasz?- Zapytał Izaya.
-Ja?
-No tak ty. Zrobiłeś dzisiaj pewnie więcej jedzenia niż zwykle.
-No w sumie.... Ale co ma to z tym wszystkim wspólnego?
-Chwila!- Krzyknął wtem Nijimura.
-O~! Domyśliłeś się?- Zapytał z uśmiechem Izaya.
-Wiesz już o co chodzi Nijimuracchi~?- Zapytał Kise. Wszyscy patrzyli na niego w napięciu.
-Sprzątani, jedzenie, szykowanie.... Wychodzi na to, że będziemy mieli gości.
-Jakich gości?- Zapytał Aomine i spojrzał na Izayę. Ten tylko się uśmiechnął, po czym obrócił na pięcie i wyszedł. Chłopcy nieco zaczęli dyskutować na ten temat, jednak każdego dopadło coraz większe zmęczeni, więc ruszyli się z salonu i każdy poszedł do siebie. Mieli dowiedzieć się już jutro kto taki do nich przyjdzie.


.....Następnego dnia....

Z samego rana Kimie wszystkich obudziła i kazała się im ładnie ubrać i uczesać, a następnie mogli zjeść śniadanie. Po tym mieli czekać na nią w salonie. I tak o 10 wszyscy już siedzieli w salonie i czekali na Kimie. Każdy siedział nieco zestresowany. No może oprócz Akashiego i Izayi- ale to pewnie dlatego, gdyż wiedzieli kto przyjdzie. Po chwili do salonu weszła uśmiechnięta Kimie, a tuż za nią gromadka osób, która ustawiła się prawie w szeregu. Przybyli patrzyli to na osoby siedzące na kanapach to na samych siebie. Tak samo było z tymi, co siedzieli na kanapach. Dało się wyczuć podekscytowanie, a zarazem niepewność. Kimie zamknęła drzwi, po tym spojrzała na każdego. Widziała, że robi to niespodziewanie, jednak tak bardzo nie mogła doczekać się tego dnia, że postanowiła zrobić z tego niespodziankę. 
-Witam Was wszystkich~!- Powiedziała w końcu i zapewne jeśli by mogła to wszystkich by wyściskała.- Dzisiaj jest dzień niezwykły, więc najpierw wytłumaczę o co tu chodzi, bo nie zrobiłam tego wcześniej. Tak więc od dzisiaj do naszego Królestwa dołączają nowe osoby~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko, a chłopcom siedzącym na kanapie omal nie opadła szczęka.- Jakby ktoś tego nie zrozumiał to po prostu powiększa się nam rodzinka~! Planowałam to już od jakiegoś czasu ale tego czasu nico mi ostatnio zabrakło i dopiero dzisiaj mogę wszystkich przedstawić.- Z uśmiechem popatrzała na wszystkich, czy aby rozumieją. Wiedziała, że szokuje tym swoich Tęczusi ale usprawiedliwiała się tym, że to ona jest Królową i może wszystko i robi co jej się podoba bez konsultacji z innymi.- Tak więc zaczynamy~!- Podeszła do pierwszego chłopaka, który był w sumie tego samego wzrostu co ona.- Eto.... W sumie to będziecie się przedstawiać, a ja dopowiem resztę.- Powiedziała i uśmiechem zachęciła chłopaka do przedstawienia się.
-Eren Jaeger. Miło Was poznać.- Powiedział nieco nieśmiało.
-Eren zostaniesz moim dzieckiem.- Powiedziała Kimie, miziając go po głowie.- No dobrze, dalej.
-Erwin Smith.- Przedstawił się wysoki blondyn. 
-Erwin.....Erwin ty będziesz wujkiem, bo w sumie jesteś od nas starszy. Zgadzasz się?
-Chyba nie mam wyboru.- Uśmiechnął się do niej miło.
-W sumie to nie. Dalej.
-Levi Ackermann.- Przedstawił się szatyn. Chłopcy w sumie nieco go znali, gdyż był u nich kilka razy. 
-Levi zostaniesz bratem Akashiego.- Powiedziała Kimie z uśmiechem. Kise zdążył zasłonić Aomine usta zanim ten krzyknął "CO?!!". Chociaż chyba wszyscy byli tym zszokowani. No oprócz Akashiego, który wiedział o tym i tylko przytaknął głową, tak samo jak Levi.
-Ale mi się szwagier trafił~!- Kimie uścisnęła z radością Levi'a.- Dobrze, idziemy dalej.
-Haruka Nanase.- Przedstawił się szatyn o błękitnych oczach.
-Haru-chan~!- Kimie od razu się do niego przytuliła.- Ty zostaniesz moim bratem. Dobrze~?- Kimie spojrzała na niego ze słodką minką, a Aomine omal się nie poderwał z miejsca, jednak dostał w żebra od Kuroko, więc siedział cicho.
-Mhm.- Haruka przytaknął ze spokojem. 
-To dalej.
-Makoto Tachibana. Miło Was poznać.- Powiedział wysoki brunet z miłym uśmiechem.
-Nagisa Hazaki~! Mi również miło Was poznać.- Niski blondyn nawet im pomachał. 
-Rei Ryugazaki. M-Miło mi.- Zająkał się nieco wysoki chłopak o niebieskich włosach. 
-Rin Matsuoka.- Powiedział z lekkim uśmiechem wysoki chłopak o czerwonych włosach. 
-Sousuke Yamazaki.- Powiedział lekko znudzonym głosem brunet.
-Nitori Aiichiro. Miło Was poznać.- Uśmiechnął się przyjaźnie siwowłosy chłopak o niebieskich oczach.  
-Kisumi Shigino.- Chłopak o różowych włosach i niebieskich oczach uśmiechnął się przyjaźnie. 
-Ikuya Kirishima.- Powiedział cicho chłopak o zielonych włosach.
-Natsuya Kirishima. Miło poznać.- Uśmiechnął się szeroko. W sumie jeśli są oni braćmi- bo tak pomyśleli chłopcy siedzący na kanapie- to tylko kolor oczu się zgadza. 
-Nao Serizawa.- Powiedział spokojnie chłopak o fioletowych włosach, który przypominał nieco Murasakibarę.
-Seijuro Mikoshiba. Siemka~!- Uśmiechnął się wysoki chłopak o czerwonych włosach i złotych oczach. Większości przyszło na myśl, że przypomina nieco Akashiego, jednak był on bardziej opalony i uśmiechnięty. 
-Momo Mikoshiba~!- Przedstawił się jego brat. Byli bardzo do siebie podobni, tylko ten niższy miał bardziej pomarańczowe włosy niźli czerwone. 
-Więc tak~! Wszyscy w sumie zostaniecie moimi dziećmi, chociaż zastanawiam się nad Natsu-chan, Nao-chan i Seijuro, czy z Was nie zrobić kuzynów czy czegoś w tym rodzaju. Ale się jaszcze nad tym zastanowię później.- Kimie uśmiechnęła się i wyściskała każdego.- No, przejdźmy dalej~!
-Kageyama Tobio.- Przedstawił się szatyn o ciemnoniebieskich oczach. 
-Tobio zostanie moim bratem~!- Kimie prawie rzuciła mu się na szyję. 
-Ta, pewnie.- Odpowiedział spokojnie Kageyama. Aomine miał zaś ochotę stąd wyjść, przez co Kise wręcz trząsł się przez wstrzymywany śmiech- nie spodziewał się, że Aominecchi jest taki zazdrosny  o Kimie. 
-Więc dalej~!- Kimie zachęciła resztę.
-Nazywam się Hinata Shougo~! Miło Was poznać~!- Niski rudowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko. Kimie zaśmiała się zaś i potargała mu włosy. 
-Azumane Asahi. Miło poznać.- Wysoki chłopak o brązowych, długich włosach przywitał się miło. 
-Nishinoya Yu~!- Niski brunet wręcz wyskoczył przed szereg. Kuroko stwierdził, że jest on chyba niższy od niego. 
-Oikawa Toru.- Przywitał się z uśmiechem brunet. Aomine stwierdził, że ma jakąś dziwną znajoma aurę, zaś Kise zauważył, że ma naprawdę fajne buty. 
-Iwaizumi Hajime.- Przedstawił się szatyn, dziwnie patrząc na Oikawę. 
-Kuroo Tetsuro.- Przywitał się szatyn, któremu grzywka opadała na prawe oko. Aomine pomyślał, że od teraz jest drugi Tetsu, zaś Kuroko się tym nie przejął i słuchał dalej. 
-Kenma Kazume.- Przedstawił się chłopak o czarno-blond włosach. Stał on nieco za Kuroo, co wyglądało tak jakby się chował. 
-Bokuto Kotaro.- Uśmiechnął się siwowłosy chłopak. Nijimura od razu wręcz spojrzał na Haizakiego, bo wręcz miał taką samą szopę na głowie jak Bokuto. 
-Akaashi Keiji.- Przedstawił się szatyn. Wszyscy omal nie spojrzeli się na Akashiego, gdyż nazwiska mieli bardzo podobne. 
-Sugawara Koshi.- Powiedział kolejny siwowłosy chłopak. 
-Sawamura Daichi.- Przedstawił się szatyn. 
-Tsukishima Kei.- Powiedział wysoki blondyn w okularach. Aomine pomyślał, że jest on skrzyżowaniem Kise z Midorimą na co zachciało mu się śmiać.
-Yamaguchi Tadashi.- Przedstawił się piegowaty chłopak. Takao stwierdził, że wygląda w sumie uroczo. 
-Ushijima Wakatoshi.- Przedstawił się wysoki, dobrze zbudowany chłopak o zielono-czarnych włosach. Aomine i Kuroko pomyśleli, że wygląda jak Kagami i w sumie ma również głupią minę, na co obaj powstrzymywali śmiech, ku niewiedzy Kagamiego. 
-Yaku Morisuke.- Przedstawił się niski chłopak o jasno brązowych włosach. 
-Lev Haiba.- Przedstawił się wysoki, siwowłosy chłopak. Nijimura zauważył, że ma w sumie kocie oczy, jednak od razu stwierdził, że Haizaki pozostanie jego jedynym koteczkiem. 
-Kyotani Kentaro.- Przedstawił się chłopak o krótkich blond włosach z wygolonymi dwoma paskami. Spojrzenie miał takie, jakby był wściekły, jednak Nijimura zauważył, że jest jednak po prostu spokojny. 
-Asahi, Suga, Daichi i Ushijima- wy chyba zostaniecie kuzynami, jednak jak mówiłam wcześniej, jeszcze się nad tym zastanowię.- Uśmiechnęła się do nich miło. Następnie wróciła na początek rzędu i w sumie ustała obok fotela na którym siedział Akashi.
-Miło Mi Was wszystkich poznać i przywitać~! Ja- jakby ktoś jeszcze nie wiedział- nazywam się Kimie. Pełnię tu rolę Królowej, czyli po prostu ja tu rządzę. Sei-chan zaś jest tu Królem.- Spojrzała się na Akashiego, który przyglądał się wszystkim uważnie.- I zanim przejdziemy dalej to przedstawią się reszta domowników.- Kimie spojrzała zachęcająco na Tęczusi. Ci spojrzeli najpierw po sobie i po chwili wstała pierwsza osoba.
-Kagami Taiga.
-Kuroko Tetsuya.
-Aomine Daiki.
-Kise Ryouta.
-Reo Mibuchi. 
-Yukio Kasamatsu.
-Midorima Shintarou.
-Takao Kazunari.
-Himuro Tatsuya.
-Murasakibara Atsushi.
-Furihata Koki.
-Kotaro Hayama.
-Eikichi Nebuya.
-Chihiro Mayuzumi.
-Ryo Sakurai.
-Haizaki Shougo.
-Nijimura Souzo.
-Izaya Orihara.
-Shizuo Heiwajima.
-Ślicznie~!- Skomentowała Kimie. Tak, była w wyśmienitym humorze i było jej tak wesoło niczym po zjedzeniu żelków.- Co do reszty spraw. Zasad tu panujących nie będę Wam mówić, bo w sumie nie ma ich za wiele plus te najważniejsze znajdziecie w Waszych pokojach. Teraz w sumie po prostu się rozgośćcie, rozejrzyjcie i pogadajcie. Szybko nam to wszystko zajęło, więc do obiadu jest jeszcze dużo czasu. Jak będziecie mieli jakieś pytania to pytajcie mnie albo reszty domowników. Tak więc Witajcie w Domu~!- Kimie uśmiechnęła się do nich szeroko.- Teraz już zostawiam Was samych. Do zobaczenia później~!- Pomachała im i wyszła z salonu. Przez chwilę zapadła cisza. Po prostu każdy nie wiedział co zbytnio robić. Jako pierwszy wstał Akashi, który wyszedł razem z Levi'em. Po nich każdy zaczął wychodzić z salonu aby zwiedzić resztę domu. 


*****


Akashi wraz z Levi'em udali się do ogrodu. Przed tym jednak Akashi wstąpił do kuchni aby zrobić im herbaty, więc teraz usiedli na werandzie i patrzyli na piękny ogród. 
-Wiedziałeś, że będziemy braćmi?- Zapytał Levi, spoglądając na czerwonowłosego.
-Wiedziałem. Kimie, gdy zaczęła planować ten dzień od razu mi to powiedziała. Chyba nie jesteś przez to zły?- Akashi spojrzał na niego z lekkim uśmiechem.
-Ależ skąd. Chociaż nieco mnie ciekawiło jaki "przydział" dostanę. I mogłem się w sumie tego spodziewać, bo jak tu wcześniej przychodziłem to częściej musiałem pilnować reszty niż coś robić. Jakieś przywileje, że jestem twoim bratem?
-Możliwe. Albo Kimie ma po prostu do ciebie szacunek. Jednak z drugiej strony pewnie chce abyś więcej odpoczywał niż pracował.
-Czy ona uważa mnie za jakiegoś staruszka?- Na to pytanie Akashi parsknął śmiechem.
-Oczywiście, że nie. Po prostu tu o szóstej rano wszyscy śpią, więc albo będziesz sobie biegał do ósmej albo pozwolisz sobie na dwie godziny drzemki. Zawsze też możesz zacząć robić śniadania, przynajmniej nie będzie rano takiego zamieszania. Z drugiej strony doszła niezła gromadka, więc pewnie cicho nie będzie. 
-Zastanowię się jeszcze nad tym. I skorzystam z przywileju bycia twoim bratem i porządzę się nieco.- Levi uśmiechnął się lekko.
-Teraz wiem, że zawsze będzie czysto.
-Nie sprzątają tak chętnie?
-Bardziej nie ma czasu na generalne porządki. 
-To teraz sprawię, że nie trzeba będzie robić generalnych porządków. Jest tu mnóstwo osób, więc zrobi się jakieś dyżury. Nam nikt się nie sprzeciwi. 
-I chyba właśnie dlatego zostaliśmy braćmi. Mam nadzieję, że będziesz łagodny dla swego młodszego braciszka.- Akashi uśmiechnął się lekko, biorąc po tym łyk herbaty.
-Jak zacznę cię rozpieszczać i mówić na ciebie zdrobniale to walnij mnie.- Powiedział Levi, na co razem się zaśmiali. 
-Będę o tym pamiętał. 
-Seijuro.
-Tak?
-Jakoś nigdy nie miałem okazji ci tego powiedzieć ale masz bardzo piękną żonę.
-Dziękuję. Pamiętaj, że to moja żona.- Akashi spojrzał na niego przenikliwie. 
-Oczywiście, że twoja. Ja wolę pozostać kawalerem. Plus mam swojego psa.
-A może wolałbyś aby ten pies został twoją żoną?
-Jak na razie jest za bardzo wkurzający. Ale jeśli zmienię zdanie to na pewno powiadomię o tym Kimie. 
-Pewnie szybciej to ona przekona cię do ślubu niż ty sam o tym zdecydujesz. 
-Teraz ma więcej dzieci do pilnowania, więc mi na razie da spokój. 
-Będę musiał do niej zajrzeć, bo pewnie dalej skacze ze szczęścia. 
-Albo opracowuje wielki plan.
-Albo odsypia, bo ostatnio mało spała.
-To na razie dajmy jej spokój i sobie tu posiedźmy. 
-Oczywiście. Dopóki reszta nie zacznie hałasować. Może później wybierzemy się na przejażdżkę?- Zaproponował Akashi.
-Chętnie.- Levi przytaknął z uśmiechem. I tak bracia miło ze sobą rozmawiali, ciesząc się z ciszy i pięknej pogody.


***

Erwin przechadzał się wolnym krokiem po domu. Wolał już teraz mniej więcej wiedzieć co gdzie jest, niż później pytać się za każdym razem. Chociaż wiedział, że minie trochę czasu zanim zapamięta co na jakim piętrze się znajduje. Najważniejsza jednak dla niego była droga do pokoju. Nie chciałby szukać jej przez pół godziny- zwłaszcza, że pokoi jest mnóstwo. Teraz postanowił udać się do kuchni po coś do picia. Prowadzony instynktem iż kuchnia musi być blisko salonu ruszył na parter. Wszedł najpierw do salonu i skierował się w lewo, a następnie znowu w lewo, gdyż z salonu wchodziło się do jadalni, a następnie do kuchni. W kuchni zastał Kagamiego.
-Witaj Erwin-san.- Usłyszał wtem obok siebie i omal nie odskoczył na dwa metry. Tuż obok niego stał Kuroko.
-Ty jesteś....
-Kuroko Tetsuya.
-Kuroko. Długo tu stoisz?
-Byłem w salonie i poszedłem za tobą do kuchni.
-A.- Erwin zmieszał się, gdyż naprawdę go nie zauważył.
-Spoko, przyzwyczaisz się. Może.- Powiedział Kagami i wziął kęsa kanapki. Był już nieco głodny, a do obiadu jeszcze daleko.
-Obejrzałeś już dom?- Zapytał się Kuroko.
-Mniej więcej. Dom jest naprawdę duży i pewnie przez jakiś czas będę się gubił. Wy długo się przyzwyczajaliście?
-Dla Kagamiego najważniejsza była droga na salę gimnastyczną i do kuchni.
-Tetsu ty...!!
-Ale szybko zapamiętaliśmy co gdzie jest. Wystarczyło się przejść kilka razy.
-Teraz to musimy zapamiętać imiona nowych osób.- Mruknął Kagami.
-Ja wszystkich pamiętam.- Kuroko spojrzał się na Kagmiego z nutą satysfakcji.
-Co?! Tyle osób?!
-Dokładnie trzydzieści cztery.
-Właśnie. Tego tak od razu nie da się zapamiętać.
-Erwin-san zapamiętałeś wszystkie osoby?- Zapytał się Kuroko.
-W sumie to tak, bo się przysłuchiwałem i przyglądałem każdemu. Chociaż teraz to nie pamiętam dokładnie wszystkich imion.
-Ale pewnie rozpoznasz większość z wyglądu.
-Sądzę, że tak.
-To wymień braci Kimie.
-Eeee....- Erwin chwilę się zastanowił.- Haruka i Tobio.
-I jeszcze Aomine i Izaya.
-Aomine to ten ciemnoskóry o granatowych włosach, co nie? Izayi jakoś nie kojarzę.
-Tak. A Izaya to ten, który miał na sobie kurtkę z futerkiem. W sumie to Kimie zapomniała powiedzieć o naszym "przydziale".
-Pewnie i tak większość to dzieci. A Izayi nie było za gorąco?
-Może i tak ale on uwielbia tą kurtkę.
-Dlatego nie przepada za latem.- Powiedział Kagami, gdy zjadł ostatnią kanapkę.
-Ty Kagami też nie lubisz jak jest za gorąco.
-Bo nie da się wtedy ćwiczyć.- Mruknął Kagami.
-I wtedy zazwyczaj się obżerasz.- Stwierdził Kuroko.
-Nieprawda!- Oburzył się Kagami.
-Będę chyba musiał powiedzieć Akashiemu aby przygotował dla ciebie jakiś specjalny trening.
-Mowy nie ma.- Kagami aż się wzdrygnął.
-Akashi aż taki jest straszny?- Zapytał Erwin.
-Tak.- Powiedział Kagami.
-Nie.- Powiedział Kuroko.
-Czyli zdania są podzielone.- Zaśmiał się Erwin.
-Chodź Kagami-kun. Oprowadzimy Erwina, a ty przy okazji nauczysz się imion nowych osób.- Zaproponował Kuroko. I tak ruszyli zwiedzać dom, przy czym Kuroko często denerwował Kagamiego, rozśmieszając przy tym Erwina.


****

Eren chodził po domu, nie wiedząc co robić. Jak na początku było dużo osób, tak teraz miał wrażenie jakby wszyscy się pochowali. Szedł korytarzem, gdy wtem zobaczył dwie osoby. Jedne chłopak o fioletowych włosach, który był bardzo wysoki i drugi o czarnych włosach, które zakrywały jego jedno oko i był nieco niższy. Eren przypomniał sobie, że ten wyższy to Murasakibara, a niższy Himuro. Murasakibara wyglądał, jakby był z czegoś niezadowolony, zaś Himuro śmiał się z czegoś. Wtem Atsushi przyciągnął do siebie Tatsuyę i pocałował go namiętnie. Eren stał zszokowany i nie wiedział co robić- czy uciec czy zwrócić na siebie uwagę. I gdy już chciał się odwrócić i odejść po cichu zauważył go Himuro.
-Hej Eren.- Uśmiechnął się do niego miło i razem z Atsushim podszedł do niego.
-H-H-Hej.- Mruknął Eren, nieco zmieszany. Dziwił się przy tym, że oni nie są zawstydzeni.
-Co tam? Dalej zwiedzasz?- Zapytał się Himuro.
-T-Tak! Ch-Chociaż teraz to szukam dla siebie zajęcia.- Powiedział Eren, miętoląc w dłoniach koszulkę.
-W sumie to ileż można dom oglądać. To może pójdziesz z nami?! Możemy pogadać albo w coś pograć.
-Eeee.....- Eren nie wiedział co powiedzieć. Chciał się zgodzić ale od razu w jego głowie pojawiał się widok ich całujących się.  
-Coś się stało?- Zapytał się nieco zaniepokojony Himuro. 
-No....No bo....Ja....Wy....To....- Eren z rumieńcami na twarzy jąkał się, nie mogąc wypowiedzieć zdania.- No.... Bo ja was widziałem jak się całowaliście.- Powiedział w końcu.
-No i?
-He?! Nie jesteście....nie wiem zmieszani? Zawstydzeni? 
-Czym niby?
-To...To jest normalne? To jest twój chło...chłopak?- Spytał Eren, wskazując na Murasakibarę.
-W sumie to tak. Jak na razie Kimie tylko z nim mnie łączy.- Himuro powiedział to, jakby to była jak najbardziej normalne, czym zaskoczył Erena.
-Łączy? Czyli że co?
-No, że paringuje. Można powiedzieć, że nasz paring jest w sumie popularny, chociaż na pierwszym miejscu pewnie jest Aomine z Kise.
-Chwila! Czyli, że facet z facetem może to zrobić?- Eren zrobił głupią minę.
-Pewnie. Ty też pewnie niedługo będziesz się kochał z jakimś facetem. Chociaż ciekawe na jakiej pozycji. W sumie Levi pewnie będzie grał i seme i uke, więc ty może też.- Eren na słowa Himuro zarumienił się po czubki uszu. 
-J-J-Ja z-z-z-z L-L-L-Leviem??!!!!- Eren nie mógł sobie wyobrazić sobie, że robi TO z Leviem.- Ja....Ja....Muszę już iść!!- Krzyknął Eren i zwiał zanim Himuro się odezwał.
-Dziwny jest.- Stwierdził Mukkun.
-Nie dziwny. Po prostu nie wie nic o tym. W sumie to słodko wygląda, gdy się rumieni.- Skomentował Himuro z usmiechem.
-Ja uważam, że Muro-chin jest najsłodszy.- Murasakibara przytulił się do niego.
-Hahaha. Naprawdę?
-Mhm~!
-To chyba muszę uważać abyś mnie nie zjadł. Teraz wiem dlaczego mnie gryziesz.
-Ale jak cię gryzę to tak słodko jęczysz.
-Atsushi~!- Himuro odwrócił głowę próbując ukryć rumieńce.
-Słodki~!- Murasakibara przytulił go do siebie mocniej. Himuro uśmiechnął się i wtulił w fioletowowłosego. Tatsuya pomyślał, że Atsushi też jest słodki i, że uwielbia jego szczerość. 


****

Haruka, Makoto, Rei, Nagisa i Rin również zwiedzali dom. Nagisa był nieźle nakręcony, Rei nieco zestresowany, a reszta była spokojna. 
-Jak tu fajnie~!- Nagisa podskoczył z radości. 
-Nie wiem co widzisz fajnego w oglądaniu drzwi.- Mruknął Rin.
-Ale w środku są zapewne super~! Plus widać, że zadbane i tyle tu miejsca~!- Nagisa cały czas szedł z szerokim uśmiechem.
-I tak zwiedziliśmy już prawie cały dom i tu naprawdę jest fajnie.- Makoto podzielił zdanie Nagisy.
-Mam jednak nadzieje, że w pokoju znajdziemy jakąś mapę aby później się nie zgubić.- Mruknął Rei.
-Rei jest tu tyle osób, że śmiało możesz się zapytać.- Rin wywrócił oczami.
-A-A jak nikogo nie będzie?! Albo w nocy?!
-A gdzie ty chcesz łazić w nocy??- Rin spojrzał się na niego krzywo.
-N-No nie wiem no! W razie co wolę mieć mapę.- Uparł się Rei. 
-Aleś się Rei uparł na ta mapę~!- Fuknął na niego Nagisa.- Lepiej pogadajmy o czymś ciekawszym~! Na przykład o tym, że Haru-chan został bratem~! 
-Co w tym ciekawego?- Zapytał się Haruka. 
-Od teraz masz siostrę~! I nawet braci~! Chociaż ciekawi mnie ilu dokładnie.- Zastanowił się Nagisa.
-Pewnie niewielu. To wręcz jak zaszczyt~!- Droczył się Rin.
-Dlatego to ja nim zostałem, a nie ty.- Powiedział Haru do Rina, na co ten prychnął. 
-Ciekawi mnie jacy są twoi bracia.- Zastanowił się Makoto.
-Może ich poszukamy~??- Zaproponował Nagisa.
-Co ty na to Haru?- Zapytał się Makoto lecz Haru nie odpowiadał.- Haru?- Wtem Haru ruszył biegiem do przodu. Reszta po chwili pobiegła za nim. Po krótkim biegu wyszli na zewnątrz i zauważyli basen oraz Haru, który już do niego wskoczył.- Haru~!- Jęknął załamany Makoto. 
-No nic nie poradzisz Mako-chan~! Haru-chan długo nie wytrzyma bez wody.- Nagisa zaśmiał się.
-Plus jest tak gorąco....- Zaczął Rin, po czym sam się rozebrał i wskoczył do wody.
-Rin~! Heh~! On też zaczął nosić kąpielówki jak Haru?- Zapytał Makoto.
-Albo spodziewał się, że będzie tu basen. Więc trzeba korzystać~!- Nagisa wziął przykład z Haru i Rina i również rozebrał się i wskoczył do wody. Makoto i Rei nie mając wyboru również się dołączyli.


****

Nagisa i Rei po przyjemnej kąpieli udali się do kuchni aby coś przekąsić. Nie wiedzieli o której dokładnie będzie obiad, więc nie chcieli się obiadać, jednak po pływaniu zrobili się głodni. 
-Myślisz, że możemy coś wziąć?- Zapytał się niepewnie Rei.
-Pewnie~! Przecież teraz jesteśmy członkami rodziny. I przecież weźmiemy tylko coś do przekąszenia.- Nagisa nie widział w tym nic złego i wparował wręcz do kuchni. Tam z Reiem natknęli się na Kise, który właśnie nalewał sobie soku do szklanki.
-Ohayo Ki-chan~!- Krzyknął wesoło Nagisa.
-O-Ohayo Kise-san.- Rei prawie się ukłonił.
-Cześć Nagisa~! Cześć Rei~!- Kise uśmiechnął się do nich promiennie. Reia aż uderzyło jego piękno.
-Jest coś do przekąszenia?- Zapytał się Nagisa, zaglądając do lodówki.
-W zamrażalniku powinny być jakieś lody, a w szafce znajdziecie chipsy i ciasteczka. O ile Murasakibara ich nie zjadł.- Poinstruował ich Kise. Nagisa od razu wyciągnął dwa lody i paczkę chipsów oraz dwie szklanki. 
-Właśnie~! Ki-chan powiedz ilu braci ma Kimie-chan?- Zapytał się Nagisa.
-Razem z nowymi to będzie pięciu.
-To kto oprócz Haru-chan i tego no.....
-Kageyamy. To Aomine, Izaya i Miyavi. Miyaviego nie ma ale na pewno go poznacie po kolorowych włosach. 
-Aomine to ten ciemnoskóry, który ma taki sam kolor włosów co Rei, co nie?!
-Pfff~! Tak, tak~! Chociaż jak widzę o całkiem różnych charakterach. Ale z wyglądu to takie połączenie Aomine i Midorimy. A z charakteru to nieco trudno powiedzieć.
-Rei w sumie jest bardzo mądry i zawsze najpierw uczy się teorii. I jest jeszcze wstydliwy.- Nagiasa uśmiechnął się szeroko.
-Nagisa-chan~!- Chciał go upomnieć Rei, bo czuł się teraz nieco nieswojo w towarzystwie Kise.
-To jak Midorima~! Chociaż nie mówcie mu ani Aomine o tym podobieństwu, bo oni niezbyt się lubią.- Zaśmiał się Kise.
-Kise-san...- Zaczął Rei.
-Po prostu Kise.- Blondyn uśmiechnął się do niego słodko aż Reiowi mocniej serce zabiło.
-Kise..... A Nagisa do kogo jest podobny?- Zapytał niesmiało.
-Hmmm.....Myślę, że do mnie i....chyba do Akashiego. Nie mogę powiedzieć dokładnie, gdyż nie znam tak dobrze Nagisy.
-Czy Akashi-san lubi straszne historie?- Zapytał Rei.
-Akashi sam w sobie jest straszny.- Zaśmiał się nerwowo Kise.
-Straszny?!- Pisnął Rei.
-Noooo..... Po prostu lepiej go nie denerwujecie.- Rei aż się zatrząsł na samą myśl, co mógłby im zrobić Akashi. Nagisa zaś aż miał ochotę go naprawdę zdenerwować aby zobaczyć co się stanie.
-Do-brze~!- Powiedział Nagisa.- To my idziemy zobaczyć gdzie jest reszta i zanieść im przekąskę.
-A ja idę do siebie. Możecie przyjść jak będzie wam się nudzić.- Kise pomachał im z uśmiechem i wyszedł z kuchni.
-Rei~! Co ty na to aby poszukać Akashiego?- Spytał podekscytowany Nagisa.
-N-Nie ma m-mowy~! Jak chcesz to idź sam! Ja idę do senpaiów.- Rei wziął kilka butelek wody i wręcz wybiegł z kuchni. Nagisa śmiejąc się, wziął ciasteczka i ruszył za nim. I tak obiecał sobie, że nastraszy Reia.


****

Haizaki włóczył się po domu- tak naprawdę jednak to chował się Nijimurze- gdy w ogrodzie zobaczył Kisumiego. Postanowił się z nim nieco podroczyć, gdyż nieco już mu się znudziło chodzenie bez celu. 
-Oj ty!- Krzyknął Haizaki i zaczął powoli podchodzić do Kisumiego.
-Hejo~!- Kisumi uśmiechnął się przyjaźnie.
-Wiesz, idealnie tu pasujesz.
-Naprawdę? A dlaczego?
-Te różowe włosy.... Jeszcze tylko tęczowa sukienka i główna atrakcja gejowskiej parady gotowa~!- Zażartował Haizaki. Kisumi od razu przestał się uśmiechać. 
-Ja uważam, że ty być lepiej pasował. Jakieś lateksowe wdzianko, kabaretki, kilka zabaweczek i będzie super~! A jak jeszcze dodać makijaż to nikt ci się nie oprze.- Kisumi uśmiechnął się z grymasu Haizakiego.
-To nie ja tu mam kiczowate, różowe włosy.
-Taa, bo w tych popielatych jesteś naprawdę męski~! Tak cię któryś posuwał, że aż posiwiałeś?
-Tsk~! Ja przynajmniej nie mam głupiego nazwiska Ki-su-mi. Pewnie bardziej lubisz być rżniętym niż całowanym.
-Ciebie pewnie jak się ktoś pyta jak się nazywasz to tylko krzyczysz "Hai! Hai!", bo nie jesteś w stanie się wysłowić z chujem w tyłku.
-Ja przynajmniej nie wyglądam jak typowy laluś. Już Kise jest bardziej męski od ciebie.
-I tak większość tu facetów jest bardziej męska od ciebie. Pewnie przy niektórych wyglądasz jak dziewczynka.
-Mogę wyglądać jak dziewczynka zaś ty nią jesteś. Już masz okres?
-A ty.....- Kisumi nie dokończył, gdyż ktoś się pojawił.
-Ej!- Nijimura złapał Kisumiego za koszulkę i odciągnął go od Haizakiego.- Co tu się wyczynia?
-Ja jestem grzeczny~! To on zaczął.- Kisumi wskazał na Haizakiego, robiąc przy tym niewinną minkę do Nijimury.
-Skarżypyta. A mi się tylko nudziło.- Mruknął Shougo.
-Heh~!- Westchnął Nijimura, puszczając Kisumiego.- Shougo miałeś być uprzejmy dla Nowych. A ty Kisumi bądź mądrzejszy i nie drocz się już pierwszego dnia.- Pouczył ich Nijimura.
-Czy ty uważasz, że jestem głupi?- Zapytał wkurzony Haizaki.
-Oczywiście, że nie.- Odpowiedział od razu Nijimura.
-Jesteś bardzo przekonywujący.- Fuknął na niego Shougo i ruszył w stronę domu.
-Koteczku~!- Nijimura próbował jakoś uratować sytuację.
-Nie mów tak na mnie i się lepiej do mnie nie odzywaj. Jak chcesz się pieprzyć to masz obok siebie chętnego flaminga.- Haizaki posłał mu groźne spojrzenie i wszedł do domu. Nijimura zaś westchnął głośno.
-Eeeee.....To chyba nieco moja wina.- Mruknął Kisumi. Czuł się nieco winny, że wdał się w słowną potyczkę z Haizakim, przez co ten pokłócił się z Nijimurą, który- jak sądził- jest jego chłopakiem.
-Nie, nie. Haizaki ma po prostu już taki charakter.- Nijimura uśmiechnął się lekko.- Wiesz, zaprosiłbym cię na jakąś lemoniadę ale ściany mają uszy i jak Shougo się dowie, że spędziliśmy razem czas to ciebie zabije, a mnie zamknie w piwnicy.- Kisumi zaśmiał się na jego słowa.- Ja nie żartuję. Albo z drugiej strony na mnie naskarży, a to też jest straszne~! Więc ja już pójdę poszukać Kocurka, a tobie życzę miłego dnia.- Nijimura uśmiechnął się do niego i ruszył w stronę domu.
-Trzymam kciuki abyś się z nim pogodził~!- Kisumi pomachał mu z uśmiechem, po czym ruszył na krótki spacerek.


****

Sousuke kręcił się po domu. Zastanawiał się czy dołączyć do reszty na basenie czy uciąć sobie drzemkę w pokoju. Z jednej strony bardzo chciało mu się spać lecz z drugiej głupio mu nieco było aby nie porozmawiać z domownikami. W sumie to myślał aby pogadać z Kimie, bo chciał się dowiedzieć kilku rzeczy ale nie wiedział gdzie jej szukać. Wtem z naprzeciwka ktoś szedł.
-Ej ty! Wiesz gdzie znajdę Kimie?- Zapytał. 
-Po pierwsze to mówi się "Przepraszam" albo czekasz aż osoba podejdzie bliżej.- Zaczął Akashi, podchodząc do niego.- Po drugie mam imię, które powinieneś zapamiętać od razu.- Spojrzał na niego groźnie, na co Sousuke aż przeszły dreszcze.
-Eeee, ja.....
-Nie przerywaj mi.- Na te słowa Sousuke aż się wyprostował i tylko przytaknął głową.- Odpowiadając na twoje pytanie to tak, wiem gdzie jest Kimie ale jest teraz zajęta. Jak jest to jakaś ważna sprawa to cię do niej zaprowadzę, jednak jak chcesz się o coś po prostu zapytać to zapytaj mnie.- Powiedział spokojnie Akashi, nie patrząc już na niego morderczym wzorkiem. Sousuke zmieszał się nieco. Od razu przypomniał sobie, że osoba przed nim stojąca to Akashi i że jest on mężem Kimie. I chciał w sumie zadać mu pytania, jednak po morderczym spojrzeniu Akashiego jakoś zapomniał co chciał.
-To nie jest nic pilnego, więc może jednak później zapytam. Dziękuje jednak za dobre chęci Akashi-san.- Sousuke omal się nie ukłonił.
-Bardzo proszę.
-To ja już pójdę do reszty, bo miałem się z nimi spotkać na basenie. Jeszcze raz dziękuje i życzę miłego dni.- Sousuke uśmiechnął się lekko i powoli ruszył w stronę schodów. 
-Wzajemnie.- Odpowiedział Akashi i ruszył dalej korytarzem. Sousuke, gdy tylko nieco się oddalił odetchnął głęboko. Nie spodziewał się, że Akashi jest aż tak straszny. Nieco go teraz dziwiło, że to on jest Kimie mężem. Jednak z drugiej strony może właśnie przez taki charakter to on jest Królem. Z tymi myślami ruszył w stronę basenu. Po spotkaniu z Akashim odechciało mu się spać.


****

Chłopcy z Karasuno również wzięli się za zwiedzanie domu.
-Woah~! Tyle tu pokoi~! Jest tu o wiele więcej pomieszczeń niż w akademiku~!- Podekscytowany Nishinoya nie mógł aż spokojnie iść.
-W końcu to Królestwo.- Odpowiedział z uśmiechem Asahi. Mu też się tu bardzo podobało.
-Jak już wszystko obejrzymy to pójdziemy zapoznać się z resztą.- Powiedział Sawamura.
-O ile Kageyama i Hinata nie znajdą boiska do siatkówki.- Zaśmiał się Suga.
-Ciekawi mnie, czy jest tu jakieś.- Kageyama miał wielką ochotę nieco pograć.
-Twoja siostra na pewno nie zapomniała dla ciebie go zrobić.- Zironizował Tsuki.
-To fajnie.- Odpowiedział Kageyama, nie zważając na zaczepkę Tsukishimy.
-W ogóle to dlaczego to Kageyama został bratem Kimie?- Zapytał Yu.
-Bo może tak chciała?- Spytał się Yamaguchi.
-Pewnie miała jakieś powody.- Powiedział Daichi.
-Ja mam ważniejsze pytanie~! Czy Kimie to jedyna kobieta tutaj?- Yu ożywił się jeszcze bardziej.
-Tylko ona była na przywitaniu. Może reszta dziewczyn mieszka gdzieś indziej?-Zastanowił się Suga.
-Myślisz, że nam powiedzą? Ciekawe ile ich jest.- Yu aż sobie wyobraził dom pełen dziewczyn.
-To byśmy ciebie często nie widzieli.- Zaśmiał się Daichi. Szli i rozmawiali, gdy wtem wpadli na Hinatę, który stał w drzwiach.
-Hinata? Coś się stało?- Zapytał Daichi.
-To...to.....Woah~!!- Shougo aż podskoczył i wszedł do środka. Reszta weszła za nim. Okazało się, że trafili na salę gimnastyczną, tylko nie taką zwykłą. Było tu aż sześć boisk do grania w siatkówkę. Wszystkim bardzo się to spodobało ale chyba najbardziej właśnie Hinacie i Kageyamie.
-Kageyama!- Krzyknał Hinata i podał mu piłkę. Ten od razu ruszył na boisko i już wystawił Hinacie.
-Nie mogli wytrzymać dłużej bez grania.- Westchnął Daiki.
-Ja też gram~!- Krzyknął Yu i popędził na boisko. Reszta nie mając wyboru- jednakże bardzo chętnie- popędziła na boisko.


****

-A ci już pognali na boisko.- Oikawa pokręcił głową z uśmiechem. Razem z Iwaizumim siedzieli na tarasie i pilni zimną lemoniadę. Wszystko już obejrzeli, a z racji pięknej pogody postanowili posiedzieć na zewnątrz niż w pokoju. 
-Nie idziesz do niech?- Zapytał Iwaizumi.
-Nie~! Ja nie jestem takim maniakiem siatkówki jak oni.-Oikawa pachnął ręką w stronę sali.
-Bo wcale nie trenujesz jak szalony.- Iwaizumi uśmiechnął się lekko, na co Oikawa prychnął. 
-I tak beze mnie nigdy nasza drużyna by nie wygrała. W końcu to ja jestem asem.- Toru zaczął się przechwalać, przez co Iwaizumi spojrzał na niego krzywo. 
-Sittykawa jeszcze jedna przechwałka i oberwiesz.- Warknął na niego.
-Iwa-chan jesteś okropny~!- Oikawa pokazał mu język i obrócił się do niego tyłem. 
-He? Ktoś tu jest?- Na taras wszedł Kise. 
-Ohayo~!- Oikawa od razu się poderwał i z uśmiechem podszedł do blondyna.- Jestem Oikawa Toru. A ty?
-Kise Ryouta.- Chłopcy z uśmiechem uścisnęli sobie dłonie. 
-Wiesz Ki-chan, masz naprawdę fajną fryzurę.
-Serio? Ty też masz fajne włosy. Używasz jakieś odżywki?- I tak Kise i Oikawa usiedli razem i zaczęli rozmawiać, nie zważając na Iwe. Ten chwilę ich słuchał lecz po tym odwrócił się w stronę słońca i napił się lemoniady.
-Aż uszy więdną od ich paplania.- Usłyszał wtem i na krześle obok usiadł Kasamatsu.
-Przynajmniej ja mam spokój od Oikawy.- Mruknął Iwa.
-A ja od Kise.- Westchnął Kasamatsu i nalał sobie lemoniady do szklanki.- Ty jesteś Iwaizumi, co nie?
-Mhm. A ty to?
-Yukio Kasamatsu.
-Więc ciebie denerwuje Kise?
-Taaa. Często jest tak beztroski, że muszę go przywoływać na ziemię. 
-Ja też tak mam z Oikawą. A najbardziej jest denerwujące, gdy flirtuje z dziewczynami nawet podczas treningu.
-I jak się przechwala swoim talentem.- Mruknął Kasamatsu. I tak Oikawa paplał z Kise, a Iwaiumi z Kasamatsu. I nie zdawali sobie sprawy jak bardzo są do siebie podobni. 


****

Kuroo łaził po domu i szukał Kenmy. Chodzili po domu lecz wtem Kenma zniknął mu z oczu. Na początku zajrzał do najbliższej łazienki, a gdy tam go nie zastał poszedł do ich pokoju lecz i tam go nie było. I tak chodził już od dłuższej chwili i go szukał. Zapytał się nawet niejakiego Takao, czy go nie widział ale ten zaprzeczył. Omal nie biegł korytarzem, gdy wtem mignęło mu coś w salonie. Zajrzał tam i zauważył Kenme, który siedział sobie na kanapie i jak zwykle już w coś grał.
-Kenma!- Kuro od razu ruszył w jego stronę.
-Kuro.- Kenma oderwał wzrok od gry i spojrzał na niego.
-Gdzieś ty łaził? Szukam cię już chyba dobre dwadzieścia minut.
-Przecież powiedziałem ci, że idę się czegoś napić. Spotkałem jednak Kuroko i tak jakoś się zagadaliśmy.- Wskazał na niebieskowłosego, który siedział obok niego i pił shake'a. Kuroo aż się zdziwił, że go od razu nie zauważył. 
-Jakoś nie wierzę, że mi coś mówiłeś ale dobra.- Kuroo uśmiechnął się lekko. I tak podejrzewał, że pewnie Kenmie znudziło się zwiedzanie zwłaszcza, że miał nową grę.- Kuroko czy ty tez jak on znikasz?
-Nie, mnie zazwyczaj nie widzą.- Odpowiedział Kuroko spokojnie. Kuroo pokręcił głową rozbawiony. 
-Kenma ale nie mów mi, że masz tu teraz zamiar siedzieć i grać.
-.....
-Kenma?
-Jak mam nie mówić to nie mówię.- Mruknął Kenma znad swojej gry. 
-Kuroo lepiej zostań z nami. Jeszcze trochę i będzie obiad i jak będziesz chciał to po nim mogę was oprowadzić. Chociaż nie musicie się z tym spieszyć.- Powiedział Kuroko zerkając na grę Kenmy. 
-W sumie....- Zastanowił się Kuroo.
-Jednak jeśli naprawdę chcesz pozwiedzać to widziałem Bokuo na pierwszym piętrze.- Dodał Kuroko.
-Jednak zostanę.- Powiedział i usiadł sobie na fotelu. Wiedział, że jak spotka Bokuto to ten pewnie zaciągnie go na salę aby pograć, a dzisiaj jakoś mu się wyjątkowo nie chciało. 
-To zabawne.- Powiedział wtem Kenma, nie odrywając wzroku od gry.
-Co jest zabawne?- Zapytał g Kuroo.
-Kuroko Tetsuya i Kuroo Tetsuro. 
-Ale to dziwne.- Mruknął Kuroo.- Chyba nas nie będą mylić, co nie?
-Na mnie zazwyczaj mówią Kuroko albo Tetsu. 
-I nie tylko wy jesteście tak podobni. Akashi i Akaashi. Levi i Lev. Seijuro Akashi i Seijuro Mikoshiba. Daichi i Daiki. 
-Skąd ty to wszystko wiesz Kenma?- Zapytał zaskoczony Kuroo.
-Tak jakoś zapamiętałem to. Chociaż ciekawe czy będzie tego więcej.
-A może być więcej?
-Tak. Tylko reszta tu nie mieszka.- Powiedział Kuroko. 
-Acha. Fajnie.- Mruknął Kuroo.- Ciekawe kiedy wszystkich ogarnę.
-Kimie pewnie nie ma z tym problemu.- Kuroko uśmiechnął się leciutko. 
-A może nam o niej opowiesz? Bo jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest słodka.- Kuroo uśmiechnął się. 
-Kimie ma wiele twarzy.- Mruknął Kuroko.
-He?
-Przypomnę ci, że ma męża.- Mruknął Kenma. 
-Mam jakieś dziwne wrażenie, że nie chcecie mi czegoś powiedzieć.- Kuroo spojrzał na nich uważnie lecz i Kenma i Kuroko nic po sobie nie pokazywali. 
-Masz jakieś dziwne urojenia Kuroo.- Mruknął Kenma. Po dłuższej chwili w ciszy Kuroo westchnął głośno.
-Przejdę się po ogrodzie.- Mruknął i wyszedł. Gdy tylko to zrobił Kuroko i Kenma przybili sobie żółwika. W jakiś sposób szybko się zaprzyjaźnili.


****

Yaku już miał dość. Chciał iść sobie pograć w siatkówkę, a przypadło mu pilnowanie Leva. Tak uważał, gdyż ten ciągnął go wszędzie i nie opuszczał nawet na krok.
-Senpai~! Zobacz~! Tu jest siłownia~!- Lev ekscytował się na wszystko.
-Tak, tak.- Mruknął Yaku. Najchętniej to by zwiał, jednak czuł, że jak to zrobi to ten wielkolud coś zrobi. Yaku westchnął głośno i poszedł dalej, nie zwracając uwagi na Leva. Wtem na kogoś wpadł. Zaskoczony odsunął się i spojrzał w górę. Przed nim stał wysoki chłopak o fioletowych włosach, który właśnie jadł chipsy.
-Hej.- Mruknął Yaku.- Jeśli mogę się spytać ile masz wzrostu?
-Dwieście osiem centymetrów.- Mruknął Murasakibara. Yaku aż z wrażenia otworzył usta.
-Lev!- Krzyknął.- Podejdź tu.- Yaku uśmiechnął się. Był ciekawy reakcji Leva.
-Hm?- Lev uśmiechnięty podszedł do Yaku. Od razu przestał się uśmiechać, gdy spojrzał na Murasakibarę.
-On jest wyższy od ciebie o 14 centymetrów~!- Yaku był bardzo zadowolony. Wiedział, że Lev będzie niezadowolony, że ktoś jest wyższy od niego. Jego to tak nie obchodziło, gdyż był libero i aż tak mu to nie przeszkadzało.
-To co, że jest wyższy~!- Krzyknął Lev.- Ja nadal rosnę i jeszcze go przerosnę!- Lev uśmiechnął się z satysfakcją.
-Ja też rosnę.- Mruknął Mukkun.
-Hahaha~!- Zaśmiał się Yaku z załamanej miny Leva.- Plus on nie dość, że jest od ciebie wyższy to lepiej umięśniony.- Yaku świetnie się bawił.
-Ja będę ciężko ćwiczył~!
-Serio? Jak na razie to uciekałeś z treningów.
-Teraz cały czas będę chodził~!
-Ja w sumie nie muszę chodzić na treningi. Już w gimnazjum nie musiałem na nie chodzić, tylko na meczach musiałem być.- Powiedział Murasakibara i ruszył na górę. Przypomniał sobie, że miał zanieść Himuro picie.
-Hahaha~!- Zaśmiał się Yaku.- Widzisz?! Takiemu to nigdy nie dorównasz.
-Dorównam mu! Będę od niego lepszy!
-Tak?! To chodź, pójdziemy na salę i pogramy.
-Dobra!- Krzyknął Lev i ruszył w stronę sali gimnastycznej, a za nim zadowolony Yaku. Teraz był ciekawy reakcji Leva, gdy ten dowie się, że Murasakibara to koszykarz i że został specjalnie wrobiony.


****

-Gdzie są wszyscy~??- Zaczął jęczeć Bokuto. Chciał się ze wszystkimi zapoznać ale jakimś dziwnym trafem nikogo nie było. 
-Przypomnę ci, że godzinę graliśmy w siatkówkę. I jesteśmy dopiero na pierwszym piętrze, bo ty się wleczesz.- Powiedział spokojnie Akaashi. Chciał iść z resztą ale Bokuto od razu zaciągnął go na salę. 
-Ale tu jest przecież tyle osób, że to naprawdę dziwne, że nikogo nie spotkaliśmy~!- Upierał się Bokuto. Akaashi nic nie powiedział tylko szedł powoli dalej. 
-Shin-chan~! Shin-chan~!- Usłyszeli wtem i zza rogu wyszedł chłopak.
-Nareszcie kogoś spotkaliśmy~! Hej, hej, hej~!- Bokuto ze szczęścia aż wyściskał przybysza.
-Heh~! Sorki za niego.- Powiedział Akaashi i odciągnął Bokuto.
-Nie, nie~! Nic nie szkodzi~!- Zaśmiał się przybysz.
-Jak się nazywasz?- Zapytał Akaashi.
-Takao Kazunari. Ty jesteś Akaashi, a ty.....
-Bokuto. Dlaczego jego zapamiętałeś a nie mnie~??- Zapytał z żalem.
-Akashi i Akaashi. To bardzo łatwo zapamiętać.
-Akashi?- Bokuto zrobił głupią minę.
-To mąż Kimie, Bokuto.- Mruknął Akaashi.
-A~! Teraz pamiętam~! Ale to teraz nie ważne. Chyba kogoś szukasz Takao, co nie?
-Shin-chana ale to nie ważne~! Zapewne siedzi u siebie w pokoju, a jak bym przyszedł to by mnie wygonił. Lepiej zakumplować się z nowymi domownikami.- Takao uśmiechnął się szeroko.
-I to mi się podoba~! A wiesz gdzie są inni domownicy?- Zapytał Bokuto.
-Eeee....W domu? Nikt w sumie nie wychodził.
-To dlaczego na nikogo nie wpadliśmy?
-Mogą też siedzieć w pokojach.
-A mówiłem żeby sprawdzić?!- Bokuto spojrzał na Akaashiego.
-Nie chiałem im przeszkadzać.- Powiedział spokojnie Akaashi.
-Heh~! Takao, a widziałeś może kogoś?
-Hmmm..... Ten.... Kuroo pytał się mnie czy nie widziałem Kenmy.
-A wiesz gdzie poszedł?
-Nie.
-Heh~!
-Bokuto daj spokój Kuroo. Jego znasz już długo, a na przykład Takao od kilku minut.
-Tak tylko się pytałem~! Takao to może pomożesz nam znaleźć resztę i przy okazji sobie pogadamy?
-Czamu nie?- Takao wzruszył ramionami.- I tak mi się nudzi. To może lepiej pójdziemy do salonu, bo pewnie tam ktoś siedzi.
-Dobry pomysł~! Chociaż może najpierw pójdziemy do tego Shin-chana? No tego co wołałeś.- Mruknął Bokuto.
-Midorima pewnie stwierdzi, że jest czymś bardzo zajęty. Plus pewnie tylko z Akaashim by gadał.- Zaśmiał się sztucznie.
-Dlaczego tylko ze mną?- Spytał Akaashi.
-Shin-chan nie lubi....jakby to....no takich wesołych osób. Jest dość poważny.
-Skoro tak to póź niej się z nim zakumplujemy. A teraz w poszukiwaniu kogokolwiek~!- Bokuto ruszył w stornę schodów i wpadł na Midorimę.
-Shin-chan~!- Takao uśmiechnął się szeroko.
-Co tu się dzieje?- Zapytał Midorima, poprawiając okulary.
-To jest Midorima~?!- Bokuto spojrzał na Takao, wskazując na zielonowłosego.
-Mhm.
-Ile on ma wzrostu???
-Stodziewiędziesiątpięć centymetrów.- Odpowiedział spokojnie Takao.
-He~?!! Jest dziesięć centymetrów wyższy ode mnie~!- Bokuto był zaskoczony, a zarazem dziwnie zadowolony z tego faktu.- Miło cię poznać Shin-chan~!- Bokuto z uśmiechem wyciągnął do niego rękę.
-Takao co im nagadałeś?- Spytał Midorima, patrząc na Takao.
-He?- Bokuto patrzał to na Midorimę to na Takao.
-No może zapomniałem wspomnieć, że nie lubisz jak się ciebie nazywa Shin-chan.- Takao zaśmiał się nerwowo.- Ale Shin-chan~! Zamiast mi to wypominać to powinieneś się ładnie przywitać.
-Heh.- Midorima westchnął ciężko, po czym uścisknął w końcu dłoń Bokuto.- Midorima Shintaro.
-Hejka Midorima~!- Bokuto poklepał go po ramieniu.- Ja jestem Bokuto Kotaro, a to jest Akaashi Keiji.- Białowłosy wskazał szatyna, który skinął głową na przywitanie.- Idziesz z nami?
-Gdzie niby?
-Poszukać reszty~!
-Część jest w salonie, a część na zewnątrz w ogrodzie.- Powiedział spokojnie Midorima.
-To idziemy~!- Bokuto pociągnął Takao za rękę i pognał na dół w akompaniamencie śmiechu szatyna.
-Sorki za niego, nakręcił się.- Powiedział Akaashi i razem z Midorimą powoli ruszyli na parter.
-Nie szkodzi. Można uznać, że się przyzwyczaiłem.
-Wiesz, jak Takao będzie przy wszystkich mówił an ciebie Shin-chan to reszta może się przyzwyczaić.- Zasugerował Akaashi.
-...... Choćmy szybciej do tego salonu. Muszę z nim pogadać.- Mruknął Midorima, poprawiając okulary. Akaashi uśmiechnął się lekko i ruszył za nim. Mimo iż poznał dopiero dwie osoby to już uznał, że będzie tu naprawdę fajnie.


****

-Fajnie, że mamy taką dużą salę~!- Powiedział Hinata, ubierając koszulkę. Niedawno co skończyli grać i razem z Kageyamą poszli do pokoju aby się odświeżyć i przebrać.
-Co się dziwić skoro jest tyle osób. Przynajmniej nie trzeba będzie czekać na swoją kolej w treningach.- Powiedział Kageyama, który właśnie zakładał skarpetki.
-Ciekawe czy będziemy mogli więcej ćwiczyć.- Zastanowił się Hinata. Widząc, że Kageyama już jest gotowy otworzył drzwi i wyszedł, od razu na kogoś wpadając. Rozmasował sobie nos i spojrzał w górę, zamierając. Widząc kogoś wysokiego już tak miał.
-Co jest Hinata?- Zapytał Kageyama, wychodząc tuż za nim.
-Eeee....Nic~! Nic~!- Krzyknął od razu rudowłosy.- P-Przepraszam, że na ciebie wpadłem~!- Wykrzyknął wręcz i ukłonił się.
-Nie szkodzi.- Mruknął przybysz i spojrzał na szatyna.- Ty jesteś Kageyama, co nie?
-Tak. O co chodzi?- Spytał Tobio, patrząc na niego uważnie.
-O nic, po prostu chciałem się z bratem przywitać.- Mruknął.
-He?- Hinata chwilę patrzył to na jednego to na drugiego.- Jesteście braćmi?
-Tak przecież Kimie zdecydowała.- Westchnął ten wyższy.
-Ty jesteś.....- Hinata nie mógł sobie przypomnieć jak się nazywał.
-Aomine Daiki.- Mruknął.- A ty?
-Hinata Shougo. Miło poznać~!- Od razu się rozpromienił.- Że się tak spytam to ile masz wzrostu?
-Sto dziewięćdziesiąt dwa.- Mruknął Aomine.
-Lev jest dwa centymetry wyższy.- Mruknął Hinata w zastanowieniu.
-Najwyższy tu jest Murasakibara, jeśli to cię interesuje. Ma ponad dwa metry.
-Ponad dwa~!?- Hinata aż z wrażenia otworzył buzię.
-Hinata co cię to obchodzi. Tak się przejmujesz, że jesteś karzełkiem?- Kageyama spojrzał na niego krytycznie.
-Nie jestem karzełkiem.- Oburzył się Shougo.
-W sumie to Tetsu jest od ciebie wyższy.- Mruknął w zastanowieniu Aomine.
-Są i niżsi. Właśnie~! Grasz w siatkówkę Aomine-senpai~?
-Senpai?- Aomine spojrzał się na niego zdziwiony.
-No....Jesteś chyba od nas starszy co nie?
-W sumie to racja ale nie mówcie mi senpai. A co do wcześniejszego to nie, ja gram w koszykówkę.
-A dobry w nią jesteś?
-Phi~! Zajebisty~! W końcu Asem jestem.- Powiedział z dumą Daiki.
-Woah~! To ekstra~!- Hinata aż podskoczył wysoko z radości.- A często wygrywasz?
-Ja nigdy nie przegrałem.- Aomine uśmiechnął się z dumą. Wolał pominąć fakt przegranej z Kagamim. Jak to mówiła Kimie "Drużynowo się nie liczy.".
-Wow~! Ty jesteś bardzo, bardzo super Senpai~!- Hinata patrzył na niego prawie jak na bóstwo.
-Dobra, dobra, nie musisz się już tak ekscytować.- Aomine pomiział go po głowie.
-Aomine-kun, a może wiesz dlaczego Kimie wybrała mnie na brata? Nie żeby mi to jakoś przeszkadzało.- Powiedział Kageyama, przerywając zachwycającego się Hinatę.
-Szczerze to kompletnie nie mam pojęcia. Nawet nie wiedziałem, że będą jacyś nowi bracia.- Westchnął ciężko Aomine.- Jakby trzech jej nie wystarczyło.- Mruknął.
-Trzech?- Kageyama spojrzał na niego zaskoczony.
-Oprócz mnie jest jeszcze Izaya i Miyavi. Ale Miyaviego dzisiaj nie ma ale pewnie szybko go poznacie.
-I teraz jest jeszcze Haruka, jak dobrze pamiętam.- Powiedział Hinata.
-Właśnie~! Widzieliście go może?- Zapytał Aomine.
-Nie, graliśmy w siatkówkę, więc mało kogo tu poznaliśmy.- Przyznał Kageyama.
-No to idziemy do salonu, bo teraz jakoś powinien być obiad.- Powiedział Aomine i ruszyli ku schodom.- Hinata a dlaczego się mnie tak przestraszyłeś?- Zapytał, zastanawiając się nad tym faktem.
-Heh~! A tak jakoś~!- Zaśmiał się nieco nerwowo rudzielec.
-I nie mówcie na mnie Senpai. Mogę być starszy ale teraz jesteśmy rodziną czy coś w ten deseń.- Mruknął Aomine.
-A Nii-san?- Zapytał Kageyama.
-Eeeee..... Sam nie wiem. Plus nie jestem jedynym bratem i nawet Kimie rzadko tak na mnie mówi.
-A jak mówi?
-Dai-chan. Ale wy lepiej mówcie po prostu Aomine.- Kageyama i Hinata przytaknęli tylko na to, a po tym razem wkroczyli do salonu, gdzie zebrało już się całkiem sporo osób.


****

Azumane wyszedł z pokoju i ruszył korytarzem, gdy na zakręcie na kogoś wpadł. 
-Oh~! Przepraszam~! Zamyśliłem się nieco.- Zaśmiał się nerwowo. 
-Nic nie szkodzi~!- Powiedział ów osobnik, wstając z podłogi. Asahi przyjrzał mu się i zdziwił, że ten ma ubraną kurtkę z futerkiem, a jest lato.
-Eto....Nie jest ci za gorąco?- Zapytał niepewnie.
-He? Nie, nie~! Jest dobrze~!- Powiedział ten z uśmiechem.- Ty jesteś Azumane Asahi, zgadza się?
-Tak. A ty?
-Izaya Orihara. Miło cię poznać~!- Izaya uśmiechnął się. 
-Wzajemnie.- Asahi odwzajemnił uśmiech. 
-I jak pierwsze wrażenie? Podoba ci się tu?- Zapytał Izaya.
-Tak, jest naprawdę super.
-To świetnie~! Tylko o.....lepiej uważaj na Bestię.- Powiedział cicho Izaya.
-Bestię?- Azumane spojrzał na niego nieco przerażony.
-Tak, Bestię. Raz na jakiś czas pokazuje się tu w nocy, a jak kogoś złapie to rozrywa tą osobę na pół.- Izaya zatrząsł się ze strachu. Asahi przełknął głośno ślinę.- Więc strzeż się Asahi. Pamiętaj, że cię ostrzegłem.- Powiedział poważnie Izaya, kładąc mu dłoń a ramieniu, po czym ruszył dalej korytarzem.- Nie przejmuj się tym tak~! Miłego dnia~!- Z uśmiechem pomachał mu i zniknął za zakrętem. Tak cicho parsknął śmiechem. Asahi zaś przez chwilę nie wiedział co zrobić. Ruszył jednak dalej i znowu się na kogoś natknął. Aż mu głos zamarł w gardle ze strachu.
-Przepraszam, nie patrzyłem na drogę.- Powiedział blondyn.
-N-Nie szkodzi~!- Wymamrotał Asahi.
-Coś.....Coś się stało?- Zapytał.
-Nie~! Nic a nic. Tego...Jak masz na imię?- Próbował zmienić temat.
-Shizuo Heiwajima. Ty jak kojarzę jesteś Asahi.- Mruknął Shizuo.
-Tak, tak~! Miło cię poznać Shizuo-san.
-Więc? Co się stało?- Zapytał ponownie.
-Czy...Czy słyszałeś o Bestii?- Zapytał cicho Azumane.
-Bestii? 
-Podobno pokazuje się tu czasem i rozrywa ludzi na pół.- Asahi ledwo co powiedział te słowa. Shizuo z obojętną miną gapił się chwilę na niego po czym westchnął.
-Nie ma żadnej Bestii. Uwierz mi. 
-Naprawdę?
-Tak. A teraz wybacz mi już.- Mruknął Shizuo i ruszył korytarzem.- Izaya!- Warknął dość głośno. Asahi gapił się chwilę na niego, nie rozumiejąc o co w tym wszystkim chodzi. Odetchnął i poszedł dalej, zastanawiając się o co chodziło z tą Bestią i który z nich mówił prawdę. 


****

Wszyscy siedzieli już w salonie i miło rozmawiali na przeróżne tematy. gdy wtem padło zdanie:
-Ciekawe jakie będą pary.- A osobą, która to powiedziała był Kise.
-Pary?- Spytał Oikawa. Wszyscy nowi patrzeli na niego, nie wiedząc o co chodzi.
-No pary no~! Paringi jak to Kimie-chan nazywa. 
-Paringi?- Spytał Nagisa.
-Wy nic nie wiecie?- Kise spojrzał na nich zaskoczony.
-Ale o czym?- Zapytał Iwaizumi.
-Aominecchi oni nie wiedzą~!- Kise zamiast odpowiedzieć zwrócił się do Aomine, który siedział obok niego. 
-A to moja wina, że nie wiedzą?!- Fuknął na Kise Aoś. 
-Ale o czym nie wiemy?!- Spytał głośno Bokuto.
-No o yaoi.- Mruknął Kise.
-Yaoi?- Każdy mówił to sobie pod nosem.
-Czy wiecie co to jest yaoi?- Zapytał Aomine. Wszyscy wręcz pokiwali sprzecznie głowami.
-Himuro-kun czy to to o czym mi mówiłeś?- Zapytał nieśmiało Eren. Himuro spojrzał najpierw na niego zaskoczony lecz po tym uśmiechnął się słodko i przytaknął, na co Eren spłoną rumieńcem.
-O co chodzi?- Spytał Noya, patrząc to na jednego to na drugiego. 
-Jak to wytłumaczyć~?- Mruknął Kise.- Będziecie tworzyć po prostu pary.
-Ale jakie pary? Co to jest yaoi?- Zapytał tym razem Rei. 
-Więc....- Zaczął Aomine, po czym pocałował Kise.- O to chodzi.- Powiedział, gdy już się od niego odkleił. Prawie wszyscy nowi patrzeli na nich zszokowani. 
-A jakby ktoś nie zrozumiał to yaoi to miłość pomiędzy dwoma mężczyznami.- Dopowiedział Kuroko.
-Ale jak~?!- Prawie, że krzyknął Kageyama. 
-To nie jest takie straszne~!- Próbował ich jakoś uspokoić Takao.
-Jakie nie jest straszne~! To boli jak cholera jak ktoś ci się wciska w....- Izaya nie dokończył wywodu, gdyż Shizuo zasłonił mu usta.
-Wiesz, jakoś wcześniej wcale a wcale nie marudziłeś.- Mruknął do niego Shizuo.
-To nie jest straszne~! Bardziej bym powiedział, że przyjemne.- Kise zarumienił się lekko.
-Plus ktoś będzie miał może tak wielkie szczęście jak ja i będzie tylko seme.- Aomine uśmiechnął się szeroko.
-Seme?- Zapytał Hinata.
-Seme to ten dominujący, a uke ten na dole.- Wytłumaczył Kise. Wszyscy mieli jednak jakieś dziwne przeczucia co do tego.
-Naprawdę nie ma się o co martwić~!- Powiedział Nijimura, przytulając się do Haizakiego, który najpierw na niego fuknął lecz sam się do niego wtulił. 
-Mi to obojętnie. Rin w sumie jest przystojny.- Powiedział Haruka, patrząc na Rina. 
-To musi być naprawdę fajne~!- Podekscytował się Nagisa.- Ciekawe kto z kim będzie. 
-Okaże się w praniu.- Powiedział starszy Mikoshiba. 
-Naprawdę się tym nie przejmujecie?- Zapytał Eren, patrząc kątem oka na Levia, który siedział spokojnie. 
-Trzeba to wytłumaczyć~!- Powiedział Bokuto.- Eeee.... A gdzie jest Kimie?- Rozejrzał się po salonie.
-Idziemy!- Zarządził Kageyama i małą grupą ruszyli na górę do pokoju Królowej. Krótko zapukali i weszli do środka lecz nie zastali tam Kimie a Akashiego.
-O co chodzi?- Spytał spokojnie.
-Gdzie jest Kimie?- Spytał od razu Kageyama.
-Ale o co chodzi? I dlaczego przyszliście tu taką gromadką? Przecież za chwilę obiad.- Powiedział Akashi, próbując ich uspokoić. 
-Co się dzieje?- Spytała Kimie, wchodząc do pokoju.- Stało się coś?
-Kimie~chan~! O co chodzi z tym całym yaoi, uke, seme i no z tym wszystkim?- Spytał Oikawa. 
-Reszta Wam nie wyjaśniła?
-Wyjaśniła ale nie wiemy o co chodzi z tymi paringami. Jak będziemy łączeni?- Spytał Akaashi.
-Według mnie no i czytelników czasem.- Powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Czyli jak? Kto z kim?- Spytał Kisumi.
-No na przykład, z tych pewniaków, że tak ujmę to Kageyama z Hinatą, Oikawa z Iwaizumim, Asahi z Noyą, Bokuto z Akaashim, Makoto z Haruką, Levi z Erenem.- Podała kilka przykładów. 
-Iwa-chan będziemy razem~!- Powiedział szczęśliwy Oikawa i chciał się przytulić do Iwaizumiego lecz dostał od niego w łeb. 
-J-Ja i L-Levi?- Mruknął Eren. 
-Ja z nim?- Zapytał Kageyama wskazując na Hinatę.
-Nie martwcie się tak~! Będzie naprawdę fajnie~!- Kimie uśmiechnęła się szeroko.- Oczywiście jak będziecie broić to będą kary, a jak będziecie grzeczni to nagrody.
-Jakie kary na przykład?- Spytał Oikawa.
-Na przykład jak będziesz niegrzeczny to Kageyama cię przeleci.- Powiedziała z uśmiechem Kimie, na co Kageyama uśmiechnął się, a Oikawa strzelił focha.- Dodam jeszcze, że na razie macie nieco wolnego. Plus nie tylko ja będę wybierała kto z kim, bo też będę zbierać zamówienia od czytelników. I to wszystko też zależy od weny, który jest mega kapryśna.- Kimie uśmiechnęła się, a zebrani przytaknęli.- To teraz idziemy już na obiad, bo jeszcze nam wystygnie.- Zarządziła Kimie i ruszyli do wyjścia.
-Jeszcze jedno. Jeszcze jedno takie wejście do tego pokoju bez zaproszenia, a wasze wnętrzności będą wisieć w salonie jako dekoracja.- Powiedział poważnie Akashi, na co wszyscy się zatrzęśli, przy akompaniamencie śmiechu Kimie.

I tak zjedli razem przepyszny obiad, podczas którego rozmawiali i śmiali się, a następnie wyszli do ogrodu i tam spędzili resztę dnia. Nowi szybko się zaaklimatyzowali i szybko zakolegowali się z domownikami. Kimie była z tego powodu mega szczęśliwa jak i z tego, że rodzinka się powiększyła.

**********

Witam ponownie~! :D

Jak widzicie to rodzinka się nam powiększa~! :D Pomysł w sumie wpadł jakoś na początku maja ale najpierw myślałam aby tak po prostu zacząć pisać o nowych postaciach, jednak pomyślałam "Nie przedstawić nowych członków rodziny??". Myślałam jednak, że pójdzie mi to o wiele szybciej, jednak musiała ogarnąć wszystkie postacie, zrobić jakiś scenariusz i napisać go, a to nie okazało się takie proste. Mało czasu, wena kapryśna, obowiązki i tym podobne. Jestem jednak MEGA SZCZĘŚLIWA, że w końcu to skończyłam~! :D <3 

Więc teraz nieco informacji:

1. Na razie Nowi będą występować tylko w one-shotach i miniaturkach, dopóki nie pokończę nieco opowiadań. Przy tym już powiem, że mam spisanych kilka pomysłów ale śmiało możecie składać zamówienia ;) Po prostu napiszcie paring i co ma się dziać :D Możecie nawet napisać mi to w mailu ;)

2. Pewnie martwicie się o Tęczusi ale spokojnie. Tęczusie nie znikają, nadal są, zwłaszcza jak wspomniałam w opowiadaniach :D (Jeśli chcecie z nimi jakiegoś shota to też piszcie)

3. Czy Nowi pojawią się w "Tęczowej Ferajnie"? Nie wiem. W sumie pewnie tak, zwłaszcza siatkarze. Scenariusza do tego nie mam, więc wszystko może się zdarzyć :D

4. Ogółem to później (w nieokreślonym czasie ale pewnie jakoś na Nowy Rok) pojawią się kolejni Nowi. I tu mam pytanie do Was, czy napisać wam w jakiś notce czy coś kto pojawi się później? Bo będą to postacie z anime i jak ktoś nie oglądał to pewnie chciałby obejrzeć ;) Plus może jeszcze ktoś wtedy dojść, więc piszcie czy chcecie listę czy też Niespodziankę ;)

5. Co do opowiadań to postaram się jak najszybciej skończyć rozdział z Ferajny, a później możliwe pojawi się Epilog z Baby Buu~! ^^

6. Przypominam, że do można dołączyć do Ferajny~! :D Wystarczą tylko dane :D 

Z informacji to w sumie wszystko ^^

Jeszcze dopowiem, że chciałam tą Niespodziankę wstawić wraz ze zmianami na bloga. Jak widzicie to jest nowy nagłówek, tło i nowy Spis Treści :D (Ryo-chan ślicznie dziękuje za pomoc :*)
Podoba się?? :3


Z tej racji iż miało to być na 3 urodziny bloga to pozwólcie, że powiem troszkę słów ^^

Po pierwsze to jestem z siebie mega dumna, a zarazem mega szczęśliwa, że to już 3 lata z blogiem. Nadal dobrze pamiętam początki, jak również byłam mega nakręcona- i nadal jestem- na pisanie. Przez te 3 lata działo się naprawdę wiele, bo były i wzloty i upadki ale jak zawsze pisanie sprawia mi dużo radości. Nie mogłabym tego zakończyć. Nawet jeśli przez miesiąc nic nie wstawiałam to i tak cały czas byłam tu myślami i powoli tworzyłam te rozdziały, one-shoty i miniaturki. I jak wstawiałam rozdział i widziałam pod nim tak cudne komentarze to nic tylko szczerzyłam się jak idiotka do ekranu. Drodzy czytelnicy jesteście moim lekarstwem, bo kilkoma słowami sprawiacie, że: 
-się uśmiecham, 
-moja pewność siebie wzrasta,
-poprawia mi się humor,
-mam mnóstwo pomysłów, 
-ponury, zimny dzień zmienia się w ciepły i słoneczny
Już samo to, że nazywacie mnie Królową jest wspaniałe. Piszecie mi tyle miłych słów, że aż mam ochotę Was mocno wyściskać. To przecież dzięki Wam ten blog ma już 3 lata, bo bez Was pewnie dawno bym to porzuciła i dała sobie spokój. Ale Wy tu jesteście i to jest dla mnie najważniejsze. Bez Was nie było by Kimie-chan, Królowej, Tęczowego Królestwa, Tęczusi i tego wszystkiego po prostu. Naprawdę nie są dla mnie ważne statystki, a Wasze komentarze i takie proste "Świetny rozdział, czekam na więcej.". Wiem, że nie jestem zbyt punktualna i ostatnio nieco zaniedbałam bloga ale postaram się to zmienić. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie- możecie mnie nawet poganiać do pisania~! :D Ja wiem jednak, że Wy jesteście wyrozumiali i czekacie aż coś tu wstawię ;) 
Mam nadzieję, że blog będzie trwał długo, długo~! A za rok będzie tu tego wszystkiego tyle, że ja sama nie będę ogarniać xp 
Z tym samym zapałem lecz z nową energią, pomysłami i jeszcze większą ekipą niech ten blog stanie się jeszcze bardziej tęczowy~! :D <3 
Ładnie też proszę aby osoby, które czytają niech nie boją się komentować ;) Ja nie gryzę, a taki komentarz naprawdę cieszy i daje dużo energii do działania oraz nasila wenę. ^^

Specjalne podziękowania należą się jednak kilku osobą:
-Sozo Ryoku- Ryo-chan, Siostrzyczko ty moja, ślicznie dziękuje za tego wspólnego, wspaniałego fanpage'a~! <3 I za komentarze również :*
-Akina Aomine- Aki-chan, bratowo moja, ślicznie dziękuje za te cudne komentarze i dawanie weny swoim blogiem <3 :*
-Mine Izuki- Mine-chan, kochany ty mój promyczku, ślicznie dziękuje za komentarze, dawanie weny oraz za nazwanie mnie Królową Dialogów <3 :*
-Basia- moja droga dziękuje ci za komentarze, które piszesz, bo komentujesz każdy rozdział po kolei ^^ Czekam na więcej :*


Dziękuje~!
<3 <3 <3 <3 <3 


Powiem jeszcze, że niedługo pojawi się kolejna Niespodzianka ;) 
Proszę o trochę cierpliwości :D

I to wszystko z mojej strony~! ^^
Raz jeszcze Wam dziękuje <3 Mam nadzieję, że Niespodzianka się spodobała i nowy wygląda bloga również :* :D

Ściskam Was mocno~! :D 
Pozdrawiam cieplutko~! :*
Do zobaczenia w następnym poście ;)
#KimieKikui #Tęczusie+