sobota, 5 grudnia 2015

Baby Buu~!- Rozdział 3

Witam~! ^.^ 
Dawno jakoś mnie tu nie było. Ale mam takie wrażenie o.O
Nieważne. Przybyłam, jestem z kolejnym rozdziałem Baby Buu~! *.*
Na razie uznajmy, że jest on na Mikołajki. >p<
Ogółem to może się jutro coś pojawić jak będę miała internet xp
A na razie cieszcie się z Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^^
I nie zapomnijcie o ankiecie o.-
Dobrej nocy~! <3
#Kimie

P.S. Nie zapomnijcie o napisaniu komentarza :*

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do mojej mamy i cioci. Mieliśmy jakieś 3 godziny jazdy, więc postanowiliśmy pojechać tak wcześnie. Moja mama pewnie nas tak szybko nie wypuści zwłaszcza, że bardzo lubi Aomine, a zwłaszcza jak chwali jej kuchnie i urodę. Raz pamiętam byłem o to zazdrosny ale, gdy Aomine to zauważył powiedział „Nie masz o co być zazdrosny, bo to ciebie kocham. A twoja mamę również kocham ale to dlatego, że ciebie urodziła.”. Spaliłem wtedy buraka i nie odzywałem się przez dobrą godzinę. Moja mam była oczywiście zachwycona i co chwila mówiła jaka z nas urocza para i, że cieszy się, że mam takiego kochanego chłopaka. Na samą myśl o tej rozmowie uśmiechnąłem się nieco i nawet zarumieniłem, patrząc na lewy profil Aominecchiego.

-Mam nadzieję, że to o mnie tak myślałeś z takim uśmiechem.- Usłyszałem nagle. Aomine spojrzał na mnie z rozbawieniem. Odwróciłem od niego wzrok patrząc na jezdnię.

-Możliwe.- Powiedziałem i wbiłem się bardziej w fotel. Gdy ustaliśmy na światłach Aomine szybko mnie pocałował, po czym ruszył dalej. Uśmiechnąłem się na tan gest siedząc spokojnie i czasami głaskając się po brzuchu. Jakiś nawyk sobie przez to wyrobię. Nadal mam płaski brzuch, a już nie mogę się doczekać, aż się zaokrągli i poczuje kopanie dziecka.



Po niecałych trzech godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Kupiliśmy jeszcze kwiaty i obowiązkowo białą czekoladę dla cioci. Zapukaliśmy i po chwili otworzyła nam Mineko*, czyli moja mama. Jestem bardzo do niej podobny. Blond włosy sięgające ramion, brązowe oczy, jasna cera. Ma już 40 na karku, a wygląda na jakieś niecałe 30.

-Ryouta~! Daiki~! Miło was widzieć~!- Od razu wpuściła nas do środka z szerokim uśmiechem i wyściskała. Oczywiście musieliśmy się nieco schylić aby mogła nas ucałować. Tak to jest, gdy ma się 172 centymetry wzrostu. Wręczyliśmy jej kwiaty na co wyściskała nas ponownie.

-Jest ciocia Sumiko*?- Zapytałem idąc za mamą do salonu.

-Nie ma jej ale powinna niedługo wrócić.- Powiedziała z promiennym uśmiechem wkładając kwiaty do wazonu.- Rozgłoście się. Kawy? Herbaty?- Zapytała idąc w stronę kuchni, która była połączona z salonem.

-Herbaty.- Powiedziałem. Aomine również poszedł do kuchni i pomógł pokroić ciasto, przy okazji zjadając już kawałek. Mineko zawsze do upominała ale robiła to z uśmiechem, więc nigdy nie miała mu tego za złe. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać o codziennych sprawach.

-Jak ci idzie w pracy Daiki?- Zapytała moja mama.

-Bardzo dobrze. Chociaż czasami mam dość wypełniania tych wszystkich formularzy.- Aomine uśmiechnął się miło, zajadając się ciastem.- I, że tak powiem nie do tematu, mam nadzieję, że dostanę tego pysznego ciasta na wynos.- Powiedział, po czym wziął kolejny kawałek. Moja mama zaśmiała się tylko.

-Ależ oczywiście. Jak zwykle dużo upiekłam, więc nie będzie to problemem.- Teraz się dziwie, że jestem taki chudy. No bo jak to możliwe żeby mieć tyle smakołyków w domu i trzymać się swojej wagi. Chyba za mało czasu spędzałem w kuchni.

-Synku widziałam twoją ostatnią sesję. Wyszłeś na niej cudownie.- No tak. Przecież mamusia kupuje każde czasopismo, w którym się pojawię i ogląda każdy program ze mną.

-Dziękuje za komplement. A co u ciebie słychać?- Zapytałem i spróbowałem ciasta zanim Aomine mi go nie zje. Było naprawdę pyszne.

-A wszystko dobrze. Wręcz nic nowego. A, że tak spytam stało się coś, że przyjechaliście? No wiecie, zazwyczaj zapowiadacie wizytę, a teraz zrobiliście mi taką niespodziankę.- Uśmiechnęła się promiennie. No tak. Zazwyczaj nie mamy czasu na wyjazdy i nie często możemy się spotkać. Odłożyłem talerzyk i uśmiechnąłem się. Aomine napił się herbaty i spojrzał najpierw na mnie, a następnie na moją mamę.

-Mamy coś ważnego do powiedzenia.- Powiedział Aomine z uśmiechem i złapał moją dłoń. Moja mam patrzała to na mnie to na Daikiego w oczekiwaniu.

-Mamo.......zostaniesz babcią. Jestem w ciąży.- Powiedziałem i zapadła chwilowa cisza. Chwilowa, gdyż po tej chwili moja mama pisnęła radośnie i zaklaskała nawet.

-Naprawdę?! Tak się cieszę~!- Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, po czym przytuliła również Aominecchiego.- Powiedz mi więcej~!- Usiadła naprzeciw nas i uśmiechała się szeroko.

-No więc to już będzie 3 tydzień. My sami dowiedzieliśmy się niedawno. Z dzieckiem wszystko w porządku. No i to na razie tyle.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko. Po tym porozmawialiśmy jeszcze nieco, przyszła również ciocia i powiedzieliśmy jej tą nowinę. Również bardzo się cieszyła i gratulowała kilka razy. Zjedliśmy jeszcze obiad, po czym musieliśmy już wracać. Mama obiecała, że za dwa tygodnie nas odwiedzi, razem z ciocią oczywiście. W dobrych humorach i z blacha ciasta wróciliśmy do domu.



Niedziela zapowiadała się słonecznie. Na niebie było niewiele białych chmurek i było dość ciepło. Przeciągnąłem się leniwie tuląc się do torsu Aominecchiego. Ten machinalnie objął mnie w pasie i przycisnął mocniej do siebie. Mruknąłem zadowolony i zasnąłem ponownie. Obudziłem się po dwóch godzinach. Przeciągnąłem się niczym kot spoglądając na Aomine. Dalej spał sobie smacznie. Wstałem powoli nie budząc go i poszedłem do kuchni. Spojrzałem na zegar- 11:35. Czyli pora na późne śniadanie. Wstawiłem wodę na kawę i wziąłem się za przygotowywanie tostów. Po niecałych 15 minutach miałem już gotową górę tostów z dżemem i czekoladą oraz dwie kawy. Położyłem wszystko na stół i poszedłem obudzić Aominecchiego. Wszedłem do sypialni. Aomine dalej spał na plecach z lekko otwartymi ustami. Uśmiechnąłem się i podszedłem do niego, siadając tuż obok.

-Aominecchi~! Pora wstawać~!- Powiedziałem, po czym zacząłem składać krótkie pocałunki na jego ustach. Nie musiałem długo czekać na reakcję Daikiego. Zaczął oddawać pocałunki, a gdy chciałem się oddalić złapał mnie w pasie i zaciągnął na łóżko, całując mnie namiętnie. Jęknąłem w jego usta, obejmując jego szyję rękoma.

-Aominecchi~!- Jęknąłem, gdy poczułem jak wsuwa dłonie pod moją koszulkę.- Nie teraz. Teraz masz grzecznie wstać na śniadanie, które czeka ciepłe na stole.- Powiedziałem stanowczo muskając jego policzki kciukami.

-Hmmm.....Więc po śniadaniu mogę to dokończyć.- Uśmiechnął się łobuzerko i wstał, ciągnąc mnie za sobą. Zarumieniłem się lecz nic nie powiedziałem dając się prowadzić. Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Oczywiście Aomine najpierw przyssał się do kawy. Ja tymczasem wziąłem się za jedzenie tostów i popijanie delikatnej kawy. I tak będę musiał ją przestać pić ale na razie na taką delikatną mogę sobie pozwolić. Po dłuższej chwili usłyszałem śmiech Aomine. Spojrzałem się na niego nie wiedząc o co chodzi.

-Widzę, że apetyt ci dopisuje. Zjadłeś już 7 testów.- Powiedział z uśmiechem. Spojrzałem się na talerz i szybko policzyłem. No i możliwe, że tyle już zjadłem. Zarumieniłem się nieco zawstydzony tym faktem.- Nie mówię, że to źle. Teraz jesz za dwóch.- Uśmiechnął się i złapał moją dłoń. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem biorąc kolejnego tosta. Wtem usłyszeliśmy pukanie. Spojrzeliśmy się na siebie. Aomine wstał i poszedł do drzwi, a po chwili do salonu weszła kobieta, którą dość dobrze już znałem.

-Ryouta~!- Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała mnie w oba policzki. Mayumi*, czyli mama Aomine jak zwykle prezentowała się znakomicie. Czarne długie włosy związane w warkocz, ciemnoniebieskie oczy i nieco opalona skóra. Jest naprawdę świetną kobietą, która czasami zachowuje się jak nastolatka. Poszła do kuchni po kawę i usiadła obok Daikiego.

-Dobrze, że wiem, że mój synek lubi pospać, bo jakbym zjawiła się wcześniej to bym nie weszła.- Uśmiechnęła się i wzięła sobie tosta. Jak zwykle zachowywała się bardzo swobodnie.

-Jak byś nie weszła drzwiami to weszłabyś oknem. Przecież to cecha rodziny Aomine.- Powiedział Daiki uśmiechając się zadziornie.

-Tak, tak. A tak ogółem to co u was słychać?- Zapytał z uśmiechem popijając kawę.

-W sumie to dobrze. I dobrze, że przyszłaś bo musimy ci coś powiedzieć.- Powiedział Daiki dopijając kawę.

-O~! Więc zamieniam się w słuch.- Spojrzała się z zaciekawieniem na swojego syna.

-Ty zostaniesz babcią, ojciec dziadkiem, a ja ojcem. Kise jest w ciąży.- Uśmiechnął się szeroko patrząc na swoją mamę. Ta siedziała chwilę zszokowana.

-W ciąży......Jej~! Gratuluje~!- Uśmiechnęła się szeroko i uścisnęła swojego syna. Oczywiście podeszła do mnie i również to zrobiła.

-Dziękujemy.- Powiedziałem nieco zawstydzony.

-Jeśli będziecie potrzebowali pomocy to śmiało mówcie. I przekażę twojemu ojcu tą nowinę, gdy wróci z pracy.-Uśmiech nie schodził jej z twarzy i z tego szczęścia jeszcze raz wyściskała Daikiego. Porozmawialiśmy jeszcze trochę zjadając do końca tosty, po czym Mayumi stwierdziła, że miała iść na zakupy. Pożegnała się z nami i wyszła. Odetchnąłem i poszedłem się przebrać. Oczywiście musiałem zrobić to w łazience, bo Aomine chciał się do mnie dobrać. Jakąś godzinę później mieliśmy kolejnych gości.

-Witajcie Daiki, Ryouta.- Przywitał się z nami Akashi.

-Dzień dobry Aomine-kun, Kise-kun.- I Kuroko. Midorimacchi i Murasakibaracchi przywitali się z nami skinieniem głowy. Usiedliśmy w salonie i dopiero jak na stole znalazły się kubki z herbatą i ciasto głos zabrał Akashi.

-Dowiedziałem się o twojej ciąży Ryouta i obu wam gratuluję.- Uśmiechnął się o dziwo przyjaźnie, przez co poczułem się nieco pewniej.

-Gratfuluje.- Powiedział Atsushi z ciastem w buzi. Skinąłem głową śmiejąc się z jego obżarstwa, które nie zmieniło się na przestrzeni lat.

-Zaskoczyło mnie to ale również wam gratuluję.- Powiedział Midorimacchi poprawiając okulary.

-Dzięks.- Aomine uśmiechnął się szeroko jakby nie stresując się ich przybyciem.

-Jak się czujesz Kise-kun?- Zapytał Kuroko. Po tym o dziwo rozmawialiśmy spokojnie na różne tematy. Czułem się tak, jakbyśmy cofnęli się do gimnazjum, gdy każdy z nas jeszcze nie ześwirował. Miło było tak sobie pogawędzić. Był późny wieczór, gdy wyszli. I nawet umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Po zamknięciu drzwi spojrzałem na Aomine, który opierał się o ścianę. Uśmiechnął się do mnie ciepło i wyciągnął ręce. Zaśmiałem się i  szybko znalazłem się w jego objęciach, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Co też ciąża robi z człowiekiem.






*Nie wiem jak naprawdę mają na imię matka i ciocia Kise oraz mama Aomine, więc sobie wymyśliłam dla potrzeb opowiadania. :)

4 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez przypadek usunęłam twój komentarz ;-; Gomene -.-
      Ale pamiętam co mniej więcej napisałaś :)
      Cieszę się, że ci się podobało ^.^
      Akaś~! <3 Oczywiście, że musiał się pojawić ^.^
      No tak. Kise!!! Idziesz do Mine-chin!
      Kise: Ohayo~! Do zobaczenia jutro Kimie-chan~! ^.^
      Kimie: Aomine śpi więc nie ma sprzeciwu ;) Miłego dnia :*

      Dziękuję i przepraszam :p
      #Kimie

      Usuń
  2. Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^w^
    tylko mi nie mów siostrzyczko, że może być jeszcze słodziej niż do tej pory :3
    no jak się dowie o wnuku, to tym bardziej ich nie puści
    oh Aomine :3 … i dalej jestem przyjemnie zasłodzona
    spokojnie Kise, nim się obejrzysz, już będziecie pędzić na porodówkę ;D
    ja się siostrzyczko nie czepiam, wiem, że autokorekta/nocne pisanie potrafią się dać we znaki, ale zamiast „rozgośćcie się” napisałaś „rozgłoście się” XD
    oj Aomine.. chociaż dobre ciasto u teściowej.. trudno mu się dziwić
    podziwiam Kise, podziwiam… chociaż wiesz… dobre geny + treningi trochę pewnie pomogły ;)
    i blacha ciasta na wynos ;D
    mniam, mniam, aż się głodna zrobiłam przez te tosty z dżemem i czekoladą… tak to jest, jak się wstało wpół do 11 i zamiast coś zjeść to komentuje kolejne rozdziały XD
    jak przeczytałam, że Kise zjadł 7 testów (ah te literówki) to już widziałam te porozszarpywane kartki i Kise gryzącego papier >w<
    no to już cała najbliższa rodzinka wie :D (jak tylko pan Aomine się dowie)
    nagle wszyscy wpadają w odwiedziny XD widzisz Aomine, ty chciałeś coś dokończyć, a tu nie dość, że Kise się chowa w łazience, to jeszcze goście ciągle jacyś wpadają z wizytą
    cały dzień…. no to trochę się zasiedzieli, ale najważniejsze, że było sympatycznie ;D
    aww no i się skończyło ;-; na szczęście mam jeszcze trochę rozdziałów ^^ ale to już później bo trzeba coś zjeść i się ogarnąć
    a co do opowiadania, to jest WSPANIAŁE :D
    świetnie się je czyta, takie słodkie, milutkie, wesołe <3
    kocham mocno, pewnie wrócę wieczorem albo jutro, pokomentować resztę :*
    <3 duzo weny, czasu na pisanie i miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejeczka,
    wspaniały rozdział, a ja sobie wyobraźiłam że Aoimine mówi że właśnie ma przy sobie śniadanko ;) co za łakomczych z  Aoimine...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń