Witam~! ^.^
Dawno jakoś mnie tu nie było. Ale mam takie wrażenie o.O
Nieważne. Przybyłam, jestem z kolejnym rozdziałem Baby Buu~! *.*
Na razie uznajmy, że jest on na Mikołajki. >p<
Ogółem to może się jutro coś pojawić jak będę miała internet xp
A na razie cieszcie się z Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^^
I nie zapomnijcie o ankiecie o.-
Dobrej nocy~! <3
#Kimie
P.S. Nie zapomnijcie o napisaniu komentarza :*
Następnego
dnia wstaliśmy wcześnie rano, ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy
do mojej mamy i cioci. Mieliśmy jakieś 3 godziny jazdy, więc postanowiliśmy
pojechać tak wcześnie. Moja mama pewnie nas tak szybko nie wypuści zwłaszcza,
że bardzo lubi Aomine, a zwłaszcza jak chwali jej kuchnie i urodę. Raz pamiętam
byłem o to zazdrosny ale, gdy Aomine to zauważył powiedział „Nie masz o co być
zazdrosny, bo to ciebie kocham. A twoja mamę również kocham ale to dlatego, że
ciebie urodziła.”. Spaliłem wtedy buraka i nie odzywałem się przez dobrą
godzinę. Moja mam była oczywiście zachwycona i co chwila mówiła jaka z nas
urocza para i, że cieszy się, że mam takiego kochanego chłopaka. Na samą myśl o
tej rozmowie uśmiechnąłem się nieco i nawet zarumieniłem, patrząc na lewy
profil Aominecchiego.
-Mam
nadzieję, że to o mnie tak myślałeś z takim uśmiechem.- Usłyszałem nagle.
Aomine spojrzał na mnie z rozbawieniem. Odwróciłem od niego wzrok patrząc na
jezdnię.
-Możliwe.-
Powiedziałem i wbiłem się bardziej w fotel. Gdy ustaliśmy na światłach Aomine
szybko mnie pocałował, po czym ruszył dalej. Uśmiechnąłem się na tan gest
siedząc spokojnie i czasami głaskając się po brzuchu. Jakiś nawyk sobie przez
to wyrobię. Nadal mam płaski brzuch, a już nie mogę się doczekać, aż się
zaokrągli i poczuje kopanie dziecka.
Po
niecałych trzech godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Kupiliśmy jeszcze
kwiaty i obowiązkowo białą czekoladę dla cioci. Zapukaliśmy i po chwili
otworzyła nam Mineko*, czyli moja mama. Jestem bardzo do niej podobny. Blond
włosy sięgające ramion, brązowe oczy, jasna cera. Ma już 40 na karku, a wygląda
na jakieś niecałe 30.
-Ryouta~!
Daiki~! Miło was widzieć~!- Od razu wpuściła nas do środka z szerokim uśmiechem
i wyściskała. Oczywiście musieliśmy się nieco schylić aby mogła nas ucałować.
Tak to jest, gdy ma się 172 centymetry wzrostu. Wręczyliśmy jej kwiaty na co
wyściskała nas ponownie.
-Jest
ciocia Sumiko*?- Zapytałem idąc za mamą do salonu.
-Nie
ma jej ale powinna niedługo wrócić.- Powiedziała z promiennym uśmiechem
wkładając kwiaty do wazonu.- Rozgłoście się. Kawy? Herbaty?- Zapytała idąc w
stronę kuchni, która była połączona z salonem.
-Herbaty.-
Powiedziałem. Aomine również poszedł do kuchni i pomógł pokroić ciasto, przy
okazji zjadając już kawałek. Mineko zawsze do upominała ale robiła to z
uśmiechem, więc nigdy nie miała mu tego za złe. Usiedliśmy w salonie i
zaczęliśmy rozmawiać o codziennych sprawach.
-Jak
ci idzie w pracy Daiki?- Zapytała moja mama.
-Bardzo
dobrze. Chociaż czasami mam dość wypełniania tych wszystkich formularzy.-
Aomine uśmiechnął się miło, zajadając się ciastem.- I, że tak powiem nie do
tematu, mam nadzieję, że dostanę tego pysznego ciasta na wynos.- Powiedział, po
czym wziął kolejny kawałek. Moja mama zaśmiała się tylko.
-Ależ
oczywiście. Jak zwykle dużo upiekłam, więc nie będzie to problemem.- Teraz się
dziwie, że jestem taki chudy. No bo jak to możliwe żeby mieć tyle smakołyków w
domu i trzymać się swojej wagi. Chyba za mało czasu spędzałem w kuchni.
-Synku
widziałam twoją ostatnią sesję. Wyszłeś na niej cudownie.- No tak. Przecież
mamusia kupuje każde czasopismo, w którym się pojawię i ogląda każdy program ze
mną.
-Dziękuje
za komplement. A co u ciebie słychać?- Zapytałem i spróbowałem ciasta zanim
Aomine mi go nie zje. Było naprawdę pyszne.
-A
wszystko dobrze. Wręcz nic nowego. A, że tak spytam stało się coś, że
przyjechaliście? No wiecie, zazwyczaj zapowiadacie wizytę, a teraz zrobiliście
mi taką niespodziankę.- Uśmiechnęła się promiennie. No tak. Zazwyczaj nie mamy
czasu na wyjazdy i nie często możemy się spotkać. Odłożyłem talerzyk i
uśmiechnąłem się. Aomine napił się herbaty i spojrzał najpierw na mnie, a
następnie na moją mamę.
-Mamy
coś ważnego do powiedzenia.- Powiedział Aomine z uśmiechem i złapał moją dłoń.
Moja mam patrzała to na mnie to na Daikiego w oczekiwaniu.
-Mamo.......zostaniesz
babcią. Jestem w ciąży.- Powiedziałem i zapadła chwilowa cisza. Chwilowa, gdyż
po tej chwili moja mama pisnęła radośnie i zaklaskała nawet.
-Naprawdę?!
Tak się cieszę~!- Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, po czym przytuliła
również Aominecchiego.- Powiedz mi więcej~!- Usiadła naprzeciw nas i uśmiechała
się szeroko.
-No
więc to już będzie 3 tydzień. My sami dowiedzieliśmy się niedawno. Z dzieckiem
wszystko w porządku. No i to na razie tyle.- Powiedziałem uśmiechając się
szeroko. Po tym porozmawialiśmy jeszcze nieco, przyszła również ciocia i
powiedzieliśmy jej tą nowinę. Również bardzo się cieszyła i gratulowała kilka
razy. Zjedliśmy jeszcze obiad, po czym musieliśmy już wracać. Mama obiecała, że
za dwa tygodnie nas odwiedzi, razem z ciocią oczywiście. W dobrych humorach i z
blacha ciasta wróciliśmy do domu.
Niedziela
zapowiadała się słonecznie. Na niebie było niewiele białych chmurek i było dość
ciepło. Przeciągnąłem się leniwie tuląc się do torsu Aominecchiego. Ten
machinalnie objął mnie w pasie i przycisnął mocniej do siebie. Mruknąłem
zadowolony i zasnąłem ponownie. Obudziłem się po dwóch godzinach. Przeciągnąłem
się niczym kot spoglądając na Aomine. Dalej spał sobie smacznie. Wstałem powoli
nie budząc go i poszedłem do kuchni. Spojrzałem na zegar- 11:35. Czyli pora na
późne śniadanie. Wstawiłem wodę na kawę i wziąłem się za przygotowywanie
tostów. Po niecałych 15 minutach miałem już gotową górę tostów z dżemem i
czekoladą oraz dwie kawy. Położyłem wszystko na stół i poszedłem obudzić
Aominecchiego. Wszedłem do sypialni. Aomine dalej spał na plecach z lekko
otwartymi ustami. Uśmiechnąłem się i podszedłem do niego, siadając tuż obok.
-Aominecchi~!
Pora wstawać~!- Powiedziałem, po czym zacząłem składać krótkie pocałunki na
jego ustach. Nie musiałem długo czekać na reakcję Daikiego. Zaczął oddawać
pocałunki, a gdy chciałem się oddalić złapał mnie w pasie i zaciągnął na łóżko,
całując mnie namiętnie. Jęknąłem w jego usta, obejmując jego szyję rękoma.
-Aominecchi~!-
Jęknąłem, gdy poczułem jak wsuwa dłonie pod moją koszulkę.- Nie teraz. Teraz
masz grzecznie wstać na śniadanie, które czeka ciepłe na stole.- Powiedziałem
stanowczo muskając jego policzki kciukami.
-Hmmm.....Więc
po śniadaniu mogę to dokończyć.- Uśmiechnął się łobuzerko i wstał, ciągnąc mnie
za sobą. Zarumieniłem się lecz nic nie powiedziałem dając się prowadzić.
Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Oczywiście Aomine najpierw przyssał się
do kawy. Ja tymczasem wziąłem się za jedzenie tostów i popijanie delikatnej
kawy. I tak będę musiał ją przestać pić ale na razie na taką delikatną mogę
sobie pozwolić. Po dłuższej chwili usłyszałem śmiech Aomine. Spojrzałem się na
niego nie wiedząc o co chodzi.
-Widzę,
że apetyt ci dopisuje. Zjadłeś już 7 testów.- Powiedział z uśmiechem.
Spojrzałem się na talerz i szybko policzyłem. No i możliwe, że tyle już
zjadłem. Zarumieniłem się nieco zawstydzony tym faktem.- Nie mówię, że to źle.
Teraz jesz za dwóch.- Uśmiechnął się i złapał moją dłoń. Uśmiechnąłem się i
przytaknąłem biorąc kolejnego tosta. Wtem usłyszeliśmy pukanie. Spojrzeliśmy
się na siebie. Aomine wstał i poszedł do drzwi, a po chwili do salonu weszła
kobieta, którą dość dobrze już znałem.
-Ryouta~!-
Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała mnie w oba policzki. Mayumi*, czyli
mama Aomine jak zwykle prezentowała się znakomicie. Czarne długie włosy
związane w warkocz, ciemnoniebieskie oczy i nieco opalona skóra. Jest naprawdę
świetną kobietą, która czasami zachowuje się jak nastolatka. Poszła do kuchni
po kawę i usiadła obok Daikiego.
-Dobrze,
że wiem, że mój synek lubi pospać, bo jakbym zjawiła się wcześniej to bym nie
weszła.- Uśmiechnęła się i wzięła sobie tosta. Jak zwykle zachowywała się
bardzo swobodnie.
-Jak
byś nie weszła drzwiami to weszłabyś oknem. Przecież to cecha rodziny Aomine.-
Powiedział Daiki uśmiechając się zadziornie.
-Tak,
tak. A tak ogółem to co u was słychać?- Zapytał z uśmiechem popijając kawę.
-W
sumie to dobrze. I dobrze, że przyszłaś bo musimy ci coś powiedzieć.-
Powiedział Daiki dopijając kawę.
-O~!
Więc zamieniam się w słuch.- Spojrzała się z zaciekawieniem na swojego syna.
-Ty
zostaniesz babcią, ojciec dziadkiem, a ja ojcem. Kise jest w ciąży.- Uśmiechnął
się szeroko patrząc na swoją mamę. Ta siedziała chwilę zszokowana.
-W
ciąży......Jej~! Gratuluje~!- Uśmiechnęła się szeroko i uścisnęła swojego syna.
Oczywiście podeszła do mnie i również to zrobiła.
-Dziękujemy.-
Powiedziałem nieco zawstydzony.
-Jeśli
będziecie potrzebowali pomocy to śmiało mówcie. I przekażę twojemu ojcu tą
nowinę, gdy wróci z pracy.-Uśmiech nie schodził jej z twarzy i z tego szczęścia
jeszcze raz wyściskała Daikiego. Porozmawialiśmy jeszcze trochę zjadając do
końca tosty, po czym Mayumi stwierdziła, że miała iść na zakupy. Pożegnała się
z nami i wyszła. Odetchnąłem i poszedłem się przebrać. Oczywiście musiałem
zrobić to w łazience, bo Aomine chciał się do mnie dobrać. Jakąś godzinę
później mieliśmy kolejnych gości.
-Witajcie
Daiki, Ryouta.- Przywitał się z nami Akashi.
-Dzień
dobry Aomine-kun, Kise-kun.- I Kuroko. Midorimacchi i Murasakibaracchi
przywitali się z nami skinieniem głowy. Usiedliśmy w salonie i dopiero jak na
stole znalazły się kubki z herbatą i ciasto głos zabrał Akashi.
-Dowiedziałem
się o twojej ciąży Ryouta i obu wam gratuluję.- Uśmiechnął się o dziwo
przyjaźnie, przez co poczułem się nieco pewniej.
-Gratfuluje.-
Powiedział Atsushi z ciastem w buzi. Skinąłem głową śmiejąc się z jego
obżarstwa, które nie zmieniło się na przestrzeni lat.
-Zaskoczyło
mnie to ale również wam gratuluję.- Powiedział Midorimacchi poprawiając
okulary.
-Dzięks.-
Aomine uśmiechnął się szeroko jakby nie stresując się ich przybyciem.
-Jak
się czujesz Kise-kun?- Zapytał Kuroko. Po tym o dziwo rozmawialiśmy spokojnie
na różne tematy. Czułem się tak, jakbyśmy cofnęli się do gimnazjum, gdy każdy z
nas jeszcze nie ześwirował. Miło było tak sobie pogawędzić. Był późny wieczór,
gdy wyszli. I nawet umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Po zamknięciu drzwi
spojrzałem na Aomine, który opierał się o ścianę. Uśmiechnął się do mnie ciepło
i wyciągnął ręce. Zaśmiałem się i
szybko znalazłem się w jego objęciach, a uśmiech nie schodził mi z
twarzy. Co też ciąża robi z człowiekiem.
*Nie
wiem jak naprawdę mają na imię matka i ciocia Kise oraz mama Aomine, więc sobie
wymyśliłam dla potrzeb opowiadania. :)

Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńPrzez przypadek usunęłam twój komentarz ;-; Gomene -.-
UsuńAle pamiętam co mniej więcej napisałaś :)
Cieszę się, że ci się podobało ^.^
Akaś~! <3 Oczywiście, że musiał się pojawić ^.^
No tak. Kise!!! Idziesz do Mine-chin!
Kise: Ohayo~! Do zobaczenia jutro Kimie-chan~! ^.^
Kimie: Aomine śpi więc nie ma sprzeciwu ;) Miłego dnia :*
Dziękuję i przepraszam :p
#Kimie
Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^w^
OdpowiedzUsuńtylko mi nie mów siostrzyczko, że może być jeszcze słodziej niż do tej pory :3
no jak się dowie o wnuku, to tym bardziej ich nie puści
oh Aomine :3 … i dalej jestem przyjemnie zasłodzona
spokojnie Kise, nim się obejrzysz, już będziecie pędzić na porodówkę ;D
ja się siostrzyczko nie czepiam, wiem, że autokorekta/nocne pisanie potrafią się dać we znaki, ale zamiast „rozgośćcie się” napisałaś „rozgłoście się” XD
oj Aomine.. chociaż dobre ciasto u teściowej.. trudno mu się dziwić
podziwiam Kise, podziwiam… chociaż wiesz… dobre geny + treningi trochę pewnie pomogły ;)
i blacha ciasta na wynos ;D
mniam, mniam, aż się głodna zrobiłam przez te tosty z dżemem i czekoladą… tak to jest, jak się wstało wpół do 11 i zamiast coś zjeść to komentuje kolejne rozdziały XD
jak przeczytałam, że Kise zjadł 7 testów (ah te literówki) to już widziałam te porozszarpywane kartki i Kise gryzącego papier >w<
no to już cała najbliższa rodzinka wie :D (jak tylko pan Aomine się dowie)
nagle wszyscy wpadają w odwiedziny XD widzisz Aomine, ty chciałeś coś dokończyć, a tu nie dość, że Kise się chowa w łazience, to jeszcze goście ciągle jacyś wpadają z wizytą
cały dzień…. no to trochę się zasiedzieli, ale najważniejsze, że było sympatycznie ;D
aww no i się skończyło ;-; na szczęście mam jeszcze trochę rozdziałów ^^ ale to już później bo trzeba coś zjeść i się ogarnąć
a co do opowiadania, to jest WSPANIAŁE :D
świetnie się je czyta, takie słodkie, milutkie, wesołe <3
kocham mocno, pewnie wrócę wieczorem albo jutro, pokomentować resztę :*
<3 duzo weny, czasu na pisanie i miłego dnia!
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, a ja sobie wyobraźiłam że Aoimine mówi że właśnie ma przy sobie śniadanko ;) co za łakomczych z Aoimine...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia