niedziela, 9 listopada 2014

Neko

Powróciłam~! ^.^ 
No może nie po godzinie ale jeszcze dzisiaj :D No więc oto niespodzianka, czyli one shot. Nie jest on z niczym powiązany. I już uprzedzam, że to yaoi, czyli boy x boy. Więc jeśli nie lubisz to nie czytaj. :p
A dla tych co lubią- miłego czytania i Komentowania!!!
#Kimie

        Znajdujemy się w jednej z tokijskich szkół. W jednej z sal właśnie trwa biologia. Wszyscy uważnie słuchają nauczycielki, oprócz jednego chłopaka. Siedzi on w piątej ławce przy oknie, spoglądając za nie znudzony. Jak wygląda? Ma średniej długości granatowe włosy i złote, przenikliwe oczy. Wysoki, szczupły z lekko wysportowaną sylwetką. W prawym uchu pięć kolczyków, a w drugim cztery. Dziewczyny szalały za nim za jego ciemny z wyglądu charakter lecz dobre serce. Uwielbiany przez nauczycieli za najlepsze oceny w szkole. Nie jest kujonem- po prostu ma fotogeniczną pamięć. Patrzył znudzony na leniwie poruszające się chmury. Myślał o swoim znudzonym życiu. Nudziła go ta monotonność. Chciał zmienić swoje życie ale nie wiedział jak.
-Yuuki.- Z jego rozmyślań obudził go jego kolega.- Już był dzwonek.- Poinformował go. Yuuki westchnął głośno, spakował się i wyszedł. Szedł do domu nadal zastanawiając się nad swoim życiem.
          Po obiedzie postanowił pobiegać. Świeże powietrze zawsze dobrze robi na umysł. Po godzinnym biegu szedł spokojnie do domu pomiędzy uliczkami. Nagle usłyszał miauczenie. Zaczął się rozglądać w poszukiwaniu kota ale żadnego nie zauważył.
-Chyba się przesłyszałem.- Stwierdził i chciał iść dalej lecz ponownie było słychać miauczenie. Ponownie zaczął się rozglądać i zauważył pudełko obok latarni. Podszedł do niego. W pudełku znajdował się mały, czarny kotek o dużych zielonych oczach. Ukucnął i zaczął go głaskać.
-Ktoś cię tu zostawił mały?!- Zrobiło mu się żal tego kotka. Taki maluch nie przeżyje w tak wielkim mieście. Wziął kotka na ręce.- Zabiorę cię do domu. Co ty na to??- Spytał. Kotek zamiauczał w odpowiedzi.- Mam nadzieję, że powiedziałeś „Tak”.- Uśmiechnął się i przytulił ta kruszynę do swojego torsu, przykrywając bluzą. Kotek zamruczał na jego poczynania. W domu wykąpał go, wysuszył i dał jeść. Przygotował również legowisko i kuwetę. Siedział na łóżku i patrzył, jak kociak pije mleczko z talerzyka.
-Nazwę cię Aki.- Powiedział po chwili zastanowienia  Aki spojrzał na niego z kropelkami mleka na wąsach. Nie jedna dziewczyna piszczała by na ten widok i mówiła jaki on słodziutki. Po jedzonku ululał go i sam poszedł spać.
        Następnego dnia był szczęśliwy, że wraca do domu. Po drodze kupił dla Akiego jedzenie i zabawkę. Wszedł do swojego pokoju i ujrzał uroczą scenę. Aki zakopał się w jego ciuchach i atakował je. Dopiero gdy Yuuki podszedł do łóżka, Aki go zauważył. Zamiauczał i próbował wstać, lecz bluza mu w tym przeszkodziła. Rozplątał go i zaczął drapać go za uchem.
-Cześć Akiś. Byłeś grzeczny?- Chyba zwariowałem, że gadam do kota. Chociaż wiele osób tak robi....Więc jednak jestem normalny. Po odrobieniu zadań domowych zacząłem się z nim bawi. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu, gdy zaplątał się w włóczkę. Później zabrałem go do ogrodu. Zbadał wszystkie zakamarki, po czym biegał z motylkiem. Gdy go położyłem w kojcu zasnął od razu, pomrukując cicho.
        Dni mijały spokojnie. Akiś do końca się zaaklimatyzował. Gdy wracam do domu wita mnie w drzwiach. Idziemy ze mną do kuchni, wskakuje na blat i czeka na jedzenie. Często kładzie się ze mną spać. Budzie mnie rano lizać mnie po nosie lub policzku. Lecz najdziwniejsze stało się później....
        Wieczorem leżałem w łóżku. Obok mnie leżał Aki, którego drapałem po brzuszku. Mruczał i łasił się, prosząc o więcej.
-Ale z ciebie pieściuch.- Zaśmiałem się z jego zachowania. Był śmieszny, a zarazem słodki. Przykryłem go trochę i zgasiłem światło.
-Dobranoc Aki.- Mruknąłem i zasnąłem.
        Rano poczułem miłe ciepło. Przytuliłem bardziej to ciepełko do siebie. Zaraz, zaraz. Przecież Aki jest za mały aby ocieplał połowę mnie. Otworzyłem leniwie oczy, które po krótkiej chwili rozszerzyły się w szoku. Ujrzałem przytulającego się do mego boku nagiego chłopaka. Skąd on się tu wziął?!! Gdy zobaczyłem, że się wybudza zamknąłem oczy. To tylko sen i za chwilę obudzę się z Akim u boku. Poczułem lizanie na nosie. Uśmiechnąłem się na to i ponownie otworzyłem oczy. Obraz się jednak nie zmienił. Patrzyły na mnie zielone oczy tego chłopaka. Dopiero teraz zauważyłem, że ma kocie uszy i ogon.
-Aki??- Spytałem niepewnie.
-Tak?- Przechylił swój łepek, patrząc się wyczekująco.
-Ty jesteś Aki?! Nie, to niemożliwe. Aki! Chodź do mnie!- Zawołałem. Poczułem jak ten chłopak siada mi na biodrach i zaczyna lizać po policzku. Spojrzałem na niego zszokowany.
-Przecież tu jestem, Panie.- Uśmiechnął się słodko.- A tak w ogóle to dzień doberek~nyan! Jak się spało~nyan?!- Świat się wali. Mój kot jest człowiekiem. Jak to możliwe??
-Chwila, chwila, chwila.-Wstałem, spychając go z siebie.- Co tu się do cholery dzieje?!- Zapytałem, chodząc po pokoju.
-Pan zły na Akiego?! Aki być niegrzeczny~nyan?- Spytał Aki, kładąc uszy i podkulając ogon. Patrzał się na mnie tymi swoimi dużymi, zielonymi oczami. Dlaczego on musi być taki uroczy? Podszedłem i usiadłem obok niego. Odruchowo zacząłem drapać go za uchem.
-Nie na ciebie Aki. Tylko jeśli możesz to wyjaśnij mi, Jak to możliwe, że zamieniłeś się w człowieka?- Spytałem trochę skołowany.
-Człowieka~nyan?! Aki jest demonem~nyan! Aki jest pół człowiekiem, pół kotkiem~nyan! Pan się cieszy??- Spytał, machając radośnie ogonem i łasząc się do mojej ręki.
-Cieszę, cieszę. Tylko teraz musimy trochę zmienić.- Spojrzał na mnie zdziwiony.- Najpierw trzeba cię ubrać.- Spojrzał na siebie i po chwili zakopał się pod kołdrą. Zaśmiałem się na jego zachowanie. Na szczęście był weekend, więc mogłem nauczyć go kilku rzeczy. Później poszedłem z nim na zakupy. Dobrze, że mógł schować uszy i ogon. Musiałem mieć go cały czas na oku, gdyż był wszystkim zafascynowany i biegał w tę i z powrotem. Najgorsze jednak było po weekendzie. Musiałem wytłumaczyć mu, że nie może iść ze mną do szkoły. Omal mu pozwoliłem. Wredny jest za słodki. Na szczęście został i powitał mnie z dużym uśmiechem. Kilku rzeczy nie dało się zmienić, tj. spanie razem. Często wślizguje się do mojego łóżka. Jakoś nie potrafię go wtedy wygonić. Często przytulam go do siebie. Zaś gdy nie mogę zasnąć patrzę na jego spokojna twarz. Czasami nie mogę uwierzyć, że mój kot może zamienić się w człowieka.
        Aktualnie miałem ferie. Leżałem sobie a kanapie, czytając książkę. Nagle poczułem ucisk na biodrach i brzuchu. Podniosłem książkę do góry i ujrzałem nadętą minę Akiego.
-Stało się coś?- Spytałem lekko zdziwiony.
-Tak, stało. Ty sobie czytasz, a ja się nudzę. Jako twój kot potrzebuję rozrywki.- Powiedział z żalem. Westchnąłem głośno. Gdzie ja weznę kota? Czekaj.....Przecież ten kot zamienia się w człowieka. Więc gdzie mogę z nim pójść?
-To co powiesz na kino, obiad i wesołe miasteczko?- Pewnie powie, że to nudne albo.......
-Pewnie~nyan!- Krzyknął uradowany, machając ogonem.
-Serio? No dobra. To za godzinę wychodzimy.- Ale on nieprzewidywalny.
-Dobra~nyan!- Powiedział z uśmiechem, ukazując swoje kiełki. Pocałował mnie w policzek, gdy ze mnie schodził i poszedł się przygotować. Dotknąłem policzka, w który mnie pocałował. Zostawił on miłe ciepło.....Zaraz, zaraz, zaraz! No chyba nie. Nie mówcie mi, że.......podoba mi się Aki?! Przecież to facet! A ja lubię dziewczyny no nie?! Yuu, ogarnij się! Potrząsnąłem głową, jakby to miało odgonić moje myśli o tym.
         Po umówionej godzinie wyszliśmy do miasta. Akiś wręcz skakał z radości. Doszliśmy do kina. Kupiłem dwa bilety na horror i jakieś przekąski. Lubiłem horrory, więc nic nie mogło mnie zaskoczyć. Aki najwyraźniej miał odmienne zdanie, gdyż trząsł się i wręcz podskakiwał , gdy coś wyskakiwało. Nie mogąc na to dłużej patrzeć objąłem go ramieniem. Niestety to w niczym nie pomogło. Przyciągnąłem go do siebie, sadzając na swoich kolanach. Objąłem go w pasie. Aki na ten gest bardziej się we mnie wtulił, zagłębiając nos w moja szyję. Było to miłe uczucie.
-Nigdy więcej horrorów.- Stwierdził Aki w drodze do knajpki. Aż zatrząsł się na samo wspomnienie.
-Hahaha! Trzęsłeś się jak galareta. Musiałem go trochę podrażnić. Neko (czyli Aki) najpierw zrobił nadąsana minkę, by po chwili z uśmiechem rzucić się na moją szyję.
-Z tobą mogę oglądać horrory. Tylko nie pytaj się mnie później o ich przebieg.- Zaśmiałem się na jego słowa, drapiąc go po głowie. W knajpie również nie mogłem przestać się śmiać. Rozanielona mina Akiego jedzącego swoja ulubiona rybkę jest bezcenna. Po napełnieniu żołądków wybraliśmy się do wesołego miasteczka. Aki ciągnął mnie z jednej atrakcji na drugą. Cieszył się jak nie wiem, gdy wygrałem dla niego pluszaka, na dodatek w kształcie kota. Nazwał go Yoru.  Wybawieni wróciliśmy do domu. Ja poszedłem się myć, a Aki wybierał miejsce spanie dla Yoru. Po kąpieli ogarnąłem trochę dom i z piciem poszedłem do pokoju. Zastałem tam Akiego leżącego na kanapie, na brzuch w samym ręczniku. Odłożyłem picie i podszedłem do niego.
-Aki! Wstawaj! Nie możesz tak spać.- Obróciłem go na plecy. Aki patrzał na mnie spod wpół przymkniętych powiek. Jego wilgotne włosy były roztrzepane na wszystkie strony. Ten widok był przeuroczy. Pochyliłem się nad nim i bez zastanowienia pocałowałem go w usta. Odsunąłem się od niego, patrząc prosto w te zielone oczy.
-Dlaczego.....mnie pocałowałeś?- Spytał cicho z lekkimi rumieńcami. Czy można być bardziej uroczym??
-Sam nie wiem dokładnie.- Po tych słowach ponownie go pocałowałem. Z każdą chwilą pogłębiałem ten słodki pocałunek. Polizałem jego dolną wargę, na co on otworzył szerzej usta. Wykorzystałem ten moment i wtargnąłem do nich językiem, powoli badając jego podniebienie. Aki jęknął krótko. Oderwałem się od jego ust, składając pocałunki na jego policzkach, skroni. Polizałem go w ucho i ugryzłem je, co wywołało dreszcz i jęk Akiego. Te krótkie jęki coraz bardziej mnie nakręcały. Całowałem go po szyi, ramionach, schodząc coraz niżej i pozostawiając malinki. Rękoma badałem jego ciało. Gdy przejechałem opuszkami palców wzdłuż jego kręgosłupa, wygiął się w delikatny łuk. Wplótł palce w moje włosy jakby prosił, abym nie przerywał. Po złożeniu kolejnej malinki, zjechałem na jeden z jego sutków. Polizałem go po nim, by zassać się po chwili. Akiś jęknął i zaczął się o mnie sugestywnie ocierać. Oderwałem się na chwilę od niego, by zdjąć z siebie koszulkę. Gdy ściągałem z niego ręcznik zaczerwienił się cały i odwrócił wzrok. Usadowiłem się między jego nogami. Ujrzałem jego twardego penisa. Uśmiechnąłem się sarkastycznie. Pochyliłem się i polizałem jego penisa po całym trzonie. Aki jęknął na to przeciągle i wypchnął biodra do przodu. Wziąłem samą główkę do buzi, zasysając się na niej. Ręką poruszałem po całym trzonie. Słyszałem jęki aprobaty ze strony Akiego. Zacząłem ruszać rytmicznie głową, wkładając sobie jego penisa coraz głębiej.
-Ach~!!- Aki jęczał coraz głośniej. Wziął moją rękę i zaczął ślinić moje palce. Mruczał i jęczał, co coraz bardziej mnie nakręcało.
-Yuuki....Ja...Ja......Aaah~!!- Jęknął głośno dochodząc. Połknąłem wszystko, oblizując się perwersyjni. Spojrzałem na Akiego. Był cały zarumieniony, jego oczy były zasłonięte mgiełka pożądania, a usta próbowały złapać oddech. Aż zrobiło mi się gorąco na sam jego widok. Rozszerzyłem trochę jego nogi, wkładając palec w jego dziurkę. Jęknął i zacisnął się.
-Spokojnie. Rozluźnij się.- Powiedziałem cichym, chrapliwym głosem. Odetchnął kilka razy, rozluźniając się. Dołożyłem drugi palec aby dobrze go przygotować. Krzyknął, gdy trafiłem w ten słodki splot nerwów. Gdy dołożyłem trzeci palec, zaczął się na nie nabijać. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Jego jęki i wygląd doprowadzały mnie do skraju. Wyjąłem palce, co spotkało się z jękiem pełnym wyrzutu. Zdjąłem bokserki, uwalniając swojego twardego penis. Naśliniłem go trochę i usadowiłem się wygodniej. Pochyliłem się nad nim, wpijając się w jego usta, tym samym wkładając sam czubek do jego dziurki. Jęknął mi w usta i zacisnął się nieco. Całując go, wchodziłem coraz głębiej. Gdy wszedłem już cały westchnąłem głośno. Akiś był taki ciasny i ciepły. Aki jęknął, oddychając głęboko. Czekałem, aż się do mnie przyzwyczai.
-Yuu.- Poruszył biodrami i jęknął dając znak, że mogę się poruszyć. Najpierw poruszałem się powoli w jego ciasnej dziurce. Z każdą chwilą przyspieszałem. Było mi tak dobrze. Aki jęczał głośno, wijąc się pode mną z rozkoszy. Dłonią zacząłem stymulować jego członka. Czułem, jak Aki robił się coraz ciaśniejszy.
-Ach!!.....ach....Yuuki~!!!- Doszedł, krzycząc moje imię. Zacisnął się tak mocno, że nie wytrzymałem i doszedłem głęboko w nim. Opadłem na niego. Obaj próbowaliśmy wyrównać oddech. Wyszedłem z niego i położyłem się obok, przyciągając go do siebie. Od razu wtulił się w mój tors.
-Yuuki.- Odezwał się Aki sennym głosem.
-Ciii......Idź spać. Jesteś zmęczony.- Nie odezwał się już. Wtulił się tylko bardziej i zasnął. Przykryłem nas jeszcze i sam zasnąłem.
         Obudziłem się wczesnym rankiem. Obok mnie nie było Akiego. Czy to stało się naprawdę? Czy to był tylko sen? Wstałem leniwie, zastanawiając się nad tym. Z tymi myślami wyszedłem do sklepu. Czy chciałbym aby to było prawdą? Czy tak naprawdę cos do niego czuję? Czy jednak wole chłopców? Wróciłem do domu z postanowieniem, że muszę o tym z nim porozmawiać.
-Aki!- Krzyknąłem wchodząc. Odpowiedziała mi cisza. Czyżby jeszcze spal? Poszedłem do jego pokoju ale go tam nie zastałem. Już chciałem wychodzić, gdy spostrzegłem kartkę na biurku. Podszedłem i zacząłem czytać. Moje oczy rozszerzyły się w szo      

  „Drogi Yuuki.
    Przykro mi ale nie mogę z tobą dłużej mieszkać. Kocham Cię i przez to nie chce mieszać w twoim życiu. Wiem, że nie darzysz mnie tym samym uczuciem. Dziękuje za mile spędzoną noc. Dziękuje za opiekę. Dziękuje za wszystko.”
                                                 Aki

Zamarłem. On odszedł. Osoba, która mnie kocha odeszła. Nie....Osoba, którą ja kocham odeszła. Wybiegłem z domu. Musiałem go znaleźć Nie mogę pozwolić aby tak po prostu odszedł. Szukałem go wszędzie. Najpierw przeszukałem nasze ulubione miejsca, później schroniska, a następnie całą resztę. Był już późny wieczór, a ja nadal go nie znalazłem. Szedłem zmęczony przez park. Przysiadłem na ławce. Kląłem na samego siebie. Moja głupota osiągnęła maksa. Myśląc o swoim idiotyzmie patrzałem beznamiętnie na drzewo. Dopiero po dłuższej chwili zauważyłem na nim kota. Przyjrzałem mu się. Czarne futerko, zielone oczy........Aki! Podbiegłem do drzewa.
-Aki?!- Spytałem niepewnie. Kotek spojrzał na mnie takim zdziwionym wzrokiem. Zamienił się on jednak w smutny. Odwrócił się tak, jakby miał uciec.- Aki zaczekaj! Proszę!- Spojrzał na mnie niepewnie. Usiadł do mnie przodem, wyczekując.- No więc....- Podrapałem się nerwowo po karku. Odetchnąłem głęboko.- Jestem idiotą. Nie zauważyłem tego. Za bardzo uważałem cię za kota. A tej nocy....nie zrobiłem tego z kaprysu. Aki ja.....Kocham Cię. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero, gdy odszedłeś. Aki, proszę. Wróć do mnie. Kocham Cię i chcę być z Tobą. Aki, zostaniesz moim kotkiem/- Mówiąc nie patrzyłem na niego. Czekałem na jego odpowiedź. Nagle coś, a raczej ktoś się na mnie rzucił. Poczułem ramiona oplatając moja szyję. Upadłem na ziemię.- Aki??- Spytałem zdziwiony jego zachowaniem. Podniósł swój łepek, patrząc mi prosto w oczy.
-Kocham Cię Yuuki. I zostanę twoim kotkiem, wie weź za to odpowiedzialność~nyan!- Uśmiechnął się do mnie słodziutko. Ja również uśmiechnąłem się na jego słowa.

-Oczywiście, mój Neko.- Przybliżyłem się i złączyłem nasze usta. Taki mały kotek, a znacząco zmienił moje życie. 

1 komentarz:

  1. Hej,
    nie wiem jak to się stało, że przeoczyłam ten tekst, ale teraz to nadrabiam...
    cudowny tekst, bardzo chętnie bym przeczytała coś dłuższego w tej tematyce, jak dobrze, że udało mu się go znaleźć...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń