niedziela, 2 listopada 2014

Twin blood- rozdział 14

Gomene~! Miała być dzisiaj niespodzianka ale wczoraj rodzinka się zebrała i nawet nie włączyłam komputerka :( Więc nie przepisałam niespodzianki :( Już niedługo ją wstawię, na pewno~! :D
Możecie mnie zbesztać za to :p A teraz miłego czytania kolejnego rozdziału TB ^.^
Enjoy ;)

Nie czekałem długo. Gdy ją zobaczyłem serce zaczęło mi szybciej bić. Jak zawsze była piękna. Chociaż widziałem jej zdenerwowanie. Ja również byłem zdenerwowany. Czekałem na jej decyzję 3 dni. Teraz dowiem się, czy będę skakał z radości i kradł pocałunki ukochanej, czy będę próbował zszywać serce. Podeszła do mnie i spojrzała prosto w oczy. Chyba się rozpłynę w tych różowych oczętach.
-Hej.- Mruknąłem na powitanie.
-Hej.- Powiedziała i westchnęła ciężko.
-Więc?- W tym momencie stałem się bardziej niecierpliwy.
-Długo nad tym myślałam. Myślałam i myślałam. Robiłam „za” i „przeciw”. I w końcu zdecydowałam, że.......- Powiedz, bo padnę na zawał.-.....Kocham Cię Jason takim jakim jesteś i chcę być z Tobą.- Powiedziała na wdechu. A mnie zatkało. Chyba za bardzo spodziewałem się tej gorszej decyzji. Lecz, gdy jej słowa dotarły do mnie......cieszyłem się jak głupi. Uśmiech od razu pojawił mi się na twarz. Objąłem ją w pasie, podniosłem i zacząłem kręcić w kółko.


W końcu mu powiedziałam. Na początku zdziwił mnie jego wyraz twarzy. Lecz, gdy się uśmiechnął, podniósł mnie i zaczął się kręcić wiedziałam, że się cieszy. Ja też na samą myśl, że go nie stracę uśmiechnęłam się. Po chwili postawił mnie na ziemi ale nie puszczał z objęcia. Patrzeliśmy sobie prosto w oczy. Widziałam w tym błękicie iskierki radości. Patrzałam się w niego, by po chwili zamknąć oczy do pocałunku. Całowaliśmy się. Ale się za tym stęskniłam. Zwłaszcza za jego atakami całusów, szeptami do ucha, podkradaniem jedzenia, spacerami, rozmowami, uśmiechami. Za całym nim. Po jakichś 4 minutach odkleiliśmy się od siebie. Tuliliśmy się do siebie. Nacieszaliśmy się sobą. W końcu trzymaliśmy się za ręce patrząc na siebie.
-Oj Skarbie. Jak ja cię Kooocham. A jak się za Tobą stęskniłem. Długo by opowiadać. Ale cieszę się, że nadal chcesz być ze mną.- Jasonowi uśmiech nie schodził z twarzy. Aby jeszcze bardziej go powiększyć, uraczyłam go rumieńcem.
-Ja też cię Kocham i też tęskniłam. Ale chcę się o tobie dowiedzieć wszystkiego. Dobrze?- I słodka minka małego pieska.
-Dobrze, dobrze. To chodźmy gdzieś usiąść i wtedy odpowiem na wszystkie twoje pytania.- Powiedział i po chwili szliśmy za rękę w stronę kawiarni. Usiedliśmy na tarasie, naprzeciwko siebie z dala od innych. I tak było mało osób. Zamówiliśmy po herbacie i ciastku. Dopiero gdy kelnerka przyniosła nam zamówienie, zaczęliśmy rozmawiać.
-A więc. Ile tak naprawdę masz lat?- Bo na pewno nie 17.
-Na serio chcesz wiedzieć?- Chwila zastanowienia z mojej strony...
-Tak.- Powiedziałam, nawet kiwając głową.
-Tylko 306.- Powiedział z uśmiechem. Dosłownie szok! Aż buzię otworzyłam ze zdziwienia.
-Aha. Spoko.- Otrząśnięcie się.- Następne pytanie. Dlaczego nie śpisz w dzień? Dlaczego nie spalasz się na słońcu? Dlaczego bije ci serce?- Miało być jedno a tu wyszły 3. Hehehe.
-Pierwsze - na początku byłem człowiekiem i przyzwyczaiłem się do takiego trybu życia. Drugie - to jest jakaś bajeczka ze spalaniem się na słońcu. Przecież ja nawet blady nie jestem. I trzecie - bije bo jestem w tobie zakochany i na twój widok wręcz przyspiesza.- Odpowiedział po kolei. Na ostatnią odpowiedź zarumieniłam się.
-Są jeszcze jakieś inne stworzenia? I czy znasz inne wampiry?- Często się nad tym zastanawiałam będąc w domu.
-Jeden nawet bardzo blisko.- Zrobiłam zdziwioną minę.- Jonathan.- Odpowiedział na moje nieme pytanie.
-Serio? On też jest wampirem?- Jason aż zaśmiał się pod nosem na moją fascynację tym tematem.
-Tak. Przecież to mój brat bliźniak. I znam inne wampiry. Przedstawię ci je niedługo. A inne stworzenia? Tak, są. I też nie trzeba daleko szukać.- Ale on mnie zaciekawił.
-Kto? Kto? Kto?- Dosłownie jak małe dziecko.
-Kiyoshi i Louis.- Odpowiedział z uśmiechem.
-Kim oni są?- Bo na pewno nie wampirami. Ewentualnie Kiyoshi mógłby nim być. Ale do Louisa to nie pasuje.
-Louis jest elfem a Kiyoshi wilkiem.- S-S-Serio? Chciałabym ich zobaczyć w innych postaciach.
-A będę mogła zobaczyć ich w innej postaci? Proszę~!- Teraz to istne dziecko. No co? Ciekawska jestem.
-Mogę do nich zadzwonić i się spotkamy. Co ty na to?- Wprawdzie jest dopiero 17. Więc późno nie jest.
-To dzwoń. A ja przy okazji zjem ciastko.- Powiedziałam z chytrym uśmieszkiem i zaczęłam jeść. Jason zadzwonił i po zjedzeniu ciastka (którym musiałam się podzielić z Misiem :P), poszliśmy na spotkanie.

Byliśmy w lesie. Na początku się przeraziłam, bo mogliśmy się zgubić. Lecz Jason uspokoił mnie mówiąc, że dobrze zna ten teren tak samo jak Kiyoshi. Mieliśmy się spotkać na skraju łąki przy górach. Gdy tam dochodziliśmy widziałam, że Joni już na nas czeka. Uśmiechnął się na nasz widok.
-Aż miło na was patrzeć, gdy ponownie trzymacie się za ręce.- Powiedział, gdy byliśmy już obok niego. Widział jak patrzę na niego. On się tylko zaśmiał i zmienił się w wampirka. Nie powiem, wyglądał dobrze.- Widać tą twoją ciekawość w oczach.- Powiedział z uśmiechem. Fajnie to wyglądało. Takie dwa kiełki ^.^
-Ale Joni ty nie wyglądasz strasznie jako wampir. Bardziej zabawnie.- Powiedziałam, a Jason zaczął się chichrać pod nosem. Jonathan najpierw zrobił zdziwioną minę, lecz szybko zamienił ją w uśmiech.
-Oj Mari. Potrafię być straszny, lecz teraz wolę być wesoły.- Najwidoczniej nie chciał mnie przestraszyć.
-Mam nadzieję, że codziennie będę widział was tak zakochanych Gołąbeczki.- Powiedział Louis, którego zauważyłam po chwili. Siedział na skale. Ale wyglądał cudnie. Miał na sobie ciemnozielone spodnie, brązowe buty, luźną zieloną bluzkę z rękawami ¾. Do tego te uszy, zielono-złote skrzydła, makijaż z boku oka, błyszczące ciało i łuk- Jak nie z tej ziemi. Zleciał do nas i ustał obok Joniego.
-I jak?- Spytał się najwyraźniej mnie.
-Jak wyciągnięty z mangi.- Stwierdziłam, gdyż przypomniałam sobie, że chyba coś tam raz takiego było. On na to szeroko się uśmiechnął.
-Cieszę się.- Powiedział Lou. Nagle usłyszałam piękne wycie wilka. Aż zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony aby go zobaczyć. Po chwili ujrzałam. W naszą stronę biegł biały wilk o złotych oczach. Był on z dwa razy większy od normalnych wilków. Prezentował się wspaniale. Gdy już prawie przy nas był zamienił się w człowieka. Kiyoshi jak zwykle ubrany był w czarne jeansy, białe buty, białą bluzkę i skórę. Widać miał dobry humor.
-Zamień się jeszcze raz i pobiegaj tak jeszcze kilka razy i powyj trochę. Wtedy napatrzę się wystarczająco.- Na moje słowa wszyscy zaczęli się śmiać. No co?! Nie moja wina, że Kiyoshi tak dobrze wygląda jako wilk. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej nie widziałam białego wilka. Jego futro wręcz lśniło. A gdy wył to ciarki przechodziły mi po plecach.
-Widzisz Jason. Podobam się bardziej Mari niż ty.- Stwierdził Kiyoshi.
-Ne~! Jason podoba mi się najbardziej. I ugryzie cię jeśli będziesz mnie podrywał.- Powiedziałam wtulona w swojego chłopaka.
-Słyszysz. Więc lepiej uważaj.- Stwierdził z uśmiechem Jason.
-No dobra, dobra. To idziemy czy będziemy tu stać jak kołki?!- He?!
-Gdzie mamy iść?- Spytałam się Jasona
-Poznasz resztę wampirów z mojego klanu. To jest taka moja rodzinka.- Stwierdził z uśmiechem.  Nie wiedziałam, że tak szybko ich poznam.
-Mari-chi~! A chcesz się przejechać na moim grzbiecie?!- Spytał Kiyoshi z wrednym uśmieszkiem. Spojrzałam na Jasona z maślanymi oczkami. On na to wywrócił oczami i się zgodził. Wszyscy znowu zaczęli się śmiać z mojej ekscytacji. Kiyoshi zamienił się w wilka i usiadłam mu na grzbiecie. Jego futerko było bardzo mięciutkie i milutkie. Aż mi się przypomniało. Zaczęłam drapać go za uchem. Lecz przeraziłam się, gdy zawarczał na mnie złowieszczo. Szybko odsunęłam rękę.
-Kiyoshi! Nie strasz mojej dziewczyny. I Mari musisz zapamiętać jedno. Za uchem może go drapać tylko Megumi.- Powiedział najpierw ze złością lecz potem z uśmiechem Jason. Zaśmiałam się na jego słowa, ale zrozumiałam. Złapałam się mocniej futerka aby nie spaść i ruszyliśmy. Po drodze musieliśmy się trochę powygłupiać. Raz Kiyoshi pobiegł trochę dalej i zwalił mnie z siebie. Położył swój pysk na moim brzuchu i czekał. Po chwili moim oczom ukazała się gonitwa. Widać Kiyoshi chciał po prostu pogonić się z Jasonem. Po 5 minutach gonitwy szliśmy dalej. Dowiedziałam się trochę więcej. Jason i Jonathan mają klan, Kiyoshi watahę a Louis wioskę. Nie wiem dlaczego na każde jest inna nazwa. Powiedzieli, że raz mi je pokażą. Trzymam za słowo. Po drodze zmienili się w zwyczajnych ludzi.  Szliśmy jakieś 20 minut zanim doszliśmy do.......Najpiękniejszego miejsca jakie do tej pory widziałam. Willa, jezioro, góry i las. To wszystko wyglądało przepięknie. Musieli na mnie czekać aż otrząsnę się z szoku. Weszliśmy do willi i od razu skierowaliśmy się do salonu. Tam siedział chłopak, którego widziałam, gdy z dziewczynami śledziłam Jasona. Więc on też jest wampirem?! Na początku tylko na chwilę oderwał swoje oczy od gazety. Lecz gdy dotarło do niego kto przyszedł od razu odłożył gazetę. Wstał i podszedł do nas.
-Widzę, że wszystko dobrze się ułożyło.- Powiedział do Jasona.
-Tak, tak. Mari. To jest William. Willi. To jest Mariko. Moja dziewczyna.- Przedstawił nam sobie Jason. Uścisnęliśmy sobie dłonie.
-Więc to ty tak zawróciłaś mu w głowie?! Nie dziwię się. Jason ma szczęście mieć taką piękną dziewczynę.- Uśmiechnęłam się na jego słowa delikatnie. Po przywitaniu wszyscy usiedliśmy na sofach. Oczywiście zaczęliśmy rozmawiać.
-A co tu nagle się taki gwar zrobił?!- Powiedział chłopak w okularach i kitlu. Najpierw patrzał na zebranych. Gdy mnie dostrzegł znalazł się przede mną w kilka sekund. Po chwili trzymał moją dłoń w geście przywitania.
-Więc w końcu przyszłaś.- Powiedział z radością.
-Mari, to jest Nicko. Nicko, to jest Mari.- Powiedział w skrócie Jason.
-Miło cię poznać Mari-chan. Możesz mi mówić Nicko albo Doktorek.- Powiedział, nadal mnie witając.
-Ciebie również.- Powiedziałam z uśmiechem. W końcu puścił moją dłoń i usiadł w fotelu. Również miał blond włosy i niebieskie oczy jak Jason. Ale Jason jest od niego o wiele przystojniejszy. No co? Mój Jason ;*. Miło się z nim rozmawiało. Jak również z Willem.
-Wy na targu jesteście, że tak rozmawiacie?- Powiedziała dziewczyna wchodząc do pokoju. Od razu ją poznałam. Była to ta, która spotkała się wcześniej z Jasonem. Najpierw patrzałyśmy na siebie. Po chwili podbiegła z piskiem i rzuciła mi się na szyję. Byłam wręcz sparaliżowana. Jednak po chwili puściła mnie. Miała wielki uśmiech na buzi.
-Mari, to jest Juri. Juri, to Mariko.- Powiedział Jason wręcz się śmiejąc.
-W końcu cię poznałam Mari-chan. Na pewno się zaprzyjaźnimy i zostaniemy przyjaciółkami.- Bardzo przypominała mi Yuko.
-Właśnie Juri-chi.- Odezwał się do niej Jason.- Teraz nie możesz się na mnie rzucać i tulić bez pozwolenia.- Powiedział z lekko poważną miną.
-Co?! Dlaczeeego???- Aż zajęczała z niezadowolenia Juri.
-Bo moja dziewczyna jeszcze pomyśli, że ją zdradzam. Dlatego bez jej pozwolenia nie ma misiaków.- Stwierdził z chytrym uśmieszkiem. Gdy spojrzałam się na Juri, ona patrzała się na mnie z maślanymi oczkami. Widać, że chciała jednak rzucać się na Jasona.
-Możesz się do niego przytulać, ale czasami. Dobrze?- W odpowiedzi rzuciła się na mnie, później na Jasona. W końcu usiadła i dalej rozmawialiśmy. Po jakichś 30 minutach ja z Jasonem poszliśmy do jego pokoju. Powiedział, że jeszcze kogoś muszę poznać. Ciekawe kogo?!
Weszliśmy do jego pokoju i omal nie pisnęłam z radości. Na łóżku leżał przesłodki kotek. Gdy usłyszał, że ktoś wchodzi obudził się i usiadł. Miał kremowe futerko i ciemne oczy. Był cudny. Usiadłam na łóżku i zaczęłam go głaskać i drapać za uszkiem.
-To jest Shira. Znalazłem ją jakieś 2 tygodnie przed wyjazdem do Japonii.- Powiedział Jason a ja dalej pieściłam kotka. Usiadła mi na kolanach i cicho pomrukiwała.- Ej! Bo będę zazdrosny.- Stwierdził ze śmiechem Jason.
-Jest prześliczna i przesłodka. I nie musisz być zazdrosny. Bo ciebie Kocham.- Powiedziałam szczerze i uśmiechnęłam się do niego. On odpowiedziałTo był wspaniały dzień. Poznałam „rodzinę” Jasona i Jonathana. I małą tajemnicę. Mam nadzieję, że będziemy żyć szczęśliwie.

                          
                                                                        Shira ^.^ 

P.S. Zostawcie jakiś komentarz po sobie ;p #Kimie

2 komentarze:

  1. Hej,
    o tak wspaniale, chce być z Jasonem, poznała całą rodzinkę, jak i prawdę o Luisie i Kiyoshim...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejeczka,
    wspaniały rozdział, chce być z Jasonem, no poznała całą tą rodzinkę, no i jak i prawdę o Luisie i Kiyoshim...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń