Nie będę dużo pisać, bo nie mam o czym. No ewentualnie, że w czwartek się coś pojawi ;)
Więc miłego czytania po prostu :*
#Kimie
Ale milutko. I cieplutko. Zostanę tak na dłużej.
Zaraz.....ktoś mnie woła?!
-Joni~! Wstawaj. Bo spóźnimy się do szkoły.- Usłyszałem
od swojego braciszka na „Dzień dobry”.
-Mógłbyś
mi zaserwować jakąś milszą pobudkę.- Wymamrotałem, bardziej przytulając się do
jego torsu. Jaki cieplutki^.^.
-Dzień
dobry, mój kochany braciszku~! Pora wstawać~!- Powiedział słodkim głosem Jason.
Otworzyłem swoje ślepka i spojrzałem na niego nadal nie odrywając się od niego.
Po chwili rzuciłem się na niego, oplatając ręce w koło jego szyi.
-Dzień doberek Onii-san~!- Powitałem go melodyjnym głosem
śmiejąc się przy tym. On najpierw lekko doznał szoku lecz uśmiechnął się i
głaskał mnie po głowie.
-Ty
i te twoje przywitania.- Wiem! Są boskie~! ^.^- A teraz ruszaj się.
Trzeba się ogarnąć. Obiecałem Mari, że pójdziemy po nią.- Powiedział i czekał
aż się od niego odkleję.
-No
dobrze, dobrze.- Powiedziałem i odkleiłem się od źródła ciepła. Poszedłem do
swojego pokoju aby się ogarnąć. Dlaczego w nim nie śpię? Sam nie wiem.
Już od małego właziłem braciszkowi do wyrka i chyba się do tego przyzwyczaiłem.
Nie lubię spać sam. Jason nie marudzi na to. No może tylko czasami, gdy przeze
mnie śpi sobie dłużej i martwi się, że się spóźni. Poczłapałem do kuchni aby
coś zjeść i później wyszliśmy do szkoły. Oczywiście po drodze wzięliśmy ze sobą
Mari. Czy ją lubię? Bardzo. Jest moją przyjaciółką. I cieszę się, że
chodzi z moim braciszkiem. Gołym okiem widać, że się kochają. Hehe, ale się
ze mnie maniak romantyzmu robi ;p. Na placu spotkaliśmy się całą naszą
grupką:
1.Shunsuke-
fajny chłopak. Kocha wszystkie sporty. Raz tłumaczył mi zasady niektórych. Gadatliwy i przyjazny.
2. Megumi-
spokojna dziewczyna. Aktualnie dziewczyna Kiyoshiego. Bardzo miła. Uwielbia
romanse.
3. Kiyoshi- przyjaciel od wieluuuuu lat.
Może jest arogancki i złośliwy ale
nie w stosunku do przyjaciół. Uwielbia drażnić Jasona.
4.Louis-
również przyjaciel od dawna. Bardzo przyjazny choć potrafi się zezłościć. Robi
przepyszne spaghetti ;p.
5.Mariko-
moja nowa przyjaciółka. Dziewczyna mojego brata. Uwielbia mangę i anime. Oraz
truskawki ^.^.
6.Yuko-
śliczna, miła, śliczna, zabawna, śliczna, towarzyska......Chyba widać, że
nadużywam słowa śliczna ;p. Otóż podoba mi się. Dlaczego się z nią
jeszcze nie umówiłem? Wmawiam sobie, że nie było okazji. Ale chcę to
dzisiaj zrobić. Tylko muszę zrobić to tak abyśmy byli sami. Nie powiedziałem
nic na ten temat Jasonowi ale chyba się domyśla. No nic. Poczekam trochę i
wkroczę do akcji. Może na dużej przerwie mi się uda?
Nie. Jednak nie. Aktualnie jest duża przerwa. I
WSZYSCY jesteśmy na dachu. Boże, dlaczego mi to robisz? Nawet nie wiem czy w
niego wierzę. Ale jeśli istnieje to powinien mi chociaż pomóc. Gołąbki
gruchały- czyli Jason i Mariko oraz
Kiyoshi i Megumi. Tak, już wróciła do szkoły chociaż dalej ma zabandażowaną
nogę. Dlatego Kiyo-chi pilnuje jej na każdej przerwie. Shun w coś gra, a
Yuko odrabia lekcje. Widać, że się nad czymś męczy.
-Coś się stało Yuko-chi?- Spytałem.
-Oh~! No bo nie rozumiem jednego zadania.-
Powiedziała i wymusiła uśmiech.
-Jednego?- Coś czułem, że to kłamstwo.
-No.....2....lub 7.- Stwierdziła i z niemocy
spuściła głowę w dół.
-Daj. Pomogę ci.- Powiedziałem i usiadłem obok niej.
Wziąłem jej ćwiczenia i zacząłem czytać. Kątem oka zauważyłem jak Jason mi się
przygląda. Uśmiechnął się na to i dalej drażnił Mari. Powoli tłumaczyłem Yuko
zadania. Starałem się to robić tak aby zrozumiała. Szybko kumała o co chodzi.
Gdy byliśmy przy ostatnim zadaniu postanowiłem coś zrobić. Wziąłem kartkę z
obliczeniami i zapisałem na niej „Czy pójdziesz ze mną na randkę?”. Podsunąłem
jej ją, pytając jak by zapisała jedno równanie. Widziałem jej zaskoczenie, gdy
przeczytała moje pytanie. Zaczęła coś pisać na kartce.
-Tak.- Podała mi ją cała się rumieniąc. Zauważyłem
na niej podane równanie i słowo „Tak” pod moim pytaniem. Uśmiechnąłem się na
to.
-Dobrze.- Odpowiedziałem i rozbrzmiał dzwonek.
Szybko napisałem kiedy, gdzie i o której się spotykamy. Przez resztę dnia
chodziłem cały wesoły. Z tego wszystkiego nie zauważyłem, że położyłem się u
siebie.
-Co się stało, że śpisz u siebie?- Spytał się Jason
opierając się o framugę drzwi. Wszedł do pokoju zamykając je za sobą i usiadł
na łóżku. Opowiedziałem mu o dzisiejszej sytuacji. Uśmiech nadal nie schodził
mi z twarzy. Aż mi się przypomniało, gdy to Jason umówił się na randkę z
Mariko.
-No, no, no braciszku. Widzę, że w ciebie też Amor
trafił strzałą miłości.- Po tych słowach dostał poduszką w głowę. Mimo to
zaśmiałem się na jego słowa.- Teraz to ja muszę cię pilnować.- Powiedział
śmiejąc się. O co mu chodzi? Patrzyłem na niego jak jakiś niedorozwój.-
Nie jesteś głodny?- Spytał, a mnie olśniło. Krew. Mimowolnie zamieniłem się w
wampira. Jason usiadł wygodniej na kanapie i usadowił mnie na swoich biodrach.
Nie musiał nic więcej mówić. Wgryzłem się w niego od razu. Nie spodziewałem
się, że jestem taki spragniony. Zlizałem ranki aby się zagoiły i spojrzałem się
na niego z przymkniętymi powiekami. Chyba się odurzyłem od tej krwi. Jason
pocałował mnie w policzek i szepnął „Dobranoc”. Przytuliłem się do jego torsu i
od razu zasnąłem.
........Joni........Joni...........Joni...................Joni.......................................
-Joni wstawaj~!- Z mojego pięknego snu wybudził mnie
głos braciszka.
-Nie~! Dzisiaj nie idę do szkoły i spędzam cały
dzień w łóżku.- Stwierdziłem i mocniej wtuliłem się w ciepełko.
-Ach tak?! Co sobie pomyśli Yuko, gdy cię nie
będzie? Pewnie pomyśli, że jesteś chory i randka odwołana.- Na jego słowa
szybko zerwałem się z łóżka, prawie z niego spadając.
-Jason~! Rusz swoje cztery litery i idź się ogarnij
do szkoły!- Przez to wszystko zacząłem się wydzierać na brata. Za to on śmiał
się wniebogłosy. Przyczyniło się to do krótkiej wojny na poduszki. Nie mógłbym
odwołać randki z Yuko. Nie mogę się jej doczekać :)
W końcu sobota~! Z mojej ekscytacji obudziłem Jasona
moją nagłą pobudką. Tak, znowu spałem z nim. Gdy ja brałem prysznic, on
zrobił śniadanie. Ja jadłem a on pomagał mi wybrać ciuchy. Wybraliśmy: czarne
spodnie, białą koszulę bez rękawów, niebieską marynarkę z rękawami ¾, białe
adidasy. Włosy ułożone w prawo przy
pomocy żelu. Wyglądałem bosko. Hehehe, ale ja się oceniam. Dałem
Jasonowi buziaka. W zamian dostałem kopniaka na szczęście. Poszedłem na miejsce
naszego spotkania, czyli przy fontannie w parku. I teraz tylko czekać aż
przyjdzie.
Yuuu......Yu........Yuko?! O.O Aż mnie zatkało, gdy
ją ujrzałem. Była ubrana w beżową sukienkę, sięgającą do kolan, zdobioną guziczkami z paseczkami na klatce
piersiowej. Do tego buty na koturnie i bordowy, krótki sweterek. Włosy
przyozdobiła opaską z gwiazdeczkami. Nie mogłem oderwać od niej wzroku.
Pierwszy raz widzę ją w sukience. Zazwyczaj nosi mundurek lub krótkie spodenki.
A teraz.....
-Cześć Jonathan.- Przywitała mnie Yuko.
-Hej Yuko. Wyglądasz prześlicznie i przesłodko.-
Powiedziałem i uśmiechnąłem się. Widziałem na jej twarzy lekki rumieniec.
-Więc gdzie mnie zabierasz?- Spytała już wesolutka.
-A co powiesz na Krainę Zabaw?- Jest tam pełno zabaw
dla dzieci i starszych.
-Weeeee~! Tak, tak, tak, TAK~!- Odpowiedziała z
ekscytacją. To właśnie w niej lubię. Wręcz tam biegliśmy. Byliśmy chyba na
wszystkich możliwych zabawach i grach. Oczywiście robiliśmy sobie małe przerwy
na jedzenie. Nie mogłem przestać się śmiać, gdy Yuko nie wiedziała jakie
ciastko wybrać. Była wręcz przerażona tym, że musi wybrać jedno. Zrobiliśmy
sobie nawet pamiątkowe zdjęcia. Po kilkugodzinnej zabawie poszliśmy na jakiś
plac zabaw. Usiedliśmy na huśtawkach. Rozmawialiśmy o różnych zabawnych
rzeczach. Później zamilkliśmy na chwilę.
-Podobało się?- Spytałem aby przerwać ciszę.
-I to bardzo. Dziękuję, że mnie zaprosiłeś.-
Powiedziała Yuko z lekkim rumieńcem, uśmiechając się.
-Cieszę się, że ci się podobało.- Nagle zauważyłem,
że Yuko się trzęsie. Wstałem z huśtawki i podszedłem do niej. Zdjąłem swoją
marynarkę i zarzuciłem na jej ramiona. Zdziwiła się na ten gest.- Widzę, że ci
zimno.- Powiedziałem lekko się uśmiechając.
-A-Ale tobie będzie zimno.- Sprzeciwiła się Yuko.
-W porządku. Mi jest wręcz gorąco. A teraz wstawaj.
Odprowadzę cię do domu.- Powiedziałem i wyciągnąłem w jej stronę rękę.
Zdziwiłem się, gdy jej nie przejęła tylko spuściła niżej głowę.- Yuko. Stało
się coś?- Spytałem i ukucnąłem przed nią. Zobaczyłem, że ma łzy w oczach.
Przytuliłem ją mocno do siebie. Czułem jej łzy na swoim ramieniu. Nie
wiedziałem dlaczego płacze. Lecz nadal przytulałem ją mocno do siebie.
Uspokoiła się po jakichś 6 minutach.
-Co się stało?- Spytałem, klęcząc przed nią i
trzymając ją za ręce.
-No bo.....- Zaczęła niepewnie. Nadal miała
spuszczoną głowę.- nie wiem co zrobić w tej sytuacji.- Powiedziała szybko.
-Jakiej sytuacji?- O co kaman?! o.O
-Bo niedawno byłam na randce z jednym chłopakiem ze
szkoły. I on powiedział, że mnie bardzo lubi. Ale ja nie wiedziałam co
powiedzieć w tej sytuacji. I powiedziałam, że się zastanowię nad tym. I
niedługo po tym ty mnie zaprosiłeś na randkę. I była ona bardzo super. Ale ja
nie wiem którego mam wybrać bo obu was lubię. Jedynie, że ty nic do mnie nie
czujesz więc mogę już wybrać.- Zszokowała mnie tym. Więc jest jeszcze jeden
chłopak któremu podoba się Yuko?!
-Yuko.- Złapałem ją za podbródek i podciągnąłem do
góry tak, aby spojrzała mi prosto w oczy.- Kocham Cię, Yuko. I będę się starał
tak, abyś ty też mnie pokochała i mnie wybrała. Nie poddam się tak łatwo. Będę
walczył o twoje względy. Nie pozwolę aby jakiś inny facet cię całował oprócz
mnie. Kocham Cię.- Powiedziałem to i pocałowałem ją. Widać było, że jest
zszokowana moją wypowiedzią. Nagle zasłoniła sobie usta dłońmi i zaczęła kręcić
nerwowo głową.
-Joni~! Ty idioto~!- Krzyknęła na mnie po chwili.
-Niby dlaczego?!- Spytałem się z lekkim uśmieszkiem.
-Bo skradłeś mój pierwszy pocałunek.- Powiedziała
cała się rumieniąc. Uśmiechnąłem się szerzej na jej słowa.
-Chodź. Odprowadzę cię.- Powiedziałem i ponownie
wyciągnąłem do niej rękę. Tym razem ją przyjęła. Droga powrotna miło nam
upłynęła. Na koniec zdołałem dać jeszcze Yuko buziaka w policzek.
W drodze do domu układałem sobie plan zdobycia Yuko.
Plus, czy prosić o pomoc Jasona i Kiyoshiego. Wróciwszy do domu nie przywitałem
się tylko od razu poszedłem się umyć i ubrać do snu. Nadal się nad tym
wszystkim zastanawiałem. Wracając z kuchni zostałem pociągnięty do pokoju
Jasona. Oczywiście to on mnie ciągnął. Usadowił mnie na łóżku. Sam usiadł obok.
-Od przyjścia nic mi nie mówisz. Plus, nie wyglądasz
na zbyt szczęśliwego. Stało się coś?- Chwilę milczałem zastanawiając się, czy
mu powiedzieć. Stwierdziłem, że będzie mnie to bardziej męczyć, gdy się nie
wygadam więc wszystko opowiedziałem. Oczywiście cieszyłem się jak głupi, gdy
mówiłem o wszystkich zabawach. Mina zrzedła mi pod koniec relacji. Jason
słuchał uważnie, nie wtrącając się w moją wypowiedź. Po niej zapadła cisza.
-Co zamierzasz zrobić?- Spytał.
-Oczywiście, że będę o nią walczył. Nie zamierzam
się poddawać tak szybko i łatwo.- Stwierdziłem przybierając bojową postawę.
-Cieszę się. I jestem po twojej stronie. Masz moje
wsparcie.- Powiedział mój braciszek z uśmiechem.
-Dziękuje. A wiesz co?!- Spytałem z uśmiechem. Widać
czekał na odpowiedź.- To, że walczę o swoją miłość nie znaczy, że przestanę
wkradać ci się do wyrka.- Na te słowa obaj zaczęliśmy się śmiać.
-Ty nawet ostatniej nocy przed swoim własnym ślubem
byś spał ze mną.- Stwierdził i potargał mnie po włosach.
-Prawda. A teraz dawaj papu i spać.- Powiedziałem i
już usadowiłem się wygodnie na biodrach braciszka.
-Smacznego.- Dodał Jason chichrając się pod nosem.
Uśmiechnąłem się tylko na to i po chwili wbiłem kły w jego szyję. Ale ulga.
Położyliśmy się, a ja od razu wtuliłem się w moje ciepełko. Gadaliśmy jeszcze
do późna o tym, co mogę zrobić aby zdobyć Yuko. Nie ma to jak brat bliźniak.Komentować, komentować~!!!!! :D
Hej,
OdpowiedzUsuńsuper, że rozdział jest oczami Jonathana, strzała amora go trafiła, niech walczy o Yuko...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia