środa, 4 maja 2016

Prezent urodzinowy- Kise x Mine

Niespodzianek ciąg dalszy~! ^w^
Otóż dzisiaj jeszcze jedna osoba obchodzi urodziny~! :3
Jest nią Mine Izuki~! :3

<3 Happy Birthday Dear Mine~! <3
Życzę ci jak najwięcej Kise oraz nie tylko niego, dużo yaoi, śmiechu, czekolady i czytelników oraz multum weny na kolejne cudne teksty~! ^w^

Mam nadzieję, że spodoba ci się ten shot :3
Oczywiście jest on dla każdego, jednak dedykuje go tobie :*
Miłego dnia Mine i wszyscy~! ^^

Ano i jeszcze podziękuje wam serdecznie za 9 tys. wyświetleń~! *.*
W tym wczorajsze 168~! ^w^
Dziękuje, że wchodzicie i czytacie~! <3
Mam nadzieję, że nieśmiali się odważą i napiszą chodź krótki komentarz ^-^

Dziękuje i życzę miłego wieczoru oraz czytania~! :3
#KimieKikui



Koniec kwietnia był bardzo piękny. Było dość ciepło, świeciło słoneczko i aż miało się ochotę iść na lody. Młoda dziewczyna o blond włosach siedziała na ławce w parku, przeglądając magazyn o modzie. Na pierwszy rzut oka można by stwierdzić, że interesuje się modą, co świadczył lekki uśmiech na jej twarzy. Jednak ten uśmiech nie był przez kolorowe chusty czy długie spódnice.
-Zadyszki dostałaś, że tak wzdychasz?- Usłyszała wtem przy swoim uchu.
-A~!- Pisnęła zaskoczona, omal nie wyrzucając gazety w powietrze. Spojrzała się w bok.- Akina~! Musisz mnie zachodzić od tyłu?- Zapytała z pretensją.
-Hahaha~! No aż tak to nie~!- Powiedziała figlarnie, puszczając jej oko.
-Zboczeniec.- Stwierdziła z uśmiechem Mine, wracając do przeglądania magazynu. Akina zajrzała jej przez ramię na kolorowe pisemko.
-Znowu wzdychasz do Kise?! Jeszcze do niego nie zagadałaś?- Spytała zdziwiona Akina.
-A ty zagadałaś do Aomine? Miałaś to zrobić już tydzień temu jak się nie mylę.- Powiedziała z przekąsem Mine, na co Akina prychnęła.
-Gdyby to było takie łatwe. Zwłaszcza, że Momoi pilnuje go jakby był prezydentem.- Akina nadąsała się.
-Wzajemnie. Tylko w moim przypadku mojego księcia otacza go tłum fanek.- Mine westchnęła ciężko. Bardzo podobał jej się Kise Ryouta- znany model, który aktualnie jest Asem drużyny koszykarskiej liceum Kaijo. I nie chodzi tu, że jest bardzo przystojny. No trochę. Po prostu uwielbia jego uśmiech, bursztynowe oczy, no po prostu zakochała się na zabój. Tylko wstydzi się podejść, zagadać i nie zostać zabitym przez fanki modela.
-Wiem co zrobimy~! Porwiemy go i zmusimy aby był z tobą.- Powiedziała jakże inteligentnie Akina z uśmiechem zwycięstwa.
-Aki-chan masz zaiste ciekawe pomysły ale ja nie chcę go do niczego zmuszać.- Zaśmiała się blondynka, patrząc na zawiedzioną minę przyjaciółki.
-Dlaczego tacy faceci muszę mieć jakąś obstawę?- Akina usiadła ciężko obok Mine ze smutną miną.
-No nic na to nie poradzimy.- Stwierdziła, chowając magazyn do torby. Było w nim fajne zdjęcie modela, które zamierzała dodać do swojego albumu.- Oj, Akina. Czy Momoi zmieniła kolor włosów?
-Nie, a co?- Spojrzała na nią zdziwiona.
-To kto idzie z Aomine?- Wskazała przed siebie. Akina spojrzała w tamtą stronę. Aomine Daiki szedł z jakąś brunetką, która obejmowała jego ramię.
-Nie wiem kto to ale łapy precz od mego męża!- Akina patrzyła na nią wściekle.
-Ale on nie jest nawet twoim chłopakiem.
-Cicho. Patrz~! Ustali.- Powiedziała Akina, wpatrzona w parę. Aomine i tajemnicza nieznajoma chwilę rozmawiając ze sobą. Dziewczyna zaśmiała się z czegoś, po czym Aomine cmoknął ją w czoło i rozeszli się w przeciwne kierunki.- Tylko mnie ma prawo całować~!- Akina była naprawde wkurzona, a Mineś się z niej śmiała.
-To może ją pośledzimy?- Zaproponowała blondynka, na co została pociągnięta za rękę. Pobiegły za dziewczyną aby nie stracić jej z oczu.
-Sherlock włącza się do akcji.- Powiedziała cicho Akina, zakładając na nos okulary przeciwsłoneczne. Mineś nie miała innego wyboru i zarzuciła kaptur na głowę. Owa nieznajoma szła spokojnym krokiem, po drodze wchodząc do księgarni, kupując sobie loda i przysiadła przy fontannie. Akina i Mine kucały za drzewem i obserwowały ją.
- Co wy robicie?- Usłyszały wtem za sobą. Obruciły się szybko. Młoda dziewczyna o jasnych blond włosach przyglądała im się z zaciekawieniem.
-Nic~! Tak tylko sobie siedzimy.- Powiedziała szybko Akina, uśmiechając się głupkowato.
-A nie śledzicie przypadkiem tamtej dziewczyny?- Spytała wkazując głową brunetkę.
-Nie~! Ależ skąd~!- Odpowiedziała Mine.
-Oj~! Kimie!- Krzyknęła dziewczyna. Brunetka spojrzała w ich stronę, wstała i podeszła.
-Co tam Ryo-chan? Kto to?- Spytała wesołą, wskazując dwie dziewczyny, które dalej siedziały pod drzewem.
-Nie wiem. Ale chyba cię śledzą.- Powiedziała, spoglądając na nieco przerażone dziewczyny.
-Serio? Chciałyście coś? A może coś zgubiłam?- Zapytała, patrząc na nie spokojnie.
-Czy jesteś dziewczyną Aomine?- Zapytała szybko Akina. Kimie spojrzała na nię zaskoczona.
-Aomine? Nie, nie jestem dziewczyną tego idioty.- Powiedziała, usmiechając się delikatnie.
-No to dziękujemy za informację. Pa~!- Akina i Mine szybko wstały lecz zostały zatrzymane przez brunetkę.
-Chwila, chwila, chwila~! Siad.- Powiedziała Kimie, na co dziewczyny usiadł grzecznie.- O co w tym wszystkim chodzi?- Zapytała, krzyżując ręce na piersi. Przez chwilę trwała cisza między nimi.
-Bo Akinie odoba się Aomine ale boi sie do niego zagadać, a dzisiaj jak cię z nim zobacczyła to się zdenerowała i postanowiłyśmy cię śledzić ale skoro twierdzisz, że nic cię z nim nie łączy to dobrze!- Powiedziała Mine z prędkością światła.
-Mine~!!- Wydarła się na blondykna zawstydzona Akina. Wtem usłyszały śmiech. To Kimie się śmiała, a dziewczyna obok uśmiechała miło.
-Więc o to tu chodzi~! No to zła nie jestem. Czyli Akine i Mine? Ja jestem Kimie, a to Sozo ale możecie mówić jej Ryo-chan.- Powiedziała z uśmiechem, podając im rękę.

Dwadzieścia minut później czwórka dziewczyn siedziała w kawiarni i zajadała się lodami. Kimie chciała dowiedzieć się więcej, a jak powiedziała o lodach to od razu się zgodziły.
-Czyli ty kochasz się w Aomine, a ty w Kise?! Nie dziwię się, bo przystojni są. Ale nie w moim typie.- Uśmiechnęła się do nich miło Kimie.
-W moim też nie.- Uśmiechnęła się do nich Sozo, popijając czekoladowego shake'a.
-To dobrze. Jednak nie są naszymi chłopakami.- Stwierdziła Akina znad swoich czekoladowych lodów.
-No tak, zagadać do nich, a zwłaszcza do Kise jest trudno.- Przyznała Kimie.
-Sorki za tą akcję ze śledzeniem.- Powiedziałą Akina ze skruchą.- Okazałaś się naprawdę fajną dziewczyną- Uśmiechnęła się promiennie.
-Ależ nie ma za co przepraszać~! Miło mi.
-A może w ramach przeprosin zaprosisz ją na swoje urodziny?- Zaproponowała Akina.
-Urodziny?
-Tak, mam urodziny za tydzień. Jeśli chcecie to wpadnijcie. I tak zamierzałyśmy iść do jakiejś knajpy. Będę ja, Akina, Kagami i Himuro.- Powiedziałą z uśmiechem Mine.
-Chętnie przyjdziemy.- Powiedziała Kimie, na co Sozo jej przytaknęła. I tak spędziły wspólnie całe popołudnie, gdyż miały mnóstwo wspólnych tematów, więc nudno nie było. Wymieniły się jeszcze numerami telefonów, po czym udały sie do domów.

Tydzień później Akina, Mine, i Kagami czekali na resztę pod kinem. Kimie zaproponowała aby najpierw obejrzeć coś ciekawego, a następnie iść do jakieś knajpki. I tak solenizantka, jej przyjaciółka i ich przyszywany brat czekali pod kinem. Dodatkowo zamiast spodni, trampek i bluzy dziewczyny miały na sobie sukienki. Kimie marudziła im przez telefon dopóki nie zgodziły się na zakupy, a póżniej na owe sukienki. Mineś miała na sobie bladoróżową sukienką na ramionczkach, która sięgała jej do kolan i była zwiewna od pasa w dół. Akina zaś miała na sobie czarną koronkową sukienkę, która ładnie podkreślała jej kształty.
-Nie spodziewałem się, że przyjdziecie w sukienkach.- Stwierdził Kagami.
-Oj cicho bądź.- Warknęła na niego Akina. Czuła się nieco zawstydzona. Wtem usłyszeli jakby kłótnię. Spojrzeli w prawo i ujrzeli najpierw Sozo w jasnoniebieskiej sukience i Kimie w krwistoczerwonej sukience, zdobioną koronką. Dopiero po chwili zauważyli obok blondynki Himuro i Murasakibarę.
-Witajcie. Wszystkiego Najlepszego Mine.- Przywitał się Himuro, dając blondynce małą torebkę.
-Dziękuje Murocchin~!- Uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Więc to jest Mine~! Wszystkiego Najlepszego~!- Powiedział Murasakibara dając Mine reklamówkę z pocky.
-D-Dziekuje.- Powiedziała zaskoczona.
-Witaj Mine.- Usłyszała. Spojrzała w przód, a przed nią stał Kuroko. Wszyscy obok, oprócz Murasakibary, Himuro i Sozo przestraszyli się.- Proszę. Najlepszego.- Dał jej średnią torebkę.
-D-D-Dziękuje.- Mineś wzięła od niego torebkę z westchnięciem ulgi.
-Najlepszego.- Powiedziała Sozo tulą ja i dając prezent. Mineś zaśmiała się wesoło. Po tym wszyscy skupi wzrok na Kimie. Dopiero teraz zauważyli, że idzie z Aomine. Akina od razu się spięła i lekko zarumieniła.
-Ohayo~! Wszystkiego Najlepszego Mineś~!- Powiedziała szczęśliwa Kimie, tuląc mocno blondynkę i całując ją w policzek.
-Hahaha~~! Dziękuję Kimie-chan~!- Zaśmiała się Mine, gdy Kimie próbowała zetrzeć czerwony ślad szminki z jej policzka.
-To właśnie jest Mine, Aomine.- Powiedziała Kimie, wskazując blondynkę. Aomine podszedł do niej.
-Ta czarownica powiedziała, że mnie znasz, więc nie będę się przedstawiał. Powiem tylko Wszystkiego Najlpeszego.- Aomine uśmiechnął się krzywo i dał zszokowanej Mine prezent.
-Dziekuje Aomine.- Powiedziała z uśmiechem. Wtem Aomine spojrzał na Akinę.
-A cóż to za piękność?- Zapytał, na co Akina zarumieniła się.
-Odwal się od niej Ahomine.- Warknął na niego Kagami.
-Nie do ciebie mówię Bakagami.- Odwarknął Aomine.
-Mówiłam ci, że nie masz się kłócić z Kagamim, Aho.- Warknęła Kimie.
-Dobrze, dobrze. Spróbuję być grzeczny. Jednak przy tej dziewczynie to mi się chyba nie uda.- Stwierdził, patrząc na Akinę.
-Tak, tak Nii-san.- Powiedziała Kimie z uśmiechem.
-HE~?!!- Krzyknęli po chwili Mine, Akina, Kagami i Himuro.
-Nii-san?- Zapytała Akina.
-He?! Nie wspominałam, że Aomine to mój brat?- Zapytała niewinnie. Wszyscy patrzeli to na Kimie to na Aomine.
-Nie jesteście podobni.- Stwierdziła Mine.
-I dobrze, bo Ao to idiota.
-A ty idiotka.
-A ty zboczeniec.- Wtrąciła Akina, na co Kimie zaczęła się śmiać.
-A ona to nie?!- Wskazał na siostrę.
-Nie-e~!- Kimie pokazała mu język, śmiejąc się.
-Ohayo~!- Usłyszeli wtem, a po chwili obok Kuroko ustał Kise. Mine na jego widok zarumieniła się i w głowie mówiła sobie mantrę "Umiesz mówić. Umiesz mówić.".
-Ohayo Kise~!- Przywitała się Kimie.
-I przyszła blond ciota.- Powiedział Aomine, na co dostał w łeb od Akiny.- O~! Zadziorna. Lubię takie.- Stwierdził, na co Akina zamilkła i odwróciła wzrok zawstydzona.
-Ty jesteś Mine-chin, co nie~?! Wszystkiego Najlepszego~!- Powiedział Kise, podchodząc do Mine z szerokim uśmiechem.
-D-D-D-D....Dziękuje.- Powiedziała cicho, rumieniąc się lekko.
-Ślicznie wyglądasz Mine-chin~!- Powiedział Kise, na co Mine spaliła buraka, a Akina powstrzymywała śmiech.
-No dobrze~~! Dość stania, bo za chwilę będzie film.- Powiedziała Kimie, ciągnąc Ryo-chan do środka. Wszyscy poszli jej śladem. Po wykupieniu biletów na horror- Kimie i Aomine mieli przewagę, i przekąsek weszli do sali. Rozsiedli się wygodnie i zaczęli oglądać.

Po filmie stała się dziwna rzecz. Otóż zostali tylko Mine, Akina, Kise i Aomine. Reszt przepadła bez śladu. Próbowali się do nich dodzwonić lecz nikt nie odbierał.
-Wiecie co? Nie będziemy tak tu stać. Chodźcie idziemy do jakieś knajpki, bo głodny jestem.- Stwierdził Aomine. Reszta nie miała innego wyboru, jak zgodzić się z nim. Aomine urzyczył Akinie ramienia, a Kise złapał Mine za rękę, przez to ta się zarumieniła. W knajpie miło się im rozmawiało. Zjedli kolację i zamówili sobie jeszcze cisto, przy czym jedo było ze świeczką. Po tym Aomine z Akina zniknęli, więc Kise z Mine poszli do wesołego miasteczka. Blondyn nie chciał jej jeszcze odprowadzać do domu stwierdzajać, że powinna się świetnie bawić w swoje urodziny. Mineś zgodziła się i tak miło bawili się. Na koniec oczywiście poszli na diabelski młyn aby nieco odpocząć.
-Ta karuzela była naprawdę świetna~! Tylko fryzurę mi nieco zniszczyła.- Zaśmiała się Mineś, próbując ogarnąć swoje włosy.
-I tak ślicznie wyglądzasz.- Powiedział Kise, na co Mine od razu się zarumieniła. Ryouta przybliżył się i zaczął powoli układać jej włosy. Mine patrzała na niego jak zachipnotyzowana.- Podobasz mi się Mine-chan.- Powiedział blondyn spokojnie. Mine poczuła sie w tym momencie najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
-Ja...Ja też cię lubię Kise.- Powiedziała z lekkim uśmiechem. Kise odwzajemnił jej uśmiech, po czym połozył dłonie na jej policzkach i pocałował ją delikatnie. Po tym szczęśliwi, trzymając się za ręce, poszli do domu.

Tydzień później Mine oficjalnie była dziewczyną Kise, a Akina dziewczyną Aomine. Mine dowiedziała się po swoich urodzinach, że razem z Aomine udali się do salonu gier, gdyż zaczęli się kłócić kto jest lepszy. Jednak nadal nie wiedzieli, co się stało z resztą, dlatego postanowiły zadzwonić do Kimie.
-Moshi, moshi~?- Usłyszeli w słuchawce.
-Ohayo Kimie-chan~!- Powiedziały razem.
-Witam Serdecznie Panią Kise i Panią Aomine~!- Powiedziała ze śmiechem Kimie.
-Już wiesz?
-Oczywiście~! Mój drogi braciszek za bardzo się szczerzył aby nie zauważyć. A Kise wszystko mi wyśpiewał przez telefon.
-No to możemy ci jedynie dziekować, że ich zaprosiłaś.
-Ależ nie ma za co~!
-Ale powiedz, co się z wami stało po kinie?- Zapytała ciekawa Mine.
-Zwialiśmy aby dać wam wolną rekę. Taki był plan oczywiście. Kuroko, Kagami, Himuro i Mukkun poszli na boisko, a później do Maji Burgera. Za to ja i Ryo-chan poszłyśmy na koncert The GazettE, a po tym Sozo poszła gdzieś z Uruhą, a ja z Akashim.
-Zaraz, zaraz~! Z Akashim~?!- Spytała zszokowana Akina.
-No tak, z Akashim. To mój chłopak. Aoś nie wspominał?
-Nie.- Przyznały razem.
-Ciekawe dlaczego nie powiedział? No nie ważne. Ważne, że poszło po mojej myśli. I dobrze, że dzwonicie, bo mam propozycję.
-Jaką?
-Co powiecie na grilla w ten weekend z tęczowymi zjebami~??
-Ja jestem za~!- Stwierdziła Akina.- Ale Akashi nas nie zabije?
-Niby dlaczego miałby to robić??!
-No nie wiem, dla rozrywki?!- Zapytała Akina, na co usłyszała śmiech z słuchawki.
-Możecie być spokojne. Jak już to rzuci w Aomine, gdy go wkurzy ale on zapewne będzie za bardzo wpatrzony w ciebie Akina.
-Ha-ha-ha.- Akina zarumieniła się.
-A w Kise nie rzuci?- Zapytała Mine.
-Kise za bardzo się go boi, więc jest bezpieczny.
-To dobrze.
-Poczekajcie chwilę.... Sei-chan~! Sei-chan~! Sei.... Sorki Kochane ale ja muszę pinie kończyć. Pa~!- Powiedziała Kimie i rozłączyła się.
-Ciekawie co się stało?- Zastanowiła się Mineś.
-Akas wszedł bez koszulki i Kimie się podnieciła.- Stwierdziła Akina z figlarnym uśmiechem.
-Ty to masz pomysły.- Mine zaśmiała się. Wtem do pokoju Akiny wszedł Aomine z Kise, który był zawiązany wstążką.
-Prosze Mine. Twój prezent urodzinowy.- Stwierdził Aomine z uśmiechem, pchając Kise w jej stronę. Mine zaśmiała się, po czym odwiązała Kise i pocałowała go krótko w policzek.
-Prezent idealny~!- Stwierdziła z uśmiechem.
-To wy tu sobie gruchajcie, a ja zabiorę swoja laskę na lody.- Powiedział Aomine z zadziornym uśmiechem.
-Ja ci dam laskę zboczeńcu jeden~! Zobaczysz, oberwiesz jeszcze patelnią.- Warknęła na niego Akina lecz poszła z nim na te lody. Mineś zaś miło spędziła dziń ze swoim chłopakiem, a raczej urodzinowym prezentem.







Zwariowane urodziny Orihary

Ohayo~! ^.^
Dzisiaj bardzo specjalny dzień~! ^w^
Urodziny znanego nam informatora Izayi Orihary~! :3

<3 Happy Birthday Dear Izaya~! <3
Życzę ci drogi bracie jak najwięcej klientów, ootoro, kawy i Shizu-chana~! ^w^

Z tej okazji miniaturka o Izayi i tym zwariowanym dniu~! :3
Miłego czytania~! ^-^
#Kimie

Izaya Orihara pracuje jako informator. Nie jest jednak zwykłym informatorem, na przykład z jakiegoś parku rozrywki. On sprzedaje informacje, najczęściej gangom, dzięki czemu jest bogaty. W końcu jest najlepszy w całym Tokyo, jak nie w Japoni. Niektórzy mogliby mu zazdrościć takiej pracy. Jednak z drugiej strony nie byle kto bierze się za taką pracę. Wiąże się z nią ogromne niebezpieczeństwo. Można dużo zarobić lecz można stracić nawet życie. Dlaczego Orihara jest najlepszy? Bo jest sprytny. Dzięki sprytowi potrafi przewidzieć reakcje ludzi z dużą dokładnością. To on rozdaje karty, a nie jego klienci. Jedyną osobą, której nie może przewidzieć w 100 procentach jest Shizuo Heiwajima. Nawet jeśli jest jego chłopakiem to nadal go zaskakuje. Izayi to nie przeszkadza, gdyż przynajmniej ma rozrywkę z Potworkiem. Przejdźmy jednak do dnia, który Izaya przeklina, a jednocześnie dobrze wspomina...

Ten dzień jak zwykle Izaya rozpoczął od 6:00. Siedział na dachu budynku i obserwował stary magazyn. Od kilku dni już obserwował grupę facetów, którzy chcieli stworzyć gang. Dokładnie o 6:20 wyszli z magazynu, chowając w samochodzie paczki z kokainą, którą ukradli innemu gangowi. I ten gang zatrudnił Oriharę aby dowiedział się kto im to ukradł i najlepiej ich złapał. O 6:30 owy gang podjechał i zaatakował mężczyzn, którzy nie mieli z nimi szans. Wtedy to Orihara schował swoją lornetkę i zszedł z dachu aby się przywitać i odebrać pieniądze.
-Ohayo~! Widzę, że wszystko dobrze poszło, więc nie będę wam przeszkadzał. Dajcie mi tylko kase i spadam.- Powiedział Izaya z szyderczym uśmiechem. Wtem jeden z nich przyłożył mu pistolet do głowy.
-Myślisz, że zapłacimy ci tą kosmiczną sumę za tak marną informację?- Zapytał z kpina owy mężczyzna. Izaya zaśmiał się szyderczo, przez co patrzeli na niego jak na wariata.
-Myślę, że tak.- Wtem ten facet został zastrzelony. Wszyscy patrzli się na informatora zszokowani.- Ktoś jeszcze chce mi sie sprzeciwić?- Zapytał rozbawiony. Każdy zaprzeczył i juś po chwili dostał kopertę z pieniędzmi. Sprawdził, czy jest całość i kasa nie jest fałszywa.- Życzę miłego dnia~!- Powiedział z uśmiechem, po czy odszedł szybko, a ggdy wszedł na dach usłyszał strzały. Wyjął lornetkę i spojrzał sie w miejsce, gdzie przed chwilą stał. Wszyscy zostali rozstrzeleni. Nie jego wina, że inny gang za zabicie ich daje więcej pieniędzy. O 7:10 odebrał kopertę od drugiego gangu, po czym ruszył dalej obserwować ludzi.

O 14:30 uciekał przed innym gangiem, bo zabrał im pendriva z ważnymi informacjami. Był tak szybki i zwinny, że nawet się nie zadrasnął. Wkurzał go tylko telefon, który dzwonił co jakiś czas i zadzwonił w momencie, w którym zabierał pendriva. Obiecał sobie, że zabije tą osoba, która przeszkodziło mu w misji. Do godziny 19 kręcił się po mieście. Miał mnóstwo pracy- zabił z 6 ludzi, 15 zaszantażował dla informacji, dwie złapał dla okupu. O 19:15 stał w windzie i czekał na swoje piętro. Chciał się tylko przebrać, zapisać sobie potrzebne informacje, sprawdzić stronę Dollarsów i iść na kolejne zdobywanie informacji. Wszedł do domu od razu ściągając brudną kurtkę i udając sie do łazienki. Wziął szybki prysznic, po czym ubrał czarne jeansy, czarną koszulkę i sweterek. Kurtkę ubierze jak będzie wychodził. Zszedł na dół do salonu i chciał udać się do biura jednak pewna osoba mu w tym przeszkodziło. Spojrzał na blondyna, który stał w jego salonie i patrzał na niego z zaciekawieniem.
-Co jest Shizu-chan~?- Zapytał wesoło szatyn. Nie, nie bał się, że jego salon zostanie zdemolowany. Shizuo był jego chłopakiem, więc już taka sytuacja się nie zdarzy. Albo zdarzy, z nim to nigdy nie wiadomo. Shizuo nie odzywał sie tylko patrzył na informatora.- Oj, Shizu-chan~! Co jest~?- Zapytał ponownie nieco już zmartwiony Izaya. Nie wiedział o co chodzi jego Potworkowi. Wtem poczuł zapach kawy. Spojrzał na stół, gdzie stała filiżanka kawy i kubek gorącej czekolady. Oprócz tego ciasto ze świeczką i talerz pełny ootoro. A Izaya dalej nie wiedział o co chodzi. Poczuł tylko głód i aż poleciała mu ślinka na widok tuńczyka. Shizuo wziął ciasto ze stołu, podpalił świeczkę i podszedł do szatyna. Podsunął mu ciasto pod sam nos. Izaya już chciał mu przypomnieć, że nie lubi słodyczy lecz przez słowa blondyna zamilkł.
-Wszystkiego Najlepszego Pchło.- Powiedział z lekkim uśmiechem. Izaya stał i gapił się tępo w świeczkę. Czyli te telefony to z życzeniami~! I jak on mógł zapomnieć o swoich urodzinach? Uśmiechnął się jednak i jak przystało na solenizanta pomyślał życzenie i zdmuchnął świeczkę.
-Dziękuje Shizu-chan~!- Powiedział wesoło, po czym został namiętnie pocałowany. Po tym przypomniało mu się, że miał przecież szukać informacji.
-No chodź. Jeśli chcesz to możesz ubrać moją koszulę. To w ramach prezentu oczywiście.- Podkreślił blondyn. Izaya chwilę się zastanawiał, jednak wieczór z Potworkiem, ootoro, kawą i ulubioną koszulą wygrał. Pognał do sypialni, gdzie rozebrał się do samych bokserek i ubrał koszulę Shizuo. Założył jeszcze skarpetki, bo było mu nieco zimno i pognał na dół. Wskoczył Shizuo na kolana ze śmiechem, biorąc gorąca kawę w łapki.
-Shizzy~! A mogę być dzisiaj seme~?- Zapytał z nadzieję.
-Nie. Aż takich prezentów dla ciebie nie ma.- Powiedział stanowczo blondyn. Izaya zaśmiał się, opierając wygodniej o blondyna.
-No dobrze~! Ale po tym jak wypiję kawę i zjem ootoro to mam nadzieję, że mnie dobrze zadowolisz.- Powiedział z zadziornym uśmiechem. Shizuo uśmiechnął się, obejmując Izayę w pasie, po czym podał mu talerz z ootoro. Nie wiedział co się stało, że informator jest taki wesoło i chętny na zabawę ale mu to nie przeszkadzało. Wziął się więc za jedzenie ciasta lecz zanim to zrobił pocałował raz jeszcze Izayę, jakby dla potwierdzenia jego słów. Izaya zadowolony i szczęśliwy stwierdził, że zapisze sobie jutro w kalendarzu "04.05.- zwariowane urodziny Boga". 







 

poniedziałek, 2 maja 2016

Poskromić Pantere- Kagami x Aomine

Dobry wieczór~! ^.^
Przybyłam z tym zacnym cośkiem~! ^w^ 
Jak widać w tytule jest  KagaAo~! :3 Czyli- po raz pierwszy tutaj- Aoś jest ukesiem~! :p
Nie będę się dłużej rozpisywać, bo pewnie już chcecie przeczytać tego zacnego posta ^.^
Miłego czytania Kochani Moi~! :*
Bajo~! ;)
#Kimie

Była piękna, słoneczna pogoda. Ptaszki śpiewały, wiał lekki wiaterek, po prostu idealny dzień na poranie w koszykówkę. Jednak Kagami Taiga- As Seirin- musiał na razie przełożyć granie w kosza. Dziś była sobota, czyli jedyny dzień, w którym może posprzątać w swoim mieszkaniu. A już dawno tego nie robił, gdyż był zajęty szkołą, treningami, a następnie zawodami- których nie wygrał. Bardzo się starali jednak tym razem nie pokonali Aomine w półfinałach. Ten jednak przegrał z Akashim, więc był zadowolony. Przynajmniej jego chłopak nie chwalił się na prawo i lewo, że jest najlepszy. Ano tak. Tych dwóch Asów, którzy kłócą się o wszystko i są koszykarskimi zjebami są razem. Zostali parą w pokręcony sposób i nie warto o tym mówić. Najważniejsze, że są razem szczęśliwi itd. Przenieśmy się do mieszkania zawodnika Seirin....

Czy ja tu naprawdę mieszkałem?! Musiałem być bardzo zajęty i zmęczony aby nie zauważyć tego brudu~! Dobrze, że wstałem rano, bo inaczej bym sprzątał nawet w nocy. Pierwsze co- po zjedzeniu śniadania- wziąłem się za pranie. Następnie zmieniłem pościel, pościerałem kurze, umyłem łazienkę. Teraz czyściłem półkę z płytami, a potem mycie podłóg i kuchnia. A no i jeszcze balkon. Jak dobrze pójdzie to jeszcze zdołam pograć w kosza. O ile będę miał siły.
-Mam cię!- Usłyszałem nagle koło ucha, przy czym poczułem jak ktoś obejmuje mnie od tyłu.
-A~!- Wrzasnąłem, po czym spojrzałem w bok.- Ahomine~! Musisz tak straszyć~?!- Wydarłem się na tego debila. Chce żebym zawału dostał czy co?!
-Musiałem jakoś zwrócić twoją uwagę.- Powiedział z uśmiechem.
-A to nie wystarczy powiedzieć?!- Spojrzałem na niego wkurzony.
-Oj, nie denerwuj się Tygrysie~! No dobra, chciałem cię trochę postraszyć. - Przyznał z głupim uśmiechem.
-To niech ci się odechce. Heh~! A teraz mnie puść, bo muszę dokończyć sprzątanie.- Powiedziałem wyciągając kolejną płytę i przecierając ją.
-Ale przytulanie nie przeszkadza ci w sprzątaniu.
-Teraz nie przeszkadza ale przy myciu podłogi będzie.- Spojrzałem na niego z lekkim uśmiechem.
-Dopóki sprzątasz płyty będę cię przytulał.- Powiedział stanowczo, a ja się zaśmiałem.
-Aż tak ci pieszczoch brakuje?!- Zapytałem żartobliwie.
-Oczywiście~! Ostatnio nie mieliśmy dla siebie czasu, więc teraz odrabiam. A ci tego nie brakuje?- Ostatnie zdanie wyszeptał mi do ucha, przez co się zarumieniłem.
-Trochę...- Przyznałem, odwracając głowę.
-Kagami, chodź.- Wyszeptał mi do ucha, wkładając dłonie pod moją koszulkę.
-Nie teraz~! Sprzątam.- Powiedziałem od razu.
-Oj tam, później dokończysz. Taiga...- Powiedział namiętnie, liżąc po tym moje ucho.
-Uh~! Aomine...- Zdołałem powiedzieć zanim wpił się w moje usta. Chciałem go odepchnąć lecz wtedy poczułem, że naprawdę tego mi brakuje. No nic. Sprzątanie musi poczekać.

Następnego dnia, bo wczoraj już nie miałem siły aby sprzątać, kończyłem sprzątanie. Aomine wyszedł do sklepu, więc miałem trochę spokoju od tego zboczeńca. Mogłem się zastanowić jak poskromić tą bestię. I nie chodzi tu o koszykówkę. Odkąd jesteśmy razem, a bardziej od naszego pierwszego razu, cały czas ląduje na dole. Ogółem zawsze jest mi bardzo przyjemnie, jednak chciałbym chociaż raz dominować. Chciałbym sprawić Aomine taką przyjemność jaką sprawia mi. Jednak jest jedno ale- Aomine tego nie chce. Raz próbowałem to od razu zamienił nas miejscami. A przekonywać tego uparciucha aby mi się oddał nie ma sensu. Dlatego od kilku dni zastanawiałem się co zrobić aby dopiąć swego. I po namysłach- i przeszukaniu internetu- wpadłem na genialny pomysł.

Po obiedzie, gdy zmywałem naczynia Aomine stwierdził, że idzie się zdrzemnąć. I tu była moja szansa. Umyłem naczynia, schowałem resztę obiadu do lodówki, po czym poszedłem do sypialni. Wszedłem po cichu. Na moje szczęście Aomine już spał. Podszedłem powoli do niego aby upewnić się, że śpi. Pomachałem mu ręką przed twarzą i nie zareagował. Dobra, pora rozpocząć swój plan~! Podniosłem powoli i delikatnie jego ręce do góry i przypiąłem je kajdankami do łóżka. Nie pytajcie skąd mam kajdanki i tak nie powiem. Usadowiłem się następnie między jego nogami, ściągają mu spodenki wraz w bokserkami. Bluzkę podwinąłem tak, że miał ją nad głową. W końcu musiałbym zdjąć mu kajdanki, a wtedy mógłby się obudzić i nici z mojej misji. Zacząłem całować go po szczęce i szyi, schodząc z pocałunkami coraz niżej. Jedną ręką pieściłem jego sutki, a drugą powoli pobudzałem jego męskość. Już po chwili Aomine stęknął i otworzył oczy.
-Czyżby Tygrysek nadal był niedopieszczony??- Powiedział figlarnie. Widać chciał mnie objąć lecz kajdanki mu przeszkodziły. Spojrzał w górę i szarpnął kilka razy lecz to nic nie dało.- Co to ma być?- Zapytał, patrząc na mnie podejrzliwie.
-Kajdanki abyś się nie szarpał. Dzisiaj to ja tu dominuje.- Powiedziałem z uśmiechem. Aomine chwilę siedział cicho. Chwilę.
-Aaaa~!! Gwałcą~! Pomocy~!- Wydarł się i szarpnął. Zachciało mi się śmiać, jednak postanowiłem kontynuować. Wpiłem się w jego usta, skutecznie go uciszając. Całując go, dłońmi pieściłem jego ciało. Czułem, że Aomine się wacha. Z jednej strony było mu przyjemnie, a z drugiej nie chciał być tym na dole. Oderwałem się od jego ust, schodząc niżej i pieszcząc jego sutki, dłonią dalej pobudzając jego męskość. Aomine stękną i mrukną lecz nie szarpnął się. Zszedłem jeszcze niżej i wziąłem jego męskość w usta. Wiedziałem, że przy tym Aomine się zrelaksuje, gdyż to lubił. Pieściłem ustami i językiem jego penisa, a Aomine postękiwał i wzdychał. Po dłuższej chwili wyjąłem jego penisa ze swoich ust. Nie chciałem doprowadzać go do orgazmu w taki sposób. Wyciągnąłem z szafeczki lubrykant i wylałem dość dużo na swoje palce, po czym rozszeżyłem jego nogi. Najpierw masowałem chwilę jego dziurkę, dopóki się nie zrelaksował, po czym włożyłem pierwszy palec. Aomine od razu się spiął.
-Kagami...- Wysapał z grymasem.
-Spokojnie. Rozluźnij się.- Powiedziałem i pochyliłem się aby złączyć nasze usta. Drugą dłonią pieściłem jego sutki. Aomine rozluźnił się, ochoczo oddając pocałunki, więc dołożyłem drugi palec. Nie spiął się tak mocno tylko stęknął jakby niezadowolony. Pieściłem go powoli aby dobrze go rozciągnąć. Gdy dołożyłem trzeci palec trafiłem w jego prostatę.
-A~! Mmmm~! Tak~!- Aomine najpierw krzyknął zaskoczony, po czym mruknął i wypchnął biodra do przodu. Musiałem się mocno powstrzymać aby nie pójść dalej. Rozciągałem go jeszcze trochę, po czym wyciągnąłem palce i wylałem na swojego penisa lubrykantu. Od samego patrzenia na Aomine mi stanął, więc nie musiałem się pobudzać. Przybliżałem się i powoli wszedłem.
-Uh! A... Ah~!- Aomine stęknął i spiął mięśnie. Wszedłem do końca, wpijając się w jego usta. Było tak ciasno, że musiałem się powstrzymać aby nie dojść. Odczekałem chwilę i zacząłem się powoli poruszać. Z każdą chwilą zacząłem przyspieszać, czując tą przyjemność. Widziałem i słyszałem, że Aomine też jest dobrze. Jego jęki i mruczenia oraz stojąca na baczność męskość mówiła sama za siebie. Pieściłem jego ciało, co chwila go całując. Gdy trafiłem ponownie w jego prostatę- co Aomine oświadczył wręcz krzykiem- złapałem go za biodra i przyspieszyłem, cały czas trafiając w to miejsce. Aomine wił się pode mną z rozkoszy, dochodząc po chwili z moim imieniem na ustach. Zacisnął się na mnie tak mocno, że nie wytrzymałem i również doszedłem. Gdy doszedłem do siebie wyszedłem z niego i odkułem go. Aomine od razu rozmasował sobie nadgarstki. Usiadłem i czekałem na jego reakcję. Aomine leżał chwilę, po czym chciał usiąść lecz stęknął i opadł z powrotem.
-Gdybym miał dość siły to bym ci przywalił.- Stwierdził po kilku minutach.
-He~?! Ale przecież było ci dobrze.- Powiedziałem zdziwiony.
Aomine odwrócił się do mnie tyłem i burknął coś pod nosem.- Co powiedziałeś?- Zapytałem nachylając się nad nim
-Nie byłem przygotowany.- Wymamrotał.
-Przecież dobrze cię rozciągnąłem.- Spojrzałem na niego zdziwiony.
-No bo...- Reszty zdania nie słyszałem, gdyż wymamrotał je w poduszkę.
-Co?
-To był mój pierwszy raz idioto!- Wykrzyczał, obracając się w moją stronę i krzywiąc z bólu. Ja zaś siedziałem zszokowany.
-Pierwszy....raz?!
-A co ty myślałeś?! Że komuś dałem swój tyłek?! Phi! Niedoczekanie jego. Plus jesteś pierwszym facetem, z którym to zrobiłem. Nie miałem wcześniej chłopaka.- Stwierdził już spokojniej. Poczułem jak na moją twarz wpływa rumieniec. Dlaczego nie pomyślałem o tym?!
-Jesteś na mnie zły?- Spytałem, patrząc na niego.
-Heh~! Nie. No może trochę, bo mnie teraz tyłek boli. Odpłacisz się obiadem.- Powiedział z lekkim uśmiechem. Odwzajemniłem jego uśmiech, po czym pochyliłem się i pocałowałem go delikatnie.
-A będę mógł to zrobić ponownie?
-Raz na rok ci wystarczy.
-Oj~!
-No dobra, zastanowię się. Tylko wiedz, że po tym będziesz musiał mi robić zajebisty obiad i masaż pleców. I zero kajdanek.- Podkreślił. Zaśmiałem się z jego prośby.
-Dobrze, dobrze.- Przytaknąłem.
-Skoro mamy już wszystko wyjaśnione to kładź się. Śpiący jestem, więc porobisz mi za poduszkę.- Uśmiechnął się szeroko. Odwzajemniłem uśmiech i położyłem się, a Aomine od razu zrobił sobie z mojego brzucha poduszkę. Miziając go po głowie obaj zasnęliśmy.