Ohayo~! ^w^
Przybywam kolejny dzień z rzędu~! :3 Bo kolejny dzień z rzędu coś się dzieje :p
Dzisiejszym naszym Solenizantem jest Ruki~! ^w^
Happy Birthday Dear Ruki~! :*
<3 <3 <3 <3
Najlepsze życzenia oraz spełnienia marzeń dla świetnego wokalisty zespołu The GazettE~! <3
Życzenia ode mnie i całej Tęczowej Ekipy :3
I po prostu musiałam coś napisać na tą okazję~! :D Myślałam, że mi się nie uda, a tu proszę~! ^^ Jestem szczęśliwa, dumna z samej siebie i aż nie mogę uwierzyć , że to napisałam :p
Mam nadzieję, że mi wyszło o.o
Przypominam o INFO, ankietach i poprzednich postach ;)
Miłego czytania~! :3
#Kimie
Dlaczego jak coś musi się walić to staje się to jednego dnia? Czy tylko ja już mam takiego pecha? Nie był to piątek trzynastego, a wręcz topiłem się w swoim nieszczęściu. Ale zacznę od początku, czyli od poranka, podczas którego nie zadzwonił mi budzik i spóźniłem się godzinę do pracy. Spóźniłbym się może tylko pół godziny ale po drodze popsuło mi się auto i musiałem biec do pracy- wolałem nie korzystać z komunikacji miejskiej widząc te tłoki. Szef nie był zadowolony ale- tu na szczęście- mnie nie zwolnił i tylko kazał zostać tą godzinę dłużej w pracy. Praca dzisiaj nie była wyjątkowo lekka, klientów było dzisiaj mnóstwo, do tego te nastolatki kupujące kawę z mnóstwem dodatków- naprawdę, to nie była już kawa, a dodatki. Do tego zamiast zostać godzinę dłużej został dwie, bo koleżanka, która miała przyjść na swoją zmianę trafiła do szpitala i szef musiał załatwić kogoś na zastępstwo.I tu moje drugie małe szczęście, że nie musiałem zostać na drugiej zmianie.
Po pracy udałem się do sklepu, a jak wychodziłem z niego to zaczęło padać. Nie miałem innego wyboru jak założyć kaptur na głowę i szybkim krokiem udać się do domu, chociaż i tak nieźle zmokłem. Ze skrzynki wyciągnąłem pocztę- oczywiście same rachunki do zapłacenia. Westchnąłem ciężko i ruszyłem na górę. Wtem potknąłem się na ostatnim schodku. Zamknąłem oczy i błagałem aby nie skończyło się to dla mnie źle. Nie poczułem jednak bólu, więc otworzyłem niepewnie oczy. O dziwo wisiałem nad ziemią.
-Wszystko w porządku?- Usłyszałem za sobą i dopiero teraz poczułem ramiona mnie obejmujące. Gdy zostałem postawiony do pionu obróciłem się aby zobaczyć mojego wybawcę. Przystojnego wybawcę, jak na mój gust. Miał blond włosy z czarnymi odrostami, które były nastroszone i zasłaniały nieco jego lewe oko. Miał bandanę na nosie- nie wiem dlaczego ale w sumie fajnie to wyglądało. Ubrany był w czarne jeansy, szarą bluzę i kurtkę oraz ciężkie buty. Ogółem to miał styl bad boya ale wyglądał nieco uroczo.
-Tak, dzięki. Dziękuję za ratunek.- Uśmiechnąłem się lekko. Poprawiłem szalik, bo było mi nieco gorąco, a zarazem czułem się głupio, bo wyglądałem jak zmokła kura.
-Nie ma sprawy.- Wzruszył ramionami.
-Mieszkasz tu? Bo jakoś cię nie kojarzę.- Bardzo dobrze znam znam swoich sąsiadów, a już najbardziej sąsiadkę z parteru, która nazywa mnie dzieckiem szatana. I nie wiem, czy to przez to, że raz miałem na sobie koszulkę z pentagramem, czy przez moje kolczyki i czasem pomalowane oczy czarną kredką.
-Wprowadziłem się jakiś niecały tydzień temu. Byłem tak zajęty, że nie zdążyłem się przywitać. Akira Suzki ale mówią na mnie Reita.- Wyciągnął dłoń w moja stronę.
-Takanori Matsumto per Ruki.- Uścisnąłem jego dłoń z lekkim uśmiechem, po czym kichnąłem.
-Wiesz, pogadamy sobie kiedy idziej, bo jeszcze tu się przeziębisz.- Popchnął mnie lekko na piętro.
-Z moim szczęściem jest to możliwe.
-To ja wpadnę jutro sprawdzić, czy żyjesz. Do zobaczenia.- Z lekkim uśmiechem otworzył drzwi do swojego mieszkanie.
-Taaa~! Jeszcze raz dzięki.- Pomachałem mu, a po tym ten zniknął za drzwiami.
Westchnąłem sobie pod nosem, po czym zacząłem szukać kluczy, gdy z naprzeciwka wyszła sąsiadka.
-O, Ruki~! Już wróciłeś.- Pani Yasuda przywitała mnie z uśmiechem.
-Dzień dobry.- Ukłoniłem się jej lekko.
-Dzień dobry. Czekałam na ciebie. Wcześniej widziałam, że pogoda się psuje, więc poszłam z Koronem na spacer.- Powiedziała, a po chwili mój pies wyszedł z jej mieszkania, ciesząc się na mój widok.
-Cześć Pysiaku. Bardzo Pani dziękuję.- Jak pomyślę, że miałbym wyjść teraz na spacer z Koronem, który nie przepada za deszczem, to na sto procent wróciłbym chory.
-Nie ma sprawy. Już cię nie zatrzymuję, bo widzę, że cię ten deszcz złapał. Do widzenia.
-Tak. Dziękuje za wyprowadzenie Korona. Do widzenia.- Uśmiechnąłem się lekko, po czym wszedłem do mieszkania. Koron od razu położył się na kanapie, a ja ruszyłem do łazienki aby wziąć gorący prysznic. Następnie poszedłem do kuchni, robiąc sobie herbatę i odgrzewając wczorajszy obiad.
Zalałem właśnie herbatę, gdy zaczął dzwonić mój telefon. Widząc kto dzwoni od razu odrzuciłem połączenie. Był to mój były, z który zerwałem wczoraj, bo dowiedziałem się, że mnie zdradza. Może i bym mu jeszcze wybaczył ale ta dziewczyna, z którą mnie zdradzał jest z nim w ciąży. Mam nadzieję, że nigdy już go nie spotkam, bo mu oczy wydłubię. Chyba myślał, że zostanę jego kochankiem. Jeszcze czego~!
Tak się zdenerwowałem, że zwaliłem swój kubek z herbatą, który od razu się roztrzaskał. Zdążyłem odskoczyć i się nie poparzyć. Uff~! Ten dzień jest straszny. Lepiej wcześniej się dzisiaj położę aby czegoś sobie przypadkiem nie zrobić.
Po pracy udałem się do sklepu, a jak wychodziłem z niego to zaczęło padać. Nie miałem innego wyboru jak założyć kaptur na głowę i szybkim krokiem udać się do domu, chociaż i tak nieźle zmokłem. Ze skrzynki wyciągnąłem pocztę- oczywiście same rachunki do zapłacenia. Westchnąłem ciężko i ruszyłem na górę. Wtem potknąłem się na ostatnim schodku. Zamknąłem oczy i błagałem aby nie skończyło się to dla mnie źle. Nie poczułem jednak bólu, więc otworzyłem niepewnie oczy. O dziwo wisiałem nad ziemią.
-Wszystko w porządku?- Usłyszałem za sobą i dopiero teraz poczułem ramiona mnie obejmujące. Gdy zostałem postawiony do pionu obróciłem się aby zobaczyć mojego wybawcę. Przystojnego wybawcę, jak na mój gust. Miał blond włosy z czarnymi odrostami, które były nastroszone i zasłaniały nieco jego lewe oko. Miał bandanę na nosie- nie wiem dlaczego ale w sumie fajnie to wyglądało. Ubrany był w czarne jeansy, szarą bluzę i kurtkę oraz ciężkie buty. Ogółem to miał styl bad boya ale wyglądał nieco uroczo.
-Tak, dzięki. Dziękuję za ratunek.- Uśmiechnąłem się lekko. Poprawiłem szalik, bo było mi nieco gorąco, a zarazem czułem się głupio, bo wyglądałem jak zmokła kura.
-Nie ma sprawy.- Wzruszył ramionami.
-Mieszkasz tu? Bo jakoś cię nie kojarzę.- Bardzo dobrze znam znam swoich sąsiadów, a już najbardziej sąsiadkę z parteru, która nazywa mnie dzieckiem szatana. I nie wiem, czy to przez to, że raz miałem na sobie koszulkę z pentagramem, czy przez moje kolczyki i czasem pomalowane oczy czarną kredką.
-Wprowadziłem się jakiś niecały tydzień temu. Byłem tak zajęty, że nie zdążyłem się przywitać. Akira Suzki ale mówią na mnie Reita.- Wyciągnął dłoń w moja stronę.
-Takanori Matsumto per Ruki.- Uścisnąłem jego dłoń z lekkim uśmiechem, po czym kichnąłem.
-Wiesz, pogadamy sobie kiedy idziej, bo jeszcze tu się przeziębisz.- Popchnął mnie lekko na piętro.
-Z moim szczęściem jest to możliwe.
-To ja wpadnę jutro sprawdzić, czy żyjesz. Do zobaczenia.- Z lekkim uśmiechem otworzył drzwi do swojego mieszkanie.
-Taaa~! Jeszcze raz dzięki.- Pomachałem mu, a po tym ten zniknął za drzwiami.
Westchnąłem sobie pod nosem, po czym zacząłem szukać kluczy, gdy z naprzeciwka wyszła sąsiadka.
-O, Ruki~! Już wróciłeś.- Pani Yasuda przywitała mnie z uśmiechem.
-Dzień dobry.- Ukłoniłem się jej lekko.
-Dzień dobry. Czekałam na ciebie. Wcześniej widziałam, że pogoda się psuje, więc poszłam z Koronem na spacer.- Powiedziała, a po chwili mój pies wyszedł z jej mieszkania, ciesząc się na mój widok.
-Cześć Pysiaku. Bardzo Pani dziękuję.- Jak pomyślę, że miałbym wyjść teraz na spacer z Koronem, który nie przepada za deszczem, to na sto procent wróciłbym chory.
-Nie ma sprawy. Już cię nie zatrzymuję, bo widzę, że cię ten deszcz złapał. Do widzenia.
-Tak. Dziękuje za wyprowadzenie Korona. Do widzenia.- Uśmiechnąłem się lekko, po czym wszedłem do mieszkania. Koron od razu położył się na kanapie, a ja ruszyłem do łazienki aby wziąć gorący prysznic. Następnie poszedłem do kuchni, robiąc sobie herbatę i odgrzewając wczorajszy obiad.
Zalałem właśnie herbatę, gdy zaczął dzwonić mój telefon. Widząc kto dzwoni od razu odrzuciłem połączenie. Był to mój były, z który zerwałem wczoraj, bo dowiedziałem się, że mnie zdradza. Może i bym mu jeszcze wybaczył ale ta dziewczyna, z którą mnie zdradzał jest z nim w ciąży. Mam nadzieję, że nigdy już go nie spotkam, bo mu oczy wydłubię. Chyba myślał, że zostanę jego kochankiem. Jeszcze czego~!
Tak się zdenerwowałem, że zwaliłem swój kubek z herbatą, który od razu się roztrzaskał. Zdążyłem odskoczyć i się nie poparzyć. Uff~! Ten dzień jest straszny. Lepiej wcześniej się dzisiaj położę aby czegoś sobie przypadkiem nie zrobić.
Dzisiejszy dzień był o wiele lepszy. Nie zaspałem, odebrałem już auto z naprawy i pogoda dopisywała. Zadowolony wracałem właśnie ze spaceru z Koronem, gdy przed drzwiami do swojego mieszkania spotkałem przystojnego sąsiada.
-Hejka.- Przywitał się z uśmiechem.- Widzę, że nie dałeś się chorobie.
-Hej. Na szczęście się jednak nie pochorowałem. A ty co tu robisz?
-Przecież mówiłem, że przyjdę w odwiedziny. Proszę, taki mały prezent.- Dał mi pudełeczko, w którym zobaczyłem eklerki. Mniam.
-Dzięki, nie musiałeś. Zaprosiłbym cię ale mam bałagan. Ostatnio nie miałem czasu i chęci na sprzątanie.- To prawda, jakiegoś lenia ostatnio miałem i teraz moje mieszkało wyglądało strasznie.
-Nie trzeba, chciałem się po prostu przywitać poprawnie.- Uśmiechał się promiennie.- O, nie wiedziałem, że masz psa.- Reita ukucnął, chcąc pogłaskać Korona. Już chciałem powiedzieć aby tego nie robił- mój pies nie przepada za nieznajomymi- ale o dziwo Koron dał się pogłaskać i wręcz się do niego łasił niczym kot.
-Taa i chyba mi go podmienili, bo zazwyczaj warczy na nieznajomych.- Jak tak sobie przypominał to warczał na mojego byłego. Czyżby Koron miał nosa do złych ludzi?
-To albo mnie szybko polubił albo poczuł słodkości, które przyniosłem.- Zaśmiał się krótko. Pogłaskał ostatni raz Korona i wstał.- Nie będę już przeszkadzał i idę do siebie. Miłego sprzątania.
-Nie spieszy mi się tak do sprzątania ale dzięki. Za słodkości też. Miłego dnia.- Uśmiechnął się lekko i wszedłem do mieszkania. Oparłem się o drzwi i westchnąłem głośno. Nie stresowałem się rozmową z nim. Bardziej byłem rozproszony, bo miał na sobie podkoszulek, który opinał jego sylwetkę, więc mogłem przypatrzeć się jego umięśnionej klacie. Do tego te bicepsy~! Aż chciałbym aby mnie przytulił. Dobra, zaczynam gadać jakieś głupoty, pora wziąć się za sprzątanie.
Ten dzień miał być dla mnie szczęśliwy ale zawsze coś musi się zdarzyć. Właśnie kończyłem sprzątać i miałem wziąć się za zrobienie sobie kolacji i obiadu na jutro, gdy coś trzasnęło. I tak poszła mi kuchenka i lodówka. I co ja mam teraz zrobić? Mam na szczęście gwarancję ale tydzień minie zanim mi to naprawią. Zajrzałem do lodówki, gdzie miałem w sumie dość dużo jedzenia. Nie mogę tego tak zostawić, bo mi się wszystko popsuje. Wziąłem torbę i spakowałem wszystko do niej, po czym wyszedłem z mieszkania i zapukałem do sąsiadki. Ona na pewno mi pomoże....
Stałem tak chyba z dziesięć minut i zero odzewu. Może gdzieś wyjechała? W sumie mówiła coś, że się wnukiem ostatnio opiekuje. Pięknie~! I co ja teraz.... Spojrzałem na drzwi obok. Czy to wypada tak po dwóch dniach znajomości prosić o pomoc? No ale nie mam innego wyjścia.
Podszedłem do jego drzwi i zapukałem. Otworzył mi minutę później.
-Tak? O, Ruki. Hej. Coś cię do mnie sprowadza?
-Hej. Mam prośbę. Lodówka i kuchenka mi padły. I muszę gdzieś na razie jedzenie przytrzymać, bo nie chcę aby się popsuło. I mógłbym u ciebie coś sobie ugotować?- Spytałem niepewnie. To brzmi bardzo dziwnie.
-Pewnie, nie ma sprawy. Wchodź.- Wziął torbę, która stała przede mną i wpuścił mnie do środka.
-Dzięki. Bardzo mnie ratujesz.
-Spoko. Ale musisz mieć pecha, że od razu dwie rzeczy ci się popsuły.- Stwierdził idąc do kuchni i zaczynając robić miejsce w lodówce.
-Lepiej mi nie wspominaj. Ostatnio to jestem chodzącym nieszczęściem. Przepraszam, jeśli coś popsuję.- Reita zaśmiał się na moje słowa.
-Nie szkodzi. Dobra, wszystko schowane, więc możesz gotować. Tu są garnki, tu patelnia, a w pierwszej szufladzie drewniane łyżki i takie tam.- Wskazał na szafki.
-Dzięki. Naprawdę ci to nie przeszkadza?- Spytałem, wyciągając dwa garnki.
-Ależ skąd. A ci nie będzie przeszkadzać, jak będę cię zagadywał?
-Nie, będzie mi wręcz miło.- Uśmiechnąłem się, zabierając się za gotowanie.
I tak miło rozmawialiśmy, gdy ja gotowałem. Okazało się, że mamy wiele wspólnych zainteresowań, np. lubimy takie same zespoły. Dowiedziałem się też, że Akira pracuje w sklepie muzycznym, gra na basie, ma dwie papużki (które zobaczyłem po jakiś dwudziestu minutach w jego salonie) i też nie lubi sąsiadki z parteru.
-Proszę. To za użyczenie kuchni.- Postawiłem przed nim talerz ze spaghetti. Chciałem zrobić coś innego ale, że spaghetti wychodzi mi najlepiej to jednak je zrobiłem.
-Nie musiałeś ale dzięki. Smacznego.- Powiedział Akira, gdy usiadłem obok niego, zabierając się za swoją porcje. Czekałem na jego komentarz ale on nic nie mówi tylko jadł.
-Smakowało?- Spytałem, gdy wziąłem od niego talerz aby pomyć naczynia.
-Było boskie. Sorki, że wcześniej nie powiedziałem ale po prostu mnie zatkało.- Uśmiechnął się promiennie.
-Właśnie, a będę mógł na szybko przyjść rano? Aby zabrać chociaż jogurt i kanapki do pracy.
-Pewnie. I tak rano wstaję.
-To byłbym tak o wpół do szóstej.
-Eeee.... Wstanę. Ale lepiej wymieńmy się numerami to zadzwonisz do mnie, gdy nie będę otwierał.- Reita wyciągnął telefon z kieszeni ze śmiechem.
-Sorki, że tak wcześnie.
-Naprawdę nie musisz przepraszać. W sumie to jak znajdę zapasowe klucze to pożyczę ci je to na spokojnie rano będziesz mógł wejść.
-Jak ja ci się odwdzięczę?- Mruknąłem, gdy wymienialiśmy się numerami.
-Swoim towarzystwem. Miło jest z kimś pogadać, a po pracy czasami nie chce mi się chodzić do znajomych.- Uśmiechnąłem się na jego słowa. Naprawdę fajny z niego facet.
-To ja już idę do siebie, bo Koron się pewnie niecierpliwi, a jeszcze muszę spróbować zadzwonić w sprawie kuchenki i lodówki.
-No tak. Możesz brać Korona ze sobą tak w ogóle.
-O ile nie będzie szczekał na twoje papużki. To jeszcze raz dzięki za pomoc. Do zobaczenia.
-Nie ma sprawy. Dobranoc.- Odprowadził mnie do drzwi i nawet zerknął, czy poszedłem już do siebie. Z uśmiechem podrapałem Korona za uchem, idąc z nim do salonu. Te dni zapowiadając się ciekawie.
Nareszcie nastała sobota, a z nią mój wolny weekend. Dzisiaj tak jak przez ostatnie dni również zamierzałem iść do Reity, gdyż mój sprzęt miał być przywieziony w poniedziałek. Gdy przyszedłem przed szóstą do niego pierwszego dnia to otworzył mi na wpół śpiący. Był to niezły widok ale wiedząc, że może sobie jeszcze pospać to wygoniłem go do łóżka, a sam wziąłem swój jogurt i kanapki. I tak mnie jakoś wzięło i na szybko zrobiłem dla niego, za tak wczesną pobudkę. Tego samego dnia dostałem klucze od niego, więc później nie było już problemu. Chociaż żałowałem nieco, że mnie nie wita, więc raz sprawdziłem czy śpi- nie bierzcie mnie za jakiegoś dziwaka czy zboczeńca czy coś. Uchyliłem drzwi i zerknąłem do jego sypialni. Spał smacznie na łóżku- no tak myślałem ale jak się okazało nie spał. Uśmiechnął się do mnie i pomachał mi, więc mu odmachałem i sobie poszedłem. Czułem się nieco zażenowany ale miło go było widzieć, zwłaszcza z tą szopą na głowie- naprawdę, ja się zastanawiam, czy on się w ogóle czesze.
Przychodziłem jeszcze wieczorem aby zrobić sobie obiadokolację. Koron na szczęście nie szczekał na ptaszki i wolał bawić się z Reitą. Mój pies czuł się bardzo swobodnie w jego mieszkaniu, bo raz nawet poszedł spać na jego łóżku. Warczał, gdy go z niego zabierałem. W sumie nie dziwię mu się, bo chętnie bym na nim poleżał, a najlepiej z właścicielem owego łóżka. No co? Czy to dziwne, że Akira mi się spodobał? Chociaż nie wiedziałem, czy woli dziewczynki, czy chłopców, czy mu to obojętne ale nie pytałem się go o to. Wolałem być na razie jego dobrym kumplem? Bardziej pasuje natrętnym sąsiadem. Chociaż sam Reita kazał mi zostawać dłużej i wtedy oglądaliśmy sobie film albo, jak wczoraj, graliśmy na gitarach. Reita świetnie grał na basie i aż mi szczęka opadła, gdy powiedział, że nie uczył się z żadnej książki ani nie brał żadnych lekcji. Ja w sumie też z początku przyglądałem się, jak inni grają ale miałem zakupioną książkę do nauki. Jakiś geniusz basu czy co?
Przejdę jednak do dzisiejszego dnia. Więc, gdy wstałem- czyli o jedenastej, chociaż o siódmej byłem na szybkim spacerze z Koronem- zjadłem na szybko rogalika z dżemem, po czym posprzątałem, a następnie udałem się na małe zakupy. Poszedłem do cukierni po ciasto- skoro i tak pewnie posiedzę nieco u Reity to przynajmniej zjemy coś słodkiego. Gdy wróciłem poszedłem do łazienki aby nieco się podrasować. Skoro jest weekend to mogłem sobie na to pozwolić i to nie ważne, że idę po prostu do swojego sąsiada.
Coś koło szóstej ruszyłem do mieszkania Reity, wcześniej prosząc sąsiadkę aby poszła z Koronem rano na spacer. Myślała, że idę do swojego kolegi i nie miałem serca mówić jej, że będę po prostu obok.
Zapukałem, a po chwili drzwi się otworzyły i ujrzałem Akire, który miał na sobie czarne jeansy i czarną koszulę. Oh, aż mam ochotę rozpiąć te guziczki.
-Hej, wchodź.- Zaprosił mnie gestem ręki, po czym pognał do kuchni.
-Hej. Mmmm~! Coś ładnie pachnie.- Mruknąłem, idąc za nim.
-Tak sobie pomyślałem, że skoro ostatnio robiłeś dla mnie obiadki to się odwdzięczę kolacją.- Powiedział mieszając coś na patelni.
-Ty kolacja, a ja deser.- Powiedziałem, wkładając ciasto do lodówki.
-O tym nie pomyślałem. Dzięki. To idź usiądź, a ja za chwilę przyjdę.- Wskazał głową salon. Poszedłem więc i usiadłem grzecznie. Pomyślałem o nalaniu sobie wina, które stało na stole ale wolałem jednak poczekać na Reitę, który zjawił się chwilę później.
-Dziękuje.- Uśmiechnąłem się promiennie, czując dodatkowe te piękne zapachy. Reita nalał wina do kieliszków.
-Na szczęście.- Powiedział z uśmiechem, wznosząc toast.
-Na szczęście.- Uśmiechnąłem się szeroko, po czym upiłem łyk i wziąłem się za jedzenie.- Mmm~! Przepyszne.- Mruknąłem z aprobatą.
-Starałem się.- Reita uśmiechnął się znad kieliszka.
I tak zjedliśmy pyszną kolację oraz deser, pijąc wino i rozmawiając.
-Tak w ogóle to dlaczego nosisz tą opaskę?- Spytałem się, bo nieco mnie to intrygowało, plus jeszcze bez niej go nie widziałem.
-Heh~! No...- Zająkał się Reita.- Bo tak w sumie nie lubię swojego nosa.- Wymamrotał.
-Co? Serio? Jestem pewien, że nie jest taki zły.
-Jest.
-Nie jest. Ściągaj, chcę zobaczyć.
-Nie.
-Proszę~!
-Nie.
-Pomogę ci.- Wyciągnąłem rękę aby ściągnąć tą opaskę lecz Akira odsunął się. Wstałem więc i on też i tak zacząłem go gonić po salonie.
-Nie. Ruki no~!
-Pokaż~! Chcę tylko zerknąć~!- Rzuciłem się na niego i upadliśmy na kanapę. Wykorzystałem chwilę jego nieuwagi i szybko ściągnął mu opaskę z nosa.
-Nie patrz.- Próbował się zasłonić dłońmi lecz je odsunąłem.
-Patrzę. I nie wiem o co ci chodzi, ładny jest. Inni mają brzydsze.- Uśmiechnąłem się, dotykając jego nosa.
-Jest za duży.
-Nie jest. Plus jak facet ma duży nos to wiesz....- Powiedziałem, po czym zacząłem się śmiać.
-To tym bardziej muszę go skrywać, bo jeszcze zaczną mnie molestować.- Zaśmiał się Rei.- Ty masz ładny nosek.- Powiedział, zakładając mi kosmyk włosów za ucho. Nie wiem czy to przez wino czy przez niego ale zrobiło mi się nieco gorąco.
-Serio?- Mruknąłem.
-Mhm. Oczy też masz śliczne. I szyję, włosy, cały jesteś śliczny.- Powiedział z lekkim uśmiechem, a ja się zarumieniłem.- Ruki.
-Hmmm?- Mruknąłem. Widząc, jak się przybliża przymknąłem oczy i chwilę później poczułem jego usta na swoim. Po pierwsze to aż nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Po drugie aż dostałem gęsiej skórki od tego pocałunku. A po trzecie... A walić po trzecie~!!
Reita niespiesznie mnie całował, po chwili wślizgując się językiem do moich ust. Jęknąłem cicho czując jak bada moje podniebienie, zahaczając o mój język. Gdy się od siebie oderwaliśmy to omal nie jęknąłem z niezadowolenia. Chciałem coś powiedzieć i ruszyłem się nieco, czując wtem męskość Reity.
-Oh.- Wymsknęło mi się. Reita wyglądał na zawstydzonego tą sytuacją.
-Eee....- Jęknął, patrząc gdzieś w bok.- Tak nie powinno być.
-He? Dlaczego?- Spojrzałem się na niego.
-Znamy się dość krótko i...Wiesz, zejdź i poczekaj tu a ja pójdę ochłonąć.- Reita próbował mnie odsunąć ale ja przybliżyłem się bardziej do niego.
-To co, że znamy się krótko. Ja ci się podobam i ty mi też.- Wymamrotałem.
-Ruki mam na ciebie straszną ochotę ale chyba powinniśmy iść najpierw na randkę czy coś, a nie od razu do łóżka.- Aż się zarumieniłem na jego słowa.
-Od poznania mieliśmy ich kilka. To co, że w twoim domu ale zawsze coś i znamy się już dość dobrze. Plus....- Otarłem się o niego, przegryzając wargę.
-Sam tego chciałeś.- Reita wstał gwałtownie, podnosząc mnie i idąc do sypialni. Rzucił mnie na łóżko i sekundę później już był nade mną.- Jesteś gotowy na długą noc?- Spytał się mnie, wsuwając dłonie pod moją koszulkę.
-Oczywiście.- Uśmiechnąłem się, rozpinając w końcu tą koszulę. Ach, te mięśnie.
Gdy się obudziłem to chwilę mi zajęło, zanim przypomniałem sobie kim jestem, gdzie jestem i co robiłem. Uśmiechnąłem się błogo na wspomnienie namiętnej nocy z Reitą. Czułem się cudownie w jego ramionach i wręcz odpłynąłem z rozkoszy jaką mi dawał. Był delikatny, a zarazem dziki, co mi się szalenie podobało. Dobrze, że jest niedziela
Ułożyłem się wygodniej na poduszkach widząc, jak Akira wchodzi do sypialni. Do tego w samych bokserkach. Ach~!
-Dzień dobry Słowiku.- Uśmiechnął się promiennie, po czym cmoknął mnie w usta.
-Mmm~! Bry. Co z ciebie taka poranna papużka?- Pomińmy fakt, iż była godzina dziesiąta.
-Bo o czymś sobie przypomniałem.
-O czym?- Spojrzałem na niego zdziwiony.
-Wszystkiego Najlepszego Skarbie.- Powiedział, podsuwając mi pod nos mały tocik ze świeczką.
-Skąd wiedziałeś?- Spojrzałem na niego zaskoczony.
-Od sąsiadki. Pomogłem jej raz z zakupami, a jak spytałem się po co jej aż tyle jedzenie to powiedziała, że masz pierwszego lutego urodziny i chciała ci coś upichcić.- Ach, ta moja sąsiadka~! Będę musiał jej jakieś ładne kwiatki kupić za pamięć i za opiekę nad Koronem.
-Skoro ta.- Uśmiechnąłem się, po czym zdmuchnąłem świeczki i pocałowałem Reitę.- Dziękuje.
-Pomyślałeś życzenie?- Spytał Reita, biorą na łyżeczkę trochę ciasta i podsuwając mi pod nos.
-Mhm.- Mruknąłem, smakując ciasto.- I o dziwo spełniło się wcześniej.- Uśmiechnąłem się do niego promiennie.
Reita pochylił się i pocałował mnie namiętnie. Chyba lepiej nie mogłem sobie wyobrazić moich urodzin. Pyszny tort i przystojny Reita, który obdarowywał mnie pocałunkami. Czego chcieć więcej? Jednak szczęście mi dopisuje. Albo po prostu musiało być źle aby teraz mogło być wspaniale.











no bo Koron się poznaje na fajnych osobach… odnoszę wrażenie, że mam schizę i za dużo Reituki na koncie, bo wszystko mi się z jakimś opowiadaniem kojarzy XD
OdpowiedzUsuńawwww <3
ohhh :c wiem, Ruki, że masz teraz przystojnego, pomocnego sąsiada, ale jakby coś to też poratuję pomocą :*
nie wiem czemu, ale pojawiła mi się w głowie myśl, co by mogło być, gdyby zapukał do Reity, a tam otworzył np. chłopak Reity :P przepraszam, jestem okrutna >w<
o zostawieniu rzeczy byłam pewna, ale w sumie nie spodziewałam się, że będzie chciał u Reity sobie gotować XD ja pewnie bym radośnie uznała, ze to dodatkowy pretekst do zjedzenia na mieście, albo zamówienia czegoś na wynos ^^
jest Ruki to musi być spaghetti :D
„Eeee…. Wstanę” hahahaha XD
aww jaki kochany ^^
ojoj XD
hahahaha XD
no i znowu się szczerzę jak głupia do ekranu a obowiązki czekają :P
Ruki…. Reita się wszystkim podoba :P
Uruha: Co?
Ja: Spokojnie Skarbie, przecież wiesz, że tylko ciebie tak kocham… A co do Reity to cieszę się, że mój kuzyn ma takiego świetnego męża, bo pasują do siebie… nie musisz być od razu o wszystkich taki zazdrosny ;)
ja nie wiem nadal, jak on to zrobił z tą nauką >..< no i dalej mam ubaw na myśl o tym, że pierwszą książkę o nauce gry na basie kupił przed koncertem w Tokyo Dome czy tam innym wielkim występem :P
czyżbyś Ruki planował zostać u Reity na dłuuuużej? ;)
czarne koszule są najlepsze *q*
właśnie się zastanawiałam, czy Ruki już widział nos Reity – brzmi jakby to miał być jakiś sekret, albo równało się z widzeniem go nago…. w sumie coś w tym chyba jest XD chociaż myślałam, że skoro widział go jak prawie spał, to mają to już za sobą XD
hahahaha XD widać, że Rukiemu na myśl o Reicie jedno w głowie… i trudno mieć do niego o to pretensje XD
już nie będę wspominać o tym, kto maluje szyje, bo też podobno za nią nie przepada :P
ja wiedziałam, że jak się przewrócili na kanapę to to się inaczej nie skończy ;)
ja wiem, że błędy się zdarzają i u ciebie jest ich tak malutko, jeśli w ogóle są, że nawet nie zwracam na nie uwagi, ale jak Ruki opowiada „poczułem jego usta na swoim” to ja po tym co pisałam w nocy, mam trochę inne skojarzenia niż nieśmiały pocałunek XD uznajmy to po prostu za przepowiednię następnym wydarzeń :p
„A po trzecie... A walić po trzecie~!!” - cudowne <3 XD
„- Tak nie powinno być. -He? Dlaczego?- Spojrzałem się na niego.” – jaki zawiedziony XD
„-Ruki mam na ciebie straszną ochotę ale chyba powinniśmy iść najpierw na randkę czy coś, a nie od razu do łóżka.- Aż się zarumieniłem na jego słowa.” Reita wytrwale walczy z samym sobą <3 XD ja ci tu zaraz cały akapit skopiuję, takie cuda piszesz Siostrzyczko :D
mrrrr *w*
ale tak bez opisu? ;/
awww!!! <3
jak cudownie!!! ^o^
a po tych wszystkich zdjęciach stwierdzam, że muszę sobie wieczorem ustawić jakieś nowe tapety, bo po co mi jakieś panoramy miast, czy inne ładne widoki, jak mogę mieć the GazettE <3 to są dopiero ładne widoki *.*
Kimie-chan, śmiało możesz pisać więcej Reituki bo wychodzi ci to po prostu ZNAKOMICIE <3
naśmiałam się, mało tu nie gadałam do ekranu i w ogóle XD
niestety czeka na mnie zlew pełen naczyń i zakupy do zrobienia, bo reszta ledwo żyje po wczorajszej imprezie…. ty słyszałaś o tych 3 albo 4 butelkach whiskey? XD
no to ten… dużo weny i czasu, oraz czytelników, którzy wyrabiają się z komentowaniem (bo ja ten już kilka godzin pisze, chociaż jest dość krótki) no i do zobaczenia pod jakimś wcześniejszym postem, mam nadzieję ze jeszcze dzisiaj :*
O nie ;-;
OdpowiedzUsuńWlasnie zauważylam ze jest tylko druga część komentarza ;-;