Ohayo~! ^^
Witam Was bardzo milusio~! :3
Tak w ogóle to spojrzałam w kalendarz i zobaczyłam, że dzisiejszą datę mam zaznaczoną w kółeczko o.O Ale o co może chodzić? Z nikim się nie umawiałam, niczego w sumie nie planowałam. Hmmm.... A co może w tym chodzić? o.O
....
Ano przecież~! Dzisiaj są urodziny mojej cudownej bratowej Akiny~! :D
Aomine: Już miesiąc wcześniej o tym mówiłaś :p
Ja: Cichaj tam :p
Happy Birthday Dear Akina~!:*
<3 <3 <3 <3 <3
Życzę ci zdrówka, szczęścia, dobrych ocen, zdania prawa jazdy (Dai-chan mówił, że jak zdasz to auto ci kupi :D (Ej~!) Może być Ferrari? ;) ), weny i pomysłów, nowych znajomości, niezapominanych wrażeń oraz spełnienia marzeń~! ^w^
Tego i wiele więcej życzę ci ja wraz z Sei-chanem i Tęczusiami~! <3
Z tej okazji nie mogło zabraknąć shota, więc pomęczyłam swoją wenę i napisałam takie oto coś :p Mam nadzieję, że się spodoba ^^ (Pisane dopiero dzisiaj, więc przepraszam za błędy :p)
Już nie przedłużam i tobie Aki-chan jeszcze raz Wszystkiego Najlepszego~! <3
A wszystkim miłego czytania~! ^^
#Kimie
PS. Przypominam o INFO!!! I o ankietach ;)
Wejście w dorosłość to rzecz ważna. Tak właśnie uważała Akina i tuż przed swoimi 20 urodzinami wszystko sobie planowała. Już nie mogła się doczekać aż wyprowadzi się od rodziców, znajdzie pracę i będzie żyć własnym życiem. I ten dzień nastał pod koniec maja, gdy miała 21 lat. Wcześniej już sobie dorobiła aby móc wynająć mieszkanie oraz wolała poczekać do przerwy wakacyjnej, gdyż na studiach nie miała lekko. Od tej pory miały być o wiele lepiej. Miało...
Akina zjechała autem na poboczne z morderczą miną.
-Oczywiście, bo nagle coś musiało się popsuć.- Fuknęła pod nosem, wysiadając z auta. Zerknęła pod maskę, jednak nic szczególnego nie zauważyła. Westchnęła głośno, po czym wsiadła do auta, próbując je odpalić ale bez skutku.- Serio~!?- Warknęła po czym sięgnęła po telefon, który był o dziwo rozładowany.- Pięknie.- Wrzuciła telefon do torebki i wyszła z auta.
Właśnie dzisiaj miała wprowadzić się do nowego mieszkania, a tu auto postanowiło się popsuć, a telefon rozładować. Nie mogła iść na stację, bo miała pełno swoich rzeczy w aucie plus nie wiedziała gdzie i czy jest najbliższa stacja. I jak na złość nawet auta nie jechały dzisiaj tą drogą.
-Super~!- Krzyknęła i kopnęła ze złości w koło, przez co pękł jej obcas.- Jeszcze lepiej.- Fuknęła po czym otworzyła bagażnik w poszukiwaniu butów, które na szczęście znalazła, więc zamieniła swoje koturny na trampki. Po tym oparła się o samochód, nie wiedząc co począć. Miała nadzieje, że ktoś jednak będzie przejeżdżał i jej pomoże.
Jej prośby zostały spełnione i jakieś pół godziny później podjechało auto, które od razu zjechało na pobocze tuż przed jej autem. Akina niepewnie spojrzała się na nie. Może i potrzebowała pomocy, jednak pozostawała czujna.
Z auta wyszedł wysoki facet o ciemnoniebieskich włosach z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Ubrany był w czarne jeansy, białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę. Akina stwierdziła sobie w myślach, że był bardzo przystojny.
-Yo. Problemy z autem?- Spytał, ściągając okulary.
-Hej. Taa~! Coś się chyba popsuło.- Westchnęła Akina. Była już nieco zmęczona czekaniem, do tego zgłodniała i jak na jej nieszczęście nie pomyślała o kanapkach.
-Nie da się odpalić?
-Nie.
-Dobra. Niedaleko jest warsztat, więc cię podholuję.- Powiedział, wyciągając ze swojego bagażnika linę.
-Dziękuję.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Jak masz na imię?- Spytał ją nieznajomy, zaczepiając hak.
-Akina Hyuga. A ty?- Spytała nieco nieśmiało.
-Daiki Aomine. Miło poznać.- Uśmiechnął się lekko.- To wsiadaj do auta i jedziemy.- Powiedział i ruszył do swojego samochodu.
-Mhm. Okey.- Akina z uśmiechem, że jednak nie spędzi na jezdni całego dnia z radością wsiadła do auta.
Niecałe pół godziny później byli już w warsztacie. I tu na nieszczęście Akiny auta nie dało się od razu naprawić i musi ono zostać na cztery dni.
-Heh~!- Westchnęła głośno.
-I jak?- Spytał Aomine, który o dziwo na nią czekał.
-Nie mają tej części co się popsuła i muszą zamówić i to nieco potrwał. Eto... Możesz pożyczyć mi na chwilę telefon? Mój padł, a muszę zadzwonić do kuzyna aby po mnie podjechał i pomógł mi, bo akurat się przeprowadzam i mam pełno rzeczy w bagażniku.- Akina zrobiła oczy szczeniaczka.
-Mogę cię podwiesić. Nigdzie mi się nie spieszy.- Zaproponował Aomine Akina spojrzała na niego podejrzanie.- Po prostu chcę ci pomóc. Taki dobry uczynek raz na rok.- Aomine zrobił niewinną miną, a Akina zaśmiała się.
-Skoro tak. To pomóż mi z rzeczami to szybciej się uwiniemy.- Akina ruszyła do swojego auta, a Aomine za nią.
I tak spakowali wszystko do samochodu granatowowłosego, po czym wsiedli i ruszyli. Dziesięć minut później byli już na miejscu.
-Daj to.- Powiedział Aomie, zabierając z rąk Akiny torbę i biorąc jak najwięcej.
-Nie jestem słaba.- Mruknęła Akina, biorąc swoją torebkę i niewielką torbę, która została.
-Ale jesteś kobietą, a ja facetem, więc nie pozwolę ci nosić ciężkich rzeczy przy mnie.- Aomine spojrzał na nią znad ramienia.- Tak w ogóle to jak masz tu tylko ciuchy to masz ich naprawdę dużo.- Skomentował Aomine, wchodząc po schodach na drugie piętro.
-W tamtej mam niewiele ciuchów i trochę książek w sumie. A ciuchów ogółem to masz całkiem sporo.- Akina z uśmiechem ruszyła za nim.- Dobra, postaw to tutaj, już sama sobie wniosę.- Akina ustała pod swoimi drzwiami.
-Dobra.- Aomine odłożył wszystkie torby po drzwi.
-Bardzo dziękuję za twoją pomoc.- Akina ukłoniła się lekko.
-Nie ma sprawy. Takiej ślicznej dziewczynie to aż miło pomagać.- Aomine uśmiechnął się, na co Akina lekko zarumieniła.- Narka.
-Papa.- Akina pomachała mu z uśmiechem.
Aomine zaś podszedł do drzwi tuż obok i otworzył drzwi kluczami.
-Co robisz?- Spytała Akina, nieco tym zdziwiona.
-Wchodzę do swojego mieszkania. Miłego popołudnia Sąsiadko.- Uśmiechnął się szeroko i wszedł do mieszkania.
Akina stała zszokowana i aż nie wiedziała co zrobić. Cieszyła się jednak, że ma takiego pomocnego i przystojnego zarazem sąsiada. Ocknęła się i weszła w końcu do swojego mieszkania aby poukładać wszystkie rzeczy i się urządzić.
Następnego dnia z samego rana Akina postanowiła udać się na zakupy, gdyż jej lodówka świeciła pustkami- wczoraj na szczęście udało jej się znaleźć ulotkę pobliskiej pizzerii, więc nie poszła spać głodna. Do tego chciała jakość podziękować Aomine, więc postanowiła ugotować curry i mu zanieść. Myślała o cieście albo czekoladkach, jednak Aomine to w końcu facet i pewnie woli dobre mięsko od słodyczy- tak w sumie uważała. Tak więc po dużych zakupach i dotarciu z siatkami do domu (bardzo żałowała, że nie ma teraz auta) wzięła się za gotowanie.
Godzinę później miała już ugotowany obiad, więc spakowała sos i ryż do pudełka, po czym wyszła z mieszkania i stanęła przed drzwiami sąsiada. Wzięła głęboki oddech, po czym zapukała do drzwi. Po chwili otworzył jej Aomine, ubrany w same dresy bez koszulki z zaspanym wzrokiem- co świadczyło o tym, że dopiero co wstał. Akinie nieco bardziej zainteresowała jego wysportowana sylwetka ale przestała się gapić na jego klatę i spojrzała mu w oczy.
-Ohayo. Przyszłam się poprawnie przywitać i podziękować raz jeszcze za pomoc. Proszę, ugotowała curry. Mam nadzieję, że będzie smakować.- Akina dała mu pudełko. Aomine stał i przez chwilę ogarniał co się dzieje.
-Hej.- Mruknął najpierw.- Naprawdę dziękuje i jeszcze raz nie ma za co. Jak będziesz potrzebowała pomocy to wystarczy zapukać.- Uśmiechnął się lekko, po czym otworzył pudełko. Powąchał, po czym zostawiając otwarte drzwi poszedł w głąb domu i wrócił z łyżką, smakując dania.
-I jak?- Spytała Akina, gapiąc się na jego klatę.
-Stanowczo będę ci częściej pomagał, za tak dobre żarełko.- Aomine z zadowoloną miną zaczął zjadać curry.- Może wejdziesz? Na kawę czy coś?
-Innym razem. Mam jeszcze nieco sprzątania i w ogóle.
-Okey. To jak będziesz potrzebowała pomocy to pukaj.
-Pewnie. To smacznego~!- Akina ruszyła w stronę swoich drzwi.
-Dzięki. Miłego dnia.- Aomine odmachał jej, po czym zniknął w swoim mieszkaniu.
Akina zadowolona wróciła do siebie i z nową siłą wzięła się za sprzątanie.
Był wtorek. Akina właśnie zbierała się do pracy i z lekkim przerażeniem gapiła się na zegarek. Zaspała. Do tego auto miała odebrać dopiero po południu, a dzisiaj jest jej pierwszy dzień w pracy. Tak więc w szybkim tempie spakowała najważniejsze rzeczy i migiem wyszła z mieszkania, próbując zamknąć drzwi.
-Yo.- Usłyszałam wtem. Aomine właśnie wyszedł z mieszkania.
-Hejka.- Odpowiedziała szybko Akina, udając jej się w końcu zamknąć drzwi.
-Stało się coś?
-Jak się nie pospieszę to się do pracy spóźnię.- Akina popędziła na schody.
-To cię podwiozę~!- Aomine od razu ruszył za nią.- Mi się aż tak nie spieszy.
-Serio?- Akina odwróciła się w jego stronę. Dopiero teraz zauważyła jego ubranie.- Jesteś... policjantem?- Akina spojrzała zaskoczona na mundur.
-Nom. Ale spokojnie, nie podwiozę cię radiowozem.- Uśmiechnął się krzywo, podchodząc do swojego auta i otwierając drzwi pasażera.- Wsiadasz?
Akina nie myślała długo i wsiadła do jego auta. Dzięki temu była nieco przed czasem, co ją bardzo cieszyło. Z drugiej strony wiedziała, że będzie musiała znowu mu jakoś podziękować. W sumie to bardzo jej to nie przeszkadzało.
Akina w sobotę wstała dopiero o dziesiątej. Praca w kawiarni do lekkich nie należała, a już zwłaszcza w godzinach szczytu. Na szczęście miała wolny weekend, więc mogła odespać. Gdy wstała zjadła śniadanie, ogarnęła nieco mieszkanie, po czym wzięła się za robienie obiadu i ciasta. Zamierzała iść na podwieczorek na obiecaną kawę do Aomine. Miała nadzieję, że nie jest on dzisiaj w pracy. W sumie to ostatnio wdzieli się tylko rano, jak wychodzili do pracy.
Tak więc po południu z ciastem i obiadem- bo i tak zrobiła za dużo, a nie chciała aby się zmarnowało (to wcale nie tak, że cieszyła się z komplementów na temat jej kuchni)- ruszyła do sąsiada. Zapukała ale nikt nie otwierał, więc zrobiła to ponownie i czekała.
-Witaj Piękna.- Usłyszała wtem przy uchu i omal nie dostała zawału. Odwróciła szybko głowę i ujrzała za sobą Aomine.
-Aho~! Nie strasz mnie.- Fuknęła na niego. Znali się może tydzień i niewiele ze sobą gadali ale poranne spotkania zawsze spędzali na drażnieniu siebie nawzajem.
-Sorki~! Ale nie mogłem się powstrzymać. Wchodź.- Aomine otworzył drzwi i puścił ją przodem. Akina ściągnęła laczki i ruszyła do salonu, rozglądając się.
-Czysto tu masz.
-To lepiej nie wchodź do sypialni.- Skomentował Ao z kuchni.- Albo do łazienki.- Akina zaśmiała się i poszła do kuchni.- Proszę. Obiad i małe co nieco.- Postawiła jedzenie na blacie.
-Jak ty mnie ratujesz tym obiadem. A już chciałem zrobić sobie zupkę chińską.- Aomine zadowolony od razu otworzył pudełko z obiadem.
-Serio? Zupka chińska?
-Nie chce mi się dzisiaj gotować.
-Więc umiesz gotować~!
-Tak. Ale lepiej nie wspominajmy początków mojej nauki.- Aomine wstawił wodę na herbatę.
-Aż tak źle?
-Z ryby zrobił się węgiel, ryż z białego stał się brązowy, a sałatka miała z kilogram soli.
-Oj.
-Przynajmniej moja mama miała ubaw. A tata nie miał nic przeciwko pizzy na kolację.- Aomine wzruszył ramionami.- Cukru do herbaty?
-Nie, dziękuję.- Zaśmiała się Akina.
-Okey. To weź chociaż ciasto i przenieśmy się do salonu.- Powiedział Ao biorąc herbatę i obiad.
-Długo pracujesz w policji?- Spytała Akina, gdy usiedli.- W ogóle ile masz lat?
-A na ile wyglądam?
-Z zachowania powiedziałabym dziesięć.
-Ha. Ha. Ha. Ale mam dwadzieścia cztery. A w policji robię już dwa lata. A ty?
-Ja mam dwadzieścia jeden. A teraz dorabiam sobie w kawiarni, bo tak to studiuję.
-Miałem raz na kawę przyjechać ale tyle roboty miałem, że mi to nie wyszło.
-To miłe.
-A macie tam specjalne stroje?
-To nie jest kawiarnia z pokojówkami.
-Szkoda.- Aomine zrobił zawiedzioną minę, na co Akina wywróciła oczami.- Taki strój bardzo by ci pasował.
-Dlaczego?
-....
-....
-......
-.....- Akina dopiero teraz zorientowała się, że ten patrzy na jej piersi.- Baka!- Fuknęła na niego i pacnęła go książką, która leżała obok.
-No co~? Nie moja wina, że przyciągają mój wzrok.- Uśmiechnął się zadziornie, po czym szybko odsunął aby nie oberwać książką ponownie.
-Nie przyniosę ci już nigdy więcej obiadu.
-He? No weź~!
-Plus jesteś policjantem i wiesz co to molestowanie seksualne.
-Po godzinach pracy nie jestem i ja cię nie molestuję tylko patrzę na twoją idealną sylwetkę.- Akina zarumieniła się lekko.- Bo co do charakteru to tego nie mogę powiedzieć.- Akina na te słowa wstała szybko i wzięła najbliższą poduszkę. Aomine był jednak szybszy i jako pierwszy zaatakował.
I tak miło minęło im popołudnie- na rozmowie, śmiechu, dokuczaniu sobie i piciu lemoniady- gdyż herbata im się rozlała.
Akina wysiadła z samochodu i zatrzęsła się z zimna. Jesień była w tym roku wyjątkowo chłodna. Wzięła zakupy i ruszyła do swojego mieszkania. Otwierając drzwi spojrzała na te tuż obok. Nie widziała Aomine od jakiegoś tygodnia. Czasami pukała aby sprawdzić, czy jest ale odpowiadała jej cisza. Było jej nieco samotnie. Lubiła się z nim drażnić, jak i z nim rozmawiać. Czasem nawet gotowali coś razem, grali w gry. Kilka razy Aomine przyszedł do niej i ucinał sobie drzemki po obiedzie, gdy ona pisała notatki z wykładów.
Akina z westchnięciem odłożyła zakupy w kuchni. Wtem zauważyła, że zapomniała jednej torby z auta. Ubrała więc buty i kurtkę i wyszła z mieszkania. Zamiast jednak iść na dół to stała i patrzyła na parking, gdzie stał Aomine z jakąś kobietą. Rozmawiali i cały czas wręcz się uśmiechali. Akina poczuła dziwny ucisk w żołądku i ukucie w sercu. Wróciła do mieszkania, a po torbę poszła dopiero wieczorem. Straciła humor i energię na dziś.
Wracała właśnie do domu, gdy wtem ktoś objął ją od tyłu. Wzdrygnęła się, po czym spojrzała w górę i zobaczyła Aomine.
-Hejka. Dawno się nie widzieliśmy, co nie?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Hej. No trochę.- Mruknęła.
-Tak się ze mną witasz? To tylko ja się stęskniłem?- Akina na te słowa zarumieniła się lekko. Nie spodziewała się takich słów po nim.
-No może troszeczkę.- Zaczęła się z nim droczyć.
-Masz na dzisiaj jakieś plany?- Spytał Aomine odsuwając się od niej.
-Nie. Ten weekend spędzam na leniwca.- Uśmiechnęła się lekko.
-To może razem będziemy się lenić? Zapraszam do siebie. Ja gotuję.
-O~! A się nie potruję?- Akina uśmiechnęła się szeroko z niezadowolonej miny chłopaka.
-Jak zrobisz deser to nie.
-Ja mam deser robić?
-Bo świetnie ci wychodzą.
-A może być brownie? Z lodami?
-Pewnie. To o piątej u mnie?
-Okey.
-Okey. To do później.- Aomine uśmiechnął się, po czym wszedł do swojego mieszkania.
Akina z uśmiechem poszła do siebie aby się przygotować. Najpierw postanowiła wybrać ciuchy. Z racji, iż nie było ciepło to wybrała legginsy, ciemnoniebieską tunikę z długim rękawem oraz futrzastą kamizelkę. Następnie wzięła szybki prysznic, po czym szybko zrobiła ciasto i wstawiła je do piekarnika. W tym czasie poprawiła makijaż. Spakowała ciasto oraz lody i punktualnie o piątej pukała do drzwi Aomine.
-Wchodź, wchodź.- Aomine szybko jej otworzył.
-Mmm~! Ale pachnie.- Akina chciała już wejść do kuchni ale Aomine zagrodził jej drogę.
-Nie ma zaglądania. Idź do salonu, a ja za chwilę wszystko przyniosę.- Wziął od niej ciasto i lody i popchnął w stronę salonu. Akina nie mając wyjścia ruszyła w tamtą stronę. Stolik był przykryty obrusem. Na nim były już sztućce, kieliszki, wino i kwiaty oraz świece. Akina uśmiechnęła się szeroko i usiadła powoli. Bardzo jej się to podobało.
-Już jestem.- Aomine postawił przed nią talerz z pysznie pachnącym daniem.
-Dziękuje. Pachnie smakowicie.
-To moje popisowe danie.- Aomine uśmiechnął się, po czym nalał wina do kieliszków.- Nasze zdrowie.- Stuknęli się kieliszkami i upili po łyku wina, po czym wzięli się za jedzenie.
-Przepyszne.- Mruknęła Akina, rozkoszując się smakiem.
-Wiedziałem, że minąłem się z powołaniem.- Mruknął Aomine na co Akina się zaśmiała.
-Właśnie. Dlaczego ostatnio się nie widzieliśmy?
-W pracy zasypały mnie papiery. Prawie dosłownie. Myślałem, że mi ręka odpadnie od wypełniania tych druczków.- Aomine westchnął ciężko.
Jedli, pili i rozmawiali, śmiejąc się co jakiś czas. Później z winem i ciastem przenieśli się na kanapę.
-Jak ja bym chciał wolne.- Westchnął Aomine.
-Ja też. Ale muszę poczekać.
-Właśnie. Ty tylko w święta masz wolne, co nie?
-Mhm. I w Nowy Rok. Później nauka, nauka, nauka i dopiero w marcu wolne.
-Hmmm.... Czyli dopiero w marcu mogę wziąć urlop.
-Dlaczego w marcu?
-Myślałem aby wybrać się na jakąś wycieczkę. Ty i ja. Co ty na to?- Akina spojrzała na niego zaskoczona.
-Ale....Dlaczego.... ze mną?- Mruknęła.
-Chyba widać, że już od pierwszego spotkania mi się spodobałaś.- Aomine pochylił się pocałował ją. Akina czuła motyle w brzuchu.
-Naprawdę?- Spytała cicho.
-Mhm. A ty?
-Ty.... też mi się podobasz. Bardzo.- Mruknęła z uśmiechem i rumieńcami a policzkach.
-Słodka.- Aomine uśmiechnął się lekko, po czym ponownie ją pocałował.
-A ta dziewczyna?- Spytała Akina, gdy się od siebie oderwali.
-Dziewczyna?
-No raz widziałam jak gadasz z taką jedną na parkingu.
-Och, ona~!
-Coś cię z nią łączy?- Spytała niepewnie.
-Tak. Bardzo ja kocham.- Na te słowa Akinie zatrzymało się serce.- To w końcu moja siostra.- Dokończył Aomine, po czym zaczął się śmiać.
-Twoja...siostra?- Akina spojrzała na niego zaskoczona, a zarazem szczęśliwa.
-Mhm.- Aomine wstał z kanapy, po czym wrócił z ramką i podał ją Akine. Na zdjęciu był on i owa dziewczyna.- Wtedy przyjechałem do domu aby na szybko się odświeżyć i przebrać i spotkałem się z nią. Przyjechała dać mi obiad i tak chwilę ze sobą porozmawialiśmy. Raz ją zaproszę to się poznacie.
-O.- Mruknęła Akina.
-Cieszę się, że jesteś o mnie zazdrosna.
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Nie jestem.
-Ja jestem. Tyle facetów gapi się na ciebie w kawiarni, że mam ochotę wszystkim mandat wlepić.- Akina zaśmiała się, po czym odłożyła zdjęcie i przytuliła się do Aomine.
-Niech ci będzie. Buziak na zgodę?- Spytała z uśmiechem.
-Hmmm.... Czemu nie- Aomine odwzajemnił uśmiech, po czym ponownie złączyli swoje usta.
Akina właśnie ze sklepu, gdy usłyszała kłótnię.
-Dai-chan mówię ci, że krzywo.
-Nieprawda.
-Krzywo. I przesuń ten wazon bardziej w lewo, bo inaczej za chwilę znajdzie się na podłodze.
-Oj tam, oj tam.
-I tamten kwiatek miał iść na tą ścianę, bo potrzebuje więcej słońca.
-A~!
-Plus jeszcze kartonów nie schowałeś.
-Bo się czepiasz.
-Naprawdę miło Was słuchać.- Akina z uśmiechem weszła do salonu.
-Akina, czy ten obraz jest grzywo?- Aomine wskazał na ścianę.
-Jest.- Przytaknęła Akina.
-Widzisz?- Fuknęła na niego Kimie, siostra Aomine.
Akina poznała ją tuż po tym, jak zaczęła chodzić z Aomine. Od razu bardzo się polubiły zwłaszcza, że miały dużo wspólnych tematów. Do tego Akina uwielbiała słuchać jak droczy się ona ze swoim bratem.Chociaż gorzej było, gdy razem z bratem zaczynają droczyć się z nią.
-Heh~!- Aomine jęknął głośno, po czym poprawił obraz.
-No nareszcie.- Skomentowała Kimie.- Tak w ogóle to Wszystkiego Najlepszego Aki-chan~!- Kimie wyściskała ją mocno. Dzisiaj był trzydziesty stycznia, czyli jej urodziny.
-Dziękuje~!- Akina odwzajemniła uścisk.
-Dobra, później się jeszcze wyściskamy. Trzeba to szybko ogarnąć, zanim goście przyjdą.- Stwierdziła Kimie, idąc do kuchni.
-Jakbyś wcześniej pomogła zamiast na mnie narzekać.- Mruknął Aomine.
-Też Cię Kocham Nii-san~!- Krzyknęła z kuchni.
-Nie używaj tego argumentu, to nie koniec rozmowy~!
-Daiki nie obijaj się tylko przynieś napoje z samochodu.- Powiedział Akashi, który właśnie wszedł do kuchni. Był on mężem Kimie, czyli szwagrem Aomine, jednak znali się już dość długo i byli dobrymi przyjaciółmi- o ile można tak nazwać relację między nimi.
-Dlaczego wszyscy są przeciwko mnie?- Aomine zamiast iść do auta wtulił się w Akinę.
-A czy to nie ty sam mówiłeś, że wszystko przygotujesz?- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Dla ciebie dzisiaj wszystko ale jutro ja nie ruszam się z łóżka. I ty też, nie puszczę cię.- Daiki cmoknął ją w czółko.
-Więc dzisiaj się jeszcze pospiesz, bo przez te kartony tu się nie pomieścimy.- Zaśmiał się Akina, po czym cmoknęła go w usta.
Akurat jej urodziny wypadły wraz z przeprowadzką do ich domu. Może i chodzili tylko ze sobą ale chcieli mieszkać razem. I tak Akina już potajemnie liczyła, że będzie już z Aomine na zawsze.
-Akina~! Gdzie masz paterę do ciasta~?- Krzyknęła Kimie z kuchni.
-Chyba na górze~! Pójdę po nią~!- Odkrzyknęła Akina, po czym cmoknęła Daikiego i ruszyła na górę.
-Jesteś przygotowany?- Spytała cicho Kimie brata.
-Pewnie.- Aomine uśmiechnął się, klepiąc kieszeń spodni, gdzie w pudełeczku był pierścionek zaręczynowy.
Nieświadoma niczego Akina zaś szukała patery nie wiedząc, że za kilka godzin spełni jej się marzenie i niebawem miłość, która na początku znajdowała się drzwi obok teraz będzie z nią na zawsze.
Akina zjechała autem na poboczne z morderczą miną.
-Oczywiście, bo nagle coś musiało się popsuć.- Fuknęła pod nosem, wysiadając z auta. Zerknęła pod maskę, jednak nic szczególnego nie zauważyła. Westchnęła głośno, po czym wsiadła do auta, próbując je odpalić ale bez skutku.- Serio~!?- Warknęła po czym sięgnęła po telefon, który był o dziwo rozładowany.- Pięknie.- Wrzuciła telefon do torebki i wyszła z auta.
Właśnie dzisiaj miała wprowadzić się do nowego mieszkania, a tu auto postanowiło się popsuć, a telefon rozładować. Nie mogła iść na stację, bo miała pełno swoich rzeczy w aucie plus nie wiedziała gdzie i czy jest najbliższa stacja. I jak na złość nawet auta nie jechały dzisiaj tą drogą.
-Super~!- Krzyknęła i kopnęła ze złości w koło, przez co pękł jej obcas.- Jeszcze lepiej.- Fuknęła po czym otworzyła bagażnik w poszukiwaniu butów, które na szczęście znalazła, więc zamieniła swoje koturny na trampki. Po tym oparła się o samochód, nie wiedząc co począć. Miała nadzieje, że ktoś jednak będzie przejeżdżał i jej pomoże.
Jej prośby zostały spełnione i jakieś pół godziny później podjechało auto, które od razu zjechało na pobocze tuż przed jej autem. Akina niepewnie spojrzała się na nie. Może i potrzebowała pomocy, jednak pozostawała czujna.
Z auta wyszedł wysoki facet o ciemnoniebieskich włosach z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Ubrany był w czarne jeansy, białą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę. Akina stwierdziła sobie w myślach, że był bardzo przystojny.
-Yo. Problemy z autem?- Spytał, ściągając okulary.
-Hej. Taa~! Coś się chyba popsuło.- Westchnęła Akina. Była już nieco zmęczona czekaniem, do tego zgłodniała i jak na jej nieszczęście nie pomyślała o kanapkach.
-Nie da się odpalić?
-Nie.
-Dobra. Niedaleko jest warsztat, więc cię podholuję.- Powiedział, wyciągając ze swojego bagażnika linę.
-Dziękuję.- Akina uśmiechnęła się lekko.
-Jak masz na imię?- Spytał ją nieznajomy, zaczepiając hak.
-Akina Hyuga. A ty?- Spytała nieco nieśmiało.
-Daiki Aomine. Miło poznać.- Uśmiechnął się lekko.- To wsiadaj do auta i jedziemy.- Powiedział i ruszył do swojego samochodu.
-Mhm. Okey.- Akina z uśmiechem, że jednak nie spędzi na jezdni całego dnia z radością wsiadła do auta.
Niecałe pół godziny później byli już w warsztacie. I tu na nieszczęście Akiny auta nie dało się od razu naprawić i musi ono zostać na cztery dni.
-Heh~!- Westchnęła głośno.
-I jak?- Spytał Aomine, który o dziwo na nią czekał.
-Nie mają tej części co się popsuła i muszą zamówić i to nieco potrwał. Eto... Możesz pożyczyć mi na chwilę telefon? Mój padł, a muszę zadzwonić do kuzyna aby po mnie podjechał i pomógł mi, bo akurat się przeprowadzam i mam pełno rzeczy w bagażniku.- Akina zrobiła oczy szczeniaczka.
-Mogę cię podwiesić. Nigdzie mi się nie spieszy.- Zaproponował Aomine Akina spojrzała na niego podejrzanie.- Po prostu chcę ci pomóc. Taki dobry uczynek raz na rok.- Aomine zrobił niewinną miną, a Akina zaśmiała się.
-Skoro tak. To pomóż mi z rzeczami to szybciej się uwiniemy.- Akina ruszyła do swojego auta, a Aomine za nią.
I tak spakowali wszystko do samochodu granatowowłosego, po czym wsiedli i ruszyli. Dziesięć minut później byli już na miejscu.
-Daj to.- Powiedział Aomie, zabierając z rąk Akiny torbę i biorąc jak najwięcej.
-Nie jestem słaba.- Mruknęła Akina, biorąc swoją torebkę i niewielką torbę, która została.
-Ale jesteś kobietą, a ja facetem, więc nie pozwolę ci nosić ciężkich rzeczy przy mnie.- Aomine spojrzał na nią znad ramienia.- Tak w ogóle to jak masz tu tylko ciuchy to masz ich naprawdę dużo.- Skomentował Aomine, wchodząc po schodach na drugie piętro.
-W tamtej mam niewiele ciuchów i trochę książek w sumie. A ciuchów ogółem to masz całkiem sporo.- Akina z uśmiechem ruszyła za nim.- Dobra, postaw to tutaj, już sama sobie wniosę.- Akina ustała pod swoimi drzwiami.
-Dobra.- Aomine odłożył wszystkie torby po drzwi.
-Bardzo dziękuję za twoją pomoc.- Akina ukłoniła się lekko.
-Nie ma sprawy. Takiej ślicznej dziewczynie to aż miło pomagać.- Aomine uśmiechnął się, na co Akina lekko zarumieniła.- Narka.
-Papa.- Akina pomachała mu z uśmiechem.
Aomine zaś podszedł do drzwi tuż obok i otworzył drzwi kluczami.
-Co robisz?- Spytała Akina, nieco tym zdziwiona.
-Wchodzę do swojego mieszkania. Miłego popołudnia Sąsiadko.- Uśmiechnął się szeroko i wszedł do mieszkania.
Akina stała zszokowana i aż nie wiedziała co zrobić. Cieszyła się jednak, że ma takiego pomocnego i przystojnego zarazem sąsiada. Ocknęła się i weszła w końcu do swojego mieszkania aby poukładać wszystkie rzeczy i się urządzić.
Następnego dnia z samego rana Akina postanowiła udać się na zakupy, gdyż jej lodówka świeciła pustkami- wczoraj na szczęście udało jej się znaleźć ulotkę pobliskiej pizzerii, więc nie poszła spać głodna. Do tego chciała jakość podziękować Aomine, więc postanowiła ugotować curry i mu zanieść. Myślała o cieście albo czekoladkach, jednak Aomine to w końcu facet i pewnie woli dobre mięsko od słodyczy- tak w sumie uważała. Tak więc po dużych zakupach i dotarciu z siatkami do domu (bardzo żałowała, że nie ma teraz auta) wzięła się za gotowanie.
Godzinę później miała już ugotowany obiad, więc spakowała sos i ryż do pudełka, po czym wyszła z mieszkania i stanęła przed drzwiami sąsiada. Wzięła głęboki oddech, po czym zapukała do drzwi. Po chwili otworzył jej Aomine, ubrany w same dresy bez koszulki z zaspanym wzrokiem- co świadczyło o tym, że dopiero co wstał. Akinie nieco bardziej zainteresowała jego wysportowana sylwetka ale przestała się gapić na jego klatę i spojrzała mu w oczy.
-Ohayo. Przyszłam się poprawnie przywitać i podziękować raz jeszcze za pomoc. Proszę, ugotowała curry. Mam nadzieję, że będzie smakować.- Akina dała mu pudełko. Aomine stał i przez chwilę ogarniał co się dzieje.
-Hej.- Mruknął najpierw.- Naprawdę dziękuje i jeszcze raz nie ma za co. Jak będziesz potrzebowała pomocy to wystarczy zapukać.- Uśmiechnął się lekko, po czym otworzył pudełko. Powąchał, po czym zostawiając otwarte drzwi poszedł w głąb domu i wrócił z łyżką, smakując dania.
-I jak?- Spytała Akina, gapiąc się na jego klatę.
-Stanowczo będę ci częściej pomagał, za tak dobre żarełko.- Aomine z zadowoloną miną zaczął zjadać curry.- Może wejdziesz? Na kawę czy coś?
-Innym razem. Mam jeszcze nieco sprzątania i w ogóle.
-Okey. To jak będziesz potrzebowała pomocy to pukaj.
-Pewnie. To smacznego~!- Akina ruszyła w stronę swoich drzwi.
-Dzięki. Miłego dnia.- Aomine odmachał jej, po czym zniknął w swoim mieszkaniu.
Akina zadowolona wróciła do siebie i z nową siłą wzięła się za sprzątanie.
Był wtorek. Akina właśnie zbierała się do pracy i z lekkim przerażeniem gapiła się na zegarek. Zaspała. Do tego auto miała odebrać dopiero po południu, a dzisiaj jest jej pierwszy dzień w pracy. Tak więc w szybkim tempie spakowała najważniejsze rzeczy i migiem wyszła z mieszkania, próbując zamknąć drzwi.
-Yo.- Usłyszałam wtem. Aomine właśnie wyszedł z mieszkania.
-Hejka.- Odpowiedziała szybko Akina, udając jej się w końcu zamknąć drzwi.
-Stało się coś?
-Jak się nie pospieszę to się do pracy spóźnię.- Akina popędziła na schody.
-To cię podwiozę~!- Aomine od razu ruszył za nią.- Mi się aż tak nie spieszy.
-Serio?- Akina odwróciła się w jego stronę. Dopiero teraz zauważyła jego ubranie.- Jesteś... policjantem?- Akina spojrzała zaskoczona na mundur.
-Nom. Ale spokojnie, nie podwiozę cię radiowozem.- Uśmiechnął się krzywo, podchodząc do swojego auta i otwierając drzwi pasażera.- Wsiadasz?
Akina nie myślała długo i wsiadła do jego auta. Dzięki temu była nieco przed czasem, co ją bardzo cieszyło. Z drugiej strony wiedziała, że będzie musiała znowu mu jakoś podziękować. W sumie to bardzo jej to nie przeszkadzało.
Akina w sobotę wstała dopiero o dziesiątej. Praca w kawiarni do lekkich nie należała, a już zwłaszcza w godzinach szczytu. Na szczęście miała wolny weekend, więc mogła odespać. Gdy wstała zjadła śniadanie, ogarnęła nieco mieszkanie, po czym wzięła się za robienie obiadu i ciasta. Zamierzała iść na podwieczorek na obiecaną kawę do Aomine. Miała nadzieję, że nie jest on dzisiaj w pracy. W sumie to ostatnio wdzieli się tylko rano, jak wychodzili do pracy.
Tak więc po południu z ciastem i obiadem- bo i tak zrobiła za dużo, a nie chciała aby się zmarnowało (to wcale nie tak, że cieszyła się z komplementów na temat jej kuchni)- ruszyła do sąsiada. Zapukała ale nikt nie otwierał, więc zrobiła to ponownie i czekała.
-Witaj Piękna.- Usłyszała wtem przy uchu i omal nie dostała zawału. Odwróciła szybko głowę i ujrzała za sobą Aomine.
-Aho~! Nie strasz mnie.- Fuknęła na niego. Znali się może tydzień i niewiele ze sobą gadali ale poranne spotkania zawsze spędzali na drażnieniu siebie nawzajem.
-Sorki~! Ale nie mogłem się powstrzymać. Wchodź.- Aomine otworzył drzwi i puścił ją przodem. Akina ściągnęła laczki i ruszyła do salonu, rozglądając się.
-Czysto tu masz.
-To lepiej nie wchodź do sypialni.- Skomentował Ao z kuchni.- Albo do łazienki.- Akina zaśmiała się i poszła do kuchni.- Proszę. Obiad i małe co nieco.- Postawiła jedzenie na blacie.
-Jak ty mnie ratujesz tym obiadem. A już chciałem zrobić sobie zupkę chińską.- Aomine zadowolony od razu otworzył pudełko z obiadem.
-Serio? Zupka chińska?
-Nie chce mi się dzisiaj gotować.
-Więc umiesz gotować~!
-Tak. Ale lepiej nie wspominajmy początków mojej nauki.- Aomine wstawił wodę na herbatę.
-Aż tak źle?
-Z ryby zrobił się węgiel, ryż z białego stał się brązowy, a sałatka miała z kilogram soli.
-Oj.
-Przynajmniej moja mama miała ubaw. A tata nie miał nic przeciwko pizzy na kolację.- Aomine wzruszył ramionami.- Cukru do herbaty?
-Nie, dziękuję.- Zaśmiała się Akina.
-Okey. To weź chociaż ciasto i przenieśmy się do salonu.- Powiedział Ao biorąc herbatę i obiad.
-Długo pracujesz w policji?- Spytała Akina, gdy usiedli.- W ogóle ile masz lat?
-A na ile wyglądam?
-Z zachowania powiedziałabym dziesięć.
-Ha. Ha. Ha. Ale mam dwadzieścia cztery. A w policji robię już dwa lata. A ty?
-Ja mam dwadzieścia jeden. A teraz dorabiam sobie w kawiarni, bo tak to studiuję.
-Miałem raz na kawę przyjechać ale tyle roboty miałem, że mi to nie wyszło.
-To miłe.
-A macie tam specjalne stroje?
-To nie jest kawiarnia z pokojówkami.
-Szkoda.- Aomine zrobił zawiedzioną minę, na co Akina wywróciła oczami.- Taki strój bardzo by ci pasował.
-Dlaczego?
-....
-....
-......
-.....- Akina dopiero teraz zorientowała się, że ten patrzy na jej piersi.- Baka!- Fuknęła na niego i pacnęła go książką, która leżała obok.
-No co~? Nie moja wina, że przyciągają mój wzrok.- Uśmiechnął się zadziornie, po czym szybko odsunął aby nie oberwać książką ponownie.
-Nie przyniosę ci już nigdy więcej obiadu.
-He? No weź~!
-Plus jesteś policjantem i wiesz co to molestowanie seksualne.
-Po godzinach pracy nie jestem i ja cię nie molestuję tylko patrzę na twoją idealną sylwetkę.- Akina zarumieniła się lekko.- Bo co do charakteru to tego nie mogę powiedzieć.- Akina na te słowa wstała szybko i wzięła najbliższą poduszkę. Aomine był jednak szybszy i jako pierwszy zaatakował.
I tak miło minęło im popołudnie- na rozmowie, śmiechu, dokuczaniu sobie i piciu lemoniady- gdyż herbata im się rozlała.
Akina wysiadła z samochodu i zatrzęsła się z zimna. Jesień była w tym roku wyjątkowo chłodna. Wzięła zakupy i ruszyła do swojego mieszkania. Otwierając drzwi spojrzała na te tuż obok. Nie widziała Aomine od jakiegoś tygodnia. Czasami pukała aby sprawdzić, czy jest ale odpowiadała jej cisza. Było jej nieco samotnie. Lubiła się z nim drażnić, jak i z nim rozmawiać. Czasem nawet gotowali coś razem, grali w gry. Kilka razy Aomine przyszedł do niej i ucinał sobie drzemki po obiedzie, gdy ona pisała notatki z wykładów.
Akina z westchnięciem odłożyła zakupy w kuchni. Wtem zauważyła, że zapomniała jednej torby z auta. Ubrała więc buty i kurtkę i wyszła z mieszkania. Zamiast jednak iść na dół to stała i patrzyła na parking, gdzie stał Aomine z jakąś kobietą. Rozmawiali i cały czas wręcz się uśmiechali. Akina poczuła dziwny ucisk w żołądku i ukucie w sercu. Wróciła do mieszkania, a po torbę poszła dopiero wieczorem. Straciła humor i energię na dziś.
Wracała właśnie do domu, gdy wtem ktoś objął ją od tyłu. Wzdrygnęła się, po czym spojrzała w górę i zobaczyła Aomine.
-Hejka. Dawno się nie widzieliśmy, co nie?- Spytał z lekkim uśmiechem.
-Hej. No trochę.- Mruknęła.
-Tak się ze mną witasz? To tylko ja się stęskniłem?- Akina na te słowa zarumieniła się lekko. Nie spodziewała się takich słów po nim.
-No może troszeczkę.- Zaczęła się z nim droczyć.
-Masz na dzisiaj jakieś plany?- Spytał Aomine odsuwając się od niej.
-Nie. Ten weekend spędzam na leniwca.- Uśmiechnęła się lekko.
-To może razem będziemy się lenić? Zapraszam do siebie. Ja gotuję.
-O~! A się nie potruję?- Akina uśmiechnęła się szeroko z niezadowolonej miny chłopaka.
-Jak zrobisz deser to nie.
-Ja mam deser robić?
-Bo świetnie ci wychodzą.
-A może być brownie? Z lodami?
-Pewnie. To o piątej u mnie?
-Okey.
-Okey. To do później.- Aomine uśmiechnął się, po czym wszedł do swojego mieszkania.
Akina z uśmiechem poszła do siebie aby się przygotować. Najpierw postanowiła wybrać ciuchy. Z racji, iż nie było ciepło to wybrała legginsy, ciemnoniebieską tunikę z długim rękawem oraz futrzastą kamizelkę. Następnie wzięła szybki prysznic, po czym szybko zrobiła ciasto i wstawiła je do piekarnika. W tym czasie poprawiła makijaż. Spakowała ciasto oraz lody i punktualnie o piątej pukała do drzwi Aomine.
-Wchodź, wchodź.- Aomine szybko jej otworzył.
-Mmm~! Ale pachnie.- Akina chciała już wejść do kuchni ale Aomine zagrodził jej drogę.
-Nie ma zaglądania. Idź do salonu, a ja za chwilę wszystko przyniosę.- Wziął od niej ciasto i lody i popchnął w stronę salonu. Akina nie mając wyjścia ruszyła w tamtą stronę. Stolik był przykryty obrusem. Na nim były już sztućce, kieliszki, wino i kwiaty oraz świece. Akina uśmiechnęła się szeroko i usiadła powoli. Bardzo jej się to podobało.
-Już jestem.- Aomine postawił przed nią talerz z pysznie pachnącym daniem.
-Dziękuje. Pachnie smakowicie.
-To moje popisowe danie.- Aomine uśmiechnął się, po czym nalał wina do kieliszków.- Nasze zdrowie.- Stuknęli się kieliszkami i upili po łyku wina, po czym wzięli się za jedzenie.
-Przepyszne.- Mruknęła Akina, rozkoszując się smakiem.
-Wiedziałem, że minąłem się z powołaniem.- Mruknął Aomine na co Akina się zaśmiała.
-Właśnie. Dlaczego ostatnio się nie widzieliśmy?
-W pracy zasypały mnie papiery. Prawie dosłownie. Myślałem, że mi ręka odpadnie od wypełniania tych druczków.- Aomine westchnął ciężko.
Jedli, pili i rozmawiali, śmiejąc się co jakiś czas. Później z winem i ciastem przenieśli się na kanapę.
-Jak ja bym chciał wolne.- Westchnął Aomine.
-Ja też. Ale muszę poczekać.
-Właśnie. Ty tylko w święta masz wolne, co nie?
-Mhm. I w Nowy Rok. Później nauka, nauka, nauka i dopiero w marcu wolne.
-Hmmm.... Czyli dopiero w marcu mogę wziąć urlop.
-Dlaczego w marcu?
-Myślałem aby wybrać się na jakąś wycieczkę. Ty i ja. Co ty na to?- Akina spojrzała na niego zaskoczona.
-Ale....Dlaczego.... ze mną?- Mruknęła.
-Chyba widać, że już od pierwszego spotkania mi się spodobałaś.- Aomine pochylił się pocałował ją. Akina czuła motyle w brzuchu.
-Naprawdę?- Spytała cicho.
-Mhm. A ty?
-Ty.... też mi się podobasz. Bardzo.- Mruknęła z uśmiechem i rumieńcami a policzkach.
-Słodka.- Aomine uśmiechnął się lekko, po czym ponownie ją pocałował.
-A ta dziewczyna?- Spytała Akina, gdy się od siebie oderwali.
-Dziewczyna?
-No raz widziałam jak gadasz z taką jedną na parkingu.
-Och, ona~!
-Coś cię z nią łączy?- Spytała niepewnie.
-Tak. Bardzo ja kocham.- Na te słowa Akinie zatrzymało się serce.- To w końcu moja siostra.- Dokończył Aomine, po czym zaczął się śmiać.
-Twoja...siostra?- Akina spojrzała na niego zaskoczona, a zarazem szczęśliwa.
-Mhm.- Aomine wstał z kanapy, po czym wrócił z ramką i podał ją Akine. Na zdjęciu był on i owa dziewczyna.- Wtedy przyjechałem do domu aby na szybko się odświeżyć i przebrać i spotkałem się z nią. Przyjechała dać mi obiad i tak chwilę ze sobą porozmawialiśmy. Raz ją zaproszę to się poznacie.
-O.- Mruknęła Akina.
-Cieszę się, że jesteś o mnie zazdrosna.
-Nie jestem.
-Jesteś.
-Nie jestem.
-Ja jestem. Tyle facetów gapi się na ciebie w kawiarni, że mam ochotę wszystkim mandat wlepić.- Akina zaśmiała się, po czym odłożyła zdjęcie i przytuliła się do Aomine.
-Niech ci będzie. Buziak na zgodę?- Spytała z uśmiechem.
-Hmmm.... Czemu nie- Aomine odwzajemnił uśmiech, po czym ponownie złączyli swoje usta.
Akina właśnie ze sklepu, gdy usłyszała kłótnię.
-Dai-chan mówię ci, że krzywo.
-Nieprawda.
-Krzywo. I przesuń ten wazon bardziej w lewo, bo inaczej za chwilę znajdzie się na podłodze.
-Oj tam, oj tam.
-I tamten kwiatek miał iść na tą ścianę, bo potrzebuje więcej słońca.
-A~!
-Plus jeszcze kartonów nie schowałeś.
-Bo się czepiasz.
-Naprawdę miło Was słuchać.- Akina z uśmiechem weszła do salonu.
-Akina, czy ten obraz jest grzywo?- Aomine wskazał na ścianę.
-Jest.- Przytaknęła Akina.
-Widzisz?- Fuknęła na niego Kimie, siostra Aomine.
Akina poznała ją tuż po tym, jak zaczęła chodzić z Aomine. Od razu bardzo się polubiły zwłaszcza, że miały dużo wspólnych tematów. Do tego Akina uwielbiała słuchać jak droczy się ona ze swoim bratem.Chociaż gorzej było, gdy razem z bratem zaczynają droczyć się z nią.
-Heh~!- Aomine jęknął głośno, po czym poprawił obraz.
-No nareszcie.- Skomentowała Kimie.- Tak w ogóle to Wszystkiego Najlepszego Aki-chan~!- Kimie wyściskała ją mocno. Dzisiaj był trzydziesty stycznia, czyli jej urodziny.
-Dziękuje~!- Akina odwzajemniła uścisk.
-Dobra, później się jeszcze wyściskamy. Trzeba to szybko ogarnąć, zanim goście przyjdą.- Stwierdziła Kimie, idąc do kuchni.
-Jakbyś wcześniej pomogła zamiast na mnie narzekać.- Mruknął Aomine.
-Też Cię Kocham Nii-san~!- Krzyknęła z kuchni.
-Nie używaj tego argumentu, to nie koniec rozmowy~!
-Daiki nie obijaj się tylko przynieś napoje z samochodu.- Powiedział Akashi, który właśnie wszedł do kuchni. Był on mężem Kimie, czyli szwagrem Aomine, jednak znali się już dość długo i byli dobrymi przyjaciółmi- o ile można tak nazwać relację między nimi.
-Dlaczego wszyscy są przeciwko mnie?- Aomine zamiast iść do auta wtulił się w Akinę.
-A czy to nie ty sam mówiłeś, że wszystko przygotujesz?- Akina uśmiechnęła się szeroko.
-Dla ciebie dzisiaj wszystko ale jutro ja nie ruszam się z łóżka. I ty też, nie puszczę cię.- Daiki cmoknął ją w czółko.
-Więc dzisiaj się jeszcze pospiesz, bo przez te kartony tu się nie pomieścimy.- Zaśmiał się Akina, po czym cmoknęła go w usta.
Akurat jej urodziny wypadły wraz z przeprowadzką do ich domu. Może i chodzili tylko ze sobą ale chcieli mieszkać razem. I tak Akina już potajemnie liczyła, że będzie już z Aomine na zawsze.
-Akina~! Gdzie masz paterę do ciasta~?- Krzyknęła Kimie z kuchni.
-Chyba na górze~! Pójdę po nią~!- Odkrzyknęła Akina, po czym cmoknęła Daikiego i ruszyła na górę.
-Jesteś przygotowany?- Spytała cicho Kimie brata.
-Pewnie.- Aomine uśmiechnął się, klepiąc kieszeń spodni, gdzie w pudełeczku był pierścionek zaręczynowy.
Nieświadoma niczego Akina zaś szukała patery nie wiedząc, że za kilka godzin spełni jej się marzenie i niebawem miłość, która na początku znajdowała się drzwi obok teraz będzie z nią na zawsze.








❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńZostawiam tu te serducha z najlepszymi życzeniami dla Aminy i jako podsumowanie cudownego oneshota, jak właczę laptopa, dipiesedresztę
KIMIEEEE! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję za życzenia ;* I przepraszam, że tak późno, ale w górach byłam na nartach i nie miałam jak skomentować ;p
Ale za to dziś kom będzie dłuższy niż ostatnio B)
Ekhem, ekhem:
Moje szczęście xD Nie dość, że popsuty samochód, to jeszcze rozładowany telefon xD I nie ma to jak złamać koturnę xD Miszcz ze mnie xD
O, jednak los się do mnie uśmiechnął B) Taki przystojny młodzieniec *.*
No oczywiście, kilka dni trzeba na naprawę czekać -.-
Ale ok, Daiki mnie podwozi, więc auto może tam sobie spokojnie czekać aż je odbiorę xD
Ależ Ao, ja mam jeszcze w starym mieszkaniu sporo ciuchów, więc się nie obrażę, jeśli zechcesz mi pomóc ^^
Boże, tak <3 Taki przystojny, młody sąsiad *.* Jednak jestem szczęściarą B)
Ao bez koszulki *.* To ja tu jeszcze chwilę postoję :'D W sumie mogłabym mu częściej coś przynosić, dla takich widoczków warto ^^
O, policjant :D Czyli rozumiem, że mandatów mogę się nie obawiać? :D
Ao: Jak zapłacisz... ;) ;*
Ja:....
Ja:...
Ja: Zrobię ci schabowego xD
CZYŚ TY OSZALAŁ?! Tak straszyć ulubioną sąsiadkę?!
No ale za to ,,piękna" wybaczam ^^
Aż bym się do sypialni bała wejść... xD
Nie mam zamiarua pracować w takiej kawiarni, zboczeńcu! >.< A nawet jeśli jakimś cudem bym tam pracowała, ty miałbyś kategoryczny ZAKAZ WSTĘPU!
Bitwa na poduszki? :D Ao, gotuj się na śmierć! :D
Ao, policjantem jest się o kązdej porze dnia i nocy ;P
AO: Wiem, wiem... Można to wykorzystać, zarówno w dzień, jak i w NOCY ;*
Ja: Ty cholerny zboczeńcu! >.< Kimie...! Ja się czuję zażenowana...
Oho, wyczuwam w sobie zazdrość xD
I znów straszysz sąsiadkę... ;p
No, i to rozumiem :D Ty gotujesz, ja robię deser :D Facet-marzenie *.*
Wino, kwiaty i świece? O.O Ao, co to ma być? Aż sie zaczynam lekko obawiać twojego pomysłu xD
O, wycieczka we dwoje? Aho, ty coś kombinujesz xD
Mam nadzieję, że podczas pocałunku nie miałam ciasta w buzi... xD
*chwilowy zawał*
Ach, siostra... xD Masz wybaczone xD
Gdybyś tak zrobił, kawiarnia straciłaby klientów xD
Ale miło, że jesteś zazdrosny ^^
No, Kimie, jednoczmy siły i dokopmy Ao xD
Ao: I ty przeciwko mnie?! niewdzięcznica...
Ja: Też cię kocham ;*
No nie... Ty i AO vs ja? O.O
Akina-pocieszycielka, zwłaszcza Daikiego xD*.*
Ale przecież ja nie mogę całego dnia przeleżeć! O.O Muszę...
Ao: Ciiiiii... Nic nie musisz... Jedyne co musisz to odpocząć po przyjęciu i mnie poprzytulać ^^
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!
TAK! *.* Wiadomo, że powiem tak! *.*
Boże, taka niespodzianka w dniu urodzin <3
Ao, kocham cię <3
AO: Wiem ^^
Mega mi się to opko podoba *.*
Jeszcze raz dziękuję bardzo, najukochańsza bratowo ;*