Dobry wieczór~! ^.^
Postarałam się i napisałam pierwszy rozdział nowego opowiadania~! :3
Już powiem, że nie jest z anime! :p Pomysł własny~! ;)
Ostrzegam!
Paring boy x boy, sceny przemocy i gwałtu! x.x
Jak ktoś nie lubi lub jest wrażliwy niech nie czyta.
A kto lubi to wiadomo :)
Nie przedłużając zapraszam do czytania i komentowania~! ^.^
Miłego wieczoru~! :*
#Kimie
Moim
ulubionym momentem w życiu jest moje dzieciństwo. Gdy byłem mały
i większość czasu bawiłem się z rówieśnikami. Gdy na śniadanie
jadłem naleśniki z dżemem i czekoladą, po czym miałem całą
brudną buzię. Gdy uczyłem się jeździć na rowerze najpierw z
czterema kółkami, a później z dwoma. Gdy przez moje rysunki nie
było miejsca na lodówce. Gdy po prostu mogłem trzymać mamę i
tatę za ręce i śmiać się, skacząc wesoło. Jednak w jednym
momencie wszystko się popsuło, a stało się to, gdy miałem 10
lat. Wtedy właśnie zmarł tata. Było to wypadek, wpadli w poślizg.
Mama przeżyła lecz straciła dziecko. Po tym wszystko się
zmieniło. Mama już nie była szczęśliwa. Byłem jeszcze mały i
nie wszystko rozumiałem ale jej to nie ochodziło. Pewnego dnia
przyszła piana. Wykrzyczała, że tato nie był moim ojcem, że to
wszystko moja wina. Wtedy pierwszy raz mnie uderzyła. Byłem tak
zszokowany i smutny, że po prostu zamknąłem się w pokoju i
zasłoniłem uszy aby nie słyszeć jej krzyku. Mama popadła w
alkoholizm. Wręcz cały czas była piana. Mną się nie
interesowała. Nie sprawdzała, czy coś zjadłem, czy dobrze się
czuje, czy odrobiłem lekcje. Czasami sobie o mnie przypominała ale
to tylko wtedy, gdy nie miała na wódkę i wtedy mnie biła. Mogłem
tylko uciekać i wracać, gdy zaśnie albo wyjdzie z domu. Uczyłem
się, gotowałem, sprzątałem. Często brakowało mi na jedzenie,
wtedy głodowałem. Jednak szkolna kucharka, która wiedziała o
mojej sytuacji, dawała mi czasem jakiś obiad albo kanapki. W ramach
podziękowania pomagałem jej w sprzątaniu. To jedyne, co mogłem
zrobić. Z czasem zacząłem sobie dorabiać- kosiłem trawniki,
wychodziłem z psami na spacery, sprzątałem w knajpach. Jednak
matka zabierała mi część pieniędzy. A jak nie chciałem jej dać
to biła. Raz nawet złamała mi rękę.
Od
tego czasu minęło 8 lat, czyli teraz mam już 18. Mimo to dalej
jest tak samo. Mama pije, a nawet sypia z facetami za pieniądze.
Wiem, bo przychodzi z nimi do domu. Mieszkamy w starej kamienicy, a
tu pełno jest pijaków, narkomanów, złodzieji. A ja, Aki, dalej
muszę tu mieszkać. Został mi jeszcze rok szkoły, a wtedy się
wyprowadzę do mojego przyjaciela Mito, który jest ode mnie rok
starszy. Właśnie skończył szkołę i poszedł do pracy, a
niedługo wynajmnie sobie mieszkanie. U niego nikt nie pije ale jest
mnóstwo osób. Ma dwie siostry i trzech braci oraz ojca. Matka
zmarła na jakąś chorobę. Mimo to dobrze sobie radzą. Sam
wolałbym żyć w takim tłoku niż z matką alkoholiczką.
Aki Harada (18l.)
Wstałem
wcześnie rano. Najpierw rozejrzałem się po małym mieszkaniu. Na
szczęście matki nie było, więc miałem spokuj. Umyłem twarz i
zęby, po czym ubrałem się. Zroobiłem sobie herbatę i kanapkę z
serem, po czym spakowałem sobie wczorajszy obiad. Wziąłem jeszcze
torbę z książkami i poszedłem na autobus. Po jakiś 10 minutach
jazdy byłem w szkole. Lekcje na szczęście szybko mi minęły. Po
szkole poszedłem do sklepu, w którym pracuję już od pół roku.
Dzięki temu mam pieniądze na jedzenie i opłaty oraz spokój od
matki. Na moje szczęście ten sklep jest za daleko od kamienicy.
-Hejo
Aki.- Przywitał mnie Haru, który właśnie wykładał gazety.
-Cześć
Haru. Pomóc ci?- Zapytałem zawiązując fartuch.
-Nie,
dzięki. Ty lepiej wyłóż serki i pocky.- Powiedział oglądając
sobie magazyn sportowy. Zawsze przy wykładaniu gazet przegląda
większość, przez co zajmuje mu to więcej czasu niż potrzeba.
-Dobrze.-
Poszedłem najpierw do magazynu po odpowiednie kartony, a później
do lodówek. Ułożenie serków i pocky nie zajęło mi dużo czasu,
więc poszedłem na kasę. O tej porze był spokój, więc mogłem
odrobić lekcje.
-Lekcje?-
Zapytał Haru, podchodząc z lizakiem w buzi.
-Taa.
Wole tu już zrobić niż w szkole. A zwłaszcza w domu.- Westchnąłem
znad zadania.
-To
może idź na zaplecze i tam odrób lekcje na spokojnie?! Ja postoję
na kasie.- Zaproponował.
-Nie.
Nie płacą mi przecież za odrabianie lekcji. Ruchu nie ma, więc
spokojnie zrobię.- Spojrzałem na niego z uśmiechem.
-No
niech ci będzie. To masz.- Położył na moim zeszycie lizaka.- Za
twoją ciężką pracę. Ja idę poukładać puszki.- Powiedział, po
czym machając mi pojechał z wózkiem do odpowiedniego działu.
Zaśmiałem się i odmachałem mu, po czym wziąłem się za zadania.
Haru nakane (22l.)
Gdy
skończyłem pracę zrobiłem małe zakupy i wróciłem do domu. Gdy
weszłem usłyszałem jakieś śmiechy z sypialni. Pewnie matka
przyszłą z jakimś fagasem. Poszedłem po cichu do swojego pokoju,
zamykając drzwi na klucz. Od razu założyłem słuchawki i
włączyłem muzykę aby nie słyszeć jak będą się pieprzyć.
Odrobiłem do końca lekcje przy małej lampce, po czym słysząc, że
matka i proawdopodobnie ten facet zasnęli sam przebrałem się i
położyłem. Patrzałem dłuższy czas w sufit, zastanawiając się
jak szybciej się stąd wyrwać, przy czym zasnąłem.
Następny
dzień nie zapowiadał się ciekawie. Rano, gdy wyszedłem ze swojego
pokoju aby zrobić sobie coś do jedzenia, matka siedziała w kuchni.
Jak zwykle zignorowałem ją. Bo po co rozmawiać z pianą osobą? I
o czym? Wstawiłem wodę na herbatę i szybko zacząłem robić
kanapki.
-Aki-!
Gdzieśś ty był~?- Wybełkotała mama, jednak ja się nie
odzywałem. I tak ją to nie interesuje.- Mów gówniarzu!-
Krzyknęła. Ja dalej nic nie mówiłem tylko spakowałem szybko
kanapki do plecaka, a herbatę już sobie odpóściłem.-
Pieniądze...... Dawaj pieniądze!- Krzyknęła i omal nie spadła z
krzesła.
-Nie
mam kasy.- Powiedziałem cicho. Wszystkie oszczędności trzymam u
Mito, a przy sobie mam tylko pieniądze na autobus.
-Masz
szczeniaku!- Krzyknęła, po czym wstała, podeszła do mnie
chwiejnym krokiem i złapała mnie za przód koszulki.- Dawaj kasę!-
Krzyknęła ponownie, a mi się zrobiło niedobrze od zapachu
alkoholu.
-Nie
mam. Puść mnie.- Powiedziałem spokojnie przy czym próbowałem
odepchnąć ją od siebie.
-Ty
kłamco!- Krzyknęła i wymierzyła mi policzek.- Ty morderco!-
Chciała uderzyć mnie jeszcze raz lecz zrobiłem unik i uciekłem.
Pobiegłem szybko na przystanek. Wiem, że mnie nie dogoni ale przez
te jej krzyki omal nie spóźniłem się na autobus. Widziałem w
szybie w swoje odbicie i na szczęście oprócz czerwonego policzka
nie miałem nic więcej. Przed wejściem do szkoły napisałem do
Mito aby zapytać się gdzie pracuje po południu. Odpisał mi, że w
kawiarni, więc mogłem iść się z nim spotkać.
Dzisiaj
nie miałem dużo zajęć, a z w-fu mogłem się zwolnić, więc
szybko zjawiłem się w kawiarni. Nie zdążyłem powiedzieć "Dzień
dobry", a już zostałem zmiażdżony w uścisku Mito.
-Akiś~!
Jak ja się za tobą stęskniłem~!- Powiedział radośnie.
-Oj
Mito, nie widzieliśmy się tydzień.- Powiedziałem ze śmiechem.
-To
AŻ tydzień Aki~!- Zaśmiałem się, a ten odkleił się ode mnie z
oburzoną miną.
-Oj
nie złość się. Też za tobą tęskniłem.- Uśmiechnąłem się
do niego uroczo. To zawsze na niego działa. Od razu się uśmiechnął
i jeszcze raz mnie przytulił.
-No
dobra, dobra. Chodź, zrobię ci dobrą kawkę. A ty opowiesz mi co u
ciebie.- Powiedział radośnie łapiąc mnie za rękę i ciągnąc do
baru.
-A
co ma być? Jest jak zwykle.- Powiedziałem z grymasem, siadając na
krzesełku. Mito spojrzał na mnie smutno.
-Biła
cię?- Spytał cicho.
-Tylko
dzisiaj mnie spoliczkowała, bo chciała kasę ale jej nie dałem. A
tak to na razie mam spokój.- Spojrzałem na niego smutno.
-Wiem
Aki, że jest źle. I obiecuję, że niedługo wyprowadzisz się
stamtąd i zamieszkamy razem.- Uśmiechnął się do mnie
pocieszająco.
-Wiem,
wiem. Szkoda, że już teraz nie mogę tego zrobić.- Westchnąłem,
opierając głowę na dłoni.
-Dasz
radę. Widać twoja matka ostatnio daje sobie spokój z tobą.
Wytrzymaj jeszcze z trzy, cztery miesiące. Dobrze? Zrobisz to dla
mnie?- Spojrzał na mnie miną szczeniaczka, a ja się zaśmiałem.
-Tak,
tak~! Zrobię to dla ciebie~!- Powiedziałem z uśmiechem.
-Yupi~!-
Krzyknął wesoło.- Koniec tych smutnych tematów. Teraz proszę.
Rozkoszuj się czekoladowym capuccino~!- Podał mi filiżankę z dużą
ilością pianki. Od razu zatopiłem usta w napoju.
-Mmm~!
To jest pyszne~!- Mito naprawdę wprawił się w robieniu kawy.
-Cieszę
się, że smaczne. Chcesz ciasteczko?- Zapytał.
-Nie,
dziękuje.
-Ale
ja nalegam.
-Wiesz
Mito, że mnie nie stać.
-To
ja zapłacę. Gratis do kawki, ty chudzielcu.- Powiedział z
uśmiechem, po czym ukroił kawałek ciasta i mi podał. Siedziałem
u niego z jakieś pół godzinki, miło z nim rozmawiając. Jednak
praca czekała, więc musiałem się pożegnać i pognać do sklepu.
Mito Eguchi (19l.)
Wróciłem
dzisiaj wcześniej, gdyż przyszła kierowniczka, więc nie musiałem
siedzieć do późna. Gdy wróciłem do domu było dziwnie cicho.
Nawet nie słyszałem pijackich śpiewek. Poszedłem do salonu, gdzie
siedziała moja mama z jakimś facetem. Zdziwiło mnie, że na stole
nie było ani jednej butelki. Matka uśmiechała się głupio, a ten
facet patrzał na mnie uwarznie.
-No
i przyszedł Aki~!- Wyśpiewała matka, śmiejąc się cicho.
-Co
tu się dzieje? Kim jest ten facet?- Zapytałem od razu. Coś mi tu
się nie podobało.
-To
jest pan Shirosama. Twój właściciel.- Powiedziała z uśmiechem.
-Że
co?! Jaki właściciel?!- Krzyknąłem oburzony.
-No
co się tak dziwisz? Myślisz, że możesz tu mieszkać za darmo? Nie
dajesz mi pieniędzy to znalazłam rozwiązanie. Pan Shirosama
zapłacił za ciebie. Więc od teraz masz sie go słuchać. A no i
oczywiście wyprowadzasz się stąd. Więc pakuj panatki i idź ze
swoim "Panem".- Zaśmiała się, po czym wzięła butelkę
wina z kuchni i wyszła. A ja stałem tak zszokowany. Sprzedała
mnie?!! Ale przecież tak nie można!!
-Zaczekaj!-
Krzyknąłem, obracając się. Już chciałem za nią pobiec ale ten
facet złapał mnie za ręce od tyłu.
-Gdzie
uciekasz? Teraz jesteś mój i nie potrzebna ci ta kobieta.-
Powiedział mi wprost do ucha.
-Puść
mnie oblechu!- Krzyknąłem i szarpnąłem się, próbując się
wyrwać z jego uścisku.
-Widzę,
że jesteś niegrzecznym chłopcem. Lubię takich.- Uśmiechnął
się, po czym rzucił mnie na kanapę. Chciałem wstać lecz ten
przygniótł mnie swoim ciałem.
-Złaź
ze mnie!- Krzyknąłem, wierzgając rękoma i nogami.
-Spokojnie.
Będzie ci przyjemnie. Na początku chciałem poczekać aż
pojedziemy do mnie ale jesteś tak uroczy, że nie mogę się
powstrzymać. Szybki numerek nie będzie taki zły.- Uśmiechnął
się obleśnie, po czym polizał mnie po szyi, a jego ręce
wślizgnęły się pod moją koszulkę.
-Puszczaj
mnei ty zboczeńcu!- Krzyczałem i próbowałem się od niego odsunąć
lecz nic to nie dawało. Tylko bardziej go wkurzyłem.
-Sam
tego chciałeś.- Warknął i obrócił mnie na brzuch, odpinając
szybko moje spodnie. Przycisnął mnie ręką do kanapy, więc nie
miałem możliwości sie ruszyć. Wtedy zauważyłem butelkę blisko
łóżka. Złapałem ją i odczekałem chwilę aż poluźni nieco
uścisk. Gdy to zrobił, gdy chciał rozpiąć swoje spodnie,
obruciłem się i uderzyłem go butelką w głowę. Z krzykiem
odsunął się w tył. Wykorzystałem okazję. Szybko zszedłem z
kanapy, zapinając spodnie. Wziąłem swoją torę i wybiegłem z
mieszkania. Biegłem ze łzami w oczach. Nie mogłem uwierzyć, że
rodzona matka mnie sprzedała jak jakąś dziwkę. Łzy przysłoniły
mi widoczność, przez to wpadłem na kogoś i upadłem....














