Ohayo~! ^.^
Witam ponownie wilczurki~! :3
Jak pisałam tak jest miniaturka na dobranoc. :)
W dzisiejszym wydaniu fioletowy wielkolud Murasakibara i chłopak o dwukolorowych tęczówkach czyli Akashi. *.*
Pomysł z obrazka, który niedawno znalazłam.
Zapytam się jeszcze jak wrażenia po pierwszym dniu w szkole?? o.O
I oczywiście przypomnę o głosowaniu w ankiecie---->
I poproszę ładnie o komentarz. *.*
I zażyczę wam miłego czytania~! ^^
Tak więc do zobaczenia wkrótce~!
#Kimie
Nastała wiosna. Słoneczko świeci zza chmurek na błękitnym
niebie, wieje lekki wiaterek, ptaszki wesoło ćwierkają, wokół robi się zielono
i kolorowo od kwiatów i aż chce się usiąść w cieniu drzewa i leniuchować cały
dzień z książką w ręce. Jednakże Pokolenie Cudów nie miało tak dobrze i
ćwiczyło ciężko na sali gimnastycznej wraz z rezerwowymi pod czujnym okiem
Akashiego i Momoi. Oczywiście różowo włosa dziewczyna o dużym biuście wolała
patrzeć na Kuroko niż wypełniać jakieś papierki. Akashi zaś również musiał
ćwiczyć lecz jako trener musiał wypełniać papiery, więc aktualnie siedział
sobie wygodnie na krześle i wypełniał te wszystkie rubryczki. Był na tym bardzo
skupiony, więc zbytnio nie patrzał co robi drużyna lecz po odgłosie butów
wiedział, że jednak trenują. Po jakimś czasie na jego kartkę spadł cień.
-Ej!
Akashi!- Usłyszał tuż nad głową głos Aomine.
-Nie
widzisz, że jestem zajęty Daiki. Idź trenuj dalej i nawet nie próbuj ucinać
sobie przerwy z porno gazetką, bo pociacham ją na malutkie kawałeczki, gdy tylko
ją dotkniesz.- Powiedział nie odrywając wzroku od kartki, dalej wypełniając
rubryczki i olewając asa drużyny.
-Gdybym
chciał sobie pooglądać Horikite Mai to bym to zrobił i nie pytał się ciebie o
zgodę. Chciałem tylko abyś zabrał wielkoludowi słodycze, gdyż stoi pod koszem i
wcina je zamiast trenować.- Akashi aż zaprzestał pisania słysząc słowa Aomine.
To było aż niemożliwe aby mu przeszkadzało to, że ktoś nie ćwiczy, wręcz sam
przecież opuszcza często treningi i, gdyby nie on i Kuroko nie dałoby się go na
nie ściągać. Akashi podniósł głowę spoglądając na granatowo włosego, który stał
z założonymi rękami na piersi i czekał na jego ruch. Przeniósł swój wzrok na
salę. Wszyscy ćwiczyli. Shintarou rzucał do kosza z połowy sali wraz z dwójką
jakiś pierwszaków, Tetsuya biegał z jakąś grupą wokół sali, Ryouta najwyraźniej
grał z Daikim, gdyż teraz stał i patrzał na niego. Wtem spojrzał na kosz pod
którym Murasakibara stał i wcinał batonik za batonikiem i smętnie patrzał na
trenujące osoby. Seijuurou westchnął i wstał odkładając papiery na krzesło, po
czym podszedł do Atsushiego. Mało kto zwracał na niego uwagę, gdyż dopóki nie
krzyczał to mają dalej ćwiczyć. Bo kto nie boi się czerwonych nożyczek w rękach
czerwono włosego?
-Oj,
Atsushi! Co mówiłem ci o jedzeniu podczas treningu?! Oddawaj te batony i wracaj
ćwiczyć.- Akashi podszedł i złapał za batonik, który Atsushi właśnie jadł i
chciał mu go zabrać. Jednak on trzymał go mocno zębami i nie chciał puścić.
Akashi próbował wyrwać mu go z buzi ale na nic zdawały się jego szarpnięcia.
-Atsushi.....Puść
to natychmiast albo się wścieknę i będziesz robił dodatkowe ćwiczenia.- Dopiero
teraz spojrzał na twarz fioletowo włosego. Miał on w oczach łzy i patrzał
maślanym wzrokiem na batonik. Akashi westchnął i puścił batonik, co bardzo
zdziwiło Murasakibarę.
-Zjedz
ten batonik i wracaj do ćwiczeń. Jeśli to zrobisz i nie zjesz nic do końca
dzisiejszego treningu to po nim kupię ci całą reklamówkę słodyczy.- Akashi
powiedziawszy to wrócił na swoje miejsce do wypełniania papierków. Spojrzał
jeszcze na Atsushiego, który po przeżytym szoku szybko zjadł batonika, odłożył
słodycze na ławkę i poszedł ćwiczy. Usłyszał czyś śmiech. To Kise rechał się na
środku sali i zaprzestał dopiero wtedy, gdy Aomine walną go w głowę i podał mu
piłkę. Spojrzał się na Momoi, która patrzyła się na niego jakoś dziwnie.
Spojrzał po raz ostatni na wesołego Atsushiego i powrócił do pracy z również
lekkim uśmiechem.

Hejka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, cudowe Atsushi tylko i wyłącznie wcina słodycze... ;) czyżby chodziło mu aby Akashi zwrócił na niego uwage...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia