wtorek, 15 września 2015

Danse Macabre- rozdział 5

Ohayo & Gomene 
Wiem, że rozdział miał być wczoraj ale jakoś tak nie wiedziałam jak go zakończyć. A dzisiaj wstawiłabym wcześniej ale brat przyszedł z 3-miesięcznym kotkiem.....A Kimie lubi kotki..... :3 
Ale już skończyłam, więc wstawię ku waszej radości mam nadzieję. ;)
Ogółem wrzesień jest okropnym miesiącem- chyba ze względu na to, że wraca się do szkoły ;-;
Przez to nie mam jakoś chęci na pisanie -.-
Zdopingujcie mnie~!!!!
Komentarz zawsze mile widziany, nawet krótki. ^.^
Co do one-shotów to możliwe, że pojawi się jakiś na koniec tygodnia.
I to yaoi, więc warto dopingować mnie niczym drużynę Seirin w walce z Rakuzan. XD
Taa~! Kimie sobie niedawno co obejrzała KnB 3 i jest teraz ekstaza na kosza. A zwłaszcza Akashiego. ^^
Nowa ankieta, więc również głosujcie~! --->
A co do konkursu to info pokaże się niedługo. *.*
Tak więc miłego czytania i przetrwania w szkole. ;*
Siemson~!   #Kimie 

O dziwo wczoraj Pan Zagadka się nie pojawił. Przez to z jednej strony czułam złość, a z drugiej radość. Mimo iż, mnie obraża lub robi coś niestosownego to miło się jednak z nim rozmawia. Przy śniadaniu dowiedziałam się, że lord Geoffrin nie żyje, a rodzina nie powiedziała na co zmarł. To mnie trochę zdziwiło lecz od razu wiedziałam kto za tym stoi. Ponownie nie mogłam się skupić na lekcjach, gdy on coś zrobi. Miałam akurat lekcje angielskiego, gdy zauważyłam jak wesołym krokiem idzie ścieżką w stronę drzewa. Miałam ochotę walnąć go mocno w głowę za to co robi. Musiałam jednak poczekać do popołudnia, gdyż dopiero po obiedzie miałam czas. Po posiłku powolnym krokiem aby nie wyglądało to podejrzanie, że biegnę do ogrodu, poszłam do niego. Jednak, gdy byłam już pod drzewem nikogo tam nie było. Spojrzałam w stronę cmentarza lecz tam też wiało pustkami. Już chciałam iść do altany lecz nagle zaczęły spadać na mnie płatki róż. Spojrzałam się w górę. Pan Zagadka leżał sobie na brzuchu na gałęzi i rwał płatki z czerwonej róży. Spojrzałam się na niego wściekle.

-Ty......!- On widząc moją minę zaśmiał się, zrzucił resztę kwiatków i oparł głowę na ramieniu.

-Dlaczego panienka się tak wścieka? Czyżby nie lubiła pani kwiatków?- Uśmiechnął się szyderczo, machając wesoło nogami.

-Złaź i to natychmiast!- Rozkazałam wskazując na ziemię. On spojrzał się zdziwiony na mnie, po czym na miejsce, na które wskazywałam. Popatrzał się tak kilka razy, a ja sama zaczęłam się zastanawiać co go tak dziwi.

-Ne~!- Uśmiechnął się szeroko i obrócił do mnie tyłem. Stałam tak chwilę zszokowana patrząc na tył jego głowy. Nie poddałam się i poszłam z drugiej strony, krzyżując ręce na piersi.

-Schodź natychmiast! Musimy porozmawiać.- Powiedziałam na poważnie. On spojrzał na mnie znudzony.

-Jesteś w ciąży i nie wiesz jak powiedzieć to rodzicom?! Powiedz im od razu i zwal wszystko na swojego narzeczonego, że cię zgwałcił. Będziesz miała dzięki temu szybszy ślub.- Powiedział beznamiętnie, a mi szczęka opadła. Westchnęłam głośno i aż warknęłam.

-Nie. Nie jestem w ciąży. I tu chodzi o ciebie i o to, co zrobiłeś.- Powiedziałam, a gdy na niego spojrzałam nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Pan Zagadka drzemał sobie na drzewie. Tak po prostu zasnął. Przez chwilę myślałam aby go tak zostawić i dać mu na dzisiaj spokój. Jednak mógł udawać i nie chciała zostawiać tej sprawy niewyjaśnionej. Pozbierałam kilka małych kamyczków i zaczęłam w niego rzucać. Oczywiście tak aby nie wybić mu oka. Gdy trafiłam go w czoło otworzył oko i spojrzał na mnie.

-Dlaczego ty rzucasz we mnie kamykami?- Spytał z pretensją. Ja uśmiechnęłam się lekko na to, że w końcu się obudził.

-Bo zasnąłeś, gdy do ciebie mówiłam, a to nieładnie. Schodź stamtąd i chodź do altany.- Po tych słowach odwróciłam się i ruszyłam wskazane miejsce. Usiadłam ale nie zauważyłam go za sobą. Dopiero po chwili zeskoczył zgrabnie z gałęzi i ruszył w moją stronę. Dzisiaj był bez płaszcza, więc mogłam przyjrzeć się jego sylwetce. Mimo pufków na ramionach widać było, że jest szczupły. Czarne kosmyki okalały jego włosy. Czarne oczy patrzały przenikliwie przed siebie. Lekko różowe usta, na których gościł cień uśmiechu. Z wyglądu był ideałem. Podszedł do mnie i usiadł tuż obok. Westchnął głośno i spojrzał na mnie.

-Co ty ode mnie chcesz dziewucho?- Spytał, a ja już miałam ochotę nakrzyczeć na niego za nazywanie mnie „dziewuchą”. Pokręciłam tylko głową i upiłam herbaty.

-To ty zabiłeś lorda Geoffrin?- Zapytałam i spojrzałam na niego, oczekując jakieś nerwowej reakcji. Ten jednak siedział i znudzonym wzrokiem patrzał w górę.

-Dlaczego jak ktoś umrze to od razu to moja wina?- Zapytał, a ja aż chwilę musiałam się zastanowić, dlaczego go o to podejrzewam.

-Najpierw zabiłeś duchownego, teraz szlachcica. Najwyraźniej nie lubisz bogatych ludzi.- Odpowiedziałam i oczekiwałam co odpowie. Przyzna się czy będzie się wykręcał?

-Nie zabiłem duchownego. Przecież on zmarł z przyczyn naturalnych, był chory. A o śmierci jakiegoś lorda pierwsze słyszę.- Powiedział spokojnie i spojrzał na mnie kątem oka z uśmiechem. Coś czułam, że kłamie. Już chciałam zadać kolejne pytanie lecz głos Nuny mi przerwał.

-Lili! Lili!- Przybiegła do mnie i usiadła tuż obok zdyszana.

-Stało się coś?!- Spytałam nie wiedząc o co chodzi. Nie powiem ale miłą by dla mnie wiadomością było zerwanie zaręczyn.

-Dowiedziałam się co się stało lordowi Geoffrin I dlaczego rodzina nic nie chce mówić.- Powiedziała, gdy odzyskała oddech. Spojrzałam na nią zszokowana, po czym kątem oka spojrzałam na niego. Ten jednak siedział niewzruszony.

-To mów!- Pospieszyłam ją.

-Dowiedziałam się od znajomej pokojówki, że lorda Geoffrin znaleziono w jego sypialni martwego z sztyletem w sercu. Podobno zostawił list, że musi już odejść z tego świata. Ale to nic z tym, co się stało nieco później.- Takie wiadomości zawsze ekscytują. Spojrzałam na nią i ręką pokazałam aby mówiła dalej.- No więc, gdy obudziła się jego żona i dowiedziała się o śmierci męża to trochę posmutniała. Lecz tu nagle się okazuje, że nie ma dziecka. Tego co rok temu urodziła. Zaczęto szukać w całym pałacu ale nie znaleziono go. Możliwe, że sam lord zabił dziecko i gdzieś zakopał albo zostawił w lesie. Straże już przeszukują las.- Zszokowała mnie ta wiadomość. To było bardzo dziwne. Pan Zagadka mógł spowodować samobójstwo ale po co mu dziecko?!

-Ciekawe co się teraz stanie. No nic. Dzięki Nuna, że mi powiedziałaś.- Uśmiechnęłam się do niej lekko, kładąc dłoń na jej dłoni. Ona również się uśmiechnęła.

-Nie ma tu za co dziękować. Ja idę sprzątać, a ty ciesz się słonecznym dniem.- Wstała, pomachała mi jeszcze po drodze i już jej nie było. Od razu wściekła spojrzałam się na Pana Zagadkę lecz on dalej nie wyrażał żadnych emocji, poza znudzeniem.

-Ty to zrobiłeś tak?! Mów po co ci dziecko?!- Warknęłam na niego, a on westchnął głośno.

-Ja nic nie zrobiłem. I po co mi takie małe wrzeszczące coś?!- Uniósł jedną brew do góry, patrząc na mnie uważnie. W sumie miał trochę reakcji. Plus gdzie trzymałby takie maleństwo? W krypcie? A może je zabił i gdzieś zakopał?!

-Może ci przeszkadzało, dlatego je zabiłeś i gdzieś zakopałeś lub schowałeś, a teraz zwalasz wszystko na przypadek.- I tu cię mam. Nie wywiniesz się od tej zbrodni. Pan Zagadka siedział chwilę wpatrując się w moją filiżankę. Nie wiem dlaczego to robił ale cierpliwie czekałam co powie mi na ten temat.

-Nawet jeśli to prawda i ja zabiłem i lorda i dziecko to co zrobisz? Powiesz im, że znasz mordercę? Przecież oni mnie nie widzą. Plus nie zwalam wszystkiego na przypadek. Dużo jest możliwości dlaczego ten staruch zabił siebie i swoje dziecko. Mnie to nie interesuje. A ty nie zwalaj każdej śmierci czyjeś osoby na mnie. Niedługo powiesz, że zabiłem 10 tysięcy żołnierzy, którzy walczyli w obronie swojego kraju. Albo, że to ja zabiłem kilkanaście tysięcy ludzi, którzy zmarli na dżumę. Jesteś zbyt stereotypowa. To, że ktoś raz kogoś zabił nie znaczy, że zrobi to po raz drugi. Każdy człowiek jest inny ale ty tego nie widzisz, gdyż jesteś z wyższych sfer. Zastanów się trochę nad moimi słowami.- Powiedział spokojnie po czym wstał i ruszył w stronę cmentarza. Siedziałam tak zszokowana jego słowami, a w mojej głowie zapanował chaos. Dlaczego ten wstręciuch zawsze musi mieć rację?! Przez niego cały dzień rozmyślałam nad ludzkim życiem i nawet nie wiem kiedy dzień się skończył.



Następnego dnia przyszła do nas wiadomość kiedy odbędzie się pochówek lorda Geoffrin. Mój ojciec dostał jeszcze jedną poufną wiadomość ale spodziewałam się co tam jestem. Pewnie rodzina poprosiła o kilka osób ze straży ojca w poszukiwaniu dziecka. Jednak było mi przykro, że jego żona straciła tak maleńkie dziecko. Nie mogłam jednak nic powiedzieć, bo Pan Zagadka nie istnieje. Ale tak naprawdę on jest. Nadal nie wiedziałam czym on jest. Jak to jest możliwe, że tylko ja i Silo go widzimy. No jeszcze pan Lorrain go widział ale on już nie żyje. Ta zagadka była naprawdę ciężka. Mam kilka kartek na których zapisuję co mówi, jak się zachowuje. I oczywiście swoje przemyślenia i domysły oraz różne fragmenty z książek. Jednak to nadal nie przynosi żadnych efektów. Tego dnia nie chciałam się z nim widzieć, dlatego postanowiłam nie iść do ogrodu. Mam tylko nadzieję, że nie wejdzie do mojego pokoju. Pewnie będzie się naśmiewał i szydził ze mnie, gdy będę przy nim zmieszana. Tak, wczorajsze słowa dały mi dużo do myślenia. Musiałam wszystkie swoje myśli wylać na papier aby spać spokojnie w nocy. Pora zamknąć na trochę myśli o Panu Zagadce i jego teoriach i iść na lekcje.



Właśnie trwała lekcja angielskiego. Dzisiaj wyjątkowo mogłam poczytać jedną powieść, gdyż nauczyciel miał kilka spraw do załatwienia. W pewnym momencie spojrzałam za okno. Mój wzrok od razu powędrował na cmentarz. On tam był. Leżał na jednym z nagrobków i prawdopodobnie sobie drzemał. Zaczęłam mu się przyglądać i nagle naszła mnie jedna myśl. Wyglądał teraz niczym trup leżący w swojej trumnie. Przeraził mnie trochę ten fakt lecz przyglądałam mu się dalej. Po kilkunastu minutach otworzył oczy, usiadł i przeciągnął się. Swoje oczy jak i twarz skierował ku niebu i siedział w takiej pozycji dość długo. Po chwili opuścił swój wzrok na swoją dłoń. Nie widziałam jej lecz byłam tego pewna, że patrzy na nią. Nagle spojrzał ponownie na niebieskie niebo i uśmiechnął się szeroko. Powiedział coś. Co to mogło być? Nie wiem. Za duża odległość plus zamknięte okno. Wyciągnął swój sztylet i zaczął mu się przyglądać. Nie wiem co mogło być tak fascynującego w kawałku metalu. W pewnym momencie chwilę patrzałam w książkę aby nauczyciel nie uważał, że cały czas wpatruję się w widoki za oknem. Gdy spojrzałam ponownie za nie go tam nie było. Rozejrzałam się jeszcze po ogrodzie lecz nigdzie go nie było. Spojrzałam na nauczyciela i omal nie krzyknęłam. Pan Zagadka siedział sobie na oknie za nauczycielem. Patrzał na mnie z uśmieszkiem na ustach, a w dłoniach nadal trzymał sztylet. Wstał, obszedł nauczyciela i usiadł obok mnie na drugim fotelu. Nic nie robił po prostu siedział i obserwował nauczyciela. Nie mogłam cały czas na niego patrzeć, dlatego próbowałam skupić się na słowach książki. Jednak co chwila zerkałam na niego czy aby nie robi czegoś niestosownego. Jednak on jak siedział tak siedział. Po jakimś czasie nauczyciel oderwał się od wypełniania papierów i spojrzał na mnie.

-Jak książka?- Zapytał po francusku. Był on miłym mężczyzną po 30. Szkoda, że nie pochodził z wyższych sfer, bo za niego mogłabym nawet wyjść. Niestety on jak się nie mylę ma już żonę. Spojrzałam na niego z uśmiechem.

-Przyjemnie mi się ją czyta ale niektórych słów nie rozumiem.- Przyznałam szczerze. Mimo iż, uczę się tego języka dość długo to czasami zapominam niektórych słów. Niekiedy mogę się ich domyśleć ale czasami lepiej jest się spytać co one znaczą.

-To zapamiętaj albo zaznacz momenty, których nie rozumiesz. Na następnej lekcji ci je przetłumaczę i omówimy niektóre fragmenty. A na dzisiaj już dziękuję.- Uśmiechnął się szeroko, skinając w moją stronę głowę.

-Dobrze. I ja również dziękuję.- Nauczyciel po moich słowach wstał, wziął swoje papiery, ukłonił się i wyszedł. Odczekałam troszkę, po czym spojrzałam się wściekła na niego.

-Co ty tu robisz?- Spytałam ostro. Najwyraźniej wyrwałam go z letargu, gdyż spojrzał na mnie zaskoczony.

-Ty mnie widzisz?!- Zapytał zszokowany, na co spojrzałam na niego z szokiem i zdziwieniem na twarzy. Już miałam coś powiedzieć lecz on zaczął się śmiać.- Ale zrobiłaś głupią minę. I łatwo cię czymś zaskoczyć. Bardzo ciekawe.- Uniósł kącik ust patrzą na mnie z rozbawieniem. Otrząsnęłam się i ponownie patrzałam na niego zła.

-Nie wygłupiaj się i mów co tu robisz.- Powiedziałam stanowczo.

-A nie widać?! Siedzę na nawet wygodnym fotelu i rozmawiam z tobą. Jesteś ślepa czy głupia?- Przekrzywił głowę w bok z szerokim uśmiechem. Westchnęłam głośno zmęczona jego głupim zachowaniem.

-To idź stąd i znajdź sobie jakieś ciekawe zajęcie, a nie codziennie mnie nachodzisz.- Fuknęłam, odłożyłam książkę i wstałam.

-Wiesz mam jedno takie zajęcie. Zabijanie ludzi. Jak chcesz to mogę iść i oddać się tej rozrywce.- Spojrzałam na niego zszokowana. On uśmiechał się kpiąco i patrzał swoimi czarnymi tęczówkami w moje niebieskie oczy. Zastanowiłam się czy to prawda czy chce mnie zdenerwować. Postanowiłam jednak nie ryzykować.

-No dobra. Możesz iść ze mną ale masz być grzeczny. Zrozumiałeś?- Spojrzałam na niego stanowczo, na co on uśmiechnął się szeroko.

-Jednak ważne jest ci życie nieznanych tobie ludzi.- Nie wiedziałam o co dokładnie chodziło mu w tej wypowiedzi. Po prostu wyszłam z tego pokoju. On od razu znalazł się tuż obok mnie. Poszliśmy do jadalni. Tam już czekali na mnie rodzice. Pan Zagadka ustał przed dużym oknem i obserwował chwilę ogród. Nam w tym czasie podano zupę. Jak zwykle nie rozmawialiśmy przy obiedzie. Zdarzało się to tylko przy śniadaniu i czasami podczas kolacji. Siedziałam i zerkałam na niego. W pewnym momencie podszedł on do lustra i zaczął się w nim przyglądać. Omal co nie otworzyłam ust z szoku. Nie widziałam jego odbicia w nim. On najwyraźniej siebie widział, gdyż patrzał na siebie z każdego profilu i poprawił nawet kołnierzyk. Musiałam jednak opanować się i zjeść spokojnie obiad. Nagle poczułam chłód na plecach i od razu wiedziałam, że on stoi tuż za mną.

-Smakuje?- Wyszeptał mi do ucha, na co połknęłam szybko to co miałam w ustach i jadłam dalej nie przejmując się nim. Nagle poczułam dłonie na swojej talii. Oplótł mnie nimi w pasie i stał tak. Musiałam odetchnąć kilka razy aby skończyć posiłek. Gdy odłożyłam sztućce od zabrał ręce i odsunął się. Ja sama podziękowałam za posiłek i udałam się do swojego pokoju. On oczywiście szedł tuż obok mnie z lekkim uśmiechem na ustach. Weszłam do swojego pokoju, a on tuż za mną, zamykając drzwi. Usiadłam na łóżku patrząc co zrobi. On chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, po czym położył się tuż obok mnie.

-Zamierzasz tu tak po prostu leżeć?- Spytałam zerkając na niego. On otworzył oczy i spojrzał na mnie.

-A przeszkadza ci to, że sobie leżę? Wiesz, jeśli chcesz to ja sobie pójdę i....

-Leż i bądź cicho.- Odpowiedziałam szybko, na co on się uśmiechnął. Odwróciłam od niego wzroki i zaczęłam się zastanawiać nad tym lustrem. Jak to możliwe, że ja go nie widziałam, a on siebie tak? Przecież mówił, że nie jest wampirem. Plus wampiry nie są niewidzialne. Nagle zostałam przewalona na plecy, a moje ręce zostały unieruchomione jakąś szmatką. Pan Zagadka usiadł natomiast na moich biodrach z uśmieszkiem.

-A ty jak zwykle nieuważna. Chyba powinienem cię ukarać za niesłuchanie.- Uśmiechnął się szeroko, a w jego oczy zabłyszczały szaleństwem. Zaczęłam się wiercić lecz on przytrzymał moje ręce, a drugą dłoń położył na moich ustach.- Dopiero teraz zaczynasz się bać? Jestem ciekaw o czym tak myślałaś, że odpłynęłaś na moment.- Wyszeptał mi do ucha, po czym je polizał. Wzdrygnęłam się, próbując się wyszarpać. On jednak trzymał mnie mocno tak, że zaczęły mnie boleć nadgarstki. Poczułam jak językiem schodzi na moją szyję, którą następnie kąsa. Musiałam coś zrobić, bo ten idiota może się posunąć o wiele dalej niż zazwyczaj.

-Myślałam......Myślałam o tobie.- Na moje słowa zaprzestał molestowania mojej szyi i spojrzał na mnie.

-Po co o mnie myślisz skoro tu jestem?- Patrzał się na mnie zdziwiony, a ja nie wiedziałam przez chwilę co zrobić. Myślałam, że spyta o czym dokładnie, a on się dziwi, że o nim myślę, gdy właśnie tu jest. Nie pojmę jego toku myślenia. Otrząsnęłam się i odchrząknęłam cichutko.

-Bo jesteś dla mnie zagadką i ciągle się zastanawiam kim tak naprawdę jesteś. A przed chwilą myślałam o tym, dlaczego nie widzę cię w lustrze.- Odpowiedziałam spokojnie mimo zaistniałej sytuacji. Pan Zagadka przyglądał mi się z lekko zdziwionym wyrazem twarzy.

-Założyliśmy się więc nie mogę ci tego powiedzieć. Ciekawe jest to, że o mnie codziennie myślisz.- Uśmiechnął się tak jakoś dziko, po czym przybliżył swoje usta do mojego ucha.- A skąd wiesz, że nie kłamię?- Wyszeptał i nagle poczułam jak ściska dłonią mój pośladek. Pisnęłam z zaskoczenia nie wiedząc nawet kiedy zsunął się lekko z moich bioder tak, że był między moimi nogami. Ponownie zaczął mnie kąsać, tym razem po uchu. Miałam istny chaos w głowie i próbowałam wybrać jedną racjonalną odpowiedź na jego pytanie.

-Bo ty nie kłamiesz tylko manipulujesz słowami!- Wykrzyczałam zaciskając mocno powieki. Nie czułam żadnych jego ruchów. Gdy chciałam otworzyć oczy nagle zostałam pociągnięta na środek łóżka. Poczułam jak rozwiązuje mi moje ręce. Dopiero wtedy odważyłam się na niego spojrzeć. Otworzyłam oczy akurat, gdy wziął moją rękę i ucałował w wystającą kość. Zarumieniłam się na ten czuły gest.

-Masz trochę racji z tą manipulacją słów. Jednak ja nazwałbym to dekoncentracją. A co do usta to, gdy dowiesz się kim jestem ci wyjaśni. Jeśli nie to ja to zrobię. A teraz wybacz ale zrobiłem się nieco śpiący.- Po tych słowach objął mnie w tali, położył głowę na moim brzuchu i po prostu zasnął. Patrzałam się na niego nieco zszokowana i zdezorientowana. Cieszyłam się jednak, że nic mi nie zrobił. Chwilę się mu przyglądałam, po czym z duszą na ramieniu wplotłam palce w jego włosy. Były miękkie w dotyku niczym jedwab. Usłyszałam jeszcze cichy pomruk aprobaty z jego strony. Uśmiechnęłam się na to i głaszcząc go po głowie odpłynęłam myślami. 

 A tu taki wampirek z Vampire Knight mojego autorstwa ^.^
Za opóźnienie. :p

6 komentarzy:

  1. O dobry Boże kocham cie to opowiadanie xdd. Boskie niczym Kise xd. Patrice jest taki sexyyy *o*.
    Jestem ciekawa kiedy nasz panna Naiwna xdd sie dowie kim jest pan Zagadka :3 (ja też nie wiem ale trzeba udawać że sie wie, musze być fajna xdd) Poleciłam twój blog mojej przyjaciółce ... sfiksowała jak przeczytała Danse Macabre xdd to już nie jest ta sama osoba XDD
    I ta ostatnia scena taka kawaiiii <3
    Nie wiem ile razy już sprawdzałam czy dodałaś rozdział ( jakbym była na odwyku i ktoś mi nielegalnie zaraz miał dostarczyć marihuanen xdd)
    Kimie = nieuleczalne uzależnienie xd
    Duużo weny i czytelników od
    chorej i chodzącej na rehabilitacje (bo kaleka xdd)
    ~Julci N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze zapomniałam dodać xd
      Śliczny rysunek.
      Vampire Knight moje pierwsze anime więc bardzo je kofffaaamm <3
      Zazdroszcze talentu (bo Jula to oprócz że kaleka to ma w zestawie dwie lewe ręce xdd)
      ~Julia N.

      Usuń
    2. Ale ja jestem kochana~! <3 ^.^ Kuroko no Basket wszędzie~! @.@ Chyba zacznę jakiś sezon na one-shoty z nimi >.<
      Jeszcze troszeczkę trzeba poczekać. :) Ale serio nie wiesz kim jest?! o.O No nic, dowiesz się, gdy panna Naiwna się dowie :p
      Dziękuje ślicznie za polecenie~! :* I cieszę się, że przyjaciółce się podoba i mam nadzieję, że napisze jakiś krótki komentarz :D
      Właśnie nad tą ostatnią sceną się zastanawiałam- i jednak dobrze mi wyszła ^^
      Oj Julcia ale ty niecierpliwa~! :D Heheszki~! Następny rozdział prawdopodobnie za tydzień- jak napiszę xp
      Dziękuje za pochwałę talentu~! Będzie tego więcej. :)
      Jak zawsze dziękuje za wenę~! :* (Ale się nadziękowałam :p)
      Życzę zdrówka i miłego dnia~! #Kimie

      Usuń
  2. Omfg ten rozdział jest genialny *.* w sumie jak całe to opowiadanie ;D ZAKOCHALAM SIE W PATRICE ...najlepsza postać
    Czekam na rozwiązanie zagadki przez Lili
    Poweru do dalszego pisania i do rysowania tak genialnych rysunków *.*

    ~natalia ł. (Przyjaciolka Julci )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arigatou za pochwałę~! ^.^ < kłania się >
      Patrice robi furorę <3 Wszyscy kochają tajemnicze charaktery ^^
      Powolutku, małymi kroczkami zbliżamy się do rozwiązania zagadki. ;)
      Power się przyda, zwłaszcza teraz. :)
      Pozdrawiam Natalcię i życzę miłego dnia~! #Kimie

      Usuń
  3. Hejka, hejka,
    wspaniale, ech wciąż nie domyśla się kim jest Pan Zagadka, a odpowiedź jest taka prosta...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń