czwartek, 17 grudnia 2015

Nigou- Aomine x Kagami

Witam~! 
Ponownie z telefonu~! XP
Nie wiem kiedy odzyskam Internet ale mimo to na święta na pewno coś się pojawi ;)
I dziękuje pięknie za 5000 wyświetleń~! *.*
Oby tak dalej o.-  <3 <3 <3
A teraz zapraszam na cosia z Aomine, Kagamim i Nigou w roli głównej ^w^
Miłego czytania~! <3


Wakacje. Ulubiony czas dla uczniów. Odpoczynek od nauki, słońce, wspaniała pogoda. Oczywiście dla niektórych nie ma do końca wakacji. Treningi koszykarzy trwały dalej. W liceum Seirin trening właśnie trwał. Pierwszy skład grał mecz z drugim składem. Gra była wyrównana lecz Kagami i Kuroko nie dali się pokonać. Po meczu trening również dobiegł końca. Riko zgodziła się dać im 2 tygodnie wolnego. Duża część drużyny podejrzewała, że ich trenerka spędzi ten czas z Hyuugą. Ale nie mówili nic głośno aby jeszcze się nie rozmyśliła. Kagami i Kuroko oraz reszta osób wygranych poszła do szatni, a reszta została aby posprzątać salę.
-Dobrze, że mamy wolne. Lato jest tak gorące, że nie wytrzymałbym całych treningów.- Kagami wszedł do szatni biorąc od razu ręcznik i żel pod prysznic z szafki.
-Masz rację Kagami-kun. Tylko obyś się za bardzo nie rozleniwił.- Kuroko podążył za nim pod prysznice.
-Będę grał wieczorami, gdy będzie nieco chłodniej.- Kagami umył się w letniej wodzie, wytarł się i ubrał. Kuroko również zrobił to samo, więc razem mogli wyjść. Pożegnali się jeszcze z Riko, a Kuroko wziął od niej Nigou, który spał sobie w składziku podczas treningu. Kagami wzdrygnął się, gdy ten szczęknął wesoło i podszedł do niego, merdając ogonem. Na szczęście Kagamiego Nigou pobiegł do przodu, więc nie musiał uciekać przed tym małym, puchatym psiakiem. Wyszli z sali kierując się do wyjścia ze szkoły. Przy bramie ktoś czekał, a tym ktosiem bym nie kto inny jak Aomine Daiki, były as Pokolenia Cudów i obecny as swojej drużyny. Nigou na jego widok szczęknął wesoło i pobiegł, za co został podrapany za uchem. Kagami podszedł do niego szybkim krokiem nie zważając na psa.
-Co ty tu robisz?! Mieliśmy się spotkać u ciebie!- Wyszeptał mu Kagami. Od niedawna chodzili ze sobą i ukrywali to przed innymi. Tylko trzy osoby wiedziały o ich związku: Satsuki, Kuroko i Akashi. Ten ostatni raz po prostu ich spotkał i od razu wiedział, że są razem. Nie wykłucali się z byłbym kapitanem Pokolenia Cudów, bo i tak obiecał nic nie wygadać. Tak więc od niecałych trzech miesięcy chodzili ze sobą i było im dobrze.
Aomine spojrzał na swojego chłopaka i prychnął.
-Wiem głębie. Przyszedłem do Tetsu.- Kagamiego zdziwiła tą odpowiedź. Bo co mógłby chcieć Aomine od Kuroko.- Nie masz się co smucić. Wracasz ze mną do mnie.- Aomine uśmiechnął się krzywo, a Kagami zarumienił.
-Witaj Aomine-kun.- Gdy Kuroko się odezwał Kagamiemu przeszły ciarki. Zapomniał, że stoi tuż za nim.
-Yo Tetsu.- Aomine spojrzał na błękitnowłosego zza ramienia Kagamiego.
-Co ty chcesz od Tetsu?- Zapytał Kagami przesuwając się w bok.
-Jak już to kogo.- Powiedział Aomine wskazując w dół. Kagami spojrzał tam i zobaczył Nigou.
-Po co ci pies??- Kagami nic nie rozumiał z tego.
-Wyjeżdżam do wujostwa na tydzień, a Nigou nie może jechać że mną, bo ciocia ma uczulenie. Poprosiłem więc Aomine-kun aby się nim przez ten czas zaopiekował.- Powiedział spokojnie Kuroko kucając aby pogłaskać psa.
-A dlaczego mnie o to nie poprosiłeś?!- Zapytał Kagami.
-Bo boisz się psów Kagami-kun. Zapomniałeś?- No tak. Sam nie wie od czego się to wzięło ale bał się psów. Pokiwał tylko głową na znak, że rozumie. Kuroko podszedł do Aomine i dał mu jakąś niewielką torbę.
-Tu jest karma, kilka jego zabawek oraz kocyk na którym śpi.- Powiedział Kuroko i po raz ostatni pogłaskał psa.- Także do zobaczenia.- Uśmiechnął się lekko i poszedł w stronę domu.
-Narka Tetsu.- Pomachaliśmy do niego i ruszyliśmy w drugą stronę. Nigou wesoły dreptał tuż obok Aomine.
-Dlaczego Kuroko wybrał właśnie ciebie do opieki nad Nigou??- To pytanie nieco mnie dręczyło.
-Bo reszta jest zajęta. Kise ma robotę, Sastuki się odchudza, wy macie wolne, a reszta ma swoje sprawy. Plus Nigou bardzo mnie lubi.- Uśmiechnął się patrząc na psiaka. Kagami zrozumiał wybór Kuroko i o nic się więcej nie pytał. Po drodze wstąpili do sklepu- znaczy Kagami wszedł, bo Aomine nie chciał zostawiać psa samego- po lody i coś do picia i tak po krótkim spacerku znaleźli się w domu Aomine.
-Wróciłem!- Krzyknął od progu, czyli jego mama jest w domu.
-Dzień dobry!- Krzyknął Kagami ściągając buty i idąc za Aomine do kuchni.
-Miło cię znowu widzieć Kagami-kun.- Przywitała go mama Aomine z uśmiechem. Nigou szczęknął zwracając na siebie uwagę.- Ciebie również Nigou.- Ukucnęła i pogłaskała go.
-My idziemy na górę, więc Nigou niech wybada sobie teren.- Aomine odłożył psią karmę do szafki, a zabawki położył w salonie.
-Dobrze, dobrze. Weźcie sobie lemoniady i możecie iść. Nigou pomoże mi przy robieniu obiadu.- Daiki tylko przytaknał, wzięliśmy napój i poszliśmy na górę. Legnąłem się na jego łóżko zmęczony. Aomine w tym czasie rozłożył kocyk pod oknem, po czym usiadł obok mnie.
-Twoja mama lubi Nigou.- Bardziej stwierdziłem niż zapytałem.
-Moja mama i mama Tatsu się znają, więc widziała już nie raz psiaka. No i Tetsu zawsze jak przychodził brał go ze sobą.- Nieco mnie to zasmuciło. Aomine z Tetsu znają się już od gimnazjum i mają ze sobą bardzo dobry kontakt. Nieco zazdrościłem Kuroko tego, że tak dobrze go zna. Nieco to dziwne, że to ja z nim chodzę, a nie on.- Właśnie! Nie dostałem buziaka na powitanie.- Powiedział Aomine z uśmiechem. Pochylił się i pocałował mnie raz, potem drugi, a za trzeci nie oferował się od moich ust. Mruknąłem zadowolony i objąłem jego szyję. Aomine zniżył się trochę aby łatwiej mnie całować i włożyć rękę pod moją koszulkę. Gdy to zrobił momentalnie odsunąłem go od siebie.
-Miał być tylko całus.- Powiedział z lekkim uśmiechem.
-Oj tam, oj tam. Małe pieszczochy nikomu nie zaszkodziły.- Uśmiechnął się krzywo miziając mnie po brzuchu.- A może wprowadzisz się tu na te dwa tygodnie?!- Spojrzałem się na niego zdziwiony.
-A dlaczego niby?
-Moja mama jutro wyjeżdża do swojej siostry, a ojciec jest w delegacji. Ty masz ferie, a samemu w domu siedzieć nie warto. Plus spędzimy ten czas razem.- Aomine uśmiechnął się subtelnie patrząc na mnie. Zarumieniłem się i odwróciłem głowę w bok. W sumie to miał rację ale był jeden problem zwany Nigou. Jednak w większości to małe zwierzętko tak nie przeszkadza. Chociaż jest też drugi problem- jeszcze tego nie robiliśmy. A jestem pewny, że to się stanie, gdy się zgodzę. Chociaż ja sam chciałabym pójść dalej- chyba. Westchnąłem i spojrzałem na niego.
-No dobrze. Pomieszkam tu te dwa tygodnie.- Uśmiechnąłem się do niego. Aomine odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie krótko. To będą ciekawe dwa tygodnie.
Następnego dnia z torbą zawitałem u Aomine. W progu minąłem się z jego mamą, która powiedziała abyśmy byli grzeczni i mrugneła do mnie. Nieco mnie to zdziwiło.
-Stało się coś?- Zapytałem Aomine, który stał oparty o ścianę z miską płatków.
-Nic takiego. Po prostu moja mama wie, że jesteśmy parą.- Powiedział spokojnie i udał się do salonu.
-C-Co?!!- Nie wierzę. Ciekawe co teraz o mnie myśli??!
-Nie ma co się przejmować. Zapytała mnie wczoraj o to, czy z tobą chodzę i powiedziałem jej prawdę. Nawet się na tą wiadomość ucieszyła, więc spokojnie. Zaakceptowała nas.- Po tych słowach w 100 procentach mogę przyznać, że mama Aomine jest naprawdę fajną kobietą. I to naprawdę wyluzowaną. Położyłem torbę na ziemię i usiadłem obok Daikiego na kanapie. A gdy to zrobiłem zauważyłem Nigou po drugiej stronie, który patrzył się na mnie merdzając ogonem. Wzdrygnąłem się i odsunąłem nieco.
-Nie musisz się go bać. On czeka aż dam mu nieco mleka z płatków.- Aomine po zjedzeniu wszystkich płatków z miski wypił trochę mleka i resztę zostawił. Położy miskę na ziemi, a Nigou od razu do niej podszedł chlipiąc mleczko. Zdziwiło mnie to nieco ale nic na ten temat nie mówiłem. Dopóki trzyma się ode mnie z daleka to może robić co chce.
Minęły cztery dni od mojego tymczasowego zamieszkania w domu Aomine. I było naprawdę fajnie. Rano po zjedzeniu śniadania szliśmy pograć w kosza. Nigou oczywiście nam towarzyszył i nnawet podawał piłkę. Po grze szliśmy do sklepu i do domu. Tam szliśmy do ogrodu i pluskaliśmy się w basenie oraz bawiliśmy się z Nigou. Można wręcz powiedzieć, że przywykłem do niego. Oczywiście nadal nie pozwalałem mu na lizanie mnie czy spanie na moich kolanach. Zaś dziwi mnie to, że Aomine się jeszcze na mnie nie rzucił. Spaliśmy w jednym łóżku, a on z tego nie korzystał. Nie posuneliśmy się nawet o krok. Nieco mnie to niepokoiło ale wolałem na razie nic z tym nie robić.
Dzisiejszego dnia po zwyczajowym graniu w kosza poszliśmy do parku. Aomine stwierdził, że Nigou powinien pobyć z innymi psami i w ogóle. Tak więc siedzieliśmy sobie na trawie, a Nigou latał za patykiem.
-Że mu się chce latać tak za tym patykiem. Jak dla mnie jest za gorąco.- Powiedziałem dopijając zimna cole i kładąc się na trawie.
-To pies. Jak się zmęczy to odpocznie, a po tym dalej będzie biegał.- Aomine siedział po turecku i rzucał patyk. No teraz siedział, bo Nigou zaczął bawić się z dziećmi.
-Ale ma frajdę.- Stwierdziłem patrząc jak Nigou biega za dziećmi, szczeka i merda wesoło ogonem.
-To tak jak my w koszykówkę.- Aomine zaśmiał się i również położył. Tak spędziliśmy całe popołudnie.
Jak wróciliśmy Nigou zjazd, napił się i poszedł od razu spać. I nawet jak go wołaliśmy to się nie ruszył. Daliśmy mu spokój. W końcu tak się zabiegał, że mu się nie dziwię. Po przyjemnym prysznicu położyłem się na łóżko z ulgą. Ten upał dobijał.
-Widzę, że ciebie również już męczy ten upał.- Powiedział Aomine wchodząc do pokoju z butelką wody.
-Taa. Odpuśćmy sobie jutro kosza. Wolę odpocząć.- Aomine przytaknał tylko i położył się obok mnie. Pochylił się i począł składać pocałunki na moich ustach. Mruknąłem zadowolony obejmując jego szyję. Rozszerzyłem usta i po chwili poczułem jego język badający moje podniebienie. Wtem poczułem jak dłoń Aomine wślizguje się do moich bokserek i łapie mojego penisa. Jęknąłem prosto w jego usta. Daiki oderwał się od moich ust schodząc pocałunkami na moją klatkę piersiową. Gdy zassał się na jednym sutku jęknąłem wypinając pierś do przodu. Po chwili oderwał się od moich skutków i ściągnął ze mnie bokserki. Oddychałem ciężko czekając. Aomine zaczął wilgotnym palcem popierać moją dziurkę, przy tym liżąc mojego penisa.
-Ah~! Mmm! Oh!- Wtem włożył pierwszy palec i zassał się na czubku mojego członka. Zacisnąłem palce na pościeli i jęknąłem głośno. To było baaardzo przyjemne. Po chwili doszedł drugi palec. Zacisnąłem się nieco ale szybko rozluźniłem. Nagle Aomine dotknął tego punktu.
-AH~!!- Jęknąłem i doszedłem w jego ustach. Drżałem i oddychałem ciężko po przeżytym orgaźmie. Spojrzałem na Aomine. Połknął na moich oczach moja spwrme i oblizal się lubieżnie. Poczułem jak robię się cały czerwony na twarzy. Aomine dalej mnie rozciągał, dokładając trzeci palec. Po dłuższej chwili wyciągnął ze mnie palce i spojrzał na mnie prosząco. Aomine położył się, a ja usadowiłem się na jego kolanach. Pochyliłem się i zacząłem najpierw lizać jego penisa po całym trzonie, po czym wziąłem go do ust. Ssałem i lizałem, biorąc go coraz głębiej. Słyszałem jego westchnienia i stęknięcia. Po chwili Aomine odsunął mnie od siebie i powalił na plecy, wpijając się w moje usta. Poczułem wtedy jak powoli we mnie wchodzi. Na początku nie bolało lecz jak wszedł już do końca poczułem ból. Syknąłem trzymając się mocno jego ramion. Aomine całował mnie po szyi w uspokajającym geście. Poruszyłem się niepewnie, co Aomine uznał za znak. Najpierw poruszał się powoli lecz z każdym moim jękiem przyspieszał. Wiłem się pod nim, gdy trafił w ten punkt i dość szybko doszedłem. Daiki doszedł krótko po mnie, głęboko we mnie. Obaj oddychaliśmy ciężko. Po tym Aomine wyszedł ze mnie i położył się obok, przytulając mnie do siebie. Wtuliłem się w jego bok, przymykając oczy.
-Kocham Cię.- Wyszeptałem będąc na krawędzi jawy i snu. Poczułem Jeszcze pocałunek po czym zasnąłem.
Następnego dnia czułem skutki wczorajszej nocy lecz nie przeszkadzało mi to. Czułem się naprawdę dobrze. W niedzielę Tetsu przyszedł odebrać Nigou. Pies na jego widok szczękał i skakał z radości. I wtedy stało się coś niespodziewanego. Gdy żegnałem się z Nigou ten wyskoczył na mnie i liznął mój policzek. Nie mogłem się na niego gniewać, więc tylko westchnąłem. Kuroko bardzo się ucieszył z faktu, że zaprzyjaźniłem się z psem. Wymamrotałem coś tam pod nosem lecz również się uśmiechnąłem. Po tym Kuroko wraz z Nigou wyszli, a ja z Aomine miło spędziliśmy kolejny tydzień. Tydzień, podczas którego rzadko wychodziliśmy z pokoju. No bo po tym, jak Kuroko wyszedł Aomine powiedział:
-Zapomniałbym.- Podszedł do mnie patrząc mi w oczy.- Ja też Cię Kocham.- Po tych słowach z burakiem na twarzy zostałem pociągnięty do sypialni.

czwartek, 10 grudnia 2015

Czekolada- Aomine x Kise

Ohayo~! ^.^
Piszę do was z telefonu x.x Tylko tu mam Internet, więc na razie mogę wstawiać jakieś miniaturki i one- shoty xp
Nie mam Internetu, więc piszę opowiadania, bo nie mam nic ciekawszego do robienia :p
I tym sposobem napisałam do końca Danse Macabre >.< Więc, gdy odzyskam Internet na kompie to wstawię 3 ostatnie rozdziały ;_; Smutna minka, bo przy jednym momencie miałam łzy w oczach.
Ale teraz cieszcie się czymś z Aomine i Kise w roli głównej *.*
Miłego czytania~! ^.^
#Kimie
Naprawdę lubię swoją pracę modela. Trzeba się przebierać kilka razy, malują cię, układają włosy i pozujesz kilka godzin- może być to męczące. Ale jak patrzę na efekt końcowy to wiem, że warto było. Dlatego po liceum nie zrezygnowałem z modelingu. Poszedłem na studia i dalej udzielam się w świecie mody. Po roku zaproponowali mi pracę w Ameryce. Ucieszyłem się i skorzystałem. Studia zdawałem zaocznie i nauczyłem się angielskiego, który wcześniej nie szedł mi zbyt dobrze.
Za tydzień miałem już wracać do Japonii. Bardzo się nie mogłem doczekać spotkania z Aominecchim~! Zapomniałbym! Chodzę z nim od liceum. Stało się to po jednym z bankietów. Piany wracałem do domu i po drodze spotkałem Aomine. Zabrał mnie do siebie widząc mój stan. Gdy dotarliśmy padłem na jego łóżko ledwo żywy. Gdy mnie rozbierał śmiałem się jak głupi. A jak in się rozebrał- do bokserek oczywiście- to się zarumieniłem. Położył się obok mnie i powiedział krótkie "Branoc". W głowie mi wirowało i zanim pomyślałem pocałowałem go. Patrzył na mnie chwilę zszokowany, a ja uśmiechnąłem się tylko i zasnąłem. Rano nic nie pamiętałem, a Aomine mało się odzywał. Dopiero jak na niego krzyknąłem- co doprowadziło mnie do większego bólu głowy to pokazał mi co zrobiłem. Pocałował mnie, a ja zdębiałem. Nie odzywaliśmy się do siebie przez jakiś czas. W końcu postanowiliśmy się spotkać. I na tym spotkaniu obaj zrozumieliśmy, że czujemy coś do siebie nawzajem i postanowiliśmy spróbować. I tak oto jesteśmy ze sobą. I tak teraz się nieco martwiłem, bo nie widzieliśmy się rok. Widzieliśmy się tylko, gdy gadaliśmy przez Skypa. Aominecchi nie mógł przyjechać, gdyż poszedł do szkoły policyjnej i nie miał czasu aby przyjechać choćby na trochę. A ja również nie mogłem przelecieć, gdyż często miałem jakieś sesje, wybiegi, imprezy czy wywiady.
Gdy wrócę chcę zrobić mu niespodziankę i upiec mu jego ulubiony tort czekoladowy. Kagami nauczył mnie, gdyż również był w Stanach. Tylko, że on był na pół roku i już dawno wrócił do domu. No nic. Wracając do mnie. W samolocie byłem bardzo niespokojny. A jak w końcu wylądowaliśmy to miałem ochotę pobiec do Aominecchiego. Niestety on wracał dopiero jutro ze szkoły, którą właśnie skończył. Może to i lepiej.....Przynajmniej się wyśpię i zdążę zrobić tort. Tak więc pognałem z lotniska do domu, po drodze występując do sklepu. Moje mieszkanie było czyste, gdyż pod moją nieobecność mieszkał tu Midorimacchi. Miał stąd blisko na Uniwersytet.
-Ohayo Midorimacchi~!- Przywitałem się z nim w mieszkaniu. Umówiliśmy się, że poczeka na mnie tutaj aby oddać mi klucze.
-Witaj Kise. Tu Masz swoje klucze.- Podał mi je. Zauważyłem na nich przywieszkę w kształcie paczka. Urocze~! *.*
-Znalazłeś sobie mieszkanie?!- Zapytałem odkładając zakupy do kuchni.
-Tak. To niedaleko stąd.- Odpowiedział jak zwykle spokojnie.
-Więc teraz ty i Takao macie swoje gniazdko.- Podszedłem do niego z uśmiechem. Midorima zarumienił się nieco na moje słowa. Gdy raz ze sobą rozmawialiśmy przez Skypa to usłyszałem głos Takao, który po chwili przytulił się do niego i dał mu buziaka. I tak dowiedziałem się, że są razem.
-Tak. Możecie wpaść niedługo na herbatę. Do zobaczenia.- O moim związku wszyscy wiedzą. Nie potrafiłem tego trzymać w sekrecie, a Aomine nawet nie protestował.
-Dobrze. Dziękuję~! I do zobaczenia~!- Zamknąłem za nim drzwi i z bagażami pognałem do sypialni. Ciasto zrobię jutro, więc teraz na nowo rozgoszczę się w swoim mieszkanku.
Następnego dnia byłem bardzo podekscytowany! Wstałem wcześnie aby wszystko przygotować. Sprzątać nie musiałem, gdyż Midorimacchi dbał o czystość w mieszkaniu. Tak więc wyszedłem na małe zakupy i wziąłem się za robienie ciasta. Najpierw upiekłem czekoladowy biszkopt i w międzyczasie zrobiłem czekoladowy krem. Przeciąłem biszkopt na 3 części i przełożyłem kremem. Ciasto włożyłem na trochę do lodówki i wziąłem się za robienie polewy. Wyciągnąłem ciasto z lodówki i polałem je czekoladą. Na koniec ozdobiłem truskawkami. I gdy oglądałem swoje dzieło zostałem od tyłu przytulony, przez co pisnąłem zaskoczony.
-Od progu czuję czekoladę. Co robisz Kise?- Zapytał Aominecchi patrząc na torcik.
-Aominecchi~! Wróciłeś~!- Prawie wykrzyknąłem ze szczęścia.- I popsułeś niespodziankę.- Powiedziałem robiąc dziubek niezadowolony.
-A co to za niespodzianka?- Zapytał miziajac mnie po brzuchu.
-Tort czekoladowy. Wiem jak bardzo go lubisz, więc nauczyłem się go robić. Musi jednak pozostać na trochę w lodówce, więc musisz poczekać.- Powiedziałem mieszając czekoladę, która mi pozostała.
-To wiem jak sporzytkujemy ten czas.- Powiedział po czym odkleił się ode mnie. Wziął ciasto i włożył je do lodówki, po czym wziął garneczek z czekoladą i pociągnął mnie sypialni. Rzucił mnie na łóżko tak, że leżałem brzuchem. Zdjął ze mnie koszulkę to samo robiąc że swoją.
-Aominecchi co ty....?!- Niedokończyłem czując jak wylewa jeszcze ciepłą czekoladę na moje plecy. Pisnąłem zaskoczony i opadłem na łóżko. Gdy już wylał całość odłożył garnek na podłogę i zaczął masować moje plecy, po chwili zlizując czekoladę i gryząc mnie czasem, Jęczałem pod jego dotykiem, Dobrze wie, że moim słabym punktem jest kręgosłup. A zwłaszcza dolna patria, którą właśnie pieścił. Zostałem przywrócony na plecy. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym rękę w moje bokserki. Jęknąłem głośno w jego usta. Oplotłem rękoma jego szyję aby nie przestawał.
-Dotykałeś się tam?- Zapytał cicho Aomine.
-N-Nie.- Wysapałem.
-A ktoś cię tam dotykał?- Zapytał gryząc moją szyję.
-Nie.....ach.....- Jęknąłem czując, że jestem bliski końca.
-To dobrze.- Wymruczał, po czym przyspieszył ruchy ręką, przez co po krótkiej chwili doszedłem. Leżałem otumaniony. Aomine ściągnął moje spodnie wraz z bokserkami i sam rozebrał się do końca. Czując go na sobie zadrżałem. Aomine wypił się w moje usta wkładając przy tym pierwszy palec do mojej dziurki. Spiąłem się nieco lecz szybko rozluźniłem. Gdy trzy palce były już we mnie zacząłem się na nie nabijać. Bardzo tego pragnąłem. Aomine wyciągnął palce i jednym stanowczym ruchem wszedł we mnie. Krzyknąłem z bólu i przyjemności. Nie wiem dokładnie ile razy się kochaliśmy. Po prostu włączyłem umysł i wiłem się pod nim jęcząc z rozkoszy. Po tym leżałem wtulony w jego tors nie zdolny do jakiegokolwiek ruchu.
-Aominecchi~?!
-Tak?
-Kochasz mnie nadal?!- Wymamrotałem patrząc na niego.
-A dlaczego nie miałbym?!- Spojrzał na mnie zdziwiony.
-No nie widzieliśmy się rok i nic nie mogliśmy robić. Dziwię się, że ze mną nie zerwałeś.
-Kise co ci nagadali w tej Ameryce?! Heh~.- Aomine westchnął, po czy podsunął mnie do góry tak, że stykaliśmy się nosami.- Posłuchaj. Ten rok był dla mnie ciężki. W końcu chodziłem do szkoły policyjnej. Ale to nie dlatego. Był ciężki, bo ciebie nie było ze mną. I jak widziałem cię na tych okładkach magazynów, w telewizji to byłem zazdrosny. I przysięgłem sobie, że jak wrócisz to rozkocham cię w sobie na nowo. A jak wróciłem i zobaczyłem, że robisz dla mnie to ciasto to poczułem się bardzo szczęśliwy. Bo wiedziałem wtedy, sekty nadal mnie kochasz. Ryouta kocham cię i ten rok rozłąki tego nie zmienił.- Po jego słowach spaliłem buraka i schowałem twarz w jego szyi. Wcześniej nie powiedział mi nic tak romantycznego, a teraz jak to zrobił czuję się zawstydzony i mega szczęśliwy.
-Ja też cię kocham Daiki.- Wyszeptałem. Nie mogłem na razie powiedzieć mu tego wprost, gdyż wstyd wziął górę. Aomine jednak to zrozumiał, bo pogłaskał mnie po głowie i ucałował w czołko. Chyba za dużo miłości włożyłem w tą czekoladę......
Komu narobiłam ochoty na czekoladę~? *.*

sobota, 5 grudnia 2015

Baby Buu~!- Rozdział 3

Witam~! ^.^ 
Dawno jakoś mnie tu nie było. Ale mam takie wrażenie o.O
Nieważne. Przybyłam, jestem z kolejnym rozdziałem Baby Buu~! *.*
Na razie uznajmy, że jest on na Mikołajki. >p<
Ogółem to może się jutro coś pojawić jak będę miała internet xp
A na razie cieszcie się z Aomine i Kise w słodkim wydaniu ^^
I nie zapomnijcie o ankiecie o.-
Dobrej nocy~! <3
#Kimie

P.S. Nie zapomnijcie o napisaniu komentarza :*

Następnego dnia wstaliśmy wcześnie rano, ubraliśmy się, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy do mojej mamy i cioci. Mieliśmy jakieś 3 godziny jazdy, więc postanowiliśmy pojechać tak wcześnie. Moja mama pewnie nas tak szybko nie wypuści zwłaszcza, że bardzo lubi Aomine, a zwłaszcza jak chwali jej kuchnie i urodę. Raz pamiętam byłem o to zazdrosny ale, gdy Aomine to zauważył powiedział „Nie masz o co być zazdrosny, bo to ciebie kocham. A twoja mamę również kocham ale to dlatego, że ciebie urodziła.”. Spaliłem wtedy buraka i nie odzywałem się przez dobrą godzinę. Moja mam była oczywiście zachwycona i co chwila mówiła jaka z nas urocza para i, że cieszy się, że mam takiego kochanego chłopaka. Na samą myśl o tej rozmowie uśmiechnąłem się nieco i nawet zarumieniłem, patrząc na lewy profil Aominecchiego.

-Mam nadzieję, że to o mnie tak myślałeś z takim uśmiechem.- Usłyszałem nagle. Aomine spojrzał na mnie z rozbawieniem. Odwróciłem od niego wzrok patrząc na jezdnię.

-Możliwe.- Powiedziałem i wbiłem się bardziej w fotel. Gdy ustaliśmy na światłach Aomine szybko mnie pocałował, po czym ruszył dalej. Uśmiechnąłem się na tan gest siedząc spokojnie i czasami głaskając się po brzuchu. Jakiś nawyk sobie przez to wyrobię. Nadal mam płaski brzuch, a już nie mogę się doczekać, aż się zaokrągli i poczuje kopanie dziecka.



Po niecałych trzech godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Kupiliśmy jeszcze kwiaty i obowiązkowo białą czekoladę dla cioci. Zapukaliśmy i po chwili otworzyła nam Mineko*, czyli moja mama. Jestem bardzo do niej podobny. Blond włosy sięgające ramion, brązowe oczy, jasna cera. Ma już 40 na karku, a wygląda na jakieś niecałe 30.

-Ryouta~! Daiki~! Miło was widzieć~!- Od razu wpuściła nas do środka z szerokim uśmiechem i wyściskała. Oczywiście musieliśmy się nieco schylić aby mogła nas ucałować. Tak to jest, gdy ma się 172 centymetry wzrostu. Wręczyliśmy jej kwiaty na co wyściskała nas ponownie.

-Jest ciocia Sumiko*?- Zapytałem idąc za mamą do salonu.

-Nie ma jej ale powinna niedługo wrócić.- Powiedziała z promiennym uśmiechem wkładając kwiaty do wazonu.- Rozgłoście się. Kawy? Herbaty?- Zapytała idąc w stronę kuchni, która była połączona z salonem.

-Herbaty.- Powiedziałem. Aomine również poszedł do kuchni i pomógł pokroić ciasto, przy okazji zjadając już kawałek. Mineko zawsze do upominała ale robiła to z uśmiechem, więc nigdy nie miała mu tego za złe. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy rozmawiać o codziennych sprawach.

-Jak ci idzie w pracy Daiki?- Zapytała moja mama.

-Bardzo dobrze. Chociaż czasami mam dość wypełniania tych wszystkich formularzy.- Aomine uśmiechnął się miło, zajadając się ciastem.- I, że tak powiem nie do tematu, mam nadzieję, że dostanę tego pysznego ciasta na wynos.- Powiedział, po czym wziął kolejny kawałek. Moja mama zaśmiała się tylko.

-Ależ oczywiście. Jak zwykle dużo upiekłam, więc nie będzie to problemem.- Teraz się dziwie, że jestem taki chudy. No bo jak to możliwe żeby mieć tyle smakołyków w domu i trzymać się swojej wagi. Chyba za mało czasu spędzałem w kuchni.

-Synku widziałam twoją ostatnią sesję. Wyszłeś na niej cudownie.- No tak. Przecież mamusia kupuje każde czasopismo, w którym się pojawię i ogląda każdy program ze mną.

-Dziękuje za komplement. A co u ciebie słychać?- Zapytałem i spróbowałem ciasta zanim Aomine mi go nie zje. Było naprawdę pyszne.

-A wszystko dobrze. Wręcz nic nowego. A, że tak spytam stało się coś, że przyjechaliście? No wiecie, zazwyczaj zapowiadacie wizytę, a teraz zrobiliście mi taką niespodziankę.- Uśmiechnęła się promiennie. No tak. Zazwyczaj nie mamy czasu na wyjazdy i nie często możemy się spotkać. Odłożyłem talerzyk i uśmiechnąłem się. Aomine napił się herbaty i spojrzał najpierw na mnie, a następnie na moją mamę.

-Mamy coś ważnego do powiedzenia.- Powiedział Aomine z uśmiechem i złapał moją dłoń. Moja mam patrzała to na mnie to na Daikiego w oczekiwaniu.

-Mamo.......zostaniesz babcią. Jestem w ciąży.- Powiedziałem i zapadła chwilowa cisza. Chwilowa, gdyż po tej chwili moja mama pisnęła radośnie i zaklaskała nawet.

-Naprawdę?! Tak się cieszę~!- Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła, po czym przytuliła również Aominecchiego.- Powiedz mi więcej~!- Usiadła naprzeciw nas i uśmiechała się szeroko.

-No więc to już będzie 3 tydzień. My sami dowiedzieliśmy się niedawno. Z dzieckiem wszystko w porządku. No i to na razie tyle.- Powiedziałem uśmiechając się szeroko. Po tym porozmawialiśmy jeszcze nieco, przyszła również ciocia i powiedzieliśmy jej tą nowinę. Również bardzo się cieszyła i gratulowała kilka razy. Zjedliśmy jeszcze obiad, po czym musieliśmy już wracać. Mama obiecała, że za dwa tygodnie nas odwiedzi, razem z ciocią oczywiście. W dobrych humorach i z blacha ciasta wróciliśmy do domu.



Niedziela zapowiadała się słonecznie. Na niebie było niewiele białych chmurek i było dość ciepło. Przeciągnąłem się leniwie tuląc się do torsu Aominecchiego. Ten machinalnie objął mnie w pasie i przycisnął mocniej do siebie. Mruknąłem zadowolony i zasnąłem ponownie. Obudziłem się po dwóch godzinach. Przeciągnąłem się niczym kot spoglądając na Aomine. Dalej spał sobie smacznie. Wstałem powoli nie budząc go i poszedłem do kuchni. Spojrzałem na zegar- 11:35. Czyli pora na późne śniadanie. Wstawiłem wodę na kawę i wziąłem się za przygotowywanie tostów. Po niecałych 15 minutach miałem już gotową górę tostów z dżemem i czekoladą oraz dwie kawy. Położyłem wszystko na stół i poszedłem obudzić Aominecchiego. Wszedłem do sypialni. Aomine dalej spał na plecach z lekko otwartymi ustami. Uśmiechnąłem się i podszedłem do niego, siadając tuż obok.

-Aominecchi~! Pora wstawać~!- Powiedziałem, po czym zacząłem składać krótkie pocałunki na jego ustach. Nie musiałem długo czekać na reakcję Daikiego. Zaczął oddawać pocałunki, a gdy chciałem się oddalić złapał mnie w pasie i zaciągnął na łóżko, całując mnie namiętnie. Jęknąłem w jego usta, obejmując jego szyję rękoma.

-Aominecchi~!- Jęknąłem, gdy poczułem jak wsuwa dłonie pod moją koszulkę.- Nie teraz. Teraz masz grzecznie wstać na śniadanie, które czeka ciepłe na stole.- Powiedziałem stanowczo muskając jego policzki kciukami.

-Hmmm.....Więc po śniadaniu mogę to dokończyć.- Uśmiechnął się łobuzerko i wstał, ciągnąc mnie za sobą. Zarumieniłem się lecz nic nie powiedziałem dając się prowadzić. Usiedliśmy i wzięliśmy się za jedzenie. Oczywiście Aomine najpierw przyssał się do kawy. Ja tymczasem wziąłem się za jedzenie tostów i popijanie delikatnej kawy. I tak będę musiał ją przestać pić ale na razie na taką delikatną mogę sobie pozwolić. Po dłuższej chwili usłyszałem śmiech Aomine. Spojrzałem się na niego nie wiedząc o co chodzi.

-Widzę, że apetyt ci dopisuje. Zjadłeś już 7 testów.- Powiedział z uśmiechem. Spojrzałem się na talerz i szybko policzyłem. No i możliwe, że tyle już zjadłem. Zarumieniłem się nieco zawstydzony tym faktem.- Nie mówię, że to źle. Teraz jesz za dwóch.- Uśmiechnął się i złapał moją dłoń. Uśmiechnąłem się i przytaknąłem biorąc kolejnego tosta. Wtem usłyszeliśmy pukanie. Spojrzeliśmy się na siebie. Aomine wstał i poszedł do drzwi, a po chwili do salonu weszła kobieta, którą dość dobrze już znałem.

-Ryouta~!- Uśmiechnęła się promiennie i pocałowała mnie w oba policzki. Mayumi*, czyli mama Aomine jak zwykle prezentowała się znakomicie. Czarne długie włosy związane w warkocz, ciemnoniebieskie oczy i nieco opalona skóra. Jest naprawdę świetną kobietą, która czasami zachowuje się jak nastolatka. Poszła do kuchni po kawę i usiadła obok Daikiego.

-Dobrze, że wiem, że mój synek lubi pospać, bo jakbym zjawiła się wcześniej to bym nie weszła.- Uśmiechnęła się i wzięła sobie tosta. Jak zwykle zachowywała się bardzo swobodnie.

-Jak byś nie weszła drzwiami to weszłabyś oknem. Przecież to cecha rodziny Aomine.- Powiedział Daiki uśmiechając się zadziornie.

-Tak, tak. A tak ogółem to co u was słychać?- Zapytał z uśmiechem popijając kawę.

-W sumie to dobrze. I dobrze, że przyszłaś bo musimy ci coś powiedzieć.- Powiedział Daiki dopijając kawę.

-O~! Więc zamieniam się w słuch.- Spojrzała się z zaciekawieniem na swojego syna.

-Ty zostaniesz babcią, ojciec dziadkiem, a ja ojcem. Kise jest w ciąży.- Uśmiechnął się szeroko patrząc na swoją mamę. Ta siedziała chwilę zszokowana.

-W ciąży......Jej~! Gratuluje~!- Uśmiechnęła się szeroko i uścisnęła swojego syna. Oczywiście podeszła do mnie i również to zrobiła.

-Dziękujemy.- Powiedziałem nieco zawstydzony.

-Jeśli będziecie potrzebowali pomocy to śmiało mówcie. I przekażę twojemu ojcu tą nowinę, gdy wróci z pracy.-Uśmiech nie schodził jej z twarzy i z tego szczęścia jeszcze raz wyściskała Daikiego. Porozmawialiśmy jeszcze trochę zjadając do końca tosty, po czym Mayumi stwierdziła, że miała iść na zakupy. Pożegnała się z nami i wyszła. Odetchnąłem i poszedłem się przebrać. Oczywiście musiałem zrobić to w łazience, bo Aomine chciał się do mnie dobrać. Jakąś godzinę później mieliśmy kolejnych gości.

-Witajcie Daiki, Ryouta.- Przywitał się z nami Akashi.

-Dzień dobry Aomine-kun, Kise-kun.- I Kuroko. Midorimacchi i Murasakibaracchi przywitali się z nami skinieniem głowy. Usiedliśmy w salonie i dopiero jak na stole znalazły się kubki z herbatą i ciasto głos zabrał Akashi.

-Dowiedziałem się o twojej ciąży Ryouta i obu wam gratuluję.- Uśmiechnął się o dziwo przyjaźnie, przez co poczułem się nieco pewniej.

-Gratfuluje.- Powiedział Atsushi z ciastem w buzi. Skinąłem głową śmiejąc się z jego obżarstwa, które nie zmieniło się na przestrzeni lat.

-Zaskoczyło mnie to ale również wam gratuluję.- Powiedział Midorimacchi poprawiając okulary.

-Dzięks.- Aomine uśmiechnął się szeroko jakby nie stresując się ich przybyciem.

-Jak się czujesz Kise-kun?- Zapytał Kuroko. Po tym o dziwo rozmawialiśmy spokojnie na różne tematy. Czułem się tak, jakbyśmy cofnęli się do gimnazjum, gdy każdy z nas jeszcze nie ześwirował. Miło było tak sobie pogawędzić. Był późny wieczór, gdy wyszli. I nawet umówiliśmy się na kolejne spotkanie. Po zamknięciu drzwi spojrzałem na Aomine, który opierał się o ścianę. Uśmiechnął się do mnie ciepło i wyciągnął ręce. Zaśmiałem się i  szybko znalazłem się w jego objęciach, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Co też ciąża robi z człowiekiem.






*Nie wiem jak naprawdę mają na imię matka i ciocia Kise oraz mama Aomine, więc sobie wymyśliłam dla potrzeb opowiadania. :)