środa, 18 maja 2016

Baby Buu~!- Rozdział 8

Ohayo~! ^w^
Przybywam z ostatnim rozdziałem Baby Buu~! ;-;
No będzie jeszcze Epilog i może jeszcze jakieś Extra, no ale to ostatni rozdział~!
Czyli chyba wiadomo co się stanie~?! o.O
Powiem szczerze, że na końcówce miałam łzy w oczach ;-;
Ale cóż poradzić?? :3
Opowiadanie pisane od 22.11.15r. do 18.05.16r. ^^ Czyli 6 miesięcy :p 
A mogłam przedłużyć to z jeszcze 3 XD 
Jednak wiem, że już nie mogliście się doczekać, także TA-DAM~! ^w^
Życzę miłego czytania moi kochani i zostawiam chusteczki :,)
Do zobaczenia niebawem~! ^^
#Kimie

Kolejne trzy tygodnie minęło bardzo szybko. Aomine miał dużo pracy, przez co często wracał późno do domu. Nie chciałem go przemęczać swoimi zachciankami lecz on sam często pytał się, czy czegoś nie potrzebuję. Jak nie mógł czegoś przywieść, przez pracę to dzwonił do kogoś- zazwyczaj Kagamiego- aby mi przywiózł. To było bardzo miłe z jego strony, że się mną tak opiekuje. Ja również pracowałem, na swój zwariowany sposób. Jednak ostatnio musiałem przystopować, gdyż Maleństwa często dawały o sobie znać mocnymi kopniakami. Zwłaszcza, jak trafili w kręgosłup to wręcz zwijałem się z bólu. Jak się dowiedziałem od lekarza to normalne, gdyż dzieci powoli układają się w odpowiednią stronę. Nie miałem innego wyboru jak wytrzymywać to i skurcze. Tak, czasami je mam lecz są one delikatne. Raz jak dostałem nieco mocniejszy to Aomine bardzo się przestraszył i już chciał mnie do szpitala wieść. Uspokoiłem go jednak i teraz wie, że to nic poważnego. Głaszcze wtedy mój brzuch i mówi spokojnie do Maluchów, przy czym ja sam się rozluźniam. A co do humorków to jestem teraz bardzo marudny i niepewny siebie. Bo jak patrzę ile przytyłem to aż jestem przerażony. Czasami nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. I nawet słowa Aominecchiego, że jestem piękny nie pomagają. No może na chwilę. I jak widzę, jak Maluchy kopią to też pomaga. Ale przez ten duży już brzuch nie mogę nosić bluzek Aomine. O swoich starych już nie wspomnę. Dobra, przestanę lepiej się nad sobą użalać. Najważniejsze, że już niedługo zobaczę te dwa urwisy.

W ten weekend Aomine postanowił przygotować pokój dla Maluszków. Wcześniej nie miał na to czasu, plus wolał wiedzieć co nas czeka. Na dodatek zabronił mi w to ingerować. No ja mam tu mnóstwo planów na pokój i nawet kilka kolorów już wybrałem, a ten nie. Uparł się, że sam to zrobi. Stałem oparty o ścianę i przyglądałem się, jak wnosi do pokoju drabinę i inne narzędzia.
-Oi Kise.- Aomine odłożył jakieś pudełko i podszedł do mnie, obejmując mnie w miarę możliwości.- Nie fochaj się. Obiecuję, że będzie ładnie. Bez szaleństw i głupstw.- Uśmiechnął się do mnie. No i co ja miałem zrobić w tej sytuacji~??! Odwzajemniłem uśmiech, głaszcząc go po policzku.
-No dobrze no~! Postaram się. Lecz wiedz, że jeśli będzie brzydko to będziemy malować to na nowo, nawet gdybym miał zacząć rodzić na drabinie.- Powiedziałem z powagą lecz przez śmiech mi nie wyszło.
-Nic takiego się nie stanie. Na pewno. Więc pozwól mi pracować i zrelaksuj się w tym czasie.- Pochylił się i pocałował mnie. Oddałem ochoczo pocałunek. No co~?! Hormony dalej mi szaleją, więc mój popęd na Aomine trwa dalej. I właśnie on w tej chwili pogłębił pocałunek. I jak tu przerwać, jak całuje tak bosko?!
-Oj Gołąbki, bez takich mi tu.- Usłyszeliśmy, więc niechętnie się od siebie oderwaliśmy.
-Oj zamknij się Bakagami. Mogę całować swojego narzeczonego gdzie chcę i kiedy chcę.- Powiedział Aomine stanowczo, na co uśmiechnąłem się szeroko. Od momentu cudnych zaręczyn po prostu szczerze się jak głupi, a zwłaszcza jak Aomine mówi na mnie „mój narzeczony”. Gdybym mógł skakałbym z radości. A tak pozostaje mi się szczerzyć i rumienić.
-No dobra, dobra~! Więc pocałuj swojego narzeczonego po raz ostatni i chodź, bo mamy dużo do roboty.- Powiedział Kagami, a ja widziałem ten lekki uśmiech na jego twarz. Gdy Kagami zniknął w pokoju Aomine pocałował mnie namiętnie. I on ma teraz remontować pokój~?! Nie, ja nie pozwalam~! Może Kagamicchi się nie obrazi, jak znikniemy na godzinę albo dwie~??
-Dobra, wystarczy mi na jakiś czas.- Powiedział Aomine, gdy oderwał się od moich ust.- Za jakąś godzinę przyjdzie Tetsu, więc nie będziesz się nudził.
-A tą godzinę jak mam wykorzystać~?? Bez ciebie nie da rady.- Powiedziałem z figlarnym uśmieszkiem.
-Wiesz, po pracy będę potrzebował nieco odpoczynku ale chętnie się tobą zajmę, Ryouta.- Powiedział namiętnie, ściskając mój pośladek. No po prostu cios poniżej pasa~! Najpierw mówi mi po imieniu, a później to. Czy on wie jak duży jest mój popęd seksualny??
-To lepiej już idź, zanim zmienię zdanie.- Powiedziałem z uśmiechem. Pocałował mnie jeszcze krótko, pogłaskał brzuch, po czym wziął pudło i zamknął się w pokoju. Odetchnąłem i poszedłem do kuchni. Nalałem sobie soku wiśniowego i wziąłem cukierki o smaku toffi i poszedłem do salonu. Teraz miał lecieć program dla przyszłych mam, więc sobie pooglądam.

Po godzinie, jak mówił Aomine przyszedł Kurokocchi. Miał już delikatny brzuszek ale przez duże bluzki nie było tego widać. Dzisiaj wyjątkowo założył bardziej obcisłą, przez co widziałem jaki jest malutki. Mój był zdecydowanie większy, no ale cóż się dziwić skoro ja noszę dwójkę Maluchów.
-Ohayo Kurokocchi~!- Przywitałem się z nim. Wstałbym i go przytulił lecz miałem lenia.
-Witaj Kise-kun.- Powiedział spokojnie, siadając obok mnie. O dziwo mimo ciąży nadal był dość spokojny. No słyszałem, że ostatnio często się obrażał albo był niezdecydowany, jednak nadal spokojny.
-Jak się czujecie?- Spytałem z uśmiechem.
-Dobrze. Oprócz lekkich mdłości oczywiście.- Uśmiechnął się lekko, głaszcząc swój brzuch.- A jak u was?
-Również dobrze ale Maluchy dalej dają mi w kość. Zwłaszcza jak Aominecchiego nie ma w domu. Urwisy tatusia. Niedługo dowiesz się jaka płeć, co nie?!- Ja wręcz odliczałem dni do tego ważnego USG.
-Tak ale domyślam się, co będzie.
-Co? Co? Co??
-Dziewczynka. Tylko nie mów nic Kagamiemu, chce żeby miał niespodziankę.- Jej~! Mała Kurosia~! Oby tylko Aomine nie zawróciła w głowie.
-Dobrze, dobrze~! Czyli chłopcy będą mieć kuzyneczkę~!- Zaśmiałem się. Po tym rozmawialiśmy o ciąży, gdyż Kuroko chciał się dowiedzieć jak radziłem sobie w niektórych przypadkach. Wtem poczułem mocne kopnięcie w krzyż i aż syknąłem z bólu.
-Kise-kun wszystko w porządku?- Zapytał zmartwiony Kuroko.
-Tak, tak. Jak wspomniałem Maluchy dają w kość.- Syknąłem ponownie. Mocny był ten kopniak.
-To może się położysz?!- Zaproponował Kuroko wstając od razu i układając poduszki. Położyłem się powoli, oddychając głęboko. Dobrze, że siedziałem, bo gdybym stał to bym upadł. Jak to boli~! Leżałem tak z pięć minut, gdy do salonu wszedł Aominecchi i Kagamicchi. Aomine widząc mnie od razu podszedł.
-Kise co jest? Wszystko w porządku?!- Zapytał przykucając przy mnie i łapiąc moją dłoń.
-Tak, po prostu Maluchy znowu kopią nie tam gdzie trzeba.- Mruknąłem, krzywiąc się z bólu. Aomine położył drugą dłoń na moich brzuchu, głaszcząc delikatnie.
-Oj Łobuzy~! Chwilę mnie nie ma, a wy już broicie. Nieładnie jest tak kopać. Uspokójcie się.- Powiedział, po czym pocałował brzuch dwa razy. Nawet poczułem się nieco lepiej.
-Już dobrze. Dziękuje.- Uśmiechnąłem się lekko.
-Potrzebujesz czegoś Kise? Może herbaty?- Spytał Kagami.
-Pójdę zrobić.- Powiedział Aomine i chciał wstać lecz Kuroko go zatrzymał.
-Zostań. Ja zrobię. Wy jesteście brudni, więc...- Kuroko uśmiechnął się lekko, po czym cmoknął Kagamiego w policzek i poszedł do kuchni. Aomine miział mnie po boku, co nieco złagodziło ból.
-Lepiej?!
-Mhm~! Dziękuje. Jesteś kochany.- Uśmiechnąłem się do niego. Wtedy Kuroko przyniósł herbatę, więc usiadłem powoli, znaczy półleżałem, bo nadal czułem ból.
-Spokojnie Aomine-kun. Już jest dobrze, więc idźcie dalej robić. Ja nigdzie się nie wybieram.- Powiedział Kuroko z uśmiechem. Aomine chwilę się wahał.
-No dobrze. Za pół godziny Kise musi wziąć leki. Chociaż może wziąć je już teraz. Są w kuchni obok ekspresu.- Aomine westchnął, po czym cmoknął mnie w policzek.- Leż i odpoczywaj. Możesz się nawet zdrzemnąć, nie będziemy zbytnio hałasować.- Uśmiechnął się i pocałował mnie ponownie.
-Dobrze. Idźcie już, poradzimy sobie.- Powiedziałem. Aomine jeszcze pogłaskał brzuch, po czym odkleił Kagamiego od Kuroko i poszli na górę. Kuroko zaś poszedł po moje lekarstwa. Poczułem się po nich lepiej ale posłuchałem Aomine i leżałem. Kuroko głaskał mnie po brzuchu, co uspokoiło Maleństwa. Nagle tak bardzo stęskniły się za tatusiem. Późnym wieczorem Aomine i Kagami skończyli część remontu. Plus Kurokocchi był już zmęczony, więc pojechali do domu. Ja sam czułem się zmęczony, więc wziąłem prysznic i położyłem się. Aomine głaskał i całował mój brzuch aby uspokoić Maluchy. Jednak widząc, że ziewam coraz częściej podniósł się wyżej, dzięki czemu mogłem się do niego przytulić. A czując jego ciepło zasnąłem od razu.

Kilka dni później siedziałem na kanapie i oglądałem film. Było piękne popołudnie i myślałem nawet o spacerze, jednak byłem na to zbyt zmęczony. I nogi mnie bolały, więc zero ruchu. Aominecchi wyskoczył do sklepu, bo mi zachciało się kakao. Chociaż lepiej powiedzieć, że Maluchom się zachciało. Siedziałem i tak jakoś zamiast patrzeć na film myślałem. O tym co się teraz dzieje. Że niedługo urodzą się dzieci, że jestem zaręczony z Aominecchim. Jednak myśl o dzieciach była większa.
-Kise wróciłem~!- Usłyszałem jak za mgłą. Odwróciłem głowę w stronę drzwi, w których po chwili pojawił się Aomine.- Kupiłem ci kakao i jeszcze trochę owoców, zwłaszcza wiśni i.... Kise dlaczego płaczesz?- Zapytał. Dotknąłem swojego policzka, który był mokry.
-T-To nic....- Powiedziałem drżącym głosem, wycierając rękawem oczy. Aomine podszedł i usiadł obok, przytulając mnie.
-Oj, co jest?? Bo wątpię, że to przez film.- Powiedział, głaszcząc mnie po plecach.
-Boję się.- Powiedziałem w jego koszulkę.- Boję się porodu. Wiem, że z Maluszkami wszystko w porządku, jednak boję się. Jak coś się stanie to...to...- Nie dokończyłem, gdyż się rozpłakałem. Aomine przytulił mnie do siebie mocno.
-Cii~! Już dobrze. Nie musisz się bać. Wiem, że wszystko będzie dobrze i urodzisz te dwa Łobuzy. I ani tobie, ani im nic się nie stanie.- Powiedział Aomine, całując mnie w czółko. Przytaknąłem lecz nadal obejmowałem go mocno. W końcu przy nim czułem się najbezpieczniej.
-Dziękuje.- Wyszeptałem. Aomine na moje słowa pocałował mnie w policzek i pogłaskał po plecach.
-Wiesz co?! Chodź. Już teraz pokarzę ci niespodziankę.- Stwierdził wstając z kanapy i pomagając mi wstać. Spojrzałem na niego zdziwiony lecz nic nie powiedziałem tylko poszedłem z nim na górę. Aomine przystaną przy drzwiach do pokoju dzieci. Wcześniej powiedział, że dopiero po porodzie zobaczę jak go urządził. Najwidoczniej zmienił zdanie.- Zamknij oczy.- Powiedział, więc tak zrobiłem. Usłyszałem szczęk zamka, a potem poczułem jak łapie mnie za rękę i wprowadza do pokoju.- Możesz otworzyć oczy.- Szybko otworzyłem je i aż zaniemówiłem. Pokój był naprawdę piękny. Jasnoniebieskie ściany, jasne meble, dwa łóżeczka, dwa przewijaki, bliźniaczy wózek. Na parapecie pełno misiów. Otworzyłem szafę, gdzie były dla niech ubranka. I dopiero wtedy zauważyłem, że na ścianie jest pełno gwiazd.
-Dopiero wieczorem możesz zobaczyć jak świecą. Wiesz, dzieci lubią spać przy świetle, a to nie jest rażące.- Wyjaśnił Aomine, obejmując mnie od tyłu. I to wszystko dla dzieci. Obróciłem się i pocałowałem go w usta.
-To najpiękniejszy pokój dziecięcy jaki widziałem.- Stwierdziłem z szerokim uśmiechem. Aomine na moje słowa również się uśmiechnął.
-A tak się bałeś, że brzydko wyjdzie.- Powiedział niby z wyrzutem.
-Oj tam~! Było, minęło.- Zaśmiałem się. I dopiero wtedy zauważyłem dwie duże poduchy na wzór piłki do kosza.- A to co?- Zapytałem, wskazując je. Aomine spojrzał się w tamto miejsce i uśmiechnął.
-A bo jak pojechałem z Kagamim po zakupy na wykończenie pokoju to zauważyliśmy te poduchy. Na początku chciałem wziąć inne, jednak stwierdziłem, że Maluchy mają zajebistego ojca koszykarza i równie dobrą mamusię. I masę wujków koszykarzy~! Więc te poduchy pasują idealnie~!- Powiedział z dumą, a ja się zaśmiałem. No ale cóż, dzieci zapewne również zainteresują się koszykówką.
-Dobrze, dobrze~! Nawet tu pasują. A teraz chodź do salonu. Znaczy ty idziesz do kuchni zrobić mi kakao~!- Powiedziałem z uśmiechem, cmokając go w nos.
-A może zamiast do salonu pójdziemy do sypialni?- Zaproponował.
-Nie, najpierw salon~!- Powiedziałem ze śmiechem.
-Czyli jak wypijesz kakao to idziemy do sypialni. Może być. To chodź szybko.- Pociągnął mnie za rękę.
-Powoli, z tym brzuchem biegać nie mogę.- Powiedziałem niby to z wyrzutem. I tak zeszliśmy na dół, wypiłem kakao, po czym udaliśmy się do sypialni i oddaliśmy rozkoszy. Naprawdę miłe popołudnie.

Kolejne dni szybko nam zleciały. Aomine pracował, ja odpoczywałem. Dzieci się uspokoiły lecz mnie często bolał kręgosłup. W końcu noszę te dwa Łobuzy, które bardzo przytyły. Mogłem jedynie siedzieć, a najlepiej półleżeć aby odpocząć. Dzisiejszy dzień był bardzo słoneczny. Ale cóż się dziwić, jak lato już blisko. Odwiedził nas Nijimura z Haizaki. Nijimura był bardzo radosny zaś Haizaki zmęczony. Jak się dowiedziałem to ma już dość zwariowanych pomysłów swojego chłopaka. I tego, że wykorzystuje jego chcice. Mimo to Haizaki był szczęśliwy, co było widać po jego uśmiechu, gdy głaskał swój brzuch. Nijimura pochwalił się, że będzie miał synka. Wręcz skakał z radości i omal nie stłukł wazonu. Po tym zobaczyli pokój dla dzieci, na co Haizkai stwierdził Nijimurze, że to jest normalny pokój, a nie tęcza na ścianach. Po tym ja i Haizaki poszliśmy do salonu, a Aomine i Nijimura do pokoju gościnnego. Aomine potrzebował pomocy przy montażu półki. Także rozmawiałem sobie miło z Haizkim, gdy nagle poczułem niewyobrażalny ból w podbrzuszu. Aż się skuliłem na kanapie.
-Kise wszystko dobrze? Kise? Aomine! Kise coś jest!- Krzyknął Haizaki, przykucając przy mnie. Aomine i Nijimura szybko znaleźli się w salonie.
-Kise co się dzieje?!- Zapytał zmartwiony, przykucając przy mnie. Już chciałem mu powiedzieć lecz ponownie dostałem silnego skurczu.
-Ah~!- Krzyknąłem.- Aominecchi ja chyba rodzę.- Wydyszałem.
-Rodzisz~?! O matko.... Nijimura! Weź torby z sypialni. Haizaki idź otwórz bagażnik i drzwi.- Powiedział szybko Aominecchi. Nijimura pobiegł na górę, a Haizkai do samochodu.- Spokojnie Kise. Oddychaj. Ale złap mnie za szyję, dobrze? Zaniosę cię do auta.- Powiedział nieco spanikowanym głosem. Przytaknąłem i objąłem jego szyję. Aomine powoli wstał i szybkim krokiem zaniósł mnie do auta. W tym czasie Nijimura spakował torby do bagażnika i razem z Haizakim wsiedli do samochodu. Aomine usiadł za kierownicą i ruszyliśmy. W drodze ponownie dostałem mocnego skurczu.
-Aaa~!- Krzyknąłem. Haizaki trzymał mnie za rękę i coś mówił. Ja ledwo go zrozumiałem. To tak boli~! Do szpitala dotarliśmy z zawrotną prędkością. Może Aomine włączył syrenę?
-Rodzi!- Krzyknął, wychodząc z auta. W mgnieniu oka pojawił się lekarz i kilka pielęgniarek z wózkiem. Powoli wyszedłem i usiadłem, przy czy dostałem kolejny skurcz. Szybko znalazłem się w jakieś sali, gdzie zaczęli podpinać mnie do tych maszyn.
-Który to tydzień?- Zapytał lekarz, podwijając moją bluzkę.
-Trzydziesty ósmy.- Doktorze, co z nim?- Zapytał przestraszony Aomine. Lekarz chwilę nic nie mówił, tylko robił USG i patrzał na jakieś wykresy. Ja w tym czasie ponownie dostałem skurcz.
-Jedziemy na salę operacyjną. Będziemy ciąć.- Powiedział lekarz, na co znowu zrobił się harmider.
-Jak to ciąć~?!!- Krzyknął Aomine.
-Pana partner zaczyna rodzić. Jest mężczyzną, więc nie urodzi naturalnie. Musimy zrobić cesarskie cięcie aby wyciągnąć Maluchy. Spokojnie, z nimi jest wszystko w porządku. A teraz niech pan wybaczy.- Powiedział lekarz i już po chwili byłem wożony na salę operacyjną. Aomine szedł obok i trzymał mnie za rękę.
-Spokojnie Kise. Wszystko będzie dobrze.- Usłyszałem, na co uśmiechnąłem się delikatnie.
-Przepraszam ale pan nie może tu wejść.- Powiedziała jedna z pielęgniarek, zatrzymując Aomine. Widziałem jego zmartwioną minę. Chciałem powiedzieć, że będzie dobrze, jednak kolejny skurcz mi to uniemożliwił. Maluchy jeszcze chwilę, jeszcze chwilę....


Łaziłem przed salą operacyjną w tę i z powrotem. Dlaczego mnie nie wpuścili~?!! Ja tu się martwię jak cholera o moje Skarby~! Już nawet Nijimura nie kazał mi usiąść. Siedział wraz z Haizakim i również czekali. Nijimura nawet zadzwonił za mnie do moich rodziców i mamy Kise. Ja byłem zbyt roztrzęsiony i spanikowany. Nadal mi się ręce trzęsą. No co tak długo??! Mam nadzieję, że nie stanie się nic złego....

Nie wiem ile tak łaziłem i wyzywałem w myślach na cały świat. Dopiero słowa pielęgniarki mnie otrzeźwiły.
-Gratulację. Został pan ojcem. Maluszki i mamusia mają się dobrze. Pana partner za chwile zostanie przewieziony do sali.- Po tych słowach odeszła, a ja usiadłem na krześle. Uśmiechnąłem się szeroko, a łzy leciały mi po policzkach.
-Zostałem ojcem~!- Krzyknąłem, na co Nijimura i Haizaki zaczęli klaskać.
-Gratuluję.- Powiedział Nijimura, klepiąc mnie po plecach. Po kilku minutach Kise wyjechał z sali operacyjnej. Od razu do niego podbiegłem. Był cały spocony lecz szczęśliwy.
-Kise udało się.- Powiedziałem szczęśliwy. Kise uśmiechnął się szeroko i nawet kilka łez spłynęło mu po policzku.
-Gdzie dzieci?- Zapytał cicho.
-Za chwilkę pielęgniarka przyniesie je do pokoju.- Powiedział lekarz. Gdy byliśmy już w pokoju usiadłem przy Kise i mocno go uścisnąłem.
-Bałem się o ciebie.- Przyznałem.
-Ja też się bałem. Ale teraz mogę skakać z radości. Ale to później, bo jestem wykończony i nieco śpiący.- Po tych słowach przyszły pielęgniarki. Jeden maluch trafił w ręce Kise, a drugi w moje. Ja trzymałem Daikiego Juniora. Był strasznie do mnie podobny. A Ryouta Junior do Kise. Dzieci nie spały, więc teraz patrzały na mnie ciemnoniebieskie oczy.
-Cześć Łobuzie. Witaj na świecie.- Powiedziałem z uśmiechem. Daiki Junior złapał mój palec i uśmiechnął się. Boże~! Jaki to cudowny widok~!- A co u drugiego Malucha?- Spojrzałem się na drugiego Malucha, który leżał spokojnie. No tak, nagła zmiana miejsca. Wtem do pokoju weszli moi rodzice i mama Kise.
-O mój Bozi....- Powiedziała moja mama. Wstałem i dałem jej Malucha. Patrzała na niego z uśmiechem i widziałem, że powstrzymuje się od płaczu.
-Gratuluję synu.- Powiedział ojciec, klepiąc mnie po plecach i patrząc z rozczuleniem na Malucha. Wtem usłyszałem płacz. To mama Kise trzymała dziecko i łkała. Wziąłem więc od niej malucha aby mogła przytulić Kise.
-Jakie dacie im imiona?- Zapytała moja mama.
-Trzymasz na rękach Seijiego, a ja Yuichiego.- Powiedziałem na co Kise uśmiechnął się szeroko. W końcu Yuichi to imię ojca Kise.
-Mamo, mam do ciebie pytanie.- Powiedział Kise.- Zgodzisz się zostać matką chrzestną dla Yuichiego?- Zapytał. Na odpowiedź długo nie czekał, gdyż Mineko szybko pokiwała głową na tak, po czym ponownie się rozpłakała. Kilka minut później przyszły pielęgniarki aby zabrać dzieci. W końcu i oni i Kise muszą odpocząć. Także pielęgniarki, Seiji i Yuichi oraz dziadkowie wyszli, a ja zostałem sam z Kise. Usiadłem obok niego i pocałowałem go namiętnie.
-Dziękuje.- Powiedziałem odrywając się od niego.
-Za co?- Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Za to, że wytrwałeś. I urodziłeś. Matko~! Kocham Cię Ryouta.- Powiedziałem z uśmiechem, na co Kise zarumienił się.
-Ja też Cię Kocham Daiki.- Przytulił się do mnie mocno. Odwzajemniłem jego uścisk, całując go przy tym delikatnie w usta. W słoneczny dzień poznałem Kise. W słoneczny dzień poprosiłem go o chodzenie. W słoneczny dzień urodził nasze dzieci. I w słoneczny dzień złożymy sobie przysięgę. Tak, słonce przynosi mi dużo szczęścia. A raczej to osobiste słońce, które właśnie trzymam w ramionach. 



 

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ohayo! :D
      O-ostatni rozdział?! :O Nieeee!!! Będę czekać na ten epilog i mam nadzieję, że coś jeszce napiszesz odnośnie życia tej rodzinki tam u góry ;p <3

      Hehe, no jak Kise nie może nosić ubrań Aho, to rzeczywiście wielka strata xD
      O, Pan Kagami :D I pan Kuroko.
      Jejciu, jak moja.Kisia cierpi!
      J-jakie to słodkie! Aomine głaszczący brzuszek Kise. Wogule oni wszyscy tacy opiekuńczy!
      Aż mi się spać przez nich zachciało xD
      Oi, Kise nie ma co się bać! (Dobra, ja też bym się bała, ba! Ja już się boję, a do ciąży jeszcze dlugooooo, a poza tym nikt mnie nie zechce xD) Będzie dobrze, Ryouta! ;) :*

      Hehe no kto by się.spodziewał, że Niji zrobi ścianę w tęczę? XD
      "Haizaki idź otwórz bagażnik i drzwi" <--- Żem pomyślała, że Aomine chce Kise do bagażnika schować :p *Głupia Mine*
      Trzymaj się, Kise!!!
      Jezu! JEZU?! TO JUZ?! AAAAA!!!!! KISEEE!!!! Aaaa!!! MACIE.DZIECI!!!! :D :D

      Ten koniec taaaaaki piękny *.*

      Dziękuję, że to napisałaś :* <3
      Weny życzę!!!! I pozdrawiam cieplusioooooooooooooo!!!! :D <3

      Usuń
    2. Ohayo~! ^.^
      Oczywiście, że oprócz epilogu będą jakieś dodatki ;)

      Bardzo wielka~! :p
      No nic na to nie poradzę -.-
      Przesłodkie~! :3
      To dobranoc ^^
      Oj, ja też =.= Będę sie drzeć aby mi znieczulenie dali xp

      No nikt się nie spodziewał xp
      Hahaha :D Nie, bagażnik na bagaże xp
      Jaka panika~! xp Tak, to już ^^

      No ja się wzruszyłam ;)

      Ależ proszę bardzo~! ^w^
      Dziękuje ślicznie i również pozdrawiam <3 :*
      #Kimie

      Usuń
  2. Ohayo! :D
    Boziu, to już koniec? :C Szybko zleciało... 6 miesięcy to prawie 9 ;P Czyli ciąża szybko zleci XD

    Jak Aho troszczy się o Kise ^^ :D On jest tu taki słodki *^*

    Aho: O ciebie też bym się tak troszczył ;)
    Ja: Boże, mięknę... *//////*
    AHo: *szeptem* Tak!

    Hehe, Kagami, daj im spokój XD Trochę pieszczot nikogo jeszcze nie zabiło ;)

    Aho: No właśnie... Mam nadzieję, że wiesz, co mam na myśli.
    Ja: Aż za dobrze -_-

    Ale z drugiej strony Taiga ma rację - DO PRACY AHO!!! :D

    I oczywiście sypilania ;P Z Ao nie da się inaczej ;P :D

    Największy dramat - Kise nie może zmeścić się w koszulkę Aho XD Ale dobrze, więcej ubrań mego męża dla mnie! :D

    Kise, dzięki bardzo, też mam ochotę na kakao -_- Aho, won do sklepu!

    Aho: Dopiero byłem...
    Ja: JUŻ!

    Dla naszego bobaska też zrobisz taki pokój, prawda? ^^ Albo i piękniejszy :D

    AO: Oczywiście ;) Jaki tylko będziesz chciała ;D
    Ja: Nie mogę się doczekać ^^
    Ao: ALe wiesz,że do tego musi być najpierw dziecko? ;)
    Ja:....
    Ja:....
    Ja: CHcę być mamą! >.< :D
    Aho: Jupiiii!!!
    Ja: ..Za jakiś czas ;P
    Aho: -_-

    Aoś znowu głaszcze Kise po brzuchu! *^* Ale jakie dzieci posłuszne wobec tatusia! :D :D *-*

    O, kolejni goście! :D Haizakii Niji! :D Witamy :D

    R-R-R-RODZI?!!!! :D :D Wreszcie! :D Ao, jedźcie do szpitala! Szybko, szybko! Dzieci mają przyjść na świat!

    WIedziałam, że to będzie cięcie cesarksie XD Inaczej by się przecież nie dało ;P

    Ach,i ten widok,gdy oni trzymają dzieci ^^

    Ej, ja miałam być mamą chrzestną! >.< Prostestuję!!! :C

    Fajniutki rozdzialik i koniec taki piękny ^^ :3 Ja chcę epilog + dodatki! :D ALe na razie to opko z czytelnikami ^^ :3

    Weny życzę :3
    Mega mi się podobało :D
    Pozdrawiam :*
    Bajooo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohayo~! ^.^
      No tak jakoś wyszło :p

      Uroczy i słodki~! :3

      Aż wyobraziłam sobie Aho jak się tak szczerzy za tobą XD

      On nie mógł z Tetsu to Aho nie może z Kise xp

      Wielki dramat~! xp Ja jak będę w ciąży to zmuszę Akasia do noszenia takich duuużych bluzek abym sama mogła je później nosić xp

      A jednak narobiłam komuś ochoty na kakao xp

      "Za jakiś czas."- Hahaha :D I Aoś załamany :p

      Bo dzieci już kochają tatusia ^w^

      Rodzi i wielka panika xp

      Przeuroczy widok *.*

      To możesz zostać Seijiego ^w^

      Cieszę się, że się tak bardzo podobało ^w^
      Spokojnie, będą dodatki ^^
      To ja idę poszukać Isoshiego, czyli moją wene :p

      Dziękuje~! :*
      Również pozdrawiam :3
      Paaa~! <3
      #Kimie

      Usuń
    2. Aho: Ja zawsze jestem zajebisty! Słodki też, ale na swój sposób ;)
      Ja: Na przykład jak jesz czekoladki ^^
      Aho: Nie to miałem na myśli... ;)
      Ja: Nie kończ 😏

      Aj, to byłoby słodkie :3 taki kochany Aho patrzący, czy ze mną wszystko ok ^^ 😍

      A ja znajdę jakieś wygodne ubrania, a koszulki Aomine będę nosić przy każdej możliwej okazji! 😄😄
      Aho: To ja pójdę po zapas ubrań.
      Ja: Nie planujemy jeszcze dziecka, nie musisz się spieszyć 😜
      Aho: Kobieta zmienną jest, więc nie wiadomo, kiedy zmienisz zdanie.
      Ja:...
      Ja:...
      Ja:...
      Ja: Ale jest jeszcze okres ciąży!
      Aho: Sama powiedziałaś, że szybko zleci, a przezorny zawsze ubezpieczony 😉😄
      Ja: To mnie zgasił 😱😠

      Na się te riposty dla męża XD zresztą nie tylko dla niego 😜😜

      No a kto by go nie kochał??

      Ciekawe, jak Aho zareaguje, gdy ja będę rodzić... Bo jeśli tak jak tu,,to jestem spokojna o podwózkę do szpitala XD

      Ok ^^ ale ta rola jest moja i koniec! Nikt mi jej nie odbierze! 😄

      Papa 😘
      Miłych snów 😏😄
      Bajooo ❤

      Usuń
    3. Albo gdy robi ci kakao z bitą śmietaną ^w^

      Hahaha~! :D 1:0 dla Aosia ^.^ D
      Drogi braciszku, ty teraz będziesz zajmował się dwójką Łobuzów :3 Dopiero jak podrosną to staraj się o kolejne ;)


      Mój mąż XD *Cii~! Ja ich nie paringuje :p *

      Oby nie zemdlał na porodówce xp

      Dobrze, dobrze~! ^^

      Paa~! :*
      Miłego popołudnia ;)
      #Kimie

      Usuń
    4. Uwielbiam kakao z bitą śmietaną! ❤❤ Aho, już wiesz, co masz robić 😜

      Zaraz będzie 2:1 a mnie 😜😜 tylko muszę coś wymyślić...

      Aho: Nie doceniacie mej potęgi! I much możliwości! Potrafiłbym się zająć maluchami *foch*
      Ja: No już, już 😉 ja też kiedyś urodzę 😘
      Aho: Kiedy ja chcę już... No wiesz, te bobaski, śliczne oczy...
      Ja: płacz w nocy :p
      Aho: To bedziesz wstawać 😁😜
      Ja: 😠😠😠😠
      Aho: żartowałem! *krok do tyłu* razem będziemy wstawać 😘
      Ja: Jeszcze.Nie.Planujemy.Dziecka!!

      Ja jakoś też nie 😜😜 znaczy.. Jak jest fajne i ciekawie napisane, to przeczytam, ale ogólnie paring średni 😉

      To raczej prędzej ja zemdleję z bólu XD

      PAPA 😘❤

      Usuń
  3. no i pora na ostatni!
    zaraz będę płakać tylko nie wiem, czy ze wzruszenia i radości, bo Maluchy, czy ze smutku, że już koniec ;-;
    ale nie przedłużajmy ^^ (szczególnie, że zgłodniałam, a Uru jakoś dalej nic smacznego z kuchni nie przyniósł)
    spokojnie Kise, już naprawdę niedługo, a poza tym cudnie wyglądasz z brzuszkiem i zobaczysz, będzie tyle biegania przy bliźniakach, że w połączeniu z twoimi genami (w końcu nawet pomimo pysznych ciast w domu miał figurę jak marzenie) pewnie nim się obejrzysz, wrócisz do formy ^^
    pewnie chce zrobić niespodziankę :D
    wiesz Kise… Ruki się uparł i sam zaprojektował i nie pozwolił się Reicie sprzeciwić.. no podobno razem projektowali, ale obstawiam, że Reita głównie potakiwał głową… za to przy remoncie wyganiali Rukiego, jak tylko się dało i zrobili parę niespodzianek… mam nadzieję, że Daiki tez sobie zorganizuje jakąś pomoc ;) co się ma sam męczyć, szczególnie, że tyle pracuje.. no chyba, że uznał to za ojcowski obowiązek i chce od początku do końca sam zrobić ;)
    aww :D słodziaki (no pod tym rozdziałem jeszcze nie było „aww” a już drugi akapit XD )
    jest Kagami do pomocy :D właśnie, Aomine… bo wiesz, Kagami tak ciągle pomaga Kise… a tu Kuroko powoli też się malucha spodziewa… wypadałoby się odwdzięczyć ;)
    „mój narzeczony” <3 no tak, wcale ci się Kise nie dziwię, zresztą Ruki ma to samo
    Uruha: Ty też powinnaś już być moją narzeczoną… nie wiem, czemu uważasz, że jeszcze poczekamy…
    Ja: Oj Uruś, nie teraz, ja tu ostatni rozdział komentuje, na Fasolki czekam, nie przeszkadzaj
    Daiki, jak mogłeś?! XD tak Kise męczyć XD
    nie dość, że ty Kise spodziewałeś się bliźniaków… to Kuroko i tak maleństwo zawsze, to i może brzuszek będzie miał mniejszy i Maluszka mniejszego, w końcu Daiki Junior …. chociaż może być i na odwrót… ah dobra, czytam dalej a nie wymyślam, nie wiem co XD
    mała Kurosia <3 <3 <3 awwww
    już widzę, jak się starczy kuzyn Daiki Junior i Kiseś opiekują małą Kurosią <3
    ohhh! czy to już?! czy to już?! czy może fałszywy alarm? Aomine, gdzie ty jesteś? trzeba sprawdzić, czy Kise nie zacznie zaraz rodzić!
    już myślałam… no dobra, to na spokojnie…. właśnie, niech chłopaki spokojnie remont skończą
    awww <3
    wisienki, wisienki :)
    ohh, spokojnie Kise, wszystko będzie dobrze, Aomine będzie przy tobie, dasz radę, nie będzie tak źle i już niedługo będziesz z szerokim uśmiechem przytulał swoje słodkie maleństwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ślicznie! to dopiero opis pokoju, a ciocia Ryo już się wzruszyła :3 >w< …albo za dużo z laptopem siedzi i jej oczy łzawią, ale obstawiam pierwszą opcję :p
      oj tam, tęcza na ścianach bardzo fajna :D <3
      aż się boję, jak Uruha pójdzie do Nijimury opijać narodziny jego synka XD
      Uruha: No szykuje się porządna impreza, taka okazja… Wiesz… nasze Maleństwo też bym chętnie opił
      Ja: Uruha! Cierpliwości…. daj mi teraz w spokoju doczytać opowiadanie…
      Uruha: A jak doczytasz? Pójdziemy się …. postarać o malucha?
      Ja: Nie!


      Fasolki nadchodzą!!! oj dobra, to nie brzmi tak dobrze, jak powinno, ale KISE RODZI!!! Szybko do szpitala! Spokojnie Kise, oddychaj, wdech, wydech, wdech, wydech, wszystko będzie dobrze…
      spokojnie Kise, spokojnie… powtarza ta, co sama panikuje >w<
      spokojnie Aomine, maluchom nic nie jest, Kise jest pod dobrą opieką, zaraz przestanie go boleć, a ty będziesz tulał Maleństwa ze łzami w oczach….. jeszcze chwilka
      BRAWO!!! :D GRATULACJE CHŁOPAKI!!! ^W^
      AWWWW!!!! <3 ciocia Ryo już się zbiera z prezentami, wpadnie jutro, niech sobie tylko trochę świeżo upieczona mamusia odpocznie
      aww, no ja się nie dziwię ^^ i tak cud, że wszyscy nie ryczą ze szczęścia XD
      cześć Seiji, cześć Yuichi, tu ciocia Ryo!
      „-Dziękuje.- Powiedziałem odrywając się od niego.
      -Za co?- Spojrzał na mnie zdziwiony.
      -Za to, że wytrwałeś. I urodziłeś. Matko~! Kocham Cię Ryouta.- Powiedziałem z uśmiechem, na co Kise zarumienił się.
      -Ja też Cię Kocham Daiki.- Przytulił się do mnie mocno.” dobra, ryczę ;-; <3
      gratulacje!!!
      ok, doczytałam zakończenie i ryczę bardziej >w< aww <3 <3 <3
      Kimie-chan, to było CUDOWNE!!!
      Kocham ten rozdział i całe to opowiadanie <3 <3 <3 definitywnie musisz do tego dopisywać epilogi i dodatku i to jak najwięcej (zaraz zerknę bo nie jestem pewna, czy przypadkiem czegoś nie ma)
      to było tak wspaniałe, optymistyczne, wesołe, radosne, kochane, milutkie, śliczne, urocze, rozczulające i fenomenalne opowiadanie, że aż brak mi słów <3
      piszesz tak wspaniałe opowiadania i takie cudowne dialogi… ja mam z tobą bloga prowadzić >w<
      jeny >..< Kimiś, siostrzyczko, kocham cie za to opowiadanie jeszcze bardziej! <3
      Kise i Aomine gratuluję wspaniałych dzieci i zaręczyn, reszcie bohaterów oczekiwania na Maluchy, a tobie napisania tak wspaniałej serii <3 <3 <3 kontynuuj ^^
      nie wiem, co jeszcze mogłabym dopisać, także ściskam gorąco, życzę dużo weny i czasu <3 <3 <3

      Usuń