piątek, 27 maja 2016

Tęczowa ferajna- Rozdział 2

Hejo~! ^.^
Od razu was przepraszam -.- Już prawie tydzień minął od ostatniego posta =.=
Mam nadzieję, że mi wybaczycie ^^ 
Postaram się częściej wstawiać posty :3
A dzisiaj kolejny rozdział Ferajny~! ^w^ Bardzo się wam spodobało, więc wzięłam się za kolejny rozdział ^^ I tak sądzę, że będę wstawiać te rozdziały częściej, bo naprawdę fajnie mi się pisze :3 Takie wymyślanie na poczekaniu idealnie mi pasuje :D
A co do rozdziału to mam nadzieję, że mimo nie zjedzenia żelek wyszedł dobrze xp
Ano i zapraszam na fp~! ^w^ 
Dzisiaj np. są urodziny kochanego basisty, więc sporo się działo :p
Nie przedłużając zapraszam do czytania~! :3
Do zobaczenia mam nadzieję szybko xp
#Kimie

Akina wraz z Mine po lekcjach udały się do Seirin. W końcu obie dawno nie widziały się z Taigą. Przez to Akina wręcz tam biegła, jednak była tak miła i poczekała na swoją przyjaciółkę przy bramie aby razem na spokojnie iść na salę gimnastyczną. Gdy tam weszły zobaczyły jak cała drużyna coś omawia, zapewne taktykę.
-Taiga~!- Krzyknęła Akina widząc znajomą czuprynę. Podbiegła i rzuciła się Kagamiemu na szyję.
-Hahaha~! Hejka Akina.- Powiedział rozbawiony zachowaniem swojej siostry. Puścił ją aby się jej przyjżeć.- Trochę ci się urosło.
-Tobie również. Zwłaszcza przybrało ci się mięśni.
-Ćwiczenia robią swoje.
-A ja zostanę przytulona~?- Zapytała Mineś podchodząc do Kagamiego z niewinnym uśmiechem. Od razu została przytulona na powitanie.
-Jest i Mine. Jak zawsze wesoła.- Zaśmiał się.
-Ktoś musi być~!
-A ze mną to już się nie przywitasz?- Zapytał Junpei.
-Nie, ciebie widzę na co dzień braciszku.- Akina pokazała mu język ze śmiechem.
-Skąd znasz Kagamiego?- Zapytał Koganei.
-Z Ameryki. Byłam tam przez pewien czas.
-Dlaczego nie powiedziałeś, że go znasz?- Zapytał Izuki.
-Bo go nie znam. Akina trochę o nim opowiadała ale nie mówiła, że jest dobry w kosza.- Odpowiedział Junpei.
-Dobra, nieważne. Jak tam treningi? Dobrze wam idzie?- Zapytała Akina.
-Dobrze. Mamy dobrych zawodników.- Powiedział Junpei.
-A~!- Krzyknęła nagle Mine. Wszyscy na nią spojrzeli.- Od kiedy tu stoisz?!- Zapytała niebieskowłosego chłopaka.
-Od początku.- Powiedział spokojnie Kuroko.
-To jest...- Zaczął Kagami.
-Wiemy. Kuroko Tetsuya. Ja jestem Akina Hyuga, a to jest Mine Izuki.- Przywitała się z uśmiechem Akina.
-Miło mi.
-Skąd go znacie?- Zapytał zdziwiony Kagami.
-Ze szkoły. Chodził do Teiko. A my nadal tam chodzimy.- Odpowiedziała Mine.
-Czyli znacie Pokolenie Cudów?- Zapytał podekscytowany Kagami.
-No nie do końca. Znaczy nie znamy ich osobiście ale chodziłyśmy na mecze i w ogóle.
-Dlaczego jesteś tym tak podekscytowany Taiga?- Zapytała Mine.
-Bo chcę ich pokonać.- Uśmiechnął się triumfalnie.
-Pokonać Pokolenie Cudów?!- Akina spojrzała się na niego jak na wariata.
-Powodzenia.- Powiedziała Mine ze śmiechem.
-To prawda, że Kagami-kun nie ma z nimi szans...
-Tetsu!
-....Jednak trening i reszta mu w tym pomogą.- Dokończył Kuroko, olewając wściekłego Kagamiego.
-To już nie mogę się doczekać~!- Powiedziała Akina dumna.
-Ja też~!
-Riko daj im pożądny wycisk.- Powiedziała Akina, na co jej brat i resza zamarła.
-Dobrze~!- Riko uśmiechnęła się promiennie.
-Skoczyliście już trening? Bo ja mam ochotę na lody~!- Mine aż oblizała się na samą myśl.
-Wprawdzie skończyliśmy, więc poczekajcie chwilę. Ogarniemy się i idziemy.- Powiedział Kagami z uśmiechem.
-Poczekać, poczekamy, bo ty stawiasz~!- Akina pokazała mu język, po czym złapała Mine za rękę i wybiegły z sali. Usłyszały jeszcze jak Kagami mówi "Wredne.", jednak wiedziały, że i tak je kocha. Po 10 minutach ruszyli całą drużyną na lody, a rozmowy nie miały końca.

Sozo tuż po szkole udała się do swojego kuzyna Rukiego. No nie od razu po szkole, gdyż Kimie kazała jej się przebrać aby oczarować Uruhe. Na początku nie chciała się zgodzić lecz po namyśle poszła szybko do domu, przebrała się, po czym pojechała do wytwórni. Miała wejściówkę, więc na spokojnie udała się pod ich pokój. Drzwi były otwarte, więc weszła bez pukania.
-Ohayo Ruki~!- Powiedziała widząc swojego kuzyna siedzącego na kanapie, wpatrzonego w telefon.
-Ohayo Ryo-chan.- Spojrzał na nią z uśmiechem, po czym dalej wpatrywał się w telefon.
-Czytasz komentarze czy oceniasz swoje nowe buty?- Zapytała z uśmiechem.
-Wcale nie są nowe.
-Nie są nowe. Mają już aż 2 dni.- Powiedział Reita, wchodząc do pokoju z butelką wody.
-To straszne~! Ruki dlaczego ty nie masz nowych butów?- Zaśmiała się Sozo.
-Hahaha. Te buty nie mają dwóch dni, a tydzień.
-Wielka różnica.- Powiedziała Sozo, na co Ruki prychnął.
-O~! Ryo-chan do nas przykicała.- Powiedział Aoi, który uśmiechnął się do niej promiennie.
-A co ja? Królik?
-Króliczki są słodkie.- Powiedział Uruha, który wszedł tuż za Aoim, na co Sozo się zarumieniła.
-I smaczne~!- Dodał Kai, wchodząc po Uru.
-Lider-sama~! Zabiłbyś taką małą, niewinną kuleczkę?
-Nie, oczywiście, że nie~! Ale ludzie jedzą króliki.
-Chyba zostanę wegetarianką.
-Serio?! A ja dzisiaj chciałem zrobił tą moją słynną potrawkę z wołowiną.- Kai uśmiechnął się, pokazując dołeczki.
-Wegetarianizm może poczekać.- Stwierdziła Sozo, na co reszta się zaśmiała.- Jak tam próby?- Zapytała rozglądając się po studiu.
-Jakoś idą. Mamy jednak dużo do przećwiczenia.- Powiedział Ruki z westchnieniem.
-No tak. Więcej prób, mniej czasu na zakupy.- Powiedziała Sozo z wielkim bólem i uśmiechem.
-I ty Brutusie przeciwko mnie?- Ruki złapał się za serce.
-Jestem Sozo, nie Brutus.- Stwierdziła, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nie jesteś Sozo tylko Ryo-chan.- Powiedział Aoi.
-A ja pozwoliłam tak na siebie mówić??
-Pretensje mniej do Kimie. To ona to zaczęła.
-No dobra. Nie będę marudzić.
-A gdzie w ogóle jest Tęczusia? Dawno jej nie było?- Zapytał Reita.
-Tęczusia pognała do swojego chłopaka. I po żelki. Takiej energii dostała, że Isoshi nie mógł za nią nadążyć.
-To powiedz jej jutro, że mamy żelki. Wtedy chętnie przyjdzie.
-Jak nie będzie miała planów to tak. Od początku roku gdzieś łazi.
-To wyślemy po nią Miyaviego. Zapewne chętnie spotka się z siostrą.- Stwierdził Aoi.
-Już szybciej ja ją zaciągnę. Meev jest teraz w Ameryce i przyjedzie może za miesiąc. Jak nie za rok.
-Nie jest z tego powodu smutna?- Zapytał Ruki.
-Może trochę. I tak piszą do siebie codziennie. Ma chyba nawet jechać do niego an wakacje.
-To my weźmiemy ciebie na wakacje.- Powiedział Uru z uśmiechem.
-Phi~! To moja kuzynka, więc jedzie ze mną.
-Cicho bądź Ruki. Pojedziemy wszyscy razem i koniec kropka. Ty zapewne zaginiesz na straganach albo w sklepach, więc Uru się mną zaopiekuje.- Powiedziała z uśmiechem, a serce biło jej jak szalone. Wakacje z Uruhą to wręcz spełnienie jej marzeń.
-A dlaczego tylko Uruha?
-Bo ja będę cię szukał, a Aoi z Kaiem zapewne pójdą coś zjeść i zasiedzą się w barze.- Powiedział Reita z uśmiechem, przysiadając się do wokalisty.
-Także my poleżymy sobie na plaży i schłodzimy ci Orangine.- Sozo puściła do niego oczko.
-Jeszcze się nad tym zastanowię.- Stwierdził Ruki z powagą na co reszta się zaśmiała.
-Zostajesz posłuchać naszego wyjca czy masz jakieś inne plany?- Zapytał Uru, zakładając gitarę.
-Zostaję. Lekcji nie mam wiele, a w domu bym się nudziła.- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-To rozsiąść się wygodnie i posłuchaj skończonej piosenki.- Powiedział Uru, puszczając jej oczko. Sozo zarumieniła się lecz grzecznie usiadła na kanapie, biorąc sobie puszkę coli i wsłuchując się po chwili w muzykę.


Kimie zaś czekała na swojego chłopaka. Trening im się przedłużył i musiała poczekać nieco dłużej. Nie nudziła się jednak, gdyż pisała sobie z bratem Miyavim. Schowała telefon do kieszeni i wtem zauważyła swojego ukochanego.
-Sei-chan~!- Krzyknęła wesoło, podbiegając i rzucając mu się na szyję.
-Aż tak się stęskniłaś?- Zapytał, przytulając ją.
-Oczywiście~! A ty nie?- Spojrzała na niego.
-Oczywiście.- Pocałował ją krótko i uśmiechnął się. Złapali się za ręce i udali powolnym krokiem do parku.
-Jak treningi panie Kapitanie?- Zapytała z uśmiechem. Już wczoraj dowiedziała się, że Akashi został kapitanem lecz dopiero dzisiaj mogła o to spytać.
-Dobrze. Wszystko idzie po mojej myśli.- Odpowiedział, uśmiechając się lekko. Spodziewał się, że jego dziewczyna dowie się szybciej, zanim jeszcze wyśle jej SMSa.
-Gratuluje~!- Powiedziała wesoła i cmoknęła go w policzek.
-Dziękuje. I tak wiedziałaś, że nim zostanę.
-Bo jesteś najlepszy.
-Właśnie. Dlaczego byłaś dzisiaj wcześniej?
-A~! Bo Daiki po treningu stwierdził, że jest zmęczony i poszedł do domu, więc szybciej spotkałam się z Izayą. A mu też się gdzieś spieszyło, więc poszłam kupić żelki, a następnie do ciebie. Ale nic się nie stało, bo akurat Meev napisał.
-Jednak musiałaś czekać. Następnym razem wejdź na salę. Albo idź do kawiarni.
-Ale to naprawdę nic wielkiego.
-A jak będzie padać? Albo zimą? Nie chcę żebyś się rozchorowała.
-No dobrze~! Dziękuje, że się tak o mnie troszczysz~!
-Kocham Cię, więc to normalne.
-Sei-chan~!
-Co?
-Musisz to mówić w takim miejscu??- Kimie spojrzała na niego zarumieniona.
-Następnym razem spróbuję się powstrzymać. Te rumieńce są zarezerwowane tylko dla mnie.- Powiedział z uśmieszkiem, po czym pocałował ją w oba policzki.
-Tak jak twój uśmiech jest dla mnie.
-Tylko dla ciebie.- Kimie uśmiechnęła się, przytulając do boku Akashiego. Chodzili tak z jakąś godzinę, rozmawiając o wszystkim. Po tym Akashi odprowadził Kimie do domu, mimo jej marudzeń. Chciała spędzić z nim więcej czasu lecz lekcje same się nie zrobią. Pożegnała się z nim czule, gdyż nie wiadomo kiedy się spotkają. Weszła do domu trzaskając drzwiami- jej znak rozpoznawczy- i krzycząc "Wróciłam~!". Zdjęła buty, torbę zostawiła na szafce i udała się do kuchni.
-Nii-san~!- Krzyknęła wesoło, tuląc się do pleców Daikiego. Spojrzał przez ramię i widząc kolorową czuprynę wiedział kto go tuli.
-Nie widziałaś mnie od rana.- Zaśmiał się, odklejając ją od siebie.
-Ej~!- Spojrzała na niego ze smutną minką. Daiki westchnął, po czym schylił się i cmoknął ją w czubek głowy, na co Kimie się od razu rozweseliła.
-Widzę, że humor dopisuje.- Powiedział, robiąc sobie kanapki. I przy okazji już siostrze. Skoro jest dla niego miła to on też będzie.
-Czemu nie~?! Jak tam treningi?- Zapytała, biorąc plasterek szynki.
-Jakoś poszedł ale i tak nie ma aż tak silnych osób.- Powstrzymał się od powiedzenia swojego motto, bo ostatnim razem jak je powiedział oberwał wałkiem do ciasta.
-Poczekamy, zobaczymy. W końcu niebawem zawody letnie. Nii-san~! Co jutro porabiasz?
-Jeszcze nie wiem, a co?- Spojrzał na nią podejrzliwie.
-Pójdziemy jutro do kina? Słyszałam, że leci jakiś ciekawy film.- Spojrzała na niego słodko.
-Czemu nie? Mi pasuje. Tylko mam nadzieję, że to nie będzie komedia romantyczna.
-Nie, to chyba jakiś horror. A po seansie pójdziemy na lody i do salonu gier. Albo kupimy sobie przekąski, wrócimy do domu i pogramy w NFS na konsoli.
-Jak już to druga opcja, bo dawno nie graliśmy. Wejdziemy jeszcze do księgarni, bo chciałaś jakąś płytę co nie?!
-Tak~! Dzięki Nii-san~!- Kimie podeszła do niego, pociągnęła za koszulkę i cmoknęła w policzek, po czym wzięła dwie kanapki, soczek i pognała na górę. Daiki westchną z uśmiechem. Nigdy nie potrafi jej odmówić. Może i czasami się kłócą i złoszczą na siebie to jednak są kochanym rodzeństwem. Plus jak Kimie patrzy na Aosia swoimi dwukolorowymi oczami to czuje się jak zahipnotyzowany. To nie to samo co z Akashim, bo tu jest większa różnica. I Kimie to jego młodsza siostra i nie pozwoli jej skrzywdzić. Daiki zaśmiał się, po czym wziął resztę kanapek i picie oraz torbę ze stolika. Będzie już mega dobry i jej zaniesie. A niech ma wesoły i udany dzień. 





 

sobota, 21 maja 2016

Tęczowa ferajna- Rozdział 1 + Info

Ohayo~! ^w^
Witam Was bardzo ale to bardzo serdecznie~! ^^
Mam dla Was pierwszy rozdział z "Tęczowej ferajny"~! *.* Czyli Kimie najadła się żelków i ją wzięło xp
Już pisząc cieszyłam się jak nie wiem :D

Ale oprócz tego mam dla was bardzo ważną wiadomość~! :3
Na początku maja wpadł pomysł na stworzenie fanpage'a. 
Po pisaniu cudownych i długich maili, rozmowach na Instagramie, zgadywaniu się na GG i pracy nad rozpoczęciem oraz zjedzeniu mnóstwa żelek wyszło nam~!

JEST FANPAGE~! *.*
---> [LINK] <---

Zapraszam Was Serdecznie i Miło na tego zwariowanego, tęczowego fanpage'a, który został stworzony wraz z niesamowitą Sozo Ryoku per Ryo-chan~! <3 <3 <3 
O czym w ogóle jest ten fanpage?? o.O
O wszystkim co interesujące, ciekawe, zwariowane i tęczowe~! :3
Na pierwszy miejscu są blogi- mój i Ryo-chan ^^ Czyli powiadomienia o postach, ankietach, informacjach itp. ;)
Jednak jak to wiadomo z weną bywa różnie, więc aby nie było nudno będziemy pisały o anime, mangach, j-rocku, konwentach, gotowaniu i ogółem wszystkim co nam przyjdzie do głowy :p
Blogi i fanpage będą ze sobą połączone, jednak dodatki będą tylko na fanpage'u plus jak nie chcecie nic przegapić i czasem z nami pogadać to polubcie "Tęczowe twory..." ^w^
Będą oczywiście moje cudowne dialogi, w których jestem Królową~! ^w^ 
Zaraziłam tym już Ryo-chan, więc pojawią się również jej autorstwa ;)
I jak wiecie wychodzi to spontanicznie, więc nie dziwcie się, że będą pojawiały się
w nocy :p Głownie będziemy się pojawiać my, Postacie z KnB, The GazettE, Miyavi, Yukio i Isoshi- wena Sozo i moja ^^ Oczywiście czasem i wy się tam pojawicie ;)
Ano u mnie mieszkają Kurosie, a u Ryo-chan Gazetto :p

Matko~! Tak się rozpisałam, a wy zapewne chcecie przeczytać w końcu ten rozdział :p
No ale musicie mi wybaczyć, bo cieszę się niezmiernie, że takie coś powstało ^^
Ja i Ryo-chan włożyłyśmy w to naprawdę wiele i chcemy aby ten fanpage był kolorowy niczym tęczę~! <3
Mam więc nadzieję, że zajrzycie, polubicie i będziecie często zaglądać ^w^

I zapraszam na bloga Ryo-chan---> [Blog]

Zachęcam do przeczytania "Twin Blood" oraz "Danse Macabre" i ogółem zapoznania się z tym, co tu jest :p Bo wiadomo, że często nawiązuje do tego, co jest w opowiadaniach ;)

Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was na facebooka i życzyć miłego czytania ^^
Dziękuje Wam Pięknie~! <3
Ściskam was wszystkich mocno~! :3
#Kimie


 
Początek kwietnia okazał się bardzo słoneczny. W powietrzu było czuć wiosnę, a nawet było widać jej pierwsze oznaki. I to właśnie w tym miesiącu rozpoczął się nowy rok szkolny. Niektórzy wyznaczali sobie nowe cele, inni chcieli coś przeżyć, a reszta po prostu chciała spokojnie się uczyć. A nieliczni to wariaci, którzy łączą to wszystko. I tu rozpoczyna się ta historia o wariatach, którzy mienią się niczym kolory tęczy....

Młoda dziewczyna o kolorowych włosach związanych w kucyk, ubrana w szkolny mundurek szła do szkoły, pisząc przy tym coś na telefonie. W buzi miała wiśniowego lizaka, a na ramieniu torbę z ćwiekami. Za nią szedł chłopak o białych włosach i fioletowo-złotych oczach. Dziewczyna zerknęła na chwilę na niego.
-Isoshi nie śpij. Bo w słup walniesz.- Powiedziała dalej wpatrzona w telefon.
-Spokojnie, jeszcze drogę widzę. To ty lepiej przestań wgapiać się w telefon, bo w słup walniesz.- Powiedział sennie.
-Ja też widzę drogę, w końcu już od dwóch lat nią chodzę do szkoły.
-Gorzej z drogą powrotną.
-Co masz przez to na myśli?
-Bo zamiast iść do domu idziesz na lody albo na zakupy albo gdzieś ze swoją psiapsiółą albo Bóg wie co jeszcze.
-Tak, Bóg wie gdzie jeszcze.
-Chociaż raz mogłabyś wrócić do domu normalnie. Na przykład dzisiaj.
-Hmmm....Nie. Dzisiaj nie. Mam kilka spraw do załatwienia.
-Niby jakich?
-Odwiedzenie debila, wysłuchanie paplaniny, odwiedzenie Boga, kupienie narkotyków, spotkanie z Królem. Po tym idę do domu.
-A możesz powiedzieć po ludzku??!
-Nie. Jestem dopiero po jednej kawie. Może po drugiej ci powiem.
-Skąd niby weźmiesz kawę?! Przecież w szkole jej nie sprzedają.
-A od czego jest pielęgniarka?? Od dawania lekarstw. A moim lekarstwem jest kawa.- Uśmiechnęła się do niego szeroko.
-Heh~! Ty to masz pomysły Kimie. Nieważne. Daleko do tej szkoły??
-Już prawie jesteśmy.- Mruknęła do niego i szli dalej w ciszy.

Inna uczennica o blond włosach z miętowymi końcówkami szła spokojnym krokiem do szkoły, słuchając przy tym muzyki. Właśnie włączyła jej się kolejna piosenka- The GazettE- Cassis. Mimowolnie się uśmiechnęła i wsłuchała w głos wokalisty oraz muzykę, a zwłaszcza w gitary. Właśnie miała być solówka lecz wtem jej telefon zawibrował, przez to piosenka została przerwana. Wkurzona wyciągnęła telefon aby sprawdzić kogo ma zabić za przerwanie jej ulubionej piosenki. Widząc kto dzwoni westchnęła i odebrała.
-Kimie przerywarz mi piosenkę w złym momencie.- Ni to na nią warknęła.
-Ups~! Soraski Ryo-chan~! Ale ważna sprawa. Jesteś może niedaleko tej fajnej cukierni, w której pracuje ten przystojniak z kolczykiem w brwi??
-No tak. Wręcz ją widzę. A co?
-To świetnie~! To idź do niej i kup kilka eklerków. A jak będzie ten przystojniak to pozdrów go ode mnie~!
-Hahaha~~! No dobrze, dobrze~! Ale następnym razem dzwoń dwie minuty później. Dzwoń po solówce, a nie przed.
-Okey~! To ja czekam na ciebie u pielęgniarki, więc pospiesz się. Paa~!
-Tak, do zobaczenia~!- Blondynka rozłączyła się z uśmiechem, po czym poszła do tej cukierni. I widząc tego przystojniaka i jego piękny uśmiech od razu jej się humor poprawił.

W innej części miasta brunetka o zielonych oczach szła do szkoły ze smutną miną. I szkoła nie była powodem jej smutku. No może w jednej części była.
-Akina~!- Usłyszała za sobą. Odwróciła się i ujrzała uśmiechniętą blondynkę, która biegła i machała do niej. Już po chwili zmiażdżyła ją w uścisku.
-Tak, tak Mine, ja też się cieszę, że cię widzę ale nie musisz mnie dusić.- Powiedziała szybko, próbując ją od siebie okleić. Mine od razu ją puściła.
-Sorki~! To tak jakoś.- Powiedziała z uśmiechem skruchy, po czym razem ruszyły w dalszą drogę.- Ej~! Coś taka smutna??- Spytała widząc ponurą minę przyjaciółki.
-Heh. Domyśl się.
-Oj Akina~! Szkoła nie jest przecież aż taka zła, a egzaminy nie takie straszne~!
-Nie chodzi mi o egzaminy...
-To co ci?! Wstałaś lewą nogą??
-On.
-On??
-No JEGO już nie ma~!- Jęknęła z bólem.
-Jego..... A~! Masz na myśli Aomine-kun~! Przecież to nie koniec świata, że skończył gimnazjum~! Zawsze możesz go odwiedzić.
-Ta i co mu powiem?? "Cześć Aomine. Wiem, że mnie nie znasz ale czy mogę sobie na ciebie popatrzeć? Nie przejmuj się mną i rób co tam musisz."
-Hahaha~! Chciałabym to zobaczyć~!
-Jak śmiesz się śmiać z mojego bólu?! Ty przynajmniej możesz na spokojnie patrzeć na swojego modela.
-Jak niby? Plus on nie jest mój i ty dobrze o tym wiesz.
-Kasamatsu to twój kuzyn, który chodzi do liceum Kaijo, do którego poszedł twój ukochany. Masz idealną przykrywkę.
-No wiem, wiem ale nie mogę tak cały czas chodzić w odwiedziny do kuzyna, a tak naprawdę gapić się na Kise~! Życie jest niesprawiedliwe.
-Zgadzam się.- Westchnęła Akina.
-A może.... A może wyznamy im swoje uczucia?
-Zgłupiałaś~??!!! To nie jest manga, w której po wyznaniu swoich uczuć zostaniesz dziewczyną swojego ukochanego.
-No dobrze ale nie musisz na mnie krzyczeć~!- Mine zrobiła minę szczeniaczka.
-Przepraszam. Zastanowimy się jak do nich zagadać przy obiedzie, dobrze?
-Uhm~!- Rozpromieniła się Mine.
-A teraz opowiedz jak Kise prezentuje się w nowym mundurku.- Powiedziała Akina z uśmiechem.
-Bosko~!- Mineś rozpromieniła się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. I tak przez drogę do szkoły Akina wysłuchiwała paplaniny Mine o Kise, a później Mine słuchała paplaniny Akiny o Aomine. W końcu ona też specjalnie po rozpoczęciu roku poszła do liceum Touou aby zobaczyć jak wygląda w nowym mundurku.

Kimie i Sozo szły na stołówkę w ich ulubiony kącik aby coś zjeść. Miały swoje jedzenie, więc nie musiały stać w długiej kolejce.
-Szkoda, że chłopacy skończyli już gimnazjum. Fajny był widok jak Murasakibara wchodził i każdy go przepuszczał.- Zaśmiała się Sozo.
-No trochę tęskno.
-A nie bardzo??
-Co masz na myśli??
-Mam na myśli chłopaka o czerwonych oczach, dwukolorowych tęczówkach, którego jak się nie mylę jesteś dziewczyną.
-Cii~! Bo jeszcze fanki usłyszą. A co do Akashiego per mojego kochanego chłopaka to odrobinę mi za nim tęskno, bo nie będziemy się codziennie widzieć. Ale tak to dalej jesteśmy ze sobą.
-A reszta?
-Asa mam w domu, bo wiesz doskonale, że Daiki to mój brat. Midorimę i Kuroko na pewno odwiedzę. Z Kise się spotkam, bo już przez telefon było słychać jaki jest podekscytowany nową szkołą. A Mukkuna to zapewne zobaczę dopiero na jakiś zawodach.
-A co twój ukochany braciszek mówił o nowej szkole?
-Mój idiotyczny braciszek mówił, że na razie spoko. Ale na pewno będzie marudził na lekcje.
-A jak treningi?
-Zapewne będzie je olewał, bo "Jedynym, który może mnie pokonać jestem ja sam.". Jak jeszcze raz tak przy mnie powie to oberwie.
-Hahaha~! To widzę, że jesteście bardzo kochanym rodzeństwem~!
-Oczywiście~! Ale lepiej mi powiedz co u moich ulubieńców~!
-No co ma być? Próby i jeszcze raz próby.
-Konkrety Ryo-chan~! Co do szczegółu, czyli jakie buty miał na sobie Ruki, jakiego koloru była opaska Reity, czy Kai się uśmiechał, czy Aoi założył nowy kolczyk i co u Kaczuszki~!
-Myślisz, że ja wszystko wiem?? Białe adidasy, biało-srebrna, tak, tak.
-A co u Uru?
-A co ma być?
-Kobieto~! Masz mi mówić natychmiast co u twojego Boga Seksu i Rozpusty~!
-Po pierwsze nie jest mój~! I nie jest jakimś Bogiem Seksu i Rozpusty~!
-Ale uda ma seksowne.
-Tak.- Uśmiech.
-Ha~! I tu cię mam~! Czyli miał na sobie krótkie spodenki~!
-Oż ty~! No miał. I co z tego?
-Miałaś na czym oko zawiesić.- Kimie szeroko się uśmiechnęła.
-Oj tam, oj tam....- Zarumieniła się Sozo.
-A pogadałaś z nim trochę?
-Nie, nie było kiedy.
-To złap go za rękę, wciągnij do składzika i pieprz się z nim do nieprzytomności.
-Kimie~!!!!- Sozo spaliła buraka.
-No co~?- Niewinny uśmiech.
-Czy ty dzisiaj jadłaś już żelki?
-Nie, skończyły mi się wczoraj.
-To cię mocno trzyma. Boże~! O czym ty myślisz~?!
-O tym, czy seks w składziku może być podniecający.
-Zaczynam się ciebie bać.
-No ale zrozum~! Jak Akaś będzie miał chcicę po treningu to jedyne miejsce aby to zrobić to składzik~! Ale w nim nie zawsze ładnie pachnie.
-To zróbcie to pod prysznicem. Plus przypomnę ci, że jeszcze tego nie robiliście i jak już to róbcie to w wygodnym miejscu.
-Wiesz z doświadczenia?
-Tak. Nie~~!! Niby z kim miałabym to zrobić??
-No może po jakieś imprezie Uru wpełz ci do łóżka.
-Kimie odstaw żelki, bo masz masakryczne pomysły.
-Nie-e~! I moje pomysły są Genialne~!
-Albo wiesz co?! Jednak jedz te żelki. Przynajmniej nudno nie jest.- Uśmiechnęła się szeroko.
-Widzisz jakie z tego korzyści~! Za to dajesz mi swojego batonika.
-Wredziol~!- Sozo pokazała jej język i dała tego batonika. Miała dwa, więc mogła się podzielić. Plus wiedziała, że Kimie ma pocky, więc coś za coś.

W innej części stołówki Akina i Mine również jadły obiad.
-I masz jakiś pomysł aby do nich zagadać?- Zapytała Mine, pijąc soczek.
-Niezbyt. Ogółem to podejść nie trudno ale co powiedzieć już tak.
-No tak. Jeszcze palniesz coś o koszu i pomyślą, że fanki.
-Jesteśmy ich fankami ale wiesz jak oni je traktują. Po prostu możesz sobie wzdychać. A ja już nie chcę wzdychać~! Więc jak zagadać??
-Hahaha~!
-I z czego się śmiejesz??
-Ekhm~! ..... "Hej Aomine, mam pytanie. Czy moje piersi ci się podobają?". Hihihi~!
-Matko, Mineś~! Ja bym się spaliła ze wstydu~! I zapewne nawet bym tego nie powiedziała.
-I tak by nie wziął cię na poważnie. Ale nie martw się, coś się wymyśli.
-A może tak na niego wpaść??
-A jak cię nie złapie?
-No tak.
-Plus musi być wtedy sam.
-Jest większe prawdopodobieństwo, że Aomine będzie sam niż u Kise.
-Oj cicho bądź.
-Idziesz dzisiaj odwiedzić Kasamatsu??
-Nie, dzisiaj nie~! Poczekam kilka treningów. Wiesz, żeby było o czym pogadać.- Mine uśmiechnęła się promiennie.
-Wredna jesteś~! Ja nie mogę popatrzeć jak trenuje.
-O ile trenuje.
-Taa. No nic. Idziesz dzisiaj ze mną do Taigi?
-Czemu nie. A nie raczej do Junpeia??
-Brata widzę na codzień, a Taiga był w Ameryce. Plus słyszałam, że Kuroko poszedł do Seirin, więc warto to sprawdzić.
-Oj Akina~! No dobrze~! Tylko lepiej nie mówmy o Pokoleniu Cudów.
-Spoko. To kończmy szybko i na lekcje.
-Spieszy ci się na matematykę?
-Nie ale lepiej się nie spóźnić.- Akina uśmiechnęła się, po czym ugryzła kanapkę. Mineś zaś przeglądała nowy magazyn z modelem. Musiała wszystko dokładnie obejrzeć zanim Akinei nie weźmie się na żarty i nie dorysuje Kise wąsów. Gdy zabrzmiał dzwonek popędziły na lekcje. W końcu spóźnialscy są pytani, a tego obie nie chciały.