Hejo~! ^.^
Od razu was przepraszam -.- Już prawie tydzień minął od ostatniego posta =.=
Mam nadzieję, że mi wybaczycie ^^
Postaram się częściej wstawiać posty :3
A dzisiaj kolejny rozdział Ferajny~! ^w^ Bardzo się wam spodobało, więc wzięłam się za kolejny rozdział ^^ I tak sądzę, że będę wstawiać te rozdziały częściej, bo naprawdę fajnie mi się pisze :3 Takie wymyślanie na poczekaniu idealnie mi pasuje :D
A co do rozdziału to mam nadzieję, że mimo nie zjedzenia żelek wyszedł dobrze xp
Ano i zapraszam na fp~! ^w^
Dzisiaj np. są urodziny kochanego basisty, więc sporo się działo :p
Nie przedłużając zapraszam do czytania~! :3
Do zobaczenia mam nadzieję szybko xp
#Kimie
Akina wraz z Mine po lekcjach
udały się do Seirin. W końcu obie dawno nie widziały się z
Taigą. Przez to Akina wręcz tam biegła, jednak była tak miła i
poczekała na swoją przyjaciółkę przy bramie aby razem na
spokojnie iść na salę gimnastyczną. Gdy tam weszły zobaczyły
jak cała drużyna coś omawia, zapewne taktykę.
-Taiga~!- Krzyknęła Akina
widząc znajomą czuprynę. Podbiegła i rzuciła się Kagamiemu na
szyję.
-Hahaha~! Hejka Akina.-
Powiedział rozbawiony zachowaniem swojej siostry. Puścił ją aby
się jej przyjżeć.- Trochę ci się urosło.
-Tobie również. Zwłaszcza
przybrało ci się mięśni.
-Ćwiczenia robią swoje.
-A ja zostanę przytulona~?-
Zapytała Mineś podchodząc do Kagamiego z niewinnym uśmiechem. Od
razu została przytulona na powitanie.
-Jest i Mine. Jak zawsze
wesoła.- Zaśmiał się.
-Ktoś musi być~!
-A ze mną to już się nie
przywitasz?- Zapytał Junpei.
-Nie, ciebie widzę na co dzień
braciszku.- Akina pokazała mu język ze śmiechem.
-Skąd znasz Kagamiego?- Zapytał
Koganei.
-Z Ameryki. Byłam tam przez
pewien czas.
-Dlaczego nie powiedziałeś, że
go znasz?- Zapytał Izuki.
-Bo go nie znam. Akina trochę o
nim opowiadała ale nie mówiła, że jest dobry w kosza.-
Odpowiedział Junpei.
-Dobra, nieważne. Jak tam
treningi? Dobrze wam idzie?- Zapytała Akina.
-Dobrze. Mamy dobrych
zawodników.- Powiedział Junpei.
-A~!- Krzyknęła nagle Mine.
Wszyscy na nią spojrzeli.- Od kiedy tu stoisz?!- Zapytała
niebieskowłosego chłopaka.
-Od początku.- Powiedział
spokojnie Kuroko.
-To jest...- Zaczął Kagami.
-Wiemy. Kuroko Tetsuya. Ja
jestem Akina Hyuga, a to jest Mine Izuki.- Przywitała się z
uśmiechem Akina.
-Miło mi.
-Skąd go znacie?- Zapytał
zdziwiony Kagami.
-Ze szkoły. Chodził do Teiko.
A my nadal tam chodzimy.- Odpowiedziała Mine.
-Czyli znacie Pokolenie Cudów?-
Zapytał podekscytowany Kagami.
-No nie do końca. Znaczy nie
znamy ich osobiście ale chodziłyśmy na mecze i w ogóle.
-Dlaczego jesteś tym tak
podekscytowany Taiga?- Zapytała Mine.
-Bo chcę ich pokonać.-
Uśmiechnął się triumfalnie.
-Pokonać Pokolenie Cudów?!-
Akina spojrzała się na niego jak na wariata.
-Powodzenia.- Powiedziała Mine
ze śmiechem.
-To prawda, że Kagami-kun nie
ma z nimi szans...
-Tetsu!
-....Jednak trening i reszta mu
w tym pomogą.- Dokończył Kuroko, olewając wściekłego Kagamiego.
-To już nie mogę się
doczekać~!- Powiedziała Akina dumna.
-Ja też~!
-Riko daj im pożądny wycisk.-
Powiedziała Akina, na co jej brat i resza zamarła.
-Dobrze~!- Riko uśmiechnęła
się promiennie.
-Skoczyliście już trening? Bo
ja mam ochotę na lody~!- Mine aż oblizała się na samą myśl.
-Wprawdzie skończyliśmy, więc
poczekajcie chwilę. Ogarniemy się i idziemy.- Powiedział Kagami z
uśmiechem.
-Poczekać, poczekamy, bo ty
stawiasz~!- Akina pokazała mu język, po czym złapała Mine za rękę
i wybiegły z sali. Usłyszały jeszcze jak Kagami mówi "Wredne.",
jednak wiedziały, że i tak je kocha. Po 10 minutach ruszyli całą
drużyną na lody, a rozmowy nie miały końca.
Sozo tuż po szkole udała się
do swojego kuzyna Rukiego. No nie od razu po szkole, gdyż Kimie
kazała jej się przebrać aby oczarować Uruhe. Na początku nie
chciała się zgodzić lecz po namyśle poszła szybko do domu,
przebrała się, po czym pojechała do wytwórni. Miała wejściówkę,
więc na spokojnie udała się pod ich pokój. Drzwi były otwarte,
więc weszła bez pukania.
-Ohayo Ruki~!- Powiedziała
widząc swojego kuzyna siedzącego na kanapie, wpatrzonego w telefon.
-Ohayo Ryo-chan.- Spojrzał na
nią z uśmiechem, po czym dalej wpatrywał się w telefon.
-Czytasz komentarze czy oceniasz
swoje nowe buty?- Zapytała z uśmiechem.
-Wcale nie są nowe.
-Nie są nowe. Mają już aż 2
dni.- Powiedział Reita, wchodząc do pokoju z butelką wody.
-To straszne~! Ruki dlaczego ty
nie masz nowych butów?- Zaśmiała się Sozo.
-Hahaha. Te buty nie mają dwóch
dni, a tydzień.
-Wielka różnica.- Powiedziała
Sozo, na co Ruki prychnął.
-O~! Ryo-chan do nas
przykicała.- Powiedział Aoi, który uśmiechnął się do niej
promiennie.
-A co ja? Królik?
-Króliczki są słodkie.-
Powiedział Uruha, który wszedł tuż za Aoim, na co Sozo się
zarumieniła.
-I smaczne~!- Dodał Kai,
wchodząc po Uru.
-Lider-sama~! Zabiłbyś taką
małą, niewinną kuleczkę?
-Nie, oczywiście, że nie~! Ale
ludzie jedzą króliki.
-Chyba zostanę wegetarianką.
-Serio?! A ja dzisiaj chciałem
zrobił tą moją słynną potrawkę z wołowiną.- Kai uśmiechnął
się, pokazując dołeczki.
-Wegetarianizm może poczekać.-
Stwierdziła Sozo, na co reszta się zaśmiała.- Jak tam próby?-
Zapytała rozglądając się po studiu.
-Jakoś idą. Mamy jednak dużo
do przećwiczenia.- Powiedział Ruki z westchnieniem.
-No tak. Więcej prób, mniej
czasu na zakupy.- Powiedziała Sozo z wielkim bólem i uśmiechem.
-I ty Brutusie przeciwko mnie?-
Ruki złapał się za serce.
-Jestem Sozo, nie Brutus.-
Stwierdziła, na co wszyscy się zaśmiali.
-Nie jesteś Sozo tylko
Ryo-chan.- Powiedział Aoi.
-A ja pozwoliłam tak na siebie
mówić??
-Pretensje mniej do Kimie. To
ona to zaczęła.
-No dobra. Nie będę marudzić.
-A gdzie w ogóle jest Tęczusia?
Dawno jej nie było?- Zapytał Reita.
-Tęczusia pognała do swojego
chłopaka. I po żelki. Takiej energii dostała, że Isoshi nie mógł
za nią nadążyć.
-To powiedz jej jutro, że mamy
żelki. Wtedy chętnie przyjdzie.
-Jak nie będzie miała planów
to tak. Od początku roku gdzieś łazi.
-To wyślemy po nią Miyaviego.
Zapewne chętnie spotka się z siostrą.- Stwierdził Aoi.
-Już szybciej ja ją zaciągnę.
Meev jest teraz w Ameryce i przyjedzie może za miesiąc. Jak nie za
rok.
-Nie jest z tego powodu smutna?-
Zapytał Ruki.
-Może trochę. I tak piszą do
siebie codziennie. Ma chyba nawet jechać do niego an wakacje.
-To my weźmiemy ciebie na
wakacje.- Powiedział Uru z uśmiechem.
-Phi~! To moja kuzynka, więc
jedzie ze mną.
-Cicho bądź Ruki. Pojedziemy
wszyscy razem i koniec kropka. Ty zapewne zaginiesz na straganach
albo w sklepach, więc Uru się mną zaopiekuje.- Powiedziała z
uśmiechem, a serce biło jej jak szalone. Wakacje z Uruhą to wręcz
spełnienie jej marzeń.
-A dlaczego tylko Uruha?
-Bo ja będę cię szukał, a
Aoi z Kaiem zapewne pójdą coś zjeść i zasiedzą się w barze.-
Powiedział Reita z uśmiechem, przysiadając się do wokalisty.
-Także my poleżymy sobie na
plaży i schłodzimy ci Orangine.- Sozo puściła do niego oczko.
-Jeszcze się nad tym
zastanowię.- Stwierdził Ruki z powagą na co reszta się zaśmiała.
-Zostajesz posłuchać naszego
wyjca czy masz jakieś inne plany?- Zapytał Uru, zakładając
gitarę.
-Zostaję. Lekcji nie mam wiele,
a w domu bym się nudziła.- Uśmiechnęła się do niego promiennie.
-To rozsiąść się wygodnie i
posłuchaj skończonej piosenki.- Powiedział Uru, puszczając jej
oczko. Sozo zarumieniła się lecz grzecznie usiadła na kanapie,
biorąc sobie puszkę coli i wsłuchując się po chwili w muzykę.
Kimie zaś czekała na swojego
chłopaka. Trening im się przedłużył i musiała poczekać nieco
dłużej. Nie nudziła się jednak, gdyż pisała sobie z bratem
Miyavim. Schowała telefon do kieszeni i wtem zauważyła swojego
ukochanego.
-Sei-chan~!- Krzyknęła wesoło,
podbiegając i rzucając mu się na szyję.
-Aż tak się stęskniłaś?-
Zapytał, przytulając ją.
-Oczywiście~! A ty nie?-
Spojrzała na niego.
-Oczywiście.- Pocałował ją
krótko i uśmiechnął się. Złapali się za ręce i udali powolnym
krokiem do parku.
-Jak treningi panie Kapitanie?-
Zapytała z uśmiechem. Już wczoraj dowiedziała się, że Akashi
został kapitanem lecz dopiero dzisiaj mogła o to spytać.
-Dobrze. Wszystko idzie po mojej
myśli.- Odpowiedział, uśmiechając się lekko. Spodziewał się,
że jego dziewczyna dowie się szybciej, zanim jeszcze wyśle jej
SMSa.
-Gratuluje~!- Powiedziała
wesoła i cmoknęła go w policzek.
-Dziękuje. I tak wiedziałaś,
że nim zostanę.
-Bo jesteś najlepszy.
-Właśnie. Dlaczego byłaś
dzisiaj wcześniej?
-A~! Bo Daiki po treningu
stwierdził, że jest zmęczony i poszedł do domu, więc szybciej
spotkałam się z Izayą. A mu też się gdzieś spieszyło, więc
poszłam kupić żelki, a następnie do ciebie. Ale nic się nie
stało, bo akurat Meev napisał.
-Jednak musiałaś czekać.
Następnym razem wejdź na salę. Albo idź do kawiarni.
-Ale to naprawdę nic wielkiego.
-A jak będzie padać? Albo
zimą? Nie chcę żebyś się rozchorowała.
-No dobrze~! Dziękuje, że się
tak o mnie troszczysz~!
-Kocham Cię, więc to normalne.
-Sei-chan~!
-Co?
-Musisz to mówić w takim
miejscu??- Kimie spojrzała na niego zarumieniona.
-Następnym razem spróbuję się
powstrzymać. Te rumieńce są zarezerwowane tylko dla mnie.-
Powiedział z uśmieszkiem, po czym pocałował ją w oba policzki.
-Tak jak twój uśmiech jest dla
mnie.
-Tylko dla ciebie.- Kimie
uśmiechnęła się, przytulając do boku Akashiego. Chodzili tak z
jakąś godzinę, rozmawiając o wszystkim. Po tym Akashi odprowadził
Kimie do domu, mimo jej marudzeń. Chciała spędzić z nim więcej
czasu lecz lekcje same się nie zrobią. Pożegnała się z nim
czule, gdyż nie wiadomo kiedy się spotkają. Weszła do domu
trzaskając drzwiami- jej znak rozpoznawczy- i krzycząc "Wróciłam~!".
Zdjęła buty, torbę zostawiła na szafce i udała się do kuchni.
-Nii-san~!- Krzyknęła wesoło,
tuląc się do pleców Daikiego. Spojrzał przez ramię i widząc
kolorową czuprynę wiedział kto go tuli.
-Nie widziałaś mnie od rana.-
Zaśmiał się, odklejając ją od siebie.
-Ej~!- Spojrzała na niego ze
smutną minką. Daiki westchnął, po czym schylił się i cmoknął
ją w czubek głowy, na co Kimie się od razu rozweseliła.
-Widzę, że humor dopisuje.-
Powiedział, robiąc sobie kanapki. I przy okazji już siostrze.
Skoro jest dla niego miła to on też będzie.
-Czemu nie~?! Jak tam treningi?-
Zapytała, biorąc plasterek szynki.
-Jakoś poszedł ale i tak nie
ma aż tak silnych osób.- Powstrzymał się od powiedzenia swojego
motto, bo ostatnim razem jak je powiedział oberwał wałkiem do
ciasta.
-Poczekamy, zobaczymy. W końcu
niebawem zawody letnie. Nii-san~! Co jutro porabiasz?
-Jeszcze nie wiem, a co?-
Spojrzał na nią podejrzliwie.
-Pójdziemy jutro do kina?
Słyszałam, że leci jakiś ciekawy film.- Spojrzała na niego
słodko.
-Czemu nie? Mi pasuje. Tylko mam
nadzieję, że to nie będzie komedia romantyczna.
-Nie, to chyba jakiś horror. A
po seansie pójdziemy na lody i do salonu gier. Albo kupimy sobie
przekąski, wrócimy do domu i pogramy w NFS na konsoli.
-Jak już to druga opcja, bo
dawno nie graliśmy. Wejdziemy jeszcze do księgarni, bo chciałaś
jakąś płytę co nie?!
-Tak~! Dzięki Nii-san~!- Kimie
podeszła do niego, pociągnęła za koszulkę i cmoknęła w
policzek, po czym wzięła dwie kanapki, soczek i pognała na górę.
Daiki westchną z uśmiechem. Nigdy nie potrafi jej odmówić. Może
i czasami się kłócą i złoszczą na siebie to jednak są kochanym
rodzeństwem. Plus jak Kimie patrzy na Aosia swoimi dwukolorowymi
oczami to czuje się jak zahipnotyzowany. To nie to samo co z
Akashim, bo tu jest większa różnica. I Kimie to jego młodsza
siostra i nie pozwoli jej skrzywdzić. Daiki zaśmiał się, po czym
wziął resztę kanapek i picie oraz torbę ze stolika. Będzie już
mega dobry i jej zaniesie. A niech ma wesoły i udany dzień.




