środa, 31 grudnia 2014

Twin blood- rozdział 22

Tak żebyście mieli coś do poczytania przed imprezą albo sylwestrowym lenistwem :)
Jeszcze raz Happy Nem Year~! ^.^

Następnego dnia od razu powiedziałem Kiyoshiemu i Louisowi o powrocie Rivery. Powiedzieli, że również będą patrolować i obserwować teren. Przez to, że on powrócił muszę być bardziej czujny. Nie chcę aby Mari się o tym dowiedziała. Dla mnie od teraz dni stają się niespokojne i pełne niebezpieczeństw czyhających w cieniu.


Z dziewczynami umówiłam się na Babski Wieczór. No bo trzeba między sobą opowiedzieć jak nam się układa z naszymi chłopakami. Oraz poplotkować o innych związkach i zdradach jakie dzieją się w naszej szkole. Dzisiaj wyjątkowo mamy lekcję z panią Kanegawą zamiast chemii.
-Witajcie.- Przywitała nas miło.
-Dzień dobry, Sensei - Powitaliśmy ją chórem.
-Dobrze, że mamy ze sobą dzisiaj lekcję, ponieważ dołącza do nas nowy uczeń. Mam nadzieję, że dołączy do nas jeszcze jakaś uczennica bo jak na razie doszło 4 chłopaków. No nic. Przywitajcie go miło. Możesz wejść.- Powiem, że nie spodziewałam się, że ktoś jeszcze dołączy do naszej klasy. Na słowa nauczycielki wszedł do klasy nowy uczeń i ustał przed całą klasą. Miał on czarne włosy i takiego samego koloru oczy. Nie wyglądał na zadowolonego.
-Przedstaw się klasie.- Powiedziała miło nauczycielka.
-Nazywam się Rune de la Regence (reżąs). Miło was poznać.- Powiedział i skłonił się. Przez klasę przeszły piski oraz szepty.
-Miło cię poznać Rune-san. Proszę usiądź na jakimś wolnym miejscu.- Powiedziała nadal miło pani Kanegawa. Rune usiadł za Jonim i Kiyoshim. Reszta lekcji minęła spokojnie.

Na długiej przerwie od razu poszliśmy na stołówkę. Dopiero wtedy skapnęłam się, że chłopaków z nami nie ma. Shun mówił, że ma spotkanie klubowe. A reszta? Zjawili się po jakichś 7 minutach z nowym uczniem.
-Dziewczyny. Poznajcie Rune. Runi to jest Megumi, Mariko i Yuko.- Przedstawił nas Jason.
-Miło was poznać.- Po raz pierwszy widziałam jak się uśmiecha. I muszę powiedzieć, że powinien to robić częściej.
-Nam również miło cię poznać Rune-kun.- Powiedziała Yuko. On za to dobrze się nam przyglądał. Jestem brudna czy co?
-Ta z różowymi oczami to twoja dziewczyna Jason, co nie?!- Aż mnie zatkał, gdy to powiedział.
-Tak.- Stwierdził z uśmiechem Jason.
-Yuko to dziewczyna Joniego a Megumi Kiyoshiego.- On jest jakimś jasnowidzem czy co?! A może Jason powiedział jak wyglądamy i w ogóle?! -Nic mi o was nie mówił. Wczoraj dowiedziałem się, że Jason ma dziewczynę ale nie mówił jak wyglądasz.- On chyba na serio jest jasnowidzem.
-Jesteś bardzo bystry Runi.- Powiedział Jason i klepnął go w plecy.
-Bo to ja. A teraz będziemy tu tak stać czy usiądziemy i coś zjemy?!- Po tych słowach usiedli i wszyscy zabraliśmy się za jedzenie. I historia znowu się powtarza. Bo oczywiście chłopacy znają się z Francji. Czy wszyscy jego kumple nagle stęsknili się za nim i przeprowadzają się do Japonii?! Myślałam, że ta przerwa obędzie się bez żadnych „gości” lecz się myliłam. Umeko musiała przywitać nowego ucznia. Podeszła do naszego stolika ze sztucznym uśmiechem.
-Witaj Rune. Ja jestem Umeko. Miło cię poznać. Moim zadaniem jest oprowadzić cię po szkole.- Powiedziała uśmiechnięta i puściła mu oczko.
-Sorki, ale ja z dziwkami się nie umawiam oraz nie muszę płacić aby przespać się z dziewczyną. A teraz z łaski swojej odejdź stąd jak najdalej bo przez twoje perfumy prześmierdnie mi jedzenie.- Dosłownie szczęka mi opadła. Odkąd Jason przyszedł do naszej szkoły reputacja Umeko maleje. A co na to Umeko?? Stała jak wryta nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa.- Mówię w jakimś innym języku, że nie zrozumiałaś?!- Dopiero wtedy ocknęła się i zrobiła wściekłą minę.
-Jak śmiesz mnie tak nazywać?! Nie jestem żadną dziwką. Masz mnie przeprosić i odwołać te słowa!- Gdyby nie było tu tylu ludzi Umeko pewnie by tego nie powiedziała tylko zaśmiała się z tego i dalej próbowała go poderwać.
-Nie będę odwoływać czegoś co jest prawdą. Pewnie szantażujesz tych wszystkich chłopaków, z którymi się przespałaś. Albo umawiasz się ze starszymi i bierzesz od nich kasę. Mnie to nie interesuje. To twoje życie. Ale do mnie się nie zbliżaj. Nie interesują mnie takie dziewczyny. A teraz spadaj.- Muszę przyznać, że Rune jest nieuprzejmy dla Umeko. Ale mi się to podoba, że ją tyra, dlatego nic nie mówię.
-To jakie cię interesują? Takie cnotki niewydymki typu Mariko, Megumi i Yuko?!- Mówiąc to wskazała na nas. Po tych słowach Kiyoshi obrócił się w jej stronę.
-Lepiej cofnij te słowa.- Aż mi ciarki przeszły po plecach. Po chwili Jason i Jonathan również patrzeli na nią bykiem. Najwidoczniej nie chciała z nimi zadzierać i poszła sobie.
-Jest tu może jakaś dziewczyna w szkole co jej wręcz nienawidzi?! Może uda się ją namówić aby pobiła Umeko.- Stwierdził Rune.
-Po czym ją tak oceniłeś Rune-kun?- Spytała się Yuko.
-Po wyglądzie i ogólnym zachowaniu. Tak już mam, że potrafię ocenić ludzi po wyglądzie i pierwszym wrażeniu.- Powiedział na spokojnie Rune.
-Kiyoshi, spokojnie.- Powiedział do niego Louis.
-Jak mam być spokojny kiedy ktoś tak nazywa moją dziewczynę?! Gdyby Umeko nie była dziewczyną już dawno bym ją pobił.- W to nie wątpię.
-Kiyoshi spokojnie.- Powiedział Jason i od razu Kiyoshi się uspokoił. Widać, że są przyjaciółmi. Skoro Jason jednym słowem potrafi go uspokoić. Reszta dnia była spokojna. Dowiedzieliśmy się, że odbędzie się wycieczka w góry. Organizują ją, pani Kanegawa z panem Tamuro. Już nie mogę się doczekać. Mimo iż nie wyjeżdżamy gdzieś daleko to i tak spędzenie wspólnie czasu to miła perspektywa. Już nie mogę się doczekać ^.^

Minęły jakieś dwa tygodnie. Dzisiaj jedziemy na wycieczkę w góry z naszą klasą. Kiyoshi na nią nie jedzie bo chyba się rozchorował. Za to reszta się wybiera. Zrobiło się trochę zimniej ale to nic. Wszyscy właśnie jedziemy autobusem do obozu. Spędzimy tam dwie noce. Gdy dojechaliśmy na miejsce był już wieczór. Wszyscy wybrali sobie pokoje (oczywiście chłopcy i dziewczyny osobno -.-). Potem zjedliśmy kolację i poszliśmy spać aby „Mieć siły na wielką przygodę” jak stwierdził pan Tamuro. Bez większego marudzenia poszliśmy spać.

Następnego dnia rano przy jedzeniu śniadania pan Tamuro powiedział nam co będziemy dzisiaj robić.
-Zjedźcie śniadanie i ubierzcie się ciepło. Dzisiaj idziemy pochodzić po górach i okolicy. Weźmiemy ze sobą prowiant bo obiad zjemy w drodze. Wrócimy na kolację. To wszystko. Spotykamy się za 20 minut na placu.- Wszyscy krzyknęliśmy chórem, że zrozumieliśmy i po 20 minutach wszyscy byliśmy zwarci i gotowi do wycieczki. Najpierw długo szliśmy przez las. Potem poszliśmy górami aż trafiliśmy na polanę. Tam zrobiliśmy postój. Była ciepła herbata, kanapki i owoce.
-Pięknie tu.- Stwierdziła Megumi. Naszą grupką siedzieliśmy na kocu.
-Prawda. Można by było nawet przyjechać kiedy indziej i spać pod namiotami.- Stwierdził Jason.
-Tylko najpierw upewnij się, że nie ma tu wilków to ja się piszę.- Powiedział Lou co wywołało u nas śmiech.
-Jak już to przyjechać tu, gdy będzie cieplej bo teraz noce są dość zimne. Jeśli chodzi o wilki to nie są one agresywne, gdy ich nie denerwujesz.- Powiedział Shun i się z nim zgodziliśmy.
-Ciekawe co u Kiyoshiego. Pewnie mu nudno tak samemu siedzieć w domu.- Powiedziałam. Nawet nie wiem co dokładnie mu dolega.
-Rozmawiałem z nim przed wycieczką. I jakoś nie obchodziło go to, że jest chory.- Stwierdził Jason.
-Dlaczego?- Spytałam się. Przecież, gdy jest się chorym to robi się tak, aby jak najszybciej wyzdrowieć.
-Powiedział mi „Ty się o mnie nie martw. Masz przypilnować mojej dziewczyny aby nic jej się nie stało.  Zapłacisz za to, gdy się jej coś stanie”. Mniej więcej tak to było.- Powiedział Jason z uśmiechem. Chłopacy zaczęli się śmiać, ja byłam przerażona, Yuko zachwycona a Megi zawstydzona.
-To na pewno mógł powiedzieć tylko Kiyoshi.- Stwierdził Joni i dalej się śmiał.
-Nie martw się, Mariko. Już nie raz walczyłem z Kiyoshim więc nic mi się nie stanie.- Powiedział z uśmiechem Jason.
-Walczyłeś z Kiyoshim-kunem?- Spytała się Yuko.
-Tak ale to takie przyjacielskie walki.- Odpowiedział.
-Tylko przyjacielskie. To, że gonili się z kosami to nic.- Powiedział Joni na co Louis zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Z-Z kosami?! I to ma być przyjacielskie!- Jacy przyjaciele gonią się z kosami?!
-Może się z nimi goniliśmy ale nic sobie nie robimy. To tak dla zabawy.- Uspokoił mnie tym Jason lecz nie na długo.
-Nigdy nie zapomnę jak rzucaliście w siebie nożami. To było wręcz piękne.- Powiedział Joni z uśmiechem. Szok nad szokami.
-C-C-C......CO!- Aż nie mogłam w to uwierzyć.
-Pamiętam to. Po tym wszędzie były powbijane noże.- Powiedział Jason nie przejmując się mną. Czy ci faceci nie mają czegoś lepszego do roboty?!- Nie martw się Skarbie. Zawsze z Kiyoshim uważamy na siebie aby się nie zranić.- Powiedział Jason i objął mnie ramieniem.
-Tylko nie róbcie tego przy mnie.- Powiedziała prawie do końca uspokojona.
-Nie bój się. Seksu jeszcze nie uprawialiśmy.- Na te słowa Yuko wypluła swoje picie, a Joni z Louisem zaczęli się śmiać wniebogłosy.
-Sorki Mari, ale to tak zabrzmiało jakbyś nie chciała widzieć ich razem w intymnej sytuacji.- Powiedział Joni nadal się śmiejąc.
-Mnie bardziej zastanawia to „jeszcze” w twojej wypowiedzi.- Na te słowa aż zdębiałam. Przecież Jason powiedział „Seksu jeszcze nie uprawialiśmy”. Czy oni są kochankami i zamierzają „to” zrobić?!!
-Szybciej się pobijemy niż to zrobimy.- Stwierdził Jason czym mnie bardzo uspokoił.
-Ufff~!- Aż odetchnęłam z ulgą. Jason tylko się na to uśmiechnął i dał mi buziaka w policzek. Spojrzałam po wszystkich i mój wzrok spoczął na Yuko. Patrzała ona na Jasona z jakimś dziwnym blaskiem w oczach. O co jej.......O nie.
-Yaay~! To by było cudowne! Dwóch przystojniaków razem jako kochankowie~!- Wykrzyknęła z ekscytacją Yuko. - Nie dziwcie się jej zachowaniu. Jest maniaczką yaoi (boyxboy).
-Przykro mi Yuko, ale to nigdy się między mną a Kiyoshim nie stanie.- Powiedział z powagą Jason. Yuko najwidoczniej zdziwiły jego słowa. Pewnie już miała jakieś fascynacje. Jason nagle usiadł koło swojego brata i złapał go za podbródek tak, aby na niego spojrzał.- Bo mam już kogoś lepszego.- Powiedział z uśmieszkiem. Wręcz wszystkich zamurowało.
-Jason. Nie tutaj. Oni nie mogą się dowiedzieć.- Powiedział Joni i zauważyłam rumieńce na jego policzkach. Że co?!!
-Dlaczego nie?! Po co mamy to tak długo skrywać.- Powiedział Jason i jakoś tak przybliżył swoją twarz do jego.
-Jason...- Szepnął Joni z przymkniętymi powiekami. Owinął ręce wokół jego szyi. Reszta nadal było zamurowana tym widokiem. Przecież oni są braćmi!!
-Uuuuwwaaa~! To takie kawaii~!- Krzyknęła nagle uradowana Yuko.
Nagle usłyszeliśmy  śmiechy. To Jason i Joni zaczęli się śmiać. Co się stało?
-Wasze miny są bezcenne.- Stwierdził Jason i odsunął się trochę od brata.- Pewnie chcecie wiedzieć o co chodzi?- Zapytał się. Wszyscy zgodnie pokiwaliśmy głowami.
-Otóż zazwyczaj wtryniam się do łóżka Jasona i robię sobie z niego podusię.- Powiedział z uśmiechem Jonathan.
-Jakoś ostatnio to codziennie ci się to zdarza.- Powiedział Jason, ale nadal był uśmiechnięty.
-Dosłownie zawału idzie przez was dostać.- Stwierdziła Megumi z ulgą.
-Ale dlaczego to robisz Joni?- Spytałam się, gdy już odzyskałam mowę.
-Nie lubię najwidoczniej spać sam. Od dzieciństwa właziłem do jego wyra i spaliśmy razem. Jakoś się do tego przyzwyczaiłem. I na dodatek Jason jest taki cieplutki ^.^- Dla innych może wydawać się to dziwne jednak ja uważam, że to słodkie. Zwłaszcza, że Joni czasami zachowuje się jak dziecko i to Jason gra rolę starszego brata.
-Dobra! Zbieramy się!- Usłyszeliśmy donośny głos pana Tamuro. Pozbieraliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy w dalszą wędrówkę. Po drodze nie obeszło się bez rozmów. Gdy było dość późno zaczęliśmy iść z powrotem do obozu. Jednak nie było dobrze. Dlaczego? Otóż zgubiliśmy się a zmrok zapadał coraz szybciej. Zatrzymaliśmy się na chwilę w lesie aby ogarnąć sytuację.
-Czy wszyscy są?- Zapytała pani Kanegawa.
-Tak.- Krzyknęliśmy chórem.
-To dobrze. A teraz słuchajcie uważnie. Musimy trzymać się razem i jakoś odnaleźć drogę powrotną. Teraz chwilę odpoczniemy. Jeśli ktoś jest głodny to można zjeść. Siadajcie blisko nas i się nie oddalajcie.- Powiedział pan Tamuro. Mam nadzieję, że szybko znajdziemy drogę powrotną, bo jest coraz ciemniej i zimniej. Nagle usłyszeliśmy łamanie gałęzi. Ktoś lub coś zbliża się w naszą stronę. Jest coraz bliżej, co słychać przez łamane gałęzie. Nagle zaświeciło się światło na co wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć a ja wtuliłam się bardziej w Jasona.
-Co wy tu robicie?- Usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Światło latarki skierował w dół, dlatego mogłam się mu przyjrzeć. Na twarzy miał maseczkę (taką lekarską) a na sobie czarne futro.
-Możesz nam pomóc?- Spytała się przerażona pani Kanegawa. Jason za to odkleił mnie od siebie i podszedł do nieznajomego.
-Co ty tu robisz?- Spytał się go.
-Nie widać?! Aktualnie stoję.- Powiedział nieznajomy ochrypniętym głosem.
- Jesteś chory i masz leżeć w łóżku a nie łazić po lesie.- Stwierdził do niego Jason.
-Jason. Kto to jest?- Spytałam się trochę przestraszona.
-Nie poznajesz Kiyoshiego!?- Usłyszałam za sobą Joniego.
-Kiyoshi?- Spytała zdziwiona Megumi.
-A kto inny?- Spytał zdziwiony.
-Kiyoshi, znasz te tereny? Możesz nam chociaż powiedzieć jak możemy dojść do obozu?- Zapytał się go pan Tamuro.
-Nieźle się oddaliliście od waszego obozu. Zanim tam dojdziecie będzie ranek. Chodźcie lepiej ze mną. Mieszkam niedaleko i miejsca do spania się znajdą.- Zaproponował Kiyoshi nauczycielowi.
-No dobrze. Jeśli nie jest to problem to prowadź.- Kiyoshi tylko obrócił się do nas tyłem i ruszył przed siebie. My oczywiście szliśmy obok niego. Megumi chciała się do niego przytulić ale Kiyoshi stwierdził, że nie chce aby się rozchorowała. Po jakichś 50 minutach marszu byliśmy u niego w domu. Chociaż bardziej w obozie. Każdy wręcz zachwycał się tym miejscem.
-Możecie zająć te dwa domki. Akurat są wolne. Rano pokażę wam gdzie jest stołówka i te inne.- Powiedział do nas Kiyoshi.
-Dziękujemy ci Kiyoshi. A gdzie twoi rodzice? Chyba musisz się ich spytać, czy możemy tu zostać.- Zapytał się go pan Tamuro.
-Wyjechali. Wrócą za jakiś tydzień. I nie martwcie się. Ja tu zarządzam, gdy ich nie ma więc jest dobrze.- Powiedział i jakby się uśmiechnął.
-Rodzice muszą być dumni z takiego syna.- Powiedział z uśmiechem pan Tamuro. Po chwili zobaczył, że ktoś chowa się za Kiyoshim.- Kto to jest?- Spytał się nauczyciel i wskazał palcem tą osobę.  Kiyoshi na jego pytanie obrócił głowę w tył.
-Emiko. Co ty tu robisz? Przepraszam. To moja siostra Emiko.- Powiedział Kiyoshi do nauczyciela. Emiko na jego słowa wbiegła do jednego z domku.
-Przepraszam pana, ale muszę się teraz zaopiekować tym idiotą więc niech pan zaopiekuje się resztą grupy.- Powiedział Jason i przewiesił sobie Kiyoshiego jak worek kartofli.
-Puść mnie debilu! Potrafię sam chodzić.- Krzyczał na niego Kiyoshi ale ten nic sobie z tego nie robił. Wraz z Jonim, Louisem i Runim weszli do domku, do którego poszła Emiko. My za to udaliśmy się do dwóch wskazanych przez Kiyoshiego domków. Każdy się przebrał i szybko poszliśmy spać.


2 komentarze:

  1. Hej,
    nowy uczeń, już myślałam, że to Rivera a to Rune dołącza, haha wycieczka skończyła się w domu Kiyoshiego...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej~! ^^
    Oczywiście, że Runi dołącza ^^ No i musiało się to skończyć u Kiyoshiego :p
    Dziękuje i również pozdrawiam :*
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń