Przepraszam, że w weekend nie pojawił się rozdział ale poszłam na imieninowo-urodzinową imprezkę :p
Odnośnie tego tygodnia to pojawi się coś na Mikołajki oraz kolejny rozdział TB.
Nie wiem kiedy pojawi się dzieło pisane razem z LovelyxAuną ale na pewno jeszcze w tym roku ^.^ (Muszę złapać chęci na przepisywanie-.-)
Czy pojawi się coś nowego?? Dopiero na nowy rok będzie wstawiane nowe opowiadanko, które na razie jest w fazie przemyśleń....
Co do one-shotów to na pewno będzie na wigilie i sylwestra. I tu pytanie- wolicie z osobami z opowiadania, wymyślonymi czy z jakiegoś anime?? Odpowiadajcie w komentarzach :p
Jestem ciekawa czy ktoś w ogóle czyta moje opowiadanko, bo jak na razie zero komentarzy :(( Więc jeśli możecie uszczęśliwcie mnie odrobinkę i napiszcie chociaż krótki komentarz :3
Arigatou and enjoy~! :*
Dlaczego
weekend minął tak szybko?! To nie fair. Miałam taki miły i przyjemny weekend a tu znowu do
szkoły. Otóż, w weekend Jason zabrał mnie na wycieczkę do lasu. Żadnych
skojarzeń -.- . Tam urządziliśmy sobie piknik. Było wspaniale. Pyszne
jedzonko, dobra pogoda i mój wampirek ^.^ . To nic, że przez cały ten czas na
mojej twarzy gościł rumieniec. No bo jak się nie rumienić, gdy chłopak mówi do
ciebie „Moja ty najpiękniejsza” lub „Jesteś moją gwiazdką z nieba”. Burak murowany.
No ale nic. Jakoś to przeżyję. Właśnie stoję z Megumi i Yuko na placu szkoły.
Czekamy na chłopaków. Jako pierwszy pojawił się Shun.
-Mari-chan~!-
I misiaczek na powitanie.
-Też
się cieszę, że cię widzę Shun-kun.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Yuko-chi~!-
Teraz wielki misiak z Yuko.
-Onii-chan~!-
Oni chyba nawet z kilka lat będą się tak witać.
-Megi-chan~!-
I przytulas z Megumi. Megi się tylko na to uśmiechnęła.
-Shunsuke-kun.
Nie przywalaj się tak do mojej dziewczyny.- Powiedział Kiyoshi z morderczym
spojrzeniem. Nawet nie zauważyłam, kiedy podszedł, dlatego trochę się
przestraszyłam. Megumi od razu podeszła do swojego chłopaka i się do niego
przytuliła.
-Nie
musisz być tak zazdrosny.- Powiedziała z uśmiechem.
-Ale
ja jestem o ciebie cholernie zazdrosny. W tej szkole jest mnóstwo chłopaków,
którzy chętnie by chcieli być z tobą bo jesteś piękna. Dlatego pilnuję by żaden
nie zbliżył się do mojej ukochanej.- Na te słowa Megumi zrobiła się cała
czerwona a Yuko aż zapiszczała z zachwytu. Ja tylko się na to uśmiechnęłam.
Nagle zobaczyłam bliźniaków wchodzących przez bramę szkoły. Nie mogąc dłużej
czekać pobiegłam do nich i rzuciłam się na Jasona. Obaj zaśmiali się z mojego
zachowania.
-Witaj
Skarbie.- Powiedział Jason i dał mi całusa w policzek.
-Mój.-
Tylko to udało mi się wymamrotać, gdyż byłam mocno przytulona do Jasona.
-Też
się cieszę, że cię widzę Mari.- Przywitał mnie Joni z szerokim uśmieszkiem.
Nagle jego wyraz twarzy zmienił się. Odkleiłam się od Jasona i spojrzałam w
stronę reszty naszej paczki. Zauważyłam, że Yuko rozmawiała z Kazuhiro.
Kazuhiro
Egami.
17
lat
01.11.1997r.
Wzrost:
1,78
Kraj:
Japonia
Brązowe
oczy i włosy
Hobby:
gry komputerowe, siatkówka, origami
Widać
było, że jest zdenerwowany rozmową obcego z Yuko.
-Kim
jest ten chłopak?- Spytał się Joni z poważną miną.
-To
Egami Kazuhiro. Jest z równoległej klasy.- Powiedziałam z lekkim niepokojem.
Zaczęliśmy iść w ich stronę. Jonathan szedł trochę szybciej. Nie przywitał się
z resztą. Od razu ustał za Yuko, patrząc się na Kazu. On trochę się go
przestraszył. Zauważyła to Yuko i spojrzała się za siebie. Gdy to zrobiła Joni
uśmiechał się przyjacielsko do niej.
-Witaj
Yuko-chi.- Powiedział z uśmiechem.
-Witaj
Joni-kun.- Przywitała go z uśmiechem i lekkim rumieńcem Yuko. Joni spojrzał się
na Kazu. Ustał przed nim.
-Więc
nazywasz się Kazuhiro. Miło poznać mojego rywala. Wiedz, że się tak szybko nie
poddam i Yuko będzie moja. Zrozumiałeś?- Spytał się z uśmiechem, który nie
wróżył nic dobrego. Kazuhiro przeraził się na jego słowa. Lecz po chwili zrobił
poważną minę i powiedział.
-Ciebie
również miło poznać Jonathan-san. I ja również się nie poddam. Więc pamiętaj
to.- Po tych słowach obrócił się i pomaszerował do budynku szkoły.
-Co-tu-się-przed-chwilą-stało?!-
Spytałam zbita z tropu.
-Yuko
później wam to wytłumaczy.- Odpowiedział mi Jason i wszyscy poszliśmy na
lekcje.
-Że
co?- Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić. Yuko właśnie wytłumaczyła nam
zaistniałą sytuację.- Zaraz, zaraz.......Więc byłaś na randce z Kazu-kunem i
Jonim!? I obaj chcą z tobą chodzić ale ty nie wiesz którego wybrać!?- Trzeba
się upewnić.
-Tak.
To bardzo ciężkie. Obaj mi się podobają. Mam przez to mętlik w głowie. Aaaa~!-
Krzyknęła aż z rozpaczy Yuko.
-Widzisz.
Teraz 2 chłopaków będzie o ciebie walczyć.- Stwierdziła z uśmiechem Megi.
-Więc
szybko się zdecyduj.- Powiedziałam dopingując przyjaciółkę.
-Dzięki.-
Uśmiechnęła się Yuko.
-A
który ci się choć o 1% bardziej podoba?- Spytałam zaciekawiona.
-No.....Jonathan.-
Odpowiedziała cała się rumieniąc.- No bo on.....- Zacięła się Yuko.
-Bo
on co?- Widać Megi też jest tym zaciekawiona.
-Bo
on skradł mój pierwszy pocałunek.- Dokończyła cała się rumieniąc.
-Więc
teraz ty zdecydujesz, kto ukradnie ci drugi.- Stwierdziła Megi na co wszystkie
zaczęłyśmy się śmiać. Chyba trzeba będzie niedługo urządzić Babski Wieczór. Ale
to dopiero wtedy, gdy Yuko zdecyduje, którego wybiera. Chociaż moim zdaniem
zwycięzcą zostanie Joni. Będę mu dopingować. W końcu to mój przyjaciel. I mój
przyszły.......Nie, nie, nie! Nie myśl o tym tak Mari ;p.
Więc
minął tydzień od rzucenia rywalizacji między Jonathanem a Kazuhiro. Coś się
przez to stało? No może trochę. Oboje nie ustępują na krok Yuko. Oczywiście
Joni ma plus, gdyż chodzi z nią do klasy. Nawet odprowadzają ją razem. Nie
zawsze, bo Kazu ma inne godziny lekcji. Każdy z nich kombinuje tak, aby być z
nią sam na sam. Joniemu pomaga braciszek i Kiyoshi. W jaki sposób? Robią
tak, aby Kazu miał więcej pracy i nie mógł się spotykać z Yuko. Kazu jest
wiceprzewodniczącym szkoły. Więc chłopaki musieli się dogadać z przewodniczącym
aby ten dawał więcej roboty swojemu zastępcy. Ostatnio nie było
przewodniczącego 2 dni, przez to Kazu nawet się nie spotkał z Yuko. Nie wiem
jak minął weekend, bo miałam inne zajęcia. Pewnie jesteście ciekawi co?! Otóż
poszłam z Jasonem do willi i tam piekłam ciasto z Juri. Zaś on z resztą poszli
się „napić”. Zaczęłam się dogadywać z Juri. Opowiedziała mi nawet jak spotkała
bliźniaków. „Mieszkałam wtedy w pięknej rezydencji w Wenecji. Pewnego dnia
postanowiłam przejść się po mieście. Spacerowałam sobie i nagle na kogoś
wpadłam. Podniosłam głowę i już miałam przeprosić ale mnie zamroziło. Przez
chwile myślałam, że mam jakąś wadę wzroku i widzę podwójnie. Jednak jeden z
nich spytał się mnie, czy nic mi się nie stało. A ja nadal patrzałam się na
nich w niedowierzaniu. Poszliśmy do kawiarni aby porozmawiać. Okazali się być
bardzo przyjaźni. Oczywiście nie wiedziałam, że są wampirami. Dowiedziałam się
kilka dni później, gdy sama polowałam. Zaprzyjaźniliśmy się po tym. Jakieś dwa
lata później spotkała mnie tragedia. Mój narzeczony zmarł a apartament spłonął.
Nie wiedziałam co zrobić. Bliźniacy zaoferowali mi pomoc. Pamiętam jak
zaprowadzili mnie do willi. Myślałam, że mieszkali tam sami. Okazało się, że
było tam więcej wampirów. Nigdy nie zapomnę słów Jasona, gdy powiedział, że od
teraz jesteśmy rodziną. Że jestem ich młodszą siostrzyczką. Od tamtego momentu
mam prawdziwą rodzinę”. Muszę przyznać, trochę zatkała mnie jej historia.
-A ile masz lat Juri-chi?- No bo jest młodszą
siostrzyczką.
-Dam nie pyta się o wiek.- Zaśmiała się przy tym Juri.
-Powiem ci ale zachowaj to w tajemnicy. Okej?!
-Okej.-
Powiedziałam z uśmiechem.
-197.-
Powiedziała szybko i dalej zajmowała się mieszaniem ciasta.
-A
kto tu jest najstarszy?- Ale ja ciekawska ^.^
-Bliźniacy.-
Odpowiedziała Juri, nie przerywając swojej pracy.
-Serio?-
Nie wiem dlaczego ale trochę mnie to zdziwiło.
-Tak.
Może się zdawać, że inni są starsi. Ale tak naprawdę są od nich młodsi.
Niektórzy o kilka lat a inni o wiele więcej.- Po tym gadałyśmy już tylko o jakichś
bzdetach. Gdy wszyscy wrócili zrobiłyśmy herbatę i dałyśmy każdemu po kawałku
ciasta. Pochwałom nie było końca, zwłaszcza od strony Jasona. Zapakowałam mu
kawałek ciasta dla Joniego. Taki miły weekendzik z jego rodziną. Ciekawe,
czy z moją też się tak dogada?
Aktualnie
siedzę z dziewczynami w szkolnej toalecie. Dlaczego? Yuko stwierdziła,
że chce z nami pogadać sam na sam i nie mieć 2 chłopaków przy sobie.
-Więc jak ci minął weekend Yuko?- Wręcz bardzo byłam tym
zaciekawiona.
-Mniej
więcej dobrze. Chociaż muszę się w końcu zdecydować, którego wybieram bo nie
mam zamiaru przesiadywać w toalecie aby z wami porozmawiać.- Powiedziała z
lekkim oburzeniem.
-Było
jakoś tragicznie?- Dopytała się Megi.
-Czasami
wykłócali się, gdzie mamy iść. Chociaż i tak atmosfera była ciężka. Zwłaszcza,
gdy mordowali się spojrzeniem. Nie mogłam się przestać śmiać, gdy Kazu wpadł do
fontanny.- Stwierdziła z uśmiechem.
-Że
co?- Co tam się działo?!
-To było tak, że Joni poszedł po coś do picia. Więc
zostałam z Kazu sama. A on tak się we mnie zapatrzył, że nie zauważył fontanny
i do niej wpadł. Oczywiście, gdy Joni przyszedł również nie mógł przestać się
śmiać. Kazu poszedł do domu aby się nie przeziębić a ja z Jonim pochodziliśmy
trochę po mieście. Jest o wieeele lepsza atmosfera, gdy tych dwóch nie ma obok
siebie.- Opowiedziała nam relację z uśmiechem.
-Moim
zdaniem ty już zdecydowałaś z którym chcesz być.- Stwierdziła stanowczo Megumi.
-Serio?!
Z kim?!- Och, ta Yuko.
-Sama
się domyśl.- Odpowiedziała Megi i zaczęłyśmy się śmiać. Reszta dnia minęła
spokojnie. O dziwo Joni z Kazu się nie kłócili. Lecz to może być cisza przed
burzą.
Czy
ja mogę mieć choć odrobinę SPOKOJU?!! W weekend nigdzie nie mogłem się wybrać. Dlaczego?
Przez różne najazdy innych watah. Gdy już myślałem, że dali sobie spokój to
NIE!!! Oni muszą mnie wkurwić. Jeden przez swój idiotyzm ledwo co uszedł z
życiem. Drugiemu przez to, że uważał się za boga piękności poharatałem buźkę i
ściąłem włosy. Uciekał z płaczem jak jakaś lalunia. Trzeciemu, który uważał, że
nie jestem wodzem odciąłem rękę. Chyba te wszystkie osoby, które mnie
„odwiedziły” zdecydowały się popsuć mi weekend. A chciałem się wybrać gdzieś z
Megi oraz z moją rodzinką. Dobrze, że wyczuli iż mam zły humor i nie
denerwowali mnie bardziej. Nawet Emiko nie przyszła się do mnie potulić.
Chociaż te najazdy nie były najgorsze. Gorzej było wytłumaczyć Megumi dlaczego
nie możemy się spotkać. Powiedziałem jej, że przyjechało do mnie wujostwo,
którego dawno nie widziałem i chciałem z nimi spędzić ten czas. A tak naprawdę
walczyłem i przeklinałem pod nosem jak opętany. Dobrze, że w niedzielę były
tylko 4 najazdy. Przynajmniej zdołałem jako tako się uspokoić i chociaż trochę
czasu spędzić z bliskimi. Siedzieliśmy w obozie, na wypadek gdyby ktoś jeszcze
chciał się „zabawić”. Siedziałem sobie na bujawce, która znajdowała się na
mojej werandzie. Na kolanach miałem Emi, która wtuliła się we mnie jak w misia.
-Tatusiu,
jesteś na mnie zły?- Spytała niespodziewanie Emi.
-Dlaczego
miałbym być na ciebie zły?- Zdziwiło mnie jej pytanie.
-Bo
Chiyo powiedziała mi wcześniej, żebym do ciebie nie szła bo jesteś zły.-
Powiedziała smutnym głosem.
-Byłem
zły ale nie na ciebie. Chciałem inaczej spędzić weekend ale nieproszeni goście
mi w tym przeszkodzili. Dlaczego w ogóle pomyślałaś, że jestem na ciebie zły?
Przecież ja na ciebie nigdy nie będę zły i nie będę na ciebie krzyczał. Jesteś
moja córeczką.- Powiedziałem spokojnie i pocałowałem ją w czoło. Emiko
spojrzała na mnie. Po chwili w jej oczach pojawiły się łzy, które spływały po
jej policzkach.- Nie płacz Emi. Tatuś jest przy tobie.- Przytuliłem ją mocniej
do siebie. Emiko płakała jeszcze trochę ale się uspokoiła. Widać była bardzo
zmęczona, bo zasnęła mi na kolanach. Przykryłem ją kocem aby się nie
przeziębiła. Mam nadzieje, że nie będzie więcej tak zmasowanych ataków. Muszę
chronić swoją rodzinkę. I nie chcę aby Emi płakała i martwiła się przeze mnie.

Hej,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, no i rywalizacja o Yukio się rozpoczęła, bosko weekend spędzony z wampirkiem na pikniku...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia