poniedziałek, 1 grudnia 2014

Twin blood- rozdział 18

Ohayo~! ^.^
Przepraszam, że w weekend nie pojawił się rozdział ale poszłam na imieninowo-urodzinową imprezkę :p
Odnośnie tego tygodnia to pojawi się coś na Mikołajki oraz kolejny rozdział TB. 
Nie wiem kiedy pojawi się dzieło pisane razem z LovelyxAuną ale na pewno jeszcze w tym roku ^.^ (Muszę złapać chęci na przepisywanie-.-) 
Czy pojawi się coś nowego?? Dopiero na nowy rok będzie wstawiane nowe opowiadanko, które na razie jest w fazie przemyśleń....
Co do one-shotów to na pewno będzie na wigilie i sylwestra. I tu pytanie- wolicie z osobami z opowiadania, wymyślonymi czy z jakiegoś anime?? Odpowiadajcie w komentarzach :p
Jestem ciekawa czy ktoś w ogóle czyta moje opowiadanko, bo jak na razie zero komentarzy :(( Więc jeśli możecie uszczęśliwcie mnie odrobinkę i napiszcie chociaż krótki komentarz :3
Arigatou and enjoy~! :*

Dlaczego weekend minął tak szybko?! To nie fair. Miałam taki miły i przyjemny weekend a tu znowu do szkoły. Otóż, w weekend Jason zabrał mnie na wycieczkę do lasu. Żadnych skojarzeń -.- . Tam urządziliśmy sobie piknik. Było wspaniale. Pyszne jedzonko, dobra pogoda i mój wampirek ^.^ . To nic, że przez cały ten czas na mojej twarzy gościł rumieniec. No bo jak się nie rumienić, gdy chłopak mówi do ciebie „Moja ty najpiękniejsza” lub „Jesteś moją gwiazdką z nieba”. Burak murowany. No ale nic. Jakoś to przeżyję. Właśnie stoję z Megumi i Yuko na placu szkoły. Czekamy na chłopaków. Jako pierwszy pojawił się Shun.
-Mari-chan~!- I misiaczek na powitanie.
-Też się cieszę, że cię widzę Shun-kun.- Powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-Yuko-chi~!- Teraz wielki misiak z Yuko.
-Onii-chan~!- Oni chyba nawet z kilka lat będą się tak witać.
-Megi-chan~!- I przytulas z Megumi. Megi się tylko na to uśmiechnęła.
-Shunsuke-kun. Nie przywalaj się tak do mojej dziewczyny.- Powiedział Kiyoshi z morderczym spojrzeniem. Nawet nie zauważyłam, kiedy podszedł, dlatego trochę się przestraszyłam. Megumi od razu podeszła do swojego chłopaka i się do niego przytuliła.
-Nie musisz być tak zazdrosny.- Powiedziała z uśmiechem.
-Ale ja jestem o ciebie cholernie zazdrosny. W tej szkole jest mnóstwo chłopaków, którzy chętnie by chcieli być z tobą bo jesteś piękna. Dlatego pilnuję by żaden nie zbliżył się do mojej ukochanej.- Na te słowa Megumi zrobiła się cała czerwona a Yuko aż zapiszczała z zachwytu. Ja tylko się na to uśmiechnęłam. Nagle zobaczyłam bliźniaków wchodzących przez bramę szkoły. Nie mogąc dłużej czekać pobiegłam do nich i rzuciłam się na Jasona. Obaj zaśmiali się z mojego zachowania.
-Witaj Skarbie.- Powiedział Jason i dał mi całusa w policzek.
-Mój.- Tylko to udało mi się wymamrotać, gdyż byłam mocno przytulona do Jasona.
-Też się cieszę, że cię widzę Mari.- Przywitał mnie Joni z szerokim uśmieszkiem. Nagle jego wyraz twarzy zmienił się. Odkleiłam się od Jasona i spojrzałam w stronę reszty naszej paczki. Zauważyłam, że Yuko rozmawiała z Kazuhiro.
Kazuhiro Egami.
17 lat
01.11.1997r.
Wzrost: 1,78
Kraj: Japonia
Brązowe oczy i włosy
Hobby: gry komputerowe, siatkówka, origami





Widać było, że jest zdenerwowany rozmową obcego z Yuko.
-Kim jest ten chłopak?- Spytał się Joni z poważną miną.
-To Egami Kazuhiro. Jest z równoległej klasy.- Powiedziałam z lekkim niepokojem. Zaczęliśmy iść w ich stronę. Jonathan szedł trochę szybciej. Nie przywitał się z resztą. Od razu ustał za Yuko, patrząc się na Kazu. On trochę się go przestraszył. Zauważyła to Yuko i spojrzała się za siebie. Gdy to zrobiła Joni uśmiechał się przyjacielsko do niej.
-Witaj Yuko-chi.- Powiedział z uśmiechem.
-Witaj Joni-kun.- Przywitała go z uśmiechem i lekkim rumieńcem Yuko. Joni spojrzał się na Kazu. Ustał przed nim.
-Więc nazywasz się Kazuhiro. Miło poznać mojego rywala. Wiedz, że się tak szybko nie poddam i Yuko będzie moja. Zrozumiałeś?- Spytał się z uśmiechem, który nie wróżył nic dobrego. Kazuhiro przeraził się na jego słowa. Lecz po chwili zrobił poważną minę i powiedział.
-Ciebie również miło poznać Jonathan-san. I ja również się nie poddam. Więc pamiętaj to.- Po tych słowach obrócił się i pomaszerował do budynku szkoły.
-Co-tu-się-przed-chwilą-stało?!- Spytałam zbita z tropu.
-Yuko później wam to wytłumaczy.- Odpowiedział mi Jason i wszyscy poszliśmy na lekcje.

-Że co?- Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić. Yuko właśnie wytłumaczyła nam zaistniałą sytuację.- Zaraz, zaraz.......Więc byłaś na randce z Kazu-kunem i Jonim!? I obaj chcą z tobą chodzić ale ty nie wiesz którego wybrać!?- Trzeba się upewnić.
-Tak. To bardzo ciężkie. Obaj mi się podobają. Mam przez to mętlik w głowie. Aaaa~!- Krzyknęła aż z rozpaczy Yuko.
-Widzisz. Teraz 2 chłopaków będzie o ciebie walczyć.- Stwierdziła z uśmiechem Megi.
-Więc szybko się zdecyduj.- Powiedziałam dopingując przyjaciółkę.
-Dzięki.- Uśmiechnęła się Yuko.
-A który ci się choć o 1% bardziej podoba?- Spytałam zaciekawiona.
-No.....Jonathan.- Odpowiedziała cała się rumieniąc.- No bo on.....- Zacięła się Yuko.
-Bo on co?- Widać Megi też jest tym zaciekawiona.
-Bo on skradł mój pierwszy pocałunek.- Dokończyła cała się rumieniąc.
-Więc teraz ty zdecydujesz, kto ukradnie ci drugi.- Stwierdziła Megi na co wszystkie zaczęłyśmy się śmiać. Chyba trzeba będzie niedługo urządzić Babski Wieczór. Ale to dopiero wtedy, gdy Yuko zdecyduje, którego wybiera. Chociaż moim zdaniem zwycięzcą zostanie Joni. Będę mu dopingować. W końcu to mój przyjaciel. I mój przyszły.......Nie, nie, nie! Nie myśl o tym tak Mari ;p.

Więc minął tydzień od rzucenia rywalizacji między Jonathanem a Kazuhiro. Coś się przez to stało? No może trochę. Oboje nie ustępują na krok Yuko. Oczywiście Joni ma plus, gdyż chodzi z nią do klasy. Nawet odprowadzają ją razem. Nie zawsze, bo Kazu ma inne godziny lekcji. Każdy z nich kombinuje tak, aby być z nią sam na sam. Joniemu pomaga braciszek i Kiyoshi. W jaki sposób? Robią tak, aby Kazu miał więcej pracy i nie mógł się spotykać z Yuko. Kazu jest wiceprzewodniczącym szkoły. Więc chłopaki musieli się dogadać z przewodniczącym aby ten dawał więcej roboty swojemu zastępcy. Ostatnio nie było przewodniczącego 2 dni, przez to Kazu nawet się nie spotkał z Yuko. Nie wiem jak minął weekend, bo miałam inne zajęcia. Pewnie jesteście ciekawi co?! Otóż poszłam z Jasonem do willi i tam piekłam ciasto z Juri. Zaś on z resztą poszli się „napić”. Zaczęłam się dogadywać z Juri. Opowiedziała mi nawet jak spotkała bliźniaków. „Mieszkałam wtedy w pięknej rezydencji w Wenecji. Pewnego dnia postanowiłam przejść się po mieście. Spacerowałam sobie i nagle na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę i już miałam przeprosić ale mnie zamroziło. Przez chwile myślałam, że mam jakąś wadę wzroku i widzę podwójnie. Jednak jeden z nich spytał się mnie, czy nic mi się nie stało. A ja nadal patrzałam się na nich w niedowierzaniu. Poszliśmy do kawiarni aby porozmawiać. Okazali się być bardzo przyjaźni. Oczywiście nie wiedziałam, że są wampirami. Dowiedziałam się kilka dni później, gdy sama polowałam. Zaprzyjaźniliśmy się po tym. Jakieś dwa lata później spotkała mnie tragedia. Mój narzeczony zmarł a apartament spłonął. Nie wiedziałam co zrobić. Bliźniacy zaoferowali mi pomoc. Pamiętam jak zaprowadzili mnie do willi. Myślałam, że mieszkali tam sami. Okazało się, że było tam więcej wampirów. Nigdy nie zapomnę słów Jasona, gdy powiedział, że od teraz jesteśmy rodziną. Że jestem ich młodszą siostrzyczką. Od tamtego momentu mam prawdziwą rodzinę”. Muszę przyznać, trochę zatkała mnie jej historia.
-A ile masz lat Juri-chi?- No bo jest młodszą siostrzyczką.
-Dam nie pyta się o wiek.- Zaśmiała się przy tym Juri. -Powiem ci ale zachowaj to w tajemnicy. Okej?!
-Okej.- Powiedziałam z uśmiechem.
-197.- Powiedziała szybko i dalej zajmowała się mieszaniem ciasta.
-A kto tu jest najstarszy?- Ale ja ciekawska ^.^
-Bliźniacy.- Odpowiedziała Juri, nie przerywając swojej pracy.
-Serio?- Nie wiem dlaczego ale trochę mnie to zdziwiło.
-Tak. Może się zdawać, że inni są starsi. Ale tak naprawdę są od nich młodsi. Niektórzy o kilka lat a inni o wiele więcej.- Po tym gadałyśmy już tylko o jakichś bzdetach. Gdy wszyscy wrócili zrobiłyśmy herbatę i dałyśmy każdemu po kawałku ciasta. Pochwałom nie było końca, zwłaszcza od strony Jasona. Zapakowałam mu kawałek ciasta dla Joniego. Taki miły weekendzik z jego rodziną. Ciekawe, czy z moją też się tak dogada?

Aktualnie siedzę z dziewczynami w szkolnej toalecie. Dlaczego? Yuko stwierdziła, że chce z nami pogadać sam na sam i nie mieć 2 chłopaków przy sobie.
-Więc jak ci minął weekend Yuko?- Wręcz bardzo byłam tym zaciekawiona.
-Mniej więcej dobrze. Chociaż muszę się w końcu zdecydować, którego wybieram bo nie mam zamiaru przesiadywać w toalecie aby z wami porozmawiać.- Powiedziała z lekkim oburzeniem.
-Było jakoś tragicznie?- Dopytała się Megi.
-Czasami wykłócali się, gdzie mamy iść. Chociaż i tak atmosfera była ciężka. Zwłaszcza, gdy mordowali się spojrzeniem. Nie mogłam się przestać śmiać, gdy Kazu wpadł do fontanny.- Stwierdziła z uśmiechem.
-Że co?- Co tam się działo?!
-To było tak, że Joni poszedł po coś do picia. Więc zostałam z Kazu sama. A on tak się we mnie zapatrzył, że nie zauważył fontanny i do niej wpadł. Oczywiście, gdy Joni przyszedł również nie mógł przestać się śmiać. Kazu poszedł do domu aby się nie przeziębić a ja z Jonim pochodziliśmy trochę po mieście. Jest o wieeele lepsza atmosfera, gdy tych dwóch nie ma obok siebie.- Opowiedziała nam relację z uśmiechem.
-Moim zdaniem ty już zdecydowałaś z którym chcesz być.- Stwierdziła stanowczo Megumi.
-Serio?! Z kim?!- Och, ta Yuko.
-Sama się domyśl.- Odpowiedziała Megi i zaczęłyśmy się śmiać. Reszta dnia minęła spokojnie. O dziwo Joni z Kazu się nie kłócili. Lecz to może być cisza przed burzą.


Czy ja mogę mieć choć odrobinę SPOKOJU?!! W weekend nigdzie nie mogłem się wybrać. Dlaczego? Przez różne najazdy innych watah. Gdy już myślałem, że dali sobie spokój to NIE!!! Oni muszą mnie wkurwić. Jeden przez swój idiotyzm ledwo co uszedł z życiem. Drugiemu przez to, że uważał się za boga piękności poharatałem buźkę i ściąłem włosy. Uciekał z płaczem jak jakaś lalunia. Trzeciemu, który uważał, że nie jestem wodzem odciąłem rękę. Chyba te wszystkie osoby, które mnie „odwiedziły” zdecydowały się popsuć mi weekend. A chciałem się wybrać gdzieś z Megi oraz z moją rodzinką. Dobrze, że wyczuli iż mam zły humor i nie denerwowali mnie bardziej. Nawet Emiko nie przyszła się do mnie potulić. Chociaż te najazdy nie były najgorsze. Gorzej było wytłumaczyć Megumi dlaczego nie możemy się spotkać. Powiedziałem jej, że przyjechało do mnie wujostwo, którego dawno nie widziałem i chciałem z nimi spędzić ten czas. A tak naprawdę walczyłem i przeklinałem pod nosem jak opętany. Dobrze, że w niedzielę były tylko 4 najazdy. Przynajmniej zdołałem jako tako się uspokoić i chociaż trochę czasu spędzić z bliskimi. Siedzieliśmy w obozie, na wypadek gdyby ktoś jeszcze chciał się „zabawić”. Siedziałem sobie na bujawce, która znajdowała się na mojej werandzie. Na kolanach miałem Emi, która wtuliła się we mnie jak w misia.
-Tatusiu, jesteś na mnie zły?- Spytała niespodziewanie Emi.
-Dlaczego miałbym być na ciebie zły?- Zdziwiło mnie jej pytanie.
-Bo Chiyo powiedziała mi wcześniej, żebym do ciebie nie szła bo jesteś zły.- Powiedziała smutnym głosem.
-Byłem zły ale nie na ciebie. Chciałem inaczej spędzić weekend ale nieproszeni goście mi w tym przeszkodzili. Dlaczego w ogóle pomyślałaś, że jestem na ciebie zły? Przecież ja na ciebie nigdy nie będę zły i nie będę na ciebie krzyczał. Jesteś moja córeczką.- Powiedziałem spokojnie i pocałowałem ją w czoło. Emiko spojrzała na mnie. Po chwili w jej oczach pojawiły się łzy, które spływały po jej policzkach.- Nie płacz Emi. Tatuś jest przy tobie.- Przytuliłem ją mocniej do siebie. Emiko płakała jeszcze trochę ale się uspokoiła. Widać była bardzo zmęczona, bo zasnęła mi na kolanach. Przykryłem ją kocem aby się nie przeziębiła. Mam nadzieje, że nie będzie więcej tak zmasowanych ataków. Muszę chronić swoją rodzinkę. I nie chcę aby Emi płakała i martwiła się przeze mnie.





1 komentarz:

  1. Hej,
    wspaniały rozdział, no i rywalizacja o Yukio się rozpoczęła,  bosko weekend spędzony z wampirkiem na pikniku...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń