sobota, 6 grudnia 2014

Mikołajki ^.^

Jak obiecałam, tak jest :p Aż sama się sobie dziwię, że zdążyłam przed północą o.O Więc oto mikołajkowo- urodzinowy one shot. Dlaczego urodzinowy? Bo dzisiaj są urodzinki naszego kochanego doktorka per Niko. Więc...
Wszystkiego Najlepszego dla naszego Doktorka oraz dla osób, które dzisiaj albo jutro obchodzą urodziny ^.^ Oraz Wszystkiego Najlepszego z okazji Mikołajek *.* 
Pochwalcie się, co dostaliście :D
Milutkiego czytania i Smacznego -.o

                                 Szwajcaria, 06.12 1993r.
Mimo iż był to początek grudnia, śnieg sypał niemiłosiernie. Wszędzie było dużo białego puchu, który otulał domy, ulice, drzewa oraz całą ziemie. Mimo to ludzie cieszyli się, z nadchodzących świąt Bożego Narodzenia. Wszędzie było pełno pięknych ozdób i lampek. Wystawy mieniły się pięknymi kolorami. Wszędzie unosił się piękny zapach wypieków i innych smakołyków. Dzieci w pobliskim parku lepiły bałwana, później urządzając bitwę na śnieżki. W mieście było pełno ludzi szukając prezentów dla najbliższych. Każdemu udzielał się już duch świąt. Niko szedł właśnie jedną z ulic do pracy. Uśmiechał się mimowolnie na to wszystko. W drodze do pracy ludzie witali się z nim, pozdrawiali i życzyli czasem Wesołych Świąt.
-Pan Nicholas!- Przywitała go wesoło żona piekarza. Wchodziła właśnie do sklepu swojego męża po zakupach.
-Dzień dobry pani Kraus.- Uśmiechnął się do niej.- Jak się pani miewa?- Jest to małe miasteczko, więc wszyscy się wręcz znali. A Niko, jako lekarz był tu jedyny. Nie licząc weterynarza.
-A dobrze, dobrze. A co u pana? Niech pan wejdzie na chwilę. – Złapała go za rękaw płaszcza, ciągnąc go do sklepu.
-Również, dziękuje. Ależ nie mogę, spieszę się.- Oznajmił, mimo to cicho zaśmiał się z tej sytuacji. Często pani Kraus wciągała go do sklepu, dając jakieś smakołyki. Nadal pamięta, gdy dała mu ciastko czekoladowe. Gdy wrócił do domu to nie zdążył go skosztować, gdyż Joni rzucił się na nie jak wilk (Dziwne porównanie, bo tylko Kiyoshi może tak robić ;p- Kimie).
-Chociaż na chwilkę. Czuję, że mój mąż właśnie wyciąga rogaliki z konfiturą z malin.- Uśmiechnęła się do niego.
-No dobrze ale tylko na chwilę. Przekonała mnie pani tymi malinami.- Uśmiechnął się szeroko i wszedł do piekarni. Uwielbiał tu przychodzić. Pachniało tu wspaniale i wspaniałe mieli wypieki. Pani Kraus poszła za ladę i zniknęła na zapleczu. Tuz po chwili wyszedł jej mąż.
-Witam pana Tencin (tąsę).- Uśmiechnął się pan Kraus, ściskając mu dłoń na przywitanie.
-Dzień dobry panie Kraus.- Odwzajemnił uścisk z uśmiechem.
-Moja żona ponownie tu pana zaciągnęła.- Zaśmiał się piekarz.
-Nie tylko ona. Przez sam zapach aż chce się tu wejść.- Stwierdził.
-Proszę, proszę.- Nagle z zaplecza przyszła pani Kraus, wręczają lekarzowi kilka rogalików.- Mam nadzieję, że będą smakować.- Uśmiechnęła się, stając koło swojego męża. Niko przyjął od niej rogaliki. Były wręcz gorące. Lecz zanim dojdzie do pracy to zdążą wystygnąć, czyli mieć odpowiedzią temperaturę do zjedzenia ich z herbatą.
-Na pewno będę smakowały.- Powiedział z uśmiechem, chowając rogaliki do torby.- Dziękuję i życzę miłego dnia.- Powiedział otwierając drzwi.
-Nie ma za co. I nawzajem.- Powiedział pan Kraus i z żoną pomachali lekarzowi na do widzenia. Niko wyszedł ze sklepu i skierował się do pracy. Po drodze na szczęście nikt go już nie zatrzymywał.
-Dzień dobry.- Przywitał się z sekretarką, wchodząc do kliniki.
-Dzień dobry panie Tencin.- Uśmiechnęła się do niego młoda brunetka. Niko skierował się do swojego gabinetu, a tuż za nim owa sekretarka. Wszedł, zdjął płaszcz i usiadł przed biurkiem. Po kilku minutach pojawiła się sekretarka.
-Tu są dzisiejsze zaplanowane wizyty, a tu pana herbata.- Położyła na biurku kilka kart pacjentów i filiżankę herbaty.
-Dziękuję ci Claro. Proszę.- Wręczył jej rogaliki. Oczywiście dwa sobie zostawił.
-Co to?- Spytała, biorąc od niego paczuszkę. Zajrzała do środka i uśmiechnęła się.- Dziękuję.
-Nie ma za co. Możesz już iść. I tak za 10 minut może wejść pierwszy pacjent.- Clara skinęła tylko głową i wyszła. Niko natomiast zabrał się za konsumpcję rogalików. Miał rację. Były przepyszne. Po zjedzeniu i wypiciu herbaty zaczął przyjmować pacjentów. Dzisiaj pracował krócej, gdyż były Mikołajki. Miał dzisiaj jednak dziwne uczucie, że o czymś zapomniał.....

Pani Kraus wykładała właśnie świeżo upieczone bułki, a pan Kraus stał obok i popijał herbatę, gdy do sklepu wszedł klient.
-Dzień dobry~!- Przywitał się wesoło blondyn.
-Och! Dzień dobry Jonathanie.- Uśmiechnęła się szeroko pani Kraus.
-Dzień dobry, dzień dobry.- Powiedział rozbawiony pan Kraus.
-W czym możemy służyć?- Spytała miło pani Kraus.
-Ja po specjalne zamówienie.- Powiedział z szerokim uśmiechem Joni.
-Ach tak, tak.- Pani Kraus zniknęła, by po chwili pojawić się z dużym czekoladowym tortem.- Podoba się?- Spytała, gdy zaczęła pakować tort.
-Tak, tak, tak, tak~! Wygląda smakowicie~!- Powiedział Joni, patrząc się na tort jak zaklęty. Pan Kraus zaśmiał się na jego zachowanie.
-Proszę bardzo.- Powiedział pani Kraus, gdy skończyła pakować tort. Joni już chciał go zabrać, gdy nagle ktoś zrobił to przed nim. Spojrzał w bok.
-Rune~! Daj mi tego tort. Ja go będę niósł.- Stwierdził blondyn, wyciągając po niego łapki.
-O nie, nie, nie. Jeśli ty będziesz go niósł to nie dotrwa do dojścia do domu. Ze mną będzie bezpieczniejszy.- Stwierdził Rune, trzymając tort z dala od Joniego. (Rune pojawi się dopiero w 21 rozdziale- Kimie). Joni zrobił na te słowa smutną minkę i obrócił się do niego tyłem.
-Nie smuć się tak. Proszę. Częstuj się.- Pan Kraus wyciągnęła w jego stronę koszyczek z rogalikami. Takimi samymi, które wcześniej dała lekarzowi. Joni na jej gest uśmiechnął się szeroko i wziął jednego rogalika, od razu go jedząc.
-Mmmm~! Pycha~!.- Stwierdził, oblizując się.
-Na co wam ten tort?- Spytał się pan Kraus.
-Niko ma dzisiaj urodziny. Robimy mu małe przyjęcie w gronie przyjaciół. Tylko mu ani słowa.- Uśmiechnął się Rune, przytykając palec do ust.
-Naprawdę?!- Zdziwiła się lekko pani Kraus. Gdy Joni potwierdził jej to kiwnięciem głowy, ona zaczęła coc pakować.- Proszę. To taki skromny prezent od nas.- Podała torebkę Runiemu. Rune zajrzał do środka i ujrzał tam różne ciasteczka ich roboty.
-Dziękujemy. Przekażemy mu życzenia. Do widzenia.- Uśmiechnął się Rune, idąc do wyjścia.
-Do widzenia~! Ej, Runi. A dasz mi ponieść chociaż tą torbę?- Spytał z nadzieja w głosie Jonathan.
-Nie. Powiedział krótko Runi, wychodząc ze sklepu.
-Ale dlaczego~?!- Jęknął Joni, idąc za nim. Państwo Kraus zaśmiali się na ich zachowanie. Po zakupieniu jeszcze kilku rzeczy wrócili do domu. Ich domem była chatka, znajdująca się niedaleko gór. Krajobraz o tej porze roku był wspaniały. Wracając do urodzin. Rune wraz z Jonim weszli do chatki. Rozebrali się i poszli do salonu. Tam trwały ostatnie przygotowania do przyjęcia. Will wraz z Juri nakrywali do stołu. Jason i Kadota przygotowywali przekąski. Kiyoshi natomiast stał przed barkiem, nad czymś się zastanawiając.
-Mamy tort~!- Powiedział wesoło Joni, robiąc piruet z reklamówką owoców.
-Dajcie go tutaj!- Krzyknął Jason z kuchni. Runi poszedł tam, odstawił tort, ciasteczka i resztę zakupów.
-Nad czym się tak zastanawiasz?- Spytał się runi Kiyoshiego, gdy wrócił do salonu.
-Nad piciem. Nie wiem czy wsiąść wino, czy cos mocniejszego.-Stwierdził przeglądając zawartość barka,
-Weź wino.- Stwierdził Runi, gdy podszedł do niego.- Cos mocniejszego zostaw na później.- Kiyoshi tylko przytaknął głową i wziął dwie butelki czerwonego wina i jedna białego. Po przyszykowaniu wszystkiego czekali na solenizanta.

Niko po skończonej pracy udał się prosto do domu. Na szczęście nie było dzisiaj żadnych poważnych przypadków. Nadal nie wiedział o czym zapomniał. Sądził że to coś ważnego, a zarazem błahego. Wszedł do domku, ściągnął płaszcz i odstawił swoją torbę na komodę. Wszedł do salonu, w którym o dziwo było ciemno. Wyszli wszyscy czy poszli spać. Zapalił światło.
-Niespodzianka~!- Wszyscy krzyknęli głośno. Niko aż podskoczył. Patrzał się na nich w zdziwieniu. Właśnie....Dziś są jego urodziny. Uśmiechnął się wesoło czekając, aż skończą śpiewać „Sto lat”.
-Pewnie znów zapomniałeś.- Stwierdził Jason, gdy wręczał mu prezent.

-Jak ty mnie dobrze znasz.- Uśmiechnął się głupkowato. Po wręczeniu wszystkich prezentów i długiego dziękowania ze strony solenizanta, wszyscy zasiedli do stołu. Ponownie odśpiewali sto lat, by po chwili zajadać się tortem. Oczywiście pierwszy kawałek należał do Joniego, któremu aż ślinka leciała. Jedli, pili i rozmawiali, wspominając stare, dobre czasy. Nie mogli siedzieć do późnej nocy, gdyż Niko szedł jutro do pracy. Obiecał jednak, że weźnie niedługo kilka dni wolego aby spędzić z nimi trochę czasu. Zaplanowali również kilka rzeczy m.in. przeprowadzkę do Francji. Chcieliby tu zostać ale dziwnym by było gdyby w wieku 80 lat wyglądali jak nastolatkowie. Po tym usiedli razem przy kominku i obserwowali palące się drewno, jak również padający biały puch za oknem. Będzie brakowało im tego widoku....


                 EXTRA!!! Obrazki z różnych anime~! ^.^











  
                                    Wesołych Świąt *.*

3 komentarze:

  1. ale jak to nikt nie skomentował :c
    no to chociaż ja ^^
    na wstępie przyznam, że aż mi wstyd, że chyba dopiero teraz dotarłam na bloga jednej z moich ulubionych czytelniczek... przepraszam, ciągle przekładałam, ale lepiej późno niż wcale, co nie? :D
    w tym roku jakoś słabo czuję te święta (śniegu, gdzie jesteś? ;-; ) także postanowiłam zacząć od świątecznego oneshota... mam nadzieję, że pomimo daty opublikowania tego postu, zauważysz komentarz ^^
    no a nawiązując do samego opowiadania, ciekawie się czytało, z początku prawie nic nie ogarniałam (nieprzyzwyczajona do realiów, bohaterów i wgl) ale naprawdę żałuję, że się skończyło (akurat jak się wciągnęłam >...< ) niespodziewane przyjęcie urodzinowe i postacie, które się nie starzeją zawsze spoko <3
    nie wiem, co jeszcze dopisać, także spadam zerknąć na miniaturki, bo serii dzisiaj nie ogarnę
    wesołych świąt (no jeszcze jeden dzień został ;) )
    oczywiście udanego sylwestra
    a poza tym to dużo weny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej~! Jestem ulubioną czytelniczką~! ^w^
      Dziękuję, że tu zajrzałaś ^.^
      Też mi brakuje śniegu ;_; Mój piesek wtedy się tak fajnie na nim bawi :3
      Urok one-shotów >p<
      Dziękuję za życzenia ^.^ Przeczytałam wcześniej ale nie miałam kiedy odpisać xp
      Jeszcze raz dziękuję~! :*
      #Kimie

      Usuń
  2. Hej,
    ok, trochę się polubiłam... kim jest Nico? to jest z przeszłości? bo gdzie Yuko, Marika... dobra ok... już wiem wszystko...
    cudownie, aż sama nabrałam ochoty na te słodkości, z Jonniego to jest taki słodkościowy potworem...
    sorki za taki komentarz, ale pisany był w czasie czytania...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń