sobota, 4 października 2014

Twin blood- rozdział 10

Ohayo~! ^.^
Wstawiam dzisiaj kolejny rozdział TB :) Jutro jak zdążę przepisać niespodzianke to będzie niespodzianka *.*  (O ile będę mieć internet -.- )  
Enjoy :3    #Kimie


Nastał kolejny dzień. Niedziela zapowiadała się bardzo pięknie. Nie miało padać i miało być dość ciepło. Obudziłem się w ludzkiej postaci leżąc na plecach. Do mojego torsu przytulała się Emiko. Nadal słodko spała. Podniosłem się na łokciach. Inni również dalej spali. Przyjrzałem się, kto dzisiaj spał tutaj. I zdziwiłem się, że nie ma tu Ayako. Usłyszałem, że ktoś idzie w stronę pokoju. Po chwili wparowała Ayako z innymi.
-Dlaczego nikt mi nie powiedział, że można spać w dużej sypialni?!!- Krzyknęła na powitanie, wyraźnie wściekła. Jej twarz się zmieniła, gdy zobaczyła, że wszyscy nadal śpią, oprócz mnie.
-Po pierwsze mówi się „Dzień dobry”. Po drugie po co się tak drzesz?! Mogłaś najpierw po cichu wejść i zobaczyć, czy wszyscy nadal śpią. A tak robisz wejście smoka.- Powiedziałem spokojnie. Przez jej wejście wszyscy zaczęli się budzić. Emiko najpierw otworzyła swoje ślepka, potem się ode mnie odkleiła by przetrzeć zaspane oczy. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i usadowiła mi na kolanach, nogi oplatając mi w pasie. Przytuliła się ponownie do mojego torsu, lecz teraz jej oczka patrzały na mnie.
-Dzień dobry Tatusiu~. –Powiedziała cichutko lecz z radością. Patrzałem na nią, drapiąc delikatnie po plecach.
-Dzień dobry Emiko. Jak się spało?- Spytałem śpioszka z lekkim uśmiechem.
-Dobrze. Było cieplutko i milutko.- Skomentowała z wielkim uśmiechem.
-Widzisz, Ayako. Powinnaś się uczyć od Emiko dobrego wychowania.- Nie chciałem jej wkurzyć. Chciałem ją po prostu nauczyć. I nie psuć tak pięknego poranka.
-Dzień dobry, Ojcze~!- Powiedziała chórem reszta śpiochów.
-Dobry, dobry. Mam nadzieję, że dobrze się spało do ostrej pobudki Ayako. Osoby, które tu nie spały niech idą zrobić śniadanie.- Niech reszta jeszcze sobie poleniuchuje.
-Dobrze.- Powiedziała grupka stojąca w drzwiach i poszli. Została tylko Ayako.
-Ja-Ja-Ja przepraszam.-Powiedziała Ayako spuszczając głowę.
-Już dobrze. Wybaczamy. A teraz idź wszystkiego dopilnuj.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Tak jest!- Stanęła aż na baczność i pobiegła wszystko przygotować.
Ja tymczasem mocniej przytuliłem do siebie Emiko, dając jej całusa w czoło. W sypialni każdy się jeszcze dobudzał. Po jakichś 10 minutach przyszedł Eiichi, obwieszczając że podano do stołu. Każdy zaczął wychodzić leniwie z pokoju. Ja wziąłem Emiko na ręce i ruszyłem do jadalni. Usiadłem na głównym miejscu, usadawiając sobie Emiko na kolanach. Dzisiaj na śniadanie naleśniki. Pomogłem nałożyć Emiko kilka naleśników, Po czym sam wziąłem kilka i zrobiłem torcik wielosmakowy. Otóż każdego naleśnika posmarowałem czymś innym.
Śniadanie minęło nam na jedzeniu i rozmowach. Wytarłem na koniec buźkę Emiko, która była cała w czekoladzie.
-A teraz idź się umyj i przebierz. Gdy to zrobisz usiądź na schodach do mojego domku. Dobrze?- Powiedziałem na ucho do Emiko. Ona zgodnie pokiwała głową i poszła. Ja zrobiłem to samo. Wziąłem szybki prysznic. Potem stałem jakieś 7 minut w garderobie, zastanawiając, w co się ubrać. Zdecydowałem się na: czarne przylegające jeansy, brązowe trapery, biały obcisły golf z długimi rękawami, futrzaną kamizelkę. Wyszedłem z domku a tam czekała już na mnie Emiko. Jest ona specjalną wilczycą. Znalazłem ją raz w lesie. Ufa tylko mi i Chiyo. Nie powiedziała co dokładnie jej się stało i jak się tam znalazła. Powiedziałem jej, że gdy będzie gotowa to ma mi powiedzieć. Gdy zobaczyła, że wyszedłem, od razu podbiegła i się przytuliła. Uśmiechnąłem się tylko na to. Złapałem ją za rękę i ruszyłem na plac.
-Słuchajcie! Dzisiaj wybieramy się na spacer. I ewentualnie piknik, jeżeli zdążycie coś przygotować. Macie 15 minut na ogarnięcie się.- Powiedziałem z uśmiechem. Wszyscy byli tym pomysłem zachwyceni. Szybko wszystko przygotowali i wyruszyliśmy. Oczywiście pod postacią wilków. Poszliśmy na jedną polanę. Tam rozłożyliśmy koce. Spędziliśmy tak razem cały dzień. Gry, zabawy, rozmowy i śmiechy. Pierwszy wspólny piknik w tym kraju.


Leżałem już jakieś dobre 20 minut. Dlaczego nie wstawałem? Nie chciałem obudzić Joniego, który był jak zwykle przytulony do mnie jak rzep. Otóż wczoraj, jak wróciliśmy, spał na stojąco. Gdy wyszedłem z łazienki spał w kuchni na krześle. Obudziłem go i kazałem się umyć. Musiałem go jeszcze przypilnować, aby nie zasnął podczas mycia. Gdy zobaczyłem, że leniwie myje zęby, postanowiłem iść już spać. Położyłem się, napisałem jeszcze SMSa do Mari i zasnąłem. Obudziłem się z gościem w łóżku. Tak słodko spał, że postanowiłem go jeszcze nie budzić.
-Mmm.....hhyy.....jeść....- Zaczął gadać przez sen czy się obudził?
-Joni! Pora wstawać. Pozwoliłem ci pospać trochę dłużej. Inaczej bym już cię dawno zwalił z łóżka.- Powiedziałem aż się śmiejąc, gdy marszczył nosek z niezadowolenia. Podsunął się wyżej tak, że czułem jego oddech na swojej szyi.- Nie teraz. Ubierzemy się, zjemy jakieś normalne śniadanie i wyjdziemy.- Powiedziałem, zasłaniając mu usta. Podniósł się, siadając mi na biodrach. Patrzał na mnie zaspany z czerwonymi oczami. Wyglądał na jeszcze śpiącego i głodnego.
-A-Ale dlaczego nie~?- Spytał jak obrażone dziecko, któremu rodzic nie chce kupić lizaka.
-Bo ja tez jestem głodny. I gdybym ci dał, sam mógłbym nad sobą nie zapanować.- To prawda. Wczoraj wieczorem nie piliśmy nic. Dlatego trzeba się przejść do drugiego mieszkanka.
-No dobrze. Niech będzie.- Powiedział trochę z żalem lecz z uśmiechem.

Po śniadaniu i ubraniu się poszliśmy do drugiego domu. Tak, mamy swój własny dom. Chociaż jest to bardziej willa. Mieszka tam nasz klan. My próbujemy być tam dość często. Znajduje się na drugim końcu miasta. Dookoła jest las, a kilka metrów dalej jezioro. Za jeziorem rozciągają się góry.  Bardzo malowniczy krajobraz.
Byliśmy tam około 9. Weszliśmy, głośno trzaskając drzwiami.
-Oooo! Kto postanowił w końcu nas odwiedzić. Witam szefunciów.
-Cześć Will.- Powitałem go z uśmiechem.



William Sanders
„17” lat
05.08.1997r.
Wzrost: 1,84
Kraj: Wielka Brytania
Ciemnoczerwone włosy, brązowe oczy
Hobby: motocykle, gitara, moda, muzyka





-Willi~!- Wręcz krzyknął mój braciszek i rzucił się na siedzącego na kanapie Willa. On najpierw zrobił grymas lecz potem się uśmiechnął i poczochrał po włosach Joniego.
-Widać jesteście w dobrych humorach.- Powiedział Will już bez Joniego na kolanach. Usiadłem naprzeciw niego. Aktualnie siedzieliśmy w salonie. Jest on bardzo duży, połączony z kuchnią. Na górze znajdowały się pokoje wraz z łazienkami. W piwnicy był kryty basen, sauna, siłownia i mini bar z bilardem. Wracając do rozmowy...
-Jakoś tak jesteśmy. Gdzie jest reszta?- Spytałem, bo jak dotąd nikt inny się nie pojawił.
-Pewnie dalej śpią. Albo się ubierają i zaraz zejdą.- Powiedział spokojnie.
-A doktorek jest?- Spytałem, bo potrafi wyjechać i wrócić po miesiącu.
-Jest, jest. Pewnie cię zagada tym, co widział już w tym mieście. A jak wam idzie życie? Szkoła?- Właśnie, jeszcze nic im na ten temat nie mówiliśmy.
-Jason ma dziewczynęę~!- Krzyknął z kuchni Joni, robiący herbatę i coś na przegryzkę.
-Co?! Serio?!- Zdziwił się nieźle Willi.
-Tak, to prawda. Chodzę z nią już jakieś 3 tygodnie.- Powiedziałem spokojnie. Nie wiem, czym się tu ekscytować.
-I jeszcze jej nie ugryzłeś?! To musi  być bardzo piękna, że tak zawróciła ci w głowie. No ale nic. Cieszę się i wam również tego życzę. A co dalej??- Zawsze ciekawski.
-W szkole jest wszystko okej. Mamy taką małą grupę. A! Właśnie! Kiyoshi przyjechał.- Moja skleroza mnie dobija. Przy okazji Joni przyniósł herbatę i ciasteczka oraz porcje krwi.
-Serio? Was to nic nie rozdzieli. Trzeba się będzie raz do niego przejść całą bandą i się przywitać. Dawno go nie widziałem. A u nas spokojnie. Zlokalizowaliśmy kilka innych klanów. Lecz jak na razie żaden nas nie uraczył swoją osobą.- Tak już mają przyjaciele, pomyślałem. Chociaż dobrze, że nikt nie atakuje. Przynajmniej jest spokój. Ja z Jonathanem wypiliśmy krew i zajęliśmy się rozmową z Willem. Jak to faceci gadamy o różnych rzeczach typu samochody, dziewczyny. Chociaż potrafimy gadać o poważnych rzeczach. Rozweselaliśmy się też kawałami. Raz wręcz Joni wypluł herbatę, co spowodowało salwę śmiechu u nas wszystkich. Chyba muszę tu częściej przychodzić. Nie, że nie lubię. To chyba przez szkołę nie mam czasu. Ona za bardzo mnie wykańcza.
-Czy ja dobrze widzę?- Spytał się nowo przybyły.
-Nie, widzisz podwójnie Doktorku.- Stwierdziłem z uśmiechem.
-Jason! Jonathan! Jak ja was dawno nie widziałem~!- Powiedział z radością doktorek, szczerząc się jak głupi. 
Nicholas de Tencin (nikolas de tąsę)
“17” lat
06.12.1997r.
Wzrost: 1,73
Kraj: Wielka Brytania, Francja
Blond włosy, niebieskie oczy
Hobby: książki, zielarstwo, filmy, anatomia człowieka




-Ciebie też miło widzieć.- Powiedział Joni, a ja się uśmiechnąłem.
-Doktorku! Jason jest chory.- Powiedział do Niko -  Will.
-Co?!- Niko w szybkim tempie znalazł się obok mnie. Zaczął sprawdzać gardło, ciśnienie i czy nie mam gorączki,.- I chyba wiem na co.- Dodał dopiero po chwili.
-Na co?- Spytał się Doktorek nadal mnie badając.
-Na chorobę miłości.- Powiedział melodyjnym głosem. Na to aż Niko spojrzał się na niego a potem na mnie.
-Po prostu Jason ma dziewczynę od 3 tygodni i jeszcze jej nie ugryzł.- Stwierdził na spokojnie Joni. Doktorek patrzył to na mnie, to na Joniego i Willa.
-Żeby mnie tak straszyć~! Jason. Na to jest tylko jedno lekarstwo. Być szczęśliwym i kochać tą osobę.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję za receptę. A teraz opowiadaj co cię tak zafascynowało w Japonii.- Aż widziałem iskierki radości w jego oczach. Zaczął opowiadać o wszystkim z fascynacją. Willi tylko puścił mi zabójcze spojrzenie.
-Kto tak papla tak wcześnie?- Powiedziała dziewczyna, wchodząc do salonu. Najwidoczniej dalej jej się chciało spać. Gdy się na mnie spojrzała a ja jej powiedziałem krótkie „Hej” to miałem ją po chwili na kolanach. Wskoczyła na mnie z zawrotną szybkością, tuląc jakby nie wierzyła że tu jestem.
-Spokojnie Juri-chan.- Aż się zaśmiałem z jej zachowania.



Juri McCras
„15” lat
19.06.1999r.
Wzrost: 1, 64
Kraj: Japonia, Wielka Brytania
Blond włosy, Brązowe oczy
Hobby: moda, książki, lody, jazda konna






-Dawno was nie było.- Powiedziała Juri, gdy już mnie i Joniego wyściskała na powitanie. Teraz piła herbatę. Juri jest damą. Zawsze wyprostowana i dobrze ubrana. Lecz jest szalona i potrafi się na wszystkich rzucać.
-Wiem, wiem. Nie musicie tego wszyscy powtarzać. Po prostu nie mieliśmy czasu.- Nie muszą aż tak tego nam wytykać.
-No dobrze. Ale ja się za wami stęskniłam. I nadal nie wiem po co chodzicie do tej szkoły. Przecież nie ma tam nic ciekawego.- Powiedziała z żalem.
-Oj Juri-chi. Mylisz się. Jason na przykład znalazł tam nową dziewczynę.- A Joni musi wszystkim obwieścić, że mam dziewczynę. Niech tylko on ją będzie miał to zobaczy.
-Co?!! I nie przyszedłeś od razu się tym pochwalić! Ja chcę ją poznać. Albo najlepiej przyprowadź ją tutaj to wszystkich pozna. Przecież jesteśmy tak jakby rodzinką.- Oj ta Juri. Ona nie może być niepowiadomiona.
-Nie mogę tego jeszcze zrobić. Nie powiedziałem jej kim naprawdę jestem.- I to mnie najbardziej martwi. Jak Mari zareaguje, gdy jej o tym powiem.
-Nie martw się tak Jason. Gdy będziesz gotowy to jej powiedz i daj czas na przemyślenie tego. A jeśli cię kocha to zaakceptuje ciebie takiego jakim jesteś. Jeśli nie, to możemy jej wymazać trochę pamięć.-Powiedział ze stoickim spokojem Niko. Ale ma rację. Chociaż mam nadzieję, że to zaakceptuje. Za bardzo ją kocham abym miał o niej zapomnieć.

Resztę dnia spędziliśmy na pogaduchach. Przyszli też inni. Pograliśmy nawet w bilarda. Mimo to, cały czas dręczyła mnie ta sprawa. Muszę to najpierw wszystko przemyśleć zanim się zdecyduję powiedzieć prawdę.



Cały dzień spędziłam na leniuchowaniu. Czytałam mangę, oglądałam anime. Zrobiłam z braciszkiem ciasto. Później odrobiłam lekcje i spać. Zaraz, jednak nie spać. Jason napisał. Więc pora na SMSki do późna^^.


P.S. Ktoś da komentarz??! o.O

2 komentarze:

  1. Hej,
    świetnie, Kiyoshi jak się okazuje jest wspaniałym przywódcą, troszczy się o swoich... a Jonni o tak, od razu musi wszystkim obwieścić o dziewczynie Jasona...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejeczka,
    wspaniale, Kiyoshi jest wspaniałym przywódcą, troszczy się o swoich ludzi... a Jonni o tak, od razu musi wszystkim obwieścić o dziewczynie Jasona... ;)
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń