Takie krótkie wiadomości. Miał być one shot urodzinowy ale nie miałam czasu, wiec okaże się później :p Po drugie niedługo pojawi się wspólna praca moja i LovelyxAsuny :D I....I....I to chyba wszystko. Zapraszam do czytania i komentowania :*
Enjoy #Kimie
Stałam
z Yuko, Jasonem i Jonathanem na placu szkoły. Czekaliśmy na Megumi i
Kiyoshiego. Shunsuke nie mógł z nami czekać, bo musiał iść do trenera. Staliśmy
i rozmawialiśmy, jak nam minął weekend. Po chwili zobaczyłam Megumi z Kiyoshim
którzy....trzymali się za ręce!!
Ja
mam zwidy, czy to się dzieje naprawdę?! Szli w naszą stronę uśmiechnięci.
-Cześć
wszystkim.- Pierwszy odezwał się Kiyoshi.
-Hej.-
Powiedziała wesoła Megi.
-Witam gołąbeczki.- Stwierdził uśmiechnięty Jason.
-Dlaczego
trzymacie się za ręce??- Dziękuję Yuko za to pytanie.
-Bo
pary chyba tak robią, co nie?!- Powiedział Kiyoshi. Aż mnie wmurowało. Czy
oni są razem?
-Opowiemy wszystko na dużej przerwie na dachu. A teraz
chodźmy na lekcje.- Powiedziała Megumi i już szła z Kiyoshim w stronę szkoły.
Każdy się na nich patrzał. Tak było ze mną i Jasonem, gdy pierwszy raz szliśmy
za rękę w szkole. Oby lekcje szybko zleciały do dużej przerwy.
No i mamy dużą przerwę. Właśnie teraz wszyscy
jesteśmy na dachu szkoły i czekamy na wyjaśnienia ze strony Megumi i
Kiyoshiego.
-Więc
od kiedy jesteście parą?- Spytałam, bo już mnie to dręczyło.
-Od
weekendu. W sobotę poszliśmy na randkę. No i...- Megumi aż się zarumieniła.
-No
i spytałem Megi o chodzenie i się zgodziła.- Dokończył Kiyoshi.
-Jeszcze
raz gratuluję.- Powiedział Jason. Zaraz, zaraz......
-Jak to „jeszcze raz”?- Nie rozumiem. Przecież dopiero
teraz powiedzieli, że są parą.
-Normalnie.
Spotkałem się z Kiyoshim wczoraj. I od razu było widać, że zdarzyło mu się coś
dobrego. I o wszystkim mi powiedział. Wtedy mu pogratulowałem i robię to teraz
ponownie.- Że co? Że jak?
-Wiedziałeś
o tym i nic mi nie powiedziałeś?!- Własnej dziewczynie nie powiedzieć, że
jej przyjaciółka ma chłopaka?! No co za wredziuch!
-Bo to miała być niespodzianka. Plus uważałem, że
Megi-chi woli to wam powiedzieć osobiście.- No niech już mu będzie.
-No
nic. Cieszę się z twojego szczęścia Megi. Ale po szkole idziemy w trójkę do
kawiarni i wszystko opowiadasz ze szczegółami. A chłopacy niech gadają między
sobą.- Bo chyba tylko Shun nie wie.
-Prawda
Megi-chi~! Nie musiałaś tego przed nami ukrywać tak jak Mari-chi.- Powiedziała
z oburzeniem Yuko.
-No
wiesz co, Yuko. Nie musisz mi tego wypominać.- Wiem, że nic wcześniej nie
powiedziałam ale po prostu byłam tym zbyt podekscytowana aby im powiedzieć.
-Już
dobrze, dobrze. A teraz duuużo szczęścia od Yuko dla was~!- Wykrzyczała wręcz
Yuko tuląc się do Megumi. Przez to wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Megi-chi,
bo będę zazdrosny.- Powiedział Kiyoshi i przysunął do siebie Megi. Ta tylko
zaśmiała się pod nosem i przytuliła do swojego chłopaka. Mogę powiedzieć, że
słodko razem wyglądają. Jak zwykle na dużej przerwie jedliśmy, śmialiśmy się i
wygłupialiśmy. Zwłaszcza z Kiyoshiego, gdy Megumi drapała go za uchem. Mruczał
i łasił się do swojej dziewczyny prosząc o więcej. Po szkole ja z dziewczynami poszłam
do kawiarni. Chłopcy też gdzieś poszli, ale nie powiedzieli gdzie dokładnie.
Megi wszystko nam opowiedziała. Rumieniła się przy tym cały czas. Widać było,
że jest szczęśliwa.
No
i mamy kolejny dzień. Dzisiaj wyjątkowo pierwsza lekcja z panią Kanegawą (Pamiętacie?!
Moja wychowawczyni). I stwierdziłam, że lubi nam robić niespodzianki.
-Uwaga!
Mam dla was wiadomość. Otóż ponownie do naszej klasy dołącza nowy uczeń.
Przyjmijcie go ciepło. Możesz wejść.- Obwieściła z uśmiechem. Drzwi do sali otworzyły się i wszedł chłopak. Wysoki, blond
włosy sięgające ramion, zielone oczy, smukła sylwetka, lekko uśmiechnięty.
Wyglądał na miłego. Po sali rozniosły się salwy śmiechu ze strony Jasona,
Jonathana i Kiyoshiego. O co znowu im chodzi? Śmiali się, chowając
twarze za książkami. Nowo przybyły zdziwił się tą reakcją.
-Dobrze,
już! Uspokójcie się. A ty się przedstaw.- Powiedziała do chłopaka.
- Nazywam się Louis Guattari (gatari). Miło was poznać.-
Lekko się skłonił i uśmiechnął. Dziewczyny zapiszczały, lecz ich piski zostały
stłumione przez śmiech. Chłopacy znowu zaczęli się śmiać.
-Chłopcy.
Przestańcie.- Upomniała ich pani Kanegawa. Zamilkli. Po chwili wyłonili swoje
twarze zza książek. Były one bardzo poważne. Lecz momentalnie się wyszczerzyli
i ponownie zaczęli śmiać.
-Jesteście
niemożliwi. Proszę, usiądź koło Naokiego.- Powiedziała nauczycielka, wskazując
palcem chłopaka o czarnych włosach z niebieskimi końcówkami. Usiadł na
wyznaczone mu miejsce i lekcja się rozpoczęła. Chłopcy jeszcze tylko kilka razy
chichrali się pod nosem.
No
w końcu duża przerwa. Powiem wam, że lekcja fizyki może być baaardzo męcząca i
dłużyć się niemiłosiernie. Siedziałam z dziewczynami i Shunem na dachu. Nie
wiem, gdzie wybyli chłopcy. Lecz po jakichś 4 minutach zjawili się z nowym
uczniem. Oni się śmiali a nowy robił obrażoną minę. Gdy do nas doszli uspokoili
się.
-A
więc poznajcie Louisa. Lou (lu), to jest Megumi, Yuko, Mariko i Shunsuke.-
Powiedział Jason, wskazując nas po kolei.
-Miło
was poznać.- Powiedział Louis, już uśmiechnięty.
-Dobra.
A teraz wytłumaczcie się z czego się tak śmialiście na lekcji.- Zastanawiałam
się nad tym, lecz nic nie przyszło mi do głowy.
-Z
Louisa.- Odpowiedział Kiyoshi.
-A
dokładniej?- Na to sama wpadłam.
-Bo
to nasz przyjaciel i beznadziejnie wygląda w tym mundurku.- Skwitował Joni i
ponownie zaczęli się śmiać.
-No
wiecie wy co! Jesteście okrutni.- Powiedział z żalem Lou co wywołało jeszcze
większy śmiech u chłopaków.
-No
już dobrze. Miło cię poznać Lou.- Musiałam coś powiedzieć aby jakoś zakończyć
ich salwę śmiechu.
-Ciebie
również Mari-chan.- Powiedział i się uśmiechnął. Na te słowa Jason momentalnie
przestał się śmiać. Usiadł koło mnie i objął ramieniem.
-Przykro
mi Lou ale to jest moja dziewczyna.- Powiedział z powagą.
-Ale
chyba mogę z nią porozmawiać?! No ale życzę wam szczęścia.- Uśmiechnęłam się na
to.
-Więc
życz jeszcze szczęścia Kiyoshiemu.- Powiedział Joni.
-Dlaczego?-
Zdziwił się Lou. Kiyoshi podszedł do Megi, ukląkł przed nią i złapał jej dłoń.
-Bo
Megumi to moja ukochana.- Powiedział i ucałował wierzch jej dłoni. Megi na to
się iście zarumieniła.
-No,
no. Nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk Kiyoshi. Myślałem, że z ciebie
typ buntownika jak na przykład gdy...AŁ!!- Krzyknął Lou z bólu, gdy Kiyoshi
uderzył go w ramię.
-No
już dobrze. Uspokój się.- Mimo bólu, zaśmiał się.
-No
dobra. A teraz zajmiemy się milszymi sprawami..- Powiedziała Yuko. Oczywiście
chodziło jej o jedzenie bo Shun przyniósł dzisiaj cukierki. Louis okazał się
być fajnym chłopakiem. Również poznał ich we Francji. Fajnie było, gdy chłopacy
zaczęli gadać po francusku. Uważam, że jest to bardzo piękny język. Lecz
najgorsze było to, że nic z tego nie rozumiałam. No ale nic. Może Jason
nauczy mnie francuskiego??
Lot
minął mi przyjemnie. Chociaż chciałem się już znaleźć w domu. Ciekawe czy
się o mnie martwią? A może się stęsknili? I nie mówię tu o moich rodzicach.
Mam swoją własną „rodzinę”. Taką jak Jason z Jonathanem i Kiyoshi. Tak, nie
jestem normalnym człowiekiem. Czy jestem wampirem? Nie! Picie krwi to
nie dla mnie. Wilkiem? Też nie! Z natury jestem zbyt spokojny i mniej
porywczy. Więc kim jestem? Jestem „duszkiem lasu”, czyli elfem. Tak,
takie magiczne stworzonka z długimi uszami które strzelają z łuku i bronią małe
zwierzątka. Mniej więcej. Jesteśmy wesołymi stworzonkami ale nie bezbronnymi.
Owszem nie jesteśmy tak silni jak wampiry czy wilkołaki. Lecz potrafimy sobie
poradzić z jakimś niebezpieczeństwem.
Teraz jechałem do mojej wioski. Moja rodzinka przyjechała
wcześniej aby znaleźć jakieś miejsce i je urządzić. Ja chciałem to zrobić ale
się uparli. Więc po miesiącu ponownie się spotkamy. Wysiadłem z autobusu i
ruszyłem w las. Przesłali mi mapę jak dojść. Szedłem jakieś 20 minut zanim
ujrzałem nowy dom. Powiem, że spisali się na medal. Chyba musieli to wcześniej
zaplanować. Dookoła placu znajdowały się domki. Były one kilka metrów nad
ziemią. Każdy drewniany pięknie ozdobiony. Oczywiście każdy domek wyglądał
inaczej. Jego wygląd zależał od osoby w nim mieszkającej. Na przykład jeden był
ozdobiony różowymi piórkami, muszelkami i nawet trochę pomalowany na ten kolor.
Inny zaś był w kolorze khaki. Zauważyłem, jak z jednego domku wychodzi
dziewczyna, ubrana w piżamę. Przeciągnęła się, witając nowy dzień. Dopiero
wtedy mnie ujrzała. Ja się tylko uśmiechnąłem i pomachałem jej. Ona najpierw
zrobiła zaskoczoną minę by po chwili szeroko się uśmiechnąć.
-Wstawać!
Louis przyjechał!- Krzyknęła najgłośniej jak mogła. Nagle z domków wszyscy
zaczęli wychodzić. Wszyscy zaczęli biegnąć lub podlatywać do mnie, witając się.
Uśmiech nie schodził im z twarzy.
-No
już dobrze, dobrze. Też się cieszę, że was widzę. A teraz pozwólcie mi coś
zjeść i się rozpakować.- Nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
-Zróbmy
tak. Pójdziesz teraz do domku aby chociaż go zobaczyć. My szybko zrobimy coś do
jedzenia. A potem możesz się rozpakować. Co ty na to?
-Niech będzie Tomi-chan.- Powiedziałem z
rozbawieniem.
Tomi
Casella
„16”
lat
11.08.1998r.
Wzrost:
1,70
Kraj:
Japonia, Włochy
Zielone
włosy, szare oczy
Hobby:
boysbandy, biżuteria, małe zwierzątka, kuchnia
Zaprowadzili
mnie do mojego domku. Oczywiście był on na głównym miejscu. Nie był jeszcze z
zewnątrz urządzony ale to tylko kwestia czasu. Wszedłem po schodach, które
ciągnęły się wokół pnia drzewa. Wnieśli resztę moich bagaży a sami poszli się
przebrać i przygotować śniadanie. Wszedłem do środka. Domek nie robił jeszcze
dużego wrażenia. Na razie były tu same meble. Od razu wchodziło się do salonu.
Miałem też małą kuchnię. Dalej była sypialnia, łazienka i garderoba oraz biuro.
Rozejrzałem się jeszcze trochę i poszedłem coś zjeść. Wszyscy już się zebrali w
jadalni. Ona znajdowała się normalnie na ziemi. Na śniadanie była jajecznica. Ciekawe
kto ją robił? Powiedziałem wszystkim, że porozmawiamy wieczorem. Sam
przecież musiałem się rozpakować i urządzić mieszkanko. Trochę mi to zajęło bo
mam mnóstwo rzeczy. Gdy wszystko było już na swoim miejscu wziąłem szybki
prysznic, ubrałem się i poszedłem na plac. Tam już wszyscy się zebrali.
Uciszyłem ich jednym ruchem dłoni. Tak, to ja jestem tu szefem.
-Witajcie.
Cieszę się, że was widzę. Muszę was pochwalić za dobrze wykonaną pracę. Mam wam
do powiedzenia kilka wiadomości. Po pierwsze zacznę chodzić do szkoły. I wy też
macie. Nie będziecie się leniuchować. Możecie iść również do pracy. Ale muszę o
wszystkim wiedzieć. Po drugie znowu będą przydziały. Lecz dopiero później, gdy
wszyscy zapiszecie się do szkół i będę znał wasz plan zajęć. Po trzecie nic
innego się nie zmieniło. Nadal będziemy się dobrze bawić. Mam nadzieję, że
każdy jest zadowolony. A teraz prawdopodobnie byłaby jakaś impreza powitalna
lecz jutro mam szkołę i wolę się wyspać. Tak więc, jeśli ktoś ma pytania niech
przyjdzie do mnie. To wszystko.- Ale mi wykład wyszedł. Wszyscy zaczęli
klaskać. Później zamieniłem jeszcze z niektórymi kilka zdań i poszedłem do
siebie. Od razu położyłem się spać, aby nie mieć rano worków pod oczami.
Miałem
dobry humor idąc do szkoły. Przed lekcjami poznałem moją wychowawczynię. Kazała
mi poczekać pod salą. Gdy usłyszałem, że mogę wejść zrobiłem to. Ustałem przed
całą klasą. Nie denerwowałem się. Lecz zdziwiła mnie nagła salwa śmiechu. Nie
widziałem kto się śmieje, bo zasłaniali się książkami. Zdziwiła mnie ich
reakcja.
-Dobrze,
już! Uspokójcie się. A ty się przedstaw.- Powiedziała do mnie pani Kanegawa.
- Nazywam się Louis Guattari (gatari). Miło was poznać.-
Lekko się skłoniłem i uśmiechnąłem. Dziewczyny aż zapiszczały, lecz ich piski
zostały stłumione przez śmiech chłopaków.
-Chłopcy.
Przestańcie.- Upomniała ich nauczycielka. Zamilkli. Po chwili wyłonili swoje
twarze zza książek. Niemożliwe. To oni. Wiedziałem, że się
przeprowadzają. Ale nie wiedziałem, że będą chodzić do tej szkoły. Gdy
zobaczyli mój zszokowany wyraz twarzy ponownie zaczęli się śmiać.
-Jesteście
niemożliwi. Proszę, usiądź koło Naokiego.- Powiedziała nauczycielka, wskazując
palcem chłopaka o czarnych włosach z niebieskimi końcówkami. Usiadłem na
wyznaczone mi miejsce. Chłopcy czasami jeszcze śmiali się pod nosem podczas
lekcji. Oni są niemożliwi.
Od
razu po lekcji oprowadzili mnie po szkole. Tak, znam ich. Jason, Jonathan i Kiyoshi. Znamy się od dłuższego czasu. Rozmawialiśmy o
przeprowadzkach, Francji i Fanclubie chłopaków. Stwierdzili, że pewnie też będę
do niego należał. Pewnie już jakieś dziewczyny się we mnie zakochały. Potem
zabrali mnie na dach aby komuś mnie przedstawić. Gdy spytałem ich, co ich tak
rozbawiło podczas lekcji, znowu zaczęli się śmiać. Podeszliśmy do kilku osób.
-A
więc poznajcie Louisa. Lou (lu), to jest Megumi, Yuko, Mariko i Shunsuke.-
Powiedział Jason, wskazując po kolei wymieniane osoby.
-Miło
was poznać.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Dobra.
A teraz wytłumaczcie się z czego się tak śmialiście na lekcji.- Spytała się
Mariko.
-Z
Louisa.- Odpowiedział Kiyoshi.
-A
dokładniej?- Sam byłem tego ciekaw.
-Bo to nasz przyjaciel i beznadziejnie wygląda w tym
mundurku.- Skwitował Joni i ponownie zaczęli się śmiać.
-No
wiecie wy co! Jesteście okrutni.- Powiedziałem z żalem co wywołało u nich
jeszcze większy śmiech. Okrutnicy.
-No
już dobrze. Miło cię poznać Lou.- Powiedziała Mari.
-Ciebie również Mari-chan.- Powiedziałem i uśmiechnąłem
się do niej. Na te słowa Jason momentalnie przestał się śmiać. Usiadł koło niej
i objął ramieniem.
-Przykro
mi Lou ale to jest moja dziewczyna.- Powiedział z powagą.
-Ale
chyba mogę z nią porozmawiać?! No ale życzę wam szczęścia.- Mam nadzieję, że
to jakiś związek długoterminowy.
-Więc
życz jeszcze szczęścia Kiyoshiemu.- Powiedział Joni.
-Dlaczego?-
Zdziwiłem się. Kiyoshi podszedł do Megi, ukląkł przed nią i złapał jej dłoń.
-Bo Megumi to moja ukochana.- Powiedział i ucałował
wierzch jej dłoni. Megi na to się iście zarumieniła.
-No,
no. Nie wiedziałem, że z ciebie taki romantyk Kiyoshi. Myślałem, że z ciebie
typ buntownika jak na przykład gdy...AŁ!!- Krzyknąłem z bólu, gdy Kiyoshi
uderzył mnie w ramię.
-No
już dobrze. Uspokój się.- Mimo bólu, zaśmiałem się.
-No
dobra. A teraz zajmiemy się milszymi sprawami..- Powiedziała Yuko.
Rozmawialiśmy i jedliśmy. Trochę z chłopakami opowiedzieliśmy o Francji. To był
naprawdę miły dzień.

Hej,
OdpowiedzUsuńno, no pięknie, kolejny przyjaciel tym razem elf :)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, no, no pięknie, kolejny przyjaciel tym razem to elf :)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga