Wstawiam dzisiaj kolejny rozdział TB :) Jutro jak zdążę przepisać niespodzianke to będzie niespodzianka *.* (O ile będę mieć internet -.- )
Enjoy :3 #Kimie
Nastał
kolejny dzień. Niedziela zapowiadała się bardzo pięknie. Nie miało padać i
miało być dość ciepło. Obudziłem się w ludzkiej postaci leżąc na plecach. Do
mojego torsu przytulała się Emiko. Nadal słodko spała. Podniosłem się na
łokciach. Inni również dalej spali. Przyjrzałem się, kto dzisiaj spał tutaj. I
zdziwiłem się, że nie ma tu Ayako. Usłyszałem, że ktoś idzie w stronę pokoju.
Po chwili wparowała Ayako z innymi.
-Dlaczego
nikt mi nie powiedział, że można spać w dużej sypialni?!!- Krzyknęła na
powitanie, wyraźnie wściekła. Jej twarz się zmieniła, gdy zobaczyła, że wszyscy
nadal śpią, oprócz mnie.
-Po
pierwsze mówi się „Dzień dobry”. Po drugie po co się tak drzesz?! Mogłaś
najpierw po cichu wejść i zobaczyć, czy wszyscy nadal śpią. A tak robisz
wejście smoka.- Powiedziałem spokojnie. Przez jej wejście wszyscy zaczęli się
budzić. Emiko najpierw otworzyła swoje ślepka, potem się ode mnie odkleiła by
przetrzeć zaspane oczy. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i usadowiła mi na kolanach,
nogi oplatając mi w pasie. Przytuliła się ponownie do mojego torsu, lecz teraz
jej oczka patrzały na mnie.
-Dzień
dobry Tatusiu~. –Powiedziała cichutko lecz z radością. Patrzałem na nią,
drapiąc delikatnie po plecach.
-Dzień
dobry Emiko. Jak się spało?- Spytałem śpioszka z lekkim uśmiechem.
-Dobrze.
Było cieplutko i milutko.- Skomentowała z wielkim uśmiechem.
-Widzisz,
Ayako. Powinnaś się uczyć od Emiko dobrego wychowania.- Nie chciałem jej
wkurzyć. Chciałem ją po prostu nauczyć. I nie psuć tak pięknego poranka.
-Dzień
dobry, Ojcze~!- Powiedziała chórem reszta śpiochów.
-Dobry,
dobry. Mam nadzieję, że dobrze się spało do ostrej pobudki Ayako. Osoby, które
tu nie spały niech idą zrobić śniadanie.- Niech reszta jeszcze sobie
poleniuchuje.
-Dobrze.-
Powiedziała grupka stojąca w drzwiach i poszli. Została tylko Ayako.
-Ja-Ja-Ja
przepraszam.-Powiedziała Ayako spuszczając głowę.
-Już
dobrze. Wybaczamy. A teraz idź wszystkiego dopilnuj.- Powiedziałem z uśmiechem.
-Tak
jest!- Stanęła aż na baczność i pobiegła wszystko przygotować.
Ja
tymczasem mocniej przytuliłem do siebie Emiko, dając jej całusa w czoło. W
sypialni każdy się jeszcze dobudzał. Po jakichś 10 minutach przyszedł Eiichi,
obwieszczając że podano do stołu. Każdy zaczął wychodzić leniwie z pokoju. Ja
wziąłem Emiko na ręce i ruszyłem do jadalni. Usiadłem na głównym miejscu,
usadawiając sobie Emiko na kolanach. Dzisiaj na śniadanie naleśniki. Pomogłem
nałożyć Emiko kilka naleśników, Po czym sam wziąłem kilka i zrobiłem torcik
wielosmakowy. Otóż każdego naleśnika posmarowałem czymś innym.
Śniadanie
minęło nam na jedzeniu i rozmowach. Wytarłem na koniec buźkę Emiko, która była
cała w czekoladzie.
-A teraz idź się umyj i przebierz. Gdy to zrobisz usiądź
na schodach do mojego domku. Dobrze?- Powiedziałem na ucho do Emiko. Ona
zgodnie pokiwała głową i poszła. Ja zrobiłem to samo. Wziąłem szybki prysznic.
Potem stałem jakieś 7 minut w garderobie, zastanawiając, w co się ubrać.
Zdecydowałem się na: czarne przylegające jeansy, brązowe trapery, biały obcisły
golf z długimi rękawami, futrzaną kamizelkę. Wyszedłem z domku a tam czekała
już na mnie Emiko. Jest ona specjalną wilczycą. Znalazłem ją raz w lesie. Ufa
tylko mi i Chiyo. Nie powiedziała co dokładnie jej się stało i jak się tam
znalazła. Powiedziałem jej, że gdy będzie gotowa to ma mi powiedzieć. Gdy
zobaczyła, że wyszedłem, od razu podbiegła i się przytuliła. Uśmiechnąłem się
tylko na to. Złapałem ją za rękę i ruszyłem na plac.
-Słuchajcie!
Dzisiaj wybieramy się na spacer. I ewentualnie piknik, jeżeli zdążycie coś
przygotować. Macie 15 minut na ogarnięcie się.- Powiedziałem z uśmiechem.
Wszyscy byli tym pomysłem zachwyceni. Szybko wszystko przygotowali i
wyruszyliśmy. Oczywiście pod postacią wilków. Poszliśmy na jedną polanę. Tam
rozłożyliśmy koce. Spędziliśmy tak razem cały dzień. Gry, zabawy, rozmowy i
śmiechy. Pierwszy wspólny piknik w tym kraju.
Leżałem
już jakieś dobre 20 minut. Dlaczego nie wstawałem? Nie chciałem obudzić
Joniego, który był jak zwykle przytulony do mnie jak rzep. Otóż wczoraj, jak
wróciliśmy, spał na stojąco. Gdy wyszedłem z łazienki spał w kuchni na krześle.
Obudziłem go i kazałem się umyć. Musiałem go jeszcze przypilnować, aby nie
zasnął podczas mycia. Gdy zobaczyłem, że leniwie myje zęby, postanowiłem iść
już spać. Położyłem się, napisałem jeszcze SMSa do Mari i zasnąłem. Obudziłem
się z gościem w łóżku. Tak słodko spał, że postanowiłem go jeszcze nie budzić.
-Mmm.....hhyy.....jeść....-
Zaczął gadać przez sen czy się obudził?
-Joni! Pora wstawać. Pozwoliłem ci pospać trochę dłużej.
Inaczej bym już cię dawno zwalił z łóżka.- Powiedziałem aż się śmiejąc, gdy
marszczył nosek z niezadowolenia. Podsunął się wyżej tak, że czułem jego oddech
na swojej szyi.- Nie teraz. Ubierzemy się, zjemy jakieś normalne śniadanie i
wyjdziemy.- Powiedziałem, zasłaniając mu usta. Podniósł się, siadając mi na
biodrach. Patrzał na mnie zaspany z czerwonymi oczami. Wyglądał na jeszcze
śpiącego i głodnego.
-A-Ale
dlaczego nie~?- Spytał jak obrażone dziecko, któremu rodzic nie chce kupić
lizaka.
-Bo
ja tez jestem głodny. I gdybym ci dał, sam mógłbym nad sobą nie zapanować.- To
prawda. Wczoraj wieczorem nie piliśmy nic. Dlatego trzeba się przejść do
drugiego mieszkanka.
-No
dobrze. Niech będzie.- Powiedział trochę z żalem lecz z uśmiechem.
Po
śniadaniu i ubraniu się poszliśmy do drugiego domu. Tak, mamy swój własny dom.
Chociaż jest to bardziej willa. Mieszka tam nasz klan. My próbujemy być tam
dość często. Znajduje się na drugim końcu miasta. Dookoła jest las, a kilka
metrów dalej jezioro. Za jeziorem rozciągają się góry. Bardzo malowniczy krajobraz.
Byliśmy
tam około 9. Weszliśmy, głośno trzaskając drzwiami.
-Oooo!
Kto postanowił w końcu nas odwiedzić. Witam szefunciów.
-Cześć
Will.- Powitałem go z uśmiechem.
William Sanders
„17” lat
05.08.1997r.
Wzrost:
1,84
Kraj:
Wielka Brytania
Ciemnoczerwone
włosy, brązowe oczy
Hobby:
motocykle, gitara, moda, muzyka
-Willi~!-
Wręcz krzyknął mój braciszek i rzucił się na siedzącego na kanapie Willa. On
najpierw zrobił grymas lecz potem się uśmiechnął i poczochrał po włosach
Joniego.
-Widać
jesteście w dobrych humorach.- Powiedział Will już bez Joniego na kolanach.
Usiadłem naprzeciw niego. Aktualnie siedzieliśmy w salonie. Jest on bardzo
duży, połączony z kuchnią. Na górze znajdowały się pokoje wraz z łazienkami. W
piwnicy był kryty basen, sauna, siłownia i mini bar z bilardem. Wracając do
rozmowy...
-Jakoś
tak jesteśmy. Gdzie jest reszta?- Spytałem, bo jak dotąd nikt inny się nie
pojawił.
-Pewnie
dalej śpią. Albo się ubierają i zaraz zejdą.- Powiedział spokojnie.
-A
doktorek jest?- Spytałem, bo potrafi wyjechać i wrócić po miesiącu.
-Jest,
jest. Pewnie cię zagada tym, co widział już w tym mieście. A jak wam idzie
życie? Szkoła?- Właśnie, jeszcze nic im na ten temat nie mówiliśmy.
-Jason
ma dziewczynęę~!- Krzyknął z kuchni Joni, robiący herbatę i coś na przegryzkę.
-Co?!
Serio?!- Zdziwił się nieźle Willi.
-Tak,
to prawda. Chodzę z nią już jakieś 3 tygodnie.- Powiedziałem spokojnie. Nie
wiem, czym się tu ekscytować.
-I
jeszcze jej nie ugryzłeś?! To musi być
bardzo piękna, że tak zawróciła ci w głowie. No ale nic. Cieszę się i wam
również tego życzę. A co dalej??- Zawsze ciekawski.
-W szkole jest wszystko okej. Mamy taką małą grupę. A!
Właśnie! Kiyoshi przyjechał.- Moja skleroza mnie dobija. Przy okazji Joni
przyniósł herbatę i ciasteczka oraz porcje krwi.
-Serio?
Was to nic nie rozdzieli. Trzeba się będzie raz do niego przejść całą bandą i
się przywitać. Dawno go nie widziałem. A u nas spokojnie. Zlokalizowaliśmy
kilka innych klanów. Lecz jak na razie żaden nas nie uraczył swoją osobą.- Tak
już mają przyjaciele, pomyślałem. Chociaż dobrze, że nikt nie atakuje.
Przynajmniej jest spokój. Ja z Jonathanem wypiliśmy krew i zajęliśmy się
rozmową z Willem. Jak to faceci gadamy o różnych rzeczach typu samochody,
dziewczyny. Chociaż potrafimy gadać o poważnych rzeczach. Rozweselaliśmy się
też kawałami. Raz wręcz Joni wypluł herbatę, co spowodowało salwę śmiechu u nas
wszystkich. Chyba muszę tu częściej przychodzić. Nie, że nie lubię. To chyba
przez szkołę nie mam czasu. Ona za bardzo mnie wykańcza.
-Czy
ja dobrze widzę?- Spytał się nowo przybyły.
-Nie,
widzisz podwójnie Doktorku.- Stwierdziłem z uśmiechem.
-Jason!
Jonathan! Jak ja was dawno nie widziałem~!- Powiedział z radością doktorek,
szczerząc się jak głupi.
Nicholas de Tencin (nikolas de tąsę)
“17”
lat
06.12.1997r.
Wzrost:
1,73
Kraj:
Wielka Brytania, Francja
Blond
włosy, niebieskie oczy
Hobby:
książki, zielarstwo, filmy, anatomia człowieka
-Ciebie
też miło widzieć.- Powiedział Joni, a ja się uśmiechnąłem.
-Doktorku!
Jason jest chory.- Powiedział do Niko - Will.
-Co?!-
Niko w szybkim tempie znalazł się obok mnie. Zaczął sprawdzać gardło, ciśnienie
i czy nie mam gorączki,.- I chyba wiem na co.- Dodał dopiero po chwili.
-Na
co?- Spytał się Doktorek nadal mnie badając.
-Na
chorobę miłości.- Powiedział melodyjnym głosem. Na to aż Niko spojrzał się na
niego a potem na mnie.
-Po
prostu Jason ma dziewczynę od 3 tygodni i jeszcze jej nie ugryzł.- Stwierdził
na spokojnie Joni. Doktorek patrzył to na mnie, to na Joniego i Willa.
-Żeby
mnie tak straszyć~! Jason. Na to jest tylko jedno lekarstwo. Być szczęśliwym i
kochać tą osobę.- Powiedział z uśmiechem.
-Dziękuję
za receptę. A teraz opowiadaj co cię tak zafascynowało w Japonii.- Aż widziałem
iskierki radości w jego oczach. Zaczął opowiadać o wszystkim z fascynacją.
Willi tylko puścił mi zabójcze spojrzenie.
-Kto
tak papla tak wcześnie?- Powiedziała dziewczyna, wchodząc do salonu.
Najwidoczniej dalej jej się chciało spać. Gdy się na mnie spojrzała a ja jej
powiedziałem krótkie „Hej” to miałem ją po chwili na kolanach. Wskoczyła na
mnie z zawrotną szybkością, tuląc jakby nie wierzyła że tu jestem.
-Spokojnie
Juri-chan.- Aż się zaśmiałem z jej zachowania.
Juri McCras
„15” lat
19.06.1999r.
Wzrost:
1, 64
Kraj:
Japonia, Wielka Brytania
Blond
włosy, Brązowe oczy
Hobby:
moda, książki, lody, jazda konna
-Dawno
was nie było.- Powiedziała Juri, gdy już mnie i Joniego wyściskała na
powitanie. Teraz piła herbatę. Juri jest damą. Zawsze wyprostowana i dobrze
ubrana. Lecz jest szalona i potrafi się na wszystkich rzucać.
-Wiem,
wiem. Nie musicie tego wszyscy powtarzać. Po prostu nie mieliśmy czasu.- Nie
muszą aż tak tego nam wytykać.
-No
dobrze. Ale ja się za wami stęskniłam. I nadal nie wiem po co chodzicie do tej
szkoły. Przecież nie ma tam nic ciekawego.- Powiedziała z żalem.
-Oj
Juri-chi. Mylisz się. Jason na przykład znalazł tam nową dziewczynę.- A Joni
musi wszystkim obwieścić, że mam dziewczynę. Niech tylko on ją będzie miał to
zobaczy.
-Co?!!
I nie przyszedłeś od razu się tym pochwalić! Ja chcę ją poznać. Albo najlepiej
przyprowadź ją tutaj to wszystkich pozna. Przecież jesteśmy tak jakby rodzinką.-
Oj ta Juri. Ona nie może być niepowiadomiona.
-Nie
mogę tego jeszcze zrobić. Nie powiedziałem jej kim naprawdę jestem.- I to mnie
najbardziej martwi. Jak Mari zareaguje, gdy jej o tym powiem.
-Nie
martw się tak Jason. Gdy będziesz gotowy to jej powiedz i daj czas na
przemyślenie tego. A jeśli cię kocha to zaakceptuje ciebie takiego jakim
jesteś. Jeśli nie, to możemy jej wymazać trochę pamięć.-Powiedział ze stoickim
spokojem Niko. Ale ma rację. Chociaż mam nadzieję, że to zaakceptuje. Za bardzo
ją kocham abym miał o niej zapomnieć.
Resztę
dnia spędziliśmy na pogaduchach. Przyszli też inni. Pograliśmy nawet w bilarda.
Mimo to, cały czas dręczyła mnie ta sprawa. Muszę to najpierw wszystko
przemyśleć zanim się zdecyduję powiedzieć prawdę.
Cały
dzień spędziłam na leniuchowaniu. Czytałam mangę, oglądałam anime. Zrobiłam z
braciszkiem ciasto. Później odrobiłam lekcje i spać. Zaraz, jednak nie spać.
Jason napisał. Więc pora na SMSki do późna^^.
P.S. Ktoś da komentarz??! o.O



Hej,
OdpowiedzUsuńświetnie, Kiyoshi jak się okazuje jest wspaniałym przywódcą, troszczy się o swoich... a Jonni o tak, od razu musi wszystkim obwieścić o dziewczynie Jasona...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, Kiyoshi jest wspaniałym przywódcą, troszczy się o swoich ludzi... a Jonni o tak, od razu musi wszystkim obwieścić o dziewczynie Jasona... ;)
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga