poniedziałek, 29 września 2014

Twin blood- rozdział 9

I oto następny rozdział Twin Blood ^.^ I cieszę się, że aż tak spodobała wam się Wakacyjna Miłość <3
Cieszyłabym się bardziej, gdyby ktoś zostawił jakiś komentarz :)
Miłego czytania i tygodnia      #Kimie   #LovelyxAsuna
P.S. W weekend możliwe ponownie bedzie jakaś niespodzianka -.o


I nadeszła sobota! Wstałam z łóżka chybcikiem. W piżamie zjadłam śniadanie. Potem poszłam wziąć prysznic. Umyłam włosy i z pomocą Iseya ładnie je ułożyłam. Ubrałam czarne legginsy, błękitną tunikę krzywo obciętą na dole, czarny pasek z klamrą w kształcie motyla, białe bolerko i botki na niskim obcasie. Trochę się umalowałam i wyszłam z domu. Z dziewczynami miałam się spotkać o 11:30 koło piekarni. Gdy przyszłam, czekała już tam Yuko. Miała na sobie krótkie różowe spodenki, czarne zakolanówki, różowo-czarne trampki, zieloną bluzkę z opadającym z ramienia rękawem. Do tego kolorowa bluza przewiązana w pasie. Zrobiła sobie dwie kitki i lekki makijaż.
-Cześć Mari-chi~!- Widać nie tylko ja od rana mam dobry humor.
-Hej Yuko.- Przywitałam ją. Po chwili doszła do nas Megumi. Miała na sobie białą zwiewną sukienkę z czerwonym paskiem i kokardką. Do tego czarna skórzana kurtka i buty na koturnie. Na rozpuszczonych włosach miała opaskę z czerwonym kwiatkiem.
-Cześć Megi-san~!- Powiedziałam razem z Yuko.
-Cześć. Więc, idziemy?- Spytała.
-Tak.- Powiedziała Yuko i ruszyła przodem. Ja jako pierwsza ujrzałam chłopaków. Jason i Jonathan byli podobnie ubrani. Czarne spodnie, białe adidasy do kostki, bluzki z krótkim rękawem z nadrukiem- Jason niebieską a Joni zieloną. Jason do tego miał czarną skórzaną kurtkę a Joni szary kardigan. Za to Kiyoshi miał na sobie czerwone jeansy, białe trampki, bluzkę w czarno-białe paski i skórzaną kurtkę. Włosy postawił trochę na żel. Wyglądał jak buntownik. Gdy Jason mnie zobaczył, szczęka mu opadła. Zaśmiałam się na to pod nosem. Podbiegłam do niego i dałam całusa.
-Wyglądasz dosłownie obłędnie.- Powiedział i kazał mi się kręcić w kółko.
-Widzę Yuko-chan, że jest ci ciepło. Ale powiem, że ślicznie wyglądasz.- Komplementował ją Joni.
-Dziękuje Joni-chi. Ty też dobrze wyglądasz.- Powiedziała ze szczerym uśmiechem i aż podskakiwała w miejscu.
-O mój Boże!- Spojrzałam na Kiyoshiego, który wydawał się być w szoku.- Megi-san wyglądasz bosko.- Stwierdził z zachwytem. Megi aż się cała zarumieniła.
-D-D-Dziękuję Kiyoshi-kun.- Podziękowała nadal z wielkim rumieńcem. Aż mi się przypomniała moja pierwsza randka z Jasonem. Ja też rumieniłam się nienaturalnie często. Mogę stwierdzić, iż to nasze spotkanie wygląda trochę jak potrójna randka. Chociaż nie wiem co jest między Jonathanem a Yuko ale widać, że między Megumi a Kiyoshim coś iskrzy. Na te myśli przytuliłam się do swojego chłopaka.
-Dobra. Ruszajmy.- Powiedział Joni z uśmiechem.
-A gdzie w ogóle idziemy?- Spytałam. Lubię niespodzianki ale dzisiaj chciałam wiedzieć gdzie nas zabierają.
-Jak to gdzie? Do cyrku i wesołego miasteczka~!- Stwierdził uradowany. Yuko aż zapiszczała z radości. Wszyscy więc ruszyliśmy na dobrą zabawę.

Ten dzień był wspaniały. Bawiliśmy się na całego. Najpierw poszliśmy na wszystkie karuzele i roller coastery jakie były w wesołym miasteczku. Na niektórych byliśmy kilka razy. Na największej Kiyoshi kazał nam krzyczeć najgłośniej jak się da. I tak zrobiliśmy! Nasze krzyki łączyły się ze śmiechem. Byliśmy nawet na karuzeli dla dzieci (taka z konikami). Chłopacy udawali, że się ścigają. Oczywiście Jason nie mógł mi odpuścić domu strachów. Wskoczyłam na niego, gdy ktoś mnie dotknął. Okazało się, że tym kimś był Joni. Megumi trzymała się ramienia Kiyoshiego. Gdy wyszliśmy z domu strachów zaczęłam gonić Jonathana. Zrezygnowałam po 2 minutach. Jason powiedział, że on mu wymierzy karę. Potem poszliśmy coś zjeść. Było sushi, Hot-Dogi na patyku (Kiyoshi zjadł jednego Yuko, a drugim został nakarmiony przez Megi), wata cukrowa i lody. Później chodziliśmy po różnych stoiskach. Jason wygrał dla mnie duże, pluszowe serce. Zaś Jonathan dał Yuko w prezencie złotą rybkę. Megumi zaś dostała dużego, różowego królika od Kiyoshiego. Później poszliśmy do cyrku. Były akrobacje w powietrzu, clauny, pokazy psów, konie, tygrysy, połykacze ognia i żonglerzy. Po cyrku poszliśmy usiąść koło fontanny. Kiyoshi postanowił poleżeć i ponownie oparł swoją głowę o kolana Megumi. A ona znowu drapała go za uchem. Przez ten czas Kiyoshi zmienił się w kotka. Później pochodziliśmy jeszcze trochę po wesołym miasteczku, kończąc na diabelskim młynie. Wracając, nasze buzie nie mogły się zamknąć. Joni niósł na plecach Yuko, bo aż padła z dzisiejszych wrażeń.
Ja byłam niesiona przez Jasona, ale dlatego iż miałam lenia i nie chciało mi się iść. Później ja, Yuko i bliźniaki poszliśmy w jedną stronę a Megumi z Kiyoshim w drugą. Chłopcy najpierw odprowadzili mnie ( Joni z Yuko musieli trochę poczekać, gdyż mi i Jasonowi zachciało się buziaków^^). Odprowadzili półprzytomną Yuko i sami wrócili do siebie. Nie pisałam z Jasonem do późna, gdyż sam był wyczerpany. Powiedział mi, że Joni nie zdążył się przebrać a już spał. Ja sama szybko się umyłam i ubrałam. Zasnęłam wraz z momentem dotknięcia poduszki.

Jakoś tak ta piosenka pasuje mi do ich wypadu do wesołego miasteczka :D


Dzień był bardzo przyjemny. Cieszyłam się, że mogłam go spędzić z moimi przyjaciółmi. Gdy Kiyoshi powiedział, że wyglądam jak bogini, nie mogłam się nie zawstydzić i zarumienić. Nikomu uśmiech nie schodził z twarzy. Gdy byliśmy w domu strachów nie mogłam nie trzymać się rękawa Kiyoshiego. Dobrze, że nie zostałam przestraszona tak jak Mari, bo bym pewnie jeszcze zemdlała. Cyrk i wszystkie inne atrakcje były wspaniałe. Gdy Kiyoshi po raz drugi położył głowę na mych kolanach, nie wstydziłam się. Znowu drapałam go za uchem na co on mruczał jak kot. Gdyby naprawdę nim był, byłby bardzo śliczny. Cieszyłam się, że dostałam tego królika od Kiyoshiego. Był bardzo uroczy. Na diabelskim młynie byłam wraz z Kiyoshim. Nie rozmawialiśmy. Ja patrzałam na widoki za oknem. Zauważyłam kątem oka, że mi się przygląda. Musiałam się powstrzymać, aby się nie zarumienić. Powrót też był bardzo przyjemny. Kiyoshi odprowadził mnie pod sam dom. Po drodze trochę rozmawialiśmy.
-To już tutaj.- Powiedziałam, gdy doszliśmy.
-Co?! Tak szybko?! Szkoda. Chętnie bym sobie jeszcze z tobą porozmawiał.- Powiedział z uśmiechem.- Chociaż możesz być zmęczona i marzysz o miękkim łóżeczku.- Aż się rozmarzył na tę myśl.
-Ja też chętnie bym z tobą jeszcze porozmawiała. Ale ten dzień był pełen wrażeń, przez co czuję już lekkie zmęczenie.- Ale kąpieli sobie nie odmówię.- Więc, dobranoc Kiyoshi-kun.- Dodałam z uśmiechem.
-Dobranoc Megi-san.- Powiedział i przybliżył się do mnie by pocałować mnie w policzek. Jednak szybko się nie odsunął. Spojrzał mi w oczy i chwilę potem jego usta zetknęły się z moimi. Był to bardzo delikatny pocałunek. Jak za dotknięciem skrzydeł motyla. Odsunął swe wargi od moich i szepnął jeszcze do ucha:- Słodkich snów.- Po czym odsunął się, uśmiechnął, puścił oczko i poszedł. Stałam tam jakieś 5 minut, przypominając sobie jak się chodzi. Weszłam do domu, nalałam wody do wanny, rozebrałam się i położyłam w niej. Ten pocałunek, jego twarz i głos nie mogły wyjść mi z głowy. Nawet, gdy położyłam się do łóżka. Zasnęłam z myślą następnego spotkania z nim.


Wiedziałem, że autobusy już nie kursują o tej porze, więc postanowiłem się przejść. Gdy wszedłem do lasu, od razu zamieniłem się w wilka. Biegnąc sobie truchcikiem cały czas myślałem o dzisiejszym dniu. Gdy zobaczyłem Megumi.......dosłownie zbierałem szczękę z podłogi i zachciało mi się wyć. Wyglądała cudownie. Zabawa też była przednia. Nie mogłem się powstrzymać od śmiechu, gdy Mari wskoczyła na Jasona, gdy jego braciszek ją przestraszył. I wczepionej w moje ramię Megi. Oraz obrażonej minki Yuko, gdy zjadłem jej Hot-Doga. I uśmiechu Megi, gdy dałem jej różowego zajączka. I ponownego drapania za uszkiem. Mógłbym tak być przez nią drapany codziennie, nawet po kilka godzin. Dobrze, że na końcu poszliśmy na diabelski młyn. Przynajmniej można było trochę odetchnąć. Megi patrzała na widok za oknem, ja patrzałem na nią. Na jej delikatne rysy twarzy, mały nosek, uszka, malinowe usta, Gładką skórę, czarne włosy okalające jej twarz. Była bardzo piękna. I jak mogliście się już domyśleć- TAK, podobała mi się. Nic na to nie poradzę. A gdy ją pocałowałem......heh, chyba zaczynam mięknąć przez nią. Widziałem jak stała, gdy już odszedłem. Widać zszokowałem ją tym. Ale nie mogłem się powstrzymać by tego nie zrobić. Przez moje myślenie doszedłem już do obozu. I usłyszałem jakiś nieznajomy głos. Zobaczyłem zza krzaków. Jakiś skurwiel i jego paczka dręczyli moją rodzinkę. Słyszałem jak się pyta: „Gdzie jest wasz szefunciu?”. Ja mu pokażę szefuncia. Wyszedłem zza krzaków nadal w postaci wilka warcząc na nich. Wszyscy od razu odwrócili się w moją stronę.
-No, no, no. Jeszcze jakiś łamaga. Jeśli nic nie wiesz to spadaj. Ja mam tu interes do załatwienia.- Powiedział do mnie z pogardą i odwrócił twarz do innych.
-Ja ci dam łamagę, skurwielu.- Powiedziałem już w ludzkiej postaci.- Jeśli nie wiesz do kogo się odzywasz to lepiej zamknij mordę kundlu.- Zadziałało, gdyż od razu się spojrzał na mnie. Osoba, stojąca najbliżej niego powiedziała cicho „Wodzu”. Spojrzał na nią kątem oka i się uśmiechnął.
-A więc to ty jesteś wodzem. W końcu nas zaszczyciłeś swoją osobą. Ja jestem Ikemoto. Wódz watahy Black Wolf. Może o mnie słyszałeś? Odciąłeś nawet jednemu z moich głowę.- Powiedział z dumą.
-Ikemoto? Aaaa Ikemoto!- Uśmiechnął się na te słowa.- Ikemoto jebnij se w oko. I wynoś się stąd. Jeśli przyszedłeś po resztę ciała twojego człowieka to moi ludzie ci je dadzą.- Powiedziałem z pogardą. Na jego twarzy widniał grymas.
-Ale z ciebie żartowniś. Nie do końca po to tu przyszedłem. Chciałbym z tobą walczyć. Przegrany musi zrobić to, co zechce zwycięzca. I co ty na to?- Powiedział z uśmieszkiem. Ja już mu ten uśmieszek z gęby wyrwę.
-No dobrze. Niech tak będzie.- Każdy się odsunął, dając nam miejsce do walki. Po chwili dostałem swój miecz. Najpierw krążyliśmy w kółko, lustrując siebie wzrokiem.
-Jeśli myślisz, że wygrasz to się grubo mylisz. Jak dotąd nikt jeszcze ze mną nie wygrał. Więc masz marne szanse chłoptasiu.- Powiedział, uśmiechając się szyderczo.
-Zamknij lepiej ten swój ryj. Wkurwiasz mnie tylko tą swoją paplaniną.- Powiedziałem i rozpocząłem walkę. Wzrok wszystkich był skierowany na nas. Odpieraliśmy każdy cios przeciwnika. Osądziłem, iż musiał on walczyć z jakimiś słabiakami. Po jakichś dwóch minutach „zabawy” jak dla mnie skaleczyłem go w bok i wbiłem ostrze w dłoń. Krzyknął z bólu i zwinął się na ziemi. Jego ludzie byli w szoku. Nie spodziewali się najwidoczniej, że ich wódz może przegrać. On za to nadal leżał na ziemi, zwijając się z bólu.
-A teraz mnie posłuchaj. Opuścisz moje terytorium migiem. I masz mi się już nigdy więcej nie pokazywać na oczy. Bo gdy cię zobaczę albo kogoś z twoich, wypatroszę jak kurczaka. Ciebie mógłbym teraz, lecz okażę ci litość. Zabieraj zwłoki, swoich ludzi i siebie. Zrozumiałeś?- Wręcz wysyczałem mu te słowa do ucha. Powiedział ciche „Tak”. Jednym ruchem wyciągnąłem ostrze z jego dłoni. Ponownie krzyknął z bólu. Dwóch chłopaków podbiegło do niego i go podniosło. Inni zaś wzięli zwłoki swojego kumpla. Skłonili się i uciekli gdzie pieprz rośnie. Dobrze, że miałem jeszcze dobry humor.
-Witaj z powrotem Ojcze.- Powiedziała jedna dziewczyna cicho, stojąc za mną o krok. Spojrzałem na nią najpierw wściekłym spojrzeniem. Lecz po chwili uśmiechnąłem się i przytuliłem do siebie.
-Witaj Emiko.- Powiedziałem, głaszcząc ją po plecach. Ona jeszcze bardziej się we mnie wtuliła.

Emiko Iwahara
„12” lat
27.11.2002r.
Wzrost: 1,60
Kraj: Japonia
Rude włosy, ciemno brązowe oczy
Hobby: spacery, książki, zielarstwo,
-Powiedz innym, że kto chce może spać dzisiaj w dużej sypialni. Dobrze? A teraz idź i powiedz. Sama też już się przebierz.- Powiedziałem spokojnym głosem. Ona tylko pokiwała głową i pobiegła do reszty. Tak dla wyjaśnienia. Duża sypialnia to po prostu duży pokój pełen poduszek, materaców, kocy i kołder. Wilki lubią spać razem. Poszedłem do swojego domu, wziąłem prysznic i przebrałem w moją piżamkę (Ta czarna, pamiętacie?!). Potem poszedłem do dużej sypialni. Gdy tam wszedłem było tam jakieś 20 osób. Od razu spojrzeli w moją stronę. Ja się tylko na to lekko uśmiechnąłem i zamieniłem w wilka. Podszedłem do jednego z materacy. Wskoczyłem na niego i położyłem się. Po chwili z wielką poduszką podeszła do mnie Emiko. Była przebrana w piżamkę - zakolanówki w paski, luźną kremową koszulę nocną. Położyła się tuż  obok mnie. Podniosłem się i zębami przykryłem ją kocem. Potem ułożyłem z powrotem obok niej. Od razu się we mnie wtuliła. Inni położyli się jak najbliżej mnie. Tak wspólnie zasnęliśmy.
                                                  Kiyoshi jako wilk. (mniej więcej ;p)

3 komentarze:

  1. Hej,
    wyjście wspaniałe, a Kayoshi jako przywódca watachy jest wspaniały, ciekawe jak dziewczyny zareagują jak się dowiedzą kim oni są...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo~! ^^
      Tak, Kiyoshi robi furorę :D
      A tego dowiesz się w kolejnych rozdziałach ;)
      Dziękuje i życzę miłego czytania~! :3
      #Kimie

      Usuń
  2. Hejeczka,
    cudnie, a to wyjście, Kayoshi jako przywódca watachy wypada wspaniale, ciekawe jak dziewczyny zareagują jak się dowiedzą kim oni są... ;)
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń