Witam was po dłuższej przerwie :) Oczywiście wstawiam nowy rozdział TB :D I przepraszam za niewstawienie niespodzianki :( Miałam braki Interentu i brak czasu na przepisanie tego :/ Możliwe, że jeszcze dzisiaj to wstawie, a jak nie to jutro :)
Jak na razie Miłego czytania ^.^ #Kimie
I nadszedł poniedziałek. Jak ja nie lubię tego dnia. Chociaż rano miałam miłą niespodziankę. Otóż, gdy wychodziłam z domu czekał tam na mnie Jason i Jonathan. Więc razem mogliśmy iść do szkoły. O dziwo wszyscy mieli dobry humor. Nawet Kiyoshi nie spał na lekcjach. Gdy poszłam na dach wszyscy już tam byli, oprócz Megumi. Bardzo mnie to zdziwiło.
-Szybko Mari-chi. Zanim Megi-san wróci.- Powiedziała do
mnie cicho Yuko, machając abym podeszła bliżej.
-O
co chodzi?- Nic z tego nie rozumiałam.
-Jak
to o co? Przecież niedługo Megi-chi ma urodziny.- Na śmierć zapomniałam.
Przecież to już za 3 dni!
-Więc
co w związku z tym?- Spytałam.
-Więc zrobimy jej mini przyjęcie urodzinowe~!- Prawie
krzyknęła Yuko z radości.
-Dobra,
dobra. Spokojnie. Musimy ustalić gdzie, o której i co każdy robi.- Tym razem
odezwał się Jason.
-Przyjęcie
możemy zrobić w kawiarni. Wystarczy wynająć pokój.- Stwierdziła Yuko.-
Najlepiej po lekcjach..- Dodała.
-Więc
mamy miejsce i czas. Teraz dekoracje i tort oraz inne jedzenie.- Jason dalej
ustalał przyjęcie.
-Nasza
mama może nam pomóc z tortem.- Stwierdził Joni na co przytaknął mu Jason.
-Ja
mogę zrobić jakieś inne przekąski.- Powiedział Kiyoshi.
-Więc
ja i Yuko zajmiemy się dekoracjami.- Wszyscy musimy się czymś zająć.
-Więc
ustalone. I ani słówka o przyjęciu niespodziance Megumi. Dzisiaj załatwimy salę.
Reszta się ułoży.- Zakończył Jason z uśmiechem. Gdy każdy zaczął robić normalne
czynności, przyszła Megumi. Milczeliśmy jak grób by jej o tym nie powiedzieć.
Po szkole chłopacy załatwili salę. Ustaliliśmy, kiedy powiesimy dekoracje i
przyniesiemy jedzenie. Na pewno Megi będzie zaskoczona a zarazem zadowolona.
Nadszedł
dzień niespodzianki! Rano wszystko zanieśliśmy na miejsce.
W
szkole byliśmy tym bardzo podekscytowani. Chłopcy poszli nieco wcześniej. Za to
my z Yuko miałyśmy bardzo ważne zadanie - zaprowadzić tam Megumi. Po szkole nie
musiałyśmy się prosić aby poszła z nami do kawiarni. Tylko trochę się zdziwiła,
że poszliśmy do innej. Kazałyśmy jej czekać a same poszłyśmy do pokoju.
Wiedziałyśmy, że po jakimś czasie do nas przyjdzie. Długo czekać nie
musieliśmy. Po jakichś 4 minutach usłyszeliśmy kroki i wołanie. Krzyknęłyśmy,
że „Tu jesteśmy”. Gdy weszła wszyscy zaczęliśmy jej śpiewać „Sto lat!” Na
początku była bardzo zaskoczona lecz zamieniło się to w szczęście. Pewnie
myślała, że zapomnieliśmy.
-Sto
lat Megumi-san~!- Krzyknęliśmy chórem.
-Pomyśl
życzenie i zdmuchnij świeczki~!- Powiedział Joni. Tak też zrobiła. Pokój
wypełnił się oklaskami i życzeniami. Po tym wszyscy usiedliśmy.
-Nie
wiem co powiedzieć. Dziękuję wam bardzo! Myślałam, że zapomnieliście.- A nie
mówiłam.
-Jakbyśmy mogli.- Powiedziała Yuko i założyła jej na
głowę urodzinową czapeczkę.
-A
teraz czas na tort~!- Krzyknęli równo Joni z Yuko. To są dwa największe
łakomczuchy. Megi pokroiła tort. Był bardzo pyszny. Ciekawe czy bliźniacy
pomogli swojej mamie w robieniu. Potem przyszedł czas na prezenty. Ode mnie
dostała świecące, fioletowe baletki. Od Yuko płytę SHINee. Od Shunsuke ramkę na
zdjęcia i breloczek w kształcie ptaszka. Od bliźniaków dwa miśki bliźniaki -
jeden był różowy, drugi niebieski. Od Kiyoshiego dostała naszyjnik z motylkiem.
Od razu musiała go założyć. Reszta przyjęcia polegała na śmiechach, jedzeniu(
pysznych przekąsek od Kiyoshiego), karaoke( Jason chciał zakleić usta
Joniemu) i ogólnej dobrej zabawie. Jak zwykle rozstaliśmy się na jednym z
zakrętów. Kiyoshi poszedł odprowadzić Megi do domu. T o był naprawdę miły
dzień.
Ale
mi zrobili niespodziankę. Na początku myślałam, że zapomnieli. Trochę mnie to
przybiło. Lecz, gdy weszłam do tego pokoju w kawiarni - zamarłam. Byłam
zaskoczona a zarazem szczęśliwa. Tort był bardzo pyszny. Dowiedziałam się, że
bliźniacy go zrobili. Prezenty też były super. Baletki od Mari, płyta od Yuko,
ramka i breloczek od Shuna, miśki od bliźniaków i naszyjnik od Kiyoshiego.
Musiałam go od razu założyć. Był bardzo piękny. Reszta przyjęcia też była
świetna. Nie mogłam przestać się śmiać gdy Jason chciał zakleić usta Joniego
lub gdy on z Yuko kłócili się o ostatni kawałek ciasta. Były to najlepsze
urodziny. Po tym Kiyoshi odprowadził mnie do domu. Rozmawialiśmy i śmialiśmy
się po drodze. Gdy doszliśmy, Kiyoshi aż jęknął z niezadowolenia.
-Dlaczego
twój dom musi być tak blisko. Nigdy nie zdążę powiedzieć wszystkiego co chcę.-
Zrobił aż obrażoną minkę. Ja na to się zaśmiałam.
-Więc
następnym razem pójdziemy gdzieś dalej abyś mógł mnie dłużej odprowadzać.- Nie
mogłam powstrzymać uśmiechu. Kiyoshi patrzał na mnie z zaciekawieniem. Po
chwili podszedł bliżej.
-Mam
dla ciebie jeszcze jeden prezent. Ale nie wiem czy chcesz.- Ciekawe co to
może być?
-Co
to za prezent?- Spytałam.
-Megumi-san,
czy pójdziesz ze mną na randkę?- Spytał się, patrząc mi prosto w oczy.
Zamarłam. R-R-Randkę?!
-Ja-Ja.....Ja
bardzo chętnie pójdę.- Powiedziałam szybko na wydechu. Kiyoshi uśmiechnął się
na te słowa.
-Więc
do zobaczenia w sobotę o 13 koło księgarni.- Powiedział.- Dobranoc Megi-chi i
jeszcze raz wszystkiego najlepszego.- Dodał, dając mi całusa w policzek i
poszedł. Aż nie mogłam uwierzyć, że idę na randkę z Kiyoshim. Ta myśl
powodowała uśmiech a zarazem zdenerwowanie. Idę na randkę.....z
Kiyoshim.......w tą sobotę.......w co ja się ubiorę?.......
Sobota
nadeszła dość szybko. Wstałem na spokojnie. Miałem mnóstwo czasu. W piżamie
poszedłem na śniadanie. Po nim wziąłem kąpiel. Tylko po tym miałem problem. W
co ja się mam kurwa ubrać?!! Jak na chłopaka mam dużo ciuchów. Po prostu
nie lubię monotonii. Po jakichś 18 minutach grzebania wybrałem: czarne jeansy,
brązowe trapery, białą bluzkę z nadrukiem i krótkim rękawem, brązową skórzaną
kurtkę. Ułożyłem jeszcze włoski i byłem gotowy. Nie musiałem mówić innym dokąd
idę. Najważniejsze, że wracałem i przychodziłem, gdy ktoś obcy przychodził do
obozu. Lecz tym razem Ayako postanowiła mnie zatrzymać.
-Gdzie
się wybierasz?- Spytała stając przede mną ze skrzyżowanymi rękoma na piersi.
-Wychodzę.
A gdzie to nie powinno cię obchodzić. Wrócę późno więc kolację zjedźcie beze
mnie.- Powiedziałem i już chciałem ją wyminąć ale mi przeszkodziła.
-Powinieneś
mówić gdzie idziesz. I dlaczego nie możemy iść z tobą?- Zawsze musi drążyć
temat.
-Nie
muszę mówić gdzie idę. I nie, nie możecie iść ze mną. Przypilnuj wszystkiego do
mojego powrotu. Liczę na ciebie.- Ostatnie słowo zawsze działa. Po chwili
zasalutowała mi i poszła. Ja też to zrobiłem, bo nie chciałem się spóźnić na
randkę.
Czekałem
na Megumi w umówionym miejscu. Ale gdy ją zobaczyłem to myślałem, że gały mi
wyjdą. Wyglądała cudownie. Miała na sobie sukienkę w kolorze brzoskwini, która
była rozkloszowana na dole i dopasowana w talii i biuście. Do tego czerwone
bolerko związane z przodu na kokardkę i tego samego koloru baleriny. Włosy
zostawiła rozpuszczone. Do tego bardzo delikatny makijaż. Dosłownie nie mogłem
oderwać od niej wzroku.
Rano
długo się szykowałam na randkę z Kiyoshim. Długo się zastanawiałam nad
ubraniem. Lecz w końcu zdecydowałam. Wyszłam z domu tak, aby na spokojnie
dojść. Gdy dochodziłam do umówionego miejsca, już na mnie czekał. Zobaczył
mnie. Na jego twarzy widniało.....zaskoczenie?
-Witaj Kiyoshi-san.- Przywitałam się z nim.
-W-W-Witaj
Megumi-san. Wyglądasz olśniewająco.-
Zarumieniłam się na jego słowa. Po chwili najwidoczniej otrząsnął się z
szoku.- Więc, idziemy.- Powiedział i ruszyliśmy w nieznane mi jeszcze miejsce.
Najpierw poszliśmy do kina na komedię romantyczną. Wiedziałam, że Kiyoshi robi
to dla mnie bo boję się horrorów. W pewnym momencie przypomniałam sobie coś.
Położyłam rękę na jego głowie i zaczęłam go drapać za uszkiem. Na początku
zdziwił go ten gest lecz po chwili się uśmiechnął. Słyszałam jak pomrukuje z
zadowolenia. Po kinie poszliśmy coś zjeść. Kiyoshi nie mógł się zdecydować,
jaki wziąć deser. Wziął lody czekoladowe z gorzką polewą. Ja za to wzięłam
kawałek ciasta wiśniowego z czekoladą i bitą śmietaną. Kawałek został
podkradziony przez Kiyoshiego. Potem poszliśmy na balet. Widziałam jak Kiyoshi
uśmiecha się, gdy widzi mój zachwyt. Nic na to nie poradzę. Uwielbiam balet.
Sama nawet ćwiczyłam i teraz nawet trochę ćwiczę. Występowałam gdy byłam mała.
Teraz tańczę tylko dla przyjemności. Po pięknym przedstawieniu teatralnym
poszliśmy na spacer po mieście. Szliśmy i rozmawialiśmy o najróżniejszych
rzeczach. Kiyoshi opowiedział mi trochę o Francji, jak poznał bliźniaków, jak
wygłupiał się na lekcjach. Ja za to opowiedziałam mu o balecie, codziennym
życiu i fajnych miejscach w mieście. Kiyoshi zaprowadził mnie w pewne
tajemnicze miejsce. Najpierw szliśmy leśną ścieżką, potem wspinaliśmy się po
stromej górce. Gdy doszliśmy na miejsce, zamarłam. Z tego miejsca było widać
całe miasto w oddali. Nad nami świecił księżyc z gwiazdami a dookoła nas latały
świetliki.
-Podoba
się?- Spytał Kiyoshi, gdy usiedliśmy.
-Przepiękne.-
Tyle zdołałam z siebie wydusić. Siedzieliśmy tam i patrzeliśmy w gwiazdy. Gdy
zrobiło się trochę chłodniej zdecydowaliśmy się wracać. Nawet nie zauważyłam,
gdy Kiyoshi złapał mnie za rękę. Nie śpieszyliśmy się. Szliśmy spacerkiem
ciesząc się z dzisiejszego dnia. Jak zwykle Kiyoshi odprowadził mnie pod sam
dom.
-Powiem
ci, że teraz nie żałuję. Zdążyłem z tobą porozmawiać.- Powiedział z uśmiechem.
-Prawda.
Tak daleko zaszliśmy, że przegadaliśmy całą drogę tutaj.- Również się
uśmiechnęłam.- Dziękuję za taki prezent.- Na początku zrobił zdziwioną minę,
jakby nie wiedział o co chodzi. Po chwili przypomniał sobie i zaśmiał się pod
nosem.
-Nie
ma za co. Ale mam do ciebie jeszcze jedno pytanie.- Powiedział trochę
tajemniczo.
-Więc
pytaj.- Podszedł do mnie bliżej, łapiąc moją drugą dłoń. Spojrzał mi prosto w
oczy. Ja również patrzałam w jego złociste tęczówki.
-Czy
zostaniesz moją dziewczyną?- Że co?!! Patrzałam na niego w osłupieniu.-
Bardzo mi się podobasz. Już od pierwszego spotkania. Nie mogę przestać się
uśmiechać gdy cię widzę. A jak przypomnę sobie chwile, które spędziliśmy razem
to uśmiech od razu pokazuje mi się na twarzy. Mógłbym patrzeć na ciebie cały
czas. Do tej pory nie zaznałem takiego uczucia. Chyba nazywają to miłością.
Moje uczucia są prawdziwe i szczere. Przyjmę każdą twoją decyzję.- Mówił to,
patrząc w moje oczy. I widziałam, że mówi prawdę. Poczułam jak rumieńce
wkradają się na moje policzki. Pocałowałam go delikatnie w usta.
-Tak.
Ja....Ja chcę być z tobą Kiyoshi.- Czułam jak moje serce mocniej bije. Jak palą
mnie policzki od rumieńców. Kiyoshi najpierw był zszokowany tym, że go
pocałowałam. Lecz gdy doszły do niego moje słowa, uśmiechnął się ciepło.
Przybliżył swoją twarz do mojej by mnie pocałować. Nie protestowałam. Pocałunki
były delikatne lecz zarazem namiętne. Przez nie, miękły mi nogi. Kiyoshi
położył ręce na mojej talii i przyciągnął do siebie. Ja za to oplotłam ręce
wokół jego szyi. Całowaliśmy się jakieś 2 minuty. Odsunęliśmy się od swoich
ust, patrząc sobie w oczy. Kiyoshi uśmiechnął się szeroko dając mi całusa w
nos. Przytuliliśmy się do siebie.
-Muszę
już iść.- Powiedziałam, odczepiając się od jego torsu.
-Rozumiem.
Zrobiło się chłodniej, więc lepiej idź bo mi się jeszcze przeziębisz.-
Powiedział z uśmiechem.
-Dobranoc
Kiyoshi.
-Dobranoc
Megumi.- Pocałowaliśmy się ostatni raz dzisiejszego dnia. Kiyoshi czekał,
dopóki nie wejdę do domu. Widziałam jak odchodzi. Nie mogłam przestać się
uśmiechać. Mam nadzieję, że sąsiedzi mnie nie widzieli. Pewnie będę musiała
opowiedzieć wszystko w szkole innym. To nic. Najważniejsze, że jestem
szczęśliwa. :)
Cieszyłem
się jak mysz do sera. Dzisiejszy dzień był wspaniały. Drapanie za uchem w
kinie. Podkradanie jej ciastka. Widzieć jak zachwyca się baletem. I jeszcze
większy zachwyt, gdy zabrałem ją w specjalne miejsce. i gdy zgodziła się zostać
moją dziewczyną.........chyba zacznę wyć po drodze z tej radości. I jeszcze
pocałunki. Mógłbym tak stać i trzymać ją w swych ramionach. A niech teraz
ktoś spróbuje mi popsuć humor! Biegłem przez las w postaci wilka cały
uradowany. Aż poszedłem na łąkę by wybiegać trochę to szczęście. Gdy wróciłem
do obozu wszyscy spali. Prawie wszyscy....
-Co
ty tu robisz Emiko-san?- Spytałem się jej. Siedziała na schodach do mojego
domku w samej piżamie.- Przeziębisz się.- Powiedziałem i zarzuciłem na nią
swoją kurtkę. Ona najpierw spojrzała na mnie, po czym przytuliła.
-Mogę
spać dzisiaj z tobą? Słyszałam, że w nocy ma być burza.- Powiedziała nadal się
do mnie tuląc.
-Dobrze.
Więc chodź już do środka. Nie chcę żebyś była chora.- Wziąłem ją na ręce i
wszedłem do domku. Od razu skierowałem się do sypialni. Położyłem ją na łóżku i
wyszedłem do kuchni. Przyniosłem stamtąd kubek ciepłej herbaty.
-Napij
się. Musisz się trochę rozgrzać.-Wzięła kubek i powoli zaczęła pić. Ja w tym
czasie wziąłem prysznic i przebrałem się. Gdy wróciłem Emiko nadal siedziała na
łóżku. Kubek stał na stoliku. Położyłem się do łóżka i przyciągnąłem do siebie
Emiko. Miała rację. Po chwili zaczęło padać i grzmieć. Przytuliłem ją mocniej
do siebie, drapiąc uspokajająco po plecach. Zasnąłem ze wspomnieniami
dzisiejszego spotkania.
Hej,
OdpowiedzUsuńo tak i mammy nową parę... no to teraz Joni ruszaj swój tyłek, przyjęcie niespodzianka się udała...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniale, o tak i mamy nową parę... no to teraz Joni ruszaj swój tyłek, przyjęcie niespodzianka się udało...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga