poniedziałek, 1 września 2014

Twin blood- rozdział 6

 Dzień Doberek~! ^.^
Witam was w ten ponury dzień, w którym rozpoczął się nowy rok szkolny. Buuuu~! ;_;
Więc ja Kimi aby was rozweselić wstawiam nowy rozdział :D Cieszycie się??? :)
I mogę powiedzieć z czystym sumieniem iż następny pojawi się za tydzień *.*
I mam taką małą nadzieję, że może teraz ktoś zostawi po sobie komentarz :*  
Z góry dziękuję i życzę przetrwania w szkole :P
Enjoy  -.o    #Kimie
                 
Na długiej przerwie ja, Yuko, Megumi i Shunsuke poszliśmy na dach.
Nie wiedzieliśmy co na ten temat powiedzieć. Nagle zobaczyliśmy bliźniaków idących w naszą stronę. Nawet nie wiedziałam, który to który. Jeden z nich podbiegł do mnie i przytulił od tyłu.
-Cześć Skarbie.- Więc to jest Jason. Odsunął się ode mnie i ustał obok brata. Patrzeliśmy na nich nie wiedząc co powiedzieć.
-No dobra, więc czas abyś wszystkich poznał.- Stwierdził Jason.
-A więc to jest Yuko. Yuko to jest Jonathan.- Wskazał na nią.
-Miło mi cię poznać Yuko-san.- Powiedział Jonathan z uśmiechem.
-To jest Megumi.- Teraz wskazał moją drugą przyjaciółkę.
-Ciebie również miło poznać Megi-chi.- Powiedział nadal się szczerząc.
-C-Ciebie również Jonathan-kun.- Odpowiedziała cicho, zawstydzając się.
-A to jest Shunsuke-kun.- Stwierdził z zadowoleniem Jason.
-Hejo Shun-san.- Nadal uśmiechnięty.
-Na koniec poznaj moją dziewczynę Mariko-chi.- Powiedział Jason puszczając do mnie oczko.
-Miło mi cię poznać Mari-chan.- Stwierdził, wziął moją dłoń i ucałował. Przypomniało mi się przywitanie z Jasonem tydzień temu.
Puścił moją dłoń i ustał koło brata.
-Więc to ona jest tą, co skradła ci serce? Nie dziwię się. Jest bardzo ładna. I miałeś rację z tymi oczami.- Na mojej twarzy zagościł rumieniec.- I jeszcze ten rumieniec. Ty to jesteś szczęściarzem.- Stwierdził nadal uśmiechnięty.
-Przecież ci mówiłem.- Aż mnie ciekawi co Jason powiedział swojemu bratu o mnie. W tym momencie z szoku wyszedł Shunsuke.
-Jesteście jak dwie krople wody. Jason-san dlaczego wcześniej nie powiedziałeś, że masz brata bliźniaka?- Zapytał Shun. Sama chciałam to wiedzieć, więc czekałam na odpowiedź.
-Chciałem zobaczyć wasze miny. Plus myślałem, że nas jakoś rozróżnicie. Jednak chyba jesteśmy aż nadto do siebie podobni.- Dla mnie na początku byliście dwoma Jasonami. Ale nawet jak się przyjrzeć to nie widać między nimi różnicy.
-A dlaczego Jonathan-san nie dołączył do naszej klasy z tobą tylko teraz?- Spytała Megumi trochę zawstydzona.
-Trochę się rozchorowałem, więc mama stwierdziła, że dopiero gdy wyzdrowieję pójdę do szkoły.- Odpowiedział jej Jonathan. – A i możecie mi mówić Joni (dżoni) albo Jon (dżon).- Uśmiechnął się szczerze.
-A który z was jest starszy??- Spytałam. No co? Trochę mnie to ciekawi. Pierwszy raz widzę bliźniaki tak do siebie podobne.
-Jason.- Stwierdził Joni. Więc chodzę z tym starszym. Właśnie. W niedzielę więc widziałam Jonathania a nie Jasona. Dlatego mnie nie poznał, bo się nie znaliśmy. Więc jestem dziewczyną Jasona i mi się to nie śniło. Uśmiechnęłam się na tą myśl i przytuliłam do MOJEGO CHŁOPAKA. Trochę się zdziwił na to, lecz również przytulił.
-Aż tak bardzo się za mną stęskniłaś??- Spytał rozbawiony.
-Nie, po prostu myślała, że wszystko jej się śniło. Spotkałem ją wczoraj w centrum handlowym. Pomyliła mnie z tobą. Nie chciałem jej wszystkiego wtedy tłumaczyć, więc mogła się trochę zmartwić.- Na słowa Joniego aż zdębiałam. To on wiedział kim jestem? I zauważył moje zmartwienie.
-Serio? Dlaczego mi nie powiedziałeś?- Spytał się z wyrzutem Jason braciszka.
-Sam nie wiem. Najważniejsze, że wszystko się wyjaśniło.- Powiedział z uśmiechem.
-Przepraszam cię Skarbie za mojego braciszka. Będzie miał małe tortury w domu ode mnie.- Powiedział i cmoknął mnie w czoło.
Po chwili powiedział mi do ucha.- Jonathan ma łaskotki.- Aaaaa! Oj, współczuję mu. Odkleiłam się od Jasona i ustałam obok niego.
-Mari-chi. Ale musisz nam coś wytłumaczyć.- Stwierdziła Yuko. Ciekawe co??- Od kiedy ty i Jason jesteście parą? Byłaś z nim na randce i nic nam nie powiedziałaś?! Masz się nam wytłumaczyć, bo jak nie to ciężkie będzie twoje życie.- Powiedziała Yuko. Patrzałam się na nią w szoku. Ale to co powiedziała jest prawdą. Nie powiedziałam jej ani Megumi o mojej randce z Jasonem. Na jej słowa bliźniaki zaczęły się śmiać do rozpuku. Trwało to jakieś 3 minuty.
-No wiesz co, Skarbie? Nie powiedzieć o naszej randce przyjaciółkom? Za to wszyscy po szkole idziemy do kawiarni i opowiadamy im wszystko ze szczegółami. Więc do zobaczenia po szkole.- Powiedział na odchodnym i poszedł gdzieś z braciszkiem. Aż mnie wmurowało. Zaraz......ŻE CO?!! Wszystko ze SZCZEGÓŁAMI?!!! Stałam tam z otwartą buzią. No co za.......


Nigdy nie zapomnę min całej klasy, gdy zobaczyli mnie i Jonathana. Ciekawe, czy ktoś się domyślił, że jesteśmy bliźniakami zanim to powiedziałem?? Nieważne. I tak dziewczyny miały dwie osoby do wzdychań. Szybko polubiły Jonathana a on je. Umeko chciała go poderwać, lecz on już na starcie ją olał. I jak tu nie kochać swojego braciszka? Na dużej przerwie wybraliśmy się na dach. Miałem nadzieję spotkać tam moje kochanie i innych. I się nie myliłem. Przedstawiłem wszystkich braciszkowi. Najwidoczniej nadal nie mogli otrząsnąć się z szoku. Zdziwiłem się, gdy Mari się do mnie przytuliła, lecz to uczucie szybko wywiało i zamieniło się w szczęście. Gdy braciszek powiedział, że wczoraj spotkał moją dziewczynę zdziwiłem się. I za to, że jej od razu wszystkiego nie wytłumaczył będzie miał tortury w postaci łaskotek. Nie będzie litości, hehehe. Gdy Yuko wypowiedziała swoją kwestię nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Myślałem, że Mariko opowiedziała im już wszystko. Musiałem ją trochę ukarać dlatego ta kara była idealna. Już jestem ciekaw co będzie robiła, abym nie mówił pewnych szczegółów. I rumieniec na jej twarzy pewnie nie będzie znikać. Wziąłem Joniego aby oprowadzić go po szkole. Nie zabrakło przy tym naszego Fanclubu.

Tak jak się umawialiśmy, po szkole poszliśmy do kawiarni. Już od początku każdy miał dobry humor. Zwłaszcza, gdy Joni i Yuko nie mogli się zdecydować co sobie wziąć. Gdy każdy miał przed sobą ciastko i picie, Mariko i ja zaczęliśmy opowiadać o naszej randce. I jak się nie myliłem, jej rumieniec nie znikał z twarzy. Czasami wręcz się powiększał. Gdy chciałem opowiedzieć o scenie pod drzewem (scena pocałunku i wyznania miłości :P), Mari zamknęła mi buzię ciastkiem.
-Wiesz co? Chyba jesteś głodny. Najpierw zjedz a później pogadamy.- Stwierdziła z uśmiechem. Podchodził pod bardziej wredny.
-Skarbie, jak mogę przerwać w takiej chwili??- Ciekawe co odpowie.
-Normalnie. Nie muszą wiedzieć wszystkiego.- Powiedziała i zaczęła jeść swoje truskawkowe ciastko.
-No to powiem w skrócie. Wyznałem Mari swoje uczucia, spytałem czy zostanie moją dziewczyną, zgodziła się i wyznała co do mnie czuje, pocałowaliśmy się, przytuliliśmy się, odprowadziłem ją do domu, omal nie odtańczyłem kankana wracając do siebie.- Powiedziałem na wdechu. Mariko aż zaczęła krztusić się ciastkiem. Reszta aż zastygła ze zdziwienia. Oprócz mojego braciszka oczywiście, który już wszystko wiedział i uśmiechał się na tą scenę
-Weee~! To takie romantyczne~! Zwłaszcza, że Jason ukradł ci twój pierwszy pocałunek~!- Wszyscy w jednym momencie spojrzeliśmy się na Yuko. Ona dopiero po chwili skapnęła się co powiedziała. Spojrzałem się na Mari, która zrobiła się cała czerwona i widać było, że jest zła na Yuko.
-Ups~. Wymsknęło mi się. Przepraszam.- Powiedziała Yuko ze smutną miną.
-Jak mogłaś powiedzieć, że....- Nie dokończyła swojej wypowiedzi Mari, gdyż zatkałem jej usta własnymi.
-No i drugi buziak również skradziony przez moją osobę.- Skwitowałem patrząc na zaskoczoną i zawstydzoną twarz Skarba.


Ja ją dosłownie zabiję! Jak mogła powiedzieć przy wszystkich, że się wcześniej nie całowałam.
-Jak mogłaś powiedzieć, że....- Nie skończyłam, gdyż usta Jasona nie pozwoliły mi na to. Czułam jak mój rumieniec powiększał się ze zdwojoną siłą. Gdy przestał i stwierdził kradzież drugiego pocałunku myślałam, że go zabiję. Pocałował mnie przy moich przyjaciółkach, przyjacielu i swoim bracie.
-Idę się zabić.- Skwitowałam i chciałam odejść od stolika. Lecz ręka Jasona uniemożliwiła mi to. Z powrotem usiadłam na swoje miejsce, dodatkowo opierając się o Jasona, który mnie obejmował.
-Oj Mari-chan. Nie musisz się przy nas tego wstydzić. To normalne. Przecież nie palniesz buraka, gdy będziesz się całowała z Jasonem na ślubie i mnóstwo osób będzie się na was patrzeć.- Skwitował Jonathan. Czekaj, chwila.....czy on powiedział o ślubie moim i Jasona???
-Naprawdę słodko razem wyglądacie. Więc nie wstydźcie się okazywać swoich uczuć w stosunku do siebie.- I komentarz Megumi.
-Joni-kun i Megi-chi mają rację. Jesteś największą szczęściarą w szkole, bo chodzisz z chłopakiem, za którym uganiają się wszystkie dziewczyny w szkole.- A teraz komentarz Shuna.
-Właśnie Mari-chan. Już wcześniej było widać, że Jason-kun coś do ciebie czuje. I pamiętam co o nim mówiłaś więc się z nami nie wykłócaj.- Na deser komentarz Yuko.
-Widzisz Skarbie. Wszyscy się cieszą z naszego szczęścia.- No i na koniec Jason. Chociaż to prawda. Od początku Jason mi się podobał. Od początku nie chciałam aby chodził z Umeko. Byłam o niego zazdrosna. Nie odepchnęłam go, gdy złapał mnie za rękę, bo mi się to podobało. Ja naprawdę go kocham.
-Tańczyłeś kankana po drodze??- Zdziwiło go to pytanie.
-Byłem tak szczęśliwy, że mogłem góry przenosić.- Stwierdził uśmiechając się i przytulając bardziej.
-Gdy mi o wszystkim opowiadał uśmiech nie schodził z jego twarzy. Był cały w skowronkach.- Potwierdził Joni. Wzięłam rękę Jasona i splotłam ze swoją. Obróciłam do niego głowę i dałam buziaka w policzek.
-Głupol z ciebie.
-Przy tobie tak jakoś.- Uśmiechnął się szerzej i również dał buziaka w policzek.
-Ale wy przesłodko wyglądacie. Dosłownie kawaiii~!- Yuko aż nie mogła powstrzymać się od pisków, co wywołało u nas salwę śmiechu.

Po kawiarni zostałam odprowadzona przez bliźniaków do domu. Do końca dnia uśmiech nie schodził mi z twarzy. Ciekawa jestem, co będzie gdy dziewczyny ze szkoły się dowiedzą? Mam nadzieję, że mi wybaczą.

Chodzę już z Jasonem 2 tygodnie. I pewnie chcecie wiedzieć co się do tej pory wydarzyło? Nic wielkiego. Dziewczyny z jego Fanclubu zaakceptowały to, że zostałam jego dziewczyną. Ufff! Chciały abym powiedziała jak wyglądała moja randka z nim. Zadawały też mnóstwo pytań. Na moje szczęście pojawił się Jonathan i wyprowadził mnie z opresji. Zaprzyjaźniłam się z nim. Często opowiada mi o życiu we Francji i swoim braciszku. Ja, Yuko, Megumi, Shunsuke, Jason i Jonathan staliśmy się zgraną paczką. Zawsze jemy razem obiady i chodzimy do kawiarni. Raz nawet poszliśmy do kina.

Dzisiaj miały się odbyć pierwsze w-fy. Prowadził je pan Tamuro. Jest bardzo miłym nauczycielem. Zawsze można z nim pogadać. Gdy będzie się starać na jego lekcjach, on to doceni. Największy i najlepszy kontakt ma z nim Shunsuke ( możecie się domyślić dlaczego ;p). Wszyscy przebrani i gotowi stawiliśmy się na boisku szkolnym. Było ciepło więc nie musieliśmy ćwiczyć na sali.
-Witam was wszystkich.- Przywitał nas pan Tamuro.
-Dzień dobry Sensei.- Opowiedzieliśmy chórem.
-Dawnośmy się nie wydzieli. Mam nadzieję, że jesteście zwarci i gotowi. Ale przed tym, chciałbym poznać nowicjuszy.- Powiedział z zadowoleniem. Jason i Jonathan stanęli przed grupą. Pan Tamuro zrobił wielkie oczy ze zdziwienia i aż zamilkł.
-Więc......może się przedstawicie?- Zachęcił nauczyciel będąc nadal w szoku.
-Jason.
-Jonathan.- powiedzieli po krótce.- Bliźniacy.- dodali równocześnie.
-Aaaaa możecie coś zrobić, żebym mógł was rozróżnić?? Bo dosłownie wyglądacie jak klony.- Stwierdził, uśmiechając się głupkowato. Jason podszedł do jednej z dziewczyn i zabrał jej niebieską wstążkę. Następnie podszedł do brata i zrobił mu kucyka, zostawiając kilka pasm z przodu.
-Więc ten z kucykiem to Joni.- Stwierdził do nauczyciela uśmiechając się. Dziewczyny zaczęły piszczeć na wygląd Joniego.
-No dobra. Więc zaczynajmy. Najpierw rozgrzewka. Później chłopcy grają w piłkę nożną a dziewczęta opowiedzą mi co do tej pory wydarzyło się w szkole.- Może to wydawało się nie fair, ale pan Tamuro twierdzi, iż dziewczyny wszystkiego się dowiedzą. Tak jak pan powiedział, tak się stało. Najpierw rozgrzewka,  gra i pogaduchy. Gdy drużyny zostały wybrane, okazało się, że bliźniacy są w osobnych drużynach. Chłopcy grali a my opowiadałyśmy o szkolnym życiu. Najwięcej było mowy oczywiście o bliźniakach. Przy okazji pan Tamuro życzył mi szczęścia z Jasonem. Mecz skończył się remisem. Wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że gdyby bliźniacy i Shunsuke grali w jednej drużynie, mecz byłby przesądzony. Lecz na koniec była mała niespodzianka dla fanek bliźniaków. Otóż ściągnęli oni koszulki ukazując swoje szczupłe, wysportowane męskie ciało. Piszczały i krzyczały z zachwytu. Ja natomiast miałam otwartą gębę i byłam zarumieniona. Wymienili się nimi jak po prawdziwym meczu ale ich już nie zakładali. Poszli do szatni nie zachwycając swoich fanek uśmiechem. Trener na to tylko się zaśmiał i kazał iść chłopcom do szatni. My musiałyśmy zrobić jeszcze dwa kółeczka i koniec. Ja poszłam do szatni ostatnia, gdyż musiałam jeszcze zanieść piłki. Nikogo wręcz już w szatni nie było, gdy brałam prysznic. W samym ręczniku podeszłam do swojej szafki aby się przebrać, ale moich ciuchów tam nie było. Pomyliłam szafkę?? Zaczęłam przeszukiwać wszystkie szafki ale ich nie znalazłam No pięknie! Jak ja teraz wrócę do domu?! Usiadłam zrezygnowana, zastanawiając się co dalej.
-Dlaczego się jeszcze nie przebrałaś?- Aż podskoczyłam, gdy usłyszałam czyjś głos. Spojrzałam, kto zadał mi pytanie.....Jason?! W mgnieniu oka przypomniałam sobie, że jestem w samym ręczniku. Szybko schowałam się obok szafki. Jason tylko na mnie patrzał.
-No bo ktoś chyba ukradł mi ciuchy.- Powiedziałam zawstydzona.
-Poczekaj chwilę.- Powiedział i wyszedł z szatni. Po chwili wrócił z jakimiś ubraniami.
-Ubierz to. Poczekam na zewnątrz.- Wyszedł nie mówiąc nic więcej. Wyszłam zza szafki i zobaczyłam co mi przyniósł. Były to krótkie spodenki (Pewnie pożyczył od jakiejś dziewczyny), za duży podkoszulek i bluza. Wzięłam bluzę do rąk i powąchałam. Pachniała jak Jason, więc musiała być jego. Szybko ubrałam się w nie i wyszłam z szatni. Trochę dziwnie się czułam bez bielizny. Na zewnątrz spotkałam Jasona.
-Słodko wyglądasz w tej bluzie.- Stwierdził lustrując mnie wzrokiem. Miałam nadzieję, że nie ma żadnego rentgenu w oczach. Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę wyjścia. Przy bramie stał Jonathan ze swoją torbą i jakąś jeszcze. Gdy nas zobaczył uśmiechnął się.
-Mari-chi trzymaj. To chyba twoje.- Powiedział, podając mi torbę. Dopiero wtedy rozpoznałam, że to moja.
-Skąd ty to masz?- Spytałam zdziwiona.
-Szybko domyśliłem się kto mógł ci ukraść torbę, więc poszedłem po nią.- Mam nadzieję, że do niej nie zaglądał.
-Kto to zrobił?- Nikt nie przychodził mi do głowy.
-A jak myślisz?! Umeko-san.- Co za żmija!

-Dobra, chodźmy do domu. Chyba się nie chcesz przewietrzyć Skarbie?- Powiedział Jason. O co mu.....Mój rumieniec zjawił się w sekundę w 100%. Bliźniacy na ten widok zaczęli się chichrać pod nosem. Pociągnęłam Jasona w stronę domu. Jak zwykle odprowadzili mnie pod sam dom. Gdy wróciłam od razu się przebrałam. Mam nadzieję, że to się nie rozpowie. 

4 komentarze:

  1. Hej,
    wróciłam z czytaniem, ale, ale nie mam tak dużo ostatnio czasu więc powoli będę czytała i mogą pojawić się dłuższe moje nieobecności...
    cała paczka się zgrała, co za żmija pewnie cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohayo~! ^.^
    Cieszę się, że wróciłaś i dalej będziesz czytać ^w^ I mam nadzieję, że niebawem będziesz miała na to więcej czasu ;)
    Dziękuje ślicznie i również pozdrawiam :3
    #Kimie

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej,
    och cała paczka się zgrała, ech co za żmija z niej napewno cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił... :(
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejeczka,
    wspaniały rozdział, och cała paczka się zgrała, ech co za żmija, napewno cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił... :(
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń