poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Twin blood- rozdział 5

 Ohayo~! *.*
Wstawiam wam ten rozdział, który sama poprawiałam, bo LovelyxAsuna nie miała czasu :/ A pewnie nie mogliście się doczekać przebiegu randki Jasona i Mariko :D Mam nadzieję, że się spodoba i pozostawicie jakieś komentarze ^.^
Miłego czytanka :*    #Kimie

Czekałem na nią na stacji o umówionej godzinie. Gdy ją zobaczyłem, poczułem jak moje nogi zamieniają się w watę. Była ubrana w fioletową krótką sukienkę, czarny sweterek, buty na koturnie. Proste włosy zamieniła na loczki. Do tego delikatny makijaż. Dosłownie aż mnie zatkało.
-Hej Jason.- Przywitała się będąc już obok mnie.
-Hej Mari. Wyglądasz dosłownie przecudnie.- Mówiłem jak zahipnotyzowany.
-Dziękuję. Ty również dobrze wyglądasz.- I do tego wszystkiego jeszcze ten rumieniec. Chyba się rozpuszczam. Otrząsnąłem się, chociaż mógłbym patrzeć tak na nią cały czas.
-Więc idziemy. Zaplanowałem dla nas dzień pełen wrażeń.- Uśmiechnąłem się i użyczyłem jej swoje ramie.
-D-Dobrze. Więc prowadź.- Powiedziała i złapała mnie za ramię. Randka się rozpoczęła.


Ujrzałam go stojącego na stacji. Wyglądał jeszcze przystojniej. Nie spodziewałam się, że powie iż wyglądam przecudnie. Spodziewałam się „ładnie” albo chociaż „pięknie” ale nie przecudnie. Zarumieniłam się- chyba już z przyzwyczajenia w jego obecności. Gdy użyczył mi swojego ramienia trochę się wstydziłam lecz położyłam na nim rękę.
Nie wiedziałam, gdzie mnie zabiera więc byłam bardzo zaciekawiona. Najpierw poszliśmy do kina na horror. Nie przepadam za nimi, więc w pewnych momentach aż podskakiwałam w fotelu. Lecz, gdy Jason złapał mnie za rękę i przychylił tak, abym oparła się o jego tors, uspokoiłam się. Wyglądaliśmy wtedy jak para.

Po kinie poszliśmy do małej kawiarenki. Była bardzo piękna. Drewniane stoły i krzesła a dookoła pełno kwiatów. Wtedy czułam się swobodnie rozmawiając z Jasonem. Zarumieniłam się ponownie, gdy starł z kącika moich ust piankę, którą zamiast wytrzeć w chusteczkę zjadł. Wychodząc wplótł mi we włosy białą lilie.

Gdy spacerowaliśmy po parku zauważyliśmy mężczyznę robiącego ludziom zdjęcia za pieniądze.
-Chodź, zrobimy sobie zdjęcie.- Powiedział Jason i zaczął mnie ciągnąć.
-A-Ale....
-Nie ma żadnego ale. Chodź.- Posłusznie poszłam za nim. Starszy mężczyzna był bardzo miły i kazał nam się ustawić. Jason objął mnie w tali a mi kazał się do siebie przytulić. Położyłam ręce na jego torsie i spojrzałam na niego. Przybliżył swoją twarz do mnie tak, że stykaliśmy się nosami. I znowu ten rumieniec.
-Jak wy pięknie wyglądacie razem. Już zrobiłem zdjęcie.- Powiedział starszy mężczyzna z uśmiechem. Nawet nie wiedziałam kiedy je zrobił. Zanim odczepiłam się od Jasona dostałam całusa w policzek.
Złapał mnie za rękę i podszedł do mężczyzny po zdjęcie.
-Ile płace?- Spytał Jason wyciągając portfel.
-Nic a nic. Za darmo. Robić zdjęcia tak pięknej parze to aż przyjemność. Szczęścia wam życzę gołąbki.- Jego uśmiech nie schodził z twarzy.
-Dziękujemy bardzo. I dziękujemy również za życzenia. Dowidzenia i życzę panu miłego dnia.
-Nie ma za co. Dziękuję i nawzajem.- Powiedział machając nam na pożegnanie. Dopiero gdy odeszliśmy skapnęłam się, że ten facet nazwał nas „parą”.
-Jason ale przecież my.....- Słowa nie chciały wyjść z mojego gardła.
-Co??
-Nie, już nic.- Dalej szłam z Jasonem za rękę. Była taka ciepła, że nie chciałam jej puścić.

Następny przystanek- wesołe miasteczko. Poszliśmy na kilka zjeżdżalni, do domu strachów( omal nie wskoczyłam na Jasona), do domu luster( i te głupie miny ;p). Jason wygrał dla mnie średniej wielkości misia. Na końcu poszliśmy jeszcze na diabelski młyn i watę cukrową. Było już późno lecz wybraliśmy się na ponowny spacer do parku. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Ustaliśmy przy dużej, starej wierzbie. Ja oparłam się o nie a Jason stał przed mną.
-I jak? Podołało się?- Spytał zaciekawiony.
-Bardzo. Tylko następnym razem ja wybieram film.- Zaraz, czy ja powiedziałam „następnym”?
-No dobrze, dobrze. Ale cieszę się, że się podobało. Bo ja pierwszy raz się tak bawiłem od przyjazdu tutaj.- Stwierdził z szerokim uśmiechem.
-Wcześniej nie miałeś czasu?- Ciekawe, kiedy przyjechał?
-Sprawa z przeprowadzka, szkoła.....trochę to zajęło a jestem tu dopiero 2 tygodnie.- Tak krótko.- Ale nie żałuję, że się tu przeprowadziłem. Bo gdybym tego nie zrobił nie poznałbym ciebie.- Spojrzał na mnie a ja się zarumieniłam. Podszedł do mnie i objął w pasie jedną ręką, drugą gładząc mój policzek.
-Mariko, gdy cię ujrzałem aż mnie zatkało. Zwłaszcza te twoje oczy. Przypominają mi kwiaty wiśni i porę roku, którą tak bardzo lubię. Ja.....ja się chyba w tobie zakochałam. Mariko czy......zostaniesz moja dziewczyną??- Czułam, jak moje serce bije coraz szybciej. On....się we mnie zakochał? Chce abym została jego dziewczyną? Patrzałam na niego w osłupieniu. Aż mnie zatkało. Czy to się dzieje naprawdę?? A może ja jeszcze śpię i dopiero co mam iść z nim na randkę?? Nie Mariko, to się dzieje naprawdę. I wiesz to bardzo dobrze. I wiesz, że.....
-Jason, ja.........tak, zostanę twoja dziewczyną, bo chyba też cię kocham.- Powiedziałam cicho nadal patrząc mu w oczy. Widać trochę go zszokowałam, lecz po chwili uśmiechnął się do mnie delikatnie.
-Mariko, czy mogę cię pocałować?- Spytał, gdy jego usta były kilka centymetrów od moich. Kiwnęłam tylko głową na pozwolenie. Poczułam jak ciepłe, miękkie wargi Jasona całują mnie. Objęłam jego szyje rękami, by nie przestawał pocałunku. Całowaliśmy się chwile, delikatnie lecz z namiętnością. Czułam jak moje nogi odmawiają mi posłuszeństwa. Gdy już przestaliśmy, patrzeliśmy się na siebie nadal przytuleni. Trwało to tylko chwilę, gdyż przytuliłam się do niego. W jego ramionach poczułam się bezpiecznie.


Dosłownie czułem się jak w niebie. Nie spodziewałem się tego. Najpierw w kinie, że mnie nie odrzuciła gdy złapałem ją za rękę. Później, gdy ją pocałowałem w policzek. Gdy szliśmy za rękę  Gdy normalnie rozmawialiśmy. Jej śmiech, rumieńce, dotyk........A gdy powiedziała, że chyba też się we mnie zakochała i zgodziła się być moją dziewczyną- obłęd. A gdy pozwoliła się pocałować, zarzuciła mi ręce na ramiona abym nie przestawał, jej przymknięte oczka zasłonięte mgiełką i rumieńce i przytulenie.......Ja chyba umarłem. Czułem jak moje serce wali jak szalone. Przytulałem ja do siebie modląc się( modlący się wampir?!) aby ta chwila trwała wiecznie. Gdy już się od siebie odkleiliśmy, spojrzałem jeszcze na nią i pocałowałem w czoło.
-Chodź, odprowadzę cię do domu.- Powiedziałem opierając się o nią czołem. Czułem jej słodki zapach( nie chodzi o krew).
-Dobrze.- Powiedziała cicho i ruszyliśmy, nadal trzymając się za ręce.
Po drodze wręcz nic nie mówiliśmy. Patrzeliśmy się na siebie i uśmiechaliśmy co chwila.
-Nigdy się nie spodziewałam.- Powiedziała po jakimś czasie, patrząc przed siebie.
-Czego?
-Tego, że zostanę dziewczyna takiego przystojniaka.- Zaśmiała się delikatnie.
-Naprawdę jestem przystojny??- Zapytałem z lekka ironią.
-I jeszcze się pytasz? Gdybyś nie był dziewczyny nie chodziły by za tobą a Umeko nie podrywała by cię.- Stwierdziła z przekąsem.
-Mnie to nie obchodzi. Dla mnie najważniejsza jest moja dziewczyna.- Powiedziałem uśmiechając się do niej. Ona za to ponownie zaszczyciła mnie rumieńcem. Przystaliśmy kawałek od jej domu. Staliśmy, trzymając się za ręce.
-Więc, do zobaczenia.- Powiedziała i ponownie dzisiejszego dnia wtuliła się we mnie. Również ja przytuliłem całując w czółko.
-Do zobaczenia, dobranoc i słodkich snów.- Powiedziałem, gdy ponownie staliśmy przed sobą. Pocałowałem ją jeszcze delikatnie w usta. Gdy Mari była przed furtką, spojrzała na mnie i pomachała z uśmiechem po czym weszła. Również jej odmachałem i ruszyłem do domu.

Po drodze do domu omal nie zacząłem tańczyć deszczowej piosenki. Czułem się jakbym latał. Wszedłem do domu po cichu od razu kierując się do swojego pokoju. Zamknąłem po cichu drzwi i ustałem koło łóżka patrząc na słodko śpiącego braciszka. Miał on na sobie tylko w bokserki, na dodatek był ubrudzony na twarzy od czekolady.
-Witaj mój najukochańszy braciszku.- Powiedziałem, gdy wskoczyłem mu na biodra.
-O, już wróciłeś.- Powiedział przecierając oczy.- I co się stało, że tak miło mnie witasz?- Najwidoczniej trochę go zaskoczyłem.
-A nic takiego. Tylko od dzisiaj mam dziewczynę.- Powiedziałem jakby z obojętnością. Na te słowa Joni otworzył szeroko oczy i podniósł się do siadu.
-Że co?!- Spytał się nieźle zdziwiony.
-Że to. Moja ukochana została oficjalnie moja dziewczyną.- Powiedziałem wręcz z dumą.
-To trzeba to uczcić.- Powiedział, zepchnął mnie z siebie i poszedł gdzieś w samych bokserkach. Wrócił z dwoma lampkami wina i wgramolił się na łóżko.
-Może tylko jedna lampka ale zawsze coś. A teraz opowiadaj tak jak obiecałeś.- Powiedział i ułożył się wygodnie. Opowiedziałem mu wszystko od początku. Na końcu mojego opowiadania leżałem na łóżku cały happy.
-No, no braciszku. Widzę, że ty naprawdę jesteś w niej zakochany. Cieszę się twoim szczęściem. Ale zapamiętaj sobie jeno. Do ślubu nadal jesteś moją podusią i ciepełkiem.- Powiedział Jonathan po moim wykładzie. Uśmiechnąłem się na te słowa.
-Wiem i dziękuje. A teraz daj mi się umyć i pójść spać bo chyba wykituje.- Wstałem z łóżka idąc w stronę łazienki. Mój braciszek zaśmiał się na to.
-Oki. Tylko wracaj szybko, bo zimno mi.-Powiedział z przekąsem. Szybko się ogarnąłem i szybko zasnąłem przepełniony myślami o mojej ukochanej. Oczywiście z przylepom u boku.


Gdy wróciłam położyłam się na swoje łóżko patrząc w sufit. Po chwili uśmiechnęłam się najszerzej jak potrafiłam, prawie skacząc ze szczęścia. Mariko, chyba nie będziesz mogła zasnąć tej nocy. Po krótkim zastrzyku szczęścia poszłam się umyć. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam o dzisiejszym dniu. Zasnęłam z uśmiechem na ustach.

Następnego dnia wybrałam się z mamą na zakupy. Poszłam sobie coś kupić do picia, gdy moja mama spotkała w jednym ze sklepów swoja przyjaciółkę. Wtedy zauważyłam Jasona stojącego przed jednym ze sklepów. Postanowiłam do niego podejść, w końcu był moim chłopakiem.
-Cześć Jason.- Przywitałam go z wielkim uśmiechem.
-Cześć. A my się w ogóle znamy??- Spytał. Nie rozumiem. Co jest grane??
-No tak. Nie poznajesz mnie?- Spytałam bardzo zdziwiona.
-Pierwszy raz cię na oczy widzę. A teraz sorki, ale spieszę się.- Powiedział i poszedł. Ale jak to? Przecież wczoraj byliśmy na randce. Zgodziłam się być jego dziewczyną. Nie rozumiem tego. Czy on to zrobił dla jakiegoś zakładu?? Z moich rozmyślań wybudziła mnie mama, która oznajmiła, że wracamy do domu. Przez resztę dnia zastanawiałam się nad tym wszystkim.

W poniedziałek normalnie poszłam do szkoły ale nadal byłam smutna. Przed dziewczynami udawałam, że wszystko jest w porządku. Tylko Shunsuke patrzał się na mnie podejrzliwie. Gdy weszłam do klasy Jasona jeszcze nie było. Nie wiedziałam jak zareagować, gdy go zobaczę.
Zabrzmiał dzwonek. Wszyscy usiedli na swoje miejsce, gdy weszła pani Kanegawa. Jasona nadal nie ma.
-Słuchajcie. Nasza klasa ponownie się powiększy o jednego ucznia. Mam nadzieje, że miło go przyjmiecie. Możesz wejść.- Powiedziała rozweselona. Do sali wszedł....Jason?! Wszyscy byli trochę zaskoczeni.
-Jasonie, siadaj na swoje miejsce bo za chwile przywitamy nowego ucznia.- Powiedziała nauczycielka.
-Ale ja nie jestem Jason.- Hę?? Wszyscy byli zaskoczeni jego odpowiedzią. Po chwili drzwi ponownie się otworzyły i stał w nich....Jason? Co tu jest grane?
-Przepraszam za spóźnienie.- Powiedział i dopiero wtedy zauważył gościa. Każdy patrzał na dwóch Jasonów. Nawet nauczycielka nie wiedziała co powiedzieć. Jason i Jason patrzeli na siebie. Po chwili ten co stał w drzwiach uśmiechnął się, podszedł do drugiego i objął go ramieniem.
-I co? Przywitałeś się już?- Spytał się go.
-Jeszcze nie bo zrobiłeś wejście smoka i nie pozwoliłeś mi.- Zaśmiał się drugi.
-Oj tam, oj tam.- Zaśmiali się razem.
-Co-Co tu się dzieje?- Spytała pani Kanegawa.
-Za chwilę wszystko się wyjaśni proszę pani, gdy nowy się przedstawi.- Powiedział Jason. Drugi spojrzał się na klasę i powiedział.
-Nazywam się Jonathan Kamachi. Miło mi was poznać.- I tak dalej nic z tego nie rozumiałam. Najwyraźniej zauważyli to Jason bo powiedział.
-Jonathan i ja jesteśmy braćmi bliźniakami.- Bliźniacy?! Więc wczoraj....to był jego bliźniak. Pierwsza z szoku otrząsnęła się wychowawczyni.
-Witaj w naszej klasie Jonathanie. Mam do was prośbę chłopcy. Możecie coś zrobić aby można było was odróżnić?- Spytała się bliźniaków.
-Zobaczy się.- Powiedzieli równocześnie i usiedli razem. Przez całą lekcję nikt nie mógł się do nich przyzwyczaić.


5 komentarzy:

  1. Hej,
    randka wspaniała, to spotkanie ale zaniedługo się wyjaśniło dlaczego wtedy ją tak potraktował...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej~! ^.^
      Cieszę się, że się podobało :3
      Dziękuje ślicznie i również pozdrawiam ^^
      #Kimie

      Usuń
  2. Hej,
    randka fantastyczna, i wyjaśniło się czemu tak ją potraktował...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejeczka,
    randka cudowna, no i mamy wyjaśnienie  czemu tak ją potraktował...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń