Dzień Doberek~! ^.^
Witam was w ten ponury dzień, w którym rozpoczął się nowy rok szkolny. Buuuu~! ;_;
Więc ja Kimi aby was rozweselić wstawiam nowy rozdział :D Cieszycie się??? :)
I mogę powiedzieć z czystym sumieniem iż następny pojawi się za tydzień *.*
I mam taką małą nadzieję, że może teraz ktoś zostawi po sobie komentarz :*
Z góry dziękuję i życzę przetrwania w szkole :P
Enjoy -.o #Kimie
Na długiej przerwie ja,
Yuko, Megumi i Shunsuke poszliśmy na dach.
Nie wiedzieliśmy co na
ten temat powiedzieć. Nagle zobaczyliśmy bliźniaków idących w naszą stronę.
Nawet nie wiedziałam, który to który. Jeden z nich podbiegł do mnie i przytulił
od tyłu.
-Cześć Skarbie.- Więc to
jest Jason. Odsunął się ode mnie i ustał obok brata. Patrzeliśmy na nich nie
wiedząc co powiedzieć.
-No dobra, więc czas abyś
wszystkich poznał.- Stwierdził Jason.
-A więc to jest Yuko. Yuko
to jest Jonathan.- Wskazał na nią.
-Miło mi cię poznać
Yuko-san.- Powiedział Jonathan z uśmiechem.
-To jest Megumi.- Teraz
wskazał moją drugą przyjaciółkę.
-Ciebie również miło
poznać Megi-chi.- Powiedział nadal się szczerząc.
-C-Ciebie również Jonathan-kun.-
Odpowiedziała cicho, zawstydzając się.
-A to jest Shunsuke-kun.-
Stwierdził z zadowoleniem Jason.
-Hejo Shun-san.- Nadal
uśmiechnięty.
-Na koniec poznaj moją
dziewczynę Mariko-chi.- Powiedział Jason puszczając do mnie oczko.
-Miło mi cię poznać Mari-chan.-
Stwierdził, wziął moją dłoń i ucałował. Przypomniało mi się przywitanie z
Jasonem tydzień temu.
Puścił moją dłoń i ustał
koło brata.
-Więc to ona jest tą, co
skradła ci serce? Nie dziwię się. Jest bardzo ładna. I miałeś rację z tymi
oczami.- Na mojej twarzy zagościł rumieniec.- I jeszcze ten rumieniec. Ty to
jesteś szczęściarzem.- Stwierdził nadal uśmiechnięty.
-Przecież ci mówiłem.- Aż
mnie ciekawi co Jason powiedział swojemu bratu o mnie. W tym momencie z
szoku wyszedł Shunsuke.
-Jesteście jak dwie
krople wody. Jason-san dlaczego wcześniej nie powiedziałeś, że masz brata
bliźniaka?- Zapytał Shun. Sama chciałam to wiedzieć, więc czekałam na
odpowiedź.
-Chciałem zobaczyć wasze
miny. Plus myślałem, że nas jakoś rozróżnicie. Jednak chyba jesteśmy aż nadto
do siebie podobni.- Dla mnie na początku byliście dwoma Jasonami. Ale
nawet jak się przyjrzeć to nie widać między nimi różnicy.
-A dlaczego Jonathan-san
nie dołączył do naszej klasy z tobą tylko teraz?- Spytała Megumi trochę
zawstydzona.
-Trochę się rozchorowałem,
więc mama stwierdziła, że dopiero gdy wyzdrowieję pójdę do szkoły.-
Odpowiedział jej Jonathan. – A i możecie mi mówić Joni (dżoni) albo Jon
(dżon).- Uśmiechnął się szczerze.
-A który z was jest
starszy??- Spytałam. No co? Trochę mnie to ciekawi. Pierwszy raz widzę
bliźniaki tak do siebie podobne.
-Jason.- Stwierdził Joni.
Więc chodzę z tym starszym. Właśnie. W niedzielę więc widziałam Jonathania a
nie Jasona. Dlatego mnie nie poznał, bo się nie znaliśmy. Więc jestem
dziewczyną Jasona i mi się to nie śniło. Uśmiechnęłam się na tą myśl i
przytuliłam do MOJEGO CHŁOPAKA. Trochę się zdziwił na to, lecz również
przytulił.
-Aż tak bardzo się za mną
stęskniłaś??- Spytał rozbawiony.
-Nie, po prostu myślała,
że wszystko jej się śniło. Spotkałem ją wczoraj w centrum handlowym. Pomyliła
mnie z tobą. Nie chciałem jej wszystkiego wtedy tłumaczyć, więc mogła się
trochę zmartwić.- Na słowa Joniego aż zdębiałam. To on wiedział kim jestem?
I zauważył moje zmartwienie.
-Serio? Dlaczego mi nie
powiedziałeś?- Spytał się z wyrzutem Jason braciszka.
-Sam nie wiem.
Najważniejsze, że wszystko się wyjaśniło.- Powiedział z uśmiechem.
-Przepraszam cię Skarbie
za mojego braciszka. Będzie miał małe tortury w domu ode mnie.- Powiedział i
cmoknął mnie w czoło.
Po chwili powiedział mi
do ucha.- Jonathan ma łaskotki.- Aaaaa! Oj, współczuję mu. Odkleiłam się
od Jasona i ustałam obok niego.
-Mari-chi. Ale musisz nam
coś wytłumaczyć.- Stwierdziła Yuko. Ciekawe co??- Od kiedy ty i Jason
jesteście parą? Byłaś z nim na randce i nic nam nie powiedziałaś?! Masz się nam
wytłumaczyć, bo jak nie to ciężkie będzie twoje życie.- Powiedziała Yuko.
Patrzałam się na nią w szoku. Ale to co powiedziała jest prawdą. Nie
powiedziałam jej ani Megumi o mojej randce z Jasonem. Na jej słowa bliźniaki zaczęły
się śmiać do rozpuku. Trwało to jakieś 3 minuty.
-No wiesz co, Skarbie?
Nie powiedzieć o naszej randce przyjaciółkom? Za to wszyscy po szkole idziemy
do kawiarni i opowiadamy im wszystko ze szczegółami. Więc do zobaczenia po
szkole.- Powiedział na odchodnym i poszedł gdzieś z braciszkiem. Aż mnie
wmurowało. Zaraz......ŻE CO?!! Wszystko ze SZCZEGÓŁAMI?!!! Stałam tam z
otwartą buzią. No co za.......
Nigdy nie zapomnę min
całej klasy, gdy zobaczyli mnie i Jonathana. Ciekawe, czy ktoś się domyślił,
że jesteśmy bliźniakami zanim to powiedziałem?? Nieważne. I tak dziewczyny
miały dwie osoby do wzdychań. Szybko polubiły Jonathana a on je. Umeko chciała
go poderwać, lecz on już na starcie ją olał. I jak tu nie kochać swojego
braciszka? Na dużej przerwie wybraliśmy się na dach. Miałem nadzieję
spotkać tam moje kochanie i innych. I się nie myliłem. Przedstawiłem wszystkich
braciszkowi. Najwidoczniej nadal nie mogli otrząsnąć się z szoku. Zdziwiłem
się, gdy Mari się do mnie przytuliła, lecz to uczucie szybko wywiało i
zamieniło się w szczęście. Gdy braciszek powiedział, że wczoraj spotkał moją
dziewczynę zdziwiłem się. I za to, że jej od razu wszystkiego nie wytłumaczył
będzie miał tortury w postaci łaskotek. Nie będzie litości, hehehe. Gdy
Yuko wypowiedziała swoją kwestię nie mogłem powstrzymać się od śmiechu.
Myślałem, że Mariko opowiedziała im już wszystko. Musiałem ją trochę ukarać
dlatego ta kara była idealna. Już jestem ciekaw co będzie robiła, abym nie
mówił pewnych szczegółów. I rumieniec na jej twarzy pewnie nie będzie znikać.
Wziąłem Joniego aby oprowadzić go po szkole. Nie zabrakło przy tym naszego
Fanclubu.
Tak jak się umawialiśmy,
po szkole poszliśmy do kawiarni. Już od początku każdy miał dobry humor.
Zwłaszcza, gdy Joni i Yuko nie mogli się zdecydować co sobie wziąć. Gdy każdy
miał przed sobą ciastko i picie, Mariko i ja zaczęliśmy opowiadać o naszej
randce. I jak się nie myliłem, jej rumieniec nie znikał z twarzy. Czasami wręcz
się powiększał. Gdy chciałem opowiedzieć o scenie pod drzewem (scena pocałunku
i wyznania miłości :P), Mari zamknęła mi buzię ciastkiem.
-Wiesz co? Chyba jesteś
głodny. Najpierw zjedz a później pogadamy.- Stwierdziła z uśmiechem. Podchodził
pod bardziej wredny.
-Skarbie, jak mogę
przerwać w takiej chwili??- Ciekawe co odpowie.
-Normalnie. Nie muszą
wiedzieć wszystkiego.- Powiedziała i zaczęła jeść swoje truskawkowe ciastko.
-No to powiem w skrócie.
Wyznałem Mari swoje uczucia, spytałem czy zostanie moją dziewczyną, zgodziła
się i wyznała co do mnie czuje, pocałowaliśmy się, przytuliliśmy się,
odprowadziłem ją do domu, omal nie odtańczyłem kankana wracając do siebie.-
Powiedziałem na wdechu. Mariko aż zaczęła krztusić się ciastkiem. Reszta aż
zastygła ze zdziwienia. Oprócz mojego braciszka oczywiście, który już wszystko
wiedział i uśmiechał się na tą scenę
-Weee~! To takie
romantyczne~! Zwłaszcza, że Jason ukradł ci twój pierwszy pocałunek~!- Wszyscy
w jednym momencie spojrzeliśmy się na Yuko. Ona dopiero po chwili skapnęła się
co powiedziała. Spojrzałem się na Mari, która zrobiła się cała czerwona i widać
było, że jest zła na Yuko.
-Ups~. Wymsknęło mi się.
Przepraszam.- Powiedziała Yuko ze smutną miną.
-Jak mogłaś powiedzieć,
że....- Nie dokończyła swojej wypowiedzi Mari, gdyż zatkałem jej usta własnymi.
-No i drugi buziak również
skradziony przez moją osobę.- Skwitowałem patrząc na zaskoczoną i zawstydzoną
twarz Skarba.
Ja ją dosłownie zabiję!
Jak mogła powiedzieć przy wszystkich, że się wcześniej nie całowałam.
-Jak mogłaś powiedzieć,
że....- Nie skończyłam, gdyż usta Jasona nie pozwoliły mi na to. Czułam jak mój
rumieniec powiększał się ze zdwojoną siłą. Gdy przestał i stwierdził kradzież
drugiego pocałunku myślałam, że go zabiję. Pocałował mnie przy moich
przyjaciółkach, przyjacielu i swoim bracie.
-Idę się zabić.-
Skwitowałam i chciałam odejść od stolika. Lecz ręka Jasona uniemożliwiła mi to.
Z powrotem usiadłam na swoje miejsce, dodatkowo opierając się o Jasona, który
mnie obejmował.
-Oj Mari-chan. Nie musisz
się przy nas tego wstydzić. To normalne. Przecież nie palniesz buraka, gdy
będziesz się całowała z Jasonem na ślubie i mnóstwo osób będzie się na was
patrzeć.- Skwitował Jonathan. Czekaj, chwila.....czy on powiedział o ślubie
moim i Jasona???
-Naprawdę słodko razem
wyglądacie. Więc nie wstydźcie się okazywać swoich uczuć w stosunku do siebie.-
I komentarz Megumi.
-Joni-kun i Megi-chi mają
rację. Jesteś największą szczęściarą w szkole, bo chodzisz z chłopakiem, za
którym uganiają się wszystkie dziewczyny w szkole.- A teraz komentarz Shuna.
-Właśnie Mari-chan. Już
wcześniej było widać, że Jason-kun coś do ciebie czuje. I pamiętam co o nim
mówiłaś więc się z nami nie wykłócaj.- Na deser komentarz Yuko.
-Widzisz Skarbie. Wszyscy
się cieszą z naszego szczęścia.- No i na koniec Jason. Chociaż to prawda. Od
początku Jason mi się podobał. Od początku nie chciałam aby chodził z Umeko.
Byłam o niego zazdrosna. Nie odepchnęłam go, gdy złapał mnie za rękę, bo mi się
to podobało. Ja naprawdę go kocham.
-Tańczyłeś kankana po
drodze??- Zdziwiło go to pytanie.
-Byłem tak szczęśliwy, że
mogłem góry przenosić.- Stwierdził uśmiechając się i przytulając bardziej.
-Gdy mi o wszystkim
opowiadał uśmiech nie schodził z jego twarzy. Był cały w skowronkach.-
Potwierdził Joni. Wzięłam rękę Jasona i splotłam ze swoją. Obróciłam do niego
głowę i dałam buziaka w policzek.
-Głupol z ciebie.
-Przy tobie tak jakoś.-
Uśmiechnął się szerzej i również dał buziaka w policzek.
-Ale wy przesłodko
wyglądacie. Dosłownie kawaiii~!- Yuko aż nie mogła powstrzymać się od pisków,
co wywołało u nas salwę śmiechu.
Po kawiarni zostałam
odprowadzona przez bliźniaków do domu. Do końca dnia uśmiech nie schodził mi z
twarzy. Ciekawa jestem, co będzie gdy dziewczyny ze szkoły się dowiedzą?
Mam nadzieję, że mi wybaczą.
Chodzę już z Jasonem 2
tygodnie. I pewnie chcecie wiedzieć co się do tej pory wydarzyło? Nic
wielkiego. Dziewczyny z jego Fanclubu zaakceptowały to, że zostałam jego
dziewczyną. Ufff! Chciały abym powiedziała jak wyglądała moja randka z
nim. Zadawały też mnóstwo pytań. Na moje szczęście pojawił się Jonathan i
wyprowadził mnie z opresji. Zaprzyjaźniłam się z nim. Często opowiada mi o
życiu we Francji i swoim braciszku. Ja, Yuko, Megumi, Shunsuke, Jason i Jonathan
staliśmy się zgraną paczką. Zawsze jemy razem obiady i chodzimy do kawiarni.
Raz nawet poszliśmy do kina.
Dzisiaj miały się odbyć
pierwsze w-fy. Prowadził je pan Tamuro. Jest bardzo miłym nauczycielem. Zawsze
można z nim pogadać. Gdy będzie się starać na jego lekcjach, on to doceni.
Największy i najlepszy kontakt ma z nim Shunsuke ( możecie się domyślić
dlaczego ;p). Wszyscy przebrani i gotowi stawiliśmy się na boisku szkolnym.
Było ciepło więc nie musieliśmy ćwiczyć na sali.
-Witam was wszystkich.-
Przywitał nas pan Tamuro.
-Dzień dobry Sensei.-
Opowiedzieliśmy chórem.
-Dawnośmy się nie
wydzieli. Mam nadzieję, że jesteście zwarci i gotowi. Ale przed tym, chciałbym
poznać nowicjuszy.- Powiedział z zadowoleniem. Jason i Jonathan stanęli przed
grupą. Pan Tamuro zrobił wielkie oczy ze zdziwienia i aż zamilkł.
-Więc......może się przedstawicie?-
Zachęcił nauczyciel będąc nadal w szoku.
-Jason.
-Jonathan.- powiedzieli
po krótce.- Bliźniacy.- dodali równocześnie.
-Aaaaa możecie coś
zrobić, żebym mógł was rozróżnić?? Bo dosłownie wyglądacie jak klony.-
Stwierdził, uśmiechając się głupkowato. Jason podszedł do jednej z dziewczyn i
zabrał jej niebieską wstążkę. Następnie podszedł do brata i zrobił mu kucyka,
zostawiając kilka pasm z przodu.
-Więc ten z kucykiem to
Joni.- Stwierdził do nauczyciela uśmiechając się. Dziewczyny zaczęły piszczeć
na wygląd Joniego.
-No dobra. Więc
zaczynajmy. Najpierw rozgrzewka. Później chłopcy grają w piłkę nożną a
dziewczęta opowiedzą mi co do tej pory wydarzyło się w szkole.- Może to
wydawało się nie fair, ale pan Tamuro twierdzi, iż dziewczyny wszystkiego się
dowiedzą. Tak jak pan powiedział, tak się stało. Najpierw rozgrzewka, gra i pogaduchy. Gdy drużyny zostały wybrane,
okazało się, że bliźniacy są w osobnych drużynach. Chłopcy grali a my
opowiadałyśmy o szkolnym życiu. Najwięcej było mowy oczywiście o bliźniakach.
Przy okazji pan Tamuro życzył mi szczęścia z Jasonem. Mecz skończył się
remisem. Wszystkie zgodnie stwierdziłyśmy, że gdyby bliźniacy i Shunsuke grali
w jednej drużynie, mecz byłby przesądzony. Lecz na koniec była mała
niespodzianka dla fanek bliźniaków. Otóż ściągnęli oni koszulki ukazując swoje
szczupłe, wysportowane męskie ciało. Piszczały i krzyczały z zachwytu. Ja
natomiast miałam otwartą gębę i byłam zarumieniona. Wymienili się nimi jak po
prawdziwym meczu ale ich już nie zakładali. Poszli do szatni nie zachwycając
swoich fanek uśmiechem. Trener na to tylko się zaśmiał i kazał iść chłopcom do
szatni. My musiałyśmy zrobić jeszcze dwa kółeczka i koniec. Ja poszłam do
szatni ostatnia, gdyż musiałam jeszcze zanieść piłki. Nikogo wręcz już w szatni
nie było, gdy brałam prysznic. W samym ręczniku podeszłam do swojej szafki aby
się przebrać, ale moich ciuchów tam nie było. Pomyliłam szafkę??
Zaczęłam przeszukiwać wszystkie szafki ale ich nie znalazłam No pięknie! Jak
ja teraz wrócę do domu?! Usiadłam zrezygnowana, zastanawiając się co dalej.
-Dlaczego się jeszcze nie
przebrałaś?- Aż podskoczyłam, gdy usłyszałam czyjś głos. Spojrzałam, kto zadał
mi pytanie.....Jason?! W mgnieniu oka przypomniałam sobie, że jestem w samym
ręczniku. Szybko schowałam się obok szafki. Jason tylko na mnie patrzał.
-No bo ktoś chyba ukradł
mi ciuchy.- Powiedziałam zawstydzona.
-Poczekaj chwilę.-
Powiedział i wyszedł z szatni. Po chwili wrócił z jakimiś ubraniami.
-Ubierz to. Poczekam na
zewnątrz.- Wyszedł nie mówiąc nic więcej. Wyszłam zza szafki i zobaczyłam co mi
przyniósł. Były to krótkie spodenki (Pewnie pożyczył od jakiejś dziewczyny),
za duży podkoszulek i bluza. Wzięłam bluzę do rąk i powąchałam. Pachniała jak
Jason, więc musiała być jego. Szybko ubrałam się w nie i wyszłam z szatni.
Trochę dziwnie się czułam bez bielizny. Na zewnątrz spotkałam Jasona.
-Słodko wyglądasz w tej
bluzie.- Stwierdził lustrując mnie wzrokiem. Miałam nadzieję, że nie ma
żadnego rentgenu w oczach. Złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę wyjścia.
Przy bramie stał Jonathan ze swoją torbą i jakąś jeszcze. Gdy nas zobaczył
uśmiechnął się.
-Mari-chi trzymaj. To
chyba twoje.- Powiedział, podając mi torbę. Dopiero wtedy rozpoznałam, że to
moja.
-Skąd ty to masz?-
Spytałam zdziwiona.
-Szybko domyśliłem się
kto mógł ci ukraść torbę, więc poszedłem po nią.- Mam nadzieję, że do niej
nie zaglądał.
-Kto to zrobił?- Nikt nie
przychodził mi do głowy.
-A jak myślisz?!
Umeko-san.- Co za żmija!
-Dobra, chodźmy do domu.
Chyba się nie chcesz przewietrzyć Skarbie?- Powiedział Jason. O co mu.....Mój
rumieniec zjawił się w sekundę w 100%. Bliźniacy na ten widok zaczęli się
chichrać pod nosem. Pociągnęłam Jasona w stronę domu. Jak zwykle odprowadzili
mnie pod sam dom. Gdy wróciłam od razu się przebrałam. Mam nadzieję, że to się
nie rozpowie.
Hej,
OdpowiedzUsuńwróciłam z czytaniem, ale, ale nie mam tak dużo ostatnio czasu więc powoli będę czytała i mogą pojawić się dłuższe moje nieobecności...
cała paczka się zgrała, co za żmija pewnie cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Ohayo~! ^.^
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wróciłaś i dalej będziesz czytać ^w^ I mam nadzieję, że niebawem będziesz miała na to więcej czasu ;)
Dziękuje ślicznie i również pozdrawiam :3
#Kimie
Hej,
OdpowiedzUsuńoch cała paczka się zgrała, ech co za żmija z niej napewno cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił... :(
weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńwspaniały rozdział, och cała paczka się zgrała, ech co za żmija, napewno cały czas teraz będzie jej dokuczać bo Jason ją odrzucił... :(
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza