Nie patrz się, nie patrz
się, nie patrz się, nie patrz się, nie patrz się, PRZESTAŃ NA MNIE PATRZEĆ!!! Nazywam
się Mariko Adachi. Jestem uczennicą drugiego roku w liceum Rairy i właśnie się
pogrążyłam. Dlaczego?? Otóż, aktualnie trwa trzecia lekcje dzisiejszego dnia w
szkole. I przez te trzy lekcje Jason nie spuszcza ze mnie swoich niebieskich
oczu. Wczoraj dołączył on do mojej klasy. Wczoraj uśmiechnął się do mnie.
Dzisiaj przed całą szkołą wyznał, że nie będzie chodził z Umeko- najpiękniejszą
dziewczyną w szkole za którą ugania się każdy chłopak...chyba. Dzisiaj ON
puścił do mnie oczko. I dzisiaj właśnie ten osobnik wpatruje się we mnie,
jakbym była obrazkiem. A może on nie patrzy na mnie tylko na widok za
oknem?? Spojrzałam w jego stronę. Patrzę, patrzę, patrzę,........chyba
dostałam zawału. On ponownie dzisiejszego dnia uśmiechnął się DO MNIE i puścił
oczko DO MNIE!! Więc moje spekulacje, że widok za oknem jest dla niego
fascynujący legły w gruzach. Gdy rozbrzmi ostatni dzwonek wylecę z tej szkoły
jak z procy, aby uniknąć jego spojrzenia.
I jak powiedziałem tak
się stało. Patrzałem na nią na każdej lekcji. Na przerwach chodziłem- ponownie
z moją gromadką( Nawet tą gromadkę polubiłem)- w miejsca, gdzie mogę ją
spotkać. Na długiej przerwie zamierzam iść na dach, aby zjeść obento z
Shunsuke. Zdołałem z nim pogadać na jednej z przerw. Okazał się być fajnym
facetem. Dowiedziałem się, że uczęszcza do wszystkich klubów sportowych. Jak
on znajduje czas i siły na to wszystko?? Lecz dowiedziałem się od niego
jednej bardzo ważnej rzeczy- imienia mojej pięknej nieznajomej. Mariko......mam
nadzieję, że będę mógł przywitać się z nią osobiście. Ooooo......właśnie
spojrzała się na mnie. Patrzy się tak na mnie jakby pytająco?? Uśmiechnąłem się
i puściłem oczko jak to miałem w swoim ostatnim zwyczaju. Ona na ten gest
zrobiła wielkie oczka i odwróciła głowę. Ciekawe nad czym rozmyślała??
Nadeszła w końcu długa
przerwa więc mogłem zjeść razem z Shunsuke-kunem obento. Poszliśmy na dach i
usiedliśmy na jednej z ławek.
-Łaaaa~! Twoje obento
wygląda smakowicie.- Powiedział Shun, aż mu ślinka pociekła.
-No bo przecież jedzenie
musi dobrze smakować jak i wyglądać.- Tak twierdzi moja mamusia wręcz bawi
się w artystę szykując mi obento.
-Ale twoje w porównaniu z
moim to dzieło sztuki.- Hehe, no nie przesadzajmy.
-Mam dużo więc mogę się z
tobą podzielić Shun-kun.- Bo to prawda. Moja mamusia chyba twierdzi, że
jestem za chudy.
-Naprawdę??- Pokiwałem
głową , że tak.- Aaa....arigato. Za to ja jutro cię poczęstuję czymś dobrym.-
Wyszczerzył się w ten swój sposób. Również uśmiechnąłem się szeroko i zgodziłem
się na to. Usłyszawszy, że ktoś wchodzi na dach obróciłem się w tamtą stronę.
Ujrzałem Mariko w obecności dwóch koleżanek.
Właśnie szłam z Yuko i
Megumi na dach aby coś zjeść. Po drodze nie spotkałam Jasona, więc
stwierdziłam, że pewnie poszedł do stołówki ze swoim Fan Club`em. Otworzyłam
drzwi prowadzące na dach i........ujrzałam go jak siedzi z Shunsuke.
-Mari-chan!!!!- Zaczął
mnie wołać Shun.- Chodźcie, przyłączyć się do nas!!- Krzyczał i machał do nas.
Dosłownie moje serce zamarło. Mam przyłączyć się do Shuna i JEGO?! To
niemożliwe. Już chciałam się obrócić i uciec stąd lecz moje plany unicestwiła
Yuko. Odmachała Shunowi i pobiegła w jego stronę. Byłam więc skazana na pójście
za nią. Szłam powolnym krokiem w ich stronę. Widziałam jak Megumi zaczyna się
czerwienić jak i spojrzenie Jasona.
-Hejo~! Dawnośmy się nie
widzieli, ne.- Stwierdził rozbawiony Shun, mimo iż chodzimy razem do klasy.
-No, prawda, prawda.-
Zaśmiała się Yuko.- Oooo.....Ale Jason ma smakowite obento.- Jak ona może
normalnie się zachowywać w obecności takiego przystojniaka??
-Też mu to powiedziałem.
I wiesz co?? Mogę się poczęstować jego obento!- Powiedział z dumą Shun.
-Eeee~?! To nie fair, ja
też chcę~!- Yuko chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi. Nagle Jason....zaczął
się śmiać. Najnormalniej w świecie.
-Mogę się z tobą
podzielić jeśli powiesz mi jak masz na imię.- Powiedziało ciacho z
rozbawieniem.
-Aaaaa~! Ja nazywam się
Yuko Hirata.- Odpowiedziała mu z uśmiechem.
-Miło mi cię poznać
Yuko-chan.
-A ja.....naz....nazywam
się Megumi Fukunaka.- Powiedziała nieśmiało Megi-chan. Ona też chce się
poczęstować jego obento??
-Ciebie również miło
poznać Megi-chan. Mogę tak do ciebie mówić??- Megumi pokiwała mu w odpowiedzi
głową, że się zgadza.
-A ty?? Jak masz na
imię??- Aż mnie zatkało. Sama nie wiem dlaczego. Patrzałam się na niego nie
wiedząc co powiedzieć. Po chwili- gdy wróciłam z zaświatów- zdecydowałam
się przemówić.
-Ja....nazywam się Mariko
Adachi.- Powiedziałam na wdechu i skłoniłam się.
-Miło mi cię poznać
Mari-chan.- Powiedziawszy to wziął mnie za rękę i ucałował jej wierzch. Przez
tą chwilę zatrzymała mi się akcja serca.
-Mi....mi....mi ciebie
również Jason-san.- Mówiąc to patrzałam się wprost w jego oczy. Były wręcz
hipnotyzujące. Były jak ocean w piękny słoneczny dzień. Były....zaraz,
zaraz. Mariko, czy ty teraz rozmarzasz się w jego oczach?? Ja chyba mam
gorączkę. Zaczynam majaczyć.
-No dobra, puśćcie swoje
rączki i zacznijmy jeść bo przerwa nam jeszcze minie.- Uśmiechnęła się Yuko i
usiadła naprzeciw Shunsuke. Dopiero gdy to powiedziała, zobaczyłam że Jason
nadal trzyma mnie za rękę. Spojrzałam najpierw na nasze splecione dłonie, potem
na niego. Patrzał się na mnie chwilę z zainteresowaniem by po chwili jak zwykle
się uśmiechnąć, puścić mi oczko oraz dłoń. Czułam jak zaczynam się robić
czerwona na twarzy. Spuściłam głowę w dół i usiadłam koło Megumi, naprzeciw
Jasona.
Dlaczego......dlaczego
nie miałem aparatu w tak ważnym momencie?!! Jej minka, gdy chwyciłem jej dłoń i ucałowałem jej wierzch......no po
prostu aż mnie mentalnie zatkało. Zdziwiła się na ten gest. Rozumiem, mogłem ją
zaskoczyć. Ale ten rumieniec połączony z jej różowymi oczami, to dosłownie
Bóstwo. Dopiero, gdy Yuko powiedziała, iż mamy puścić swoje rączki skapnęła
się, że nadal ją trzymam. Najpierw spojrzała na nasze splecione dłonie, potem
na mnie. Ja za to patrzałem się na jej malinowe usta. Ciekawe, czy
pomalowała je błyszczykiem czy nie?? Ocknąłem się, uśmiechnąłem i po raz
wtóry puściłem oczko oraz dłoń. Zrobiła zaskoczoną minę i.......zrobiła
większego buraka niż wcześniej :). Spuściła głowę w dół i usiadła naprzeciwko
mnie. Chyba się na mnie nie obraziła za to???
-Mmmmm~! To jest
przepyszne~!- Skomentował Shun wraz z Yuko.
-Twoja mama świetnie
gotuje Jason-san.- Skomentowała Yuki.
-Dziękuję Yuko-chi.
Przekażę jej to i powiem żeby robiła mi dodatkowe porcje dla was.- Uśmiechnąłem
się na to szczerze.
-Serio?? Ale wiesz nie
trzeba.- Shun zmieszał się trochę.
-Nawet nie muszę jej o
tym mówić, bo gdy zobaczy, że zjadłem całe obento zacznie mi robić więcej.-
Powiedziałem to ze szczerą prawdą, gdyż raz już tak było. Dałem wtedy swoje
obento koledze, gdyż zauważyłem, że nie miał nic do jedzenia. Ja wtedy
podzieliłem się z moim braciszkiem. Następnego dnia moja mama zrobiła mi więcej
obento, a że nie byłem bardzo głodny połowę przyniosłem do domu. Pomyślała
wtedy, że mi nie smakowało. Na szczęście tata mnie wybronił z opresji.
–Powinieneś się cieszyć Shun-sama, gdyż
zawsze podkradasz obento Mari-chan. A tak to ona i ty i Jason będziecie
najedzeni.- Powiedziała Megumi z uśmiechem. Widać już się tak bardzo nie
wstydzi. Lecz trochę zaskoczyła mnie swoją wypowiedzią. Mariko natomiast nadal
twardo była skupiona na swoim obento, bo tego nie usłyszała. Postanowiłem przywrócić
ją do rzeczywistości podkradając z jej obento ośmiorniczkę (chodzi o parówki).
Ocknęła się gdy to zrobiłem, lecz jej tego nie oddałem tylko zjadłem. Wszyscy
patrzeli na mnie. Gdy wszystko połknąłem, zamilkłem na chwilę. Mari-chan
patrzała na mnie z zaciekawieniem.
-Nie dziwię się, że Shun
podjadał, jej obento jest przepyszne.- Powiedziałem cały czas się uśmiechając.
-To prawda. Mari-chan
zawsze ma przepyszne obento, gdyż robi je samodzielnie.- Stwierdził Shun cały w
skowronkach.
-Shunsuke-kun!!-
Krzyknęła na niego Mariko.
-No co?? To przecież
prawda, ne.- zdziwił się trochę nie rozumiejąc dlaczego na niego krzyczy.
-To dobrze, że Mari-chi
umie gotować.- Wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.- Dobrze gotuje i jest
śliczna, więc kandydatka na żonę idealna.- Powiedziałem puszczając do niej
oczko. Wszyscy byli zszokowani moja wypowiedzią. I tak najbardziej skupiłem
wzrok na Mariko, która będąc w szoku zrobiła się cała czerwona. Naszą konsumpcję
i wymianę zdań przerwał dzwonek na lekcje. Wtedy wszyscy się otrząsnęli.
-Szkoda, że tak krótko
rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że będzie więcej takich okazji.- Wszyscy zgodnie
pokiwali mi głowami oprócz Mariko. Zaczęliśmy iść w stronę wyjścia, gdy
zatrzymałem na chwilę Mariko. Zdziwiła ją moja reakcja. Przysunąłem ją bliżej
siebie i wyszeptałem do ucha:
-Ślicznie wyglądasz gdy
się rumienisz Pomidorku.- Po tym puściłem ją i ruszyłem dalej.
Dosłownie stałam tam jak
wryta, gdy wyszeptał mi te słowa wprost do ucha. Czułam jak ponownie
dzisiejszego dnia robię się czerwona. Jeszcze, gdy podkradł mi jedzenie z
mojego obento i powiedział, że jest smaczne i że jestem śliczna oraz, że jestem
idealną kandydatką na żonę. Zamarłam. Zaraz, zaraz,.........czy on powiedział
że jestem śliczna?? Nie, to nie możliwe. Czy ja mu się podobam??
Lekcje minęły w miarę
szybko. Chciałam iść prosto do domu, lecz zapomniałam o obietnicy pójścia z
Yuko do kawiarni. Czekała na mnie wraz z Megumi.
-No nareszcie jesteś!
Więc teraz możemy się wybrać na pyszne pyszności~!- Powiedziała Yuko z
ekscytacją. Uśmiechnęłam się delikatnie widząc jej radość. Kątem oka zauważyłam
jak Jason idzie do domu. I stało się.....
-Jason-san~! Może
wybierzesz się z nami do kawiarni~?- Zapytała najnormalniej na świecie. Jason
popatrzył w naszą stronę i podszedł. Proszę!! Powiedz, że jesteś bardzo
zajęty!
-Bardzo chętnie.- Świat
najwidoczniej mnie nie lubi.
-Więc, w drogę!-
Krzyknęła Yuko, wzięła pod rękę Megumi i poszliśmy.
W kawiarni zamówiliśmy
kilka ciastek i herbatę. Gdy wszystko przyniesiono, Yuko aż zaczęła się ślinić
co wywołało śmiech Jasona.
-Nie martw się Yuko-san.
Nikt ci tego nie ukradnie.- Stwierdził wciąż się chichrając.
-Wiem, ale wszystko
wygląda tak apetycznie, że nie wiem od którego zacząć.- Zrobiła lekko fochnietą
minkę.
-To zacznijmy jeść i
próbować tych pyszności.- Mówiąc to, wziął kęs jednego ciasta. Wszystkie
poszliśmy w jego ślady. Ciastka były naprawdę pyszne. Nawet była wojna o
ostatnią truskawkę w czekoladzie, którą wygrał Jason. Lecz najdziwniejsze było,
że od razu jej nie zjadł.
-Łeee~! A tak bardzo
chciałam zjeść tą truskawkę.-Oburzyła się Yuko.
-Jak widać Jason ma
większy refleks.- Zaśmiała się Megumi.
-Ale i tak ja nie zjem
tej truskawki.- Wszystkie spojrzałyśmy na niego zdumione. To dlaczego tak
zacięcie o nią walczył?
-Mari-chan powiedz Aaa~!-
Że co?? Nim się skapnęłam Jason karmił mnie truskawką. Wzięłam ją
grzecznie do buzi i zjadłam z burakiem na twarzy.
-To było takie Kawaiii~!-
Zapiszczała aż Yuko.- Ja też chcę być karmiona przez Jasona!- Jak widać Yuko
się nie przejmuje tym, że Jason jest taki przystojny.
-Przykro mi, ale nie mogę
tego zrobić.- Powiedział z poważną miną.
-A-Ale dlaczego??-
Spytała bardzo zdziwiona Yuko.
-Bo nie masz tak pięknych
różowych oczu jak Mari-chan.- Powiedział uśmiechając się szeroko. Aż mnie
zatkało. Dzisiejszego dnia dowiedziałam się, że:
1.
Dobrze gotuję.
2.
Jestem piękna.
3.
Jestem piękna, gdy się
rumienię.
4.
Jestem idealną
kandydatką na żonę.
5.
Mam piękne oczy.
I to wszystko padło z ust
Jasona.
Później wszyscy
rozeszliśmy się do siebie. Gdy weszłam do mojego pokoju, od razu rzuciłam się
na łóżko myśląc o dzisiejszych słowach Jasona. Czy ja na serio mu się
podobam?? Czy on mówił to wszystko serio?? Czy chce aby został moim chłopakiem
a ja jego dziewczyną??
Takie i inne pytania
kłębiły się w mojej głowie. Mimo to zdołałam zasnąć.
Nie sądziłem, że
dzisiejszy dzień będzie tak miły. Zawstydziłem Mariko kilka razy oraz karmiłem
ją truskawką. Do domu wróciłem cały w skowronkach. Gdy zobaczył mnie mój
braciszek najpierw się zdziwił, lecz po chwili uśmiechnął.
-Widzę, że miałeś
przyjemny dzień braciszku.- Aż tak to po mnie widać??
-Opowiem ci wszystko
tylko daj mi się ogarnąć.- Uśmiechnął się na to i poszedł do mojego pokoju. Gdy
już się ogarnąłem jak zwykle usiadłem na łóżku z Jonim i wszystko mu
opowiedziałem. Wręcz mu to wszystko wyśpiewałem.
-Ulala~! Chyba muszę
szybko wyzdrowieć i pójść do szkoły by móc zobaczyć tą piękność.- Uśmiechnął
się wrednie.
-Teraz to idziemy spać,
bo jednak ten dzień był pełen wrażeń i trochę mnie zmęczył.- Już chciałem się
położyć lecz Joni mnie przed tym powstrzymał.
-Zapomniałeś o piciu i
buzi na dobranoc.- No tak. Trzeba jakoś normalnie funkcjonować. Jak zwykle
przysunąłem braciszka do siebie i ugryzłem w szyję. Potem oblizałem ranki i
dałem buziaka w policzek jak sobie życzył. On na to również dał mi buziaka w
czoło i rzucił się na mnie powalając na łóżko. No tak, przecież jestem jego
podusią. Zasnąłem ze wspomnieniami z dzisiejszego dnia.
Wampiry!! Tak się cieszę że są wampiry!! (chociaż nie bardzo lubię opowiadania z nimi w roli głównej).
OdpowiedzUsuńNie martw się. Oprócz wampirów są inne stworki, więc nie będzie tylko o nich. ^.^
UsuńHej,
OdpowiedzUsuńpięknie, po prostu piękne, Jason cały czas adorował Mariko...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Hej~! ^.^
UsuńCieszę się, że sie podoba :3
Dziękuje ślicznie i róznież pozdrawiam~! ^^
#Kimie
Hej,
OdpowiedzUsuńo tak pięknie Jason cały czas adorowal Mariko...
jestem daleko w tyle z rozdziałami niestety... ale na pewno i tutaj zaglądasz, więc pragnę życzyć Tobie i twoim bliskim zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, niech będą radosne i pełne ciepła rodzinnej atmosfery...
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Hejeczka,
OdpowiedzUsuńcudownie, o tak pięknie Jason cały czas adorował nam Mariko...
weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza