wtorek, 19 sierpnia 2014

Twin Blood- Rozdział 3


Nie patrz się, nie patrz się, nie patrz się, nie patrz się, nie patrz się, PRZESTAŃ NA MNIE PATRZEĆ!!! Nazywam się Mariko Adachi. Jestem uczennicą drugiego roku w liceum Rairy i właśnie się pogrążyłam. Dlaczego?? Otóż, aktualnie trwa trzecia lekcje dzisiejszego dnia w szkole. I przez te trzy lekcje Jason nie spuszcza ze mnie swoich niebieskich oczu. Wczoraj dołączył on do mojej klasy. Wczoraj uśmiechnął się do mnie. Dzisiaj przed całą szkołą wyznał, że nie będzie chodził z Umeko- najpiękniejszą dziewczyną w szkole za którą ugania się każdy chłopak...chyba. Dzisiaj ON puścił do mnie oczko. I dzisiaj właśnie ten osobnik wpatruje się we mnie, jakbym była obrazkiem. A może on nie patrzy na mnie tylko na widok za oknem?? Spojrzałam w jego stronę. Patrzę, patrzę, patrzę,........chyba dostałam zawału. On ponownie dzisiejszego dnia uśmiechnął się DO MNIE i puścił oczko DO MNIE!! Więc moje spekulacje, że widok za oknem jest dla niego fascynujący legły w gruzach. Gdy rozbrzmi ostatni dzwonek wylecę z tej szkoły jak z procy, aby uniknąć jego spojrzenia.


I jak powiedziałem tak się stało. Patrzałem na nią na każdej lekcji. Na przerwach chodziłem- ponownie z moją gromadką( Nawet tą gromadkę polubiłem)- w miejsca, gdzie mogę ją spotkać. Na długiej przerwie zamierzam iść na dach, aby zjeść obento z Shunsuke. Zdołałem z nim pogadać na jednej z przerw. Okazał się być fajnym facetem. Dowiedziałem się, że uczęszcza do wszystkich klubów sportowych. Jak on znajduje czas i siły na to wszystko?? Lecz dowiedziałem się od niego jednej bardzo ważnej rzeczy- imienia mojej pięknej nieznajomej. Mariko......mam nadzieję, że będę mógł przywitać się z nią osobiście. Ooooo......właśnie spojrzała się na mnie. Patrzy się tak na mnie jakby pytająco?? Uśmiechnąłem się i puściłem oczko jak to miałem w swoim ostatnim zwyczaju. Ona na ten gest zrobiła wielkie oczka i odwróciła głowę. Ciekawe nad czym rozmyślała??

Nadeszła w końcu długa przerwa więc mogłem zjeść razem z Shunsuke-kunem obento. Poszliśmy na dach i usiedliśmy na jednej z ławek.
-Łaaaa~! Twoje obento wygląda smakowicie.- Powiedział Shun, aż mu ślinka pociekła.
-No bo przecież jedzenie musi dobrze smakować jak i wyglądać.- Tak twierdzi moja mamusia wręcz bawi się w artystę szykując mi obento.
-Ale twoje w porównaniu z moim to dzieło sztuki.- Hehe, no nie przesadzajmy.
-Mam dużo więc mogę się z tobą podzielić Shun-kun.- Bo to prawda. Moja mamusia chyba twierdzi, że jestem za chudy.
-Naprawdę??- Pokiwałem głową , że tak.- Aaa....arigato. Za to ja jutro cię poczęstuję czymś dobrym.- Wyszczerzył się w ten swój sposób. Również uśmiechnąłem się szeroko i zgodziłem się na to. Usłyszawszy, że ktoś wchodzi na dach obróciłem się w tamtą stronę. Ujrzałem Mariko w obecności dwóch koleżanek.


Właśnie szłam z Yuko i Megumi na dach aby coś zjeść. Po drodze nie spotkałam Jasona, więc stwierdziłam, że pewnie poszedł do stołówki ze swoim Fan Club`em. Otworzyłam drzwi prowadzące na dach i........ujrzałam go jak siedzi z Shunsuke.
-Mari-chan!!!!- Zaczął mnie wołać Shun.- Chodźcie, przyłączyć się do nas!!- Krzyczał i machał do nas. Dosłownie moje serce zamarło. Mam przyłączyć się do Shuna i JEGO?! To niemożliwe. Już chciałam się obrócić i uciec stąd lecz moje plany unicestwiła Yuko. Odmachała Shunowi i pobiegła w jego stronę. Byłam więc skazana na pójście za nią. Szłam powolnym krokiem w ich stronę. Widziałam jak Megumi zaczyna się czerwienić jak i spojrzenie Jasona.
-Hejo~! Dawnośmy się nie widzieli, ne.- Stwierdził rozbawiony Shun, mimo iż chodzimy razem do klasy.
-No, prawda, prawda.- Zaśmiała się Yuko.- Oooo.....Ale Jason ma smakowite obento.- Jak ona może normalnie się zachowywać w obecności takiego przystojniaka??
-Też mu to powiedziałem. I wiesz co?? Mogę się poczęstować jego obento!- Powiedział z dumą Shun.
-Eeee~?! To nie fair, ja też chcę~!- Yuko chyba nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi. Nagle Jason....zaczął się śmiać. Najnormalniej w świecie.
-Mogę się z tobą podzielić jeśli powiesz mi jak masz na imię.- Powiedziało ciacho z rozbawieniem.
-Aaaaa~! Ja nazywam się Yuko Hirata.- Odpowiedziała mu z uśmiechem.
-Miło mi cię poznać Yuko-chan.
-A ja.....naz....nazywam się Megumi Fukunaka.- Powiedziała nieśmiało Megi-chan. Ona też chce się poczęstować jego obento??
-Ciebie również miło poznać Megi-chan. Mogę tak do ciebie mówić??- Megumi pokiwała mu w odpowiedzi głową, że się zgadza.
-A ty?? Jak masz na imię??- Aż mnie zatkało. Sama nie wiem dlaczego. Patrzałam się na niego nie wiedząc co powiedzieć. Po chwili- gdy wróciłam z zaświatów- zdecydowałam się przemówić.
-Ja....nazywam się Mariko Adachi.- Powiedziałam na wdechu i skłoniłam się.
-Miło mi cię poznać Mari-chan.- Powiedziawszy to wziął mnie za rękę i ucałował jej wierzch. Przez tą chwilę zatrzymała mi się akcja serca.
-Mi....mi....mi ciebie również Jason-san.- Mówiąc to patrzałam się wprost w jego oczy. Były wręcz hipnotyzujące. Były jak ocean w piękny słoneczny dzień. Były....zaraz, zaraz. Mariko, czy ty teraz rozmarzasz się w jego oczach?? Ja chyba mam gorączkę. Zaczynam majaczyć.
-No dobra, puśćcie swoje rączki i zacznijmy jeść bo przerwa nam jeszcze minie.- Uśmiechnęła się Yuko i usiadła naprzeciw Shunsuke. Dopiero gdy to powiedziała, zobaczyłam że Jason nadal trzyma mnie za rękę. Spojrzałam najpierw na nasze splecione dłonie, potem na niego. Patrzał się na mnie chwilę z zainteresowaniem by po chwili jak zwykle się uśmiechnąć, puścić mi oczko oraz dłoń. Czułam jak zaczynam się robić czerwona na twarzy. Spuściłam głowę w dół i usiadłam koło Megumi, naprzeciw Jasona.


Dlaczego......dlaczego nie miałem aparatu w tak ważnym momencie?!! Jej minka, gdy chwyciłem jej dłoń i ucałowałem jej wierzch......no po prostu aż mnie mentalnie zatkało. Zdziwiła się na ten gest. Rozumiem, mogłem ją zaskoczyć. Ale ten rumieniec połączony z jej różowymi oczami, to dosłownie Bóstwo. Dopiero, gdy Yuko powiedziała, iż mamy puścić swoje rączki skapnęła się, że nadal ją trzymam. Najpierw spojrzała na nasze splecione dłonie, potem na mnie. Ja za to patrzałem się na jej malinowe usta. Ciekawe, czy pomalowała je błyszczykiem czy nie?? Ocknąłem się, uśmiechnąłem i po raz wtóry puściłem oczko oraz dłoń. Zrobiła zaskoczoną minę i.......zrobiła większego buraka niż wcześniej :). Spuściła głowę w dół i usiadła naprzeciwko mnie. Chyba się na mnie nie obraziła za to???
-Mmmmm~! To jest przepyszne~!- Skomentował Shun wraz z Yuko.
-Twoja mama świetnie gotuje Jason-san.- Skomentowała Yuki.
-Dziękuję Yuko-chi. Przekażę jej to i powiem żeby robiła mi dodatkowe porcje dla was.- Uśmiechnąłem się na to szczerze.
-Serio?? Ale wiesz nie trzeba.- Shun zmieszał się trochę.
-Nawet nie muszę jej o tym mówić, bo gdy zobaczy, że zjadłem całe obento zacznie mi robić więcej.- Powiedziałem to ze szczerą prawdą, gdyż raz już tak było. Dałem wtedy swoje obento koledze, gdyż zauważyłem, że nie miał nic do jedzenia. Ja wtedy podzieliłem się z moim braciszkiem. Następnego dnia moja mama zrobiła mi więcej obento, a że nie byłem bardzo głodny połowę przyniosłem do domu. Pomyślała wtedy, że mi nie smakowało. Na szczęście tata mnie wybronił z opresji.
 –Powinieneś się cieszyć Shun-sama, gdyż zawsze podkradasz obento Mari-chan. A tak to ona i ty i Jason będziecie najedzeni.- Powiedziała Megumi z uśmiechem. Widać już się tak bardzo nie wstydzi. Lecz trochę zaskoczyła mnie swoją wypowiedzią. Mariko natomiast nadal twardo była skupiona na swoim obento, bo tego nie usłyszała. Postanowiłem przywrócić ją do rzeczywistości podkradając z jej obento ośmiorniczkę (chodzi o parówki). Ocknęła się gdy to zrobiłem, lecz jej tego nie oddałem tylko zjadłem. Wszyscy patrzeli na mnie. Gdy wszystko połknąłem, zamilkłem na chwilę. Mari-chan patrzała na mnie z zaciekawieniem.
-Nie dziwię się, że Shun podjadał, jej obento jest przepyszne.- Powiedziałem cały czas się uśmiechając.
-To prawda. Mari-chan zawsze ma przepyszne obento, gdyż robi je samodzielnie.- Stwierdził Shun cały w skowronkach.
-Shunsuke-kun!!- Krzyknęła na niego Mariko.
-No co?? To przecież prawda, ne.- zdziwił się trochę nie rozumiejąc dlaczego na niego krzyczy.
-To dobrze, że Mari-chi umie gotować.- Wszyscy spojrzeli na mnie pytająco.- Dobrze gotuje i jest śliczna, więc kandydatka na żonę idealna.- Powiedziałem puszczając do niej oczko. Wszyscy byli zszokowani moja wypowiedzią. I tak najbardziej skupiłem wzrok na Mariko, która będąc w szoku zrobiła się cała czerwona. Naszą konsumpcję i wymianę zdań przerwał dzwonek na lekcje. Wtedy wszyscy się otrząsnęli.
-Szkoda, że tak krótko rozmawialiśmy. Mam nadzieję, że będzie więcej takich okazji.- Wszyscy zgodnie pokiwali mi głowami oprócz Mariko. Zaczęliśmy iść w stronę wyjścia, gdy zatrzymałem na chwilę Mariko. Zdziwiła ją moja reakcja. Przysunąłem ją bliżej siebie i wyszeptałem do ucha:
-Ślicznie wyglądasz gdy się rumienisz Pomidorku.- Po tym puściłem ją i ruszyłem dalej.


Dosłownie stałam tam jak wryta, gdy wyszeptał mi te słowa wprost do ucha. Czułam jak ponownie dzisiejszego dnia robię się czerwona. Jeszcze, gdy podkradł mi jedzenie z mojego obento i powiedział, że jest smaczne i że jestem śliczna oraz, że jestem idealną kandydatką na żonę. Zamarłam. Zaraz, zaraz,.........czy on powiedział że jestem śliczna?? Nie, to nie możliwe. Czy ja mu się podobam??

Lekcje minęły w miarę szybko. Chciałam iść prosto do domu, lecz zapomniałam o obietnicy pójścia z Yuko do kawiarni. Czekała na mnie wraz z Megumi.
-No nareszcie jesteś! Więc teraz możemy się wybrać na pyszne pyszności~!- Powiedziała Yuko z ekscytacją. Uśmiechnęłam się delikatnie widząc jej radość. Kątem oka zauważyłam jak Jason idzie do domu. I stało się.....
-Jason-san~! Może wybierzesz się z nami do kawiarni~?- Zapytała najnormalniej na świecie. Jason popatrzył w naszą stronę i podszedł. Proszę!! Powiedz, że jesteś bardzo zajęty!
-Bardzo chętnie.- Świat najwidoczniej mnie nie lubi.
-Więc, w drogę!- Krzyknęła Yuko, wzięła pod rękę Megumi i poszliśmy.
W kawiarni zamówiliśmy kilka ciastek i herbatę. Gdy wszystko przyniesiono, Yuko aż zaczęła się ślinić co wywołało śmiech Jasona.
-Nie martw się Yuko-san. Nikt ci tego nie ukradnie.- Stwierdził wciąż się chichrając.
-Wiem, ale wszystko wygląda tak apetycznie, że nie wiem od którego zacząć.- Zrobiła lekko fochnietą minkę.
-To zacznijmy jeść i próbować tych pyszności.- Mówiąc to, wziął kęs jednego ciasta. Wszystkie poszliśmy w jego ślady. Ciastka były naprawdę pyszne. Nawet była wojna o ostatnią truskawkę w czekoladzie, którą wygrał Jason. Lecz najdziwniejsze było, że od razu jej nie zjadł.
-Łeee~! A tak bardzo chciałam zjeść tą truskawkę.-Oburzyła się Yuko.
-Jak widać Jason ma większy refleks.- Zaśmiała się Megumi.
-Ale i tak ja nie zjem tej truskawki.- Wszystkie spojrzałyśmy na niego zdumione. To dlaczego tak zacięcie o nią walczył?
-Mari-chan powiedz Aaa~!- Że co?? Nim się skapnęłam Jason karmił mnie truskawką. Wzięłam ją grzecznie do buzi i zjadłam z burakiem na twarzy.
-To było takie Kawaiii~!- Zapiszczała aż Yuko.- Ja też chcę być karmiona przez Jasona!- Jak widać Yuko się nie przejmuje tym, że Jason jest taki przystojny.
-Przykro mi, ale nie mogę tego zrobić.- Powiedział z poważną miną.
-A-Ale dlaczego??- Spytała bardzo zdziwiona Yuko.
-Bo nie masz tak pięknych różowych oczu jak Mari-chan.- Powiedział uśmiechając się szeroko. Aż mnie zatkało. Dzisiejszego dnia dowiedziałam się, że:
1.    Dobrze gotuję.
2.    Jestem piękna.
3.    Jestem piękna, gdy się rumienię.
4.    Jestem idealną kandydatką na żonę.
5.    Mam piękne oczy.
I to wszystko padło z ust Jasona.

Później wszyscy rozeszliśmy się do siebie. Gdy weszłam do mojego pokoju, od razu rzuciłam się na łóżko myśląc o dzisiejszych słowach Jasona. Czy ja na serio mu się podobam?? Czy on mówił to wszystko serio?? Czy chce aby został moim chłopakiem a ja jego dziewczyną??
Takie i inne pytania kłębiły się w mojej głowie. Mimo to zdołałam zasnąć.


Nie sądziłem, że dzisiejszy dzień będzie tak miły. Zawstydziłem Mariko kilka razy oraz karmiłem ją truskawką. Do domu wróciłem cały w skowronkach. Gdy zobaczył mnie mój braciszek najpierw się zdziwił, lecz po chwili uśmiechnął.
-Widzę, że miałeś przyjemny dzień braciszku.- Aż tak to po mnie widać??
-Opowiem ci wszystko tylko daj mi się ogarnąć.- Uśmiechnął się na to i poszedł do mojego pokoju. Gdy już się ogarnąłem jak zwykle usiadłem na łóżku z Jonim i wszystko mu opowiedziałem. Wręcz mu to wszystko wyśpiewałem.
-Ulala~! Chyba muszę szybko wyzdrowieć i pójść do szkoły by móc zobaczyć tą piękność.- Uśmiechnął się wrednie.
-Teraz to idziemy spać, bo jednak ten dzień był pełen wrażeń i trochę mnie zmęczył.- Już chciałem się położyć lecz Joni mnie przed tym powstrzymał.
-Zapomniałeś o piciu i buzi na dobranoc.- No tak. Trzeba jakoś normalnie funkcjonować. Jak zwykle przysunąłem braciszka do siebie i ugryzłem w szyję. Potem oblizałem ranki i dałem buziaka w policzek jak sobie życzył. On na to również dał mi buziaka w czoło i rzucił się na mnie powalając na łóżko. No tak, przecież jestem jego podusią. Zasnąłem ze wspomnieniami z dzisiejszego dnia.


6 komentarzy:

  1. Wampiry!! Tak się cieszę że są wampiry!! (chociaż nie bardzo lubię opowiadania z nimi w roli głównej).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się. Oprócz wampirów są inne stworki, więc nie będzie tylko o nich. ^.^

      Usuń
  2. Hej,
    pięknie, po prostu piękne, Jason cały czas adorował Mariko...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej~! ^.^
      Cieszę się, że sie podoba :3
      Dziękuje ślicznie i róznież pozdrawiam~! ^^
      #Kimie

      Usuń
  3. Hej,
    o tak pięknie Jason cały czas adorowal Mariko...
    jestem daleko w tyle z rozdziałami niestety... ale na pewno i tutaj zaglądasz, więc pragnę życzyć Tobie i twoim bliskim zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia, niech będą radosne i pełne ciepła rodzinnej atmosfery...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejeczka,
    cudownie, o tak pięknie Jason cały czas adorował nam Mariko...
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń