wtorek, 19 sierpnia 2014

Twin Blood- Rozdział 2


Słońce leniwie wschodzi nad Yokohamą. Promienie wpadają do pokoju jednej z niewielu domów dzielnicy w Japonii oświecając twarz chłopaka. On marszczy tylko nos i zasłania twarz poduszką. To dziś ponownie idzie do szkoły.


Uhhhh.....dlaczego to już dzisiaj?? Dlaczego nie za tydzień abym mógł jeszcze pospać?? Ciekawe czy coś by się stało gdybym dzisiaj się nie zjawił??! Pewnie tak....chociaż szybciej zostałbym wymuszony pójść tam przez rodziców. Ehh, no nic.
Mam na imię Jason Jaucourt (żokur) Kamachi, 17 lat, blond włosy, niebieskie paczadełka, szczupła, wysportowana sylwetka. Niedawno przeprowadziłem się z Francji. Dziś ponownie idę do szkoły. Byłbym na to pozytywniej nastawiony, gdybym się wyspał ale nie było mi to dane przez jedna osobę, która aktualnie była do mnie przytulona jak rzep i słodko spała...
-Ejjjj....rusz się bo nie chcę się jednak dzisiaj spóźnić.- Powiedziałem do przylepy. Poczułem jak przytula się bardziej i powoli się wybudza.
-Jeszcze 5 minut....albo godzin.- Chciałbym hehe.
-Żadne 5 minut. Jak chcesz to możesz jeszcze pójść spać ale beze mnie.- Uśmiechnąłem się na jego pomruki niezadowolenia.
W końcu jego ślepka otworzyły się i spojrzały półprzymknięte na mnie.
-A może dzisiaj nie pójdziesz tylko jutro i porobisz mi jeszcze za podusię??- Powiedział i spojrzał na mnie maślanymi oczkami.
-Gdybym tak zrobił to byś jutro to samo powiedział.-Zaśmiałem się cicho przeczesując jego włosy.
-Łeee....dlaczego ty tak dobrze mnie znasz??- spytał z wyrzutem.
-Bo jestem twoim bratem na dodatek bliźniakiem i wiem o tobie wszystko Joni(dżoni :p).- Powiedziałem uśmiechając się szeroko dając braciszkowi pstryczka w nos.
Tak, ta przylepa co lubi robić sobie ze mnie poduszkę to Jonathan, mój młodszy o 10 minut brat bliźniak. On jeszcze nie idzie do szkoły, bo jest jeszcze trochę chory. Jak wygląda?? Tak samo jak ja więc dość często ciężko nas rozróżnić. Ale nie przeszkadza to nam. Wręcz przeciwnie. Dobrze się przy tym bawimy, dlatego często ubieramy się tak samo itp.
Odkleiłem swojego braciszka od siebie i wstałem z łóżka przy akompaniamencie rozżalonego jęku. Wyjmując ubrania z szafy zauważyłem jak mój brat zmienia się w kokon.
-Zimno ci??- spytałem rozbawiony.
-Tak, bo moje źródło ciepła woli iść do szkoły niż zostać ze mną. Najwidoczniej już mnie nie kocha.- powiedział z żalem w głosie.
Podszedłem do niego, usiadłem obok i przytuliłem tego kokona.
-Głupol z ciebie. Przecież dobrze wiesz, że osobą, którą najmocniej na świecie kocham jesteś Ty mój braciszku.- Powiedziałem mu to do ucha, całując go potem w czoło. Kokon się rozwinął i ukazał się mój braciszek w mojej koszulce i bokserkach w serduszka. Spojrzał na mnie, by po chwili rzucić mi się na szyję.
-Ja też ciebie kochaaam Onii-chan~!- Powiedział, wręcz wyśpiewując te słowa. Dostałem jeszcze buziaka w policzek, potem udając się do łazienki aby nie wyglądać pierwszego dnia w nowej szkole jak zombie.
Nie dziwcie się tak na nasze zachowanie. Mnie i Jonathana nikt nie rozdzieli. Zawsze byliśmy, jesteśmy i będziemy razem. To się nigdy nie zmieni. A czułostki nikomu od czasu do czasu nie zaszkodzą :D.



Przed wyjściem z domu dostałem kopniaka na szczęście od braciszka. W szkole musiałem zjawić się wcześniej aby omówić jeszcze kilka spraw z dyrektorem. Pan dyrektor wszystko mi objaśnił, dał jeszcze mapę szkoły i kluczyk do szafki na buty. Potem do gabinetu przyszła moja nowa wychowawczyni. Równo z dzwonkiem poszedłem z nią na lekcje, bo pierwsza była biologia której uczyła. Kazała mi chwilę poczekać przed salą. Po chwili usłyszałem pozwolenie na wejście. Wziąłem głęboki oddech i wszedłem do sali. Przywitało mnie wzdychanie dziewczyn. Heh, nie wiedziałem, że jestem taki przystojny ;p. Zacząłem rozglądać się po klasie. Ładna, ładna, ładna, fajna czapka, ładna, ładna, o ale fajne czerwone włoski(tak chodzi o Shunsuke J), ładna, ład....na. Mój wzrok zatrzymał się na pięknej nieznajomej. Miała ona średniej długości brązowe włosy i te oczy...różowe. Przypominały mi kolor kwiatów kwitnących wiśni na wiosnę. Dlatego jest to moja ulubiona pora roku. Nasze oczy zetknęły się ze sobą. Patrzeliśmy się na siebie przez chwilę. Uśmiechnąłem się do niej. Widać przez to się zmieszała. Czy to był rumieniec??
-Może się przywitasz!?- Zachęciła mnie pani Kanegawa. No nic. Przedstawienie czas zacząć.
-Hej, nazywam się Jason Kamachi. Miło mi was poznać.- Ukłoniłem się lekko po czym uśmiechnąłem. Dziewczyny aż zapiszczały z zachwytu. A niektórym chłopakom szczęka opadła. Czy oni nigdy człowieka nie widzieli na oczy??
-Dobrze, uspokójcie się. Miło mi cię poznać Jason. Mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzujesz. A teraz usiądź koło...-chwila zastanowienia-...o!, koło Shunsuke-kuna.- Wskazała mi miejsce koło chłopaka z fajnymi czerwonymi włosami.  Podziękowałem skinieniem głowy i ruszyłem w stronę ławki. Widziałem jak dziewczyny patrzą się na mnie z zachwytem na co aż się uśmiechnąłem. Usiadłem na swoje miejsce i uśmiechnąłem się do mojego kolegi z ławki. On również chwilę patrzył się na mnie z otwartą buzią lecz ocknął się po chwili i uśmiechnął najszerzej jak tylko mógł. Lekcję pierwszą czas zacząć.


Podczas lekcji wzrok wszystkich dziewczyn był zwrócony na mnie. Przez to pani Kanegawa musiała je upominać. Ja tylko uśmiechałem się na to co potęgowało pisk dziewczyn. Czasami( wręcz dość często) spoglądałem na piękną nieznajomą. Widziałem jak kątem oka spogląda na mnie. Dlaczego nie mogła na mnie spojrzeć normalnie abym mógł napatrzeć się w jej różowiutkie oczęta?? Achh...może później mi się uda. Inne lekcje przebiegały podobnie, czyli piski dziewcząt i upominanie nauczycieli. Nawet na przerwie nie miałem spokoju. Widziałem, jak inni chłopacy patrzą na mnie bykiem. Ja tylko się do nich uśmiechałem i puszczałem oczko co wywoływało u nich niezłe zdziwienie. Chciałem pogadać z Shunsuke-kunem, ale gromadka piszczałek nie odstępowała mnie na krok, a wolałem z nim pogadać na osobności. Na jednej z przerw, gdy przechadzałem się po boisku zdarzyło się coś.....dziwnego?! Otóż w pewnym momencie damy, które towarzyszyły mi podczas spacerku zatrzymały się i cofnęły o kilka kroków. O co chodzi?? Zauważyłem jak w moją stronę zbliża się jakaś dziewczyna. Różowe włosy( wolę różowe oczka ;p), niebieskie oczy, smukła sylwetka, duże piersi. Wyglądała dla mnie jak......lalka Barbie. Podeszła do mnie seksownym krokiem i uśmiechnęła delikatnie.
-Hej, to ty jesteś Jason, co nie?? Nazywam się Umeko Amaya. Miło mi cię poznać.- Przedstawiając się ukłoniła się lekko i puściła mi oczko.
-Hej, dzięki. Ciebie również miło poznać.- No co?? Trzeba czasami zachować się kulturalnie.
-Nie przyszłam tu z byle powodu.- Hee??- Mam za zadanie oprowadzić cię po szkole.- W jej głosi wyczułem jakąś intrygę.
-Jeśli tak to dobrze. Prowadź.- No co?? Jestem ciekaw co knuje.
-Więc chodź.- Uśmiechnęła się i wzięła mnie pod rękę. Moja gromadka nie poszła za nami. A szkoda. Mimo to fajnie było z nimi pochodzić po szkole i pogadać. Umeko leniwie oprowadzała mnie po szkole, nie puszczając mnie na krok. Zazwyczaj mówiła, jakie lekcje są w danej sali. Więcej opowiadała o sobie niż o szkole. Końcowym etapem naszej wędrówki były trybuny w sali gimnastycznej. Usiadłem trochę zmęczony, gdyż oprowadzenie mnie przez nią po szkole zajęło  3 godziny. Nagle Umeko usiadła mi rozkraczona na kolanach. Co ona wyprawia?? Szepnęła mi do ucha „Podobasz mi się”. Nie dziwię się jej, bo już pewnie kilka dziewczyn się we mnie zakochało.
-Nie jesteś pierwsza i jedyna.- Bo taka jest oczywista oczywistość.
-Ale ja jako jedyna będę twoją dziewczyną Skarbie. Już od teraz.- Szepnęła mi do ucha po czym zaczęła całować mnie po policzku. Gdy chciała pocałować mnie w usta odepchnąłem ją od siebie.
-Co jest?? Nie podoba ci się??- Zapytała zdezorientowana.
-Tak. Bo ja nie zostanę twoim chłopakiem, ponieważ nie lubię cię. A teraz z łaski swojej zejdź ze mnie, bo chcę już wrócić do domu i spalić ciuchy, gdyż aż mi rzygać się chce od twoich perfum.- No co za dziewucha. Ja nie dam sobą tak łatwo pogrywać. Patrzała na mnie zszokowana. Prawdopodobnie powoli do niej dociera potok moich słów.  Zamrugała po jakichś dwóch minutach, jakby obudziła się z transu.
-Że co??- Ona naprawdę jest wolno myśląca.
-Że to. Złaź ze mnie i daj mi spokój. Szybciej wolałbym umrzeć niż chodzić z Tobą.- Na te słowa zaczęła szybciej mrugać. Nie chcąc czekać wieczności na jej reakcję podniosłem ją i usadowiłem na ławce. Sam wstałem, rozprostowałem obolałe kości i ruszyłem w stronę wyjścia. Umeko nic więcej już nie powiedziała. Najwyraźniej zszokowały ją moje słowa. Ale to była czysta prawda. Nie jestem typem faceta, który spotyka się z byle którą itd. Ech...to trochę męczące. Jest już późno więc lekcje się skończyły. Przez tą lalunię nie ujrzałem już dzisiaj pięknej nieznajomej. Jutro chyba zamienię się w śledczego aby móc popatrzeć na jej oczka. Hehehe...


Po drodze do domu wstąpiłem do cukierni. Chyba brakuje mi cukru. Wszedłem do domu, plecak rzuciłem w kąt, przywitałem się krótkim wróciłem i poszedłem do swojego pokoju. Ciekawe co robi Jonathan??
-Wróciłem!- Obwieściłem wchodząc do pokoju z myślą zastania tam mojego braciszka, którego o dziwo tam nie było. Dziwne.....od przyjazdu wręcz się z niego nie ruszał. Podszedłem do łóżka i już chciałem zdjąć marynarkę lecz straciłem równowagę. Pewnie się dziwicie jak można stracić równowagę zdejmując marynarkę?? To proste. Wystarczy, że taka małpka o imieniu Jonathan się na was rzuci. Pod wpływem skoku runęliśmy na łóżko.
-Jaaasoon~!- Wydarł się wręcz wprost do mojego ucha.- Witaj w domu braciszku~!.- Powiedział, cmoknął mnie w policzek i przytulił mocniej.
-Więc w końcu się pojawiłeś brzydalu.- Na te słowa zrobił obrażoną minkę i zaczął mi wpychać palce między żebra.
-No wiesz ty co?! Ja cię tu pięknie witam a ty nazywasz mnie brzydalem!?! FOCH~!. Wręcz krzyknął odklejając się ode mnie i odsuwając zadarł nos do góry. Podniosłem się do siadu śmiejąc się z jego reakcji.
-O nie!! Mój braciszek się na mnie obraził! A ja przyniosłem dla niego ciastko z truskawkami ale najwidoczniej będę je musiał zjeść sam.- Powiedziawszy to wyciągnąłem z plecaka słodkość. Na te słowa Joni(dżoni) otworzył szeroko oczy, spojrzał czy nie blefuję by po chwili ponownie się na mnie rzucić. Ze śmiechem dałem łakomczuchowi ciastko. Zaczął je jeść od razu palcami, bo po co fatygować się po łyżkę.
-Proszę bardzo! A i dziękuje za miłe powitanie kochany braciszku~!.- Powiedziałem i cmoknąłem go w czółko. Za to w nagrodę poczęstował mnie ciastkiem. Było pyyycha zwłaszcza, że zostałem nim nakarmiony. Potem -będąc jeszcze w mundurku szkolnym- zjadłem kolację, wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Ten dzień był naprawdę wyczerpujący. Po chwili dołączyła się do mnie przylepa, kładąc mi się na brzuchu, przyglądając. Po jakichś 10 minutach jego twarz zawisła nad moją.
-Coś się stało?? Jesteś jakiś nieobecny. Opowiedz mi wszystko, co się dzisiaj zdarzyło od A do Z.- Powiedział siadając mi między nogami. I to się nazywa brat. Zawsze zauważy, gdy coś mnie trapi. Podniosłem się do siadu i zacząłem opowiadać. Uśmiechnął się, gdy powiedziałem o różowych oczach pięknej nieznajomej.
-Oj, braciszku przez ciebie staję się zazdrosny. Gdy słyszę jak ta piękność zawróciła ci w głowie jednym spojrzeniem.- Uśmiechnął się szeroko.- Ale cieszę się z twojego szczęścia. Lecz chyba się z tobą pokłócę o te oczy, bo i tak uważam, że twoje krwistoczerwone są bardziej pociągające.- Powiedziawszy to, moje oczy właśnie się takie zrobiły.
Przysunął się do mnie siadając mi na biodrach.
-Napij się.- szepnął mi do ucha. I tak też zrobiłem. Wgryzłem się w jego szyję. Najwidoczniej nie brakowało mi cukru lecz krwi. Odczepiłem się od niego zlizując ranki, które po chwili się zagoiły. Spojrzałem mu prosto w oczy, które aktualnie były tego samego koloru co moje - czerwieni. Pocałowałem go w nos i opadłem wraz z nim na łóżko. Jak zwykle mój braciszek zrobił sobie ze mnie poduszkę, wtulając się w mój tors. Zmęczenie wzięło górę, gdyż natychmiast zasnąłem.
To nie są żarty z ugryzieniem i czerwonymi oczami. Tak, to prawda. Ja i mój braciszek jesteśmy wampirami. Mało kto o tym fakcie wie. Nikt nas nawet o to nie podejrzewa, gdyż zachowujemy się jak normalni ludzie. I nie musimy tego udawać. Różnimy się od normalnych istot tym, że pijemy krew i długo żyjemy. I nie jesteśmy jedynymi w tym mieście. Jest nas o wiele więcej. I nie tylko wampirów....


No i mamy kolejny dzień. Rano omal nie skorzystałem z propozycji braciszka aby zostać w domu i poleniuchować. Lecz przypomniałem sobie o różowych oczętach i ruszyłem swoje cztery litery z ciepłego łóżeczka. Szedłem sobie spokojnie po placu szkoły, gdy zobaczyłem, że Umeko idzie w moją stronę. Ustałem, gdyż byłem ciekawy co chce mi powiedzieć. Może mnie przeprosi za swoje wczorajsze zachowanie?? Jednak grubo się myliłem...
-Cześć Skarbie.- Powiedziała dźwięcznym głosem. Jakie Skarbie ja się pytam!?!! Chciała mnie najwidoczniej pocałować w policzek, lecz nie pozwoliłem jej na to robiąc krok w tył. Inni uczniowie przystali i zaczęli przyglądać się zaistniałej scenie.
-No co jest Skarbie?? Nie chcesz się przywitać ze swoją dziewczyną??.- Spytała z lekko urażoną miną. Najwidoczniej moje słowa nie dotarły do jej małego mózgu.
-Nie.- Powiedziałem z obojętnością, by się na nią nie wydrzeć. Stała i patrzała na mnie ze zdziwieniem.
-A-Ale dlaczego?? – Powiedziała Umeko ze zdziwioną miną.
-Bo po pierwsze nie jesteś moją dziewczyną a po drugie, nawet cię nie lubię. Więc jeśli możesz zejdź mi z drogi bo chcę iść na lekcje. A, i nie rozpowiadaj plotek, że chodzimy ze sobą. Przecież wczoraj powiedziałem ci, że nie zostanę twoim chłopakiem.- Jak ta dziewucha mnie wkurza. Co ona sobie myśli?? Że może mieć każdego chłopaka na pstryknięcie palcem?!! Zacząłem iść w stronę szkoły. Znudziła mnie już ta sytuacja. Przez nią popsuł mi się humor.
Umeko po chwili odwróciła się w moją stronę.
-Ale z ciebie żartowniś! Haha! Naprawdę, masz poczucie humoru Kochanie.- Uhhhh!!! Przystanąłem i obróciłem się w jej stronę z chłodnym spojrzeniem.
-Ile razy mam powtarzać, że nie jesteśmy parą aby trafiło to do twojego małego mózgu?!!- Humor minus 99% w dół.
-I nie nazywaj mnie swoim Kochaniem, bo to słowo jest zarezerwowane dla kogoś innego.- Rzuciłem na odchodnym.

Widziałem jak wszystkim opada szczęka na moje słowa. Najwidoczniej jestem pierwszym facetem, który nie chce chodzić z Umeko. I nie żałuję. Jak dla mnie ona pozostanie lalką Barbie. Spojrzałem się do tyłu i wręcz ustałem widząc moją piękną nieznajomą. No co?? Chociaż ciekaw jestem jak ma na imię. Mam nadzieje, że będę mógł z nią porozmawiać sam na sam. Spojrzała na mnie. Tak samo jak wczoraj. Mimo, że miała na sobie mundurek taki sam jak inne dziewczyny, wyglądała przepięknie. Uśmiechnąłem się do niej i puściłem oczko. Widać zaskoczyłem ją tym. Ale teraz wiem, że nie mam zwidów iż ten rumieniec było widać nawet stąd. Ochhh......Jak ona przesłodko i przeuroczo wygląda, gdy się rumieni. Muszę pamiętać, aby wziąć od Shunsuke notatki, gdyż musze przepisać te stare tematy jak i te dzisiejsze. Coś czuję, że nie spuszczę z niej oka na sekundę. Heh....ciekawe co wyjdzie z tej znajomości??




5 komentarzy:

  1. Fajnie, że napisałaś też z perspektywy Jasona (tak mu było?). Dobry rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej,
    jak widzisz zaczęłam powoli czytać... no trochę mi to zajmie, ale najważniejsze, że zzaczęłam... miło mi, że na poprzedni k mentarz odpisałaś, dobrze było przeczytać jak to on to wszystko widział, no i wyjaśniło się czemu nie było w szkole jego brata bliźniaka, coraz bardziej mi się ta historia podoba... wampiry :)
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo~! ^.^
      Widzę, widzę i bardzo mnie to cieszy ^.^
      Cieszę się, że coraz bardziej ci się podoba :)
      Wpadaj częściej, bo trochę już tego jest :p
      Dziękuje ślicznie za wenę~! :*
      Również pozdrawiam i życzę miłego czytania :3
      #Kimie

      Usuń
  3. Hej,
    coraz bardziej mi się ta historia podoba... wampiry moje ulubione klimaty :) no i wyjaśniło się czemu nie było w szkole jego brata bliźniaka...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejeczka,
    wspaniale, no i wyjaśniło się czemu nie było w szkole jego brata bliźniaka...
    weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Iza

    OdpowiedzUsuń