Słońce leniwie wschodzi
nad Yokohamą. Promienie słońca wpadają do pokoju jednej z niewielu domów
dzielnicy w Japonii. Na łóżku spokojnie śpi dziewczyna. Nagle rozbrzmiewa
budzik. Dziewczyna wyłącza go i przekręca się na drugi bok. Po ok.5 minutach
zrywa się ze snu.......
Dlaczego,
dlaczego.......dlaczego wakacje musiały się skończyć?!! Uhhhhh!!! No nic. Pora wstać i szykować się
do szkoły. Mam nadzieję, że znowu się nie spóźnię.
Mam na imię Mariko Adachi, 17 lat, długie
brązowe włosy i różowe oczy (dla niektórych dziwne, dla niektórych ładne ;) ).
Aktualnie jestem uczennicą liceum Rairy. Jakiś miesiąc temu rozpoczął się nowy
rok szkolny. Więc jestem w drugiej klasie. Moje życie nie jest jakieś
fantastyczne. Nie narzekam na nie. Jestem normalną dziewczyną i nie potrzebuję
rozgłosu. Wystarczy mi to co mam.
-Mari-chaan~!!!- Głos
mojej przyjaciółki rozniósł się przed bramą szkoły.
-Cześć Yuko, Megumi.-
Przywitałam ich jak zwykle rano, z na wpółuśpionym wzrokiem.
-Widzę, że dzisiaj
postanowiłaś się nie spóźnić :D- Yuko i jej poranny humor. Jak ona to robi,
że tak wcześnie rano jest wesoła i wypoczęta??!
-Po pierwsze nie zawsze
się spóźniam Yuko, a po drugie dzisiaj tak wcześniej wstałam.-Jest to istna
prawda. Nie muszę przecież mówić, że siedziałam do późna czytając nowy rozdział
mangi Fairy Tail.
-Oj, nie marudź
Mari-chan. Ja tylko próbuję cię rozweselić.- Mnie może teraz rozweselić
wiadomość o odwołanych lekcjach.
-Jeśli będziemy tu tak
stały i gadały to na pewno się spóźnimy.- Dziękuję ci Megumi za wyrwanie z
opresji.
-Megumi-san nie bądź taka
poważna. Zdążymy.
I tak ja, Megumi i
optymistycznie nastawiona od samego rana Yuko poszłyśmy w stronę wejścia do
szkoły. Lecz w połowie drogi radosny diabeł musiał nas przywitać....
-Ohayo~!! – Te czerwone
włosy rozpoznam wszędzie. W naszą stronę biegł Shunsuke. Ja znam go od
dzieciństwa, zaś Megi i Yuko od podstawówki. Jaki jest Shun-chan?? Z charakteru
podobny do Yuko (oboje mają wysokie ADHD moim zdaniem), zawsze
rozbiegany i uśmiechnięty. Należy do wszystkich klubów sportowych jakie są w
naszej szkole. Dlatego jeśli go szukać to na boisku. A dlaczego nazwałam go
diabłem?! To proste!! Gdy widzi, że jestem smutna zawsze chce mnie rozweselić,
przytula się bez powodu i często wyjada moje drugie śniadanie. Czy on ma w
sobie jakieś baterie albo silnik, że ma tyle siły by wytrzymać cały dzień??
Pewnie nigdy się tego nie dowiem, a szkoda.
Jak zwykle musiał się na
mnie rzucić z „Dzień dobry Mari-chi” na ustach. Chyba muszę pójść do sądu o
zakaz rzucania się na mnie przez tego wariata.
-Shunsuke-kun, jeśli
zaraz się ode mnie nie odkleisz posądzę cię o gwałt.- No co?? Za bardzo
jestem zmęczona na poranne przytulasy.
-Po pierwsze, nie
Shunsuke-kun tylko Shun-kun lub Onii-chan. A po drugie to ja się tylko witam z
moją przyjaciółką, czyli z tobą Mari-chan.- Wyszczerzył się jak to on potrafi.
-A ze mną się nie
przywitasz Onii-chan??- Yuko zrobiła swoją minkę słodkiego, małego pieska.
-Ależ oczywiście, że tak
Yuko-chan!- Podszedł do niej i aż podniósł ją w uścisku. Zaczął się kręcić w
kółko i śmiać się z nią. Wyglądało to trochę komicznie a zarazem słodko, gdyż
Yuko-san jest niższa od niego i czasami jest jak dziecko. Więc wyglądali jak
starszy brat ze swoją młodszą siostrzyczką.
Shunsuke później chciał
się również rzucić na Megumi ale na szczęście powstrzymałam go w ostatniej
chwili. Po jakże milusińskim przywitaniu wszyscy razem udaliśmy się na pierwszą
lekcję jaką była biologia. Droga nie obeszła się bez opowiadań Shuna na temat
jego ostatniego treningu piłki nożnej, jak i maślanych oczu Yuko proszących nas
abyśmy poszły z nią po szkole do kawiarni.
Do klasy weszliśmy równo
z dzwonkiem. Po chwili weszła nasza nauczycielka od biologii. Ma ona ok.38 lat.
Lubię ją, ale czasami jej lekcje przyprawiają mnie o senność. Dzisiaj jak się
nie mylę nie miało być tak źle, bo mieliśmy zacząć anatomię człowieka. Lecz
zamiast zwyczajnego rozpoczęcia lekcji czekała nas niespodzianka...
-Moi Drodzy, dzisiaj
przedstawię wam nowego ucznia w naszej klasie(P.S. Pani Kanegawa jest naszą
wychowawczynią). Mam nadzieję, że miło go przyjmiecie. Możesz wejść.
Po chwili drzwi do sali
rozsunęły się i do klasy wszedł chłopak. Byłoby to całkiem normalne, gdyby nie
wyglądał jak młody bóg. Wzrost- ponad 1,80m., średniej długości blond włosy,
niebieskie oczy, szczupły, czy wysportowany to nie wiem bo ma na sobie
mundurek. Gdy wszedł dziewczyny aż wzdychały z zachwytu a niektórym chłopakom
opadła szczęka. Nowo przybyły rozejrzał się po klasie. Nagle jego oczy zetknęły
się z moimi. Patrzyliśmy na siebie chwilę po czym uśmiechnął się do mnie
delikatnie. Zaraz.....On się DO MNIE uśmiechnął?!!!! Chyba miałam
przewidzenie. Mariko ocknij się!!
-Może się przywitasz!?-
Zachęciła go pani Kanegawa.
-Hej, nazywam się Jason
Kamachi. Miło mi was poznać.- Ukłonił się lekko po czym uśmiechnął zawadiacko.
Dziewczyny zaczęły
piszczeć z zachwytu. Kątem oka zauważyłam jak Megumi robi się czerwona na twarzy
a Yuko patrzy na niego z uwielbieniem.
-Dobrze, uspokójcie się.
Miło mi cię poznać Jason. Mam nadzieję, że szybko się zaaklimatyzujesz. A teraz
usiądź koło...-chwila zastanowienia-...o!, koło Shunsuke-kuna.
Jak pani powiedziała tak
też zrobił. Został odprowadzony wzrokiem zapatrzonych z zachwytu dziewczyn do
ławki. Uśmiechnął się tylko na to i zasiadł na wskazanym mu miejscu. Lekcja się
rozpoczęła.
Przez całą lekcję nasza
wychowawczyni musiała kilkakrotnie zwracać dziewczynom uwagę, aby skupiły się
na lekcji a nie na nowo przybyłym uczniu. Tak też było na innych lekcjach. A na
przerwach jeszcze gorzej, gdy dziewczyny z innych klas dowiedziały się o
Jasonie. Ja modliłam się tylko o jedno....aby nie poznał JEJ. JEJ, czyli Umeko
Amaya. Dla mnie jest ona sztuczną lalką, która ugania się za
najprzystojniejszymi chłopakami i uważa się za królową tego liceum.
Umeko Amaya
17 lat
23.03.1997r.
Wzrost: 1,69
Kraj: Japonia, Anglia
Różowe włosy, niebieskie
oczy
Hobby: zakupy, moda,
przystojni bogaci mężczyźni, plotki, własna osoba
Jednak moje modlitwy poszły na marne. Gdy
jadłam drugie śniadanie z Yuko i Megumi (Shunsuke musiał iść do trenera od
koszykówki-Uratowałam swoje jedzonko^.^), zauważyłam jak ta podstępna
żmija zbliża się do boga, czyli Jasona. Tak, uważam go za boga bo nawet w
snach nie widziałam takiego ciacha jakim on jest. Umeko podeszła do niego a
niedaleko jej stały jej klony, bo przyjaciółki to nie są. Chciałam zobaczyć jak
ta rozmowa się potoczy, lecz rozbrzmiał dzwonek na lekcje.
-Chodź Mari-chan. Bo się
spóźnimy.- Oznajmiła mi melodyjnym głosem Yuko. Jak ona może być tak
spokojna i wesoła widząc to zdarzenie??
-Chyba nic się nie stanie
jak się spóźnię chwilkę co nie??- Zrobiłam szczero-sztuczny uśmiech w ich
kierunku.
-Nie mamy po co zostawać
i patrzyć się na tą scenę. I tak ktoś takiego pokroju jak Jason nie będzie się
z nami zadawał a co dopiero zapraszał na randkę. Nie możemy równać się z
Umeko-san.- Powiedziała na spokojnie Megumi. I ma rację. Takie boskie ciacho
jakim jest Jason nigdy nie spojrzy na normalną dziewczynę. Ehhh......pozostaje
mi tylko patrzenie ukradkiem.
Lekcje zleciały dość
szybko. Yuko widząc moje zmęczenie pozwoliła mi nie iść do kawiarni, lecz
musiałam jej obiecać że następnym razem na pewno pójdę. Poszłam prosto do
swojego domu, pokoju, azylu. Bardzo lubię swój pokój. Jest on średniej
wielkości. Wszystkie ściany są jasnofioletowe i do tego jasne panele. Po prawej
stronie drzwi jest komoda, potem 2-osobowe łóżko pełne poduszek i pluszaków(
mój ulubiony to pikachu). Tuż obok stolik nocny a na nim nieznośny budzik w
kształcie truskawki, mała lampka oraz moje zdjęcie z moimi przyjaciółkami. Po lewej stronie drzwi jest biurko, na
nim laptop i kilka książek. Nad nim tablica korkowa, a na niej pełno zdjęć i
pamiątek. Na ścianie obok rozciąga się duża, przesuwna szafa( Mimo, że
jestem normalna to mam nienormalnie dużo ciuchów :p). Nad łóżkiem mam pełno
półek, na których jest niezliczona ilość mang. Uwielbiam je wszystkie i
przenigdy nie oddam. Zwłaszcza jednej, którą dostałam od Shunsuke na
13.urodziny. Jest to 1 rozdział Kaichou wa Maid-sama, który jak tylko
wyszedł od razu został wykupiony a zależało mi na nim. Dlatego gdy Shunsuke mi
ją wręczył, rzuciłam mu się ze szczęścia na szyję. Ucieszył się, gdy zobaczył,
że prezent mi się podoba. No nic. Dosyć wspominania. Czas odrobić zadanie
domowe a późniejszy czas poświęcić na przyjemność.
Nie......nie....nie, nie,
nie, Nieee!!! Dlaczego.....dlaczego w spokoju nie mogę odrobić lekcji. Uhhh!!
Od jakichś 2 godzin próbowałam odrobić lekcje, lecz to ciacho, czyli Jason, nie chce wyjść z mojej głowy. Nadal
widzę to spojrzenie i uśmiech skierowane w moją stronę. Chociaż nadal twardo
twierdzę, że mi się to przywidziało. Przywidziało i koniec kropka!! Wdech-
wydech, wdech- wydech....hhhh. Mam nadzieję, że chociaż spać mi pozwoli...
No i mamy następny dzień.
Noc jakoś mi przeminęła, tylko kilka razy Jason pojawił się w mych snach.
Właśnie z Yuko i Megumi przechodziłyśmy przez bramę szkoły i przed naszymi
oczami zaczęła się rozgrywać ciekawa scena. Mniej więcej na środku placu stał
Jason, przez ramię miał przewieszoną torbę. Do niego zbliżała się Umeko:
-Cześć Skarbie.-
Powiedziała dźwięcznym głosem. Czyli są już parą?! Heh....dość szybko jej to
poszło.
Już chciała go przytulić
i pocałować w policzek, lecz Jason zrobił krok w tył. Co jest?!!
-No co jest Skarbie?? Nie
chcesz się przywitać ze swoją dziewczyną??.- Spytała z lekko urażoną miną.
-Nie.-odpowiedział z
obojętnością. Zaraz, zaraz...czy on powiedział „Nie”??
-A-Ale dlaczego?? –
Powiedziała Umeko ze zdziwioną miną.
-Bo po pierwsze nie
jesteś moją dziewczyną a po drugie nawet cię nie lubię. Więc jeśli możesz,
zejdź mi z drogi bo chcę iść na lekcje. A, i nie rozpowiadaj plotek, że
chodzimy ze sobą. Przecież wczoraj powiedziałem ci, że nie zostanę twoim
chłopakiem.- Po tych słowach zaczął iść w stronę szkoły. ŻE CO?!!! To oni
nie są razem?!!! Czyli że jak, że co??
Umeko po chwili odwróciła
się w stronę chłopaka:
-Ale z ciebie żartowniś!
Haha! Naprawdę, masz poczucie humoru Kochanie.- Czyli jednak są razem...
Jason przystanął i po
chwili obrócił się w jej stronę z chłodnym spojrzeniem.
-Ile razy mam powtarzać,
że nie jesteśmy parą aby trafiło to do twojego małego móżdżka?!!- Zapytał z
ironią.
-I nie nazywaj mnie swoim
Kochaniem, bo to słowo jest zarezerwowane dla kogoś innego.- Rzucił na
odchodnym.
Dosłownie mnie
zatkało. Właśnie teraz ciacho odrzuciło Umeko, do tego jeszcze ją wyśmiał przed
prawie całą szkołą?!! Czy to jest na serio, czy tylko mi się śni??
Wszystkim dosłownie
szczena opadła. Pierwszy raz ktoś sprzeciwił się Umeko i uważał, że jest
brzydka( no bo jeśli powiedział, że jej nie lubi to czyli dla niego jest
brzydka co nie?!). Wszyscy stali w osłupieniu. Nawet Umeko, która jak widać
nie spodziewała się odrzucenia. Mój wzrok przeniósł się na Jasona. I co?? I
właśnie patrzył się na mnie z zaciekawieniem!! Tylko spokojnie......to tylko
zwidy.....O mój Boże!! Właśnie teraz Najprzystojniejszy chłopak w szkole
uśmiechnął się do mnie i puścił oczko!! To się dzieje naprawdę??!
Ał...jednak tak( uszczypnęłam się). Chyba świat się kończy. To przecież
niemożliwe, żeby CIACHO spojrzało na MNIE, normalną dziewczynę!! Coś czuję, że
moja uwaga na lekcjach nie będzie dotyczyła ich tematów, lecz Jasona i jego
wzroku, uśmiechu, puszczonemu oczku w moją stronę, jego włosom, rysom twarzy,
sylwetce.......DO JASNEJ CHOLERY CO TY SOBIE MARIKO MYŚLISZ!!! Od teraz moje
życie zostało zrujnowane przez jeden uśmiech nowo przybyłego ucznia.
Bardzo ładnie proszę o komentarze :D Arigatou~! :*

Co ja mogę napisać...?
OdpowiedzUsuńStrasznie męczyłam się podczas czytania. Interpunkcja? Miałam wrażenie, iż wstawiałaś przecinki byle gdzie...
Wstawienie ,,metryczki" Umeko w środku rozdziału strasznie utrudnia płynne czytanie tekstu. Skoro już mowa o panience Amaya i pozostałych postaciach: wydają się one być strasznie płytkie. O dziwo, właśnie Amaya wydaje się być najbardziej ,,kolorową" osobą.
Mała uwaga odnośnie sposobu pisania: zmienianie czasu. Najlepiej jest, gdy wybierasz, w jakim czasie będziesz pisać. ,,Od teraz moje życie zostało zrujnowane" - następnym razem możesz napisać ,,od tamtej chwili" - w ten sposób zdanie będzie się ładniej prezentować ;)
Doobra :D Koniec z wytykaniem błędów i podawaniem rad. Sama nie raz miałam jakieś ,,wpadki" - zdarza się :) Prolog mojego opowiadania również miał wymieszane czasy ;) Proszę, abyś nie obrażała się na mnie za te uwagi. Wiem, jak ciężko przyjąć na klatę jakąkolwiek krytykę ;)
O pozytywach pisać nie będę, gdyż wolę najpierw przeczytać parę rozdziałów, a dopiero później komentować plusy ;)
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę natchnienia,
Sarabeth M.
Gwoli ścisłości: Pomimo błędów, Twoje opowiadanko mnie nie odrzuciło. Zamierzam jeszcze nie raz tu przyjść! :D
Dzięki za rady :) To moje pierwsze opowiadanie, plus pisząc często nie patrze na takie rzeczy jak interpunkcja- od tego jest moja kochana becia ^.^ Sorki, że teraz odpisuję ale czasami jestem ślepa XD
UsuńMam nadzieję, że czytasz dalej i ci się podoba :D
Również pozdrawiam i ściskam :*
#Kimie~nyan
Mimo błędów które moja poprzedniczka pięknie wypisała opowiadanie jest ciekawe. Zdecydowałam! Biorę cię! (znaczy to opowiadanie xD). Idę dalej czytać.. *myśli czy będą tu wampiry*
OdpowiedzUsuńBłędy bardzo często mi się zdarzają >.< No ale na szczęście mam Asunę, która to ładnie poprawia :) I cieszę się, że się podoba ^.^
UsuńWitam,
OdpowiedzUsuńpięknie się zapowiada to opowiadanie, a gdzie jest jego brat bliźniak, inaczej zwany bogiem ;]
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie Basia
Witam ^.^
UsuńSpokojnie, pojawia się nieco później :)
Dziękuję ślicznie i również pozdrawiam ^.^
#Kimie
Hej,
OdpowiedzUsuńoch pięknie się zapowiada to opowiadanie, bardzo mnie zainteresowało, gdzież to podział się bóg to znaczy jego braciszek bliźniak ;]
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Aga
Hej,
OdpowiedzUsuńwspaniale, cudownie zapowiada się to opowiadanie, gdzież to podział się jego braciszek bliźniak ;]
Dużo weny życzę...
Pozdrawiam serdecznie Iza