wtorek, 16 stycznia 2018

My Love- Rozdział 2

Ohayo~! ^w^ 
Co tam u Was? Czy też macie śnieg? :D Ja dzisiaj naprawdę się ucieszyłam, jak zobaczyłam biały puch za oknem *-* Zwłaszcza, że dzisiaj nie jest tak zimno jak w ostatnich dniach. I oczywiście radość mojej psinki na spacerze była warta mokrych rękawiczek :p No i jak tak śnieg popadał to aż się milej zrobiło i ładniej ^^ Pewnie później będę marudzić jak się plucha zrobi ale śnieg to śnieg xp 

A dzisiaj przybywał tu z drugim rozdziałem My Love, który jest długi, bo Kimie się rozpisała :p Naprawdę nic nie mogłam na to poradzić, plus już Was ostrzegam, że można po przeczytaniu dostać cukrzycy XD Kimie, Sei-chan i Okruszek i świat staje się piękniejszy~! ^^ (Ja przestaje pić soczki, dziwnie na mnie działają XD) (Aż dziw, że to nie przez żelki~! XD) 

Pojawiły się już tu pytania, czy Wy, czytelnicy, tu wystąpicie. Tak ogółem to..... nie wiem XD Jak zaczęłam to pisać to tak jakoś bez konkretnego planu. Bardziej takie "Pora na Royal Baby" <3 I tak się zastanawiałam na tym i mam w sumie na to dwa plany- to zależy, czy chcecie tu wystąpić. I czy chcecie wystąpić jako osoba drugoplanowa (czyli reader x postać ), czy bardzie gościnnie (jako kelnerka, przyjaciółka, pracownik, itp.) Więc piszcie, czy chcecie czy nie (oczywiście jako osoba drugoplanowa musicie podać z kim chcecie być ;) ). Możecie wybierać z wszystkich osób~! :D 

Po boku są nowe ankiety, więc proszę głosujcie~! ^^ 

Ogółem to jeśli chcecie coś wspólnie ze mną napisać to dajcie znać w komentarzu i napiszcie do mnie maila to na pewno się zgadamy ;) 
Tu przypomnę, że śmiało możecie pisać swoje pomysły co do Ferajny (oraz do niej dołączyć!), jak i składać zamówienia na shoty ;) 

Kolejny posta pojawi się już 20.01 ^^ 
(Wraz z małymi zmianami ^^)

Już nie przedłużam, napisałam chyba wszystko co chciałam, a to co zapomniałam napiszę przy kolejnym poście :D 

Miłego czytania i miłego wieczoru Kochani~! :* 
#Kimie


Kimie
O dziwo to dzisiaj ja obudziłam się jako pierwsza i to tuż przed budzikiem. I do tego czułam się wyspana i to było mega dziwne. Przeciągnęłam się, po czym wyłączyłam wcześniej budzik.Spojrzałam w lewo, gdzie Sei-chan spał sobie smacznie. Naprawdę, aż żal mi go budzić. Ale jak mus to mus.
-Sei-chan~! Skarbie~! Pora wstawać~!- Przysunęłam się do niego i zaczęłam miziać go po głowie. W odpowiedzi usłyszałam tylko mruczenie.- Koteczku~!
-Jeszcze pięć minut.- Mruknął, po czym się do mnie przytulił. I jak ja mam wstać?
-To dziwne, że nie chcesz wstać. Masz jakiś fajny sen?- Spytałam, przeczesując jego włosy.
-Mhm. Że jesteśmy z naszym dzieckiem na spacerku.- Wymamrotał.
-Sei-chan na takie spacerki to musisz poczekać jakieś osiem miesięcy.- Powiedziałam z uśmiechem. Seijuro chwilę jeszcze leżał, po czym podniósł głowę i spojrzał na mnie.- No co? Taka prawda.- Uśmiechnęła się szeroko. Ten wtem podniósł się nieco wyżej i zaczął mnie całować
-Sei-chan~! Co ci~?- Zaśmiałam się, próbując go uspokoić ale ten nie przestawał. Położyłam dłonie na jego policzkach i odsunęłam go nieco od siebie.- Co to za atak?
-Kocham Cię.- Powiedział od razu, po czym znowu mnie pocałował, a następnie przytulił się.- Moja.
-Dopiero teraz do ciebie doszło, że tatusiem zostaniesz?- Spytałam z uśmiechem.
-Nie, doszło już wczoraj ale ta radość jakoś się nie zmniejsza.- Usłyszałam i poczułam jak się uśmiecha. Awww~! Jaki on kochany~!
-Rozumiem. Ale przyszły tatuś teraz wstaje~! Muszę do rodziców zadzwonić. I też przecież idę do pracy.
-Mhm. A jak się dzisiaj czujesz?- Zapytał siadając i ciągnąc mnie za sobą. Ale przylepa się z niego zrobiła~!
-Jak na razie dobrze. Ale tak jak obiecałam to od razu powiadomię swojego szefa aby na wszelki wypadek móc się szybko zwolnić. A teraz mnie puść, bo muszę się ogarnąć do pracy.- Cmoknęłam go w nosek. Seijuro chwilę na mnie patrzył, po czym pocałował mnie i puścił.
-Może jednak wrócimy do łóżka?- Spytał, a ja zaśmiałam się.
-Wrócimy wieczorem. Teraz wstawaj.- Zaśmiałam się z jego niezadowolonej miny.- Bądź dobrym mężem i idź zrób śniadanko i kawkę dla żony.- Posłałam mu całusa.
-Chwila, żadnej kawy dla ciebie.- Powiedział wstając i ruszając do kuchni.
-He~?! Ale dlaczego~?
-Kobietą w ciąży nie wolno pić napojów z kofeiną. Tak więc zrobię ci herbatki.- Uśmiechnął się lekko do mnie.
-A może wyjątek na dzisiaj?
-Nie.
-Eeee~! No dobra.- No jak to tak~? Ja mam teraz bez kawy żyć~?! Chociaż ciekawe czy taka dla kobiet w ciąży jest dobra... Trzeba będzie kupić i sprawdzić.
-Co chcesz na śniadanko?- Spytał Sei-chan wchodząc do łazienki i przytulając się do moich pleców. No przylepa się z niego zrobiła.
-Eee..... Mmmm..... Jajecznicę z szyneczką i szczypiorkiem, a do tego bułeczkę z masełkiem, sałatą i pomidorkiem, a do picia sok jabłkowy.- Powiedziałam z uśmiechem.
-Ale Okruszek ma zachcianki.- Skomentował Akashi, całując mnie w policzek i wychodząc. Zaśmiałam się, po czym wzięłam się za makijaż.
Gdy już się ogarnęłam wzięłam telefon i wybrałam numer do mamusi.
-Cześć Córuś. Coś się stało, że tak rano dzwonisz?- Usłyszałam głos mamy, która pewnie niedawno co wstała.
-Cześć Mamciś~! Wczoraj chciałam zadzwonić ale zapomniałam. Ja z zapytaniem czy możemy wpaść na kolację? Dawno się w sumie nie widzieliśmy.
-Pewnie~! Dobrze, że jednak rano dzwonisz, bo muszę wtedy dokupić kilka rzeczy. Macie ochotę na coś konkretnego?
-Nie. I tak zjemy wszystko co ugotujesz. To jeszcze zadzwonię do Daikiego, co nie?
-Tak, tak. W takim razie jeszcze muszę mięska dokupić, bo tak to tylko dla dwóch żarłoków starczy.
-To my kupimy ciasto. Mamo ja kończę, bo Sei-chan czeka na mnie z śniadaniem. Do wieczora~!
-To smacznego życzę. Do wieczora Córeczko. Pozdrów Seijuro.
-Dobrze. Papa~!- Przesłałam jej jeszcze całusa i rozłączyłam się.- Sei-chan masz pozdrowienia od teściowej.- Powiedziałam siadając do stołu i biorąc się za śniadanie.
-Dziękuję. Nie dzwonisz do Daikiego?
-Zadzwonię później. I tak rano ma trening to pewnie dopiero popołudniu odbierze telefon.
-Czyli po obiedzie z ojcem.
-Właśnie tak sobie myślałam aby powiedzieć to naszym rodzicom w jakiś fajny sposób. I co myślisz aby dać im takie pudełeczka, gdzie w środku będą małe buciki?
-Mi się podoba.- Sei-chan uśmiechnął się promiennie.- Tylko aby jeden nie był różowy a drugi niebieski.
-A dlaczego?
-Bo jeszcze pomyślą, że bliźniaki. Chyba że...
-Nie, nie, nie. Tu na pewno jest tylko jeden Okruszek.- Wskazałam na brzuch z uśmiechem.- W takim razie będę musiała się jednak szybciej wyrwać z pracy aby to kupić. Jestem ciekawa jak mój szef zareaguje.
-Mam nadzieję, że każe ci iść od razu na urlop.
-Hej~!
-No co? Nie chcę, żebyś się przemęczała. Chociaż twoja praca zależy też od twojego zdrowia, bo jak będzie tak jak wczoraj to od razu masz przyjechać do domu. Dobrze?
-Jesteś za bardzo opiekuńczy Sei-chan.
-Po prostu martwię się o moją kochaną żonę i nasze Maleństwo.- Powiedział z uśmiechem. To jest cios poniżej pasa~! Czy on musi być taki wspaniały~?
-Zobaczę jak to będzie. Chociaż wiedz, że jak będę dobrze się czuła to i tak chcę pracować. Ciąża to nie choroba.
-W takim razie będę cię pilnował. A teraz jedz sobie śniadanko, a ja pójdę się ubrać.- Wstał i pocałował mnie w czoło, po czym ruszył do łazienki.
A ja tak jakoś odpłynęłam myślami. Oczywiście moje myśli teraz skupiały się na dziecku. Czy to będzie chłopiec czy dziewczynka? W sumie to sama nie wiem co chcę. Chłopiec, taki mały Sei-chan, czy dziewczynka, taka mała Kimiś. Jednak przecież zawsze później możemy zrobić sobie drugie. Oj, za bardzo wybiegam w przyszłość. Chociaż wiem, że Seijuro będzie wspaniałym ojciec patrząc na to jak już się martwi. Pewnie później będę go musiała wyganiać do pracy, bo przez Maluszka pewnie będzie chciał zostać w domu. Jeszcze przecież musimy urządzić pokój dla dzidziusia. A może kupimy inne mieszkanie? Już nie mogę się doczekać jak Sei-chan i Dai-chan będą się męczyć nad złożeniem łóżeczka- o ile Sei-chan nie kupi gotowych mebli ale zawsze go można przekonać aby zrobił to sam. I jeszcze dziadkowie, którzy pewnie nie będą widzieć świata poza wnukiem bądź wnuczką. I jeszcze nasi znajomi... Na pewno nie będziemy mieli problemu z nianią. I...
-Kimie~!- Usłyszałam i ocknęłam się.
-He?- Mruknęłam patrząc na gotowego już Sei-chana.
-Odpłynęłaś i śniadania nie ruszyłaś.- Powiedział podchodząc do mnie i kucając obok.
-Oj, sorki. Ale wiem, że było dobre, bo jednak trochę zjadłam.- Odłożyłam widelec, którym najwidoczniej torturowałam biedną jajecznicę.
-O czym myślałaś?- Spytał, łapiąc mnie za rękę.
-O dziecku. Wiesz, jak to będzie. Nie martw się to były takie fajne myśli.- Uśmiechnęłam się i pogłaskałam go po policzku.
-A jakie na przykład?- Spytał przytulając się do brzucha. Przylepa.
-A takie, że zmuszę cię do samodzielnego złożenia łóżeczka.- Powiedziałam śmiejąc się.
-Jeśli to będzie tylko łóżeczko to zgoda.- Seijuro spojrzał na mnie z uśmiechem.
-No dobrze. A teraz odklej się Przylepo, bo jeszcze spóźnimy się do pracy.
-A jeszcze wczoraj musiałem cię wyganiać z łóżka.- Mruknął. Widziałam jak niechętnie się odsuwa i podnosi.- Zrobić ci coś na wynos? Niewiele zjadłaś.- Wziął talerz i zaniósł go do kuchni.
-Nie, jakoś się najadłam. A w pracy mam przecież barek, więc tam najwyżej kupię sobie kanapkę. Więc chodźmy, bo rano są korki.- Ruszyłam na korytarz aby ubrać buty. Sei-chan przyszedł po chwili ze swoją teczką. Ubraliśmy się, wyszliśmy i ruszyliśmy na parking.

Gdy przyszłam do pracy okazało się, że szef jest na jakimś spotkaniu i przyjdzie później. Dobrze się czułam, więc nie robiło mi to różnicy- do czasu. Gdy przeszłam obok jednej pracownicy szybko popędziłam do toalety. Później również czując zapach papierosów. Zanim przyszedł szef odwiedziłam toaletę z cztery razy i byłam tym już wykończona.
-Hayami-san masz może chwilę? Muszę z tobą porozmawiać.- Podeszłam do szefa zanim wszedł do swojego gabinetu.
-Pewnie, wchodź.- Powiedział od razu i przepuścił mnie w drzwiach.- To co cię do mnie sprowadza?- Spytał z uśmiechem, odkładając rzeczy na biurko.
-To jest w sumie nieco delikatna sprawa. Chodzi o to, że jestem w ciąży.- Powiedziałam. Chciałam jeszcze coś dodać ale zostałam nagle wyściskana.
-To gratuluję~!- Prawie że krzyknął. Czy ja wspomniałam, że mój szef był moim i Sei-chana starszym kolegom ze szkoły? Nie? To teraz mówię.
-Dzięki ale proszę nie ściskaj tak bardzo.- Uśmiechnęłam się lekko, jednak czułam niemiły ucisk w żołądku.
-Och, przepraszam.
-Nie szkodzi. I właśnie chodzi mi o pracę, bo w sumie od wczoraj nie najlepiej się czuję i chyba jednak wezmę sobie trochę wolnego ale później jednak chciałabym normalnie pracować. Sei-chan nie chce żebym się przemęczała, a ja sama wiem jak to jest przed terminami. I czy jest możliwość abym coś robiła ale na dłuższy termin.
-Pewnie, pewnie. Jak się źle czujesz to od razu możesz iść do domu. A co do pracy....- Zajrzał w papiery.- Hmmm.... Możliwe, że coś będzie i wtedy dam ci po prostu szybciej abyś mogła pracować na spokojnie. Nawet w domu będziesz mogła to robić.
-Serio? Dziękuje. Naprawdę bardzo mi tym pomagasz.
-Nie musisz dziękować. Nie powinnaś się przecież przemęczać, a ja tyranem nie jestem. Więc mykaj do domu i odpoczywaj. Sio, sio~!- Popchnął mnie lekko w stronę drzwi z uśmiechem.
-Dobrze, dobrze~! Już sobie idę~! Jeszcze raz dzięki.- Z uśmiechem wyszłam z jego gabinetu, po czym ubrałam się, wzięłam torebkę i wyszłam. I tak jakoś od razu lepiej mi się zrobiło. Ale pora zadzwonić do Sei-chana.
-Tak Skarbie?- Usłyszałam po dwóch sygnałach. Pewnie czekał aż do niego zadzwonię.
-Właśnie wyszłam z pracy i wzięłam sobie wolne. Te mdłości są okropne.
-To dobrze. Podjechać po ciebie?
-Nie, nie~! Wezwę sobie taksówkę. I tak chcę najpierw pójść do sklepu.
-No dobrze ale jak najszybciej wróć do domu i odpoczywaj.
-Jak zakupy mi się przedłużą to zadzwonię czy masz po mnie podjechać do domu czy gdzieś indziej. Okey?
-Dobrze. Ale lepiej się teraz czujesz?
-Tak Sei-chan. To miłej pracy i widzimy się później. Buziaki~!- Wysłałam mu jeszcze całusa, po czym się rozłączyłam. A teraz pora na mały shopping~!

Akashi
Odkąd przyjechałem do pracy miałem ochotę zadzwonić do Kimie. Już rano nieco się zmartwiłem, gdy nie zjadła za wiele ale nie wyglądała na przemęczoną i nie było jej niedobrze. Myślałem nawet o tym aby od razu wzięła sobie wolne w pracy i jeszcze zawiózłbym ją do domu. Jednak Kimie chciała zrobić po swojemu, więc się nie wykłócałem. Mimo to i tak nie mogłem się skupić na pracy, gdyż myśl o tym, że zostanę tatą nadal siedziała mi w głowie i mimowolnie się uśmiechałem.
-Akashi co chwila się szczerzysz sam do siebie. Ja wiem, że w tych papierach nie ma nic śmiesznego, więc migiem gadaj co cię tak cieszy.- Powiedział Nijimura przynosząc mi kawę.
-Heh~!- W sumie to mu mogę powiedzieć.- A potrafisz dochować tajemnicy? Chociaż przez krótki czas?
-Pewnie. Więc o co chodzi?- Spytał idąc z mlekiem.
-Kimie jest w ciąży.- Powiedziałem od razu. Nijimura spojrzał na mnie z szeroko otwartą buzią.- Nijimura, rozlewasz.- Wskazałem na filiżankę, przesuwając się przy okazji z krzesłem i papierami. Nijimura szybko odłożył karton z mlekiem, po czym rzucił się na mnie.
-Jej~! Gratuluję~! Dlaczego wcześniej mi tego nie powiedziałeś?! Jestem taki szczęśliwy~!- Tulił mnie tak przez dłuższą chwilę.
-Dziękuję ale teraz proszę, posprzątaj tą kawę.- Odsunąłem go lekko od siebie.
-Ach, tak.- Mruknął Nijimura i poleciał po ręcznik papierowy.- Ej ale dlaczego mam to trzymać w tajemnicy?
-Dzisiaj mówimy to mojemu ojcu i rodzicom Kimie oraz Daikiemu. Po tym pewnie powiemy znajomym ale chcemy sami to zrobić, więc nie powiedz komuś przypadkiem.
-Ach~! Skoro tak. Ale jak ktoś mnie zapyta to nie będę kłamał.- Uśmiechnął się wycierając blat.
W tym momencie zadzwonił mój telefon- to była Kimie. Jednak miała mdłości. Dobrze, że wzięła sobie wolne. Szkoda, że nie mogę się szybciej wyrwać z pracy. Na szczęście mamy się spotkać za półtorej godziny. Odłożyłem telefon z westchnięciem.
-To była Kimie? Coś się stało?
-Wyszła wcześniej z pracy i ogółem wzięła sobie wolne, bo mdłości ją męczą. Powiedziała, że czuje się teraz dobrze ale i tak się martwię.
-Hmmm... Jak się nie mylę to jakiś zapach mógł ją drażnić. Dobrze pamiętam, że moja ciotka tak miała, że mdliło ją, gdy poczuła mocne perfumy i marchewkę. Pewnie jak wyszła na zewnątrz to jej przeszło.
-Ach tak? Hmmm.... Dobra, poczekam i jak się z nią spotkam to zapytam ją o to. A teraz weźmy się do pracy. Przynieś mi proszę kawę.
-Dobrze Tatusiu.- Powiedział z szerokim uśmiechem. Nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu.

Kimie
Pójście na zakupy to był zły pomysł. Nie, czułam się dobrze. Ani trochę mnie już nie mdliło i zjadłam nawet dwie kanapki. Ale wejście do sklepu dziecięcego i kupienie tylko dwóch par bucików jest niemożliwe. Jak ja mam niby przejść obojętnie obok tych wszystkich ubranek~?! Niemożliwe~! One są takie urocze i takie malutkie~! Dlatego nie mogłam się powstrzymać i kupiłam już kilka uniwersalnych śpioszków. W tym takie dwa urocze z napisami "I Love My DAD", "I Love My MOM". Po prostu urocze~! I jeszcze jedną parę bucików, które zostaną pierwszymi bucikami naszego Maleństwa. Wychodząc ze sklepu szczerzyłam się do tego wszystkiego i już nie mogłam doczekać  aby pokazać to wszystko Sei-chanowi. Który właśnie do mnie dzwoni.
-O co chodzi Skarbie?
-Gdzie jesteś?
-Jeszcze w galerii ale już wychodzę.
-To poczekaj tam to już po ciebie podjadę.
-He? To już ta godzina?- Tak szybko czas mi zleciał.
-Pomyślałem, że podjadę nieco szybciej abyśmy przypadkiem w korku nie stali.
-Och, okey. To czekam~!- Rozłączyłam się i ruszyłam do wyjścia. Nie, chwila, jeszcze chociaż z dwa donaty z czekoladą nie zaszkodzą.

Gdy Sei-chan podjechał od razu wsiadłam i dałam mu buziaka.
-Hejka.- Uśmiechnęłam się szeroko.
-Hej. Jak mdłości?- Spytał ze zmartwionym wzrokiem.
-Jak wyszłam z pracy to przeszły i nawet apetyt mi wrócił.
-Nijimura powiedział, że mogą cię drażnić niektóre zapachy.
-Hmmm.... W sumie jak tak pomyślę to mogą być to perfumy i na pewno papierosy. Jak na razie nic innego mnie nie zemdliło.
-Mhm. Ale dobrze, że jednak wzięłaś sobie wolne. A ja później z pracą?
-Hayami-san da mi coś później na dłuższy termin i już powiedział, że będę mogła pracować w domu. Szczęśliwy?
-Bardzo. Właśnie, mam cię wyściskać od Nijimury.- Powiedział i mocno mnie przytulił.
-Dziękuje. Pewnie nie mogłeś wytrzymać aby mu nie powiedzieć.- Zaśmiałam się.- Właśnie~! Zobacz~!- Szybko sięgnęłam po jedną z torebek i wyciągnęłam te dwa cudne śpioszki.- Nie mogłam się powstrzymać.- Powiedziałam lecz widząc szeroki uśmiech Seijuro wiedziałam, że dobrze zrobiłam.
-Są cudowne. Będziemy musieli razem wybrać się na zakupy i kupić już co nieco dla Maluszka, jak i dla mamusi. A kupiłaś buciki?
-Tak~! Takie białe i jeden bucik ma niebieskie sznurówki, a drugi różowe. To co? Jedziemy?
-Jedziemy. Już jestem ciekaw reakcji ojca.- Seijuro uśmiechnął się, po czym pojechaliśmy do restauracji.
Gdy do niej weszliśmy jego ojciec już na nas czekał.
-Dzień dobry.- Uśmiechnęłam się szeroko.
-Witaj ojcze.- Przywitał się Sei-chan.
-Kimie, Seijuro, miło Was widzieć.- Pan Akashi uśmiechnął się lekko.- Siadajcie, siadajcie.
-Nie spóźniliśmy się?
-Ależ skąd. To najpierw zamówmy, a wtedy porozmawiamy.- Właśnie w tym momencie podeszła do nas kelnerka. Gdy złożyliśmy nasze zamówienie, spojrzałam krótko na Sei-chana, bo już nie mogłam wytrzymać.
-Ojcze mamy dla ciebie mały prezent.- Powiedział Seijuro i wręczył mu pudełeczko.
-Prezent? Jak dobrze wiem dzisiaj nie ma moich urodzin.- Powiedział z uśmiechem, po czym otworzył pudełko i .... zaniemówił. Patrzył na buciki dłuższą chwile, po czym położył łokcie na stole i schował twarz w dłoniach. Z Sei-chanem byliśmy nieco zmieszani.
-Eto.... Wszystko w porządku?- Zapytałam się niepewnie.
-Tak.- Powiedział, a po chwili dodał.- Po prostu bardzo się cieszę, że zostanę dziadkiem.- Wziął dłonie z twarzy. W oczach miał
-Oj Tato~!- Pokręciłam głową z u śmiechem, po czym wstałam, podeszłam do niego i przytuliłam go.- Jestem pewna, że będziesz świetnym dziadkiem~! Tylko proszę się o to nie kłócić z moim ojcem.- Zaśmialiśmy się. Odsunęłam się i usiadłam z powrotem.
-Jakoś się dogadamy. A tak to gratuluję Wam.- Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Bardzo miło było widzieć go takiego szczęśliwego.
I tak zjedliśmy obiad, porozmawialiśmy- temat oczywiście spadł na Maleństwo- a następnie już musieliśmy pożegnać się z ojcem Seijuro.
-Do domu?- Spytał Sei-chan, gdy wsiedliśmy do samochodu.
-Poczekaj, zadzwonię do Dai-chana czy ma nadal trening.- Wyciągnęłam szybko telefon i wybrałam numer do braciszka. Odebrał naprawdę szybko.
-Cześć Siostra. Co tam?
-Hej Dai-chan~! A jak tak z pytaniem o której trening kończysz.
-Właśnie skończyłem.
-O~! A masz jakieś plany?
-W sumie to nie. Ogarnę się, pojadę jeszcze do sklepu i wracam do domu.
-To mogę do ciebie wpaść?
-Pewnie. To za jakieś pół godziny?
-Ok~! To do zobaczenia~!- Rozłączyłam się z uśmiechem.- Umówiłam się z Dai-chanem, bo właśnie trening skoczył ale najpierw chcę pojechać do domu aby się przebrać.
-To poczekam wtedy i cię do niego zawiozę. Kolejne spotkanie mam później, więc na spokojnie zdążę.
-Serio?- Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-Tak, na serio. Martwię się ale widzę, że ci lepiej.- Pogłaskał mnie po kolanie.
To było miłe, że się tak o mnie troszczył. Chociaż mam nadzieję, żę później nie będzie do mnie dzwonił co godzinę.
Wjechaliśmy na parking.
-To ty poczekaj, a ja się na szybko przebiorę i wracam.- Powiedziałam wychodząc z auta i biorąc jeszcze z tylnich siedzeń zakupy.
-A nie pomóc ci z tymi zakupami?
-Nie, przecież nie jest ich dużo i to tylko ubranka. Pewnie chciałeś zabrać te z napisami.- Uśmiechnęła się do niego wrednie.- W domu zrobię zdjęcie to później pokażesz Nijimurze.- Puściłam mu oczko, po czym zamknęłam drzwi i ruszyłam do windy.

Pół godziny później weszłam do bloku, w którym mieszkał Daiki. Wpisałam kod, weszłam i udałam się w stronę windy. Gdy ta się otworzyła zobaczyłam w niej swojego braciszka.
-Idealnie na czas.- Zaśmiałam się, wchodząc.
-Nieźle się zgraliśmy.- Dai-chan uśmiechnął się lekko.- Hejka Kimie.- Jak zwykle pocałował mnie w czółka. Ach~! Ta różnica wzrostu~!
-Hejka. Jak było na treningu?
-Dobrze. Jak byliśmy na siłowni to nie mogłem wytrzymać ze śmiechu, bo jeden zasnął na rowerku.- Aoś zaśmiał się na to wspomnienie.
-Przynajmniej masz jakąś rozrywkę na treningach.- Zaśmiałam się.
Wysiedliśmy z windy i weszliśmy do jego mieszkania.
-A co tam sobie kupiłeś?
-Obiad. Myślałem aby coś sobie zrobić ale mam lenia.- Zajrzałam do reklamówek i zobaczyłam kubełek kurczaka i frytki.
-Serio?
-No co? Raz na jakiś czas trzeba.
-Tylko się nie objedz, dzisiaj idziemy do rodziców na kolację.
-Co? A dlaczego ja nic nie wiem?
-Teraz wiesz. Plus dzisiaj się z nimi umawiałam.
-No chyba, że tak. A z jakiegoś konkretnego powodu?- Spytał, wyciągając sos z lodówki. Powiedzieć mu czy nie powiedzieć? Chociaż bardzo mnie kusi... A co mi tam~!
-Mhm. Jestem w ciąży.- Powiedziałam od razu. Daiki chwilę na mnie patrzał zszokowany, po czym z szerokim uśmiechem podniósł mnie. Przez chwilę się przestraszyłam, że mnie puści.
-Będę wujkiem~!- Zaczął się kręcić i nucić coś pod nosem.
-Hahaha~! Tak, tak, będziesz. Ale odstaw mnie na ziemię, bo jeszcze mi się w głowie zakręci~!
-Oj, sorki.- Szybko odstawił mnie na ziemię.- To będę miał siostrzeńca czy siostrzenicę?
-Tego to ja nie wiem, musisz trochę poczekać.
-A no tak, bo to pewnie dopiero początek.
-Jak Shin-chan dobrze mówił to jest to ósmy tydzień. Więc dajmy się Maleństwu rozwijać i rosnąć. - Uśmiechnęłam się do niego, po czym tak jakoś zaczęłam jeść frytki.
-Ale widzę, że apetyt już ci dopisuje.- Zaśmiał się Daiki, biorąc się za kurczaka.
-Korzystam póki nie mam mdłości. Mam nadzieję, że nie będą mnie tak męczyły.
-To się nie przemęczaj. Jak będziesz potrzebowała pomocy zawsze możesz do mnie dzwonić.
-Okey~! To liczę, że raz przyjdziesz i zrobisz mi obiad.
-A nie mogę przyjechać już z obiadem?
-Nie. Zrobisz to dla mnie i dla Okruszka, co nie?- Pomiziałam się po brzuchu.
-Dobra. Skoro to dla Was.- Uśmiechnął się szeroko. Coś czuję, że pewnie często będzie nas odwiedzał i nie raz zrobi mi obiad.

O szóstej wieczorem Seijuro podjechał po nas i pojechaliśmy do moich rodziców. Już nie mogłam się doczekać aby dać im "prezent".
-Cześć Mamuś.- Przywitałam się z nią, gdy tylko weszliśmy do domu.
-Hej, hej. Wchodźcie dzieci, wchodźcie.- Z uśmiechem od razu pognała nas do salonu.
-Cześć Tatusiu~!- Od razu się do niego przytuliłam.
-Cześć Córuś~! Witaj Seijuro. I synku.- Wtulił mnie z uśmiechem.
-Jak się nie mylę to niedawno się widzieliście.- Powiedziała mama, kładąc jedzenie na stole.
-Ja już po jednym dniu tęsknię za moją córeczką.
-A wiesz, że masz jeszcze syna?- Spytała mama.
-Wiem ale go często w telewizji widzę.- Zaśmiał się ojciec, przybijając z Daikim żółwika.
-Tak w ogóle to mamo, tato, mamy dla Was prezent.- Powiedziałam i wręczyłam mamie pudełeczko.
-Prezent?- Zdziwiła się mama. Spojrzała na ojca lecz ten tylko wzruszył ramionami. Otworzyła pudełeczko i otworzyła usta w szoku. Ojciec wyglądał jakby nie wiedział o co chodzi.
-Boże~! Naprawdę? Tak się cieszę~!- Mama ze łzami najpierw wyściskałam mnie, a potem Sei-chana. Tatuś zaś stał z pudełeczkiem w ręce nadal chyba nie rozumiejąc co się dzieje.- Skarbie zostaniemy dziadkami~!- Powiedziała mama, tuląc aż ze szczęścia Daikiego. Tatko chwilę jeszcze tak stał, po czym widziałam jak szklą mu się oczy, a następnie mocno mnie przytulił.
-Zostanę dziadkiem~!- Wręcz krzyknął, po chwili ściskając Sei-chana, który szeroko się uśmiechał.- O Boże~! Będę dziadkiem~!- Tatuś przytulił mnie i nadal z lekkim niedowierzaniem patrzał na buciki.
-Który to tydzień?- Spytała moja mama.
-Ósmy. Więc proszę nie pytać o płeć. Jak będziemy wiedzieć to Wam powiemy.
-Moja córeczka zostanie mamusią.- Powiedział tatuś. Zauważyłam łzy w jego oczach.
-Oj tatko~!- Zaśmiałam się. Wtem jednak zrobił mi się niedobrze.- Przepraszam.- Mruknęłam po czym pognałam do łazienki. Jednak nie będzie tak spokojnie.
-Wszystko w porządku?- Spytał mój tata, gdy już wróciłam.
-Tak, tak. Wiadomo, to normalne. Mamciś ty też tak miałaś?
-Mhm. Pamiętam, że przez tydzień mnie tak mocno mdliło.- Powiedziała zmartwiona. No to pięknie. Jednak dobrze, że wzięłam urlop w pracy.
-Dasz radę coś zjeść?- Spytał się Sei-chan, przytulając mnie.
-Myślę, że tak.- Mruknęłam. Jednak ledwo co zasiadłam do stołu, a już mnie mdliło. Wyszłam wtedy z Sei-chanem na taras aby pooddychać świeżym powietrzem. Po tym mama zaparzyła mi herbatę, dzięki czemu to uczucie przeszło. Posiedzieliśmy trochę i porozmawialiśmy, a na koniec mama dała nam spakowany obiad. Powiedziała żebym później napisała do niej czy dalej mnie tak mdli. Przytaknęłam tylko, po czym gdy odwieźliśmy Dai-chana wróciliśmy do domu.

Akashi
Martwiłem się o Kimie. Popołudniu czuła się dobrze ale mdłości wróciły jej u rodziców. Czyli pewnie jednak niektóre zapachy ją drażnią. Dobrze, że jutro ma przyjść Shintarou to może jednak jakoś temu zaradzi.
Gdy wróciliśmy Kimie położyła się na kanapie i westchnęła głośno.
-Już lepiej?- Spytałem podchodząc do niej i siadając z boku, głaszcząc ją po ręce.
-Teraz już tak, chociaż czuję się tym zmęczona.- Mruknęła.
-To ja przygotuję ci kąpiel to się nieco zrelaksujesz. Okey?
-Mhm. Tylko weź może ten waniliowy płyn, bo nie jest taki mocny.- Jak powiedziała tak zrobiłem. Nie dawałem go też dużo aby nie pachniało zbyt mocno.
-Gotowe.- Powiedziałem wchodząc do salonu. Kimie wstała powoli i ruszyła do łazienki.
-Ale kąpiesz się ze mną, co nie?- Zapytała z lekkim uśmiechem. No i jak miałem odmówić?
-Dobrze?- Spytałem, gdy siedzieliśmy w wannie.
-Mhm.- Mruknęła.
-Ale ty mi tu nie zasypiaj.- Zaśmiałem się, tykając ją palcem w policzek.
-Mhm~! Właśnie, nie sądzisz, że mi już nieco brzuszek urósł?- Spytała. Położyłem dłonie na jej brzuchy, miziając po nim chwilę.
-Może troszeczkę.- Uśmiechnął się lekko, po czym cmoknąłem ją w policzek.- Jeszcze trochę i wychodzimy, bo ty za chwilę tu zaśniesz.- Powiedziałem widząc, jak ziewa.
-Okey~!- Mruknęła moszcząc się wygodnie.
Siedzieliśmy jeszcze z jakieś dziesięć minut, po czym wyszliśmy, wytarliśmy się, ubraliśmy, umyliśmy zęby i położyliśmy się do łóżka. Kimie szybko zasnęła, co naprawdę mnie ucieszyło. Oby w nocy nie męczyły ją te mdłości. Przytuliłem ją do siebie i też po chwili zasnąłem. 






2 komentarze:

  1. To ja skomentuję szybko, gdyż muszę się wyspać xD

    Uwielbiam tę radość w oczach rodziców, gdy dowiadują się, że zostaną dziadkami *.*
    Rozumiem, że Daiki jest sławnym koszykarzem? ;P
    W takim razie moje zamówienie co do tego opka - chcę być jego żoną/narzeczoną i też chcę wiedzieć, jak zareaguję na wiadomość o dziecku <3
    Kto by się tego po mnie spodziewał? xD

    To teraz przyjęcie z okazji ciąży! :D ja organizuję słodycze, albowiem głodna się zrobiłam xD

    Sorry, że tak krótko, ale no... :/
    Dobranoc ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sen rzecz ważna~! ^^ Chociaż jak znajdzie się fajne opowiadanie to ciężko iść spać XD Albo jak wena nawiedzi~! :p

      Zwłaszcza , że tu to pierwszy wnuczek/wnuczka ^^
      Oczywiście~! :D <3
      Kompletnie się nie spodziewałam~! XD Zaskoczyłaś mnie XD Już myślałam, że chcesz zostać żoną Himuro ^^

      Ao: Co? O.O
      Ja: Nico :p Przynieś mi soczek ^^
      Ao: Ale...
      Ja: Okruszek chce pić~! :3
      Ao: Dobra~! -.-

      Tylko jak mi mdłości miną XD Ale słodycze możesz już kupić ;) Nie zapomnij o żelkach~! *w*

      Wiem, rozumiem ^^ Czekam jednak na jakiś ekstra komentarz od ciebie Aki-chan~! :*
      BIG HUG~! <3
      #Kimie

      Usuń